Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołącz do najstarszego forum o pro wrestlingu w Polsce!

    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

WWE PPV - WrestleMania 35 (zapowiedź, dyskusja, spoilery)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  909
  • Reputacja:   107
  • Dołączył:  08.01.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Tak na luźno, w punktach:

 

- Lesnar z Rollinsem zupełnie nie porwali, może i byłem głupi spodziewając się czegoś dłuższego - logicznym byłoby nieznaczne przedłużenie walki, żeby Seth trochę poobijał Bestię, a tutaj myk, cyk, low blow, 3 razy finisher i 3 razy o matę. Panie Brock, bardzo proszę, nie wracaj Pan za szybko. Miło, że pas będzie eksponowany bardziej regularnie.

 

- AJ z Ortonem wykręcili coś pomiędzy usypiaczem a dobrą walką - były momenty, choć sumarycznie dupy nie urywało. Z chęcią zobaczyłbym obu panów w MitB matchu.

 

- Walka o tagowy pas SD była po prostu świetna. Każdy dostał jakiś moment, jakiegoś fajnego spota. Podtrzymuję to, co napisałem w temacie o SmackDown - Ricocheta i Blacka ogląda się świetnie, mam nadzieję że na stałe zakręcą się w pobliżu tych pasów. Jak zwykle walki tagów okropnie mnie nudziły, tak tutaj nawet nie przewijałem.

 

- To, że z Shane'a zrobili zwycięzcę tego turnieju o miano najlepszego na świecie jest tak absurdalne i niemiłosiernie wkurwiające, że aż... no nie wiem co. Teraz przedstawiają go jako BEST IN DE ŁOOOOOOOOOOOmatkojedyna jakie to jest tragiczne. Triple H jest personifikacją przerośniętego ego, ale Mekmen wciąż go goni. Walka do przewinięcia. Meh.

 

- Daniel vs Kofi. Tak. TAK. Nie zawiodłem się. Fajne kontry, zmiany przewag, rozpisane naprawdę nieźle. No i cholera, jak często zdarza się żeby w tak ważnym meczu ktoś wyczekiwał na wykonanie swojego finishera, trafił go czyściutko i skończył pojedynek? WWE, zaimponowaliście mi. Mam nadzieję, że Kofi nie zostanie jutro skrojony z pasa... A jakoś dziwnie się tego obawiam.

 

- Segment z Eliasem złoty, jak zresztą prawie każdy segment z Eliasem. Doctor of Thuganomics nam wrócił, chciałbym żeby został na dłużej. Bardzo podoba mi się dystans Ceny do tego, jak był bookowany i nazwanie samego siebie "Golden Shovel" :D

 

- Batista vs Triple H dość takie... solidne. Wrestlingowo to nie była najwyższa półka, ale sprzęt fajnie poszedł w ruch i dało się oglądać. Triple H jobbnął Batiście na WM 21, teraz Dave się odpłacił, skończył karierę, do widzenia Drax. W sumie będzie go trochę brakowało.

 

- Byłem przekonany, że Corbin to uwali, a jednak nie. Hmm. Skoro już pojechał Kurta, to niech chociaż w MidCardzie zostanie.

 

- Main Event moim zdaniem udźwignął ciężar Main Eventu. Poza jednym zgrzytem. Jednym, tycim zgrzytem. Ciężko naprawdę cieszyć mi się z wygranej Becky po zbotchowanym finiszu. Na reddicie wielka dyskusja, czy to był botch, czy może jednak work, ale ja skłaniam się zdecydowanie ku pierwszej opcji. Jeśli jednak Ronda nie zamierza sobie robić przerwy i był to work, żeby make Ronda look really, really strong, to w sumie chętnie sobie to dalej pooglądam. No i w sumie gdyby po tym Crucifiksie Ronda nie podniosła ramion, też nie byłbym zachwycony. Tego kalibru mecz nie powinien się kończyć w ten sposób, raczej jakimś solidnym finisherem i pinem, ewentualnie odklepaniem. No, chyba że zaserwują nam kontynuację feudu jak wyżej.

 

Ronda podpierając się o linę podczas wynoszenia beki tym stęknięciem dała do zrozumienia, że chyba już nie ma energii.

 

Wydaje mi się, że to jest jedyny moment, kiedy Ronda sprzedała obijanie jej przez całą walkę przez dwie pozostałe panie, bo wcześniej to różnie było :D

 

 

 

Ogółem: nie żałuję, że obejrzałem, ciekawe czy zostanę z WWE na dłużej, na razie się na to zapowiada :D

Edytowane przez Tomos

6427638215a28716991f4b.jpg


  • Posty:  16
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  27.02.2019
  • Status:  Offline

Walka o pas cruiserów była i jakoś nie chce mi się nic o niej pisać, bo nowy mistrz mnie nie grzeje ani trochę

 

BR babek, meh. Skoro już marnują na to czas, to daliby wygrać komuś, komu by to jakkolwiek pomogło, bo byłej mistrzyni na chuj takie zwycięstwo....

 

Moment Hawkinsa był i fajnie, ale mogli to zrobić sprawniej

 

BR panów to też jakaś masakra. Braun w życiu nie osiągnie nawet połowy tego co Big Show. Póki co jakieś arabskie pasy z koziej skóry i jechanie celebrytów

 

To co działo się dziś wokół pasa universal nawet mi się podobało, ale to pewnie dlatego, że wszystko mi w tej kwestii wisiało

 

Stylesa miałem niegdyś za ringową 1 w federacji, jednak gość zaliczył straszny regres formy, co udowadnia nie od dziś. Średnia walka, ze słabym zakończeniem

 

Walka o niebieskie pasy TT była na prawdę bardzo dobra, no i cieszy mnie wygrana bliźniaków. Niech się nacieszą rekordowym runem

 

Miz ze starszym kolegą dali radę. Nawet z tym ojcem fajnie to rozegrali, co się rzadko zdarza. Przydałoby się Mikeowi zmienić finishera, bo SCF ma już wiarygodność big boota....

 

Iconics wygrały i dobrze, lecz to powinien być pre show

 

Kingston vs Bryan. Najlepszy feud to i walka najlepsza. Też mi brakował kick outu po pierwszym TIP i pociągnięcia tego parę minut. Właściwie tylko tyle brakowało do ideału. Bryan był świetnym mistrzem i wróci na tron mam nadzieję, lecz Kofi powinien dostać jakiś godziwy reign. W ogóle gość w tym momencie jest najdłużej panującym ever mistrzem TT łącznie, jest też grand slam championem i pierwszym murzynem z pasem WWE. Nieźle.

 

Rey raczej kontuzjowany, lecz pomógł konkretnie podpromować brutalnego Józefa

 

Miałem nadzieję, że ta walka okaże się nieformalna batalią o #1 contendera do ketchup championship i Drew to wygra, a tu chuj. Został pojechany jak zwykły leszcz.

 

Brawo za akcję z kolczykiem i za sadystycznego Tryplaka, choć dziwnie oglądało mi się go w tej roli. Ogólnie miłe zaskoczenie i w sumie propsy

 

Kurde. Corbin jest chyba najmocniejszym heelem na RAW i pójdzie na Setha coś czuję. Jego walkę z Kurtem bym zaakceptował bez problemu, gdyby to nie była ostatnia walka tego drugiego ;x

 

Balor vs Spejson. Szybko i nawet parę konkretniejszych akcji było

 

No i main event. Niby spoko, jednak nie na największą ze scen. Emanował tutaj stres, co skutkowało chaosem i botchami. Main event jak cała WMka, nie wiadomo co myśleć


  • Posty:  2 305
  • Reputacja:   50
  • Dołączył:  02.07.2013
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Czekałem na wejście Aleistera. Kamizelka spoko, choć bez make upu. Widać black-metalowy biały ryj wystraszyłby dzieci. Zaczęło się średnio. Uważam, że "kręciołek" w wykonaniu Cesaro i Beats Of The Bodhran Sheamusa trochę za długo, ale potem dużo lepiej. Rozkręcili tempo, wymienili się ładnie finisherami. Jak dla mnie solidne starcie par, ale TT już nas przyzwyczaiło do niezłego poziomu.

 

Jak się ma makijaż do metalcorowego gówna jako nuta wiodąca?

Ja biedny myślałem, że Black ma gimmick stolarza, złotej rą...nóżki.

 

[ Dodano: 2019-04-08, 21:36 ]

Czemu The B-Team nosili koszulki Bryana?

 

Nie wiem czy dobrze mi się zdaje, ale po rozstaniu z Mizem , też coś takiego miało miejsce? Kto wie...

163870508457e2d890447a3.jpg


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.08.2013
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Dobra - mielimy oglądać live, niechęć do rozbijania sobie cyklu dzień-noc jednak zwyciężyła, a od czego są wolne dni w pracy... i nawet bez spolierów się udało ;)

 

Buddy Murphy - Tony Nese: jak dla mnie miły opener, choć czuć było, że publika średnio kupuje Tomka jako face'a. Ja z tym akurat nie mam problemu, nie kupuję za to nie zmiany mistrza - Australijczyk przyjmował swego czasu potężniejsze kombinacje (choćby walcząc z Alim) i wygrywał, tu zaś padł jak kłoda... dziwny finisz, nie jedyny dzisiaj. 3/6

 

Women's Battle Royal: Candice pokazała jeszcze mniej niż na Royal Rumble, chciałoby się rzec: a nie mówiłem, że do niczego się fedce nie przyda? :twisted: Klastyczne battle royal - kulenie się w narożnikach i oczekiwanie na swój spot. Przynajmniej tempo było dość szybkie, nie można więc narzekać... nie licząc osoby zwycięzcy - już pal licho Asukę (ją pogrzebali ostatecznie 2 tygodnie temu, whatever), ale Carmella? Już wolałbym, by faktycznie któraś z Riottek zgarnęła ten skalp, w nagrodę za (ponad) rok jobbowania... im by to naprawdę pomogło.

 

Plus, co to za face wygrywający w tak heelowy sposób? 1,5/6

 

The Revival - Ryder & HAWKINS - dobra, ręka do góry kto się tego nie spodziewał? Nie po to dawali Hawkinsowi walkę na WM-ce, by nie wykorzystał swojego jedynego atutu... streaku :P Nie zdziwię się zresztą jak panowie stracą pasy w poniedziałek, ale spoko... 2,5/6

 

Hometown boys w pre-show 3-0 :shock: czy w ATGBR biorą udział jacyś nowojorczycy?

 

André the Giant Memorial Battle Royal - jobbernia poleciała szybko, wśród niej EC3. Z randomów zaplątał się Harper (welcome back), brakło mi zaś chyba Sanity, pokażą się później? Spoiler, nie.

 

Słabizna prowadząca do "wrestlemania moment" z udziałem Brauna i dwóch (wybuczanych przez publikę) pajaców, czyli jak uczynić ten mecz jeszcze mniej interesującym... 1/6

 

oh hi, Hulk.

 

Brock Lesnar - Seth Rollins: jak pokonać silniejszego od siebie, dominującego od kilku LAT, heela? Urządź mu dick punching party :roll: Już drugi raz dziś face wygrywa w heelowy sposób, nawet te trzy Stompy na koniec nie poprawiają sytuacji. Krótko, bez większego sensu, nie kupuję tego. 2/6

 

AJ Styles - Randy Orton: w ogóle to ponoć oni mieli być w openerze, widać karta ulegała zmianie do ostatnich chwil. Starcie takie, jakiego się spodziewałem: poniżej pewnego poziomu zejść zwyczajnie nie mogli (za dobrymi wrestlerami na to są), ale też 100% z siebie nie dali... solidnie, ale bez szału. Pewnie okaże się, że była to jedna z lepszych walk całej gali ;) 3,5/6

 

SmackDown! Tag Team Championship: to mi się podobało. Szybko, treściwie, ośmiu dobrych wrestlerów pokazało swoje "the best of"... story w tym nie było żadnego, poszli więc na wymiany, fajnie.

 

Jak przewidziałem, Ricochet & Blak w ciągu tygodnia zaliczyli 0-3 w title-shotach, świetlanej przyszłości jako drużynie im nie wróżę :twisted: 4/6

 

Shane McMahon - The Miz: o dziwo, to też mi się podobało, co się dzieje :P Artystami ringu nie są, poszli więc w opowiedzenie historii - dobre wykorzystanie pana Mizanina (tata Miza>tata Wilson), przyjemny rozpierdziel w strefie komentatorów jobberskich języków... zakończenie sugeruje ciąg dalszy, obawiam się jednak, że trudno im będzie przebić to starcie...4/6

 

Women's tag Team Champinship: a Bret to po co tam wyszedł? :P Wygrały te, którym wszyscy dawali najmniejsze szanse... choć czy na pewno? Beth raczej nie wróciła na stałe, Jaxowej pasów dawać obecnie nie chcą... zostały więc tylko Australijki oraz obecne mistrzynie, czemu więc nie dokonać zmiany? Nie żeby te pasy cokolwiek znaczyły, za rok będzie dobrze, jeśli trafią do pre-show...2/6

 

Kofi Kingston - Daniel Bryan: jak kompletnie nie kupuję ekspresowej podbudowy Kofiego jako pretendenta (a w jego pushu widzę jeszcze mniej sensu, niż w pushu Mahala - tamten miał za sobą chociaż rynek indyjski, Kofi zaś został bohaterem z przypadku, zajmując de facto spot Alego), tak muszę przyznać, że dał walkę gali. Wszystko tu zagrało: akcja in-ring, opowiedziana historia... była dramaturgia, była niepewność dotycząca tego, kto wygra... near fall'e i te sprawy. No i pierwszy (nie licząc kawowego The Rocka) czarnoskóry WWE Champion, kto by pomyślał, że to Kofi doczłapie się tego zaszczytu...

 

To co, jak szybko straci złoto? I kto mu je zabierze, Bryan, randomowy heel czy któryś z kolegów?5/6

 

Rey Mysterio - Samoa Joe: fajnie, że Joe nareszcie potwierdził, że jest monster heelem i wygrał z kimś w zdecydowany sposób, szkoda że potrzebny był do tego Corbin kontuzjujący jego rywala. Cóż, dobre i to - Joe (któremu markuję) naprawdę potrzebna była ta wygrana, nie będę więc narzekał.3/6

 

Drew McIntyre - Roman Reigns: Romek walczył nie tylko z rywalem, ale też z chorobą nowotworową, do tego miał w sercu ideę pokoju na świecie oraz chęć zapewnienia wiecznego szczęścia dla dzieci w Afryce - no zadziwiające, że wygrał :roll: Drew, heel numer 2 na Raw (gdzie jedynką był wiecznie nieobecny Lesnar) potraktowany jak jobber padający po jednym finisherze, don't like it.

 

Znamienna też była reakcja publiki - niby nie buczeli, ale owacji też tam za wiele nie było... w sumie Dana Brooke podczas pre-show dostała większe owacje od Romka ;) wszystko wraca do normy... 1,5/6

 

Właśnie mnie uderzyło: where the fuck is Ambrose?

 

Elias i Cena: cepelia lvl hard, skip.

 

Triple H - Batista: Hunter rozczarował wejściówką, kiepskie CGI i jeden samochód (za którego kółkiem nawet nie siedział) to mniej, niż oczekiwalibyśmy po jego WM-kach. Mimo przewidywalnego wyniku (i obecności Flair'a, która również była oczywista), tragedii nie było, o dziwo. Obaj sporo przyjęli, obaj jutro nie będą mogli pewnie chodzić, obaj zamaskowali jednak swoje ograniczenia - czy to wynikające z wieku, czy braku występów, czy braku umiejętności :twisted: Big Dave żegna się z ringiem (ogłosił to po walce) z honorem (mimo wywrotki przy wejściu doń :twisted: ), za rok HOF? Wiemy kto go wprowadzi... 4/6

 

Baron Corbin - Kurt Angle: jestem chyba jedyną osobą, którą ucieszyła wygrana Barona :D Podobnie jak Joe (czy wcześniej Riottkom), zwycięstwo było mu cholernie potrzebne - dobrze, że podstarzały dziadek bez formy na koniec (?) kariery nie strzelił focha i odszedł tak, jak powinien: na plecach... 3/6

 

Bobby Lashley - "The Demon" Finn Bálor: Lashley w tych soczewkach wyglądał groźniej, niż Finn. Krótki zapychacz z wiadomym wynikiem, whatever - może 3 godziny temu bardziej bym się tym emocjonował...1,5/6

 

Alexa jako host była rónie bezużyteczna, jak Carmella i R-Truth jako entertainerzy... #fireMella

 

MAIN EVENT: od lat byłem adwokatem kobiecego wrestlingu, czuję się więc w pełni upoważniony by rzec, iż w historycznym, pierwszym, kobiecym main evencie... coś nie pykło. Nie było niby źle, co to, to nie, ale jednak... Raz, że ringowo nie porwały - zdarzyły się paskudne botche, jakie tym akurat zawodniczkom raczej się nie trafiają. Dwa, zakończenie... nie kończy się największej gali w roku zbotchowanym roll-upem, po prostu. Kto to bookował?

 

Najgorsze jednak, że brakło emocji, którymi story było przecież przesączone - ot, trzy laski wyszły i zaczęły walczyć, jak miało to porwać zmęczoną 7-godzinną galą publiczność? Szkoda pań, które w najważniejszej walce życia dały starcie poniżej swych możliwości. Szkoda tym bardziej, że na poprawkę nie będą miały pewnie szansy - kolejną szansę panie dostaną pewnie za kolejne 30 lat...2/6

 

Podliczyłem te moje oceny, i średnia wyszła mi 2,72/6 :shock: I to mnie serio zaskoczyło, wcale bowiem nie czułem, by była to aż tak zła gala. Jasne, było trochę koszmarków, cieniem rzuca się też brak naprawdę pamiętnych momentów, całościowo jednak... te 6-7 godzin bez przewijania zleciało wbrew pozorom szybko, to więcej niż mogę powiedzieć o dwóch poprzednich edycjach. Chyba po prostu mam obniżone oczekiwania...

Edytowane przez Kcramsib

#FireSpears

Mistrz Świata w Typerze Mistrzostw Świata a.d. 2018

#FireSpears

Zapomniane Ikony Wrestlingu, odcinek #6 - styczeń 2020.

#FireSpears

10322574215b75ed600e0af.jpg


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Preshow:

 

Cruiser

Dla mnie wygrana Nese'a to żart. Obroni się tylko jeśli Murphy dostanie awans wyżej i COŚ z tego zrobią. W innym przypadku marnowanie świetnego runu Buddiego. Walka meh. Za mało cruiseirowa. Nie tego od nich chcę.

 

Women's Battle Royal

Walka na plus, bo zaskoczyli mnie końcówką. Widząc że tylko dwie panie dostały wejściówki od razu stały się faworytkami. Naomi szybko poleciała, więc byłem przekonany że wygra Asuka (na otarcie łez po stracie pasa). I w sumie szkoda że nie poszli w Sarę Logan. Zawsze byłby to ktoś nowy.

 

Hawkins i Ryder vs Revival

Co do tego, że Hawkins wygra to byłem gotów postawić hajs. I czułem przez to emocje w tej walce. Hawkins dostał tyle prób pinowań, że każdy ten near fall kupiłem :D

Na RAW mogą tracić pasy. Ryder to zna. Wyjebane. Był fajny moment, streak złamany. Możecie ich zwolnić :twisted:

 

AtGMBR

Najmniejsza linia oporu, czyli Strowman. Szkoda. Myślałem że nie pójdą w takie oczywistości, panowie komedianci wywalą Brauna, albo nawet wygrają, a Braun se ich obije po walce. Ta walka i tak od lat gówno znaczy, więc nie byłoby szkoda.

 

 

 

Kozackie było to promo rozpoczynające galę. WWE umie w takie rzeczy.

 

Taki nijaki ten wstęp z Hoganem. Nawiązał do wpadki i to jedyne co było fajne. Alexa też praktycznie zbędna (choć wyglądała jak złoto)

 

Lesnar vs Rollins

No nieźle :D Zaczynając taką walką nie mogę nie myśleć że coś kombinują i świrują. Oczywiście myśl idzie w kierunku przejęcia pasa przez Romka xD Zobaczymy jak to się skończy.

 

Walka żart. Chociaż nie wiem czy nazywać to walką. Żartem na pewno. Jedyny plus że Rollins wygrał, bo im dłużej to trwało tym coraz mniej wierzyłem że zgarnie pas. Dziwne dostać takie osoby na start gali, ale zobaczymy jak to się w tych kilku godzinach gali rozłoży.

 

AJ vs Orton

Chyba dobry kandydat do "walki po" Rollinsie i Lesnarze. Coś mniej ważnego, ale dalej niezłe nazwiska.

WWE chyba musi zmienić gościa od tych grafik 3D. Węże Ortona wyglądały jakby ktoś tam narobił xD

Przeciętna walka. Brakowało mi troszkę tempa. Miałem wrażenie, że Orton zbyt mocno przeważał.

Potem doczytałem, że dziwne zachowanie publiki wynikało z dania dupy ze światłami, przez co część w ogóle nie widziała walka. Wiele nie stracili, a końcówkę czyli najwazniejsze widzieli :P

 

SD TT

Cesaro i Sheamus zniszczyli tą kombinacją :D Jestem w szoku, że Cesaro po tylu obrotach był w stanie jeszcze coś zrobić.

Fajna walka. Lubię takie masówki, gdzie mieszają się różne style i jest sporo zamieszania. Usosi wygrali, ale z całej ekipy pokazali najmniej. Mam też wrażenie, że dodatkowe 5 minut jeszcze by tej walce dodało.

 

Shane vs Miz

Nie lubię Shane'a, ale jego heelowanie w tej walce to było mistrzostwo :D

Walka słaba, ale Falls Count Anywhere zabookowany tylko na łażeniu po hali nie ma prawa wyjść dobrze. Kolejna sprawa, że Miz totalnie dominował. Ba, gość nawet zrobił ostatni cios, a przejebał :D

Chyba niestety czeka nas dalsza część historii.

 

Women's TT

Powtarzam się, ale uwielbiam IIconics. Billie Kay jest pięknie wkurwiająca, a Peyton to Peyton <3 Świetnie tu wyglądały... i wygrały :D :D Pięknie!

Walka średnia. Mam wrażenie, że nie wykorzystali w pełni jej potencjału. Takie wrażenie, że każda drużyna mogła pokazać jeszcze więcej. No i nie było tego chaosu który lubię w tego typu walkach, a u facetów jest zawsze.

 

Kofi vs Bryan

Kolejność walk o (niby, na to wychodzi) główne pasy przedziwna. Jeden w openerze, drugi w połowie :D

Myślałem że New Day wyskoczy z jakąś mega kozacką specjalną wejściówką. Zawód.

 

Chciałem walki Kingstona o pas. Jego wygranej? Przed walką niekoniecznie. Jednak jego historia - opowiedziana również w tej walce, była tak świetna że zmieniłem zdanie i chciałem by ostatecznie wygrał. Przy podobnej underdogowej historii (nomen omen) Bryana nie czułem takich emocji jak tutaj. Nawet pojawiła się łezka podczas jego radości z wygranej.

Z mojej strony duże brawa dla WWE. Dla mnie to na ten moment historia roku.

 

BTW. pokazali specjalne koszulki już na WMce co by szybko sprzedać, bo zaraz heel turn Xaviera albo Big E :D

 

Rey vs Joe

Wygląda na to, że Rey nie był aż tak zdrowy jak się pierwotnie wydawało. Tylko tak można to wytłumaczyć. Akceptuję. Robi z Joe jeszcze większego kozaka, a mu się przyda, bo trochę wpierdalał przed zdobyciem pasa :P

 

Drew vs Roman

Booking a'la Cena w najbardziej znienawidzonych czasach. Heel dominuje, przełamanie, trademarki, finisher i nara. Tak to wyglądało. Feud mnie nie kupił, walka też nie.

 

Elias jako muzyczna wersja Mr. Perfecta sztos. Chcę więcej :D

Ale Ceny w klasycznej wersji to żem się nie spodziewał :o John naprawdę ma kryzys wieku średniego xD Ale kurde. Chcę go takiego co tydzień :D

 

Batista vs HHH

Wejściówka HHHa jak zwykle nie zawiodła.

Ej, ale te łańcuchy nie wyglądały na fake'owe, a takie zajechanie nimi po plerach to musi boleć :/

Podobał mi się ten sadyzm Trypla :D A że będzie wyrywanie kolczyka z nosa to od razu wiedziałem. Szkoda tylko, że nie trzymali się takich klimatów, bo późniejsze tempo było zabójcze. Spoty i stypulacja miały uratować walkę i to zrobiły, ale lepiej nie myśleć jakby to wyglądało w normalnej walce :D

 

Corbin vs Angle

Cena już raczej tam nie wskoczy, bo go widzieliśmy. No i niestety nikt inny się nie pojawił i mamy Corbina.

No, mieliśmy lepsze ostatnie mecze kariery w historii :D Kurt raczej nie ma się czym chwalić xD Vince nie zapomina epizodów w TNA xD

Trochę śmiechłem, ale w sumie wolę takie coś niż szybki win Kurta i nara. Przynajmniej Baron będzie mógł sobie poheelować jak to skończył karierę Kurta ;)

 

Lashley vs Balor

Największy plus Demona Balora, czyli kozak wejściówka.

No i to mi się podoba. Szybka walka bez zbędnego zamulania. Nawet Bobik nie przeszkadzał, a nawet coś swojego tej walce dał. Wystarczyło że minimalnie zwiększył tempo i od razu się go lepiej oglądało.

 

Ronda vs Charlotte vs Becky

No dostarczyli wejściówkami. Becky niby nie dostała nic ciekawego, ale wsparcie publiki zrobiło robotę. No i świetnie wyglądała.

Walka bardzo fajna i powiedziałbym że godna walki wieczoru WMki. Gdyby nie końcówka. Końcówka która zostawiła mi trochę minę WTF, bo przyszło to z niczego. Po różnych wymianach i near fallach w tej walce takie zakończenie może rozczarowywać.

Nie czułem też po walce że to jest ten Wrestlemania moment, że to coś historycznego o czym będziemy pamiętać przez lata. Ot Becky wygrała, fajnie i elo po gali. Jak po jakimś Fastlane :roll:

 

No i ta końcówka gali najlepiej podsumowuje mój odbiór całej WMki. Zabrakło mi troszkę uczucia wyjątkowości. Tak naprawdę poza wygraną Kofiego reszta wydarzeń na gali była zwyczajna. Za kilka tygodni nie będę już o niej pamiętać.


  • Posty:  4 432
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  02.04.2012
  • Status:  Offline

Jak się ma makijaż do metalcorowego gówna jako nuta wiodąca?

 

Czasami ma. Szybkie Google i pierwszy przykład. Black Veil Brides, które nawet kiedyś użyczyło swojego kawałka Fastlane.

 

 

BLACK-VEIL-BRIDES-heavy-metal-glam-metalcore-poster-4-Sizes-Home-Decoration-Canvas-Poster-Print.jpg_640x640.jpg

 

 

Ja biedny myślałem, że Black ma gimmick stolarza, złotej rą...nóżki.

Przecież to Vallhalijski listonosz jak w mordę kopnął... .

 

Nie wiem czy dobrze mi się zdaje, ale po rozstaniu z Mizem , też coś takiego miało miejsce? Kto wie...

Podlizywali się wszystkim wokół. Mam nadzieję, że nie odgrzewają tego.

Typerowa zabawa:

I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016

III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016

III miejsce - Euro 2012

6476255635741dfcc53660.jpg


  • Posty:  2 305
  • Reputacja:   50
  • Dołączył:  02.07.2013
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Czasami ma. Szybkie Google i pierwszy przykład. Black Veil Brides, które nawet kiedyś użyczyło swojego kawałka Fastlane.

Mi się zdaje, że to właśnie wyjątek potwierdzający regułę. ;)

 

Podlizywali się wszystkim wokół. Mam nadzieję, że nie odgrzewają tego.

 

A no widzisz, to o tym nie wiedziałem. Pewnie one night only. Choć w sumie, to i tak nic lepszego dla nich nie wymyślą. Może i dobrze. Kto ich tam teraz chce oglądać w tv...

 

Przecież to Vallhalijski listonosz jak w mordę kopnął...

Już bliżej. Nie kumam jego gimmicku. Nie pamiętam żadnego proma, żadnego odwołania by uważać , że jest on metalem, okultystą , jakimś satanistycznym wyznawcą? To tylko koleś z tatuażami... :roll:

163870508457e2d890447a3.jpg


  • Posty:  4 432
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  02.04.2012
  • Status:  Offline

Mi się zdaje, że to właśnie wyjątek potwierdzający regułę. ;)

 

Kilka przykładów jeszcze znalazłem, choć w tym gatunku ich nie wiele to prawda.

 

A no widzisz, to o tym nie wiedziałem. Pewnie one night only. Choć w sumie, to i tak nic lepszego dla nich nie wymyślą. Może i dobrze. Kto ich tam teraz chce oglądać w tv...

 

Też mi się tak wydaje. Mamy największą galę w roku to wepchnijmy wątek, który i tak nikt nie pamięta. :twisted:

 

Już bliżej. Nie kumam jego gimmicku. Nie pamiętam żadnego proma, żadnego odwołania by uważać , że jest on metalem, okultystą , jakimś satanistycznym wyznawcą? To tylko koleś z tatuażami... :roll:

Właśnie o to chodzi, że poniekąd jest. Zaznaczał w wywiadach (bodajże z Coltem Cabaną), że częściowo chce odniesienia do muzyki metalowej w swojej postaci, a częściowo do tematyki okultystycznej. Jego ojciec dorastał w środowisku jakieś ortodoksyjnej sekty protestanckiej i stąd wzięły się nawiązania i kilka tatuaży.

Edytowane przez Pavlos

Typerowa zabawa:

I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016

III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016

III miejsce - Euro 2012

6476255635741dfcc53660.jpg


  • Posty:  10 250
  • Reputacja:   270
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

1. Lesnar vs Rollins - Brockowi chyba faktycznie spieszyło się na te dziwki w Vegas, że wrzucono to w opener :twisted: Zjebali tą walkę po całości i zabili momentum Rollka. Skoro zdecydowali się w końcu podłożyć takiego rozpierdalatora jak Lechu, to powinno to być zrobione w epickim stylu, a tu zajebali kilkominutową popierdółkę i zamiast zbudować Setha jako ultimate underdoga, który w końcu pokonuje przeciwności losu i za pomocą serducha oraz skillsów rozwala behemota, zrobili z Rollka farciarza i cwaniaczka, który wygrał tylko dla tego, że zajebał Dużemu w jajca kiedy sędzia nie widział.

Dla mnie - zmarnowanie WrestleMania Moment'u Rollinsa, którego zwycięstwo - zamiast być czymś spektakularnym - było miałkim wydarzeniem, pasującym na tygodniówkę, a nie na największa galę roku :roll:

 

2. Styles vs Orton - geeez, ja rozumiem, że oni nie odjebią tempa jak cruiserzy (a przynajmniej Randal), ale patrząc na to co się dzieje w ringu, dynamika walki była godna starć Marka Henry z Big Showem. Pomimo, że walka miała kilka swoich momentów (zwłaszcza kiedy AJ unikał RKO), to ogólnie ciągnęła się jak wóz z węglem i kompletnie nie potrafiła mnie wkręcić.

 

3. Spacer Lacey Evans - dupa z niej w chuj przeciętna jak na WWE, tak więc mogli lepiej dać zrobić rundkę Bliss'kiej, w jakimś kusym wdzianku :wink:

 

4. Usos vs The Bar vs Nakamura/Rusev vs Ricochet/Black - pierwsza dobra walka na tym PPV i ogólnie jedna z najlepszych na gali, bo trudno się było tutaj nudzić. Akcja była non-stop, pełno pozytywnego chaosu, gdzie lepiej było nie mrugać oczami (żeby nie przegapić jakiegoś spota), a każdy team dostał swoje 5 minut i mógł się zaprezentować z najlepszej strony.

Usosi bronią bez zaskoczenia, ale nie zmienia to faktu, że oglądało mi się to baaardzo przyjemnie.

 

5. Shane vs Miz - jedna z tych walk, którą gdybym oglądał to na żywca (choć aż takim wariatem nie jestem, bo czas trwania 5h 24 min zadziałał na mnie lepiej niż brom na napalonego nastolatka), to plułbym sobie w brodę, że rano postawiłem klocka, bo to był idealny moment żeby właśnie iść do kibla z gazetką i przetrwać to gówno serwowane przez Papę Vince'a.

Ta walka mogła się podobać wyłącznie sadystom, mającym fun z oglądania tego jak młody byczek pastwi się przez 3/4 czasu nad oldboy'em. Emocje jak na grzybobraniu. Jedyne co było ok, to finalny bump (to, że zrobili go obaj, a nie jak zwykle Shane musiał się sam zabijać) oraz dość zaskakująca - ale nie godząca w Miz'a - wygrana McMahona.

Ogólnie jednak straszna kaszana, co było do przewidzenia skoro taki skład wrzuca się do najnudniejszego gimmick matchu jaki ma w zestawie Vince.

 

6. Sasha/Bayley vs Nia/Tamina vs IIconics vs Divas of Doom - w przeciwieństwie do męskich tagów było tam od chuja chaosu, ale tego negatywnego. Na dokładkę dziewczyny nie ogarniały tematu i momentami można się było zastanawiać, czy to czasem nie elimination match (na środku ringu odchodzi próba pinu, a kilka lasek stoi sobie w narożnikach, przygląda się i żadna nie próbuje przerwać liczenia :roll: ). Mocno przeciętnie się to wszystko oglądało, a jeszcze jako wisienkę na tym fake'owym torcie dowalili wygraną tych paralitek z IIconics, co było gwoździem do trumny tego starcia.

 

P.S. Już wiem, kto zatrudnił makijażystkę po tym jak zwolniła ją Ronda... Widać Bayley wciągnęła jej usługi za pół ceny :wink:

 

7. Kingston vs Bryan - przykro mi to mówić, ale Danielson permanentnie zamulał tą walkę (ja lubię grappling, ale te jego próby zdominowania Kingstona czysto zapaśniczo, to była rzeźnia dla oczu), a że rozpisali mu jej prowadzenie przez 80% czasu, to miło dla oka zaczynało się robić dopiero kiedy Kawowy przejmował stery.

Ogólnie nie było źle, ale spodziewałem się po takim składzie duuużo więcej. Duży plus za budowanie dramaturgii i wychodzenie Kofiego ze wszystkiego co miał w zanadrzu Dragon. Spory minus za mało finezyjny finisz, gdzie Kawowy "zapowiada" wykonanie finiszera, wykonuje go i... po frytkach :roll: Serio nie można było się pokusić o jakieś choć trochę bardziej oryginalne zakończenie (zamiast "just like that") skoro miało dojść do koronacji Pierwszego Czarnego Posiadacza Złota?

Bardzo fajna i emocjonalna celebracja po zdobyciu pasa. Wyszło im to w punkt.

 

P.S. Na filmikach promujących feud, Rowan biegał w koszulkach Kreatora i Children Of Bodom... Szacun za gust muzyczny dla brodacza :wink:

 

8. Outsiders jako lekarze - cytując klasyka: "a na co to komu?" :roll: Ani to miało sens, ani też było zabawne.

 

9. Mysterio vs Joe - po co oni to tu w ogóle wrzucali, skoro Rey się nie wykurował? (no bo chyba raczej to było powodem takiego a nie innego bookingu) Żeby zaliczył minutowego squasha i wkurwił ludzi, którzy widzieli w tym starciu potencjał na jedną z lepszych walk na tej gali? Żenujące przedstawienie i potencjał spuszczony w kiblu.

Swoją drogą Mysteriusz dzisiaj w tych klamotach wyglądał jak kopia Ultimo Dragona.

 

10. McIntyre vs Reigns - fajna wejściówka Drew. Lubię szkockie klimiaty. Zarówno muzyczne jak i w kieliszku :wink:

I na tym ogólnie się kończą pozytywy tego starcia, bo wiadome było, że Szkot to ujebie, a bookerzy nie zrobili kompletnie NIC żebym choć przez chwilę zwątpił w to, że tak się właśnie stanie. Niby dali Drew trochę podominować, ale i tak Rzymek pojechał go jak byle leszcza, nawet nie z zaskoczenia, tylko odpalając finiszera po tauntach i "przygotowaniu" tego Spear'a (kolejne zakończenie z cyklu: "just like that") :roll:

 

11. Występ Eliasa - szczerze mówiąc spodziewałem się, że pojawi się Taker i mu wjebie, ale jednorazowy powrót Jaśka w gimmicku Doctor of Thuganomics - także na propsie. Całkiem sympatyczny "wspomnień czar", kiedy jeszcze Jasiek był heelem i miał gimmick "z jajami". Później niestety wykastrowali go turnem.

 

12. Batista vs HHH - żarty żartami, ale pomijając już to, że Dave nieomal pobił Titiusa, prawie zaliczając wyjebkę podczas przechodzenia pomiędzy linami ringu :lol:, to "niemal-emeryci" zmontowali jedną z trzech, wartych obejrzenia walk na tej gali. Jest to o tyle smutne, że po jednej stronie był gość "na ostatniej prostej", zaraz po ciężkiej kontuzji, a po drugiej - ex-wrestler, aktor, mający w chuj rozbratu z ringiem.

Trzeba oddać Batiście, że "still got it" i w ringu, jak na part timera prezentował się naprawdę bardzo dobrze. Na dokładkę nie oszczędzał się i przyjął sporo bumps'ów. Tryplak standardowo prezentował się dobrze, jak zawsze w tego typu gimmick match'ach i zrobił swoją robotę. Fajnie podciągnęli wszystko odpowiednim bookingiem i sprawili, że to starcie oldboy'ów (jak na wrestling, of course) oglądało mi się bez picu bardzo dobrze. Było brutalnie i emocjonująco. Nawet pomimo tego, że Dawidek nie miał szans tego wygrać.

To co mi sie jeszcze tu podobało to małe niuanse takie jak np. Batista wynosi Huntera z młotem w łapie do Powerbomb'a, każdy myśli, że Tryplak zaraz mu przydzwoni młotem, a tu dupa - nie daje rady i kupuje akcję Animala. Albo kiedy obaj ledwo wczołgiwali się obici do ringu, a mimo to ostatkami sił walili się jeszcze po łbach punchami. Małe rzeczy, ale robiące klimat :wink:

Szkoda tylko, że nie zdecydowali się na czysty finisz. Serio trzeba było tu jeszcze mieszać Flair'a? Niby tylko odwrócił uwagę Batisty, ale niesmak pozostał. Walki gdzie na szali są "emerytury" zawodników, powinny kończyć się bez kontrowersji.

Co do wejściówek tak jednego jak i drugiego, to były dla mnie słabe i nie zrobiły na mnie większego wrażenia (Ochroniarze przywożący taką gablotą gościa w gaciach? Hunter jako Mad Max, w swoich standardowych klamotach "harleyowca"?).

 

13. Corbin vs Angle - biedny Kurt... Vinnie nie wybacza i nie zapomina, tak więc właśnie wystawił Angle'owi rachunek za jego romans z TNA do zapłacenia :roll: Stratni na tym byli wszyscy, bo fani dostali gówniane starcie (nikt jednak nie zastąpił Korby, na co wszyscy liczyli), a Kurt umoczył pożegnalną walkę z taką miernotą jak Corbin, i to na dokładkę czysto.

O poziomie pojedynku się nie wypowiadam, bo był tak samo słaby jak samo to zestawienie. Przykro mi się patrzyło jak niegdyś jeden z najlepszych all-rounderów McMahona w tak podły sposób musi żegnać się z fanami :(

 

14. Lashley vs Balor - walka bez większej historii. Demon z minimalnymi problemami rozjeżdża Bobika z palcem w anusie i odzyskuje pas IC. Swoją drogą, uwielbiam jak robią z Balora debila. Kiedy walczył z Lesnarem o Złoto to wyszedł jako pizduś w galotach i oczywiście umoczył. Kiedy jednak miał walczyć o chuja wartego IC-ka - wytoczył najcięższe działa i "przywołał" Demona :twisted: Fajna ta postać Finn'a. Taka nie za inteligentna :roll:

 

15. Ronda vs Charlotte vs Becky - no i babki udowodniły, że obsadzenie ich w main evencie WM-ki to by strzał w dziesiątkę, bo zmontowały najlepsze starcie gali, godne walki wieczoru. Podobała mi się ta ich zawziętość i agresja. Naprawdę wyglądały jakby chciały się pozabijać i robiło to świetny klimat. Fajnie Linczująca i Jabłonka szybko reagowały na ofensywy Rondy wobec drugiej z nich, jakby wiedząc, że chwila nieuwagi i tamta może odklepać. Poza tym, cały czas coś się działo i nie szło się tutaj nudzić, bo przewagi zmieniały się jak w kalejdoskopie, a kontry leciały co chwilę.

To co mnie raziło po oczach, to standardowe rozgrywanie triple threata'a made in WWE, czyli minimalna ilość czasu kiedy zawodniczki walczyły we trzy w ringu (niemal zawsze któraś była wyrzucana poza ring i walka toczyła się "jedna na jedną"). W Indys jakoś nie maja z tym problemu.

Cieszy triumf Beczki, chociaż szkoda że jednak musieli wymasować cycki Rondzie i podłożyli ją z kontrowersjami (to, że niby nie dotykała barkami gleby podczas odliczania). Fajnie też, że Lynch nie była AŻ takim 100-u procentowym faworytem, bo wcale nie zdziwiłbym się gdyby Vinnie postanowił jednak "zaskoczyć" fanów i rozpisał wygraną Jabłonce (jakby nie patrzeć - najlepszej pod względem skillsów i najbardziej utytułowanej zawodniczce w rosterze). Bardzo mocno podkręciło to dramaturgię tego starcia i sprawiło, że oglądało się je jeszcze bardziej emocjonująco.

 

Reasumując - na 12 walk w karcie głównej, 3 są warte obejrzenia (main event, HHH vs. Batista i Tagi facetów), a reszta to większa lub mniejsza kaszana albo ewentualnie niedosyt. Wnioski odnośnie poziomu gali można więc wyciągnąć samemu, zwłaszcza, że to jednak WrestleMania i człowiek ma ciut wyższe oczekiwania niż w stosunku do zwykłego PPV. Poza tym, 5,5h to przesada jak na taką chujnię (podziwiam osoby, które łyknęły to razem z kick off'em, na żywca, bez popity :shock: ). Nie lepiej było zrobić mniej walk, ale je dopieścić, zamiast wypuszczać zalew tygodniówkowych pojedynków? Ja tam po takim maratonie zamiast czuć satysfakcję, czułem się tylko zmęczony. Moja ocena: 2/6.

 

P.S. Torrie Wilson to dla mnie wręcz podręcznikowa definicja MILF'a i jest wg mnie jeszcze bardziej ruchable niż była za młodych lat :wink:

Edytowane przez -Raven-

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  1 226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.02.2015
  • Status:  Offline

Dzień dobry wszystkim, to był pierwszy wrestling od Wrestlemani 34 jaki widziałem i powiem szczerze nie żałuję rozbratu z wrestlingiem. Wiele ten rok nie przyniósł a poprzednia gala też była słaba.

 

Szkoda zdrowia na opisywanie każdej walki z osobna, więc jedyne co mi przychodzi do głowy to bezsensowność 5.5H gali + kick-off :) Tego nie da się oglądać "na raz", jakość > ilość, zawsze i wszędzie.

 

Dwie walki były historią na poziomie WMki (Kofi v Bryan i main event), reszta nie miała podbudowy wcale albo no może od poprzedniego PPV max. Ludzie byli martwi już po walce Bryana i Kofiego. Słabo.


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.08.2013
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

P.S. Na filmikach promujących feud, Rowan biegał w koszulkach Kreatora i Children Of Bodom... Szacun za gust muzyczny dla brodacza :wink:

 

Nie tylko na filmikach, generalnie Rowan od powrotu co tydzień ma koszulkę innej kapeli... wyjątkiem była chyba właśnie WM-ka, gdzie wybrał hołd dla George'a Romero - wciąż szacun ;)

#FireSpears

Mistrz Świata w Typerze Mistrzostw Świata a.d. 2018

#FireSpears

Zapomniane Ikony Wrestlingu, odcinek #6 - styczeń 2020.

#FireSpears

10322574215b75ed600e0af.jpg

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  3 317
  • Reputacja:   583
  • Dołączył:  24.07.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Pamiętam to jak dziś... po średnio udanym Takeoverze pora na Wrestlemanię.

Za oknem po chichutku zapierdala wiatr w noc z niedzieli na poniedziałek... pora na pre show.

 

1. Cruiserweighci

Zaczynają piórkowi. Ten tytuł powinien nazywać się kickoff Championship.

Tak chcą promować 205 live? Spychając jednych z najlepszych workerów do pierwszych walk gdzie w większości czasu i tak sala nie jest wypełniona?

Sama walka była okej i tylko okej. Lubię i Kcramsiba (przypakowałeś ostatnio ;) ) jak i Nese'a.

Podobało mi się bardziej niż to co przedstawiła "topka" pod postacią mrocznego elfa Neville'a wraz z humorzastym Kano ( [tu był obrazek, ale nie działa nie wiedziąc czemu, wpiszcie sobie w google Mortal kombat 11 Kano i powiedzcie, że nie podobny xD)

ale nieco mniej lub podobny poziom co Cedric-Ali sprzed roku na WM.

Postawiłem na element niespodzianki w postaci wygranej pretendenta, bo to WM i rózne dziwne wyniki chodzą po ludziach (o tym później) i miałem rację.

Lubię Tony'ego - gość jest kozak w ringu mimo swoich warunków fizycznych, tylko błagam - zmieńcie mu finishera... podwójne kolanko w narożniku? Nie wiem już co śmieszniejsze to czy nowe "NA luzie" w CD Action.

 

2. Igrzyska Śmierci* Dupeczek. Uuu już bez patronatu.

 

Nie obyło się bez niespodzianek. Postawiłem na chaos i wygraną ponoć w przyszłości mocno pushowanej Mandy Rose (swoją droga przed chwilą przeglądałem jebzdzidy i była tam dupa bardzo podobna do niej, na niektórych fotach i ma nudesy i większy biust - Lindsey Pelas - enjoy fap ;) )

Okazało się, że dostałem jedno (Chaos), a Mandy, którą ujeżdżałbym jak karuzelę w Jarosławcu odpadła gdzieś tam pod koniec stawki.

Typowana przez większość (A)suka wypadła i niespodziewanie wygrywa... Sarah Loga.. i niespodziewanie wygrywa Carmella! Mało kto na to wpadł, ale motyw z ukrywaniem się pod ringiem oklepany jak niemiec po kasku.

 

*Igrzyska śmie®ci to po prostu zamerykanizowany, bardziej lajtowy remake stworzony pod nastolatków fenomenalnego japońskiego "Battle Royale" - de facto jednego z ulubionych filmów niejakiego Quentina T. :)) Ot, cały joke.

 

 

3. RAW Tag team championship.

Jednak przenieśli to do offu. Wynik przewidywalny, bo południowcy to był chuj a nie dobrze bookowany tag team.

Po prostu tak jak każdy myślał - miał to być feel good moment dla jobberów, pokazanie publiczności, że nawet "przegryw" może i przerwanie historycznego streaku :twisted:

Który to już raz Ryder dostajesz wygraną z dupy? :D Sama walka nie porwała, szczerze nawet nie obejrzałem jej w całości, bo w przeciwieństwie do innych userów nie poleruje pał byłym mistrzom i uważam ich za średniaków, których ciągnął booking i przeciwnicy w NXT.

 

 

4. Andre the Giant Memorial bla bbla bla..

Po pierwsze primo, gdy zobaczyłem ilość userów stawiających na oczywistość, czyli na Dauna Strowmana to myślę sobie.. ja pierdolę, pojebało ich. BRaun tego nie wygra. Jakim prawem miałby kolejny raz to wygrać?

po drugie primo - było mi głupio gdy okazało się, że on przecież wygrał ten bezużyteczny Greatest Royal Rumble i okazało się, że to mnie pojebało, że na taką oczywistość nie postawiłem.

primo ultimo - walka ssała worek - była tylko zwieńczeniem tego durnego storylajnu, od początku to było skazane na porażkę, w dodatku nikt ciekawy się nie pojawił z tego co pamiętam.

 

 

Koniec kick offu. Straszna bida. Dodatkowo chciałbym zaznacyć jakim leszczem jest Strowman, bo rzucał wrestlerami bez uwagi na ich zdrowie narażając ich na kontuzje.

Tu poszedłem spać i obejrzałem resztę po robocie, którą jak na ironię zakończyłem o 19, więc żeby obejrzeć wszystko musiałem kilka rzeczy przewinąć lub całkowicie skipnąć.

 

5. (a właściwie 1, bo tu zaczyna się główna karta)

Pas uniwersytetu/Miesiączki/Lorda Zedd/Whatever

Ooo to już? Jednak ta WMka nie będzie taka długa skoro już main event. Ponoć Borek na backu szczekał żeby to była pierwsza walka, bo chce iść do domciu :(

Jak to z Lazerem bywa - brawl jeszcze przed gongiem, zniszczenie Secika, a potem zaskakujący zwrot akcji szybkie finishery (ziewww) i mamy to. Architekt mistrzem.

Szczerze byłem zdziwiony - cieszy zwycięstwo Rollka, ale brak konsekwencji u Winsa to jest coś niesamowitego.

Wypromowany do granic możliwości Romualdo poległ z Lesiem, pokonał go dopiero po WM w wyrównanej długiej walce, a tu Seth, który stoi minimalnie niżej w hierarchii rozpierdala Bestie (nie tą z Glassa) w squashu.

Pokurwione, z jednej strony jestem szczęśliwy, bo Rollo mistrzem, a z drugiej pokazuje że W ciągle stać na głupoty. Czyżby Brockowi zabrakło szpinaku? :)))

 

6. AJ vs Orton

Zasada jest taka - jak Ortonowi się zachce to zrobi coś ciekawego prócz ładnego scoop slama, hangman DDT, deptania kończyn rywala i RKO - tak też tu było, ale była to najwyżej poprawna walka.

AJ już od jakiegoś czasu nie "ejdżejuje" - po fiaskach z Owensem, Bryanem, itp. jakoś już nie jest taki fenomenalny w moich oczach.

Panowie odbębnili swoje. Miałem mindfucka co do wyniku, bo byłem pewny, że P1 przyjmie jakieś ładne RKO po akcji wysokiego ryzyka lub phenomenal forearmie... a tak się stało na ostatnim SD po WM.

Wygranej Ortona byłem pewny, a tu zonk. Jednak Makmen coś widzi w Stylesie.. szkoda, że nie wiemy do dzisiaj co miał znaczyć ten segment na backu, gdy mu liścia wypłacił i miał pokazać prawdziwego AJ'a.

 

7. SD Tag teamy

Powiem tak - w końcu jakaś bardziej przyzwoita walka, ale i tak bez jakiegoś większego wow. Głównie dzięki Rico, ilości zawodników i chaosowi się udało.

Liczyłem na zdobycie pasów przez zlepek z NXT po czym szybko może by paski stracili i zaczęli ze sobą feud co byłoby mega, ale wersja z usosami też była możliwa.

No i się na to połasili po tym jak komentatorzy coś tam o ich obronach pasów na każdej WM mówili czy coś.

Zadziwiające, że nie walczyli z Hardasami, ale wszystko wyjaśniło się potem, w dodaku samoańczycy przedłużyli kontrakty, więc połaskotali im ego tą wygraną.

Swoją drogą pamiętam początki Usosów z Taminą w W. Tu przydałby się mem - z nich nic nie będzie, a tu nagle multi time tag team champions.

Malowali się na kolorowo co było ironiczne, bo byli bezbarwni i nawet wypowiedzieć się nie umieli, ale mieli kozackie wejścia i w ringu sztos.. tyle, że każdą szansę o pasy przegrywali.

Teraz to już inna bajka.

 

8. Schejn (:twisted: ) vs Miz

Lubię Miza, w ringu jest średni jak sos w kebabie, ale zawsze w każdy feud jest zaangażowany i niekiedy potrafi z gówna zrobić coś fajnego.

Tutaj może aż tak tego nie było, ale mamy memy z jego ojcem :D czy chociażby niezły finałowy spot, który nie wiem czy miał być DDT czy superplexem.

Sama walka nijaka, gimmick uratował ją, ale wynik... musieli coś takiego odstawić, szczególnie po tylu porażkach synalka prezesa.

 

9. Tagi dup

powiem szczerze - byłem najmniej zainteresowany tym starciem, ale paradoksalnie tutaj wynik był najmniej pewny.

Postawiłem bezpiecznie na saszetke i wieśniare (przy tej nawet wszystkie balony "nie stanęły" lol, nie dziwię się), a tu kolejna niespodzianka.

Teraz ponoć jest jakiś dramat na backu i gwiazdorzenie Sashy, zobaczymy co z tego wyniknie.

 

10. WWE Championship

Niezły spojler WWE :roll: Od razu pokazujcie, że macie nowy design pasa.. ciekawe kto go wygra..

Sama walka była niezła, ale stać ich na więcej. Cieszy wygrana Kofiego jak prawie zawsze wygrana kogoś nowego kto zawsze pukał do bram main eventu, ale czuje, że ten reign nie będzie za długi..

Coś jak Zigglera czy Swaggera i powrót do midcardu/upper midcardu. Pierwszy czarnoskóry mistrz WWE, ale niestety to wydarzenie zostało przyćmione, bo dupy w ME :roll:

Teraz tylko czekać na triple threat i rozpad New Day, szkoda, że Big E doznał kontuzji ;/

 

Tu niestety musiałem skoczyć po ubranka do kumpla dla mojej kuzynki i chwili mi zeszło, a znajomi "zachowali ciągłość w oglądaniu" więc

11. Pas US

Walki DŻO nie obejrzałem niestety, ale okazał się być squashem, a nie chce mi się do tego wracać.

Jak dla mnie szokujące i jedyne co to usprawiedliwia to kontuzja Reya, bo każdy odpracowywał frycowe za pobyt w TNA na swojej pierwszej WM

(Sting, AJ), a tu takie Joe, który tyle razy upierdalał nagle staje się rozpierdalatorem. No nic, też spoko.

 

12. Drew vs Roman

Przyszedłem pod koniec walki, ale po reakcji znajomków i po przeczytaniu forum - tygodniówka.

Drew powinien zostać politykiem z jego obiecankami cacankami - "rozjebiemy z Romualdem system", "to będzie najlepsza walka tej WM", "Już ja isę o to postaram", "Rozjadę rzymianina!"

Tjaaaa.. :twisted:

 

13. Mad Hax vs Batista

Wspaniałe wejściówki. Mad Max HHH ze słabej jakości titantronowym pościgiem i potem wjechanie tym czymś na arenę (ciekawe gdzie kierowca był w tej animacji?:D)

czy Batista wychodzący w majtach z ekskluzywnego auta przy nucie "I walk alone" gdzie kurwa otaczają go ochroniarze xD

Ale ok, dosyć śmieszków, sama walka była... fajna. Można było poczuć oldschool, jak dla mnie to cofnęliśmy się do lat 2007-2008.

Chopoki się nie szczędzili za co im chwała, bo przecież wiek. To, że Dave ogłosi emeryture to było pewne, w dodatku komentarze typu Batista nigdy nie przegrał z HHH też były jawnym spojlerem wyniku.

No nic Drax - to nie było jakieś mega, ale zrewanżowałeś się za ten ostatni run w WWE. Będę ci kibicował w środe na Endgamie :))

p.s. fajny botch na wejściu między linami :))

 

14. Korba vs Angel (kumpel kiedyś znafca i nie wiedział, że to ENGL, a nie ENDŻEL xD)

Kurt już dawno najlepsze lata ma za sobą, Baron nigdy wirtuozem nie był, a publika miała złowrogie podejście do tego maczu, bo nie przystoji żeby legenda miała taką miernotę za swojego ostatniego rywala.

No i faktycznie nie pykło. Mimo krótkiego czasu trwania było to ciężkostrawne.

Wynik mógł iśc w obie strony - albo tryumfalne pożegnanie legendy albo pożegnanie stylu JBL'a gdzie się podkłada, ośmiesza i promuje drugą osobę.. poszli drugim wariantem.

Thank you Kurt.

 

15. IC

Dziwna sprawa dawać tytuł Intercontinental do walki wieczoru, ale cóż.. to je WWE.

Walka szybka, za szybka, mogło się podobać, ale poszło bez bólu.

Demon mógłby darować sobie zapierdalanie na czworaka, bo to głupio wygląda, ale soczewki Bobika wyglądały spoko.

Wynik pewny - pomalowany balon wciąż niepokonany w głównym rosterze.

 

16. dupy o dwa pasy

...a jednak nie, była jeszcze jakaś walka, ale miałem ją w dupie. Późno było.

Minęły prawie dwa tygodnie, a nie chce mi się wracać do WM - wciąż nie obejrzałem tego, walki o pas US czy Drew-Roman i jakoś nie mam zamiaru.

Zobaczyłem tu tylko końcówkę i nie wiem czy to miał być botch czy inny chuj, ale słabo to wyglądało.

W dodatku szok - byłem pewny, że Becka podda Jabłecznika, a Ronda odejdzie niepokonana (czyt. niespinowana, niepoddana) i zajmie się rodziną kiedyś może tam wracając.

A tu roll up 1-2-3. dzyń dzyń.

Opinie o tej walce są różne, jedno mówią, że spoko, super. Inni, że mogłyby się bardziej postarać.

Ja swojej nie mam, bo nie oglądałem i mam to w dupie :D

 

 

Jeszcze słówko o hoście - bardziej podobała mi się niż the Rock ze swoim pierdoleniem i przedłużaniem WM.

W dodatku było na czym oko zawiesić - szczególnie w tej kiecce z dekoltem - gdzie szczerze myślałem, że ALexa nie ma jakichś cycków, a tu proszę miła niespodzianka.

Kiedy na tygodniówce widziałem winietkę Buddy'ego, czyli jej ruchacza z bliska to nie dość, że gość jest rudy to z twarzy też nie bardzo... musi nadrabiać ciałem, a bolca musi mieć chyba wielkości gorączki u człowieka.

Ależ bym ją pam pa ram pam pam :D

 

W tym roku Wrestlemania to nie było coś na co się czeka i się ekscytuje nie wiadomo jak, a raczej przykry obowiązek.

Walki nie spełniły swoich zadań w większości, nie było poziomu, którego oczekuje się od największej gali.

Było za to pyro, specjalne wejściówki i jak zwykle debilne wyniki.

 

Z roku na rok będzie coraz gorzej, coraz mniej strawne będą te gale, więc mam nadzieję, że AEW coś tam wymyśli i będzie realną konkurencją.

Pewnie znajdzie się parę rzeczy, o których zapomniałem wspomnieć, ale już i tak dużo zostało dopowiedziane.

To ja już wolę oglądać kiepskie filmy o gigantycznych mrówkach :twisted:

Edytowane przez CzaQ
"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.

15595422535fc185b8ede06.png

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Polecana zawartość

    • WWE WrestleMania 41
      Spekulacje i dyskusje na temat największego wydarzenia wrestlingowego roku - WrestleManii 41!
        • Dzięki
      • 75 odpowiedzi
    • WWE RAW - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Zapraszamy do dzielenia się wrażeniami z Monday Night Raw na Netflix!

      W tym wątku użytkownicy forum dyskutują na temat czerwonego brandu od 2010 roku. Pozostaw swoją cegiełkę w temacie, zawierającym 17,9 tyś. odpowiedzi i 2,9 mln wyświetleń. :)
      • 18 000 odpowiedzi
    • New Japan Pro Wrestling - Dyskusja Ogólna
      Miejsce na ogólne dyskusje związane z New Japan Pro Wrestling.
      • 691 odpowiedzi
    • Kobiecy Pro Wrestling
      Ogólne dyskusje na temat pro wrestlingu w wykonaniu płci pięknej.
        • Lubię to
      • 101 odpowiedzi
    • TNA Wrestling - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Miejsce w dedykowane ogólnym dyskusjom na temat TNA/Impact Wrestling!

       

      Wczorajszy IMPACT właśnie się ściąga, więc opinia w późniejszym terminie
        • Lubię to
      • 9 352 odpowiedzi
    • AEW Saturday Collision - ogólne dyskusje i komentarze
      Miejsce gdzie możesz podzielić się wrażeniami z programu AEW Dynamtie!
        • Lubię to
      • 147 odpowiedzi
    • AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Miejsce gdzie możesz podzielić się wrażeniami z programu AEW Dynamtie!
      • 1 181 odpowiedzi
    • WWE SmackDown! - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Dziel się wrażeniami z Friday Night SmackDown!
      • 9 551 odpowiedzi
    • WWE NXT - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Dziel się wrażeniami z WWE NXT!
      • 4 875 odpowiedzi

  • Najnowsze posty

    • KyRenLo
      Co tam może jeszcze dojść? Naomi vs. Jade Jakieś starcie na 3/4 osoby o pasek IC u Panów. Dawać Dominika w tym. Niech zgarnie ten pas. Odliczyć Balora dać wielki moment dla Dominika, a Bron niech idzie wyżej. Drew vs. Priest Walka Liv Morgan i jej kumpeli w obronie pasów Tag Team. LA Knight? Z kim? Nie wiem.
    • ManiacZone
      MZW Forever 29.03.2025r. 📸Shadowsmoonlight Photography Przeczytaj wpis na oficjalnym fanpage Maniac Zone
    • Jeffrey Nero
      Nie. Podpowiedź kiedy Vegeta i Goku zaczynali trening u Whissa musieli z tym przedmiotem coś zrobić o które poprosił W życzeniu Beerus.
    • ManiacZone
      Przeczytaj wpis na oficjalnym fanpage Maniac Zone
    • PTW
      NIESAMOWITE PRO WRESTLINGOWE SHOW NADCHODZI WIELKIMI KROKAMI - WPADAJ NA GALĘ PRIME TIME WRESTLING! Widowiskowa rozrywka w klimacie WWE już 12 kwietnia na Śląsku! Największe gwiazdy polskiego i zagranicznego pro wrestlingu w akcji! W planach między innymi: - Debiutancka walka Pana Pawłowskiego w starciu Prezes kontra Prezes, w której Sędzią Specjalnym będzie Andrzej Supron! - Pojedynki o pasy mistrzowskie PTW Underground i BESTYA Slam! - Turniej o pas mistrzowski kobiet! Genialna rozrywka dla widzów od 5. do 105. lat - NIE MOŻESZ TEGO PRZEGAPIĆ! BILETY JUŻ W SPRZEDAŻY! @obserwujący Prime Time Wrestling powraca z kolejnym niesamowitym wydarzeniem! Bądź świadkiem debiutanckiej walki Pana Pawłowskiego i daj się porwać emocjom rodem z WWE! JużPrzeczytaj wpis na oficjalnym fanpage PTW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...