Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Touryanse iki wa yoi yoi kono michi gaeri wa kowai.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Obudziły mnie krople deszczu kapiące na twarz. Tak delikatne, lecz lodowate. Miałem bardzo dziwny, zagadkowy sen, a w nim unoszące się w powietrzu katedry, zwoje i biblioteki pełne książek. Mam pewnie gorączkę, majaczę, ale wszystko wydaje się realne. Chciałbym, żeby głos zamilkł, bo sen znikał. Niebo me zasnute jest niskimi chmurami, które niemal dotykają najwyższej wieży mego zamku. Zapatrzyłem się na nie. Dobrze, że dziś gwiazd nie widać, bo kapłani mawiają, że nawet gwiazdy czasem nie sprzyjają.

 

----------------------------------

Japonia,

Wyspa Honsiu

Filharmonia narodowa,

Tokio, prefektura Tōkyō-to

----------------------------------

 

(Obraz przekazywany za pomocą kamery ukazuje pomieszczenie majestatycznych rozmiarów. Dokładniej opisując, ów pomieszczenie jest dokładnym odwzorowaniem porządku shinto. Miejsc to jest niepowtarzalne w swej programowej prostocie, w swym uroczym, generalnym odbarwieniu i w tworzeniu aury odmiennego świata. Tak zacnego i niedocenianego przez współczesnych. Po bokach znajdują się szlachetnie przyozdobione nawy, w centrum których majestatycznie stoi posag bożka rodowego. Obecność potężnego bóstwa każe jak gdyby zagasnąć wszystkiemu co przypomina zwykłe otoczenie człowieka. Jedynie przyroda wchodzi w bliski kontakt z bóstwem, o czym świadczą gałązki kwitnącej wiśni, których aromat wypełnia salę po brzegi. Schodząc niżej zauważyć można specjalnie przygotowane loże w których zasiadają przedstawiciele rządu i wyjątkowi artyści. Centralne miejsce zajmuje scena, na piedestale której stoi drobny człowiek, o śniadej, nieskazitelnej cerze. Ciało swe okryte ma yukatą w barwie purpury, w swej delikatnej dłoni trzyma skrzypce. Po chwili kamera dokonuje zbliżenia, a ów jegomość, którym jest książę Yoshihito Nabeshima rozpoczyna grę na instrumencie. Utwór delikatny i krótki, wykonany zostaje perfekcyjnie, zachwycona, lecz skromna publika nagradza artystę głośną owacją. Po chwili opada kurtyna. Yoshihito przechodzi za kulisy, gdzie na drewnianym taborecie spoczywa jego żona Mitsuko.)

 

Mitsuko: Brawo, padam do stóp mój panie. Jakież to bo było idealne, ach [japońskie] jakże piękne, aż grzech nie podziwiać.

 

Książę Nabeshima: Może odrzucisz w końcu tę agresywną ironię, tylko ukazujesz swe słabostki, tyle energii tracisz na sprawy błahe, nie żal Ci?

 

Mitsuko: Nie! Ofiarowano mi wybór, mogę poddać się, przyjąć inną wiarę i ujść z życiem mój panie. Inne aspekty budzą tylko niepotrzebny szmer.

 

Książe Nabeshima (wzdychając): Eh [japońskie] Dusze obcego boga pozostaną w królestwie tego świata, nie innego. Dusze te wrócą na łono jego nieskończonego miłosierdzia. Wojna trwać będzie nadal, lecz nie będzie wieczna, bo obcy bóg zostanie w końcu zwyciężony, nawet jeśli uda mu się nakłonić do zła część aniołów. Obcy bóg będzie pokonany, lecz wciąż żywy, nie będzie unicestwiony. Będzie się smażyć w piekle przez całą wieczność, wraz z duszami, które zdoła przeciągnąć na swoją stronę.

 

Mitsuko: Myślisz tylko o sobie, nawet teraz mówiąc do mnie tak uroczo, nawet teraz, myślisz o sobie i EWF. Twoja boskość jest taka ... idealna.

 

Książę Nabeshima: Nie, mówię o obu aspektach. Patrząc na nas teraz, czuję się jakbyśmy stanęli na murach zamku. W tle czuć, chłodny, przeraźliwy wiatr. Ty patrzysz na światła pobliskiej wioski na horyzoncie i na światła tych marnych, którzy żyją u podnóża góry. Słychać delikatne akordy fletu i czyjś śpiew. Stoimy objęci, lecz martwo obojętni, my spoglądamy na namalowany obrazek. To my jesteśmy wieczni, my, Mimo to, każde nasze życie jest inne. Pomimo twej zimnej pozy, widzę jak twe oczy tracą blask, ale wciąż, jak w dniu gdy się poznaliśmy, bije od ciebie osobliwy urok.

 

Mitsuko: Nonsens.

 

Książę Nabeshima: Podczas swego życia każda kobieta może podążyć jedną z czterech dróg. Ty wybrałaś tylko jedną, i to nie tę którą trzeba. (Mitsuko ze zdziwieniem spogląda na swe ciało). Wiesz, że chodzi o drogę dziewicy, świętej, męczennicy lub czarownicy. Rozumiesz to doskonale, bo to cztery sposoby współistnienia kobiety ze światem, każdą materią. Dziewica posiada i silę mężczyzny i siłę kobiety, jest skazana na samotność, która wyjawia jej swe tajemnice. To jest cena, jaką musi zapłacić, nie potrzebuje nikogo, spala się w miłości do wszystkich, a w samotności odkrywa cnotę. Męczennica, ma siłę tych, którym ból i cierpienie nie czynią krzywdy. Rezygnuje z siebie i w poświęceniu znajduje cnotę. Mogłaś wybrać drogę świętej, gdyż posiada ona odwagę tych, dla których dawanie jest jedynym sposobem brania. To taka alegoryczna forma studni bez dna, lecz każda studnia traci kiedyś swą życiodajność – wodę. Wtedy święta przelewa swą krew, aby napoić spragnionych. W oddaniu znajduje cnotę. A wiedźma? Sama sobie odpowiedz na to pytanie.

 

Mitsuko: ...

 

książę Nabeshima: Nie będę tego ci tłumaczył, sama wiesz jak podatna na krytykę jesteś. Specyficzna konwencja egzystencji w EWF jest podobna. Przykładowo Crash, Jazzowski, Tool bądź Vaclav, to ich egzystencja jest identyczna, mimo, że różni ich pojęcie klasy. Siedzicie w izolatce. Trwa to długo, od wielu tygodni, i macie tego wszystkiego dość. Od ponad roku nie wychodzicie na świeże powietrze, powstają ciągłe wyjazdy. Czujecie się zmęczeni i wyczerpani przemocą ze strony zarządu EWF, bo każde tournee na swój sposób szarpie was i próbuje skłonić do posłuchu za pomocą naiwnego systemu norm i obowiązków. Nawet teraz w obliczu kulturalnego Jihadu. Jesteście wycieńczeni, niedożywieni, pokryci ranami, które o ironio sami sobie zadaliście, jesteście przerażeni w głębi i pogrążeni w chaosie. Tak, to nie tylko dotyczy samego Crasha, cała czwórka posiada wiele ziaren niepokoju, tak pieczołowicie skrywanych pod maskami pewności siebie. Gdy nikt nie patrzy krzyczycie i rzucacie się na ściany, a głowa chce wam eksplodować w zamęcie. Tak naprawdę już wiecie, że nie potraficie funkcjonować. Z drugiej strony istnieją osoby, które potrafią system ten subtelnie szanować. W tym przypadku ja i SR Crazy budzimy podziw, powab i zazdrość. Bo jakże przykrym obrazem jest charakterystyka obu stron. Tutaj także można przedstawić obraz obu stron za pomocą kobiet. Z jednej strony szczupła, elegancko umalowana, nie za mocno, nie wulgarnie – po prostu uroczo, ładnie. Z drugiej strony przemęczona, ubrana w wytarty dres, cała poraniona, rozczochrana i spocona. Ona zdaje sobie sprawę, że brzydko pachnie. Pierwsza jest schludna, zadbana i wykształcona. Druga, jest wrakiem człowieka, i przykrym jest fakt, że taki obraz swej egzystencji kreujecie. Bardzo przykre...

 

(Obraz stopniowo przechodzi z blasku, poprzez szarość, aż robi się jak heban.)

 

----------------------------------------- 

Japonia, 

Wyspa Honsiu, 

Yokohama, prefektura Kanagawa. 

------------------------------------------ 

 

(Błyskawiczny najazd kamery ukazuje nam pięknie zaprojektowany ogród kamienisty. Pomimo pozornie niewielkich rozmiarów, miejsce to sprawia wrażenie mistycyzmu. Ogród zajmuje niewielką, prostokątną płaszczyznę wysypaną białawym żwirem, na którym rozmieszczono piętnaście głazów różnej wielkości w pięciu grupach. Od południa i zachodu otoczony jest murami około dwumetrowej wysokości, spoza których wyłaniają się korony sosen, od wschodu i północy znajdują się zabudowania, przy czym północny kraniec ogrodu traktuje się jako werandę widokową. Patrząc od środka werandy, z lewej strony widać skupiska złożone z pięciu i dwóch kamieni. Żwir, w którym osadzono kamienie, jest garbiony koliście, na podobieństwo rozchodzących się fal, a dalej tak, aby linie biegły równolegle do werandy, tworząc jednolicie pofałdowaną powierzchnię. Kamera podąża dalej, widzimy ośrodek tradycyjnego łucznictwa japońskiego – kyudo. Kamera dokonuje zbliżenia, z daleka widzimy księcia Yoshihito Nabeshime, mężczyzna przywdziewa czarną yukatę, w swej delikatnej dłoni trzyma łuk z którego co kilka sekund wyprowadzane są strzały. Książę z gracją obraca przedmiotem w swej dłoni, każdy strzał trafia w centralne miejsce tarczy. Po chwili do wrestlera dołącza tajemniczy mentor. Książę odkłada broń na bok.

 

Książę Nabeshima (szepcząc): Kyudo to elementy równowagi, zarówno walki jak również opanowania w życiu. Proste prawda? zapewne nie, ale służy to także jako sztuka oraz jako środek rozwoju moralnego i duchowego. Osobiście wyznaję podstawową zasadę tej sztuki w swym życiu, „właściwe strzelanie to właściwe trafianie”.

 

...: Zmęczony? Nie powinieneś, nie powinieneś także martwic się o błahostki. Rozwijasz się w zastraszającym tempie, nie ma powodów do obaw. Odrzucając sprawy przyziemne jak ogromny ból i być może lęk, staniesz się doskonalszą formą.

 

Książę Nabeshima: Nie martwię się swoimi obawami, one powoli odchodzą, martwię się faktem czy? I jak ułoży mi się współpraca z moim partnerem?

 

...: Tego nie możesz być pewien, lecz ja wiem, że wychowanie jakie otrzymujesz z moich rąk nie odbiega od tego z ery meiji. Otóż, gdy narodził się chłopiec, tak jak każdy Japończyk został dokładnie zbadany. Gdyby był za mały lub mizerny, chorowity lub zniekształcony, zostałby porzucony. Sądzisz, że gdybym nie widział w tobie boskiej iskry to postanowiłbym szargać moją reputacje aby dbać o rozwój marnej inwestycji? Nie. Tak jak ten chłopiec, jesteś chrzczony w ogniu walki. Każdego uczono by nigdy nie uciekał, aby nigdy się nie poddawał. Nauczono go, że śmierć na polu walki w obronie ojczyzny to największa chwałą, jakiej może doznać w swoim życiu. A dla ciebie, co jest chwałą?

 

Książę Nabeshima: Skonać walcząc ku chwale i w obronie Japonii, nie stracić honoru, seppuku bądź śmierc w walce.

 

...: Nauczyłeś się nie okazywać bólu, ani nie prosić o coś tak marnego jak litość. W erze Meiji byłbyś wciąż sprawdzany, mierzono by twój rozum i wolę z dzikością natury, tak długo aż byłbyś godzien miana Samuraja. To jest twoja inicjatywa, na wszystko przystałeś z pokorą. Twój czas w dziczy, po którym powrócisz w chwale, nieśmiertelnej chwale powoli mija, boska aura rozpali lica tych wszystkich maluczkich i wiarołomnych, wataha wilków.

 

Książę Nabeshima: Czasem czuję, jak wilk zaczyna mnie okrążać, jego sierść jest niczym mrok nocy, ma czerwone oczy, wszystko niczym klejnoty z samego świata Shinigami. Eh [japońskie] wilk pociąga nosem, wyczuwa smak czystości, mej czystej duszy. Wyczuwa aromat pozornie łatwej ofiary, idąc dalej posiłku. Lecz nie ogarnia mnie strach, tylko uczucie tego co się stanie za chwilę, w mych płucach gromadzi się lodowate powietrze. Czuję jak wiatr ugina konarami drzew, moje ramiona są pewne i z każda chwilą coraz bardziej twarde. W ten sposób wtrącony do świata Shinigami, bądź piekieł w wersji plebejskiej, doprowadzam wilka do fazy agonalnej. Wrzucony w ręce śmierci przetrwałem, tak się dzieje za każdym razem.

 

...: Rozumiesz zatem sens naszej egzystencji, droga księcia jest trudna, prowadzi przez wiele piekieł. Mimo lat, które minęły od ery Meiji, teraz tak jak wtedy nadchodzą bestie. Cierpliwe i pewne siebie, zaklęte w ludzkiej postaci. Oni czują smak nadchodzącego posiłku. Ironią jest, że tymi ofiarami macie być wy w tej klatce. Tę bestie tworzą ludzie, ich bronie, pięści, ich pasja do zadawania bólu.

 

Książę Nabeshima: Ech [japońskie] Ich pasja do zadawania bólu kończy się na samych słowach. Nie trzeba daleko szukać, gdyż wzorcem niegdyś był Vaclav, dumny i zdeterminowany w zadawaniu bólu. Teraz slaby i skoncentrowany na doczesności, co gorsze w tym przypadku jego otoczka jest stricte komercyjna i tania jak kobiety kraju w którym odbędzie się gala. To przykre. Strach jest zawsze, przed przegraną, przed bólem, przed hańbą, lecz pogodzenie się z nim czyni mnie silniejszym. Niegdyś adwersarze pełni werwy przybywali na naszą wyspę by odebrać ziemię i wodę. Teraz łakną glorii, pasów mistrzowskich, to całkiem urocze, gdyż tę konwencję łatwo odwrócić, niczym drogą krucjaty wieków upadłych ja i mój niedawny wróg ruszamy, aby wybielić padający obraz EWF. Rewolucja kulturalna jest ciekawym zabiegiem, lecz obawiam się, że przekaz będzie nazbyt skomplikowany dla percepcji słuchaczy. Tym sposobem doszedłem do stanu obecnego, chwili gdy zmuszony jestem ufać w stu procentach innemu człowiekowi, i wierzę, że niedzielny wieczór zakończy się narodzinami czegoś unikalnego i egalitarnego. Dziś nie ma snu. Niegdyś w batalii dochodziło do starcia tarczy i włóczni, później mieczów i kości, teraz do walki ciała i krwi. Każda spływająca kropelka krwi zaschnie, tym sposobem, klatka zaczyna swoją własną wyjątkową egzystencję. Crash, mój drogi młodzieńcze, posłuchaj mych słów dokładnie, zapamiętaj ten przekaz i uwierz, że jedyną sentencją, która zostanie w twojej głowie po naszej walce będzie "Oni wyszli z mgły, niczym duchy". Tak zaiste będzie, gdyż klatka tworzy inny świat, porównać to można do wielu, wielu strasznych rzeczy. Do obozów koncentracyjnych, łagrów. Od wieków człowiek koncentrował się na rozwijaniu kaźni pośród społeczeństwa. Urok duchów polega na tym, że nie można ich zabić, ani pokonać. Mrok jest nieuchwytny. Nasz honor jest nieśmiertelny. Maszerujemy w stronę gorących wrót klatki, tylko po to aby przeżyć kolejne piekło. Wolność tam nie jest w istocie wolnością. Zdobywana jest za wysoką cenę. Cenę krwi. Kropla krwi, następnie kolejna, i za nią kolejna. Aż powstanie strumyczek, aż zacznie płynąc swym biegiem tworząc prąd, żadnej litości. Dlatego, Crash, powinieneś brać każdy dzień jak błogosławieństwo, bezpiecznej egzystencji. Gdyż nasze oczy ciemne jak noc, my, elita całej Azji, niestety twój bóg był bezlitosny odrzucając cię. Wszystko, czego pożądasz, każda uciecha, jaką sobie wyobrazisz w ciągu tych chwil wyparuje. Ja za to udoskonalę system w którym dyletancko starasz się żyć, pomaluję twoje życie chaosem kłopotów. To urocze prawda? Widzisz, urok walki na ringu obraca się wokół dwóch stałych uczuć, uczucia dominacji, bądź klęski. W pierwszym stadium, gdy wszystko idzie zgodnie z planem, można to przenieść na udane kontakty z kobietami. Przykładowo, poznajesz piękną kobietę, zaczynasz ją kochać, kochasz jej uśmiech, jej włosy, oczy, jej każde znamię, każdy gest. Moment gdy się śmieje, jej widok gdy śpi, gdy oddycha obok ciebie. Kochasz urok stanu w który cię wprowadza, czujesz się jakbyś mógł wszystko, czujesz sens życia. Taki jest urok każdego zwycięskiego boju na ringu, w dodatku gdy akcja dotyczy pasa mistrzowskiego, to masz ów kobietę. Urocze prawda. Odwróćmy jednak sytuację, gdyż nie ma dominacji, jedyne co dobrze wykonujesz to przyjmowanie kolejnych razów. Wtedy też można uznać to za relację z kobietą, nienawidzisz jej. Nienawidzisz jej krzywych zębów, marnej fryzury, jej znamion, jak ohydnie wydaje z siebie kolejne oddechy i dźwięki. I jej potwornego śmiechu. Jeśli jeszcze nie zrozumiałeś tragikomedii swego związku z kawałkiem tej skóry z elementem metalu, to zapewniam, że edukację niedługo przejdziesz w tempie ekspresowym. Pamiętaj więc mój drogi, związki ranią uczucia. Większość małżeństw kończy się rozwodami, więc czym jest miłość w tym ujęciu? Ach [japońskie] iluzją. Ściana w którą uderzasz, ściana dystansu, przestrzeni, wyzwolenia... powoli zaczyna padać u mych stóp, i w tym miejscu pojawiłem się ja i Crazy. W jednym momencie biegniesz jak błyskawica, ba jak super-człowiek, kochasz kult jednostki, swej własnej. Ziemia nagle robi się kamienista i stroma, a ty wciąż biegniesz, tak prędko, że jej nie dotykasz. Mkniesz dalej, to niesamowite uczucie, niegdyś je odczuwałem, jesteś spokojny ... aż uświadamiasz sobie, że to próżne, jesteś samotny, i budzisz się ze snu. Zapytaj swej wyroczni o przyszłość. To jak pocałunek kostuchy, śmierci. Boisz się, że odpowie, że zniszczy twoje złudzenia o wyjątkowości ostatnich miesięcy. Tej samej, którą kreujesz od początku egzystencji w EWF. To przykre. Na ringu są też dwa główne typy zachowań, albo jesteś złą, bezuczuciową, żałosną kreaturą, albo robotem godzącym się na los. Który los wybierasz Crash (Nabeshima delikatnie się uśmiecha) ... no właśnie. Poznaj moją architekturę szczęścia, w uroczej otoczce Yokohamy, każda część tego miejsca, każde źdźbło trawy, niesie za sobą historię i prawdę. Niosą inspirację, lecz tylko dla umysłów oświeconych, dla takich jak ty, takich drętwych kreaturek z podstawowym procesem myślowym, dla takich, dla takich, prowadzą tylko do samobójstwa. Shine-yo buse...

 

(Nabeshima uśmiechając się odchodzi ze swym tajemniczym mentorem w stronę zamku. Kamera na kilka chwil traci przekaz.)

 

(Kamera ukazuje nam obraz ogrodu wewnątrz posiadłości księcia Nabeshimy, dookoła podziwiać można różnorodność flory, ze szczególnym naciskiem na piękne trawy i drzewa ozdobne, tradycyjnie dominuje obraz rozkwitających wiśni. Kamera przesuwa się o kilka metrów, w oddali widzimy asystentkę Yoshihito – Chiaki. Młoda Japonka siedzi na trawie, przed nią stoi sztaluga, nieopodal widać rozbryzgane na trawie farby, głównie jest to barwa krwistej czerwieni. W odległości około jednego metra leży mały nożyk. Chiaki co jakiś czas spogląda na przedmiot. Wtem na horyzoncie pojawia się postać księcia Nabeshimy, który powraca z głębszej części ogrodu, mężczyzna jest w towarzystwie swego mentora. Widząc bezradną kobietę, książę przerywa swój spacer w kierunku zamku. Tajemniczy mentor Nabeshimy kontynuuje dalszy spacer, Yoshi zbliża się do swej asystentki.)

 

książę Nabeshima: Co się stało?

 

Takako Chiaki: To na nic. Nie umiem. Ten nóż, czuję jakbym tworzyła z tym kawałkiem lodowatego metalu jedność, lecz boję się. Boję. Ostrze rani. Czy to znaczy, że ja też muszę? Nie chcę! Nie! To jest chaos. (W tym momencie Chiaki chwyta za nóż i szarpie ostrzem przez płótno swego obrazu, po chwili sztaluga dzieli się na kilka części. Książę Nabeshima widząc to, podchodzi do pobliskiej ławeczki wykonanej z drewna, Chiaki powoli zaprzestaje działa zniszczenia, po czym pada bezsilna na trawę.) Nie umiem, nie potrafię zapomnieć.

 

Książę Nabeshima (spokojnym głosem): Chiaki (uderzając delikatnie dłonią w miejsce obok siebie) podejdź do mnie. (Po chwili młoda Japonka siada naprzeciw księcia.) Chiaki, nie bój się, każde stworzenie odczuwa strach.

 

Takako Chiaki: Ale... nie skończyłam tego. Te myśli powracają do mnie. To wszystko co stało się rok temu. A to... to tylko banał.

 

Książę Nabeshima: Nie, obraz tworzy sie cierpliwie, boleśnie, to nigdy nie jest banał. Policz do pięciu, wdech. Spokojnie. Podążaj za mną, zrobimy to razem. Wdech, wdech, policz do pięciu. Wdech. Zostań ze mną. Pokażę ci jak oddychać. Wdech, dwa, trzy, cztery, pięć. Wdech. Dobrze. Wyobraź sobie, że dmuchasz w polne kwiaty. Spokojnie i cicho. Tak, bardzo dobrze. Bardzo dobrze. Mówiłem, że nastąpi zmiana. Nadal to opłakujesz, wchodząc w nowe stadium. Trwogi. Problem jest natury fizycznej, to niebezpieczne, ale twój niepokój jest umiejscowiony głównie w ciele. Zawroty głowy, suchość, zaburzenia słuchu, drżenie, ciężki oddech, szybki puls, nudności. Spokojnie. Oddychaj, wstrzymaj, wydech. Obnażenie przed słabostkami, to jedyna rzecz, która naprawdę działa. Wszystko inne jest zaledwie pustymi słowami. Musisz mieć odwagę wytrwać w sytuacji, która cię przeraża. Noże, drabiny, musisz je zaakceptować. Wtedy zobaczysz, że strach nie jest niebezpieczny. Sporządźmy listę rzeczy, których się obawiasz. Na górze zanotujemy to, co przeraża cię najbardziej.

 

Takako Chiaki: Ale ja tak naprawdę nie wiem, co mnie przeraża. Po prostu... Nie mogę po prostu się bać bez dokładnego opisania czego?

 

książę Nabeshima: Nie, nie. Jeśli nie jesteś w stanie powiedzieć czego się obawiasz, może będzie ci łatwiej powiedzieć, gdzie odczuwasz lęk? Gdzie czułabyś się najbardziej obnażona? Jakie miejsce byłoby tym najgorszym? Mieszkanie? Ulica? Sklep? Park? Ogród? Może słuchanie kogoś?

 

Takako Chiaki (cichym głosem): EWF, boję się hal, boję się tego co może się stać, co mogą mi zrobić, albo sama zrobię. Sama nie wiem co...

 

książę Nabeshima: Możesz zacząć od zastanowienia się nad swoimi oczekiwaniami. Zamknij oczy. Czujesz pod sobą morze. Czujesz, jak się w nim zanurzasz. I jak cię otacza. To miłe uczucie. Czujesz jedynie przyjemne ciepło oraz szczęście. Twój oddech jest głęboki, równomierny, kojący. Otwórz oczy. (Chiaki sprawia wrażenie spokojnej.) Właśnie tak, chodź bliżej. (Chiaki przysuwa się do Yoshihito, a ten delikatnie obejmuje Chiaki, kobieta kładzie głowę w okolicach klatki piersiowej księcia.) Strach odchodzi tylko gdy potrafisz z nim egzystować. (Po chwili Nabeshima wstaje, chwytając dłoń Japonki. Oboje przechodzą w kierunku pociętego płótna.) Nabierz farbę na palce (Chiaki zbiera opuszkami palców chemiczna maź, po chwili Nabeshima chwyta kobietę za dłoń i powoli kieruje kończyną Japonki jak pędzlem. Na płótnie powstaje mała czerwona róża. Chiaki po chwili odwraca się, teraz Nabeshima "brudzi" swe delikatne palce farbą, po czym dotyka nosa i policzków Chiaki.) Uroczo prawda? Zło, o którym mówisz, to obsesja. Obsesja nigdy się nie spełnia, a trwoga może sprawić, że będziesz robić rzeczy, których normalnie byś nie zrobiła. To jak hipnoza, możesz zostać zahipnotyzowana, byś robiła rzeczy, których normalnie byś nie zrobiła. Coś wbrew własnej natrze. Rozumiesz? Chyba tak. (Chiaki milcząc uśmiecha się, a Nabeshima delikatnie obejmuje swą asystentkę, na końcu całując ja delikatnie w czoło. Kamera delikatnie oddala się, po chwili obserwując parę ze wzgórza, lecz na szczycie wzniesienia widzimy żonę Nabeshimy – Mitsuko, która martwo spogląda na obraz "namalowany" w książęcym ogrodzie. Po kilku chwilach Nabeshima odchodzi w kierunku swego zamku. Kamera dokonuje zbliżenia na twarz Mitsuko, kobieta szeptem wypowiada kilka zdań.)

 

Mitsuko: Szlochająca kobieta, jest kobietą podstępną. Zwodzi myślami i nogami, zwodzi piersiami, zębami, włosami i oczami, lecz nie ma takiej konstelacji. (Po chwili małżonka Nabsehimy także udaje się w stronę zamku, obraz zanika.)

 

-----------------------------------------------------

 

(Kamera ukazuje nam dość dziwny obrazek. Yoshihito Nabeshima wchodzi do łazienki, mężczyzna ma na ciele inna, gdyż śnieżnobiałą yukatę z drobnymi elementami ozdobnymi. Kamera ukazuje pięknie wystrojone pomieszczenie, ściany pokryte granitowymi i marmurowymi płytkami, w kolorze kwitnącej wiśni, na każdej z osobna widać zarysy pisma kaligraficznego, które wykonane zostało delikatnymi pociągnięciami pędzla. Na jednej ze ścian widzimy zawieszony mały miecz, jest nim wakizashi. Centralne miejsce zajmuje umywalka koloru perłowego, nad która swój majestat tworzy ogromne zwierciadło. Książę Nabeshima podchodzi do zwierciadła, po chwili odkręca kran, z którego wypływa krystalicznie czysta woda. Książę opuszcza głowę, po czym delikatnie obmywa twarz wodą, po policzkach spływają kolejne krople wody. Kamera dokładnie obserwuje cały cykl, po kilku chwilach Nabeshima powoli kieruje swe spojrzenie w stronę zwierciadła. Paleta kolorów, które tworzą obraz pomieszczenia, podkreślają delikatność cery księcia. Mija krótka chwila, Yoshihito swymi zimnymi, hebanowymi oczami spogląda w centralną cześć zwierciadła. Niebawem, słyszymy głoś Nabeshimy.)

 

książę Nabeshima: Nazywam się Yoshihito Nabeshima, choć niektórzy nie godzą się z tym faktem. Dbam o siebie, każdego dnia, zdrowo się odżywiam i regularnie ćwiczę. Tylko tak pozbywam się toksyn egzystujących wokół mnie. Jeśli któregoś ranka pojawia się opuchlizna na mych licach, okładam twarz lodem. Cierpienie uszlachetnia, więc każdego dnia ćwiczę. Następnie usuwam resztki lodu, gdy opuchlizna znika dokładnie oczyszczam cerę tonikiem. Nakładam ziołowo-miętową maseczkę, pozostawiam ją na kwadrans, przygotowując resztę toalety. Alkohol wysusza skórę, dlatego mój płyn po goleniu zawiera niskie zawartości tej trucizny. Trucizna postarza skórę. Dokładnie wcieram krem nawilżający i specjalny krem ochronny. Nawet w drobnych czynnościach tkwi ukryty urok. (Nabeshima delikatnie się uśmiecha, następnie podchodzi do ściany na której wisi miecz. Yoshi ściąga przedmiot, kolejny raz okręca kran, przed naszymi oczami ukazuje się krótkie, aczkolwiek śmiercionośne ostrze. Mężczyzna kieruje zabójczą część przedmiotu pod strumień wody, po chwili kolejne krople spływają po klindze i ostrzu. Przed zwierciadłem tworzy się swoista aura – wakizashi. Nabeshima po raz kolejny spogląda w lustro unosząc miecz na wysokość swej klatki piersiowej.) To wszystko, to idea księcia, księcia Nabeshimy. To rodzaj pewnej abstrakcji, ale to nie jestem prawdziwy ja, to tylko jakaś iluzoryczna istota. Potrafię ukryć zimne spojrzenie, i kiedy podaję komuś dłoń, ta osoba czuje mocny uścisk. Może nawet odniesie wrażenie, że wiedziemy podobne życie. Ale to nie jestem ja. To przykre... (Nabeshima lewą ręką rozdziera górną cześć yukaty, po chwili zbliża ostrze ku swej krtani.) A gdyby tak znów pociekła krew, eh [japońskie] trzeba wrócić do tradycyjnych wartości moralnych, upadłych w EWF. (Nabeshima chowa ostrze w pochwie.) Mam wszystkie cechy istoty ludzkiej: ciało, krew, skórę, włosy. Lecz brak mi żadnych wyraźnych uczuć, prócz pogardy dla słabości, pełno wewnętrznego obrzydzenia, do tego co widzę. Wszystko nas różni, to tak gdyby ktoś dyletancko starał się postawić na równi, kulturę mego narodu z tym barbarzyńskim zlepkiem plebejskiego kiczu Polaczków. Eh [japońskie] to co sobą reprezentuję nie jest dla was zrozumiałe, to nie jest żadna tajemnica. Powód jest prosty, aura którą tworzę, jest zbyt wyszukana, zbyt oślepiająca. Moje połączenie z SR Crazy’m, to epickie rozważania o czymś nieuchwytnym, jednocześnie spoglądania na nas pogłębia i wzbogaca znaczenie nazwy tag team, drużyna, jedność. Przechodząc na język kultury, gdyż EWF aspiruje do miana kulturalnego ośrodka, można śmiało stwierdzić, że gdybyśmy z Crazy'm byli uznawani jako dzieło muzyczne, to utwór ten byłby przykładem wspaniałego współbrzmienia. Patrząc i słuchając na nas, wyczuwa się niuanse każdego instrumentu. Mistrzostwo warstwy lirycznej i doskonałość formy wynoszą nas na wyżyny profesjonalizmu. To będzie niesłychanie inspirujący utwór... o dumie i godności. Nie ma już żadnych barier. Przezwyciężyłem nieopanowanie, szaleństwo, młodzieńczą rozpustę, zło, chaos, który wywołałem, więc jak mógłbym nie zwyciężyć w walce z plebejskim chaosem polski b? Ta konwencja, rodzi we mnie głęboki ból, nie ma nadziei dla nikogo takiego, chcę przelać mój ból na innych. My chcemy przelać. Nikomu nie pozwolimy uciec. Tylko tak Crash i jego marionetka przejdą katharsis.

 

(Kamera po raz kolejny traci przekaz na kilka chwil. Gdy już okres ciszy i ciemności dobiega ku końcowi widzimy przepiękną salkę w której centralne miejsce zajmuje stoliczek na którym znajdują się 2 filiżanki, mały imbryk. Przy drewnianym mebelku siedzi żona Yoshihito Nabeshimy – Mitsuko, która nerwowo uderza paznokciami o blat.)

 

Mitsuko: Noriko!

 

Noriko: Tak pani?

 

Mitsuko: Miał mnie odwiedzić pewien jegomość, czy już zjawił się?

 

Noriko: Nikogo nie było moja pani.

 

Mitsuko: Cóż za brak poszanowania czasu prywatnego. To haniebne.

 

(Mija kilka chwil, Mitsuko dłonią sprawdza poziom temperatury porcelanowego zbiorniczka. Niespodziewanie na "horyzoncie" pojawia się Noriko, za którą podąża .... SR Crazy. Mężczyzna przywdziewa gustowny mundur chińskiej armii ludowo-wyzwoleńczej. Tag team partner Nabeshimy siada vis a vis Mitsuko. Noriko nalewa herbaty do naczyń.)

 

Mitsuko: Cieszę się, że pan przybył, szkoda, że musiał się pan sp...

 

SR Crazy (przerywając): Tak, wiem, spóźnił, proszę mi wybaczyć, wizyta w Beijingu się przedłużyła. Przechodząc do meritum, skąd to nagłe zaproszenie.

 

Mitsuko (w lekkiej konfuzji): Chciałabym panu częściowo zadośćuczynić stracony czas, nerwy, zdrowie, wprowadzić trochę uśmiechu.

 

SR Crazy: Uśmiechu? Intrygujące. Lecz bądźmy szczerzy, co tak naprawdę jest powodem zaproszenia?

 

Mitsuko: Eh [japońskie], nie ma pan za grosz tajemniczości w sobie, tylko lekka nutka niepewności wprowadza w nasze życie radość, elementy ciekawości, czasem romantyczności.

 

(SR Crazy robi zdziwioną minę)

 

Mitsuko: Skoro nie interesuje pana miła pogawędka w miłym towarzystwie, to niech i tak się stanie. Niebawem stanie pan wraz z moim mężem do walki o pasy tag team. Jaką mam pewność, że zakończy się ona sukcesem?

 

SR Crazy: Mówiłaś, chyba mogę sobie pozwolić na to małe spoufalenie? (Mitsuko lekko się uśmiecha) Mówiłaś, że tajemniczość ma swój urok, identycznie jest w EWF, niczego nie możesz być pewna. Ze swej strony mogę zapewnić, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby zwyciężyć. Inną stroną medalu będzie postępowanie pana księcia naszego.

 

Mitsuko: Słucham?

 

SR Crazy: Yoshihito, to człowiek i uroczy i przerażający momentami. Zawsze może pojawić się jakiś sabotaż, i wtedy misja nie ma prawa się dopełnić.

 

(Mitsuko robi zdziwioną minę. W tym samym momencie rozlega się męski głos.)

 

Mężczyzna: Nie martw się o sabotowanie....

 

(Przed naszymi oczami ukazuje się Yoshihito Nabeshima ubrany w mundur japońskiej policji politycznej – kempeitai. Mężczyzna trzyma w dłoni filiżankę, następnie podchodzi do stoliczka, z którego zabiera imbryk i nalewa herbaty do naczynia.)

 

książę Nabeshima: Crazy, mój drogi wiedziałeś, że zastawa z której pijesz pochodzi z XIV wieku i pochodzi od rodziny Cesarskiej? Nie odpowiadaj. Sabotowanie powiadasz... Nie martw się o takie błahostki, moje poświęcenie będzie na najwyższym poziomie. Prawdziwy problem mają oponenci, gdyż niezwykle rzadko przychodzi walczyć z 2 tak wszechstronnymi jednostkami ja Ty i moja skromna osoba.

 

SR Crazy: Nie bądź pyszny.

 

Książę Nabeshima: To nie pycha, to duma, japońska duma, książęca duma. Problem leży po drugiej stronie, bo widzisz Crash to typowy przykład młodzieńca, który przez większość żywota był oczkiem w głowie nie rodziców, lecz całej rodziny. Wszyscy bardzo się nim interesowali, dbali o edukację i rozwój. Miał tylko jedno zadanie: przynosić najlepsze oceny, zdobywać pierwsze miejsca, być najlepszym. W oczach jakże czcigodnych rodziców był ważny i wspaniały, ale tylko gdy miał czym się pochwalić. W efekcie uwierzył, że tak należy żyć. Groteską jest obecny stan Crasha, jego ciągła wiara, że tak trzeba funkcjonować. Nawet jeśli go coś przerasta, stara się to ukryć, ot choćby pod nazwa – Miasto Chaosu. Przykre jest też to co się stanie, on powoli traci siły udawać dłużej perfekcyjnego zawodowca. Złudny perfekcjonizm jest toksyczny, dochodzi samotność. W tym ujęciu dążenie do perfekcjonizmu staje się przekleństwem. Książę Nabeshima: Odrzućmy te wiarołomne opary hipokryzji i powiedzmy sobie szczerze, to jest poczekalnia śmierci. Te żałosne rurki, kawałki metalu bez duszy, te igły, wżerające się za każdym razem w moje ramię, w Twoje, w ich. Co ja robię w tym zbiorowisku plebejskich egomaniaków i prawie-trupów? Takich jak Vaclav, marionetek powleczonych cienką warstwą skóry, pod którą zalegają tony bądź też hektolitry prostactwa. Miotający się jak drobny opryszek, na głodzie narkomanii. Cóż zrobię? Nie mam pojęcia, czy coś się jeszcze zacznie. Czy może to koniec. Kto pierwszy skona? On? Vaclav? Bądź inny w śpiączce, w śpiączce życia marnego. Czy może ja? Mimo majestatu i egalitaryzmu? To przykra konwencja uczestnictwa w tym bagienku otoczonym wulgarną przemocą, lecz przemoc zalegalizowana normami nie jest nią stricte, jest przymusem. Kontynuując, Crash tak bardzo głosiłeś pochwałę ewolucji, więc sam zgotowałeś sobie przykry los. Trafiłeś uroczo na ewolucję w czystej postaci, na idealne połączenie wprost z Azji. Przykry jest twój los, bo będąc tam, w klatce, bez znaczenia będzie fakt, kto będzie ci partnerował, to wszystko odejdzie na plan dalszy. Faktem będzie kaźń, która się dokona, i za miliardami twardych słów, które wypowiadasz, zrozumiesz, że słowa są wzniosłe, lecz pozostają tylko komunikatami werbalnymi. W słodkich włóknach klatki one odejdą w niepamięć, pozostanie tylko żal, dobijający żal. Powstają dramatyczna poza i tragiczna konwencja nieprawdaż? Wzorcem antycznej Grecji możesz złożyć ofiarę z siebie, gdyż nic innego nie pozostanie. To urocze, ale widać w tym analogię do śmierci, pomyśl jak ten cały ból spłynie na twe wiotkie ciało, tak jakby ktoś ci odebrał matkę nagle. Jazzowski, Vaclav czy Tool, oni nic nie zmienią, oni ci nie pomogą. Tam zrozumiesz, że klaustrofobia działa także w większych pomieszczeniach, takich jak ów słodka druciana konstrukcja. Mentalne przygotowanie? Jest na nic, gdy los jest przesądzony, z drugiej strony jedynie myśli o świecie, który nagle wali się na głowę są hmm szczere i realistyczne w tym ujęciu. A ty? Ty już nigdy się nie pozbierasz, życie toczy się dalej. Następnie nie dojdziesz do trzeźwego osądu sytuacji, i zacznie się matnia, urocza, lecz agonalna. Uroczo prawda? Oczywiście. Po walce nie będziesz w stanie rozmawiać z innymi, będziesz inny. Kłamliwy mistycyzm próżnej ewolucji padnie jak spróchniałe drzewo, więc sądzisz, że będziesz mógł rozmawiać z innymi? Akceptować śmiech innych? Bawić się z innymi? Nie, to bardzo proste. Życie nie toczy się po prostu dalej, powstaje piętno. Kradzieże, małe przekręty, narkotyki, fałszywe słówka, pijaństwo, trup w otoczce żyjącego. Przy takich jak ty i twoi domniemani partnerzy, ja i mój partner jesteśmy jak mistyczne stworzenia wokół których powstaje oślepiająca aura. Nie bądź dumny, to grzech, dla tchórzy, innowierców, obmierzłych zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców pozostaje udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. Brzmi znajomo? Tak uczy wasza wiara, eh [japońskie] nawet do tego stopnia propaganda dumy działa. To przykre. Pójdziesz do piekła? Nie. Tutaj jest piekło. Wchodząc do klatki, jesteście bardzo, och [japońskie] bardzo bliscy uszkodzenia serca. Na tym polega urok tragedii, gdyż nie wchodząc sumienie zabije was od środka, powstanie jeden niezwykle mocny nowotwór o nazwie hańba. Wchodząc jednak do środka powstanie jeszcze większy nowotwór o nazwie przeznaczenie. Drogą przeznaczonych do nierządu, tak wy teoretycznie przeznaczeni do zwycięskich bojów, spotkacie się z okrutną prawdą.

 

(W tym momencie w pomieszczeniu pojawia się mentor księcia. W swym ręku trzyma dwa bambusowe kije w kije w kształcie katany.)

 

...: A może ostateczny sprawdzian przed dniem tryumfu?

 

(Nabeshima i SR Crazy spoglądają na siebie, po czym wychodzą bocznym wyjściem z zamku. W tym zapomnianym miejscu znajduje się jedynie trawa na której osadzona jest kilkumetrowa klatka. Obydwaj panowie wchodzą do środka. Rozpoczyna się walka. O dziwo każdy ruch jest blokowany przez oponenta, mężczyźni naprzemiennie atakują się, lecz bez rozstrzygnięcia)

 

Mija 10 minut.

 

(Wewnątrz trwa walka, lecz sytuacja jest patowa. Do stojącego poza klatką mentora dołączają po cichu Chiaki i Mitsuko.)

 

Chiaki: Zwyciężą?

 

...: Wygląda na to, że zapomniany i wyklęty duch Azji odrodzi się na swej naturalnej ziemi.

 

(Mitsuko delikatnie się uśmiecha)

 

Mitsuko: Uroczo.

 

(Wreslterzy nie mogąc przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę odrzucają drewniane bronie, przez chwilę spoglądają na siebie, po czym wychodzą z klatki. Obydwaj zmierzają w kierunku zamku, kamera zaczyna spowalniać prędkość nagrywania. W tle delikatnie rozbrzmiewa Dongmyeongseong & Soseono – "Sa Mo". Zaraz na wrestlerami podążają Mitsuko, Chiaki i mentor księcia. Obraz powolutku zanika, aż kończy swój żywot.)

 

 

 

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • Camp

    1

  • nasjazz

    1

  • Ja Myung Agissi

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Miałem być szczery więc taki będę. Choć czytam coś ponad fantastykę i powiastki sensacyjne to do takiej prozy przyzwyczajony nie jestem. Japoński klimat i tamtejsze obyczaje również są mi obce, bo wolę raczej trochę bliższy wschód (choć podobnie jak Nabeshima za Zachodem nie przepadam :) ) i też dlatego nie potrafię się tym zachwycać jako hobbysta. Jednak jako obiektywny czytelnik muszę przyznać, że sposób kształtowania charakterów postaci to wyższa półka (nie najwyższa, bo ta zarezerwowana jest dla Raskolnikowa i Lady Makbet :P). Jak wiadomo we wrestlingu jednym z najważniejszych aspektów jest gimmick - być może Nabeshima nie jest tak kontrowersyjny jak Whiped, ale w żadnym wypadku nie oznacza to, że jest od niego postacią mniej wyrazistą. Mimo całej swej ekscentryczności jest postacią realistyczną, którą jednocześnie trudno byłoby spotkać przeciętnemu zjadaczowi chleba. Przechodząc jednak do sedna tego mało udanego wywodu, który miał być recenzją RPa - bardzo ładny i celny pierwszy speech, ciekawy motyw z Chiaki i dialog z Mitsuko. Ostatni speech choć pełen ładnych porównań w mojej opinii nie dorównał pierwszemu. Poza tym mam nadzieję, że motyw z mentorem w jakiś sposób mnie zaskoczy.
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Można się przyczepić do klimatu , ale ta azja właśnie sprawia, że teksty są oryginalne. Niektore cięższe , niektóre lżejsze. Jest inaczej a to zawsze dobrze :)

  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Ja spodziewałem się czegoś rodem z kina samurajskiego a dostałem... No właśnie, nie wiem co :P To plus, bo rp nie da się zaklasyfikować tak od razu. Niczym Robert L, jestem na "Tak."

  • Posty:  1 202
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Naprawdę ciekawe, barwne speeche. Bardzo ładnie opisujesz co się dzieje, dzięki temu czytelnik może wyobrazić sobie jaki jest ten "świat" w Twoim RPie. Czasami ten tekst jest długi jednak, może nawet ciut za długi, ale taki jest Twój styl i trzeba przyznać wychodzi ci to świetnie. :)

10136801454e08b07ab2e86.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...