Skocz do zawartości
  • Dołącz do najstarszego forum o pro wrestlingu w Polsce!  

    Dostęp do pełnej zawartości forum wymaga zalogowania się. Możesz przyśpieszyć proces logowania lub rejestracji używając konta na wspieranych przez nas serwisach.

    W przypadku problemów z dostępem do konta prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum(@)wrestling.pl

     

UFC Fight Night 128: Barboza vs Lee


Morison

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 028
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2012
  • Status:  Offline

220px-UFC_Fight_Night_Barboza_vs._Lee_event_poster.jpg

 

Data: 21 kwietnia 2018

Miejsce: Boardwalk Hall, Atlantic City, New Jersey, USA

Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

 

Walka wieczoru

155 lbs: Edson Barboza (19-5) vs. Kevin Lee (16-4)

 

Karta Główna (04:00)

145 lbs: Frankie Edgar (22-6-1) vs. Cub Swanson (25-8)

265 lbs: Justin Willis (6-1) vs. Chase Sherman (11-4)

185 lbs: David Branch (21-4) vs. Thiago Santos (17-5)

135 lbs: Aljamain Sterling (14-3) vs. Brett Johns (15-0)

155 lbs: Jim Miller (28-11, 1NC) vs. Dan Hooker (16-7)

 

Karta Wstępna (02:00)

170 lbs: Ryan LaFlare (13-2) vs. Alex Garcia (15-4)

125 lbs: Magomed Bibulatov (14-1) vs. Ulka Sasaki (20-5-2)

170 lbs: Siyar Bahadurzada (23-6-1) vs. Luan Chagas (15-2-1)

205 lbs: Corey Anderson (9-4) vs. Patrick Cummins (10-4)

 

Preeliminacje FightPass (00:30)

135 lbs: Leslie Smith (10-7-1) vs. Aspen Ladd (6-0)

135 lbs: Merab Dvalishvili (7-3) vs. Augusto Mendes (6-2)

170 lbs: Tony Martin (12-4) vs. Keita Nakamura (33-8-2 1NC)

 

 

Edson Barboza Last 3: Khabib Nurmagomedov (DEC) | Beneil Dariush (KO) | Gilbert Melendez (DEC)

Kevin Lee Last 3: Tony Ferguson (SUB) | Michael Chiesa (SUB) | Francisco Trinaldo (SUB)

Dwóch świetnych zawodników wracających po porażce, nie wiem skąd te kursy zdecydowanie promujące Amerykanina, nawet jeśli jest lepszy w parterze (bo Edsona w tej płaszczyźnie przeważnie widzimy przy okazji obrony, mało kiedy ma okazję pokazać, że brązowego pasa w Jiu-jitsu nie znalazł w Cheetosach), to nie na tyle wyraźnie, żeby robić z niego faworyta w stosunku 2:1. Kevin miał tę przyjemność, że doczekał się, a raczej wyszczekał sobie walkę o pas, Brazylijczyk też by tak chciał, czego szczerze mu życzę, bo mimo ogólnej sympatii do kontrowersyjnych zawodników, za Kevinem nie przepadam.

 

 

Frankie Edgar Last 3: Brian Ortega (KO) | Yair Rodriguez (TKO) | Jeremy Stephens (DEC)

Cub Swanson Last 3: Brian Ortega (SUB) | Artem Lobov (DEC) | Doo Ho Choi (DEC)

Kolejna para, gdzie przy ostatnich pojedynkach mają "L", ci są jeszcze bardziej ze sobą powiązani, bo ponieśli porażki z ty samy zawodnikiem - pogodził ich niesamowity ostatnio Ortega, Frankie po wielu latah wreszcie poczuł smak przegranej przez KO, Swanson został zastopowany w świetnym dla siebie momencie, po dwóch pewnych (w tym jednej efektownej) wygranych, a ogólnie po serri 4 zwycięstw, wydaje mi się jednak, że pod względem przekrojowości, inteligencji oktagonowej i doświadczenia w walkach ze ścisłą czołówką odstaje od sobotniego przeciwnik,a o czym może świadczyć wynik ich pierwszego zestawienia, gdzie Frankie udusił Swansona 5 sekund przed końcem 5-rundowego pojedynku.

 

 

W karcie nie ma zbyt wielkiego star poweru ale mimo wszystko sporo się dzieje, jest wiecznie efektowny ale nie efektywny Santos, ciągle dobrze rokujący Sterling, zawodnicy, którzy mogliby już dawno być zwolnieni a mimo wszystko trzymają się UFC jak Jim Miller, a najciekawiej dla polskich fanów wygląda zestawienie w głębokim midcardzie dwóch pogromców Janka Blachowicza - Andersona z Cumminsem, podczas gdy Cieszynianin siedzi przy browarku, w góralskich kapciach i czeka, kogo ze ścisłej czołówki dostanie w następnym pojedynku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 5
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • -Raven-

    2

  • N!KO

    2

  • Giero

    1

  • Morison

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  10 885
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Przeciętna karta, choć pare walk z głównej da się wyłapać. Jak na wysoko notowanych półciężkich, w ogóle mnie nie dziwi tak niska pozycja sleepera Anderson vs Cummins - UFC się domyśla, jak to może wyglądać. Zobaczę Brancha z Santosem, na którego rozwój (awansowanie wyżej w rankingach) dalej liczę. Nie dość, że człowiek zaczyna nieśmiało kibicować Brazylijczykowi, co dla niego jest mocno dziwne, to ten ma czelność nie pić moczu i się spinać przy dużych walkach i nie robić nic. Niewdzięczny naród. Edgar jakoś stosunkowo szybko wraca czy mi się wydaje? Mam wrażenie, że dopiero walczył. Czas leci za szybko. Swansona poskłada. Cub jest widowiskowy, charakterystyczny, ale największe nazwiska na jego rozpisce to Poirier i Stephens. Frankiego tam nie dopiszę. W Main Evencie jestem za oczywiście za jakimś Kevinem. Jak postawi na zapasy i nie uwierzy za bardzo w swoją stójkę (co Barboza mu szybko wybije z głowy), to może tu ugrać decyzję.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 100
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Ja tam liczę, że Barboza skarci pyskacza, chociaż mocne zapasy Lee mogą tutaj zrobić robotę. Jeżeli Edkowi uda się to utrzymać na nogach, to powinien być mecz do jednej bramki, bo nawet tej klasy striker jak Trinaldo niemal skończył w stójce Kev'a. Jakoś dziwnie jestem spokojniejszy o Brazylijczyka na glebie niż o Amerykanina na nogach, a Lee to nie Nurma i stawiam, że nie da rady obalać przez 5 rund, przez co w końcu Barboza urwie mu ten pusty łeb jakimś kickiem.

 

Boję się o Edgara. Wraca zaledwie po 49 dniach, po ciężkim KO z rąk Ortegi... Za szybko. Czyżby kolejny Bisping? Swansona normalnie Franek powinien porobić na luzie, ale tak krótka przerwa, po tak ciężkim skończeniu, to nienajlepszy prognostyk. Oby Edgar zrobił to samo co w ich pierwszej potyczce, ale pewnie znowu będę miał przedzawałowy oglądając tą walkę.

 

Santos jeżeli nie da się sprowadzać Branchowi, to w stójce powinien go porobić. Obawiam się jednak nudnego sleepera, gdzie Branch będzie się kleił, klinczował i ciągnął po lay&pray na ziemię.

 

[ Dodano: 2018-04-21, 00:21 ]

No i pyskacz nie zrobił wagi :twisted: Stawiam, że jeśli Barboza nie da się jakoś głupio złapać przez pierwsze 2 rundy, to w kolejnych zdemoluje Lee, który powinien już wtedy ciągnąć tylko z rozpędu, na pustym baku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 885
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Jim Miller (28-12, 1NC) vs. Dan Hooker (17-7) – Jim Miller, w którymś momencie swojej kariery stwierdził, że zacznie się częściej bić w stójce. Odstawi swoje zapasy i parter, nie będzie do nich uparcie dążył, tylko pójdzie z ludźmi w bójkę. Na ten moment Jim Miller ma 4 porażki z rzędu. Już pierwsze wymiany podpowiadały, że stójka z Hookerem to słaby pomysł na dłuższą metę. To nie wiek – gość nie jest aż tak stary (34-lata). 4-8 w ostatnich 12 walkach. Time to say goodbye?

 

David Branch (22-4) vs. Thiago Santos (17-6) – Ech… Santos walczył dobrze. Trzymał dystans, okopywał Brancha. David wyglądał dość bezradnie, bo nie miał jak się zbliżyć i poprzytulać. Jak już się udało, to przytulać się nie chciał. Trafił raz, nie zrobił nic więcej. Thiago znów się zesrał.

 

Frankie Edgar (23-6-1) vs. Cub Swanson (25-9) – Dopiero pod koniec rozpuścili ręce. Poza tym, przetańczyć z Tobą chcę całą noc. Frankie agresywniej, wyprowadzał więcej ciosów, trafiał z lepszą skutecznością. Cub na ciągłym wstecznym. Niby taki stójkowicz efektowny, a trzeba było go gonić po całej klatce. Słaba walka.

 

Edson Barboza (19-6) vs. Kevin Lee (17-4) – Kevin dyktował warunki. Pierwsze dwie rundy identyczne. Minuta boksu, ciągle do przodu, aż do wejścia w nogi, obalenia i mielenia w parterze. Barboza bardzo łatwo daje się sprowadzać. Za łatwo jak na szczyt dywizji lekkich. Był jeden mega moment, gdzie Lee zatańczył jeden z trudniejszych układów, jakie widziałem w klatce, ale Edson zamiast wstać, obijać, to się kręcić w parterze i dał się ocknąć Amerykaninowi. Sam sobie winien, bo jak ten się ocknął, to kontynuował swój gameplan. Przerwanie nic nie zmieniło, decyzja i tak by była jednomyślna.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  3 631
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.11.2012
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Lee totalnie zdominował Barbozę. Coś tam Edson próbował ripostować, ale dopiero w trzeciej, czwartej rundzie. Jedna obrotówka to za mało. Już było wiadomo, że jeżeli dojdzie do decyzji, to Kevin wygrałby. Widać było, że Lee był przygotowany od początku na zapasy.

 

Byłem bliski do przespania walki Edgara z Swansonem. Trochę więcej się po nich spodziewałem, za bardzo obydwaj skupili się na stójce. Dobrze, że to tylko trzy rundy. Ziew.

 

Z reszty walk warte odnotowania; ładne kolanko Hookera. Przyzwoite też walki w prelimsach, nie mam pytań co odjebali w końcówce walki Dvalishviliego z Simonem. Zastanawiałem się, czy sędzia nie powinien dopuścić do decyzji i czy nie skrzywdził Meraba. Ale Gruzin wyraźnie już był w stanie odpływu... po raz pierwszy coś takiego widziałem od dłuższego czasu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 100
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

1. Sterling vs. Johns - tak jak nie lubię Sterlinga, tak tutaj zawalczył to sprytnie i chociaż standardowo brakowało mu efektowności, to efektywności odmówić mu nie można. Aljamain postawił na zapasy i momentami, pomimo lamerskich prób obaleń za jedną nogę, nawet kiedy sprowadzenie nie wchodziło, to Sterling wchodził w klincz, gdzie dominował rywala. Na nogach zresztą też lepiej dawał radę i był celniejszy od Johnsa, który oprócz ciągłego wywierania presji, nie bardzo potrafił ugryźć przeciwnika, przez co stracił dziewictwo w tym starciu.

Pojedynek mało ciekawy, ale Sterling zrobił swoje.

 

2. Branch vs. Santos - Brazylijczyk po raz kolejny pokazuje, że kiedy dostaje trochę większe wyzwanie, to nie daje rady tego ogarnąć. Sama walka bez większej historii. Sporo czajenia się w stójce i mało znaczących trafiejek, po czym Branch przypuszcza szarżę pod siatką i ładnie trafia na brodę Santosa, a młotki na glebie załatwiają sprawę.

Szkoda, spodziewałem się większych fajerwerków w stójce.

 

3. Edgar vs. Swanson - zaszwankowały tutaj zapasy Edgara, ale podobało mi się, to że nie spinał przez to dupy i nie cisnął na siłę w przepychanki, tylko od razu odpuszczał i rozbijał Cub'a w stójce, która działała bez zarzutu.

Świetna presja ze strony Frankiego i nadal betonowa szczena. To na prawdę przerażające, jak gościu ściga cię po oktagonie, trafiasz go mocno, a ten nawet nie zwalnia tylko nadal napiera... Coś takiego strasznie rzeza psychę i odbiera wiarę w wygraną.

Niby nie było wojny na nogach, ale fajnie, że Edgar pokazał w tym rewanżu, że wcale nie potrzebuje zapasów żeby pocisnąć Swansona.

 

4. Barboza vs. Lee - ja pierdolę, jaki ten Edek był w tej walce chujowy :roll: Fatalnie ruszał się na nogach, banalnie dawał się zaganiać pod siatkę, a obalony nawet za specjalnie nie próbował tego podnosić. Na dokładkę wykazał się oktagonowym IQ pantofelka, bo po tej trafiejce w trzeciej (Kev zatańczył tak, że już się mu pewnie posypały propozycje z Tańca z Gwiazdami) zamiast docisnąć i skończyć kolesia będącego w "zombie mode", to kretyńsko wrzucił na wstekę i dał sobie jeszcze nawciskać w stójce :roll:

Tak jak nie cierpię Lee, tak w tej walce pokazał klasę. Chuj tam z jego zapasami (to było wiadome, że jeśli Edek będzie się dawał sprowadzać, to będzie deja vu z walki z Nurmą), ale świetnie potrafił w stójce nawciskać takiemu strikerowi jak Barboza, pokazał solidne cardio (nawet pomimo nie zrobienia wagi), pokazał że trafiony nie traci głowy (świetne obalenie "na autopilocie") i pokazał, że oktagonowej inteligencji mu nie brakuje (od początku rundy strikingiem ustawiał sobie Brazylijczyka pod siatkę, a tam szybkie obalenie i mielenie do końca rundy na glebie).

Świetny występ pyskacza. Pewnie teraz sodówka wyjebie mu wszelkimi możliwymi otworami ciała, ale trzeba mu oddać, że w tym starciu wręcz ośmieszył Barbozę i to nie wiem, czy nie bardziej niż Khabib (nie dość, że Amerykanin skończył Edka, to wg mnie w stójce wjebał mu bardziej niż Dagestańczyk, a na glebie zafundował mu podobnej klasy demolkę).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...