Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rozgrywka w Easy Mode.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Mocne peruwiańskie słońce ledwie od paru godzin gości na lokalnym nieboskłonie, a już zdążyło uprażyć większość kraju swoimi wszędobylskimi promieniami. Tyczy to się również pewnej plaży ulokowanej nad wybrzeżem kontynentu Ameryki łacińskiej (terytorialnie przynależnego do Peru) odcinającego stały ląd od niezmierzonych pokładów słonej wody składających się na Pacyfik. Owy skrawek piaszczystego terytorium nie należał zapewne do głównych atrakcji turystycznych, gdyż nie było widać żadnych tłumów oddających się typowym, przynależnym plaży, rozrywkom. Nieliczne osoby tutaj się znajdujące podejmowały próby poprawienia swego bytu poprzez odnalezienie jakiegoś ciekawego fantu wyrzuconego na brzeg przez wody oceanu, tudzież oddawały się słodkiemu nic nieróbstwu. Wszystko to tworzyłoby niczym się niewyróżniający się obrazek dzikiej plaży w wersji latynoamerykańskiej, gdyby nie jedna wyróżniająca się ciekawostka. Otóż parędziesiąt metrów od linii wody, pośród rozgrzanych piasków, zaparkowany stał wybijający się nad tutejszą przeciętność kolorowy autobus z namalowanymi na boku wielkimi literami: Vacleaux. Kamera dynamicznie zmienia kadr, przybliżając się do bocznych, rozsuwanych drzwi pojazdu. Nagle jakaś dłoń pochwyciła klamkę i otworzyła je na całą szerokość, wpuszczając do środka oślepiające promienie słońca. Wewnątrz autobusu znajdowały się porozrzucane, puste (ku rozpaczy właściciela) butelki po miejscowym piwie, oraz inne przedmioty wszelakiej maści, od przenośnej konsoli klasy Gameboy Color, po jakąś sportową torbę, z której środka wyłaniały się różne typy odzieży codziennej. W tym całym bałaganie znalazło się dość przestrzeni dla dmuchanego materaca, na którym spał sobie snem sprawiedliwych niejaki Vaclav. Aktualny Tag Team Champion ubrany był dość luźno – bojówki obmalowane w ciemno/jasnozielony wzór moro, oraz czarny podkoszulek na ramiączkach z deka zapomnianym logiem: EWF Hard core Cafe (stylizowanym na logo pewnej znanej sieci restauracji). Częściowo jego twarz przesłaniał luźno narzucony kapelusz, całkiem podobny do tego, jaki nosił sam Indiana Jonem. Gdzieś obok materaca walały się bezpańsko porzucone trampki. Sielanka lidera ruchu Vacleaux mogłaby trwać i wiecznie, gdyby wspomniana wcześniej ręka nie pochwyciła go za ramię i potrząsnęła nim samym dość gwałtownie.

 

 

Głos: Vaclav, wstawaj!!!

 

 

Wzbudzony nagle Vaclav powstał z miejsca tak energicznie, ze uderzył głową w obiektyw, przez co pojawiły się zakłócenia, co po chwili przekształciło się w totalny brak obrazu…

 

 

Obraz powrócił już do normy, lecz tym razem oddalił się on od autobusu, przed którym stoi to sam Vaclav (pocierając obolałą część głowy) oraz jego agent – Hae Baeguk! Koreańczyk znajduje się w znacznie gorszej sytuacji, bo mimo, że nie ucierpiał w wyniku obudzenia Vaclava, to doskwierał mu dość znacznie upał, a to z racji włożenia skórzanych butów, spodni od garnituru i koszuli (mimo, że z krótkim rękawem). Dodatkowym zjawiskiem jest skrzynka lokalnego piwa, który to ostatni wyraz po hiszpańsku zapisuje się cerveza. Na tym jednym słowie zakończyć by się mogły wszelkie nawiązania do kraju goszczącego kolejną Paloozę, gdyż jest ono najważniejsze i wystarczające do komunikacji z każdą osobą władającą językiem hiszpańskim.

 

 

Vaclav: Ile razy mam powtarzać Bohdanowi, że nie lubię być budzonym w ten sposób?

 

 

Bohdan: Po pierwsze, to chciałbym zwrócić uwagę, że nie nazywam się Bohdan. A po drugie, to ile razy JA mam powtarzać, byś odbierał swój telefon? Przez twoje milczenie musiałem pofatygować się na samo Machu Picchu, gdzie ponoć to wraz z Nasem i panem Hogańskim mieliście dalej świętować zwycięstwo w War Games.

 

 

Vaclav(lekko niezadowolony): Tak też było w istocie, lecz do czasu. (Ekran zaczyna lekko falować, jakbyśmy mieli się właśnie przenieść się do dnia wczorajszego) Hej! (Do kamerzysty) Ani się waż sięgać po te sztuczki rodem z podrzędnego programu ekonomicznego, w którym dolar wzorem Chińczyków trzyma się mocno!. (Efekt ustaje) Trunki wszelakie lały się obfitymi strumieniami, ku radości naszego triumwiratu, a uściskom dłoni i gratulacjom nie było końca. Tak przynajmniej wtedy się mnie wydawało. Nadeszła jednak ta chwila, że butelki wypite za pomyślność: moją, Nasa, Crazyego i Szakala zaczęły układać się w całkiem pokaźnych rozmiarów kopiec usypany ku uwiecznieniu naszej Wiktorii. Wtedy to w raz z moim Tag partnerem ponownie zadziałaliśmy jak na mistrzów drużynowego wrestlingu przystało, sięgając po flaszę odznaczającą się swoim wschodniopolskim pochodzeniem. Oczywistym był fakt, że kolej na to, by wznieść kielonki za pomyślność Tosterowej familii, tak też się stało. To był początek końca…

 

 

Hae Baeguk: Co masz na myśli? Przecież zawsze powtarzałeś, że lubelski Sherwood jest krainą procentowym strumieniem płynącą. Czyżbyś miał już dość hulaszczego trybu życia?

 

 

Vaclav: Szkoda mnie słów na opisanie ogromu pomyłki Bohdana. Jednakże postawa jego jest bliska do tej, jaką żywił wczoraj bliski mnie Tony Hogański. Wiedziony on wdzięcznością za uratowanie jego mistrza od niebytu emerytury , a jego samego od męczarni jaką jest ponoć oglądanie Paloozy bez jego świetlistej łysiny, poczciwy Toster ponowił swe starania w kwestii swatów córki jego adoptowanej oraz mej skromnej, niezwykłej do żeniaczki osoby…

 

 

Hae Baeguk (pocierając brodę w geście głębokiej zadumy): Pomysł sam w sobie nie wydaje się zły. Ba, muszę przyznać, że Pan Hogański jest godny każdego jednego nadanego mu zaszczytu. Małżeństwo wyszłoby Ci i całemu Vacleux na dobre. Mógłbyś pokazać, że jesteś gotów do ofiarności i założenia podstawowej komórki społecznej, co z kolei dawałoby świetny przykład młodym zwolennikom. Nie wspominając już o odpowiedzialności za byt swój, oraz rodziny, co zapewne pozwoliłoby ci realniej i sensowniej spojrzeć na korzyści wynikające z naszej współpracy. Co odpowiedziałeś?

 

 

Vaclav: Nic, po prostu się odwróciłem i zniknąłem w dżungli. Nie odszedłem daleko, gdy jacyś potomkowie jakiegoś tutejszego plemienia, odprowadzili mnie ku cywilizacji i to za sam mój jeden podpis…

 

 

Hae Baeguk: Widzisz, ledwie przybyłeś tutaj, a już Vacleux jest rozpoznawane i cenione. To dobrze, bo oznacza to powodzenie pewnego projektu, który przygotowują dla ciebie w Argentynie… (widząc spojrzenie Vaclava) Ale o tym porozmawiamy później. Niemniej, czy to oznaczałoby, że wiecznie chcesz pozostać kawalerem?

 

Vaclav: Bohdan zapewne zna powiedzenie o wchodzeniu dwa razy do tej samej rzeki? (Hae Baeguk potwierza ruchem głowy). Tak więc radzę się ponownie zastanowić, niż próbować mnie do niej wepchnąć…

 

 

Hae Baeguk: Nikt nikogo nie będzie wpychał, ale taki ruch zaprocentowałby polepszeniem opini o tobie, a co za tym idzie, zwiększyłby przychody Vacleux. Bo może i wygrałeś War Gamet, ale nadal pozostajesz jak reszta – sam jeden, bez nikogo u swego boku. Ale wy młodzi macie teraz cały świat wywrócony do góry nogami… A właśnie, wsiadaj za kółko swego Vaclmobilu i ruszaj po Nasa, za parę godzin macie wystąpienie na house show promującym kolejną Paloozę…

 

 

Vaclav zerka na piwo, sięga po jedno, gdy gdzieś z szoferki dobiegają głośne ryki/warknięcia układające się w „Twist” Korna. Hae Baeguk dość niezdarnie ładuje się do niej i dzierżąc tryumfalnie vaclavową komę w dłoni, potwierdza połączenie. Po krótkiej, acz intensywnej wymianie zdań z drugim rozmówcą cały dialog dobiegła końca.

 

 

Hae Baeguk (zirytowany): Nas i Tony osiągnęli stan krytyczny i nie zjawią się na house show. Tak więc jego losy pozostaje w Twoich rękach…

 

 

 

Jedna z mniejszych hal w Limie. Warunki nie są oszałamiające, jednak znalazło się dość miejsca dla najważniejszych elementów wystroju areny zmagań EWF: Felixtron (wersja mini), rampa oraz kibice. Miejscowa ludność wykazała nawet tyle wrestlingowego obyciu, że przyniosła z sobą jakieś transparenty. Ale któż zrozumie ich tutejsze narzecze? Na pewno żaden czytelników, zatem możemy kontynuować opis zdarzeń. Show doszedł już do końca, czytaj – nie zdarzy się już nic, co przypuszczalnie było ciekawsze od tego, co działo się wcześniej, gdy… Można zapomnieć o ledwie co przeczytanym zdaniu, gdyż z głośników uderza Camp Kill Yourself „Flesz into Gear”!!! Rozentuzjazmowana ludność podrywa się z miejsc, by złączyć się w udzielaniu wsparcia człowiekowi, którego produkty stały się wyznacznikiem trendów między innymi w biznesie mięsnym. Vaclav, Vaclav, Vaclav – narastało wprost proporcjonalnie z w wzrostem zniecierpliwienia na niego przybycie. Ich cierpliwość nie została bez nagrody, gdyż tuż obok rampy na arene wjeżdża… Vacl - bus! Cheer eksploduje niczym popcorn w kuchence mikrofalowej, z trybun sypie się kolorowe konfetti. Pojazd zatrzymuje się po przejechaniu paru metrów, a z szoferki wyłania się sam aktualny Tag Team Champion (co zgodnie z matmą daje nam połowę mistrzowskiej drużyny).Vaclav jakimś cudem wspina się na dach furgonetki, by następnie unieść ręce w góre, z palcami ułożonymi w literę V (przystawiając palec środkowy do wskazującego, a serdeczny do małego. Po chwili otrzymał z trudem mu wręczony, z racji różnicy wysokości, mikrofon.

 

 

Vaclav: War Games… (oczywiście na Felixtronie umieszczone są stosowne napisy w języku hiszpańskim, dzięki czemu publika na wspomnienie tamtej walki reaguje radością ogólną) według definicji zaczerpniętej z literatury przedmiotu są walką drużynową, toczoną na dwóch, dwóch czasami jednym, ringach otoczonych stalową klatką. Wygrać można tylko przez odklepanie, lub zmuszenie do poddania się przeciwnika, ale wyłącznie od chwili, gdy na ringu znajdą już się wszyscy członkowie obu drużyn. Tyle, jeżeli chodzi o teorie, która ma pokrycie w praktyce. Tylko, że ktoś zapomniał wspomnieć iż wynik tej walki potrafi odmienić sytuacje na geopolitycznej mapie federacji. Zmieniają się granice stref wpływów, przejęciom mogą ulec punkty strategiczne, którymi w tym wypadku są pasy mistrzowskie. Co prawda, tego ostatniego nie udało się dokonać (heel heat publiki), ale wtedy też istniała możliwość, że pod naporem sojuszu z wschodnich części Polski białe imperium zła legnie wkrótce w gruzach. Pierwsze poważne działania tej kampanii zostały wykonane – na środku ringu wykonałem manewr dewastujący opór wroga, co zapewniło zwycięstwo w tej bitwie – połączone siły Psycho, Toola, oraz Kiry zostały doszczętnie rozbite! (Cheer + chanty: Vaclav, Vaclav, Vaclav!)

 

 

Vaclav (smutniejszym głosem): Lecz wszystko to zostało zniweczone jednym zapisem w karcie najbliższej Paloozy: „wszelkie zwycięstwa Jazzowskiego i Vaclava oznaczać będą utratę przez nich EWF World Title shotów”

 

 

Fani wydali z siebie heel heat przeogromny, jakby sam senior blanco pokazał swe białe rogi. Trwa to ciut dłuższą chwilę, tak więc Vaclav jest zmuszony poczekać z tych kilka sekund, aż nastaną warunki odpowiednie do kontynuowania przemowy.

 

 

Vaclav (kontynuując): Tym bardziej jest mnie przykro, że musiało to się stać właśnie tutaj, w Limie. Mój pierwszy, a dla EWF drugi, pobyt na południowo amerykańskim kontynencie powinien być znacznie przyjemniejszy. Ale, niestety dla mnie i dla Nasa oraz wszystkich fanów EWF, nie jest… Osłodą mają być dwie walki, ba do tego są to gimmick matche… Ale czym jest taka osłoda w obliczu całej goryczy zniweczonych starań? Niczym. To żaden bonus, o który walczy się w czasie gry, a którego to zdobycie daje ogromną satysfakcję. Wręcz przeciwnie, jest to sytuacja tak demotywująca, że prędzej każdy rzuciłby padem o podłogę a konsoli sprzedał kopa, niżby miałby przechodzić level owym bonusem uwieńczony. Normalnie bym się nawet ucieszył, w końcu w perspektywie mamy no holds barred match, ale… w takich okolicznościach nie cieszę się kurwa!

 

 

Publika jest zbyt zdezorientowana, toteż niepewny cheer miesza się z jeszcze nie pewniejszym pomrukiem niezadowolenia.

 

 

Vaclav: Co nie zmienia faktu, że od tak sobie oddam walkę, co to, to nie. No dq. Jakże pięknie to brzmi… Dwa wyrazy, a potrafią dodać walce tyle miodności, że statystyczny fan sportowej rozrywki ledwie potrafi powstrzymać się od berserskiego szału radości. Wszelkie możliwe pozycje z broszurki reklamowej sklepu wielobranżowego EWF są do wykorzystania – krzesła, stoły, drabiny, wystarczy wymienić nazwę, na pewno to mamy i chętnie zademonstrujemy działanie na ludzkiej czaszce. I to do tego na najlepszej jakości manekinach wypadkowych. Tak więc zapraszam do obejrzenia tego niezwykłego pokazu, a jeżeli zadzwonią państwo teraz, otrzymają możliwość osobistego wręczenia przedmiotu, który ma być przetestowany. Co do wspomnianych manekinów, to jeszcze nie jestem pewien, który zostanie wybrany, a który zostanie dla Nasa. I powiem szczerze: tamten będzie miał łatwiej… Ale to już inna historia. Kogo my tam mamy, achhh, Crash?

 

Fani generują coś na kształt heel heatu.

 

 

Vaclav: Obywatel Chaos City. No nazwa zaczerpnięta z najgorszego okresu Marvel Comics chyba. Chociaż, po zakupieniu ich przez Myszkę Miki, to nie wiem, czy ten najgorszy okres właśnie nie nadszedł. Crash, ciekawa nazwa miejsca zamieszkania to jedyna rzecz, jaką znaleźć można na liście „ciekawe” dotyczące twej osoby. Sukcesów większych brak, chociaż w niektórych kręgach zdobycie pucharu szczęściarza to osiągnięcie tak samo chwalebne, jak przejście jakiejkolwiek strzelanki z włączonym autofire. Level twej osoby ledwie wystarczy na wygranie (z przekąsem) „ciekawych” zmagań w dolnej części karty, a już się pchasz do zapodania boss mode, gdzie czeka cię tylko treściwy wpierdol i ujrzenie napisu „Game Over”, bo nikt nawet nie pomyślał u załączeniu możliwości savewoania. Więc łap tyle EXP ile możesz i wyciągnij właściwą naukę na przyszłość, by unikać w niej podobnych błędów oscylujących na granicy tendencji samobójczych. Może i jesteś zapaleńcem eXtremy, ale bądź świadom tego, że wkraczasz na salony prawdziwego mecenasa tej dziedziny wrestlingu, pragnącego przywrócić należne jej miejsce w EWF. Więc cieszę się, że chociaż w pewnym stopniu podzielasz moje działania, tak więc liczę na owocną współpracę w akompaniamencie uderzania co tylko się trafi w moje ręce, ku chwale EWF i radości zgromadzonej na arenie ludności Limy i milionów przed telewizorami.

 

 

Ludność Limy okrzykiem radości wyraziła swą wdzięczność za chęć dostarczenia jej tak nieszablonowej rozrywki.

 

 

Vaclav: Drugi „model” jest znacznie interesujący, a chodzi mnie mianowicie o Veguarda Jacobsena! (całkiem solidny cheer) Vegi jest całkiem perspektywicznym młodym talentem. Zdobył on Daemushin Title, co przemilczę, jako iż fanem króla Daemushina po prostu nie jestem. A także Evolution Title, co już się chwali i zasługuje na pewną dawkę podziwu. Tak, tak, dobrze słyszycie – podziwu. Każdy w miarę kumaty w dziejach EWF osobnik z dostatecznie rozwiniętą zdolnością łączenia faktów potrafi dostrzec, że pas ten był pierwszym etapem w karierze wielu przyszłych gwiazd. Nazwiska są tak znaczące, że gdybym je tu i teraz wymienił, to przez najbliższe pół godziny musiałbym wysłuchiwać zbiorowych deklaracji podziwu, tudzież silnej niechęci. A jako, że czas nagli, nie uczynię tego. Wiem, że wierzycie mi na słowo. Vegi właśnie osiągnął to, co oni kiedyś i widocznie ma ochotę wspinać się po szczeblach kariery najszybciej, jak się da. Cóż za zapał, cóż za młodzieńcy głód sukcesów, zupełnie jak u mnie, gdy moja kariera była w podobnym stadium. Jacobsen wstydzi się przyznać, ale po prostu widać gołym okiem, że poczuł on Vacleux!

 

 

Podjarana publika zaczęła chantować: Vacleux, Vacleux, Vacleux!

 

 

Vaclav: Jako idol i wzór do naśladowania pozostaje mi tylko przyklasnąć takiej postawie i wnieść swój skromny wkład w realizacje tychże dążeń. Oferując możliwość stoczenia walki oczywiście. Co prawda sama jej forma może mu z deka nie odpowiadać, ale mam nadzieje, że postawa młodego sportowca pozwoli mu dzielnie znieść tą niedogodność. Tak samo, jak pozwoli znieść mu to wszystko, co skrywa się za skrótem No DQ. Osobiście przyznam, że czuję się w miarę podekscytowany możliwością starcia się z kimś o tak porządnym guście muzycznym. Do tego będącym potomkiem Thora, którego uwieńczono nawet na stronicach Marvelowych stronic przepełnionych kolorowymi panelami otoczonych białymi ramkami. Mam nadzieje, że nasza walka stanie się również zarzewiem zacieśniania stosunków na linii Polska – Norwegia, z korzyścią dla obu naszych krajów.

 

 

Vaclav nastał się widocznie, gdyż zdecydował się zasiąść na przedniej krawędzi swego pojazdu.

 

 

Vaclav: Oczywiście, to dopiero początek. Zgodnie z prawem klasyka, jakim niezaprzeczalnie jest Street Fighter, po Round 1 następuje Round 2. Tak też będzie i tym razem, bo oto w ME (lekki cheer) ja i Nas będziemy bronić Tag Team Titles (całkiem duży cheer) w… Inca No Hold Barred Match!!!!!

 

 

Sporawy Cheer, na maksa uradowani fani zaczęli odprawiać pasujące do nastroju tańce rytualno – plemienne.

 

 

Vaclav: I o ile wcześniej zachowywałem konwenanse, to teraz muszę się zapytać: Czy was doszczętnie pojebało? Chcecie walczyć o EWF Tag Team Titles? No dobra, o ile Veguard jeszcze jakoś realnie mógłby o tym myśleć, to Crash powinien uczestniczyć w tej walce tylko i wyłącznie poprzez energiczne machanie łapkami przed telewizorem, jeżeli ten cud technologii dotarł w ogóle do tej jego mieściny chaosu. Czy zdajecie sobie sprawę, że walczycie z jedynymi mistrzami drużynowymi w historii EWF, którzy bronili swoich pasów w czasie War Games Matchu, a nie weszli tam tylko jako członkowie jednego z teamów? I do tego… obronili tych pasów!!!! (Big łyk? Nie – big cheer) Każdy z naszej czwórki, każdy z naszych milionowych zastępów związanych z Extreme Wrestling Federation zna wynik walki i dlatego stwierdzam, że jednak was POJEBAŁO! Ale widocznie tego właśnie trzeba, by zmierzyć się z Nasem, a zwłaszcza z mną w No Holds Barred Matchu. Nie myślcie, że zadowoli nas walka w ringu i jego okolicach, o nie! Zamierzamy urządzić wam wycieczkę krajoznawczą po Limie. Przetoczymy się przez każdą uliczkę, każdy zaułek, aż w końcu nie zostanie chociażby jedna cegła na cegle, gdyż to musi być EWF w najlepszej postaci, godne każdego adepta Vacleux!!!!!!

 

 

Cheer dochodzący do górnej granicy skali.

 

 

Vaclav: Tak więc na chwałę pijących kukurydziane piwo Inków… Wyniesiemy Limę wprost na wyżyny Extremy, gdyż Vacleux jest tu wyraźnie odczuwalny!!!

 

 

Vaclav ześlizguje się z dachu samochodu i ponownie tauntuje do rozentuzjazmowanej publiki. Okrzyki radości przemieszane z chantem: Vaclav, Vaclav, Vaclav! Były jeszcze długo słyszalne.

 

 

Przenosimy się na parking, gdzie wśród zaparkowanych tu „cudów” motoryzacji stoi znany już nam pojazd Vaclava. To właśnie on siedzi sobie z tyłu, popijając lokalne piwo. Po chwili podbiega do niego Hae Baeguk.

 

 

Hae Baeguk: Udało się, udało się! (Nie czekając na pytanie Vaclava). Zagrasz w Argentyńskiej telenoweli. (Vaclav wypluł piwo w geście zdziwienia, chce coś powiedzieć, ale Bohdan nie daje dojść mu do słowa) Zagrasz w niej białego mężczyznę, który został wychowany w amazońskiej dżungli przez tamtejsze plemię Indian. Wraz z nimi będziesz bronił drzew przed wycinką, w czym wesprą was działacze Greenpeace. Zakochasz się w młodej działaczce i chociaż nie będziesz znał ani słowa w cywilizowanym języku, co pozwoli pominąć twój brak znajomości hiszpańskiego, to siła waszego uczucia sprawi, że będziecie się rozumieć bez słów! To będzie hit!

 

 

Kamera robi zbliżenie na załamanego Vaclava chowającego twarz w rękach. Co jest ostatnim widokiem w tej transmisji….

 

 

 

Rp oddany po czasie, ale po konsultacjach z przełożonym, który stwierdził, że istnieja jeszcze jakieś szanse na jego przeczytanie.

  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • mu

    1

  • nasjazz

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Zagrasz w Argentyńskiej telenoweli. (Vaclav wypluł piwo w geście zdziwienia, chce coś powiedzieć, ale Bohdan nie daje dojść mu do słowa)

 

:lol: zaczynam sie przekonywać do tej Twojej subkultury .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Sam rp w odbiorze miły lekki i przyjemny z wieloma zabawnymi akcentami. W gimmicku tym zdecydowanie Ci do twarzy, ale kurwa - mógłbyś czasem oddać na czas. :P
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...