Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA PPV Destination X


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  411
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.05.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No i było tak, jak można się było spodziewać. Three way tag team był oczywiście szybki, efektowny i ogólnie przyjemny dla oka. Podobnie można opisać walkę Lethala i Williamsa. Te dwie walki trzymał wysoki poziom. Walka KAz & Young vs Rellik & Black Reign przeciętna, Dustin jest całkowicie bez formy, w ringu porusza się jakby działała na niego inna atmosfera. Samego pomysłu z Super Erickiem oczywiście nie kupuję, ostatnio zbyt wiele głupkowatych gimmicków pojawia się w TNA (Hoyt stylizowany na Slasha? Są chyba jakieś granice...) Walka kobiet jakoś szczególnie nie zaskoczyła, można powiedzieć że nawet nieco zawiodła. Lepiej wypadały pojedynki Gail vs Kong. Fish Market Brawl sam w sobie nie był nawet zły, ale pobite zostały chyba wszelkie normy absurdu jeśli chodzi o gimmick matche w TNA. Miejscami bardziej to przypominało skecz Monty Pythona a nie mecz wrestlingowy... Roode i Booker w ogóle nie wykorzystali stypulacji, nie było chyba ani jednego spotu z użyciem pasa którym byli związani. Elevation X nie mogło wypalić, bo ta stypulacja nie ma żadnego potencjału. Oby już nigdy więcej TNA się na nią nie zdecydowało...

Main Event nawet niezły, ale nieco za krótki. Mogliby go nieco przeciągnąć.

DGUSA Freedom Fight Highlights http://www.youtube.com/watch?v=qekttdFCC20

1120776568498aade65c5a3.jpg

  • Odpowiedzi 20
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Beholder

    3

  • nasjazz

    3

  • -Raven-

    2

  • Stylu

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  562
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.12.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Lax vs Rock`n` Rave Infection vs MCMG

Opener zapowiadał się dobrze i te nadzieje nie zostały zawiedzione. Walka tag teamów to przede wszystkim triumfalny powrót LAX do gry – latynosi stanowili największą atrakcję matchu. Gunsi wypadli bladziej – liczyłem na większy popis Sabina i Shelleya, chociaż i tak to co pokazali sprawiało satysfakcję. Najmniejszy udział w całokształcie miał trzeci team – chłopcy z Rock`n Rave mieli wyraźne problemy z synchronizacją – nienajlepszego wrażenia nie jest w stanie zniwelować przebieranie się za Slasha i granie na „ludzkiej gitarze” (;P). Trudno w sposób jednoznaczny wypowiedzieć się na temat wyniku – z jednej strony kibicowałem MCMG, ale do zwycięstwa LAX trudno się przyczepić – wszak przed tym świetnym teamem pojawia się szansa powrotu na szczyt tag team division, gdzie królowali przez cały niemal 2006 rok.

 

Jay Lethal vs Petey Williams

Petey Williams wrócił nareszcie na swoje właściwe miejsce – do walk o tytuł mistrza X – division. Szkoda tylko że wciąż występuje w kretyńskim gimmicku. Walka, jak na obronę x – div tittla przystało była szybka i dynamiczna, obfitująca w akcje, gdzie pojedyncze zgrzyty nie mąciły całokształtu. Pojedynek przeszedł gładko od początkowego festiwalu reversali i mat wrestlingu do „ciężkiej artylerii” finału. Petey nie zawiódł i zaprezentował canadian destroyera. Uważam, że Lethal zbyt gładko kickoutował po tym movesie. Końcowemu roll – upowi, gdy spojrzy się na niego z perspektywy całej, dobrej walki, nie udało się zabić całości, ale w tych okolicznościach wielokroć bardziej pożądany byłby lipny Macho – elbow Jaya.

 

Kaz & EY vs Homer Blackdust & relliK

Pierwsza odsłona gimmickowego szału. Pomimo cartoonowaości i komiksowości (jakże doslównej :D) walkę dało się przetrawić. Najwięcej w tym zasługi miał Kaz – wciąż trzyma poziom i zaskakuje niesztampowym style. Jak na siebie nieźle wypadł relliK – dotychczas prezentował niewiele oprócz „efektynych kopów”, teraz poszerzył znacznie repertuar. Blackdust plątał się gdzieś z boku, a Eric... no cóż, sam nie wiem co myśleć o jego transformacji. Nigdy nie byłem wielkim fanem superhero gimmicku Huriccane`a, a Super Eric wydaje się być jego kalką.

 

Gail Kim vs Kong vs ODB

Pomimo dużego chaosu, szczególnie w końcowych partiach walki i braku zgrania zawodniczek walka przypadła mi do gustu. Jak dla mnie była to jedna z najlepszych dotychczasowych walk knockoutsów. Kong jest wciąż świetna w roli monster heela. Jej movesy aż emanują niespotykaną w walkach kobiet stiffownością. Big splash z drugiej liny był godny samego Vadera.

 

Fish market brawl

Miejscami bardziej to przypominało skecz Monty Pythona a nie mecz wrestlingowy...

Strzał w dziesiątkę. „Taniec z policzkowaniem się rybami” jak nic. Wyobraźnia Russo (z góry zakładam że Vic zabookował tą walkę ;)) rozpostarłszy skrzydła wzniosła się ku nieboskłonom ;P. Wszelkie granice absurdu zostały przekroczone. Co i rusz przecierałem oczy, kiedy oba teamy okładały się rybami i gdy Brother Ray szamotał się na wędce, złapany na ciastko. Przy „oralnym” motywie z rybą niemal spadłem ze stołka. Ale tak między Bogiem a prawdą, walka spodobała mi się. To była jedna z tych rzeczy, które są aż tak głupie, że aż fajne – coś na kształt „Wściekłych Pięści Węża” i innych filmów Z.F. Skurczu. Przy okazji nasunęła mi się pewna refleksja – ciekawe co by się stało, gdyby pokazać ten match osobie, która dotychczas nie miała żadnej styczności z wrestlngiem. Ciekawe jakie odniosła by wrażenie widząc Czerwonego Diaboła i Niebieskiego Rybola okładających dwóch dużych panów po głowach tuńczykami (czy innym ustrojstwem – żaden ze mnie ichtiolog :P).

Booker T vs Robert Roode

Walka średnia, krótka i mało ciekawa. Wszystko to już widzieliśmy, skórzany pasek nie przyniósł powiewu świeżości. Ten pojedynek wypadł blado nawet na tle innych walk Bookera z Roodem.

 

Elevation X

Wszystkie prognozy się spełniły – elevation X był najsłabszą walką na gali. Coś tam jeszcze działo się podczas pierwszego, „naziemnego” etapu, ale gdy obaj przeciwnicy znaleźli się na konstrukcji walka straciła jakąkowlwiek wartość. Rhino i James kolebusiali się na rusztowaniu ledwo się trącając i przesadnie tracąc równowagę. Na dokładkę co chwila kamerzyści serwowali przebitki na „przerażone” twarze kibiców, mające wzmóc „grozę” sytuacji. Powtórzy ł się, o zgrozo, kreskówkowy motyw z chowaniem się w ruszotwaniu, tym razem jednak wskaźnik nonsensu posunął się dalej – Strom nie tylko ułożył się wygodnie w rusztowaniu i uciszał wskazującą go widownie, ale do tego wszystkiego popijał sobie jeszcze browara! Finalny upadek nie wyglądał zbyt groźnie.

 

Tag team war

Main event mnie zawiódł. W ringu tłum ludzi i żaden z zawodników nie dał z siebie 100, a w niektórych przypadkach nawet 50 procent. Nawet Nash nie osiągnął limitu swoich możliwości – mieliśmy prezentacje umiejętności co poszczególnych wrestlerów, można by rzec, w pigułce. Najkorzystniej w tym zestawieniu wypadł AJ – zaprezentował dawno nie oglądany Spiral Tap. Całość była letnia – bez wzlotów i dramaturgii. Całość nabrała kolorów właściwie tylko raz – gdy AJ, Christian i Kurt wykonali „układzik”. Koncówka była raczej nijaka.

 

Tegoroczny Destination X był według mnie zdecydowanie lepszy niż poprzednie ppv TNA. Zasługuje tym samym przynajmniej na miano dobrego, ale trudno orzec, czy na dużo więcej. Było kilka dobrych matchy, ale trafiło się kilka chybionych pomysłów, ze wskazaniem na elevation X. A – i nie da się zapomnieć że przekroczone zostały wszelkie granice absurdu...


  • Posty:  374
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.04.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Opener moim zdaniem był najlepszą walką PPV, co nie znaczy że wszystkie inne matche były beznadziejne. Masa Double Teamów, zabójcze tempo. LAX zdecydowanie zasługuje na pas, a gdyby zdobyli pasy powinniśmy zobaczyć feud z MCMG :twisted: Lethal vs. Williams był spoko, ale niestety nie kupuje gimmicku Lethala, ogranicza jego zdolności, bo z high-risk movesów używa tylko Elbow Dropa i Double Axe Handle, a wiemy że potrafi trochę więcej. Kaz & EY vs. Monsters przyniósł mi masę zabawy, z powodu Super Erica. Mimo, że gimmick jest po prostu absurdalny to jednak go kupuje :D "Nakałty" nawet nawet sobie poradziły, wolę oglądać divy z TNA niż z WWE :)

Fish Market Street Fight rozbawił mnie na równi z gimmickiem Ericka, i też mi się spodobał, motywy z rzucaniem rybami czy całowaniem ryb rozłożyły mnie na łopatki, wykładałem się ze śmiechu XD Booker T vs. Roode - hmmmm, podczas tej walki się zdrzemnąłem i sądze że nie straciłem nic ciekawego :lol: Elevation X - n/c.. żenua... nie widziałem tamtego Elevation X i nie mam z czym porównywać, ale to moze i lepiej :twisted: Liczyłem że walka skończy się jakimś wyjebiaszczym Gorem, ale jak tylko weszli na góre to straciłem nadzieje... ME był zdecydowanie za krótki, był też nijaki. Jedyną rzeczą zwracają uwagę był dawno nie widziany Spiral Tap AJ... Powrót do Starego Gimmicku? Shell Yeah! :D

Ogólnie Destination X nie było najwyższych lotów, ale nie okazało się taką klapą jak AAO


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Za nami Destination X. Powiem, że było to trochę dziwne PPV, bo zaczęło się na prawdę dobrze i do pewnego momentu szło także świetnie - niestety później była już równia pochyła w dół. Po kolei:

 

1. LAX vs Rock`n` Rave Infection vs MCMG - bardzo dobry opener, dużo niezłych spotów, non-stop coś się działo. Szkoda tylko, że tak mało w nim było MCMG. Wkurzający jest ten rockowy gimmick R n' R + fatalnie wygląda Hemme wypacykowana na "rockową divę":) Dobrze, że wygrali LAX, chociaż z każdą kolejną walką - w LAX jest coraz więcej Hernadeza a coraz mniej Homicide'a. Uważam to za spory błąd, zważywszy na potencjał tego wrestlera. Sama walka była bardzo dobra.

 

2. Jay Lethal vs Petey Williams - kolejny świetny pojedynek i "wizytówka" X-Division. Bardzo dużo się działo, przewagi zmieniały się jak w kalejdoskopie, multum wiarygodnych near-fall'i (bez picu myślałem, że pas może zmienić właściciela kiedy Williamsowi udało się wykonać Canadian Destroyera i od razu przeszedł do próby pinu) i dość dramatyczna końcówka. Sam finish trochę zwalony, bo kiedy Petey ustawił się tak specyficznie nad leżącym Lethalem, to byłem już na 100% pewny, że zaraz będziemy mieli roll up. Ogólnie - pojedynek zajebisty, chyba najlepszy na tym PPV.

 

3. Kaz & EY vs Balck Reign & relliK - jeżeli podeszło się do tego pojedynku na light'cie i potraktowało raczej jako rozrywkę niż zapowiedź ringowej maestrii, to walka mogła się podobać. Było śmiesznie (Young myślący, że przeciwnicy to nie ludzie tylko jakieś demony:) i zaskakująco (powrót Erica i debiut jego nowego alter-ego - Super Erica:). Kaz jak zwykle pokazał kawał dobrego wrestlingu. Ogólnie miło się rozczarowałem, bo myślałem że wyjdzie z tego większa kicha a było całkiem strawnie.

 

4. Gail Kim vs Kong vs ODB - bardzo solidna walka jak na pojedynek kobiet. Świetnie prowadzona jest Kong, której gimmick dominanta był bardzo dobrze sprzedawany w tej walce przez pozostałe panie. Niezły powrót Gail Kim. Ogólnie walka bardzo ciekawa, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę ogólny poziom kobiecego wrestlingu na scenie mainstreamowej.

 

5. Fish market brawl - niby było fajnie, śmiesznie i zabawnie, ale wkurzały mnie te akcje z rybami. Nie chcę tu uderzać w jakiś świętoszkowaty ton, ale trochę mało smaczne są motywy z poniewieraniem jedzenia, kiedy w niektórych częściach świata ludzie umierają z głodu. Takie to jakoś dla mnie mało zabawne było. Poza tym było ok - świetne motywy z ważeniem ex-Dudley'ów:), wabieniem Brother Ray'a za pomocą wędki z ciastkiem:) oraz nieźle pomyślany finish (bratobójcze 3D). Poza tym - Daniels jest zajebisty. Gdybym nie wiedział wcześniej że to on gra Curry Man'a to nigdy bym na to nie wpadł. Specjalnie usiłowałem wyłapać jakieś akcje typowe dla Fallen Angel'a, ale nie doszukałem się ani jednej. Zupełnie inny repertuar ringowy, świadczący o profesjonalizmie Chrisa (inny gimmick - inny styl walki). Szkoda tylko, że Daniels tym gimmicku niczego (nie wyjdzie poza X-Division) nie osiągnie, bo pomimo że jest zabawny i ludziska go kupują - na pewno łatwiej byłoby mu dopchać się w końcu do main eventów (tam gdzie jego miejsce) w gimmicku Upadłego Anioła niż wesołego Curry Man'a.

 

6. Booker T vs Robert Roode - beznadziejna walka, kiepska, nużąca i niestety zwiastująca kontynuację feudu. Uważam za żałosne te motywy kiedy Roode pastwił się pasem nad Traci Brooks. Jedyny pozytyw to Sharmell, która wjechała z pasem i wjebała wszystkim dookoła włącznie z sędziami i Jimm'em Cornette:))) Sama walka - kicha jakich mało.

 

7. Elevation X - ta walka nie mogła być dobra i... nie była. Było wolno, mało widowiskowo, nudno (wymiana lamerskich punchów), sztampowo (powielone motywy z chowaniem się pod konstrukcją tak żeby przeciwnik nie widział. Ktoś tu chyba brał lekcje od AJ'a) i bez ciekawego finalnego bumpa (ten upadek Storma był tak dramatyczny jak kolejny odcinek Mody Na Sukces). Ogólnie - dno i bąbelki, powinni zaniechać tego typu gimmick matchy, bo to 100-u procentowa gwarancja niewypału.

 

8. Tag team war - ogólnie main event mnie jakoś trochę rozczarował, bo po takim składzie (pomijam tu Nasha) spodziewałem się o wiele większych fajerwerków. Kevin nie powinien już walczyć, bo chłopina ledwo się rusza i fatalnie prezentuje się w ringu. Ogólnie dużo było chaosu a mało składnego wrestlingu. Nie powiem, żeby była to jakaś zła walka, bo spokojnie dało się ją obejrzeć, ale z pewnością nie zasługiwała na miano main eventu. Joe chyba rozpoczął swoją drogę po tytuł i to jest w tym wszsytkim najbardziej pozytywne.

 

Reasumując - Destination X było całkiem niezłym PPV, bardzo dobrze się rozpoczęło i pierwsze 5 walk pozostawiło po sobie bardzo pozytwne wrażenia. Szkoda, że kolejne 3 walki trochę to wrażenie popsuły, bo jeśli jeszcze main event był spokojnie "do zrobienia" (chcociaż jak na "walkę wieczoru" to było dość słabo), to walk takich jak Booker vs. Roode i ten nieszczęsny Elevation X - w ogóle nie powinni nam serwować na PPV. Moja ocena to 4 z minusem w sześcio punktowej skali.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  1 776
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.10.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Właśnie skończyłem oglądać to coś napiszę, ale nie tyle co poprzednicy (nia ta liga).

 

Three way tag team-cudo. Może za mało widziałem, ale to dla mnie najlepsza walka z TNA (oglądam od Turning point 2007).

 

X-division match-bardzo fajny, bardzo przyjemnie się oglądało, choć zabrakło mi czegoś choć sam nie wiem czego. Pin trochę słaby, ale to nie zepsuło wrażenia po bardzo dobrej walce.

 

Monsters vs Kaz i Eric- prawde mówiąc przewinołem ją, ale jak zobaczyłem kto pinował to znowu przewinołem tyle że do tyłu. Dla mnie kozak pomysł z tą przemianą Erica z tchurzliwego dzieciaka w superhero.

 

Knockout Championship- Najlepsza walka kobiet jaką widziałem. Żadko która walka o pas w WWE zwbudza u mnie takie emocje jak ta walka kobiet (na dobrą sprawę każda mogła wygrać).

 

Fish market brawl-jako mecz openner był najlepszy, ale jako część gali ten street fight był the best. Cały czas leżałem na podłodze ze śmiechu. Świetny pomysł na finish z (jak ktoś napisał) bratobujczym 3D. Coś z kategorii "to trzeba zobaczyć", albo żeby sie pośmiać, albo żeby wiedzieć z czego inni się śmieją.

 

Booker vs Roode- walkę przewinołem i raczej nie mam czego żałować. Po walce jak paniusia Rooda biczowała Brooks to aż nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać. Jedyny (taki mały, malutki) plus to Sharmell, która zagrała cene i pozamiatała na ringu :D

 

Elevation X- pierwszej edycji z udziałem AJ'a nie widziałem i po tym co teraz zobaczyłem nie zamierzam. Kompletna pomyłka, oby czegoś takiego więcej nie było.

 

Six man tag team war- fajne, ale nie do końca. Czegoś zabrakło, chociarz za bardzo nie ma do czego się przyczepić. Na miano main eventu nie zasługuje, chociarz mecz nie był zły.

 

PPV bardzo mi się podobało, zdecydowanie najlepsze odkąt oglądam TNA (TP 07). Moja ocena to 5-/6.

"Chciałbym tak zawszę, rzucić plik na brudne biurko,

Od dziś, mam nowe motto, żyję dziś, umrę jutro,

Za długo wierzyłem, że inna może być codzienność,

Kapitalizm ma to w dupie i nie zmienia nic w wzajemność"


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Petey nie zawiódł i zaprezentował canadian destroyera. Uważam, że Lethal zbyt gładko kickoutował po tym movesie.

 

Z tego co ja pamiętam, to Lethal w ogóle nie kick out'ował po Canadian Destroyerze (leżał zamroczony po ciosie walizką Steinera i finisherze Williamsa). Próbę pinu przerwała Vall (ściągając sędziego z ringu i wykłócając się, że Steiner zaatakował Machismo), bo Jay był całkowicie "nieprzytomny". Ogólnie było to dość sprytne zagranie, bo po takim combo (kant Steinera + Canadian Destroyer + natychmiastowe przejście do pinowania) myślałem że jest już po walce...

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grins
      Piękne odejście legendy tak jak powinno wyglądać! Nie wiem czemu mnie to tak boli... Że Cena odszedł jak ostatni luj AJ dostał owację  Chociaż Rusev i Oba zrobili mi przy tej skrzyni dzień... Ale AJ  kurwa mac... Ciesze się w chuj mam nadzieje że kiedyś tak u honoruj Willa Ospreaya  Dziękuje AJ i pisze to ledwo żywy rano! Piękne pożegnanie, szkoda że Cena wyglądało jak gówno.  LA Knight na czempa!   
    • Attitude
      Nazwa gali: ROH on HonorClub Taping Data: 21.02.2026 Federacja: Ring Of Honor Typ: Event Lokalizacja: Oceanside, California, USA Arena: Frontwave Arena Publiczność: 3.148 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Ring of Honor - dyskusja ogólna All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusje i komentarze
    • Attitude
      Nazwa gali: Marigold New Years Golden Garden - Dzień 14 Data: 23.02.2026 Federacja: Dream Star Fighting Marigold Typ: Online Stream Lokalizacja: Tokyo, Japan Arena: Korakuen Hall Publiczność: 895 Format: Live Platforma: Wrestle Universe Komentarz: Haruo Murata & Miki Motoi Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Kobiecy Pro Wrestling - dyskusje
    • Attitude
      Nazwa gali: WWE Monday Night RAW #1709 - A Tribute To AJ Styles Data: 23.02.2026 Federacja: World Wrestling Entertainment Typ: Online Stream Lokalizacja: Atlanta, Georgia, USA Arena: State Farm Arena Format: Live Platforma: Netflix Komentarz: Corey Graves & Michael Cole Karta: Wyniki: Powiązane tematy: World Wrestling Entertainment - dyskusje ogólne WWE SmackDown! - dyskusje, spoilery, wrażenia WWE RAW -
    • Grok
      AJ Styles wchodzi do WWE Hall of Fame. Po jego przemowie o emeryturze na Raw, cały roster WWE wyszedł na rampę, by oddać hołd Stylesowi, gdy leciały już napisy końcowe. Wtedy rozległ się gong The Undertakera, który wkroczył do ringu. Powiedział Stylesowi, że mają nierozwiązane sprawy, po czym ogłosił z wielką dumą, że AJ Styles jest najnowszym wprowadzonym do WWE Hall of Fame. Rodzina Stylesa dołączyła do niego w ringu i razem celebrowali tę chwilę, zamykając show. Przez całą noc pojawiali s
×
×
  • Dodaj nową pozycję...