Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Filmy ostatnio widziane


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

 

Panie, a może by tak coś napisać?

 

 

Why Him / Dlaczego On?

Ned (Bryan Cranston), nadopiekuńczy, lecz kochający ojciec, przyjeżdża wraz z żoną ze świąteczną wizytą do córki, która studiuje w college’u. Na miejscu musi stawić czoło swemu największemu koszmarowi – poznaje bowiem chłopaka córki, Lairda (James Franco), sympatycznego, ale ekscentrycznego miliardera z Krzemowej Doliny. Konserwatywny Ned uważa, że Laird, który nie uznaje żadnych zasad, nie pasuje do jego córki i nie powinien się z nią wiązać. Wypowiada niedoszłemu zięciowi wojnę, a sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, bo w świecie wielkich pieniędzy Ned czuje się jak ryba wyjęta z wody.

 

Po obiecującym, zabawnym początku, całość zaczyna szybko zbaczać z właściwego kursu. Są komedie naturalnie śmieszne, i są takie, które ten uśmiech chcą wymusić. Postać Franco jest mocno przejaskrawiona. Zwyczajnie za dużo tego. Rozumiem „wolna dusza”, ale tu miałem go dość po 5-minutach. Gość szybko stał się przewidywalny, więc i każdy kolejny gag wydawał się być tym samym. Po obiecującym, zabawnym początku, skończyłem na okazjonalnych uśmiechach.

 

Zdecydowanie najzabawniej wypada Gustav, grany przez Keegana-Michaela Keya. Żeby nie wiem, jak tragiczny był scenariusz jakiejś komedii. Żeby nie wiem, jak mało utalentowany komik pisał żarty, i jak kiepsko były one dostarczone przez aktorów, jak tylko ten gość jest w obsadzie, to poprawi ludziom humor. Bryan Cranston też dawał radę, momentami przypominając Roberta De Niro z serii „Meet the Parents”. Notabene, gość, który to wyreżyserował, pisał tamten scenariusz. Tylko tych rodziców nie będzie się poznawać wielokrotnie – 4/10

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  492
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.06.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Panie, a może by tak coś napisać?

 

Hm, how about nope? :D


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

 

Moonlight

Ponadczasowa opowieść o relacjach międzyludzkich i odkrywaniu siebie. "Moonlight" jest opowieścią o dorastaniu ubogiego, czarnego chłopca. Dorasta on w jednej z niebezpieczniejszych dzielnic Miami i stara się znaleźć swoje miejsce w świecie. Handel narkotykami na ich osiedlu kontroluje Juan (Mahershala Ali), który staje się swego rodzaju zastępczym ojcem Chirona. Czysty i widny dom, w którym Juan mieszka ze swoją dziewczyną Teresą (Janelle Monáe) staje się dla chłopca oazą stabilności, miejscem gorących posiłków, świeżej pościeli i swobodnych rozmów. Drugim, równie bolesnym i skomplikowanym motywem przewodnim, jest związek Chirona z jego matką, Paulą (Naomie Harris), która stacza się w wyniszczający nałóg narkotykowy, których dostarcza jej Juan.

 

Metacritic wskazuje 99/100. Średnia absolutnie nokautująca wszystko, co do tej pory tam widziałem. Według większości, „Moonlight” jest bezbłędny. A ja nie wiem, na ile będę w stanie tonować nastroje. Na pewno nie jest to najlepszy film w historii, tak jak Omega vs Okada, to nie jest najlepsza walka w historii wrestlingu. A idąc dalej za tą wrestlingową analogią, tu też ciężko zaprzeczyć, że otrzymany produkt jest zwyczajnie dobry/bardzo dobry.

 

Podzielony na trzy części, bardzo ładnie obrazuje życie Chirona – jako dzieciaka, nastolatka i faceta . Gnębiony przez rowieśników, terroryzowany przez matkę. Małomówny, przygarbiony, nie wiedzący o życiu nic. Ojca w pobliżu nie ma, a Juan wydawal się naturalnym wyborem. Tam mały Chiron zaczyna się otwierać. Ale delikatnie, wciąż ze sporym brakiem zaufania do otoczenia. Jego rozwój w tym aspekcie, jest jednym z głównych elementów filmu. Czy jest nadzieja, że kiedyś będzie on miał szansę na normalne życie? Wydaje się być skazany na nędzę.

 

Grę aktorów tu czuć. Świetne występy, w których próżno szukać słabych jednostek. Mahershala Ali, to istota ojcowskiej troski. To, jak patrzy na małego, zazwyczaj jest warte więcej niż jego słowa. Naomi Harris niedawno widziałem w „Collateral Beauty”. Absolutnie niczym się nie wyróżniała. Mogli ją zastąpić kimkolwiek. Tu pokazuje fajny warsztat, choć może nie oddziałujący tak na mnie, jak inne postaci. Matka jest jednym z kluczowych elementów losu tego chłopaka, ale nigdy mnie nie szokowała.

 

Wątek miłosny mnie nieco zgubił. Niekoniecznie tak sobie wyobrażałem ten film. Nie chodzi o to, że był niepotrzebny i można go wyciąć, ani o to, że mnie zniesmaczył. Stanowi jeden z głównych filarów w rozwoju postaci, jak i w przebiegu historii. Wybił mnie z rytmu, po prostu.

 

Oglądając „Moonlight”, ciężko nie pomyśleć o „Boyhood”, które też rozmieniało na drobne życie chłopaka. Tam kluczową rolę odgrywało to, jakim pomysłem wykazał się reżyser, i jak wyglądał proces kręcenia. Historia Chirona może nie ma tego samego człowieka w roli głównej, ale ma więcej do zaoferowania. Jest krócej, zwięźlej, i o wiele bardziej interesująco. Ode mnie – 7/10 – Kapitalny rozdział pierwszy, gdzie byłem przyklejony do ekranu i solidne, ale wyraźnie słabsze, dwa następne.

 

Top 20 - Sully wypada z listy

20. Doctor Strange

19. Nice Guys

18. Neon Demon

17. Café Society

16. Cloverfield Lane 10

15. Jestem Mordercą

14. Planeta Singli

13. Moonlight

12. Denial

11. Hacksaw Ridge

10. Bone Tomahawk

9. Don’t Breathe

8. Captain America: Civil War

7. The Jungle Book

6. War Dogs

5. Kubo and the Two Strings

4. Fences

3. Hell or High Water

2. Nocturnal Animals

1. Deadpool

Edytowane przez N!KO

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  806
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  30.03.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Niko, wczoraj w nocy były Złote Globy, jak twoje odczucia? Zgadzasz z jakimiś wynikami czy nie? I czy uważasz, że "La La Land" zasłużyło na tyle nagród (bo nie będę się pytała o statuetkę za całokształt Streep, no bez jaj :P ) No i co do Oskarów - sądzisz, czy "Powidoki" mają szansę chociaż na nominację?

75137960457081728a67d7.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Niko, wczoraj w nocy były Złote Globy, jak twoje odczucia? Zgadzasz z jakimiś wynikami czy nie? I czy uważasz, że "La La Land" zasłużyło na tyle nagród (bo nie będę się pytała o statuetkę za całokształt Streep, no bez jaj ) No i co do Oskarów - sądzisz, czy "Powidoki" mają szansę chociaż na nominację?

 

Problem w tym, że jeszcze nie wszystko widziałem, więc na pełen obraz moich opinii, trzeba będzie pewnie poczekać do Oscarów. "La La Land" jeszcze przede mną, ale nakręcił to Damien Chazelle, co napawa mnie sporym optymizmem. Niby nic, co z tym filmem związane, nie powinno mi się podobać. Musical bleh, miłośc bleh. Ale historia perkusisty, który dąży do doskonałości i stara się załapać do najlepszej klasy uznanego profesora, też nie brzmi, jak coś, co pokocham. A pokochałem (Whiplash ma u mnie 10/10). Czy zasługuje na wszystko? Pewnie nie, ale dyskusję trzeba przełożyć.

 

Powidoków też jeszcze nie miałem okazji zobaczyć, ale pewnie nadrobię w premierowy weekend. Zwiastun podoba mi się cholernie - co jest rzadkie w polskim kinie. Obym się przesadnie nie napalił, bo można się łatwo przejechać.

 

Dramat wygrał Moonlight, z czym ciężko się kłocić. Sam wolę Hell or High Water, a nawet Hacksaw Ridge - co widać na liście Top. Manchester by the Sea i Lion, też zbierają kozak noty - one jeszcze przede mną. Tylko to, że Moonlight ma mniejsze szanse na powtórny seans i jakoś mniej miło go będę wspominał, to nie powód, żeby negować jego wyróżnienie. Spodziewałem się. W Oscarach pewnie też namiesza.

 

Ciekawi mnie ten Affleck w Manchester by the Sea. Dość gładko zgarnia wyróżnienia, w co ciężko mi uwierzyć po zobaczeniu Denzela w Fences #markmode.

 

Aaron Johnson Taylor był świetny w Zwierzętach Nocy, ale cholera, Mahershala Ali powinien dostać wyróżnienei. Nie wiem, jak zagrali poszczególni nominowani, ale ciężko mi uwierzyć, że ktoś przemówi do mnie tak mocno.

 

Animacja? Jasne, że Kubo. Bez dwóch zdań. Ale Zwierzogród wygrał tu, pewnie wygra i Oscara. Szkoda. Tyle dobrego, że tej rybki Dory nie forsowali do nominacji.

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  806
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  30.03.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

A właśnie, właśnie, co do Kubo - ja tu nie zauważyłam Twojej recenzji na temat tej animacji. Może nadrobisz? :grin:

75137960457081728a67d7.jpg


  • Posty:  3 040
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

N!KO Moonlight wygrał bo jest o "tęczowych" i to czarnych. Kombinacja nie do pokonania. Wczoraj wszystko przebiła Viola Davis ze swoją przemową... Czekałem aż Mel Gibson wyjdzie i coś jej zrobi. :twisted:

Zrobiłem dużo dla biznesu:

Udział: Youshoot Teddy Long, Youshoot Rikishi, Lapsed Fan Podcast, Wrestling Soup, konwersacje z Dejwem na twitterze... Więc się wypowiadam + jestem w stanie słuchać Russo.


  • Posty:  806
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  30.03.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Ooo, dzięki, chyba musiałam jakoś to pominąć przypadkiem :)

75137960457081728a67d7.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

A właśnie, właśnie, co do Kubo - ja tu nie zauważyłam Twojej recenzji na temat tej animacji. Może nadrobisz?

 

Była :wink:

 

N!KO Moonlight wygrał bo jest o "tęczowych" i to czarnych. Kombinacja nie do pokonania.

 

Też. Ale to dobry film.

 

 

A Street Cat Named Bob / Kot Bob i Ja

Niezwykła, poruszająca historia uzależnionego od narkotyków ulicznego grajka Jamesa Bowena (Luke Treadaway), któremu w powrocie do rzeczywistości i normalnego życia pomógł... kot. Rudy, pewny siebie, chadzający (jak to kot) własnymi ścieżkami, niezależny, chimeryczny kot o najbardziej zwykłym imieniu - Bob. Ale to wszystko, co jest w nim zwykłego.

 

Bob to bardzo fajny kot - świetna rola :wink: Film z nim uderza w znane, widziane setki razy nuty, a najgorsze jego brzemie to zwiastun. Obejrzenie go praktycznie streszcza całość i trzeba się doszukiwać sensu dalszego seansu. Strzelili sobie w stopę, choć mieli produkt z serduchem. Prosty, ale poruszający – wszystko jest oparte o prawdziwą historię.

 

Jeśli o czysto filmowe grzechy chodzi, to zbyt cukierkowo zobrazowali głównego bohatera, przez co jego przemiana nie robi aż takiego wrażenia. Jest narkomanem, jest bezdomny, ale wszystko jest nam streszczone w parę minut. Nie zdążymy poznać na dobre bohatera i jego problemów, a już odnajdzie go futrzany przyjaciel, którym James będzie się troszczył.

 

Wymowne jest to, że społeczeństwo o wiele szybciej reaguje na bezdomne zwierzaki, niż bezdomnych ludzi. James śpiewający bez kota, nie zwracał nikogo uwagi. Z kotem u boku, był hitem na rynku. „Kot Bob i Ja” żadnym hitem nie będzie, ale to przyjemny produkt. Albo moja słabość do zwierzaków dała się we znaki – 5/10

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  492
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.06.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Honorowy Obywatel, czyli czarna komedia rodem z Argentyny, która okazała się niespodziewanym hitem na festiwalu w Wenecji w 2016 roku, a teraz zawitała do Polski.Czy dobra?Przekonajcie się tutaj

 

https://youtu.be/CHTUV0TDMSM


  • Posty:  10 366
  • Reputacja:   383
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Animacja? Jasne, że Kubo. Bez dwóch zdań. Ale Zwierzogród wygrał tu, pewnie wygra i Oscara. Szkoda. Tyle dobrego, że tej rybki Dory nie forsowali do nominacji.

 

Jaki Zwierzogród? (dla mnie średniak, 6/10. Fajny, ale bez przesady. Bohaterowie są świetni,humor niezłej jakości,a miasto-pokręcone,niczym ludzkie.Irytuje jednak łopatologią przesłania).

Jaki Kubo? (dla mnie ciut słabszy od Zwierzogrodu. naciągane 6/10. Ładny od str.wizualnej i z niezłą,wciągającą fabułą...która zmierza do banalnego,infantylnego finiszu,który kompletnie nie pasuje do reszty i dewastuje moja ocenę dla tej animacji.Świetne dialogi małpy i żuka).

Dla mnie w 2016 była tylko jedna, bezkonkurencyjna animacja i był to "Sausage Party" (mocarne 7/10). Oczywiście nic ona nie wygra bo jest za bardzo politycznie niepoprawna, wulgarna i ociekająca seksem, ale pod tą powierzchnią jest od groma kapitalnych, inteligentych analogii do życia człowieka, religii czy polityki. Poza tym jest nie tylko niegłupia, ale też zabawna, pełna dobrych tekstów i bardzo fajna wizualnie. Film z gatunku tych jadących totalnie po bandzie i tylko dla widzów robiących zakupy w MediaMarkt (czyt. "nie dla idiotów"), bo na forach filmowych walę facepalma za facepalmem, czytając jaka to prostacka animacja, mająca wyłącznie na celu prowokowanie wulgarnym językiem i szokowanie seksualnymi zachowaniami produktów spożywczych :roll:

Edytowane przez -Raven-

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

U mnie Zwierzogród 6/10, Sausage Party 6/10, a Kubo 8/10

 

 

I, Daniel Blake / Ja, Daniel Blake

Niesamowicie wzruszająca i pełna humoru historia dojrzałego mężczyzny (Dave Johns), który decyduje się pomóc samotnej matce z dwójką dzieci stanąć na nogi. Jednak gdy sam zacznie starać się o rentę, trafi w tryby bezdusznej, biurokratycznej machiny niczym z powieści Franza Kafki. Pomimo obojętności urzędników i kolejnych wyzwań, jakim muszą sprostać w codziennym życiu, Daniel i Katie (Hayley Squires) na nowo odnajdą radość życia i prawdziwą przyjaźń.

 

Bardzo wymowne, jeśli chodzi o biurokratyczną machinę, która zalewa większość scen. Już na starcie dostajemy rozmowę pozbawioną jakiegokolwiek sensu, jakże bardzo przypominającą faktyczne próby załatwienia czegoś w takich placówkach. Ten element wyszedł twórcą Blake’a świetnie. Daniel zachowuje się, jak zachowałby się każdy z nas w takiej sytuacji, więc łatwo zyskać sporo sympatii do bohatera. To pomaga, bo „Ja, Daniel Blake”, jest filmem bardzo powolnym. Ma serducho, ale odrobine chore – jak u bohatera, po zawale. Na dłuższą metę męczyła mnie ta przygoda poszukiwania pracy. Gdzies zaczęła uderzać w oklepane nuty.

 

Dave Johns jest pełny charyzmy, i w zasadzie jest jedyną postacią widowiska. Jego przyjaciółka jest godna zapomnienia. Gwarantuje, że zapomnicie jak ma w ogóle na imię dzień po obejrzeniu filmu. Może mieć to związek z tym, że oglądając w oryginale nie usłyszycie jak ma na imię. Angielski akcent all the way. Bełkot.

 

Zwiastun może bawić, ale „Ja, Daniel Blake”, to typowy przedstawiciel dramatów. Ma rozrywkowe elementy, i chyba one trafiały do mnie bardziej od poważnych tonów. Tamte tylko skutecznie zwalniały tempo. I półtorej godziny trwa o wiele dłużej niż 90min – 5/10

 

***

 

Surf’s Up 2: WaveMania – 3/10 – Muszę przyznać, że to jedna ze słabszych animacji z gwiazdami WWE. Scooby-Doo pasował im o wiele bardziej, niż Surfujące pingwiny. Plus za sporo nawiązań do samej federacji, ale narratora ciężko było znieść. Albo ja trafiłem na jakąś wersje dla niedowidzących, bo to było tak złe, że aż ciężko uwierzyć.

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  806
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  30.03.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Niko - gdzie obejrzałeś Surf Up 2?

75137960457081728a67d7.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Niko - gdzie obejrzałeś Surf Up 2?

 

To już miało swoją premierę. Gdzieś tam w Wallmartach już to pewnie wypuścili :wink:

 

***

 

 

Konwój

Rozpoczyna się śledztwo. Na przesłuchanie zostaje wezwany sierżant Berg (Przemysław Bluszcz), jeden z uczestników konwoju sprzed dwóch lat, o którego przebiegu nikt nigdy nie chciał opowiadać, a który może mieć coś wspólnego z popełnioną zbrodnią. Mimo zmowy milczenia, dociekliwy prokurator (Łukasz Lewandowski) zaczyna stopniowo odkrywać szokującą prawdę…

 

Konwój cierpi na pewne dolegliwości, które u niektórych widzów mogą być bardziej szkodliwe w skutkach. Przesadnie czepialscy, mogą mieć problem z przedstawioną historią. Bo o ile ona bardzo dobrze przestawia pionki, a każdy bohater często zmienia nastawienie do sprawy, to całość jest grubymi nićmi podszyta. Niektóre zabiegi są potrzebne do budowania atmosfery, ale lekko mówiąc nie pomagają autentyczności widowiska.

 

Fajnie prezentuje się obsada, bo o ile młody Tomasz Ziętek irytował, tak Więckiewicz, Bluszcz i Gajos, to ludzie idealnie trafieni do swoich ról. Znów można się czepić, że charakterystyka bohaterów nie jest niczym przesadnie kreatywnym, a motywy działań niektórych chyba za bardzo ukryte – dla mnie, z wielką szkodą dla filmu.

 

I może nie trzyma w napięciu, ale jest to solidne kino, które znów na tapetę bierze wewnętrzne układy – tym razem w Służbie Więziennej. Wychodzą nam takie filmy. Przynajmniej do mnie trafiają. Miałem tylko problem z końcówką, gdzie zabieg miał najwyraźniej budować napięcie, a tylko chwilowo namieszał – bez wyciśnięcia soków – 6/10

50608915156a3743c1fa34.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Poprawnie. Też widziałem film całkiem spoko.
    • Grishan
      Istniało kiedyś coś takiego jak Muzeum Polskich E-fedów (albo o podobnej nazwie), którym zajmował się chyba @Robespierre (?) Było tam sporo ciekawego contentu, od gal EWF, poprzez BGW, jakieś pojedyncze zachowane gale PCW, itd, itp. Dokopanie się do tego to byłoby coś - jak na razie moje nieporadne próby nic nie dały.   Co do bookingu - jako jeden z "ojców założycieli" mogę tylko napisać, że czułbym się zaszczycony.  Rzeczywiście, przez dwa lata wspólnej gry trochę tych postów natrzaskaliśm
    • KyRenLo
      Punk vs. Balor możliwe na EC: W sumie walka powinna być dobra, a Punk u siebie coś robić musi, więc nie jest to zła opcja.
    • KyRenLo
      Dave Bautista i Jason Momoa. Film Ekipa wyburzeniowa, kto nie widział to polecam bardzo przyjemna produkcja. Zagrali też braci w serialu See.
    • MattDevitto
      Spokojnie jak skończy tak z 10 lat to i tak wyrośnie z WWE
×
×
  • Dodaj nową pozycję...