Skocz do zawartości
  • Dołącz do najstarszego forum o pro wrestlingu w Polsce!  

    Dostęp do pełnej zawartości forum wymaga zalogowania się. Możesz przyśpieszyć proces logowania lub rejestracji używając konta na wspieranych przez nas serwisach.

    W przypadku problemów z dostępem do konta prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum(@)wrestling.pl

     

UFC on Fox 28: Emmett vs Stephens


Morison

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 028
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2012
  • Status:  Offline

220px-UFC_FOX_28_Orlando_Poster.jpeg

 

Data: 24 lutego 2018

Miejsce: Amway Center, Orlando, Florida, USA

Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

 

Walka wieczoru

145 lbs: Josh Emmett (13-1) vs. Jeremy Stephens (26-14)

 

Karta Główna (02:00)

115 lbs: Jessica Andrade (17-6) vs. Tecia Torres (10-1)

205 lbs: Ovince Saint Preux (22-10) vs. Ilir Latifi (13-5, 1NC)

170 lbs: Mike Perry (11-2) vs. Max Griffin (13-4)

 

Karta Wstępna (00:00)

135 lbs: Renan Barao (34-5, 1NC) vs. Brian Kelleher (18-8)

135 lbs: Sara McMann (11-4) vs. Marion Reneau (8-3-1)

115 lbs: Maryna Moroz (8-2) vs. Angela Hill (7-4)

170 lbs: Ben Saunders (21-8-2) vs. Alan Jouban (15-6)

 

Preeliminacje Fight Pass (22:00)

205 lbs: Sam Alvey (31-10, 1NC) vs. Marcin Prachnio (13-2)

135 lbs: Rani Yahya (24-9, 1NC) vs. Russell Doane (15-7)

125 lbs: Eric Shelton (11-4) vs. Alex Perez (19-4)

135 lbs: Albert Morales (7-3-1) vs. Manny Bermudez (10-0)

 

 

Josh Emmett Last 3: Ricardo Lamas (KO) | Felipe Arantes (DEC) | Desmond Green (DEC)

Jeremy Stephens Last 3: Doo Ho Choi (TKO) | Gilbert Melendez (DEC) | Renato Moicano (DEC)

Panowie w poprzednich, dosyć niedawno stoczonych walkach efektownie nokautowali przeciwników, Stephens pokazał się ogólnie z lepszej strony, bo nie dał się rozkręcić niebezpiecznemu Choiowi, Emmett natomiast skazywany był na pożarcie przez Lamasa, a sprawił nie lada niespodziankę. Tym razem również nie jest faworytem, ale fani jak i eksperci na pewno podchodzą do Grim Reapera z większym szacunkiem, gość z miejsca wskoczył do czołówki kategorii piórkowej, wygrane Stephensa wydają mi się bardziej wartościowe, a mimo to musi gonić grono zawodników, którzy biją się o miano pretendenta. Najbardziej popularnym typem jest wygrana Jeremy'ego przez KO i chyba tym razem skłaniam się również ku tej opcji.

 

 

Ovince St. Preux Last 3: Corey Anderson (KO) | Yushin Okami (SUB) | Marcos Rogerio de Lima (SUB)

Ilir Latifi Last 3: Tyson Pedro (DEC) | Ryan Bader (KO) | Gian Villante (DEC)

OSP po niezbyt udanym okresie kariery wraca do łask i znowu jest mile widziany w najwyższych miejscach na karcie, Latifi po wpadce z Baderem nie zawiódł w ostatnim pojedynku, chociaż styl, w jakim wywalczył zwycięstwo pozostawił wiele do życzenia. Nieznacznym faworytem jest Amerykanin, którego ospały styl, w który wplata klincze przy siatce i czasem postraszy próbą obalenia, może być trudny do okiełznania przez Latifiego, jednak trzeba czuć respekt przed siłą ciosu Sledgehammera. Przed siłą ciosu St. Preux w sumie też.

 

Równie ważna jak dwie powyższe powinna być, przynajmniej dla nas, debiutancka walka gwiazdy One FC - Marcina Prachnio, myślałem, ze bukmacherzy będą przeceniać Alvey'a, ale zostałem miło zaskoczony - Warszawiak jest w gronie trzech największych faworytów gali, obok Andrade i Perry'ego, który po wyrównanej, lecz przegranej walce z Ponzinibbio powinien odbudować morale podczas sobotniej gali. Jak na FOX karta nie powala, ale znacznie przebija kilka ostatnich Fight Nightów.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • -Raven-

    2

  • N!KO

    2

  • Morison

    2

  • Michal

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  10 885
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Prachnio ogarnie. Jakoś jestem o niego spokojny. Alvey fajne nazwisko, ale już tylko nazwisko. Chęci do walki to ja tam wiele nie widzę. Dziwie się, że mimo takiego nastawienia, jego rekord ostatnich walk jest "zielony". Jak wejdzie z mentalnością z którą walczył w Polsce z Emeevem, to Marcin ma obowiązek kończyć to przed czasem.

 

Podoba mi się Main Event. Mega mocne zestawienie. Emmett dopiero nabiera wiatru w żagle, ale nokaut na Lamasie szybko go wywindował wyżej. Ma uderzenie, choć głównie będzie stawiał na zapasy. A że Stephens do najmniejszych nie należy, ma solidny bagaż doświadczenia, to Emmettowi łatwo nie będzie. Jeremy wygra. Jak pamiętam walki Josha, to im dłużej trwa walka, tym gorzej on wygląda. Zaczyna walczyć bezpiecznie. Stephens zrobi szarżę i ustrzeli.

 

OSP ogarnie Ilira, Perry (jakiegoś) Griffina, a Andrade zapewne Torres.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  23
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.01.2018
  • Status:  Offline

Jessica poza potknięciem z Joanną ma naprawdę solidną formę i uważam, że Torresową poskłada jak leżak. Może nie od razu, bo możliwe że się z nią trochę pomęczy, ale Andrade ostatecznie zatriumfuje.

 

OSP, pamiętam go tylko z walki z Jonesem i z Okamim, dalej już mi jakoś umknął, oglądałem co prawda ostatnią galę na jakiej występował, ale widocznie byłem tak śpiący, że nie potrafiłem ogarnąć, że to był on haha. Jak Latifi wygra (co nie sądzę) to na pewno zapisze się w mojej pamięci nieco lepiej, niż teraz.

 

Mamy Main Event, Stephens walczył dość niedawno więc niby powinien być w gazie, ale według mnie sytuacja się odwróci. Emmett ma dłuższą przerwę, aż o miesiąc, co przez pryzmat zawodnika UFC jest bardzo długim odstępem czasowym. A ciul, postawię na Josha, Stephens moim zdaniem albo przegra na punkty, albo w ostatniej rundzie dostanie bęcki.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 885
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Sam Alvey (32-10, 1NC) vs. Marcin Prachnio (13-3) – Niby fajne nastawienie, ale za to punktów nie dają. Rozdają za to nokauty, jak idziesz na bucu bez gardy.

 

Mike Perry (11-3) vs. Max Griffin (14-4) – Teraz już wiemy, kim jest Griffin. Facet prowadził tą walkę, a Perry był za krótki. I za słaby i za... krótki. Max wykorzystywał zasięg ramion i punktował na całej szerokości. Platinum ruszył na koniec, ale nie udało się zagrozić. Umie się facet sprzedać, ale z balonika zeszło dzisiaj całe powietrze.

 

Ovince Saint Preux (22-11) vs. Ilir Latifi (15-5, 1NC) – Ależ w niego wjechał. Szwed poczuł krew i okazji nie wypuścił. Czuł chyba, że kolejna taka może się nie trafić. Kiedyś tak w Latifiego wpadł Janek :wink:

 

Jessica Andrade (18-6) vs. Tecia Torres (10-2) – Fajnie Tecia zawalczyła pierwszą rundę. Cały czas na wstecznym, ale punktowała co chwila. Cięzko jednak by było przewalczyć tak całą piętnastkę. Jessica w końcu ją dopadła, a dziewczyna ma niesamowitą siłę w tej wadze. Rzuca tymi dziewczynami, jak workami.

 

Josh Emmett (13-2) vs. Jeremy Stephens (27-14) - Tak jak oczekiwałem. Emmett za bardzo uwierzyl w swoją stójkę, a tam naprawdę nie miał nic na Jeremyego. Trafił jedną kontrą, ale mimo upadku Stephensa, to nie był cios, który go odciął nawet na chwilę. Stephens ma power w łapie. Nawet nie tylko w tej kategorii, ale i w tej wyżej. Ciężko z nim się bawić w stójkę. Ja po cichu licze, że on dojdzie do title-shota. Może nie teraz, ale za dwie walki.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 103
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  Android

1. Sam Alvey (32-10, 1NC) vs. Marcin Prachnio (13-3) - dla mnie Prachnio wyglądał jakby wyszedł do tej walki z game planem pt. "jakoś go tam ujebię", bo kompletnie nie widać po nim było, że ma sprecyzowaną strategię. Do momentu rozstrzygnięcia niewiele się działo, ale finisz był najgorszy z możliwych, bo Polak wyszedł w nim na kompletnego debila. Uśmiechnięty funduje mu nokdaun, wrzuca wsteczny (a więc nie szedł na chama dobijać), a Marcin - jak na szkolnej solówie, gdzie każde uderzenie trzeba oddać, żeby nie było skazy na honorze - zamiast na wstecznym się zregenerować i dotrwać do końca rundy (te 40 sekund) - zapierdala na rywala z łapami w okolicach jajec... No to co miał robić biedny Alvey? Dopierdolił mu sierpa na brodę i zjebał debiut w UFC.

Nie pokazał się tu Prachnio. I już nawet nie chodzi o samą końcówkę i brak oktagonowego IQ.

 

2. Mike Perry (11-3) vs. Max Griffin (14-4) - "Diego Sanchez XXI Wieku" zostaje zweryfikowany ponownie (już Jouban pokazał wcześniej jak należy z nim walczyć). Dostał przeciętniaka na odbudowę (bo UFC go lubi) i nawet to spierdolił, bo wystarczył koleś z dobrą pracą na nogach, chłodną głową (nie wchodzący w brawl) i pojęciem o kontrowaniu, żeby wręcz ośmieszyć Pana Platynowego.

Griffin na spokojnie mógł to skończyć po nokdaunie w II rundzie, ale za długo zwlekał. Mimo to, nawet przy tej późniejszej szarży ciosy wchodziły jak nóż w masło.

Ładny występ Griffina, który spierdolił wielu ludziom kupony, jako największy underdog gali. Perry zachował się jak obrażony nastolatek, nawet nie czekając aż sędzia podniesie rękę zwycięzcy.

 

3. Ovince Saint Preux (22-11) vs. Ilir Latifi (15-5, 1NC) - OSP zawalczył na zbyt dużej wyjebce (chyba uwierzył jak większość fanów, że rywal nie jest na jego poziomie) i dal się za bardzo rozkręcić Latifi'emu, a później było już za późno. Llir wjechał w niego jak TIR, posłał na glebę, dobił cepami i przy próbie wstawania - zdusił ładną Gilotyną (sędzia notabene nie zauważył tego klepania).

Solidny występ Latifi'ego, ale OSP sam dał mu pole do popisu, za co poniósł konsekwencje.

 

4. Jessica Andrade (18-6) vs. Tecia Torres (10-2) - Tecia pokazała, że Andrade jest do zrobienia, bo dobra praca na nogach + szybkie kontry - działały w pierwszej jak złoto. Niestety nie była przygotowana na zapasy Brazylijki i za bardzo poczuła się mocna, lekkomyślnie wchodząc z nią w wymiany, przez co Jess skracała dystans i obalała z klinczów.

Obstawiam, że gdyby powtórnie doszło do walki Andrade z Aśką, to wynik byłby taki sam jak w pierwszej ich walce (szybkość na nogach + mocne TDD i Brazylijka nie ma nic do powiedzenia).

 

5. Josh Emmett (13-2) vs. Jeremy Stephens (27-14) - solidny main event, gdzie obaj ruszyli na siebie w stójce jak dwa koguty. Emmett skradł pierwszą rundę tym nokdaunem, ale nie potrafił dokończyć roboty. Takie niewykorzystane szanse zawsze się mszczą, tak więc jak Stephens posłał go na dechy w drugiej odsłonie, to już nie wypuścił wygranej z rąk i dojebał go jak gwóźdź do dechy, mega agresywnym G&P.

Widać, że Jeremy jest obecnie w niezłym sztosie. Ciekawe kogo dadzą mu teraz?

Edytowane przez -Raven-
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  2 028
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2012
  • Status:  Offline

Galę odpaliłem tuż przed walką Marcina i w sumie żałuję, że tak się pospieszyłem, z jednej strony brawa za pewnego rodzaju odwagę, bo większość Polaków debiutujących w oktagonie czai się z atakami jakby srali w krzakach, a Prachnio szedł pewny siebie do przodu...i to w sumie tyle, jeśli chodzi o plusy takiej taktyki, bo Alvey karcił go raz za razem bądź też wykorzystywał jego nieprzemyślane ataki i prawie przejął kontrolę zza pleców w chyba pierwszej minucie walki. Potem było tylko gorzej, a gdy Marcin po nokdaunie szedł bez gardy do wycofanego rywala, wiedziałem, że ten go zaraz dobije. Skończyło się nawet szybciej, bo po wystarczył jeden punch.

 

Prelimsy na Foxie były świetne, bitka Joubana, który robił wszystko co mógł, a nie mógł powalić Saundersa mogła się podobać, tak jak w przypadku Cyrila Askera kilka gal wcześniej, Ben przetrzymał kanonadę ciosów, by paść po byle czym, po prostu ciało odmówiło posłuszeństwa.

Babcia Reneau po raz kolejny zaskakuje, bo poddaje medalistkę olimpijską w zapasach, a Angela Hill efektownie wypunktowuje Marynę Moroz.

 

Perry ponownie musi uznać wyższość rywala i znowu nie jest to żaden wałek - Griffin po prostu był lepszy, Platynowy to ambitny chłopak i nie może dopuścić do siebie faktu, że jeszcze wiele pracy przed nim, by dostać się do czołówki kategorii, jest jednak zbyt cenny, żeby nie dostać w następnym starciu ogórka na podbudowanie pozycji w rankingu.

 

OSP był moim faworytem, bo nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak przy dobrej obronie przed obaleniami mógłby przegrać z tak dużo mniejszym od niego Latifim, okazało się, że recepta Szweda na sukces zacznie działać tak ekspresowo, przydałaby się mała bura dla źle ustawionego sędziego, który nie zauważył klepania i pozwolił Ovince'owi odpłynąć, a i nawet wtedy nie interweniował, tylko Ilir sam przerwał duszenie.

 

Bardzo podobał mi się co-main event kobiet, pierwsza, stójkowa runda, gdzie było dużo zamieszania, poszła na konto lepiej poukładanej w tej materii Torresowej, która skutecznie kontrowała agresywne ataki Andrade, Brazylijka w kolejnych rundach również nie uniknęła błędów, traciła raz za razem pozycje i rywalkę w parterze, ale kontroli w oktagonie wystarczyło, by ugrać pozostałe rundy. Widocznie słabo pracowała z żoną na macie podczas okresu przygotowawczego, bo Raquel też straciła zwycięstwo w parterze :D

 

Szybka walka wieczoru, gdzie moim zdaniem lepiej radził sobie Emmett, był bardziej dynamiczny, nieuchwytny i skuteczny w atakach, czego potwierdzeniem był "nokdaun" w 1. rundzie. Najwięcej kontrowersji dotyczy zakończenia, bo nie ciosy przed powaleniem Josha, lub ten kończące walkę mogły być decydujące, ale kolano, które gdyby sędzia uznał za trafione, byłoby faulem. Nie oglądałem ani powtórek podczas gali ani późniejszych analiz, więc nie do końca wiem jak stoją sprawy i jakie jest stanowisko Emmetta.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 103
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  Android

Platynowy to ambitny chłopak i nie może dopuścić do siebie faktu, że jeszcze wiele pracy przed nim, by dostać się do czołówki kategorii, jest jednak zbyt cenny, żeby nie dostać w następnym starciu ogórka na podbudowanie pozycji w rankingu.

 

To mogą mu dać kogoś jeszcze bardziej pasującego stylistycznie i mniej groźnego? :twisted: Platynowy na dzien dzisiejszy to tylko jednowymiarowy cepiarz z twardym łbem, którego pociśnie każdy lepszy średniak z dobrym game planem.

 

Nie oglądałem ani powtórek podczas gali ani późniejszych analiz, więc nie do końca wiem jak stoją sprawy i jakie jest stanowisko Emmetta.

 

Emmett ponoć już złożył odwołanie od werdyktu. Wg mnie to kolano - jeżeli już - to tylko musnęło Emmetta i nie miało wpływu na cały finisz. Ludzie jednak dopatrzyli się czegoś innego, a mianowicie tego, że dobijające łokcie były ponoć w tył głowy... Ja jakoś tego nie wyłapałem. Jednak skoro nokautujący łokieć Immortala na Diego Sanchez'zie był centralnie w potylicę i wszyscy to zlali, to i tutaj pewnie Stephensowi za wiele nie zrobią.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Najnowsze posty

    • IIL
      AEW All Out 2024 przesunięte o tydzień: W związku z tym w tym roku nie powtórzy się sytuacja w której AEW organizowało dwie gale ppv dokładnie tydzień po sobie. To moim zdaniem zmiana na plus, ale z drugiej strony zerwią z tradycją w której od czau pierwszego All In w 2018 roku, Chicago hostowało galę ppv w pierwszy weekend września. 
    • IIL
      Nagły zawał serca wczoraj rano... Wielka szkoda. Podobał mi się ten gimmick "badness" bazowany na Macho Manie. Widziałem też kilka jego walk na żywo w tym zajebisty finał 16 Carat Gold 2018 - Bones vs Dragunov vs Walter/Gunther. RIP...
    • Kaczy316
      Kolejne Monday Night Raw i ostatnie przed K&QOTR, czy dostaniemy coś ciekawego poza finałami od strony Raw? Zobaczmy. Rozpoczynamy od Sami Zayn vs Gigachad Gable, może to być bardzo dobra walka. Przed samym pojedynkiem dostaliśmy bardzo dobre promo od Samiego, które bardzo dobrze podbudowało starcie o tytuł Interkontynentalny na K&QOTR, a wyszedł również Gigachad, który także się wypowiedział i oczywiście zbeształ swoich podopiecznych z Alpha Academy, Otis znowu jest mega over dzięki temu, bo jest najbardziej jebany, a był Number One Guyem, Gable jest co raz bardziej nienawidzony przeze mnie, ale to przez to, że jest tak dobrze bookowany jako Heel i ma naprawdę talent i serce do tego co robi mimo wszystko, świetna wymiana zdań, bardzo przyjemny segment naprawdę i bardzo dobre wprowadzenie do walki do któej właśnie płynnie przechodzimy. 10,5 minuty walki w TV i dwie reklamy to z 15-16 minut panowie dostali, dużo jak na opener i świetny segment przed walką, sama walka była bardzo dobra, a większość i tak skupiała się na tym co mieli zrobić pomocnicy Gable'a, ostatecznie nikt poza Otisem nie zrobił tego co miał, ale widać po Otisie że nie jest zadowolony, oj dajcie mi ten feud, chcę go zobaczyć, Otis zaczyna być over, ale to chwilowe tak jak w 2020 i to Gable powinien wyjść górą z tego wszystkiego, bo on over jest od kilku ładnych lat, świetny pojedynek, Sami raczej obroni na PLE, bo kto przegrywa przed PLE to wygrywa na samym PLE, fani w ogóle nawet chantują już "You Suck" i to w rytm theme songu Alpha Academy oj czekamy czekamy, może jednak będą chcieli zrobić drugiego Angle'a z Gigachada oby oby. Na Backu Cruz został rozjebany, zapewne przez Carlito. Debiucik na Raw Brona, w końcu po przejściu, znaczy w sumie to długo czekać nie musiał, może z Rudym zawalczy, a nie to jedynie squash z jakimś jobberem meh czyli wracamy do punktu wyjścia. No i Bron pokazał że rozpierdoli sobie na spokojnie jobbera, odesłał go karetką do domu/szpitala, a Pearce jest wkurwiony na niego, może to prowadzi do czegoś większego, bo Bron powiedział że Pearce nie potrafi go kontrolować. Lyra vs Iyo, walka powinna wyjść dobrze, ale oby nie odjebali i nie dali wygrać Lyrze, no to przesada by była, Iyo dopiero co CO-Main Eventowała WM i wnosiła na największą galę w roku tytuł, który miała dosyć długo, no ja liczę, że Sky to spokojnie ugra. Nie wiem dziwna walka, publika miała totalnie wyjebane w ten pojedynek tak samo jak ja, tempo jakieś takie nierówne było i słaba chemia, Iyo czasem zrobiła fajną akcję, ale nic ponad to, nie bawiłem się za dobrze na tej walce i Lyra to wygrała......ja pierdole to Ilja nie mógł dojść do finału, Melo nie mógł dojść do finału, ale kurwa jebana Lyra se tak o rozjebała byłą mistrzynie, jeszcze jej koronę dajcie.....ja pierdole nie mogę, nie chce mi się tej dywizji oglądać jak ma być takie coś, pierdole finał QOTR, jeszcze niech Pianka rozjebie w finale oj tak świetne to będzie, a zapomniałem, nawet Stratton nie mogła dojść do finału, ale gówniana Lyra doszła, nie chce mi się tego oglądać, walka trwała z 10-11 minut czasu TV i razem z reklamami, których było chyba dwie to z 15-16 minut, za długo. O myślałem że dostaniemy jakąś zapowiedź rewanżyku pomiędzy Ricochetem i Ilją, ale chyba Ricochet ma większy problem w postaci Breakkera, ciekawe co chcę tym osiągnąć młody Steiner. Gunther dał całkiem niezłe promo na temat Jeya i KOTR na pustej arenie. LET'S GOOOOOOO AWESOME TRUTH VS JUDGMENT DAY! Nie wiem czy ringowo jakoś wybitnie będzie, ale niech wyjdzie dobrze i żeby Awesome Truth obronili tytuły, bo w sumie dobrze wyglądają jako Championi, nie są jacyś wybitni, ale mają okej run i śmiesznie jest z nimi. Lekko ponad 6 minut walki w TV i jedna reklama to z 9 minut panowie dostali, przyjemny pojedynek, zdecydowanie wolę takie pojedynki, gdzie ringowo po prostu jest poprawnie lub dobrze, ale dostarczają mega emocji dzięki kontaktowi z publiką i dzięki psychologii ringowej niż po prostu zajebiste ringowo, ale z małymi emocjami i bez psychologii, oczywiście najlepsze są i z tym i z tym w jednym, ale różnie to bywa, Awesome Truth obronili tytuły dzięki pomocy Brauna i ja jestem zadowolony, fajna walka, ogólnie to wszystko na plus. Liv zajebała Lyrze plaskacza, może Valkyria doznać kontuzji teraz? xDDD. Bronson pogroził Samiemu, Otis przeprosił Samiego, kurwa chanty dla niego to jakiś sztosik, ale WWE jak chcę to umie budować emocjonalne story. Kolejna nudziara ja pierdole, dajcie jej ten Heel Turn, bo słuchać nie mogę tego pierdolenia co tydzień o tym samym, skip, dajcie jej walki to chociaż będzie co pooglądać. Karrion nie wiem czy on grozi Xavierowi czy co, ale mógłby już nie pojawiać się w MR, nie ma tam czego szukać. Walka o to kto podłoży się Piance i Jade nie wiem w sumie kiedy. może na K&QOTR chyba że Pianek dojdzie do finału turnieju still walka do skipa dla mnie, wygrały Shayna i Zoey no tak, one mogą się podłożyć xD. Drew na backu powiedział z tego co zrozumiałem że już jest dopuszczony do akcji w ringu, więc czeka na jego rewanż o tytuł. Gigachad już spoufala się z Creed Brothers oj będzie zamiana sojuszników zdecydowanie, ale czekam wcześniej na feudzik Otis vs Gigachad, emocje będą i być może tytuł Interkontynentalny w tle, widziałbym to. Main Event Jey Uso vs Gunther, to nasz dzisiejszy Main Event! Gunther powinien to wygrać, ale sama walka jak się zbliży do ostatniej ich potyczki to będzie świetnie, około 15 minut, a z reklamami, bo chyba dwie były to z 20+ minut świetnej walki, jedynie sekwencja z obijaniem ręki Jeya mnie wynudziła, a reszta to sztosik totalny, mega dobra walka, dorównała ich walce o tytuł IC kilka miesięcy temu, nawet nie wiem czy jej nie przebiła, Gunther rozjebał Jeya i wygląda mocarnie, nasz Ring General leci po koronę, a Jey nie stracił za wiele, zemdlał po świetnej walce i mocnej dźwigni, poproszę Five Stara dla tych panów xD Cody i AJ by dostali. Plusy: Cała sekwencja otwierająca Z Bronem coś się dzieję mimo dalszego obijania jobberów Walka o pasy World Tag Team Main Event Neutral: Iyo vs Lyra Minusy: Dywizja Kobiet Podsumowanie: Całkiem niezłe Raw, pomijając dywizję kobiet to powiedziałbym że nawet świetne, opener kozacki, Main Event kozacki, walka o pasy Tagowe odbyła się i była przyjemna, Braunik się pojawia, Awesome Truth dalej z pasami, story z Alpha Academy mega ciekawe, a Otisek znowu jest over, pomijając kobiety to tak jak mówię bardzo dobry odcinek Raw i ja polecam obejrzeć, można się dobrze bawić.
    • IIL
      Pamiętam oglądanie live WM 23. To był zwykły pokaz slajdów w małym okienku nad ircem. Gdy w RR 2007 na końcu został Michaels i Taker magia płynęła z ekranu. Dobre czasy...  
    • Attitude
      Pechowo zakończył się main event gali Marigold Fields Forever dla Giulii. Zawodniczka tworzyła tag team z Utami Hayashishitą, a rywalkami były Bozilla i Sareee. Giulia zakończyła ten pojedynek kontuzją nadgarstka. Nie jest wykluczone, że będzie potrzebna przerwa od występów. Tego lata Giulia ma dołączyć do WWE i rozpocząć występy w NXT. A'propos NXT - zapowiedź dzisiejszego odcinka: * NXT North American Championship #1 Contender's Match: Joe Coffey vs. Wes Lee vs. Josh Briggs * NXT Women's North American Championship Qualifier: Fallon Henley vs. Thea Hail * NXT Women's North American Championship Qualifier: Brinley Reece vs. Jaida Parker * Karmen Petrovic i Natalya vs. Lola Vice i Shayna Baszler Nowe Playlist: Link do filmu Przeczytaj wpis na portalu Wrestling.pl
×
×
  • Dodaj nową pozycję...