Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Anarchia w WC


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Znajdujemy się w nowoczesnym i pięknie urządzonym studiu, w którym odbywa się cykliczny program poświęcony tematyce rodzimego wrestlingu – Antipalooza. Kamera powoli przesuwa się nad zgromadzoną w studio publicznością, w skład której wchodzą piękni i młodzi z wielkich ośrodków urbanistycznych. Kamera obniża pułap i skupia się na osobie prowadzącego – Felippa Castro.

 

Fellipe Castro: Witam serdecznie w nadzwyczajnym wydaniu, Antipaloozy. Pierwotnie dzisiejsza odsłona naszego programu miała być poświęcona postępom w analizie dokumentów EWF przez specjalistów z Polskiego Związku Wrestlingu, lecz jak wszyscy wiemy już za kilka dni odbędzie się siódma edycja Kwietniowej Anarchii. Gala ta, nadawana w systemie Pay – Per – View, zawsze obfitowała w wiele historycznych wydarzeń. Nie inaczej będzie tym razem, gdyż Vaclav zada ostateczny cios spiskowcom żerującym na dziele mego ojca, a mianowicie – zdobędzie on EWF World Title!.

 

Zgromadzona publiczność: Klap, Klap, Klap, Klap, Klap.

 

Właśnie to będzie tematem dzisiejszej Antipaloozy. Niestety, Vaclav nie mógł być dzisiaj z nami, gdyż jak sam powiedział- nie mam czasu na takie pierdo…. ekhem, musi przygotować się do stoczenia aż dwóch pojedynków w ciągu jednej gali. Aż dwóch! Tak właśnie Kraven odmawia równych szans człowiekowi, który niezaprzeczalnie jest głównym pretendentem do pasa. Wszystko to w celu ochrony marionetkowego mistrza, który już dawno temu stracił kontakt z otaczającym go światem. W studiu są z mną wyjątkowi goście: były piłkarz i reprezentant Polski, poseł na sejm VII kadencji, menadżer sportowy i wiceprezes Polskiego Związku Wrestlingu – Czarek Kucharek.

 

Kamera pokazuje nam postać pana posła, który lekkim skinięciem głowy pozdrawia publiczność…

 

Fellipe Castro: Oraz prezes wspomnianego już PZW, Franciszek Rokossowski.

Publika na chwilę zamilkła, lecz po chwili rozległo się klap, klap, klap, klap, klap. Franciszek odwzajemnia powitanie uniesieniem dłoni, a po chwili sam już wstaje by wymienić uściski dłoni z pozostałą dwójką. Poseł Kucharek również wymienił się uściskiem dłoni z prowadzącym. Następnie wszyscy zajęli wyznaczone miejsca siedzące.

 

Fellipe Castro: No właśnie, Franciszku, jak skomentujesz poczynania Kravena? Znasz go lepiej od innych, jak również sam miałeś okazję zarządzać EWF.

 

Franciszek Rokossowski: O komunistycznym wcieleniu EWF można mówić różne rzeczy, ale nikt nie powie tego, że wśród zawodników byli równi i równiejsi. Cała idea komunizmu opierała się na równych szansach dla wszystkich. Kto jak kto, ale Kraven powinien o tym pamiętać. Tymczasem zaangażował on wszystkich potencjalnych pretendentów w bratobójczą walkę. Wszystko po to, by zwiększyć szansę Super Crazyego. Przykro patrzeć, jak rodowity Rosjanin wyrzekł się ideałów komunizmu by stać się sługusem tego burżuja. To kolejny oznaka postępującej choroby osłabiającej niegdyś zdrowy organizm Extreme Wrestling Federation.

 

Fellipe Castro: Trudno się z tym nie zgodzić. Panie Czarku, z Vaclavem łączy pana miejsce pochodzenia: Łuków. Czy władze miasta przygotowały jakieś atrakcje związane z tak dużym sukcesem jednego z jego najsłynniejszych przedstawicieli?

 

Czarek Kucharek: Niestety, panie redaktorze, ale burmistrz miasta należy do wrogiego nam ugrupowania. Tego samego, które chce zawłaszczyć sobie takie wartości jak „prawo” i „sprawiedliwość”. Dlatego nie odbędzie się tradycyjny festyn na miejskim skwerze połączony z oglądaniem Kwietniowej Anarchii. Co więcej, część rady miejskiej zalakowała na portalu Facebook fanpage ”Łuków przeprasza za Vaclava”. Został on już zgłoszony za szerzenie mowy nienawiści. Pozostaje liczyć na inwencję łukowian i na to, że wszystkie punkty sprzedaży alkoholu w mieście podołają zwiększonemu zapotrzebowaniu. Jak mawia sam Vaclav: Piwo. Dużo piwa.

 

Fellipe Castro: To smutne, że władze Łukowa są mu równie nieprzychylne, co kierownictwo EWF. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nawet jeżeli Vaclav awansuje do walki wieczoru, to będzie musiał on zmagać się nie tylko z obecnym, pożal się Bożę, mistrzem, drugim przeciwnikiem, ale i sędzią specjalnym – Scytherem. O samym Rampage’u można powiedzieć wiele, ale chciałbym zwrócić uwagę na jedno, a mianowicie na brak jakiejkolwiek uczciwości w poczynaniach Kravena. Jak można powierzyć sędziowanie tak ważnej walki komuś z zawodniczą przeszłością? Nawet dziecko wie, że sędziowie specjalni oznaczają wypaczenie przebiegu walki, a przez to i jej wyniku.

 

Franciszek Rokossowski: W pełni się z panem redaktorem zgadzam. Jak powiedziałem wcześniej, ideą komunizmu w EWF było wprowadzenie powszechnej równości. Dotyczyło to również sprawowania funkcji sędziego, który musiał zachować bezstronność i w jednakowy sposób traktować wszystkich uczestników danego pojedynku. Obecni włodarze EWF po raz kolejny pokazali, że żadne wypaczenia formuły pro wrestlingu nie są im obce i że nie cofną się przed niczym, by raz zdobytą władzę utrzymać na zawsze.

 

Czarek Kucharek (wtrącając się): Mnie zastanawia tylko, czy ten cały Scyther przeszedł wymagany kurs sędziowski. Chciałbym przy tej okazji poinformować publiczność w studio, oraz naszych telewidzów, że na galach odbywających się pod jurysdykcją Polskiego Związku Wrestlingu walki sędziują tylko wykwalifikowani i doświadczeni arbitrzy. PZW przybliża wrestling do prawdziwego sportu, EWF tworzy wyłącznie marne widowisko. EWF – Ewentualnie Więcej Fekaliów! (lekko wstając i próbując zachęcić publikę do skandowania razem z nim) PZW! PZW! PZW!

 

Publika jednak nie podchwyciła okrzyku i pałeczkę ponownie przejął Castro.

 

Fellipe Castro: Panu Kucarkowi dziękujemy za podkreślenie zerowych kompetencji Scythera w dziedzinie sędziowania walk. Podsumowując – Vaclav będzie zmuszony walczyć dwukrotnie, za każdym razem znajdując się w gorszej pozycji. Wpierw tag match, w którym będzie musiał współpracować z kimś z trójki:Szakal, Bidam lub Franko. Nie zdziwiłbym się, gdyby sparowano go z Szakalem by zmierzyć się z obecnymi Tag Team championami. Gdy w końcu przyjdzie czas na walkę wieczoru, to będzie musiał walczyć nie tylko z obecnym mistrzem, ale i drugim przeciwnikiem. Nie mówiąc o obecności Scythera. Czy ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, że obecna klika rządząca EWF posunie się do wszystkiego, by utrzymać się władzy? Zapewniam naszych widzów, że analiza dokumentów, jakie weszły w nasze posiadanie, oraz zdobycie World Title będą początkiem oczyszczenia Extreme Wrestling Federation z ich wpływów. Zapłacą za wszystko, w tym zabójstwo mego ojca. Vaclav to katalizator procesu, którego nie powstrzymacie.

 

Czarek Kucharek i Rokossowski stają za Castro.

 

Franciszek Rokossowski: A PZW w pełni popiera te zmiany i obiecuję wesprzeć je przy użyciu wszelkich dostępnych środków.

 

Fellipe Castro (wstając i wymieniając uściski dłoni z obydwoma): Dziękuje panowie…

 

Publika: Klap, Klap, Klap, Klap….

 

Tym wzruszającym motywem kończymy program.

 

Obiektyw kamery z ledwością jest w stanie uchwycić front dwupiętrowego budynku. Szare otynkowanie ścian odpadło w kilku miejscach odsłaniając czerwone cegły, z których wybudowano opisywany budynek. Po obu stronach drzwi wejściowych widnieją sporych rozmiarów okna, które zaślepiono dyktą. W najbliższym otoczeniu głównego wejścia zauważyć można dziko rosnące krzewy oraz źdźbła trawy przebijające się przez szczeliny pomiędzy płytami chodnikowymi. Kamerzysta podchodzi do drzwi, widać jak ręka kamerzysty chwyta za klamkę i już po chwili widać wnętrze parteru. Na ścianach zawieszono różne plakaty przedstawiające jakąś domorosłą sztukę nowoczesną. Pomiędzy nimi znalazły się prawdziwe malunki, gdyś ktoś ozdobił te same ściany wypisując za pomocą farby w spray’u hasła typu: „J***ać system”, „Jedzenie zamiast bomb”, „One race – human race”, do których dołączono przekreśloną swastykę oraz symbol anarchii. W dalszej części pomieszczenia widnieją schody wiodące na pierwsze piętro, lecz co ważniejsze, w jego centralnej części znajdują się przypadkowo ustawione fotele, krzesła oraz jakaś zdezelowana kanapa, przed która stoi drewniany stół. Blat owego mebla lśni od rozlanej na nim cieczy, czemu akompaniuje blask pustych butelek po różnych odmianach Perły. Spis zawartość stołu zamykają umieszczone na nim glany, których cholewy prowadzą do długich bojówek moro, które prowadzą do białej koszulki z plamą krwi i umieszczonym w jej środku napisie Perła. Na ową koszulkę zarzuconą skórzaną kurtkę zwaną powszechnie „Ramoneską”. Na klapy znajdujące się na jej ramionach opadają długie, brązowe włosy. Jak się okazuje, na kanapie rozsiadł się wygodnie Mecenas Extremy i Wróg Ludu, czyli Vaclav. Jeden z pretendentów do pasa mistrzowskiego EWF sięga do siatki leżącej obok niego i wyciąga z niej kolejną butelkę Perły, tym razem chmielowej. Następuje rozpoznawalny i niepodrabialny „Big łyk” i butelka z łoskotem zostaje postawiona na stole.

 

Vaclav(na nutę znanego utworu): Mówią, żem anarchista, mówią, żem wcielenie antychrysta! Czego chcę, nie wiem sam, lecz metody na zdobycie tego znam. Na nieszczęście dla wszystkich, te słowa w stosunku do mnie nie zgadzają się tylko w jednym punkcie, gdyż ja dokładnie wiem, czego chcę. Moje wszystkie działania były poświęcone tylko jednemu –zdobyciu EWF World Title. Jestem anarchistą? Wielu pewnie by się zgodziło widząc mój brak poszanowania dla kogo i czegokolwiek. Naruszyłem tyle świętości, zbrukałem tyle pięknych i ważnych dla wielu rzeczy, że można powiedzieć iż z moim oddechem nie unosi się zapach ostatnio spożytego piwa, lecz samego grzechu. A stosowane przez mnie metody okazują się być najskuteczniejszymi z możliwych. Siedziska krzesełek wygięte po kontakcie z cudzą głową, stoły połamane pod ciężarem cudzego ciała, gazowy syf uwolniony z świetlówek po rozbiciu ich na plecach przeciwników zapewniły mi certyfikat skuteczności w postaci Felka dla najbardziej hardcore’owego wrestlera ubiegłego roku.

 

Mecenas ex tremy sięga po napoczętą Perłę i zażywa kilka łyków.

 

Vaclav: Kwietniowa Anarchia to idealna nazwa dla gali, na której posiądę największą świętość rodzimego wrestlingu. Towarzysząca jej siódemka nie oznacza szczęścia dla któregokolwiek z moich przeciwników. Wręcz przeciwnie – wszystkich was czeka wpierdol. Srogi. Ktokolwiek będzie moim tag – team partnerem może być pewnym jednego: po gongu kończącym tą zupełnie zbędną walkę otrzyma moje gratulacje w postaci butelki piwa rozbitej na jego głowie. Bo widzisz, potencjalny wspólniku, ten tagowy eliminator to jakaś pieprzona kpina. Kiepski żart, który powinien zostać skwitowany piąchą w ryło autora. Tak by nakrył się nogami a za jego mordą podążała kometa w kształcie wybitego zęba z śledzącym go ogonem krwi.

 

Podenerwowany Wróg Ludu chwyta w nerwach za butelkę, dopija do końca i rzuca o podłogę tak mocno, że ta rozpryskuje się na kawałki.

 

Vaclav: Tak bardzo chciałbym w ten sam sposób rozbić twoją głowę o matę ringu, Szakal! Roztrzaskałbym ją tak, jak roztrzaskałem twój urząd oraz ukochane miasto. Wielki mi k**rwa pan senator, co z kolegami z senatu główkuje tylko, jak w najdotkliwszy sposób spenetrować odbyty wyborców. Pamiętasz, jak ja spenetrowałem tą małolatę z Szczynyna? Obiecałeś jej i jej starej to, że sprawiedliwość się dokona, a ja zapłacę ciężką walutą za tę zbrodnię. Odebrałem najcenniejszą rzecz jaką miała, jej czystość. Zaś twoja nieudolność skazała smarka do tułaczki po podłodze komunalnego mieszkania dla samotnej matki. Wracając do piastowanej przez ciebie funkcji, to właśnie ona była powodem dla którego cię zaatakowałem po swoim powrocie. Kilka kilometrów stąd, w samym centrum Krakowa, mieści się galeria handlowa. Kilka pięter sklepów uwieńczonych tym na samej górze, które wypełnione jest wszelkiego rodzaju restauracjami. W jednej z nich polewają Perłę z nalewaka. Przed swoim odejściem byłem właśnie jak to piwo w tej restauracji. Jedyny napój procentowy na całym piętrze. Musiałem hamować swoją agresję, starać się wpasować do słodkich jak napoje gazowane norm ówczesnego EWF. Czy ktokolwiek k*rwa widział, by piwo mieszało się z napojami gazowanymi? Po takiej mieszańce każdy może zostać artystą umieszczającym harmonię barw pawia na podłodze. Ale dla każdego, kto chciałby się napić piwa na terenie galerii jest to jedyna opcja. Gdy w końcu wróciłem i zacząłem użyźniać twoim truchłem glebę kilku miast oraz kontynentów, to inni też zapragnęli mocniejszych doznań w ringu. Tylko, że musieli dorabiać do tego jakąś wyższą filozofię na miarę chłoptysiów w rurkach umalowanych makijażem z siniaków. Są jak te rzemieślnicze piwa sprzedawane na tutejszym rynku. Niby każdy inny, a wszyscy tacy sami. Tylko znów trzeba zajść do wydzielonych punktów sprzedaży. Ja z każdą kolejną galą z Perły z nalewaka przekształciłem się w tą butelkowaną, którą możesz wypić na każdej ławce, w każdej bramie, czy gdziekolwiek chcesz. W przeciwieństwie do nich, mnie nie obejmuje żadna ustawa, a wszelkie regulacje narzucane przez jakiekolwiek władze zbywam prędzej niż kac po wczorajszej libacji. Ktoś z przedstawicieli władzy ma z tym problem? Co najwyżej może mi pogrozić palcem, a potem ja mu go złamię by mógł sprawniej nim operować w kopalni zwaną lewą dziurką od nosa. Władza lubi karać tych, którzy się jej sprzeciwiają, na przykład odosobniając w zakładach karnych. I na pewien sposób znalazłem się w najgorszej instytucji tego typu na świecie, kubańskim Guantnamo. I niczym więzień podwyższonego ryzyka wznieciłem ringowe zamieszki, by poharatać Szakala drutem żyletkowym jak łysego knura kwiczącego z strachu. Jego mały przyjaciel z chlewika nie miał tyle szczęścia… długo mi się po nim odbijało… Szakal, moje poczynania są poza twoją jurysdykcją, moje umiejętności poza twoim zasięgiem, a okrucieństwo i podłość tego, co ci zrobię – poza granicami dobrego smaku.

 

Vaclav otwiera zębami kolejną Perłę, wypluwa kapsel za siebie i zaczyna spożycie.

 

Vaclav(stawiając butelkę): Ale może ułożyć się tak, że do zdradzieckiego ciosu ustawi się Bidam. Mistrz Tag Teamów, wielki mi, k*rwa specjalista. Tą specjalizację masz wypisaną ch*jem na wodzie. Ja obroniłem pasów tag w trakcie war games. Był to jedyny tego typu wyczyn w całej historii EWF. Ba, kiedyś z podobnym ci obdartusem pokonałem ciebie i twego kumpla z krainy tych, którzy nadziewają się na rozpędzony czub mego glana. Poradziłbym ci, byś słuchał moich poleceń to zajdziemy do walki wieczoru. Ale gdy leżysz zakrwawiony na macie obserwując kalejdoskop kropel krwi w oczach, a nad tobą stoi Vaclav z rozbitą butelką – to wiedz, że coś się stało. A mianowicie to, że zostałeś dopisany do grubej jak książka telefoniczna listy jego ofiar. Będziesz z mną w drużynie, czy nie – wpierdol anulujący twój udział w walce o pas masz pewny jak Perła procenty. Jesteś jak ten kurczak, które tak bardzo lubisz spożywać. Ja zaś jestem tym, który przygotuje cię do podania na stole w postaci ringowej maty. Przyprawię twoją skórę sosem twej własnej krwi i przypiecze cię palącą agonią. A dla smaku posypka z tłuczonego szkła i polewa z resztek piwa. Już od najmłodszych lat przekonałeś się, że ten świat zaludniają dwie kategorie ludzi: ofiary i ich oprawcy. I jak wielokrotnie powtarzałem, ta druga rola jest zarezerwowana wyłącznie dla mnie. Ty swoją ćwiczyłeś od dzieciństwa i przyszła pora na małą powtórkę, gdyż liny ringu będą niczym siatka wydzielająca teren obozu będącego twoim całym ówczesnym światem. Twoja skóra zaczerwieni się od razów wymierzanych moim skórzanym pasem wzmacnianym ćwiekami, przypominając ci o ćwiczeniach z obsługi pałki jakie urządzał sobie obozowy komendant. Gdy rozdziawisz usta w grymasie bólu, to będzie zupełnie tak jak wtedy, gdy otwierałeś je by zaspokoić głód jakimiś krzewami i innym robactwem wykopanym z ziemi. Teraz poznasz smak metalu obleczonego skórą gdy wepchnę ci w nie czub mego glana. Znów poczujesz się jak dziecko – bezsilne i pozbawione możliwości wpływania na swój los.

 

Wróg Ludu dopija perłę, butelkę rzuca gdzieś za siebie. Rękawem kurtki przeciera stróżkę piwa, jaka pociekła mu po brodzie. Kolejna butelka zostaje napoczęta i postawiona na stole wśród innych. Kamera skupia się na niej.

 

Vaclav: Optymista powiedziałby, że w tej butli zostało jeszcze sporo browczyka. Pesymista – że dużo już ubyło. Ja powiem, że dwa piwa to wstęp do czteropaku, a ten – do ośmiu kolejnych. Zamaskowany twardziel Franko wszystko przyjmuje na klatę i z stoickim spokojem. Może to nie spokój, lecz zwykła rezygnacja? Zupełnie jak ktoś, kto szedł niewłaściwą drogą i zapłacił myto w walucie oklepu. Normalni ludzie rozejrzeliby się za inną drogą, lub zadowolili się tym, gdzie udało im się dojść, ale nie ten koleś. On idzie dalej i tu nie ma żadnej niespodzianki – odnawia znajomość z glebą i zażywa kuracji z wdychania kurzu z domieszką swej krwi. Większość już by nie tyko zaprzestała dalszej wędrówki, ale i zaczęłaby stamtąd uciekać. Jednak nie ten koleś, on wstaje, idzie dalej i znów trafia na tego, który jego twarz traktował jak automat typu bokser wyświetlający siłę ciosu liczbami 666. Koleś nie stawia nawet oporu, lecz zbiera wpierdol wydany w dawce opatrzonej nazwą „srogi”. Ni e unosi rąk, nie krzyczy, lecz pada po pierwszym ciosie i robi za ścierę do pastowania butów. Może w końcu się nauczy, że są dla niego rewiry zastrzeżone. Tym kolesiem jesteś oczywiście ty, Franek. A rejonem do którego odmawiam ci wstępu stemplując paszport twej facjaty pieczęcią swej piąchy jest EWF World Title. Z jednej strony powinienem się cieszyć, że znów przejadę po tobie z taką łatwością, ale nawet Perła Export może się znudzić po dłuższej konsumpcji. A przecież w wrestlingu chodzi o to, żeby przeciwnikowi podbić oko. Zwłaszcza po tym, jak przeliczyło zęby za pomocą pięści, sprawdziło amortyzację brzucha kopniakiem i przetarło krew z czoła za pomocą materiału pokrywającego linę. Pora, by wyprowadzić cię do szału, wstrząsnąć tobą jak wnętrznościami ciała padającego na chodnik po niespodziewanym strzale butelką w tył głowy. Jeżeli będziesz moim tag partnerem, to zamierzam zrobić coś więcej, niż tylko wyeliminować cię z walki wieczoru. Wezmę tulipan powstały po napotkaniu twej łepetyny i zacznę nim zdzierać maskę z te twej parszywej mordy. Centymetr, po centymetrze, rozetnę materiał maski, a w skórze twarzy wytnę mapę wskazującą drogę do najdotkliwszego pobicia, jakiego ktokolwiek zaznał w ringu. A jeżeli odetnę ci jakieś płaty skóry, to rzucę je bezdomnym psom na pożarcie, by się nimi pożywiły, tak jak ty żywiłeś się marzeniami o World Title.

 

Mecenas ex tremy chwyta butelkę i dopija ją kilkoma haustami. Ląduje ona na stole i toczy się przed siebie. Na szczęście zatrzymała się przed krawędzią blatu. Vaclav napoczyna kolejną.

 

Vaclav: Kiedy już ustalę przebieg dalszej części gali eliminując swego przypadkowego tag team partnera, będę mógł zająć się sprawą, która od dłuższego czasu wymaga uregulowania, czyli zgarnięcia EWF World Title. Idę jak po swoje! (łyk piwa) I tu ostrzeżenie dla Scythera – spróbuj chociaż krzywo na mnie spojrzeć, przeszkodzić mi w użyciu jakiegokolwiek orędzia typu krzesło, świetlówka, zszywacz, cokolwiek – to wezmę ten łańcuch (pokazuje na ciężki łańcuch przyczepiony do spodni) i zrobię to, co Backstabber powinien zrobić na AWF Cage Revolution – obtoczę nim twą szyję i ścisnę tak mocno, że twe oczy zaczną przypominać spód kapsli od butelek. Wrestler dekady? To taki sam żart jak piwa typu raddler. Nie potrafiłeś zakończyć kariery piaskowego dziada z krainy PCW, to ja tego dokonałem. Kończąc przy okazji żart jakim był jego run z FTW title. A czy przypadkiem twojej kariery nie zakończyła ta pizda, Nass? (Vaclav wybucha śmiechem, uderzając nogami o stół sprawia, że kilka butelek się przewraca, a część rozbija się na podłodze) Tak się składa, że ja skończyłem karierę Nassa i to powinno dać ci powody do przemyśleń i zachowawczej postawy. Przypominam, że będziesz ubrany w czarno-biały pasiak sędziego, ale szybko możesz zostać sprowadzony do roli ulicznej żebry z naniesionym wzorem podeszwy traktorowej.

 

Tym razem Wróg Ludu napoczyna opatrzoną czarną etykietą Perłę Mocną.

 

Vaclav: Mocna, bo czas przejść do konkretów. Mocnych jak uderzenie o samochód po wypadnięciu z pierwszego piętra. Tak jak zrobił to Miszka z mej winy. Brutalnych, jak atak na starca Don Pedryla i pozbawienie go wzroku. Dotkliwych, jak twoja przegrana w Browar matchu, pierwsza singlowa porażka od pięciu lat. Poprzednia miała miejsce na piątej odsłonie Kwietniowej Anarchii. Pięć lat nikt nie zdołał cię pokonać w walce jeden na jednego, nieważne, czy był to zwykły singles match, czy jakiś hardcore’owy r*zpierdol. Aż w końcu stanęliśmy naprzeciw siebie na terenie Browarów Lubelskich. Wiem, że to pamiętasz, Crazy. Trzy sekundy położyły kres pięcioletniej dominacji. Zmąciłem twój spokój ducha, skruszyłem monument twej pewności siebie. Ale to mi nie wystarcza. Tak jak po ostrej libacji sięgam po klina, tak chcę zabrać ci co masz najcenniejsze – mistrzowski pas i związana z nim możliwość wpływania na EWF. Szakal, Bidam i Franko są największymi szczęściarzami na świecie. Jednemu zabrałem tylko powagę urzędu i świetność miasta, drugiemu odbiorę odwagę do mierzenia się z złym losem, a trzeciego odedrę z marzeń. Ty zaś… Ty zaś zwyczajnie masz prze*ebane. Nie zaspokaja mnie krzywda twoich przyjaciół, odebranie Związku Wrestlerów Polskich, splamienie bilansu pierwszą od pięciu lat porażką, czy zbezczeszczeniu pamięci po Dark Avengerze. Jeżeli EWF to twoje królestwo, to ja jestem rewolucją domagającą się widoku twego czerepu koziołkującego po bruku jak piłka. Wzniesiona w gniewie pięść spadnie na ciebie z siłą detronizacji i egzekucji. Cała twoja praca nad uczynieniem EWF szlachetniejszym miejscem zostanie obrócona w niwecz, a pijana wściekłość będzie świętować na zgliszczach twego dorobku. Nawet najpiękniejszy pomnik może zostać zdewastowany jednym aktem wandalizmu. Gdy spuszczę ci manto trybem 666xhit combo i zakończę twoją udrękę wykonując krwawe FATALITY polegające na wbiciu ci rozbitej butelki piwa w czaszkę, to następnie nie zostanie mi nic innego jak wznieść mistrzowski pas do góry. I niczym w kreskówce – kiedyś radosna i wesoła kraina węgierskich kucyków zacznie przybierać ponurą tonację czerni i szarości. Uśmiechnięte stokrotki przekształcą się w drapieżne, mięsożerne rosiczki. A wspomniane kucyki zmienią maść na czarną i oczy zaczną im świecić złowrogą czerwienią. I zamiast ruszyć do radosnego cwału zaczną tratować twoich poddanych. Ty chcesz wprowadzić piękno i harmonię, w mojej ekipie członkami są przemoc i destrukcja. Sądzisz, że i tym razem będziesz rycerzem w lśniącej zbroi, który pokona smoka siejącego spustoszenie i pożerającego płody? Gdy ty słuchałeś serenad o swoich wcześniejszych dokonaniach i ucztowałeś na dworze, gad ten również ucztował, ale spożywając kebab z ciał przeciwników nabitych na jego szpony. Zamiast serenad słuchał ich jęków i bolesnych kwileń. Gdy ty pozostawiałeś na stole niedojedzone resztki jadła, on zostawiał niedojedzone resztki z ich ciał, do których zbiegały się wszelkie ścierwojady z okolicy. Możesz być szybszy, zwinniejszy i lepszy technicznie, ale szybkość likwiduje wybicie kolan krzesłem, zwinność niweluje rozbicie plecami stołu, a technika po strzale w dziąsła znika. Baśń zwana twoim panowaniem dobiega końca i to krwawego.

Vaclav wstaję i wznosi butelkę do góry…

 

Vaclav: Umarł król, niech żyje… anarchia.

 

Mecenas ex tremy dopija piwo i rzuca butelką w obiektyw… koniec przekazu.

 

Rp miał zostać opublikowany w zeszłym tygodniu, lecz miałem zabieg środkowego palca lewej ręki (konieczne były szwy) i dopiero teraz mogłem zacząć nim ruszać, co umożliwiło ukończenie dzieła. Przepraszam wszystkich za spóźnienie.

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...