Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Obstrukcja rpowa


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

TSSSSKKKK – taki odgłos właśnie wydała puszka perły przy jej otwarciu. Biała piana wyleciała do góry wydostając się na zewnątrz. To nie powstrzymało ręki trzymającą puszkę do uniesienia jej i przyłożenia do spragnionych ust. Przez przełyk przelała się tradycyjna receptura stworzona na bazie najlepszego chmielu Lubelszczyzny i źródlanej wody. Sekunda po sekundzie, łyk po łyku zawartość aluminiowego opakowania spływała wzdłuż gardła. Wreszcie puszka została zgnieciona i posłana zamaszystym gestem gdzieś do tyłu uderzając z łoskotem o podłogę. Druga ręka wyciera umoczone usta okrążone zarostem mogącym być już zaczątkiem brody. Kadr ulega powiększeniu i dane jest ujrzeć siedzącego sobie na krzesełku Vaclava. Mecenas extremy ubrany jest dość nietypowo, bo w biały (!) podkoszulek na ramiączkach opadający luźno na ćwiekowany pas skórzany owijający czarne bojówki do kolan. Do lewej strony spodni doczepiony został ciężki łańcuch, którego stukanie o metalowe siedzisko krzesła towarzyszy każdemu ruchowi byłego FTW champa. Niżej, obok włożonych na nogi trampków spoczywa sobie foliowa torebka na zakupy. Taka co ponoć rozkłada się parę setek lat. A w niej piwo, dużo piwa marki Perła w puszkach. Tłem dla tego posiedzenia są białe, sterylne płytki na ścianach i szare na podłodze. Vaclav sięga po kolejną puszkę i wynosi ją na wysokość swej zarośniętej twarzy.

 

Vaclav: Pić, czy nie pić – oto jest pytanie. Czy mam że cierpieć katusze związane z kacem i dźwigać ciężar pijusa?

Mecenas extremy spogląda z smutkiem na puszkę.

Vaclav (z smutną miną): Czy też nie pić (smutnieje jeszcze bardziej) i być… abstynentem?!

Znów spogląda na puszkę.

Vaclav: Co za smuty ja prawie? Pewnie, że pić!

Jak powiedział, tak też uczynił i zażył firmowego Big Łyka.

 

Vaclav: Widzisz, do czego to doszło? Nikt już nie chce napić się z mną piwa. Dawniej – owszem, chętnych nie brakowało. Pierwszy łyk padał w godzinach porannych, a denko ostatniego kufla ujrzeć można było gdzieś po 22. A wszystko to w doborowym towarzystwie ludzi uważających się za moich fanów i kolegów z pracy. Znaczy – pozostałych chłopaków z rosteru. Ale wystarczyło wypowiedzieć swoje zdanie w programie młodego Castro i pufff – jak za dotknięciem magicznej różdżki wszystko to poszło w zapomnienie. Od dawna mówiłem, że w tym biznesie coś takiego jak wdzięczność i lojalność występują rzadko, jeżeli w ogóle. I teraz przyklejono mi łatkę zdrajcy EWF… aż muszę się napić.

Kolejny Big łyk.

Vaclav: Że niby człowiek mający ambicje przywrócenie słowa Extreme miałby zdradzić? Dobro Extreme Wrestling Federation leży mi na sercu, dokładnie na lewej komorze. Tuż obok prawej, na której leży moje umiłowanie piwa. Te serce wciąż bije, pompując czerwone krople hardcore wrestlingu w żyły oplatające główny organ tego wszystkiego – ring. Prawdziwych zdrajców może wskazać Bubba i mam nadzieje, że do tego dojdzie. Widzisz, mimo że stanął z Fellipo twarzą w twarz, to nikt nawet nie śmiał pomyśleć o nim jak o Judaszu sprzedającym EWF dla własnej korzyści. Wrócił w glorii chwały i oczy wszystkich znów są skierowane na niego. Oryginalna ikona hardcoreu, człowiek od którego spodziewałem się przekazania mi pochodni extremy…

Zimne piwo to najlepszy środek na zaschnięte od mówienia gardło.

Vaclav: Powinienem śpieszyć na ring wprost tryskając ekscytacją i entuzjazmem. Wiesz, tak się jednak nie stanie. Po prostu nie chce mi się, nie mam ochoty. Bubba pewnie już nasłuchał się ostrzeżeń przed współpracą z mną i najchętniej by przyjebał mi znakiem stopu. A przecież ma dowody, może wziąć je do rąk, prześledzić je wzrokiem od góry do dołu. Może gdyby tak zrobił, to by zrozumiał moje postępowanie, zmianę mego postępowania. Nie zamieniaj serca w twardy głaz. Póki serce jeszcze masz… Bo kto jak kto, ale Bubba ma serce bijące tym samym tętnem co moje. Może udałoby się nam zwyciężyć i zdobyć pasy Tag team, ale ja po prostu nie chcę. Jeszcze nie teraz, gdy on się jeszcze wacha. Połączenie przeszłości z teraźniejszością hardcoreu nie dojdzie do skutku. Bo nikt nie zasługuje na taki widok, przynajmniej do czasu mej rehabilitacji w ich oczach. Żarty się skończyły, dość już wygłupów. Mam coś ważnego do przekazania całemu EWF, a jeżeli przemoc jest jedynym zrozumiałym tutaj językiem, to nie mam najmniejszych problemów by się nim posługiwać w całej rozciągłości. A jeśli jakimś cudem Bubba będzie próbował postawić znak STOP na trasie mego posłannictwa, to nie będę miał oporów przed rozbiciem butelki i na jego głowie. Skłamałbym mówiąc, że będzie mnie to boleć bardziej niż jego. Jego to ma boleć i to w stopniu możliwie najwyższym, by nie miał żadnych wątpliwości, jak bardzo potrafię być poważny, gdy chodzi o powodzenie moich założeń.

Końcówka piwa opuściła puszkę, która następnie poleciała gdzieś hen daleko rzucona przez Vaclava. Czas na następną.

 

Vaclav: Większej ochoty nie mam na stanie w narożniku Nassa. Czy Ty wiesz, że on mnie na wesele nie zaprosił? Mnie! Byłego tag team partnera i wspólnika w projekcie o nazwie BGW. Nie było skandowania gorzko – gorzko – gorzko, nie zaśpiewałem Krawczyka na weselnym karaoke. Ani nawet Białego Misia… Może i lepiej – w końcu wszystkie przedsięwzięcia Nassa kończą tam gdzie te puszki – na śmietniku. Poprzednie małżeństwo – szkoda gadać. BGW? To go zwyczajnie przerosło. Musiał posiłkować się Y2Jayem i skamieliną z epoki Rocka łupanego. Zdobycie EWF World Title? Daleko mu do tego jak mi do odwiedzin AA. Więc nim Perła zdąży zyskać odmianę letnią o smaku cytryny czy cholera wie czego jeszcze, to wszelkie szmatłoidy zdążą odtrąbić jego rozwód. Wiesz, że on nazwał się mesjaszem wrestlingu? Jak on może zbawiać cokolwiek, jak nie potrafił zbawić samego siebie? Krzyż który dźwiga na plecach nie był zbity z desek niekompetencji i niedostatków wrestlingu – lecz jego własnych. Czas na zwiększenie tego ciężaru, gdyż ja nie zamierzam nawet zjawić się w ringu, by ponownie dzielić z nim stanowisko mistrzów drużynowych. Jest skazany na niepowodzenie, by tak jak Chrystus upaść po raz pierwszy. I wierz moim słowom – nie po raz ostatni. Z resztą, tak jak teraz o tym myślę, to właśnie z jego winy utraciliśmy owe tytuły poprzednim razem. Kiedy on zrozumie, że jest ludzkim uosobieniem rozczarowania – dla siebie, dla swoich bliskich, dla całego fandomu EWF? Może, gdy wyląduje na zimnej posadce z rozciętą od szkła głową a krwawy ślad na zimnej posadce będzie krwawą kropką wieńczącą ostatnie zdanie w przebiegu jego kariery? W ciemnej godzinie potrzeba nam wybawcy, owszem. Ale nie jest nim Jazzowski, a…

Big łyk.

Vaclav: Masz rację, wszystko w swoim czasie. Skład drużyny przeciwnej również nie motywuje do wojaży w okolice kwadratowego pierścienia. Bane? Jego CV ogranicza się do posiadania tytułu wartego mniej niż zawartość mej reklamówki przed rozpoczęciem tej rozmowy. Tytułuje się skurwielem wyjątkowym w skali Europy. A wszystko to ograniczyło się do kradzieży nazwy jednego z przedwiecznych rodem z PCW. Tak się dzieje, gdy wszystko zostało już wymyślone, a granice przekroczone – zostaje tępe naśladownictwo i odtwarzanie osiągnięć przeszłości. Nie, ktoś taki nie zasługuje nawet na wspominanie jego imienia w rozmowie. Muszę wypłukać niesmak jego osoby z moich ust.

Aż dwa duże Big Łyki.

Vaclav: Bidam – ten to jest ewenementem. Jego własny moveset jest dla niego tajemnicą. No i chwyta te kurczaki jak mieszkańcy Radomia napoje gazowane na miejskich imprezach. Każdy ma jakiegoś bzika, ale widocznie jego wielką namiętnością jest wpierdolenie żarcia na tyle szybko, by nikt nie zdążył mu go zabrać. Jak to mówią – człowiek z Mongolii zawsze może wyjechać, Mongolia z człowieka – już nie. Nie znam go i stwierdzam z pełną odpowiedzialnością – znać nie chce. Może kiedyś dołączy do listy ofiar, ale na jego szczęście – dziś się na to nie zapowiada.

 

Kolejna wyzerowana puszka ląduje na podłodze.

 

Vaclav: Został tylko Franko. Ten sam, którego pokonałem w ostatnim Main Evencie w krótkiej i brutalnie przerwanej historii BGW. Więc powtórka z tamtego srogiego wpierdolu jest zbędna. Chociaż powinienem być dla niego życzliwy i solidaryzować się z sytuacją naszych wspólnych znajomych. Wyobraź sobie, że ktoś ich porwał! Co gorsza, przesyła kolejne części ciała, jako ostrzeżenie. Ktokolwiek stoi za owymi porwaniami, to mam do niego wielki żal… Czemu kurwa nie mógł ich porwać, gdy wpatrywali się w mnie swoimi skośnymi oczyma? A wiesz, kogo wynajęli do poszukiwań zaginionych? Rejdycha, ha ha ha. Taa, tego samego, którego posłałem na intensywną terapię w trybie przyśpieszonym. Jak go spotkam, to znów mu przypierdolę aż go tam zarzuci, tak dla zabawy i udręki Franka. Wyobrażasz sobie kolejne minuty, godziny i dni przepełnione troską o towarzyszy oraz o własne bezpieczeństwo? Sam bym nie wymyślił tego lepiej. Tik, tak, tik tak – ciap ciap ciap. Ten żółtek poszedł na targ, ten żółtek poszedł na danie w 5 smakach z psa, ten żółtek został bez palców. Może przyjdę i złożę wyrazy ubolewania? Phi – ta, jasne.

Vaclav dopija powoli piwo, ale po chwili wstrzymuje się i potrząsając puszką sprawdza jak wiele jeszcze go zostało.

 

Vaclav: Czas wpaść do biura Szakala. Pan Senator pewnie jest zabiegany i nie miał czasu podlać paprotki. Na szczęście mam w zanadrzu jeszcze trochę odpowiedniej cieczy na pokrzepienie każdej rośliny. Dzięki za rozmowę.

Zmiana kadru, tym razem mamy widok z za pleców Mecenasa Extremy. Siedzi on sobie w łazience, przodem do lustra zamontowanego nad rzędem umywalek. Powoli wstaje, gdy ktoś z obsługi technicznej gali wchodzi do środka. Na widok bajzlu jaki zastał pokiwał tylko głową i wszedł do jednej z kabin.

 

Vaclav: Ale najpierw…

 

Były FTW champion czeka pod kabiną, a gdy ta się otwiera to wpada do środka i znów ją zamyka. Później słychać tylko czyiś upadek i odgłos spłukiwanej wody.

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...