Skocz do zawartości
  • Dołącz do najstarszego forum o pro wrestlingu w Polsce!  

    Dostęp do pełnej zawartości forum wymaga zalogowania się. Możesz przyśpieszyć proces logowania lub rejestracji używając konta na wspieranych przez nas serwisach.

    W przypadku problemów z dostępem do konta prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum(@)wrestling.pl

     

Strikeforce "Fedor vs Henderson" - WYNIKI


RVD

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 014
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.11.2003
  • Status:  Offline

http://img269.imageshack.us/img269/7059/fedorvshendoposter.jpg

Strikeforce "Fedor vs Henderson" - 30.07.2011, Sears Centre, Hoffman Estates, IL

 

Main Event:

265 lbs.: Dan Henderson def. Fedor Emelianenko - via TKO (strikes) (runda 1, 4:12)

 

Main Card:

135 lbs.: Strikeforce Women's Welterweight Title: Miesha Tate def. Marloes Coenen i zdobyła Strikeforce Women's Welterweight Title! - via Submission (triangle choke) (runda 4, 3:03)

185 lbs.: Tim Kennedy def. Robbie Lawler - via Unanimous Decision (30:27, 30:27, 30:27)

170 lbs.: Tyron Woodley def. Paul Daley - via Unanimous Decision (29:28, 29:28, 29:28)

170 lbs.: Tarec Saffiedine def. Scott Smith - via Unanimous Decision (30:26, 30:27, 30:27)

 

Prelims:

155 lbs.: Gesias Cavalcante def. Bobby Green - via Split Decision (28:29, 29:28, 29:28)

170 lbs.: Tyler Stinson def. Eduardo Pamplona - via KO (runda 1, 0:15)

135 lbs.: Alexis Davis def. Julie Kedzie - via Unanimous Decision (30:27, 30:27, 29:28)

185 lbs.: Derek Brunson def. Lumumba Sayers - via Submission (rear-naked choke) (runda 1, 4:33)

265 lbs.: Bryan Humes def. Gabriel Salinas-Jones - via Submission (brabo choke) (runda 3. 1:19)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 10
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ceglak

    1

  • DesL

    1

  • Shogun98

    1

  • Szarpszuter

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 107
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2005
  • Status:  Offline

Dan Henderson vs Fedor Emelianenko

 

Walka strasznie chaotyczna. Niestety, ale obserwując pare ostatnich walk Fedora nic się nie zmienia, żadnego planu tylko pójście na przypał. Ze strony Dana też bez rewelacji, ot strzelanie w większości cepami. Szanse w takiej walce na zwycięstwo obydwaj mieli takie same, ot kwestia kto kogo pierwszy trafi. Fedor się znowu podpalił i wypuścił Hendersona mając lepszą pozycję no i skończyło się świetnym wyjściem Hendersona i diametralną zmianą. Prawdopodobnie Herb Dean się trochę pośpieszył, nie zmienia to faktu, że egzekucja zdawała się nieunikniona i być może zaoszczędził Fedorowi bardzo dużego bólu głowy następnego dnia.

Hendersonowi z taką postawą w UFC bym nie wrożył sukcesów, natomiast w przypadku Fedora już na pewno czas na emeryturę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  53
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.06.2011
  • Status:  Offline

Fedor vs Henderson- Walka od pierwszej sekundy była ostra. Obaj panowie sie na siebie rzucili ale walka uspokoiła się gdy przeszla pod siatkę. Potem znów na siebie skoczyli i w końcu Fedor powalił ciosem Hendersona ale ten wspaniale sie wydostał z pozycji z pleców i obijał Rosjanina w parterze. Herb Dean szybko zakończył walke i "Hendo" wygrał. Według mnie Dan powinien sprowadzic walke do parteru.

Tam bardziej by kontrolował Fedora. No a to była chyba ostatnia walka w barwnej karierze Fedora(31-4).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.06.2011
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Walka Fedora z Danem była bardzo agresywna. Henderson miał przewagę przed całą walkę. Wielka szkoda Fedora która na pewno jest teraz największą legendą MMA w historii. Nie chcę żeby już walczył. No chyba że coś w stylu "Walki pożegnalnej". Fedor dziękujemy za to co zrobiłeś dla MMA!
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  153
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.03.2011
  • Status:  Offline

Uważam, że decyzja sędziego z dupy i nie na miejscu. Takie pomyłki to w walkach amatorów a nie dwóch legend. Jak sędzia przerwał walkę to Hendo wstał a Fedor w tym samym momencie obrócił się na plecy i był całkowicie przytomny! Jakby mu się światełko wyłączyło to by tak od razu to nie było.

Co mnie najbardziej boli, to to, że Fedor to wygrywał. Walczył strasznie chaotycznie i chyba zapomniał o swoim graplingu, co nie zmienia faktu, że 1 rudna była dla niego, zwłaszcza po nokdaunie Hendersona. Takie na styk 10-9.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 100
  • Reputacja:   146
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Fedor vs. Hendo - walka raczej przypominała barową bójkę niż pojedynek legend MMA. Każdy z zawodników polował na to, aby ustrzelić drugiego jednym ze swoich, słynnych "zamachowców" i na początku Hendersonowi wychodziło to lepiej (mocno trafił z kontry). Środkowa część walki to nudny klincz pod siatką, gdzie bardziej aktywny był Dan (lepsza praca kolanami).

Końcówka to już kosmos, bo Emelianenko funduje nokdaun Hendersonowi i kiedy wszyscy myślą, że koniec Amerykanina jest bliski, ten ładnie zapaśniczo przetacza i będąc za plecami rywala - wciska mu, od tyłu, pod pachą, bombę, która ląduje na brodzie Fedora. Sędzia przerywa...

Markuję Fedorowi i nie wiem, czy przerwanie nie było jednak zbyt szybkie (Rosjanin w końcu próbował jeszcze odwracać się na plecy), ale to sędzia był bliżej akcji i widział, czy Emelienenko bo tej bombie nie stracił na chwilę przytomności (ja bym z tym polemizował, ale cóż...).

Co by nie mówić, Hendo i tak ogólnie lepiej się zaprezentował w tym starciu. Walczył bardziej składnie, trzymał gardę (Fiedia z nisko opuszczonymi rękami), nieźle pracował w klinczu i lepiej się poruszał. Uwielbiam Fedora, ale chyba faktycznie czas zawiesić buty na kołku, bo serce mi krwawi kiedy patrzę jak zaczyna rozmieniać swoją legendę na drobne.

 

Lawler vs. Kennedy - ładne obrony przed obaleniami i szybkie przywracanie walki do stójki niewiele dały Robbie'emu, bo to jednak Tim był bardziej aktywny, obalał, punktował zdobywaniem pozycji i bombardowaniem przeciwnika z gardy.

Lawler miał swoją szansę w drugiej rundzie, kiedy bardzo mocno trafił w nos Tim'a, ale ten od razu zszedł do nóg (było to na granicy nokdaunu), wypracował obalenie i rozpoczął punktowanie na glebie.

Dziwię się Robbiemu, że wiedząc iż moczy na kartach sędziowskich, nie rzucił się w trzeciej rundzie z jakimś desperackim atakiem na mocno dyszącego rywala (z krwawiącą kichawą zajebiście ciężko się oddycha). Na koniec jeszcze Kennedy obalił i obił Lawlera na glebie, stawiając kropkę nad "i". Robbiemu czasami w kluczowych momentach walki, tak jakby niespecjalnie zależało żeby to wygrać (podobnie było np, w walce z Sobralem).

 

Daley vs. Woodley - walka dość mocno wyrównana, bo pierwsza runda była dla mnie remisowa (żaden z zawodników nie pokazał swojej przewagi), druga dla Woodley'a (któremu w końcu udało się obalić, z czym męczył się straszliwie w pierwszej rundzie) a trzecia - wg mnie - dla Daley'a, który pod sam koniec miał świetną reaktywację i zdrowo sponiewierał (próby poddania w jego wykonaniu mocno mnie zaskoczyły) mocno wymęczonego Tyrona.

Dziwna walka, gdzie Woodley bez kompleksów walczył w stójce (czego powinien unikać jak ognia) a Paul bardzo skutecznie bronił obaleń (gdzie takedowny nie powinny być większym problemem dla tej klasy zapaśnika jak Woodley).

 

Scott Smith vs Tarec Saffiedine - ładne dla oka, choć jednostronne widowisko, gdzie będąc o klasę lepszym strikerem, Tarec demolował w stójce przez 3 rundy Smith'a. Dziwię się, że Saffiedine nie przycisnął mocniej i nie skończył tego przed czasem, bo miał ku temu sporo okazji, kiedy Scott chwiał się na nogach.

Smith obudził się na minutę przed końcem i ruszył z szarżą, ale było już za późno żeby zmienić wynik tej walki.

 

Tate vs. Coenen - od początku stawiałem na Tate (Carmouche pokazała, że Holenderka ma problemy z obroną obaleń a Miesha jest o wiele mocniejszą zapaśniczką od poprzedniej przeciwniczki Marloes), ale w trakcie walki zacząłem wątpić w jej wygraną, bo w stójce mocno odstawała od Mistrzyni a poza obaleniami (i utrzymaniem na ziemi) nie potrafiła też zbyt wiele zrobić (G&P) Coenen. Pierwszą i trzecią rundę zdominowała zapaśniczo chalengerka, druga runda to jedna wielka próba RNC Mistrzyni, zaliczona zdecydowanie na jej konto.

Wszystko rozstrzygnęło się w czwartej odsłonie, gdzie wymęczona Tate (Coenen wyglądała na bardziej wypoczętą i wyluzowaną) obaliła a następnie poddała (!!!) trójkątem rękami Marloes.

Niesamowite zwycięstwo Tate, bo poddać tak zajebistą grapplerkę jak Coenen to nie lada sztuka.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  10 885
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Saffiedine vs Smith - Nie dziwi jednoglosna decyzja. Tarec gnebil przeciwnika przez 15min i jedynie moze byc na siebie zly, ze nie zakonczyl tego jakims TKO. Gdyby kolano weszlo w drugiej rundzie to Smith by tylko rozplynal sie na klatce.

 

Woodley vs Daley - Tutaj wynik mogl isc w dwie strony. Woodley nie mial az takiej przewagi, zeby wygrac jednoglosnie, a Paul byl bardzo dobrze przygotowany na jego obalenia. Z poczatku pojedynek szachowy, ale pozniej sporo parteru. Brawa dla Semtexa, za efektowna probe dzwigni w trzeciej. Woodley jeszcze za wczesnie na walke o tytul. Najpierw proponuje rewanz z Daleyem.

 

Kennedy vs Lawler - Szczerze to jestem zaskoczony, ze to trwalo tak dlugo. Spodziewalem sie konca w pierwszej rundzie. Lawler wpadnie na pelnej kur.. i albo trafi, albo zrobi blad i zostanie zmarszczony jakas dzwignia przez Kennedyego.

 

Fedor vs Hendo - MMA poszlo do przodu, i Fedor juz nie jest taki straszny. Trzecia porazka z rzedu juz powinna dac do zrozumienie, ze nalezy z tej sceny zejsc. Troche sie chyba pospieszyl sedzia z decyzja. Jeszcze jeden cios mogl poczekac, bo Fedor dawal oznaki zycia. Przynajmniej z tych kamer, ktore widzialem. Dziwi mnie, ze cesarz przegrywa w dziecinny sposob

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  217
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.05.2011
  • Status:  Offline

Moim zdaniem Fedor sie wypalił kiedys był zawodnikiem najwyższej półki ale juz czas przejsc na emeryture a potwierdza to jego kolejna porażka .moim zdanie Dean pośpieszył ale to tylko moje zdanie :-)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  1 202
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2008
  • Status:  Offline

Cóż syndrom przegrywania z rywalem za nim wejdzie się z nim do klatki/ringu u rywali Fedora minął tak samo jak u rywali Wanda. O ile porażka z Werdumem to zwykły pech, tak Bigfoot zrobił mu po prostu z twarzy, jak to mówi Raven, tatar. Teraz nadeszła walka z Hendersonem. Tak sobie myślałem obstawiając w typerze, że zawodnicy podejdą do siebie z respektem i walka odbędzie się na pełnym dystansie. Były 2 warianty, Hendo trzymający Fiodora na plecach, wykonujący jakieś swoje G&P, bądź Rosjanin uzyskujący przewagę dzięki sile i zasięgowi. Tymczasem panowie zaczęli bardzo mocno (nie będę oceniał czy jest to godne legend MMA, ponieważ to bardzo różnorodny sport), ciężko powiedzieć kto był stroną przeważająca (raczej Hendo, dzięki klinczowi), jednak wynik mógł w każdej chwilii pójść w obie strony. Końcówka to Kongo vs Barry w wersji ulepszonej, bowiem mamy efektowniejszy powrót i przynajmniej dla mnie przykry nokaut Rosjanina. Co do zakończenia walki przez sędziego, ciężko mi to oceniać. Sądze, e Hendo dobił by Emelianenke i to dość mocno. Fedor, weź sobie do walki kogoś słabszego (może w M1), albo odpoczywaj przy kominku w domu na Syberii. Nie rozmieniaj swojej legendy na drobne.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline

Fedor zatrzymał się na treningu a'la Rocky 4 - rąbanie drewna, ciąganie pali, bieganie po zaspach. Umiera kolejna, po Cro Copie i Wandzie, legenda PRIDE. Rosjanin jest trochę jak mistrz stylu przerzutowego wśród rywali skaczących "flopem" - przez jakiś czas jeszcze się udawało (a'la rekord świata Jaszczenki w 1978 roku), ale potem konkurencja uciekła, bo najzwyczajniej w świecie stosuje inne metody. Tak jak pisał ajfan - rywale przestali oddawać walkę, bo stoją naprzeciwko "Emperora", bo z kim ostatnio "Cesarz" wygrał? Z Sylvią i z Arlovskim, którzy też byli reliktami "starego MMA".
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline

Scott Smith vs Tarec Saffiedine - Saffiedine był lepszy przez większą część walki. Te kopnięcie w głowę poprawione kilkoma ciosami musiało Smitha zaboleć. W trzeciej rundzie początkowo żaden z rywali nie forsował tempa. Zresztą Saffiedine nie miał po co - po pierwsze wyglądał na zmęczonego a po drugie - chyba pogodził się z wygraną na punkty. Nie lepiej wyglądał jego rywal, ale (ku mojemu lekkiemu zaskoczeniu) zacisnął zęby na finiszu i ładnie ruszył do ataku. Ale oczywiście Saffiedine to zbyt cwany zawodnik, żeby miał wypuścić zwycięstwo z rąk.

 

Paul Daley vs Tyron Woodley - Woodleyowi nie bardzo szły te próby powalenia Dyleya, a mimo to z walki wyszedł zwycięsko. W dwóch pierwszych rundach summa summarum sprawiał nieco lepsze wrażenie (podkreślam - nieco), ale już w trzeciej był w opałach. Woodley podwyższył imponujący streak, ale sam chyba musi przyznać - że ta wygrana nie była zbyt przekonywująca. Nie jestem jakimś specem więc na dobrą sprawę do końca nie wiedziałem jaki będzie werdykt sędziów.

 

Tim Kennedy vs Robbie Lawler - Podobała mi się ta walka. Może z mojego zamiłowania do wrestlingu wynika, że lubię jak zawodnicy o lepszych umiejętnościach zapaśniczych poniewierają zawodników lubiących się bić w stójce. Tutaj może nie mieliśmy kwintesencji tego typu walki, ale i tak należy przyznać, że Kennedy udanie obalał przeciwnika i generalnie to on dyktował warunki. Można było przez chwilę uwierzyć w odwrócenie losów pojedynku po bombie, która zgniotła nos Kennedyego. Ale Tim pokazał, że jest twardzielem i jak sam powiedział „to była tylko krew”. BTW - ciekawy speech po walce.

 

Fedor Emelianenko vs Dan Henderson - Ktoś powiedział kiedyś, że niektórzy bokserzy są jak jajka - raz rozbici nie dają się złożyć do kupy. Fedor bokserem nie jest ale zdaje się, że te określenie do niego pasuje. Chociaż… mam wątpliwości co do tego, czy sędzia słusznie tak szybko zakończył walkę… Bez względu na to Henderson sprawiał wrażenie żywszego, szybszego i bardziej łaknącego zwycięstwa. Podobnie jak Raven zwróciłem uwagę na nisko trzymaną przez Emelianenkę gardę ale pomyślałem też - że Fedor nigdy właściwie wysoko jej nie trzymał. Często sprawiał wrażenie takiego ślamazarnego (trudno mi było znaleźć bardziej pasujące określenie), a później niszczył rywala. I wydawało mi się, że po tej serii ciosów, po której Henderson padł - wrócił właśnie stary Fedor. A tutaj ni stąd ni zowąd Henderson skontrował go podbródkowym i było po walce. Szkoda.

 

[ Dodano: 2011-08-02, 10:05 ]

Obejrzałem końcówkę walki jeszcze raz. Henderson właściwie rozpoczął niszczenie Fedora po tej bombie. Skłaniam się jednak ku poglądowi, że sędzia zrobił słusznie przerywając walkę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Najnowsze posty

    • Kaczy316
      Lecimy z SD, półfinały drabinki SD mnie ciekawią, bo całkiem fajne walki i ciężkie do przewidzenia, chociaż wydaję mi się że wygra Orton i Tonga z pomocą Bloodline, niemniej zapowiada się ciekawie zarówno u Panów jak i u Pań. W sumie zaczynamy od czegoś naprawdę przyjemnego, bo Pianek vs Tiffany, szkoda, że Tiff nie ma szans tu na wygraną, ale sama walka powinna być naprawdę świetna. Bardzo dobry pojedynek, tak jak się spodziewałem dostałem to czego oczekiwałem, Pianek niestety z wygraną, ale Tiffany świetnie się tu zaprezentowała, naprawdę bardzo dobra walka około 10 minut czasu TV i prawie 13 prawdopodobnie jeśli liczyć reklamę, bo była jedna, czyli w finale drabinki SD dostaniemy pewnie Jade vs Pianek, tak myślę, chyba że chcą to zachować na jakieś PLE, ale no zobaczymy, niemniej walka do obejrzenia. face to face na backu Knighta z Loganem oj będzie odbędzie się ta walka odbędzie o tytuł US zdecydowanie, teasowane jest. Tama Tonga vs LA Knight lecimy z tym, walka może dupy nie urwie, ale ciekawi mnie kto wygra, bo tutaj nie jestem pewny mimo że uważam, że Tonga wygra z pomocą sojuszników. No i Tama wygrywa przy pomocy Bloodline tak jak myślałem, w sensie bardziej przez to, że Knight się zdekoncentrował i późno wbił do ringu przez co Tama zajebał finishera i elo, szkoda Knighta, ale no musi być Orton vs Tonga w finale drabinki SD i ciekawi mnie co tam się odwali, walka no taka sobie ile to trwało lekko ponad 6 minut w TV, z reklamą to z 9 minut panowie pewnie dostali, źle nie było. No w przyszłości chyba dostaniemy Melo vs Knight, ale pytanie czy jako feud czy zwykła walka na SD. Podpisanie kontraktu, które zaczyna się tak samo jak AJ vs Cody, ciekawe, że nie mają kompletnie pomysłu na run Rhodesa xD. W ogóle to jest niesamowite, Loganik jest Champem od ponad pół roku i bronił tytułu.....2 razy....niezłe naprawdę, kurwa o chuj chodzi, na Match Cardzie napisane jest Champion vs Champion, a Cole mówi że w tej walce oba tytuły są na szali, bo Cody broni Undisputed Title, a Logan US Title w walce Champion vs Champion, w sumie to jest to co chciałem, ale jak dla mnie ten Match Card jest bardzo mylący w takim razie, a bardziej podpis tej walki, bo walki podpisane "Champion vs Champion" praktycznie nigdy nie są o oba tytuły, chyba nigdy nie było takiej sytuacji, a teraz nagle jest, więc mylące to jest jak dla mnie. Kurwa Cody w każdym segu teraz wspomina o swoim ojcu no ja pierdole xD, Logan zjechał na micu Rhodesa, ogólnie to nie uważam żeby to co się dzieję i słaby run Cody'ego jak dla mnie był winą Cody'ego, po prostu brak pomysłu na ten run zabija go, nie ma pomysłu, booking jest kiepski i to nie jest winą Rhodesa, bo on uważam że nadaję się na twarz fedki i Champa, ale strasznie przynudza przez to że cały czas musi gadać o tym samym i dzieję się to samo w jego story. No po tym segmencie dowiedzieliśmy się, że walka miała być o dwa tytuły, ale ostatecznie będzie o jeden i to Cody'ego, segment na plus ze względu na Logana i jego prawnika, dobrze to wyszło. Jade vs Jax, ciekawe jak będzie wyglądała walka. No to niezła walka po 2 minutach Jade sobie uderzyła krzesłem Jax i dlatego ta przeszła xD, ale w przyszłości chyba zobaczymy feud tych dwóch pań, niemniej jednak bardzo kiepskie rozwiązanie, zrobili debilke z Cargill imo, ale no cóż, nawet fani skandują "Bullshit" nie dziwię im się, ale tak czułem, że Jade vs Pianek będą chcieli zachować na coś większego potencjalnie na SummerSlam, Bash In The Berlin lub samą WM, zależy jak długo chcą ich TT utrzymać. O lecimy DX vs LDF, w sumie walka powinna być dobra o ile dostanie odpowiednią ilość czasu. około 5:20 czasu w TV i reklama to no około 8 minut wydaję mi się że walka trwała, która była fajna, taka do obejrzenia, DX wygrywa i chyba szykuję się shot na tytuły Tagowe, w sumie nic więcej do dodania nie mam. Co to była za jakaś wizyta u psychologa czy co? Dziwne. Poznamy pewnie przyszłość Stylesa w przyszłym tygodniu. Next Week: Pianek vs Jax meh. Tonga vs Orton/Hayes, raczej kontra Randy, ale zapowiada się ciekawie i w sumie to tyle na przyszły tydzień, niewiele. It's Main Event TIME! Randy Orton vs Carmelo Hayes, Melo dopiero niedawno przeszedł na SD, a już drugi jego Main Event na tejże tygodniówce, szkoda że drugi przegrany, ale to dalej 10x lepsza promocja nowego świetnego zawodnika niż obijanie jobberów tydzień po tygodniu, które nic nie daję. Hmm lekko ponad 8 minut w TV fajnej psychologicznej walki, z reklamą to z 11 minut trwało to krótko jak na Main Event, ale no cóż jest jak jest, Orton wygrywa, Melo dalej pokazuję się bardzo dobrze, no zobaczymy co za tydzień dostaniemy. Na koniec jeszcze wymianę spojrzeń i Randy nawet coś powiedział pomiędzy Bloodline i Apex Predatorem. Plusy: Pianek vs Tiffany Teasowanie Knight vs Paul w przyszłości LA Knight vs Tama Tonga Podpisanie kontraktu na walkę Logan vs Cody DX vs LDF Main Event Minusy: Walka i rozwiązanie Jax vs Jade Podsumowanie: Ogólnie były plusy na SD, ale tak naprawdę jedyne rzeczy warte większej uwagi to Pianek vs Tiff mimo wszystko i podpisanie kontraktu, reszta taka dość przeciętna, także dobra tygodniówka, ale tylko dobra, nic więcej, mało się dowiedzieliśmy, K&QOTR leci dalej, feud Rhodesa z Loganem jakoś wygląda i to wszystko tak naprawdę, ale warto obejrzeć Tiff vs Pianek i ten segment z podpisaniem kontraktu, resztę można skipnąć.
    • Jeffrey Nero
      Wydaję mi się, że prędzej dają jej walizkę niż pas, ale turniej powinna wygrać.
    • Jeffrey Nero
      Zgadza się.
    • -Raven-
      Status Update.
    • KPWrestling
      Klub Nowy Harem eksplodował - Chemik nowym mistrzem KPW Oldtown! Wyniki gali KPW Arena 25: Odkupienie David Oliwa pokonał Louisa Bashama Filip Fux pokonał GREGa Martn Pain pokonał Michała Fuxa Eryk Lesak pokonał Gulyasa Ocsi Chemik pokonał Rosetti, Zefira i Leona Lato Dziękujemy za przybycie i gorący doping! Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...