Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 10.03.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
CM Punk z tym naciąganym pipe bombem z cenami biletów i roastem Romana, Rocka, McAfee, Vince'a oraz gości z TKO wypadł nad wyraz zabawnie. Niesmaczny jest fakt, że sami pompują bańkę z wywindowanymi biletami, co chwilę chwalą się najlepiej sprzedanymi wydarzeniami w arenach, a teraz w sytuacji gdy Mania jest w tyle próbują robić z tego jakąś tanią historię dla zbierania cheap popów z widowni. Używanie do tego wcześniej Rhodesa i teraz Punka wypada dosyć niesmacznie. To Punk będąc w AEW jeździł po nich, że ich bilety się nie sprzedają. No i ta akacja z przekręceniem McAfee na Magafee w sytuacji, gdy WWE zorientowane jest właśnie na republikanów i sam Trypel pojawia się w białym domu... Lesnar i Femi w kolejnym pull apart brawlu zaczyna się robić już nieco nużące. Po co w ogóle był ten contract signing skoro walka została już ustalona dwa tygodnie temu? Skoro do podpisania kontraktu nie doszło, to co z tego wynika? Dziwne. Do tego ta wtopa z wrzuceniem nazwiska Triple H jako executive producer na ekran w sytuacji, gdy ten segment się dopiero rozkręcał i sam H stał w ringu wyglądał komicznie.5 punktów
-
This. Powiedzieć że idę do domu, zadzwońcie jak będzie mieli poważne plany na poważny storyline. Stone Cold zrobił dokładnie to samo kiedy przyszli do niego z pomysłem odnośnie Brock'a. Cody jest w takiej samej pozycji jak Stone Cold wtedy, to Cody ma karty w rękach, nie TKO. Naprawdę, to nie jest 2016 rok. Jak pisałem, to TKO/WWE potrzebuje Cody'ego. Nie Cody potrzebuje WWE. Nawet jeśli TNA by go nie mogło zatrudnić ze względu na współpracę z WWE, nawet jeśli AEW nie chciałoby go z powrotem, to ma otwarte drzwi do każdej innej organizacji. Pieniądze to już nie problem dla niego w tym momencie. Cody robi to co robi bo rzekomo kocha ten biznes, w co przestałem już wierzyć, ale niech mu będzie, skoro tak mówi. Nie możesz być "QB1", nie możesz być topową gwiazdą przez ostatnie 4-5 lat a potem udawać że jesteś ofiarą systemu i masz związane ręce. Nie wiem skąd się wziął ten kult Cody'ego który uważa że Cody tak naprawdę chciałby dobry program ale okropne TKO mu nie pozwala. Gdyby przeszkadzał mu jego booking, zrobiłby to samo co w 2016 roku - bo teraz jest w nieporównywalnie lepszej sytuacji niż był wtedy. Szybki test: Dzisiaj pada informacja, Cody Rhodes jest zwolniony z WWE. Kto inny, poza Roman'em i Punk'iem którzy są uwiązani w swój storyline na RAW, jest w stanie main eventować WMke? TKO samo wprowadziło się w kąt, ignorując fakt że nie mają Main Eventerów - a tych którzy mieliby potencjał żeby nimi być, jak Drew McIntyre, jak Gunther, jak Jacob Fatu są uwiązywani w rzeczy które nie mają znaczenia i w żaden sposób nie promują ich. WWE nie ma main eventerów na poziomie Wrestlemani. Again, run jaki miał Roman Reigns mocno zabił wiele osób i zmarnował mnóstwo czasu w którym WWE nie przygotowywało się do zmiany warty. Cały zeszły rok był zmarnowany na tragiczny Farewell Tour Ceny, więc nie mieli czasu promować main eventerów. Miejsca które mogły posłużyć promowaniu tych osób były zabierane przez part timerów jak Roman czy Brock, albo przez influencerów, youtuberów i inne jachty czy jelly rolle. To już nie są czasy gdzie mają na aktywnym rosterze ogrom gwiazd. Jeśli ktoś chce przeczytać, w spoilerze ukryłem rozbicie listy main eventerów z ostatnich 3 dekad. Cody Rhodes jest w sytuacji kiedy absolutnie może powiedzieć WWE nie. Głównie dlatego że WWE nie jest w pozycji w której mogliby go zwolnić, albo nawet zrelegować do bycia poniżej Main Eventów, bo najzwyczajniej w świecie nie mają go kim zastąpić. Wypromowanie nowej osoby zajmie im trochę czasu a patrząc na to że Main Eventy WMki są w ostatnich latach albo dla członków rodziny Ana'oi albo bliskich przyjaciół HHH'a, to nawet nie mają miejsca na promowanie ich. Za rok WM w Riyadh. Myślę że wszyscy jesteśmy zgodni - albo chociaż w większości - że Saudi nie będą chcieli "nowych" twarzy na plakatach, patrząc że na Biggest Royal Rumble chcieli żeby Yokozuna wystąpił. Więc przyszłoroczny Main Event też będzie dla obecnych Main Eventerów. Najszybciej nowy main eventer pojawi się w 2028 roku. Biorąc pod uwagę fakt że wszystkie Main Eventy PLE są również zaklepane dla Main Eventerów WMek, to średnio jest miejsce i czas dla nowych osób. Więc tak, Cody Rhodes absolutnie może powiedzieć nie. Fakt że zgadza się na to co mu dają, oznacza że nie widzi w tym nic złego. Podkreślam, były przypadki w historii. HBK tak robił, Stone Cold tak robił, Brock tak robił, CM Punk tak robił - to nie tak że wymagamy od Cody'ego zrobienia czegoś zupełnie nowego, czego nikt przed nim nie zrobił. Każda gwiazda w jego pozycji - a nawet nie tak dużej pozycji (Kocham Cię, Punk, ale nie main eventowałes 3 WMek pod rząd jako poster boy) - wykorzystywali to żeby wpływać na storyline'y. I teraz, w czasach kiedy mają 2-3 main eventerów dostępnych, naprawdę uważacie że gdyby Cody uważał że program jest zły to nie ma władzy żeby powiedzieć nie? Pozwólcie że podkreślę jeszcze jedną ważną kwestię. NIE uważam że cała wina jest po jego stronie. Absolutnie nie. TKO/WWE jest pierwsze do zebrania winy, HHH jest kolejny ale Cody jest na liście osób które powinny być obwiniane za to co się dzieję. On nie jest ofiarą tej sytuacji, on jest wspólnikiem w tej zbrodni. Jak pisałem wyżej, Cody absolutnie ma taką pozycję. Tylko że z jakiegoś powodu, nie chce jej wykorzystać. Woli płakać w mediach jak to jest ofiarą tego wszystkiego i on by chciał dobrze, ale niestety źli, niedobrzy ludzie w TKO są jacy są i trzymają pistolet przy jego głowie, więc on absolutnie musi się na wszystko zgadzać bez marudzenia. BS. Cody się sprzedał i nie ma ani grama motywacji żeby cokolwiek zmienić, bo zmiana oznaczałaby że musiałby oddać swój stołek innym, młodszym gwiazdom które powinny przejąć po nim pałeczkę.5 punktów
-
5 punktów
-
- w 2016 Cody miał pełne poparcie fanów odchodząc, wszyscy chcieli go w ME, wszyscy przyznali mu rację i popierali jego odejście. W 2026 on jest główną postacią i odejście by zostało źle przyjęte przez wielu fanów. Byłoby mówione że ma wszystko, pozycje Main Eventera, pasy, plakaty a i tak płacze, gwiazdorzy i próbuje wymusić coś więcej. - w 2016 Cody nie miał nic do stracenia bo miał kiepską pozycje w WWE. W 2026 ryzykuje swój status w stabilnej firmie jaką jest WWE. - Minęło 10 lat. Mógł mu się charakter zmienić, być może kiedyś był bardziej buntownikiem a teraz jak na większą rodzinę to chce spokojnie siedzieć w jednym miejscu ? Narzeka bo nie podoba mu się co się dzieje i daje własne zdanie ale nie będzie ryzykował z tego powodu pozycji. Wcześniej wspomniałem o Reigns'ie, mówiłeś że on jest part timerem więc nie musi bronić WWE. To idąc tym krokiem myślenia jego też nie można szanować. Przecież on w wywiadach krytykuje WWE a grzecznie przychodzi. Mówisz że jako part timer nie musi się mieszać, no to po co w mediach miesza ? Po co krytykuje przed dziennikarzami narzekając jak źle ma się WWE zamiast powiedzieć to wprost ? - nie chcesz to go nie szanuj, dyskusja fajna i ciekawa ale coś mi się wydaje, że ty po prostu nie lubisz Cody'ego i szukasz powodów żeby go nie lubić. Innych jak Triple H się aż tak nie czepiasz. Ja moje zdanie przedstawiłem, ty twoje argumenty które są dobre i rozumiem no ale zaczynam mieć wrażenie że rozmowa ciągle się w kółko kręci i z całym szacunkiem ale powtarzasz ciągle trochę ten sam argument nie biorąc pod uwagę innych czynników ani zawodników i tak rozmowa zaczyna zmierzać trochę do nikąd. Także ja ze swojej strony kończę dyskusję na ten temat, ty masz swoją rację, ja mam swoją, mam mój punkt widzenia, ty masz swój, dzięki za dyskusję i oby TKO się opamiętało i WWE wróciło na dobre tory bo wszyscy tego chcemy.4 punkty
-
Tak, tak było z Bretem Hartem. Plany były (po tym jak Hogan po walce Harta na WM, wbił do ringu i zgarnął pas od Yokozuny), że finalnie ma dojść do walki Hulka z Bretem i ten drugi ma od niego przejąć pas. Hogan odmówił i musieli pójść w przegrany rewanż Hogana z Yoko (z durnym finiszem, gdzie jakiś kamerzysta z dupy, oślepił Hulka), a Hitman przejmował później pas w triple threacie Yokozuna vs. Hitman vs. Lex Luger. Co do samej sytuacji o której toczy się tutaj dyskusja (notabene bardzo ciekawa i trudna do jednoznacznej oceny), to powiem tak - czy chciałbym (ja, -Raven-), żeby Kodeusz pierdolnął pięścią w stół i zrobił coś buntowniczo spektakularnego? Oczywiście, że tak - lubię jak takie czujące się bezkarnie koropo-śmiecie dostają po nosie i kieszeni (bo z pewnością w jakiś sposób odbiłoby się to na zyskach WWE). Czy dałoby to jakiś długofalowy efekt (TKO jebnęłoby się w pierś i stwierdziło, że nie będzie mieszać) - ni chujeczka. To było by jak pierdzenie na wietrze. Niby słychać, a jednak niewiele czuć. Oglądając, czy to WWF/WWE czy UFC, już dawno doszedłem do wniosku, że nie ma ŻADNEGO nazwiska, które było by większe niż sama Federacja. Tak jak WWF dało sobie radę po odejściu Hogana (największego nazwisko we wrestlingu ever) i tak jak sobie UFC radzi bez Conora McGregora czy Jona Jonesa, tak WWE poradziłoby sobie bez Blondasa. Jasne, musieliby coś na szybko zaimprowizować na WrestleManii (ale nie zapominajmy też, że nie jest to główny main event WM-ki, bo tym jest walka Punka z Pięknym) i na bank daliby radę. Jasne, że byłoby to pewnie lepione "na ślinę i gumę do życia", star-powerowo słabsze i kasowo też wynik WrestleManii mógłby być trochę słabszy, co nie zmienia faktu, że WM-ka i tak zarobiłaby swoje, a Ci którzy mieliby kupić bilety lub wykupić PPV, w większości i tak nie olali by tego ze względu na brak Kodeka. Niestety WWE ma tak wyrobioną markę i pozycję, że daliby sobie radę nawet bez Romana, Punka czy Rhodesa (jakby razem jebnęli papierami to dopiero mogłoby być ciekawie, ale tak się nigdy nie stanie. To jak z wagarami całej klasy w szkole. Ktoś się zawsze wyłamie). Pewnie byłoby im trudniej, bardziej na wariata (w kreowaniu nowych main eventerów) i z trochę mniejszym zyskiem finansowym, ale WWE by nie upadło i dalej kosiło jebitną kasę. Tak więc bunt Kodeusza byłby zajebisty, ale wyłącznie dla nas - ultrasów (mielibyśmy satysfakcję), ale w perspektywie długofalowej nic by to w samym WWE nie zmieniło, a Rhodesa by ukrzyżowali. W korpo każdy pracownik jest tylko numerkiem w Excelu - zawsze do usunięcia i zastąpienia, jako jednostka - bez wpływu na ogólną pozycję firmy. Co najwyżej zysk może być niższy, ale w Korpo woli się coś takiego, niż okazać słabość i dać przykład innym pracownikom, że Dawid może zaszantażować Goliata. Sad but true, jak śpiewała Metallica.4 punkty
-
A ja napisze że to chyba początek czegoś wielkiego dla Cardony chłop wjebał się w główny program i jest tam takim głównym punktem jaja będą jak przejdzie Heel Turn i dołączy do Ortona! Więc kto wie, kto wie, jakiś czas temu nie którzy tu pisali że skończy w jobberce a ja uważam że WWE może wykuć żelazo póki gorące i postawić na ex-Rydera, taki Drew który kurwa tańczył grał na gitarze został wyciągnięty z Jobberlandu, to ta sama sytuacja... Poza tym Cardona ma plecy u Cody'ego więc zarząd może dostać instrukcję co z nim zrobić Wszyscy spisywali chłopa na straty a on uczestniczy w głównym programie, zobaczymy jak to się rozwinie, Cardona to większy talent niż Cody jak dla mnie, wystarczy zrobić z niego Heela a wszyscy bedą srać pod siebie z wrażenia jaki to dobry heel. Wgl byłem w szoku że to tak rozpisali na początku SD Cardona wbija wyjebał z mikrofonu Ortonowi jak jakiemuś leszczowi ! Chociaż na sam koniec dostał wpierdol to i tak kozacko to zrobili.4 punkty
-
Coś nie pykło WWE w tym heel turnie Randy' ego Ortona "Viper" może sobie łamać ręce Cardonie, walić RKO uwielbianemu celebrycie, a potem i tak z trybun niesie się "Randy, Randy!" A za tydzień Smackdown w Saint Louis, mieście Ortona Trzeba było jechać z programem face kontra face, a w Las Vegas zrobić turn Rhodesa. Poza tym Orton to dość niewdzięczna postać do heel turnu. To już stary wrestler, do którego wielu fanów ma sentyment. To jego ostatnie lata w ringu i wielu będzie mu kibicować. Co więcej, fani pokochali Ortona za ten nieprzewidywalny gimmick, wszelkiego rodzaju "odpały" wynikające z "głosów w głowie". No i chyba najważniejsze w tym temacie - fani kochają wrestlerów przede wszystkim za ich charakter, oryginalność i charyzmę, a nie to, czy podczas wejścia na ring przybijają piątki czy wyzywają fanów. Rhea Ripley będzie lepszą mistrzynią niż Jade Cargill, ale WWE idzie chyba w najgorszy z możliwych bookingów, czyli bohaterskie zwycięstwo Australijki, składającej Jade i jej przyjaciółki. Na razie Ripley nie ma sposobu na trio rywalek. Pewnie znajdzie ja na WM. Przydałaby się tutaj długa, zacięta walka. Unsanctioned Match pomiędzy Drew a Fatu, więc przegrany po walce najpewniej zrobi sobie dłuższą przerwę. Stawiałbym na Szkota, tym bardziej, że Jacob po niedawnym powrocie tak naprawdę nie wygrał żadnej poważnej walki. Przez ponad 3 miesiące Carmelo Hayes bronił US Title niemal każdego tygodnia, kręcił dość długie, niezłe walki na tygodniówkach, a gdy przyszło co do czego to na 3 tygodnie przed najważniejszą galą roku oddaje tytuł w ręce Samiego Zayna, od wielu miesięcy błądzącego bez mapy. Przejęcie US Title przez Zayna wygląda mi na totalnie nielogiczną i głupią decyzję. Po pierwsze - Hayes powinien domagać się rewanżu, zwłaszcza przez sposób porażki. Na logikę powinien dostać rewanż na WM42, ewentualnie odbębnić go za tydzień. Po drugie - WWE w Las Vegas powinno postawić na zwycięstwo Williamsa. Publika łyknęła go bez mydła. Jeśli więc Zayn ma trzymać US Title przez 3 tygodnie to dlaczego nie można było dać pasa Trickowi na Smackdown? Po trzecie - jeśli to Zayn ma wygrać na WM to nie pozostaje mi nic innego jak Jak już jesteśmy przy panowaniach zbliżających się do końca to wydaje mi się, że tak dużo ekip chce przejąć pasy TT od Jax i Legend, że aż nie wierzę w zwycięstwo mistrzyń w Las Vegas.4 punkty
-
Kolejne Raw w drodze do WM, czy będzie tak samo dobre jak poprzednie? Przekonajmy się! Zaczynamy od powtórki tego co wydarzyło się na początku poprzedniego Raw, a następnie pojawia się Brock Lesnar razem z Paulem Heymanem! Fajna koszulka "FAF5" Zobaczmy co nam Heyman prawdopodobnie powie! Heyman mówi, że fani wkurzają Lesnara, mówi też o Femim co zrobił zeszłego tygodnia i o zawodnikach, którzy mogli przyjąć to wyzwanie, a tego nie zrobili, mówi o Undertakerze, Goldbergu, nawet o Deanie Ambrosie wspomina ulala, mówi też o Lashleyu, AJ Stylesie oraz Johnie Cenie, ostatecznie wraca do Femiego, ale wszystko przerywa właśnie Oba Femi! Jednak nie łapię za mikrofon tylko mamy face to face z Lesnarem i Brock próbuję wykonać na nim F-5, jednak Oba wydostaję się i wywala Lesnara z ringu za pomocą Clothesline'a, Heyman powstrzymuję Lesnara przed ponownym wejściem do ringu, a Brock tylko krzyczy do Femiego, że ten nie ma szczęścia jakoś tak to zrozumiałem i odchodzą razem z Heymanem, dobry segmencik na początku, Femi jest kozakiem, nawet dzieci za nim są i udają te jego ruchy rękami podczas wejścia, pięknie to wygląda, a reakcje ma niesamowite, WWE nie zepsujcie tego, na razie jest świetnie i oby było tak dalej. Wideo promo Dominika Mysterio na temat tego, że gdyby nie Balor to wciąż byłby mistrzem Interkontynentalnym, dobre solidne promo. Pierwszy pojedynek dzisiaj to The Usos vs The Vision, fajnie, ja chętnie zobaczę ten pojedynek, nie jest on o tytuły, więc sporo może się wydarzyć, w sumie z tytułami na szali też by mogło, przekonajmy się jak wyjdzie ta walka! Około 7,5 minuty przyjemnego pojedynku i pod koniec pojawił się LA Knight, który przeszkodził The Vision w wykorzystaniu kastetu, ale rzucił go Jeyowi i ten to wykorzystał, ale sędzia wszystko widział, Jey był tego świadomy, a i tak go użył, ciekawe do czego to prowadzi i co będzie robił LA Knight w tej rywalizacji, może będzie sędzią specjalnym? Jest taka opcja, skoro cały czas się przy The Vision kręci, zobaczymy co planują, chętnie się przekonam. Becky Lynch wchodzi na ring! To oznacza segmencik z AJ Lee, może ustalą walkę pomiędzy sobą już? Zobaczymy! Becky mówi o tym jak wzięła tytuł do domu do ludzi, którzy ją doceniają, do jej córki i jest dumna z tego tytułu i tym co reprezentuję, mówi, że stworzyła ten tytuł, mowa o tytule Interkontynentalnym, mówi, że gdy wróciła do domu po stracie tytułu na Elimination Chamber to nawet jej córka zaczęła śpiewać theme song AJ Lee xD. Becky mówi, że zamordowała erę Divas i wszystko przerywa AJ Lee! Becky jednak ucieka z ringu, a AJ łapię a mikrofon, stoi na stole komentatorskim i mówi do Becky, że ta lubi brudne zagrywki, AJ mówi, że może powinna zawstydzić Becky jeszcze raz i ponownie sprawić, że odklepie na oczach całego świata na największej scenie ze wszystkich! Chcę dać Becky to czego Ona chcę czyli AJ Lee vs Becky Lynch o tytuł Women's Intercontinental na Wrestlemanii! Becky mówi, że na WM jest "The Man" i wspomina co się stało po WM 11 lat temu kiedy to AJ złożyła rezygnację, ale z tego co zrozumiałem to przyjmuję wyzwanie i będziemy mieli AJ vs Lynch na WM o tytuł Women's Intercontinental! Oj tak! Dobry segmencik. Na backu mamy The Usos i LA Knighta i kłótnie o to, żeby Knight nie mówił o ich rodzinie, jakoś tak. Je'von Evans vs Grayson Waller, to może być bardzo dobry pojedynek! Prawie 9 minut bardzo dobrego pojedynku i Evans to wygrywa, czy to do czegoś prowadzi? Miejmy nadzieję! Widać, że Grayson i Kofi mają jakiś problem pomiędzy sobą. Heyman na backu rozmawia z Pearcem i Adam pyta się o co tym razem chodzi, o The Vision czy o Brocka? Heyman chcę, żeby Pearce ustalił walkę w Madison Square Garden, tam za tydzień odbywa się Raw, o jaki pojedynek chodzi? Chodzi o walkę The Usos vs The Vision o tytuły World Tag Team i to w stypulacji Street Fight! Adam się zgadza z tego co zrozumiałem, to będziemy mieli ciekawy pojedynek! Następnie dowiadujemy się, że Heyman zmierza na ring, bo Adam wspomina, że Heyman prosił o trochę czas, żeby wypowiedzieć się o Rollinsie i ten czas jest teraz! Paul Heyman w ringu, więc zobaczmy co nam powie! Mówi, że miał bardzo złą noc, nie dlatego, że musiał się pojawić dzisiaj w Bostonie, ale miał złą noc, gdyż już nie ma za kim się ukrywać, The Vision ma swoje sprawy, Brock ma swoje sprawy i teraz przechodzi do Rollinsa i mówi, że to nie jest wyzwanie do walki na Wrestlemanii, nie jest to wyzwanie do walki dzisiaj, tylko z tego co zrozumiałem to chodzi o to, żeby to załatwić już tutaj i teraz i chcę, żeby załatwić to jak faceci powinni to załatwiać, z publiki wychodzi Masked Man, a Heyman patrzy w stronę stage'u i nie widzi go, Masked Man wszedł na stół komentatorski i zdjął maskę i jest to Seth! Heyman zwrócił na niego uwagę i do Setha podchodzi policja! Seth daję się im wyprowadzić, a Heyman mówi o tym jak to załatwia się w jego rodzinie i żeby Rollins się nie przejmował, bo Paul adoptuję jego córkę, Seth ucieka policjantom, wbiega do ringu i atakuję Paula Punchem, ale policja szybko go powstrzymuję i pojawia się też Pearce i ostatecznie go wyprowadzają, ciekawy segmencik, fajny osobisty i przyjemny feud ogólnie. Następny pojedynek, The Kabuki Warriors vs Lyra Valkyria & Bayley! Kolejna walka, którą z chęcią obejrzę! Tylko ciekawe do czego to prowadzi. 9 minut bardzo fajnego pojedynku, Bayley i Lyra wygrały, brawa dla nich tylko dalej nie wiem do czego to prowadzi, taka walka jak poprzednia, odbyła się i już, ale może będzie z tego coś więcej, jakaś walka o tytuły WWE Women's Tag Team? Zobaczymy, po walce jeszcze mamy wywiadzik z Bayley i Lyrą, pytanie czy czują presję przed WM? Bayley jest pewna swego raczej i ogólnie Panie mówią o Lash i Jax i z tego co zrozumiałem to rzuciły im wyzwanie do walki za tydzień, ajj promują to Raw w Madison Square Garden oj tak. Pentagon i Ishowspeed na backu, meh, ale Dragon Lee też do nich podchodzi. Po przerwie Ishowspeed rozmawia z Pearcem, ale szybko pokazuję się Danhausen, Danhausen proponuję zmianę nazwy na Ishowspeedhausen, Ishowspeed się nie zgadza i jest przeklęty You Are CURSED! Na backu Asuka obwinia Kairi o ich porażkę i zostawia ją, żeby coś chyba sobie przemyślała, ale Iyo podchodzi do Kairi! Sky mówi, że Kairi nie może dawać się tak traktować i że zasługuję na coś lepszego, Asuka woła Kairi w swoim stylu, a do Iyo podchodzi Raquel, która ma problem do Iyo o zeszły tydzień i ostatecznie dostaniemy raczej walkę Iyo vs Raquel za tydzień! Czas na walkę Dominik vs Pentagon o tytuł Interkontynentalny! W trakcie wejścia Dominika jednak pojawiła się Stephanie, która zaatakowała Liv i mamy brawl, który szybko przeniósł się na backstage! To będzie ostatnia walka wieczoru pewnie, a później już tylko segmencik z Romualdem i Punksterem, teraz pewnie Balor przeszkodzi Dominikowi znowu, ale może jednak nie, w sumie przekonamy się, ale pojedynek będzie dobry, jak każdy pojedynek Dominika i Pentagona, ładnie sobie radzą razem w ringu. Przed walką jeszcze mamy atak Dominika na Pentagona, po prawie 8 minutach bardzo dobrego pojedynku Pentagon broni swój tytuł po odwróceniu uwagi Dominika przez Finna Balora! Feudzik rozwija się i bardzo mnie to cieszy, chociaż szkoda, że walka dość krótka, ale no cóż jest jak jest, po walce jeszcze mamy brawl, z którego Dominik ucieka w publiczność, a Balor atakuję dalej JD McDonagha, wykonując mu na koniec Coup De Grace! Next week: Brock Lesnar się pojawi i bardzo dobrze! Czekamy na kontynuację jego feudu z Femim! Bayley & Lyra Valkyria vs The Irresistible Force o tytuły WWE Women's Tag Team, coś czuję jakieś interwencje ze strony pozostałych kobiecych tag teamów, ale zobaczymy. Iyo Sky vs Raquel Rodriguez, to może być bardzo dobry pojedynek, chętnie obejrzę. The Usos vs The Vision o tytuły World Tag Team w Street Fight Matchu! Kurde chcę to zobaczyć, Panowie mogą pokazać sporo ciekawej akcji przy odpowiednim rozpisaniu i na ten moment to tyle, kolejny odcinek zapowiada się dobrze według mnie. Przed wyjściem na stage, Punk jeszcze spotkał Jimmy'ego Uso i zamienił z nim kilka słów, a następnie wyszedł na stage! Zobaczmy ten segmencik co tutaj nam dzisiaj wykombinują! Punk mówi, że Jimmy powiedział mu przed wyjściem coś co brzmiało jak ostrzeżenie przed tym co będzie mówił, ponieważ jego kuzyn Roman i brat Jey Uso są na wojennej ścieżce dzisiaj? Jakoś tak to zrozumiałem, ale jednak Punk nie zamierza się tym przejmować i mówi o rodzinie Romana, że nie potrafią zrobić nic sami, potrzebują cały czas wsparcia, ogólnie mówi, że to wszystko to gówniana sprawa, muszą mówić obrzydliwe rzeczy o sobie nawzajem, żeby sprzedać wielki title match i to praca Punka, Punk ma dość mówienia i ostatecznie to są tylko słowa, ale Roman powiedział jedną rzecz, która go wkurzyła, nazwał Punka starym i nie chodzi tutaj o to, że to usłyszał tylko o to kto to powiedział, mówi, że jak młody chłopiec powie, że Punk jest stary to nie czuję się urażony i pyta się Boston czy jest stary? Fani z tego co słyszę to potwierdzają to, Punk mówi, że gdyby powiedział im, że nie jest stary to byłby kłamcą i potem sam potwierdził, że jest stary i czy jest z tego powodu zawstydzony? HELL NO! Mówi, że jest dumny z tego i zadaję pytanie retoryczne jak bardzo stary jest, mówi o ludziach, którzy dokonywali wielkie rzeczy w jego wieku, głównie o wrestlerach i sportowcach z tego co zrozumiałem. Zróbcie Punkowi koszulkę "I'm Oldman" Kurde powiedzcie, że to zrobią xDDD, ja wierzę, że to zrobią. Mówi też o Jeyu Uso, który też nie mógł pokonać go jeden na jednego, Punk chyba leci w feud z całym Bloodline, Jey Uso wychodzi na stage i idzie w stronę ringu, kurde aż mnie ciekawi co tutaj się wydarzy! Oczywiście jest problem o to, że Punk cały czas mówi o rodzinie Jeya Uso i ostatecznie Punk chcę, żeby Jey walczył z nim o tytuł World Heavyweight, ale wszystko przerywa Jimmy Uso! Który ma gdzieś Punka na razie i zwraca się do Jeya mówiąc, że zawsze jak ten reaguję emocjonalnie to nie myśli trzeźwo, dzisiaj zostali zdyskwalifikowani w walce przeciwko Vision, ale Jeya to wszystko nie obchodzi jak na razie, Jimmy mówi, żeby zostawił Punka dla OTC, bo Oni nie mają z nim nic wspólnego, ale Jey mówi, że On cały czas ma coś do nich, mówi cały czas o ich rodzinie, Jey mówi, że nie ma tutaj nawet Romana, ale On tu jest i chyba chcę walczyć, ale wszystko przerywa Romuald! Który wchodzi na ring! Roman po dłuższej wymianie spojrzeń z Punksterem zwraca się do Jimmy'ego, żeby ten wziął swojego brata i wyszedł z Jego ringu, Jimmy pokornie i ze spokojem zabiera Jeya, ale zanim wyszli z ringu to Punk wtrąca się mówiąc, że myśli, że powinni zostać, w razie gdyby Reigns potrzebował pomocy, Jey nie wytrzymał i zaczął nacierać na Punka, ale został powalony Punchem i potem wybuchł brawl pomiędzy Jimmym i Punkiem, jednak cyk Superman Punch dla Punka od Romana, następnie oficjele wchodzą do ringu i rozdzielają zawodników, ale ostatecznie Jey wydał polecenie Romanowi, żeby ten wykończył Punka i Reigns się posłuchał, wykonał mu Speara, a następnie zaczął się brawl poza ringiem zakończony Powerbombem na stół komentatorski dla Phila, oj czuję mocny kolejny segmencik, w którym Punk wypomni to Reignsowi oj tak, Punkster jeszcze na koniec został pokazany jak się śmieję i jest zadowolony pomimo wszystko, piękny psychologiczny feudzik, uwielbiam takie, a segment genialny, ten feud to czyste złoto! Podsumowanie: Kolejne Raw, które było bardzo dobre w drodze do WM jak dla mnie, w sensie były rzeczy, które odbyły się i już, ale feud Punka z Romanem to feud roku i czyste złoto, Brock i Oba są genialni, widać chemię między nimi i napięcie za każdym razem, gdy wchodzą do ringu, Balor powrócił po ataku z przed bodajże dwóch tygodni i dowalił McDonaghowi i Dominikowi, Mamy oficjalny pojedynek Becky i AJ na WM, znaczy chyba oficjalnie zapowiedziany, a feud Rollinsa z Heymanem trwa w najlepsze, kurde ja jestem mega zadowolony i chcę już kolejnego Raw! Ostatni raz taki zajarany byłem w sumie nie tak dawno, bo w drodze do WM 40, chociaż nie wiem czy ta nie jest lepsza, ale ciężko przebić Rocka i Rhodesa, Mama Rhodes jest ciężka do przebicia.4 punkty
-
Skoro na feud Vaquer - Morgan nie ma pomysłu, a Lesnar, Punk czy Reigns muszą mieć sporo czasu antenowego, "wymieszałbym" programy Vaquer z Morgan i Doma z Balorem. Liv i Mysterio tworzą "parę", a Stephanie i Finn mogliby stworzyć fajny duet wrestlerów z "mrocznym" stylem (Diablica i Demon) i dużym doświadczeniem na światowych ringach. Na WM42 niech oczywiście każdy skupi się na swoich celach.4 punkty
-
Oba Femi kontra Brock Lesnar na WM42. I tak powinno się prowadzić Nigeryjczyka, patrząc jak ludzie na niego reagują. Kuć żelazo póki gorące, a nie czekać nie wiadomo na co i krzyżować "Rulera" z Wilsonem czy Rusevem na kolejne tygodnie. To jest chodząca bestia, a nie jakiś komediowy gimmick. Mam tylko nadzieję, że nie potwierdzą się plotki o niechęci Lesnara do jobbowania na koniec kariery i dostaniemy konkretną, krótką, acz intensywną walkę, gdzie młody byczek zmiażdży starego mistrza. Najgorsze, co może zrobić WWE to pójść w booking, gdzie stary wyga daje lekcję młodemu gniewnemu. Brock swoje już wygrał, a póki publika dostaje spazmów na dźwięk muzyki Femiego, powinni bookować go mocno. O tym, jak bardzo można przespać lub wygasić daną postać niech świadczy Stephanie Vaquer. Pod koniec jej panowania w NXT była jedną z najlepiej odbieranych postaci w WWE. Walki marzeń z Ripley czy Asuką same czekały na rozpisanie. Tymczasem mam wrażenie, że "La Primera" od pół roku wojuje z Raquel Rodriguez, która jest nikim więcej jak tylko taranem dla Liv Morgan. Niby jest złoto na barkach, ale większość chyba już czeka na wygraną Liv w Las Vegas. Drugi przykład to Gunther. Kilka miesięcy temu chłop był na ustach wszystkich jako ostatni rywal Johna Ceny. Od grudnia WWE koncertowo partoli postać Austriaka, zestawiając go z lowcardem pokroju Dragona Lee lub nie rozpisując w ogóle. To już drugie RAW z rzędu, gdzie z Gunthera po prostu nie ma. No i Rollins już mnie powoli nudzi z tą swoją zamaskowaną armią. Widać, że czekają tutaj na ostateczną decyzję ws. Breakkera, więc na razie Seth bardziej feuduje z Heymanem. Planem B wobec przedłużającej się kontuzji Brona zapewne jest Logan Paul. Kolejna walka AJ z Becky jednak z pasem IC na szali. Wyczuwam jakiś gimmick match. A propos Becky... Kilka miesięcy temu tę żywą legendę kobiecego wrestlingu z pasa skroiła Maxxine Dupri. Tymczasem w San Antonio klepała w walce z Nattie, która perspektyw w WWE nie ma chyba żadnych. Penta idzie śladem mistrzów US i broni pasa praktycznie co tydzień. Skoro WWE nie chce lub nie umie pisać programów midcardowym mistrzom to dobrze, że ich chociaż nie chowa i walczą regularnie o swoje trofeum. Danhausen to kiedyś stoczy walkę czy najpierw musi rzucić klątwę na cały lowcard? Punk i Roman trzymają poziom. Piękny był moment, gdy Brooks z wolna wchodził sobie do ringu, zbijając piątki z fanami, jakby Reigns był jakimś nic nieznaczącym petem, dla którego już sama obecność Punka w pobliżu powinna być zaszczytem. Przy mikrofonie znów nie zabrakło ognia, OTC nieźle odgryzł się tekstem o AJ, ale z uporem maniaka będę powtarzać, że zgrywanie luzaka to Pięta Achillesa u RR.4 punkty
-
Program też nie będzie lepszy, bo dostaniemy sztampowe podchody heela z face'em, jakich mamy 90% w W. O wiele ciekawszy byłby program face vs face, gdzie budowaliby między nimi napięcie dwóch - świadomych siły rywala - zawodników, prowadząc to w taki sposób, że jeden i drugi jest o krok od złamania się i dojechania nieczysto przeciwnika. Tam byłoby o wiele większe pole do popisu, bo do końca walki zastanawialibyśmy się, który wymięknie i skantuje. Poza tym, taki booking Ortona, to niemal gwarancja tego, że Kodeusz na WM'ce się odegra i obroni pas (a wtedy wszyscy będziemy rzygać tęczą).4 punkty
-
Dla WWE nie ma moim zdaniem dużego problemu. Zwykłe PLE mogą równie dobrze miesiąc wstecz odwołać i znajdą chętnych czy w Europie czy gdzieś gdzie zainteresowanie jest duże, w takim miejscu i hala / stadion się znajdzie, i ludzie bilety kupią (ewentualnie tańsze zrobią). Przecież jakby nagle ogłosili PLE że powiedzmy za miesiąc zamiast w Arabii odbędzie się w Hiszpanii czy Anglii to zaraz by się chętni znaleźli i gala by się odbyła i to przy pełnej widowni. Gorzej jedynie z WM bo tu trzeba wcześniej zrobić przedsprzedaż, rezerwować hotele i w ogóle ale jeszcze rok także przez najbliższe pół roku mają z tym spokój. A TKO ma takie przychody którymi się chwali że choćby musieli na rok wstrzymać całkiem działalność to i tak nie upadną. Nie wchodząc zbytnio w temat fakt, że nikogo tu nie interesuje bo to strona wrestlingowa i wrestlingiem się zajmujemy a nie polityką i bardzo dobrze.4 punkty
-
Nie przesadzajmy już z tym profesjonalizmem Ceny. Może i nie walczył pod wpływem jak Jeff Hardy, ale jak każdy gwiazdor w swoim fachu, wykazywał się gigantycznym ego. Rok temu CM Punk nawinął Jasiowi w twarz, parodiując go, że "Cena zakopał więcej talentów niż Undertaker" Po sławetnym heel turnie sprzed roku Teddy Long wypalił, że pracował z Ceną i wie, że to prawdziwy heel Dużo się mówiło o tym jak Cena torował wrestlerom drogę do pushu. Pamiętam o Aleksie Rileyu i Kennym Dykstrze. Nawet niedawno Jack Swagger mówił, że w 2010 na pierwszym RAW po WM27 był plan, aby Swagger, wtedy Pan Money in the Bank, zrealizował kontrakt na Cenie, ale ten odmówił. Co więcej, dobrze, że Cena jest w Hollywood, a nie przy bookingu, bo jego pomysły też czasami bywają "dyskusyjne", że tak łagodnie napiszę. Podobno to sam Jaś wpadł na pomysł, że ich ostatnia walka z Lesnarem znów będzie squashem. Żenująca w mojej ocenie interwencja Raquel Rodriguez i Roxanne Perez na Survivor Series to podobno też jego pomysł. A już szczytem "czutki" Ceny do bookingu jest akcja z WM34. Fani latami czekali na jego walkę z Undertakerem, a gdy już ją dostali, Jaś przeforsował pomysł squashu zamiast długiej, 40 minutowej walki. I piszę to wszystko jako osoba, która zaczynała oglądać wrestling w 2007 roku i która uwielbiała będącego wówczas na szczycie Cenę.4 punkty
-
Jako komentator tragiczny, irytujący, robiący show wokół siebie. Wszystko mi w nim przeszkadzało : jego pajacowanie przy wejściach zawodników, fakt że robił z siebie gwiazdę a komentator powinien siedzieć być tłem i ładnie komentować jako dodatek do gali a nie tańczyć na krześle i brać całą uwagę na siebie, jego rysowanie mi przeszkadzało bo to bardzo dziecinne, jego komentowanie też. Świetny news4 punkty
-
Widok IWGP V4 na Dynamice to coś pięknego. Fajnie podbudowało te story między Death Riders i United Empire. Walka kulminacyjna świetna. Jedyny mankament dla mnie to słabo pokazany Callum Newman. Wiadomo, że to nie jego show, ale mógł się bardziej wykazać. Henare i Castagnoli w swoich momentach super. Chce się zobaczyć ich single match w przyszłości. Dużo się mówi o szerszej prezentacji gwiazd AEW w tegorocznym G1 Climax i całe Death Riders mogłoby tam sporo namieszać. Powrót Qeen Aminaty na plus. Kenny i MJF z kolei średnio siedli mi na mikrofonie. Omega wypada lepiej jako heel w długich speechach. Copeland i Christian na plus. Cage z swoimi tekstami zawsze na proposie. Ciekawi mnie to, co pokaże teraz Chris Jericho. Ma nieźle pod górkę po ostatnim feralnym runie.3 punkty
-
Powrót EWF nie jest żartem primaaprilisowym - tak się po prostu dziwnie złożyło, że powstanie EWF zostało ogłoszone 1 kwietnia 2001 roku, no i z tego powodu mamy taką śmieszną datę na rocznicę. Minęło prawie 11 lat od ostatniej gali, szybko to zleciało i wydawać by się mogło, że z każdym kolejnym upływającym rokiem, koniec ten będzie ostateczny.... ale jednak nie. Po ostatniej reaktywacji HVW wrócił drobny sentyment e-fedowy. Trochę jednak musiało czasu upłynąć by ten sentyment zmienił się w coś konkretnego. 25 rocznica nie zdarza się często, więc spróbujmy znowu, bo 50tą pewnie będę spędzał w domu starców z demencją. Plan na najbliższy czas: - Zaległa gala pojawi się w tygodniu po świętach. Muszę jeszcze wymyślić jakiś dramatyczny powód upadku EWF. Ciężko będzie przebić terrorystów z Boko Haram, ale każdy upadek EWF musiał być dramatyczny, więc i tym razem będzie podobnie. - Pewnie chwilę po gali przywrócona zostanie też stara strona EWF - wrócą więc archiwalne gale, historie pasów, muzeum e-fedowe z galami PCW i innych zamierzchłych federacji. - Kolejny krok zależy od zainteresowania: jeżeli zbierzemy kilka osób do wspólnej zabawy w klasyczny e-fed, to może będzie powrót z prawdziwego zdarzenia. Jeżeli nie, to przynajmniej EWF zakończy życie w godny sposób, bez żadnej zaległej gali czekającej latami na publikację i z archiwum dostępnym dla przyszłych pokoleń. - Zapisy lub inne deklaracje członkowskie dostępne są od teraz. Można się także wstępnie deklarować w tym wątku. - Jeżeli EWF powróci, a ktoś ma ochotę na pisanie walk lub chciałby się podzielić e-fedowymi pomysłami, to proszę śmiało zgłaszać. - Nie ukrywam, że jeżeli EWF powróci, to gale nie będą raczej pojawiać się w dawnych comiesięcznych odstępach, raczej na zasadzie "gala będzie, kiedy będzie". Żadnej presji. - Minęło tyle czasu od dawnej epoki e-fedowej, że mam nadzieję, że jeżeli kiedyś występowały jakieś animozje co do EWF lub do mnie, to czas już zatarł te wspomnienia, więc zachęcam wszystkich dawnych sympatyków e-fedów by dać EWF jeszcze jedną szansę. - Zachęcam też do otwartej dyskusji nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością klasycznych e-fedów.3 punkty
-
Kolejne Raw w drodze do WM i oby to nie wyglądało jak ostatnie SD, ale zobaczmy, Raw trzyma poziom mimo wszystko. CM Punk rozpoczyna to Raw i wychodzi na ring, szybko dość, siada jak do pipe bombu i zobaczmy co ma nam do powiedzenia! Punkster zaczął jakoś dziwnie i nie ogarniałem o co chodzi, ale potem przeszedł do normalnego proma i mówił o tym co się stało 2 tygodnie temu i tydzień temu, następnie, o tym, że Reigns go nienawidzi i przechodzi do tego dlaczego to On nienawidzi Romualda. Ale Punk się wkurzył i to było zdecydowanie też wycelowane w całe TKO, mówił o sytuacji z McAfee'm, o cenach biletów, strzał w TKO mocny, ciekawe czy to od samego Punka wyszło czy takie coś czy dostał instrukcję od Triple H'a albo wolną rękę całkowicie w tej kwestii, ciekawe, ale świetnie to wyszło i czuć było strzał w TKO, ciekawe czy coś z tym zrobią, ale świetnie to wyszło. Na backu Ishowspeed podchodzi do Danhausena i prosi Go, żeby zdjął klątwę, jednak podchodzi do niego też Pearce i później nawet The Vision i wynika z tego tyle, że Ishowspeed wychodzi na stage razem z The Vision! Pierwszym pojedynkiem dzisiaj będzie LA Knight vs Austin Theory, zobaczmy jak to wyjdzie, chętnie się przekonam, może to być dobra walka. Ponad 9,5 minuty trwał ten pojedynek i po tym jak Ishowspeed zaatakował Knighta pod nieuwagę sędziego to Knight się zajął nim zamiast skupić się na walce, pomogli mu w tym The Usos, którzy zablokowali drogę ucieczki Ishowspeedowi, jednak On i tak znalazł jakąś drogę, wrócił do ringu i tam dorwał go Knight, ale uwagę odwrócił Logan Paul, wykorzystał to Theory i wygrał z Knightem poprzez School Boya po walce jeszcze prawie dochodzi do brawlu i Usosi prawie wykonali 1D na Ishowspeedzie, ale jednak Logan go uratował i Vision razem ze swoim nowym kolegą uszli z tego cało, chociaż po walce Knight bierze mikrofon i wyzywa Vision i Ishowspeeda do walki na WM i chcę wiedzieć co Pearce ma do powiedzenia na ten temat, bo pojawił się na stage'u i oficjalnie to ustanowił! Dostaniemy Six Mana! LA Knight i The Usos vs The Vision i Ishowspeed na WM! Dobrze, nie jest to złe zestawienie, a takie też są potrzebne i sporo osób dzięki temu załapię się na WM, w tym LA Knight, który nie miał przeciwnika, więc jestem zadowolony. Kolejny pojedynek, Finn Balor vs JD McDonagh, kolejna walka, która może być interesująca, więc zobaczmy jak się potoczy! Jednak kiedy Finn Balor ma swoje wejście to atakuję go Dominik Mysterio zza pleców! Dołącza się do tego McDonagh, chociaż Balor sobie radzi z tym wszystkim, jednak ostatecznie dostaję uderzenie tytułem od Dominika Mysterio i pada na matę do tego parę uderzeń krzesłem i chyba nici z walki McDonagha z Balorem, a szkoda, zobaczyłbym ten pojedynek, ale feud dobrze podbudowany. Wideo promo na temat AJ Lee i wydaję mi się, że to miało nam pokazać kim była i kim jest AJ Lee i przechodzimy po tym promie do wywiadu z AJ Lee, chociaż nie dostajemy ostatecznie wywiadu, ponieważ praktycznie na początku już przerywa go Becky Lynch, więc dostaniemy wymianę zdań pomiędzy Paniami! Może być ciekawie. Becky mówi, że na WM nie będzie żadnej przewagi, nie będzie to gala w mieście AJ Lee, bo WM to dom Becky! AJ mówi, że jest dumna z tego co Becky zrobiła, jaką historię stworzyła i co zrobiła dla tego biznesu, ale nic z tego by się nie wydarzyło gdyby nie AJ Lee, mówi, że jest niezastąpiona i mówi też, że kiedy Becky wróci dzisiaj do domu i zapyta córkę kto jest ich ulubioną wrestlerką to nie powiedzą Becky Lynch tylko AJ Lee, ciekawe, AJ odchodzi i kończymy segment, feud podbudowany, dobrze. Bayley vs Lash Legend, w sumie tu możemy też dostać dobry pojedynek, zobaczmy czy tak rzeczywiście będzie! 8,5 minuty solidnego pojedynku, który wygrywa Bayley, po dość ciekawej kontrze i pinie, dobrze, takie wygrane też są potrzebne, podczas walki pojawiły się też Charlotte i Alexa, więc feudzik jakoś podbudowany. Seth Rollins wychodzi na stage i zmierza do ringu, zobaczmy co ma nam do powiedzenia! Seth bardzo tęsknił za byciem w tym ringu i ogólnie mówi, że ma dwa cele po powrocie czyli odzyskać World Heavyweight Title, którego nigdy nie stracił i zabić The Vision! W pewnym momencie jednak zwraca się do Gunthera i z tego co zrozumiałem o ile dobrze zrozumiałem to Seth zastanawia się czy Gunther ma jakieś sprawy biznesowe z Heymanem, Gunther wbija na ring i atakuję Setha od tyłu! Ostatecznie brawlu nikt nie wygrał, był dość wyrównany i Setha jak i Gunthera rozdzielili oficjele, Gunther idzie na backstage, Seth jest dalej w ringu i na backu widzimy jak Gunther spotyka Heymana, Paul nie wie czemu Gunther zrobił to co zrobił w Madison Square Garden, ale podziękował mu, lecz Gunther stwierdził po uścisku dłoni, że Paul jest mu winien o wiele więcej niż "Wielkie dziękuję" Zapowiada się ciekawie, czyżby faktycznie Gunther miał być ostatnim rywalem Brocka? Jest taka opcja! Dobry segmencik, Seth dalej w formie. Bardzo dobre wideo promo od Stephanie Vaquer na temat Liv Morgan i pojechała w nim nawet Dominika xD. Six Man Tag Team Match przed Nami! Pentagon & Je'von Evans & Dragon Lee vs Los Americanos, to powinien być dobry pojedynek, szkoda, że porzucili story El Grande vs El Grande na WM, ale cóż jest jak jest. Prawie 8 minut pojedynku, solidnego i przyjemnego pojedynku, wygrywa ekipa face'owa i w sumie tyle lecimy dalej, a nie to jednak nie wszystko, mamy powrót Reya Mysterio! Rey bierze mikrofon i chętnie się przekonam co ma nam do powiedzenia! Dowiedzieliśmy się, że Rey rozmawiał z Adamem Pearcem i Ladder Match o IC Title na WM będzie walką 6 zawodników, bo Rey do niej dołącza! Oj tak, to dobra informacja! Bardzo przyjemne wideo promo od Asuki na temat Iyo Sky i jak utorowała drogę do WWE dla Iyo i Kairi i że kochała Iyo za mocno, a Sky to wykorzystała, Asuka zamierza dać Iyo ostatnią lekcję w ringu, fajne promo tylko pytanie kiedy ta lekcja, na WM? Czy na Raw przed lub po WM? We will see! Lecimy z chyba ostatnim pojedynkiem dzisiejszego wieczoru, bo do końca zostało niewiele, a jeszcze ta walka i segment z podpisaniem kontraktu, więc chyba tylko to zostało na tym show, więc pora na Iyo i Rhea Ripley vs B-Fab i Michin! Prawie 7,5 minuty walki i Iyo zgarnia przypięcie i wygraną dla swojego zespołu z Ripley po walce od razu mamy atak ze strony Jade i Jej przyjaciółek, Rhea próbuję to uratować, ale to niezbyt wychodzi, B-Fab i Michin trzymają Ripley, a Jade obija Sky kijem do kendo i na koniec wykonuję jej Jaded, no cóż, feud jakoś został podbudowany. Wideo promo Finna Balora na temat Dominika Mysterio i tego, że inna strona Finna Balora zmierza po Dominika na WM, wiadomo o co chodzi. Przechodzimy na backstage, gdzie Judgment Day zastanawia się o co chodzi z "Inną stroną" Liv jeszcze rozmawia z Roxanne i mamy atak ze strony Stephanie na Morgan i Perez. Czas na podpisanie kontraktu pomiędzy Oba Femim i Brockiem Lesnarem! Na początek na stage wychodzą Triple H oraz Adam Pearce, zapowiada się ciekawie, ogólnie pisałem, że Lesnar miał być na 5 z 7 Raw pomiędzy Elimination Chamber i WM i faktycznie tak jest, ale myślałem, że ma jeszcze jedno Raw do ominięcia, a On ominął już dwa pierwsze i zapomniałem o tym kompletnie, więc jednak będzie i na tym Raw i za tydzień, więc jest git, Pearce mówi o sytuacji pomiędzy Brockiem i Femim, ale wszystko przerywa Heyman! Który zapowiada Brocka Lesnara i zapowiada go w świetny sposób! Bestia wychodzi na stage i razem ze swoim adwokatem zmierzają do ringu, a gdy już są w ringu to Pearce zapowiada Femiego! OBAAAA! OBAAA! OBAAAA! Lesnar od razu atakuję Femiego, nawet nie dając mu dobrze wejść do ringu! Jednak rolę szybko się odwracają i to Oba rozwala Lesnara, ale ostatecznie nie ma zwycięzcy brawlu, zwyczajnie się nawalają i mamy ochronę, która próbuję ich rozdzielić, ta walka zapowiada się wyśmienicie tyle mogę powiedzieć. Podsumowanie: Bardzo dobre przyjemne Raw do oglądania, ja nie mam większych zastrzeżeń, Punkster świetnie rozpoczął show, mieliśmy przyjemne walki, feudy zostały podbudowane, Seth dobrze wypadł po tym jak oficjalnie mógł powrócić, wyjść i powiedzieć coś do mikrofonu, fajny segmencik końcowy, ja jestem usatysfakcjonowany.3 punkty
-
Bardzo ciekawy temat, zahacza wręcz o kontrowersyjną opinię, to i ja się włączę. Sorki ale wpis będzie długi gdyż chcę się mniej więcej do wszystkiego odnieść. Mimo że Cody'ego bardzo lubię i uważam że zasługuje na bycie twarzą WWE to mam podobne odczucia. Nie zgadzam się z tobą że można Cody'ego obwiniać ale można mu zarzucić że nie stawia się. Jednak czemu czepiać się tylko jego ? Reigns od miesięcy krytykuje WWE (parę wywiadów udzielił) mówiąc że to zmierza w złą stronę i nie podoba mu się produkt. Czemu mówi to w wywiadach a nie wprost do TKO ? Punk korzysta że ma dobrą pozycję, AJ pracuje w WWE i nie ma powodu narzekać jeśli chodzi o niego ale on zawsze bronił jakości więc także powinien coś powiedzieć, a przynajmniej stary Punk by to zrobił. Orton najbardziej mnie w tym dziwi bo on jako weteran i lider szatni ale także gość z charakterem nie powinien patrzeć jak niszczą jego jeden z ostatnich momentów chwały. Przecież on teraz jest najgorętszym towarem w WWE i jego brak byłby mocno odczuwalny. Mamy 4 liderów z których zdaniem teoretycznie TKO musi się liczyć bo są nietykalni. I zamiast dać jakiś wspólny statement że WWE zmierza w złą stronę to siedzą i korzystają bo jak coś powiedzą nie tak to stracą pozycję. Tylko z jakiego powodu nagle mają coś takiego zrobić ? A tu obwiniam HHH'a. Jako szef WWE powinien zrobić spotkanie z rosterem albo przynajmniej z czołówką (no tak 4 wymieniona) skoro słabe morale i niezadowolenie w szatni. Powinien przegadać z nimi i coś ustalić. Ale Triple H mimo że potrafi zarządzać, wyciągnął WWE z dna to jednak nie ma charakteru szefa. Rządził NXT, McMahon wrócił i zrobił mu reset na dużo kiepskie 2.0 zwalniając 1/4 rosteru a Triple H nic nie zrobił. McMahon wciskał mu się w booking gdy oficjalnie Hunter rządził i kolejny raz milczał. 2 lata temu jak Rock się wpychał w ME WM kosztem Cody'ego Triple H zwrócił mu ponoć uwagę ale bez jakichś większych pretensji. Rok temu nie postawił się. Teraz znowu daje sobie wjeżdżać w produkt. A w przeciwieństwie do Cody'ego który chce sobie porządnie dorobić na koniec kariery, Triple H nie ma nic do stracenia, i tak swoje zrobił, pewien wiek już ma i może równie dobrze wycofać się z biznesu i cieszyć emeryturą jeśli nie będą go chcieli. No to przypomnij sobie odejście Punka w 2014. Nawet na tej stronie zobacz sobie dyskusje o tym. Ile ludzi stanęło po stronie WWE i znienawidziło Punka ? Mimo że Punk miał argumenty jak Cody teraz. Cody jest osobą medialną, ma programy, chce się w Hollywood wtopić. Nie zrobi tego mając zły image a miałby taki gdyby połowa fanów znienawidziła go za focha jak było z Punkiem. Tu przyznaję rację. Jednak moim zdaniem nie wynika to z faktu, że WWE za bardzo skupia się na paru osobach bo w takich sytuacjach potrafili promować. Problem wynika z faktu o którym już pisałem, tej mistycznej 4 lub 5 walk na PLE. Jak zawodnicy jak Black, Melo lub Dragunov mają być uważani za potencjalnych ME jak nawet na PLE ich nie ma ? Black może sobie pokonywać Zayn'a, Orton'a czy Cardona'e ale pomimo tego nie byłby wiarygodny na ME PLE gdyż nie widać go na PLE. To jak ktoś ma uwierzyć że jest mocny ? Jak byśmy mięli te 7-8 walk (patrząc że walki na PLE i tak nie trwają długo nie licząc ME) to po paru miesiącach mamy gotowy zestaw świeżej krwi pukającej do walk wieczoru. Bez tego nigdy nie będą wiarygodni. Kiedy ostatnio Priest był solowo na PLE ? Solo ? Black ? Melo mimo długiego panowania z pasem ? No właśnie... Jest Breakker który naprawdę jest gotowy a po ewentualnym pokonaniu Rollins'a wchodzi w ME. Gunther jest, Rollins jest, Femi zaraz będzie i zbiera świetne reakcje. Jakby TKO potrzebowało ME na teraz to odradzają nieszczęsnego Usosa, Zayn traci kontrowersyjnie swój pas i zajmuje miejsce Rhodes'a, sprowadzają na szybko jakąś legendę i mają ME uzupełniony. Choć uważam że oczywiście to gorsze niż Cody, ale od biedy by się udało. No nie, TKO tak, Triple H też powinien się postawić ale jak wiemy nie umie. Cody jest wspólnikiem tylko tego że nie chce ryzykować pozycji i posady dla nie udanej próby buntu. Sam nic nie zdziała, tu potrzeba lidera szatni który zrobi wstrząs i zjednoczy szatnie przeciwko TKO. Nie jest też ofiarą bo korzysta na tym, zgadzam się bo ma dobrą pozycję i się tego trzyma. Ale może mu nie pasować jak jest, on przecież nie zachęca TKO do psucia WWE więc żadnym wspólnikiem nie jest, po prostu siedzi cicho żeby nie stracić tego co wypracował. Sprzedał ? Nie. Druga część zdania ? Jak najbardziej. Po co ma trafić miejsce kosztem młodych jak może jeszcze przez 4-5 lat sobie siedzieć w ME i wyrabiać sobie markę aby zostać uznanym HoF? Jak jesteś w firmie od iluś lat, nie pasuje ci co się w pracy dzieje ale masz super pozycje to co będziesz ryzykował pozycję mówiąc sobie że nie ruszą cię i pójdą ci na rękę a w najgorszym wypadku oddasz miejsce młodszemu który przejmie po tobie pałeczkę? Myślisz o tym, że dopóki ty masz dobrze w pracy to przemilczysz temat. Możesz Cody'emu zarzucić egoizm, tu nawet będzie trzeba się zgodzić w pewnym sensie, ale nie że źle robi. Tu się zgadzam, Cody ma markę w WWE jednak poza WWE nie jest tak rozpoznawalny. Popytaj ludzi spoza WWE czy znają Rocka, Hogana, Cenę i spytaj czy znają Rhodes'a ? Cody jest mega rozpoznawalny dla ludzi którzy lizneli wrestling ale jak ktoś nie ma pojęcia o tym to nie powie ci kto to jest. Ja np kosza nie oglądam ale Michaela Jacksona czy LeBrona znam i to chyba jedyni. Czy są najlepsi w historii? Nie wiem i nie mam kompetencji osądzać ale z pewnością są najbardziej rozpoznawalni dla randomowych ludzi jak ja. Tak samo z WWE a TKO daje rozpoznawalność ponad wszystko. Dlaczego Cody nie ryzykuje ? Kto ostatni próbował się postawić TKO ? Kross. Jak to się rozwinęło ? Najlepsza reakcja w całym WWE, top 1 marchandise. Co to dało ? Dostał feud gdzie łatwo jobbnął i do widzenia. A on nie oczekiwał rewolucji jak Cody. Jedyne co chciał to sensowne plany dla niego i żeby usiedli normalnie z nim do rozmów a nie że podają publicznie info o jego kontrakcie, wysyłają mu niską ofertę tydzień przed końcem pytając czy bierze czy odchodzi. A czym on zawinił ? Shootowe promo które bardzo spodobało się fanom i które łatwo obrócić w gimnick. Ale nie, postawił się więc do widzenia. No to teraz odpowiedz mi na prostą rzecz : WM40, Cody wygrywa RR Match, idzie finish the story, ma całe areny po swojej stronie, wszyscy chcą go z pasem. Nagle na zwykłym SD idzie Rock i mówi mu, że zbiera jego miejsce w walce z Reigns'em. Co Cody zrobił ? Ze łzami w oczach i z wyraźnym przybiciem oddał miejsce na ringu i przyjął to. Nie postawił się a WWE było gotowe iść w to. Czy jeśli w tak ważnym momencie (fakt że miał inną pozycję ale też jak mówisz motywację miał większą) nic nie powiedział to czy ma charakter żeby teraz zareagować bo psują mu kolejny feud ale jednak jeden z wielu jakie jeszcze będzie miał? Improwizują kontuzję czy coś Cody'ego. Robią Triple Threat z Fatu i Drew, lub Zayn'a rusza sumienie i oddaje pas dla Melo (lub TS i Melo jakimś roll-upem zdobywa pas) i idzie na Orton'a jako że miał z nim parę interakcji przed EC. Jasne, to nie to co Cody ale ten feud i tak już ludzi nie interesuje więc co szkodzi im to zmienić? Dokładnie. Ma taki charakter jaki ma, można to nazwać egoizmem ale tu chodzi o profesjonalne zachowanie. Nie pamiętam czy to było z Lex'em Luger'em czy ktoś inny ale była wielka afera kiedyś jak odmówił porażki. On sporo się stawiał ale to tak tylko dla informacji. Dokładnie. Można do tego dorzucić Rollins'a, który także bez narzekania wszystko robi. Drew także, aktualny Punk też na takiego wygląda albo przynajmniej na takiego się kreuje (choć nie do końca bo jemu bardziej na rękę idą i nie bardzo ma czemu narzekać no ale porównując do młodszego Punka to jest bardziej profesjonalny). Co nie zmienia faktu, że @VictorV2 @KyRenLo i @Kaczy316 wszyscy dajecie dobre argumenty i szanuję wasze punkty widzenia.3 punkty
-
Dokładnie. Można Cody'ego lubić lub nie ale nie można tu na niego winy zrzucić. Fakt, sam bym chciał żeby czołowi zawodnicy (Cody, Orton, Reigns, Punk) zrobili swojego rodzaju protest i albo wspólny statement, albo wprost grupowo do HHH'a z pretensjami co się dzieje. I razem mogliby wywrzeć presję choć ciekawe na jak długo. Ale wiadomo że musieliby być solidarni i wyjść przed szereg a tego niestety nie odważą się zrobić na poziomie na jakim powinni. Co do samego Pata, osobiście podobała mi się opcja że Orton sam do siebie mówi, nie wiem może mi to pasowało a może po prostu tak się przyzwyczaiłem że WWE wszystko psuje że nastawiłem się na najmniej wymagającą opcję a i tak udało im się mnie zawieść, nieźli są 😅 I tak na dobrą sprawę to nie drugi rok z rzędu TKO miesza tylko nawet trzeci, pamiętajmy jak Rock chciał zająć miejsce Cody'ego na WM40. Koniec końców wyszło jeszcze lepiej i było świetne co nie zmienia faktu że i tak ktoś z TKO (Rock) namieszał w programie Cody'ego na WM40 Rockiem, 41 Scott'em i 42 Patem... Ciężko być fanem WWE, bardzo dobre ciekawe momenty i programy przeplatają takimi decyzjami. Skoro to wychodzi od TKO dziwne że WWE pozwala na to bez protestu. Taki Triple H mógłby spróbować się postawić a jakby za karę poleciał to część rosteru z pewnością stanęłaby po jego stronie. Tu potrzebny jest wstrząs w strukturach (jak w PZPN u nas) coś jak po odejściu McMahona gdzie od razu poszło wszystko w dobrą stronę.3 punkty
-
Odniosę się do dwóch kwestii: Nie, żebym był obrońcą Blondasa, bo nie jestem i nie będę, ale to druga WrestleMania z rzędu, gdzie TKO na siłę wciska mu do programu osoby, które tam nie powinny być. Rok temu był to niejaki Travis Scott, a teraz Pat. Gdzie akurat w tym wypadku wina Codasa? Niby spoko, ale ja ty sobie to wyobrażasz? Cody mówi coś w stylu: Hej Ari weź ty spierdalaj z tym Patem zrobimy to inaczej? Rozumiem, gdyby pomysł pochodził od samego Huntera wtedy pewnie Blondas miałby spore pole do negocjacji w kwestii jak jest prowadzony program i zapewne z samym Triple H i resztą kreatywnych by się dogadał, ale jak wychodzi coś z absolutnej góry to, co ma zrobić?3 punkty
-
McAfee??? O żesz ty chuju złoty, bandyto wścieknięty...Ten ruch zrozumieć może wyłącznie tylko jakiś proktolog z wieloletnim stażem. Tak bardzo z dupy jest ten pomysł3 punkty
-
Po tej żenadzie, którą pokazano na niebieskiej tygodniówce marzy mi się, że walka Brock vs. Femi jakimś dziwnym zrządzeniem losu będzie zamykać pierwszy dzień. Starcie Randy vs. Cody już mnie zupełnie nie interesuje. Ja osoba, która naprawdę lubi Ortona i która tak mocno chwaliła sam heel turn sam w sobie dziś już straciłem chęci by ową rywalizację śledzić dalej. To jest niesłychane, co tam się wydarzyło. Gdy już jesteś pewny, że fedka, którą kochasz i śledzisz tak mocno nie jest w stanie Cię zaskoczyć to wtedy cały na biało wychodzi szef wszystkich szefów Pan Ari Emanuel i pcha swoje łapy do kreatywnych decyzji w tak gorącym okresie jak Road to WrestleMania. Wciskanie Pata, uznając go za zbawcę WrestleManii, który teraz przyczyni się do wzrostu sprzedaży biletów na to wydarzenie jest naprawdę paradne. Brock vs. Femi na ME. Dostaniemy może nie przesadnie długi, ale intensywny pojedynek, na który spora osób czeka. Oczywiście to się nie wydarzy, ale ponarzekać można. A i wygląda na to, że jakiś kolejny celebryta się załapie na WM, bo jakiś Lil Yachty się kręci przy Williamsie, więc pewnie na WM też pokaże swój ryj. Wręcz fantastycznie. Niech jeszcze dadzą tego byłego futbolistę do kolekcji3 punkty
-
3 punkty
-
Ta gala miała się ukazać w 2015, a będzie w 2026. Trochę przyszło czekać, ale powinna pojawić się po Świętach.3 punkty
-
Jak dla mnie to mało ciekawe zestawienie. Nie dość, że jest kompletnie z dupy i zapewne teraz na wariata będą się starali wytłumaczyć dlaczego Szkop zaatakował Rollasa, to jeszcze pewnie Setny będzie musiał jobnąć Helmutowi (dostaniemy interwencję Brontozaura skutkującą porażką Rollka, żeby podgrzać ich feud). To już wolałbym to zestawienie z Paulinkiem. Przynajmniej byłoby bardziej logiczne i z pewnością lepsze ringowo.3 punkty
-
Bianca Belair: W sumie to nigdy nie sądziłem, że napiszę coś takiego, ale trochę, a może nawet znacznie więcej, niż trochę jej brakuje w WWE. Wiadomo to nie jest moja ulubiona zawodniczka, a i mam sporo żalu do WWE, że nie zrobili z niej heela, ale Belair to absolutna klasa światowa w ringu i z nią byłoby w WWE ciekawiej.3 punkty
-
Napisać że Heyman dał mocne promo - to jak nic nie napisać. Wspomnienie przez niego Ambrose'a, okoliczności, a przede wszystkim reakcja fanów na ten fakt - były ciekawsze od walki Lesnar Ambrose na WrestleManii 32, pamiętam że strasznie zawiodła. W brawlu Oby z Lesnarem nie było nic specjalnego, szybko nawet się to rozegrało, a to drugi tydzień z rzędu kiedy Femi stoi twardo nad Brockiem. A reakcja na Obę utwierdza mnie w prostym przekonaniu - Oba nie może przegrać na WM, po prostu. Myślałem, że dłużej potrwa walka o pasy TT, ale niech będzie, story gdzieś tam zaszło dalej. Logika ostatnio nakazuje postępować wedle zasady - przegraliście walkę jako mistrzowie nawet przez DQ? Hooy, przeciwnicy dostają title-shota - i gdzie pretensje? xD Błagam tylko nie dawajcie na siłę pasów Vision. W sumie to od Wrestlekapoozy można było się spodziewać, że walka AJ Lee z Becky odbędzie się także na WM i że jakiś pas będzie tutaj w tle. Myślę, że AJ wygra i to będzie koniec tego feudu. AJ imponuje mimo takiej absencji od WWE, ale za mało się mówi o tym, jaką robotę w tym feudzie odwala Becks, zwłaszcza na korzyść AJ. Plotki o powrocie Rocka na WM po tym jak bliźniaki gadały z LA Knightem totalnie do mnie nie trafiają, Rocky odcina się od WWE ostatnio jak może, nawet nie wspomina ich w socialach, niby może to być taktyczna zmyła, ale ja w to nie wierzę, czysty przypadek, albo i celowy zabieg żeby właśnie takie ploty uruchomić. Nigdy nie zrozumiem sensu połączenia Wallera z New Day. To już nie lepiej byłoby go wrzucić do Vision, zwłaszcza jak są niekompletni? Przecież jest historia z Theorym. Wygrana Je'Vona - super, ale boli mnie pozycja Graysona pamiętając jakie nadzieje z nim wiązano, oni nawet nie starali się go dobrze przedstawić w tej walce. Proma Heymana i wtyki Rollinsa będą wyglądać tak samo do powrotu Breakkera, o ile się wyrobi na WM. Story pokazuje, że Paul przechytrzył Architekta, ale pewnie zaraz jakoś to rozwiążą, że za kaucją Rollo wyjdzie. Steiner kuruj się, jest występ na WrestleManii do zrobienia i to nie z byle kim. Mimo wszystko liczę, że Rollo tego nie umoczy - musi się odbudować po tym urazie. Bayley i Lyra pewnie wylądują w multikobiecym tag team matchu na WM, zwłaszcza że story obraca się wokół chęci Bayley do zawalczenia na WM. Walka o pasy kobiece za tydzień na pewno doprowadzi do wieloosobowej walki na WM, zmiany mistrzyń się nie spodziewam w MSG, ale na WM jak najbardziej, nawet te Bellaski by mi nie przeszkadzały. Każdy wybór od obecnych mistrzyń będzie lepszy. Co do pasa IC myślę, że warto byłoby dać na WM jakiś Fatal 4 Way jak rok temu, albo najlepiej wzorem WM 31 zrobić wieloosobowy Ladder Match, jest wielu gości na RAW którzy mogliby się tu zakręcić. Może dajmy Danhausenowi już coś bardziej poważniejszego i coś co ruszy kiedykolwiek do przodu? Wygrana Penty nie jest żadną niespodzianką, tak samo interwencja Balora, właśnie dlatego tu bym widział wieloosobówkę, choć na walkę Balor vs. Dom na WM też bym się nie obraził, pas IC im tu niepotrzebny, myślę że więcej będzie się kręciło wokół Demona w tej walce, bo nie widze opcji żeby nie zobaczyć Demona Balora w najbliższej przyszłości, najlepiej właśnie na WM. CM Punk jest nadal jednym z najlepszych mówców w WWE, nic i nikt tego długo nie zmieni, chyba że on sam obniży loty. Dobrze, że zaczęli w tym programie korzystać z konkretnych brawli, czas na gadanie już powoli mija, a zdążyli się nagadać w tym feudzie. Nie było to tak brutalne jak Orton Rhodes, ale pokazało że Reigns jest dla Punka kimś więcej niż przeciwnikiem.3 punkty
-
Czerwona tygodniówka: Oba znowu poradził sobie z Lesnarem. Bardzo fajnie się to oglądało. Mocno dają się pokazywać młodemu byczkowi. Mam nadzieję, że to nie jest znak, że jego przegrana na WM nadchodzi. LA Knight i niekończąca się opowieść z The Vision. Sama walka Usos z dwójką Austin i Logan na zaskakująco niskim poziomie. Jey spowodował DQ, bo uderzył Austina kastetem, a później jeszcze przywalił Loganowi. Co ten Jey? W końcu dobrze się słuchało Rudej na mikrofonie. Dostaliśmy oficjalne potwierdzenie tego, czego raczej każdy z nas się spodziewał. AJ vs. Becky na WrestleManii. Kończmy tam ten program i niech Ruda odzyska tytuł, a później się podłoży komuś, komu się przyda ten tytuł. No chyba że AJ Lee ma zamiar się pojawiać po WM w miarę regularnie i nie będzie miała problemu z wypromowaniem kogoś innego. LA Knight i The Rock w tle? Dwayne pojawi się na WM i przeszkodzi Romanowi w wygranej? Cóż, WWE lubi czasem dawać różne bardziej lub mniej oczywiste sygnały, ale tutaj raczej przesadziłem w tej kwestii. Dobra walka Evans vs. Waller z wygraną oczywiście tego pierwszego. Pingwin pojawił się znowu. Oho policja wyprowadza Rollinsa. Ostatecznie pingwin został uderzony po tym, gdy wciągnął w swoją gadkę córkę Becky. Seth w kajdankach. Nawet spoko. Rozumiem, że Seth vs. Bron na WM? Bayley i Lyra pokonały Kabuki Warriors po więcej niż solidnej walce. Bayley i Lyra zapewne pojawią się w walce o pasy tag team na WM. Danhausen rzucił klątwę na jakiegoś gościa. To chyba ten sam facet, na którym kiedyś Bron wykonał ten fantastyczny spear. O Iyo kręci się koło Kabuki Warriors także możliwe, że rzeczywiście będzie miała co robić na najważniejszej gali WWE w roku. Dom w towarzystwie Liv wychodzi do swojej walki. Niespodziewanie od tyłu Steph energicznie atakuje Morgan. Nawet Dom od niej wyłapał strzała. Fajny krótki brawl Pań. Na plus. Walka Penta vs. Dom dupy nie urwała. To było chyba ich najsłabsze wspólne starcie. Był Finn i zrobił swoje. Tak. Bracia wypad z ringu. Psujecie dobre wrażenie tej rywalizacji. Koniec końców Punk dostał fajnie wyglądający spear, a później poleżał sobie trochę na połamanym stole. Ten odcinek miał swoje momenty, ale chyba poprzedni epizod podobał mi się bardziej. Ocena 6,5 na 10. Dopisek: Gdzie jest Gunther? Na wakacjach? Mamy Road to WrestleMania i facet który skończył karierę takich legend, jak Cena i AJ nie pojawia się trzeci raz z rzędu na tygodniówce. To nie powinno tak wyglądać moje drogie WWE.3 punkty
-
Tygodniówka NXT w Houston spod znaku hołdu dla Bookera T, ale na całe szczęście zaserwowano nam coś więcej niż wzruszenia i "can you dig it, sucka!". Choć Booker chyba przysłuży się do face turnu Jaspera Troya, który na Stand & Deliver prawdopodobnie zmierzy się z innym kolosem, Keanu Carverem. Bardzo przyjemny Triple Threat Match o NXT Title kobiet. Były tam i kontry, i efektowne akcje. Każda z pań dała od siebie to, co ma najlepsze. Jacy Jayne - spryt, Sol Ruca - efektowne akcje, Zaria - siłę. Sol i Zaria skupiały się głównie na sobie, więc Jacy zgarnęła typowo heelowe zwycięstwo i na Stand & Deliver pojawi się z pasem NXT. Tam czekać będzie Lola Vice lub Kendal Grey. Ta druga zwakowała niedawno pas Evolve. Czyżby na rzecz cenniejszego trofeum? Ruca i Zaria na S&D pewnie dokończą swoje sprawy. Niezły main event z udziałem Tatum Paxley i Izzi Dame. Ten feud dobiegł chyba końca, ale na Tatum i jej NXT North American Title czai się Blake Monroe. Nie sądzę, aby po raz drugi zdobyła ten tytuł, zwłaszcza, że dopiero od niedawna mistrzynią jest Paxley. Kolejna walka do rozpisania na Stand & Deliver. Jak już tak piszemy o najważniejszym PLE w NXT to kroi się chyba duża walka o męskie NXT Title. Fatal Four Way Match z udziałem Hendry' ego, Saintsa, Page' a i D' Angelo zapowiada się ciekawie. Los Americanos wpadli na występy gościnne i stoczyli naprawdę przyjemną walkę z Vanity Project. Wreszcie jest za co pochwalić VP, a za udawanymi luchadorami nie przepadam, więc tym bardziej cieszy mnie, że podobało mi się starcie z ich udziałem.3 punkty
-
1. Ricochet (c) vs. Tommaso Ciampa vs. Trent Beretta vs. Rocky Romero vs. Dralístico vs. Rush vs. Scorpio Sky vs. Daniel Garcia vs. Anthony Bowens vs. Hook vs. Katsuyori Shibata vs. Juice Robinson vs. Austin Gunn vs. Ace Austin vs. "Jungle" Jack Perry vs. 6 - oglądałem tylko walkę finałowej dwójki, po starcie PPV. Finisz był zacny, pełny zmian przewag, zwariowanych akcji i niepewności co do wygranego. Perry przejmuje pas i ok. Nadal jednak nie mogę się przekonać do skrócenia mu ksywki. Dla mnie jak słyszę pseudo "Jungle", to oczami wyobraźni widzę typa, któremu spod gaci wystaje busz 2. FTR (Cash Wheeler and Dax Harwood) (c) (with Stokely) vs. The Young Bucks (Matt Jackson and Nick Jackson) - Tag team match for the AEW World Tag Team Championship - tę walkę traktuję jako pełnoprawny opener i jako taki była zajebista. Jacksony potrafią wydobyć 200% z każdych rywali, nawet z takich nudziarzy jak FTR. Sporo się tu działo, akcja non-stop, zmiany przewag, od groma świetnych near fall'i i zaskakujący finisz. Udało się Bucksom mnie oszukać, bo jak wbili do ringu z dzieciorami, to potraktowałem to jako bankowy spoiler zmiany Mistrzów, a tutaj jednak zajobowali. Ludzie twierdzą, że Bucksi walą w ringu "same old shit", tylko co z tego, skoro wygląda to w pytę i nadal działa? 3. "Timeless" Toni Storm vs. Marina Shafir - wyjątkowej klasy gówno. 90% walki dominacja Szafirowej, przebudzenie Antośki, kilka akcji (gryzienie po cyckach? Serio??? ) i Mar(i)na jobuje. Wstyd, że tej klasy fedka jak AEW wrzuca tak rozpisany syf na PPV. Powrót Rondy na minus. Nigdy nie lubiłem Pyzy, a znając jej wyjebane ego, to pewnie Sztormiakowa będzie się musiała gwiazdeczce podłożyć. 4. Jon Moxley (c) vs. Konosuke Takeshita - słaba walka, jak na takie zestawienie. Zero dynamiki, ciągnęła się jak wóz z węglem. Niby obaj zawodnicy zostali rozpisani mocno i chwilami nie sprzedawali akcji rywala, ale brakowało chemii między nimi, fajerwerków w tym ringu i czegokolwiek, co sprawiłoby, że wkręciłbym się w to starcie. Niewielki plus za finisz, bo niby Konus przegrywa, ale pokazuje przy okazji, że ma jaja (nie odklepał). Mimo to, rozczarowujący pojedynek, bo bardzo dużo obiecywałem sobie po tym zestawieniu. Powrót Ospreay'a jak najbardziej na propsie, ale Will w pojedynkę rozpierdalający gołymi rękami całe Death Riders, to jednak przeginka. Trochę popłynęli z tym terminatorzeniem. 5. The Babes of Wrath (Harley Cameron and Willow Nightingale) (c) vs. Megan Bayne and Lena Kross - tygodniówkowa popierdółka, niegodna zmiany Mistrzyń. Pretendentki zbyt gładko przejechały się po posiadaczkach pasów (poza tym, nie cierpię bookingu "z kontuzją" w tle). Większych fajerwerków nie zanotowano. Z tej walki wypływa tylko jeden wniosek - ta cała Kross może i jest nieodrodną córą Mościckiego, ale dupsko to ma pierwsza klasa 6. Brody King vs. Swerve Strickland (with Prince Nana) - bardzo przyjemna dla oka walka. Bardzo dobrze rozpisali Szczekacza, który pomimo dużo słabszego wypromowania niż Swerve, toczył ze Stricklandem walkę, jak równy z równym. Sporo się tu działo, było brutalnie i z ładnymi zmianami przewag. Kilka mocnych bumpów dodało smaczku. W końcu coś dobrego na tym PPV, bo od openera, zdrowo wiało chujnią. 7. Thekla (c) vs. Kris Statlander - nawet mi się podobało. Lubię tę małą wariatkę (bdb odgrywa swoją rolę) i trochę szkoda, że nie poszli na całość, żeby uwiarygodnić Pajęczarkę przez 2-0 (bo pas zdobyła mocno z dupy, bez jakiegoś większego wypromowania). Sama walka całkiem spoko. Każda z Pań miała okazję porządnie się zaprezentować i sporo się tutaj działo. Mistrzyni broni, bez większego zaskoczenia. Szkoda tylko, że na finiszu nie zdecydowali się na czyste rozstrzygnięcie. 8. The Don Callis Family (Kazuchika Okada, Kyle Fletcher, and Mark Davis) (c) vs. Místico and JetSpeed ("The Jet" Kevin Knight and "Speedball" Mike Bailey) - jedna z tych walk, które może i powoli się rozkręcają, ale jak już wejdą na wysokie obroty, to urywają dupsko. Świetny spot fest, pełny wariackich zmian przewag, near falli i akcji podwyższonego ryzyka. Zaskakująca zmiana Mistrzów (Callisiaki miały pasy dość krótko), ale tytuły dla JetSpeed zawsze z mojej strony na dużym propsie (jestem ich wielkim fanem ze względu na ring skillsy). No i za takie właśnie waleczki szanuję AEW (tutaj nawet Davis był rozpisany niczym Bóg Ringu, a i Okada - o dziwo - nie zamulał). 9. Andrade El Ídolo (with Don Callis) vs. Bandido - kozacki pokaz lucha libre i jazda bez trzymanki cały czas. Ex-Fucker Jabłecznika musiał to wygrać, ale Bandytę rozpisali tak, że momentami można było mieć rozkminę, czy jednak nie wygra. Świetnie się to oglądało. Zawodnicy dostali sporo czasu i wykorzystali go w pełni. Multum "fruwających akcji", płynnych zmian przewag i kontr. Trudno było się w to wszystko nie wkręcić. 10. Darby Allin, Orange Cassidy, and Roderick Strong vs. The Dogs (David Finlay, Clark Connors, and Gabe Kidd) - przyjemny średniaczek na oddech przed main eventem. Całkiem nieźle rozpisane Psiaki, zwłaszcza nowy nabytek (Finlay). Trochę dziwny motyw z tym zaklinowaniem ręki Kidda w szczelinie. Myślałem, że ktoś go tam wciąga za łapę (jakiś wrestler), a tu Gabe wyszedł na pizdę, co to nie potrafił wyciągnąć łapy z dziury i przez to kumple dostali na - omen nomen - dziurę. P.S. Co oni kurwa mają z tym gryzieniem? To jakiś fetysz, któregoś z bookerów? To już któraś walka na tym PPV z tym krindżowym motywem 11. MJF (c) vs. "Hangman" Adam Page - nie podobał mi się ten main event. Tak jak uwielbiam hardcore we wrestlingu, tak nie przepadam za ultraviolent'em. I nie jest to kwestia natężenia brutalności, bo ta mi nie przeszkadza (a nawet wręcz przeciwnie), tylko tego, że w tym pierwszym pojebane akcje i bumpy są tylko dodatkiem do wrestlingowej walki (przez co ogląda się ją jeszcze lepiej). W przypadku tego drugiego, otrzymujemy popisy kaskaderskie, a wrestlingu tam tyle co kot napłakał. Tutaj było podobnie. "Walka" to był jeden wielki spotfest, od jednej pojebanej akcji do kolejnej, a czystego wrestlingu niemal nie było. Z czasem zaczęło być to nudne, a zbyt mocne rozpisanie Kowboja, chamsko spoilerowało wynik starcia (za mocno dojeżdżał Maxa, żeby to finalnie jeszcze wygrać). Szkoda, bo AEW pokazywało nie raz, że potrafi zrobić zajebiście brutalne walki, ale ładnie wypośrodkowując brutalne spoty z czysto ringowymi popisami (vide - chociażby starcia Page'a ze Stricklandem). Tutaj za mocno popłynęli w stronę kaskaderki, co w moich oczach położyło ten main event. Reasumując - bardzo nierówne PPV. Po świetnym openerze, gala złapała zadyszkę na kolejne 3 walki, żeby później powrócić na wysokie obroty 5-cioma walkami i zakończyć skaszanionym main eventem. Moja ocena: 4=/6 (bo jednak "tylko" 4 walki z 11 mi nie siadły).3 punkty
-
Facet musiałbyś chyba całe Hollywood zamknąć w Alcatraz po aferze Epstein'a, myślisz że The Rock czy inni tego typu gwiazdorzy to są kurwa mać święci? W Ameryce odpierdalają się gorszę rzeczy niż transfobia, Trump musiał rozkręcić wojnę z Iranem aby zrobiło się ciszej o tych aktach, tam każdy jest umoczony w gównie po uszy... Więc taka Ronda to aniołek poza tym jest wolność słowa czyż nie? Czy już żyjemy w jakieś komunie gdzie jedna strona ma coś tylko do powiedzenia, poza tym niby przeprosiła więc na chuj drążą ten temat? Musk pewnego czasu też był fanem LGBT, BLM ale jak zobaczył co się stało z jego dzieciakiem to mu od razu przeszło... Ale to nie jest forum o polityce a o wrestlingu więc zamknijmy już ten temat, Ronda nikogo nie zabiła aby być wykluczona z życia publicznego bo wyraziła swoje zdanie o transach.3 punkty
-
Długo nie dają nam czekać na walkę Lesnar vs Femi i bardzo dobrze, że kuja żelazo póki gorące! Teraz tylko jeszcze żeby wynik się zgadzał. Jak pisałem wcześniej - super byłby booking jak z walki Goldberg/Lesnar z Survivor Series 2016. Szybki squash i koniec z możliwym rewanżem w przyszłości. Pojawiły się plotki, że Brock ma kończyć w okolicach SummerSlam i według Heymana nie powinien nic przegrać do ostatniej walki. Oby w to nie szli. Lesnar ma taką pozycję, że może i wręcz powinien na koniec uwalać walki. Mógłby tutaj świetnie wypromować Femi na WM i może Gunthera w walce emerytalnej.3 punkty
-
Tak myślałem, że chodzi tylko o to, że po prostu przyjaźnią się z kimś komu wyszły jakieś brudy podczas speaking out movement, itd. Trochę to dziwne, że zwykła znajomość z kimś takim od razu ma na nich odciskać jakieś piętno. Cena cały czas np bardzo przychylnie wypowiada się na temat Vince McMahona. Idąc tym tokiem myślenia też powinien zostać uwalony. Trochę to bez sensu.3 punkty
-
AEW osiągnęło już max jeśli chodzi o poziom ringowy będąc daleko w przodzie przed innymi (przede wszystkim amerykańskimi) federacjami, nie ustępuje im też pod kątem produkcji czy storyline'ów. A mimo wszystko wciąż oglądalność ma mniejszą niż od wielu lat fatalne WWE. Brakuje im nazwisk, ludzi rozpoznawalnych poza fanami dobrego wrestlingu. Dlatego sięgnęli po zdziadziałego CM Punka (i dali mu nawet pas na który nie zasługiwał), dlatego po preshowach dalej obija się jakiś Big Boom, dlatego teraz dodają Rondę, dlatego jak by chęć pojawienia się chociaż na kilka segmentów wyraził Ric Flair czy John Cena, wzięli by ich z radością. Czysto wrestlingowo już się nie rozwiną, muszą budować popularność i liczyć, że fani którzy przełączą żeby popatrzeć na kogoś kogo znają i lubią, przy okazji zauważą o ile lepszy produkt od WWE tu serwują.3 punkty
-
Pisząc coś mocniejszego rzecz oczywista nie miałem na myśli aż takiej skrajności. WWE to jest produkt Family friendly i każdy, kto ogląda ów produkt wie mniej więcej, jakiej linii ta fedka nigdy nie przekroczy. Mocniejsze mogą być nie tylko same czyny, ale również słowa. Czasem nawet to wypada wtedy lepiej. Zobaczymy, co się wydarzy. Roman zapewne nie zostawi ot tak słów, które usłyszał ostatnio i być może znowu dostaniemy bardzo udany mocniejszy segment mówiony. Mnie prowadzenie rywalizacji Punk vs. Roman bardzo odpowiada i uważam, że jest co oglądać/jest co słuchać.3 punkty
-
No właśnie. Na RAW już mamy program Face vs. Face w rywalizacji o główny pas i chociaż Roman i Punk, będąc fejsami pozwalają sobie na dużo, dużo więcej (Wychodzi to znakomicie), niż taki zwykły fejs to nie ma co ukrywać, że są po tej dobrej stronie mocy. Dlatego pewnie WWE zdecydowało się wykonać taki, a nie inny ruch w stosunku do Panów z niebieskiej tygodniówki. Łudzić się to akurat bardzo trafne określenie. Myślę, że dosyć spora ludzi oglądająca regularnie tygodniówki WWE dodatkowo śledząc te wszystkie ploteczki i sygnały które nawet nieraz wysyłał sam Blondas w przeróżnych rozmowach raczej nie ma przekonania, iż sam Cody chciałby w najbliższym czasie być tym złym. Jasne można sobie powiedzieć przecież to tylko pracownik WWE. Jak przyjdzie do niego Hunter tupnie nogą, to będzie po sprawie. No właśnie nie bardzo. Po pierwsze nie mam pewności, iż samo WWE chciałoby, żeby ich złoty chłopiec był obecnie heelem, a i jestem wręcz pewny, że Cody bardzo mocno protestowałby nad czymś takim i wierzę, że ostatecznie mógłby w takim przypadku postawić na swoim i WWE porzuciłoby taki plan. W tym rzecz, że Randy pokonał Blondasa właśnie brudną sztuczką. Byli zajęci Drew i Cody nie spodziewał się tego, co za chwilę nastąpi, więc na moje Randy, wiedząc, że czysto nie pokona Blondasa wyciągnął z rękawa niegrzeczną zagrywkę i zgarnął wygraną. Nie sądzę, żeby po takim finiszu powinien się czuć jak mocarz, a Cody jak zawodnik, który stracił pewność siebie. Orton ograł go po prostu podstępem. A dopiero teraz widzę, że u góry przedstawiłeś swoją opinię na temat tego co wydarzyło się na EC. Rozumiem twój pogląd na to.3 punkty
-
Spoko, jak to mówią - jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki Co kto lubi. Ja tam po prostu wolę to co rzadziej (kilka razy w roku) jest nam dane oglądać (program face vs. face pomiędzy topowymi gwiazdami, z tarciami pomiędzy nimi) niż to, czym karmią nas co tydzień do porzygu (heel dojeżdżający face'a na tygodniówkach, żeby ten później wziął odwet na PPV). Poza tym, przy takim programie (face vs face) moglibyśmy się do końca łudzić, że to jednak Blondas przejdzie turn, na co większość czeka, a tutaj wszystkie karty zostały wyłożone na stół już przy "grze wstępnej". Zdecydowanie bardziej podoba mi się to, jak prowadzony jest program pomiędzy Punkiem a Rzymskim, bo niby face'owie, a rozpisywani są w tym feudzie mocno tweenerowo, przez co jest bardziej ciekawie. Czy sam heel turn Ortona został przeprowadzony jakoś wyjątkowo? No, tak średnio, bym powiedział. Standardowy turn, jakich widzieliśmy od groma. Poza tym, był on średnio logiczny. Skoro Randal pojechał Kodeka na EC, to powinien czuć się po tym na tyle mocno, żeby nie musieć posuwać się do brudnych sztuczek. A przynajmniej na tym etapie rywalizacji (na świeżo). Teraz to Homelander powinien czuć się zagrożony po porażce w Komorach, obawiać się o obronę pasa i czuć pociąg ciemnej strony mocy. Oni jednak machnęli turn "just like that" i wytłumaczenie Randala w przyszłym tygodniu pewnie będzie równie... kreatywne. Tak jak jednak mówisz - każdy ma prawo mieć swoją opinię, tak więc spoko-luz3 punkty
-
Ja jednak wolę sztampowy program Heel vs. Face niż sztampowy Face vs. Face. Blondas i tak będzie w tym wypadku sobą, a chociaż Randy od początku tej rywalizacji będzie robił to, co do niego należy bez zbędnego zamulania. To w czym jest najlepszy. Mnie niezbyt kręci jak dwóch fejsów wyraża sobie szacunek, a my tygodniami dostajemy znaki, czy to już teraz Randy jebnie mu RKO, czy jednak jeszcze trochę poczeka. Nie ma co czekać. Liczy się tu i teraz. Podobało mi się, że dostaliśmy już na start mocne uderzenie i liczę, że WWE ten poziom utrzyma. Każdy lubi co innego i każdy ma prawo mieć swoją opinię. Według mnie teraz rywalizacja będzie lepsza według Ciebie nie. Sama walka i tak nie byłaby ósmym cudem świata. Lubię Ortona i to nigdy się nie zmieni, ale każdy z nas wie jak mniej, a więcej wyglądają jego walki. Moim zdaniem WWE zdecydowało się na dobry i konieczny ruch. Program zaczął się bardzo gorąco i z miłą chęcią czekam na kolejny odcinek. Wzbudzili moje dalsze zainteresowanie i śledząc to, co się dzieje w internecie chyba nie tylko moje. A raczej właśnie o to chodzi prawda? Momenty. Na tym polega obecne WWE. To się dla nich liczy i taki moment dostarczyli. Co mogło WWE zrobić lepiej? Sam heel turn wyszedł świetnie. Wiem. WWE mogło poprosić, żeby to Cody przeszedł Heel Turn, ale Rozgrywający i tak pewnie zastosowałby veto, więc mamy co mamy.3 punkty
-
Aż kusi, żeby zapytać o więcej szczegółów tej opowieści, ale chyba nie bardzo mi wypada tak na otwartym forum Rzeczywiście Mina ma coś w sobie.3 punkty
-
3 punkty
-
Rzeczywiście HHH wziął się do roboty bo bardzo dobrze się ostatnio oglada SmackDown (już od początku stycznia w sumie jest dobrze choć teraz jest lepiej) ale i RAW wreszcie dobrze się ogląda. Dużo się dzieje i wreszcie czuć klimat WM. Heel turn świetny, heel Randy zawsze się sprawdza i feud teraz ruszy. Cieszę się że turn akurat teraz bo : - był element zaskoczenia - feud będzie mocniejszy - na RAW mamy już feud face vs face więc tu fajnie że nie będzie tego samego Ciekawy będzie wynik. Z jednej strony oczywiście chciałoby się żeby Orton wygrał ale z drugiej strony byłyby narzekania że powtórka z zeszłego roku, nie wiem czy Cody przegra drugi rok z rzędu, no i Orton będzie ciekawszy ścigający Rhodes'a i pas niż trzymający pas bo dalej boję się że będzie jak z Ceną że zdobył pas i nagle nie wie co dalej. To może i kontrowersyjne ale ja bym widział zwycięstwo Cody'ego a następnie dalszy ciąg feudu i nie wiem w 2-3 walce na PLE Orton w jakiejś brutalniej stypulacji przejmuje pas (może po punt kicku) i wtedy mamy heel Orton champ, Cody albo robi coś innego albo udaje się na przerwę (nie wiem, film kręcić, robić tournee promocyjne Street Fighter czy coś).3 punkty
-
No i elegancko. Tak ma być, a nie jakiś tam program kochających się i szanujących fejsów. Moc musi być. Ciekawostka związana z naszym rozgrywającym: Kto następny? Sami? CM Punk w przyszłości? A Blondas pewnie dalej będzie się bronił, czym tylko może przed przejściem na złą stronę. Aż mi się przypomniał atak, który przeprowadził The Rock. To były dobre czasy. Tamta Road to WrestleMania miła w śledzeniu. Głównie Dwayne zasłużył wtedy na największe pochwały. Cóż, mam nadzieję, że rywalizacja Cody vs. Randy będzie już do końca na takim poziomie, na jakim się zaczęła. Nie pogniewałbym się, gdyby ostatecznie Randy wygrał na WrestleManii tytuł.3 punkty
-
Smackdown z Phoenix kluczowe dla losów walki o złoto na WM42. Wygląda na to, że Drew McIntyre zamiast ponownie gonić za tytułem, zajmie się Jacobem Fatu, a kreatywni nie skuszą się na Fatal Four Way. Najważniejsze wydarzenie ostatniej niebieskiej tygodniówki to jednak heel turn Randy' ego Ortona. Mamy więc powtórkę sprzed roku - broniący tytułu Cody Rhodes "pada ofiarą" starej, heelowej legendy. Rok temu był to John Cena. Teraz - "The Viper". Nawet obecność muzyka się zgadzała, bo rok temu był Travis Scott, a w tym roku - Jelly Roll. Liczyłem, że heel turn nastąpi na samej WM i popełni go Rhodes, ale źle nie jest. Zawsze wolałem heelowego Randy' ego, a zamiast kilku tygodni gadek o wzajemnym szacunku itd. dostaniemy może kilka soczystych brawlów. Heel turn Ortona był dość brutalny jak na obecne WWE, polała się krew, chyba głównie po to, żeby nie daj Bóg fani nie wzięli strony Randy' ego. No i chyba nie pykło, bo zarówno pod względem reakcji przy wejściówkach, jak i podczas samego ataku, wielu fanów skandowało nazwisko pretendenta. Co jeszcze wydarzyło się w Phoenix? Jade Cargill wyjaśniła sobie sprawy sprzed 3 miesięcy (!) z Michin. Ja wiem, że ta druga miała kontuzję itd., ale patrząc, ile ciągnęły się feudy "The Storm" z Naomi, Stratton czy ten z Michin, obawiam się, że Cargill i Ripley będą bujać się ze sobą aż do SummerSlam. W długie feudy lubią też wikłać wspomnianą Tiffy. Na WM42 chyba szykuje się przejęcie US Title od Giulii. Stratton miała swój duży moment w Las Vegas rok temu, w tym musi oddać pola innym. Nie zdziwię się jak wrzucą do tego Chelsea Green. Triple Threat Match na WM42 szykuje się też w dywizji Tag Team. Pojawiły się Bellaski z jasnym celem zdobycia pasów Tag Team. Są w to jeszcze zamieszane Alexa i Charlotte. Cóż, 6 pań w grze, a z tego grona nieopatrzona jest tylko Lash Legend. Ale co tydzień na NXT słyszymy, że to najlepsza kobieca dywizja w biznesie. Na Smackdown zazwyczaj jest jeden feud, który kompletnie mnie nie interesuje. Kiedyś było to starcie Priest - Black, teraz to ta wojenka o lampę MFT z Wyatt Sicks. Choć mocno starają się też Carmelo Hayes z Dragunovem. Za każdym razem, gdy widzę ciskającego butelkami z wodą, marudzącego, zbierającego się do heel turnu jak ja do odchudzania Samiego Zayna, zachowuję się wtedy dokładnie tak jak marudzący, ciskający butelkami z wodą Sami Zayn...3 punkty
-
Lecimy z kolejnym SD, czy będzie dobre? Zapowiedziane rzeczy nie są jakieś niesamowite poza podpisaniem kontraktu na walkę o Undisputed WWE Title, ale nawet w tym segmencie nie spodziewam się fajerwerków, chociaż może mile się zaskoczę, przekonajmy się jak to wyjdzie, gorzej niż tydzień temu chyba nie będzie, prawda? Poza powtórką main eventu z zeszłego tygodnia to na backu mamy Aldisa, a na arenie słychać jak Drew mówi do mikrofonu i idzie przez publikę, słowa kieruję w stronę Aldisa właśnie. Drew chcę, żeby zrobił to w taki sposób jaki powinno to wyglądać i żeby to naprawił, Aldis wychodzi i mówi dlaczego zrobił to co zrobił i że McIntyre sam do tego doprowadził, ale zaczynamy jechać odrobinę bardziej personalnie i Nick mówi, że wie, że Drew pozbawiał szansy Rhodesa na title match, bo wiedział, że przegra, Drew wchodzi do ringu, bo do tej pory to stał na stole, wkurzył się bardziej i dalej mówi, żeby Aldis zrobił to w taki sposób jak to powinno wyglądać i że to bullshit i nawet dostaję pop za to, a wszystko przerywa Jacob Fatu! Samoańczyk ładnie wyjaśnił, że Drew nigdy nie byłby mistrzem gdyby nie On, więc naprawił tę sytuację w zeszłym tygodniu, ma tutaj rację, ale wciąż miał też feud z Codym, gdyby to był ktokolwiek inny to wtedy miałoby to sens, a tak to nie powinien pomagać ani jednemu ani drugiemu lub obu rozwalić podczas walki zwyczajnie. Jacob mówi też, że jedyną osobą przez którą nie ma teraz tytułu jest Jacob Fatu i pyta się co Drew zamierza z tym zrobić? Myślałem, że dostaniemy coś w stylu klasycznego brawlu, ale nieeee to nie w stylu Drew i zrobił dokładnie to co było w jego stylu, stwierdził, że skończył z nimi wszystkimi i odchodzi i to pasowało do Szkota i nawet mu się nie dziwię, nawet jeszcze jak był w publice to pokazał pewien ciekawy gest xD. Bardzo dobry segmencik, mi siadł. Na backu mamy MFT i Solo standardowo mówi to samo co tydzień w tydzień o latarni i generalnie jest to już przejedzone, ciągnie się za długo, feud nie ma żadnego celu i jest na siłę przedłużany, a jak widać ich poprzednie walki też były bez znaczenia, szkoda, bo potencjał był, ale brak pomysłu i rozciąganie w nieskończoność meh, Nakamura znowu próbuję przekonywać Tame, że może zadbać sam o siebie, ale Solo to przerywa mówiąc, żeby Shinsuke trzymał się z dala od jego rodziny, zanim coś mu się stanie. Na backu Aldis i Fatu rozmawiają o zaistniałej sytuacji, ale szybko Trick przerywa dyskusję, Jacob vs Trick? Biorę, Jacob go rozwali prawda? Wyatt Sicks vs MFT, no zobaczmy co tutaj się wydarzy, może chociaż walka będzie git, bo to, że pójdzie to do przodu to ciężko mi w to wierzyć, ale przekonajmy się. Ponad 10,5 minuty solidnego pojedynku i ostatecznie wygrało to Wyatt Sicks, dzięki temu, że Nikki Cross odwróciła uwagę Solo tym, że udało jej się zabrać latarnię po tym jak reszta członków zespołów leżała po brawlu i wykorzystał to Howdy, Sister Abigail i dobranoc Solo, ale znowu mamy wymianę latarnią i Tama odzyskał dla MFT latarnię i feud kręcimy dalej, kolejna walka, która nie miała znaczenia zapewne meh. Na backu mamy Priesta i Trutha, podchodzą do nich Angel i Berto i dostaniemy walkę pomiędzy tymi tag teamami. Jade vs Michin, meh kolejny nieciekawy pojedynek i ten "mini feud" ciągnie się miesiącami i jest bez znaczenia, Michin jeszcze zaatakowała Jade znienacka przed walką, może da jej to minimalnie większe szanse. Prawie 8,5 minut zmarnowanego czasu, walka totalnie nic nie wniosła w drodze do WM, była dobra i solidna, ale nic ciekawego i nic interesującego, odbyła się i tyle, po walce Jade jeszcze miała udzielić wywiadu, ale wzięła mikrofon i nawet nie miałem ochoty jej słuchać, przewinąłem od razu do wyjścia Ripley, Rhea tylko wyszła i w sumie tyle, bo Jade uciekła przed nią z ringu, a Mami wzięła mikrofon i rozwaliła Jade na mikrofonie oczywiście, powiedziała, że po WM Jade będzie jej "Bitch" Bardzo dobrze, Rhea lecisz z nią! Cody na backu pyta się Aldisa o sytuację z Drew, ale Nick mówi, że to Drew i żeby się tym nie przejmował i skupił się na dzisiejszym podpisaniu kontraktu, Nick odchodzi, ale do Rhodesa podchodzi Sami Zayn! Sami gratuluję Cody'emu, ale Rhodes jakoś nie jest przekonany, bo wie, że zaraz powie to samo Randy'emu Ortonowi i mówi, że Sami spokojnie może zyskać title shota, powinien iść do Aldisa i spytać się o to, bo jest Samim Zaynem i obaj nawet mogą iść do Aldisa i się o to spytać, Cody pyta czy Sami chcę title shota? Sami zaczął mieć pretensje do Rhodesa i mówi, że tak pójdzie do Ortona i patrzy na niego, ale nie patrzy na Cody'ego i dlatego, że są przyjaciółmi, a przyjaciele powinni być sobie równi i Cody może być po raz kolejny w main evencie WM, może po raz kolejny być mistrzem, ale w jego oczach są równi, rozwinęła się wymiana zdań i ostatecznie Sami zrobił to samo co ostatnio robi co tydzień, wyżył się na biednej butelce wody, ale podeszli do niego Black i Zelina, ale Sami powiedział do Blacka tylko tyle, że musi trzymać się bardzo daleko od niego. Rhea na backu próbuję pocieszyć Michin. Lecimy z walką o WWE Women's Tag Team Championship! Alexa Bliss i Charlotte Flair vs The Irresistible Force! Znaczy taka walka powinna mieć miejsce, ale jak pretendentki czekają na mistrzynie to na arenę wychodzą The Bella Twins i mają mikrofony, powiedziały jedynie, że będą oglądały dzisiejszy pojedynek, gdyż też chcą szansy mistrzostwo WWE Women's Tag Team, niech będzie, przejdźmy do walki! Po lekko ponad 8 minutach dochodzi do No Contestu, bo Brie atakuję Jax i ogólnie dochodzi do brawlu pomiędzy tymi trzema drużynami, walka była solidna i dynamiczna, dobrze się ją oglądało, więc szykuję się wieloosobowa walka na WM o tytuły WWE Women's Tag Team zapewne, może być ciekawie. Na backu R-Truth rozmawia z Jellym Rollem, ale szybko odchodzi i do celebryty podchodzi Randy Orton i rozmawiają o tym jakie plany ma dzisiaj Jelly i ma w planach występ w MizTV. Dowiadujemy się na backu, że The Bella Twins są kolejnymi pretendentkami do tytułów WWE Women's Tag Team. Damian Priest i R-Truth vs Los Garza, ringowo może być bardzo dobry pojedynek. około 11 minutowa walka, bardzo dobra walka, Panowie fajnie się zgrywali, było dynamicznie i dość dobrze to wyszło, Damian i Truth wygrywają i budują swoją pozycję przed walką o tytuły WWE Tag Team i dobrze. Wracamy do Gargano z depresją, a za nimi widzimy jak Jade rozmawia z B-Fab i to dość spokojnie, a nawet z nią odchodzi gdzieś, ciekawie, Shelley rozmawiał z Candice o Johnnym, ale gdy Candice i Johnny odeszli to Sabin podszedł do Alexa i znowu miał do niego pretensję, ostatecznie dowiedzieliśmy się, że dostaniemy MCMG vs Fraxiom za tydzień. Do Miza podchodzi Danhausen! Miz jest przeklęty, ale jak to zadziała na kogoś kto i tak nic nie wygrywa i nic nie może osiągnąć od dłuższego czasu? Pora na MizTV z Jellym Rollem! Zobaczmy o czym porozmawiają. Miz i chcę być mentorem Jelly'ego Rolla, ale Jelly odmawia, Miz ogólnie wspomniał o czymś co się wydarzyło, ale ja tego kompletnie nie pamiętam, Miz mówi, że jest locker room liderem, a Jelly ripostuję to mówiąc, że jest locker room loserem xD, wszystko przerywa KIT WILSON! Oj tak, Kit mówi, żeby Miz przestał marnować czas na Rolla i że problem jest właśnie w Jellym, a już myślałem, że Kit nazwie go toxic, ale nazwał go grubym xD, ale potem nazwał go toxiciem! TAK JEST! Kit popchnął Rolla, ten chciał zaatakować Kita, ale przypadkowo zaatakował Miza, a Kit wyszedł z ringu, dobry segment, uśmiałem się, fajnie się oglądało YOU ARE TOXIC! Na backu mamy Dragunova i Apollo, ale potem podchodzi Carmelo do Dragunova i cały czas Carmelo zastanawia się czemu Ilja nie chcę walczyć z nim. Miz rozmawiał z Kitem, pojawił się też Danhausen i w sumie tyle. Tiffany Stratton vs Kiana James oj tak to może być bardzo dobry pojedynek, chętnie obejrzę! Ponad 7,5 minuty walki i po małym zamieszaniu wygrała Tiffany! Fajna walka, ale krótka, mogłaby być dłuższa jak dla mnie, ale to chyba też może zapowiadać jakieś wieloosobowe starcie o tytuł Women's United States, ale zobaczymy, na razie ciekawie się dzieję wokół tego tytułu, pierwszy raz od dłuższego czasu. Next week: Irresistible Force vs The Bella Twins o WWE Women's Tag Team Championship, niezbyt mi siedzi ta walka, ale może wyjdzie dobrze, Kit Wilson wypowie się w strone Jelly'ego Rolla i tyle, niewiele, szkoda. Mamy spięcie na backu pomiędzy Samim i Trickiem. Przechodzimy do wydaję mi się, że ostatniej walki wieczoru, Trick Williams vs Jacob Fatu! Dajesz Jacob dojedź tego hypemana Carmelo! Prawie 11,5 minuty fajnego pojedynku, który wygrał Trick, bo Drew stwierdził, że zrewanżuję się Jacobowi za zeszły tydzień ehh, no logiczne, ale nie podoba mi się to, Trick zdobywa dosyć ważną wygraną, chociaż i tak potrzebował dwóch swoich finisherów, żeby położyć Jacoba, więc Fatu aż tyle nie traci, po walce jeszcze Drew atakuję Samoańczyka, McIntyre jest piękny i nawet jak teraz mnie wkurzył to i tak bije od niego mega charyzma, nie mogę go nie lubić xD. Przechodzimy do kluczowego i ostatniego punktu dzisiejszego show i jest to podpisanie kontraktu na walkę Randy Orton vs Cody Rhodes o Undisputed WWE Title na WM! Przed tym Aldis się wypowiedział w sprawie Drew i dostaniemy Drew vs Jacob już na przyszłotygodniowym SD! Mam nadzieję, że jak dostaniemy to na SD, to nie będzie to na WM za miesiąc, a jak ma być na WM to niech wydarzy się coś, przez co do walki nie dojdzie na SD, ale zobaczymy jak to wyjdzie, lecimy z podpisaniem kontraktu! Dobra nawet bez heel turnu, ten segment był fajny i przyjemny oraz dość emocjonalny i pełny szacunku, ale heel turn Ortona to coś czego się nie spodziewałem, wiadomo, brany był pod uwagę, ale że tak szybko, już teraz? Jooo zaskoczyli mnie mega i wracamy do Ortona psychopaty, mega dobrze Randy to rozegrał, to jak pozował i praca kamery przy nim, to było coś świetnego, te kadry ukazujące go nad Codym jak stał na stole z krzesłem i obok loga WM praktycznie albo w ringu jak siedział z tytułem, kurde dajcie mi tego Pontona z pasem! Ja chcę tego heela! Podsumowanie: Powiem tak, na tym SD, te dobre i świetne rzeczy przyćmiły te gorsze, uważam, że SD było bardzo dobre, były zapychacze, były momenty gdzie się trochę ponudziłem, ale jak się działo to się działo, segment początkowy świetny, końcowy świetny, sytuacja z Samim bardzo ciekawa dalej, feud Drew z Jacobem wygląda legitnie, sytuacja wokół Women's United States Title jest ciekawa, ja jestem mega zadowolony z tego co dzisiaj się wydarzyło, oj droga do WM jest giga ciekawa w tym roku!3 punkty
-
Tak wczoraj pisaliśmy o tym że WWE nie potrafi przyjąć krytyki na klatę okazuje się że ESPN rezygnuje z ocen gal WWE Ciekawe dlaczego, serio w tej federacji nikt nie potrafi przyjąć krytyki i sprężyć poślady i zacząć coś robić aby poprawić produkt, dla mnie to jest już lenistwo, tylko doić kasę i nic nie robić, chociaż ostatnio coś tam robią ale to i tak dalekie od ideału. Jeszcze lepiej, a oni znając życie wejdą mu do dupy w całości i komuś podłożą, niech trzymają Obiego z dala od tego klocka, czyli osobą która zatrzyma Gunthera będzie pewnie Lesnar bo wątpię że da mu się podłożyć mówiłem to od samego początku że to się tak skończy... Niestety biedny Knight pewnie w squashu będzie musiał z nim przegrać, tfu na Lesnara po tym wszystkim co on odjebał powinien się podkładać a nie że jeszcze warunki dyktuje to widać jak bardzo rządzi kasa i kontakty w tej federacji.3 punkty
-
Komentarze pod filmikiem też pewnie napisały wykupione boty3 punkty
-
3 punkty
-
Balor został skopany przez Judgment Day? Damian Priest się z tego śmieje.3 punkty
-
Smackdown: Randy zdobądź ten pas i uratuj nas od rządów Blondasa. Cardona wali w głowę Ortona mikrofonem. Serio? Orton powinien wstać otrzepać się i oddać mu 10 razy mocniej i go zniszczyć. Kimże jest w obecnym WWE Cardona, żeby uwalać na dupę Ortona? No nie podobało mnie się to. Trick zawalczy na WM? To ja już wiem, z kim i pewnie każdy nas też widział to z kilometra. Sami uderzył Tricka i walka na WM pewna. Randy chce walki z Carodną. Spoko pod warunkiem, że będzie to trwało minutę. Siostry w mega słabiuteńkiej walce pokonały Lexi i Charlotte. Okrutnie słabo wyglądają siostry razem, ale może, chociaż ta wygrana zapowiada to, iż na WrestleManii nie zdobędą złota. Oby. R-Truth pomylił celebrytę z Domem. Cóż, niby trochę zabawne, ale pamiętam, że po powrocie do fedki pisało się, że jego rola będzie troszkę inna, jak widać, wcale nie. Ostatecznie trochę uśmiechu podczas oglądania odcinka zawsze się przyda. Nawet ktoś tak kompletny (Zawodniczka idealna) i kompetentny w swojej robocie jak Ripley nie jest w stanie rozgrzać tego programu. Przewińmy to do WM i niech Rhea uwolni nas od obecnej mistrzyni. Nic więcej chyba nawet nie chce mi się pisać. Danhausen robi swoje. Kiedy występ w ringu? CATHY! O jest jakiś pierwszy pozytyw tego odcinka. Drew i Jacob się pewnie będą napierdalać ostro na WM, a później Drew zniknie robić film. To już celebryta będzie teraz walczył na tygodniówkach? I jeszcze do tego wygrał? Serio? Strasznie irytujący jest ten odcinek. Han Solo oddaj latarnię, a Tama niech odejdzie od was w swoją drogę. Sami po solidnej walce pokonał Melo i zdobył tytuł US. Tutaj będę szczery w zupełności. Wyłączyłem na chwilę tygodniówkę, żeby zrobić sobie herbatki i uspokoić moje wewnętrzne myśli. Po powrocie jednak dalej byłem wkurzony. Melo dał temu pasowi bardzo dużą jakość ringową i zasłużył, żeby na WM stanąć w obronie tego tytułu. Walka Sami vs. Trick nie musiała być koniecznie o coś w tle, a jak już tak bardzo tego chcieli to mogli zrobić z tego triple threat. Zayn jest chyba najbardziej denerwującym mnie zawodnikiem w całym rosterze i jak ostatecznie nie skończy się to jego heel turnem, to będzie, to straszliwie słabe. Drew vs. Jacob oficjalnie ze stypulacją na WM. Idealnie. Giulia po niezłej walce pokonała Tiffy. Teraz tak: Obie Panie stać na wiele, wiele więcej i oby na WM to pokazały. Raczej oczywiste teraz, w jakim to kierunku pójdzie. Tiffy zdobędzie ten pas. Pytanie, po co komuś takiemu, jak Stratton pas US? Ooo to ciekawe. Randy niedługo się zobaczy z rozmówcą, z drugiej strony telefonu. Pytanie, kto to? Żeby się nie okazało, że to jedynie głosy w jego głowie. Orton po totalnej dominacji pokonał Cardonę. Jest i blondas. Typowa bitka by WWE. Nieudolni przeszkadzający się wczuć w akcję ochroniarze i przerywana akcja. Celebryta dostał RKO. I co? I nic. No tak średnio bym powiedział. Może dziś jestem zbyt krytyczny, czy coś, ale naprawdę w moich oczach to był słaby odcinek. Kto wie czy nie najgorszy w tym roku od niebieskich.2 punkty
-
Zgoda, wielki talent na lata, ale właśnie w tym dla mnie problem że ludzie się teraz nim zachwycają choć oprócz potencjału i wielkiego zaufania nie ma czym się aż tak zachwycać. Jak się rozwinie to śmiało, gwiazda na lata ale niech się spokojnie rozwija. Jak dla mnie jak się rozwinie to będę się zachwycał ale póki co nie ma jeszcze czym, nie jest aż tak dobry. W pełni zgoda2 punkty
