Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE PPV Royal Rumble 2014 - dyskusja, spoilery, komentarze


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  80
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.10.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

To że rok temu zrobiono walkę o pretendenta do starcia z Umarlakiem na WM wcale mnie nie dziwi..Powód? Każdy wie że Streak jest o niebo ważniejszy niż pas WWE...Ten który przerwie streak stanie się kimś w rodzaju Boga w WWE..Przecież streak to nie tylko pasmo zwycięstw na najważniejszej gali w świecie wrestlingu ale też historia niesamowita historia z zawartą w niej karierą HBK'ja...

  • Odpowiedzi 631
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Arkao

    54

  • DeanAmbrose

    35

  • -Raven-

    34

  • TakerFanKrk

    30

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

MdAngel, dlaczego za ostro? Bo przyjęło się, że w dobrym tonie jest zachwycać się powrotami Undertakera i wiele osób dla zasady to robi? Dlaczego jest tak, że jak wraca ktoś inny, Hogan czy Rock, to wszyscy grzmią, że wracają po kasę, a jak wraca Taker, to są ochy i achy? To raz. Dwa: facet zjawia się co roku o tej samej porze, jak Święty Mikołaj, więc gdy zaczynają bić dzwony, nie zrywam się z zaskoczenia, tylko ziewam, bo już rok wcześniej wiedziałem, kiedy to nastąpi. Trzy: ringowo jest poprawnie (żadne tam niesamowite widowiska, jak chcieliby niektórzy...), ale cała reszta to nuda. Nudne jest to, że znam wynik oraz to, że do walki nie prowadzi żaden ciekawy storyline i że przeciwnik Deadmana najczęściej odwala robotę sam, podczas gdy Mark siedzi w Houston i pije piwo.

 

A niech się trzy czwarte forum zachwyca tym powrotem Takera, co mi tam? Nawet gościa lubię. Ale czasem warto iść pod prąd i zadać sobie pytanie, czy naprawdę jest to takie wow. Ja sobie zadałem i doszedłem do wniosku, że nie jest.

1005187806541accfacb3d6.jpg


  • Posty:  98
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.07.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

To że do walki z Takerem prowadzi debilne story to akurat nic dziwnego bo niby jak rozegrac story dla osoby która wraca co roku o tej samej porze... Aktualnie to chyba jedyną osobą ktora mogła by walczyc z Takerem z jakims story to chyba tylko Ambrose albo całe Shield ale to podchodzi pod ostro fantasy booking bo po pierwsze Ambrose jest obecnie fatalnie wypromowany, a po drugie kto by uwierzył ze może on w ogóle w jakis sposób zagrozic streakowi?

 

Wiec siłą rzeczy story bedzie z dupy... Taker pojawi sie i pewnie nagle oklepanym schematem beda znajdywac sie śmiałkowie to przełamania streaku.


  • Posty:  3 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Aktualnie to chyba jedyną osobą ktora mogła by walczyc z Takerem z jakims story to chyba tylko

... Bray Wyatt! Feud ten byłby naprawdę ciekawy. Nawet ja dałbym się ponieść emocją i czekałbym na ich pojedynek z niecierpliwością, co rzadko się zdarza. Początek? Wystarczyłoby jakieś nawiązanie do pokonania Kane'a na Extreme Rules i jego byłego TT partnera i zarazem ulubieńca publiczności, Daniela Bryana... Bray chce, aby poprzeczka została podniesiona i tu nagle zjawia się Taker. Może na coś takiego wpadną jeśli chcą faktycznie wypromować nowe nazwiska, ale w 99,99 pro jest to niemożliwe.

 

SixKiller, przyznaję Ci we wszystkim rację, bo te całe sranie wokół powrotu Takera jest dla mnie głupie.


  • Posty:  3 040
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

... Bray Wyatt! Feud ten byłby naprawdę ciekawy. Nawet ja dałbym się ponieść emocją i czekałbym na ich pojedynek z niecierpliwością, co rzadko się zdarza. Początek? Wystarczyłoby jakieś nawiązanie do pokonania Kane'a na Extreme Rules i jego byłego TT partnera i zarazem ulubieńca publiczności, Daniela Bryana... Bray chce, aby poprzeczka została podniesiona i tu nagle zjawia się Taker. Może na coś takiego wpadną jeśli chcą faktycznie wypromować nowe nazwiska, ale w 99,99 pro jest to niemożliwe.

... Na szczęście!

 

:shock: Serio, chcesz walki z Wyattem? Już nie mówię o emocjach czy streak zostanie złamany, bo te będą się równały obieraniu ziemniaków w takiej walce. Ale kim jest obecnie Wyatt? przecież to upper-Midcarder który raz przegrywa a potem wygrywa (i to dzięki pomocy 2 kolesi). Jak można zepsuć jedyny występ w roku Takera dająć mu kogoś takiego. Rozumiem jakby Bray od roku dominował i niszczył całe WWE, ale na tą chwilę równie na walkę z Callowayem co Bray zasługuje Alberto Del Rio. Po za tym ringowo się nie broni ten koleś i to jeszcze ma debiutować na WM w walce z kimś takim jak Deadman - przecież to nonsens i absurd. Praktycznie się powtarzam, bo to samo pisałem pod newsem na temat walki z Ceną - choć tam by to jeszcze jakoś przeszło.

Zrobiłem dużo dla biznesu:

Udział: Youshoot Teddy Long, Youshoot Rikishi, Lapsed Fan Podcast, Wrestling Soup, konwersacje z Dejwem na twitterze... Więc się wypowiadam + jestem w stanie słuchać Russo.


  • Posty:  742
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Bray pójdzie na Daniela :) Tak to mi się widzi :) Bryan wróci na dobrą stronę mocy po gnojeniu ze strony rodzinki i będzie walka na WM, może z jakąś stypulacją. Aczkolwiek chciałem widzieć Daniela jako zwycięzcę RR, no ale cóż...Moja ostatnia nadzieja w Punku.

Entertainment > Wrestling

 

Dolph Ziggler sprzedaje ciosy lepiej niż TNA bilety :)


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

We mnie Bray nie wywołuje jakichś specjalnych emocji. Okej, jest to JAKAŚ postać, ale nie widzę w nim niczego nadzwyczajnego. Mówi tak nawet, nawet, na ringu też jest okej, no ale nie wierzę, po prostu nie wierzę... (tak samo, jak nie wierzyłem w Sandowa) Dlatego jak widzę te wszystkie: Bray na zwycięzcę RR, Bray na przeciwnika Ceny, to śmiać mi się chce. Póki co facet jest mid-carderem, który czeka na swój pierwszy moment. Coraz bardziej prawdopodobna walka z Bryanem będzie takim momentem (szkoda tylko, że postawionym na gruzach momentu Bryana), ale czy skończy się na czymś więcej niż IC title w przyszłości? Wątpię.

1005187806541accfacb3d6.jpg


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Trzy: ringowo jest poprawnie (żadne tam niesamowite widowiska, jak chcieliby niektórzy...), ale cała reszta to nuda. Nudne jest to, że znam wynik oraz to, że do walki nie prowadzi żaden ciekawy storyline i że przeciwnik Deadmana najczęściej odwala robotę sam, podczas gdy Mark siedzi w Houston i pije piwo.

 

Wszystko ok, ale takie pomniejszanie widowisk z udziałem Takera jest nie fair. Ostatnie siedem lat: pojedynek z Batistą, później Edge'm, dwa z HBK, dwa z Triple H i z Punkiem, to były albo najlepsze walki na gali albo przynajmniej jedne z najlepszych, łapiące się na podium (wszystko jest oczywiście kwestią gustu, ale obiektywnie patrząc, to nawet na tym forum walki Takera okrzykiwano często najlepszymi spośród pozostałych na WM-kach) i nawet gdyby przyznać "to nie były tak naprawdę niesamowite widowiska", to jednocześnie należy dodać "ale i tak (często) lepsze niż pozostałe".

 

W mojej skromnej opinii walki Takera na WM25, WM26 oraz WM27 kradły show, a jedyna spośród ostatnich walk Takera, na której ziewałem była ta z Punkiem. Ale wyjątek potwierdza regułę - przy walkach Deadmana możemy liczyć na ciekawy booking. To ten tworzy widowisko, bo wiadomo, że nie wirtuozeria ringowa Takera (a co najwyżej jego rywali). I Taker może sobie pić piwo w Houston (przyjmijmy, że Calaway ma rzeczywiście na swoje walki wyłożone, chociaż sam nie byłbym tego taki pewien), a liczy się efekt końcowy. Problem dzisiaj jest taki, że Deadman zbyt wielu wielkim nazwiskom skopał już dupę, smarci nie wierzą w przerwanie streaku i jedyne emocje mogłyby towarzyszyć ewentualnemu pojedynkowi z no.1 federacji: Johnem Ceną (oczywiście zdaję sobie sprawę, że są tacy, którzy i tym pojedynkiem nie będą się emocjonować, ale niektórym trudno dogodzić), a wszystko inne jest o kant dupy. Postać została stworzona, urosła do rangi legendy (chcesz tego, czy nie) i nawet jeżeli Calaway na to nie zasługiwał (ringowo przeciętny, majkowo też, o rzekomą zajebistość gimmicku można się spierać), to jest jak jest i należy to dobrze wykorzystać. Manewrów pozostało niewiele, a właściwie już tylko jeden.

14453752125651e0a536c69.jpg


  • Posty:  692
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.06.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A to już nikt nie wspomina o Stingu? :P

Żadnych prom ze skorpionami?

Szkoda...

 

W sumie nie mam jakiegoś ciśnienia na walkę Takera. Wygrał już chyba ze wszystkimi.

Gdybym miał kogoś wybrać to chciałbym The Rocka. W przypadku walki z Lesnarem czuję teraz sztuczne pompowanie gościa największymi zakapiorami, więc jeśli doszłoby do walki z Lesnarem, to ten poległby na 100% i nie złapałbym ani odrobiny mark mode.

 

Cena pokazał już, że nie ma problemu z podłożeniem się choćby Rock'owi, więc pewnie lekko podłożyłby się i Takerowi. Nie wiem jaka stypulacja mogłaby tu wywołać jakieś emocje.

 

Gdzieś tam myślę jeszcze o Bryanie z rodzinką za plecami i np. ponownym turnem Daniela, ale nie bardzo wierzę w ten scenariusz.

 

Problem z walkami Takera polega jednak na tym, że jego walki na WM'ce najczęściej wywołują najwięcej emocji, jak pisał Ghost. Niestety to chyba raczej problem jakości pozostałych walk niż zasługa walk o streak.

213559901458cecbdd39123.jpg


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Niestety to chyba raczej problem jakości pozostałych walk niż zasługa walk o streak.

 

I tutaj można polemizować. Widziałem od cholery walk HBK, ale te z Undertakerem były zdecydowanie jednymi z najlepszych w jego karierze. Gdybym tworzył top walk Shawna Michaelsa, to jedna z walk z Takerem (z WM25 lub z WM26) obowiązkowo znalazłaby się w pierwszej dziesiątce. A należy pamiętać, że Shawn stoczył wiele świetnych pojedynków, tak pod względem ringowym jak i emocji, więc konkurencja jest spora. Być może zostanę za to zjechany, ale jak dla mnie HBK vs. Taker ze wspomnianych WM-ek, to były ciekawsze pojedynki niż np. przeszło godzinny match HBK vs. Hitman na WM12.

 

Mój awatar nie jest przypadkowy. ;)

14453752125651e0a536c69.jpg


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Zgadzam się z tym, że dla Takera jest aktualnie tylko jeden wiarogodny rywal i jest to Cena. Dlatego też (znów do tego wrócę :P) uważam, że Taker powinien dostawać też rywali słabiej wypromowanych. Ktoś wspomniał tu o Brayu Wyattcie. Dla mnie bomba! Już widzę te mega klimatyczne proma z obu stron. I co z tego, że wynik tej walki jest przesądzony i nikt nie uwierzy w przerwanie streaku? W walkach z takimi osobami jak Bray trzeba patrzeć na to z innej strony i najważniejszy jest tutaj aspekt promocji nowego zawodnika. A chyba nikt nie miałby wątpliwości, że Bray nawet przegrywając z Grabarzem może się na takiej walce wybić.

  • Posty:  692
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.06.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co do walk HBK to się zgadzam. One naprawdę urywały jaja.

Z HHH było już gorzej i o tym, że te walki zapadły mi w pamięć zdecydował właśnie słaby poziom pozostałych walk z karty.

213559901458cecbdd39123.jpg


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Ghost, nie przekonuj mnie do legendarności Takera, bo przecież ja jej nie kwestionuję. Piszę tylko, że nudzą mnie jego powroty i wcale nie uważam jego walk za najlepsze na gali (ale i tak są niezłe). Myślę, ze wiele osób miałoby podobne odczucia, ale ta cała atmosfera "łojezujezujezu Taker!" udziela się także im i właśnie dlatego, że "to Taker" patrzą na niego przychylniejszym okiem. A może się mylę i tak naprawdę wszyscy szczerze zachwycają się walkami Deadmana i tylko ja jeden kręcę nosem. Nawet jeśli, to mam prawo. Podobały mi się walki z Ortonem i Batistą oraz pierwsza walka z HBK. Reszta już nie (z powodów pozaringowych) i z przymrużeniem oka przyjmuję te wszystkie "mniam, mniam, ależ psychologia ringowa!". Bo sprzedać historię "wracam, by cię pokonać jeszcze raz i tym razem zejść z ringu samemu"... No nie, po prostu nie.

1005187806541accfacb3d6.jpg


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Ghost, nie przekonuj mnie do legendarności Takera, bo przecież ja jej nie kwestionuję. Piszę tylko, że nudzą mnie jego powroty i wcale nie uważam jego walk za najlepsze na gali (ale i tak są niezłe). Myślę, ze wiele osób miałoby podobne odczucia, ale ta cała atmosfera "łojezujezujezu Taker!" udziela się także im i właśnie dlatego, że "to Taker" patrzą na niego przychylniejszym okiem. A może się mylę i tak naprawdę wszyscy szczerze zachwycają się walkami Deadmana i tylko ja jeden kręcę nosem. Nawet jeśli, to mam prawo. Podobały mi się walki z Ortonem i Batistą oraz pierwsza walka z HBK. Reszta już nie (z powodów pozaringowych) i z przymrużeniem oka przyjmuję te wszystkie "mniam, mniam, ależ psychologia ringowa!". Bo sprzedać historię "wracam, by cię pokonać jeszcze raz i tym razem zejść z ringu samemu"... No nie, po prostu nie.

 

Ja przyznaję, że daję się porwać jak to napisałeś atmosferze "łojezujezujezu Taker!", ale to wszystko dlatego, że Undertaker był moim pierwszym ulubionym wrestlerem i jest nim nadal. Chyba już na zawsze będzie moim TOP1. Cieszę się na każdy jego powrót i pal licho, że nie wygląda to tak jak kiedyś. Po prostu wiem, że jestem coraz bliżej końca jego kariery i to mnie smuci. Nie chcę wypowiadać się za innych, ale wydaje mi się, że działa tu też legenda Takera. Wielu aktualnych fanów nie oglądało go gdy był aktywnym zawodnikiem, albo był aktywny bardzo krótko. I to właśnie jego legenda tak bardzo przyciąga wszystkich przed ekran.


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ghost, nie przekonuj mnie do legendarności Takera, bo przecież ja jej nie kwestionuję. Piszę tylko, że nudzą mnie jego powroty i wcale nie uważam jego walk za najlepsze na gali (ale i tak są niezłe). Myślę, ze wiele osób miałoby podobne odczucia, ale ta cała atmosfera "łojezujezujezu Taker!" udziela się także im i właśnie dlatego, że "to Taker" patrzą na niego przychylniejszym okiem. A może się mylę i tak naprawdę wszyscy szczerze zachwycają się walkami Deadmana i tylko ja jeden kręcę nosem. Nawet jeśli, to mam prawo. Podobały mi się walki z Ortonem i Batistą oraz pierwsza walka z HBK. Reszta już nie (z powodów pozaringowych) i z przymrużeniem oka przyjmuję te wszystkie "mniam, mniam, ależ psychologia ringowa!". Bo sprzedać historię "wracam, by cię pokonać jeszcze raz i tym razem zejść z ringu samemu"... No nie, po prostu nie.

 

Ależ ja ci nie odmawiam prawa do krytyki! Ale tak obiektywnie Six - weź te ostatnie WM-ki i zrób sobie ranking trzech najlepszych walk z każdej. Chyba tylko przez jakieś wielkie zniesmaczenie Takerem nie umieściłbyś tych matchy w pierwszej trójce. Podobała ci się tylko pierwsza walka HBK z Takerem? To ile na WM26 było pojedynków lepszych niż main event kończący karierę Shawna? To samo tyczy się storyline'ów. Przykładowo: jak dla mnie storyline Punka z Takerem dupy nie urywał (przyzwoity i nic więcej), ale nie urywały jej też pozostałe z main eventowym "once in a lifetime po raz drugi" na czele, powiedziałbym nawet, że były gorsze.

 

Co do atmosfery "łojezujezujezu Taker", to śmiem twierdzić, że część forumowiczów (ja się do nich zaliczam) zluzowała już z tym, bo ten pojechał już z każdym wielkim nazwiskiem w WWE (poza Ceną rzecz jasna), bookuje się go na Boga (ktoś to ładnie ujął po WM28, że teraz nawet jak ktoś wypali do Deadmana z shotguna, to ten i tak zrobi kickouta) i dzisiaj nawet feudem z Lesnarem trudno się jakoś szczególnie zachwycać. Tak jak pisałem wcześniej: widzę jedno rozwiązanie - Johna Cenę. A co do promowania upper midcardu w stylu The Wyatt Familly, to oczywiście byłaby to promocja dla Wyattów, ale ja skłaniałbym się jednak ku głosom, które oczekują, że Taker na WMXXX zakończy karierę (starczy już tego! przejadł się ten wieloletni storyline ze streakiem), najlepiej po przegranej z Januszem (i zturnowaniu tegoż), ale to zapewne totalne sci-fi. Dlatego też wszystkie inne rozwiązania specjalnie nie będą mnie jarać (podobnie jak i ciebie Six), ale jednocześnie nie mogę odmówić zajebistości walkom Takera w ostatnich latach.

14453752125651e0a536c69.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dralistico jest bliski powrotu po kontuzji, która wyłączyła go z akcji od końca 2023 roku. W grudniu Dralistico ogłosił, że przeszedł nieujawnioną operację. Próbował występować mimo urazów ucha, ale pod koniec października został wycofany z akcji, a jego ostatnim meczem była walka trzyosobowa, w której La Faccion Ingobernable przegrała z Komanderem, Markiem Briscoe i Roderickiem Strongiem. Od tego występu minęły cztery miesiące, ale nasz Bryan Alvarez donosi, że zawodnik dostał zielone światło
    • Grok
      Dustin Rhodes nie jest zainteresowany powrotem do WWE i wskrzeszeniem starego gimmicku Goldust. W odpowiedzi na pytanie fana w mediach społecznościowych Rhodes oświadczył, że najlepszą robotę w karierze odwalił w AEW. Choć bardzo kochał tę postać, gimmick Goldust wyczerpał się i nie prowadził donikąd przed jego odejściem z WWE. „Nope! Nigdy nie dostałem tam podwyżki. Co, chcesz, żebym siedział na ławie i nic nie robił? To już nie ja. Najlepszą robotę w karierze odwaliłem z @AEW. Koch
    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
×
×
  • Dodaj nową pozycję...