Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Pegaz ass


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Za pośrednictwem cudu technologii, jakim niezaprzeczalnie jest kamera, trafiamy do przestronnego pokoju spowitego w półmroku – gdzie ciemności granicą z pastelową pomarańczą ognia z kominka. Dookoła widać wysokie szafy z półkami wypełnionymi opasłymi woluminami, niektórymi pamiętającymi jeszcze... niewiadomo jakie czasy. Vis a Vis kominka (a tyłem do obiektywu) znajduje się duży, wygodny fotel, za sąsiada mający mały stoliczek. Na blacie tego drugiego znajduje się jakaś niedbale rzucona książka, oraz… duży, ceramiczny kufel! Nad jego brzegiem wznosi się cienka warstwa puszystej i białej jak śnieg piany. Nie ustał on na miejscu dłużej, niż parę sekund, gdyż osoba siedząca na fotelu dosięgła go ręką i chwilowo zniknął on z pola widzenia. Realizator decyduje się na powolny objazd z lewej strony, przechodząc w przednie okolice fotela. Okazuje się, że zasiada w nim Vaclav, popijając z rzeczonego kufla. Lider (istniejącego chyba jeszcze) ruchu Vacleux ubrany jest w typowy dla siebie sposób – czarne trampki, czarne bojówki do kolan i tego samego koloru koszula z krótkim rękawem. Spokojnie zażywa firmowego „big łyka”, by następnie odstawić kufel z powrotem na stolik.

 

 

Vaclav: Witajcie moi drodzy. Śmiało, przysiądźcie się obok i posłuchajcie. Opowiem wam bajkę, o psycholu, który palił holenderską fajkę…

 

 

Głos kamerzysty: Przypominam, że EWF ma być teraz bardziej kulturalne i propagowanie nieodpowiednich postaw będzie niosło z sobą poważne konsekwencje…

 

 

Vaclav(lekko podenerwowany): No tego jeszcze brakowało, by bezosobowy głos wytykał mi błędy w rzemiośle… Czy ja wykładałem ci tutorial obsługi sprzętu? Nie? To oczekuje wyłącznie odwzajemnienia tej postawy.

 

 

Głos kamerzysty: Przepraszam, ja tylko wykonuje zarządzenia góry. Z czegoś muszę przecież odkładać na emeryturę…

 

 

Vaclav: EWF i kultura? Nadal nie mogę uwierzyć, że ktokolwiek mógł wpaść na podobne zestawienie. Te dwa słowa nie tylko nie mogły znaleźć się w tym samym słowniku, ale również w jednym zdaniu, bo zagryzłby się na śmierć. I tak to niestety widzę – albo pierwotny, ponadczasowy koncept EXTREME wrestling federation przetrwa, albo skończymy jak pegaz, czy inna fabryka knig nadawane po pierwszej nocy ku uciesze jednego, może dwóch osobników mających siebie za kulturalne guru, a resztę za przysłowiowy plebs. Reszta zaś przełączy się na tą cizię, co błagalnym głosem dwie godziny będzie żebrała o ułożenie literek. Tylko po to, by dziesięciu ludzi zadzwoniło z żądaniem pokazania cycków, a jedenasty dostrzeże w tych literach wyraz zupełnie ich pozbawiony…

 

 

Głos kamerzysty: Może właśnie dlatego EWF podjęło się roli instytucji kulturalnej? Trzeba zwalczać wszechobecne chamstwo i krzewić wyższe idee.

 

 

Vaclav: Oczywiście mówisz to poważnie, mając w pamięci wszelakie extreme matche, hell in a cell matche, burried alive matche? Lądowanie krzyżem na pinezkach jest tylko alegorią udręczonego przez płytki konsumcjonizm istoty pierwotnego człowieczeństwa, gdzie każda z pinezek symbolizuje oddzielne dobro materialne, wbijające się w naszą świadomość wiadomością typu „musisz to mieć.” A boiler room match jest tylko takim przedstawieniem wspólnego błądzenia człowieka po świecie, który niby zna, a który to okazuje się mu zupełnie obcym, nieprzyjemnym miejscem. Jak to zabrzmiało?

 

 

Głos kamerzysty: Eeee, głupio?

 

 

Vaclav: W rzeczy samej drogi Watsonie, w rzeczy samej. Dlatego też jestem przeciwny projektowi tak zwanego „Dżihadu kulturalnego.” Trzeba grubą linią oddzielić od siebie te dwa zupełnie różne światy – najlepiej linią między wymiarową, jak w zwyczaju ma to robić Marvel Comics. Łatwo i szybko doprowadzi to do przywrócenia stanu równowagi w EWF – versum. Rodzi się też pytanie…

 

 

Głos kamerzysty: O co pytają nas wielcy filozofowie?

 

 

Vaclav: Nie! Jakim cudem cały ten projekt stał się „Sandocentryczny”? Ja rozumiem, że żywy pomnik przyrody, historii i niemy świadek wielkich wydarzeń może być jakimś tam autorytetem, ale chyba nie w właśnie omawianej. To, że zaprojektował on Biskupin, nie musi wcale dawać mu prymu w znajomości zagadnień z dzisiejszej twórczości, czy trendach. W dobie Internetu nasz statystyczny konsument ma takie pole wyboru, że Sandman okazać się może tylko małym ziarenkiem piasku przyniesionym tutaj przypadkowo przez wiatr. Dlatego trzeba nadać tej kampanii formę odpowiednią dla dzisiejszego odbiorcy, a pod wodzą Sanda skończy się na ciasnych, zakurzonych salkach jakiegoś ledwie funkcjonującego domu kultury, czy innej świetlicy. Koncerty, happeningi, może nawet jakiś okolicznościowy komiks narysowany przez jakich zdolnych twórców nowego pokolenia…

 

 

Głos kamerzysty: Jak na przeciwnika, to masz nawet sporo pomysłów…

 

 

Vaclav: Rolą opozycji jest krytykować posunięcia rządzących. Szczerze, to gdybym miał ten samochód z Back to the Future, to wjechałbym nim prosto w biuro Esme, by powstrzymać ten iście diaboliczny plan, godny kreskówkowego naukowca z asystentem zwącym się oczywiście Igor. Niestety dla mnie, jak i fanów prawdziwego Extreme Wrestling Federation, atomy rzeczywistości twardo siedzą na swoim miejscu, uniemożliwiając takie rozwiązanie sytuacji.

 

 

Głos kamerzysty: Co pan zrobisz? No nic pan nie zrobisz…

 

 

Vaclav: I tu jesteś w błędzie! Zgodnie z triadą niejakiego Hegla – każda teza musi spotkać się z antytezą. Dlatego też zamierzam powołać do życia własnego potwora – swoistą kontrrewolucje, kontrkulturę, która osłabi wpływy salonowych elit wpatrzonych w importowany cholera wie skąd żyrandol. Każda ma walka będzie przypomnieniem, na czym polega tak zwany „hardcore wrestling”, który niby to jest częścią fundamentalną tej federacji. W swej krucjacie będę niestrudzony niczym sam Frank Castle, pociągający za spust bez względu na cenę, byle kolejny zbir gryzł piach i więcej nie szerzył raka zbrodni w jego mieście. Początek już na tajskiej paloozie…

 

 

Vaclav po raz drugi chwyta za kufel i zażywa kolejnego „big łyka.”

 

 

Vaclav: Tajski uśmiech fortuny Tonyego Hogańskiego? Nazwa jak dla kiepskiego teleturnieju. Tony pewnie rzuci jakimś żartem, a potem mamy brać się za przysłowiowe łby z losowo wybranym przeciwnikiem? Jakże oryginalny koncept. Dodaje tajemnicy i emocji, nic, tylko czekać na ujawnienie się mego przeciwnika przy akompaniamencie podniosłych dźwięków. Może jeszcze będzie się odgrażał, że powróci? Złe charaktery zawsze tak robią, to ich takie niepisane prawo. Zwłaszcza tych ujawniających się z znienacka, jak ów nieznany mi jegomość z ostatniej Paloozy. Nie obchodzi mnie, kto się skrywa za maską mej niewiedzy, gdyż każdego czeka taki sam los – ból pleców po roztrzaskaniu kilku stołów. Najchętniej dorzuciłbym też bonus w postaci licznych poparzeń, gdybym zdołał ten stół jeszcze podpalić. Tym razem nie będzie dochodzeń i poszukiwań – wyświetlenie napisów końcowych jest nieuchronną konsekwencją spotkania z mną. Zapamiętaj to pieprzony noł nejmie, bo jako takiego właśnie zapamięta cię wrestlingowy fandom.

 

 

Głos kamerzysty: Myślisz, że japoński Książe ma krew na rękach? Że odpowiada za ten zamach?

 

 

Vaclav: Krew na rękach? Czy Ty wcześniej nie biegałeś z tym sprzętem po krakowskim przedmieściu? To jest pewne na sławetne 100% Szamana, że ma on z tą sprawą coś wspólnego. I ja zamierzam z niego tą prawdę wytłuc za wszelką cenę. Nieistotny jest Crazy, Crash, czy same Tag Team Titles. Jego Książęca mość jest moim głównym targetem, jeżeli idzie o tą walkę. Zamierzam wyzerować mu pasek z energią i zakończyć to wszystko pieprzonym Fatality, by ten monarchistyczny pozer zrozumiał raz na zawsze, że w przeciwieństwie do anime, mangi, konsol i innych high techów, nie jest czymś potrzebnym w tym kraju, czy całym kontynencie. Wiesz, co mnie najbardziej denerwuje w całokształcie jego osoby?

 

 

Głos kamerzysty: Co takiego?

 

 

Vaclav: Sposób, w jaki oddziałuje na całe Extreme Wrestling Federation – snobizm effect. Z tworu surowego i agresywnego, jakim był dotychczas wrestling, chce stworzyć coś na podobieństwo mdłego teatru, pełnego rozkminiania zagadnień tak dennych, że normalnemu człowiekowi byłoby żal poświęcić na nie chociażby jedną minutę. Kiedyś głośno mówiono o domniemanym drugim dnie, ale nikt nigdy tam nie dotarł. To jak cholerna pustka kosmosu w Star Treku – ostateczna granica, której nie przekroczyła jeszcze żadna istota humanoidalna. Coś takiego po prostu nie istnieje. Na szczęście lubelskie recepty podają panaceum na takie przypadki – ostre mordobicie z odpowiednim zakończeniem – w tym przypadku poke ballem, bo nas żółty przyjaciel chce porazić wszystkich, a zapomina o własnych ograniczeniach. Ja, jako mecenas eXtremy, dostarczę mu tak niezapomnianych wrażeń, że będzie miał o czym rozmyślać przy herbacie nalanej w coś, co oni nazywają filiżanką, a dla nas to przypomina bardziej naparstek. A z resztą, kto normalny pija to mdłe świństwo? Jak mawiał wiesz olśniewający wszystkich blaskiem swej glacy – kawa, qrwa, musi być!

 

 

Głos kamerzysty: Insynuujesz więc, że Tool nie pija kawy? On też nigdy nie był zbyt normalny…

 

 

Vaclav: Co do Phantoma, czy innego Rebela, to nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Nasze drogi się rozeszły i lepiej dla niego, by tak zostało. Dawne sojusze zdążyły odejść w zapomnienie, obecnie liczy się teraźniejszość. A w niej Tool jest tylko kolejnym przegranym, co dobitnie ukazuje przebieg ostatniej gali. Kolejna szansa została zmarnowana i chociaż nie ponosi za to bezpośrednio winy, jego udział i tak jest znaczący. Co się z nim dzieje? Kiedyś przemykał po hali niczym cień, żywiąc się lękami i najgłębiej skrytymi sekretami pozostałych - teraz pozostały mu tylko bluzgi i strzelanie fochów na cały świat. Bunt ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi do zmiany sytuacji, Tool przedstawia tylko stagnacje. Utknął w wierze w swoją nieomylność, co doprowadzi od jego zguby w ostatecznym rozrachunku. Jak na razie, nie stanowi on dla mnie żadnego zagrożenia, pomimo bliższego dystansu do tytułu mistrza świata EWF.

 

 

Głos z kamery: A co z drugim pretendentem?

 

 

Vaclav: Do Nasa nie żywię żadnej urazy, nie mam z nich żadnych problemów. Jeżeli już będziemy z sobą walczyć, to jedynie na płaszczyźnie określanej „biznesem.” Udowodnimy sobie, który z nas jest lepszy i ewentualnie przygotujemy się na przeciwności, jakie szykuje dla nas ślepy los, zwany tutaj zarządem… Czy teraz mogę wrócić do tego, co musiałeś tak niecnie przerwać?

 

 

Głos kamerzysty: Dawaj…

 

 

Vaclav (po uprzednim zażyciu „big łyka” z kufla”): A zatem, opowiem wam bajkę, o psycholu, co palił holenderską fajkę. Strasznie się musiał zdenerwować, gdy spostrzegł, że jego ukochana bryczka, a dodajmy, że jest to limitowana edycja tego modelu, nie stała tam, gdzie ją pozostawił. Może były to jakieś omamy? Kto wie, co czai się w przepalonym umyśle bohatera tej opowiastki? Ponoć mieszka tam wielki zajob zwany „maksymalnym wqrwieniem”, ale nie należy dawać temu wiary. To są brednie opowiadane młodym jobberom, by ich przestrzec przed pójściem w jego ślady. Teraz znaleźć można tam tylko niepewność i kiełkujące przerażenie – bo teraz zniknął teraz samochód, a przecież na nim nie musi się to wszystko zakończyć. Psycho, mam dla ciebie zagadkę – co będzie następne? Zapasy whiskacza, twój osobisty bling – bling, czy pas, który posiadasz ku udręczę milionów oglądających twą facjatę w tele odbiornikach? Czas pokaże. Mój cel został osiągnięty, skupiłem na sobie całą twą uwagę. Teraz ty wystawiasz moją cierpliwość na próbę – przekonajmy się, ile rys będę musiał wykreślić na masce, ile odłamków szyb będę musiał porozrzucać, ile nacięć w skórze siedzeń wykonać, zanim przybiegniesz z World title w rękach,by dokonać uczciwego targu. No, chyba, że wolisz lansować się na siedzeniu ZTMu. W sumie, to może być nawet dobre wyjście, nocą znajdziesz nawet odpowiednią kadrę, by zmontować własną „ekypę.” Lepiej się śpiesz, o ile pragniesz, by ta bajka miała bardziej szczęśliwe dla ciebie zakończenie – bo możesz pozostać już bez niczego. Bo w końcu nie będzie trzeba dziecka, by orzec że jesteś zupełnie nagi – dostrzegą to wszyscy… Pośpiesz się, czas mija… Tik, Tak, Tik Tak….

 

 

Obraz ciemnieje, słychać tylko Kamerzystę wypowiadającego słowa: Mamy to…

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    2

  • Vaclav

    1

  • Camp

    1

  • nasjazz

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A z resztą, kto normalny pija to mdłe świństwo?

 

Każdy, kto gardzi plebsem zwanym potocznie piwo. :twisted:

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

O co pytają nas wielcy filozofowie

 

Głos kamerzysty: Insynuujesz więc, że Tool nie pija kawy? On też nigdy nie był zbyt normalny…

 

Kamerzysta w formie. :D

 

 

No, chyba, że wolisz lansować się na siedzeniu ZTMu.

 

Ty czasem też. :P

 

Biorąc pod uwagę katusze w jakich powstawał ten rp, to o dziwo czyta się go przyjemnie. Dzieło życia to na pewno nie jest, ale swoje zadanie spełniłeś - oddałeś. :P

 

Czy w ostatnim speechu znaleźć można cząstkę starego Vaclava? Oby nie, oby mi się przywidziało. :D

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg

  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Teraz zostawiam właściwy komentarz. Widzę, że niektórzy chwalą Cię za odświeżenie gimmicku i inny styl pisania/dobory słów. Dla mnie to nie miało większego znaczenia, poprzedni styl czytało mi się dobrze, ten również. ;) Przechodząc do powyższego tekstu: "Pegaz" nie był emitowany o 1, mogłeś to chociaż sprawdzić, ale aluzja do "kogoś" trafna. :P Odniesienia do innych wrestlerów skromne, ale chyba wystarczające. No i na koniec, mógłbyś czasem oddać w terminie na miłość boską. :P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
×
×
  • Dodaj nową pozycję...