Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Fuck dżihad title


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Czarny ekran, słychać tylko głos wypowiadający słowa

 

Wszystko zaczęło się od jednego obrazu…

 

Jasność, z której wyłania się poniższy widok:

 

Gabinet, z biurkiem ulokowanym w centralnym punkcie. Za biurkiem, na ścianie po przeciwnych stronach zwisają dwa sztandary – zielony, przynależny prorokowi i czarny, z krwistoczerwonym logiem EWF. Za samym meblem zasiada postać z nałożonym na głowę turbanem i ubrana w mundur noszony przez Dżihadystów kultury.

 

 

Postać: Wrestlerzy EWF, pracownicy, oraz wy – drodzy fani! Ogromnym ciężarem odznacza się decyzja, którą przyszło mnie podjąć w tym trudnym dla federacji okresie. Obowiązkiem moim, zgodnie z wolą Proroka, jest tą decyzję wdrążyć w życie – chodzi bowiem o przyszłość Extreme Wrestling Federation, o które walczyłem niemal od samego początku istnienia federacji. Ogłaszam, że dzisiejszej nocy ukonstytuowała się rada ocalenia kulturalnego. Zgodnie z przysługującymi mi prerogatywami, wprowadzam na terenie wszystkich obiektów podległych EWF stan wyjątkowy. Obowiązuje on od chwili obecnej…

 

 

Obraz pęka na kilka kawałków, bowiem przedstawione orędzie było tylko przekazem telewizyjnym. A ekran odbiornika został trafiony pustą butelką po piwie. Przed telewizorem postawionym na korytarzu hali znajdują się dwie osoby – Ulryka Rothschild popalająca papierosa i lider ruchu Vacleaux, czyli Vaclav w własnej osobie. Czerwiec jest miesiącem odznaczającym się słupkiem rtęci przekraczającym linię 20 stopni, więc nie dziw, że jego ubiór został dopasowany do warunków atmosferycznych: trampki, bojówki moro i czarny bezrękawnik z czaszką Punishera.

 

 

Ulryka (od niechcenia): Oglądałam to…

 

 

Vaclav: Nie mogłem się powstrzymać… Jakoś załącza mnie się berserker mode od tego całego dżihadu.

 

 

Ulryka (po uprzednim zaciągnięciu się trzymanym w dłoni papierosem): Gdybym była utożsamiana z mało ambitną rozrywką dla młodzieży, to też bym nie mogła znieść świadomości, że istnieją ambitniejsze podmioty kulturalne.

 

 

Vaclav: Obecny kształt Vacleaux daleko odbiega od moich intencji. Bohdan zakłócił wszystko żądzą pieniądza, dążeniem do zysku – zwij to jak chcesz. Nadszedł jednak kres komercyjnych wypaczeń, gdyż potrzeba chwili wymaga, by kulturalna kontrrewolucja napotkała na swej drodze swe własne Nemezis – kontrrewolucje. Podyktowane zasady będą łamane, a postawy chwalone przez rewolucyjnych notabli spotkają się z pogardą u tych, którzy chcą wyjść poza to, co mają do zaoferowania nosiciele złudnych idei wypisanych kijem… na piasku.

 

 

Ulryka (z przekąsem): Ty z swoim ruchem możesz oczywiście dać więcej?

 

 

Vaclav: Bunt jest wszystkim…

 

 

Ulryka (wcinając się w słowo): Jednego Rebela to już mamy. Interesująca persona.

 

 

Vaclav: Bunt jest wszystkim, co mogę zaoferować. A także wszystkim, co jest teraz potrzebne każdemu, kto wierzy w sens słowa Extreme tworzącego pierwszego człon nazwy tej federacji. Bunt skierowany przeciwko wirusowi kultury, toczącego powoli zainfekowany organizm i dążący do jego mutacji w coś, czego obawiać powinni się wszyscy…

 

 

Ulryka zrobiła tylko zdziwioną minę

 

 

Vaclav: W kierowane swoim głodem zombie, które może i przypomina człowieka, którym kiedyś było, lecz pod nadgniłą powierzchnią skrywa się jeszcze bardziej jadowita zawartość. Ten sam los może spotkać EWF – przeistoczone w twór tak odległy od pierwotnej idei, że nic poza nazwą nie będzie takie same. Przedstaw sobie następujący widok – statystyczny kowalski zasiada w kanapie przed telewizorem i włącza program z Paloozą. Po kilku minutach chce skierować palec na inny guzik pilota, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że kanał jest właściwy. To treść uległą tak drastycznej zmianie, tak rozległej, że on jej nie poznaje. A przecież Wrestlepalooza była stałym punktem jego życia, czy teraz ma być tylko przeszłością?

 

 

Ulryka: Mało mnie to obchodzi, ja tu tylko pracuje.

 

 

Vaclav: Na szczęście, są jeszcze tacy, których to obchodzi. Którzy nie spoczną, póki niebezpieczeństwo nie zostanie odżegnane na dobre.

 

 

Ulryka (rzucając papierosa na ziemie i przygniatając go butem): A co? Włożysz kolorowe gatki, pelerynę i ruszysz do walki z złem i występkiem?

 

 

Vaclav: Maskaradę zostawiam innym. Ja wolę zająć się zdecydowanymi działaniami. Spodziewasz się, że będę latał w cudacznym stroju jak niesławny Avenger? Zapomnij, nic takiego nie będzie miało miejsca. Uderzę z bezlitosną siłą i stuprocentową skutecznością, sprowadzając podniosłość Sandmanowego dzieła wprost na glebę, wprost w błoto i pył – tam gdzie jest jego miejsce.

 

 

Ulryka: To znaczy?

 

Vaclav uśmiechnął się tylko i popatrzył w dół, na logo umieszczone na t shircie. Potem oddalił się z miejsca rozmowy w sobie tylko znanym kierunku.

 

 

Obraz znów ciemnieje…

 

Wiedziałem, że muszę wejść z hukiem…

 

Tylko to gwarantowało mi zainteresowanie ogółu…

 

 

 

Arena wynajęta celem goszczenia house showu (jednym z ostatnich przed wyjazdem do Taipei) pękała w szwach. Kibice i sępy, nie miłości a autografów, wyczekiwali czegoś niezwykłego, wybijającego się ponad rutynę tego rodzaju gal. Coś się zdarzyć musi, bo część rosteru wpoiła sobie nawyk niespodziewanego pojawiania się na nich. Nie inaczej jest tym razem, gdyż obok rampy pojawia się… białe porsche 911! Kibice wznoszą mega cheer, bo wiedzą, że owy pojazd zmienił właściciela. Samochód nie zatrzymuje się jednak, lecz uderza w metalową barierkę odgradzającą ten obszar od zgromadzonych w pobliżu osób. Wszyscy starają się podejść jak najbliżej, zaś po chwili z samochodu, dzierżąc mikrofon w dłoni, wychodzi Vaclav. Po kilku sekundach, jakby sobie nagle o czymś przypominając, idol rzeszy młodocianych fanów kopie otwarte drzwi „z kopyta”, zamykając je w akompaniamencie trzasku i zostawiając na nich czarny ślad podeszwy trampka. Były Evolution, Tag Team i FTW champion wspina się na maskę, by wreszcie przemówić.

 

 

Vaclav: Czas zabrać ten show wyżej… z poziomu nudny shit do levelu eXtremy! (cheer publiki). Nie dlatego, że ja tak powiedziałem, ale dlatego, że… to jest EXTREME wrestling federation i dlatego, że ty (za każdym razem wskazując jednego z fanów), ty, ty i jeszcze tamta laska z przeciwległej strony ringu oczekujecie wrestlingu pełnego akcji, krwi i przekraczania granic narzuconych przez cenzorów, sponsorów i cholera wie, kogo jeszcze! (mega cheer, plus sporadyczne chanty Vaclav, Vaclav, Vaclav, które przybierają na sile). I nigdy, przeeeenigdy, nie spodziewałbym się tego, że jedną z takich przeszkód rzuci sam Sandman! (cheer publiki, ale wątpliwy). Kosiarz spod Konstantynopola rozmienił się na przysłowiowe „drobne” i to tego najgorszego rodzaju - żółtki o nominale 1 – 5 groszy. Po udziale w wargames, w no holds barred Machach i innych, o których pozostała wzmianka tylko w kronice Gala Anonima w zapisach wojen z tatarami, postanowiłeś stanąć po przeciwległej stronie barykady, by tłamsić pierwszy człon nazwy federacji. I to w imię czego? Własnej nieomylności, o której zdajesz się wiedzieć tylko ty sam. Czas wybić ci ją z głowy – im szybciej, tym lepiej. Im boleśniej, tym skuteczniej. Bo zamierzam osiągnąć ostateczny high score, dokonując czynu, na który nie potrafiły zdobyć się największe wojska porozrzucane wzdłuż osi czasu – od zbieraniny neandertalczyków z ich maczugami, po krzyżowców na armii napoleońskiej, zakończyć burzliwą historię piaskowego dziadka, zaczerpniętego z koszmaru pięciolatka, który przed snem obejrzał film przeznaczony tylko dla dorosłych. I mam ponad 200 argumentów przemawiających za tym, byś ujrzał przed oczami dwa słowa oznaczające kres twej drogi – GAME OVER!

 

Fani zareagowali niepewnym cheerem, wszak Sandman to żywa, przedwieczna legenda wrestlingu…

 

Vaclav: Dokładnie, Sandnam – 200 powodów. Kruchych, wystarczająco ostrych by przeciąć twą tkankę skórną. Ani w PCW, ani za lat twej świetności w EWF nie mieliście takich atrakcji, dlatego dla ciebie będzie to krótka jazda zakończona nienajlepszym lądowaniem. To właśnie jest wkład Vacleaux w historię wrestlingu – dojście tam, gdzie ci przed mną nawet nie ośmielili się skierować wzroku. I nawet, jeżeli ty wpisałeś do słownika słowo „hardcore” to ja dopiszę do niego pełną definicję. I tak zupełnie przy okazji, pokaze (Vaclav wystawia gest wyprostowanego środkowego palca) twemu popieprzonemu dżihadowi. Wierz mi, Al Dżażira będzie po tej walce miała czym wypełniać ramówkę na cały tydzień, zaś twoi kumple od ręczników będą bić czołem o glebę w żałobnych modłach tak mocno, że wykopią kolejny szyb, z którego pocieknie czarne złoto…

 

 

Lider ruchu Vacleaux zasiada na brzegu maski pojazdu.

 

 

Vaclav: Lecz nie mogę zapomnieć o jeszcze jednym uczestniku tego starcia… o Nasu Jazzowskim!

 

 

Ogromna radość zgromadzonej na arenie publiczności.

 

 

Vaclav: Nas dowiódł już wielokrotnie, że potrafi walczyć o najwyższe stawki. Udowodnił również, że poziom czołówki jest w jego zasięgu. Muszę przyznać, że w normalnym starciu obawiałbym się go bardziej, niż Piaskowca, ale… To nie jest normalne starcie! Wiem, że z dystansem spoglądasz na eXtremalną odmianę zawodu przez nas obu wykonywanego, więc pozwól, że objaśnię Ci dokładnie, czym jest 200 lighttubes match. Jak nazwa wskazuje – do dyspozycji będziemy mieli ponad 200 świetlówek. Tak, nie 10, nie 50, nawet nie 100. A równe 200. Wiem, że w Twej rzeczywistości typowa świetlówka trwa sobie zawieszona przy suficie i służy do oświetlenia pomieszczeń, ale właśnie przeszedłeś do mego wymiaru, gdzie ma ona bardziej widowiskowe zastosowanie. Jak na przykład odwzorowanie walki na miecze świetlne rodem z Star Wars, tylko z tą różnicą, że oręż ten rozbije się na naszych ciałach dokonując sporych zniszczeń i okaleczeń. I chociaż wiem, że prędzej wspólnie uderzymy w Sandmana, to nie wyłączam scenariusza, gdy będziemy musieli skrzyżować nasze szklane miecze świetlne przeciwko sobie. I zapewniam Cię, nie zamierzam wrzucać taryfy ulgowej, lecz zaoferować jazdę na pełnej stawce, dorzucając przebłyski potłuczonego szkła przed oczyma i wygodne miejsce w pierwszej klasie na macie. Więc zanim przyjdzie Ci coś głupiego do głowy, jak na przykład atak na moją skromną osobę, to zastanów się dokładnie z 200 razy przed podjęciem takiej decyzji. Bo i Ty może masz świetnego tech skilla, ale posiadasz również własne ograniczenia, które zostaną przekroczone już w chwili wejścia na ring otoczony świetlówkami. To, co dla Ciebie jest ustawione na najwyższy poziom trudności, dla mnie jest tylko treningiem przed właściwą rozgrywką, którą jest walka z białym rogaczem o ten niezasłużenie zdobyty przez niego kawałek szlachetnego kruszcu.

 

 

Vaclav zsiada z maski pojazdu i podchodzi do publiczności, by następnie odwrócić się przodem do kamery.

 

 

Vaclav: Wrestlepalooza stała się strefą działań wojennych, których pierwszą ofiarę ujrzymy już wkrótce. Zwycięzcy wpierw zwyciężają, a potem idą na wojnę. Przegrani idą na wojnę, by dopiero zwyciężać. I dlatego jeden z was wyląduje z pustym lifebarem na glebie, zaliczając klasyczne K.O. A wszystko w najextremalniejszym stylu, jakim tylko możecie sobie wyobrazić – dostarczone w tempie błyskawicy przez waszego bohatera z sąsiedztwa – Vaclava… Ostatnie słowa? Pieprzyć dżihad, dawać eXtremę!!!

 

 

Vaclav i kibice pokazują znane na całym świecie w stronę „Fuck You” w stronę obiektywu kamery…

 

 

Ekran ciemnieje…

 

 

Zanim odejdę, jest jeszcze jedna sprawa do załatwienia…

 

 

Wracamy do gabinetu. Postać w turbanie nadal tam siedzi. Zapewne chce podsumować swe wystąpienie. Nagle słychać jakiś trzask i za kadru wyłania się Vaclav! Chwyta on mówcę za głowę i uderza nią kilka razy w biurku, by zakończyć ten niszczycielski combos zrzuceniem z fotela.

 

 

Vaclav (do kamery): A teraz drodzy fani, kopnijcie dżihadystę w tyłek. Na pożegnanie…

 

 

Obraz ciemnieje całkowicie.

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • Ja Myung Agissi

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Drogi Vaclavie, czekaliśmy długo ... a na ekranie powstał mały Wojtek Jaruzelski pierwsza klasa. :P Teraz na poważnie, napisałeś szczery speech dotyczący sytuacji z "kulturalnym dżihadem"; tylko po cóż znów argument wieku Sandmana? :) Chwali się fakt, że nauczyłeś się w końcu nazwy swego własnego ruchu i zapisujesz go poprawnie. :P

 

Wierz mi, Al Dżażira będzie po tej walce miała czym wypełniać ramówkę na cały tydzień, zaś twoi kumple od ręczników będą bić czołem o glebę w żałobnych modłach tak mocno, że wykopią kolejny szyb, z którego pocieknie czarne złoto…

 

Piękne. :lol: :lol:

 

Tak jak niektóre odniesienia do świata gier (chodzi o poprzednie eRPy) nie przypadł mi do gustu, tak tym razem odniesienie do Gwiezdnych Wojen wywołało uśmiech na mej twarzy. Ładny tekst. :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...