Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Pssssttttt


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Pssssssss….

 

Charakterystyczny odgłos otwieranej puszki oznajmił kontynuacje melanżu. Tak – melanżu, nie imprezy. To drugie jest wystarczające dla dzieciarni stojącej u progu dorosłość. Jak powszechnie wiadomo, najważniejsze to dobrze wyjść z progu, nieważne od czego by on nie był. Dla większości wspomnianej smarkaterii takowe wyjście oznacza lot w dół i szorowanie ryjem po glebie. Bo opady śnieżnobiałej piany piwa były zbyt obfite, albo podmuch zapachu wódki zbyt mocny i wiał w kierunku podłoża. Z kolei melanż to konkurencja dla bardziej doświadczonych zawodników, wymagająca nadludzkiej wytrzymałości wątroby obciążonej nieustanną pracą i głowy twardszej od procentowego młota alkoholu w nią uderzającego. W trakcie trwania opisywanej konkurencji każdy skok musi być zakończony szczęśliwym lądowaniem, najlepiej za progiem drzwi wejściowych najbliższego nocnego lub stacji benzynowej gdzie można uzupełnić nadszarpnięte zapasy płynów o każdej porze dnia i nocy. Ale ta perspektywa jest na razie odległa – czego dowodem może być właśnie napoczęcie puszki od Perły Chmielowej przez Mecenasa Extremy, Vaclava. Najbardziej hardcorowy wrestler ubiegłego roku trzyma wspomnianą puszkę w lewej dłoni. Otwarcie musiało przebiec dość dynamicznie, gdyż unoszeniu aluminiowego opakowania ku twarzy pijącego towarzyszył strumyk piany spływający po rękawie ramoneski. Big łyk na dobry początek świeżej puszki, nabrany tak łapczywie, że samo piwo spłynęło Vaclavowi po całkiem bujnej brodzie i przeleciało obok ramoneski, nogawki bojówek moro by ostatecznie rozbić się między czubami czarnych glanów. Gdzieś tam obok dojrzeć można postawioną na ziemi foliową reklamówkę, przez którą prześwituje kilka puszek. Opisywane zdarzenie ma miejsce w alejce jakiegoś bliżej nieokreślonego parku. Nocne ciemności rozjaśniają światła latarni ustawionych w pobliżu ławek. Na jednej z nich zasiada Wróg ludu, przywodząc na myśl obyczaje najniższych sfer społecznych.

 

Vaclav(wycierając oblaną piwem brodę przy użyciu rękawa kurtki): Piwo to moje paliwo. A musicie wiedzieć, że zawsze tankuje do pełna.

Big łyk na potwierdzenie tych słów.

 

Vaclav: I robię to tam, gdzie najdzie mnie ochota. W tekst ustawy o wychowaniu w trzeźwości to mogę zawinąć sobie butlę by jej chłód nie usztywnił mi palców. Majestatowi prawa już dawno splunąłem w twarz, a granice dobrego smaku oznaczyłem moczem wyprodukowanym przez me wnętrzności tuż po jej spożyciu. Chamstwo? Wulgarność? Upadek obyczajów? Nie ma co się głupio pytać i przecierać oczu – nie z zdziwienia a w próbie wyzbycia się resztek piwa którymi was oblałem za bycie frajerem roku. Te wszystkie rzeczy oferuje wam i całemu EWF w zestawie. Dorzucę jeszcze sporą dawkę surowego wpierdolu, bo taki hojny jestem. Jeżeli idzie o krzywdzenie innych, ma się rozumieć.

 

Krzywdzenie innych wzmaga pragnienie. Piwo zaś je zaspakaja.

 

Vaclav: Wszyscy spoglądają na Crazyego jako na obrońcę czci, wiary i dobrych obyczajów. Po ostatniej gali pozbawiłem EWF czci, zagasiłem płomień wiary w jej wielkość a dobre obyczaje zdeptałem swoim czarnym glanem podłości. Przy okazji chciałbym pozdrowić piękne panie i pana posła Czarka Kucharka. Niestety panie Czarku, nie zamierzam na razie zmieniać dyscypliny sportu, więc Robert będzie musiał jeszcze poczekać nim przyłączę się do niego w Bayernie. Zdrowie pana i pięknych pań!

 

Kurtuazyjny Big Łyk.

 

Vaclav: Lśniąca zbroja dobroci Crazyego nie ochroniła jego delikatnej skóry przed brukającym wszystko dotykiem piwnicznej podłogi browaru lubelskiego. Musiałeś zstąpić z wyżyn swej szlachetności by w głębinach alkoholowej fabryki odepchnąć atak tego wszystkiego co jest brudne tam, gdzie spodziewałbyś się czystości intencji i co podłe tam, gdzie doszukiwałbyś się dobroci. Wszyscy twoi poddani spoglądali pełni ufności jak wchodziłeś na teren browaru. Zwycięstwo było pewne, wszak prawda i honor były po twej stronie. Wystarczyły trzy sekundy, by przerażający fakt porażki poraził ich umysły niczym piorun bólu po kopnięciu w głowę. Najjaśniej im panujący Crazy, ich senior i opiekun całego EWF przegrał z tym, który wnosi degradację do ich domostw i wprowadza rozkład podłości do ich serc. Barbarzyńca stoi u bram – chcieliby wykrzyknąć, ale było na to za późno. Ten barbarzyńca znalazł już się wewnątrz murów, ciesząc swój wzrok widokiem potencjalnych ofiar i majątku który rozgrabi oraz zdewastuje. Nie dla żadnej zemsty, nie z powodu jakiś wyższych pobudek – tylko dlatego, że może to zrobić. I uwierz mi królu z pasem złotym, nic nie sprawi mi większej frajdy jak skrzywdzenie wszystkich twoich popleczników i przeistoczenie w niwecz wszystkich owoców twego panowania.

 

Wróg ludu dopija piwo, po czym zgniata puszkę na czole i rzuca ją za siebie. Jak się okazuje, stoi tam Puchar trzech sołectw. Rzucona puszka trafia w jego krawędź i odbita pada na trawnik. Vaclav już zdążył otworzyć i napocząć kolejną.

 

Vaclav: Z taką pieczołowitością pielęgnowałeś pamięć o swoim kompanie, Dark Avengerze. Wywiady, relikwia pod postacią jego rogu, a nawet biografia spisana pociągnięciami twej dłoni dzierżącej pióro. Ja z kolei dzierżyłem w swoich dłoniach inny rodzaj przyrządu do pisania i atramentem niezbyt sympatycznym zapisałem ostatnie zdanie w historii pana opony. Cała jego kariera, jego aspiracje, ambicje i przyjaźnie nadawały się tylko na śmietnik historii, by ktoś mógł załatwić na nich potrzebę najniższego rzędu. Bohater mrocznej, wrestlingowej legendy pełnej bojów o sprawiedliwość? Nie – zawartość pisuaru w którym wkrótce wyląduje reszta historii Extreme Wrestling Federation.

Mecenas Extremy pije obficie z puszki. Tak trzeba.

 

Vaclav: I nie myśl, że zapomniałem o twoim kukiełkowym prezesie związku wrestlerów polskich. Jego ślepy czerep już niedługo będzie dyndał nad wejściem do biura prawowitego prezesa – mnie. Warunki pracy moich „współtowarzyszy” wrestlerów będzie zależał od mego widzi mi się. A widzi mi się, że całość funduszy trzeba zainwestować na dobry promil. Znaczy – procent! Chociaż nie zmienia to samej inwestycji. Piwo, dużo piwa. Oczywiście wypije je sam, zostawiając pozostałym puszki i butelki, które będą mogli spieniężyć na skupie. Może uzbierają wystarczająco na talerz ciepłej strawy i rezerwacje łóżka w szpitalu. Nieee…. najpewniej napotkają na drodze powrotnej windykatora z Łukowa* i dla własnego dobra oraz zdrowia oddadzą walutę, bo piwa nigdy dość. Zapewne znacznie to odbiega od twej wizji, Crazy, ale będziesz mógł zrobić w tej kwestii tyle co reszta, czyli nic.

 

Vaclav kończy piwo i rzuca puszkę w stronę pucharu. Znów pudło.

 

Vaclav: Ale cień strachu rzucany przez moją osobę padnie też na kogoś jeszcze. Johnny Thornpike, chciałbym powiedzieć o tobie… Wróć – nie chcę nic o tobie mówić. Jesteś kolejną bezimienną ofiarą jakimi wypełnione są korytarze hal i ring EWF. Najważniejszym punktem twej kariery, wróć – nie masz takowej, twego istnienia w tej federacji jest przyjęcie bomby z polem detonacji na twym pysku. I możesz się radować, bo właśnie nadchodzi realizacja twego celu życiowego, bo oto czeka cię pełen nalot dywanowy. Z ruin twej szczęki nie będzie co zbierać celem renowacji, więc polecam jak najszybsze zaprzyjaźnienie się z słomką. Będzie ona nieodzownym towarzyszem twoich posiłków. Tylko nie waż się przez nią pić piwa, za taką profanacje spotkać cię może tylko jedno – wetknięcie owej słomki w twój przebrzydły nochal tak głęboko by umożliwiła przewietrzenie tępego mózgu który wpadł na ten pomysł. Myliłbym się, gdybym stwierdził że przyszłość maluje się dla ciebie w ciemnych barwach. Wręcz przeciwnie, ona maluje się w jasnym odcieniu: krwisto czerwonym. Twoją krwią zapiszę zażalenie do władz EWF w sprawie wzrastającego wkurwienia spowodowanego odwlekaniem należnego mi title shotu.

 

Trzecia puszka leci w stronę pucharu i znów pudło.

 

Vaclav (zaczynając kolejną i przecierając usta rękawem): Niektórzy mogą odbierać moją postawę jako kozaczenie, ale to właśnie ja zaserwowałem Crazyemu jego pierwszą od 2010 roku porażkę w walce singlowej. I teraz mam użerać się z jakimiś cierniami? To nawet nie przebiłoby podeszwy od moich glanów… Już ja znam te twoje KGBowskie metody Kraven – chcesz dać wariatowi czas na przegrupowanie się, odzyskanie formy zarówno fizycznej jak i psychicznej, z kolei osłabiając mnie jako realną groźbę odebrania mu pasa. Widocznie takie są skutki picia wódki, że uczyniłeś dokładnie inaczej. Barbed wire steel cage match – kolejna walka która zasili portfolio mej kariery. Kolejny level w rozpowszechnianiu extremy przez moją skromną osobę. Walka okupiona takim rozmiarem obrażeń, że jeden z jej uczestników musiał być połatany poprzez założenie stu szwów. I każdy jeden spinający płaty rozdartej skóry Thornpikea powinien być również naszyty na twej skórze jako bolesne przypomnienie losu, jaki mu zgotowałeś. Jego krzywda obciąży twe sumienie, bo ja nie posiadam takowego. I kiedy będziesz zapinał suwak od czarnego worka pokrywającego ciało, to mam nadzieję że zdasz sobie sprawę iż stał się on kolejną ofiarą masowej eksterminacji która zowie się Vaclav.

 

Vaclav wyrzuca kolejną puszkę, otwiera następną. Popijając z niej idzie w stronę pucharu by zobaczyć, że nie trafił ani razu.

 

Vaclav: Pierdolony złom, nie nadaje się nawet na śmietniczkę…

 

Wróg ludu kopię puchar z glana przyglądając się jak leci i uderza o ziemię… następnie

podchodzi i ponawia czynność.

 

Vaclav: To będzie długa droga do hotelu…

 

Koniec transmisji.

*

  • 2 tygodnie później...
  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    2

  • AGNKP

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  330
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.07.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ogólnie to wielki plus dla Vaclava (conajmniej Vaclava-wrestlera, nie wiem jak z Vaclavem-userem) za Perłę Chmielową, bo czytając poprzednie gale, jest to chyba ulubiony napój postaci, a sam też bardzo cenię to piwo ;) .

 

Cały gimmick Vaclava jest dla mnie szokiem, nie licząc ostatnich dwóch-trzech tygodni, poprzednią styczność z Twoją postacią miałem bodaj w 2009 r. (czyli przed odłączeniem się HVW od EWF) i wtedy w RPach, panował raczej klimat (jakby to ująć) psycho-emo, a tu nagle mecenas extremy i alkoholik :!:

 

Sam RP, oczywiście klasowy, zwycięstwo masz chyba pewne, bo Icon i tak nie oddał RPa. Całość czyta się po prostu fajnie i szybko. Poruszonych zostało po trochu wiele wątków z ostatnich gal EWF i są też nawiązania do Antipalooz, ale wszystko jest napisane krótko i zwięźle, a ja taki styl bardzo lubie. W moim odczuciu troszkę za mało miejsca poświęconego Thornpike'owi, który jakby nie patrzeć jest rywalem na najbliższej Paloozie, względem SR-Crazy'ego. Oczywiście jest to zrozumiałe względem tego co dzieje się w EWF, ale mnie, fakt faktem zdecydowanie mniej doświadczonego gracza, troszkę to dziwi.

Na koniec nie będę ukrywał, że rozpisałem się bo liczę na rewanżyk i komentarz pod moim dziełem :P , od bardziej obytego w e-fedowym świecie forumowicza ;). (No chyba, że jesteś zajęty piciem Perły Chmielowej, to w takim razie nie przeszkadzam :D )


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Dziękuje za komentarz pod rpem. Fakt, ogólna aktywność rosteru w tym zakresie jest nikła. Bije się w pierś, bo akurat z mej strony winne są spóźnienia - inne rpy chce zawsze skomentować po oddaniu swojego. A że mija tydzień od deadlineu, to już raczej nikt nie zagląda na board. Najważniejsza kwestia - tak, pije Perłę Chmielową. Dużo Perły Chmielowej. I innych produktów z Lublina. Co do zmiany gimmicka - przez 4 lata wiele może się zmienić, ale miłość do piwa jest trwała.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...