Skocz do zawartości
  • Dołącz do najstarszego forum o pro wrestlingu w Polsce!  

    Dostęp do pełnej zawartości forum wymaga zalogowania się. Możesz przyśpieszyć proces logowania lub rejestracji używając konta na wspieranych przez nas serwisach.

    W przypadku problemów z dostępem do konta prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum(@)wrestling.pl

     

Flair: żałuję, że pomogłem Bischoffowi


SixKiller

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  6 707
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Flair: żałuję, że pomogłem Bischoffowi

Autor : SixKiller


Wdzięczność nie jest mocną stroną Erica Bischoffa. Najboleśniej przekonał się o tym Ric Flair. Konflikt obu czołowych postaci WCW nie należy do najbardziej znanych, ale miał duży wpływ na funkcjonowanie federacji z Atlanty w latach 90.

 

Połowa czerwca 1991 roku, jeden z hoteli w Atlancie. – Masz wywierać presję na Jima Rossa i Tony’ego Schiavone. Muszą wiedzieć, że jest ktoś, kto może ich zastąpić, jeśli złamią zasady – powiedział Jim Herd, wiceprezes WCW, do Erica Bischoffa.

 

Bischoff właśnie dostał pracę jako announcer. Będzie m.in. przeprowadzał wywiady i prowadził telewizyjny magazyn. Wcześniej pełnił podobną funkcję w AWA, legendarnej przed laty federacji, która niedawno upadła.

 

Nazwisko Bischoffa jeszcze niewiele znaczy w środowisku wrestlingowym.

 

Dwa tygodnie później odszedł Flair

 

W WCW tematem numer jeden był ciągnąc...


... przeczytaj wiecej na stronie Attitude : http://www.attitude.pl/flair-zaluje-ze-pomoglem-bischoffowi.html
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 22
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SixKiller

    7

  • -Raven-

    5

  • Ceglak

    3

  • Grishan

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  489
  • Reputacja:   5
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Takie artykuły to prawdziwe perły Attitude :) Nie byłem świadomy konfliktu na linii Bishoff - Flair. "Nature Boy" zawsze był dla mnie jedną z największych gwiazd WCW i duże zdziwienie wzbudziły we mnie informacje o jego stosunkowo niskich zarobkach. Tak w ogóle to dosyć przykro czyta mi się kolejne teksty o tym, jaki burdel panował w tej federacji. W końcu się na niej, kurde, wychowałem. Sam tekst jest wciągający od początku do końca i po prostu profesjonalny. Dziękujemy i prosimy o więcej ;)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Świetny artykuł. Zaciekawił mnie jednak brak poparcia Ole Andersona na producenta wykonawczego przez Arna Andersona - nie przepadali za sobą, mimo, że byli częścią orginalnego Four Horsemen?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  3 390
  • Reputacja:   57
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Zgadzam się z przedmówcami świetny artykuł.Uwielbiam czytać takie artykuły o sytuacjach z backstagu. Rzeczywiście dziwne iż Flair tak mało zarabiał w WCW gdyż jest jedną z tych osób które kojarzą mi się z tą fedką.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  438
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.08.2011
  • Status:  Offline

Dobry artykuł. Ciekawie się go czytało. Takie rzeczy doskonale uświadamiają że tutaj są osoby które podchodzą do takich spraw intelektualnie w przeciwieństwie do innych for(nie będę wymieniał nazw). Oby tak dalej panie SixKiller
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 055
  • Reputacja:   105
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Bardzo dobry art, Six. Lubię tego typu felietony pokazujące pewne sprawy z przeszłości, z naciskiem na to, jak wszystko wyglądało „od wewnątrz”. Ciekawie rysuje się tu postać Bischoff’a (nie wiem tylko jak to Arthur przeżyje :twisted: ), który pomimo, że żyłki do tego biznesu odmówić mu nie można – to podczas konfliktu z Flair’em zachowywał się zajebiście nieprofesjonalnie i uprawiał (wg mnie) prywatę, ze szkodą dla biznesu (sorry, ale jeżeli jest się biznesmenem, to wszelkie animozje należy potrafić schować w kieszeń, aby interes się kręcił). Nie sądzę, aby Ric był kryształowy, bo on też ma swoje za paznokciem, ale te motywy z nie pozwoleniem wyjazdu na turniej syna (ze ściemą, że Nature Boy jest potrzebny na czymś tak elitarnym jak Thunder), przypisywanie mu autorstwa mało popularnych pomysłów, czy płacenie takiemu draw’owi kasy na poziomie Steviego Ray’a – to ewidentna chęć zrobienia Flair’owi koło pióra przez Easy E.

 

Poza tym – z tego felietonu wynika coś, co zaobserwowałem już lata temu. Wrestling jest tak plastycznym tworem, że cokolwiek by nie wypłynęło na wizji (shoot), sprytni „Kreatywni” i tak ZAWSZE będą potrafili tak to przerobić (na storyline), że większość widzów i tak będzie sądziła, że miała do czynienia z workiem.

 

P.S. A co do postawy Hogana wobec Flair’a i tego, że nie chciał zajobować swojemu – jakby nie patrzeć – kumplowi, to po prostu standard i kolejny przykład na to, że może i „Hogan made wrestling”, ale skurwysyn i bezwzględny egoista był z niego zawsze. Wcale nie dziwię się, że np. takie tuzy jak Hitman i Austin potrafiły na ceremonii HoF potraktować go jak powietrze i olać wszelkie próby konwersacji z jego strony. Nie wyobrażam sobie jak osoba z takim charakterem może wyprowadzić na prostą TNA. Dopóki Hogan będzie brał czynny udział w storyline’ach – dopóty dla Hulka najważniejszym będzie postać Terry’ego Bolea, a nie dobro Federacji (i tak jestem w ciężkim szoku, że Hulkster do tej pory jeszcze nie zabookował sobie tam „złota”, chociażby na jakiś krótki czas. Sądzę, że tylko kłopoty zdrowotne go przed tym powstrzymały).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  6 707
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

guest, to Flair nie poparł Ole Andersona, wyjaśniłem zresztą dlaczego :wink: . Nic mi nie wiadomo, by ktoś pytał Arna o zdanie. On po prostu zaakceptował wybór Bischoffa, bo podobnie jak Flair uważał, że ktoś tak pomysłowy i ambitny przyda się WCW. Co do Ole, to podobno był ciężki w obyciu, ale nie chcę przez to powiedzieć, że Flair (powtarzam: o Arnie nic nie wiem) go nie lubił. Uważał po prostu, że nie nadaje się na to stanowisko.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  5 045
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Co do Ole, to podobno był ciężki w obyciu, ale nie chcę przez to powiedzieć, że Flair (powtarzam: o Arnie nic nie wiem) go nie lubił. Uważał po prostu, że nie nadaje się na to stanowisko.

 

Ole był ciężki w obyciu, bo już wtedy miał kłopoty zdrowotne i to prowadziło do częstych kłótni, ale jego stosunki z Flairem były doskonałe, albo bliskie doskonałych. Ole to główny członek komitetu bookerskiego, który sprawił, że Flair zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata i kiedyś w żartach nawet powiedział, że gdyby wiedział jak potoczą się losy Rica po tej decyzji to sam zabookowałby się na mistrza i zrobił z siebie gwiazdę. :wink:

 

czy płacenie takiemu draw’owi kasy na poziomie Steviego Ray’a – to ewidentna chęć zrobienia Flair’owi koło pióra przez Easy E.

 

Zarobki Flaira były oczywiście śmieszne kiedy zestawi się go z kimś takim jak Ray, ale kolesiostwo i kontakty były w WCW zawsze na pierwszym miejscu i właśnie dlatego Lanny Poffo przez 3 lata był na kontrakcie w federacji, a stoczył 1(słownie JEDNĄ) walkę. Inny przykład Horace Boulder trzepał kasę przez dwa lata i dopiero po tym okresie pierwszy raz pojawił się w ringu. Takich przykładów jest dziesiątki.

 

PS: Six - warto obejrzeć Nature Boy Ric Flair: The Definitive Collection? Jest tam konkretny dokument czy może całość opiera się głównie na walkach?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  6 707
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Ole to główny członek komitetu bookerskiego, który sprawił, że Flair zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata

 

No tak, ale w którym to było roku? 1981. Jego booking w WCW jakieś dziesięć lat później, Flair określa jednym słowem - "straszny" :wink: . M.in. dlatego poparł wtedy Bischoffa. Tak więc osobista sympatia nie szła w parze z uznaniem zawodowym.

 

warto obejrzeć Nature Boy Ric Flair: The Definitive Collection? Jest tam konkretny dokument czy może całość opiera się głównie na walkach?

 

Jest część dokumentalna, ale dotyczy głównie czasów NWA. Ale obejrzeć oczywiście warto.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 055
  • Reputacja:   105
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

-Raven- napisał/a:

czy płacenie takiemu draw’owi kasy na poziomie Steviego Ray’a – to ewidentna chęć zrobienia Flair’owi koło pióra przez Easy E.

 

 

Zarobki Flaira były oczywiście śmieszne kiedy zestawi się go z kimś takim jak Ray, ale kolesiostwo i kontakty były w WCW zawsze na pierwszym miejscu i właśnie dlatego Lanny Poffo przez 3 lata był na kontrakcie w federacji, a stoczył 1(słownie JEDNĄ) walkę. Inny przykład Horace Boulder trzepał kasę przez dwa lata i dopiero po tym okresie pierwszy raz pojawił się w ringu. Takich przykładów jest dziesiątki.

 

I dlatego prędzej czy później musiało to wszystko pierdolnąć. Nie było po prostu innej opcji. Ekonomia w tej kwestii jest bezwzględna.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  6 707
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

-Raven-, co do Bischoffa i jego żyłki do interesu, to mam coraz większe wątpliwości. Owszem, miał głowę pełną pomysłów, ale są ludzie, którzy twierdzą, że jedyna rzecz, która mu wychodziła, to wydawanie pieniędzy Turnera. Fani przyczepili Bischoffowi łatkę geniusza, choć tak naprawdę nie wiedzieli, które decyzje należały do niego. Ale Eric miał przewagę nad dziesiątkami anonimowych osób pracujących za kulisami, bo występował na wizji. Wszystko, co dobre, szło więc na jego konto (co złe - na konto Russo). A jak wynika z tekstu, ściągnięcie Hogana do WCW, które stało się symbolem skuteczności Bischoffa, w rzeczywistości nie było jego zasługą. Jego pozycja w federacji była wtedy taka, że nie mógł nawet rozmawiać z Hoganem o pieniądzach.

 

Nie chcę przekładać wajchy w drugą stronę i pisać, że Bischoff to kompletny nieudacznik. Możliwe jednak, że jest zwykłym przeciętniakiem, który zrobił wokół siebie dużo zamieszania i dlatego wiele osób patrzy na niego łaskawszym okiem. Trzeba by przeczytać wiele wspomnień, żeby zrobić w miarę obiektywny portret Bischoffa.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 055
  • Reputacja:   105
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Nie chcę przekładać wajchy w drugą stronę i pisać, że Bischoff to kompletny nieudacznik. Możliwe jednak, że jest zwykłym przeciętniakiem, który zrobił wokół siebie dużo zamieszania i dlatego wiele osób patrzy na niego łaskawszym okiem. Trzeba by przeczytać wiele wspomnień, żeby zrobić w miarę obiektywny portret Bischoffa.

 

No co Ty gadasz, Six??? Przecież Arthur jasno powiedział, że Eric to geniusz, więc nie wiem skąd te Twoje wątpliwości? :twisted:

A tak na serio, to bardzo często tak bywa w dużych firmach, w przypadku ludzi na stanowiskach, że najlepsze pomysły ich podwładnych idą na ich konto, a knoty - obciążają, czasami Bogu ducha winnych, pracowników. Wcale bym się nie zdziwił gdyby w przypadku Easy E było podobnie, bo facet to typ takiego cwaniaka, który w każdej sytuacji potrafi się odpowiednio ustawić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  2 107
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2005
  • Status:  Offline

Ale Eric miał przewagę nad dziesiątkami anonimowych osób pracujących za kulisami, bo występował na wizji.

 

jak choćby Mike Graham

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  468
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.07.2008
  • Status:  Offline

To że Bischoff to sukinsyn powszechnie wiadome jest nie od dzisiaj, aż dziw bierze że ktoś się dziwi że tak jest. Zresztą Flair jest niewiele lepszy, co nie zmienia faktu że Flaira po prostu uwielbiam. Może i Hogan niejako stworzył ten biznes, ale za to Flair to najlepszy wrestler wszech czasów.

W sumie to w WCW to większość pracujących tam ludzi była wredna, po prostu ta wielka kasa ich zepsuła.

Z drugiej jednak strony to dobrze że ludzie którzy byli w samym środku tego bagna, którzy pogrążyli WCW pracują teraz w TNA. Jak to mówią "co nas nie zabije to nas wzmocni", przynajmniej teraz mamy pewność że drugi raz tego samego błędu nie zrobią.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...