Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

RP#1


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  330
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.07.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

26 kwietnia 2001 roku

Gdańsk - kilkanaście minut po zakończeniu gali "Wrestlepalooza III"

 

Z hali właśnie wychodzi tłum ludzi - fanów wrestlingu, którzy przed chwilą mieli okazję obejrzeć na żywo galę "Wrestlepalooza" numer 3. Część ludzi ciągle skanduje "E-W-F, E-W-F", w innym miejscu mała grupka krzyczy "P-C-W, P-C-W", gdzieniegdzie można zobaczyć kilku zataczających się pijanych fanów, gdzieś indziej dwoje ludzi postanowiło wypróbować na sobie nowo poznane techniki (z dość miernym skutkiem). Jak widać, mimo iż gala została już zakończona, emocje jeszcze nie opadły. Wśród tego tłumu można zauważyć trójkę młodych (przedział wiekowy na oko 18-22 lata) chłopaków. Cóż można o nich powiedzieć? Stereotypowa trójka kozaków: Pierwszy (kryptonim "silnoręki"), wysoki mezomorfik z lekką nadwagą, twarz nieskażona intelektem i pokryta młodzieńczym zarostem. Na głowie czarna czapka z jakimś logiem, czarna bluza z kapturem, na dupie czarne dresy i (tu zaskoczenie) białe adidasy na nogach. Drugi (kryptonim "Szczurek"), niski chudy chłopaczek ze szparą między dużymi jedynkami i krzaczastymi brwiami. Na czole oraz na nadgarstku ma czerwoną koszykarską opaskę. Na białą bluzę założoną ma oldschoolowa koszulka Chicago Bulls. Zestaw dopełniają dżinsy z krokiem troszkę powyżej kolan oraz buty skjetówki. Trzeci (kryptonim "szefu") - główny bohater całego RPa zresztą, chłopak kilka centymetrów zawyżający średnią krajową jeśli chodzi o wzrost (ta wynosiła wówczas 178,2 cm[1]). Co wiecej o nim można powiedzieć? Typowy pozer tamtych lat. Pofarbowane na blond włosy są raczej krótkie, jednak wystarczająco długie, aby można je było postawić na żel. W prawym uchu kolczyk. Ubrany zwyczajnie, granatowa bluza z jakimś nadurkiem, normalne spodnie dżinsowe i adidaski na stopach. Świetna sportowa sylwetka. Jedyne co może go wyróżniać spośród miliona innych "wodzów" to oczy - tęczówki w kolorze nienaturalnie jasnego błękitu i małe źrenice. Kim on jest? To Tomasz Grotnicki (drugie imie Artur, szkolny pseudonim "Grot"), uczeń ostatniej klasy XIV Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni. Wielki fan wrestlingu, mający nadzieję, że i jemu będzie za kilkanaście, może kilka lat dane stanąć w kwadratowym pierścieniu, aby za pomocą niezliczonych technik, przedmiotów i podstępów, udało się stłuc przyszłego mistrza tak mocno, że, przygnieciony ciężarem ciała Tomasza, nie będzie wstanie oderwać łopatek przez kilka sekund, w czasie których sędzia trzy razy klepnie w matę. Ciekawe jakby zareagował, gdyby wówczas dowiedział się, jakie atrakcje przygotowało dla niego życie... Niemniej jednak, Tomasz nie ma w tej chwili pojęcia co go czeka w przyszłości, a obecnie jest zajęty dyskusją z kumplami na temat Main Eventu "Wrestlepaloozy III".

Grot: -(…) dalej uważam, że Kraven jest lepszy.

Silnoręki: -Chuj nie lepszy dostał wpierdol od Game’a i koniec tematu.

Szczurek: -Dowalił mu po walce…

Silnoręki: -Wiem… jebany kacap. Ktoś go kiedyś dojedzie.

Grot: -nikt go nie dojedzie, za mocny jest.

Silnoręki: - Zobaczycie kurwa, wspomnicie moje słowa, kiedyś ten Rusek się doigra, zapadnie na skurwysyna wyrok śmierci i będzie tyle!

 

Szczurek: -Uspokój się Silny, to tylko sport.

 

Silnoręki: -Sport kurwa? A jebnięcie zawodnika po walce, przegranej zresztą, jest zgodne z duchem sportu?

 

Grot: -Silny, każdy z wrestlerów, podpisując kontrakt, wiedział na co się pisze. Tutaj z każdym może się zdarzyć dosłownie wszystko i jeśli jakiś zawodnik o tym nie wie, to się szybko kurwa dowie.

 

Szczurek: -Prawie wszystko.

 

Grot: -WSZYSTKO.

 

Szczurek: -No, nie zgodze się.

 

Grot: -To co według ciebie Jordan, nie może się zdarzyć?

 

Szczurek: -No ja na przykład, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś dostał wpierdol od choinki świątecznej.

 

W tym momencie Grot i Silnoręki zatrzymują się i patrzą się na Szczurka jak na kogoś obłąkanego.

 

Szczurek: -No co?

 

Silnoręki: -Jak do tego prowadzi feta, to ja już kurwa nie wciągam....

 

W tym momencie Grotnicki zauważa oddaloną o jakieś 30 metrów, kilku osobową grupę facetów. Wszyscy chociaż jeden element stroju w biało-zielonych barwach.

 

Grot: -Silny, ściągaj czapkę!

 

Silnoręki: -Co?

 

Grot: -Ściągaj czapkę kurwa, Lechia tam stoi!

 

Silnoręki: -Spierdalaj, ja jestem z Arki, a Arka Gdynia się nikogo nie boi! A już na pewno nie boi się tych kurewek z wolnego miasta.

 

Grot: -Zdejmuj tą czapkę do chuja, nie chcę dostać po pysku przez waszą wojenkę chuligańską.

 

Silnoręki: -Nic kurwa, nie będę zdejmował!

 

W tym momencie Szczurek ściąga ową czapkę (teraz można zobaczyć, że znaczek na jej przedzie, to herb piłkarski Arki Gdynia), z głowy Silnego. Ten chce ją odzyskać, ale po krótkiej kłótni z Tomaszem, odpuszcza. Cała trójka przechodzi obok grupy chuliganów (bądź pseudochuliganów, kto by tam wiedział). Następnie pokonują jeszcze jakieś sto metrów i wchodzą do starego, białego Poloneza. Grotnicki siada za kierownicą, odpala silnik i włącza radio (a właściwie odtwarzacz kaset). Z głośników słychać dźwięki "Whisky" Dżemu[2].

 

Silnoręki: -Weź zacznij w końcu słuchać jakiejś porządnej muzyki. Paktofoniki, albo WWO.

 

Szczurek: -Polski rap jest do bani. Amerykański najlepszy.

 

Silnoręki: -Chuj tam, nie najlepszy, same czarnuchy, na teledyskach wymachują gnatami małpy jedne. Ostatnio podobno jakiś dzieciak dostał wpierdol na koncercie jakiegoś tam bambusa, bo pokazał fakasa innemu typowi, raper myslał, że to do niego i powiedział do publiczności, żeby typowi wjebali. Wyobrażacie sobie, żeby, nie wiem, na przykład Peja coś takiego odjebał na koncercie?

 

Grot: -Dobra zamknijcie się. Stara prawda głosi, że muzykę wybiera kierowca. A gdy ja jestem kierowcą to słucha się tylko...

 

Silnoręki i Szczurek (jednocześnie, z wyraźnym niezadowoleniem): -Starego dobrego polskiego rocka.

 

Grot: -otóz to. (chwila ciszy, w tle cały czas gra ten sam utwór) O! Teraz mój ulubiony fragment, jedziemy panowie na trzy głosy! "Whisky moja żono, jednak tyś najlepszą z dam..."

 

Silnoręki: -spierdalaj...

 

 

 

 

28 sierpnia 2008 roku

Tajlandia, Pattaya

 

Znowu widzimy Grotnickiego. Przez 7 lat sporo się zmienił. Ciało ma bardzo umięśnione, na rękach pojawiło wiele wytatuowanych symboli z krajów azjatyckich, a twarz i głowa, gęsto zarosły. Tylko jasnobłękitne oczy nie uległy zmianie. Razem z nieznanym z imienia i nazwiska Tajem widzimy ich na trybunie w niewielkiej hali (tak na oko mieszczącej jakieś 3 tys. ludzi), gdzie trwa gala (a jakże) wrestlingu organizowanej przez japońską federację Rising Sun Puroresu[3]. Na ringu walczą: średniej budowy (5'11ft;200lbs) zamaskowany Japończyk, znany jako Golden Phoenix (face) oraz Behemoth, gigant (7'0ft; 340lbs) rodem z USA (heel).

 

Taj: -Po trzech lowkickach duży i tak by nie był w stanie ustać. (spogląda na Grota i z zadowoleniem dodaje) Tak jak Ty zresztą.

 

Grot: -Gość jest nafaszerowany anabolikami. Prędzej byś sobie złamał nogę na jego udach, niż on by coś poczuł.

 

Taj: -Pieprzysz bzdury. Jestem przekonany, że bym sobie z tym mutantem poradził. Gość by nie zdążył mnie złapać, a już by leżał na ziemi. Patrz, nawet ten w masce mu teraz dowalił. O! Skoczy teraz na niego z narożnika.... ŁOOOOO! Co to było!! Kolanko z narożnika! Prosto w splot! Masakra! A Ty mówiłeś, że wrestling jest do dupy!!!

 

Grot: -Bo jest.

 

Taj: -Wiesz, sport może nietypowy, dużo gorszy od Muay Thai, ale jakże efektowny.

 

Grot: -Jaki sport? Jaki sport? W sporcie występują zasady, jest miejsce na szacunek, na honor. A tutaj? Tutaj są tylko...

 

Taj (wchodząc koledze w słowo): -Patrz następna bestia idzie!

 

Grot: -I o tym własnie mówie! Wyobrażasz sobie, żeby na przykład ciebie w czasie Wai Khru ktoś zaatakował?

 

W między czasie do ringu, na którym co raz większą przewagę zdobywał Golden Phoenix, wbiegł Carlos Crusher (6'3ft; 260lbs, heel), obecny mistrz federacji RSP. Na najbliższym PPV miał bronić pasa w walce z japończykiem jednak jak widać, nie mógł się doczekać i postanowił interweniować w walce.

 

Grot: -Porażka.

 

Taj: -Daj spokój. Takie akcje sprawiają, że wrestling jest oryginalny.

 

Grot: -Wiesz, też kiedyś byłem wielkim fanem pro-wrestlingu. Ba, nawet marzyłem o tym by, któregoś dnia stanąć na ringu.

 

Taj: -Trenowałeś wrestling?!

 

Grot: -Nie trenowałem. Po prostu wierzyłem, że los sprawi, że trafię na ring. Wiele rzeczy w młodości przychodziło mi zaskakująco łatwo. Żyłem z dnia na dzień, bez żadnych planów. Byłem pewien, że uda mi się zostać pro-wrestlerem, bo do tej pory wszystko mi zawsze wychodziło.

 

Taj: -To czemu tu dzisiaj jesteś?

 

Grot: -Po prostu pewnego dnia zrozumiałem, jak kruche jest ludzkie życie.

 

Taj: -Gadasz jak mój ojciec.

 

Grot: -Wyjechałem z kraju, jak kiedyś jeden włóczęga, który, gdy byłem jeszcze dzieciakiem, odwiedził moją szkołę i opowiadał o tym jak odnalazł siebie w czasie podróży po Azji. Dzisiaj ten włóczęga jest szanowanym w środowisku instruktorem kung-fu.

 

Taj: -Muay Thai i tak jest lepsze.

 

Grot: -Nie o tym mówię. Przed wyjazdem, moim celem było trafić do EWF, największej polskiej federacji pro-wrestlingu i na stałe wpisać się w jej historię. Dzisiaj ciągle nie wiem co jest moim celem, ale zwiedzając wiele krajów nauczyłem się, czym jest walka, honor wojownika, szacunek dla przeciwnika i gdzie są granice rywalizacji. W pro-wrestlingu nie ma żadnej z tych rzeczy. Nawet ci zawodnicy, którzy wydają się kierować jakimiś zasadmi moralnymi, w rzeczywistości zrobią wszystko, byle tylko znaleźć się na szczycie i zodobyć pas. Twój ojciec też to zauważa, a myślę, że on się zna na sportach walki.

 

W czasie rozmowy walka została zakończona, a zwycięzcą przez DQ ogłoszono Golden Phoenix'a. Nie oznaczało to oczywiście końca gali, bo o ile Goliath, z wyraźnym niezadowoleniem udał się na backstage, Crusher w dalszym ciągu okładał rywala. W końcu wyniósł Japończyka nad głowę i wykonał Gorilla Press Slam, wyrzucając go po za ring, na barierki. W chwili zderzenia zawodnika z metalowym ogrodzeniem dało się usłyszeć odgłos amanej kości. Golden Phoenix stracił przytomność. jednak nie zrobiło to wrażenia ani na mistrzu, zajętym tauntowaniem, ani na publiczności, która wygwizdywała Crushera. Jedynie Grot i jego kompan zwrócili uwagę na tragedię drugiego zawodnika.

 

Taj: -O kurwa!

 

Grot: -Pierdole to. Zwijam się.

 

Taj: -Ale będzie jeszcze jedna walka!

 

Grot: -To zostań. Ja nie chce patrzeć na ten cyrk.

 

Nie zwracając uwagi na słowa kolegi poszedł w stronę wyjścia. Taj po chwili namysłu ruszył za nim.

 

...

 

Kilkadziesiąt minut później

 

Grot i Taj znajdują się w, a właściwie na starym, zniszczonym autobusie. Chętnych na przejazd było więcej niż miejsc może wejść do środka, więc część osób weszła na dach pojazdu, a co odważniejsi, dla których i tam zabrakło miejsca nawet na dachu, postanowili spędzić podróż po bokach, na zewnątrz autobusu.

 

Taj: -(...) W Europie i Stanach, wszyscy uważają, że boks zachodni to najszlachetniejszy sport walki. A tam zdarzały się nawet wypadki śmiertelne. Słyszałeś co mówili. Phoenix'owi śmierć nie zagrażała ani przez moment...

 

Grot: -Będzie przykuty do wózka do końca życia. To zresztą jego problem. Chodzi mi o co innego. O wszystko co działo się wokół. Nikt nie zareagował. Żadnych służb medycznych, żadnej pierwszej pomocy. A ten pajac z Meksyku stał zadowolony na ringu. Pro-wrestling to nie sport, to walki zwierząt.

 

Taj: -Czemu Ty zawsze mówisz Pro-wrestling, a nie po prostu wrestling?

 

Grot: -wrestling(zapasy) to piękny sport. Fakt, że rozwijał się w wielu miejscach niezależnie od siebie, wskazuje na to, że taka rywalizacja, do jakiej w czasie walki zapaśniczej dochodzi, jest zgodna z naturą ludzką. A w pro-wrestlingu nie ma nic pięknego.

 

Taj: -Mów co chcesz, ja tam bym kiedyś chętnie stanął do walki z "pro-wrestlerem" i udowodnił mu wyższość boksu tajskiego nad jego technikami.

 

Grot: -Skup się lepiej na turnieju, który masz w przyszłym tygodniu.

 

Taj: -Turniej to teraz najmniejszy problem... Jutro ojciec robi trening wytrzymałościowy, a jak nie złapiemy stopa do wioski, to pewnie znowu dostaniemy "bonusowe" ćwiczenia...

 

2 lutego 2014 roku

Rzeszów, hala EWF, kilka godzin przed galą EWF Wrestlepalooza CXXII

 

Na backstage'u hali, gdzie wkrótce ma rozpocząć się kolejna gala z cyklu EWF Wrestlepalooza widzimy Tomasza Grotnickiego. JESZCZE Tomasza Grotnickiego, bo już za kilka godzin, gdy trybuny opustoszeją, światła zgasną, a EWF Wrestlepalooza CXXII oficjalnie dobiegnie końca, kojarzony będzie tylko z imieniem Artur i nazwiskiem Grot. Choć wydaje się być spokojny i opanowany, jego głowę przepełniają myśli dotyczące tego, co już wkrótce ma się wydarzyć.

 

Śmieszne, jak to wszystko na świecie się zmienia. Trzynaście lat temu dałbym wszystko, żeby być tu, gdzie jestem teraz. A dzisiaj czuję wstyd. Wstyd, że związałem się z tym rakiem, nowotworem na dumnym i szlachetnym organizmie tworzonym przez sporty i sztuki walki - pro-wrestlingiem, który wielu pseudofachowców ma czelność wymieniać jednym tchem obok prawdziwych zapasów, Judo, Teakwondo czy Brazylijskiego Jiu-Jitsu. Żałosne. Gdzie tu miejsce na nauki, które zdobywa się podczas ciężkich treningów. Gdzie wszystkie wartości, którymi kierują się prawdziwi wojownicy? Honor,który nie pozwala stosować jakichkolwiek oszustów w trakcie walki. W każdym normalnym sporcie, zawodnicy którzy oszukują, byliby potępiani przez środowisko, wyklęci z elitarnego grona ludzi, którzy czują prawdziwego ducha rywalizacji. Tutaj robi się z nich bogów, tytanów, nadludzi uwielbianych przez tłumy. Gdzie jest ten Honor? Nie ma! Zniknął wiele lat temu, gdy gdzieś na świecie, władze jakiejś bliżej nie określonej federacji postanowiły zignorować złamanie zasad, dla większej oglądalności czy rozgłosu. Gdzie honor, który nakazałby niesłusznemu zwycięzcy odrzucić triumf na rzecz sprawiedliwości? Zniknął, w chwili gdy temu zawodnikowi oczy zamieniły się w dwie monety ze znaczkiem dolara. Gdzie się podziała ta najważniejsza cecha dla wojownika? Jak można samemu odrzucić honor? Jedyną cechę, której nikt oprócz nas samych nie może pozbawić. Czy ktokolwiek będzie gotów chociaż wyciągnąć do mnie dłoń przed walką? A może zrobi to tylko po to, by zadać mi zdradziecki cios w krtań? Wstyd mi, bo straciłem część swojej godności, podpisując kontrakt z EWF. Jednak mogę i wiem jak ją odzyskać. Konsekwentnie, krok po korku, nie zważając na nikogo kto stanie mi na drodze, będę kroczył drogą wojownika - dumnego, honorowego wojownika, do celu jakim jest zdobycie tytułu mistrza świata federacji Extreme Wrestling Federation. Żeby udowodnić każdemu człowiekowi, którego interesuje bezsensowna jatka na kwadratowym pierścieniu, że zawodnik idący ścieżką honoru, ten, który rozumie na czym polega walka, koniec końców zawsze okaże się zwycięzcą. Może nawet uda mi się kogoś nawrócić…

 

Chwilę zadumy przerywa mu bliżej nieokreślony mężczyzna.

 

Mężczyzna: -Eee, kim Ty jesteś? Co ty tu robisz? Nie znam cię!

 

Grot spogląda na mężczyznę. Gdzie ja już Cię widziałem człowieku...

 

Mężczyzna: -Mam wezwać ochronę?

 

Grot: -Jestem nowym zawodnikiem EWF, mam dzisiaj walczyć na gali.

 

Mężczyzna: -Debiut?! Nie przypominam sobie, żeby ktoś nowy miał się pojawić... A jak ty się w ogóle nazywasz?

 

Grot: -Ja?

 

Mężczyzna: -No chyba kurwa nie ja!

 

Grot: -Tom... (Nie nazywasz się już Tomasz Grotnicki!) Artur Grot.

 

Mężczyzna: -Nigdy o kimś takim nie słyszałem, więc lepiej wypierdalaj, zanim stanie Ci się krzywda!

 

Grot: -Mówili mi, że będę dzisiaj walczył na gali.

 

Mężczyzna: -Jeśli rzeczywiscie masz dzisiaj debiutować, w co szczerze wątpie, to nie będziesz walczył na gali tylko przed galą, czyli dokładnie tam, gdzie jest miejsce nieudaczników takich jak ty.

 

Grot (ignorując obelgę): -bez różnicy.

 

Mężczyzna odchodzi, mrucząc jeszcze pod nosem coś o tym, że teraz nie robią już takich fajnych wrestlerów jak kiedyś. Po chwili Grot też odchodzi.

 

Nie nazywasz się już Tomasz Grotnicki. Teraz jesteś Arturem Grotem. Tomasz Grotnicki to człowiek, który podziwiał pro-wrestlerów. Widział w nich to samo, co teraz widzi ciemna masa. Ostateczne ucieleśnienie ideału do jakiego chciał dążyć. Nieznających strachu, zawsze skorych do walki, niepowstrzymanych twardzieli. Barbarzyńców. Ja, Artur Grot, jestem ponad tą fałszywą, widealizowaną wizją. Jako jedyny jestem tutaj prawdziwym wojownikiem, przestrzegającym niepisanego kodeksu honorowego. Poznałem w wielu mistrzów sztuk walki, których umiejętności walki przewyższają umiejętności wszystkich pro-wrestlerów świata razem wziętych. To są prawdziwi "twardziele". Każdy był inny, ale wszystkich łączyły fakty, że każdy z nich szedł ścieżką honorowego wojownika i każdy gardził pro-wrestlingiem. Każdy z nich brzydził się tą paskudną odmianą walki bez zasad z prawdziwego zdarzenia. Co mnie najbardziej przeraża, to fakt, że teraz jestem jednym z pro-wrestlerów... Ohyda. Ciężko o tym w ogóle myśleć. Pewnie wielu z moich mistrzów, gdyby się o tym dowiedziało, uznałoby, że zhańbiłem swój honor. Ja wolę jednak na siebie patrzeć jak na tego, który poświęcił wszystko co miał - szacunek u wybitnych nauczycieli sztuk walki, dla tego co kochał – sztuk walki. Czy taka postawa jest godna potępienia? Nie sądzę, ale niemniej, nie mnie to oceniać. Ty zajmą się przyszłe pokolenia, wychowane w duchu cnót. Im więcej będzie ich w Polsce, tym większe będzie moje zwycięstwo.

 

Grot idzie dalej po korytarzach backstage'u hali EWF. Z jego twarzy ciężko jest wyczytać jakiekolwiek emocje, nie reaguje na otoczenie, jakby był maszyną. Zatrzymał się dopiero przy automacie z Felkocolą.

 

Proszę. Trzynaście lat temu powiedziałbym, że to zwykła maszyna do wydawania napojów gazowanych. Ale dzisiaj? Na pytanie czym jest automat z Felkocolą większość fanów EWF odpowie: "legendą!", "najlepszym EWF dark Champem!", "miejscem niesamowitych wydarzeń" (ehh, żebyście widzieli, to co ja widziałem w chińskich klasztorach...) "Symbolem EWF!". Symbolem znanej na całym świecie federacji pro-wrestlingu jest staromodny automat sprzedający puszki. Czy to nie ironia? Wszak mówimy tutaj o Extreme Wrestling Federation. Organizacji, która zdaje się być ponad jurysdykcją państwa Polskiego. Bardziej niż federację zajmującą się organizają gal wrestlingu, EWF przypomina totalitarną enklawę, małe państewko porozrzucane, po całym świecie, gdzie władza za nic ma prawa człowieka i niczym w Związku Radzieckim, nawet najwyżej postawiona osoba, może zostać pozbawiona godności, upodlona i mentalnie zlinczowana. A wszystko to, tylko po to, żeby było głośno o Extreme Wrestling Federation. Kto za tym stoi? Grupa weteranów polskieg pro-wrestlingu, tworząca kółko wzajemnej adoracji. Ciekawe ilu zawodników zniszczyła ta organizacja. Ilu ludzi widząc swoich "bohaterów" pomyślało, jak ja wiele lat temu, że kiedyś też stanie na ringu z mistrzowskim pasem. Choć może to dla nich błogosławieństwo. Może fakt, ze było się zbyt słabym, żeby utrzymać się w EWF, pozwoli tym ludziom zachować człowieczeństwa? Ciekawe co by było ze mną, gdybym 13 lat temu nie opuścił Polski. Gdybym jakimś cudem spełnił swoje marzenia i został pro-wrestlerem. Może zostałbym wyrzucony po kompromitujących porażkach, resztę życia wiążąc z butelką wódki. Może byłbym teraz warzywem podłączonym do aparatu w jakimś szpitalu, albo leżałbym w grobie. A może sam stałbym się istotą bez honoru i idąc po trupach ścieżką nieprawości, podstępu, oszustwa i zdrady wspiąłbym się na sam szczyt, na którym nie ma przyjaciół, za to jest aż nadto wrogów, którzy zrobią wszystko aby zająć twoje miejsce. Bo właśnie to z ludzi robi miejsce takie EWF. Pozbawia ludzi ich dumy i godności, albo człowieczeństwa i honoru. EWF - na zewnątrz światowa stolica pro-wrestlingu, w rzeczywistości hańba sportu. Kiite gokuraku mite jigoku - "Brzmi jak raj, ale piekło, gdy się przyjrzysz."…

 

Jakiś facet: -kupujesz kurwa, czy kontemplujesz?!

 

Grot (dopiero teraz zauważa, że ktoś zanim stoi): -Słucham?

 

Jakiś facet: -Kupujesz colę czy nie? Jak nie to bądź łaskaw przesunąć się troszkę dalej bo chciałbym się napić pierdolonej butelki Coli.

 

Artur nie reagując na chamski to mężczyzny, idzie dalej. Ciągle z tym samym poważnym wrazem twarzy. W końcu doszedł do głównej areny.

 

I oto jest. Scena zmagań pro-wrestlerów. Otoczony ze wszystkich stron przez trybuny kwadratowy pierścień, na którym dochodziło do najwiekszych wydarzeń w historii EWF. Tu zdobywano pasy, tu wyjaśniano spory. Tu niczym, w starożytnym Koloseum, przelewały się litry krwii. Ku uciesze tłumu. Tłumu, który znienawidzi mnie, gdy tylko dowie się jakie wyznaje wartości. Czym jest dla mnie ich świątynia - hala EWF i kim są dla mnie ich bóstwa - pro-wrestlerzy. Czy moi mistrzowie nie mylili się w ocenie kultury białego człowieka? Czy naprawdę takie cechy jak honor, duma, sprawiedliwość, odwaga czy lojalność poszły w odstawkę? Kto jest temu winien? Czyżby to pro-wrestling szerzył kult oszustwa, chamstwa, podstępu i zdrady? Wszak 15 lat temu, kiedy pro-wrestling dopiero zaczynał swoja olbrzymią popularność w Polsce, ludzie zdawali się mieć większe poczucie moralności. A może to tylko złudzenie i to pro-wrestling się dostosował do świata? Chyba nie. Staromodny boks, czy młode, ale nawiązujące do najpięknieszych tradycji w sztukach walki MMA nie potrzebują żadnych stypulacji, specjalnych sędziów czy innych udziwnień, aby wzbudzać zainteresowanie. Dlaczego nie poszedłem tą drogą? Dlaczego nie chcę walczyć w oktagonie, albo na ringu bokserskim? Przecież wiem. Bo chcę pokazać, wyższość piękna sztuk walki nad paskudną rozrywką głupców, jaką jest pro-wrestling. Gdybyście tylko, drodzy fani pro-wrestlingu, wiedzieli jacy z was są głupcy. Ale nieważne ilu was będzie i jak bardzo będzie starali się mnie szykanować. Ja będę szedł wcześniej wyznaczoną ścieżką, aby osiągnąć cel. W sposób, jakiego nienawidzicie: honorowy i pozbawiony kontrowersji. Jesteście zwykłą masą, którą łatwo sterować. Mam nadzieję, że znajdą się w śród was zabłąkane owieczki, które docenią moją misję.

 

Z areny Grot ruszył dalej. Kolejnym miejscem przy którym zatrzymał się Artur są szatnie dla zawodników.

 

Szatnia - miejsce gdzie przez kilkanaście minut, stężenie testosteronu sięga zenitu. To tu ostatnie chwile przed walką spędzają pro-wrestlerzy EWF. Twardziele. Herosi. Tytani. Bogowie. Pozerzy! Banda nafaszerowanych sterydami podludzi. Zwierząt gotowych rozszarpać rywala ku uciesze dzikiego tłumu, ku wizji większej pensji, większej popularności, lub po prostu dla przyjemności. Gdyby tylko fani widzieli... wróć. Gdyby tylko fani chcieli dostrzec, jakimi Jesteście spaczonymi psychopatami. Bandą istot pozbawionych kręgosłupa moralnego. I jeszcze śmiecie nazywać się sportowcami. Gdzie te autorytety, ucieleśniajace ideę kult kultury fizycznej? Nie ma ich. Jest za to roster pełen alkoholików, narkomanów, bandytów i szaleńców. Gdzie autorytety, które pokazywały, że ciężką pracą można coś osiągnąć? Nie ma. Jest tylko klub miłośników Omnadrenu i Anapolonu oraz fan-club krzeseł, stołów i drabin. Jaki przykład dają ci pseudosportowcy? Że tylko strzykawkami, bronią i postępem, zdradzając bliskich i paląc za sobą mosty można w życiu wejść na szczyt? Ale kogo to obchodzi? Przecież najważniejsze, że dają sobie po pysku i to w sposób niezwykle brutalny. Przecież brutalność jest cool. Kopanie leżącego, znęcanie się nad przegranym po walce też jest cool. Przysłowiowe wbijanie noży w plecy też jest cool. No i najważniejsze - cool jest też wyszydzanie ludzi, którzy zachowują człowieczeństwo. Wszak tylko "cioty" szanują innych. A bycie ciotą nie jest cool. Taką właśnie wizje świata przedstawiają supergwiazdy EWF. A za kilka, kilkanaście lat pojawią się nowi zawodnicy. Od małego chłonący wasze wartości. Bardziej bezwzględni i brutalniejsi, którzy strącą was z piedestału. A wtedy zostaniecie zapomniani. Staniecie się takim samym pośmiewiskiem, jak ci, których pokonaliście. Więc tańczcie, bawcie się życiem, lećcie na spotkanie z ogniem. Tańczcie. Sprawcie sobie wielki bal. To wszystko co teraz możecie mieć. Właściwie to jestem dla was wybawieniem. Nauczę was czym jest pokora i szacunek jedynym językiem jakim do was dotrę. Językiem walki. Ale nie upodlę się. Nie muszę wam wbijać noży w plecy, machać kijami kendo i krzesełkami czy skakać po głowie nieprzytomnym. Jestem po prostu większym „twardzielem”, bo jestem prawdziwym wojownikiem, takim, który ciężką pracą i wielkim poświeceniem osiągnął harmonię ducha i ciała. Już wkrótce przekonacie się o tym na własnej skórze. Pokonam was wszystkich w waszej grze....

 

_____________________________________

[1]Dane wzięte z dupy, aczkolwiek media zwykle podają, że średni wzrost mężczyzn w Polsce to ok. 178cm

[2]http://www.youtube.com/watch?v=eom6_ZZuHWE

[3]Nazwa została wymyślona przez twórców (twórcę? Matt'a Dickie?) gier z serii MDickie

 

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe.

 

 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pewnie wiele osób będzie zaskoczonych, że gość, który oficjalnie nie jest w EWF wrzuca tu swoje wypociny (choć z drugiej strony jak patrzę na ilość komentarzy pod RPami, to chyba po za Robespierre nikt ich nie czyta :P) Pozwolę sobie zaznaczyć, zgłosiłem się wczoraj do Imperatora, który pozwolił mi dołączyć do EWF, a dodatkowo napisał, że jeśli wrzucę RP, to moja postać zaliczy jakiś epizod na gali. A że czasu wolnego mam zdecydowanie za dużo (cholerna kontuzja), to nie zwlekałem i efekty mojej pracy są widoczne tutaj.

 

Możliwe, że ktoś pamięta mnie z udziału w e-fedach, bo zaliczyłem krótki epizod w EWF i prawie cały okres istnienia HVW (jedna gala mnie ominęła, bo chłopaki reaktywowali się jak byłem na nartach :/ ). Postacią zwaną "Husar", która miała gimmick podobny do EWFowego Żubra, aczkolwiek muszę niestety przyznać, że Prinse chyba tworzy lepsze RPy, a na pewno dłuższe ;) . Ogólnie tamta postać z perspektywy czasu wydaje się być prymitywna i bez potencjału, głównie dlatego, że sam jestem troszkę straszy, inaczej patrzę na różne sprawy i po prostu ciężko by mi było już kogoś takiego prowadzić.

Dlatego postanowiłem stworzyć nową postać, która nazywa się Artur Grot. W RPie starałem się tą postać mniej więcej przedstawić, a jakby ktoś chciał poznać więcej szczegółów to proszę przez PW (taaaa, juz widzę tą zapchaną skrzynkę na w profilu atti :P).

Edytowane przez AGNKP
  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • AGNKP

    1

  • Grishan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Ten erp to bardzo miła niespodzianka - jest całkiem "profesjonalny", jeśli można tak powiedzieć. Obszernie przedstawiłeś w nim swoją postać, jej poglądy i cele. Miło, że zdecydowałeś się na powrót ;)
  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Technicznie nie mam nic do zarzucenia. Są opisy, spicze - wszystko na swoim miejscu. Za to postać mnie zaciekawiła - zawodnik gardzący wrestlingiem, chcący pokazać ułomność tej dyscypliny jako formy walki. Duży nacisk na honorową rywalizację i zasady fair play w kontraście do zwyczajów panujących w federacji to motyw dający wiele pola manewru. Plus nawiązania do obecnie wielce modnego MMA, którego miłośnicy drwią z pro wrestlingu. Brzmi to ciekawie i czekam na losy tej postaci w EWF.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...