Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Sebastian "Japan Ghost" Yoshihara: WSF Białoczerw #1


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  755
  • Reputacja:   4
  • Dołączył:  01.05.2011
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Obudziłem się jak co pewien czas w hotelu. Nie pamiętałem co to był za hotel, ale wiedziałem, co ujrzę, gdy odwrócę się na drugi bok. Tak, była tam kobieta. Niewysoka, ale słodka, ciemnowłosa japonka. Spała, więc nie pamiętałem jakie ma oczy. Z resztą, mam to w dupie. Nie pierwsza, nie ostatnia. Wyszedłem z pościeli tak cicho jak się tylko dało. Kiedy tylko wstałem od razu zakręciło mi się w głowie i poczułem kujący ból w głowie.

-Za dużo sake... Znowu...- pomyślałem.

Nałożyłem jeansy, koszulkę, bluzę i kurtkę i wyszedłem z pokoju. Po wyjściu od razu poznałem co to za hotel.

-Ehhh, trzeba rzucić trochę więcej napiwku na dole za milczenie.

Zszedłem na dół, dałem dla recepcjonisty kilka banknotów z jenami japońskimi i wyszedłem na zewnątrz. Było zimno jak cholera. Na szczęście miałem blisko do mojego mieszkania. Ona dzięki Bogu o tym nie wiedziała. I nie tylko ona. Po 20 takich akcjach przestałem liczyć. Wszedłem do budynku, otworzyły się drzwi windy i wjechałem na 9 piętro. Kiedy tylko otworzyłem drzwi przywitał mnie mój pies. Rudy jamnik zaczął merdać ogonem i drzeć mordę ile wlezie.

-Trybson, nie dzisiaj...

Od razu mnie posłuchał. Dobry pies. Dostałem go od mamy. Gdyby nie był to prezent od niej, już dawno by go tu nie było. To już 5 lat od jej śmierci. Wiele mnie nauczyła. No i oczywiście przekazała pasję do czegoś, co chcę, by dawało mi szczęście. Wrestling. Poszedłem pod zimny prysznic na kaca, i zasiadłem przed telewizorem. Kolejny odcinek Dragon Ball Kai czekał na mnie. Ehhh, szkoda, że to tylko odświeżone wersje a nie nowe odcinki, ale co tam. Dragon Balla akurat pokazał mi ojciec. Podnosił rangę tego anime na skalę dumy narodowej! Nie dziwie mu się, to jest zajebiste. Jedyna rzecz którą mi dał, którą mi przekazał. A potem spierdolił jak największy szmaciarz! Nie chcę go nigdy widzieć na oczy! Mniejsza, trzeba się skupić na odcinku, choć i tak wiedziałem co się stanie. Odcinek się skończył, więc poszedłem na siłownię. Po skończonej robocie spojrzałem na siebie w lustrze. Jakiż ja jestem ewenementem. Twarz Japończyka, po ojcu. Postura również, umięśniony, z zarostem. Ale oczy i włosy mam po matce. Była Polką, mam po niej blond włosy i niebieskie oczy. Podeszli do mnie jacyś gówniarze. Jeden z nich zaczął mnie wyzywać od mieszańców. Nie był to pierwszy raz. Mój wygląd zwracał jednak uwagę. Miałbym to w dupie, ale jeden z nich chciał przykozaczyć i mnie kopnął. Tego było za wiele. Powiedziałem, że zaraz spotkamy się na zewnątrz. Wyszedłem przed siłownię i od razu wyskoczyło do mnie dwóch nastolatków. Żadne wyzwanie. Parę ciosów i reszta nie odważyła się już podejść. Dzień jak co dzień. Zadzwonił do mnie Shinji. Pytał gdzie jestem, bo mieliśmy spotkać się na sali gimnastycznej jednej ze szkół by poćwiczyć wrestling. Powiedziałem, że miałem jedną sprawę do załatwienia i już biegnę. Po 5 minutach byłem już przy szkole. Był tam już Shinji, Kenji, John i Kim. Mieszanka wybuchowa. Dwóch rodowitych Japończyków, Amerykanin i Koreańczyk. Ale to moi przyjaciele. Jak zawsze przyszło kilku tubylców. Pan Sakamoto jak zawsze wydawał się nieobecny, ale jakimś cudem po naszych treningach dawał nam rady. Było tam też parę dzieciaków i nastolatków. Tylko jedną osobę widziałem po raz pierwszy. Facet w garniturze, z teczką. Japończyk. Czyli pewnie tubylec. Ale coś mi nie pasowało. Stała się jeszcze jedna dziwna rzecz. Pan Sakamoto nigdy nie rozmawiał z nami przed treningiem. A tu co? Podszedł do mnie i poprosił mnie na stronę. Powiedział mi te słowa:

-Dzisiaj daj z siebie wszystko.

Nie rozumiałem co się tutaj odbywa, ale postanowiłem się dzisiaj nie hamować. Walczyłem na 110%, ale ciągle dekoncentrował mnie ten pieprzony krawaciarz. Mimo wszystko pokazałem się jak najlepiej. Gdy skończyliśmy, pan Sakamoto podszedł do tego faceta w garniturze, spojrzał na mnie, a obaj się uśmiechnęli. Pożegnałem się z przyjaciółmi, bo nie byłem w stanie iść dzisiaj z nimi na miasto. Wróciłem do domu, wziąłem kolejny prysznic i położyłem się spać. Śniło mi się, że spełnia się jedno z moich marzeń. Jestem w Polsce, mieszkam tam. Mam tam wspaniałą rodzinę. Obudziłem się w środku nocy, bo usłyszałem dźwięk mojego smartfona. HTC wiszczał jak porąbany. Odebrałem. To był pan Sakamoto.

-Skąd ma pan mój numer? - spytałem zdziwiony.

-Kim mi dał. Nieważne. Posłuchaj. Jutro o godzinie osiemnastej masz spotkanie. Nie pytaj z kim i w jakim celu, dowiesz się wszystkiego na miejscu. Restauracja Kagetsu. Nie spóźnij się.

Rozłączył się zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć. O co mu k***a chodzi?! Lubię pana Sakamoto, ale ten facet robi się dziwny. Położyłem się spać z powrotem. Obudziłem się koło 10. Poszedłem do fryzjera zrobić jedną ważną rzecz, którą planowałem już od dawna. Przefarbować włosy na czarno. Mama by się zdenerwowała, ale powoli zaczynają mnie denerwować gówniarze mający problem z moimi włosami. Po sprawie wróciłem do domu, zjadłem trochę ryżu z kurczakiem, wyprowadziłem Trybsona i zacząłem szykować się na spotkanie. Jak mam się do cholery ubrać? Nie wiem z kim się spotykam. Postanowiłem ubrać się jako tako elegancko. Czarna koszula, czarne jeansy, pantofle. Chłopaki nigdy by mnie nie poznali. Uprasowałem ciuchy, oglądając kolejny odcinek Dragon Ball Kai i wyprowadziłem jeszcze raz Trybsona. Kiedyś miał inne imię, już zapomniałem jakie, ale po jakimś czasie zacząłem na niego mówić jak na tego debila z polskiej telewizji. Zadziałało. Nasypałem mu trochę psiego żarcia, bo nie wiedziałem kiedy wrócę. Była 17:20. Wyszedłem z domu i wsiadłem do autobusu. Na kilka minut przed 18 byłem przy knajpie. Wszedłem do środka, było dosyć elegancko. I wtedy przypomniałem sobie, że nie wiem gdzie mam iść! Który stolik? Nie wiedziałem przecież z kim mam się spotkać. Poszedłem do kelnerki, i powiedziałem, że ktoś ma na mnie tu czekać. Spojrzała na mnie i wskazała na stolik 9. Zdziwiłem się, bo siedział tam Kim!

-Stary, co ty tutaj robisz? - spytałem.

-Miałem ci zadać to samo pytanie.

Pogadaliśmy chwilę, aż ktoś do nas podszedł. To ten pieprzony krawaciarz ze szkoły!

-Posłuchajcie mnie panowie. Zamówcie sobie coś do jedzenia, ja zapłacę. Muszę jeszcze wykonać parę telefonów. Posilcie się, za chwilę wracam.

Przyszła do nas kelnerka. Wystarczyło jedno porozumiewawcze spojrzenie z Kimem i poprosiliśmy o dwa najdroższe zestawy z sushi oraz po 2 kieliszki sake. Mama powiedziałaby, że najedliśmy się jak świnie. Kiedy już kończyliśmy przyszedł do nas ten koleś. Przedstawił się jako Yamamoto Origi. Powiedział, że jest przedstawicielem jednej z europejskich federacji wrestlingowych. Serce zabiło nam szybciej. Powiedział, że jest starym znajomym pana Sakamoto i stąd jego przybycie do Nagasaki. Pan Sakamoto bardzo nas chwalił, więc postanowił sprawdzić na własne oczy czy jesteśmy aż tacy dobrzy.

-Sakamoto mnie nie okłamał - powiedział pan Origi, a nam uśmiech pojawił się na ustach.

-Niestety, mam dla was dobrą i złą wiadomość. Mam ze sobą kontrakt. Ale tylko dla jednej osoby.

Miny nam zrzedły. Pan Origi spojrzał na nas, i poprosił kelnerkę o jeszcze jedną kolejkę sakę dla mnie i Kima. Wypiliśmy, by ukoić nerwy.

-Wiem, że wam to się nie podoba chłopaki, ale takie dostałem polecenie. Nie mogę nagiąć zasad. Zrobimy tak, jutro zapraszam was do tej samej sali gimnastycznej. Walczycie jeden na jednego. Po tej walce zdecyduję kogo zabiorę ze sobą. Mam nadzieję, że obaj jesteście zainteresowani.

Przytaknęliśmy. Umówiliśmy się na tą samą godzinę co dzisiaj. Powiedział, że możemy już iść. Żeby odreagować jeszcze bardziej, poszliśmy do klubu. Ten sam tekst na podryw co zawsze i jechałem już taksówką do hotelu. Po upojnej nocy powtórka z ostatniego razu, ulotniłem się do domu. Zrobiłem wszystko co powinienem, wziąłem ciuchy treningowe i o 18 stawiłem się w szkole. W środku był tylko pan Origi, pan Sakamoto i Kim. Szybko się przebraliśmy i wzięliśmy się do walki. Była ona zacięta, jednak popełniłem jeden błąd. Kim zrobił mi Ankle Lock i musiałem odklepać. Nie wierzyłem, że przez tak głupi błąd moja przyszłość może legnąć w gruzach. Ubraliśmy się i czekaliśmy na decyzję pana Origiego. W końcu przyszedł.

-Panowie, walka była super. Niestety, tak jak mówiłem wcześniej, kontrakt mogę podpisać tylko z jednym z zawodników. Kim? Byłeś znakomity, wygrałeś. Ale tylko walkę. Kontrakt dostaje Sebastian".

Nie mogłem uwierzyć. Przecież przegrałem! Spojrzałem na Kima. Był bardzo smutny. Widziałem już łzy w jego oczach. Mimo, że razem z Johnem, Shinjim i Kenjim byliśmy przyjaciółmi, to jednak Kim był tym, kogo mogłem nazwać najlepszym przyjacielem. Nie mogę go tak zostawić. On też przecież dał z siebie do cholery wszystko! Powiedziałem, że nie zostawię tego i jeszcze się dogadamy. Pan Origi kazał mi zostać, a pan Sakamoto i Kim wyszli z sali. Do końca widziałem, jak Sakamoto pociesza Kima. Zostałem sam na sam z panem Origim.

-Sebastian. Hmmmm. Twoja matka była Polką prawda? - zapytał.

-Tak

-Tak więc chyba ucieszysz się, że zamieszkasz w rodzinnym kraju swojej matki?

Oniemiałem! Origi mówił wcześniej, że federacja jest gdzieś w Europie, ale nie spodziewałem się, że akurat w Polsce! To spełnienie moich marzeń! Wrestling? I to w Polsce?! Biorę to! Ale nie dałem tego po sobie poznać. Wiedziałem, że będzie chciał to wykorzystać w negocjacjach.

-Czemu nie, Polska to podobno ładny kraj, mama tak mówiła.

-Tak, ale również bardzo wymagający. Wrestling tam może nie jest bardzo popularny, ale jeżeli już istnieje to musi stać na wysokim poziomie. Tam nie liczy się tylko to jak walczysz. Ale to jak wyglądasz, twoja charyzma, wiesz o czym mówię. Wrestle Show Federation powstaje na nowo, więc zbieramy największe talenty z całego świata. Ja jestem jednym z wysłanników, działam w Azji. Jesteś bardzo młody, ale już dużo potrafisz. To może być dla ciebie przepustka do czegoś większego. Nie jesteśmy jakąś nie wiadomo jak bogatą federacją, dlatego możemy pozwolić sobie na takie warunki, jakie masz w tej umowie. Pasuje?

Spojrzałem na kartkę papieru, sumka wydawała się rozsądna, starczy na dosyć ciekawe życie w Polsce, nie musząc nigdzie jeszcze pracować. Nie jest chyba z nimi aż tak źle. Jednak nie mogłem myśleć tylko o sobie.

-Wszystko fajnie panie Origi, ale myślę, że stać was na odrobinę więcej.

Nie dałem po sobie poznać, że i tak podoba mi się obecna suma, ale czasem trzeba ponegocjować. Origi szybko wziął długopis do ręki, uśmiechnął się, przekreślił poprzednią kwotę i poprawił ją nieco. Pomyślałem, że nie warto przeginać.

-No cóż, teraz już nie mam żadnego problemu. Zgadzam się. Ale tylko pod warunkiem, że nie lecę sam. Kim leci ze mną. O resztę zadbam sam. Nie ma problemu?

Denerwowałem się lekko, bo myślałem, że może mieć coś przeciwko.

-Panie Yoshikara, nasza federacja musi dbać o swoją opinię, a polskie społeczeństwo jest dosyć tradycjonalne, jeśli wie pan o czym mówię..."

Chwilkę się zastanowiłem i już wiedziałem co ma na myśli.

-Spokojnie panie Origi, jesteśmy sto procent hetero.

Origi zaczerwienił się i powiedział:

-Macie dwa dni na spakowanie rzeczy...

-... i psa!

-Haha, i psa, oczywiście!

-Miło się z panem robi interesy - powiedziałem i podałem mu rękę.

Origi ją uścisnął i powiedział, że spotkamy się na lotnisku przy wejściu. Musiałem załatwić jeszcze jedną rzecz! Po rozmowie zadzwoniłem do Kima, powiedziałem, że musimy się spotkać. Opowiedziałem mu o wszystkim, gdzie lecę, co będę robił, o umowie i tak dalej. Był jednocześnie szczęśliwy, że jego przyjaciel robi karierę, ale i smutny, że nie jest na moim miejscu.

-Naprawdę Sebastian, gratulacje. Zazdroszczę ci, że lecisz do swojego rodzinnego kraju. Będę cię odwiedzał.

Uśmiechnąłem się i powiedziałem:

-Nie będziesz musiał, lecisz ze mną!

Kim o mało co nie spadł z ławki, na której siedzieliśmy.

-Ty chyba nie mówisz poważnie, nie jestem na tyle bogaty, żeby latać po świecie.

Wiedziałem, że poruszy ten temat.

Spokojnie mój przyjacielu, nie dość, że zostało mi jeszcze trochę pieniędzy po mamie, to jeszcze wynajmę moje mieszkanie. Ty wynajmiesz swoje. Poza tym dostałem dosyć fajny kontrakt, więc nie ma co narzekać. Poza tym chyba poradzisz sobie w znalezieniu pracy w Polsce? Uczyłem cię polskiego, coś tam umiesz. Angielski masz opanowany lepiej niż ja sam. Tam to wystarczy. Proszę, zgódź się. Pamiętasz jak obiecaliśmy sobie, że polecimy razem do Polski? To jest ten czas!

-Nie wiem Sebastian, zostawić tak wszystko?

Powoli kończyły mi się argumenty, ale został jeden, najlepszy. Ten który działa i na mnie i na niego.

-Stary, wiesz że w tym kraju są najpiękniejsze kobiety? Pomyśl, tyle bzykania! A nie wiecznie niewysokie dziewczyny, czarne włosy, ciemne oczy.

Widziałem błysk w jego oku. Nie musiał mówić, że się zgadza. Wiedziałem to.

-Masz 2 dni na spakowanie bagaży i lecimy! Ogarnij wszystko co musisz.

Pożegnaliśmy się, i wybiła północ. Tak oto kończy się najlepszy dzień w moim życiu. Wróciłem do domu, przywitał mnie Trybson.

-Cześć piesku, lecimy do Polski!.

Położyłem się do łóżka, nie mogłem zasnąć. Czułem się, jakbym wypił 5 kaw. W końcu jednak zasnąłem. Obudziłem się po 12. Strasznie późno. Trybson błagał, żebym go wyprowadził, zrobiłem to szybko. Zdzwoniłem się z Kimem i spotkaliśmy się z resztą paczki. Pogratulowali mi, nie mieli mi za złe, że zabieram Kima ze sobą. Obiecali, że wpadną na przynajmniej jedną walkę w moim wykonaniu. Ogarnęliśmy resztę spraw, a 2 dni minęły jak z bicza strzelił. Spakowany, z psem, poszedłem na lotnisko. Po drodze spotkałem Kima, dalej szliśmy razem. Dotarliśmy do tego hałaśliwego przybytku latających maszyn i szybko ujrzeliśmy pana Origiego. Był z nim również pan Sakamoto. Podziękowałem mu za wszystko, co dla mnie zrobił i pożegnaliśmy się z nim. Lecieliśmy klasą biznesową, takie bilety kupił pan Origi. Chyba lubił wygodę. W trakcie podróży opowiadał nam o całej federacji, o Polsce. Potem zapytał mnie, czy wiem jak chcę się prezentować na ringu, przy jakiej piosence chcę wychodzić oraz o mój gimmick. Powiedziałem, że nie myślałem o tym. W moich rozmyślaniach wpadłem na jeden pomysł. Spytałem pana Origiego czy Polacy lubią Dragon Balla. Origi powiedział, że jedno cz dwa pokolenia wychowały się na tym anime. Wiedziałem już wtedy jak będę wyglądał. Tylko nie wiedziałem jak mam się nazywać! Przecież to ważne! Nie myślałem przez jakiś czas o tym, więc spytałem, czemu wybrał akurat mnie.

-Jesteś dosyć szybki mimo swojej dobrej budowy. W ringu poruszasz się niczym duch, który...

-Co pan powiedział? - Przerwałem mu.

-No, że jesteś szybki.

Ehhh, nie o to mi chodziło.

-Co pan powiedział później?!

Chyba już wiedział o co mi chodzi.

-No że poruszasz się jak duch.

Bingo.

-Co pan powie na pseudonim "Ghost"?

-Nieźle, ale trochę obcykane. Dodaj coś do tego. Może to, skąd pochodzisz.

Japan Ghost.... Sebastian "Japan Ghost" Yoshikara...

Zamknąłem oczy, i wyobraziłem już siebie wychodzącego do ringu, z wielkim pasem WSF na ramieniu. To będę ja!

Lot minął już spokojnie, każdy z nas był zmęczony. Wylądowaliśmy po 19 godzinach. Pan Origi powiedział nam, że to jeszcze nie koniec podróży, bo jesteśmy dopiero w Norwegii. Po godzinie wsiedliśmy do drugiego samolotu, wreszcie do Polski. Do Gdańska. Na szczęście trwało to tylko kolejną godzinę i byliśmy już na lotnisku Lecha Wałęsy. Pan Origi zaprowadził nas do jednego z hoteli, powiedział, żebyśmy na razie wynajęli sobie pokój a potem na pewno znajdziemy coś na stałe. Zostawił mi również plik dokumentów, z którymi obiecałem się zapoznać. Szybko wynajęliśmy pokój, zamówiliśmy sushi, rozpakowaliśmy się i zacząłem się zapoznawać z dokumentami. Było tam już coś co mówił mi pan Origi, o całej federacji, jej funkcjonowaniu. Byli tam również już zakontraktowani zawodnicy.

-Hmmm, kogo my tu mamy, Sekciarz, gwiazda filmów i reklam klasy Z, przystojniaczek, psychol, cyrkowiec, staruszek który zamiast golić brodę, goli czaszkę, dobry duszek - koszykarz. Kim, choć zobacz. Janusz Cebula. On jest wrestlerem?!

Kim spojrzał na zdjęcie pana Janusza i wpadł w dwuminutowy rechot. Ale gdy spojrzeliśmy na ostatniego zawodnika, nie było już tak wesoło. Vaclav.

-Dobry jest. Utytułowany, doświadczony, zły do szpiku kości. Będzie ciężko.

Kim przytaknął mi i poklepał mnie po ramieniu. Przeglądam dalej dokumenty. Jest tam coś o pierwszej gali. WSF Białoczerw. Zacznie się turniej o pas. To moja szansa! Tylko żeby od razu nie trafić na Vaclava... A nawet jeśli to dam radę. Z tej bandy ewenementów jestem normalny, jako jedyny. Chwila, normalny? Skośnooki polak? Myliłem się, pasuję do tej bandy idealnie. Ale to ja zostanę najlepszy. Czy tego chcą czy nie...

Mój debiut panowie, mam nadzieję, że nie jest fatalnie...

 

It's nice to be important, but it's more important to be nice. Posse!

Kreatywny Roku 2013

Kreatywny Roku 2014

Moderator Roku 2014

 

 

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • IOOT_DZIKO

    1

  • Grishan

    1

  • Kosaki

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Bardzo udany debiut - łyknąłem go bez popitki ;) Można się przyczepić do trochę chropowatego stylu, albo tego, że nie wykorzystałeś do końca japońskich realiów, ale... byłoby to czepianie się na siłę. Najważniejsze jest to, że erpa czyta się zadziwiająco dobrze, fajnie przedstawiłeś swoją postać i nawiązałeś do zaprezentowanego przez Icona tła. Jedynym poważniejszym minusem, jakiego się dopatrzyłem, jest brak jakiegoś konkretnego speechu w którym podkreśliłbyś zalety swojego zawodnika i jego przewagę nad resztą rosteru. Nie jest to jednak nic, co przekreślałoby wartość tego erpa, ani tym bardziej nic, czego nie dałoby się naprawić w kolejnych.


  • Posty:  3 654
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

No przyznam, że nie spodziewałem się tak dobrego debiutu.

Dobra półka RP'a. Wszystko co powinno być znajduje się w twoich wypocinach. Nie brakuje żadnego elementu - i czyta się to bardzo dobrze.

Jest ciekawie, jest akcja i jest historia. Bardzo udany RP.

+ Za Trybsona. Nie wiedziałem, że Łorsą Szoł oglądają także zawodnicy wrestlingu. :t_up:

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Wow, to moja sława już dotarła do WSF...

Co do samego erpa, to następnym razem weź go sformatuj, bo tak bez odstępów i akapitów trudno się go czyta. Przedstawiłeś background swej postaci, nawiązałeś miejscami do WSF - tu dobrze. Mogłeś jednak powiedzieć coś więcej o pierwszej gali, turnieju itd. Nie ma co przesadzać z brakiem spicza jako takiego - nie ma karty, to są początki itd. No i moja rada na przyszłość: jeżeli opis jakieś czynności, wydarzeń z dnia codziennego nie ma związku z walką/galą/anglem to odpuść. Jest to częsty błąd początkujących zawodników, że ich erpy przypominają regularnie prowadzony pamiętnik.

To tyle, jesteś na dobrej drodze. Tak trzymaj.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...