Skocz do zawartości
  • Dołącz do najstarszego forum o pro wrestlingu w Polsce!  

    Dostęp do pełnej zawartości forum wymaga zalogowania się. Możesz przyśpieszyć proces logowania lub rejestracji używając konta na wspieranych przez nas serwisach.

    W przypadku problemów z dostępem do konta prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum(@)wrestling.pl

     

UFC on Fox 29: Poirier vs Gaethje


Morison

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 028
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2012
  • Status:  Offline

220px-UFC_on_FOX_29%2C_Poirier_vs._Gaethje%2C_April_2018.jpg

 

Data: 14 kwietnia 2018

Miejsce: Gila River Arena, Glendale, Arizona, USA

Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

 

Walka wieczoru

155 lbs: Justin Gaethje (18-1) vs. Dustin Poirier (22-5, 1NC)

 

Karta Główna (02:00)

170 lbs: Carlos Condit (30-11) vs. Alex Oliveira (18-4-1, 2NC)

185 lbs: Israel Adesanya (12-0) vs. Marvin Vettori (12-3-1)

115 lbs: Michelle Waterson (14-6) vs. Cortney Casey (7-5)

 

Karta Wstępna (00:00)

185 lbs: Tim Boetsch (21-11) vs. Antonio Carlos Jr. (10-2, 1NC)

170 lbs: Muslim Salikhov (12-2) vs. Ricky Rainey (13-4)

125 lbs: Wilson Reis (22-8) vs. John Moraga (18-6)

185 lbs: Krzysztof Jotko (19-3) vs. Brad Tavares (16-4)

 

Preeliminacje FightPass (21:30)

170 lbs: Gilbert Burns (12-2) vs. Dan Moret (13-3)

125 lbs: Shayna Dobson (3-1) vs. Lauren Mueller (4-0)

170 lbs: Dhiego Lima (12-6) vs. Yushin Okami (34-11)

265 lbs: Arjan Singh Bhullar (7-0) vs. Adam Wieczorek (9-1)

135 lbs: Matthew Lopez (10-2) vs. Alejandro Perez (19-6-1)

135 lbs: Luke Sanders (11-2) vs. Patrick Williams (8-5)

 

 

Dustin Poirier Last 3: Anthony Pettis (TKO) | Eddie Alvarez (NC) | Jim Miller (DEC)

Justin Gaethje Last 3: Eddie Alvarez (KO) | Michael Johnson (TKO) | Luiz Firmino (TKO)

Szykuje się kolejny brawl z udziałem Gaethje, który po przejściu do UFC nie próżnuje i daje walki równie efektowne, co w czasach gdy bronił pasa WSoF, ostatnio pierwszą porażkę, w dosyć brutalny sposób, zadał mu Alvarez, mam nadzieję, że Highlight nie posypie się w podobny sposób co rozdziewiczony Thomas Almeida, chociaż bardziej pasowałaby mi wygrana Diamentowego, liczę, że ewentualna wygrana w ty pojedynku doprowadziłaby do rewanżu z Alvarezem, skoro matchmakerzy tak bardzo lubią ze sobą zestawiać tych trzech dynamicznych zawodników, bo rezultat ich pierwszego starcia zostawił spory niedosyt, a potem już tylko krok od walki o pas...jak bardzo surrealistycznie brzmi to w kontekście tytułu wagi lekkiej? :D Nie ma sensu podejmować się analizy samego pojedynku bo liczę, że panowie nie będą kalkulować i uruchomią to, co mają najlepsze, czyli stójkową ofensywę, wyjście poza dystans 15 minut w tym starciu uznam za skandal :)

 

 

Carlos Condit Last 3: Neil Magny (DEC) | Demian Maia (KO) | Robbie Lawler (DEC)

Alex Oliveira Last 3: Yancy Medeiros (TKO) | Ryan LaFlare (KO) | Tim Means (SUB)

Dyspozycja Condita ostatnimi czasy, to jest kurwa dramat, a rekord ma jeszcze gorszy - 2 wygrane w ostatnich ośmiu walkach, trzy porażki z rzędu, co prawda dwie z nich nie były jakimiś squashami, ale trzeba przyznać, że Magny wykorzystał wszystkie swoje atuty i rozpracował byłego mistrza w doskonałym stylu, obecnie Carlos to kot w worku, dwa ostatnie testy z parterowcami oblał, Brazylijski kowboj również ma pojęcie o tej płaszczyźnie, ale jednak bardziej stawia na stójkę, Alex nie jest już młodzieniaszkiem i nadąża się okazja, by zdobyć skalp w postaci Condita, który naprowadziłby go na właściwe tory po ostatnich zróżnicowanych wynikach, wydaje mi się, że Oliveira raczej nigdy nie zatrzęsie kategorią półśrednią, ale życzę mu jak najlepiej.

 

 

Krzysztof Jotko Last 3: Uriah Hall (KO) | David Branch (DEC) | Thales Leites (DEC)

Brad Tavares Last 3: Thales Leites (DEC) | Elias Theodorou (DEC) | Caio Magalhaes (DEC)

Bardzo ważne dla Jotki starcie, bo mimo dobrego występu w potyczce z Hallem, trzecia porażka z rzędu może sprowadzić Krzyśka w takie miejsce, że zacznie budowanie swojej pozycji w UFC właściwie od początku, o ile utrzyma się w federacji, bo jeśli nie jesteś Andreiem Arlovskim, to nigdy z Danką nie wiadomo. Naprzeciw Polaka stanie wymagający rywal, który legitymuje się serią trzech wygranych, a ostatnią porażkę zadał mu Whittaker. Tavares prezentuje podobny styl do Polaka, wydaje się lepiej pracować nogami, ale za to prób sprowadzeń ma chyba jeszcze mniej niż Jotko, któremu czasem obalenie pomagało zyskać punkty na kartach sędziowskich przy wyrównanej rundzie. Szykuje się ciężka przeprawa, wielu za faworyta uważa Amerykanina.

 

 

Drugi z Polaków w tej karcie - Adam Wieczorek - jest uznawany za jeszcze większego underdoga w swoim starciu, Arjan Bhullar - kanadyjczyk o hinduskich korzeniach, utytułowany w amatorskich zapasach (olimpijczyk z Londynu), który zebrał niezłe recenzje po debiutanckim pojedynku w UFC (moim zdaniem nic specjalnego nie pokazał) może być twardy do złamania, ale liczę, że hype na niego jest znacznie przesadzony i Siwy zgarnie kolejne "W" pod banderą UFC.

Trzeba oddać matchmakerom, że przyłożyli się do tej rozpiski, jak prawie w każdym przypadku, gdy gala jest spod znaku Foxa, bardzo ciekawi mnie kolejny występ Adesanyi, który już w drugim starciu u Danki dostaje miejsce w głównej karcie, oprócz tego fajnie zapowiadają się: walka kobiet z głównej karty oraz pojedynek w wadze piórkowej, nie można też przejść obojętnie obok weteranów federacji - Okamiego i Boetscha, chociaż faworytami swoich starć raczej nie są.

 

Przypominam, że tego samego dnia będzie KSW we Wrocławiu, zaktualizowana karta w temacie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 5
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • -Raven-

    2

  • N!KO

    2

  • Morison

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  10 885
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Zapomniałem, że na tej karcie jest aż dwóch Polaków :shock: Wieczorek jako pierwszy idzie na zapaśnika. Osobiście się boje. Nie znam Bhullara, ale o ile mnie pamięć nie myli, to utytułowany zapaśnik. A jak nasi walczą z zapaśnikami, to jest jeden bardzo częsty scenario.

 

Tavares to solidny zawodnik, ale jeśli Jotko chce coś osiągnąć, to takich Bradów ma obowiązek składać. Pytanie - jak będzie wyglądał po kontuzji? Trochę go nie było, a luz jest w końcu jego największą bronią. Mam dziwne wrażenie, że to będzie ciężka noc dla naszych...

 

Adesanya dostał mięso armatnie. Widać, że w chłopaka mocno inwestują.

 

A co-main oraz sam main event, to mega fajne zestawienia. Fajnie, jak walka wieczoru, jest sporym kandydatem na bycie najatrakcyjniejszą walką całego wieczoru. Gathje to gwarancja fajerwerków stójkowych, a przecież Poirier się nie cofnie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 104
  • Reputacja:   147
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Oj, słabo widzę naszych. Wieczorek dostaje mocnego zapaśnika, a ci - stylistycznie - zawsze byli kryptonitem na polskich fighterów.

Co do Jotko, to Tavares nie jest może jakimś mega talentem, ale jest co najmniej dobry w każdej płaszczyźnie i jeżeli miałbym obstawiać, to postawiłbym, że Krzychu na punkty z nim nie wygra (albo go skończy, albo przepierdoli).

 

Tak jak uwielbiam Condita, tak ostatnio nie zachwyca. Przede wszystkim szwankują mu zapasy defensywne, a Oliveira potrafi sprowadzać. Jeżeli Carlos nie utrzyma tego na nogach, to obawiam się, że jego fani mogą mieć mało przyjemną nockę.

 

Świetny main event z szansami wygranej 50/50. Alvarez pokazał jak należy walczyć z Gatkiem i jeżeli Dustin zachowa chłodną głowę, będzie dobrze pracował na nogach i zasypywał Justina bombami, pozostając mobilnym - powinien spokojnie to wygrać, bo technicznie jest lepszym strikerem. Jeżeli jednak podejmie grę Gaethje i wda się z nim w wymiany (co uwielbia robić), to betonowe łapy Gatka i podejrzana szczena Diamonda mogą zwiastować dla Poiriera prawdziwe piekło.

Osobiście obstawiam opcję #2, bo Dustin uwielbia iść na żywioł i rzadko kiedy odmawia sobie udziału w wojnach. Gaethje go sprowokuje swoją presją, a później ubije jak psa.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 885
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Arjan Singh Bhullar (7-1) vs. Adam Wieczorek (10-1) – Nie wiedziałem, że ta walka jest tak wcześnie na nasz czas. UFC promowało poddanie, więc nie sposób było nie trafić na spoiler. Fakt, wyszło mega. Trochę jak w tutorialu w grze komputerowej, gdzie przesuwasz się z pozycji na pozycję. Bhullar chciał przewalczyć do decyzji, opierając się na swoich zapasach, przeleżeć 15-min. Miło, że mu Adam utarł nosa.

 

Krzysztof Jotko (19-4) vs. Brad Tavares (17-4) – Bezbarwny występ Krzyśka. To o czym pisałem – nie potrafił złapać luzu. Cały czas spięty, wolniejszy od przeciwnika, bez prób przejęcia inicjatywy. Przed drugą rundą trenerzy mu mówili, że musi ruszyć. Nic z tego. Dopiero w trzeciej do niego dotarło, to został znokautowany. Tavares wyglądał jakby to nie było dla niego żadne wyzwanie. Żegnaj Top 15.

 

Israel Adesanya (13-0) vs. Marvin Vettori (12-4-1) – Przyjemnie się ogląda Adesanye, ale kalkulacji w tym troche za dużo. Fajne uniki, fajne pojedyncze ataki, ale trochę zbyt zachowawczo. Vettori napierał i w sumie się nie dziwiłem jakoś szczególnie, że jeden sędzia dał mu pierwszą rundę (bo druga i trzecia, to łatwe do punktowania). Więcej agresji.

 

Carlos Condit (30-12) vs. Alex Oliveira (19-4-1, 2NC) – Condit zakończył karierę, i chyba tamtej decyzji powinien się trzymać. Kiedyś takiego Oliveire by zeżarł. Tutaj Alex ugrywał obalenia, potem dawał się przetoczyć i zamienić miejscami, ale finalnie i tak był stroną dominującą. Podpatrzył finisz u Błachowicza. Trochę smutno mi się ogląda takiego Carlosa. Nawet mimo tego, że się spodziewałem porażki.

 

Justin Gaethje (18-2) vs. Dustin Poirier (23-5, 1NC) - Gaethje to chyba jeden z moich ulubionych fighterów. Trudno, że znów umoczył, skoro znów dał świetną walkę. 5-rund jest w jego wykonaniu niemożliwe. Od początku było narzucone takie tempo, że to nie mogło dojść do decyzji. Sędziowie nie powinni punktować tych rund. Nie ma sensu. Poirier był mądrzejszym fighterem. Pierwsze dwie rundy były na jego korzyść. Nie wiem, z czego ma zrobioną tą nogę, ale brak jakiegoś defektu ruchowego po tylu low-kickach Justina, to duży wyczyn. Jak Justin w trzeciej zaczął się rozkręcać, to eye-poke wybił go z rytmu. Potem dał się złapać i cóż... szkoda.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  2 028
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2012
  • Status:  Offline

Efektowne skończenie Wieczorka, ale trzeba przyznać, że wygrał na farcie, bo pierwsza runda była zdecydowanie dla rywala i wiele wskazywało na to, że druga odsłona poszłaby w tym samym kierunku. Wartościowa wygrana, bo Bhullar mimo, że dopiero zaczyna w UFC, to był wysoko notowany i na pewno faworyzowany w tym starciu. Teraz być może zostanie zestawiony z kimś notowanym, ale następna walka raczej nie prędko.

 

Jotko nie pokazał zbyt wiele, od początku był mniej aktywny od rywala, nie przypominał zawodnika, który miał serię 5 wygranych z rzędu, ani nawet tego w starciu z Hallem, zastraszająco mała liczba celnych ciosów u Krzyśka, a do skończenia go wystarczyła jedna agresywniejsza akcja Tavaresa. Mówi się, że w taki sposób do Europy nie dojdziemy, a dla niego może to oznaczać właśnie powrót na stare śmieci.

 

Myślałem, że Waterson poradzi sobie znacznie łatwiej, mimo różnicy warunków fizycznych na korzyść przeciwniczki, ta jednak przeważała przede wszystkim siłowo i całkiem nieźle radziła sobie w parterze ale Michelle wykorzystywała jej pojedyncze błędy co dało końcowy sukces.

 

Walka wieczoru zgodnie z oczekiwaniami, panowie nie zwracali większej uwagi na defensywę, od początku lepiej radził sobie Poirier i wygrywał rundy, a Gejci znowu udowodnił, że szczękę ma nie od parady. Szkoda, że Justin notuje drugą porażkę, liczyłem, że będzie poważnym wzmocnieniem kategorii z zapędami na top5, ale jeszcze wiele aspektów musi poprawić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 104
  • Reputacja:   147
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

1. Wieczorek vs. Bhullar - Polak łatwo oddał obalenie i został wyleżany w pierwszej rundzie, chociaż Bhullar kompletnie nic nie potrafił mu zrobić mając dominującą pozycję.

W drugiej odsłonie Wieczorek znowu dość szybko ląduje na plecach, ale tam od razu zaczyna pracować nad Kimurą, aby następnie wypracować ładną Omoplatę i odklepać rywala.

Obawiam się, że gdyby nie skończenie, to turbaniarz by przeleżał naszego, bo Wieczorek za łatwo dawał się zamykać pod siatką, a tam zapaśniczo triumfował Bhullar.

Swoją drogą, dać się poddać Omoplatą, na tym poziomie rywalizacji, to trzeba być mega lamusem w BJJ.

 

2. Jotko vs. Tavares - chaotycznie tutaj zawalczył Krzysiek. Był jakiś pospinany i wyprowadzał mało składne akcje. Za to Tavares - mega spokój, metodyczne kontry i pojedyncze szarże, które niestety wchodziły (już w drugiej odsłonie mocno naruszył Polaka i tylko klincz pod siatką uratował mu dupsko).

Zawsze się boję, kiedy Jotko rozpuszcza te swoje "podbródkowe", bo strasznie się wówczas odsłania. Fajnie wchodzą, ale zagrożenie kontrą jest ogromne i właśnie to wykorzystał tutaj Hawajczyk, posyłając Krzycha na dechy, gdzie dobicie było już tylko formalnością.

Szkoda, bo jeżeli Jotko chce myśleć o większych sukcesach w UFC, to takich rywali jak Tavares powinien składać, a tutaj nie dość, że dał się ubić, to jeszcze (jak dla mnie) przejebał na punkty dwie pierwsze rundy.

 

3. Adesanya vs. Vettori - kolejna walka w której nie przekonuje mnie kreowany na chuj wie jakiego prospekta Adesanya. Facet dużo pajacuje, a pokazuje mało konkretów. Już samo to, że z takim przeciętniakiem jak Vettori wyciągnął zaledwie splita i nie potrafił go jakoś mocniej ugryźć - daje do myślenia pod kątem tych wszystkich spustów nad nim w sieci.

Vettori nadrabiał tu ciągłą presją i serduchem do walki, przez co momentami potrafił się zdrowo odgryzać faworyzowanemu Israelowi. Adesanya, niczym Spider, miewa za dużo momentów tańczenia i pajacowania, które się nie przekładają na punkty, dlatego werdykt był taki a nie inny. Obstawiam, że jedna, dwie walki i Adesanya zostanie zweryfikowany pod kątem tej swojej rzekomej perspektywiczności, bo chyba czas już na jakichś trochę konkretniejszych rywali.

 

4. Condit vs. Oliveira - szkoda Carlosa, bo to jeden z moich ulubionych zawodników, ale chłopina powinien już kończyć z tym sportem. Szkoda zdrowia i rozmieniania swojej historii w MMA na drobne.

Tak jak podejrzewałem, Cowboy szybko uruchomił zapasy, a Condit nadal słabo broni obaleń, tak więc większość czasu walczył z pleców. Udało mu się jednak kilka razy ładnie przetoczyć rywala i z góry porozbijać go łokciami, a pod koniec pierwszej rundy Carlos był o krok od wygranej przez RNC.

W drugiej rundzie, Oliveira zapina ciasną Gilotynę, a Natural Born Killer niczym Terminator przez długi czas nie chce jej odklepać, jednak finalnie jest zmuszony to zrobić.

Dobra walka, ale przykro patrzeć na regres Carlosa, bo w swoim prime'ie, to takiego Cowboya wciągnąłby dupą.

 

5. Gaethje vs. Poirier - lubię tego pozytywnego wariata Gatka, ale na tym poziomie rywalizacji nie wygrywa się pojedynków walcząc w ten sposób. Jedyna obrona przed atakami takiego strikera jak Diamond to podwójna garda? Naruszony tej klasy zapaśnik jak Gaethje nie usiłuje klinczować albo sprowadzać? Sorry, ale w UFC takie myki nie przejdą z topowymi zawodnikami. Pokazał to Alvarez i ponownie zrobił to Poirier. Słabo dzisiaj wyglądała ta presja Justyny, za bardzo dawał się rozkręcać Dustinowi i obijać w kickbokserskim półdystansie (kurwa, zwariowałem, jak pod koniec 2 rundy pokazali statystyki, że Gatek przyjął już 121 uderzeń :shock: ), a sam wykazał się słabiutką celnością. Najlepsze, że Poirier tym napierdalaniem go tak się wymęczył, że w 3 rundzie Justin był bliski skończenia go pod siatką, tylko nie wiem na chuja zaczął wówczas pakować się w klincz zamiast rozstrzelać go z dystansu?

Dobry występ Diamonda. Nie podpalał się, dobrze pracował na nogach i wykorzystywał okazje. Niestety Gatkowi nie udało się go wciągnąć w brawl, a pod kątem techniki strikerskiej dzieli ich przepaść, co dobitnie pokazało to starcie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Najnowsze posty

    • KyRenLo
      Czerwona tygodniówka: W ładnym stylu przybyła Iyo. Dobra walka powinna być. Oby nie przesadzili z wynikiem. Welcome to Monday Night Raw. Sami ze swoją pogadanką na plus. Gable jako heel ciekawy. Sama walka obu zawodników dobra, ale liczę na jeszcze lepszy pojedynek na PLE. Obstawiałem jakieś DQ i ingerencję dużego, ale ostatecznie Gable zgarnia wygraną, bo Otis mu pomógł. Moje przypuszczenia z wcześniejszego wpisu, że Sami będzie faworytem walki na King and Queen of the Ring się potwierdzają. Na wygranie pasa przez lidera Alpha Academy będziemy musieli jeszcze troszkę poczekać. Innych wniosków z tego, co widziane było na RAW nie można wyciągnąć. Iyo Sky. Wow, ale to było piękne. Wywiad przerwany, bo jeden z LWO dostał po dupie. Nie widziałem walki, w której brał udział Bron Breakker. Iyo vs Lyra: Ooo jest Ruda. Z jednej strony serducho zabiło mocniej/z drugiej strony to zły znak dla wyniku tej walki. No i dobrze myślałem. Walka na bardzo dobrym poziomie. Iyo jest kapitalną zawodniczką, a Lyra swoje w ringu potrafi. Członkini Damage CTRL była mistrzyni została podłożona. Mocny start Lyra zalicza w głównym rosterze. Rzekłbym, nawet że za mocny i nie powinna wygrać tej walki. Teraz jestem zły, bo chciałem Iyo w finale. Czyli w finale Lyra vs Jax albo Bianca. Bianca ma pas tag team i niezależnie od tego, ile on znaczy nie powinna wygrywać tego turnieju. Jak wygra Lyra, to będzie przesada. Kurde, wychodzi na to, że turniej wygra Jax. Tak jak obstawiałem w żartach w innym wpisie. No trudno się pisze. Gunther na solidnym poziomie. Będzie wygrana w turnieju. Musi być. A no i ta pusta arena dała fajny klimat. Walka o pasy tag team: Walka średnia. Mistrzowie obronili. Biegający Strowman. W sumie niewiele pozytywów. Lyra dostała na twarz od Morgan. Nawet znośne, zwłaszcza ten śmiech. No i teraz najważniejsza dla mej osoby chwila w tym odcinku. Ruda pojawia się drugi raz. Tym razem na troszkę dłużej. Becky poziom zadowalający/Liv mniej, ale i tak jestem szczęśliwy. Lynch powinna obronić tytuł. Walka o walkę o pasy: W sumie nie bardzo jest co chwalić, a bardziej kogo. Damage CTRL nie ugrały to minus. Kaiser fajnie pogadał. Jey i Gunther dali dobre starcie. Co najważniejsze nic tutaj nie odwalono z wynikiem i Gunther przechodzi tam, gdzie być powinien.
    • -Raven-
      To mnie właśnie rozpierdala. Kiedyś zawały czy wylewy były domeną ludzi 70+. Dzisiaj, przy tym całym wariackim pędzie dnia codziennego i życiu w permanentnym stresie, na takie przypadłości umierają już nawet ludzie 30+. Masakra. Takie sytuacje dają do myślenia i jasno pokazują żeby jednak czasem zdjąć "nogę z gazu" we własnym życiu, "pojechać" trochę wolniej, ale za to dojechać sporo dalej...
    • IIL
      AEW All Out 2024 przesunięte o tydzień: W związku z tym w tym roku nie powtórzy się sytuacja w której AEW organizowało dwie gale ppv dokładnie tydzień po sobie. To moim zdaniem zmiana na plus, ale z drugiej strony zerwią z tradycją w której od czau pierwszego All In w 2018 roku, Chicago hostowało galę ppv w pierwszy weekend września. 
    • IIL
      Nagły zawał serca wczoraj rano... Wielka szkoda. Podobał mi się ten gimmick "badness" bazowany na Macho Manie. Widziałem też kilka jego walk na żywo w tym zajebisty finał 16 Carat Gold 2018 - Bones vs Dragunov vs Walter/Gunther. RIP...
    • Kaczy316
      Kolejne Monday Night Raw i ostatnie przed K&QOTR, czy dostaniemy coś ciekawego poza finałami od strony Raw? Zobaczmy. Rozpoczynamy od Sami Zayn vs Gigachad Gable, może to być bardzo dobra walka. Przed samym pojedynkiem dostaliśmy bardzo dobre promo od Samiego, które bardzo dobrze podbudowało starcie o tytuł Interkontynentalny na K&QOTR, a wyszedł również Gigachad, który także się wypowiedział i oczywiście zbeształ swoich podopiecznych z Alpha Academy, Otis znowu jest mega over dzięki temu, bo jest najbardziej jebany, a był Number One Guyem, Gable jest co raz bardziej nienawidzony przeze mnie, ale to przez to, że jest tak dobrze bookowany jako Heel i ma naprawdę talent i serce do tego co robi mimo wszystko, świetna wymiana zdań, bardzo przyjemny segment naprawdę i bardzo dobre wprowadzenie do walki do któej właśnie płynnie przechodzimy. 10,5 minuty walki w TV i dwie reklamy to z 15-16 minut panowie dostali, dużo jak na opener i świetny segment przed walką, sama walka była bardzo dobra, a większość i tak skupiała się na tym co mieli zrobić pomocnicy Gable'a, ostatecznie nikt poza Otisem nie zrobił tego co miał, ale widać po Otisie że nie jest zadowolony, oj dajcie mi ten feud, chcę go zobaczyć, Otis zaczyna być over, ale to chwilowe tak jak w 2020 i to Gable powinien wyjść górą z tego wszystkiego, bo on over jest od kilku ładnych lat, świetny pojedynek, Sami raczej obroni na PLE, bo kto przegrywa przed PLE to wygrywa na samym PLE, fani w ogóle nawet chantują już "You Suck" i to w rytm theme songu Alpha Academy oj czekamy czekamy, może jednak będą chcieli zrobić drugiego Angle'a z Gigachada oby oby. Na Backu Cruz został rozjebany, zapewne przez Carlito. Debiucik na Raw Brona, w końcu po przejściu, znaczy w sumie to długo czekać nie musiał, może z Rudym zawalczy, a nie to jedynie squash z jakimś jobberem meh czyli wracamy do punktu wyjścia. No i Bron pokazał że rozpierdoli sobie na spokojnie jobbera, odesłał go karetką do domu/szpitala, a Pearce jest wkurwiony na niego, może to prowadzi do czegoś większego, bo Bron powiedział że Pearce nie potrafi go kontrolować. Lyra vs Iyo, walka powinna wyjść dobrze, ale oby nie odjebali i nie dali wygrać Lyrze, no to przesada by była, Iyo dopiero co CO-Main Eventowała WM i wnosiła na największą galę w roku tytuł, który miała dosyć długo, no ja liczę, że Sky to spokojnie ugra. Nie wiem dziwna walka, publika miała totalnie wyjebane w ten pojedynek tak samo jak ja, tempo jakieś takie nierówne było i słaba chemia, Iyo czasem zrobiła fajną akcję, ale nic ponad to, nie bawiłem się za dobrze na tej walce i Lyra to wygrała......ja pierdole to Ilja nie mógł dojść do finału, Melo nie mógł dojść do finału, ale kurwa jebana Lyra se tak o rozjebała byłą mistrzynie, jeszcze jej koronę dajcie.....ja pierdole nie mogę, nie chce mi się tej dywizji oglądać jak ma być takie coś, pierdole finał QOTR, jeszcze niech Pianka rozjebie w finale oj tak świetne to będzie, a zapomniałem, nawet Stratton nie mogła dojść do finału, ale gówniana Lyra doszła, nie chce mi się tego oglądać, walka trwała z 10-11 minut czasu TV i razem z reklamami, których było chyba dwie to z 15-16 minut, za długo. O myślałem że dostaniemy jakąś zapowiedź rewanżyku pomiędzy Ricochetem i Ilją, ale chyba Ricochet ma większy problem w postaci Breakkera, ciekawe co chcę tym osiągnąć młody Steiner. Gunther dał całkiem niezłe promo na temat Jeya i KOTR na pustej arenie. LET'S GOOOOOOO AWESOME TRUTH VS JUDGMENT DAY! Nie wiem czy ringowo jakoś wybitnie będzie, ale niech wyjdzie dobrze i żeby Awesome Truth obronili tytuły, bo w sumie dobrze wyglądają jako Championi, nie są jacyś wybitni, ale mają okej run i śmiesznie jest z nimi. Lekko ponad 6 minut walki w TV i jedna reklama to z 9 minut panowie dostali, przyjemny pojedynek, zdecydowanie wolę takie pojedynki, gdzie ringowo po prostu jest poprawnie lub dobrze, ale dostarczają mega emocji dzięki kontaktowi z publiką i dzięki psychologii ringowej niż po prostu zajebiste ringowo, ale z małymi emocjami i bez psychologii, oczywiście najlepsze są i z tym i z tym w jednym, ale różnie to bywa, Awesome Truth obronili tytuły dzięki pomocy Brauna i ja jestem zadowolony, fajna walka, ogólnie to wszystko na plus. Liv zajebała Lyrze plaskacza, może Valkyria doznać kontuzji teraz? xDDD. Bronson pogroził Samiemu, Otis przeprosił Samiego, kurwa chanty dla niego to jakiś sztosik, ale WWE jak chcę to umie budować emocjonalne story. Kolejna nudziara ja pierdole, dajcie jej ten Heel Turn, bo słuchać nie mogę tego pierdolenia co tydzień o tym samym, skip, dajcie jej walki to chociaż będzie co pooglądać. Karrion nie wiem czy on grozi Xavierowi czy co, ale mógłby już nie pojawiać się w MR, nie ma tam czego szukać. Walka o to kto podłoży się Piance i Jade nie wiem w sumie kiedy. może na K&QOTR chyba że Pianek dojdzie do finału turnieju still walka do skipa dla mnie, wygrały Shayna i Zoey no tak, one mogą się podłożyć xD. Drew na backu powiedział z tego co zrozumiałem że już jest dopuszczony do akcji w ringu, więc czeka na jego rewanż o tytuł. Gigachad już spoufala się z Creed Brothers oj będzie zamiana sojuszników zdecydowanie, ale czekam wcześniej na feudzik Otis vs Gigachad, emocje będą i być może tytuł Interkontynentalny w tle, widziałbym to. Main Event Jey Uso vs Gunther, to nasz dzisiejszy Main Event! Gunther powinien to wygrać, ale sama walka jak się zbliży do ostatniej ich potyczki to będzie świetnie, około 15 minut, a z reklamami, bo chyba dwie były to z 20+ minut świetnej walki, jedynie sekwencja z obijaniem ręki Jeya mnie wynudziła, a reszta to sztosik totalny, mega dobra walka, dorównała ich walce o tytuł IC kilka miesięcy temu, nawet nie wiem czy jej nie przebiła, Gunther rozjebał Jeya i wygląda mocarnie, nasz Ring General leci po koronę, a Jey nie stracił za wiele, zemdlał po świetnej walce i mocnej dźwigni, poproszę Five Stara dla tych panów xD Cody i AJ by dostali. Plusy: Cała sekwencja otwierająca Z Bronem coś się dzieję mimo dalszego obijania jobberów Walka o pasy World Tag Team Main Event Neutral: Iyo vs Lyra Minusy: Dywizja Kobiet Podsumowanie: Całkiem niezłe Raw, pomijając dywizję kobiet to powiedziałbym że nawet świetne, opener kozacki, Main Event kozacki, walka o pasy Tagowe odbyła się i była przyjemna, Braunik się pojawia, Awesome Truth dalej z pasami, story z Alpha Academy mega ciekawe, a Otisek znowu jest over, pomijając kobiety to tak jak mówię bardzo dobry odcinek Raw i ja polecam obejrzeć, można się dobrze bawić.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...