Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 10.04.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Kurde te 6 lat minęło jak jeden dzień. Pamiętam jeszcze ten dzień z ogłoszeniem AEW. Ja jestem indy guy AEW od początku bardzo mi się podoba. Większość rosteru znałem jeszcze przed powstaniem All Elite i fajnie widzieć, gdzie dzisiaj dotarli8 punktów
-
Card « AEW Dynamite #300 « Events Database « CAGEMATCH - The Internet Wrestling Database WWW.CAGEMATCH.NET Internet Wrestling Database8 punktów
-
7 punktów
-
1. Women's Royal Rumble match - w telegraficznym skrócie: - fajne przekomarzania się pomiędzy Flarą i Alką. Ciekawe, która tu wydyma którą, bo walka między fąfelkami, to spoko materiał na WM-kę. - Mocny wjazd Jordynki. W końcu jakieś eliminacje. Fajnie jakby dali jej wyjebać Jaxa - totalnie spłycili eliminację Najki. Niemal nie zauważyłem, że jednak poleciała, co w przypadku takiego kolosa jest mega słabe (to powinno być wydarzenie, pokazywane na powtórkach) - #13 w ringu i nadal wieje nudą. Myślałem, że dadzą bardziej zaszaleć Solistce, skoro wróżą jej taką świetlaną przyszłość - Banalnie wyeliminowana Beczka, jak na kogoś o jej pozycji (Natalka? Serio???) - #25 i nadal nudny chaos. Jedyny plus to babska frakcja JD i ich współpraca. - #30 i wbija Stratna, tak więc skład bez żadnych większych zaskoczeń (gdzie Belair???) - Rodriguezowa eliminuje Ripleykę? Ogórzyca będąca cynglem w JD, wywala jedną z najmocniejszych i najbardziej wypromowanych babek w W.? Ooookay... - Livka wywala Rachelę? Podejrzewałem zgrzyty w JD, ale liczyłem, że zaiskrzy raczej pomiędzy Morgan a Roksą. - Solistka jednak w ostatniej trójce. Niby fajnie, ale przez większość turnieju i tak nie bardzo było ją widać. - Morganka wygrywa. Bez większego zaskoczenia, w tym totalnie bezpłciowym turnieju. 2. AJ Styles vs. Gunther - Szkop nigdy nie porywał mnie ringowo i tutaj także szału nie było. Było emocjonalnie ze względu na stawkę, ale w kwadratowym pierścieniu fajerwerków nie zanotowano. Nawet AJ nie wyciągnął z Gunthera ringowego wirtuoza. Nie podobało mi się, że nie było to rozpisane jako starcie równorzędnych rywali, tylko przez większość czasu Styles walczył o przetrwanie, a nie o wygraną. Próbowali to podciągnąć samym finiszem (gdzie znowu AJ walczył o przetrwanie, tylko z większą dramaturgią), ale nie zmienia to faktu, że jak na pojedynek z AJ'em w obsadzie, to nie dostaliśmy tu nic specjalnego. Zwycięzca przewidywalny. Liczyłem, że spróbują tu zaskoczyć jakąś wygraną Stylesa przez DQ, lub count out (żeby nie musiał jeszcze kończyć, a Szkopowi żeby nie ubyło), ale pojechali po standardzie. Szkoda. 3. Drew McIntyre (c) vs. Sami Zayn - słaba, jednostronna walka, gdzie Sami bardziej udowadniał, że jest trudny do ubicia, niż to, że może przejąć tytuł od DrewNianego. Zero dramaturgii, niewiele emocji. Starcie idealnie pasowało do gówna serwowanego nam od początku na tym PPV. 4. Men's Royal Rumble match w telegraficznym skrócie: - serio tak wyeliminowali Breakkera? No tak średnio powiedziałbym. - widzę, że mocno stawiają na Femiego. Mocny początek w turnieju i eliminacje. - El Grande Americano i Original El Grande Americano, to dobry motyw komediowy. Zwłaszcza ich memowa pozycja "na Spidermana" - debiut Powerhouse'a Hobbsa. Nigdy jego wielkim fanem nie byłem (ot, kolejny wielki koks, jakich wielu), ale ciekaw jestem jego ścięcia się z Femim. Szkoda, że musieli go podbudować kosztem Klechy, bo ostatnio bookingowo Priesta nie rozpieszczają. - No i Hobbs chuja pokazał (a i z Femim nawet się nie musnął). Nie wiem czemu (poza fetyszem wielkiego koksa, będącego w DNA WWE) tak zaciekle walczyli żeby go kupić. - #22 wbija Lesnar. Mam nadzieję, że chociaż tu dojdzie do kolizji z Femim - Kong vs. Godzilla i... to już? Lesiu porobił go na miękko jak lamusa (a była szansa faktycznie mocarnie podpromować rookiego) - Kodek z Rycerzem wywalają Brocka. No, bo przecież po co wypromować kogoś konkretnego jako "Pogromcę Bestii"? - Uso powinni wyjebać podczas tego pajacowania w narożnikach. Aż się o to prosiło, żeby stracił szansę poprzez własną głupotę. - Romeo garujący Uso podczas pajecerki, to Romeo jakiego lubię. Rodzina nie rodzina, porządek musi być! - ostatnia dwójka to spoiler zwycięzcy. Szkop już swoje dzisiaj osiągnął, a poza tym miał wcześniej walkę (= może przegrać bez ujmy) - Rzymski wygrywa. No, kto by się spodziewał? Reasumując - chujowa gala na rozpoczęcie roku. Babski turniej fatalny, a męski bardzo słaby. Oba jadące do porzygu na zgranym patencie: "wjazd nowego zawodnika, dowala wszystkim dookoła, następnie ktoś go stopuje i nudny chaos w ringu aż do wejścia kolejnej persony. Repeat.". Walki pomiędzy nimi - także nic ciekawego. Nie można jednak odmówić WWE sprytu i strategicznego podejścia. Zaczęli rok od gówno-gali, żeby później mogło być już tylko lepiej Moja ocena: 2=/6. Przysnąłem kila razy podczas oglądania i musiałem cofać (choć chęci na to miałem coraz mniej).7 punktów
-
Płyta i sektory setki wpuszczali wejściem A1 trochę trzeba było poczekać około 40 minut w tym kontrola osobista następnie już przy samym wejściu bilety następnie szatnia 5 zł. Spojrzałem na merch, ale kolejka za duża poszedłem na swoje miejsce a po gali dopiero poszedłem po merch koszulki po 100 i 200 zł. dużego wyboru nie było. Na 30 minut przed rozpoczęciem. W między czasie puszczano powtórki z ostatniego Smack Down i NXT. Jako publika dawaliśmy radę spoko chanty np. who let the dogs out przy walce Brona widać, że mu się to podobało. Przy walce MFT vs Waytt sicks chanty Tama Tonga jego nie było w walce był przy ringu i krzyczy, że jego nie ma w tej walce i np. oddaj lampę tylko, że po polsku, więc nie do końca łapali polskie odzywki. Próbowałem kilka nie szablonowych chantów, ale się nie przebiły np. jak Drew robił promo przed walką , że nie spieraliśmy go wcześniej zanim teraz został mistrzem to zacząłem chant Drew Galloway, ale ludzie nie śledzący nic po za WWE nie podjęli choć Drew spojrzał w moją stronę i nawet coś zaczął mówić, ale jakoś nie zrozumiałem co powiedział może ktoś kto był na gali pamięta ten moment? Już podczas main eventu w stronę Kodeusza próbowałem chant AEW. Podczas walki Punka zdziwiłem się jak próbowałem Best in the world i też nie poszło. Na koniec gali Cody walnął promo i wspomniał o plakacie, który miał gościu siedzący trochę za mną, że czekaliśmy długie 11 lat na powrót WWE. Już po promie Cody stanął w narożniku i machnąłem dwoma rękami w dół jak często robią fani oddając szacunek i Cody dostrzegł i wskazał na mnie palcem taka pierdoła, ale cieszy kumpel siedział obok też to widział, więc mi się nie przewidziało Nie żałuje nawet łza szczęścia się pojawiła. O poziomie walki nie będę się wypowiadał nie o to tutaj chodziło.7 punktów
-
7 punktów
-
Jest ogromny zwrot akcji w sprawie WF. Jestem po rozmowie z Golobem i strona NIE BĘDZIE ZAMKNIĘTA. Piotrek odchodzi z redakcji, ale strona NADAL DZIAŁA! Piotrek uznał, że jego odejście oznacza zamknięcie i za szybko puścił taką informację.7 punktów
-
Mam do tego forum jak i polskiej sceny wrestlingowej z tamtych lat ogromny sentyment. Wychowałem się na tym i przypomina mi to sielankę z dzieciństwa. Trzy lata temu, gdy te forum miało zostać zamknięte nie mogłem przejść obok tego obojętnie i postanowiłem się nim zaopiekować. Mogę uspokoić wszystkich, że dopóki będę jeszcze jakoś dychać, to powinienem zawsze znaleźć czas na swoją pasję czyli nasz kochany wrestling i opiekę nad tym miejscem. Co do dorzucenia się do forum - komercyjny skrypt itd trochę kosztuje, ale dajemy radę. Obiecałem sobie nie zaśmiecać forum ani jedną reklamą i póki co się to udaje. Portal warto zapisać sobie na dysku. Powinno dać się to zrobić jakimś prostym programikiem z pomocą GPT. Forum WF bardzo chętnie przyłączyłbym do tego forum jako archiwum. To w końcu dopełnienie tej samej społeczności. Każdy po prostu wybierał inny obóz, ale pula userów była mniej więcej taka sama. Podobnie funkcjonuje teraz na Attitude archiwum forum BGZ i zamknięty klub byłych userów BGZ: https://forum.wrestling.pl/forum/194-archiwum-forum-bgz-wrestling/7 punktów
-
7 punktów
-
1. John Cena vs. Brock Lesnar - typowa walka Lesnara. Rozpierdol na początku, chwila "przebudzenia się" Ceny, Lechu Terminator wstaje po 3 AA, dopada Jacha i go demoluje tyloma F5, że po trzecim przestałem liczyć. Ziew. Szkoda, że na ostatniej prostej nie dają Cenie wygrywać tego typu walk. Lesnara nie trzeba promować, tak więc tego typu wygrane nie są mu potrzebne. Swoją drogą Brock wygląda obecnie jak kloszard-alkus. Nadal - jak na prawdziwego mężczyznę przystało - gardzi treningiem nóg i łydki ma jak typowy kolo, którego jedyna aktywność fizyczna, to kurs z fotela do lodówki, po browara 2. The Usos (Jey Uso and Jimmy Uso) vs. The Vision - taka tam jednorazówka, bez większych fajerwerków i z niewykorzystaną postacią LA-czka. Oglądało się niby bez bólu, ale to ten typ starcia, o którym nie będę pamiętał już jutro. Ja wiem, że Spear na dwóch zawodników przez stół, na papierze wygląda w pytę, ale w realu wyszło to mocno kalecznie. Na plus, że dali wygrać heelom i to czysto. Dobrze, że promują Bronków. Usosi tego nie potrzebują. 3. Iyo Sky vs. Stephanie Vaquer - lubię obie, ale trzymałem za Vaquerką, bo Iyo miała już swoje 5 minut ze Złotem. Poza tym mam słabość do dupska Stefki (chętnie zobaczyłbym ją w bikini, a jeszcze lepiej - bez). Mocno techniczny początek walki i publiczność tak martwa, że słychać było świerszcze. Dopiero jak panie wrzuciły drugi bieg, a w ruch poszły akcje podwyższonego ryzyka, kontry i zmiany przewag, to kasztany na hali się obudziły i zaczął się pop. Jak dla mnie - bardzo dobra walka. Trudno się było nie wkręcić. Cieszy mnie czysta wygrana Faquerki, bo stawiałem na jej zwycięstwo, ale myślałem, że Kabuki Warriors przyczynią się do porażki Skyki. Dobrze, że stawiają na świeżą krew. 4. CM Punk and AJ Lee vs. Seth Rollins and Becky Lynch - wyjątkowej klasy gówno, nudne, długie, ciągnące się jak wóz z węglem i z pseudo-heheszkami. Nie chce mi się tracić nawet sekundy dłużej na pisanie o tym stolcu. I tak wystarczająco dużo czasu życia mi zmarnowali. 5. Cody Rhodes (c) vs. Drew McIntyre - generyczny main event, bez większych fajerwerków. Śmieszne, że chyba stosunkowo najmniej wypromowany pojedynek z tych "ważnych" wrzucili do walki wieczoru. No, ale Kodeusza trzeba pompować Ogólnie zero dramaturgii. Szkot był tam tylko po to żeby jobnąć i bookerzy nie próbowali nawet z tym "polemizować", rozpisując to starcie. Reasumując - bida, Panie! Jedyna dobra walka to babki, a cała reszta (od biedy jeszcze męskie tagi na raz można było cyknąć) do spuszczenia w kiblu, zwłaszcza męsko-damskie tagi, które mnie umęczyły jak poniedziałek w robocie. Moja ocena: 2=/6.7 punktów
-
7 punktów
-
Wyobraźmy sobie sytuację w której musimy robić nic, żeby być chwalonymi za dobry produkt. I zamiast tego, wysilić się i zrobić wszystko żeby to zjebać. Randy wygrywa EC, atakując znienacka Cody'ego. Idzie na WMke, gdzie pomaga podbudować Drew. W międzyczasie Cody i Jacob kontynuują swój feud. Drew wygrywa z Randy'm, Jacob z Cody'm. Jacob i Drew wracają do swojego programu rozpoczętego X miesięcu temu kiedy Drew kosztował Jacob'a jego match o WWE title, Randy i Cody wracają do sytuacji z EC. W międzyczasie Sami daje się przeciągnąć wreszcie na ciemną stronę mocy Alistair'owi, słuchając rady Randy'ego i będąc "selfish", żeby na Summerslam wreszcie udowodnić Drew że nie Sami to nie jest "good guy" który nie potrafi pociagnąć za spust i wreszcie (jeśli dobrze pamiętam to Drew ma 12-0 rekord przeciwko Sami'emu, więc idealnie na "unlucky 13") wygrywa pas na Summerslam, czuje ulgę że wreszcie wygrał mistrzostwo świata i jedyne co mu przeszkadzało w tym to martwienie się co o nim myślą inni. To prowadzi do redemption arc przeciwko Rhodes'owi. Kurtyna. Nie musicie robić nic. A i tak zjebaliście wszystko, tylko dlatego że TKO *musi* mieć nazwisko Rhodes na plakacie Wrestlemanii, bo przecież kto by oglądał WMke bez Rhodes'a czy Reigns'a, prawda? Produkt jest absolutnie nie oglądalny jeśli nie ma któregoś z nich (a tym bardziej obu) na show. Już opener show był zwiastunem tego że będzie źle, bo tak bardzo jak byłem hype i aż usiadłem żeby obejrzeć ten match, to Melo Vs Wagner Jr nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak się spodziewałem. Mam wrażenie że podobnie jak oni, przetrwałem jakoś ten match. Tag Team Division jak nie miało znaczenia tak nie ma, MCMG, Fraxiom, W6, Garzas...a wygrywa na szybko sklejony taśmą klejącą team Priest i Truth. Czyli nie ważne ile dekad czy ile lat tag teamy są razem, ja są dobrze zgrane czy cokolwiek innego, byle kto może wejść i wygrać. Widzę że creative team rywalizuje między sobą czy są w stanie sprawić że któraś dywizja będzie znaczyć mniej niż dywizja kobiet na Smackdown. Moja babcia zastanawiała się ostatnio gdzie się podziała jej firanka z salonu - i o proszę, znalazła się jako nowa część garderoby Jade, która dostąpiła zaszczytu bycia na ekranie więcej niż 5 minut co może być jej osobistym rekordem w trakcie jej title "reignu". Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jest jeden płomyk nadziei. Nie całe show było złe. I mówię to nieironicznie. Danhausen. Danhausen i Miz są jedyną dobrą rzeczą, która ma potencjał na bycie dobrym contentem z całego tego show. I na moje szczęście, WWE wrzuca highlighty segmentów na swój kanał na YT wiec nie będę musiał przewijać 3 godzinnego slopu, żeby znaleźć moment w którym jest Danhausen. Big W. Jak pisałem, w przypadku wejścia w timeline gdzie Rhodes bez powodu wygrywa pas po przegraniu wszystkiego po drodze, nie widzę sensu oglądac produktu który nie oferuje żadnej logiki, sensu czy ciągłości. Zostaję tylko przy NXT które przynajmniej stara się robić coś co ma sens, zamiast wpychać do gardła tą samą osobę przez 3 lata mając nadzieję że wreszcie ktoś go polubi. Mam też bardzo dobry powód żeby zapoznać się z AEW, więc mam nadzieję że koledzy z forum pomogą mi w rozenznaniu się i zaznajomieniu z tym produktem w najbliższych tygodniach. Z całego serca szanuje osoby które mają siły i chęci oglądać RAW i SD i życzę wam aby tegoroczna Wrestlemania była jak najlepsza i dostarczyła wam wielu dobrych wrażeń, bo po to oglądamy wrestling - żeby dobrze się bawić i spędzać czas z tym co lubimy.6 punktów
-
1. Tiffany Stratton vs. Rhea Ripley vs. Alexa Bliss vs. Asuka vs. Kiana James vs. Raquel Rodriguez - powtórzę się jak co roku, Chambery to są samograje, i tego typu walkę trudno spierdolić. Tutaj też walka im pykła, bo trudno się tu było nudzić. Cały czas akcja, kilka niezłych bumpów i logiczny finisz (tylko Stratna mogła zagrozić Ripleyce w wygranej, tak więc finalna dwójka jak najbardziej spoko). Ciekaw byłem występu Kijanki (bo dupera z niej fajna). Wrzucili ją na głęboką wodę (zaczynała jako pierwsza) i dziewczyna całkiem nieźle się sprawdziła. Będą z niej ludzie. Wygrana Aliensowej przewidywalna, ale zestawienie jej z Callgirl to ciekawe starcie "mocnych babek" i chętnie je obejrzę na WM-ce. 2. Becky Lynch (c) vs. AJ Lee - nie wkręciła mnie ta walka. Nie przepadam za rudą, ale tutaj powinna wygrać (skoro mają i tak walczyć na WM-ce), bo w tym feudzie była na tle AJ kreowana na zwykłą cipę - kompletnie nieadekwatnie do tego, na jaką killerkę była zawsze rozpisywana. Na plus zmyła z klepaniem Zlinczowanej kiedy sędzina nie widziała. Zawsze kończyło się to później wygraną "odklepującej", a tutaj zonk. Mimo tego, samo stracie spływało po mnie kompletnie, chociaż lubię wrestling w wydaniu babek. 3. CM Punk (c) vs. Finn Bálor - słaba walka, gdzie Finnlandczyk został rozpisany tak kuriozalnie mocno na tle Brooksa, że tylko ktoś nigdy nie oglądający wrestlingu mógłby łyknąć, że ma szanse wygrać. Poza tym, tak naprawdę nie było ani jednego momentu, gdzie człowiek mógłby pozwolić się bookerom oszukać, że pas może zmienić właściciela. Nudna, przydługa walka, z oczywistym wynikiem. Debiut Danhausena żenujący. Zrobili mu taką promocję (ta cała tajemnica z przesyłką) jakby miał na pełnej kurwie wjechać w main eventy, a kolo pewnie nawet nie wyściubi nosa poza midcard i finalnie zostanie postacią komediową, pokroju Zielonej Czelsi. Nigdy nie byłem wielkim fanem Danhausena (typowy przeciętniak jakich wielu) i trochę śmieszyły mnie te zakusy WWE na jego osobę oraz AEW, które chłopu utrudniało odejście, pomimo, że u nich zawsze chuja znaczył. 4. Randy Orton vs. LA Knight vs. Cody Rhodes vs. Je'Von Evans vs. Trick Williams vs. Logan Paul - samograj zagrał i tutaj, chociaż skłamałbym pisząc, że podobało mi się to bardziej niż Chmber babek. Jak dla mnie to mniej się tu działo pod kątem akcji i spodziewałem się więcej po Je'Vonie (a nie odpierdolił nic naprawdę spektakularnego). Na dokładkę dostaliśmy koszmarnego botcha ze strony Rycerza (słaba reakcja. Powinien sprzedać kopa, wzruszyć ramionami i powtórzyć skaszanioną akcję). Na plus powrót Rollka i logiczne wejście w feud (pod WM-kę) z Loganem, skoro dwóch Bronków z Wizji jest niedostępnych. Na plus też zaskakujący finał i wygrana Ortona. Chciałbym żeby WWE nie pchało na chama Kodeka do main eventu WrestleManii (i nie wcisnęło go tam na siłę). Orton vs. Drew i Kodeusz vs. Fatu, to dla mnie lepszy wybór niż kilkuosobowa walka o pas. Reasumując - dwa niezłe Chambery i pozostałe 2 walki, które spokojnie można było olać. Jako, że pojedynków nie było zbyt wiele, to ocena wychodzi mi 3/6, bo jednak większość gali, to starcia w komorach.6 punktów
-
6 punktów
-
Dobra, człowiek wyspany, wypadałoby zrobić jakieś miłe podsumowanie dla tych co nie byli (tak @ Kaczy316 , to do Ciebie leniu śmierdzący, następnym razem Ci nie odpuszczę i choćbym miał Ci kupić bilet osobiście, żebyś ruszył zada, to to zrobię ;P) Dopiero odespałem, boli mnie tyłek od siedzenia jak nie na arenie, to w pociągu, jak nie w pociągu to na Dworcu, i tak dalej, i tak dalej. Ale wiecie co? Było k...a warto, po to człowiek poświęca tyle czasu od 17 lat na oglądanie tego biznesu, żeby właśnie taki dzień jak wczorajszy nadszedł. I cholera, podczas walki Je'Von vs. Breakker nie docierało do mnie gdzie ja jestem, co ja tu robię i tak dalej. Nie oglądam tego na ekranie - to się dzieje na żywo, jestem tu i oglądam to - uczucie nie do opisania, z rozemocjonowania oprócz dreszczy aż się trząsłem jak dziecko, ale przeszło szybko Wracając na ziemię, myślę że mogę już przejść do omówienia, bo czemu nie? Je'Von Evans vs. Bron Breakker: Okej, na wstępie powiem, że moja narzeczona po tym jak uruchomiłem szczekanie przy wejściu Breakkera bo byłem jednym z pierwszych który to zaczął robić stwierdziła, że mam coś z głową (żeby to pierwszy raz), ale jakie było moje zadowolenie na twarzy jak popatrzyłem na nią kiedy Ergo Arena poszła za mną w tej kwestii. ,,Wy macie coś z głowami" XD Dużo takich momentów było na gali, ale może sobie odpuszcze xD Nie poczułem się ani na chwilę urażony, a wręcz przeciwnie Co do walki? Ciesze się, że testują Je'Vona po Europejskim tourze, nie odstawał bardzo od młodego Steinera, chciałem mocno zobaczyć Speara, ale nie było nam to dane. Dobrze się Je'Vona ogląda w ringu, Breakkera zresztą też, więc to nie mogło się nie udać, mnie się podobało. Później wybiegł Reed co dla mnie jest dobrym krokiem w stronę bookingu Je'Vona, byłem pewny że Breakker go zdepta, a potem wybiegł Punk i już wiedziałem, że z tego zrobi się Tag Team Match. Może jakiś mikrouraz Brooksa? WH Champion CM Punk & Je'Von Evans vs. The Vision: No ewidentnie był widać, że Punkster był oszczędzany i zlitowali się nad nim. Szkoda, że nie zlitował się nade mną pod hotelem w okolicy Areny haha Choć tez biorę to z uśmiechem, wtedy byłem wkurzony. Pisałem już na czacie, że idąc na galę tak może z 40 minut przed otwarciem bramek widziałem, że pod jeden z hoteli podjeżdżają dwa autokary i jest mocna obstawa wokół nich - wniosek był jeden. No będą tędy iść zaraz. Czekam z 5-10 minut i widzę z walizkami idą kolejno Lumis, Lyra, Maxxine, która była wyraźnie niezadowolona chyba z pobytu tutaj, ze śniegu, nie wiem, była ubrana w futro i wniosek mojej narzeczonej był jeden ,,Ta to chyba jest tu za karę" - chociaż tyle że występ oddał, ale to potem. Chciałem porobić zdjęcia z każdym po kolei na spokojnie, zwłaszcza że Dexter i Lyra było widać, że są uśmiechnięci w naszą stronę, myślę że miałbym zdjęcia, gdyby nie to ze za nimi wyszedł właśnie Brooks do którego podszedłem faktycznie dość szybkim krokiem z pytaniem czy jest możliwe zrobienie jednego zdjęci i I'm Out. Punkster z tego wszystkiego zapomniał gdzie są drzwi do autokaru, bo poszedł totalnie w drugą stronę, żeby tylko na mnie nie wpaść. I myślał, że problem z głowy xD No ale wciąż za nim szedłem, bez jakiejś wielkiej nachalności z myślą, że możliwość zrobienia takiej foty zdarza się pewnie pierwszy i ostatni raz. I słyszę ,,Guys" i widzę ochronę jak idzie do mnie. ,,Please, go enjoy the show, we're already late" na co odpowiedziałem ,,Sorry Phil, didn't mean to bother". I dopiero wtedy podszedł do autokaru od dobrej strony xD No szkoda, całą galę byłem zawiedziony tym faktem, jako tyluletni fan Punka. Tak wiem, zaraz mi ktoś napisze że oni nie lubią jak się do nich podchodzi. Ale czy myślelibyście o tym, jakbyście mieli możliwość stanięcia z Waszym idolem niemal twarzą w twarz? Sami sobie odpowiedzcie Pierwszy raz mi się zdarzyło, że któraś z gwiazd odmówiła mi zdjęcia, na wszystkich koncertach, wydarzeniach jakich byłem mam foty (z większymi sławami niż Philip Jack Brooks tak szczerze). Ale co do samej walki? Znów plus dla Je'Vona, najjaśniejszy jej punkt moim zdaniem. Słaby booking Punka moim zdaniem, no bo ,,Dziękuje, dobranoc" to chyba nie jest to, na co się spodziewałem po mistrzu Wagi Ciężkiej po tylu latach posuchy w naszym kraju. Chyba muszę zmienić avatar, bo mi troszeczkę zbrzydła jego osoba. Raquel Rodriguez vs. Bayley: Najnudniejsza walka na gali, masa osób wyszła na siku. Nie znaczy to, że była jakaś tragedia, ale imo Je'Von tak rozgrzał Ergo Arenę, że ciężko było takimu ringowemu średniakowi jakim np. jest Raquel dorównać. Podobał mi się za to jej booking, potrafi przyheelować dość konkretnie, pokazywane wały w naszą stronę nawet moją muzę wkurzyły xD Budują Raquel na Vaquer i chciałem nawet przychantować La Primera, żeby ją wkurzyć, ale nikt nie podłapał Bayley? No była i nawet do jednej z dziewczyn w publice pobiegła, miły moment. The Wyatt Sicks vs. MFT: Poprawny 6-man i nic poza tym, nie wiem skąd taka sympatia Ergo Areny do Tanga Loi, że chantowaliśmy jego ringname, ale nie miałem nic przeciwko, chciałem przykrzyczeć Camacho! Camacho! ale nie wiem, czy ktoś by za tym poszedł xD Wejście Sicksów robi mega wrażenie, momentami zaczynam żałować że pod tym hotelem nie podszedłem do Lumisa - wydaje mi się, że miałbym zdjęcie do wrzucenia w temat Po walce jak panowie wznieśli do góry swoje pasy przypomniałem sobie, że oni są mistrzami TT xD To może tyle odnośnie tego ich reignu i tej walki? Choć na honorary mention zasłużył Solo, mega aktywny z publiką, otrzymał nawet chanty Fuck You Solo, także no wykonał dobrą robotę jeśli chodzi o oddanie postaci. Szkoda, że nie siedziałem bliżej bo na pewno bym w stronę Tamy skierował jego charakterystyczne ,,Yayayayayayayayayyayayayaya" choć może dobrze się stało. Zostałbym wzięty za jeszcze bardziej powalonego niż już zostałem xD Lyra Valkyria vs. Roxanne Perez: Do wczorajszej gali nie sądziłem, że Lyra tak dobrze potrafi z publiką prowadzić interakcje, przed walką, po walce, podczas niej, nawet w czasie walki Bayley było widać tą Lyrę co działa tylko na jej korzyść. Lyra wygrała innej opcji tu w sumie nie widziałem i odrobinę lepsza walka od tej poprzedniej kobiet. WWE Women's Intercontinental Championship Match - Becky Lynch (c) vs. Maxxine Dupri: Dla mnie? Zdecydowany Match of the Night. Nie sądziłem, że Maxxine tak szybko złapie taki poziom w ringu, naprawdę nie wiem nawet czy nie jest to występ gali w jej wykonaniu, przynajmniej według mnie. Oczywiście będziemy omijać kwestię tego, że podczas jednego z przypięć kiedy to Maxxine przypinała było ewidentnie policzone do trzech? Jak dla mnie powinniśmy mieć nową mistrzynię, pieprzyć plany, na NXT ostatnio Thea została mistrzynią jak w podobny sposób, przypadkowy przypięła Blake Monroe, ale byśmy mieli historię w Gdańsku nie do podwalenia, jakby u nas mistrzynie zmienili xD No podczas wejścia Becky było widać, że mamy do czynienia z parą półek wyżej od Dupri, ale podczas walki? No wrażenie prysło, nie wiem na ile to zasługa Maxxine czy Becks, ale naprawdę Dupri się świetnie pokazała. Undisputed WWE Championship Match - Drew McIntyre (c) vs. Cody Rhodes: Cody został lepiej zabookowany na tej gali niż World Heavyweight Champion - don't even try to change my mind. Jeśli ktoś myślał, że pas WHC jest na równi traktowany z pasem WWE (jak ja przez pewien czas) - jeśli zjawił się w Gdańsku to zderzył się ze ścianą (jak ja XD). Bardzo mocno byliśmy za Drew, proste, Europejczyk, raczej swój chłop. Drew wykonał świetną robotę w tym, abyśmy przestali go wspierać, fajne promo, pojechał po pierogach, więc wtedy już wiedziałem, że przesadził. Z rozpędu zaczęliśmy bronić nawet Schabowego. Chanty Klep jak Najman podczas Figure 4 Leglocka na Drew były świetne. Szybko Drew doprowadził do tego, że byliśmy jednak mocniej za Kodasem W sumie ciekaw byłem jak to rozwiązą bo nie widziałem żeby Drew przypiął Rhodesa, wydawało mi się to niemożliwe. Liczyłem na jakiś double count-out a dostaliśmy DQ po Low Blow. Imo lepiej by wyszło jakby właśnie zostali obaj wyliczeni. Choć jedna rzecz mi się nie spodobała. Ta walka nie miała być No DQ? I tak fajnie to rozwiązali, że po walce poszło w ruch krzesło no i stół. Zachowanie Kodasa po walce i ogólnie jak to wszystko wyszło utwierdziło mam nadzieję, że nie tylko mnie w przekonaniu - że postawiono na właściwego człowieka mimo wielu mankamentów, we made right guy famous i oby mu się dalej wiodło. Po gali podszedłem bliżej barierek i niewiele brakło, a oprócz piątki z Panem Pawłowskim zaliczył bym tez piątkę z młodym Rhodesem - no może następnym razem Co do gali? Było poprawnie, wyszedłem stamtąd z uśmiechem, a o to chodziło chyba najbardziej, już mniejsza w to, że roster okrojony, no był okrojony to prawda, ale wierzę że następnym razem będzie lepiej. Na osobny wątek zasługuje publika w Ergo Arenie. Daliśmy radę, jeśli to Huntera i Nicka Khana nie namówi na to, aby tu częściej zawitać - to nic nie zdoła ich namówić. Chanty ,,Zamknij Mordę" to jest już chyba spotykana praktyka na galach PTW bodajże. Ale chanty ,,Jebać Szkocję", albo ,,Szkocka K..wa" to coś, czego nie było w moim bingo przed galą xD Oby więcej takich gal u nas w kraju, jeśli nie zawitają już kolejny raz na południe kraju uznam to za dyskrymę. Gliwice, Katowice, a przede wszystkim Kraków mocno zaciera rączki na to wydarzenie, Tauron Arena aż się prosi o organizację takiej gali. Zwłaszcza jak widziałem z iloma znajomymi twarzami z samej gali i z okolic areny wracałem pociągiem do domu, masa ludzi wracała do Krakowa z tej gali. Także pozostaje czekać Do następnego! Jakbym sobie coś przypomniał co ominąłem, bo przyznam że dalej jestem pod wpływem emocji, to postaram się dodać.6 punktów
-
Stary, nawet nie wspominaj o czymś takim. Odpukać, odpukać, odpukać! A grupki fejsbukowe, to oczywiście o kant dupy rozbić. Jak trzeba będzie, to i z własnej kieszeni się dorzucę, byle tego forum nie zamknąć.6 punktów
-
Gówniany run pożegnalny, gówniana walka pożegnalna na gównianej gali. Jeżeli jest 100 dobrych sposobów to pamiętaj, że WWE wykorzysta ten 101, który jest gówniany. Nieprawdopodobne, że mając tyle miesięcy na godne pożegnanie chłopa co był twarzą firmy przez 20 lat zrobili mu taki pogrzeb. Reakcja publiki na wejściu HHH mówi wszystko. Jeszcze podczas wywiadu zebrał chanty "AEW". Ciekawe czy Jericho chce być następny, bo Gunther już czeka 🤣 Najlepsze jest to, że gościowi podłożyli dwie legendy, a pewnie za rok o tej porze nikt nie będzie o tym już pamiętał. Całe WWE.6 punktów
-
Survivor Series, zdań kilka... War Games kobiet - poza skokiem Io Sky z kubłem na śmieci, naprawdę niczego interesującego tutaj nie było. Raz jedna, raz druga drużyna przeważała, finalnie górą była jasna strona mocy. Żadnego napięcia między Ripley i Charlotte. Wszystkie programy będące częścią tego War Games zostały chyba zakończone, zaczynamy drogę do WM42 i kombinowanie, kto wygra Royal Rumble. John Cena kontra Dom Mysterio - wiadomo było, że Dom to wygra, więc dla udobruchania Jasia wymyślono, że odeprze wszystkie plagi świata, poza powracającą Liv Morgan. Jeśli ta walka ma być zapowiedzią pożegnalnej walki Ceny, aż strach pomyśleć co się wydarzy w Waszyngtonie. W San Diego dla GOAT-a przygotowano obijanie ze strony Roxanne Perez i Raquel Rodriguez No i ten powrót Liv. Ja wiem, że od wrestlerów głupsi i bardziej naiwni są tylko bohaterowie horrorów, ale co tu się odwaliło... Cena, stary wyga, który był na topie, gdy Liv i Dom wołali na księdza zorro, który przeżył niejedną intrygę, zdradę i kopniaka w jaja, dał się nabrać na przytuasy Morgan. Ja wiem, że Liv , ale na litość... Na dobrą sprawę Cena powinien dążyć do rewanżu, a on po wszystkim podziękował za wszystko i sobie poszedł A wystarczyło, żeby Dom w czystej walce ograł Cenę, zyskując szacunek jego i publiczności, która przez cały pożegnalny run mocno trzyma stronę Jasia. Stephanie Vaquer kontra Nikki Bella - kobieca dywizja na RAW jest pełna gwiazd, a tutaj dostaliśmy walkę na poziomie niegodnym tygodniówki. Vaquer umie wykręcać dobre walki, ale mistrzynią mikrofonu nie jest. Co więc robią geniusze z WWE? Serwują Stephanie "historię", z przyjaźnią naciąganą bardziej niż skóra wielu gwiazd Hollywood, wymagającą odrobiny aktorstwa. I to jeszcze z zawodniczką, wracającą do biznesu po 10 latach, która genialna w ringu nigdy nie była. Zamiast zestawić Vaquer z Asuką czy Ripley, dajemy jej Bellę, która ze swoimi ograniczeniami bardziej pasowałaby do War Games. Mam głęboką niczym Bajkał nadzieję, że po Survivor Series run Vaquer ruszy z kopyta i dostaniemy prawdziwe szlagiery, przynajmniej na papierze. War Games mężczyzn - bardzo schematyczna walka. Źli mieli przewagę, więc gdy robiło się 2 na 1 lub 3 na 2, bezlitośnie obijali tych dobrych. I tak do znudzenia. Fanem Lesnara czy Reignsa nie jestem, ale ich wejście wprowadziło jakiekolwiek emocje w tej walce. Oczywiście WWE jest chore, jeśli raz na jakiś czas nie wprowadzi "tajemniczej postaci", która wtrąci się do walki. Stomp na Punku każe sugerować, że może to być Rollins i... wcale mnie nie zdziwi, jeśli WWE zapomni o tej akcji, spokojnie poczeka aż Seth wróci i będziemy przez kolejne miesiące wałkować, jak to Punk i Rollins się nie znoszą. I jeszcze to yeetowanie w środku walki... A, no i Roman chyba szykuje się na trylogię z Rhodesem. Reasumując, WWE zaserwowało fatalne Survivor Series, bez żadnej dobrej walki. Co więcej, nie potrafili pomóc takiemu wrestlingowemu kozakowi jak Vaquer w pokazaniu swoich umiejętności oraz zepsuli głupimi pomysłami jedną z ostatnich walk Ceny.6 punktów
-
6 punktów
-
Wyjątkowo coś wrzucę (po WrestlePalooza odpuściłem sobie tracenie czasu na pisanie o WWE), tekst oryginalny z newsa Pana Gilewskiego z WF : Mi tam WWE jest już obojętne. Stracili wiernego fana, oglądałem wszystko od kwietnia 2009 roku. Jak dla mnie może i Wrestlemanii już równie dobrze nie być, wszystko mi jedno gdzie będzie, i tak ceny takie że mało kto może się wybrać, a do tego reklamy w trakcie PLE, szkoda gadać.6 punktów
-
Oh to już 6 lat wiele się wydarzyło przez te 6 lat ale cieszę się że produkt Khana obrał kurs i póki co to jest to dobry kurs i mam nadzieje że nie ulegnie to zmianie, mam nadzieje że jak już przywrócili JE to nie może tam zabraknąć Christian'a, chociaż on pewnie dalej będzie kontynuował swój program z Mother Wayne. Fajny Mixed Tornado Tag się zapowiada, świetnie by było jakby to jeszcze fajnie rozpisali taka mała szpileczką w kierunku WWE niech pokażą jak się rozpisuje dobry Mixed Tag Tym bardziej że to Tornado więc spoty są tu dozwolone. Mamy aż dwa Trios Match'e Wygląda to na prawdę dobrze... Niech się Hunter uczy, tak powinna wyglądać normalna karta, każda z tych walk ma jakąś historię a nie pisane szybko na kolanie bez żadnego polotu.6 punktów
-
1. Adam Copeland and Christian Cage vs. FTR - nie wciągnęła mnie ta walka. Przez większość czasu nie było tam pazura, jak na takie tagi jakie były w składzie. Ot, toczyło się to jakoś niemrawo, a ja oglądałem to jednym okiem, bo akcja w ringu nie potrafiła mnie wkręcić. Starcie mocno nadrobiło ostatnią prostą (po wejściu Beth), bo sporo się tam wtedy działo, chociaż słabe to było, że Edge przyjął od chuja morderczych akcji i walił kick-outy, a później jednym Spearem pozamiatał FTR. Co by jednak nie mówić - walka na minus, bo przy takim składzie, miałem tu dużo większe oczekiwania. 2. Big Bill vs. Eddie Kingston - ja pierdolę... Walka jakiej nie powstydziłoby się WWE. Nie dość, że poziom tygodniówki, nuda w chuj (nigdy nie kumałem hype'u na Kingstona), to jeszcze pinfall po nietrafionym finiszerze. Jak na poziom PPV's do jakiego przyzwyczaiło nas AEW, to kurwa wstyd 3. Mark Briscoe vs. MJF - bardzo fajna rzeźnia, pełna bumpów, pojebanych spotów i ciągłej akcji. Lubię Marasa, bo to pozytywny wariat i zawsze robi taki show, że nie idzie się nudzić. Cieszę się, że docenili go, podkładając mu MJF-a. Chłop zasłużył, za to co odstawia. Szacun dla Maxa, bo początek zwiastował, że to Briscoe będzie się tu bardziej "poświęcał", ale później MJF solidarnie do niego dołączył, także przyjmując liczne, bolesne akcje na pinezki. Bardzo dobrze się to wszystko oglądało. 4. The Hurt Syndicate (Bobby Lashley, Shelton Benjamin, and MVP) vs. Ricochet and GOA (Bishop Kaun and Toa Liona) - niby nic takiego, ale całkiem nieźle się bawiłem. Może dlatego, że po walce z Menago w składzie spodziewałem się kaszany, a tutaj MVP za specjalnie nie wadził, a w ringu cały czas coś się działo. Rico pięknie sprzedawał akcje, a Benjamin napierdalał "Niemcami" lepiej niż Lesnar. Był tylko jeden moment dłużyzny, gdzie pracowali nad kontuzjowaną nogą Montela, ale cała reszta zaskakująco pykła, włącznie z finiszem, gdzie wataha Rykoszeta wygrywa (odliczając MVP), a Hurtownikom przez to niewiele ubywa. No i fajnie 5. Mercedes Moné (c) vs. Riho - ringowo było spokojnie na czym oko zawiesić, bo obie mają skilla i dobrze się takie walki ogląda, ale tak na prawdę to tylko standardowa obrona (kolejna, do porzygu) pasa przez Moneciarę. Skosinka nie miała tutaj żadnych szans i za sukces może uznać, że Samochodowa musiała uciekać się do kantowania, żeby ją przypiąć. Zabierzcie jej w końcu ten tytuł, bo ile można? 6. Kazuchika Okada (c) vs. Konosuke Takeshita vs. Máscara Dorada - świetna walka. Dorzucenie do niej Dorady to był strzał w dziesiątkę, bo mały luchador zajebiście poprowadził to starcie, w wielu momentach "godząc" niedoceniających go, większych rywali. Zajebista dynamika, kozackie spoty, akcja non-stop i często cała trójka walcząca w ringu. No, takie walki to ja wciągam bez popity Mogliby tylko już zdjąć pas z Okady, bo robi się z niego powoli druga Moneciara. 7. Darby Allin vs. Jon Moxley - mocne, intensywne starcie. Podoba mi się jak jest rozpisywany Woody Allin. Może i jest słabszy od przeciwników, ale trzeba by go zabić, żeby przestał atakować. Szkoda, że znowu Mox wygrywa dzięki interwencji. W takim gimmick matchu mógł jobnąć, żeby podpromować Darby'ego po powrocie. Dobrze się oglądało tych dwóch wariatów w ringu. Cieszmy się walkami Darby'ego, bo przy jego stylu walki, za długa kariera mu raczej nie grozi. 8. "Timeless" Toni Storm (c) vs. Jamie Hayter vs. Kris Statlander vs. Thekla - z takim składem, to nie mogło nie pyknąć. Dobra waleczka, pełna ciągłej akcji, kontr i zmian przewag. Każda dostała swoje 5 minut i pokazała się z dobrej strony. Dla mnie najlepiej zaprezentowała się Pajęczarka. Ma dziewczyna skilla i dobrze odgrywa swoją postać. Będą z niej ludzie! Dobrze, że zmienili Mistrzynię, bo Sztormiaczka już za długo kręciła się przy Złocie. Jednak czy Kryśka to dobry wybór? Chyba jednak wolałbym Hejterkę, albo zaskakującą wygraną Thekli (przy pomocy kumpelek). Tak czy inaczej, lepsza Statlander, niż dalsze kiszenie pasa przez Antośkę. 9. Brodido (Brody King and Bandido) (c) vs. The Young Bucks (Matt Jackson and Nick Jackson) vs. JetSpeed (Kevin Knight and "Speedball" Mike Bailey) vs. Don Callis Family (Hechicero and Josh Alexander) - kolejny "samograj", pełny szalonych spotów, bumpów i akcji podwyższonego ryzyka. Skłamałbym pisząc, że nie widziałem tego typu walk w lepszym wydaniu, co nie zmienia jednak faktu, że panowie zafundowali nam przednią rozrywkę. Mistrzowie bronią i prawidłowo, bo dopiero co niedawno zdobyli pasy. 10. "Hangman" Adam Page (c) vs. Kyle Fletcher - main event nie zawiódł. Mega bliskie near falle robiły tutaj robotę. Świetnie zostali rozpisani obaj i Fleczek, pomimo porażki, wyszedł i tak tu na kozaka. Dużo emocji, kontr i zmian przewag. Jeżeli miałbym się do czegoś doczepić, to do wolnego tempa. Większość walki toczyła się mocno umiarkowanie pod kątem szybkości, a wiemy, że obaj zawodnicy potrafią walczyć na pełnej, co zresztą było widać w tych elementach, gdzie pozwalano im się rozbujać. Szkoda, bo można było to skrócić o 10 minut i nie spowalniać takich killerów, przez co walka zyskałaby jeszcze bardziej. Pomimo tego, zajebiście wkręciło mnie to starcie. Kowbojowi kibicuje od zawsze, a Kyle to zajebisty talent. Pierwszy zachował pas, a drugi pokazał, że jego miejsce jest w main eventach. Sytuacja: win-win. Reasumując - zaczęło się dość mizernie (dwie pierwsze walki), ale dalej był już tylko ogień i były wyłącznie starcia dobre, bardzo dobre i zajebiste. Jak na 5-cio godzinnego kolosa, dwie słabe walki, to spokojnie można nazwać wypadkiem przy pracy. Na całej reszcie bawiłem się przednio. Świetna gala jako całokształt. Moja ocena 4,5/6.6 punktów
-
O Wrestlepalooza zdań kilka... Brock Lesnar kontra John Cena - Nie jest to mój nastrój po walce, lecz gęba Lesnara, który stał się wręcz purpurowy, choć nawet nie oprowadził Jasia po Suplex City Chcieli fani Ceny jego pożegnalnego runu jako zbioru legendarnych walk, no to dostali - jak tradycja nakazuje - squash, w którym ich idol znów został zezłomowany. Jak Brock miał wracać po dwóch latach dla takiego szrotu to mógł siedzieć dalej w domu i pilnować Sable. Dla Lesnara obecnie to chyba albo Rhodes albo rewanż z Ceną. The Vision kontra The Usos - był stół, było krzesło, był LA Knight jako sędzia specjalny... Czy nie można było ogłosić tego wszystkiego przed galą? Sama walka bardzo przeciętna, nie ma co się nad tym specjalnie rozwodzić... Stephanie Vaquer kontra Io Sky - najlepsza walka na gali, ale absolutnie nie ma mowy o jakimś epickim starciu. W dodatku Vaquer trochę zbotchowała pinfall. Vaquer - Sky to był zestaw godny WM i tam momentum "La Primery" byłoby odpowiednie, zamiast odkurzonej po 25 latach przez Huntera gali kojarzonej z ECW. Dotychczasowy run Stephanie w głównym rosterze nie był imponujący, ale liczę, że zyska wraz z posiadaniem pasa. Przed nami sporo potencjalnie ciekawych zestawień, z Vaquer - Ripley na czele. P.S. Chciałbym, żeby ktokolwiek w moim życiu otoczył mnie taką atencją, jak operator tej walki tyłek Stephanie Vaquer. Mixed Tag Team Match - początkowo było tam wszystko, czego nie lubię w tego typu walkach - ślamazarne tempo spowodowane brakiem możliwości walki kobiety z mężczyzną i multum "psychologii" a'la WWE, czyli w większości przypadków. zwyczajnego zamulania. Pod koniec było już trochę przyjemnego chaosu. Wynik do przewidzenia - AJ nie mogła przegrać w debiucie, a w dodatku poddała Becky, więc zgłasza akces po IC Title w przyszłości. Cody Rhodes kontra Drew McIntyre - jak tu człowiek ma wierzyć, że Szkot zdobędzie złoto, skoro ta walka nawet nie miała programu? McIntyre zamiast pokazywać, że jest w stanie ograć Rhodesa, na tygodniówkach wojował z Ortonem. A sama walka to górny poziom tygodniówki, nic więcej. Reasumując, to była typowy, mizerny PLE od WWE, w dodatku bez żywiołowo reagującej publiki, bo przecież wróciliśmy z Europy do USA.6 punktów
-
1. Roman Reigns vs. Bronson Reed - serio wjebali takiego zamulacza do openera??? Bronisław niszczył Rzymka przez większość czasu, tak więc wiadome było, że finalnie tego nie wygra (błyskotliwy, jak zawsze, booking). Walka ciągnęła się jak wóz z węglem i zakończyła się (z demolką na Romku) kiedy na liczniku gali minęło... 50 minut. Cyk i 1/4 tej niemal 4-o godzinnej gali zleciała... Jeżeli chcieli mnie zniechęcić jeszcze bardziej do tego PPV, to im się udało 2. The Wyatt Sicks (c) vs. The Street Profits - kolejna porcja nudy. Kompletnie nie potrafiła mnie wkręcić ta walka. Pomimo kilku niezłych momentów, nie było tam ogólnie nic, o czym bym nie zapomniał w 10 minut po tym starciu. Wariaty bronią, bo za krótko mają pasy żeby jobnąć. Zero zaskoczenia. Zero momentów niepewności podczas starcia. 3. Becky Lynch (c) vs. Nikki Bella - szału nie było (bo babki z WWE robią lepsze starcia), ale ogólnie dało się to obejrzeć bez ziewania, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich walk. Bellka nie miała prawa tego wygrać i bookrzey nawet nas nie czarowali, że może być inaczej. Panie zrobiły swoją ringową robotę ok, ale bez fajerwerków. 4. Sheamus vs. Rusev - siermiężny brawl z "plastikowym" hardkorem made in WWE. Jeden niezły bump, a poza tym ziew. Ładnie podpromowali Ruseva (dali mu kick outować po finiszerze bladego, co nie tak często się zdarza). Ciekawe, czy spierdolą to tak jak ostatnio? (Rusev Day). 5. John Cena vs. Logan Paul - dość długo się to wszystko rozkręcało, przez co dostaliśmy długaśną, jednostronną dominację Paulinki. Później jednak wszedł fajny booking, Jachu zaczął stosować nowe akcje, były kontry, near falle i... słaby finisz. Tu wygrana Ceny była tak oczywista, że aż prosiło się o zaskoczenie (na co stawiałem). Niestety widać, że jednak pożydzili na Lesnara, albo nie chcieli ponownie jobować Jausza. Tak, czy siak, Logan umoczył, ale rozpisali go mocarnie i pozostawił dobre wrażenie. Sama walka - mino niedociągnięć, dała jednak radę. 6. Seth Rollins (c) vs. CM Punk vs. Jey Uso vs. LA Knight - całkiem przyjemny main event. Cały czas się coś działo i nie szło się nudzić. Wiadome było, że głównymi aktorami będą tam Rollek i Punk, ale z bardzo dobrej strony pokazał się też Rycerz (ładnie go rozpisali). Szybkie tempo, zmiany przewag i całkiem sprytny finisz (Ruda wyglądała jak nigdy ruchable w tym stroju "ninja" ). Może nie była to jakaś wyjebana w kosmos walka, ale skłamałbym pisząc, że nie bawiłem się na niej dobrze. Reasumując - WWE nie zasługuje na tak zajebistych fanów jak żabojady. Publika jarała się jak prawiczek widokiem nagiego uda, każdym jednym gównem serwowanym tej nocy przez W. Gala dupy nie urwała, ale fani i tak kibicowali jak pojebani. Dwie dobre walki (main event i Jachu z Paulinką) oraz jedna ok (babki). Reszta to kicha. Odczuwało się, że nie było ani jednej walki, którą można by było nazwać "zajebistą". Daję naciągane jak guma na fiucie 3=/6, ale tylko dlatego, że fani zrobili tam mega robotę w kwestii klimatu.6 punktów
-
Ludzie którzy dają śmiejącą się minkę - weźcie rozbieg w ścianę i pierdolnijcie się w głowę. Do polskiego kurwidolka przyjeżdża jedna z największych gwiazd w obecnym pro wrestlingu - koniara nic nie musi. Może kasować czek od HappyTony i siedzieć na pizdzie opalając jointa a i tak decyduje się odwiedzić nasz kraj. Robi nam promocje na cały świat, a wy i tak będziecie narzekać - oo przyjeżdża po kolejny pas, bo ma wybujałe ego. Chuja nie ego. Ona ma pasję do tego biznesu, powinniście z szacunku do swojego zamiłowania do produktu Khana odjebac pielgrzymkę na kolanach do tego Kosłowa i wylizać jej stopy. Śmieszne jest to, że w przypadku Mone boli was najbardziej, że nie ma tam „romantycznej” historii i patrzycie na nią negatywnie tylko dlatego, że wypłynęła na wielkie wody w NXT. Jakby była MADE in Bingo Halls to byście walili pod niej konia. A no tak zapomniałem - Toni ze swoim infantylnym zachowaniem i tanimi dwuznacznymi tekstami bardziej wpisuje się w wasz kanion „piękna” z pornola. Lepiej sobie walić do Stormowny która nie nosi majtek, albo podnieca się w czasie walk, niż do końskiego ryja, który „ma wybujałe ego” bo nie przegrywa. Skillowo Koniara > Stormowa, #DealwithIt6 punktów
-
Card « AEW All In Texas « Events Database « CAGEMATCH - The Internet Wrestling Database WWW.CAGEMATCH.NET Internet Wrestling Database6 punktów
-
No i jak tu poważnie traktować TNA. Show "obejrzane" na bardzo mocnym skipie, bo mnie nie interesowała. Jedynie AJ był magnesem. Ale wyniki walk to xd. Mistrzyni TNA przegrywa pas z Jacy która jest postrzegana jako słaby mistrz, albo mistrz z przypadku. Trick też wygrywa i gwiazdy NXT mają pasy mistrzowskie TNA w garści. Rozumiecie, to tak jakby szkółka piłkarska pokonywała dorosłe, profesjonalne drużyny. TNA to obecnie jobberland dla NXT i niech nikt nie mówi że TNA wychodzi z korzyścią z tego dealu. I jeszcze młody i prosperujący tag team Hardys wygrywają znowu pasy TT i rzuca im wyzwanie TEAM 3D. No marzę aby oglądać takie walki w 2025 roku.... A no tak, zapomniałem o AJu. Nie łudziłem się że zrobi coś więcej poza promo, tak jak Christian Cage parę lat temu kiedy został wprowadzony do TNA HoF. Tyle że wtedy TNA to był wróg. Jedyny pozytyw to że podpromował młodego (faktycznie) Leona. Słabość panie i panowie, słabość.6 punktów
-
Orton vs Sidekick Sparky Plugga: Oglądam na żywo. Ale się wkurwiłem. No to co, od razu na grubo? To niesamowite jak pop Orton zbiera od czasu powrotu, czy tutaj nie było #1? W ogóle człowiek markuje typowi od ponad 20 lat i aż się milej robi, że jesień jego kariery wygląda w tej sposób mimo tych wszystkich dziwnych story z Mahalem, Rusevem, czy obtłukiwaniu się o US Title. Cody ssie. Idealnym scenariuszem na walkę byłaby kalka walki Ortona z WM. Nie mniej jednak.. kurwa, jego też kupują. To nie będzie jakiś ringowy majstersztyk, natomiast pod kątem rozgrzania arabów lepiej wybrać nie mogli. No i ciul, superplex zabija walkę? Oby nie poszli w tym, oklepanym już, kierunku. Myślę jednak, że to zagranie typu wilk syty i owca cała. Podłożą Legend Killera nie ujmując mu przy tym. No właśnie, tu też się na moment zatrzymam. Randy od powrotu nie wygrał NIC. 90% ludzi ma to w dupie, natomiast mnie to zdecydowanie iryruje. Publika w tym starciu jednak za Ortonem. Biorąc pod uwagę to, że Cody to #1 face fedki, to nie lada osiągnięciem.Chwila? Czy oni traktują this is awesome przy headlocku? To przecież jak zobaczą salto, to zakręcą chujem helikopter i dach areny zostanie zdmuchnięty.Poszło kilka Cody Cutterów, ale dopiero drapping DDT zebrało zajebistą reakcję. O, cross rhodes. 1,2 (ziew), kickout. Przeczytajcie mój wpis w temacie o RAW, to będziecie wiedzieli co jest pięć. No i chuj, 2 minuty później to samo. Dokąd to zmierza? Za chwilę będziemy mieli jakieś mega finishery? Obadajcie Badd Blood z 2003 i kick out HHH po powerbombie - to było niedowierzanie (trochę przez Foleya który zajebał). Lecąc dalej z openerem - Orton chciał go kopnąć w siwy ryj, ale ten niestety uniknął tego i Rhodesina zapiął figure 4, czyli finisher innego siwego, który z 20 lat temu machał chujem w samolocie. ZAJEBISTE RKO. No i teraz, to się wkuriłem. Cody kickoutowałby też po tym RKO które przyjąć McDonaugh na Survior Series. Jak ja tej przerysowanej pizdy nie lubię.. było siedzieć w tym AEW i łamać się na schodzach z kaskaderami jak Allin. Krzeszło, odpięty narożnik, Cody wygrywa. Dobra, można wyłączać. Chuj ci w dupę najgorszy z Rhodesów. Dobra chwilę jeszcze (ale niewielką) zostanę, bo Ripley pasują te skórzane fatałaszki. Sama walka to tak zasadniczo mało mnie interesuje. Jak dobrze rozumiem, to jest jeszcze kontunuacja story z Judgment Day (które po odejściu Rhea'i i Priesta powinno zostać rozwiązane). O, to jest no DQ - teraz się dowiedziałem po tym kendo sticku. XD Jak latyniara szła z tym krzesłem, to sobie pomyślałem - "kurs na to, że jej kopnie tym krzesłem w ryj to jakieś 1,01" - nie ma co, pogromca buka ze mnie.Coś się tam dziewuchy obtłukują i bardzo ładny był powerbomb poza ringiem. No i table time. Kurs 1,01.. sami wiecie na co, na to kto na niego wleci. Rhea się rozbie.. a nie, to pasa zdjąła żeby zlać meksykańskie dupsko. Leje bez litości i opamiętania. Ma przykre dościwadczenie pewnie po powrocie starego z wywiadówki.Co dalej.. powerbomb przez stół, prison trap i wbija Perez, ale australijka sobie z nią radzi i leje ją śmietnikiem. Panie tańcują na stole jak cygan z tamburynem i robi się ciekawie. O kurwa, ten riptide kapitalny. Buk mnie ograł, po 1,01. Po więcej tipów zapraszam na PW. Ogólnie całkiem niezła rąbana i pomyśleć, że jakby nie latex, to miałbym to w dupie. A tak to już chyba zostanę. Co teraz.. Kross czyli najmniej, a jednocześnie najbardziej pushowana osoba w rosterze. Jest, kręci się nawet czasem przy kimś ważniejszym, ale z drugiej strony nikt by się nie ździwił, jakby wpierdolił mu Tozawa. Zayn moim zdaniem POWINIEN domknąć obecne story z WHC. Tak zwyczajnie, zasługuje. Idzie Scarlett. Ja pierdole, widzieliście te jej tańce przed Big Poppa Pumpem w TNA? Jak nie, to obejrzyjcie. Ale sami w domu, żeby nie było, że nie ostrzegałem. Zayn jak zwykle podczas gal u kozojebców znakomity pop. Ździwię się szczerze, jeśli ta walka przekroczy pułap 5 minut. Tu powinien (z promocyjnego punktu widzenia) był przedłużony squash. No i mamy na razie squash, ale nie w tą stronę, w którą powinien. Ciekawe jak bardzo beknąłby Karion za to a'la FU które wykonał, ale tak z 15 lat temu. No i już jestem ździwiony, bo jednak to 10 minut dostali. Ogólnie do przewinięcia. Lecymy dur. Teraz walka bootlegowego Marka Hunta (pozdrawiam @Vaclav) i nieco bardziej utalentowanego Samoańca. Nie zrozumcie mnie proszę źle, ale jak już rzygam tymi samoańcami. To story miało swój PEAK w 2023 (był NAPRAWDĘ najgorętszym co się działo w WWE) i w tym samym roku, ew. po WM w 2024 powinno się zakończyć. A tu co? Jeden leje się z drugim, za chwilę debiutuje trzeci, a czwarty wraca po kontuzji. Pomieszanie z pojebaniem które sprawia, że mnie nie chce się tego oglądać. O - długo nie trzeba było trzecież, przyszło dwóch. Fajny pop up Samoan Drop - to akurat Samoańce robią nejlepie na świecie. Aha, kolejny debiut? Loe Moea? Czy jak on się tam może nazywać. Gruby zadowolony i finalnie ląduje z pasem. Cały rok próbowali zrobić z niego main eventera (ja byłbym wiarygodniejszy) a jak nie wyszło, dają mu US Title. RZYGAM NA TĄ CZWÓRKĘ PRZY KTÓREJ NAKURWIAJĄ PETARDY. Walka to nic co by mnie moglo porwać. No i co my tu mamy dalej.. a co mamy mieć? Finał babeczek. Przeraża mnie trochę to, że do końca gali zostało tyle czasu. Z drugiej strony jednak Jade i Asuka mogę zajebać takiego bangera (szkoda, że nie w siwy łeb), że będzie można im wybaczyć nawet 45 minut. Ale czy to się uda? Asuka wraca po długiej kontuzji, a Callgirl (HEHEHEHE) jakoś imo się w WWE nie zaadaptowała (chociaż tygodniówki oglądam na mega forwardzie i mogę się mylić) O nie nie, ja się przewidziałem, a to się nie stało. Czy one do chuja właśnie dostały około 10 minut? Widywałem wprwadzie 10-minutowe walki które były zajebiste (chociażby dywizja cruiserweight w WCW - o ile te PPV ssały w większości, tak cruiserzy wówczas absolutny top), ale tu nie było zajebiście. Piąchy i kopy (pozdro @-Raven-) przeplatane pojedynczymi movesami bez ładu i składu. Jak się już Asuka i Callgirl (hehehe) rozkręciły i narzuciły trochę tempa, to za chwilę Asuka została skontrowana i wjebała. Nie podobało mi się to. Moim zdaniem nie pasowały do siebie stylami i poza samym finishem nie było ani jednego momentu który mógłby wskazywać na to, że walka skończy się w inny sposób. Kawał gówna i potwarz. Ha tfu. Patrzę sobie na zegar i co widzę? Że zostały cztery dychy, pewnie z promami bo z promami, aczkolwiek chociażby zważywszy na to, że obydwa też mają już po cztery dychy i więcej na karku, nie powinno to na pewno tyle trwać i już się zastanawiam nad tym, jaki bookingowy bullshit się nam zaproponuje. Dobra, będzie ***** zaczęli od headlocka. Ale Arabusy szaleją ze swoimi Xiaomi! Klimat to jest coś, co niewątpliwie będzie mogło tej walce pomóc. Headlock w druga stronę! Trzeci Headlock! Ale to na razie ringowo posysa. Hogan prezentuje moveset jak Hogan w 97 albo Savage w 99. Punch, kop, dwa slamy na krzyż. CZWARTY Headlock. Coś tu Panom chyba też nie dograło w momencie, w którym mieli zrobić jakąś kontrę kontry? (to z fireman carry) Wyglądało to dziwnie. O, a'propos Macho Mana poszedł Punkowy elbow i O DZIWO, bardzooooo fajna kontra GTS w STFU. Cóż..Cena tak mocno chciał zrobić swoje 5 moves of doom, że finalnie wyszło z tego FU (obiecuję, że gdy main event PPV skonczy się na jednym finisherze, to zakręcę śmigłem na balkonie - @IIL mnie zna, potwierdzi, że to zrobię - tzn. nie będzie mi siura oglądał, ale dostanie ocenzurowane video). No i kolejne FU, trzecie, kolejny kick out. Jak dla mnie, to komentatorzy mogliby już przestać robić z siebie głupków i nazywać to finisherem. Odkopuje po tym absolutnie każdy i wszędzie. Gdyby tej kurwie co siedzi na DK86 na fotelu (powaga, trasa Bytom-Gliwice) zrobić FU, to też by odkopała. Zauważyliście w ogóle, że Turas który robił włosy Cenie trochę spierdolił? Ja tam widzę skrawki Zidane'a i to całkiem spore. W międzyczasie kickout po GTS, wyjebane OFC bo w WWE finisherów nie ma. Zaraz potem powtórka, ale jako, że sędzia zarobił, to go nie ma przytomnego. Chuju złoty, wreszcie coś, co mnie ruszyło! Ale nie no, w tych galotach nie będzie cashował. Pewnie tylko przeszkodzi Punkowi a jakimś kolejnym PPV dopną historię(@1,01). Zaraz zresztą przyjdzie Roman (ale tu jakieś @1,10, bo publika to chantuje). Hahahahahaha jak Robinson zapierdałał, jak mały samochodzik. Normalnie kopia jego sprintu z WM24. Tutaj jednak nie mieliśmy happy endu i Cena go zezłomował niż zdążył zaliczyć test run. Penta? A czemu nie jakiś inny midcarder? Ja wiem, że ma on story z Brekkerem ale nie widzę go w postaci saveoir'a. O - i Sami idzie, też Panowie mają historię (ale ten Brekker ma przejebane, nikt go nie lubi). Co ciekawe, Cena był w tym momencie 100% facem, z krwi kości. To "pojednanie" było oczywiście master planem Punka który wiedział dobrze o tym, że zarobi kopa w jajo i dlatego tego uniknął (bo jakby kiedyś miał jechać S86...) Nie uniknął za to ciosu z walizy w ryja, stompa i AA (CZWARTEGO, po ciosie jeszcze walizą i stompie). W tym samym czasie Cena usuwa Rollinsa z ringu, 1,2,3. Game over - insert coin and press button to continue. Co sądzę o tej walce? Samo wielokrotne łamanie AA to jakieś 1,5 punktu niżej. Poziom ringowy, to hmm.. nie było to jakieś Sharmell vs Jenna Morasca, aczkolwiek wybitne też nie, wieku się nie oszuka. Całe szczęście, że na koniec wpadł Seth z przydupasami (a nie Roman, znów 1,01 w dupę) i nawet jakieś emocje udało im się wygenerować. Cieszy mnie to że wygrał Cena, ponieważ na SummerSlam na pewno nie skończy kariery i pokona takiego gościa, który biegał w żółtych majtkach i był absolutnym jobberem w jakimś 2008 roku. Co ogólnie sądzę o gali? Takie zgrzybiałe, Hitmanowskie, 4/10. Żadna walka dupy nie urwała, ale też nie było żadnej, przy której mógłbym się zrzygać (może poza długością finału kobiet). Pewnie gdyby nie to, że oglądałem tą galę na żywo, to poza openerem reszta leciałaby na przewijaku 1,5 lub 2x. Edit - co ja wypisuje, nie zrzygać się po tych kickoutach w Openerze? Niech na moje usprawiedliwienie wpłynie to, że wówczas się zgrzygałem, a nie tylko mógłbym.6 punktów
-
Raw po WM, jakoś się nie napalam, może skoro się nie napalam to wyjdzie świetnie? We Will See, może Cena wywali pas do kosza xD. Raw zaczyna John Cena, ciekawe co powie, pewnie, że zrobił to co mówił, zniszczył nam wrestling ez. Fajny zabieg z tym dyrygowaniem typem i daniem mu karteczki co ma mówić. Ale to promo jest dobre, podoba mi się motyw Ceny z datami, fajnie by było jakby z każdym pojawieniem się była ta liczba na titantronie i za każdym razem malała, odliczanie do odejścia z tytułem, na razie świetne promo, lecimy dalej. Ale to co mówi jest prawdziwe i ładnie pocisnął fanów jak wspomniał o Rhodesie, który zrobił wszystko dla fanów, a teraz oni raz go buczą raz cheerują oj ten run pod względem story może być złotem. The Last Real Champion gimmick może być wybitny i na koniec pojawienie się Pontona i RKO! Czyli jednak Backlash, St. Louis Randy vs Cena nostalgia oj tak, a Cena jeszcze idealnie przed RKO "Shit" Dobre to było, mega dobry segmencik. Liv i Raquel vs Lyra i Becky o tytuły WWE Women's Tag Team, po tym co widziałem na WM to nie wiem czy jestem wielkim fanem, ale zobaczymy jak to wyjdzie. Około 12 minutowa świetna walka, ta walka powinna być na WM, bo na WM dostaliśmy tygodniówkowy poziom pod hot taga durnego, a tutaj normalna pełnoprawna fajna walka i jeszcze Liv z Raquel odzyskują tytuły no i gitarka o to chodzi, czyli wiemy, że na WM to było tylko pod moment, mi się walka podobała i decyzja tym bardziej. Oj coś się wydarzy, Liv i Raquel już uciekły, a w ringu Lyra i Becky, kto turnie? BECKY! Dobra fajne odświeżenie będzie, Becky jako heel gigachad! To będzie dobre TV! Nowi mistrzowie World Tag Team wbijają na ring! Zobaczmy co nam powiedzą. W sumie powiedzieli, że są nowymi mistrzami, że są najlepsi i że pokonali War Raiders, ale wszystko przerywa Alpha Academy! No i w sumie chcą shota i ostatecznie The New Day zgadzają się na walkę ale zanim się ona rozpoczyna to wbija Rusev! I to z nowym theme songiem. Rusev przegania The New Day i ostatecznie atakuję Alpha Academy, niezbyt ogarnąłem o co tutaj chodzi, Rusev ma na celowniku pasy World Tag Team? Ale jest sam, nie wiem dziwnie to dla mnie wyglądało trochę. JD na backu, nawet Balor pogratulował Domowi. Survivor Series będzie w San Diego, klatka w logu zapowiada, że znowu dostaniemy War Games, szkoda, cały czas brakuję mi 5 on 5 Elimination Matchy. Iyo wbija na ring! Publika ją uwielbia to dostała chanty "You Deserve It" Iyo nie powiedziała nic czego wcześniej nie mówiła, ale wszystko przerywa Stephanie Vaquer!!! Ulala! Będzie się działo! Panie chcą walki ze sobą i ogólnie jest git, ale Adam wyszedł, żeby oficjalnie to potwierdził i dostaniemy to teraz! Oj będzie ciekawie! Prawie równe o ile nie równe 14 minut świetnego starcia pomiędzy mistrzyniami, naprawdę to trzeba obejrzeć i publika sama skandowała "This Is Awesome" "Fight Forever" Kurde Panie dały czadu, a wszystko zakończyło się przez DQ na korzyść Iyo, bo Roxanne wbiła i zaatakowała ją, ciekawe, ciekawe czy to oznacza debiut Steph jak i powrót Roxanne do MR? Ciekawi mnie to, chociaż nie wiem, bo przecież Perez ma jutro walkę ze Stephanie, więc która wygra to chyba zostaję w NXT, a przegrana leci do MR, a jeszcze Giulia wbija i atakuję Steph! Ulala mamy alliance Giulia i Roxanne atakują Vaquer i Sky, ale wbija Rhea! Ale Ripley ma rozwalone oko ostatecznie Perez rozwalona, a Giulia po face to face z Ripley wychodzi z ringu, Ripley oddaje tytuł Sky, ale chyba powiedziała, że jeszcze to odzyska, tak mi się wydaję, że coś w tym stylu. No i cyk Jey Uso wbija na ring jako World Heavyweight Champion! Zobaczymy czy mnie przekona, na razie było spoko wideo promo przed jego wejściem, ale zobaczymy czy przekona nas jako World Champion, ciekawe, że spotkał się z chantami "You Deserve It" a na WM fani byli znudzeni jego walką i ogólnie byli cicho xD, ale to Raw after mania tu jest inny klimat kompletnie. No w sumie typowo face'owe promo, nic ciekawego nie powiedział, ale pojawia się SAMI ZAYN!!! Oj tak, powrót na Raw after mania!!!! Oj tak Sami przytula Jeya i jest dumny ze swojego przyjaciela! Sami standardowo świetny na micu i potrafi porwać i nakręcić publikę oraz mnie! No i w sumie Sami podsumował to wszystko, jesteśmy na Raw after mania i jesteśmy tutaj po to by celebrować! W sumie prawda! Ale to jeszcze nie koniec, wbija brat! JIMMY USO! Dobra powiem tak lepiej tego nie mogli zrobić, bardzo fajny i idealny pomysł na segment i celebrację Jeya, z bratem i Samim u boku! Jedna z najlepszych celebracji na Raw po WM jakie widziałem! Gunther jest przy stole komentatorskim i ma jakiś problem, o co chodzi? Kurde o co chodzi, Gunther ma jakiś problem do komentatorów xD. I udusił Pata, dobra booking się trochę naprawił jego postaci, chociaż zobaczymy jak będzie z innymi wrestlerami, a nie komentatorami xD. Dziwne to było typowa wyżycie się na kimś kto nie ma jak się obronić, ale chociaż fajnie, że wracamy do starego Gunthera, znaczy mam taką nadzieję. Dominik vs Pentagon o tytuł Interkontynentalny! Oj waleczka może oddać, ciekawe czy dojdzie do zmiany mistrza, boję się, że może dojść xD. Bardzo dobry, ale strasznie jednostronny 8 minutowy pojedynek, JD powrócił, no tak, bo go chyba nie było, nawet nie zwróciłem na to uwagi, myślałem, że po prostu sobie siedzi na backu xD, ale McDonagh powrócił, pomógł wygrać Dominikowi, ale dziwnie to wyglądało, w sensie Pentagon cały pojedynek jest w ofensywie, nagle 619, Frog Splash i koniec, w sensie cieszę się z obrony Doma, ale dziwnie rozpisane dla mnie, niemniej jednak brawa za pierwszą obronę Dominika! I lecimy creme de la creme, SETH ROLLINS WBIJA NA RING JAKO NOWY PAUL HEYMAN GUY! Ulala Seth dostaje chanty "Thank You Seth"? Ciekawe, ale niezbyt ogarniam za co, za uratowanie WM? Czy co? O kurde, a Heyman dostaję "Fuck You Heyman" grubo, ciekawe czy to przez WM czy przez ten wywiad u Pata. Chciał powiedzieć czyste fakty, ale przerywa to CM Punk! I od razu mamy brawl! Punk chciał położyć też swoje łapy na Paulu, ale Seth go obronił i Curb Stomp! Heyman przedstawia Rollinsa jako nową twarz federacji i mówi, że to początek drogi do WM 42, kurde czuję się jak w 2014 przy namaszczeniu Setha na przyszłość federacji przez Huntera, naprawdę, a wszystko przerywa jeszcze ROMAN REIGNS! A JEDNAK SIĘ POJAWIł! O kurde Spear dla Setha, Superman Punch dla Heymana CO JEST KURDE! PRÓBA SPEARA NA HEYMANIE, ALE TO ROMAN DOSTAJE SPEARA OD.....BRONA BREAKKERA!!!! Seth chciał go zaatakować, ale po wymianie spojrzeń to Breakker jeszcze zarąbał Speara dla Punka, kurde WHAT THE HELL!!!!! BRON WELCOME TO THE MAIN EVENT OF WWE!!!!! Na koniec Spear w barykady dla Romualda i po Curb Stompie na Romanie i Punku w ringu, Podoba mi się to co właśnie zobaczyłem oj podoba, tak samo jak podoba mi się to wokół kogo będzie się ten rok kręcił, Seth Rollins, Bron Breakker, Roman Reigns i CM Punk, ale to będzie czyste złoto, WELCOME ON ROAD TO WM 42!!!!! Plusy: Segment początkowy WWE Women's Tag Team Championship Match i odzyskanie pasów przez Liv oraz Raquel Heel turn Becky Lynch Świetna walka Stephanie i Iyo, a także późniejsza sekwencja z Roxanne, Giulią i Ripley! Jedna z najlepszych celebracji na Raw po WM! Powrót do starego Gunthera(?) Intercontinental Championship Match i pierwsza udana obrona Dominika! IDEALNE ŚWIETNE NIESAMOWITE ZAKOŃCZENIE SHOW! Neutral: Segment The New Day i Alpha Academy oraz dziwny powrót Ruseva Podsumowanie: Dawno nie widziałem tak dobrego Raw after mania bez kitu, dużo rzeczy tutaj było niesamowitych, fajnych i zrobionych praktycznie idealnie, segment początkowy, heel turn Becky, walka Stephanie z Iyo, a potem ta sekwencja z resztą kobiet, świetna celebracja Jeya, bardzo dobre walki o pasy WWE Women's Tag Team oraz o tytuł Interkontynentalny i na sam koniec dosłownie Creme De La Creme Seth Rollins i nowy Paul Heyman Guy Bron Breakker, stojący nad rozwalonym Romanem i Punkiem, ŚWIETNE SHOW POLECAM OBEJRZEĆ!!! TRYPLAK TY MOTHERFUCKERZE!!!!6 punktów
-
Wejście Danhausena dostało praktycznie zero reakcji... Nowy Gobbledy Gooker Ciekawe jak go dalej poprowadzą5 punktów
-
Kurde zaspałem, nie wiem jakim cudem, wyłączyłem budzik i nawet o tym nie pamiętałem xD, ale lecimy z galą, EC babek później się nadrobi, nie pisałem też nic o Elimination Chamber przed galą przez brak czasu, ale no cóż zdarza się. 1.Tiffany Stratton vs Rhea Ripley vs Kiana James vs Alexa Bliss vs Asuka vs Raquel Rodriguez, Women's Elimination Chamber Match for WWE Women's Championship Match at Wrestlemania 42 Skład jest obiecujący, więc walka też się na taką zapowiada, stawiam na mami, ale nie zdziwi mnie wygrana Tiffany, wygrana innej zawodniczki mnie zdziwi xD(napisałem to przed dowiedzeniem się kto wygra xD). Kiana i Tiffany zaczęły, następnie wbiła Asuka i jako 4 wbiła Alexa, Mami wbija jako 5! Alexa wyeliminowana po tym jak Asuka splunęła jej w twarz swoją mazią, a Raquel nawet nie weszła do ringu, Kiana wykorzystała sytuację i wykonała School Boya na Bliss, chociaż jedną eliminację zaliczyła, Raquel wyeliminowała dwie zawodniczki na raz, Kianę i Asukę, fajny booking tej zawodniczki jak dla mnie, Raquel poleciała i finalna dwójka to Tiffany vs Rhea czyli dwie faworytki i dobrze, Ripley to ugrała też mnie to cieszy, bo lubię Ripley, chociaż tutaj wolałem Raquel, ale niestety wiedziałem, że jej szanse są znikome, więc Rhea tutaj była jedynym realnym i dobrym wyborem, bo coś nowego będzie w sensie, nie było jeszcze walki Ripley vs Jade, a Tiffany vs Jade było chyba z trzy razy już i dopiero za trzecim razem wyszło dość dobrze, więc nie napawałoby mnie to optymizmem, a przy Rhea vs Cargill jest potencjał, ogólnie bardzo dobry pojedynek, mi się podobał i tutaj publika była w miarę dobra. 2.Becky Lynch vs AJ Lee, Women's Intercontinental Championship Singles Match Lecimy z walką, która powinna się odbyć dopiero na WM, ale niech będzie, mamy tutaj to mamy tutaj, myślę, że wygra Becky nieczysto i na Wrestlemanii dojdzie dopiero do rewanżu i wielkiego momentu AJ, chyba, że chcą to zrobić w Chicago razem z Punkiem, który obroni tytuł i jakaś podwójna celebracja, ale zobaczymy, walka może być dobra. 15,5 minutowy dosyć fajny pojedynek, Becky mocno zabookowana, miałem wrażenie, że przez większość walki obijała mocno swoją rywalkę, a AJ nie miała na to odpowiedzi, pod koniec spore zamieszanie i ładnie to rozegrali, bo myślałem, że Becky to ugra nieczysto, a tu cyk AJ wygrała, czy ja wiem czy to dobra decyzja? W sumie zależy co planują, może na WM już Lee straci ten tytuł, więc kto wie, ale w sumie nieźle jest to prowadzone uważam, więc dostaniemy prawdopodobnie podwójną celebrację w Chicago z Punkiem, też dobra decyzja. 3.CM Punk vs Finn Balor, World Heavyweight Championship Singles Match Walka może być bardzo dobra, ciekawi mnie czy przebiją swój pojedynek z Belfast, który bardzo mi się podobał, Punkster to ugra na 100% i ciekawi mnie czy zobaczymy tutaj początek feudu pomiędzy Balorem i Dominikiem o ile taki jest w planach i czy reszta Judgment Day się tutaj ogólnie pojawi, starcie jest interesujące jak dla mnie pod względem story, a także rozpisania, bo wynik to raczej z góry znany, nawet nie wiem co to był za theme song przed wejściem Punkstera, ale coś puścili. No powiem tak, 15-16 minut walka była dobra, poziom taki tygodniówkowy jak dla mnie, a na ostatnie 5 minut to wrzucili wyższy bieg i była bardzo dobra, ciężko oceniać dla mnie takie walki, bo z jednej strony przez większość walki nie byłem bardzo zainteresowany, a ostatnie 5 minut no to tylko 1/4 walki albo i mniej czasem, tutaj chyba trwała około 20-21 minut, więc powiem tak walka dobra na granicy z bardzo dobrą, ale Belfast nie przebili, Punkster spodziewanie obronił tytuł, szkoda, że nie było celebracji razem z AJ Lee, ale Balor okazał szacunek Punkowi, face turn się zbliża chyba i JD może mieć o to pretensje, ale zobaczymy, Finn jest bardzo fajnie prowadzony. Skrzynia jest otwierana i cyk Danhausen, hahaha nawet publika buczy, jo Cię chwyca, WWE co wy odwaliliście i to w drodze do WM xDDDDDDDD, takie coś to na jakimś nie wiem, Saturday Night's Main Event mogliście zrobić albo na zwykłej tygodniówce, no co to jest, tutaj nie mogę nic pochwalić, to już chyba faktycznie wolałbym Triple H'a, z tabliczką "New Era" przynajmniej do mema by było. 4.LA Knight vs Randy Orton vs Je'von Evans vs Trick Williams vs Cody Rhodes vs Logan Paul, Men's Elimination Chamber Match for Undisputed WWE Championship Match at Wrestlemania 42 Lecimy z main eventem, ale mówiąc wprost to na razie gala niezbyt mi siedzi, a szkoda, bo potencjał w tej karcie był mocny, nie oglądałem co prawda Women's Elimination Chamber Matchu jeszcze, ale słyszałem, że był solidny jedynie, nie było to nic wybitnego, ale o tym przekonam się jak obejrzę ten pojedynek, nie chcę się wypowiadać w ciemno, miejmy nadzieję, że main event będzie bardzo dobry i no co tu dużo mówić Cody to ugra, ale może chociaż zobaczymy w co pójdą w kwestii innych storyline'ów, może pojawi się Fatu? Zobaczymy, ciekawe kto zacznie, obstawiam LA Knighta i Logana Paula, jednak się pomyliłem, bo zaczną Je'von z Codym, ciekawe, takie dość niespodziewana pierwsza dwójka moim zdaniem, jako ostatnią dwójkę z kolei obstawiam Rhodes vs Paul, ale zobaczymy co wykombinują, Trick wbija jako 3, Logan jako 4, jako 5 wbija Knight i Ponton jako ostatni, czyżby faktycznie Randy miał to ugrać? Raczej nie, ale zobaczymy. Evans poleciał jako pierwszy, szkoda, lepszy jest od Tricka, Trick mógłby polecieć jako pierwszy. Logan wyeliminował kolejnego zawodnika i tym razem Knighta po low blowie. Logan trzecia eliminacja, ale to dzięki Rhodesowi, kolejny fake'owy masked man, ale powstrzymany i wbił prawdziwy, który pomógł w eliminacji Logana i ujawnił się i jest to Seth Rollins! Jeszcze wymienił się z Codym spojrzeniem i wyszedł, ostatnia dwójka to Orton i Cody, w sumie prawidłowo, ale McIntyre wbił i wykonał uderzenie pasem dla Rhodesa i Orton wykorzystał to, najpierw zaatakował Drew razem z Codym, ale potem cyk od razu RKO! Świetny booking walki ogólnie, dość szybko wiele osób wyeliminowanych, ale końcówka świetnie, main event uratował tę galę zdecydowanie i trwał prawie 25,5 minuty, ciekawi mnie czy pójdą w singlowe Orton vs Drew i Cody vs Fatu czy jednak jakaś wieloosobówka na Wrestlemanii, chętnie się przekonam! Match Of The Night: 4.LA Knight vs Randy Orton vs Je'von Evans vs Trick Williams vs Cody Rhodes vs Logan Paul, Men's Elimination Chamber Match for Undisputed WWE Championship Match at Wrestlemania 42 Podsumowanie: Nie wiem co mogę napisać o tej gali, na ten moment jestem jeszcze przed obejrzeniem Women's Elimination Chamber Matchu i na ten moment takie 5/10 ta gala mimo wszystko, wszystko tu wyszło bardzo przeciętnie poza końcówką, zobaczymy czy opener coś poprawi. Dobra jestem po obejrzeniu walki w komorze eliminacji kobiet i dodała ta walka coś od siebie, była lepiej niż średnia jak dla mnie, miała swoje momenty, gala wydaję mi się, że takie 5,5-6/10 można dać, bo EC Matche fajne, a na tym głównie się ta gala opiera, taka przeciętna gala lub lekko ponad przeciętna, ale dużo tutaj dała końcówka z main eventu i wygrana Ortona, która była bardzo przyjemnym zaskoczeniem, bo obstawiałem 80% na Rhodesa i 20% na Pontona, reszta nie miała szans jak dla mnie, więc miłe zaskoczenie.5 punktów
-
5 punktów
-
ULTRA EGO WYJEBANE NICZYM JEGO NOS To nie przypadek. Niech jeszcze dopierdolą okładkę zapowiadanej "podstawowej" edycji dedykowanej Punkowi:5 punktów
-
AAA dodało na media społecznościowe filmik promocyjny zrobiony przez sztuczną inteligencję i tak trochę im nie wyszło bo Dom jest mistrzem AEW 😅5 punktów
-
To prawda. Na szczęście znalazłem zdjęcie, o którym pisał @ Kaczy3165 punktów
-
Chciałem zaznaczyć jedną rzecz. Je'von ma 21 lat. W momencie kiedy wykręcił Match of The Year, nie mógł legalnie wejść do kasyna w Vegas (był 10 dni przed 21 urodzinami). Na dobrą sprawę, realnie możemy spodziewać się jego jako Main Eventera/ważną postać prawdopodobnie najszybciej za 5-6lat. Ale tak, widzą w nim gwiazdę i na ten moment mogą go kreować jaką "Young prodigy", sensownie dać mu czas i użyć tego że widownia go lubi. To co jest najważniejsze, chłopak potrzebuje doświadczenia. TKO zrezygnowało z Live Eventów, więc odpadła DUŻA ilość dat, gdzie on mógłby walczyć z bardziej doświadczonymi osobami i się uczyć. Dlatego jest wszędzie. Nawet przy okazji dealu z TNA, HHH powiedział że ten deal ma też na celu dać zawodnikom z NXT więcej dat i więcej show na których mogą pracować, żeby zbierać doświadczenie. Performance Center jest super żeby nauczyć mechanicznych rzeczy, ale tylko w jeden sposób zawodnicy moga nauczyć się pracy przed widownią - pracując przed widownią. Więc tak, Je'von jest wszędzie, bo TKO zabrało lwią część eventów na których zawodnicy zawzwyczaj mieli okazję zbierać doświadczenie, testować nowe rzeczy i ogarniać się ringowo. Obecnie jedyne co moga zrobić, to rzucić go na każdym show które mają, żeby mógł się jak najwięcej nauczyć, obyć z widownią i uczyć się od innych. Dlatego pracował z osobami takimi jak Orton, Page, Gunther, AJ, Laredo Kid (polecam ich ostatni Triple Threat z Carthweel'em w AAA, świetny match wykręcili) etc. Siedzenie w NXT i rywalizowanie z ludźmi którzy w większości mają tyle doświadczenia co on, albo mniej. Gdzieś to doświadczenie musi zbierać a eventy telewizyjne to teraz praktycznie jedyne eventy które mają.5 punktów
-
Czytałem tam newsy od 15 lat w sumie tutaj też, ale tam zawsze z przyzwyczajenia zaglądałem, ogólnie szkoda nawet bardzo szkoda jest kawał dobrej historii, nie zapomnę ile tam trolli się przetoczyło typu Fenomenalny The Guy xD działo się tam grubo że aż moderator wyłączył komentarze na rok czy dwa haha, ale tak to ogólnie dobrze mi się czytało newsy od Sabinq szkoda... Ogólnie mam nadzieje że wy nie macie niczego takiego w planach aby zamknąć forum XD jakoś na facebookowych grupkach brakuje tego vibe'u a tutaj miła atmosfera ciekawe recenzję jeśli WWE zmajstruje jakieś gówno posty @ CzaQ który wraca jak Brock Lesnar raz czy dwa razy w roku i zajebie interesującym komentarzem że zawsze mam zaciesza na ryju5 punktów
-
Ogółem Vince to był dobry szef ale do 2010 roku później mu całkowicie coś siadło na dekiel, chociaż nie powiem jak fani przycisnęli to się posłuchał tym przykładem jest Daniel Bryan, tym przykładem jest CM Punk, nie zlewał fanów zawsze później już bardziej stał się uparty na starość pompowanie Romana na siłę coś mi się wydaje że tutaj to razem z Triple H'em byli zgodni, przerwanie streaku i zwycięstwo Romana nad Undertakerem co dobiło jeszcze bardziej ten wynik, akcja z Fiendem i Rollinsem jest tego sporo, głupkowate segmenty jak pierdząca Natalya, wiele razy potrafił kogoś upokorzyć na wizji... Ale jednak w czasach 1997-2008 rok był na prawdę spoko czasy pod jego rządami, nawet jak wciskał takie drewna jak Great Khali potrafił to jakoś w miarę rozpisać, taki Batista w ringu nie powalał a też się jego walki jakoś lepiej oglądało niż to coś co teraz serwują czy serwowali bo miało to historię, ogólnie The Bloodline to był właśnie Vince'a projekt bo to się zaczęło jeszcze w czasach pandemii i wtedy on miał jeszcze coś do powiedzenia czyli na koniec swojej kariery zmajstrował coś jeszcze dobrego później już Triple H to ciągnął gdzie prawie na sam koniec to zjebali ale spełniło się jego marzenie fani pokochali Romana a Roman stanął na szczycie i stał się jedną z największy gwiazd WWE.5 punktów
-
Będę mówił jedynie o WWE jako że mało śledzę AEW. Na plus zaliczę : + Shawn Michaels : podbudowa, emocje, walka. Oczywiście z WM a nie parodii u Arabów. Genialne pożegnanie + Edge : nie było trasy pożegnalnej ani ogłoszenia zakończenia kariery ale walka z Sheamus'em była promowana jako ostatnia Edge'a. Wybór rywala mnie zdziwił ale jak pokazali ich wspólną historię oraz że to Sheamus odpowiada za powrót Edge'a to mi to pasuje. Walka była bardzo dobra, do dziś ją pamiętam. + Triple H & Batista : Ten powrót Batisty podczas celebracji 25-lecia Triple H'a, cały feud i w ogóle. Walka też była lepsza niż się spodziewałem. Jedyny minus to Batista zapowiadał walkę jako przegrany kończy karierę a wyszło że obaj po tej walce skończyli. + Undertaker : Walka z AJ Styles'em, świetna walka na cmentarzu, genialny klimat. Do tego feud na zasadzie Undertaker jest na emeryturze ale Styles go prowokuje więc ten wraca jednorazowo na walkę. + John Cena : wiem, idę kontrowersyjnie ale uważam że mimo że inaczej (lepiej) sobie to wszystko wyobrażałem to podobało mi się jego pożegnanie. Za 10-15 lat z jego ostatniego roku będziemy pamiętali momenty a tych historycznych i dużych z jego udziałem było w tym roku mnóstwo. Ostatnio sporo krytykuję WWE ale za końcówkę Ceny muszę ich pochwalić. Choć buczenie na Triple H'a popieram. No i na minus : - Goldberg : rywal Gunther odpowiedni, feud był. Jednak to za późno, Goldberg był już bez formy a walka ewidentnie wyglądała na zasadzie Gunther dał mu trochę ofensywy żeby się pokazał a potem zrobił to co mógł zrobić od początku walki. O wiele lepiej wspominałem poprzednią ostatnią walkę Goldberg'a, z Lashley'em u Arabów która była bardzo dobra jak na Goldberg'a. - Kurt Angle : pożegnalna trasa gdzie przegrywał co tydzień żeby na koniec... Przegrać z tym beztalenciem corbinem. - Karrion Kross: oczywiście z humorem to piszę ale jakby nie patrzeć dostał na koniec kiepski program z Zayn'em który koncertowo przegrał. - R-Truth : WWE zatrudniło go tylko żeby uspokoić fanów, teraz jak już oznajmili że zatrudnili go na rok bez możliwości przedłużenia zamiast dać mu szansę jako Ron, dać mu powagę i/lub heel turn to nie, dalej śmieszek siedzi w szafie. - Daniel Bryan : świetne pożegnanie w AEW ale dalej szkoda że w WWE nie ma porządnego pożegnalnego runu. To tam się porządnie wybił i wystrzelił popularnością. - Chris Jericho : i oby miał jeszcze szansę. - MVP : odszedł z WWE między innymi dlatego że chciał wrócić na ring i się ładnie pożegnać ale WWE wolało go trzymać przy mikrofonie. Szkoda bo był znaczący i mógł ładnie się pożegnać. - Stone Cold Steve Austin : wrócił na walkę z Owens'em, co jakiś czas mówi że jest w formie więc takie mini tournee lub sama walka z Punk'iem byłaby w porządku. - The Rock : skoro mówi otwarcie że już skończył z WWE to można go dorzucić do listy. Ostatnia walka Tag Team Match na WM, świetna walka, Rock wygrał, idealne pożegnanie gdyby nie właśnie te zepsucie runu Ceny w 2025... - Bret Hart : dla mnie retirement match = ostatnia walka. Bret stoczył taką chyba z Mizem na RAW o swój pas US. Walka była słaba jak cały run Bret'a (z całą sympatią do niego) i mógł sobie ten powrót darować lub ograniczyć do pogodzenia się z HBK i dokopania dla Vince'a.5 punktów
-
Możecie pisać co chcecie ale jednak Vince rozpisałby to lepiej, nie myślałem że przyjdzie mi bronić starego dziada ale serio on by nigdy nie pozwolił odejście Cena w takiej walce i w takiej końcówce do tego jeszcze z takim kiepskim runem... To było tragiczne, powolne, większość czasu spędziłem w telefonie zamiast być wpatrzonym w telewizor, ostatnią walkę Stinga obejrzałem w całości czy Undertakera ze Stylesem ale wtedy rządził jeszcze Vince i dobrał mu najlepszego zawodnika z rosteru żeby stworzyli niesamowite widowisko mimo że była pandemia! To się nazywa profesjonalizm, Vince był skurwysynem pluł na publiczność i fanów ale gdy fani mocno naciskali i czegoś się domagali to jednak potrafił zmienić booking i dać fanom tego czego chcą! Smutne to było widząc Cena który nie tryskał entuzjazmem, nie było widać uśmiechu a raczej po prostu zażenowanie, żal i ten taki uśmiech po walce i podczas sleepera gdy usłyszał reakcje fanów a jak już się pożegnał na rampie to i mi się go żal zrobiło że po 23 latach dali mu takie gówno, do tego jeszcze ten uśmiech nochala gdy żegnał Cena... Serio coś wam teraz napisze może to dość kontrowersyjna opinia ale ja się nie zdziwię jak za czasów Vince'a to on właśnie próbował nam wcisnąć nie który shit na siłę jak na przykład Face'owy Roman jako Big Dog wgl bym się nie zdziwił jakby się okazało że to on by stał za nie którymi dziwnymi decyzjami a na starość mu już całkowicie odbiło... Zobaczymy co John powie za jakiś czas, myślę że jakąś krytykę pierdolnie kontrakt podpisał jako ambasador ale z drugiej strony jest teraz dużą gwiazdą Hollywood i to w ich interesie aby trzymać go jakoś przy WWE bo to czysty biznes, ale nie zdziwię się jak skrytykuję ten booking. Co do samej walki to masakra powolne gówno, Gunther walczył rodem z lat 80 co się z tym zawodnikiem stało masakra tak jak go lubiłem to tak chce aby zniknął z tego produktu bo się go ciężko ogląda, Cena robił tu największą robotę nawet tutaj zachował profesjonalizm i prowadził w jakiś sposób Gunthera aby nie wyszła z tego całkowita kupa... Szkoda Johna tak po ludzku nie zasłużył na to, czas nie cofniemy... Ogólnie czytam że oni na prawdę planują Lesnara na Gunthera, to to będzie dopiero sleeper, oni nie budują Gunthera oni mu tym bookingem tylko zaszkodzą że fani będą go nienawidzić i pluć na jego widok, poza arenę już tłum ludzi za nim biegło i go wyzywało a co dopiero będzie jak Lesnar odklepie i jeszcze Stylesa mu podłożą? Fani tą arenę rozpierdolą a Triple H to na pal nabiją, serio czy ktoś z was chce to oglądać? Jakbym miał dać ostatniego zawodnika Lesnarowi to tylko wyłącznie Romana który odsyła go na emeryturę, a AJ'owi Punka a to dlatego że historia tutaj sama się piszę nigdy nie stali ze sobą w ringu i mogliby stworzyć niesamowite widowisko, kolejny jest Finn Balor jakby go zaczęli normalnie budować mógłby być ostatnim przeciwnikiem Styles'a bo historia pisze się sama... Ale niech budują tak Gunther fani z pewnością będą bardzo zadowoleni, w sumie to nie wina zawodnika ale wina federacji i niech się nie zdziwią jak odbije im się to czkawką. Wyobraźcie sobie jakie pożegnanie będzie miał Edge w AEW? Jaki to będzie policzek w kierunku WWE i AEW pokaże im jak się żegna legendy w sumie już pokazali Stinga pożegnalili w najlepszy możliwy sposób, Edge to produkt WWE a coś czuje że Khan z organizuje mu lepszy pożegnalny run... Ogólnie strasznie się martwię o Ortona, nie wiem co jest z Randy'm czemu oni go tak traktują ale jak sobie pomyślę że Gunther może odesłać go na emeryturę to robi mi się po prostu słabo, tym bardziej że oni mają już walkę za sobą która nie była dobra a była średnia... Wgl jeśli wiedzieli już ponad rok że Gunther będzie ostatnim przeciwnikiem Cena to po jaki chuj pozwoli aby odklepał gdy Jey go dusił? Co myśleli że fani zapomną ten booking i rzeczywiście można robić z nich debili... Wgl te wyciszanie chantów jak holy shit, fuck you Triple H itd. jakie to było żałosne już Vince nie był takim cenzorem, ostatnie frajerstwo, fani płacą im grube siano aby zobaczyć ostatnią walkę Cena a oni kurwa nie są wstanie znieść krytyki, ego Triple H zostało urażone na RAW to powinni przez całe show właśnie chantować, Hunter stał się cenzorską kurwiem pod tym względem i nawet Vince nie był taką łajzą aby zagłuszać chanty fanów... Mógłbym jeszcze pisać i pisać, bo coś czuje że temat się rozwinie... Poza tym nawet @CzaQ wrócił na tą chujową walkę aby pożegnać Juana Cenę5 punktów
-
Podziwiam ludzi, ktorzy nadal ogladaja WWE. Naprawde masochizm godny podziwu. Co do Ceny. Najpierw zjebali po calosci jego heel turn, nagle z czapy wrocil jako face, a teraz grzebia jego koniec kariery. Teraz sobie porownajcie ostatni run Stinga w AEW. Tez bylo zapowiedziane kiedy konczy i jak to zostalo poprowadzone. Nigdy za Jasiem nie przepadalem, ale ten ostatni rok to powinni miec rozpisany co do minuty. Napchali mu rekord pasami, ale historii w tym ZERO.5 punktów
-
Dawno nie oglądałem WWE, ale HHH pokazuje, że można wyglądać męsko bez zarostu5 punktów
-
Cóż to będą za tygodnie przed Crown Jewel, aż człowiek bedzie chciał oglądać te gale do znudzenia, czyli raz, i to w bólach Czy to Smackdown, czy RAW, czas antenowy wypełniać będą te same, zgrane na wszystkie sposoby gęby jak Rhodes, Heyman, Rollins, Orton czy Vision. Najgorsze, że absolutnie nic z tego nie wyniknie. To walka mistrz kontra mistrz, a nie unifikacja. Pojadą do Australii, zawalczą, Rhodes wygra, np. z pomocą Punka i każdy zajmie się swoimi sprawami. Seth wróci do trwającego 2 lata programu z Punkiem, a Cody może w końcu zostanie zdradzony przez Ortona. Alexa Bliss i Charlotte... Fajnie się nawet oglądało zgrzyty między nimi i budowanie "przyjaźni". Niestety, WWE porzuciło tę historię i mistrzynie odkąd mają pasy są zwykłym duo, które przyjmuje kolejne wyzwania zdesperowanych rywalek. Drew McIntyre na kursie kolizyjnym z Jakubem Fatu. W teorii powinienem się cieszyć i liczyć na walące się ściany, iskry i ogień w ringu. Tymczasem dostaniemy zapewne feud o nic sklejony z ludzi, na których aktualnie nie ma pomysłu. Obaj potrzebują zwycięstw jak kania dżdżu, a tak się niestety nie da. Jak już WWE nie chce pisać jakichkolwiek programów to niech chociaż bookuje mistrzów tak jak Zayna. Zawsze gotowy do walki, a te walki calkiem nieźle się ogląda. Fajny gest w kierunku NXT, że w Orlando title shot na US Championship dostał ktoś od nich. Evans może prędzej odnaleźć się w głównym rosterze niż taki Ethan Page czy Ricky Saints. Tamci to jedni z wielu pyskatych gości. Evans to wrestler dobry pod tiktoka, tu jakieś salto z drabiny, tam fikolek i Triple H zadowolony. Róbmy decydującą walkę Priest - Black, kończmy ten fatalny program i zapomnijmy o nim raz na zawsze. Co tam się odwaliło pod koniec tej walki o złoto kobiet, botch botcha botchem poganiał Vaquer kontra Stratton na Crown Jewel. Stephanie niedawno zdobyła tytuł, potrzebuje zwycięstw i dalszego budowania pozycji. A Tiffy ma do zaoferowania po prawie 300 dniach panowania jedynie 2137 walkę z Jax. No i niech WWE ogarnie wreszcie, że z Jade Cargill w roli face'a na teraz nic dobrego nie będzie.5 punktów
-
Night 2 1. Naomi (c) vs. Rhea Ripley vs. Iyo Sky - dobrze dobrany opener i niezła walka, ale przy takim składzie to nic dziwnego. Dziewczyny dowiozły, ale najlepiej wypadała Skajka, która jak zaczynała prowadzić pojedynek, to w ringu działa się magia. Sporo się działo, tempo było niezłe, a każda z zawodniczek mocno rozpisana. Zazgrzytało mi tylko na finiszu, bo nie lubię kiedy "najsilniejsza" zawodniczka jest siłowo rolowana i przytrzymana "do trzech". Tam aż prosiło się żeby Naomi wyjebała Ripleykę z ringu i spinowała Iyo, która była nieprzytomna po finiszerze Rhei z narożnika (a więc tym samym skradła jej wygraną). Było by to i logiczne i fajne heelowo zagranie na koniec. 2. The Wyatt Sicks (Dexter Lumis and Joe Gacy) (c) vs. Andrade and Rey Fénix vs. #DIY (Johnny Gargano and Tommaso Ciampa) vs. Fraxiom (Axiom and Nathan Frazer) vs. Motor City Machine Guns (Alex Shelley and Chris Sabin) vs. The Street Profits (Angelo Dawkins and Montez Ford) - trudno to nazwać "walką", bo całość to był jeden wielki spot-fest i pokaz sztuki kaskaderskiej. Do ringu wpadały dwa tagi i strzelały efektownego spota, później wpadały dwa następne tagi - i to samo. I tak aż do końca. Czy był to jakiś 5-star? No ni cholery, ale skłamałbym pisząc, że nie bawiłem się na tym przednio. 3. Becky Lynch (c) vs. Lyra Valkyria - ten gimmick match i plastikowy hardcore made in WWE im nie pomógł, bo obie i bez tego potrafią zrobić świetne widowisko, a pacanie się kendo stickami było średnio przekonujące. Jeżeli o mnie chodzi, to była to najsłabsza z ich walk, co nie zmienia faktu, że i tak dobra, bo dziewczyny mają i skilla i między sobą chemię, przez co każde ich zestawienie nie schodzi poniżej pewnego, solidnego poziomu. Mimo w większości średnio "dewastujących" akcji z przedmiotami, ringowo ponownie dały radę, serwując nam wciągające starcie, gdzie obie zostały tak rozpisane, że do końca nie można było być pewnym zwycięzcy. Przyjemna walka, choć tą dwójkę stać na więcej, co już udowadniały nam wcześniej. Wynik taki jaki powinien być. Ruda broni (bez sensu byłoby żeby IC-ek ponownie wrócił do Lirycznej), a solidnie wypromowana Vala zostaje wkręcona w ciąg dalszy feudu z Bayley. No i gites 4. Solo Sikoa (c) vs. Jacob Fatu - kurwa, Wędrowyczowi tą maskę to chyba na AliExpress, z przeceny ogarniali. By się wstydzili z taką tandetą wyjeżdżać Sama walka dość przeciętna, jak większość ze Szczającym W Pojedynkę w składzie. Dość mocno rozpisali jednego i drugiego. Jeden nie dał się spinować po dwóch Moonsaulatach, a drugi przełamał Samoan Spike'a. Ja rozumiem, że z Tłuszczaku robią potwora, ale to rozerwanie kajdanek było mega cartoonowe. Wynik bez zaskoczenia. Sikacz zachowuje pas, a Kuba nie musiał dać się spinować, aby to ujebać. To co teraz? Feud z drągalem Tala Tola Tila? P.S. Moonsault ze szczytu klatki - sztosiwo. Fajnie się ogląda takie akcje w wykonaniu zawodnika będącego prawdziwym "ciężkim". 5. Dominik Mysterio (c) vs. AJ Styles - ta walka też mnie jakoś nie porwała. Brudas jest może i ciekawy jako postać, ale ringowo daleko mu do swojego starego i pod kątem skillsów kompletnie mnie nie grzeje. Czuć tu było tygodniówkowy poziom. Chcieli pokazać, że AJ jest większym cwaniakiem niż Wąserio, ale wyszło to bezsensownie (Styles udawał, że to on dostał krzesłem, tak więc Sędzia powinien "dać się nabrać", przerwać walkę, ogłosić DQ na rzecz AJ'a, co odebrałoby mu szansę na przejęcie pasa... Gdzie sens, gdzie logika?). Na szczęście całość trwała dość krótko, choć jak na tak budowany feud - dość nijako to wyszło. 6. John Cena (c) vs. Cody Rhodes - kurwa, w takich chwilach szczerze nienawidzę WWE. Dają zajebisty, emocjonujący main event. Kozacko rozpisany, z licznymi kontrami, płynnymi zmianami przewag i mnóstwem near falli. I kiedy tak siedzę przed monitorem z chujem w łapie, zapierdalają finisz, który bardziej z dupy być już nie mógł. Face turn Jacha nie okazał się fake'iem, starcie nie doprowadziło do turnu Blondasa, po prostu Kodeusz ujebał Cenę z pasa "just like that", pomimo, że temu zostało jeszcze kilka miechów do końca kariery (i pas powinien stracić dopiero na ostatniej prostej, przed metą). Powiedzieć "gówno", to nic nie powiedzieć. I jeszcze na koniec ten Lesnar... Spierdoliliśmy cały ten feud, to damy wam w nagrodę Brocka i walkę nr 1025 pomiędzy nim a Januszem. Serio kogoś jeszcze to kręci? Reasumując - gdybym wykupił bilet na SS dzień 1, a później obejrzał w TV Dzień Drugi, to stwierdziłbym, że niby dupa nie boli, a jednak ktoś mnie tu wyruchał. To była kurwa przepaść. Tak jak w sobotę, jedyna walka która była ciekawa (ale i tak ją zjebali, dając dziewczynom żałosną ilość czasu) to Kargulowa z ZegarMistrzynią, a cała reszta to dno i metr mułu (moja ocena 2=/6) - tak drugi dzień to inna bajka. Cztery konkretne walki (zawiodły tylko IC-ek i Samoańcy), z emocjonującym (choć rozczarowującym pod kątem finiszu) main eventem i gala, która jak najbardziej mogła się podobać (moja ocena: 4-/6). Dysproporcja pomiędzy "dniami" miażdżyła tutaj jajca. Gdyby WWE nie było tak chciwe i nie odjebało skoku na kasę (rozbijając SS na dwa dni), to mielibyśmy najlepsze PPV od dawien dawna (gdyby SS to była karta dnia #2), a tak? Wyszło jak zawsze w ex-McMahonlandii.5 punktów
-
II dzień: Wstydziłby się łysy wychodzić przed tak dużą publicznością po tym co zaserwowali pierwszego dnia Opener - logiczny i znacznie lepszy wybór na otwarcie niż poprzedniej nocy. Walka była dobra, miała swoje momenty, ale jednak czuć było, że ta Naomi jest tu na dokładkę. Rezultat był wiadomy, ale cieszy, że to Ripley została odliczona. Tak jak lubię Australijkę to jednak twierdzę, że przez jakiś czas powinna odpocząć od tytułowego obrazka. Tagi wrzucone do kotła - samograj, który wyszedł ok. Fajne spoty (ten Spanish Fly przepiękny) i na pewno będzie co pokazywać na Roł w przebitkach, ale skłamałbym gdyby to był jakiś klasyk do którego wrócę po latach. Parę kwestii mi tu nie zagrało (m.in kobiety zamieszane w match), ale nie będę na to specjalnie narzekał. Fajne, ale tak na jeden raz. Lyra vs. Becky - interesował mnie tu głównie wynik przez co całość niesamowicie mi się dłużyła, ale z tego co widziałem było ok. Końcówka to zaś typowe pójście na łatwiznę, żeby Lynch miała dalej pas... Samoa x2 albo i x5 - wincyj Samoańczyków, widz wytrzyma Tak to jest jak chcesz mieć u siebie Samoa Joe w prime, a trafia ci się jedynie taki z Ali Express. Słabe to było i nawet nie chce mi się o tym pisać: AJ vs. młody Mysterio - tak sobie, parę fajnych momentów, m.in ten z krzesłem i przypomnieniem sztuczek Eddiego, ale jako całość mnie to nie porwało. Styles jest past prime, natomiast przed młodym jeszcze sporo nauki by taki pojedynek pociągnąć. Nic specjalnego. Jasiu vs. Cody - prawie 40 minut, no przewijałem nie ukrywam Kilka momentów widziałem i to mi wystarczy. Z tego co zobaczyłem dali radę...Powrót Lesnara? Może niektórych ucieszy...Aha -pamiętajcie moi drodzy: nigdy nie pytajcie jakim heelem był Cena! Drugi dzień lepszy z lekkimi skazami. Gdyby nie ta ich pogoń za numerami to dostalibyśmy pewnie jednodniowe SummerSlam, które mogło być bardzo dobrą galą. A tak mamy dwie noce i odczucia są przez to mocno mieszane.5 punktów
-
Biorę udział w ankiecie bo mogę. Nie muszę ogladać całej gali aby widzieć że nie ma tam dla mnie niczego interesującego. 20 minut skipowania aby zobaczyć sobie wejściówki (to jakie kawałki mają Tag-Teamy to jest masakra,dablju nie umie w muzyczki, ale to to już jest mastersztyk), kto wygrał i wisienke na torcie czyli Lesnara. Pomyśleć że najbardziej bezpłciowy faceturn Ceny był tylko po to aby dostał Lesnara za rywala na kolejnej gali u Arabów.... Gala roku była 12 lipca w Teksasie5 punktów
-
Odniosę się do tego co ostatnio dzieje się na tygodniówkach AEW/galach, muszę przyznać że federacja chyba już obrała sobie cel jaki produkt chcą serwować fanom, w końcu skupiają się na rywalizacjach i walkach, koniec cyrku " przebije WWE " zaczęli robić swoje, Khan postanowił celować z produktem w kierunku +18 przestawiając się na porządny brutalizm we walkach, właśnie takiej mian stream'owej federacji brakowało która serwuje ostry produkt, był pewien okres że strasznie przymulali i już się bałem że obiorą kierunek " pierdzącej słodko federacji " i chyba z powrotem wrócę już na pełny etat do oglądania tygodniówkę od AEW bo produkt odżył i trzeba być ślepym aby tego nie zauważyć... Przejrzałem sobie komentarze na instagramie czy facebook'u, te same osoby co narzekały że produkt WWE jest słodko pierdzący że nie ma krwi, nie ma brutalnych walk teraz narzekają że AEW zamienia się w drugie CZW, hamburgery i nie tylko oni mają coś takiego że nigdy im nie dogodzisz, dlatego trzeba olać opinię ludzi w internecie bo gdy produkt idzie w dobrym kierunku to oni nagle sądzą że idzie w chujowym, teraz nagle WWE jest lepsze bo jest mniej brutalny Jakby AEW kopiowało i robiło taki content jaki robi WWE to by narzekali że Khan kopiuje pomysły od Triple H i spółki, Amerykańscy fani wrestlingu to jednak debile, nie ma co się dziwić że WWE woli latać po Europie niż serwować produkt dla tych zamuleńców. Druga sprawa to Christian Cage... Ja pierdole co on dał za promo, chłop to chyba jakiś renesans przechodzi im starszy tym lepszy, ja się pytam jak WWE mogło zjebać taki potencjał? Takiego zawodnika, przecież chłop mógł śmiało być jednym z najlepszych na mikrofonie w WWE, śmiałoby mógłby być wśród najlepszy mówców jak Rock, Austin, Cena, Punk to pokazuje jakim parapetem był Vince ograniczając takich zawodników jak Christian... Dobrze że chociaż dostał ten słaby run z pasem WHC, to chociaż miał główne mistrzostwo federacji ale i tak wole nie pamiętać o tym runie bo to była masakra względem jego postaci, blokowany był chłop i wyszedł taki paździerz... Ale przez cały swój okres w WWE nie wykorzystali ani razu dobrze jego potencjału, jakby mu pozwoli być sobą przebiłby nawet Edge'a teraz obecnie Adama Copelanda, chłop na mic'u jest drugim najlepszym mówcą po MJF'ie w AEW i to pokazuje jaki diament się krył przez te wszystkie lata, po prostu chłop musi wygrać kiedyś główne mistrzostwo Khan będzie głupcem jak mu nie da tego pasa, chłop na to zasłużył bo dzięki niemu produkt staje się od razu ciekawszy... Odnośnie sytuacji Wayne/Christian mam nadzieje że ta rywalizacja da mocnego kopa młodemu, widać w nim jakiś potencjał a Christian jako jego były mentor może go mocno podpromować, ogólnie pewnie skończy się to tym że Christian i Edge połączą siły i dojdzie do rozejmu, moim małym marzeniem jest to aby AEW z organizował pożegnalny run The Brood jeśli to ostatki Edge'a w świecie wrestlingu to nie będzie lepszej okazji, a dla fanów Ery Attitude to będzie coś świetnego... Wgl ta akcja z krzesłem, ja pierdole jak sobie ktoś spowolni to oni zamiast górą to tymi nóżkami zajebali Christianowi XD to było popierdolone Ale coś się nie robi dla wrestlingu... Wgl ten speeche odnośnie matki Shayne Wyane Christian zasugerował że zwiedził każdą dziurę Wayne'owej XD Nie dziwię się, jeden z najlepszych milfów na chwilę obecną wrestlingu śmiało może konkurować ze Stephanie, nie jeden to by miał kisiel w gaciach XD Druga sprawa to Dustin Rhodes chyba też jakiś kryzys wieku średniego przechodzi Co to była za walka pojebana, ta akcja ze śrubokrętem to serio wyglądała efektownie mimo że to work to wywołała sraczkę w komentarzach na IG że AEW zamienia się w drugie CZW XD Ja nie mam nic przeciwko, taki ostry produkt to coś co przykuwa moją uwagę, więcej takich hardcore'owych walk, widziałem w komentarzu że Mercedes Mone z chęcią też by stoczyła jakiś hardcore'owych match, to właśnie pokazuje że zawodnicy chcą łamać bariery i bawić się wrestlingem, a takie kontrowersyjne momenty zapisują się na lata, walka Jericho z Nick Gage'm do tej pory jest dobrze wspominana Aż się prosi o jeszcze jeden run dla Gage'a w AEW, pierwszy który przełamał pewną barierę był Matt Cardona który pokazał że nie ma czego się bać i można bawić się wrestlingem na całego więc nie dziwię się że inni zawodnicy również chcą spróbować, ostatnio Shotzi stoczyła death match z Tremontem i Lloydem ale po walce powiedziała że to był tylko jeden i ostatni raz nie ma co się dziwić stoczyć walkę z takimi weteranami jest kolejną osobą z main streamu po Cardonie, Jericho co nie bała się zawalczyć w tej stypulacji. W ostatnim czasie więcej Hardcore'owych akcji dzieje się w AEW niż w samym GCW.5 punktów
-
5 punktów
-
WWE Evolution 2025, czyli dla mnie personalnie najważniejsza gala w roku. Na wstępie muszę napisać, że według mojej opinii to była najlepsza Gala Premium od WWE w bieżącym roku. Było trochę śmieszkowania w internecie, że bilety się słabo sprzedają i średnio to będzie wyglądać, a tutaj się okazało, że przyszło ponad 8 tysięcy ludzi, którym zależy na kobiecym wrestlingu i od samego początku do końca spisywali się świetnie. Pozytywne zaskoczenie, że publika była aż tak gorąca. Na start, tak jak obstawiałem walka o pas IC. Becky Lynch vs. Bayley vs. Lyra Valkyria: Wow. Ruda od powrotu same bangerki daje. Wyśmienity pojedynek. Świetne tempo. Jak zaczynać, to właśnie z takim przytupem. Ponad 15 minut wybitnej walki. Publika miodna i sam wynik też. Bardzo interesujące zakończenie wymyślono to muszę im przyznać i co najważniejsze fajnie wyszło. Myślę, że teraz czas na SummerSlam, na kolejną walkę Becky vs. Lyra albo kolejny triple threat. Niezależnie co WWE wybierze o ringowy poziom można być spokojnym. Idealne otwarcie gali. 10/10 Jacy Jayne vs. Jordynne Grace: Gdy podczas Countdown dostaliśmy scenkę, z której wyszło, że Blake będzie wsparciem dla Grace w tej walce to już można było śmiało w ciemno stawiać, że ją zdradzi i Jayne, dzięki temu obroni tytuł. Może nie użyję stwierdzenia, że to była najlepsza walka Jacy w jej karierze w NXT, ale na pewno jedna z najlepszych. Więcej niż solidna walka, chociaż zakończenie oczywiste, bo Blake uderza pasem Grace i mistrzyni broni złota. 7/10 Alexa Bliss & Charlotte Flair vs. Asuka & Kairi Sane vs. Raquel Rodriguez & Roxanne Perez vs. Sol Ruca & Zaria: Z takim składem musiało wyjść coś miłego. Może i jedynie 10 minut, ale było to naprawdę treściwe 10 minut. Każda z Pań coś dodała od siebie. Mega reakcja na hot tag Charlotte pewnie zrobiło się jej miło na serduszku. Fajny motyw, gdy Sol dostała Spear od swojej kompanki, a Charlotte uratowała w tym czasie Lexi. Koniec końców po fajnej dalszej sekwencji Raquel zgarnia wygraną dla dziewczyn z The Judgment Day. Bardzo dobra walka i bardzo dobry wynik. Sol Ruca to artystka najczystszej wody i będzie z niej gwiazda. 8,5/10 Tiffany Stratton vs. Trish Stratus: Walka, na którą czekałem najmniej i miałem pewne obawy. Jak się okazało Trish była w stanie dać przyjemny pojedynek. Przed walką pisałem, że może lepiej Stratus umieścić w Battle Royal teraz zwracam jej honor, bo była godną rywalką i nie odstawała aż tak bardzo. Miłe zaskoczenie. 7/10 Jade Cargill vs. Naomi: Najsłabsze starcie Evolution. Bianca była właściwie zbędna, bo nie wydarzyło się z jej udziałem nic, ale rozumiem, że po prostu WWE zależało, żeby tak uznana zawodniczka pojawiła się w jakiejś roli na gali poświęconej Paniom. Coś o samej walce? Po prostu była średnia. Naciągane 5,5/10 Battle Royal: Absolutny brak niespodzianek lekko zaskoczył. W sumie mistrzyni TNA, która będzie walczyć za tydzień z mistrzynią NXT mogła się w takiej walce pokazać. Motyw z Kelani całkiem spoko to, że Tatum poleciała pierwsza już mniej spoko. Lash po dobrym występie zrobiła top 2. Bardzo miłe już kiedyś wspominałem, że Lash to dla mnie ulepszona Jade i oby WWE tego nie skopało w przyszłości. Steph walkę wygrywa, a po walce wywiad Stephanie-Stephanie. Miły moment. Widać będzie stawiane na Steph. Doskonały pierwszy rok w nowej fedce. 7/10 Main Event. IYO SKY vs. Rhea Ripley/IYO SKY vs. Naomi vs. Rhea Ripley: I gdy się wydawało, że najlepszą kobiecą walką weekendu będzie starcie Mercedes z Toni to na scenę wyszły Sky i Ripley i dały absolutnie genialny pojedynek. Absolutna perełka. Jedna z najlepszych walk tego roku. Obie Panie dały z siebie po prostu maksa. No i w tym cudownym starciu dostaliśmy na koniec sporej treści niespodziankę, bo Naomi dołączyła do walki, i to ona wyszła z niej zwycięsko. Jestem w szoku, bo wszystko wskazywało na to, że Jade ugra na SummerSlam i Naomi pójdzie na nią, a tu coś takiego. Trochę szkoda, no ale nie będę tutaj płakał i obniżał oceny, bo coś wyszło nie, tak jakbym ja chciał. 10/10 Podsumowanie: Doskonały opener i Ruda dalej mistrzynią. Jayne wciąż z tytułem plus zdrada Blake. Dziewczyny z The Judgment Day dalej na topie. Trish pozytywnie zaskoczyła. Battle Royal z odpowiednią zwyciężczynią. Genialny Main Event z bombą na koniec. Ocena ogólna: 9na10. Przed galą byłem przekonany, że w przyszłym roku kolejnego Evolution nie będzie i pewnie nie będzie, ale mam nadzieję, że po tym, co tutaj odwaliły z poziomem walk Panie jednak nie będą musiały czekać na kolejną taką galę tak długo jak to było w tym przypadku.5 punktów
-
Drugi dzień WM i tutaj może będzie się więcej działo i ogólnie dzień będzie lepszy niż pierwszy, w sumie na to liczę, bo tutaj zdecydowanie karta poza ME wygląda lepiej, więc wydaję mi się, że Hunter postanowił zrobić przeciętny dzień 1 z giga dowalonym ME, a tutaj będzie z kolei na odwrót, dostaniemy bardzo dobry albo świetny dzień drugi, ale z gorszym ME, ale zobaczymy, może okaże się, że nic nie dojedzie albo że ostatecznie wszystko dojedzie, przekonajmy się WELCOME TO WRESTLEMANIA!!! Zaczynamy od Steph i tym razem to ona nas powitała na WRESTLEMANIII!! 1.Iyo Sky vs Rhea Ripley vs Bianca Belair, Women's World Championship Triple Threat Match Oj i mam nadzieję, że zaczniemy o wiele lepiej niż zeszły dzień, ogólnie mam nadzieję, że będzie lepiej niż zeszły dzień, poza ME, bo tego to nic nie przebiję raczej, chociaż przekonamy się dzisiaj, liczę na Ripley, ale logika podpowiada, że wygra to jednak Pianek, niemniej jednak walka powinna oddać. WHAT A MATCH!!! Kurde jaka ta walka była świetna, halo dzień pierwszy? To był opener? Gunther i Jey to przy tym wyglądało jak walka w kick offie, ja nie mogę, nawet nie przeszkadza mi wygrana Iyo, jeszcze Pianek przypięty YEAAAAH STREAK IS OVER! Około 14 minut świetnej walki, dalej wolałbym Ripley pinujacą Pianka, ale Iyo też jest git, kurde no naprawdę świetny pojedynek ile to dostanie? Oby jak najwięcej, polecam obejrzeć, przegenialny opener! Brawa dla każdej z PAŃ!!!! 2.Drew McIntyre vs Damian Priest, Sin City Street Fight Match Kolejna walka, która może być takim bangerkiem, że to szok, ale dzisiaj to każdy pojedynek nawet ME może być bangerkiem tylko pod innym względem, oj lecimy z tym, Drew mam nadzieję, że to ugra, zeszły rok należał bardziej do Priesta, więc tutaj Drew może się odkuć, żeby potem skroić Usosa z tytułu! Ale to była świetna walka, druga już dzisiejszego wieczoru, dzień pierwszy to przy tym wygląda jak tygodniówka xD, Nie był to typowy Street Fight, gdzie stypka była jedynie dodatkiem, a użyli jedynie krzesła, tutaj było czuć, że stypka była wykorzystana i potrzebna, Panowie chcieli się pozabijać, a stypulacja tylko dodała tej walce mocno, świetnie napisana historia, świetna ringowo walka, liczyłem trochę na Razor's Edge z ringu na te dwa stoły poza ringiem, ale i tak było dobrze, prawie 14 minut świetnego Street Fightu, Drew teraz leci po WHC i mam nadzieję, że skroi Usosa z tego tytułu, oj waleczka wybitna, Priest nie stracił, a końcówka wybitna, sam bym tego lepiej nie wymyślił, ten Claymore przy krześle w narożniku wyglądał mocarnie i nic dziwnego, że Damian po tym odpadł. 3.Bron Breakker vs Penta vs Dominik Mysterio vs Finn Balor, Intercontinental Championship Fatal 4 Way Match Kolejna walka, która może być kolejnym bangerkiem, o story tutaj nie ma się co rozpisywać, po prostu jakoś zrobione i tyle, ale walka powinna oddać, a i tak każdy najbardziej pewnie czeka na problemy w Judgment Day, a przynajmniej ja czekam xD, liczę na Dominika oczywiście. MAMY TO!!!! W GOT IT!!!! DOM DOM W KOŃCU MISTRZEM!!!! ZASŁUŻYŁ OD TAK DAWNA I DOSTAŁ TO!!! NIE DOŚĆ, ŻE KOLEJNY BANGEREK 10,5 MINUTOWY TO JESZCZE DOM PINUJĘ BALORA I ZDOBYWA TYTUŁ NA WM!!! TO JEST WM MOMENT!!! GENIALNY POJEDYNEK KOLEJNY, JA CHCĘ WIĘCEJ!!!!!! CZUĆ WM CZUĆ TO!!!! TRYPLAK GOTUJĘ!!!!!! I THINK CARLITO IS DEAD PAT KOCHAM CIĘ!!!! ALE EMOCJĘ!!!! 4.Randy Orton vs Joe Hendry, Singles Match No i pora na Open Challenge Pontona! To co Rusev wbija? W sumie mógłby, nie będzie to coś wielkiego wtedy i trochę ochłoniemy po tych genialnych 3 bangerkach, a Orton powykonuję sobie RKO i będzie git, swoją drogą świetne wideo promo Ortona o jego WM'kach, muzyka bardzo dobra i samo promo świetne, ale ten dzień jest przegenialny. Ulala Joe Hendry, w sumie logiczny wybór dość, Orton powinien wygrać na tej WM jak dla mnie, bo ostatnio cały czas przegrywa, a jak masz do wyboru podkładanie zawodników po powrocie, a podłożenie typa z innej fedki, z którą masz współpracę, ale to dalej występ na WM i podłożenie się nie będzie problemem, bo będzie medialne dla tej drugiej federacji to wybór jest prosty. 3 minuty walki około, Joe miał swój moment, Randy wygrał na WM i po walce jeszcze kolejne RKO dla Hendry'ego, takie momenty też są spoko, fajne na ochłonięcie. 5.AJ Styles vs Logan Paul, Singles Match Kurde jeszcze tylko 3 walki, aż szkoda, naprawdę tak wybitnie się ogląda ten dzień, ale zaraz dostaniemy kolejny bangerek, nie ma znaczenia, że program był do dupy, liczę, że walka dowiezie. Bardzo dobra prawie 18 minutowa walka, powiem tak od WM 38 nie oczekuję od Stylesa nie wiadomo jak szybkich walk, po walce z Edgem mega się zawiodłem i teraz chcę po prostu dobrych technicznie walk i to dostaję od tego zawodnika, dlatego jego walka z Knightem mi się podobała i tak samo teraz z Loganem, fajny pojedynek, trochę specyficzny booking, bo wyglądało to tutaj jakby Logan był bardziej doświadczonym zawodnikiem, a AJ świeżakiem, ale jakoś to i tak wyglądało, mocne starcie, były fajne momenty, tempo takie nie za szybkie nie za wolne, Kross nawet tutaj nie przeszkodził, a tylko dodał tym pojawieniem się, fajny pojedynek, nie ma na co narzekać moim zdaniem, Logan wygrał zgodnie z moimi przewidywaniami. 6.Liv Morgan & Raquel Rodriguez vs Lyra Valkyria & Becky Lynch, WWE Women's Tag Team Championship Tag Team Match No i lecimy, jak dla mnie ten pojedynek może być naprawdę bardzo dobry, uważam, że Becky to idealna partnerka tutaj dla Lyry, duża historia z Liv, z Lyrą też ma historię w NXT, nie widzę innej opcji, chyba, że Alexa, to też dobry, ale jednak gorszy wybór, zobaczymy co wymyślą, ja liczę na Becky. JEST I ONA! Najbardziej logiczny wybór po wypadnięciu Bayley. Nie będę ukrywał, to był dobry moment na jej powrót, na RR jeszcze jej nie chciałem, ale przy WM już trochę się stęskniłem i banan na ryju się pojawił, dobrze jej zrobiła ta przerwa, odpoczęliśmy trochę od niej. Około 9 minut, w sumie okej pojedynku, taki main event Raw poziom jak dla mnie, Becky i Lyra wygrały ku mojemu zaskoczeniu, ale no niech będzie, solidny pojedynek dobry na ochłonięcie przed ME jak dla mnie, a jeszcze ponad godzina gali, ciekawe co się odwali w tym ME, czy jeszcze jakiś segment czy coś, bo w sumie miał być jakiś od Wyatt Sicks, tak mówiły newsy, ale walka w porządku. Coś przed ME: No tak jak myślałem ponad godzina do gali to trzeba coś wymyślić, a to SCSA se wbija na quadzie xD, GDZIE ŻEŚ BYŁ ROK TEMU JAK STUNNERA TRZEBA BYŁO ZAJUMAĆ THE ROCKOWI?! A no podał sobie liczbę osób na arenie i tyle, można przechodzić do ME? Bo stygnę xD. 7.Cody Rhodes vs John Cena, Undisputed WWE Championship Singles Match Hehehehe no to powiem tyle powodzenia w pobiciu main eventu poprzedniego dnia. No i nie ma nowego theme songu na WM dla Johna, ale jest nowy titantron po prostu z napisem "John Cena" xD. Dobrze, że Cena jest heelem, nie musi wbiegać przez tak długą arenę, a to znaczy, że nie dostanie zadyszki, o kurde ale fajne wejście Kodeusza z tymi crossami. Chwila....Co?! xDDDD Nawet nie wiem jak to skomentować, mam jedynie takie wtf xDDDD Że Cody odlatuje po kopie w jaja i uderzeniu pasem? Rok Reignu Rhodesa, żadna obrona nie wywołała we mnie emocji kompletnie i po to to wszystko, żeby zakończyć go.....w ten sposób? Jakby walka do kitu nic ciekawego, Rhodes to wyglądał w tej walce jakby uczył się walczyć dopiero, leżał godzinę po najprostszych akcjach, emm słabo tyle powiem, gorzej niż się spodziewałem, znaczy walka taka jak się spodziewałem, ale booking to tragedia, ringowo nie oczekiwałem fajerwerków, ale bookingowo to wyszło gówno xD. Match Of The Night: 1.Iyo Sky vs Rhea Ripley vs Bianca Belair, Women's World Championship Triple Threat Match Plusy: Świetny opener i STREAK PIANKA IS OVER! Genialny i mocarny Street Fight Fatal 4 Way o tytuł Interkontynentalny i DOMINIK MISTRZEM!!! Joe Hendry dostał WM Moment, a Orton wygrywa od bardzo dawna na PLE! AJ Styles vs Logan Paul Powrót Becky i wygrana tytułów WWE Women's Tag Team Minusy: Main Event i sekwencja końcowa Podsumowanie: No to ten, tak jak napisałem na początku, dostaniemy gówniany ME drugiego dnia, a reszta dowiezie? Kto by przypuszczał, mogli zamienić obydwa main eventy, to pierwszy dzień w ogóle byłby do skipa, a drugi dzień byłby jednym z najlepszych o ile nie najlepszym dniem WM w historii, spodziewałem się, że ME drugiego dnia będzie taki, chociaż nie spodziewałem się tak słabej końcówki, ogólnie uważam tak jak pisałem na początku, cała gala mi się podobała poza ME, ten dzień to dla mnie takie 7-8/10, trochę vibe WM 38, gdzie też jeden ME był bardzo fajny w postaci KO vs SCSA i fajne zaskoczenie to było, a drugi to Roman vs Lesnar, wiadomo jak się skończyło, nie wiem Tryplak to jednak ma coś z Vinca, żeby na jednej WM stworzyć jeden z najlepszych ME w historii i jeden z najgorszych ME w historii xDDD, ale jako całość WM miała swoje momenty, Dom Dom z pasem IC i Heel Turn Heymana z Sethem to czyste złoto, ciężko jakoś ocenić obydwa dni tej WM, bardzo nierówna była, chyba jednak pierwszy dzień bym dał niżej, bo przez wzgląd na ME zawyżyłem ocenę, jako całość to obydwa dni WM hmm takie 6/10? 6,5/10? Coś koło tego imo raczej nie więcej, czyli w sumie WM wyszła tak jak cała droga do WM, te walki, które miały lepszy program niż wyjść i się nawalać to oddały czyli walka o pas Women's World, Punk vs Seth vs Roman, Drew vs Priest, a no i dodatkowo walki o tytuły mid cardowe były bardzo fajne, a te, które miały gorsze programy to walka też została olana w większości, Jey vs Gunther, Tiff vs Flair, Cena vs Rhodes, AJ vs Logan(była dobra jak na ich program, ale ogólnie można było się spodziewać więcej), TND vs War Raiders, El Grande Americano vs Rey Fenix(tutaj nawet nie było programu, ale musiało być zastępstwo), a no i strasznie dziwne bookingi w walkach o dwa główne tytuły mistrzowskie, znaczy bardzo słabo zabookowane końcówki, czyli w sumie jaka Road To WM taka WM w tym roku była, dobrze, że obniżyłem oczekiwania to przynajmniej była przyjemność jakaś z oglądania.5 punktów
