Skocz do zawartości
  • Dołącz do najstarszego forum o pro wrestlingu w Polsce!  

    Dostęp do pełnej zawartości forum wymaga zalogowania się. Możesz przyśpieszyć proces logowania lub rejestracji używając konta na wspieranych przez nas serwisach.

    W przypadku problemów z dostępem do konta prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum(@)wrestling.pl

     

UFC (Spoilery, komentarze, dyskusje - temat zbiorczy)


DashingNoMore

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 364
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline

Nikomu nie chce się robić tematów o galach to może temat zbiorczy zda egzamin.

 

Ben Askren uduszony przez Demiana Maię. No UFC mocno zweryfikowało Funkiego... okazuje się, że jest bardzo jednowymiarowy. W każdej walce dąży do parteru a stójka leży. Z Lawlerem wygrał ledwo ledwo przez błąd sędziego, kolejne dwie walki to upokarzające porażki(nokaut w 5 sekund i porażka w parterze - gdzie miał być najmocniejszy). W pojedynku z Maią jeszcze coś ugrał ale wyżej nie ma czego szukać(head movementu zero, cały czas na sztywnych nogach. Lepszy stójkowiec ustrzeliłby go w pierwszej rundzie w pierwszej minucie). Musi popracować nad stójką i nad ustawianiem takedownów ciosami. Idąc na upartego w nogi w każdym pojedynku doprowadzi tylko do swojego zwolnienia. Walki nie ma co oglądać, odbyła się ona głównie na nogach a tam żaden nie pokazał niczego ciekawego. W parterze było lepiej ale spędzili w nim znaczną mniejszość walki.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 14
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • CzaQ

    5

  • -Raven-

    4

  • DashingNoMore

    4

  • MattDevitto

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  10 103
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Poza tym Askren pokazał, że ten jego parter wcale nie jest taki mocny (Maia nie raz sweepował go na glebie), a już oktagonowe IQ kuleje tym bardziej, bo mając takiego parterowego magika jak Demian na sobie, tylko idiota próbuje się uwolnić oddając plecy (tym bardziej, że firmówką Brazylijczyka jest RNC).

Albo Danka da teraz Funky'emu kogoś na odbudowanie, albo da mu Burnsa, który już zaczął zabiegać o to starcie, a to będzie stylistyczny koszmar dla Amerykanina (Brazylijczyk jest o 2 klasy lepszym stójkowiczem, a BJJ ma mega-agresywne pod kątem szukania poddań, tak więc z obaleniami będzie musiał Benek mocno uważać).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  3 166
  • Reputacja:   438
  • Dołączył:  24.07.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Kurczę lubię AssCreama, każda z jego walk w UFC dawała dużą rozrywkę, ale teraz to raczej będzie jego walka o być albo nie być. Jeśli wygra to zostanie jak nie to baju. Ciekawe tylko komu go dadzą.

Rewanż z Lawlerem gdzie była kontrowersja? Może jakiś leszcz na odbudowę? Albo od razu emerytura?

Chętnie bym go zobaczył ponownie z Masvidalem w przyszłości w dłuższej walce, ale najpierw Funky musi coś ugrać.

 

Co do samej walki - zdziwiła mnie stójka Bena - tym razem nie była fatalna, a zaledwie zła :twisted:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  1 364
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline

UFC 244

 

Kevin Lee vs Gregor Gillespie

Holy shit, co za nokaut. Wszystko rozbiło się o zasięg. Kevin rozegrał tą walkę bardzo mądrze, trzymał się nisko powstrzymując próby obaleń i ubił przeciwnika w stójce. Szkoda mi trochę Gillespiego bo dobrze mu szło w UFC i piął się coraz wyżej. Pierwsza jego walka w głównej karcie PPV i ciężki nokaut. Ajajaj...

 

Derrick Lewis vs Błagoj Iwanow

Techniki to w tym nie było za wiele, po prostu dwa byki napieprzające się po mordach. Dostarczyli mi rozrywki, zrywy czarnej bestii były cholernie emocjonujące, parę razy trafił Błagoja ale nie mógł wykończyć. Decyzja ostatecznie mogła pójść w obydwie strony ale chyba zgadzam się z zwycięstwem Lewisa. Significant strikes.

Mimo wszystko jednak... jeśli to jest topka dywizji heavyweight w UFC to ja wolę trzecią walkę Stipe z Cormierem ;)

 

Stephen Thompson vs Vincente Luque

Fight of the night w mojej skromnej opinii. W pierwszej rundzie obydwaj byli bezbłędni, techniczni, trafiali kontrami i wywierali presję. W drugiej rundzie wszystko zaczęło się sypać dla Vincente. Był niebezpieczny aż do końca walki ale zaczął znacząco przegrywać na punkty, Stephen go obijał z różnych stron, ciężko było przewidzieć co zrobi później. Zasłużone zwycięstwo dla Wonderboya, który wyglądał dzisiaj świetnie mimo, że parę razy dał się soczyście trafić.

 

Kelvin Gastelum vs Darren Till

Nudna walka w której niewiele się działo. Obydwaj masakrowali sobie nogi low kickami, trafiali też ciosami, żaden nie wyrobił sobie znaczącej przewagi ani nie błysnął niczym wyjątkowym. Wygrał Till ale jeśli walka potrwałaby jeszcze ze dwie rundy to mogło być zgoła inaczej. Kelvin zaczął łapać rytm, uderzać częściej a pod koniec trzeciej rundy zaczął nawet obalać. Po prostu było już za późno. Ale to nawet lepiej, nie przepadam za Kelvinem... a po oszustwie na ważeniu miałem nadzieje, że Darren zaserwuje mu nokaut ;) .

 

Jorge Masvidal vs Nate Diaz

Zakończenie walki to bullshit. Fakt, twarz Nate'a była mocno obita ale widzieliśmy już większe rozcięcia a sam Nate mówił, że może walczyć. Cóż, do zatrzymania walki Diaz i tak srogo przegrywał. Jorge był dzisiaj bezbłędny, trafiał, kontrował i umiejętnie rozbijał Nate'a, który w tym pojedynku nie istniał. Ciekawe jakby wyglądała dalsza walka gdyby doktor jej nie zatrzymał. Nate rozkręca się z czasem, w walkach z McGregorem też był na początku deklasowany po czym zaczynał budować sobie przewagę. Na szczęście dostaniemy Masvidal-Diaz 2 i oby tam został wyłoniony lepszy. No ale wciąż, świetny występ Masvidala, według mnie performence of the night.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 miesiąc temu...

  • Posty:  3 166
  • Reputacja:   438
  • Dołączył:  24.07.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Napiszę tutaj, bo tego też dotyczy - bardzo zayebana sobota jest jak się okazuje.

 

DO tematu - dzisiaj walczy Overeem z niepokonanym Rozenstruikiem i ciekawe jak to wypadnie. Jeszcze ciekawi mnie walka Rothwella ze Struvem. Tych walk można spodziewać się około 3 w nocy.

 

Teraz bardziej oftopowo, ale jakoś trzeba zaplanować wieczór :D

Boks - Wach walczy z Whytem. Ciekawe jak Polak wypadnie - walka koło godziny 19 wg rozpisek.

main event to rewanż, który zakończył się zaskoczeniem - Ruiz vs Anthony Joshua - koło 22.

 

Ponadto mamy KSW 52, które zaczyna się ponoć o 19? Powrót Mameda to na pewno ciekawe wydarzenie, ponadto Kołecki - Janecki (janikowski, ale sie nie rymuje ;/) to ciekawe zestawienie.

 

No i wisieńka na torcie - Alberto Del Rio :D versus Tito Ortiz Kombate Americas - dodatkową atrakcją jest niedawno zapowiedziany Masvidal w roli komentatora chyba? Ciekawe jak to wypadnie.

 

Kogo obstawiacie? Będziecie oglądać? Jak tak to gdzie?

Edytowane przez CzaQ
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 miesiące temu...

  • Posty:  10 103
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Co powiecie o dzisiejszym zwycięstwie Błachowicza nad Coreyem Andersonem, którym najprawdopodobniej zaklepał sobie walkę o pas z legendarnym Jonem Jonesem?

 

Zawsze trzymam kciuki za Jankiem (dozgonny szacun za to, że miał jaja żeby odejść z ciepłego kurwidołka KSW i iść sprawdzać się z najlepszymi na świecie) i cieszyłem się jak wariat po tym dzisiejszym KO-sie na Corey'u, ale czy tylko ja miałem stan przedzawałowy jak widziałem foot-work Polaka w tym starciu? Anderson to ogólnie stójkowy platfus, ale patrząc jak się poruszał w tej stójce (a jak Jano) i pamiętając, że jednak takiego Johnny Whiskacza ubić tam potrafił - byłem obsrany po pachy o wynik tego pojedynku. Całe szczęście, że pierdolnięcie Błachowicza zrobiło tu robotę. Niestety przy Bonesie i jego betonowej szczenie może to nie wystarczyć, a ostatnio właśnie Reyes pokazał jakie są patenty na Coco-Pikograma - świetne poruszanie się, ciągłe narzucanie presji i cardio (czego mu zabrakło). Niestety nie są to najmocniejsze strony naszego Wiedźmina i chyba pozostanie nam znowu trzymać kciuki, żeby Jano jakimś mega-lujem upierdolił łeb Panu Pulsacyjnemu.

O ile oczywiście Danka da w końcu title shota naszemu. Myślę jednak, że to Jones tu będzie decydował, a Jano jest dla niego o wiele bezpieczniejszą opcją niż natychmiastowy rewanż z Reyesem (z którym to notabene przejebał, tylko sędziowie dali mu wcześniejszy prezent na Gwiazdkę :roll: ), tak więc są spore szanse, że będziemy mieli pierwszego Polaka (faceta) w walce o Złoto w UFC.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  1 364
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline

Cieszy wygrana Janka, to na pewno ale osobiście nie byłem zadowolony z jego występu. Tak jak piszesz, flat-footed przez całą walkę, dużo dał się trafiać prostymi jabami i czekał na przeciwnika. W starciu z Jonesem to przepis na porażkę. Bones jest o wiele lepszy technicznie, jest nieprzewidywalny w stójce i ciężki do ustrzelenia. Z całą sympatią do Polaka, jeśli wyjdzie do Kościeja w takiej formie to zobaczymy klasyczny pojedynek w którym Jon deklasuje pretendenta. Na ten moment dużo bardziej czekam na rewanż z Reyesem.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 103
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Dokładnie. Na Bonesa nie można czekać. Tam nie można mu pozwolić się rozkręcić, co pokazał Reyes przez 3 pierwsze rundy, gdzie Jon gubił się jak dziecko we mgle. No, ale Reyes tam tańczył jak w Tańcu z Gwiazdami, a Jano - pomimo całej mojej sympatii - ruszał się przy Corey'u jak wóz z węglem i dawał się zapędzać pod siatkę. W walce z Jonesem nie będzie można liczyć na tego jednego, trafionego luja-ogłuszacza. Reyes też ma mega-pierdolnięcie, a nie uwalił Jona. Błachowicz będzie musiał wymyślić coś innego. Nie wiem, czy na miejscu Janka nie postawiłbym wszystkiego na jedną kartę i nie rzucił się na Jona "na berserkera", stawiając, że albo go znokautuje w dwie rundy, albo polegnę. Polak nie ma żadnych szans żeby wypunktować Mistrza, tak więc chyba tylko strategia "do or die" mu pozostaje.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 miesiące temu...

  • Posty:  1 364
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline

UFC 249

 

Pierwsza gala UFC od stycznia. Nie powiem by Bellator i UFC nie dbały o moją rozrywkę przez okres pandemii(jedni wrzucali na youtube'a gale w całości, drudzy zaś sypali money fightami) ale wciąż brakowało mi jakiejś rozrywki związanej ze sportem na żywo. Z okazji UFC 249 oraz tego, że UFC wraca do regularnego organizowania swoich show... postanowiłem napisać post o gali ^^. Podziało się dużo.

 

UFC Fight Pass

 

Ryan Spann vs Sam Alvey

Bardzo słaby występ Alveya. Spann również nie pokazał nie wiadomo czego... no nie była to dobra walka. Pisząc to nic już z niej nie pamiętam poza wynikiem. Dużo decyzji sędzióq było na tym PPV... większość kontrowersyjna... ale nie ta.

 

Bryce Mitchel vs Charles Rosa

Pełna dominacja. Charlesowi należą się oklaski ze serducho ale Bryce sprowadzał go jak chciał a na macie robił go jak dziecko. Dwa razy nawet był bliski zakończenia przez Twistera. Dajcie mu już kogoś poważniejszego bo chłopak na razie nie ma konkurencji.

 

Karta wstępna

 

Vincente Luque vs Niko Price

Prali się po gębach po równo. Dali wyrównaną, widowiskową i ciężką do wypunktowania walkę. Moim zdaniem po dwóch pierwszych rundach 20-18 dla Price'a, nie było mu jednak dane zobaczyć decyzji sędziów ponieważ wpadł w trzeciej na luja ogłuszacza, który zakończył walkę. Mało kiedy satysfakcjonuje mnie doctor stoppage... ale to było dobre zatrzymanie. Oko Niko wyglądało jakby przeszło przez maszynę do mielenia mięsa.

 

Carla Esparza vs Michelle Waterson

Mało się działo w tej walce ale pewien jestem jednego... wygrana Esparzy to bullshit. Pierwszy na tej gali ale niestety nie ostatni. Jeszcze na dwóch kartach wygrała 30-27. Ja nie wiem co za walkę Ci sędziowie oglądali. Michelle kontrolowała dystans, w wymianach ciosów wypadała gorzej ale przez większość walki trzymała odstęp wywalczony dzięki kopnięciom w brzuch i w nogi. Carla bała się angażować, wolała się trzymać poza zasięgiem nóg Waterson... co było głupotą biorąc pod uwagę to, że była od niej o wiele krótsza. Próby obaleń z odległości połowy oktagonu nie miały szansy zadziałać. Jeśli jakąś rundę Esparza wygrała to trzecią, pierwsza była wyrównana więc(na siłę) niech im będzie... ale 30-27?

 

Aleksei Oleinik vs Fabrico Werdum

Były mistrz heavyweightów byłym mistrzem heavyweightów ale dobrze, że to wylądowało w prelimsach. Bardzo słaby występ Werduma, nie wyglądał na przygotowanego na tą walkę. Nawet Joe Rogan wypunktował to, jak tragicznie wygląda. Był ulany i powolny a w pierwszej rundzie nie nadążał za również przecież nie nie wiadomo jak szybkim Oleinikiem. To co uratowało mu dupę to fakt, że Aleksei poszedł all out w pierwszej rundzie i nie udało mu się znokautować byłego UFC Championa. Szczęka Fabrico wytrzymała a w drugiej Oleinik już słaniał się na nogach, co pozwoliło Werdumowi na łatwe obalenia. Ogólnie rzecz biorąc, Fabrico powinien tą walkę mimo wszystko wygrać. Uważam, że w dwóch ostatnich rundach był lepszy ale sędziowie uznali wyższość ruska. Drugi wałek. Obydwaj jednak wypadli słabo i raczej Oleinikowi dużo to zwycięstwo nie przyniesie.

 

Anthony Pettis vs Donald Cerronie

No i trzeci wałek. Dobrze jednak, że to wszystko podziało się w prelimsach a nie w głównej karcie. Widać było, że Cerronie był zdeterminowany po trzech dużych porażkach. Ciosy Pettisa miały większą siłę... Donald miał jednak po swojej stronie volume. Szkoda, że nie mieliśmy dostępu do statystyk w trakcie gali bo chciałbym zobaczyć ile ciosów w tej walce wykonał Anthony a ile Donald. Moim zdaniem po trzech rundach 29-28 dla Cowboya ale ten wynik jest się jeszcze w stanie obronić.

 

Główna karta

 

Greg Hardy vs Yorgan de Castro

Jak nie lubię Hardego tak muszę przyznać, że wygrał tą walkę i pierwszy raz pokazał mi jakiś zalążek jakiegoś postępu. Pierwszą rundę przegrał ale po niej dostosował się do taktyki rywala. Zablokował w końcu jeden z leg kicków a po nim Yorgan uznał, że to pierdoli i oddał resztę walki wyprowadzając może ze 4 ciosy. Kontuzja kontuzją... ale Thiago Santos zawalczył świetne 5 rund w oktagonie z Jonem Jonesem i pozrywanymi więzadłami w kolanie. Nie widzę usprawiedliwienia dla Yorgana... Hardy był po prostu lepszy.

 

Calvin Kattar vs Jeremy Stephens a.k.a who the fook is that guy

Spodziewałem się, że Ci dwaj nie będą się pieprzyć. Szli w wymiany ciosów od pierwszej minuty i musiało się to w końcu skończyć nokautem. Piękne łokieto od Calvina.

 

Francis Ngannou vs Jairzinho Rozenstruik

Ta walka mogła pójść w dwie strony... albo Lewis-Ngannou... albo blitzkrieg. Na szczęście był blitzkrieg. Techniki zero... po prostu ten kto pierwszy trafi ciosem w który włoży siłę planety wygra... no i trafił Ngannou. Leciał na Rozenstruika z szczeną w powietrzu. Pomogło mu to, że rywal spanikował bo przy bardziej wykalkulowanym ciosie to pewnie Francis poleciałby na matę ala pamiętny nokaut McGregora na Aldo. Jairzinho nie był gotów na tą walkę... ale sam ją chciał. Więc...

R5pPl2FtR16rY-HBcmKIcHiajRiHzXBsyZMRGRkm_W0.png?auto=webp&s=fd998cb08c4dca8c625528651cb67d54889ea61a

 

Henry Cejudo vs Dominick Cruz

Byłem cholernie ciekaw tej walki. Styles make fights... a tu zmierzyła się dwójka jedynych zawodników, która pokonała Demetriuosa Johnsona w UFC. Totalnie nie wiedziałem czego się spodziewać, Dom u szczytu formy jest kotem i obydwaj mieli skillset aby pokonać drugiego. Spodziewałem się świetnej walki... ale nie TKO w drugiej rundzie. Zatrzymanie wzbudziło kontrowersje, ludzie wylali swoje pomyje ale moim zdaniem niesłusznie. Kolanko trafiło czysto, następnie Cruz zebrał serię niechronionych ciosów i mimo, że zaczął wstawać to nie bronił się inteligentnie - a zadaniem arbitra jest zadbanie o bezpieczeństwo zawodników. Trzeba też przyznać, że na przestrzeni całej walki Cejudo był po prostu lepszy. Dobrze radził sobie z nieprzewidywalnością Dominatora, kontrował go w wymianach i ustawiał swoje ciosy przez symulowanie prób obalenia. Henryk może jest wkurwiający poza oktagonem ale na tą obronę zapracował.

Zaskoczenie po walce... Cejudo ogłasza emeryturę... w wieku 33 lat. Dziwna decyzja... ale odchodzi u szczytu formy i ludzie zapamiętają go jako człowieka, który nigdy nie stracił mistrzostwa.

 

Justin Gaethje vs Tony Ferguson

Będę szczery... nawet nie rozważałem opcji, w której Tony może to wmoczyć. Nie rozważałem opcji, w której może to wmoczyć... a już zupełnie nie pomyślałbym, że zostanie tak zdominowany. Justin Gaethje zamienił mnie w fana. Świetny - bezbłędny występ. No... prawie bezbłędny. Spodziewałem się tego, że Tony będzie przegrywać w stójce... Justin jednak zaskoczył mnie w dwóch kwestiach. Po pierwsze nie blokował ciosów twarzą(jak to zwykle miał w zwyczaju), po drugie... kardio. Byłem przekonany, że Ferguson go w końcu ustrzeli... Gaethje machał tymi cepami i to co wydarzyło się w drugiej rundzie było dla mnie nieuniknione. Kwestia czasu ale Highlighta uratował gong. Byłem przekonany, że im głębiej w walkę pójdziemy tym bardziej będzie rosła przewaga Toniego. Myślałem, że durability Fergusona weźmie górę. Myślałem, że w wojnie na wyniszczenie Tony nie ma szans na porażkę... i udowodnił to przyjmując ciosy, który złamały wielu przed nim. Sęk w tym, że tu nie było wojny na wyniszczenie. Od trzeciej rundy był tylko Gaethje, techniczny, cierpliwy, punktujący i ostatecznie demolujący Boogiemana. Niesamowity występ Justina i ciężko wypracowane zwycięstwo. Walka Fergusona z Khabibem odsuwa się jeszcze bardziej.

Więc kolejnym rywalem dla Nurmagomedova będzie Gaethje. Paradoksalnie - Kebabowi się upiekło. Bo nie będzie walczyć z człowiekiem, który może go zaskoczyć również na glebie a z czystym stójkowiczem. A Khabib może sprowadzić dosłownie każdego i gdy już to zrobi to zwykle jest pozamiatane. Mimo wszystko jestem ciekaw tej walki, Justin nauczył mnie tego by go nie skreślać. Career making performence.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 103
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Carla Esparza vs Michelle Waterson

Mało się działo w tej walce ale pewien jestem jednego... wygrana Esparzy to bullshit. Pierwszy na tej gali ale niestety nie ostatni. Jeszcze na dwóch kartach wygrała 30-27. Ja nie wiem co za walkę Ci sędziowie oglądali. Michelle kontrolowała dystans, w wymianach ciosów wypadała gorzej ale przez większość walki trzymała odstęp wywalczony dzięki kopnięciom w brzuch i w nogi. Carla bała się angażować, wolała się trzymać poza zasięgiem nóg Waterson... co było głupotą biorąc pod uwagę to, że była od niej o wiele krótsza. Próby obaleń z odległości połowy oktagonu nie miały szansy zadziałać. Jeśli jakąś rundę Esparza wygrała to trzecią, pierwsza była wyrównana więc(na siłę) niech im będzie... ale 30-27?

 

Dla mnie decyzja adekwatna i nie wiem jaki ślepiec punktował 30-27 dla Michaliny? Esparza więcej trafiała konkretów, a to spamowanie kickami Waterson robiło niewiele szkód i nie bardzo stopowało Carlę. Walka ogólnie była chujowa i zamulająca, ale dla mnie bezdyskusyjna wygrana Esparzy. Może i walczyła ze wstecznego, ale nawciskała Mamuśce więcej + coś tam obaliła (swoją drogą do teraz nie mogę uwierzyć, że Karola przegrała z taką lamuską :roll: ).

 

Aleksei Oleinik vs Fabrico Werdum

Były mistrz heavyweightów byłym mistrzem heavyweightów ale dobrze, że to wylądowało w prelimsach. Bardzo słaby występ Werduma, nie wyglądał na przygotowanego na tą walkę. Nawet Joe Rogan wypunktował to, jak tragicznie wygląda. Był ulany i powolny a w pierwszej rundzie nie nadążał za również przecież nie nie wiadomo jak szybkim Oleinikiem. To co uratowało mu dupę to fakt, że Aleksei poszedł all out w pierwszej rundzie i nie udało mu się znokautować byłego UFC Championa. Szczęka Fabrico wytrzymała a w drugiej Oleinik już słaniał się na nogach, co pozwoliło Werdumowi na łatwe obalenia. Ogólnie rzecz biorąc, Fabrico powinien tą walkę mimo wszystko wygrać. Uważam, że w dwóch ostatnich rundach był lepszy ale sędziowie uznali wyższość ruska. Drugi wałek. Obydwaj jednak wypadli słabo i raczej Oleinikowi dużo to zwycięstwo nie przyniesie.

 

Jaki kurwa wałek? Rusek ośmieszył Brazylijczyka w stójce, pomimo że striking Olejarza to siermiężna dyskotekowa cepeliada. Dwie pierwsze rundy na luzie dla Ruska, bo zdeklasował Fabrycego boksersko, a w parterze nie dał sobie zrobić krzywdy. Werdum wypadł fatalnie. Wolny, niepewny strikersko i łapiący na mordę zwykłe luje jak leci. Nie wiem jak można by było wypunktować to dla niego?

 

Anthony Pettis vs Donald Cerronie

No i trzeci wałek. Dobrze jednak, że to wszystko podziało się w prelimsach a nie w głównej karcie. Widać było, że Cerronie był zdeterminowany po trzech dużych porażkach. Ciosy Pettisa miały większą siłę... Donald miał jednak po swojej stronie volume. Szkoda, że nie mieliśmy dostępu do statystyk w trakcie gali bo chciałbym zobaczyć ile ciosów w tej walce wykonał Anthony a ile Donald. Moim zdaniem po trzech rundach 29-28 dla Cowboya ale ten wynik jest się jeszcze w stanie obronić.

 

Nie wiem, czy oglądałeś tą galę późno w nocy i czy aby na trzeźwo, ale ja widziałem to w no-alco mode i kurwa Pattis bezdyskusyjnie ojebał tu Kowboja. Cerrone na jego tle wypadał momentami wręcz nieporadnie i dawał się kontrować jak dziecko. Dwie pierwsze rundy na luzie dla Antka (którego notabene nie cierpię) i dopiero w trzeciej Kowboj złapał wiatr w żagle, ale było już za późno żeby to ugrać. Samo to, że Cerrone ciągnął to w parter świadczy o tym jak Pettis go karcił na nogach (gdzie Donald strikerów zawsze "honorowo" podejmuje w stójce). Uwielbiam Donka, ale czas się zbierać na emeryturę. Szkoda zdrowia.

 

Henry Cejudo vs Dominick Cruz

Byłem cholernie ciekaw tej walki. Styles make fights... a tu zmierzyła się dwójka jedynych zawodników, która pokonała Demetriuosa Johnsona w UFC. Totalnie nie wiedziałem czego się spodziewać, Dom u szczytu formy jest kotem i obydwaj mieli skillset aby pokonać drugiego. Spodziewałem się świetnej walki... ale nie TKO w drugiej rundzie. Zatrzymanie wzbudziło kontrowersje, ludzie wylali swoje pomyje ale moim zdaniem niesłusznie. Kolanko trafiło czysto, następnie Cruz zebrał serię niechronionych ciosów i mimo, że zaczął wstawać to nie bronił się inteligentnie - a zadaniem arbitra jest zadbanie o bezpieczeństwo zawodników. Trzeba też przyznać, że na przestrzeni całej walki Cejudo był po prostu lepszy. Dobrze radził sobie z nieprzewidywalnością Dominatora, kontrował go w wymianach i ustawiał swoje ciosy przez symulowanie prób obalenia. Henryk może jest wkurwiający poza oktagonem ale na tą obronę zapracował.

Zaskoczenie po walce... Cejudo ogłasza emeryturę... w wieku 33 lat. Dziwna decyzja... ale odchodzi u szczytu formy i ludzie zapamiętają go jako człowieka, który nigdy nie stracił mistrzostwa.

 

Decyzja słuszna. Domeniko zbierał na glebie na łeb i się niespecjalnie bronił, a więc do kogo pretensje? Jak ktoś tu powinien ogłosić emeryturę to Cruz, bo zapaśnik zdeklasował go strikersko i Dominator tu nawet nie pierdnął.

Dziwna decyzja Heńka. Odchodzić będąc w swoim prime? Nie lubię krasnala, ale szkoda, bo z chęcią zobaczyłbym go z Yan'em.

 

Justin Gaethje vs Tony Ferguson

Będę szczery... nawet nie rozważałem opcji, w której Tony może to wmoczyć. Nie rozważałem opcji, w której może to wmoczyć... a już zupełnie nie pomyślałbym, że zostanie tak zdominowany. Justin Gaethje zamienił mnie w fana. Świetny - bezbłędny występ. No... prawie bezbłędny. Spodziewałem się tego, że Tony będzie przegrywać w stójce... Justin jednak zaskoczył mnie w dwóch kwestiach. Po pierwsze nie blokował ciosów twarzą(jak to zwykle miał w zwyczaju), po drugie... kardio. Byłem przekonany, że Ferguson go w końcu ustrzeli... Gaethje machał tymi cepami i to co wydarzyło się w drugiej rundzie było dla mnie nieuniknione. Kwestia czasu ale Highlighta uratował gong. Byłem przekonany, że im głębiej w walkę pójdziemy tym bardziej będzie rosła przewaga Toniego. Myślałem, że durability Fergusona weźmie górę. Myślałem, że w wojnie na wyniszczenie Tony nie ma szans na porażkę... i udowodnił to przyjmując ciosy, który złamały wielu przed nim. Sęk w tym, że tu nie było wojny na wyniszczenie. Od trzeciej rundy był tylko Gaethje, techniczny, cierpliwy, punktujący i ostatecznie demolujący Boogiemana. Niesamowity występ Justina i ciężko wypracowane zwycięstwo. Walka Fergusona z Khabibem odsuwa się jeszcze bardziej.

Więc kolejnym rywalem dla Nurmagomedova będzie Gaethje. Paradoksalnie - Kebabowi się upiekło. Bo nie będzie walczyć z człowiekiem, który może go zaskoczyć również na glebie a z czystym stójkowiczem. A Khabib może sprowadzić dosłownie każdego i gdy już to zrobi to zwykle jest pozamiatane. Mimo wszystko jestem ciekaw tej walki, Justin nauczył mnie tego by go nie skreślać. Career making performence.

 

Jestem fanem Gatka jeszcze z czasów WSoF, ale tutaj mnie rozjebał po całości. Totalnie oszczędzający paliwo, nie podpalający się nawet po podłączeniu Antka, cierpliwy, celny, kontrujący i walczący ze wstecznego... (gdzie zawsze szedł do przodu na zasadzie "zabij lub zgiń") Kapitalny występ i zdecydowanie lepszy przeciwnik dla Nurmy niż Ferg, którego Dagestańczyk by zajechał zapaśniczo (co robił nawet Lee dopóki nie zabrakło mu paliwa, a Nurmie by go bankowo nie zabrakło). Gatek wywodzi się z zapasów (chociaż z nich nie korzysta, bo jak mówi o sobie z rozbrajającą szczerością - zawsze był słabym ofensywnym zapaśnikiem, ale trudno go było sprowadzić na glebę), tak więc jeżeli udałoby mu się powstrzymać kilka prób obaleń Kebsa, to miałby szansę czymś ustrzelić Nurmę (a przypierdolić ma czym). Cieszy mnie ten wynik, chociaż z drugiej strony szkoda mi Ferga. Średnio go lubię, ale walka z Dagestańczykiem należała mu się jak psu buda.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 rok później...

  • Posty:  2 680
  • Reputacja:   380
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

UFC nie śledzę już ładnych parę lat, ale i tak jestem w szoku, że Nunes to przegrała :shock:
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  3 166
  • Reputacja:   438
  • Dołączył:  24.07.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Kiedyś musiała. Teraz tak jak Janek chyba za bardzo zajęła się rodziną i innymi sprawami przy czym olała treningi i niezbyt doceniła przeciwnika.

Poza tym mimo szczęki, której Cena by pozazdrościł to Dżuliana jest nawet hot :D

 

Mnie najbardziej wkurwił main event. Kurwa nienawidzę Oliveiry i jego brzydkiego, głupiego ryja, za to bardzo lubię Dustina i kolejny raz świat pokazał jak mną gardzi, bo dał wygrać Denverowi z Domu z Papieru.

Najpierw Glover, potem Charles... jebać brazylijczyków.

Edytowane przez CzaQ
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 rok później...

  • Posty:  316
  • Reputacja:   108
  • Dołączył:  12.10.2021
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone

UFC 282: Błachowicz - Ankalaev:


Mitchell vs. Topuria: Co prawda poddanie wystąpiło w drugiej rundzie, ale Ilia od początku miał przeciwnika w garści. Bryce miał pare swoich momentów, ale można by było je policzyć na palcach u jednej ręki, Ilia był szybszy i miał mocniejsze uderzenia. Niemiecki Gruzin ładnie powstrzymywał próby obalenia, gdyż tam pewnie nie szłoby mu tak łatwo jak w stójce przeciwko Bryce'owi. Choć przed końcem rundy udało się to zrobić, ale chyba już za późno, bo przy bezradności Mitchella u spodu runda się skończyła. Ciekawiej było na pewno w tej drugiej, gdzie już całkowicie szło pod dyktando Topurii, ładny trójkąt w jego wykonaniu swoją drogą. Seria zwycięstw Mitchella w UFC się kończy, a Topuria apeluje o zorganizowanie gali w Hiszpanii, w sumie czemu nie? Jakaś Barcelonka by siadła


Till vs. Du Plessis: Darren swego czasu był jednym z najlepiej zapowiadających się prospectów z Anglii, nawet Bisping gościa mocno praisował. Du Plessisa nasze środowisko powinno doskonale znać, gdyż miał on swój epizod w naszym KSW. Małe szanse dawałem tutaj Dricusowi, nie wiem dlaczego, miałem jakieś przeczucie, że Darren go rozniesie. Tymczasem nie dość, że wytrzymał trzy rundy, to jeszcze poddał gościa zza pleców. Szukał tego duszenia już od pierwszej rundy, to wreszcie znalazł, bardzo fajne zwycięstwo, choć w samej stójce Dricus nie miałby czego szukać przeciwko Tillowi. Trzeba przyznać, że były mistrz KSW imponująco sobie radzi w UFC, oby jak najdłużej.


Ponzinibbio vs. Morono: No i mamy pierwszy nokaut dzisiejszej karty głównej, przyznam szczerze, że wolę takie zakończenia, zresztą kto nie woli? Wiele nietrafionych ciosów z obu stron, jakby któreś z nich siadło tam gdzie trzeba było, to mielibyśmy po walce wcześniej, a i wynik mógł być inny, przed walką miałem tutaj takie 50/50, ale lepszy okazał się Santi. Boks Morono nie wystarczył na Ponzinibbię, choć jeden cios zmusił go do zwolnienia tempa. Bardzo wyrównana walka, mógł tu wygrać zarówno jeden, jak i drugi i byłoby imo sprawiedliwie.


Pimblett vs. Gordon: Ludzie piszą tutaj o sporej kontrowersji i szczerze też tak uważam. Nie jest tajemnicą, że medialnie Paddy jest złotym dzieckiem UFC od pewnego czasu, dlatego szkoda ze w taki sposób pchają go do góry, imo tej walki nie powinien wygrywać, ale o tym później. Zresztą samo środowisko MMA nie zostawiło tego bez echa. Od najgorszych decyzji ever, po śmieszki z sędziów, że chyba mieli fryzurę na Paddy'ego, stąd ten werdykt:


FjrH92EVUAEQ97O?format=jpg&name=small



Dostał prezent w postaci wygranej, bo zarabia kupę kasy dla organizacji, proste jak drut, ale nie wiem czy UFC powinno wychodzić z takich założeń, jak dla mnie wynik mocno niesprawiedliwy. Zaskakująca była pewność Paddy'ego co do wyniku przed i po werdykcie, jakby wiedział że cokolwiek zrobi to i tak ma to zwycięstwo. Ciekaw jestem czy ten wynik taki pozostanie, czy jednak wyjdą z tego z twarzą i odwrócą temat. Pierwsza runda owszem nie była zła w jego wykonaniu, choć ta kontra Jareda na końcu też nie powinna go przekreślać. Druga runda na konto Gordona, bez dwóch zdań, cały czas tonował zapędy Paddy'ego. Imo spory wałek.


Błachowicz vs. Ankalaev: Jak stworzyć modern-fightera w UFC? Bardzo prosto, nadaj mu islamskie imie i rosyjskie nazwisko, masz zajebiście zapowiadającego się prospecta UFC, taki tip odemnie. O słuszności decyzji wypowiem się później, bowiem tutaj też kontrowersji nie brakło. Nie brakło ich na tyle, że sam Kadyrow dołożył swoje trzy grosze, wiadomo że musiał być za swoim. Ciekaw jestem, czy oburzenie byłoby na podobnym poziomie, gdyby Czeczen walczył z jakimś Brazolem, albo Brytolem, bo jak to tak zremisować z Polakiem? Z drugiej strony kto bronił brodaczowi znokautować Janka przed czasem? Kwestia decyzji byłaby potencjalnym założeniem co by było gdyby. Jestem tutaj murem za Jankiem, gdyż on sam mówił, że dwie rundy miał, a w trzeciej był parter, a reszta pół na pół i co on chciał zrobić? Wygrać, przejąć pas po takim występie? Szkoda tego remisu ogromna. Do tego dochodzi uderzenie na krocze, szkoda ze nie doszlo do drugiego, zawsze to jakieś punkty na minusie. Warto zwrócić uwagę, że Janek ani razu nie powiedział, że powinien to wygrać. Remis nawet jest sprawiedliwy, bardziej bym się oburzał, jakby Dagestaniec to wygrał. Sam Magomed miał problemy na backstage'u do organizacji i pracowników, także widać, że klasy nie kupisz. Nie pozostaje nic innego jak czekać na dalsze występy Janka w UFC, bo ma gość szanse na powtarzanie sukcesów za sukcesem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 miesiące temu...

  • Posty:  3 166
  • Reputacja:   438
  • Dołączył:  24.07.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Wychodzi na to, że Gamrot wkracza do akcji na krótkę metę żeby zawalczyć z Jalinem Turnerem. 

 

Chyba trzeba przestudiować drzewko genealogiczne Mateusza czy czasami nie jest spokrewniony z Chandlerem, bo ostatnio pokazuje niskie IQ zarówno w walce (kompletny brak gameplanu w najważniejszej walce w karierze przeciwko Dariushowi) jak i poza nią - bo trzeba być półmózgiem żeby się wpierniczać w tak niebezpieczną walkę i do tego w zastępstwie z wielkim chłopem jak Turner. 

 

Mati już raz się tak wdupczył z Guramem i uwalił debiut. Teraz znowu się podkłada z gościem, który przeważa fizycznie nad nim, a jak wiemy Mati do najsilniejszych nie należy i jak znowu spamowanie sprowadzeniami na nic się nie zda to jego stójka jest co najwyżej przeciętna. Do tego dodajmy tylko 3 rundy gdzie Mati się za bardzo ociąga z akcją i mamy przepis na katastrofę i dalsze zejście w rankingu i oddalanie się od pasa. 

 

Ja wiem, że Mateusz ma jaja i sam mówił, że nie boi się wyzwań i chce zawalczyć z każdym, ale powinien też myśleć o takich rzeczach jak lepsze zestawienia dla siebie. Przynajmniej teraz kiedy do pasa jeszcze się nie doczłapał. 

Obym się mylił i niech zmieli Tarantulę, ale to jest mega ryzykowne. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  3 166
  • Reputacja:   438
  • Dołączył:  24.07.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Przed Nami UFC 285 - powrót znanego cheatera, którego z jakiegoś powodu nazywają najlepszym zawodnikiem wszechczasów, Gamer wraca i walczy z niebezpiecznym dla siebie przeciwnikiem, a cała karta jest po prostu bardzo dobra. 

 

94418-3282802.png

 

Ogólnikowo omówię :

Stawiam na Basharata oraz Saaimana, bo to niezłe prospekty (poza tym mogę wygrać coś tam w konkursie i jak Basharat wygra to mnie to zbliży do celu :D ). 

Juliana Marqueza po prostu lubię i mu kibicuję.

Ian Garry to Paddy Pimblett wagi półśredniej, ale powinien ogarnąć mimo, że tym razem ma troszkę bardziej wymagającego przeciwnika. UFC będzie go pushowało tak jak wcześniej wspomnianego Anglika.

Du Plessis - tutaj mam zastrzeżenia ponieważ walczy bardzo dziwnie. Raz potrafi porobić Soldićia, a może się zdarzyć też tak, że może przegrać z kimś kiepskim. Brunson jest poważnym przeciwnikiem i zobaczymy co to będzie. Postawiłem na DDP, bo w końcu to taki "nasz" zawodnik z KSW. 

Cody Garbrandt już nie ma szczęki - lekki podmuch wiatru go nokautuje, więc pewnie średniej klasy zawodnik jak Trevin Jones go porobi (i to będzie jedyny Jones, który wygra podczas tego eventu - a przynajmniej oby :D ). No Love będzie niedługo kończył karierę i skończy się to tak jak z innymi weteranami jak choćby Shogunem, którego odprawił gość, który nawet nie jest z tej samej półki.

Bo Nickal powinien przejechać się po Pickettcie. Walka będzie trwała góra 3 minuty.

Gamrot... tu jest problem. Jalin jest duży, jest silny, a do tego walka trwa tylko 3 rundy, a jak wiemy Mati nie jest przyzwyczajony do takiego tempa. 5 rund to jego konik, a do tego jak znowu sprowadzenia nie zadziałają... może być różnie. Oby miał plan B, a nie tak jak w walce z Darkiem... "zapasy nie działają? To nie wiem co robić"

Shavkat powinien porobić Neala. Jak dla mnie Neil i Neal to ta sama półka, a jak wiadomo z jednym z nich Kazach już bez problemu sobie poradził. Ta walka powinna być podobna. Gość ma potencjał i tylko czekam na jego walkę z Khamzatem.

Valentina powinna zbesztać słodką Grasso, ale ostatnio coś z Tailą jej nie poszło. Powoli może być początek końca.

Gane to bardzo dobry stójkowicz, ale tu wszystko zależy od Fat&Bonesa - 3 lata rdzy, ostatnie walki nie były porywające w dodatku ze słabszymi przeciwnikami i ciekawe czy przyjdzie na PEDsach. Fizycznie nie wygląda dobrze i po prostu go nie trawię. Liczę, że Francuz go ustrzeli - najpewniej złamie mu te chudy giry low kickami.  Gane musisz!

 

Szykuje się świetny weekend - jakaś impreza, potem UFC, a potem AEW Revolution.  Piękny czas by żyć.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Najnowsze posty

    • IIL
      AEW All Out 2024 przesunięte o tydzień: W związku z tym w tym roku nie powtórzy się sytuacja w której AEW organizowało dwie gale ppv dokładnie tydzień po sobie. To moim zdaniem zmiana na plus, ale z drugiej strony zerwią z tradycją w której od czau pierwszego All In w 2018 roku, Chicago hostowało galę ppv w pierwszy weekend września. 
    • IIL
      Nagły zawał serca wczoraj rano... Wielka szkoda. Podobał mi się ten gimmick "badness" bazowany na Macho Manie. Widziałem też kilka jego walk na żywo w tym zajebisty finał 16 Carat Gold 2018 - Bones vs Dragunov vs Walter/Gunther. RIP...
    • Kaczy316
      Kolejne Monday Night Raw i ostatnie przed K&QOTR, czy dostaniemy coś ciekawego poza finałami od strony Raw? Zobaczmy. Rozpoczynamy od Sami Zayn vs Gigachad Gable, może to być bardzo dobra walka. Przed samym pojedynkiem dostaliśmy bardzo dobre promo od Samiego, które bardzo dobrze podbudowało starcie o tytuł Interkontynentalny na K&QOTR, a wyszedł również Gigachad, który także się wypowiedział i oczywiście zbeształ swoich podopiecznych z Alpha Academy, Otis znowu jest mega over dzięki temu, bo jest najbardziej jebany, a był Number One Guyem, Gable jest co raz bardziej nienawidzony przeze mnie, ale to przez to, że jest tak dobrze bookowany jako Heel i ma naprawdę talent i serce do tego co robi mimo wszystko, świetna wymiana zdań, bardzo przyjemny segment naprawdę i bardzo dobre wprowadzenie do walki do któej właśnie płynnie przechodzimy. 10,5 minuty walki w TV i dwie reklamy to z 15-16 minut panowie dostali, dużo jak na opener i świetny segment przed walką, sama walka była bardzo dobra, a większość i tak skupiała się na tym co mieli zrobić pomocnicy Gable'a, ostatecznie nikt poza Otisem nie zrobił tego co miał, ale widać po Otisie że nie jest zadowolony, oj dajcie mi ten feud, chcę go zobaczyć, Otis zaczyna być over, ale to chwilowe tak jak w 2020 i to Gable powinien wyjść górą z tego wszystkiego, bo on over jest od kilku ładnych lat, świetny pojedynek, Sami raczej obroni na PLE, bo kto przegrywa przed PLE to wygrywa na samym PLE, fani w ogóle nawet chantują już "You Suck" i to w rytm theme songu Alpha Academy oj czekamy czekamy, może jednak będą chcieli zrobić drugiego Angle'a z Gigachada oby oby. Na Backu Cruz został rozjebany, zapewne przez Carlito. Debiucik na Raw Brona, w końcu po przejściu, znaczy w sumie to długo czekać nie musiał, może z Rudym zawalczy, a nie to jedynie squash z jakimś jobberem meh czyli wracamy do punktu wyjścia. No i Bron pokazał że rozpierdoli sobie na spokojnie jobbera, odesłał go karetką do domu/szpitala, a Pearce jest wkurwiony na niego, może to prowadzi do czegoś większego, bo Bron powiedział że Pearce nie potrafi go kontrolować. Lyra vs Iyo, walka powinna wyjść dobrze, ale oby nie odjebali i nie dali wygrać Lyrze, no to przesada by była, Iyo dopiero co CO-Main Eventowała WM i wnosiła na największą galę w roku tytuł, który miała dosyć długo, no ja liczę, że Sky to spokojnie ugra. Nie wiem dziwna walka, publika miała totalnie wyjebane w ten pojedynek tak samo jak ja, tempo jakieś takie nierówne było i słaba chemia, Iyo czasem zrobiła fajną akcję, ale nic ponad to, nie bawiłem się za dobrze na tej walce i Lyra to wygrała......ja pierdole to Ilja nie mógł dojść do finału, Melo nie mógł dojść do finału, ale kurwa jebana Lyra se tak o rozjebała byłą mistrzynie, jeszcze jej koronę dajcie.....ja pierdole nie mogę, nie chce mi się tej dywizji oglądać jak ma być takie coś, pierdole finał QOTR, jeszcze niech Pianka rozjebie w finale oj tak świetne to będzie, a zapomniałem, nawet Stratton nie mogła dojść do finału, ale gówniana Lyra doszła, nie chce mi się tego oglądać, walka trwała z 10-11 minut czasu TV i razem z reklamami, których było chyba dwie to z 15-16 minut, za długo. O myślałem że dostaniemy jakąś zapowiedź rewanżyku pomiędzy Ricochetem i Ilją, ale chyba Ricochet ma większy problem w postaci Breakkera, ciekawe co chcę tym osiągnąć młody Steiner. Gunther dał całkiem niezłe promo na temat Jeya i KOTR na pustej arenie. LET'S GOOOOOOO AWESOME TRUTH VS JUDGMENT DAY! Nie wiem czy ringowo jakoś wybitnie będzie, ale niech wyjdzie dobrze i żeby Awesome Truth obronili tytuły, bo w sumie dobrze wyglądają jako Championi, nie są jacyś wybitni, ale mają okej run i śmiesznie jest z nimi. Lekko ponad 6 minut walki w TV i jedna reklama to z 9 minut panowie dostali, przyjemny pojedynek, zdecydowanie wolę takie pojedynki, gdzie ringowo po prostu jest poprawnie lub dobrze, ale dostarczają mega emocji dzięki kontaktowi z publiką i dzięki psychologii ringowej niż po prostu zajebiste ringowo, ale z małymi emocjami i bez psychologii, oczywiście najlepsze są i z tym i z tym w jednym, ale różnie to bywa, Awesome Truth obronili tytuły dzięki pomocy Brauna i ja jestem zadowolony, fajna walka, ogólnie to wszystko na plus. Liv zajebała Lyrze plaskacza, może Valkyria doznać kontuzji teraz? xDDD. Bronson pogroził Samiemu, Otis przeprosił Samiego, kurwa chanty dla niego to jakiś sztosik, ale WWE jak chcę to umie budować emocjonalne story. Kolejna nudziara ja pierdole, dajcie jej ten Heel Turn, bo słuchać nie mogę tego pierdolenia co tydzień o tym samym, skip, dajcie jej walki to chociaż będzie co pooglądać. Karrion nie wiem czy on grozi Xavierowi czy co, ale mógłby już nie pojawiać się w MR, nie ma tam czego szukać. Walka o to kto podłoży się Piance i Jade nie wiem w sumie kiedy. może na K&QOTR chyba że Pianek dojdzie do finału turnieju still walka do skipa dla mnie, wygrały Shayna i Zoey no tak, one mogą się podłożyć xD. Drew na backu powiedział z tego co zrozumiałem że już jest dopuszczony do akcji w ringu, więc czeka na jego rewanż o tytuł. Gigachad już spoufala się z Creed Brothers oj będzie zamiana sojuszników zdecydowanie, ale czekam wcześniej na feudzik Otis vs Gigachad, emocje będą i być może tytuł Interkontynentalny w tle, widziałbym to. Main Event Jey Uso vs Gunther, to nasz dzisiejszy Main Event! Gunther powinien to wygrać, ale sama walka jak się zbliży do ostatniej ich potyczki to będzie świetnie, około 15 minut, a z reklamami, bo chyba dwie były to z 20+ minut świetnej walki, jedynie sekwencja z obijaniem ręki Jeya mnie wynudziła, a reszta to sztosik totalny, mega dobra walka, dorównała ich walce o tytuł IC kilka miesięcy temu, nawet nie wiem czy jej nie przebiła, Gunther rozjebał Jeya i wygląda mocarnie, nasz Ring General leci po koronę, a Jey nie stracił za wiele, zemdlał po świetnej walce i mocnej dźwigni, poproszę Five Stara dla tych panów xD Cody i AJ by dostali. Plusy: Cała sekwencja otwierająca Z Bronem coś się dzieję mimo dalszego obijania jobberów Walka o pasy World Tag Team Main Event Neutral: Iyo vs Lyra Minusy: Dywizja Kobiet Podsumowanie: Całkiem niezłe Raw, pomijając dywizję kobiet to powiedziałbym że nawet świetne, opener kozacki, Main Event kozacki, walka o pasy Tagowe odbyła się i była przyjemna, Braunik się pojawia, Awesome Truth dalej z pasami, story z Alpha Academy mega ciekawe, a Otisek znowu jest over, pomijając kobiety to tak jak mówię bardzo dobry odcinek Raw i ja polecam obejrzeć, można się dobrze bawić.
    • IIL
      Pamiętam oglądanie live WM 23. To był zwykły pokaz slajdów w małym okienku nad ircem. Gdy w RR 2007 na końcu został Michaels i Taker magia płynęła z ekranu. Dobre czasy...  
    • Attitude
      Pechowo zakończył się main event gali Marigold Fields Forever dla Giulii. Zawodniczka tworzyła tag team z Utami Hayashishitą, a rywalkami były Bozilla i Sareee. Giulia zakończyła ten pojedynek kontuzją nadgarstka. Nie jest wykluczone, że będzie potrzebna przerwa od występów. Tego lata Giulia ma dołączyć do WWE i rozpocząć występy w NXT. A'propos NXT - zapowiedź dzisiejszego odcinka: * NXT North American Championship #1 Contender's Match: Joe Coffey vs. Wes Lee vs. Josh Briggs * NXT Women's North American Championship Qualifier: Fallon Henley vs. Thea Hail * NXT Women's North American Championship Qualifier: Brinley Reece vs. Jaida Parker * Karmen Petrovic i Natalya vs. Lola Vice i Shayna Baszler Nowe Playlist: Link do filmu Przeczytaj wpis na portalu Wrestling.pl
×
×
  • Dodaj nową pozycję...