Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Pod wpływem


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  334
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.04.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Bydgoszcz,Bazylika św. Wincentego à Paulo, późny wieczór.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

 

W ławie położonej możliwie najbliżej ołtarza siedzi John Christman, w prezbiterium koło wspomnianego ołtarza stoi jego oddany sługa-Carl.

 

John:(...) I wtedy wpadli oni, ten opasły PepsiBosman oraz ten drugi, wyglądający jakby naoglądał się Ojca Chrzestnego w wersji reżyserskiej. Zaatakowali nas i wygrali pojedynek przypinając Korna i naszego przeciwnika, to nie był jednak koniec. Zabookowano mi pojedynek w dalszej rundzie, niestety te blade uosobienie słowa "vacant" sobie poszło i zostałem sam. Za partnera miałem tego Esespe, nawet nie pamiętam jak wyglądał! Niestety te wstrętne połączenie Pepsi z naoliwionym makaronem wygrało, przegrałem dwa pojedynki przez dwóch mizernych partnerów. Dlatego powiedz mi teraz Latający Potworze Spaghetti, dlaczego mnie to spotkało? Czym zgrzeszyłem?To nieistotne, to był tylko turniej drużynowy, czas zabłysnąć jako zawodnik solowy. Dziękuję że mnie wysłuchałeś, masz tu piątaka.

 

Christman istotnie wyjął pięć złotych i położył je na ławie, najwyraźniej nie rzucał słów na wiatr, bowiem po chwili owe pieniądze zostały zabrane przez zakapturzonego księdza, który wyłonił się zza zakrystii i równie momentalnie jak się pojawił, tak też zniknął.

 

John: Carl idziemy przemyśleć pewne sprawy, ruszaj te swoje koślawe nogi i ruszamy.

 

 

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Bydgoszcz, niezidentyfikowana bliżej uliczka, w tle Stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka, północ.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

 

John: Musisz się ze mną zgodzić Carl że obie porażki w turnieju to tak naprawdę nie moja wina, miałem za partnera człowieka-widmo o którym nikt nic wie oraz bliżej niezidentyfikowanego jobbera. Gdybyś ty był moim partnerem.....wygralibyśmy, jesteś idealną przynętą dla rywali!<Śmieje się>

 

Wtem Christman potknął się o jakiś niewielki kamień. Jak na prawdziwego wrestlera przystało upadając, Christman zrobił minę jakby właśnie dostał z pocisku przeciwpancernego, a gdy już jego ciało stało się jednością z podłożem, John w przedziwny sposób przeturlał się po ziemi.

 

Carl:O Matko John nic ci nie jest? Cholera strasznie to wyglądało! Ale....spójrz! Ten kamień ma przyczepioną jakąś kartkę!

 

John natychmiast zdarł ją z kamienia, nie mając obaw w kwestii tego że może ją zniszczyć. Dokładnie obejrzał znalezisko, okazało się że na kartce jest karta EWF Wrestlepalooza CXXIX. Christman wstał po czym wyrzucił kartkę za siebie.

 

John: Carl, czy wiesz co to znaczy? Znaczy to tyle że jedziemy do RPA! Góry Stołowej niestety nie ujrzę ale będziemy tam, a ja będę walczył! I tu niestety koniec dobrych wieści, jestem w matchu z tym niby-człowiekiem którego wolę nazwać zdrajcą czyli Kornem, oraz niejakim Jean-Pierre Azincourtem, pewnie Francuz. Choć w sumie będę mógł zemścić się na Kornie, po za tym Carl jeśli wygram będę w głównej karcie, w walce z niejakim SeBą. Feldmarszałek Armii Prus Wschodnich, brzmi poważnie, ma chłop pecha, nie lubię dziwnych czapek, takich jak ta którą nosi.

 

Carl: Nie chce cię martwić John ale jeśli naprawdę chcesz teraz się zrehabilitować i tym razem dwukrotnie wygrać, to musimy zrobić coś, byś wiedział jak pokonać twoich przeciwników.

 

John: Co proponujesz?

 

Carl: Nie wiemy zbyt wiele o SeBie a o Kornie i tym Francuzie absolutnie nic, może trzeba by ich wyśledzić, dowiedzieć się jak najwięcej o nich?

 

John: I po tym właśnie widać ze wydała cię ulica Carl, jak najbardziej się z tobą zgadzam, sam nie widzę lepszych opcji. Idź po jakieś zaopatrzenie, spotkamy się rano na starym mieście, wiesz gdzie mnie szukać.

 

 

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Bydgoszcz,stare miasto, Most Sulimy-Kamińskego, późny poranek.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

 

Na krawędzi mostu siedzą John i Carl, obaj piją coca-colę.

 

John: Proponuję zacząć od Korna, musimy dowiedzieć się kim jest i jak wygląda na codzień, jeśli kogoś można gdzieś znaleźć to na pewno w Bydgoszczy, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości, w końcu nic o nim nie wiemy.

 

W tym samym momencie Carl skończył pić Coca-Colę i wyjął z swojej torby puszkę Pepsi. John widząc to natychmiast rzucił się na niego i obaj panowie spadli z mostu wprost do wody, puszka Pepsi zaginęła w otchłaniach Brdy.

 

Carl: Co ty do cholery robisz?

 

John: Miałeś nie przypominać mi o tym Bosmanie! Przez ciebie teraz znowu mam te obrazy przed oczami! Gdybym ja rządził EWF zakazałbym czegokolwiek związanego z Pepsi, cóż za ohyda, niczym dziegieć! Dobra, płyniemy do brzegu!

 

Panowie zgrabnie stylem na delfina dopłynęli do brzegu po czym rozpoczęli swoje poszukiwania. Równie szybko dwójka bohaterów wspięła się po gzymsach i rynnach na dach jednego z budynków mieszkalnych i usadowiła się z lornetkami na jego skraju bacznie obserwując tłumy ludzi przechadzające się starówką.

 

John: To jak my właściwie mamy rozpoznać tego Korna?

 

Carl:To proste, wrestlerzy to zazwyczaj umięśnionie osoby, takich będziemy szukać.

 

Wtem John niczym porażony piorunem dostrzegł jakiegoś 50-letniego pana który szedł chodnikiem bez koszulki pokazując światu swój wyrzeźbiony brzuch i odbijającą promienie słońca masę mięśniową.

 

John: Ej ty! Tam na Dole malowany dziadku! Przyznawaj się, jesteś Kevin Korn?

 

Facet ku zdziwieniu Johna niczego nie usłyszał i jak gdyby nigdy nic szedł dalej w swoją stronę. Na nieszczęście na Christmana uwagę zwróciła pokaźna grupka przechodniów najwyraźniej myśląc że skoro ten stoi na skraju dachu to chce popełnić samobójstwo, ktoś nawet zadzwonił po służby porządkowe. Jeden z nich się odezwał, młody, wysportowany facet po 20-stce.

 

Facet: Koleś! Wyluzuj, nie musisz skakać!

 

John: To ty! To ty jesteś Korn! To nie mógł być nikt inny jak tylko ty! I wcale nie muszę skakać, ale jeśli sam tu nie przyjdziesz to właśnie to zrobię i rozbiję twoją neandertalską czaszkę, zanim zdążysz stąd uciec!

 

Facet: O co ci chodzi? Chcę tylko ci pomóc!Złaź stamtąd i pozwól sobie pomóc! Nie jestem żadnym Kornem, mam na imię Janusz jeśli jest to dla ciebie ważne!

 

John: Kłamiesz! Janusz to jak Jean! A więc jesteś tym drugim! Choć tu bym mógł skopać ci tyłek!

 

Carl: John do cholery uspokój się nawet nie wiesz jakie ściągasz na nas kłopoty!

 

John: Jak mam być spokojny jak tam stoi ten Francuz i nie mogę go zatłuc? Przyjdziesz tu czy nie?!? Zaraz pokażę ci prawdziwie Francuski języczek! Twój języczek którym będę tarł beton gdy będę ci go wyrywać!

 

Wtem wśród tłumu pojawili się policjanci oraz pracownicy szpitala psychiatrycznego. Mediator policyjny wyjął megafon.

 

Policjant: Proszę pana, proszę zachować spokój, już idę do pana, tylko proszę nie robić nic głupiego!

 

John: Ale ja chcę tylko Korna i Jeana do cholery! Carl, wybacz ale to jest konieczne.

 

Nagle John pchnął Carla ku przepaści i ten spadł z budynku, na jego szczęście spadł na grupę sanitariuszy z psychiatryka niosących nosze i kaftan dla Johna w wyniku czego Carl nie doznał prawie żadnych obrażeń. Sanitariusze zaś zostali rozgromieni i oszołomieni.

 

Policjant: Ty psychopato! Jeszcze jeden ruch i otworzymy ogień! Ekipa już do ciebie idzie, poddaj się a wszystko będzie dobrze!

 

Grupa policjantów ustawiła się w zwarty szereg tuż koło budynku i była gotowa na wypadek gdyby John chciał zrzucić kogoś jeszcze.

 

John: A niech was! Nie mogę odpuścić Kornowi!

 

W tym momencie John skoczył z budynku i elbow dropem wylądował na grupie funkcjonariuszy powalając wszystkich na ziemię. Natychmiast podbiegli do niego inni policjanci i błyskawicznie zakuli go w kajdany pod groźbą rozstrzelania, po chwili John miał też na sobie kaftan i był w drodze do pobliskiego psychiatryka.

 

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Bydgoszcz, szpital psychiatryczny, godzina nieznana.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

 

John budzi się pośrodku jakiejś sali, po kątach porozstawiane są rozkładane łóżka, na trzech z nich siedzą jakieś postacie. Jedna z nich ubrana jest niczym XVIII-wieczny Francuski arystokrata, druga wygląda jak generał wojsk Pruskich a trzecia z kolei ma całą powierzchnie ciała zamalowaną na biało z znakiem zapytania na klatce piersiowej, twarz przykryta jakąś śmietankową chustą.

 

John:Niech to, czy....czy to psychiatryk? Te miejsce gdzie tacy jak ja tracą wszystkie swoje umiejętności ringowe?

 

Arystokrata:Psychiatryk? A co to takiego? Panie Christman, jest pan teraz z nami i to się liczy. Nie trafił pan tu przypadkiem, żeby znaleźć się w tym miejscu trzeba tego bardzo chcieć, ty pragnąłeś tego ponad wszystko, nawet życie.

 

John: Czy ja umarłem? Ja? Człowiek który pięć lat temu w Kapadocji grał ze śmiercią w państwa-miasta? Jak to możliwe?

 

Pruski Generał: Ależ nie, żyjesz pełnią życia, niestety podążasz złą drogą, szukasz czegoś co ci się nie przyda, czegoś czego tak naprawdę nie ma.

 

Biały człowiek: 01010010000001111010101001011010100101001000010001.

 

Pruski Generał: Aj, wybacz, on mówi tylko w systemie zero-jedynkowym. Miał na myśli to że my uosabiamy twoje trzy największe pragnienia, chcesz znaleźć trzech ludzi, oto i my, choć nie jesteśmy prawdziwi. Możemy jednak sprawić byś osiągnął to czego pragniesz.

 

John: A więc chcę wygrać, po prostu.

 

Arystokrata: I już wygrałeś bo nas znalazłeś. Na nic twe poszukiwania twych rywali, ty szukałeś klucza do zwycięstwa, oto i on.

 

Arystokrata wstał i leniwym ruchem wręczył Christmanowi pozłacany, zdobiony, średniej wielkości klucz.

 

Pruski Generał: Teraz masz klucz, mając klucz masz wiarę w to że pokonasz nieznane i wygrasz, nie obawiaj się rywali, jesteś lepszy. To by było na tyle, mam nadzieję że moja prawdziwa wersja nie ma takich dziwnych znajomych, wracaj do siebie.

 

W tym momencie do Christmana podpełzał....ślimak. Zaczął żmudnie wspinać się po jego bucie, gdy już to zrobił nagle Christman stracił przytomność i obudził się pod wodą. Carl szybko go z niej wyciągnął i zaciągnął Johna na brzeg, ten wciąż próbował zrozumieć co się stało.

 

Carl: Matko John, znowu zapomniałeś że nie umiesz pływać! I to wszystko przez jedną puszkę Pepsi!

 

John: Pepsi? Czyli to...nieważne, Carl musimy zrezygnować z poszukiwań, coś mi mówi że to nie ma sensu, po prostu poćwiczmy moje akcje, to jest przecież równie ważne.

 

Carl: Ale dlaczego? John? Czekaj?

 

John tymczasem udał się ponownie w stronę Bazyliki, czy ta przygoda mu w czymś pomoże? Kto by to wiedział, ale Christman wiedział że ma ambicje wygrać, i zabrać komuś lizaka.

 

THE END.

Strike First

1666685508559ec7a1aad8c.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Betrayal

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Kaczy316
      Dziękuję, te raporty to tak w sumie przypadkowo mi wychodzą, staram się bardziej wyrazić opinię, ale do tego też staram się opisać co się działo, żeby było wiadomo skąd taka opinia, ale cieszę się, że dzięki temu pomagam w śledzeniu produktu i byciu na bieżąco  
    • StuPH
      W ramach grupowej pochwały dla kol. @ Kaczy316 dodam od siebie, że odkąd usunąłem instagram z telefonu, to dzięki jego postom, wiem co dzieje się w WWETKO. Zajebiste raporty - krótko mówiąc. 
    • Kaczy316
      Dziękuję Panowie, miło być podziwianym, z pasji człowiek różne rzeczy potrafi przetrwać, a u mnie WWE to na dobre i na złe, jedynie 2019-2021 to były u mnie lata, co gal praktycznie nie oglądałem, 2019 to był dla mnie straszny rok pod prawie każdym względem, a jak w 2020 się poprawiało i chciałem wrócić to pandemia i era Thunderdome wszystko zepsuła, że człowiekowi się nie chciało oglądać tego bez publiki i jedynie wyniki śledziłem i sprawdzałem co się dzieję, ale oglądać nie oglądałem, na AEW s
    • VictorV2
      To mnie trochę zdziwiło...sczerze, spodziewałem się że Kelani wygra tutaj, wygra na GAB, będzie kontynuować swój rozwój a Lola pójdzie do głównego rosteru. O ile Lola Vs Kendall powinno być dobre, to nie do końca wiem jaki jest dalszy plan. Nie wiem czy Kendall jest gotowa na ten moment być mistrzynią, nie wiem z kim Lola miałaby pracować jeśli utrzyma tytuł...trochę desperacja się wkrada chyba, obym się mylił. Za to jeśli chodzi o NA title, to mam więcej nadziei - Drake powinien wygrać z T
    • VictorV2
      //Po nieprzewidzianej przerwie, wracamy do działalności ^^'   Valkyries #8 / Strike #40   Po Intro Valkyries, widzimy nagranie z wcześniej tego dnia, gdzie Ashley, Mary McKnee i Raze przybyli do budynku razem - tym razem Raze mógł wejść do środka bez problemów. Później na podzielonym ekranie widzimy Sarę, która ma na sobie swoją białą kurtkę i pas mistrzowski na ramieniu, oraz Gemini, również odstawioną i z okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Obie zawodniczki podpiszą dziś
×
×
  • Dodaj nową pozycję...