Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 23.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
1. Women's Royal Rumble match - w telegraficznym skrócie: - fajne przekomarzania się pomiędzy Flarą i Alką. Ciekawe, która tu wydyma którą, bo walka między fąfelkami, to spoko materiał na WM-kę. - Mocny wjazd Jordynki. W końcu jakieś eliminacje. Fajnie jakby dali jej wyjebać Jaxa - totalnie spłycili eliminację Najki. Niemal nie zauważyłem, że jednak poleciała, co w przypadku takiego kolosa jest mega słabe (to powinno być wydarzenie, pokazywane na powtórkach) - #13 w ringu i nadal wieje nudą. Myślałem, że dadzą bardziej zaszaleć Solistce, skoro wróżą jej taką świetlaną przyszłość - Banalnie wyeliminowana Beczka, jak na kogoś o jej pozycji (Natalka? Serio???) - #25 i nadal nudny chaos. Jedyny plus to babska frakcja JD i ich współpraca. - #30 i wbija Stratna, tak więc skład bez żadnych większych zaskoczeń (gdzie Belair???) - Rodriguezowa eliminuje Ripleykę? Ogórzyca będąca cynglem w JD, wywala jedną z najmocniejszych i najbardziej wypromowanych babek w W.? Ooookay... - Livka wywala Rachelę? Podejrzewałem zgrzyty w JD, ale liczyłem, że zaiskrzy raczej pomiędzy Morgan a Roksą. - Solistka jednak w ostatniej trójce. Niby fajnie, ale przez większość turnieju i tak nie bardzo było ją widać. - Morganka wygrywa. Bez większego zaskoczenia, w tym totalnie bezpłciowym turnieju. 2. AJ Styles vs. Gunther - Szkop nigdy nie porywał mnie ringowo i tutaj także szału nie było. Było emocjonalnie ze względu na stawkę, ale w kwadratowym pierścieniu fajerwerków nie zanotowano. Nawet AJ nie wyciągnął z Gunthera ringowego wirtuoza. Nie podobało mi się, że nie było to rozpisane jako starcie równorzędnych rywali, tylko przez większość czasu Styles walczył o przetrwanie, a nie o wygraną. Próbowali to podciągnąć samym finiszem (gdzie znowu AJ walczył o przetrwanie, tylko z większą dramaturgią), ale nie zmienia to faktu, że jak na pojedynek z AJ'em w obsadzie, to nie dostaliśmy tu nic specjalnego. Zwycięzca przewidywalny. Liczyłem, że spróbują tu zaskoczyć jakąś wygraną Stylesa przez DQ, lub count out (żeby nie musiał jeszcze kończyć, a Szkopowi żeby nie ubyło), ale pojechali po standardzie. Szkoda. 3. Drew McIntyre (c) vs. Sami Zayn - słaba, jednostronna walka, gdzie Sami bardziej udowadniał, że jest trudny do ubicia, niż to, że może przejąć tytuł od DrewNianego. Zero dramaturgii, niewiele emocji. Starcie idealnie pasowało do gówna serwowanego nam od początku na tym PPV. 4. Men's Royal Rumble match w telegraficznym skrócie: - serio tak wyeliminowali Breakkera? No tak średnio powiedziałbym. - widzę, że mocno stawiają na Femiego. Mocny początek w turnieju i eliminacje. - El Grande Americano i Original El Grande Americano, to dobry motyw komediowy. Zwłaszcza ich memowa pozycja "na Spidermana" - debiut Powerhouse'a Hobbsa. Nigdy jego wielkim fanem nie byłem (ot, kolejny wielki koks, jakich wielu), ale ciekaw jestem jego ścięcia się z Femim. Szkoda, że musieli go podbudować kosztem Klechy, bo ostatnio bookingowo Priesta nie rozpieszczają. - No i Hobbs chuja pokazał (a i z Femim nawet się nie musnął). Nie wiem czemu (poza fetyszem wielkiego koksa, będącego w DNA WWE) tak zaciekle walczyli żeby go kupić. - #22 wbija Lesnar. Mam nadzieję, że chociaż tu dojdzie do kolizji z Femim - Kong vs. Godzilla i... to już? Lesiu porobił go na miękko jak lamusa (a była szansa faktycznie mocarnie podpromować rookiego) - Kodek z Rycerzem wywalają Brocka. No, bo przecież po co wypromować kogoś konkretnego jako "Pogromcę Bestii"? - Uso powinni wyjebać podczas tego pajacowania w narożnikach. Aż się o to prosiło, żeby stracił szansę poprzez własną głupotę. - Romeo garujący Uso podczas pajecerki, to Romeo jakiego lubię. Rodzina nie rodzina, porządek musi być! - ostatnia dwójka to spoiler zwycięzcy. Szkop już swoje dzisiaj osiągnął, a poza tym miał wcześniej walkę (= może przegrać bez ujmy) - Rzymski wygrywa. No, kto by się spodziewał? Reasumując - chujowa gala na rozpoczęcie roku. Babski turniej fatalny, a męski bardzo słaby. Oba jadące do porzygu na zgranym patencie: "wjazd nowego zawodnika, dowala wszystkim dookoła, następnie ktoś go stopuje i nudny chaos w ringu aż do wejścia kolejnej persony. Repeat.". Walki pomiędzy nimi - także nic ciekawego. Nie można jednak odmówić WWE sprytu i strategicznego podejścia. Zaczęli rok od gówno-gali, żeby później mogło być już tylko lepiej Moja ocena: 2=/6. Przysnąłem kila razy podczas oglądania i musiałem cofać (choć chęci na to miałem coraz mniej).7 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Szczerze? Nie pójdę aż tak daleko jak przedmówca, bo fakt że mało merytoryczna odpowiedź, ale... Nie powiem żeby to było dobre show. Nie było złe, myślę że nie ma metryki w której to show byłoby poniżej średniej, ale nie będę też kłamał że show zrobiło wrażenie. Zacznijmy od solowych matchy - bo te były dobre. O ile Drew i Sami zakończyło się tak jak powinno i nie ma się do czego przyczepić, tak nie ma też ich za co chwalić. W pewien sposób, Sami przyzwyczaił nas do tego że ma świetne matche i to był jeden z nich. Dokładnie to, czego można się od niego spodziewać. I jak pisałem wcześniej, bardzo dobrze że to nie był jakiś mega dramatyczny match, bo teraz dzięki temu ich kolejne (mam nadzieję) starcie będzie miało lepszy efekt jeśli będzie dramatyczne. Nie wszystko musi być 5*, 10/10 matchem. AJ i Gunther, podobnie, szczególnie po AJ/Shin i AJ/Punk, można się było spodziewać dobrego matchu. Co do tego, nie będę się wypowiadał bo brakuje mi kontekstu dlaczego AJ przegrał więc chce zobaczyć co zrobią z tym dalej. Na Post-Show już była grafika ze sprytnym hasłem "AJ Retires from WWE", więc czy to oznacza że chce skończyć karierę w TNA? Co miałoby absolutnie sens dla niego i nie mam nic na przeciw. Solo matche - respekt. Zrobili świetną robotę. Ale to jest niestety Royal Rumble i jak bardzo nieuprzejmie to zabrzmi - Royal Rumble Matche są tym co powinno błyszczeć. A nie błyszczało. Oba matche były gdzies na poziomie średniego, może ciut ponad średnią. W kobiecym matchu zero debiutów/powrotów/niespodzianek jeśli chodzi o zawodniczki, poza Brie - bo przecież kobieca dywizja tag teamowa bardzo potrzebuje kolejnego zespołu który będzie się bił o ten bezwartościowy kawałek złomu który jest kulą o nogi Rhei i Iyo. Końcówka matchu była super, doceniam, bardzo dynamiczny, dużo *mogło* pójść źle na kancie ringu i w sumie nic nie poszło źle - mam nadzieję, bo Sol miała kilka lądowań które nie wyglądały na zdrowe dla jej kolan, oby to wyglądało gorzej niż jest. Wygrana Liv cieszy, oczywiście że tak. Należy jej się, jej miejsce jest na szczycie a nie w ganianiu za pasami, które WWE samo uważa za żart. W dodatku mało śmieszny. Słynny tag line "You never know who will enter the Royal Rumble!" i CM Punk który gaslightował ludzi na countdown "I saw some people gearing up that I dont want to spoil" na prawdę traci sens. Męski match był nieco lepszy, ale oczywiście nie obyłoby się bez nowego fetyszu Hunter'a. Jeśli conajmniej raz na kwartał nie pojawi się "masked man" to Hunter jest zły Samo rozwiazanie z Bron'em nie było złe i jestem za, jak pisałem w poprzednim poście wygrana w RR jemu daje nic, jest milion sposobów żeby teraz dać mu walkę o pas jak będą chcieli a sposób w jaki został wyeliminowany nie umniejsza mu. Tylko na chuj ten masked man...to tak samo jak Spear przez barierki. Za pierwszym razem było "OMG TO WYGLĄDAŁO ZAJEBIŚCIE!" a kiedy zaczęli to robić co tydzień, człowiek się zastanawia z czego są te barierki że byle co je łamie. Niszczycie dramatyzm sytuacji i sprawiacie że nie musimy się przejmować tym, bo to już jest prawie codzienność zamiast wyjątkowa i tajemnicza sytuacja. Nadużywanie takich rzeczy rujnuje je, kiedy faktycznie będa miały sens. Z debiutów, też się nie postarali. O ile fajnie że Hobbs jest, tak jego debiut był...mało specjalny? Takie, wszedł, fajnie, Cole się poekscytował ale poza spotem jak złapał skaczącego Priest'a to ograniczyli jego udział w tym matchu dość ostro. Lesnar wypadł bez fajerwerków, co było dziwne, prawie przegapiłem ten moment i po tym jak odpadł też jakoś był mało zły. Strasznie mdło nasza Bestia wyszła w tym matchu, jak na jego standardy. Show nie było złe, ale gdybym miał je opisać - powiedziałbym że zagrali je zdecydowanie zbyt bezpiecznie i bez niespodzianek. Nie wiem na ile mieli na to wpływ Saudi, bo jak wiemy, na Greatest Royal Rumble bardzo chcieli żeby Yokozuna wrócił więc wiemy że czasami mają bardzo dziwne życzenia. Widownia była tragiczna, to na pewno, debiutów i powrotów, które są kluczową częścią RR nie było wcale. Nawet nie pokusili się o żeby dać kilka minut temu lokalnemu ziomkowi którego pokazali na Countdown. Zdecydowanie mogło być gorzej, bo Sami mógł wygrać, mogliśmy mieć Hattrick Cody'ego...ale mogło być też zdeycdowanie o wiele, wiele lepiej. Kolejne 5/10 (W najlepszym razie), które jest o tyle złe, że daje nam przedsmak WM 2027 w Saudi, bo jeśli taka ma być widownia i mają grać tak bezpiecznie ze wszystkim co robią, to dziękuję bardzo.5 punktów
-
Warto założyć osobny wątek, gdzie można w jednym miejscu śledzić transfery zawodników pomiędzy federacjami w 2026 roku. Trochę się tego już nazbierało, a mamy dopiero 23 stycznia. Gorący news - Powerhouse Hobbs dołączył do WWE (według Sean Ross Sappa). Możliwy start już na Royal Rumble. Trey Miguel, członek stajni TNA, The Rascalz został podpisany z AEW wraz z całą grupą tuż przed debiutem Impact na AMC. Tuż po pojawieniu się na Dynamite w krótkim segmencie został jednak zwolniony z federacji, czego powodem jest według doniesień wpływ nadawcy Warner Bros (nie spodobały im się jakieś podobno obraźliwe tweety z 2020 roku...). Co ciekawe z Miguel pojawił się na Impact, którym to najwyraźniej wcale nie przeszkadza EVIL, były lider stajni House of Torture w New Japan również zmierza do WWE. Jego partnerką jest Iyo Sky, także to i słaba sytuacja ekonomiczna w Japonii/NJPW mogła skłonić go do tej decyzji. Bishop Dyer f/k/a Baron Corbin wystąpił w pre show AEW Dynamite, także może to zwiastować coś więcej w przyszłości na ringach federacji z Jacksonville. EC III, były NWA World Heavyweight champ ogłosił na początku roku odejście od NWA. Tommaso Ciampa po 10 latach w WWE odszedł z federacji.5 punktów
-
ULTRA EGO WYJEBANE NICZYM JEGO NOS To nie przypadek. Niech jeszcze dopierdolą okładkę zapowiadanej "podstawowej" edycji dedykowanej Punkowi:5 punktów
-
Ostatnie RAW to naprawde mocarna próba skrobania po dnie beczki. Rozumiem kontuzje, rozumiem że są inne powody dla których nie moga czegoś zrobić, ale...naprawdę jest źle. Dam przykład który odrzucił mnie najbardziej od tego odcinka. Uso Vs Alpha Academy. Dla osób które czytają albo chociaż rzucają okiem na mój wrestling diary (Shameles plug TM), lubię Alpha Academy i lubię Uso's. Nie mam nic na przeciw zeby walczyli, match był bardzo przyjemny. Ale dlaczego po matchu Jimmy (Fajnie że wreszcie pojawił się w pracy, bo nikt nie zauważył na wizji że wygrał pasy i zniknął na miesiąc czy ile) zaczął nakręać Jey'a na...kolejny singlowy run? Więc czekaj, oni są tag team'em znowu na dobre tak jak dumnie zapowiadali ze Uso's are back czy...to tak tylko bo nie chcą zwolnić Jimmy'ego i nie mają na niego pomysłu, więc zrobili z niego sidekick'a Jey'a znowu? Zgodzę się w pełni z tą opinią. Sam matrch z AA był chyba tylko po to żeby przypomnieć ludziom że w sumie to RAW też ma pasy tag teamowe (poprawcie mnie jesśi się mylę, ale czy kobiece pasy TT nie były bronione czesciej niz meskie?) Seth się wyrąbała na własne życzenie, teraz Bron jest na ławce (O ile to nie fake znowu, kto ich wie), Masked Man #69 wciąż grasuje po ulicach i jest hype'owany jakby to było coś nowego. Nawet storyline z AJ jest mdły. Jestem super fanem AJ, chyba pierwsza zawodniczka której byłem fanem i miło ją widzieć ale ten feud z Becky jest tak przeciągany że nawet ser w reklamach pizzy się tak nie ciągnie. Na dobrą sprawę, po takim czasie nie wiem o co im chodzi i Becky wygląda jakby naprawdę była chora psychicznie, przejmując się AJ jakby to był problem że part timerka się pojawia raz na 3 miesiące. Becky w sumie nie pojawia się tak bardzo częściej...nie widzę po prostu powodu żeby się nimi przejmować i dlaczego ten storyline ma być dla mnie ważny. Dam przykład. Przy okazji Unreal przypomniałem sobie storyline Gunter v McAfee. To był BARDZO dobry storyline, bo mimo że wiemy że to tylko storyline, bardzo ładnie sprzedali emocjonalny aspekt tego i wciągało w oglądanie. Sam match też nie był zły, co jest plusem. Meanwhile, Becky leci piana z ust tylko dlatego że AJ oddycha. Dlaczego? Nikt w sumie nie wie, wliczając Becky. AJ średnio się wydaje się tym przjemować i bardziej ją trolluje niż próbuje coś udowodnić czy wygrać. Kolejny "storyline" bez powodu, bez celu, tylko po to żeby mieć nazwiska na karcie. To nie jest boks, to nie jest MMA. Tutaj nie wystarczy zestawić dużych nazwisk i automatycznie mamy duzą walkę. Nie wiem czy to kwestia chujowo wynegocjowanego kontraktu i mam malo wystepow, bo po co ma sie pojawaic zeby promowac swoj match czy cos, czy to tylko kwestia tego że mają wyjebane "Byle było". W każdym razie, jej pierwszy powrót był najbardziej hype'owaną rzeczą tego programu. Potem było już tylko gorzej. Co ciekawe, z Ceną było to samo. Heel turn wyszedł świetnie a potem...już tylko w dół, na łeb na szyję. Zaczynam wyczuwać pattern w tym wszystkim...4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Pierwszy raz od dawna załączyłem ble.. tzn. ple od WWE. Zobaczymy co tam się narozrabiało. Wracam do RR, bo to moja ulubiona gala - jak widzę nie tylko moja. Powroty, wybuchy, ekscytujące wydarzenia - a to tylko moja droga powrotna z biedronki do domu, aby obejrzeć galę OK, a teraz na serio - nie miałem czasu ani chęci tyle poświęcać na PPV, więc obejrzałem tylko moją ukochaną walkę, która od dawna jest zaniedbywana przez bookerów. No bo nie oszukujmy się - wyniki były wiadome w pozostałych 'zwykłych' waleczkach. Na przykład - jak można zestawiać Samiego, który od dawna ma słabą pozycję w pojedynku o główny pas? To jest tak jakby pryszczaty zakolak-dzidowiec z zespołem dauna próbował wyruchać bogatą córkę mecenesa, która jest cnotką i w dodatku ma silikon w pośladkach i jest duperą na miarę podium showupa. Więc wróćmy do motywu przewodniego RR match menów. Zróbmy to w punktach żeby nie było o ironio chaosu - Zawsze jest fajny build-up przy zapowiedzi... tutaj niestety nie pykło. Gość brzmiał jak Justin Roberts z chrypą... lepiej robiła to ta murzynka w poprzednich latach. Nie pykło. - #1 OK, grzybka z Mario możecie zamienić sterydami - #2 Łamacz/szczekacz, ale atakuje go ktoś zakapturzony i używa movesetu Setha! To oni nie byli razem w stajni? Ja nie na bieżąco.. I pierwsza eliminacja - starszy brat Kofiego wykorzystuje sytuacje. - #3 Sikacz Solista. - #4 Gej Mysterio - coś tam polata, bo jak narazie sami powerwrestlerzy. - #5 RUSEV! Pokazał kilka ruchów, potem dostał 2 finishery i nara. Jak tam się podoba? Złe AEW, dobre WWE? W międzyczasie Solo wylatuje. Kolejna eliminajka by Kofi Sterydson. 1 na 1 Rey vs Oba. Zamaskowany nie przetrwał. - #6 Zack Ryder aka Matt Cardona. Kurde nie zdawałem sobie sprawy jaki z niego byk. "Fall of Grace by Femi" "That must be the highest Matt has been dropped in his career" - tja chyba ktoś Last Ride'y nie pamięta od Takera No i Zaczek wylatuje. Jak tam powrót do pracodawcy, który Was nie szanował chłopaki? xD - #7 Ksiądz Damian. Femi to nie ministrant tak łatwo nie pójdzie :)) - #8 Żurom Evans wysoki chudy hajflajer (nie mylić z airfryerem). Nie powiem fajny moveset. - #9 MR Iguana... mamy Santino Marellę w domu. Pierwszy raz widzę go w akcji. Niby ok. Ogólnie z wyglądu wygląda jakby Goldust wyprał coś z marihuaniną. Fajny podwójny finisher od Klechy dla Jaszczura i... jego jaszczura I fajna poza Iguany. - #10 Trick Williams... ktoś tu spierdolił z Sinnersów. Iguana wypada, jego maskotka też. I oczywiście największa głupotka RR matchu - Trik chce wyeliminować Femiego, czyli jakby nie było dotąd największe zagrożenie to Jeron zamiast mu pomóc to atakuje go od tylca. Może wujek go tak nauczył? - #11 Homelander. W końcu jakieś konkrety. Do ringu się nie spieszy. A Arabusy śpiewają. Karaoke jest w czwartki zjeby. - #12 El Grande Americano.. eee? Coś mnoie ominęło? To nie jest Gable.. za wysoki. Dziwny moveset. - #13 El Grande Americano? Oryginał. To jest Chaders. Widocznie szykują storyline na miare dwóch Sin Car. Oby tym razem wyszło. I obaj wypadają jak siusior z rozporka ekshibicjonisty. Trickster też wywalony. - #14 Powerhouse Hobbs teraz znany jako Royce Keys. Średnio go lubię, typowy napakowany średniaczek, ale takich fedka lubi. Eliminuje Kluskę. I fajne spinebustery jak prime Batista. Face to face z Kodasem - obaj z AEW w końcu. - #15 Teoretyk. - #16 Dzieciak z Deadpoola 2. Fajny podział - 3 chude tyczki (Evans, Cody, Praktykant) vs 3 napuchniętych (Hobbs, Reed i Feministka) - #17 Ilja Dragunov. Ulizany zwiększa grono szczupłych - #18 La Parka. Huh, legenda kolejne pokolenie. Na pewno wygra - #19 Dragon Lee. - #20 Wolverine. Tak se myślę - ale by były jaja jakby Logan wygrał. Ma liczby na social mediach, a od dawna RR to żart. W końcu coś ciekawego face-off Reeda z Hobbsem. Podobne gabaryty, ale praktykant zawadza i atakuje od tylca. I były pracownik AEW wyeliminowany. Szkielet też wyjebany. Smok Li również. - #21 Rycerz z Los Angeles. Teoretyk leci. Jego kolega ze stajni (Bronson) też. - #22 No i chuj, no i cześć - Lesio wbija. To będzie czyszczenie jak po ostrym kebsie. Face-off z Femim. Gabaryty podobne. Ale wbija... - #23 Miz... już myślałem, że zrobią sobie byki konkurs w rzucaniu Mizaninem, ale mądry nie wszedł. Rzucają się na byczków, ale Ilja wylatuje i kolejny raz twarzą w twarz dwóch kolosów, który tym razem przerywa... - #24 ...Rey Peniks. Nim też mogliby porzucać Brock wywala Fenixa. A potem Feminista wypada jak dziwka przez Lesnara. - #25 Gej Uso. Pajacerka, a w międzyczasie wypada Lesnar LOL ale kamerzysta spierdolił. Boże wypierdolcie tego Usosa. I nie mówię, że z RR tylko z całego wrestlingu. Wkurwiający typ. - #26 Rzymianin. Fajne nabijania się z Dżeja, a jeszcze lepsza lepa w pysk. Roman wywala Majka. - #27 Gruby Jakub. No nieźle - 3 Samoańczyków pod rząd. Ależ dojebany Samoan Drop. Homelander faceoffa ma z Rzymkiem, ale ten z Usosem robią mu 3d. - #28 Pentagon. Pęto fajna kontra i backstabber na Fatu. A Kodak eliminuje Wokalistę Coldplaya. - #29 Randy Orton. Słoiki zaś śpiewajo. Wajper rozdaje finishery i signature movesy. - #30 a ostatni jest... Guntha. Meh. Do tego kuleje. Ostatnia dziewiątka. Odpada Je'von (Gdzie? Won!) po kolejnym imponującym RKO. Wielki Marsz się zaczyna. Pęto wypada, ale chyba po botchu - nie wyglądało to tak jakby miał wypaść. Nie po takiej akcji. Blondas wypada po ataku Drewnianego. Nie został nawet w top5. W międzyczasie Grubas wypada przez swojego kuzyna, tak samo zresztą Rzymek wywala drugiego kuzyna, czyli Usosa. (jupi). Zostaje czwórka - Walter, Romuald, Paulinek oraz Ortalion. Logan bez szans. Rzymek go eliminuje, a Gunther atakuje od tyłu i wywala Randala. 1 vs 1. Ring General vs Główka stołu. No to chuj chyba wiadomo co to będzie. Za dużo by było dobrego dla mojego drugiego ulubione Austryjaka. Zgodnie z przypuszczeniami (ale nie moimi typami) wygrywa Piękny Roman, który wygrywa RR po raz trzeci (?). Nienawidzę powtarzania zwycięzców czy to w RR czy to w walce o neseser. Dodatkowo powiem tak - żydzi WWE, bo nie ma żadnych powrotów, niespodzianek czy redebiutów. Owszem był średniak Hobbs czy jakieś leszcze z AAA, ale gdzie Krzychu Jerychoński? Edż? Gdzie jakieś fajne wyjścia pod koniec? Jedynie zabili tymi ostatnimi numerami jakąkolwiek ekscytację. Kolejna sprawa jak bardzo rozwodnione jest WWE. W całym 30-osobowym składzie mieliśmy tylko 5 (słownie pięciu!) main eventerów. Reszta w większości midcard, który i tak nie miała szans wygrać. No aleluja kurwa. To jest jakby 5 wyposzczonych królików wpuścić do klatki z 25 króliczkami playboya (zwierzęcego oczywiście) - dymanie na zawołanie. Szczególnie widza, jak za to płaci. No i nie było jakichś pamiętnych momentów. Chcieli przyrównać tego Oba Femiego do Lesnara, ale wiemy jak wyszło i jeszcze im przerywali. Tak samo Hobbsa i Reed w mniejszym stopniu. Fajnie, że napakowanego Kofiego pokazują i promują, ale koniec końców wypadł jak leszcz. Dało się obejrzeć, dało rozrywkę, ale chyba dla WWE nie ma ratunku. Goście toną w kasie, więc mają w dupie publike i porządne show. To tyle mam nadzieję, że się podobało. Wypociny malkontenta4 punkty
-
2 komentarze do tego. Boję się o Soul Snatcher. Na zasadzie, super akcja, ale...już w NXT zdarzało się że wyglądało tragicznie, bo trzeba też wyczucia żeby to przyjąć. Wolałbym żeby to był finisher na specjalne okazje, w odpowiednich miejscach przygotowanych wcześniej. Rzucanie tym na prawo i lewo skończy się wreszcie źle. Co do Evans'a, myślę że jego styl bardzo dostaje baty przez otoczenie w RR, on mimo wszystko potrzebuje miejsca na swoje flipy, skoky i dzikie kopnięcia, więc zrzucę to na to i brak doświadczenia. Je'von ma w nawyku próbowanie robienia za dużo. Wygrana Roman'a jest podobnym rozwiązaniem, co wygrana Jey'a rok temu. Jey dostał walkę o pas tydzień przed RR i przegrał, więc teoretycznie trafia na "koniec kolejki" jako ten który właśnie dostał baty (Mimo że wiemy że koniec kolejki w WWE to meme, wykorzystywany kiedy jest to wygodne), więc wygrana w RR pozwala im logicznie wyjaśnić dlaczego Jey wraca do walki o pas. Chciałem przypomnieć, bo ktoś już któregoś razu wyciągnął to przy okazji Knight'a i jego pozycji - Roman Reigns ostatnią solową walkę wygrał z Solo, 08.01.2025roku. Od tamtej pory jedyne co wygrał to to jeden tag team match na Summerslam. I o ile wiemy że to jest ROMAN REIGNS, to jednak pominięcie Breakker'a, Paul'a, Gunther'a, wracającego Seth'a który ma teoretycznie prawo do rewanżu o pas żeby dać walkę o pas na WMce komuś ktos dosłownie od ponad roku nie wygrał żadnego singlowego matchu i ma ogólny rekord 2-4 w 2025 roku nie wygląda na papierze jak walka dwóch najlepszych zawodników. Szczególnie nie po tym jak Punk odprawił właśnie z kwitkiem Finn'a i miał dobry match z AJ'em. Więc w świeżej pamięcy masz Punk'a który pokonuje dobrych rywali i Roman'a, który...w sumie istnieje i nazywa się Roman Reigns. Wygrana w RR nie wyrównuje tego, ale tłumaczy dlaczego Roman będzie walczył o pas na WMce. Nie jestem fanem part timer'ów, szczególnie part timer'ów którzy chcą walczyć o pasy i być w Main Eventach. Jestem staromodnego zdania że Main Event Wrestlemani powinien być nagrodą za rok ciężkiej pracy, nie czymś co ktoś sobie załatwia jednym telefonem do kuzyna bo nudzi się siedząc w domu i przeliczając pieniądze na koncie. Rozumiem i akceptuje fakt dlaczego Roman wygrał, jednocześnie nie uważam że to była dobra decyzja booking-wise. Od strony biznesowej? CM Punk Vs Roman Reigns sprzeda więcej biletów zapewne niż CM Punk Vs ktokolwiek inny.4 punkty
-
4 punkty
-
Unified Wrestling Awards to pierwszy wspólny plebiscyt serwisów WrestleFans, Attitude oraz grupy Typowe WWE. Otrzymaliśmy od was aż 225 ankiet i za każdą serdecznie dziękujemy. Zobaczmy zatem kto i co według was zasługiwało na wyróżnienie w 2025 roku! Nagrody indywidualne Wrestler Roku (224 głosy) John Cena – 85 głosów (37,9%) Dominik Mysterio – 72 głosy (32,1%) Jon Moxley – 37 głosów (16,5%) Cody Rhodes – 22 głosy (9,8%) Jey Uso – 8 głosów (3,6%) Pewne rzeczy pozostają niezmienne – fani wrestlingu to bardzo sentymentalna gromadka. Można narzekać na heel turn, można narzekać na przebieg turnieju Last Time is Now, ale koniec końców i tak wyróżniony został Cena. Nie da się ukryć, że na ostatniej prostej postanowił dać fanom dużo ringowej radości, której większość kariery (w celach oszczędzania organizmu) raczej unikał. Wrestlerka Roku (222 głosy) Stephanie Vaquer – 93 głosy (41,9%) Toni Storm – 49 głosów (22,1%) Mercedes Moné – 48 głosów (21,6%) Chelsea Green – 25 głosów (11,3%) Athena – 7 głosów (3,2%) Dość wyraźna dominacja La Primery. Zawodniczka z Chile szturmem przebiła się do głównego rosteru i po drodze zdobyła wszystkie możliwe szczyty. Nie ważne, jak dobre programy ma za sobą Toni Storm, czy ile pasów zgarnie Mercedes Mone – na ten „pocałunek diabła” nie ma mocnych. Największy postęp (223 głosy) Dominik Mysterio – 92 głosy (41,3%) Kyle Fletcher – 64 głosy (28,7%) Sol Ruca – 36 głosów (16,1%) Bronson Reed – 25 głosów (11,2%) Jacy Jayne – 6 głosów (2,7%) Kolejna dominacja, choć jej start powoli dało się zauważyć w roku poprzednim. Dominik Mysterio przeszedł drogę od nepotycznego zawodnika, któremu każdy życzył zwolnienia do ulubionego oszusta, którego niedostatki gabarytowe nadrabiane są sprytem. Jego wyjątkowy 2025 rok podkreśla fakt, że w kategorii Wrestlera Roku uplasował się tuż za triumfatorem. Najbardziej niedoceniony/a wrestler(ka) roku (222 głosy) LA Knight – 96 głosów (43,2%) Karrion Kross – 62 głosy (27,9%) Kairi Sane – 28 głosów (12,6%) Aleister Black – 26 głosów (11,7%) Andrade El Idolo – 10 głosów (4,5%) Bez zaskoczenia… Yeah! Trudno jednak nie być smutnym widząc wszystkich nominowanych w tak nieadekwatnym do ich jakości miejscu. LA zasłużył głównie tym, że mistrzostwa Heavyweight zdawał się być najbliżej. Czy kiedykolwiek się go tam doczekamy? Czy może zostanie już zawsze zapamiętany jako ten, który tego zaszczytu nigdy nie dostąpił? Najbardziej przereklamowany/a wrestler(ka) roku (223 głosy) Jey Uso – 166 głosów (74,4%) Giulia – 17 głosów (7,6%) Ricky Saints – 15 głosów (6,7%) DarkState – 15 głosów (6,7%) Lyra Valkyria – 10 głosów (4,5%) Do pustej bramki. Kategoria ta, to wyraz niesmaku na ustach fanów. Jey Uso wydawał się mieć wszystko na tacy po wycieczce do Francji w zeszłym roku. Komentatorzy podkreślali, że reakcja fanów sprawia wrażenie, jakby ściany się ruszały. Na to wszystko musiało zareagować WWE. Zareagowało jednak w sposób nachalny i pospieszny. Ten rok naprawdę był pod dyktando Jeya, a niech wymowne będzie to, że już w grudniu wrócił na swoje miejsce do dywizji Tag Team. Fani wrestlingu nigdy nie lubili, jak im się wpycha kogoś na siłę. Inna sprawa, że pozytywne reakcje na żywo nie ustają, a wejściówka jest notorycznie odwijana ku radości zebranych. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym roku nie będziemy musieli go „odwijać” w tej kategorii. Najlepszy Nie-Wrestler (manager, GM itd.) roku (225 głosy) Paul Heyman – 127 głosów (56,4%) Nick Aldis – 35 głosów (15,6%) Don Callis – 34 głosy (15,1%) Adam Pearce – 18 głosów (8,0%) Stokely Hathaway – 11 głosów (4,9%) Problem z tą kategorią jest taki, że klasyczni managerowie, czy też valet, to melodia przeszłości. Dawno zapomniana w sztuce wrestlingowej. Na placu boju pozostali nieliczni, a wśród nich jeden błyszczący za każdym razem, gdy łapie za mikrofon. Oddajmy jednak co cesarskie – Heyman w 2025, to nie tylko Heyman, którego kochamy. Paul był zamieszany w wiele kluczowych momentów minionego roku. Nagrody za umiejętności 🎤 Najlepsze Mic Skills (222 głosy) MJF – 111 głosów (50,0%) Drew McIntyre – 40 głosów (18,0%) Becky Lynch – 26 głosów (11,7%) The Miz – 23 głosy (10,4%) Ethan Page – 22 głosy (9,9%) W takich plebiscytach dominuje zawsze to, co najpopularniejsze. Przebić WWE zawsze jest trudno, a jak do tego dochodzi, to wiadomo, że mamy po drugiej stronie kogoś specjalnego. Na mikrofonie kimś takim jest właśnie MJF. Gwarancja jakości, idealnie skrojonych punchy i kipiącej arogancji – niezależnie od bycia baby face’em, czy heelem. 🚀 Najlepszy High Flyer (225 głosy) Will Ospreay – 69 głosów (30,7%) Je’Von Evans – 66 głosów (29,3%) Iyo Sky – 49 głosów (21,8%) Leon Slater – 32 głosy (14,2%) Mike Bailey – 9 głosów (4,0%) Najłatwiej byłoby powiedzieć „patrz wyżej”. Will Ospreay zachwyca od lat i nie przestaje zachwycać w AEW. Jego pojedynki były pozycjami obowiązkowymi w nominacjach do walki roku, a panowanie z głównym tytułem federacji Tony’ego Khana zdaje się nieuniknione w niedalekiej przyszłości. Warto jednak zauważyć, jak blisko Anglika był młodziutki Je’Von Evans, czy kobieca reprezentantka takich powietrznych akrobacji – Iyo Sky. 🎭 Najlepszy Gimmick (224 głosy) Fot. WWE Joe Hendry – 75 głosów (33,5%) El Grande Americano / Ludwig Kaiser – 69 głosów (30,8%) Chelsea Green – 39 głosów (17,4%) Seth Rollins – 37 głosów (16,5%) Hologram – 4 głosy (1,8%) Wyścig dwóch, którzy niekoniecznie dominują w swoich rosterach. Jest to jednak dwójka, która doszlifowała swoje gimmicki na naszych oczach. Ludwig Kaiser stał się zamaskowanym luchadorem z przypadku, a wyniósł tę personą znacznie wyżej, niż ktokolwiek się tego spodziewał. Ten drugi, którego imienia nie można wypowiadać, to obecnie najzabawniejszy wymysł, z którego popularności zaczęło korzystać WWE. Ja wierzę! Nagrody zespołowe Tag Team Roku (221 głosy) The Hardys – 107 głosów (48,4%) Young Bucks – 51 głosów (23,1%) The Hurt Syndicate – 49 głosów (22,2%) DarkState – 7 głosów (3,2%) The New Day – 7 głosów (3,2%) Z jednej strony bardzo mocno rozwinęła się kobieca dywizja Tagów w WWE, a nominacje pokazują, jak proporcjonalnie zaczęła słabnąć ta męska. Bliscy emerytury Hardysi wystarczyli, by zdominować. Oczywiście, w ringu wciąż można u nich liczyć na imponujące rzeczy, ale to niezmiennie mała ujma dla nowszych Tag Teamów. Impact na pierwszym, AEW na drugim i trzecim – wystarczające podsumowanie. WWE próżno tu szukać, a nominować, jak widać, mogliśmy każdego z podobnym skutkiem. Frakcja Roku (223 głosy) The Vision – 109 głosów (48,9%) Death Riders – 66 głosów (29,6%) Wyatt Sicks – 30 głosów (13,5%) MFT – 11 głosów (4,9%) Fatal Influence – 7 głosów (3,1%) Zapoczątkowane przez Rollinsa, a kontynuowane przez Breakkera The Vision, to po prostu stajnia trzymająca władzę na RAW. Kręcąca się blisko głównego tytułu i siejąca postrach na zapleczu. Wystarczyło, by wyprzedzić działające na podobnych założeniach Death Riders. Kobiecy Tag Team Roku (223 głosy) Charlotte Flair / Alexa Bliss – 99 głosów (44,4%) Sol Ruca / Zaria – 39 głosów (17,5%) Kabuki Warriors – 34 głosy (15,2%) The Babes of Wrath – 26 głosów (11,7%) The Judgment Day – 25 głosów (11,2%) Flair i Bliss to duet zrodzony z przypadku. Kiedy jednak wszyscy odliczali minuty do tego, aż któraś wbije nóż w plecy drugiej – one wyrównały rekord w ilości mistrzowskich obron. Ich przyjaźń trwa do dzisiaj i stanowiły one fundament do rozwoju całej dywizji. Kiedyś byśmy zgodnie delegalizowali te pasy. Dziś to zbieranina drużyn, która dostaje bardzo dużo czasu ekranowego na RAW, SmackDown, a i przecież na NXT nie brakuje przyszłościowych ekip. Nagrody za storytelling 📖 Feud / Storyline Roku (222 głosy) Last Time is Now (całość: od heel turnu po zakończenie kariery) – 68 głosów (30,6%) Seth Rollins vs CM Punk – 64 głosy (28,8%) Toni Storm vs Mariah May – 53 głosy (23,9%) Adam Page vs Jon Moxley – 25 głosów (11,3%) Cody Rhodes vs Drew McIntyre – 12 głosów (5,4%) Kwestia gustu, więc i rywalizacja zacięta. Wygrał element zaskoczenia, wygrały momenty, wygrało oczekiwanie. Oczekiwanie na kolejne promo i odliczanie występów pozostałych do końca. To dowód, że 2025 był rokiem Johna Ceny. Mogło nas to w wielu aspektach zawieść, ale nigdy nie dało się odmówić wielkości całego przedsięwzięcia. Rollins vs Punk, którzy przecież mieli swoje momenty na największych galach – WrestleMania, SummerSlam – zasłużenie uplasowali się na drugim miejscu. 😐 Rozczarowanie Roku (224 głosy) Heel turn Ceny – Travis Scott i szybkie zniknięcie The Rocka – 126 głosów (56,3%) Push Jeya Uso – 55 głosów (24,6%) WrestlePalooza – 21 głosów (9,4%) Turniej Last Time is Now – 19 głosów (8,5%) Maxxine Dupri vs Becky Lynch – 3 głosy (1,3%) To o czym pisałem wyżej. Feud i Storyline Roku to jedno. Efekt wielkości wydarzenia i ciągłości na przestrzeni wielu miesięcy. Sprawa inna, to rosnące wraz z tą wielkością oczekiwania. WWE nie ustrzegło się błędów i wielokrotnie byliśmy zmuszeni stwierdzić, że dało się to rozegrać lepiej. Heel jednak ma być przede wszystkim nielubiany, co przy ciętym języku Johna byłoby praktycznie niemożliwe, gdyby odpalił protokół dokuczania swoim rywalom. WWE musiało się ze wszystkiego grzecznie wycofać, choć i nagłe zniknięcie The Rocka, czy bezwartościowe występy Travisa dorzuciły swoje. Walka Roku (222 głosy) John Cena vs AJ Styles – WWE Crown Jewel – 85 głosów (38,3%) Seth Rollins vs Roman Reigns vs CM Punk – WWE WrestleMania 41 – 56 głosów (25,2%) Adam Page vs Jon Moxley – AEW All In Texas – 24 głosy (10,8%) Toni Storm vs Mariah May – AEW Revolution – 18 głosów (8,1%) Kyle Fletcher vs Will Ospreay – AEW Revolution – 17 głosów (7,7%) Saya Kamitani vs Tam Nakano – Stardom All-Star Grand Queendom 2025 – 8 głosów (3,6%) Bandido vs Konosuke Takeshita – ROH Supercard of Honor 2025 – 5 głosów (2,3%) Gabe Kidd vs Kenny Omega – NJPW/CMLL/AEW Wrestle Dynasty – 5 głosów (2,3%) Místico vs MJF – CMLL 92. Aniversario – 4 głosy (1,8%) Z premedytacją poszerzyliśmy kategorię i upewniliśmy się, że puro znajdzie swoje miejsce. Efekt taki, że zagłosowało 8 osób i wróciliśmy do klasycznego wyścigu WWE i AEW. Ku zaskoczeniu purystów, to Ci pierwsi triumfowali. I to zrobili dość wyraźnie. Cena i AJ pozwolili sobie na wiele. John już przy zapowiedziach zawodników upewnił się, że wszystko pójdzie bardzo nietypowym torem. Takiego powiewu świeżości najwyraźniej oczekiwało wielu. Festiwal skradzionych finisherów i dobrej zabawy w ringu dwóch przyjaciół. Pomysł na walkę zrodzony na kolanie, wymuszony przez fanów, bez większej (żadnej?!) podbudowy. To kolejny triumf sentymentu nad ciągiem przyczynowo-skutkowym i fabułą. Event Roku (PPV / PLE / Special) (220 głosów) WWE SummerSlam 2025 – 101 głosów (45,9%) AEW All In Texas 2025 – 71 głosów (32,3%) AEW Double or Nothing 2025 – 27 głosów (12,3%) TNA Slammiversary 2025 – 16 głosów (7,3%) ROH Supercard of Honor 2025 – 5 głosów (2,3%) CM Punk wreszcie wraca na szczyt, a domysły fanów o udawanej kontuzji posiadacza walizki okazują się prawdziwe. To jedno z bardziej pamiętnych zakończeń dużych gal w tym roku. Seth Rollins zrzuca kule i idzie odebrać upragnione złoto temu, którego szczerze nienawidzi. Oprócz tego Roman Reigns otwierający show, Bliss i Flair rozpoczynające swoje panowanie w dywizji Tag Team, czy walczący Jelly Roll… dobra, to nie. 📺 Gala TV Roku (222 głosy) RAW – 89 głosów (40,1%) AEW Dynamite – 60 głosów (27,0%) NXT – 36 głosów (16,2%) SmackDown – 28 głosów (12,6%) TNA Impact – 9 głosów (4,1%) To wyścig popularności. Zwycięstwo zazwyczaj idzie na flagową tygodniówkę WWE. Na pewno warto odnotować przejście na Netflix, które umotywowało federację do pompowania tam lepszych pomysłów. Ringowy Moment Roku (221 głosów) Koniec kariery Johna Ceny – 108 głosów (48,9%) „Kontuzja” Setha i wykorzystanie walizki Money in the Bank – 55 głosów (24,9%) Powrót AJ Lee do WWE – 46 głosów (20,8%) Pojawienie się AJ’a Stylesa w TNA – 11 głosów (5,0%) Koniec kariery Goldberga w starciu z Guntherem – 1 głos (0,5%) You Can’t See Me nabrało dosłownego znaczenia. Karierę zakończyła jedna z absolutnych legend tego biznesu, której pożegnalna trasa towarzyszyła nam cały 2025 rok. Pojawiły się narzekania na odklepanie Guntherowi, ale to obraz chwilowej bezradności i poczucia, że to już TEN czas. Cena zrobił to z uśmiechem i został pożegnany należycie. Może miejsce mogło być bardziej wymowne, ale i on o takie nie zabiegał. Chciał dać promocje młodszym, chciał minimalizować fajerwerki, a już na pewno nie wygrywać w momencie, gdy nie dąży to do niczego. Pozostałe Wydarzenie Roku (223 głosy) Cena z 17. tytułem bije rekord Rica Flaira – 81 głosów (36,3%) Ogłoszenie gali WWE w Polsce – 54 głosy (24,2%) Śmierć Hulka Hogana – 53 głosy (23,8%) WWE ogłasza WrestleManię w Arabii Saudyjskiej – 19 głosów (8,5%) WWE zakupuje AAA – 16 głosów (7,2%) W teorii pożegnalna trasa mogła jechać swoim torem. Sprzedałaby się bez mistrzowskich pasów w obrazku. WWE jednak chciało podkreślić, jak ważny dla ich historii jest John Cena. Teraz to on jest poprzeczką do przeskoczenia, a jeśli ktoś choćby się do niej zbliży, to będzie jednoznaczne ze statusem ikony/legendy tego biznesu. Polski Moment Roku (217 głosów) Występ Mercedes Moné w PTW – 114 głosów (52,5%) Ogłoszenie gali PPW w Japonii – 48 głosów (22,1%) Jacob Crane walczy o BJW Junior Heavyweight Title – 34 głosy (15,7%) Spartan wygrywa pas PTW i kończy karierę Pana Pawłowskiego – 12 głosów (5,5%) Axel Fox pierwszym mistrzem Legacy – 9 głosów (4,1%) PTW po burzliwym 2024 i przeprowadzce do Kozłowa zmniejszyło skalę działalności, skupiając się na utrzymaniu stanu posiadania. Wciąż jednak potrafią wyciągnąć asa z rękawa. W tym roku był to niespodziewany występ Mercedes Moné, która w swoim debiucie pokonała Dianę Strong, zostając pierwszą mistrzynią kobiet Bestya Wrestling i Prime Time Wrestling. Warto podkreślić, że ogłoszenie gali PPW w Japonii oraz walka Jacoba Crane’a o BJW Junior Heavyweight Title łącznie zebrały blisko 40% głosów, co potwierdza jego pozycję jako głównego „towaru eksportowego” polskiej sceny wrestlingowej. Podsumowanie Oddane głosy wyraźnie mówią jedno: 2025 rok należał do Johna Ceny. Cena zwyciężył w kluczowych kategoriach. Został Wrestlerem Roku i zgarnął razem z AJ’em wygraną w kategorii „Walka Roku”, a jego historia pożegnalna triumfowała aż w trzech kategoriach jako Storyline Roku, Ringowy Moment Roku oraz Wydarzenie Roku. Nam pozostaje podziękować wam za wszystkie ankiety i obiecać, że za rok wrócimy z kolejną, ulepszoną edycją.4 punkty
-
Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli. Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo się nikt nie spodziewa...4 punkty
-
Po nich można się wszystko spodziewać Ale bardziej obstawiam że doszło do jakiegoś zgrzytu między TKO a Cena, oczywiście relacje z Triple H'em i resztą są za pewnie okej, ale Cena już z dwa razy wycelował strzał w stronę The Rocka w paru podcastach, więc pewnie to tutaj jest coś na rzeczy... No ale jakoś po chamsku go pożegnali ale pożegnali, Cena jak schodził z tego ringu to miałem wrażenie jakby chciał stamtąd jak najszybciej spierdolić No ale Styles musi dostać huczne pożegnanie, oba rostery mają być na RAW, nie mogę do tej pory przełknąć tego że nie było Ortona w dzień którym Cena odchodził, no kurwasz kawał dobrej historii między nimi a tutaj Randy na wielbłądzie po Arabii Saudyjskiej popierdalał... Mam nadzieje że jak będą Cena wprowadzać do HoF to wprowadzi go właśnie Orton nie widzę inne kandydata jak Randall.3 punkty
-
Śladami kolejnych części z serii AC zasięgnąłem w ostatnim tygodniu po Revelations. Nawet się z tym uwinąłem, bo tak mnie wciągnęło, że potrafiłem do późna nad tym siedzieć. Nowości za wiele w stosunku do poprzednich części nie było - jest mini gierka niczym w tower defense, gdzie bronimy swoich siedzib, rozstawiając żołnierzy, ustawiając barykady (zagrałem w nią całe 2 razy - jest spoko, ale na dłuższą metę znudziłbym się, chcąc robić grę na 100%). Dodatkowo jest możliwość tworzenia bardziej zróżnicowanych bomb, które mają nam pomagać w rozgrywce (z nich też nie korzystałem tak często, wolę metody konwencjonalne). Dodatkowo ostrze z hakiem, zjeżdżanie po linach i podręczna wersja spadochronu. Chyba tyle. Co mi się za to podobało - więcej tutaj narracji w stosunku do Desmonda oraz wspomnienia ukazujące dalsze losy Altaira, którym z resztą możemy w krótkich sekwencjach kierować. Wątek współczesny w tej części nie istnieje prawie wcale i w sumie tutaj odbieram to jako pozytyw. Konstantynopol, choć ja wolę nazywać to miasto jak Turcy - Stambułem fajnie łączy architekturę wschodu i zachodu w sobie. Obrona tych kryjówek była ciekawym pomysłem, ale w tej odsłonie lekko niedopracowanym. I to w sumie tyle. Trylogia Ezio Auditore jest po dzień dzisiejszy niesamowicie grywalna, wciągnęła mnie niesamowicie pomimo 15 lat na karku. Każdemu kto nie miał okazji zdecydowanie polecam, warto do takich gier wracać.3 punkty
-
📋 Podsumowanie wątku: Quiz filmowy Odpowiedź: Rok 1. miejsce Punkty 2. miejsce Punkty 3. miejsce Punkty 2006 Bonkol 30 Hartfan 23 Ganzes 17 2007 Bonkol 14 Ganzes 12 SPoP 11 2008 luki 6 Bonkol 5 Ganzes 5 2009 Ja Myung Agissi 9 Lynx62 7 Bonkol 6 2010 Bonkol 35 Myst 14 J-Ro 12 2011 Ghostwriter 32 Lynx62 25 Bonkol 22 2012 Ghostwriter 35 Lynx62 24 Karpin 16 2013 Lynx62 28 Ghostwriter 18 Ganzes 13 2014 Jeffrey Nero 18 Ganzes 10 -Raven- 8 2015 Ghostwriter 17 Jeffrey Nero 14 -Raven- 12 2016 Jeffrey Nero 16 MattDevitto 11 Ghostwriter 9 2017 -Raven- 18 CzaQ 15 Jeffrey Nero 12 2018 CzaQ 14 -Raven- 12 Jeffrey Nero 10 2019 CzaQ 9 Jeffrey Nero 7 -Raven- 5 2020 Jeffrey Nero 14 CzaQ 11 -Raven- 9 2021 CzaQ 10 Jeffrey Nero 8 Caribbean Cool 5 2022 CzaQ 15 Jeffrey Nero 13 -Raven- 11 2023 KyRenLo 42 Jeffrey Nero 35 CzaQ 12 2024 KyRenLo 38 Jeffrey Nero 32 CzaQ 14 2025 Jeffrey Nero 25 KyRenLo 24 CzaQ 10 Miejsce Użytkownik Punkty 1 Jeffrey Nero 248 2 Bonkol 142 3 KyRenLo 118 4 CzaQ 115 5 -Raven- 112 6 Ghostwriter 109 7 Lynx62 98 8 Ganzes 72 9 Hartfan 52 10 krzysztof 45 @ Jeffrey Nero is the Final Boss3 punkty
-
Becky Lynch kontra AJ Lee jeszcze przed WM42. Wygląda na to, że AJ ku uciesze publiczności w Chicago przejmie pas, aby w Las Vegas Irlandka znowu go przejęła. No chyba, że żona Punka wreszcie zacznie regularnie występować. Gdyby poziom ringowy dorównywałby poziomowi bezbecji wśród uczestników walki o TT Title, Meltzerowi zabrakłoby gwiazdek do oceniania tego starcia. Latynoska telenowela na RAW... Byłoby lepiej, gdyby Ripley wygrała EC i to jednak ona zmierzyła się z Vaquer na WM42. No ale WWE zapewne postawi u kobiet na klasyczne zestawienia face kontra heel. Sporo fajnych spotów w kobiecej walce eliminacyjnej, ale w tym składzie do przewidzenia było, że Rhea wygra. Nie obyło się bez botchy, ale oglądało się to naprawdę przyjemnie. Szkoda, że tak krótko. Lyra Valkyria mogłaby trafić na Smackdown. W kobiecym rosterze u niebieskich bieda jak cholera. Tam Irlandka mogłaby się przydać zarówno w midcardzie, jak i w głównych walkach kobiet. Lyra ma deficyty charyzmy, ale jej walki to zawsze gwarant niezłego poziomu. Adam Pearce był w tym segmencie Punka z Balorem tak samo potrzebny jak kurtyzanie majtki. Wbił chłop na ring i wypalił, że Finn nie może walczyć z Brooksem, bo za 2,5 miesiąca będzie dream match Punk - Reigns na WM42 i elo kochani fani, trochę sobie poczekacie na world title match. Paradoksalnie po najbardziej prestiżowym zwycięstwie w War Games, projekt The Vision totalnie się posypał. Brakuje im lidera z mocnym nazwiskiem, jakim był Rollins. Teraz problemy zdrowotne ma też Bron Breakker. Od wojowania z Punkiem, Reingsem i innymi dużymi nazwiskami w rosterze, przeszli do obijania się z luchadorami z głębokiego midcardu. LA Knight wchodzi do komory. Ładnie przyterminatorzył w walce wieczoru, przetrzymując Tsunami i Stompa, jednak przy składzie, jaki szykuje się w Chicago (Orton, Gunther, Rhodes), Rycerz wydaje się być pierwszym do odliczenia.3 punkty
-
Odświeżam sobie ostatnio serię AC i o ile jedynka i dwójka była okej, tak Brotherhood mnie urzekło całkowicie, po raz kolejny zresztą. To jest tak niesamowita gra w połączeniu z muzyką, że masakra. Lubię klimat tych gier, przyjemnie się chodzi po Włoszech. Lubię jak przeplatane są ze sobą czasy teraźniejsze i przeszłe. Włączyłem włoskie audio dla lepszego klimatu i było warto. Miałem ochotę na właśnie takie renesansowe Włochy i bałem się, że źle to się zestarzało i o ile AC1 i AC2 trochę takie wrażenie zrobiły, tak Brotherhood się świetnie zestarzał. Podobno z trylogii Ezio Collection to najlepiej przypadła ludziom do gustu właśnie ta część, już wiem czemu. Rzym podobał mi się trochę mniej niz Florencja i Wenecja z 2, ale nadrobiło innymi aspektami. Tylko ta końcówka fabuły mogłaby być lepsza, nie potrafili kończyć za dobrze tych pierwszych części. Pewnie po tym zabiorę się za Revelations.3 punkty
-
3 punkty
-
Fakt, że jesteśmy w większości nie znaczy, iż mamy rację, czy coś. Masz prawo nie być fanem celebrytów w WWE sam niezbyt jestem, ale akurat taki Bunny, czy Logan (To już wrestler) udowodnili, że im zależy. Mocno przyłożyli się do roboty i pokazali sporo dobrego. Oczywiście są też takie przykłady jak Scott, o których trzeba jak najszybciej zapomnieć. Zobaczymy, czy się sprawdzi i w jakiej konkretnie Bad Bunny roli powróci, ale taką walkę Dom vs. Bunny to bym chętnie zobaczył. Pod warunkiem, że Dominik nie byłby tutaj podkładany.3 punkty
-
Ja tym bardziej po jego pojedynku na Backlash 2023 bardzo się do niego przekonałem, chłopak przyłożył się do walki profesjonalnie a gdy wykonał " Canadian Destroyer " to już całkowicie zyskał u mnie szacun, szanuje takich celebrytów którzy przykładają się do walki, największa porażka to Travis Scott gdzie tacy przećpanii ludzie nie powinni mieć dostępu do żadnych akcji w ringu no chyba że ma się numer do The Rocka to wtedy zmienia się cała sytuacja.3 punkty
-
Bad Bunny: Elegancko. Bad Bunny to akurat taki celebryta, którego chętnie ponownie zobaczę w WWE. Swoje występy traktował z pasją i na poważnie, a w ringu nigdy nie zawiódł. No i walka z Damianem przy tej magicznej publiczności coś, co raczej już nigdy nie wyleci z mojej głowy.3 punkty
-
Rhodes: O co chodzi z Rhodesowi że pierwszy raz w karierze nie może wskazać na znak WM? Nie pamiętam, żeby w latach 2008-16 wskazywał na ten znak z jakimś większym sensem xD No ciekaw jestem jak rozwiązą sytuację z pasem WWE na WM-ce, bo na razie nie jest to tak jasne jak przy pasie WHC. I też w sumie nie można brać za pewnik tego, że Drew wytrzyma do WM jako champion. WWE Women’s Tag Team Championship Match - Iyo Sky & Rhea Ripley (c) vs. Giulia & Kiana James: Dobrze, że obroniły, niby lubię Giulię, ale w WWE poza taym, że ma przyzwoity theme songiem to za wiele nie mogła pokazać, niby jest mistrzynią US, ale jakoś Chelsea bardziej zapamiętałem w tej roli. Aż dziwne, że nie zdjęli z jednej strony pasów z Rhiyo, one je potrzymają do WM? W sumie co innego mają robić. Siadłoby Bellas vs. Rhiyo na WM w sumie, star power by był, jak na te pasy dość wysoki. Byłby tylko jeden minus. Papa Hunter wpadłby na pomysł, żeby Bellaski pokonały Rhiyo. Wciąż mam wrażenie, że gdzieś tam znalazłby się lepszy tagteam dla Rhiyo oprócz Giulii i Kiany oraz Bellasek. The Miz vs. Carmelo Hayes: To jest z tego co widzę non-title więc jest opcja, że Miz to dowiezie. Ale nic bardziej mylnego, i dobrze. Bo miałem obawy, że skończy się to na włączeniu Mizanina w rywalizację Melo z Ilją, a to jest ostatnie czego ta rywalizacja potrzebuje. Niech się już skończy ta historia Melo z Mizem, byli cienkim tag-teamem, a program się ciągnie jakby byli na poziomie DX co najwyżej. Chciałbym chyba, żeby ta formuła Open Challenge się już skończyła, zróbmy feud Ilji z Melo o pas US - może na EC? Elimination Chamber Qualifying Match: Lash Legend vs. Tiffany Stratton vs. Chelsea Green: A mnie właśnie troszkę brakowało Stratton, cieszę się że jest z powrotem. No musiała tu wygrać i wejść do EC Matchu, Lash niby jest na fali, ale moim zdaniem do poziomu Tiffy jeszcze daleko, musiała jej ustąpić. A Chelsea chyba jeszcze bardzo długo nie będę traktował poważnie mimo przyzwoitego runu z pasem US (być może dlatego przyzwoity, że lepszy od Giulii, też był cienki). W sumie to na Green te porażki jakoś nigdy źle nie działają, to jest jedna z tych osób która zawsze może dostawać na łeb, a i tak miejsce w karcie dostanie i nikt nie będzie miał pretensji. Z drugiej zaś strony po takim występie Lash na RR przydałoby się ją wcisnąć gdzieś indziej niż randomowe zlepki z Nią. Oba Femi vs. Kit Wilson: Czy tylko mnie ten Wilson naprawdę przekonuje? Od wejścia po mikrofon i akcje w ringu? Choć w ringu to za wiele pokazać nie może, ale ma sprawić, aby przeciwnik go rozpierdzielił w drobny mak i za każdym razem się to udaje, to też jest wbrew pozorom sztuka xD Choć moim zdaniem zamiast Oby powinien tutaj wyjść Royce Keys, bo póki nie zobaczę ex-Hobbsa na RAW albo SD będę żył w przekonaniu, że chcą go wcisnąć do NXT. Byleby Oba za długo jobberów nie klepał, to będzie miało odwrotny efekt od zamierzonego. Shinsuke Nakamura vs. Tama Tonga: A mnie podeszło to połączenie, uśmiech w stronę fanów NJ. Choć teraz w NJ w ogóle nie zaglądam, ale kiedyś było punktem obowiązkowym, zwłaszcza w okresie noworocznym, teraz nawet wtedy nie śledzę za bardzo. Szczerze to według mnie Nakamura nie ma już w WWE czego szukać, za to chętnie zobaczyłbym u Tonego. Zastanawiam się co wynika z tego miniprogramu. Singlowy run Tama Tongi na horyzoncie? Jade Cargill & Jordynne Grace vs. Judgment Day: Im szybciej Liv wybierze Jade tym lepiej, mniejsza szansa na Belair na WM. Nie spodziewałbym się, że Raquel będzie pretendować kiedykolwiek o pas czy to w posiadaniu Vaquer czy Cargill, ale w sumie nie wyglądała tak źle w programie ze Steph. W sumie nie byłbym bardzo zły, gdyby Jordynne zdobyła pas od Cargillki przed WM. Bardzo długo liczyłem na przejęcie przez Jade pasa, ale chyba za dużo obiecałem sobie po jej runie, bo nie jest to to czego się spodziewałem. Jeśli Liv wybrałaby Steph, to w sumie na WM chętniej bym zobaczył Cargill vs. Raquel niż Bianca. Za tydzień Jordynne vs. Jade o pas. Niech się dzieje co chce, nawet chyba bym wolał wygraną Grace, zawsze to jakaś odmiana. Nie no kto wpadł na pomysł, żeby Trick wyszedł do Drew? Nie ten level, przynajmniej teraz. Elimination Chamber Qualifying Match: Solo Sikoa vs. Randy Orton vs. Aleister Black: Ktoś ładnie wyliczył w segu, bodajże Black. że Orton był w 9-ciu EC Matchach i wygrał tylko jeden? Chyba w 2014. Dobrze, że Orton wygrał. To była jedyna słuszna opcja. Mimo to, ta walka była o niebo za długa, mogła trwać o połowę dłużej. Kwestia tak naprawdę była tego, czy Solo dostanie oklep czysto, czy przeszkodzą mu Wyatts. Dobrze, że Black nie zgarnął pinu, choć w sumie i tak niewiele znaczy.3 punkty
-
Lecimy z pierwszym SD po Royal Rumble i z tego co słyszałem to jednak już dzisiaj zobaczymy walki kwalifikacyjne do Elimination Chamber Matchu, więc zobaczmy kto to będzie i ogólnie jak wyjdzie SD! Poza powtórką tego co działo się na Royal Rumble to do ringu wbija Drew McIntyre! Nasz mistrz Undispited WWE! Piękny jesteś Drew, ale QB1 szybko go atakuję, w sumie logiczne, Drew pozbawił go szansy na pojedynek z Drew i odzyskanie tytułu Undisputed WWE, Drew jest na stage'u trochę obity, a Cody wbija na ring i łapię za mikrofon, zobaczmy co nam powie! A nie, Drew jednak nie ma na stage'u tylko poszedł na backstage. Cody dał promo z całą masą emocji i bardzo fajnie to wyszło, na koniec powiedział, że Drew nie dotrze na Wrestlemanie, a On jego wstyd/hańba i dyskomfort rozpoczną upadek McIntyre'a, ciekawe promo i bardzo fajne zaczęcie SD, ja jestem zadowolony, feud wygląda legitnie, a Cody goniący za tytułem jest świetny akurat. Wywiadzik Giulii i Kiany. Na backu mamy Rhodesa wokół którego jest ochrona na wszelki wypadek, a Aldis obok mówi, że jedyny sposób, żeby dostał teraz walkę o tytuł to wygranie Elimination Chamber Matchu i umieści go w walce kwalifikacyjnej za tydzień, ale jeśli da mu jakiś powód, to będzie musiał to przemyśleć czy tak się stanie i tyle, a Cody opuszcza budynek. Pora chyba na walkę o pasy WWE Women's Tag Team, bo do ringu zmierza Iyo Sky i zaraz później wbija także Ripley! Giulia i Kiana będą miały szanse na odebranie tych tytułów, czy im się to uda? Przekonajmy się! Lekko ponad 11 minut walki i kurde to jak wygląda Kiana jest piękne, przecież Ona prześciga taką Giulie, James wygląda tak dobrze ostatnio w ringu i nawet na Royal Rumble dali jej się świetnie pokazać i to wykorzystuję, ogólnie heelowe zawodniczki ładnie prowadziły ten pojedynek i brawa dla nich, pomimo przegranej walki to uważam, że pokazały się wybitnie, także brawa dla wszystkich czterech Pań, ale mega miłe zaskoczenie, nie spodziewałem się aż tak dobrego pojedynku. Na backu mamy spięcie na linii Miz-Dragunov, do którego dołącza Carmelo i dostaniemy dzisiaj walkę Miz vs Carmelo, a Ilja dostanie shota na tytuł United States, ale ciekawe kiedy. Carmelo Hayes vs The Miz, ale chyba nie o tytuł, jednak i tak chętnie zobaczę ten pojedynek! 9,5 minuty kolejnego bardzo dobrego pojedynku i przyjemnego do oglądania, Carmelo to ugrał, więc może Miz przestanie się przy nim kręcić, chociaż jest to dość ciekawe kiedy Miz się kogoś uczepi, czasem śmiesznie się to ogląda, brawa dla Carmelo i ogólnie dla obu Panów za wykręcenie tej walki! Wywiadzik z Tiffany na backu, jednak wszystko przerywa Chelsea Green z Albą Fyre. Wideo promo Bo Dallasa, który mówi, że Solo zabrał im latarnie i pozostawił ich w ciemnościach, zabrał ją, ponieważ boi się być w ciemności zupełnie sam, więc chcę mieć to światło i trzymać każdego blisko, ale to nie działa, bo strach nie pokazuję się u każdego, chyba tak to powiedział o ile dobrze zrozumiałem i strach pokazuję się kiedy wszyscy jesteście....sami! Fajne promo fajne fajne. Lecimy do pierwszej walki kwalifikacyjnej i jest to Lash Legend vs Tiffany Stratton vs Chelsea Green! Ulala ciekawy składzik nie wiem czy sobie przypadkiem nie zaspoilerowałem, ale tu Tiffany chyba wygra i w sumie to jest dobry wybór, ale miałem też nadzieję na Lash, no zobaczmy jednak jak wyjdzie walka, bo ta może wyjść bardzo dobrze! Około 10,5 minuty pojedynku kolejnego bardzo dobrego pojedynku i tak to Tiffany to ugrała, więc jako pierwsza dostaję się do kobiecego Elimination Chamber Matchu! Gratulację dla niej i brawa dla wszystkich Pań w tej walce, bo fajnie się to oglądało i dały radę nawet bardzo! Randy Orton udziela wywiadu na backu, ale przerywa mu Aleister w pewnym momencie, a potem mamy match card Randy Orton vs Solo Sikoa vs Aleister Black jeszcze dzisiaj jako walka kwalifikacyjna do Elimination Chamber Matchu męskiego, brzmi ciekawie czyli chyba sobie zaspoilerowałem, bo Orton raczej to ugra. Kit Wilson wbija na arenę! YOU'RE TOXIC!!! Oj tak łapię za mikrofon! Ale gość ma reakcje od publiki i nawet mu odpowiadają, jest świetny, dali mu idealnie dopasowany gimmick i ciekawy. Nazywa wszystkich toksycznymi i mówi, żeby ktoś kto był jedną z trzydziestu osób w Royal Rumble Matchu wyszedł tutaj i zawalczył z nim jeden na jednego! Spodziewałem się Oba Femiego albo Royce Keys ostatecznie postawili na Femiego no niech będzie, wolałem Royce'a, bo Femiego widzieliśmy już na Raw, ale wciąż jest git. Po gongu jeszcze Kit złapał za mikrofon mówiąc mu problem jaki ma Oba i tym problemem jest to, że Oba jest TOXIC! Femi jednak w niecałą minutą rozprawił się ze zbyt gadatliwym przeciwnikiem i dobrze, jest promowany, a Kitowi porażki nie zaszkodzą, to tylko może dodawać jego gimmickowi, typowo komediowy gimmick, który może przegrywać, a i tak fajnie się go ogląda. R-Truth i Priest na backu oglądają zwycięstwo Femiego, Truth się nim zachwyca i udaję trochę Go z tym chodzeniem xD, w pewnym momencie Drew popycha barkiem Trutha kiedy przechodzi i oczywiście Truthowi się to nie podoba i zaczepia McIntyre'a, ten się odwraca, a Priest wstawia się za kolegą oczywiście, Drew nic nie powiedział, ale Damian powiedział, że Drew ma chyba wystarczająco dużo problemów i nie chcę mieć kolejnych, Szkot wkurzony tylko odszedł nic nie mówiąc. Drew wbija na ring! Tym razem doszedł do ringu i nawet zdołał wziąć mikrofon, ale zaraz po jego odebraniu zaatakował go Fatu! No nie pozwolą mu dzisiaj pogadać i ponarzekać jak jest rolowany przez wszystkich jak kebab xD. Po przerwie reklamowej Jacob tak samo jak to było z Codym jest na backu i Aldis mówi mu o Elimination Chamber Matchu, że jeśli chcę położyć łapy na Drew to musi wygrać tę walkę i za tydzień będzie miał szansę dostać się do komory eliminacji podczas walki kwalifikacyjnej, ale teraz Aldis odsyła go do domu, bo inaczej pożegna się z tą szansą. Nakamura wbija na ring! Z kim się dzisiaj zmierzy? TAMA TONGA! Dobra to mamy kogoś kogo bym chciał, żeby wygrał, uwielbiam Tama Tonge, gość jest gigachadem YAYAYAYAYAYAYAYAY!!! Około 10,5 minuty dobrego solidnego pojedynku i wygrał go Tama Tonga! YAYAYAYAYAY lubię go fest, więc jestem zadowolony. Na backu Fraxiom i MCMG kompletnie nie przejmują się Gargano, który leży na jakiejś skrzyni i Candice mówi, że tak z nim jest odkąd stracił maskę Axioma xD, nieźle. Rhea i Iyo udzielają wywiadu na backu, ale wszystko przerywa Nia i Lash i rozmawiają zarówno o kwalifikacji do Elimination Chamber Matchu jak i o mistrzostwach WWE Women's Tag Team. Fajnie wyglądało jak Iyo zapytała się czy to wyzwanie, a Lash, która siedziała cicho wtrąciła od razu "Nie to groźba" fajne fajne, Lash ma charakterek, podoba mi się to. Kit Wilson na backu znowu ma problem do Cardony i...o kurde czy to Apollo? Kiedy ja go ostatnio widziałem, myślałem, że go już w WWE w ogóle nie ma xD. Nick Aldis jest w ringu i zapowiada zwyciężczynie Women's Royal Rumble Matchu 2026 Liv Morgan! Która wbija na ring razem z Raquel! Liv mówi o tym, że jest The Greatest, The Hottest, The Funniest, The Most Charismatic, The Most Talented i The Most Iconic Women In The History Of WWE! Mówi, że ma wielką decyzją do podjęcia i niewiele czasu na jej podjęcie i gra sobie z fanami kogo ma wybrać patrząc na reakcję kiedy mówi potencjalne wybory. Liv mówi, że martwi się czymś jeszcze i chcę ogłosić to jako jakiegoś słonia w pokoju, ale Raquel odbiera jej mikrofon i to Ona chcę to ogłosić, ale zanim to się dzieję to wszystko przerywa Jade Cargill! Nie zwróciłem uwagi co Jade powiedziała, ale Liv mówi, żeby Jade uważała na to co mówi, bo Ona z łatwością może wybrać Stephanie, a Raquel popchnąć na Jade, żeby Obie były mistrzyniami i wszystko przerywa Jordynne! Która gratuluję Morgan, ale też mówi o jej wyborze i jest szansa, że zmierzy się z Jordynne w Vegas, ale Liv ją wyśmiewa, a Jade i Jordynne razem każą się zamknąć Liv, Nick Aldis cały czas jest przy tym i ostatecznie dostajemy tag team match! Jade Cargill i Jordynne Grace vs The Judgment Day! Ulala, coś świeżego i fajnego, biorę! Przyjemny segmencik i przechodzimy do walki! The Judgment Day vs Jade Cargill & Jordynne Grace, ta walka może być bardzo fajna i może także nam coś powiedzieć o tym jak będą rozwijały się storyline. Prawie 8,5 minuty walki i wygrały to Jade oraz Jordynne i o dziwo to Grace zdobyła pin po School Boyu co prawda ale no jednak i to na Raquel, która dopiero co dała bardzo dobry pojedynek ze Stephanie na Raw i była pretendentką do tytułu Women's World, no w dobrym świetle to stawia Jordynne, walka była całkiem dobra. Sami na backu przechadza się mega smutny i przygnębiony, kurde aż mi nawet jest go szkoda, wszystko co ma jest mu odbierane i gość żyję tylko nadzieją na lepsze jutro, a inni mu współczują, ale no miał niezwyciężony streak u kebabów i zostało mu to odebrane, z Drew wygrać dalej nie może i kolejna porażka zaliczona, World Title dalej nie może wygrać, wszystkie title shoty kończą się porażką, a czasem nawet w połowie drogi już odpada w drodze po title shota, smutne to jego życie wrestlera trochę, ale Rey Fenix go pociesza i wszystko przerywa Trick, który poniża Samiego i chyba dostaniemy kolejną walkę Fenix vs Trick. Jade i Jordynne kłócą się na backu, więc podchodzi do nich Aldis i ustala walkę o WWE Women's Championship pomiędzy tymi Paniami na kolejnym SD! Brzmi ciekawie! Powtórka tego co wydarzyło się na Raw, a raczej segmentu Punka z Reignsem oj tak był on świetny! Fajne match cardy ma ta WM o wiele lepsze niż w zeszłym roku. Drew po raz kolejny próbuję coś powiedzieć przed publiką, więc wchodzi na stół komentatorski bez oficjalnego wejścia, bierze mikrofon i zobaczmy co ma nam do powiedzenia, Cody i Fatu opuścili budynek, więc chyba nikt mu nie przerwie, prawda? Tym razem zdołał coś powiedzieć, zobaczymy czy zdoła dokończyć. Drew mówi, ze Rhodes i Jacob powinni zostać zbanowani przed dołączeniem do Elimination Chamber Matchu za to co zrobili. Mówi też o Samim, którego zniszczył i wspomina też o tym co wydarzyło się na Monday Night Raw, jak Roman i Punk mówili o nim i że było to rozczarowujące, mówi, że Punk i Roman chcieli, żeby Drew poczuł się bardzo niepewnie i chcieli sprawić, żeby tytuł, który ma stał się drugorzędny i to jest w sumie trochę prawdą i mówi o Punku, który powiedział, że to wrestler sprawia, że tytuł ma znaczenia, a nie na odwrót i Drew mówi o sobie, że nigdy nie był part timerem i że zasłużył na ten tytuł, mówi o osobach, które miały ten tytuł i żeby Punk spojrzał sobie w oczy i nazwał się kłamcą jeśli myśli, że jego tytuł jest lepszy, tak to zrozumiałem mniej więcej, następnie miał też wiadomość dla Romana, ale mniej znaczącą, główny zamysł jego proma był taki, że jego mistrzostwo jest najważniejsze w tej federacji i jest numerem jeden i bardzo dobrze to wyszło, McIntyre potrafi mega w proma solowe i prawie każde jego promo wygląda niesamowicie i tak też było i w tym przypadku, Szkot już chcę iść na backstage, ale wbija Trick Williams z mikrofonem, a ten tu czego? Trick mówi do Drew, żeby oglądał jak Trick kwalifikuję się do Elimination Chamber albo, że to Trick będzie oglądał walkę kwalifikacyjną? Już sam nie wiem i że martwi się nie tym co trzeba i da mu radę, żeby przyjrzał się Jemu, bo On jest facetem, który odbierze mu ten tytuł na Wrestlemanii! Jednak Drew daję mu radę, lepiej, żeby najpierw zaczął chodzić, zanim zacznie biegać i dalej już niezbyt ogarnąłem co powiedział. Next Week: Rey Fenix vs Trick Williams, meh mieliśmy niedawno, ale wciąż ringowo może być w miarę git. Jade Cargill vs Jordynne Grace for WWE Women's Title, mi się podoba ta walka, chociaż ja widziałbym ją na WM, bo tak fajnie prowadzą ten feud oraz postać Jordynne, ale Pianek jest już zaklepany dla Cargill raczej. Rhea Ripley i Iyo Sky vs Nia Jax i Lash Legend o tytuły WWE Women's Tag Team, ciekawie, kolejny pojedynek mistrzowski, Rhiyo bronią tych mistrzostw dość często ich run jest przyjemny pod tym względem. Alexa Bliss vs Giulia vs Zelina jako pojedynek kwalifikacyjny do Elimination Chamber Matchu kobiet, wygląda dobrze, Alexa w komorze? Brałbym. Cody Rhodes vs Jacob Fatu vs Sami Zayn drugi pojedynek kwalifikacyjny do Elimination Chamber Matchu kobiet wohohooooooo jaki bangerek co Oni dowalili to ja pytań nie mam, prędzej bym się spodziewał całej trójki w komorze eliminacji, a nie, że będą walczyć o to pomiędzy sobą, no no ciekawie to wygląda i kto by nie wygrał to będzie dobrze, tylko boję się, że to będzie Cody Rhodes, a raczej tak będzie, w sumie albo Jacob albo Rhodes muszą wygrać EC, więc jeden z nich musi być w tej walce, a drugi później miejmy nadzieję, że wbije się jakoś do walki o Undisputed WWE Title na WM i dostaniemy ten Triple Threat, na który się zapowiada. Ciekawie się zapowiada SD za tydzień oj ciekawie. Solo zastanawia się gdzie jest jego rodzina, ale potem wbija na stage, bo pora na main event! Triple Threacik Randy Orton vs Solo Sikoa vs Aleister Black, walka kwalifikacyjna do męskiego Elimination Chamber Matchu i tutaj też to chyba Orton wygra, bo tak sobie zaspoilerowałem przypadkiem, ale walka powinna oddać, solidni zawodnicy są tutaj, w sumie Ponton jest z tej trójki jest chyba najlepszym wyborem, chociaż Solo i Black też byliby git, ale Oni by nie mieli szans kompletnie na zwycięstwo w komorze, a Orton jednak jakieś ma ze względu na historię z Drew, Solo niby też ze względu na bycie w Bloodline, ale wciąż to nie tak duża historia jak ta z Randym. Ponad 16,5 minuty bardzo dobrego pojedynku oj tak mega mi się podobało to starcie, było przyjemne i Randy Orton jako pierwszy kwalifikuję się do komory eliminacji! W sumie dobrze, Orton jest odpowiednią osobą do takich walk i też ma szanse i fajnie się go ogląda, ale mógłby dostać jakieś poważne ciekawe story, brawa dla uczestników walki! Trick był tam kompletnie zbędny, nic nie wniósł, oglądał pojedynek i tyle. Podsumowanie: Bardzo dobre SD, było bardzo fajne i przyjemne Raw to teraz SD podążyło tym tropem według mnie, fajne pierwsze tygodniówki jeśli chodzi o Road To Wrestlemanie i to napawa mnie optymizmem, bo poziom story jest na razie wyższy niż był przez większość 2025 roku, także jest progres i chętnie dalej będę śledził to wszystko, walki fajne, segmenty dobre, nie było chyba zapychaczy, poza Kitem, który wiadomo, że nim jest, ale chociaż przyjemnym!3 punkty
-
Moja ciotka jest sprzątaczką w Riyadzie i jak mopowała podłogę pod gabinetem Tryplaka to ten jej gniótł faworka na biurku i przy okazji spojlerował kartę WMki - zdołałą tylko usłyszeć, że Punk/Roman o WHC, Gunther zdobędzie do WMki pas WWE, bo mocno go pushują, a jego przeciwnikiem będzie jakiś zamaskowany bardzo pushowany jegomość, którego tożsamość będzie tajemnicą aż do RAW po WM - okaże się, że to AJ Styles! Potem będą burdy no bo jak to? Gość, który nie mógł walczyć zdobył pas WWE? I zwakują go na czerwonej tygodniówce. Ponadto wróci Krzychu w poniedziałek. Lesnar zawalczy z wracającym Jamesem Ellsworthem i dostanie na pizdę, a Femi pokona Khaliego. #sprawdzone info.3 punkty
-
Jak zwykle wracam do WWE tylko na Royal Rumble Matche i czasami też tu coś o tym napiszę. Po pierwsze, damski Royal Rumble Match. Nie był ani porywający, ani też nie zły, ale został doszczętnie zniszczony przez publiczność, której przez większość czasu nawet nie chciało się odliczać (!) oraz przez błędy w emisji, jak na przykład "next entrant #31", gdzie się o mało nie udławiłem piwem jak to zobaczyłem, bo myślałem że dobiją do 40 albo pojawi się "surprise entrant". Panie rzecz jasna nie były ubrane tak skromnie jak na galach poza Arabią, ale było po prostu widać różnice kulturowe - zarówno szeroko pojętą nudę, żeby i nie powiedzieć pogardę przez część publiki, jak i przez to, że kobitki na tym ringu robiły słynne walaszkowe 30%... Wygrana Liv mi odpowiada, szczególnie że przy Tiffany pojawiło się, że żadna kobitka nie wygrała z numerem 30, więc aż do końca uznawałem to za spoiler. Charlotte ma 2 wygrane i niech starczą - liczę, że łącznie tylko Austin będzie miał 3 zwycięstwa w RR, bo to coś na miarę streaku Takera. Ciekawe też czy tam Nia dostanie jakąś reprymendę za gest "suck it" w takim kraju. Po drugie, męski Royal Rumble Match. Jak Paul Heyman się mądrzył o braku różnicy między numerem 1 i numerem 2 (i miał rację) to obstawiałem, że Oba i Bron wytrzymają do końca no i szybko złapał mnie zonk. Femi na początku też kosił i wiele akcji po prostu nie sprzedawał, więc uważałem, że serio jest dobrym i wiarygodnym kandydatem na zwycięstwo, a że mi jeszcze przed galą mignęło o Brocku, to obstawiałem, że finał się rozstrzygnie między nimi... no ale Oba jakoś przygasł i od jakiegoś tam 8-10 numeru już nic nie pokazał. Wrestlerów z AAA raczej można pominąć, to było to samo co w Royal Rumble 1997, chociaż La Parka (aka Arnold Boczek "Ponury Grabarz") zawsze na plus. Poza tym, Solo Sikoa wyleciał jak jobber, Fenix jak jobber, Jacob Fatu (a imho byłby dobrym zwycięzcą) też jak jobber, BA, BROCK LESNAR wyleciał jak jobber! Przecież to śmiechu warte. Dobrze że nie wygrał i on i Cody - coś chyba mówiłem o Austinie? - ale jego eliminacja po prostu mignęła, kiedy Jey sobie na ringu tańcował... No niedopuszczalne. Na dodatek jak chyba nigdy, zamiast kogoś tam przy okazji skosić z frustracji czy rozwalić stolik komentatorski albo odepchnąć sędziego, to Lesnar sobie spokojnie obszedł ring i grzecznie wrócił na zaplecze. Tak, to jest ten moment, o którym się mówi "Lesnar broke character live". Końcówka natomiast nudna, choć liczyłem na Gunthera. Logan nie jest wiarygodny bo to raczej showman, Ortona mam serdecznie dosyć i mi się rzygać chce jak go widzę w RRM (dobrze że nie oglądam innych gal, bo na jego walki musiałbym sobie wiadro podstawić), o Romanie zresztą nie wspominając... No i jak zwykle, jak tylko się blisko zwycięstwa nie kręci, to to zwycięstwo zdobyć musi, WWE by chyba z nudów zbankrutowało, jakby postąpiło inaczej. Nie wiem i nawet mnie nie interesuje co się zdarzy na WM-ce bo oglądać jej nie będę, ale jakby jakimś cudem walczył z Jacobem Fatu albo Oba Femim, to uznałbym po prostu, że ukradł jednemu z nich życiowy push i ogromną szansę. No ale poza martwą publicznością w damskim RRM i końcówką męskiego RRM, to oba wyszły, mimo wszystko, nawet w porządku, nie miałem jakiegoś wkurwa (btw, można przeklinać na forum czy nie?), nudzić się nudziłem momentami w pierwszym turnieju, ale oglądało mi się to całkiem przyjemnie i, o dziwo, nie mam poczucia straconego czasu... ot tam kilkunastu minut może, nie więcej.3 punkty
-
wrestlingu na bieżąco nie oglądam już kilka ładnych lat, ale format RR całkiem lubię to sobie obejrzałem i co za gówno xD poziom battle royale na tygodniówce o #1 pretentenda do mistrzostwa piździszewa dolnego mówię to jako obecnie kompletny każual: - zero ciekawego powrotu/entrance. jak zaczynałem w 2010 oglądać WWE to wbijali emeryci, randomy czy nawet michael cole. zanim się ktoś zesra, że oni zajmują miejsce poważnym wrestlerom to liczy się podobno "entertainment", a co mi po jakimś randomie co wejdzie do ringu i po 5 minutach go wyrzucą. myślałem, że jak RR u arabów to na 3 minuty do ringu wejdzie jakiś undertaker, a tu kompletnie nic - zero dziwnych eliminacji czy uników w stylu kofiego kingstona -zero beki. nie było r-trutha z wariatkowa, który by zrobił coś śmiesznego - gdzie był jericho? xD sam zwyciężca mi powiewa, jak kończyłem oglądać WWE na bieżąco ok 2015 to reignsa ładowali na siłę do ME i widzę się wiele nie zmieniło xD no nic, jednak dla samych walk lepiej oglądać aew3 punkty
-
Royal Rumble 2026, czyli pierwsza gala Premium, której nie obejrzałem na żywo od dawna. Niestety sen zwyciężył. Lecimy z głowy: Panie: – Charlotte wygrać nie mogła to chociaż spędziła w ringu prawie godzinę. Spoczko. – Natalya teraz jest Nattie, więc jest groźna dla każdego. Wywala Rudą jak pierwszą lepszą zawodniczkę, a później zabierze jej pas IC. Spoczko. – Brie fani Cię Kochają, albo bardziej twojego męża, ale przecież to nie jest istotne, skoro był miły moment. Dla mnie powrót bez znaczenia. Nie lubię obu Bellasek. Pewnie zawalczą o pasy tag team na WM. – Miło, że tak mocno pokazali Lash. Nie będę powtarzał co o niej pisałem, więc tutaj zrobię kropkę. – Kurde liczyłem, że Grace zajdzie znacznie dalej. – Zajebiście, że Sol zrobiła top 3. Doskonały talent już od jakiegoś czasu gotowy śmiało na Main Roster, ale z tym pewnie WWE się wstrzyma. – Dobrze, że Tiffy wróciła. Tęskniłem. Spoko numer 30. Jak najbardziej. – Bianca chyba dalej nie w pełni zdrowia albo decydowały inne czynniki. – Liv wyrzucająca Raquel to był zaskakujący na plus moment. – Wygrana Liv może i maksymalnie spodziewana z wielu względów, ale i tak bardzo mnie to ucieszyło. Wreszcie ma. Ciężka praca popłaca. Liv vs. Steph to będzie coś pięknego. 8,5/10 Fenomenalny vs. Gunther: AJ i jego ostatnia walka w WWE. Zrobiło się smutno. Najpierw byłem mega podjarany wygraną Liv, a później musiałem zejść na ziemię, bo żegnamy mistrza. Sama walka jak dla mnie klasowa. Dziękuję AJ za wszystkie lata w WWE. Przyjemnością było Cię oglądać. 9/10 Drew vs. Sami: Po huśtawce nastrojów wielkiej radości, a później smutku dostałem walkę o pas, na którą mimo szacunku do Drew patrzyłem jednym okiem. Nie był to pojedynek, który by jakoś znacząco mnie porwał. Drew jako mistrz wygląda naprawdę dobrze i tutaj WWE muszę pochwalić. Czekamy na WM. 6/10 Panowie: – Wygrał Roman. Ktoś zaskoczony? No nikt. Czy to źle, że wygrał Roman? Pewnie można było zrobić to dużo gorzej. – Oba to jest ktoś w Main Evencie WrestleManii będzie ten gość. – Rusev jesteś niepotrzebny w WWE. – Debiut byłego zawodnika AEW, który teraz nazywa się Royce Keys nie ruszył mnie, choćby w małym stopniu. Fanów na trybunach również. – Głupotki z El Grande Americano nic ciekawego. – Zbędny Iguana. – Mocno mnie wkurzyło to, co się stało z Bronem, ale najwidoczniej ten po prostu zawalczy na WM z Sethem, o ile ten będzie gotowy. – Brock wypadający z gry, gdy Jey się bawił to był dziwny widok. – Obecny Gunther jako numer 30 pasował. Jego bycie w Top 2 również. 7/10 Coś jeszcze od siebie. Mityczne niespodzianki i przewidywalność: Jak Hunter obiecuje szereg niespodzianek nie bierzcie tego do głowy po prostu. Jego zadaniem jest gadać takie rzeczy. WWE słynie z przewidywalności, więc nie ma zbytnio na to co narzekać, skoro zabierając się za ten produkt wiadomo jak to wygląda. Trafiłem bez najmniejszego problemu z predykcjami do wszystkich walk, jak pewnie 80 procent z nas, czy w związku z tym bawiłem się podczas oglądania dużo gorzej? No nie. Podsumowanie: – Kobieca walka była bardzo dobra. Zwyciężczyni idealna. Zacieram dłonie na rywalizację Liv vs. Steph. – Męska walka nie była aż taka zła. To, że wygrał Roman co wiedział prawie każdy nie zabiło w moim odczuciu tego starcia. Brak większych niespodzianek mnie nie razi, bo ich nie oczekiwałem. Wykorzystujmy roster, który mamy dostępny. – Fenomenalny pożegnał się z klasą. Starcie na plus. Był też i smutek. Niezależnie co teraz będzie robił AJ życzę powodzenia. – Drew obronił tytuł i miło. Ocena ogólna 7,5/10.3 punkty
-
Dobra rozpocznijmy ten dzień od czegoś śmiesznego! Triple H zapowiedział że wczorajszy wieczór był początkiem nowej ery która zmienia wszystko i że Backlash to będzie na prawdę wielkie wydarzenie w historii WWE Szczerze? Już się boje co to będzie, jeśli on coś takiego pierdoli to musimy się przygotować na srogie gówno w jego wykonaniu, ja ogólnie próbowałem jakoś sobie tłumaczyć że ktoś tam go blokuje itd. ale po tym cały unreal widać jak bardzo spierdolone głowy tam pracują przy tych storyline'ach, im nie zależy na dobrym show tutaj zależy tylko na tym aby odbębnić dane show i tyle, Royal Rumble było tego przykładem, ja rozumiem że to był u Ropniaków ale no mogli się chociaż trochę przyłożyć i to nie dla Arabów a po prostu dla fanów którzy wykupują galę Premium i chcą ją obejrzeć, już pisałem tutaj to wielokrotnie że to zachowanie jest absurdalne z ich strony a ludzie i tak dalej kupują i inwestują w to gówno hajs, na głupich łbach łatwo można zarobić to więc po co mają się starać ale przejdźmy już do gali... Oglądam wrestling dokładnie od 2009 roku od TLC i takiego shitu w historii tej federacji nigdy nie widziałem, cała karta była po prostu słaba oba Royal Rumble Match były po prostu cienkie jak dla mnie, ogólnie RR babek lepiej wypadł niż męski, to samo mówi za siebie na jakim poziomie była ta gala... Miałem wrażenie jakby oglądał RR w jakimś spierdolonym Universe Mode gdzie gracz się pogubił i rozpisał galę od tak z dupy, tam nie było ładu ani składu, jedyny plus to tajemnicza postać z początku gali i Oba Femi który i tak został na sam koniec potraktowany gównianie bo to powinno być właśnie na odwrót to Oba powinien wyeliminować Lesnara przez co dostałby potężnego boosta, a tak to jak zwykle rozpisali to po swojemu Lesnar wypycha Obiego i w sumie nic z tego nie ma? Zamiast się do czegoś przydać i wypromować Nigeryjczyka to jak zwykle musiał przykoksować aby potem wylecieć jak zwykły leszcz, odziwo Knight przyłożył się do jego eliminacji i nawet dość dobrze Knighta rozpisali odziwo może jeszcze w jego przypadku nie wszystko stracone... Matt Cardona to nawet 10 minut w ringu nie wytrzymał, na co ci było wracać Ex-Ryderze? Taka była moja reakcja jak zobaczyłem co oni odjebali. Roman wlatuje jak zwykle przykoksował i to wygrał, ale jak zobaczyłem Gunthera z numerem 30 to jasny szlak mnie trafił, robią wszystko abyśmy znienawidzili tego zawodnika doszczętnie, pewnie celowe działanie ze strony nochala ale no sam Gunther to tragedia i błagam nie piszcie mi tutaj że obecna jego postać jest zajebista, to jest kompletna tragedia której nie chce się oglądać, sam zawodnik z roku na rok co raz gorzej w ringu walczy nie wiem skąd te zachwyty nad nim, chłop jak wczoraj był powolny to czułem że zasypiam i na całe szczeście Roman to wygrał ale o tym poniżej bo to też taki strzał w kolano. Roman wyszedł z dołka po 5 latach wypychania go na siłę do gardła niczym kiełbasy krakowskiej i co się okazuje? Może to zaś okazać się obu sieczne i fani zaś będą buczeć na Romana przez taki booking, czy tam na serio nikt nie myśli? Czy oni tam na serio nie uczą się na błędach? Roman mógłby wygrać EC Match i nikt by się o to nie czepiał a Royal Rumble mógł wygrać ktoś inny chociażby taki Jacob aby dało mu to większe pierdolnięcie Roman/Jacob na samym końcu i wszyscy poszliby spać z uśmiechem na twarzy że nie zaserwowali nam syfu po raz kolejny a tak to standardowo, szkoda mi Romana bo budował coś przez lata i oni mogą to w każdej chwili spierdolić takim durnym pomysłem. Co do samych powrót to jakieś jaja i tyle w temacie tutaj nawet nie ma co komentować w obu RR Match'ach dostaliśmy gówno, tylko debiut Hobbsa na plus. Jeszcze kilka słów odnośnie AJ'a, nie wyobrażałem sobie że odejdzie w takiej średniej walce, musiał na sam koniec tą walkę rozruszyć i poprowadzić tego kloca dobrze wie że to ostatnia przygoda tych zawodników w ringu a nie potrafi dać z siebie chociaż trochę tylko wiecznie te sleepery... Na prawdę słabo ale co zrobić, nic nie zrobimy coś w tym Austriaku widzą a dokąd to doprowadzi tego nie wiem ale jak mu podłożą Lesnara to chyba pieprznę ze śmiechu jak wielka bestia padnie po sleeperze.3 punkty
-
-Bron skasowany przez kolejnego zamaskowanego typa. Myślałem, że może jakiś top3 rekordu eliminacji mu rzucą, albo chociaż zostanie do final4. -Oba mocno rozpisany, by zostać wyrzuconym przez Lesnara ot tak. -Lesnar wylatuje jak jobber w trakcie yeetowania (botch?). -Rusev znowu szoruje po dnie. -Brak niespodzianek (AJ, Paige, Jericho). -Zwycięzcy przewidywalni. -Wciąż brakuje mi tych wejść legend. Jeden slot można by poświęcić chociaż. -Fajnie, że Ruca do final3 została. Końcowe eliminacje też mi się bardzo spodobały. Mocno średnia ta gala. Plus, że o przyzwoitej godzinie na żywo.3 punkty
-
??????????? Argument, cokolwiek ? Co ma Revolution do Royal Rumble ????? Gala świetna, bardzo dobry poziom walk, Royal Rumble matche solidne, były niespodzianki, Liv świetny wynik, Reigns o dziwo też ujdzie. Szkoda że już się nie zobaczy AJ'a, cały jego pobyt w WWE widziałem oraz parę walk na żywo z trybun i szkoda że to koniec. Walka była bardzo dobra. Zayn Drew nie wciągnęło mnie ale to dlatego że naprawdę nie trawię Zayn'a i nic z jego udziałem mnie na dłuższą metę nie wciąga. Brawo WWE, właśnie tak się zaczyna Road to Wrestlemania !3 punkty
-
Choć The Rock ma ego jak stąd do Hollywood tak uważam, że to jedna z najbardziej charyzmatycznych gwiazd w historii wrestlingu. Heel, face, w obu rolach świetny. Słucham go z uwagą nawet jakby gadał o wpływie Muminków na fińskie społeczeństwo Niestety, Ava nie odziedziczyła po ojcu tych cech. Nudna, pozbawiona charyzmy, bez wyglądu jak milion dolarów.3 punkty
-
Choroba w tym tygodniu mocno dała mi się we znaki, ale skoro RR2026 już dziś to trzeba stanąć na nogi i coś napisać. Royal Rumble 2026: Royal Rumble match Panów: Za wiele nowego napisać nie mogę, bo wciąż obstawiam te same osoby co ponad miesiąc temu. Główni moi faworyci Roman i Bron. A gdybym miał na siłę poszukać jeszcze kogoś innego, to moje top 4 wyglądałoby jakoś tak: 1. Roman 2. Bron 3. Cody 4. Sami Ostateczny typ: Roman Reigns. Royal Rumble match Pań: Najważniejsza dla mnie walka tego show. W kwestii faworytek to też się u mnie nic nie zmieniło, bo dalej są te same osoby: Liv i Bianca. Natomiast po ostatnich wydarzeniach, gdzie Morgan na przestrzeni krótkiego czasu ma trzy walki z rzędu przegrane napawa mnie optymizmem i przekonaniem, że to właśnie ona zgarnie zwycięstwo. Top 4: 1. Liv 2. Bianca 3. Rhea 4. Roxanne Ostateczny typ: Liv Morgan. Drew vs. Sami: Waleczny Sami przegrywający starcie o pas, żeby później nadludzkim wysiłkiem wygrać RR? Obrywający całą walkę Sami, żeby na koniec skraść wygraną i zdobyć złoto? Drew wygrywający jakimś zmysłowym heelowym sposobem? Prawda jest taka, że w mojej ocenie każda z tych wersji jest mniej lub bardziej możliwa. Chcę, żeby na WrestleManię Drew wychodził jako mistrz, więc jego obstawię. Ostateczny typ: Drew McIntyre AJ Styles vs. Gunther: Ostatnia walka AJ w karierze? Ostatnia walka AJ w WWE? Chciałbym, żeby AJ pociągnął to dalej. Czy porażka to definitywnie przekreśla? Moim zdaniem nie. WWE może wpaść na różne pomysły jeden, chociażby przedstawił użytkownik wyżej. Życzę sobie, żeby to była świetna walka po prostu. Myślę, że jakoś Gunther pojedynek ugra. Ostateczny typ: Gunther. Świetnej zabawy dla każdego, kto będzie to oglądał na żywo, czy jakoś później. Niech wygrają wasi ulubieńcy, a WWE nie zawiedzie naszego zaufania. Liv po wygraną. Wygraj wreszcie ten RR.3 punkty
-
Royal Rumble lada chwila. Zdań kilka o jednej z moich ulubionych gal od WWE. Pierwsze, co rzuca się w oczy w karcie to tylko jedna mistrzowska walka. Ja wiem, że najważniejsze tutaj są RR, że Hunter stawia na 4-5 walk w karcie, że RR trwa ponad godzinę, ale przydałoby się tu wcisnąć nawet rewanż Punka z Balorem lub dać coś wreszcie do roboty Jade Cargill. Vaquer i Rodriguez są na kosie od miesięcy. Mogli Arabowie dostać ten Street Fight o pas. Z mistrzowskich walk mamy tylko starcie Drew McIntyre - Sami Zayn. Sam ciekaw, w jakim kierunku to pójdzie. Drew z pasem, Zayn chce go wreszcie zdobyć, Cody chce złoto odzyskać, a mamy w tej układance jeszcze Fatu. Sporo w tym programie mówi się o tym, że Zayn ma bilans 0-11 ze Szkotem. Może to zasłona dymna, a może zapowiedź, że Zayn WRESZCIE pokona Drew. Gdzie, jak nie w Arabii? I dlatego bardzo chciałbym, żeby McIntyre po jakiejś srogiej heelowej akcji uwalił Zayna. I taki scenariusz jest chyba najbardziej prawdopodobny. Co do samej walki to albo Sami zdominuje Drew (i przegra) lub będzie heroicznie przyjmować kolejne razy (i wygra). Czy to koniec "The Phenomenal One" w WWE? Na to pytanie odpowie walka AJ Styles - Gunther. Wszystko wskazuje na to, że Austriak zakończy kolejną karierę, która... kontynuowana będzie w TNA. Po tym jak Gunther poddał Cenę, WWE oczywiście trochę rozmiękcza postać Austriaka. "Ring General" powinien czysto, po długiej i wyczerpującej walce poddać AJ'a. Oby tylko WWE nie wymyśliło, że Gunther wygra kantem, AJ w odwecie przyczyni się do wyrzucenia Gunthera z RR, a na prawdziwe "pożegnanie" Stylesa poczekamy aż do WM42. Co do ich arabskiej walki to spodziewam się, że dominować będzie Gunther, co mocno obniży jej poziom. AJ będzie się odgryzać, ale finalnie to nie wystarczy. Royal Rumble kobiet i mężczyzn w jednym wątku, bo od obu starć mam podobne oczekiwania. Lubię RR, choć ringowej maestrii tutaj nie uświadczymy. 95% czasu to udawanie, że jeden próbuje wyrzucić drugiego. Pod kątem samego starcia to mam nadzieję, że WWE nie zabookuje "mrowiska" w ringu, tj. 10-12 ludzi naraz. 5 to max, z korzyścią dla płynności wydarzeń. Będą pewnie jakieś zdrady, zakończone sojusze, za dużo prawdopodobnych zdarzeń, aby analizować każde. 22 potwierdzonych nazwisk u mężczyzn, 17 u kobiet. Kto wypełni luki? Na pewno część rosteru NXT (Jayne, Sol i Vice u kobiet, u mężczyzn może Page i Saints?). Spodziewam się powrotu Jericho, debiutu Hobbsa i komediowego epizodu Iguany. RR wygląda jak idealny moment na powrót Knighta. Może pojawi się Leon Slater z TNA? Mało robi się tych niewiadomych u mężczyzn, a pamiętajmy, że są jeszcze w obwodzie te wszystkie Sheamusy, Rusevy, Blacki i cała masa jobberów Jest na tej liście trochę kozaków i nazwisk, które WWE będzie chciało mocno wyeksponować (Oba Femi, Breakker), więc pewnie te brakujące spoty wypełni głównie low card, aby te wszystkie powerhouse' y mieli kim miotać po ringu U kobiet na liście nie ma AJ Lee, ale po mojemu to pewniak. Do tego Natalya, Kairi Sane, Ivy Nile, Kiana James, Alba Fyre. A kto ogląda wrestling dla walorów kobiecego rosteru ten za wiele podczas RR nie zobaczy, bo wszystkie tyłki i dekolty muszą być szczelnie zakryte. Co do zwycięzców to życzyłbym sobie, żeby byli nowi. Żadnych tam hat-tricków Flair, Rhodesa, Ortona czy Lesnara. Chciałbym, żeby u panów wygrał ktoś z dwójki Bron Breakker - LA Knight, ale szanse na to są znikome. Trzymam się koncepcji, że skoro gala jest w Arabii Saudyjskiej to WWE postawi na mocne nazwiska, pokroju Reignsa czy Morgan i nie będzie żadnego shockera. Typy? Roman Reigns u mężczyzn, który dołączy to elitarnego grona dwukrotnych zwycięzców (CM Punk na WM?) i Bianca Belair, bo nie ma co zrobić z Jade Cargill.3 punkty
-
ULTRA EGO WYJEBANE NICZYM JEGO NOS To nie przypadek. Co do RAW widziałem że AJ stoczył walkę o mistrzostwo, dali mu walkę o pas a teraz sobie myślą niech spierdala już bo nam nie jest do niczego potrzebny Balor zaś dalej będzie się kisił jako Heel... nie dobrze.3 punkty
-
Detale, uszanowanie tradycji. Niby nic wielkiego, ale wywołało to uśmiech na twarzy. Brawo!! 👏👏3 punkty
-
Ciekawy temat ! Dla mnie osobiście historii i konsekwencji. Coraz ciężej mi się ogląda współcześnie wrestling. Chcę dobrych feudów z odpowiednimi motywami a nie "jesteś heelem więc cię nie lubię. Walczmy" No i konsekwencje. Np Cody i Owens chcieli się pozabijać. Powiedzmy na RR Owens niespodziewanie wróci jako face (nie wierzę w to i nie mam takiej teorii, daje pierwszy przykład z głowy). Nie wyobrażam sobie że wchodzi w momencie gdy 3 heeli atakuje Cody'ego i on leci mu pomóc. Za dużo się wydarzyło złego między nimi. Nie oczekuję też że po każdym feudzie zawodnicy będą się nie nawiedzili do końca kariery ale nawet zwykłe promo między nimi czy wymiany spojrzeń pokazujące brak zaufania by coś dały. A tego coraz rzadziej dostarczamy bo wrestling (mówię o każdej federacji) idzie w prostotę. Dlatego mam nadzieję że np Reigns i Rollins nie pogodzą się bo za dużo się między nimi wydarzyło w ostatnich latach (choć znając WWE już wkrótce będą współpracować i to bez odpowiedniego wyjaśnienia ich odłożenia na bok problemów i nienawiści). Walki oczywiście też są ważne ale na pierwszym miejscu stawiam historię. Jeśli nie ma podbudowy to i 5 star match mnie nie wciągnie bo nie czuję stawki i nie czuję po co mam się tym przejmować. To samo z filmami. Możesz włączyć mi film z najlepszymi aktorami w historii ale jeśli nie ma historii i się nie wkręcę to nie będę się przejmował losem bohaterów i nie będzie mnie to obchodziło.3 punkty
-
Trzeba przyznać, że 13 selloutów w Arena Mexico (16,000 miejsc) tylko w tym miesiącu, to mocarny wynik. Nie mamy jeszcze końca stycznia. Według Observer, sprzedali w 2025 roku 1,1 miliona biletów tylko w Arena Mexico (63 z 64 gal były wyprzedane). Żadna inna arena na świecie nie może się pochwalić takim wynikiem. Generalnie zestawiając to z WWE można nawet stwierdzić, że mają lepsze wyniki od molocha TKO względem wyprzedanych miejsc (chociaż wiadomo, że kasa za bilety jest inna). Przytaczając to jest tym bardziej śmieszne, że TNA próbuje być lansowane jako numer dwa na świecie, gdzie nie mieści się nawet w pierwszej piątce. Poza tym boom w Meksyku zdradza też dlaczego WWE weszło odważniej na ten rynek z zakupem AAA.3 punkty
-
Cody Rhodes wchodzi do komory i według mnie wygra w Chicago. Co więcej, ta wielka radość z faktu, że w Berlinie Drew McIntyre zdobył WWE Title skończy się najprawdopodobniej słodko pierdzącym odkupieniem i (ponownym) wejściem na szczyt naszego ulubionego nepo baby na WM42. Ale póki mogę, cieszę się ze Szkota w roli mistrza. Nie chowa się, jest aktywny i pięknie gotuje przy mikrofonie. Szczególnie mocno dostało się Fatu za jego więzienną przeszłość. Przy mikrofonie nieźle też spisał się Trick Williams. Ładnie podsumował Zayna i bardzo prawdopodobna jest ich walka na WM42. Dziwny był booking walki Tricka z Feniksem. Williams powinien zmiażdżyć luchadora, a zamiast tego mocno się z nim męczył. Wydaje mi się, że za tydzień Trick wywalczy sobie przepustkę do EC w starciu z Hayesem i Priestem. Jak już tak tłukę o EC. Do komory wejdzie też Alexa Bliss. Za tydzień awans wywalczy też pewnie Charlotte. Czyżby w Chicago zakończyła się ich przyjaźń? Zawiodła mnie trochę walka kwalifikacyjna Bliss z Giulią i Zeliną. Dobrze, że chociaż tym razem Vega nikogo nie uszkodziła. W weekend przegrała ona, tydzień temu jej mąż. Cóż, nieszczęścia chodzą parami... Bardzo we współczesnym WWE brakuje mi takich scenek jak ta z wierszami Kita Wilsona. Najjaśniejszy punkt gali, no bo przecież nie przewidywalne wyniki walk kwalifikacyjnych. Oba Femi znowu dostaje mecz z Kitem. Tak jak się obawiałem, zamiast naprawdę mocarnego wejścia, Nigeryjczyk będzie miesiącami omijał jobberów. Nie zdziwię się jak WWE znowu prześpi moment, aby mocno inwestować w Rulera. Ten 10 Men Tag Team Match Playa z udziałem MFT i reszty bandy może doprowadzić do jakiejś wieloosobowej walki na WM42 zarówno o US Title, jak i TT Title.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Obstawiam, że spora część męskiego rosteru mogłaby się nawet zrzucić na jej wypłatę, żeby tylko Hunter przyjął znowu tego kurwiszona tę wszechstronnie uzdolnioną zawodniczkę na pokład2 punkty
-
Tobie nie, ale męskiej części rosteru pewnie by się przydała na obniżenie stresu2 punkty
-
Synek załapał bakcyla podczas tego RR i teraz sam włącza sobie Netflix i ogląda RR non stop, także rzuca się okiem mimo wszystko AEW z bleedingiem Moxa w każdej walce bym mu nie pokazywał, ale cukierkowe WWE z fajerwerkami i laskami w strojach Power Rangers jest akurat2 punkty
-
Giulia jest bookowana pod tym względem bardzo podobnie do Cargill. Ma drugi run z US Title i w sumie tych obron było kilka. Co gorsza, przewijają się te same nazwiska, jak Chelsea Green, Zelina Vega czy Michin. Niedawna obrona z Alexą Bliss była wręcz huraganem świeżości w tej przepychance o US Title.2 punkty
-
RR'26 Nie oglądam WWE od kilku miesięcy, ba, praktycznie nie śledzę co tam się dzieje do tego stopnia, że nie wiem dokładnie kto ma pasy itd. Chciałem jednak dać szansę RR, bo to gala z wielkiej czwórki, tfu, wróć, wielkiej trójki, bo chyba zgodzimy się wszyscy, że Survivor Series to już od dawna nie ta ranga ppv. Stąd też wczoraj tak wygospodarowałem sobie czas by gdzieś w okolicach 20-21 zasiąść do gali i już po kilku minutach zacząłem się nudzić Od początku muszę powiedzieć, że odpychają mnie te gale ,,wiadomo gdzie'' i źle mi się patrzy na ten kicz pomieszany z przepychem. Do tego dochodzi samo WWE, które robi dobrą minę dla dużej kasy - dobra przymknąłem już na to wszystko oko... Obejrzałem skrót kilka godzin po zakończeniu, bo pierwszy seans przerwałem w trakcie i muszę powiedzieć, że to nie była zła gala, aczkolwiek jeśli mówimy o RR to była dla mnie rozczarowaniem. Po czasie odpoczynku od WWE nie zobaczyłem tam nic ciekawego, nic nowego, co skłoniłoby mnie do dalszego śledzenia tego produktu. W tamtym roku widziałem może z 5 gal od WWE, ale raczej w tym dam sobie już całkowicie spokój. Wolę poświęcić swój czas na coś innego... Jeszcze krótko o AJ'u, bo to jeden z moich ulubionych zawodników w historii, moje osobiste top 3. Wiem, że jest tam możliwość, że będzie walczył choćby w TNA, ale mimo wszystko szkoda, że swoją karierę w WWE zakończył nie przed rodzimą publiką np. z Nowego Jorku. Rozumiem jednak, że historia zatoczyła koło i zamknął klamrą pewien rozdział od stycznia 2016 roku. Jego przygodę w WWE będę wspominał bardzo dobrze, z dużym sentymentem, szczególnie jeśli mówimy o pierwszych dwóch, trzech latach, kiedy był w niesamowitym sztosie2 punkty
-
O Royal Rumble zdań kilka... Royal Rumble Match kobiet - dużo uznanych nazwisk na początek (Flair, Bliss, Jax, Lynch). Niestety, przez większości walki było to, czego akurat nie lubię w RR - dwucyfrowa liczba zawodniczek w ringu, który zamienia się w mrowisko i zamiast jakichkolwiek spotów dostajemy nieudolne udawanie, że jedna próbuje wyrzucić drugą. Tak naprawdę kobiecy RR dobrze zaczęło się oglądać, gdy w ringu została ostatnia piątka, szóstka. Bardzo dobry występ Sol, która nawet ze strojem potrafiła wyjść z twarzą z tej religijnej pruderii panującej w Arabii Saudyjskiej. Ruca wytrzymała ponad 50 minut, odpadła jako 28 i zaprezentowała kilka efektownych akcji, choć liczyłem, że Sol Snatcher będzie sypał się na lewo i prawo niczym kiedyś Stone Cold Stunner lub RKO. Zdecydowanie gorzej wypadła mistrzyni NXT Jacy Jayne, która może nie wypadła z gry po dwóch minutach, ale praktycznie nic nie pokazała, a jak odpadła to się dziwiłem, że jeszczem była w ringu Mocno rozpisana Lash Legend, która przetrwała w ringu znacznie dłużej niż jej starsza koleżanka Nia Jax. Wróciła Brie, a co za tym idzie, wróciło Bella Twins. Wiadomo jednak, że bliźniaczki nie liczyły się w grze o bilet na WM. Nie było Bianki, nie było AJ. W sumie, nie było szans, że pani Punk wygra, trzeba było więc jobbnąć, więc pani Lee stwierdziła, że zostaje w domu. A więc to były te zapowiadane przez HHH'a niespodzianki? Ku zaskoczeniu nie było nawet tych gwiazd, których każdy się spodziewał Kiedy okazało się, że stawkę zamyka wracająca Stratton, byłem już niemal pewien, że w tym roku wreszcie przyjdzie kolej na Morgan. Liv wygrała i tutaj chyba wybór jest oczywisty - title shot na walkę z Vaquer. Kto wie czy jeszcze tam nie upchną Raquel, a może nawet i Perez. Generalnie dość przeciętny RR Match - mało efektownych spotów, niemal żadnego pamiętnego momentu poza powrotem Brie i finiszerami Sol. Brakowało też takiego niszczycielskiego wejścia, które mocno oczyści ring z jobberek. AJ Styles kontra Gunther - tydzień temu dwaj panowie, którzy są raczej na wylocie z WWE, czyli Styles i Nakamura, dali dobrą walkę na mało znaczącej gali. Teraz na gali wielkiej czwórki Styles i mocno promowany Gunther mnie wynudzili. Przed zignorowaniem tego starcia ratowała mnie tylko otoczka "ostatniej walki w karierze" AJ'a. Niestety, Gunther wygrywa po próbach skantowania i w niejasny sposób (uśpienie AJ' a zamiast klepania), a WWE kompletnie rozmiękcza to, co udało się zbudować na pożegnalnej walce Ceny. Na plus smętna arabska publika, która akurat w tej walce odpaliła się na myśl o Stylesie. Chyba to nie koniec tej historii... Drew McIntyre kontra Sami Zayn - czy tylko ja miałem takie wrażenie, że z walki na walkę na tym stadionie w Rijadzie było coraz mniej ludzi? Sama walka mocno usypiająca. Nie czułem, że zdarzy się tutaj historia i Zayn wreszcie sięgnie po złoto. Nie czułem też, że w powietrzu szykuje się jakiś potężny wał ze strony Szkota, który zachowa tytuł ku niezadowoleniu publiki. Ba, miałem wręcz wrażenie, że Arabów średni obchodzi, czy Sami wygra Zayn znowu zostaje z niczym. To złoto może wreszcie trafi do niego za rok, bo WM będzie w Arabii. A McIntyre bardziej błysnął w RR, o czym za chwilę, niż w swojej walce. Royal Rumble Match mężczyzn - Bron Breakker, jeden z faworytów, wypada jako pierwszy po interwencji zamaskowanego napastnika. Seth Rollins zdąży do WM42 i zawalczy tam z Bronem? Jako drugi wszedł Oba Femi i zaczął naprawdę imponująco. Miotał po ringu jak lalkami zarówno dużymi (Solo, Rusev), jak i małymi (Mysterio) i pięknie czyścił ring. Potem Nigeryjczyk kompletnie przygasł i zniknął w tłumie, a na koniec wypadł wyeliminowany przez Lesnara. Jak już jesteśmy przy Brocku - ależ to był zmarnowany potencjał. Chłop wszedł, zabrał kilku gości do Suplex City, po czym wypadł sobie po 5 minutach wyeliminowany przez Rhodesa i Knighta No właśnie, LA Knight... Wraca po kilku tygodniach, jest rzekomo jednym z faworytów, a tymczasem zanotował bezbarwny występ, wypadł jeszcze przed decydującymi rozstrzygnięciami, zanim na placu boju zostali sami mocni gracze. No i wygląda na to, że - w sumie logiczne - wrócił po to, aby dalej użerać się z The Vision. Taki to mocarny powrót Rycerza, że będzie w sojuszu ze staruszkiem Mysterio i Dragonem Lee. Co jeszcze? Trick Williams miał dość mocne wejście do głównego rosteru, a tutaj wypadł z ringu jak pierwszy lepszy pet. Jak nie znoszę gimmicku El Grande Americano, tak szacunek za to, że Kaiser i wracający Gable nawiązali do słynnego mema ze Spidermanami. Powerhouse Hobbs, czyli od teraz Royce Keys (co za nick... ) wypadł blado. W ogóle dużo w tym RR było dużych gości. Oba, Keys, Reed, Lesnar, Reigns. I chyba tylko ten pierwszy swoim wejściem zrobił mocny przesiew w ringu. Orton mógł porozdawać kilka RKO, ale nie było nawet tego. Evans niby był długo w ringu, ale jak na siebie był jakiś taki mało efektowny. Wrócił Roman Reigns i gdy WWE zaserwowało potężny pokaz fajerwerków na jego wejściu, czułem, że to on zwycięży. Po wypadnięciu Rhodesa było już niemal pewne, że Roman wygra RR po raz drugi w karierze. I tak się stało. "Tribal Chief" wrócił pierwszy raz od Survivor Series, na Royal Rumble zapowiedziano go zdalnie i to wystarczyło, aby uznać, że jego wygrana będzie znakomitym pomysłem. Main Event mnie nie porwał, delikatnie pisząc. Zmarnowany potencjał kilku zawodników, part timer ze zwycięstwem, brak mocnych powrotów (Jericho?) i jakichkolwiek pamiętnych momentów. Rok temu był ten Spear Brona na Speedzie, obcinający się wzrokiem Cena, Punk i Reigns, Logan eliminujący Romana i Setha, a nawet finał, gdzie - ku zaskoczeniu wielu - Uso wyeliminował Jasia w jego ostatnim RR w karierze. A tutaj? Zero. Reasumując - za nami Royal Rumble z walkami przewidywalnymi i nudnawymi. Liczę, że WWE popracuje nad programami na WM42, choć może być o to trudno z takim Reignsem, który prawdopodobnie ruszy po Punka. Na koniec lutego Elimination Chamber, to dla leniuchów z WWE doskonały czas. Znowu będzie można wypełnić czas antenowy walkami eliminacyjnymi.2 punkty
-
Po Intro Strike, widzimy przypomnienie wydarzeń z Reckoning, po czym przenosimy się do areny gdzie niemalże od razu uderza Theme Song America’s Most Wanted. Cała trójka - James Storm, Sean Anderson oraz Corey Harper - wyszła na rampę przy głośnym cheer’ze widowni. Powoli zeszli do ringu, witając się z widownią. Weszli do ringu, biorąc mikrofony od technika i czekając aż widownia ucichnie, kończąc witać James’a chant’ami “Welcome home!” Storm: Witamy serdecznie na kolejnym Strike! I co za wieczór mamy za sobą. Reckoning nie mogło być nazwane lepiej. BangBang Gang zrobiło dokładnie to czego wszyscy się spodziewali - próbowali wykorzystać każdą okazję jaką mieli, zrobili wszystko co mogli. Ale wiecie co? James podszedł z uśmiechem do kamery i mrugnął. Storm: To nic nie zmieniło. Widownia podniosła się z chant’ami “AMW! AMW!”, podczas gdy Storm obrócił się do swoich dwóch podopiecznych. Storm: Muszę przyznać że kiedy spotkałem was przypadkiem na jednym z show w Kaliforni, wiedziałem że spotkałem kogoś, kto ma nie tylko potencjał na rozwój - ale i serce do walki. Jestem dumny że miałem okazję stanąć do walki razem z wami. Cała trójka przybiła ze sobą highfive, po którym Corey podniósł mikrofon. Harper: Gdyby nie ty i twoja pomoc, nie tylko w ringu ale i poza nim, wątpię że mielibyśmy jakąkolwiek okazję się wykazać. Szczególnie nie pod tak legendarnym imieniem jak America’s Most Wanted. Anderson: Zrobimy wszystko co się da, żeby utrzymać renomę i reputację, którą ty i Chris zbudowaliście w przeszłości - i przypomnimy ludziom, dlaczego AMW było jednym z najlepszych Tag Team’ów w historii. Reckoning mogło być końcem naszej rywalizacji z BBG - ale to tylko początek naszej historii. Storm spojrzał na nich, z zadowolonym uśmiechem. Storm: Wiem że dacie sobie radę - bo jeśli nie, to osobiście nakopię wam za wasze porażki. Cała trójka zaśmiała się, James wziął głębszy oddech i rozejrzał się po widowni. Storm: A dla całej reszty szatni, która ma aspiracje do LoF Tag Team Titles, mam bardzo złą wiadomość. Na waszych aspiracjach się skończy, bo America’s Most Wanted nie planuje nikogo wpuścić przed siebie. Nashville, powiedzcie to ze mną. Rozejrzał się jeszcze raz po widowni, podczas gdy Corey i Sean wznieśli swoje mikrofony do góry Storm: Sorry, about your daaaaaaaaaaaaaaaaamn-... Przerwał mu Theme Song Blitzkrieg. Fani momentalnie zaczęli buczeć, podczas gdy Jazzy prowadziła swoją trójkę zawodników do ringu, trzymając mikrofon. Jazzy: Jakże typowe, wulgarne podejście…typowo amerykańskie, szczególnie dla tych wszystkich dzikusów z Nashville. Fani zaczęli buczeć jeszcze głośniej, podczas gdy cała czwórka weszła do ringu. AMW nie należało zdecydowanie do dywizji Cruiserweight, choć w zestawieniu z posturą Niemców, można by popełnić błąd. Jazzy: Nie różnicie sie niczym od Alpha Academy. Typowi amerykanie, którzy uważają że to co robią, jest najwspanialszą rzeczą. Nie wiem czy zauważyliście co się z nimi stało, kiedy próbowali pokazać na co ich stać. James spojrzał przez ramię na partnerów, potem na swój brzuch Storm: Po pierwsze, wiem że przybyło mi kilka kilogramów…ale chyba nie przypominam jeszcze Otis’a. Fani pobudzili się z cheer’ami, podczas gdy Jazzy wyglądała na zdegustowaną. Storm: Po drugie…hej, jeśli porównujecie nas do kogoś kto reprezentował USA na olimpiadzie, to w żaden sposób nie mogę uznać tego za obelgę, dziękuję bardzo. Teraz chant’y przeszły w typowe “USA! USA!” Storm: Po trzecie…jeśli szukacie walki, to nie musicie szukać daleko. Co prawda miałem inne plany odnośnie ostatniego występu w LoF ale wydaje mi się że nie skopanie waszej trójki w Nashville też brzmi jak bardzo dobry pomysł. Ogromny cheer przetoczył się po widowni, Niemcy stanęli w gotowości, w pełni oczekując walki. Storm: Więc jedyne co mogę wam powiedzieć, to dokończyć to co mówiłem zanim tak brutalnie mi przerwaliście. Sorry, about your daaaaaaaaaaaaaamn luck! Storm ryknął głośno do mikrofonu i spojrzał Jazzy z uśmiechem prosto w oczy, potem przesunął wzrokiem po trójce niemców. Corey i Sean stanęli z nim ramię w ramię, kończąc segment mierząc się wzrokiem z dzisiejszymi rywalami. [Promo przedstawiające pierwsze zestawienie w telewizyjnej rundzie TFI - Jared Kaine Vs Kai Harlow] Jays: Witamy serdecznie. Jak widzieliśmy, duch Nashville wciąż trzyma się mocno. James Storm i AMW zmierzą się dziś z Blitzkrieg w 6 Man Tag Match’u! Dom: Niemcy zadebiutowali mocno, zobaczymy co potrafią. Po Elimination Chamber który widzieliśmy, AMW nie będą łatwi do zatrzymania. Jays: Jeśli zastanawiacie się dlaczego widzicie tylko nasze dwie przystojne twarze, Jeff Bryson będzie przez jakiś czas nieobecny, w związku z Trial by Fire i…innymi problemami. Dom: Więc tymczasowo jesteście skazani na nas. Szczególnie że po Reckoning mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Becker wygrał z Breakker’em w dość…wątpliwy sposób. Quinter’s Factory wciąż nie odzyskali swoich pasów i jest również Bob, którego lepiej unikać na backstage’u, bo jego humor też nie należy do najlepszych. Jays: Dalej nie mogę uwierzyć jak nisko Uso’s potrafią zejść, żeby nie przyznać się do porażki. Kto by pomyślał, że ktoś ich kalibru może się tak zachować. Dom: Jestem pewny że nie tylko my mamy takie zdanie na ich temat. Na razie skupmy się na tym co nas czeka - Terry Funk Invitational wchodzi w kolejną fazę. Zaczęło ich 64. Potem zostało 32. Potem 16. Teraz, już tylko 8. Dziś poznamy pierwszego ćwierćfinalistę. Rozpoczął się Theme Song Kai’a, który wyszedł do na rampę, stając na górze i rozglądając się z nieco nieobecnym uśmiechem. Otrząsnął się po chwili i zaczął schodzić do ringu, witając się z fanami - którzy zaskakująco mieli bardzo dobrą reakcję na młodego Australijczyka, dopingując go głośno. Kai wślizgnął się do ringu i wskoczył na narożnik, rozkładając ręce…i powoli przechylając się do tyłu, spadając plecami na matę, na której leżał z zamkniętymi oczami i uśmiechem na twarzy. Po nim uderzył kolejny Theme Song i o wiele bardziej poważniej wyglądający zawodnik wyszedł na rampę. Skupiony, z wilgotnymi włosami opadającymi na jego twarz, dając mu nieco dziki wygląd. Wszedł do ringu i odrzucił włosy do tyłu, napinając mięśnie i spoglądając na leżącego na macie Kai’a - który otworzył jedno oko i pomachał mu, nie tracąc swojego uśmiechu. Match 1: Single Match Kai Harlow Vs Jared Kaine Highlights: Kai podniósł się wreszcie, pozwalając sędziemu zacząć walkę - ale Jared nie czekał za długo. Od razu wbiegł w rywala, zgniatając go Splash’em w narożniku, po czym złapał go na ramię i dodał Running Powerslam. Kai dał się absolutnie zaskoczyć i nie mógł zrobić za wiele, kiedy Jared kontynuował swoją ofensywę. Jared nie przejmował się absolutnie negatywną reakcją fanów, dalej ciskając rywalem po macie. Nie trudno było przewidzieć wynik, chociaż walka była całkiem dobra - Kai kupował sobie wsparcie fanów przez swoje zachowanie i dynamiczny styl, który niestety nie pomógł mu kiedy otrzymał Last Line (Leaping Clothesline) który dał Kaine'owi wygraną. Panie i Panowie zwycięzcą walki zostaje Jared Kaine! Fani nie byli zbyt zadowoleni z rezultatu, co dawali odczuć swoją reakcją. Jarden wytoczył się z ringu, zdejmując powoli taśmy z nadgarstków, odchodząc na backstage z ręką podniesioną do góry. Kai podniósł się z pomocą sędziego, wciąż ze swoim uśmiechem, choć już nie tak szerokim jak wcześniej, rozejrzał sie po widowni która wciąż chant’owała “Let’s go Kai!”. Jays: Kai był tak blisko…niefortunny wypadek kosztował go udział w turnieju… Dom: Widownia nie jest zadowolona że jeden z ich faworytów żegna się z rywalizacją, ale wygląda na to że przynajmniej zyskał sobie kilku nowych fanów. Jays: Nic dziwnego, ciężko go nie lubić. Mam nadzieję że zobaczymy go w przyszłości. [I. 3 minutowa przerwa reklamowa] Po przerwie wracamy do ringu - gdzie słychać Theme Song CM Punk’a. Fani wybuchli cheer’em, kiedy “Second City Saint” pojawił się na rampie z uśmiechem, schodząc powoli w stronę ringu, nie omieszkając obejść go żeby przywitać się ze wszystkim w pierwszym rzędzie, po czym wturlał się do ringu z mikrofonem, czekając aż widownia ucichnie. Punk: Jest niewiele rzeczy w moim życiu i mojej karierze, które cenię ponad wszystko. Niewiele rzeczy które nie ważne od tego czy jestem na szczycie, czy na dnie pozostają takie same. Możecie nazwać mnie staromodnym, ale szacunek i rodzina są dla nas wszystkich równie ważne, prawda, Nashville? Punk rozejrzał się po widowni która się z nim zgadzała. Punk: Więc myślę że zgodzimy się też z tym że Arnold Becker pokazał nam po raz kolejny że robi wszystko żeby być irytującym. Pomyślałem więc że choć raz uprzedzę jego płacz i wyjdę tu pierwszy, żeby wyjaśnić kilka rzeczy. Tak więc, Arnie…pozwól że tym razem to ja wywołam Ciebie do tablicy dla odmiany. Punk spojrzał w stronę rampy, gdzie nic się nie działo przez dłuższą chwilę. Punk: Możemy to zrobić tutaj…albo mogę wrócić na backstage i możemy porozmawiać o tym tam, tylko wtedy mogę przypadkiem znaleźć po drodze kij do kendo. Twój wybór. Jedyny dźwięk jaki odpowiadał Amerykaninowi, to chant’y widowni. Punk: Okej, jak sobie życzysz, pora Cię znale-... “In The End, we will remember not the words of enemies, But The Silence of our friends” Martin Luther King, Jr. Rozbrzmiały znajome słowa wypowiedziane z austriackim akcentem, po czym uderzył Theme Song Arnold’a Becker’a, który z rozluźnionym uśmiechem zszedł do ringu, biorąc po drodze mikrofon, stając przed Punk’iem, ewidentnie zadowolony z siebie. Punk: Miło że postanowiłeś jednak do nas dołączyć. Obawiałem się że słysząc samo zaproszenie postanowiłeś uciec, tak jak robisz to zazwyczaj kiedy zaczynają się problemy. Becker prychnął śmiechem Becker: Zabawne że ze wszystkich osób to TY wspominasz o uciekaniu kiedy zaczynają się robić problemy. Punk, przejdź do rzeczy. Nie mam ochoty marnować na Ciebie więcej czasu. Punk wydawał się być zaskoczony ostatnim stwierdzeniem. Punk: Ty nie masz ochoty marnować czasu na mnie? Tygodniami wychodzisz tu i płaczesz, próbując zrobić wszystko żeby dostać match ze mną…i nagle nie masz dla mnie czasu? Czy my jesteśmy w innym wymiarze? Becker: Punk. Powiem Ci coś, co prawdopodobnie słyszysz rzadko. Miałeś rację. Teraz Punk wydawał się być jeszcze bardziej zaskoczony. Becker: Tak, miałeś rację. Na siłę próbowałem być tobą i robiąc to, niepotrzebnie wywołałem twoje imię. Przeze mnie ludzie sobie o tobie przypomnieli i przeze mnie jesteś znowu w świetle reflektorów. Powinienem zostawić Cię na dnie, tam gdzie byłeś. Zagrzebany pod stertą nieudanych projektów, którymi próbowałeś zarobić każdy grosz z wartości jaka pozostała w twoim brandzie. Dlatego tu i teraz - to jest ostatni razem kiedy ty i ja jesteśmy razem w jednym ringu. Punk zaczął chodzić powoli po ringu, rozbawiony sytuacją. Punk: Czy ty siebie słyszysz? To dzięki tobie ludzie o mnie mówią? Musiałeś przyjąć o jeden Spear za dużo, Arnold - nie potrafisz nawet pokonać Bron’a bez czyjejś pomocy a teraz… Becker: Heeej, zatrzymam Cię w tym miejscu. Becker podniósł dłoń, patrząc na niego poważnie. Becker: Nie miałem NIC wspólnego z tym co brat Bron’a zrobił na Reckoning. To co się stało, to jest ich rodzinna sprawa i nie mieszaj mnie do tego. Punk otwarcie zaśmiał się Punk: Naprawdę uważasz że ktokolwiek Ci uwierzy? Jeśli jest w tej organizacji ktoś, kto wie jak dźgnąć własnego brata w plecy - to jesteś w tym niekwestionowanym ekspertem. Becker: Nie obchodzi mnie czy w to uwierzysz, czy nie. Naprawdę uważasz że któryś z nich chciałby ze mną rozmawiać? Nie mówiąc o pomaganiu mi? Ale hej, jeśli któryś z nich zrozumiał że kariera Bron’a jest najważniejszym tematem rodzinnym i mają dość słuchania o nim, nie powiem żeby sprawiało mi to ból. Becker uśmiechnął się i pomachał dłonią, pokazując jak mało go to interesuje. Punk patrzył na niego przez chwilę, jakby miał swoje wątpliwości. Becker: Popatrz na mnie, pozbyłem się kotwicy u szyi jaką był mój brat i moja kariera ma się lepiej. Moje życie ma się lepiej. Może Maverick zobaczył to i stwierdził że musi zrobić to samo? Więc jeśli nie mamy nic więcej do omówienia, będę się zbierał. Mam lepsze rzeczy do robienia, niż zabawianie kogoś, kto nie powinien być widziany od co najmniej 10 lat. Becker odwrócił się, chcąc wyjść z ringu ale Punk go zatrzymał Punk: Nie tak szybko. To jeszcze nie koniec. Pozostaje kwestia twojej…wygranej na Reckoning. Zgodnie z tym o czym rozmawialiśmy. Dostaniesz to czego chcesz - match ze mną, na kolejnym PLE. Bardzo chętnie pokażę Ci o którym z nas nikt nie powinien słyszeć. Becker zatrzymał się i obrócił się z uśmiechem, podchodząc z powrotem do Punk’a, stając z nim twarzą w twarz, obaj patrzyli sobie w oczy z poważnymi minami…do momentu aż Becker zaśmiał się pod nosem i podniósł mikrofon. Becker: Nie. Po czym rzucił mikrofon za siebie i opuścił ring, powoli wracając na backstage. Punk podszedł do lin, patrząc za nim Punk: Jak zwykle, kiedy wyzwanie robi się zbyt poważne, mały Arnie bierze piłkę i wraca do domu. Może wreszcie zaczniesz zachowywać się jak facet? Becker nie zatrzymując się, podniósł rękę i pomachał do tyłu Punk’owi, wracając na backstage, nie tracąc uśmiechu z twarzy. Punk rozejrzał się, zaskoczony tą reakcją, zanim uderzył jego Theme Song, przy którym zaczął żegnać się z fanami, wracając na backstage z dosyć zdeterminowaną miną. Jays: Tego…chyba nikt się nie spodziewał…? Tyle czasu ile Becker próbował dostać ten match…teraz powiedział nie? Dom: Kto za nim nadąży…problem polega na tym że teraz to Punk ma wrażenie mieć z nim problem…a kiedy Punk ma z kimś problem… Jays: …to nie kończy się dobrze. Czas pokaże co jeszcze nas czeka. Kamera przeniosła nas na backstage, gdzie Natalie Roberts stoi z Valgard’em i Urthą. Natalie: Witam serdecznie, dziś moim gościem jest Valgard. Niedawno oznajmiliście początek wojny przeciwko Coven of Nightfall. Z przeszłości wiemy że jesteś w stanie z nimi rywalizować, aczkolwiek ostatnie tygodnie nie były dla Ciebie zbyt przychylne. Czy uważasz że to rozsądne aby dalej ryzykować starcie z Coven? Valgard spojrzał na nią, poważnym, żelaznym spojrzeniem. Valgard: To co robi Coven, przekracza wszelkie granice. Nie obchodzi mnie to kim są czy czego chcą. Obchodzi mnie fakt że używają naszej kultury, żeby stworzyć jej karykaturę. I na to nie możemy pozwolić. Natalie: Co jest więc następnym krokiem? Próbowałeś odebrać Stevens’owi pas mistrzowski żeby zyskać coś, co pozwoliłoby Ci z nimi rywalizować. Jaki jest twój plan bez niego? Valgard zaczął mówić, ale nie wymówił nawet słowa kiedy jego wzrok przykuło coś poza kadrem. Kamera oddaliła się nieco i widzimy że obok stał Orion, zza którego wyszła po chwili Witchcraft, ze swoim jadowicie słodkim uśmiechem. Witchcraft: Ahh…Natalie, słodka Natalie…twoim pierwszym błędem było założenie że ktoś taki jak Valgard ma jakikolwiek plan. Ludzie tacy jak on, potrafią tylko przeć naprzód, mając nadzieje na to że się uda. Zaśmiała się, zasłaniając usta dłonią. Urtha wyglądała na gotową do walki, co nie umknęło uwadze Witchcraft Witchcraft: Ohh…chyba znowu kogoś uraziłam… Położyła nacisk na “znowu” po czym zaśmiała się jeszcze raz. Witchcraft: Wbrew temu na to jak to wygląda, nie jestem tu dla rozrywki - choć muszę przyznać że bawię się świetnie. Jestem tu, ponieważ “Allfather”... Na dźwięk tego słowa, Valgard i Urtha oboje wydali się zirytowani, co znowu przywołało uśmiech na twarz Witchcraft Witchcraft: …postanowił przyjąć waszą deklarację. Jeśli tak bardzo chcecie żeby ktoś pokazał wam gdzie jest wasze miejsce, z przyjemnością to zrobimy. Orion zmierzy się dzisiaj z tobą, żeby zakończyć ten spór. Do zobaczenia w ringu… Witchcraft zaśmiała się ponownie i opuściła kadr. Valgard i Orion zmierzyli się jeszcze raz wzrokiem, po czym zawodnik odszedł za Witch a kamera wróciła w okolicę ringu. Jays: sytuacja z tyłu robi się coraz gorętsza…a i tu nie będzie chłodniej. Okazuje się - kto by się spodziewał - że Kamiya Hoshino nie jest tylko ładną asystentką. Po ostatnich spotkaniach z Katherine, postanowiła coś z tym zrobić. Dom: Katherine wydawała się być bardzo zadowolona z tego powodu - patrząc na jej entuzjastyczną odpowiedź w Social Media na wyzwanie rzucone przez japonkę. Jays: Co ciekawe o ile nie wiemy czego spodziewać się po Kamiyi…to w sumie czego spodziewać się po Katherine też nie wiemy. Rozbrzmiał Theme Song Rising Sun przy którym pojawiła się Kamiya, w czarnym stroju, akcentowanym różowymi symbolami kwiatu wiśni, której towarzyszył Fumi. Zawodnika wturlała się do ringu, czekając z niecierpliwością na rywalkę - czekać nie musiała długo, bo zabrzmiał jej Theme Song i na rampie pojawił się Bob…z Katherine siedzącą mu na plecach jak ostatnio, pokazując mu żeby szedł do przodu, podczas gdy Katherine machała do widowni, śmiejąc się w dosyć podejrzanie przerażający sposób. Kiedy podeszli bliżej ringu Katherine wdrapała się ramiona Bob’a i przeszła na kant ringu - natomiast Bob i Fumi bardzo szybko znaleźli się wzrokiem, choć trzymali się po osobnych stronach ringu. Przynajmniej na razie. Match 2: Single Match Kamiya Hoshino /w Satoshi Fumi Vs Katherine Edwards /w Bob Highlights: Kamiya zaczęła powoli ruszać się w ringu, podczas gdy Katherine obracała się nieco tanecznym krokiem, uśmiechając się do niej. Kiedy wreszcie doszło do zwarcia, Amerykanka rzuciła ją za siebie. Po kolejnej próbie zakończonej tak samo, Japonka zmieniła strategię i po zwarciu przewróciła ją Double Leg Takedown’em, starając się ją kontrolować. Przejęła bardziej prowadzenie w walce dopiero kiedy udało jej się skontrować Northern Lights Suplex z pomocą DDT. Po tym rozpoczął się pokaz jej umiejętności striking’owych, kiedy obijała rywalkę w każdy możliwy sposób. O ile Kamiya zachowywała się w sposób pokazujący że planuje wygrać, tak Katherine wydawała się świetnie bawić, nieco lekceważąc rywalkę co nie wychodziło jej na zdrowie. Dynamiczny finish nadszedł kiedy Kamiya zamierzyła się z Setting Sun (Arm-Wrench Knee Strike to kneeling opponent) .Katherine złapała ją za nogę, uśmiechając się do niej i wymierzając PlayThing (Tequila Shot) Panie i Panowie zwyciężczynią walki zostaje Katherine Edwards! Katherine podskoczyła z rozłożonymi rękoma, łapiąc sędziego i obracając się razem z nim ze szczęścia. Zaskoczony oficjel odsunął się od niej, pozwalając jej świętować swoją wygraną. Jej Theme Song nie grał długo - bo przerwał jej inny Theme Song, przy którym na rampie pojawił się Ko Reitz, schodząc do ringu powoli z uśmiechem, choć jego był bardziej mroczny niż zadowolony. Jego wzrok był skupiony na Kamiyi - którą Fumi szybko wyciągnął z ringu widząc go, biorąc ją na ręce. Ko prychnął rozbawiony i wziął mikrofon, wchodząc do ringu, przesuwając palcami po czole. Ko: Nie interesujecie mnie w tym momencie, więc nie musicie się przejmować. Holender chodził po ringu, jakby nad czymś myślał, po czym podszedł do lin, patrząc na Fumi’ego i Hoshino, przewieszając się rękoma nad trzecią liną. Ko: Za to wasz szef bardzo mnie interesuje…więc możecie wrócić na backstage i powiedzieć mu że czekam na niego, tutaj, w tym ringu. Teraz. Fumi zatrzymał się na rampie, razem z Kamiyą wpatrywali się w niego. Ko podniósł brew, nie wiedząc w czym jest problem. Ko: Wasz szef. Tu. Teraz. Ughhh…Bosu, mottekite kudasai. Jego japoński nie był ewidentnie idealny, Fumi skrzywił się nieco słysząc to co powiedział Ko. Spojrzał na Kamiyę i zaczął znowu wracać na backstage. Ko: Więc…teraz skoro to mamy z głowy i mamy chwilę czasu zanim Shou postanowi wreszcie się ze mną spotkać…możemy porozmawiać o tym co wydarzy się na kolejnym PLE. Mianowicie ja i Wallace, jeszcze raz, w tym ringu. I tym razem sytuacja potoczy się inaczej. Ko uśmiechnął się i otworzył szerzej oczy, chodząc po ringu. Obraz zaczął powoli zanikać. [II. 3 minutowa przerwa reklamowa] Po przerwie trafiamy na backstage, gdzie widzimy Raze’a, stojącego pod ścianą z telefonem. W oddali słychać podniesione niemieckie głosy i widzimy zbliżających się członków Blitzkrieg. Klaus zatrzymał się i klepnął partnerów, pokazując na Raze’a. Klaus: Hej, ty. Widzę że twoi przyjaciele wreszcie zrozumieli gdzie ich miejsce i przestali się tu pojawiać. Czemu nie weźmiesz z nich przykładu? Raze podniósł głowę, patrząc na całą czwórkę. Raze: Jeśli chodzi Ci o Alpha Academy, to nie nazwałbym ich przyjaciółmi i nie, nie obchodzi mnie gdzie są. Klaus prychnął, mierząc go wzrokiem. Klaus: Nic dziwnego. Kto by chciał się zadawać z kimś takim jak ty? Mały, uliczny szczur który nie ma nawet szacunku do samego siebie. Powinieneś się stąd zwijać, póki jeszcze możesz. Raze schował telefon do kieszeni i spojrzał na niego, potem na Jazzy Raze: Przynajmniej nie potrzebuje pomocy klonów żeby zabłysnąć. Po czym odwrócił się żeby odejść, ale Klaus zaatakował go od tyłu! Felix i Dieter szybko dołączyli i cały atak przerodził się w chaotyczny brawl. Mimo że Raze próbował, był absolutnie bez szans. Sytuacja zakończyła się po kilku chwilach, kiedy Dieter i Felix Double Chokeslam’em rzucili go na jedną ze skrzyń i przybiegli sędziowe i ochrona, rozdzielając ich. Blitzkrieg odeszło zadowolone z siebie, podczas gdy lekarze zaczęli zajmować się Raze’em. Po tym kamera wróciła do ringu, gdzie Ko chodził powoli w kółko, nucąc coś pod nosem, Bob stał w narożniku a Katherine powoli chodziła po górnej linie od narożnika do narożnik, balansując ramionami (Całkiem imponujące wykonanie). Wreszcie uderzył Theme Song, co wybiło Katherine ze skupienia i zawodniczka spadła na matę - przy muzyce pojawił się jednak Darby Allin, schodząc szybkim krokiem do ringu z mikrofonem, gdzie Katherine podniosła się, rozmasowując dolne partie swoich pleców po upadku. Ko spojrzał na niego, mrugając kilka razy Ko: Panie i Panowie…lider Rising Sun…Darby Allin? Nie wyglądasz zbytnio na japończyka, więc nie na Ciebie czekam, możesz wracać do tyłu. Ko obrócił się do niego plecami, machając dłonią pokazując mu że może sobie iść. Darby: Ko. KO! Spójrz na mnie! Holender westchnął ciężko i obrócił się powoli, patrząc ze znudzoną twarzą na amerykanina. Darby: Nie wiem co się wydarzyło po Sacrifice, ale cokolwiek się wydarzyło, ewidentnie nie wyszło na dobre. Nie wiem co ona ma z tym wspólnego… Darby wskazał na Katherine, która była zaskoczona że ktoś ją o coś oskarża, patrząc pytająco na Bob’a, jakby spodziewała się odpowiedzi ale Bob niezbyt wydawał się być zainteresowany tą sytuacją. Darby: …ale mógłbyś już przestać. To nie ty i dobrze o tym wiemy. Rozumiem że chcesz się zemścić na Maximillianie, ale nie powinieneś-... Przerwał mu śmiech Ko, tym razem dla odmiany był to szczery śmiech. Spojrzał wreszcie z powrotem na Darby’ego. Ko: Zemścić się? Nieeee, nie, nie. Jak zwykle, dobry, kochany Darby nie rozumie sytuacji. W tym momencie nie chodzi mi o zemstę. Widzisz Darby…niektórzy z nas mają aspirację i cele w życiu. Nie każdemu z nas wystarczy “pozostanie sobą” Ko zrobił cudzysłów w powietrzu, przedrzeźniając go. Ko: Więc oszczędź sobie. Nie obchodzi mnie to kim jesteś, kim ja jestem czy kim powinienem być. Jedyna rzecz która w tym momencie mnie interesuje to LoF Cruiserweight title. I w tym celu muszę rozmówić się z Shou, więc…znikaj już. Ko machnął rękoma, wyganiając go z ringu, ale Darby podszedł bliżej niego, stając z nim twarzą w twarz. Darby: Rozumiem że tak samo jak Shou, jedyny sposób żebyś mnie zrozumiał to spotkać się z tobą w ringu. Więc dlaczego nie zrobimy tego teraz? Ko zaśmiał się pod nosem, kiwając głową ze zrozumieniem…po czym Headbutt’em z zaskoczenia, posłał Allin’a na matę! Katherine - która do tej pory siedziała na kolanach, obserwując całą wymianę - szybko podniosła się, wyganiając Bob’a z ringu i sama ewakuując się z niego. Ko: …Skoro nalegasz… Powiedział nad nim, zadowolonym głosem, po czym wyrzucił mikrofon. Sędzia szybko zbiegł po rampie, sprawdzając stan Darby’ego który podniósł się w narożniku i pokazał mu że może zaczynać walkę! Match 3: Single Match Ko Reitz /w Katherine Edwars & Bob Vs Darby Allin Highlights: Ogłuszony Darby nie miał zbyt wiele do powiedzenia, nie zdążył się pozbierać zanim Ko zaatakował, złapał go za głowę, dodając serię Muay Thai Knee Strikes, po których wyrzucił go z ringu, pozwalając sędziemu liczyć. Oczywiście nie wystarczyło to, ale Darby wciąż miał problem z dojściem do siebie. Holender kontynuował swoją ofensywę w każdy możliwy sposób - Uppercut’y, Elbow Strikes, Knee Drops - wszystko co mógł i chciał zrobić, trzymając Amerykanina w defensywie. Walka wyglądała zupełnie inaczej niż ich pierwsze spotkanie, wyrównane, twarde starcie które mogłoby skończyć sie jak ostatnio - gdyby nie interwencja Katherine która odwróciła uwagę sędziego, pozwalając Bob'owi prawie urwać głowę Darby'ego Big Boot'em poza ringiem. Po tym jak wrzucił go z powrotem, Ko podniósł go do Netherland-ing (Vertical Suplex dropped into DDT) - Darby dał radę spakować go w Small Package zanim uderzył o matę, co dało mu wygraną. Panie i Panowie zwycięzcą walki zostaje Darby Allin! Darby od razu ewakuował się z ringu i odbiegł chwiejnie na rampę, widząc że Bob już do niego zmierza, trzymając się za twarz! Katherine weszła do ringu, sprawdzając co z Ko, który wpatrywał się w Darby’ego z miną, która wydawała się być bez emocji ale nie przynosiła na myśl nic dobrego. Jays: Ko nie docenił Darby’ego i zapłacił za to. Dom: Mam nadzieję że Darby za to nie zapłaci. Mam złe przeczucia, widząc zachowanie Ko… Jays: Coś w tym jest…tak samo jak w tym że następny match będzie równie nieprzewidywalny. Valgard Vs Orion. Dom: Za każdym razem kiedy Coven pojawia się w budynku, dzieją się złe rzeczy…oby Valgard był gotowy. Kamera przeniosła nas na backstage, gdzie widzimy Downstar w obstawie dwóch ochroniarzy, którzy blokują przejście Sarze. Mistrzyni nie wygląda na zadowoloną, szukając miejsca żeby przecisnąć się między nimi. Star: Sarah. Przestań. Twoja obsesja na punkcie Katherine rujnuje nie tylko sytuację w LoF ale i PWD. Dostaliśmy informację że mieszałaś się w Trial by Fire. Sarah wreszcie stanęła przed nią, zdejmując gwałtownie okulary z twarzy Sarah: Niewystarczająco. Powinna dorwać tą wywłokę w swoje ręce i… Downstar uniosła dłoń, uciszając się. Star: Wystarczy. Rozumiem że jesteś zdenerwowana, ale to do niczego nie prowadzi. Na Redemption będziesz bronić swojego tytułu, więc skup się na tym. Sarah: Tylko jeśli powiesz mi że Katherine będzie moja przeciwniczką. Star przetoczyła oczami i westchnęła głośno. Star: Właśnie dlatego NIE będzie twoją przeciwniczką. Sarah, twoja obsesja zaczyna robić się niebezpieczna nie tylko dla Ciebie. Katherine nawet nie chce z tobą walczyć, więc nie widzę powodu żeby zaostrzać sytuację. To stwierdzenie zdecydowanie pobudziło Sarę, która podeszła do Star - ochroniarze przysunęli się bliżej, wchodząc między nie ale Star nawet nie drgnęła. Sarah: Ona mnie porwała i wykorzystała żeby dostać to czego chce - co swoją drogą dałaś jej bez problemu. Ale kiedy ja chce wyrównać rachunki, to jest obsesja? Wiesz co? Daruj sobie. Jeśli nie chcesz dać mi tego co chcę, będę musiała wziąć to sama. Odwróciła się, zakładając okulary z powrotem i odeszła, mijając po drodze LA Knight’a, zmierzającego w stronę wejścia do areny, kiedy zatrzymał się, zdejmując swoje okulary i mrużąc oczy patrząc na…Witchcraft, która stanęła mu na drodze, razem z Orion’em i Mirror’em, czającym się tuż za olbrzymem. Knight: Nie mam ani czasu, ani nastroju na wasze gierki - więc radzę wam się zbierać zanim usunę was sam. Witchcraft zatrzepotała rzęsami, patrząc na niego. Witchcraft: Nie przejmuj się mną…na nas już czas…ale…jest ktoś inny kto chciał z tobą porozmawiać. Witchcraft przechyliła się, patrząc za Knight’a, po czym obróciła się i pstryknęła palcami - Orion i Mirror ruszyli za nią w stronę wejścia do areny. Knight założył okulary za kołnierz koszulki i obrócił się…stając twarzą w twarz z Mason’em Ashcroft’em, za którym stał Maximillian Wallace i Willow. Zarówno Mason jak i Max trzymali swoje pasy na ramionach. Knight: Dam Ci dokładnie 3 sekundy, zanim nakopię Ci do… Mason podniósł powoli rękę, ze spokojnym, opanowanym wyrazem twarzy. Ashcroft: Nie ma powodu do bycia wulgarnym, lub rzucania groźbami. Szczególnie, groźbami bez pokrycia. Rozumiem twoje…niezadowolenie, dlatego jestem tu po to, żeby to naprawić. Knight oparł dłonie na biodrach, kiwając głową z rozbawieniem. Knight: Ok. Tylko dlatego że jesteś zabawny, dam Ci więcej niż 3 sekundy. Ashcroft: Zgadzam się z tobą że sposób w jaki straciłeś ten pas nie jest twoją winą. Dlatego popieram twój punkt widzenia - zasługujesz na rewanż. I jestem w pełni gotowy dać Ci ten rewanż na LoF Redemption. Knight: Tak…jestem w tym biznesie na tyle długo, żeby wiedzieć jak ważne są walki o pas. I wiem że nikt nie rozdaje ich na prawo i lewo jak cukierków na halloween. Gdzie jest haczyk? Ashcroft uśmiechnął się, poprawiając pas na ramieniu. Ashcroft: Zostawisz Jamie’ego w spokoju. Mieliście swój match, zakończył się, emocje opadły. Uznaj ten rozdział za zamknięty i rewanż jest twój. Knight i Mason patrzyli sobie przez dłuższą chwilę w oczy, bez mrugnięcia. Knight: Nie wiem w co grasz i co planujesz, ale nie interesuje mnie to. Na Redemption i tak pozbędę się Ciebie i całej twojej zgrai. Jest tylko jedna gra w tym biznesie i wszyscy dobrze wiedzą czyja to gra. W tle słychać widownię, krzyczącą “L…A…Knight’s! YEAH!”. Knight wyciągnął okulary i założył je Knight: Do zobaczenia na Redemption. Po czym obrócił się i odszedł. Mason patrząc dalej za nim, przechylił głowę w stronę Maximillian’a. Ashcroft: Ko i Shou. Chcę żebyś się tym zajął. Przypomnij im dlaczego już raz z tobą przegrali i przypomnij im gdzie jest ich miejsce. Maximilian kiwnął głową. Kamera przeniosła nas do biura Thunder’a, do którego wszedł właśnie Paul Heyman. Thunder podniósł głowę, podnosząc się i biorąc marynarkę z fotela. Thunder: Udało się? Przyjechał? Paul wydawał się bardzo zadowolony Heyman: Tak. Nie było go nawet trudno przekonać, kiedy usłyszał o sytuacji. Thunder podszedł do Paul’a, zakładając marynarkę. Thunder: Świetnie. Cieszę się że mogę polegać na kimś doświadczonym. Praca od tej strony jest… Heyman: Niewdzięczna? Męcząca? Irytująca? Thunder zaśmiał się, przeczesując włosy Thunder: Wszystko i jeszcze więcej. W porównaniu z tym, bycie w ringu było przyjemne i proste. Ale nie pozwólmy naszemu gościowi czekać, nie chciałbym żeby uznał że go ignorujemy. Heyman kiwnął głową i oboje wyszli z biura, po czym kamera wróciła w okolice ringu, gdzie rozpoczął się Theme Song przy którym na rampie pojawili się Orion i Mirror, razem z Witchcraft, schodząc powoli do ringu. Słodki uśmiech Witchcraft nie wydawał się schodzić z jej ust. Kiedy dotarli do ringu, uderzył Theme Song Valgard’a, przy którym wiking oraz Urtha pojawili się na rampie, skupieni na celu który był przed nimi. Match 4: Single Match Orion /w Witchcraft & Mirror Vs Valgard /w Urtha Highlights: Dłuższa część walki była głównie starciem siłowym, obaj zawodnicy przepychali się, wymieniali rzutami i uderzeniami. Walka rozkręcała się powoli, bez większych fajerwerków. Orion wymierzył Sidewalk Slam, Valgard pokazał całkiem ładnie wykonany Michinoku Driver. Orion zyskał sobie przewagę kiedy Valgard próbował go podnieść - Orion skontrował go i to on podniósł oponenta, dodając Running Powerslam. Wiking miał po tym problemy, Orion trzymał go w defensywie, nie pozwalając mu nic zrobić. Ich walka wyglądała podobnie jak ich liczne wcześniejsze starcia, mało dynamiczne ale pełne siły. Witchcraft w końcu straciła cierpliwość i podniosła dłoń żeby pstryknąć palcami, kiedy zgasła światło - kiedy wróciło, zakapturzona postać z drewnianym kosturem stała przy niej, trzymając ją za dłoń. Rozproszony Orion dał się zaskoczyć z Thor's Hammer (Discuss Double Axe Handle) które zakończyło walkę. Panie i Panowie zwycięzcą walki zostaje Valgard! Tajemnicza postać wciąż trzymała Witchcraft za nadgarstek podniesionej ręki, mimo że siłowała się z nim. Wreszcie uderzyła go w twarz drugą dłonią, uwalniając się z chwytu, przy okazji zrzucając kaptur z głowy postaci. Oczom fanów ukazała się wymalowana twarz i włosy odrzucone na jeden bok. Tajemnicza postać uśmiechnęła się, dotykając swojego policzka. Witchcraft wciąż bardziej zła, niż zaskoczona, cofnęła się i razem z Mirror’em, dołączyła do Orion’a po drugiej stronie ringu, kiedy olbrzym wytoczył się pod linami. Valgard poprosił w międzyczasie o mikrofon, łapiąc oddech. Valgard: Witchcraft. Twoje gierki trwają za długo. Jeśli chcesz bawić się w coś o czym nie masz pojęcia i czego nie powinnaś dotykać, pozwól że przedstawię Ci kogoś czyja wiedza przerasta nawet Ciebie. Urtha i tajemnicza postać dołączyli do Valgard’a w ringu, stając za nim. Valgard: Przywitajcie się z naszym Seiðmenn! Stívar! Seiðmenn Stívar (którego niektórzy pod farbą i nordyckimi runami pokrywającymi jego twarz i ramiona mogli poznać jako Crazzy Steve’a) wzniósł swój kostur do góry i uderzył nim o matę. Po arenie przetoczył się głośny trzask pioruna przy którym światła zaczęły mrugać. Valgard i Urtha stali w ringu, wpatrując się w Coven, Stivar stał obok z rozłożonymi rękoma, śmiejąc się w górę. Witchcraft wciąż wyglądała na bardzo niezadowoloną z obrotu spraw. [III. 3 minutowa przerwa reklamowa] Po przerwie trafiamy do pomieszczenia lekarzy, którzy zajmują się Raze’em. Po chwili do środka wszedł też Chad Gable i Otis, podchodząc do młodego zawodnika. Gable: Hej, co się stało? Słyszeliśmy że ktoś Cię zaatakował. Jak się czujesz? Raze syknął, kiedy lekarz sprawdzał ruchomość jego ramienia. Raze: Co was to obchodzi? Nie ma lepszych, rodzinnych rzeczy do roboty? Raze syknął znowu, starając się ruszyć ramieniem. Gable: To właśnie robimy, dlatego tu jesteśm-... Raze: Nie, daj spokój. To WY zaczęliście walkę z Blitzkrieg bez powodu, teraz przez was oni zaatakowali mnie. Mówiłem wam że nie chce mieć z tym nic wspólnego. Raze spojrzał wściekle na Chad’a, zeskakując ze stołu na którym siedział i złapał swoją bluzę Raze: Więc przestańcie się przejmować mną i zajmijcie się swoimi sprawami. Mam was już dość. Raze wyszedł, nie patrząc nawet na Alpha Academy. Otis i Chad spojrzeli za nim, z zakłopotanymi minami. Po tym trafiliśmy do Natalie Roberts, która stała razem z Damon’em Cole’em, który wydawał się być w bardzo złym nastroju. Natalie: Witam serdecznie. Dziś moim gościem jest Damon Cole, który zmierzył się z Blake’iem Stevens’em na Reckoning. Damon, wszyscy widzieliśmy co wydarzyło się na PLE - szczególnie po match’u. Myślę że wiele osób jest ciekawych co będzie twoim kolejnym krokiem. Cole spojrzał na nią, potem rozejrzał się wokół. Cole: Naprawdę? To jest twoje pytanie? Po pierwsze, Stevens nie udowodnił niczego. Był kilka sekund od utraty przytomności i przypadkowym pin’em udało mu się uratować. Ale kwestia tego czy takie zakończenie satysfakcjonuje kogokolwiek a szczególnie Stevens’a - to nie jest to co mnie interesuje. Uwierz, wrócę do tego tematu, ale zanim do tego dojdzie… Cole spojrzał w kamerę, z czystą nienawiścią. Cole: Thorn. Jakże idealnie dobrane nazwisko. Bo wszystko czym jesteś, to kolcem którego trzeba się pozbyć. Nie jesteś niebezpieczny. Nie jesteś ważny. Jesteś irytujący. W dodatku teraz masz coś co należy do mnie. W przeciwieństwie do Ciebie, niektórzy z nas potrafią cokolwiek wygrać. Dlatego daję Ci czas do kolejnego Strike. Oddaj mi moją walizkę i zejdź mi z oczu. W innym razie, to co spotkało Cię ostatnio będzie tylko przyjemnym wspomnieniem w porównaniu z tym co zrobię Ci jeśli nie oddasz mi mojej walizki. Uwierz mi, nie chcesz-... Przerwał, kiedy do kadru wszedł Dr. Hendry Joseph, poprawiając okulary na nosie. Cole: Mam nadzieję że masz dobry powód żeby mi przerywać, Joe, bo nie jestem w nastroju. Dr. Joseph spojrzał na niego, zaskoczony i zdezorientowany Joseph: Oh…przepraszam, musiał mnie z kimś pomylić. Nazywam się Hendry Joseph, jestem psychologiem sportowym i chciałem zaoferować Ci swoją pomoc. W tle słychać widownię chant’ującą “Say his name!” Say his name!”, co wyraźnie zakłopotało doktora, który odkaszlnął próbując zagłuszyć chant’y. Damon przetarł oczy, szukając odpowiednich słów. Cole: Dlaczego…nie ważne, nie chcę wiedzieć. Nie obchodzi mnie to. I nie, nie potrzebuje twojej pomocy. Więc możesz wracać skąd przyszedłeś i zająć się swoim frajerem który z jakiegoś powodu w Ciebie wierzy. Teraz widownia przeszła w chant “We Believe! We Believe!” co dalj niepokoiło ewidentnie psychologa. Joseph: Nie wiem czy zauważyłeś, ale odkąd Kierran wrócił z moją pomocą, idzie mu bardzo dobrze. Uważam że ty również mógłbyś skorzystać na mojej pomocy, gdybyś tylko-... Cole przerwał mu, tracąc cierpliwość. Cole: Joe. Skończ. Nie mam ochoty tego słuchać, to co mówisz ma absolutnie zero sensu. Kierran ledwo wygrał kilka match’y z ludźmi którzy nie są nawet blisko mojego poziomu. To nie jest sukces - to jest udawanie że jest dobrze, kiedy siedzisz w płonącym domu. I jeśli tak bardzo chcesz żebym Ci to udowodnił, świetnie. Żaden problem. Na kolejnym Strike, Ja Vs Kierran. Zobaczysz wtedy ile warta jest twoja pomoc. Cole odszedł, zdenerwowany kręcąc głową, nie wierząc w to co się dzieje. Dr. Joseph spojrzał za nim z uśmiechem, po czym zwrócił uwagę na Natalie. Joseph: Prześliczny wieczór, nieprawdaż? Po czym odszedł z kadru, zostawiając Natalie która nie do końca wiedziała jak zareagować. Kamera wróciła w okolice ringu, gdzie słychać już Theme Song Blitzkrieg - Dieter, Felix i Klaus stoją już w ringu, z rękoma założonymi za plecami, Klaus nieco z przodu przed pozostałą dwójką, podczas gdy Jazzy stała przy ringu. Po kilku chwilach rozbrzmiał Theme Song AMW, przy którym Corey Harper i Sean Anderson pojawili się na rampie. Zatrzymali się w połowie drogi i obrócili, kiedy na hali pojawił się znajomy dźwięk Sorry, about your damn luck! I przy dużej owacji na rampie pojawił się James Storm, klasycznie trzymając butelkę ze sobą. Dołączył do swoich partnerów i razem weszli do ringu, gotowi na walkę wieczoru. Main Event: 6 Man Tag Team Match Blitzkrieg (Klaus & Dieter & Felix) /w Jazzy Gabert Vs America’s Most Wanted (James Storm & Corey Harper & Sean Anderson) Walkę rozpoczęli Corey i Klaus - obaj spotkali się w środku ringu, Klaus nie omieszkał powiedzieć rywalowi kilku słów od siebie. Corey uśmiechnął się tylko i z zaskoczenia uderzył go Uppercut’em! Klaus chwiejnie odszedł do tyłu, wpadając w swój narożnik, trzymając się za twarz. Po sekundowym ogłuszeniu, rzucił się z odwetem ale wpadł w Hip Toss! Zerwał się z maty…tylko po to żeby polecieć na nią jeszcze raz! Odturlał się do swojego narożnika, patrząc wściekle na Amerykanina…i klepnął Dieter’a w klatkę piersiową. Największy z niemców wszedł do ringu, podchodząc powoli do przeciwnika - stojąc obok siebie widać idealnie różnice w rozmiarze, co nie demotywuje członka AMW - Haprer szybko odbił się od lin…i równie szybko odbił się od oponenta! Clothesline miał zerowy efekt. Strzepnął ręką i odbiegł do lin jeszcze raz…ale efekt był ten sam. Równie nieskuteczny Chop po którym pobiegł do lin po raz trzeci! Tym razem trafił Low Dropkick’iem w kolano, zaskakując oponenta! Uśmiechnął się i po raz kolejny pobiegł do lin…OOOF! Dieter miał dość! Klęcząc na jednym kolanie machnął ręką, pozwalając Amerykanina potężnym Chop’em! Corey aż odbił się od maty i usiadł, próbując złapać oddech. Dieter przewrócił go i docisnął jego twarz przedramieniem do pinu! …1… Corey szybko przerwał liczenie. Dieter podniósł się, ciagnąc go za sobą, wrzucając go do narożnika gdzie dobił go Clothesline’em! Tag z Felix’em…po którym dołożyli mu Double Suplex! Corey wygiął się, wyciągając rękę w stronę swojego narożnika - Niemiec bez problemu złapał go w Front Headlock, zatrzymując jego daremne próby. Harper zrobił kilka kroków do przodu, próbując go przepchnąć…Felix uderzył go w plecy, sprowadzając go na kolana! Jeszcze raz wszedł do swojego narożnika, zmieniając się z Dieter’em. Double Irish Whip…i Double Clothesline! Klaus i Jazzy wydają się być zadowoleni z przebiegu spraw. Dieter podniósł go, podnosząc go do Suplex’u…i rzucając go z powrotem na matę przed siebie! Upadek z takiej wysokości nie może być przyjemny…Dieter dodał Elbow Drop, przechodząc do pinu! …1…2… Jeszcze jeden kickout! Corey próbował odturlać się do swojego narożnika, ale niemiec złapał go za nogę, ciągnąć go w przeciwną stronę. Felix klepnął partnera w ramię i obaj podnieśli amerykanina, pchając go na liny wspólnie Double Irish Whip’em…po którym Corey uchylił się pod Double Back Elbow i odbił się od lin jeszcze raz… pozwalając obu rywali Leaping Shoulder Block’iem! Fani pobudzili się, kiedy Harper wstał szybko…i Body Slam’em rzucił Felix’a na matę! Kolejny Body Slam dla Dieter’a! Corey padł po tym na kolana, oddychając ciężko - rzucanie takimi kolosami nie jest łatwe. Dieter wytoczył się z ringu, Felix próbuje sięgnąć dłoni Klaus’a…i udało mu się! Tak samo jak Harper’owi, który doskoczył do narożnika i zmienił się z Anderson’em! Obaj weszli do ringu, Sean uniknął od razu Clothesline’em i odbił się od lin, dostarczając brutalny Running Clothesline - ryknął głośno i dołożył jeszcze jeden! Klaus zaskoczony agresją rywala podniósł się - ale tylko po to żeby Anderson mógł złapać go i podnieść go na ramiona! Niemiec w ostatniej chwili zdążył się uwolnić…Eye Rake! Sędzia upomina go, ale nieco za późno, Amerykanin i jego tempo zatrzymało się momentalnie! Klaus z uśmiechem złapał go w pasie, dostarczając German Suplex! Przytrzymał go w pasie, wstając i dostarczając kolejny German Suplex! Podniósł się razem z nim jeszcze raz i puścił oczko do Storm’a, zanim dostarczył trzeci Suplex! Drei Freunde (Triple German Suplex)! Sędzia odlicza! …1…2… Anderson zdołał uwolnić się z mostku którym Klaus przytrzymał go do pinu. Reinhardt podniósł się, patrząc na Storm’a, który próbuje sięgnąć swojego partnera…i po czym uderzył go w rękę, odpychając ją na bok! Dodał po tym jeszcze kilka słów po których James próbował wejść do ringu, co od razu zmusiło sędziego do reakcji! Co Klaus wykorzystał, dusząc Sean’a na linie! Im dłużej James zatrzymuje sędziego, tym w gorszej sytuacji jest jego partner - musiał więc odpuścić. Oficjel odwrócił się i zaczął odliczać wreszcie, zmuszając Klaus’a do puszczenia go. Niemiec przełożył głowę przez liny, łapiąc Anderson’a za włosy…ale powinien uważać! Drive-By (Running Dropkick from the floor)! Corey złapał go z zaskoczenia, obiegając ring! Sędzia upomina go, ale niewiele to teraz zmienia…ale to już tak! Double Running Big Boot posłał Harper’a na ziemię! Dieter i Felix teraz złapali jego z zaskoczenia! Oko za oko! James nie zamierza biernie patrzeć! Cannon Ball! Skoczył na nich z kantu ringu! Tego nie widzimy za często! Widownia jest zdecydowanie pod wrażeniem! W międzyczasie w ringu Sean i Klaus zaczęli się podnosić, obaj próbowali się otrząsnąć…Sean zauważył rywala pierwszy! Szybki unik, po którym odbił się od lin! Running Forearm Smash powaliło Klaus’a! Amerykanin od razu odbił się od lin jeszcze raz, kolejny Forearm Smash’em powalając wstającego Niemca! Zatrzymał się za jego plecami, czekając aż ten wróci na nogi…i pchnął go na liny! Sitdown (Pop-Up Powerbomb) w drodze…ale nie doleci do miejsca! Klaus złapał się lin, zatrzymując się przy nich! Sean pobiegł w jego stronę…po czym został przerzucony nad linami! Tag! Anderson wylądował na kancie ringu, gdzie James zdołał klepnąć go w nogę, zanim Niemiec się obrócił! Slingshot Spear od Anderson’a chybia! Reinhardt odsunął się w porę, przez co Amerykanin spadł na matę! Klaus złapał go od tyłu, próbując dopiąć chwyt do Bavarian Breaker (Full Nelson Slam)! Sean walczy z całych sił…i udało mu się rozerwać chwyt! Odbiegł do lin…Klaus uniknął go, ale to nie on był celem! Suicide Dive! Reinhardt patrzy z niedowierzaniem na to co się stało! Podczas gdy za nim do ringu wślizgnął się Storm, razem ze swoją butelką! Sędzia poza ringiem sprawdzał stan całej czwórki zawodników…Beer Mist! Klaus odwrócił się, ostrzeżony reakcją widowni ale było za późno! W dodatku Storm rozbił mu butelkę na głowie! Przeszedł do pinu, krzycząc na sędziego który teraz zauważył sytuację! …1…2…3! I w najbardziej klasyczny sposób dla siebie, Storm kończy tą walkę! Panie i Panowie zwycięzcami walki zostają America’s Most Wanted! Jazzy pomogła Klaus’owi wyturlać się z ringu, Dieter i Felix dołączyli do nich przy rampie podczas gdy Corey i Sean weszli do ringu, wznosząc ręce Storm’a w górę, świętując z widownią i lokalnym bohaterem. James zatrzymał ich i wytoczył się z ringu, sięgając po coś pod ring…oczywiście, wyciągnął kolejne butelki, wracając z nimi do ringu, podając je pozostałym. Cała trójka uśmiechnęła się, stojąc w środku i stuknęli się butelkami, wznosząc toast. Widownia chant’owała “Thank you, James!” oraz “You still got it!” co wyraźnie trafiło do zawodnika, który udawał że coś wpadło mu do oka. [IV. 3 minutowa przerwa reklamowa] Po przerwie uderzył Theme Song Thunder’a, który razem z Heyman’em zszedł do ringu. Obaj wzięli po drodze mikrofony i weszli do środka. O ile Paul wydawał się spokojny, o tyle Thunder wyglądał jakby się niecierpliwił, chodząc w ringu tam i z powrotem. Thunder: Kiedy założyliśmy LoF…mieliśmy nadzieję zrobić coś dla młodych zawodników. Wiedzieliśmy że nie obejdzie się bez pomocy weteranów, bo nie możemy nauczyć nikogo doświadczenia. Ale Ashcroft…Arnold Becker…Jamie…ostatnio Jeff…to wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli. Thunder wziął głębszy oddech i spojrzał w kamerę. Thunder: Dlatego właśnie pora zacząć pozbywać się problemów. Jimmy. Jey. Wiem że kręcicie się w pobliżu, jak szczury. Dlaczego nie wyjdziecie tu do nas? Nastała chwila ciszy, która im dłużej trwała, tym bardziej była niekomfortowa. Thunder: No dalej, wiem że kochacie być w centrum uwagi. Nie chcecie tego załatwić w moim biurze, możemy załatwić to tutaj, w samym centrum uwagi. Po kolejnych kilku chwilach uderzył Theme Song Uso’s, przy którym Jimmy i Jey pojawili się, pasy mistrzowskie zawieszone wokół szyi. Pewni siebie zaczęli schodzić w dół z mikrofonami, dołączając do ringu do Thunder’a i Heyman’a. Jimmy: Hej, Uce, mam nadzieję że to coś ważnego. Jey: Miałem wrażenie że skończyliśmy ten temat, Uce. Thunder zrobił krok do przodu, patrząc na nich. Thunder: Po pierwsze, nie jestem waszym Uce. Jestem waszym szefem. Jego głos był dosyć silny i pewny, bracia spojrzeli po sobie i zaczęli się śmiać. Jey: Hey, hey, hey…Uce myśli że nas przestraszy. Jimmy: Co będzie dalej, może nas zwolnisz? Obaj świetnie się bawili, podczas gdy Thunder wyciągnął rękę w ich stronę. Thunder: Pasy mistrzowskie. Nie należą do was. Należą do kogoś kto już was pokonał. Samoańczycy szybko stracili uśmiechy, patrząc na niego. Jey: Nie obchodzi nas to czy wygrali czy nie, Uce. Te pasy są nasze, bo nie ma w tej organizacji team’u który byłby bardziej zgrany… Jimmy: Yeet! Jey: Bardziej utalentowany… Jimmy: Yeet! Jey: A tym bardziej lepszy… Jimmy: Yeet! Jey: Niż Uso’s Twins. Jimmy: YEEET! Jey: Dlatego może zabrać tą rękę i wsadzić ją sobie w… Heyman: Woooow! Jey, prosiłbym żebyś nie używał takiego słownictwa. I prosiłbym żebyś zaczął zachowywać się bardziej…profesjonalnie. Bracia znowu zaśmiali się, ignorując Heyman’a. Thunder: Dam Ci jeszcze jedną szansę. Oddajcie pasy które do was nie należą. Thunder jeszcze raz wyciągnął rękę, ale tym razem Jey odepchnął ją nogą z uśmiechem. Jey: Albo co, zadzwonisz po naszych rodziców? Nie wiem czy wiesz kim jesteśmy, ale… Przerwało mu głośne uderzenie, które rozpoczęło nowy Theme Song, przy którym światła przygasły. Fani bardzo szybko zorientowali się co się dzieje i pobudzając się bardzo - natomiast z twarzy bliźniaków kolor odszedł bardzo szybko, kiedy obaj zastygli w ringu, słysząc znajomą muzykę przy której na rampie pojawił się Roman Reigns! “Tribal Chief” rozejrzał się powoli po arenie, wyprostowany z głową uniesioną do góry, nie stracił ani grama majestatu ani aury. Nie spieszył się, idąc powoli do ringu, dołączając do reszty. Stanął po środku ringu i w swoim stylu, wyciągnął rękę po mikrofon. Jimmy otrząsnął się pierwszy z szoku i pchnął brata, który ruszył się żeby podać mu mikrofon, ale Paul Heyman uprzedził go. Roman poczekał jeszcze chwilę, pozwalając widowni skandować “Tribal Chief!”. Jey: Hej, Uce, dobrze Cię wi-... Roman podniósł dłoń, uciszając go, po czym podniósł głowę. Roman: Nashville, Tennessee…Acknowledge Me. Duża część widowni wzniosła dłonie do góry - Uso’s też, ale nieco wolniej, wciąż w szoku, widząc Roman’a w ringu. “Tribal Chief” chodził powoli w ringu, przesuwając palcami po swojej brwi, zamyślony. Jey: Dobrze Cię widzieć…nie wiedzieliśmy że tu będziesz… Jey ewidentnie nie wiedział co zrobić, obaj bracia nie do końca wiedzieli czego się spodziewać. Roman wreszcie podniósł powoli głowę, patrząc na nich. Roman: Jey! Jimmy! Moi dwaj ulubieni kuzyni! Roman zachowywał się jakby dopiero teraz ich zauważył, zadowolony, z uśmiechem na twarzy. Podszedł do Jay’a, poprawiając pas który wciąż miał zawieszony na szyi. Roman: Cieszę się że kontynuujecie rodzinną tradycję, popatrzcie na siebie - LoF Tag Team Champions. Wszyscy będą z was dumni, że wygraliście kolejne tytuły. Podczas gdy Roman wydawał się być dumny i zadowolony, bracia spojrzeli po sobie niepewnie. Roman: Bo przecież je wygraliście…prawda? Nie bylibyście na tyle głupi że ukraść pasy mistrzowskie po przegranej walce i próbować unikać oddania ich…prawda? W trakcie mówienia jego głos robił się coraz zimniejszy a jego spojrzenie twardsze. Roman: Co wy sobie myśleliście? Że nie dowiemy się o tym co wy tu robicie? Że nie dowiemy się jak wykorzystujecie nasze rodzinne imię i próbujecie zniszczyć szacunek na jaki sobie zapracowaliśmy? Jey wydawał się chcieć coś powiedzieć, ale Roman uciszył go dłonią. Roman: Nawet nie próbuj. Kiedy wychodzicie do tego ringu, nie reprezentujecie siebie. Reprezentuje rodzinę Anoa’i. Reprezentujecie…Mnie. Roman spojrzał na nich twardo i obaj patrzyli wszędzie, tylko nie na niego. Roman: Uważacie że takie zachowanie sprawi że ludzie będą was szanować? Że będą szanować NAS? Chcecie używać naszego imienia i naszego rodowodu żeby dostać okazje, walki o pasy i być traktowani jak gwiazdy? Zapracujecie na to. Bez przekrętów, bez oszustw. Bez dalszego rujnowania reputacji na którą pokolenia naszej rodziny pracowały. Jey i Jimmy wreszcie podnieśli wzrok i kiwnęli głowami. Roman odwrócił się w stronę Thunder’a. Roman: Nie będą sprawiać więcej problemów. Thunder: Dziękuję, doceniam twoją pomoc i poświęcony dla nas czas. Roman wyciągnął rękę do tyłu, w stronę bliźniaków. Roman: Jey. Jey Uso zdjął pas z szyi, wziął też pas od brata i podał je Roman’owi, który z kolei wyciągnął je w stronę Thunder który z kiwnięciem głowy wziął je od niego. Roman: Mam tylko jedną prośbę. Thunder podniósł wzrok, patrząc na Roman’a, nie kryjąc zaskoczenia. Roman: Chciałbym dać im możliwość odpracowania tego co zrobili i odbudowania reputacji którą próbowali wykorzystać. To nie jest coś, co przystoi komuś, kto należy do naszej rodziny. Chciałbym żeby dostali jeszcze jedną szansę w walce o te pasy mistrzowskie. Thunder spojrzał na Heyman’a, który kiwnął lekko głową. Thunder: Oczywiście. Nie widzę przeciwwskazań. Jestem pewny że Quinter’s Factory również chętnie spotka się z nimi raz jeszcze na Redemption. Roman uśmiechnął się, kiwnął głową z zadowoleniem. Roman: Jestem pewien że tym razem zrobią wszystko jak trzeba… Roman odwrócił się powoli, patrząc na bliźniaków. Roman: …albo mogą nie wracać z powrotem do domu. Nie pozwolę żeby przy MOIM stole siedziały osoby, które nie mają szacunku dla własnej rodziny. Taka jest decyzja Rady Plemiennej. I co ważniejsze - Taka jest moja decyzja, jako waszego “Tribal Chief”. Jimmy i Jey otworzyli szeroko oczy, patrząc po sobie, próbując powiedzieć coś ale Roman zignorował ich, wychodząc z ringu przy swojej muzyce. Heyman również nie był w stanie ukryć zaskoczenia, ewidentnie nie spodziewał się takie zapowiedzi. “Tribal Chief” wrócił na backstage, zostawiając za sobą czwórkę zaskoczonych osób oraz więcej pytań niż odpowiedzi.2 punkty
-
Odkopuje temat z archiwum forum BGZ. Wydaje się być ponadczasowy. Każdy z nas ma inne spojrzenie na tytułowe pytanie. Czego oczekujesz od wrestlingu?2 punkty
