Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Kodomo wa kaze no ko | Iro-no shiroi-wa shichinan kakusu.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Stworzyłem swój amok, obserwując jak coraz bardziej zbliża się do mnie. Jego nieśmiertelna kruchość wyrosła z nieśmiertelnej słodyczy i piękna. Synkretyzm ten ucieleśnia tę odrobinę krwi, której nie potrafiłem upuścić, i tę odrobinę przerażenia, ukrytą za moimi prawdziwymi oczyma. Powstał, ponieważ pewnego ranka o wschodzie słońca powiedziałem sobie, że muszę wchłonąć cały ten lęk, niepewność i brud wokół, gdy zaś już wszystko znajdzie się wewnątrz mnie, pozamieniać to na słodkie krople rosy, które stworzą cukierki. A także dlatego, że jestem pewien, że zdołacie się tym zauroczyć. Y.N.

 

-----------------------------------------------------------------------

Rosja,

Cześć azjatycka,

Jekaterynburg, kilka chwil po main evencie Wrestlepaloozy.

-----------------------------------------------------------------------

 

[Widzimy korytarz rosyjskiej hali, początkowo całkowicie pusty, po chwili na ekranach pojawia się postać wrestlera EWF Scotty'ego Whipeda. Mężczyzna pospiesznie kieruje się w stronę najbliższych drzwi, jednak te są zamknięte. Wrestler próbuje je otworzyć siłą, niestety bezskutecznie. Krew mocno spływa z twarzy mężczyzny. W końcu Whiped ociera oczodół, dzięki temu zauważa, że to nie jest miejsce jego szatni, przechodzi dalej do właściwych wrót, które pospiesznie otwiera.]

 

Whiped: Ikkene! Ikkene, ikkene, [zjebałem] Chiaki jesteś tutaj?

 

[Po chwili pojawia się asystentka wrestlera]

 

Chiaki: Tak panie?

 

Whiped: Mam dość, rozumiesz? To już koniec, mój honor został zhańbiony, umów mnie z Esmeraldą, chcę, żądam rozwiązania mojego kontraktu. [cheer na arenie]

 

[W tym momencie słychać kolejny kobiecy glos]

 

Kobieta: Nie tak szybko mój drogi, twój kontrakt jest zbyt zawiły by obrażać się za jakieś drobiazgi.

 

[Kamera pokazuje postać, to Mitsuko]

 

Whiped: Kpisz sobie ze mnie, widziałaś co się stało? Widziałaś!!?

 

Mitsuko: Tak i nie uważam, że to dobry powód, aby rozwiązywać kontrakt, nie zachowuj się jak dziecko.

 

Whiped [spokojnie, lecz cedząc słowa przez zęby]: Nie przegrałem przez niecały rok, a teraz? Poległem w walce z człowiekiem małej wiary, polaczkiem bez czci.

 

Mitsuko: Wielka strata, jakże to przykre, wielki pan Whiped przegrał, gdzież och gdzież są twe rzemyki do biczowania się, jakże ty biedny i upokorzony jesteś...

 

Whiped: Nie uwłacza ci, że poległem w najważniejszej walce z człowiekiem, który świadomie mimo swego dyletanctwa cię obraża?

 

Mitsuko: Kwestia gustu, nie obchodzą mnie jego słowa, co mnie obchodzi to te twoje humorki. Idź zmyj tę krwawicę z twej twarzy, przebierz się, jesteś umówiony z Psycho i Scytherem, to chyba twoi przyjaciele prawda?

 

Whiped: Powiedzmy. Tak są.

 

[Whiped ma już odejść w kierunku łazienki lecz zatrzymuje go żona]

 

Mitsuko: I ubierz się jak człowiek, bez yukaty, żadnego ostrza, zrelaksuj się trochę.

 

Whiped [robi zniesmaczoną minę] : Masaka, desu ka. [niemożliwe, co się dzieje]

 

[Kamera przechodzi za wrestlerem, Whiped już ma się przygotowywać do wyjścia, gdy do pomieszczenia wbiega Chiaki.]

 

Chiaki: Panie, jakiś nieznajomy mężczyzna zostawił list.

 

[Whiped rozdziera papier, widzimy na górze tajemniczy aczkolwiek uroczy herb, którego znakiem jest drzewo kwitnącej wiśni, kamera dokonuje zbliżenia, cały tekst jest zapisany za pomocą kanji]

 

Whiped: "Spotkajmy się za 4 dni w pańskim ogrodzie, mamy ważną wiadomość do przekazania panu. Z wyrazami uszanowania A.N./Y.K."

 

[Whiped pada na kolana, krople krwi spadają na papier, po chwili całość tekstu zostaje zamazana.]

 

Dziwne, niech i tak się stanie. Możesz odejść Chiaki.

 

[Whiped przechodzi pod prysznic, kąpiel trwa kilka chwil, niezwłocznie po niej wrestler przebiera się i wychodzi.]

 

-----------------------------------------

Japonia,

Wyspa Honsiu,

Yokohama, prefektura Kanagawa.

------------------------------------------

 

Prolog

 

140 lat temu …

 

Podczas chaosu i rozłamu Szogunatu Tokugawa...

 

Istniał wielki imperialista w Kyoto...

 

Którego katana wyrzeźbiła drogę do rozkwitu ery Meiji...

 

Pomiędzy rozlewu krwi...

 

Zabijał...

 

On był najsilniejszy...

 

On był...

 

Kira...

 

Pomimo że chaos dobiegł końca...

 

Zniknął bez śladu...

 

[Na ekranie pojawia się postać młodego mężczyzny, postać jest odwrócona plecami do widzów, przez jego ciało bije oślepiający blask, długie czarne włosy swobodnie powiewają, mimo, że są związane za pomocą brązowej opaski. Postać jest ubrana w białą yukate, na plecach widać drzewko kwitnącej wiśni z dopiskiem Kira]

 

Ech...

 

[Kamera przełącza się, widzimy Whipeda siedzącego na małym fotelu z trzciny, miejscem akcji jest salon w domu byłego Evolution Championa.]

 

Whiped: Ech [japońskie] niepotrzebne wspomnienia, tak ładnie mówi się o tym, że ludzi z różnymi chorobami w funkcjonowaniu należy integrować z lokalną społecznością, przykre jest jedynie to, że śmietanka towarzyska niedorozwiniętych zebrała się akurat w EWF pod kryptonimami Jazzowski, Vaclav i Crazy. To przykre. Nie do końca wiem, co się przez to rozumie. W znanych mi społecznościach lokalnych nie zaprasza się spontanicznie sąsiada na kawę, ba, nikomu to przez myśl nie przechodzi przez okres pierwszych 10 lat wspólnego mieszkania. Widać EWF ma swój specyficzny urok. Teoretycznie na jakiej podstawie mielibyśmy więc sadzić, że wyjątek będą stanowić tu ludzie opóźnieni w rozwoju psychicznym, autystyczni albo inne osoby z dużymi i długotrwałym kłopotami psychicznymi. Modelowo przedstawiłem postaci ukochanych bohaterów każdego niedomagającego intelektualnie człowieka. Skracając ten wywód mówię o naszej złotej trójce. Miliony przedziwnych myśli przebiega przez moją głowę. Siedzę w domu sam, wychodzę na spacery do ogrodu, czasem gram na biwie, maluje obrazy. Lecz to wszystko nie zagłuszy uczucia pustki i splamionego honoru. Czasami jest znośnie, ale przez większość czasu czuję się pusto, dziwnie i upokorzony. Sądziłem, że jest to żal albo smutek, ale nie dominowała rozpacz, ani inna forma słabości. Boję się tego wrażenia, bo jest ono tak różne od gwałtownych uczuć chaosu, lęku i rozpaczy. Może jest to jakaś nowa odmiana szarości.

 

[Whiped sięga ręką w stronę stolika z którego zabiera jabłko, które po chwili zaczyna nadgryzać.]

 

Whiped: Ważnym elementem bycia żyjącym człowiekiem jest przecież właśnie możliwość pomieszczenia w sobie rozmaitych uczuć, zarówno dobrych, jak i męczących. A także możliwość posiadania elementarnego pojęcia, co one oznaczają, oraz pewności, że można je kontrolować, że nie przejmą nade mną władzy, nie zdominują całkowicie mojego życia. W czasie choroby nie rozumiałem swoich uczuć, były nienazywalne i chaotyczne, a wyrażały się w dziwnych konkretyzacjach. Nie mówiłem "teraz jestem tak sfrustrowany, że mam ochotę wyrywać sobie włosy". Po prostu wyrywałem sobie włosy. Nie próbowałem wyrazić tego, że sytuacja mnie przerasta i czuję jakbym walił w ścianę. Waliłem głową w ścianę. Nie zastanawiałem się nad tym, że presja, jakiej jestem poddany w życiu nasuwa skojarzenie z życiem wśród wilków. Nie jest inaczej w EWF, tutaj presja psychiczna i fizyczna jest ogromna. Widziałem wilki. Wszystko było barwne, żywe i twórcze ale jednocześnie męczące – moje uczucia teraz są jak dziki koń, przybyły wprost ze stepów. W tym całym cmentarzu intelektualnej i kulturowej Pandory jestem jak jednorożec, moja aura potrafi zauroczyć, lecz co jakiś czas nastaje czas zaćmienia słonecznego, wtedy blask zlewa się z ciemnością, to przykre. Pojawia się mnóstwo siły, mnóstwo życia, piękne, swobodne ruchy, fascynujące i oszałamiające – i zupełny brak możliwości zbliżenia się do nich, powstaje wręcz zagrożenie życia. Celem egzystencji w EWF nie była ewolucja czy też zabawa w zamianę dzikiego ogiera ze stepów w sennego kucyka ze szkółki jeździeckiej, ale oswojenie go na tyle, żeby pozwolił się rozwijać, tak aby zdobywać sam szczyt, a swoje talenty umieć wykorzystywać by lśnić w blasku. Żeby ujarzmić emocje, należało zastąpić i uzupełnić obrazy i konkretne działania słowami, zobaczyć związek pomiędzy tym, co się dzieje, a tym co czuje. Tak wygląda tworzenie catharsis ze sobą samym. Najważniejsze jest nauczenie się, jak rozpoznawać uczucia i je odrzucać gdy są niepotrzebne, a nie z nimi walczyć. Proces ten zajął mi wiele czasu, przegrana w debiucie, potem zwycięstwo w hardcore battle royal matchu, i co? I potem dwie porażki na jednej gali. To przykre, to był okres przepełniony walką z emocjami. Później pogodziłem się z nimi odrzucając je częściowo, to tak jak z ujeżdżanie konia, składa się to z wielu drobnych kroków, tak w tamtym przypadku wszystko odbywało się stopniowo. Aż nadszedł czas poprzedniej gali, ech [japońskie] emocje były zbyt wielkie, powstała pustka i pojawiło się uczucie zhańbionej godności. Lecz nie można siedzieć i gnić w swej własnej truciźnie. Oczywiście benzyna jest płynem, a płyn zazwyczaj gasi pożar, a jednak nie da się ugasić pożaru benzyną, tak samo jak nie można odpędzić nudy, i hańby robiąc jeszcze mniej.

 

[Kira sięga dłonią w kierunku małego stoliczka, na którym oprócz owoców widzimy mały imbryk i filiżankę. Whiped nalewa herbatę do naczynia, po chwili wrzuca do środka cztery kostki cukru]

 

Whiped: Wiecie dlaczego nigdy nie zdobyliście najważniejszego pasa federacji? Crazy? Nas? Vaclav? Nie dlatego, że brakuje wam talentu, bądź umiejętności, to barbarzyństwo z was wychodzi. Brakuje wam jednej ważnej części, taktu, może kultury, może delikatności. World Title jest jak kobieta, Scyther starał się wam to wpoić już dawno temu, wpoić abyście zrozumieli, a wy wciąż tworzycie ciemnogród. Skoro w tej uroczej konwencji główne trofeum jest piękną kobietą, o której serce walczy grupa herosów, to kim wy jesteście? Odpowiedź jest prosta, bandą hentaiów. Najpierw uroczo uśmiechacie się, kobieta jest zauroczona. Rozbieracie ją, wygrywając kolejne walki, całujecie jej piersi zdobywając title shoty. Ekscytacja sięga zenitu, dajecie jej obraz, który ją rozkochuje. Ona dotyka waszych włosów, wasz język sprawia, że jej serce szybciej bije. Pobudzacie ją, a ona gładzi wasze włosy. Wciągacie ją pod swoje ciało, to etap walki z dotychczasowym mistrzem. Kobieta nie jest jeszcze do końca rozebrana, a wy bez pardonu robicie swoje. Ona leży bez ruchu, ból drąży jej serce, z bólu nie może wycedzić ani jednego słowa, zastyga, nie może się poruszyć. Tylko wasze włosy wciąż uroczo pachną. Kołyszą się swobodnie. Kobieta leży martwo, a wy robicie swoje, ruch za ruchem, mocniej, szybciej, brutalniej. Trwa to okropnie długo i boli, lecz kobieta nic nie mówi. Tak długo, że ona nie czuje własnego ciała. Kobieta otwiera oczy i widzi jak każdy z was ją gwałci. Cedzi wam ostatkiem sił "tak bardzo się spieszyłeś, że nawet nie zdjąłeś ubrania". W efekcie doznajecie porażki. Na najbliższej gali nie będzie żadnej różnicy, Psycho zatrzyma swój pas, bo brak wam klasy i godności aby mu odebrać mistrzostwo.

 

[Whiped podnosi filiżankę, po chwili opróżnia zawartość naczynia]

 

Whiped: Chiaki.

 

[Asystentka Whipeda po chwili przybywa]

 

Whiped: Chodź, czas na naukę, przypomnę ci jak powinnaś żyć.

 

[Chiaki pokornie odchodzi z Whipedem w stronę drzwi, obraz chwilowo zanika.]

 

Pojawiają się często rzeczy, które chcielibyśmy zakończyć albo zostawić raz na zawsze.

 

Lecz czasem, musimy skonfrontować nasza przeszłość...

 

Wiec pewnego dnia, możemy odkryć...

 

Nasze przeznaczenie

 

Rozdział pierwszy: Ból

 

Oto scena bez przemienności ukazana, bez złośliwości, lecz z prawdą, szczerością bogom tylko znaną, tam gdzie świat na wyspie toczy swe życie, tam gdzie wielu bezwzględnych się narodziło,. wieki tradycji tam drzemią, tradycje tam kochają, tam gdzie literatura, gdzie sztuka. gdzie kanji żyją. Tutaj zrodził się Kira, chłopiec samotności nauczony, mimo delikatnej budowy jest bezwzględny, nie czeka na marny poklask, czeka, jego blask ciemność rozmyje, niebawem w zimnej stali zamknięty, łapie oddech za oddechem, wie co go czeka, nie zgadza się z tym, lecz pragnienie catharsis jego duszę wypełnia. To tutaj rozpoczyna się kaźń. W klatce, i tam się ona zakończy.. w brutalnej frakcji zamknięty...

 

[Kamera ukazuje nam miejsce, którego od dawna nie widział świat EWF. Przenosimy się za dom Whipeda, gdzie znajdują się małe drzwi wykonane z tytanu koloru czarnego. Przechodzimy dalej, w środku jest ciemno, dlatego zostaje zapalona lampka kamery. Przechodzimy przez korytarz, gdzie ściany wymalowane są na czarno, korytarz się ciągnie, ciągnie obraz słabnie. Po chwili korytarz kończy się, kamera zatrzymuje się przed schodami prowadzącymi na dół, jednak uwagę przykuwa napis na ścianie … wymalowany czerwona farbą]

 

Ciemność rodzi strach,

 

ciemność rodzi ból,

 

rodzi głód,

 

to otchłań,

 

to śmierć.

 

[Obraz odwraca się w stronę zejścia, przenosi się swawolnie po schodach w dół aż dociera do ich zakończenia przy którym są drzwi. Drzwi rozsuwają się, panuje całkowity mrok, nie widzisz nic, po chwili zapala się jedna jarzeniówka. Widzimy pomieszczenie, które podobne jest do laboratorium, widzimy stół na którym znajduje się prześcieradło, przy każdej ze ścian są czarne meble, które służą do wykonywania eksperymentów o czym świadczą probówki i palniki chemiczne. Pomieszczenie jest surowe, ale dźwiękoszczelne i bezpieczne.]

 

Whiped: Chiaki wiesz gdzie jesteś?

 

Chiaki [przestraszona]: Taak

 

Whiped: Bardzo dobrze, od wspomnień nie uciekniesz, mam coś dla ciebie.

 

[Whiped podchodzi do szafki z której wyciąga nóż z 20cm ostrzem. Whiped podaje broń Chiaki, kamera dokonuje zbliżenia]

 

Kira: Nie bój się, to twoja przeszłość, musisz znów poczuć chłód i dreszcze.

 

Chiaki: Ale ja już nie chce nikomu przykładać ostrza do krtani.

 

Kira: Nikt Ci tego nie każe, po prostu czuj, żyj tym, pamiętaj danse macabre Chiaki. To tak mało kosztuje, a jest takie urocze. Nacią...

 

Chiaki [szeptem] : ć ci żyłkę kosa, dotknąć mordercza dłonią, zabrać życie raz, to jak gaszenie zapałek na deszczu, dostaniesz swój własny pierdolony holocaust, nie będzie wiaterku z proszku, nie będzie słońca, nie będzie chęci, nadziei i ochoty, będzie kość, będzie ona, danse macabre ... quod me nutrit, me destuit ...

 

[Chiaki przerażona swymi słowami odrzuca przedmiot na podłogę]

 

Kira: Bardzo dobrze, możemy iść dalej.

 

[Para przechodzi do drzwi umieszczonych obok, szafy, Whiped otwiera wrota kluczem, w środku widzimy metalową klatkę, wysokości dwóch metrów, oboje wchodzą do środka.]

 

Whiped: Niektórzy twierdzą, że wnętrze tej lodowatej struktury wypełnione jest prochami ofiar, o których nikt nie pamięta. To miejsce, gdzie ból ma nowe znaczenie, każdy z tych drucików ma swoją historię, są delikatne, lecz każde uderzenie o nie sprawia ból, skóra staje się rozcięta, tkanka odłącza się od ciała. Tkanka bez krwi ginie, umysł bez bodźców traci świadomość, to ból. Lecz ciągle żyje, oczekuje, szuka, analizuje co może, tworzy się nowy wymiar wytrzymałości, nie czujesz władzy w mięśniach, ale za wszelką cenę chcesz przeżyć. Spokojnie, szybko i stanowczo, widzisz małą kulę światła, lecz tym razem nie rośnie, z boku jeszcze jedna, później następna i następna, chwilę później jest ich niepoliczalnie wiele. Nie poruszają się, nie płyną, nie rosną, a Ty nie wiesz co zrobić, padniesz, albo pozostaniesz w chwale.

 

[Whiped spogląda przez jedno z "oczek" klatki]

 

Kira: War Games IV to coś więcej niż wypowiedziane przeze mnie słowa, Jazzowski, Vaclav i mój znajomy SR Crazy vs Psycho, Tool i moja osoba. Walka w której nie tylko stawką są najważniejsze trofea EWF, lecz byt Kravena i Szakala. Lecz wszystko miało swój początek....

 

Kira: Pierwsza edycja, ktoś musiał stworzyć legendę War Games. Szakal & The Juice & Gangsta vs The Game & John Hangman & Kraven the Hunter. Szakal to było tak dawno pamiętasz coś? Jestem pewien, że pamiętasz przynajmniej dwa fakty, wygraną Koalicji, i fakt twojego pięknego klepania w matę z bólu, który powstał przez Kraven Crossface. Jakże to przykre, historia zatoczyła koło, tym razem to ty i Kraven, a właściwie wasz byt w EWF jest na szali, te wszystkie pasy, które są stawką są ważne, lecz waga na której stoicie chybocze się na boki, jak dziurawa łódka na morzu. Wygra nasz team – Kraven, przegra – Szakal zostajesz. Nie jest Ci przykro, że z mistrza świata stałeś się pośmiewiskiem Szakal? Chowasz się jak szczur w kanałach, tworzysz konspiracyjny sabotaż, mania pozostania w EWF pozbawiła cię logiki w umyśle. To wszystko co czynisz, jest jak bieg ślepca przez pole minowe. Scyther jest doskonalszym komisarzem, im szybciej się z tym pogodzisz, tym twój los i twa dusza będą szybciej uleczone. Kraven za to, mimo, że został omamiony twymi dziecinadami, ma ten komfort, że powróci legalnie do EWF. Ja, my gwarantujemy to swymi nazwiskami. Druga edycja, Kraven & Szakal & Wolf vs Marco & Sandman & Dark Avenger, także była urocza. Nowa karta historii została napisana, przez coś czego odniesieniem jesteście wy. Kraven, Szakal, mieliście tak doskonały team, lecz oczywiście twój egoizm Szakal zniszczył wszystko, postanowiłeś po raz pierwszy sprzedać się dla zysku, dla Martinez. Co się w efekcie stało? Powaliłeś Kravena, władzę odzyskała Esmeralda, może to i uroczy uczynek z perspektywy czasu, lecz wtedy to była zdrada czystej wody. Na koniec, żeby tradycji stało się zadość, doszło do trzeciej edycji: Kraven & Sandman & Szakal vs Bubba & Dark Avenger & Tool. Szakal historia nie kłamie, trzecim razem także twój team przegrał, a ja jestem wielkim czcicielem tradycji, dlatego nie dopuszczę, aby tak szlachetny rytuał padł, nie bądź ignorantem, tym razem team którego jesteś pseudo patronem polegnie w niesławie, a Ty ostatecznie znikniesz, a razem z tobą cześć nietolerancji, słabości i marności EWF, które reprezentowałeś.

 

[Nagle słyszymy głos...]

 

Głos: Sam jesteś marny...

 

[Kamera zmienia kierunek "patrzenia" widzimy Mitsuko, która wbija mężowi strzykawkę w szyję i wtłacza jakiś płyn. Whiped chwieje się na nogach. Mitsuko pospiesznie odchodzi. Chiaki kryje się za klatką]

 

Mitsuko: Daj spokój, na ciebie szkoda środków nasennych.

 

[Mitsuko odchodzi]

 

[Mimo wstrzyknięcia specyfiku, Whiped trzyma się na nogach, po kilku chwilach, pada na kolana. Przed jego oczami tworzy się biała aura, dokładniej czyste białe światło, po chwili pojawia się postać kobiety w śnieżnobiałej sukience. Kobieta zbliża się ku Whipedowi, jej hebanowe włosy wnoszą się jakby wiatr nimi targał.]

 

Kobieta: Yoshi, być może pewnego dnia zrozumiesz, jak wiele wylałam łez, błagając na kolanach tych nędznych bękartów. Krzyczałam tamtej nocy, wzgórza odpowiadały echem, a ludzie śmiali się. Walczyłam z bólem. Mówili, suka ze wścieklizną, musi cię urodzić. I dlatego musiałeś wyjechać, zniknąć, przygotować się na powrót, żeby zrozumieć kim naprawdę jesteś, gdzie się urodziłeś, aby docenić i pokochać tę magię. Podnieś się Yoshi. Nie widząc własnych wspomnień, to tak jakbym już nie żyła. Jesteś wyczerpany, jak wycieńczony ptak. Nie okryłeś się hańbą, to tylko złudzenie, pamiętaj kim jesteś...

 

[Postać kobiety rozmazuje się, kamera pokazuje Whipeda, który jest blady jak ściana]

 

Whiped: Mamo? Mamo! Odrętwiałem, tak niespodziewanie, jedno ukłucie, ech [wypowiedziane spontanicznie] teraz drugie.

 

Głos: Panie, panie, słyszysz mnie?

 

Kira: Kim jesteś?

 

Głos: Chiaki desu ka.

 

Kira: Ah Chiaki, co się dzieje?

 

Chiaki: Twoja żona wstrzyknęła tobie środek nasenny, podałam antidotum, wstań panie, mamy gości w ogrodzie.

 

[Whiped lekko zataczając się powraca do normalnej pozycji]

 

Whiped: Trumna, kaplica i karawan, to wszystko mogę dla was zrobić. Trumna będzie z ozdobami. Model imperialny.

 

Co mi odpowiecie na proste pytania?

 

Gdzie idziesz?

 

- Idę do nieba.

 

Po co?

 

- zrywać kwiaty

- zrywać kwiaty

 

Gdzie idziesz?

 

- Idę do nieba.

 

Po co?

 

- zrywać kwiaty

- zrywać kwiaty

 

Gdzie idziesz?

 

- Idę do nieba.

 

Po co?

- zrywać kwiaty

- zrywać kwiaty

 

Kira: Takie to proste moi mili. Musicie śpiewać, Crazy, Vaclav, Jazzowski wiecie po co? Aby ukryć wasz strach. Ukryć wasze rany. Udawać, że nie istnieją. W mojej domu musisz chodzić bardzo blisko ścian. Jeśli tego nie zrobisz, nie zrobicie, złapie was zagubiona dusza i możecie skonać. To przykre. Zostanie sama skóra i kości, przez nie zwracanie uwagi na zagubione dusze. To ma swój wielki urok.

 

Whiped: Niektórzy mawiają, że klatka tworzy własne dźwięki, te dźwięki akordy, a akordy muzykę. Mawiają, że więzione niegdyś syreny morza żółtego natchnęły te druty. Nikt nie wie jak długo to trwa, to porozumienie. Dlatego, aby magia trwała dalej, trzeba zerwać z mrocznego pola garść chininy. Wręczyć je syrenie. Zacznie liczyć, aż przeliczy każde ziarnko. Ziarno liczy się rok. Kiedy syrena skończy liczyć, zabierze składającego ofiarę do morza, ale ... ziarna chininy są zbyt trudne do policzenia, syrena będzie wycieńczona. Więc składający ofiarę może na zawsze korzystać z ich daru. Wiem, że jesteście ludźmi znikomej wiary, ale z boską pomocą odkupię swą hańbę, oczyszczę się. Tylko śmierć jest obowiązkiem. Reszta jest dlatego, że tego chcemy. War Games. Niekoniecznie tego chciałem. Wychodząc na ring mamy coś z mordercy, bez względu na ofiarę jaką musimy ponieść. Tak przemija życie.

 

[Chiaki spogląda na Whipeda]

 

Kira: Chiaki patrzysz na mnie, teraz zrozumiesz urok klatki. Wychodzę do łazienki obmyć zakrwawioną szyję, wracam, stoję naprzeciwko Ciebie. Podnosisz głowę, żeby na mnie spojrzeć, a ja wbijam nóż prosto w twój brzuch. Nie ruszasz się. Patrzymy na siebie stojąc twarzą w twarz. Czuję się zaskoczony twoim wyrazem twarzy, lecz zanim w pełni uświadomię sobie co się stało, okazuje się, że ledwie stoję. Robi się spokojnie i cicho, a ja oblewam się potem i czuję, że odpływam, odpływam gdzieś daleko. Zjawia się policja. Dwa noże, dwoje zakrwawionych ludzi. Przyszła Mitsuko i patrzycie, nie! Gapicie się na mnie. Nie wiem, kto wezwał policję. Zamykają mnie. Skoro pochodzisz z Tsuchiury, czeka mnie marny los. Co dzień rano muszę wychodzić na dziedziniec razem z innymi więźniami i klęczeć przed ogromnym hasłem "Wyrozumiałość dla tych, którzy zeznają, surowość dla tych, którzy milczą". W więzieniach pełno jest takich pouczających sloganów, wyrytych w murze czymś bardzo ostrym. Z nikim nie rozmawiam. Obawiam się otworzyć usta. Kości zostały rzucone: mój los już nie znajdował się w moich rękach. Mitsuko przyszła by mnie odwiedzić. Pytała jakie to uczucie wbić komuś nóż, cóż za ironia, pyta, lecz doskonale wie. Zastanawiam się chwilę, lecz milczałem. Szczerze mówiąc, to takie uczucie jakbym wbijał go w bawełnianą poduszkę. Mitsuko pyta, czy żałuję. Odpowiadam że nie mam pojęcia. Nie wiem, dlaczego dźgnąłem Ciebie Chiaki, nie wiem. Nie przyszło mi do głowy, że mogłaś umrzeć. Zasługuję na karę i pamiętam o tym. Ale to miejsce jest ohydne, nawet nie wiesz jak bardzo. Wszędzie fekalia, mocz i odchody. Ludzie są tu jak zwierzęta. Czuję coraz bardziej, jak obchodzą mnie bakterie, a jedzenie wzbudza wymioty. Życie na wolności jest takie urocze, nawet jeśli żyjesz w skrajnej nędzy. To nigdy mnie nie dotyczyło, ale widziałem wielu szczęśliwych. Nic nie mów odpowiedziała Mitsuko, nie będą cię tu trzymać długo. Byłam u Chiaki, tak, dobrze słyszysz, mimo mej niechęci do niej. Wyszła już ze szpitala i chce i pomóc. Niedługo stąd wyjdziesz. Wypuszczają mnie, czuję się zdruzgotany i przemęczony, ekstremalnie, na granicy wegetacji. Czuję uczucie wolności. Mitsuko prowadzi samochód, ja patrzę przez okno, mam poczucie, że moje życie stanie się teraz ciekawsze i ekscytujące. Długo patrzę przez okno, bezkresne równiny przypominają moje serce, bezlistne gałęzie nagich drzew wyrażają mój nastrój. Nadchodzi wiosna. Świat jest taki rozległy. Taki jest urok, albo jeśli wolisz klątwa klatki. Ciągła kaźń, aż ktoś padnie ostatecznie, ktoś zemdleje. Wchodzisz do niej prosto, wychodzisz jako zwycięzca, pokonany albo ciebie wynoszą. Pozostaje ból, fizyczny i psychiczny, ten sam jak podczas dźgnięcia nożem.

 

[Kamera przenosi się w stronę Chiaki, na jasnej buzi kobiety widać swobodnie cieknące łzy]

 

Kira: Chiaki, chodź, za mną do ogrodu.

 

[Światło w ciemnym pomieszczeniu powoli gaśnie, kobieta i mężczyzna znikają powoli idąc po schodach]

 

Rozdział drugi: Honor

 

[Przenosimy się do ogrodu posiadłości Whipeda, w centralnej części widzimy drewniany stolik przy którym siedzą dwie osoby – kobieta i mężczyzna. Oboje mają nakrycia głowy zakrywające pole widzenia kamery, więc nie wiemy dokładne któż odwiedził wrestlera EWF. Whiped z Chiaki podchodzą bliżej]

 

Kira [mocno zdziwiony] : Co ty tu robisz?

 

...: Dlaczego jesteś zdziwiony, nie dostałeś mojego listu, po gali w Rosji?

 

Whiped: Dostałem, lecz nie spodziewałem się ciebie tutaj.

 

...: Czy to nie jest urocze?

 

Kira: Co?

 

...: Niespodzianka, przejdźmy do konkretów, mam dla Ciebie list, którego oczekiwałeś.

 

[Whiped zabiera bialutką kopertę, którą delikatnie rozdziera, wczytuje się w kaligraficzne pismo, po czym pada na kolana]

 

Kira: Masaka

 

...: Nie, to prawda, czas rozpocząć nauki.

 

Kira: Jakie znowu nauki!?

 

...: Musisz się nauczyć jak być tym kim jesteś, jak tworzyć pochwałę życia boskiego.

 

Kira: Nie mogę, mój honor został splamiony, nie jestem godzien.

 

...: Jeśli nie jesteś, to kto twoim zdaniem zasługuje swym pochodzeniem na to. Ty jesteś jednym z nas, jesteśmy w Japonii. Niektórzy twierdzą, że Japonię stworzył miecz. Mówią, że starożytni bogowie zanurzyli koralowe ostrze w oceanie, a gdy je wyciągnęli, cztery krople spadły z powrotem do morza. Te krople dały początek wyspom Japonii. Moim zdaniem Japonia została stworzona przez garstkę ludzi o niezwykłej odwadze. Wojowników, gotowych oddać swoje życie za to, co wydawało się stawać zapomnianym słowem ... honor.

 

Kira: I gdybym to odrzucił, gdybym był na tyle prosty aby hańbić swe imię, byłbym nikim. Zostałoby mi obnażone ciało. Okaleczone. Zostawione gdzieś na pustkowiu, by gnić na słońcu.

 

...: Nie martw się, przybyłem abyś dopełnił swą drogę, nie minie wiele czasu a ci którzy będą twymi adwersarzami poczują jak ktoś, kto ich nienawidzi z całej siły, łapie ich włosy gdy leżą pokonani i bezbronni. Po czym nacinasz tępym zardzewiałym nożem brzeg ich czoła. Prostym ruchem, podobnym do piły, później czują odrętwienie i nagle szarpnięcie, by oderwać włosy od jeszcze trzymających tkanek. Z każdym włóknem systemu nerwowego. Teraz wiesz, jak będą się czuć, ci którzy swą ignorancją nakarmią się tak obficie, co spowoduje powstanie wewnętrznej pychy.

 

Kira: Wiosną, śnieg stopnieje, przejścia staną otworem. Samuraj, cóż to oznacza? To proste - służyć, co znaczy być samurajem? Całkowite podporządkowanie się zasadom moralnym. Odnalezienie wewnętrznego spokoju. Osiągnięcia mistrzostwa we władaniu mieczem. Jest kilka rzeczy w kulturze europejskiej, których nigdy nie zrozumiem. To co widzę podczas każdej podróży do Polski pozwala mi kwestionować pogląd, że w Afryce są kraje trzeciego świata. Nie widzę szczególnej różnicy między tymi najbiedniejszymi a ów polską. Japonia ech, to miejsce gdzie jest coś mistycznego. Coś co może na zawsze pozostać dla was niejasne, nie z powodu różnic kulturowych, lecz intelektualnych. To nieznana moc, której nie jesteście świadomi.

 

[Kamera kolejny raz przechodzi na stronę japończyka, którego lica ukryte są pod "stożkowym" kapeluszem]

 

....: Idealny kwiat to rzadka rzecz. Możesz całe życie go szukać i nie będzie to żywot zmarnowany. Oczy tygrysa stały się moimi, teraz są twoimi, wiesz co mam na myśli?

 

Kira: Wiem [Kira kłania się delikatnie]

 

...: Potrzebujesz pocieszenia?

 

Kira: Nie, nigdy nie doświadczyłem uczuć wyższych. [Whiped podchodzi do kwiatów puszczających pierwsze pąki] Rośliny mówią prawdę. Nie są jak ludzie. Z łodyg możesz wszystko odczytać. Życie i wspomnienia. Ziemia musi być przenoszona z góry ba dół, więc słońce nie zawsze ogrzewa te same warstwy. Co się dzieje? Jeśli nie ogrzewa, tworzy się skorupa, i roślina szybko usycha.

 

....: Z głębin cierpienia i kłopotów spoglądają.

 

Kira: Mam koszmary.

 

...: Każdy samuraj ma koszmary, widziałeś wiele rzeczy.

 

Kira: Widziałem.

 

....: A jednak nie boisz się śmierci, ale czasem sam o nią prosisz. Czyż nie jest tak?

 

Kira: Tak. Jest tak.

 

....: Czasem zdarza się to człowiekowi, który widział to co my. Wtedy przychodzę do tego miejsca moich przodków, do tej świątyni iii rozważam. Jak te kwiaty... wszyscy umrzemy. Żeby poznać sens życia w każdym oddechu, w filiżance herbaty. W każdym życiu, które poświęcamy. Droga samuraja. Życie w każdym oddechu. To jest Bushido Kira.

 

Kira: Tak mistrzu, wiem. Mimo, że nasz status społeczny jest równy muszę się tak zwracać. Nie przeszkadza Ci to?

 

...: Nie, to ma swój urok Kira.

 

Kira: Jestem żywym bogiem, tak długo jak robię to, co zostanie uznane za słuszne.

 

...: To przykre. Musisz znaleźć mądrość dla nich wszystkich.

 

Kira: Lecz zhańbiłem się, przegrywając, to już koniec. Przez ponad 1000 lat nasi przodkowie chronili naszych ludzi. A teraz ich zawiodłem.

 

...: Więc odbierzesz sobie życie w hańbie?

 

Kira: Hańba za życie w służbie? Dyscyplinie? Współczuciu? Droga samuraja nie jest już nikomu potrzebna.

 

...: Potrzebna? Cóż może być bardziej potrzebne?

 

Kira: Umrę od miecza, swojego lub mego wroga.

 

...: Niech zatem będzie to miecz wroga. Mój ojciec uczył mnie jak wspaniale jest umrzeć w boju. On w to wierzył.

 

Kira: Ja swojego nie znam, dopiero poznałem swe prawdziwe pochodzenie, choć czułem je od dawna. Bałbym się umrzeć w boju.

 

...: Ja również.

 

Kira: Wierzysz, że człowiek może zmienić swoje przeznaczenie?

 

...: Myślę, że człowiek zrobi co może, dopóki jego przeznaczenie nie zostanie ujawnione.

 

Kira: Tak, lecz wielu uznaje nasz naród za śmieszny, zabawnych mężczyzn i bladych kobiet. Na najbliższej gali, będę musiał zmierzyć się z kwintesencją upadku moralnego i cywilizacyjnego, gminem w najczystszej postaci. Dlatego postanowiłem, że w wypadku oporu ze strony ignorantów, co z pewnością nastąpi, wprowadzę w życie oficjalną politykę Cesarstwa Japonii sprzed 1945 roku. Cóż to jest? To polityka trzech całości: wszystko spalić, wszystko zniszczyć i wszystko zabić. Niech za wzór posłuży przykład Chin, tak się uroczo składa, że Crazy jest tam szanowanym obywatelem. Jakże to przykre. Cofnijmy się do roku 1937/38, do ówczesnej stolicy Chin, do Nankinu. 13 grudnia poszczególne bataliony japońskie otrzymały rozkazy, by "podzielić jeńców na grupy po dwunastu i pojedynczo rozstrzeliwać". Dla przedstawicieli kultury samurajskiej, w której piloci brali ze sobą do maszyn miecze zamiast spadochronów, a poddanie się uważali za gorsze od śmierci, widok wroga, który skapitulował, choć miał przewagę liczebną, był równie niepojęty, co odrażający. Największa jednorazowa egzekucja jeńców, przeprowadzona została koło góry Mufu, na północ od Nankinu; rozstrzelano tam, używając przeważnie karabinów maszynowych, 57 tysięcy żołnierzy i cywilów. Zabijano też ludność przedmieść i pobliskich wiosek, jako przebranych w cywilne ubrania żołnierzy; nikomu nie przeszkadzał przy tym fakt, że wśród posądzonych o to były kobiety i dzieci.

 

Dźwięk tych strzałów mieszał się z wyciem i rozpaczliwymi jękami. Każde ciało przebijano dla pewności bagnetem, czasem oficer próbował na nim swego miecza. Zwłoki oblewano benzyną i podpalano, ale benzyny wkrótce zabrakło; "Rezultatem" - "była góra zwęglonych ciał". Trupy nadpalone i nie, rzucano w nurty Yangzi.

 

Ofiary zakopywano żywcem (czasem tylko po szyję; cięto je wtedy mieczami), tratowano końmi i czołgami, wieszano za języki na hakach. Niektórych, zakopanych w ziemi po pas, kazano rozszarpywać wielkim psom, innych krzyżowano, przybijano do drzew i słupów telegraficznych, oddzierano im pasy skóry, odcinano nosy i uszy.

 

Póki nie zabrakło benzyny palono też nankińczyków żywcem gromadnie, po uprzednim spędzeniu na skwery i place. Inny rodzaj rozrywki polegał na "wysyłaniu Chińczyków na ryby" poprzez wpędzanie ich nago do lodowatej w grudniu i styczniu wody Yangzi i na częściowo zamarznięte, otaczające miasto stawy Mo Zhou, Xuan i Wu; próbujących wypłynąć ostrzeliwano i obrzucano granatami. Dzieci, a nawet niemowlęta, nadziewano na bagnety.

 

Prasa japońska o wydarzeniach: "Podporucznik Mukai Toshiaki i podporucznik Noda Takeshi, obaj z jednostki Katagiri z Kuyung, przeprowadzający przyjacielskie zawody zmierzające do sprawdzenia, który z nich pierwszy powali stu Chińczyków w walce przy użyciu miecza zanim wojska japońskie całkowicie zajmą Nankin, są w końcowej fazie swej rywalizacji, idąc nieomal łeb w łeb. W niedzielę [tj. 5 grudnia] wynik był następujący: podporucznik Mukai - 89 i podporucznik Noda - 78."

 

Tydzień później doniesiono, że ponieważ żaden z obu bohaterów nie mógł stwierdzić, który pierwszy przekroczył setkę, poprzeczkę podniesiono do stu pięćdziesięciu. "Klinga miecza Mukaia została nieco uszkodzona podczas zawodów. Wyjaśnił, że był to skutek przecięcia Chińczyka na pół, wraz z hełmem i wszystkim. Wyścig, jak oświadczył, był frajdą."

Japończycy wdzierali się do domów, lecz także do chrześcijańskich kościołów i szkół niedzielnych; mniej więcej jedna trzecia gwałtów miała miejsce w biały dzień i na oczach rodzin. Ofiar nie chronił ani wiek, ani kondycja społeczna - były wśród nich mniszki buddyjskie, małe dziewczynki, które potem zwykle rozpłatywano mieczem, nastolatki, które czasem gwałcono przez dwa dni bez przerwy.

 

Wielu Japończyków wierzyło podobno, że zgwałcenie dziewicy uczyni ich potężniejszymi w bitwie, inni wykonywali amulety z włosów swoich młodocianych ofiar, mające jakoby chronić przed ranami.

 

Whiped: Uroczo prawda? Wątpię, że będę musiał się dopuszczać takich uczynków, to pewien wyznacznik maksimum kreatywności nas – narodu japońskiego.

 

...: Pamiętaj o tym, zawsze, aż do kresu twego żywota. Pamiętaj kim jesteś i skąd pochodzisz Yoshi. Mam coś dla Ciebie [mężczyzna wyciąga zza pasa swej yukaty katanę w czarnej pochwie]

 

Kira: Cóż to?

 

...: Wyjmij i przeczytaj Yoshi.

 

Kira: Fuchi, habaki, hebanowa kashirai ten mon, gdzies już go widziałem.

...: On do nas należy, płynie w nas ta sama krew Yoshi.

 

Kira [spoglądając na oshigate]: Należę do rodu łączącego tradycję z czasami współczesnymi.

 

...: Tak i nie zapominaj o tym. Ludzie mają swoje przeznaczenie, wierzę, że teraz odnajdziesz tę odrobinę spokoju, której wszyscy szukają. Lecz tylko niewielu znajduje.

 

Kira: Tak, lecz smuci mnie jeden fakt, właściwie człowiek.

 

...: Niech będzie potępiony na wieki, spali się w naszym boskim blasku.

 

Kira: Nie umiem już szukać cierpliwości dla ciebie Crazy, żadne racjonalne i logiczne argumenty do ciebie nie trafiają, co zaczyna pachnieć ignoranctwem, to przykre. Nie jest niespodzianką, że nie można tobie ufać, jesteś polakiem. Wielkie wiece populizmu, pieśni plebejskie, w których kocha się gmin, a każda forma elokwencji i nieszablonowości nazywana jest nudą. Crazy, Crazy, piękno kobiece jest dla Ciebie obce, tutaj koniecznie trzeba wrzucić słowo paszczur i mameluk, jedyne z rodzaju złożonych w twym słowniku. To przynosi tumany kurzu, brudu, brudu zagłady, czy zginiemy? Czy jesteśmy aż tak skostniali by zniknąć zhańbieni przez prostaka? Ja rozumiem, że me słowa nie są atrakcyjne, nie porywam tłumów, mężczyźni nie rozdzierają na mój widok szat, a kobiety nie rzucają maskotkami i stanikami, twój "urok" tworzy narkotyczną wizję. Wizję z która ja się nie zgadzam, której nie akceptuje, to cnota od wieków była najwspanialszą wartością, niestety czasy się zmieniły, teraz panuje kult barbarzyństwa. Przykre jest to, że ów kult porywa masy, cóż za groteska, plugawy motłoch wybrał sobie ciebie za wzór, za model. Mym nieszczęściem jest fakt, że cię spotkałem na mojej drodze, ironią jest sytuacja gdy stajemy naprzeciw siebie. Ludzie prości widzą w tobie bożka, jak widać kult złotego cielca trwa wciąż, mimo upływu tylu wieków trwa. Wracając do Ciebie, mam wszechmocne wrażenie, że twój autyzm nie pozwala tobie zrozumieć niektórych rzeczy. Zrozumiałe jest wiec twe maniakalne uwielbienie niektórych bodźców i przedmiotów, tak jak np róg Avengera. Stąd też niechlujny styl ubioru i fascynacja miejscem, gdzie nie jesteś autorytetem. Kolejnymi dowodami są: to twoje chroniczne ubieranie się w identyczne ubrania, niezależnie od okazji. Szeroko rozwarte oczy i wyraz twarzy bez emocji, trzymanie zwykłych przedmiotów w dziwny sposób, bądź mania na punkcie dewocjonaliów. I na koniec, ta twoja bezceremonialność, która odrzuca mnie okrutnie. Kult barbarzyństwa niestety trwa, to przykre.

 

...: Zawsze trwał, w każdej dziedzinie życia, przy tworzeniu poezji, oglądaniu kwiatów bądź słońca, przy pisaniu listów, ćwiczeniu kaligrafii należy zawsze pamiętać o pięknie i elegancji. To właśnie odróżniało mnie i odróżniać będzie ciebie od tego tłumu wulgarnych plebejuszy.

 

Kira: Tak, lecz nie mogę się pozbyć wrażenia, że stawianie mnie i jego obraża mnie. To tak jak postawić dwa zdjęcia obok siebie. Fotografię drzewa kwitnącej wiśni i zdjęcie ordynarnej prostytutki z Xinjiangu. Z jednej strony widzimy coś uroczego, wiśnia łączy w sobie słodycz i cierpienie, a on? On jest brudny, prostacki, pretensjonalny i brak mu ogłady. Pech chciał, że nasz bohater stworzył swoje kółko wzajemnej adoracji z którym się nie rozstaje. Co gorsze, deprawacji, którą uprawiasz sięgnęła zenitu świata shinigami Crazy. Jak malutki demonek wplątałeś się po latach nieobecności do świata EWF. Esmeralda zaufała ci, powierzyła twej opiece grupę najbardziej perspektywicznych wrestlerów. Jednak ty, zamiast być dla nich wzorem, zachowujesz się jakbyś przejął latyfundia, a Ci którzy mieli pobierać nauki tworzą służbę osobistą. Jesteś jak mecenas wprost ze starożytności, zamiast dawać od siebie, ty zabierasz. Nie zdziwiłbym się, gdybyś wzorcem Medyceuszy zapraszał do siebie wychowanków nie tylko w dzień, lecz także w nocy. To całkiem możliwa i mało urocza wizja, bo tłumaczy to twe obrzydzenie do mej żony, i permanentne nazywanie jej paszczurem. To przykre, twa ignorancja nie zna granic, mata ne buse. Chodźmy do środka, robi się chłodno.

[Whiped i Chiaki wraz z gośćmi przechodzą do domu]

 

[Kamera pokazuje nam wnętrze gabinetu Whipeda, przy oknie widzimy duży dębowy stół, który zdobią trzy czerwone róże w gustownym wazonie, na ścianach portrety dawnych cesarzy Japonii. Przy stole siedzi wcześniej widziana tajemnicza para, Mitsuko i Whiped, Chiaki stoi przy ścianie i spogląda od czasu do czasu w stronę gości. Mija kilka chwil, Whiped wstaje, rozdaje każdemu po filiżance, nalewa zieloną herbatę do naczyń, po czym odchodzi w stronę przeciwległego okna. Tajemniczy jegomość przechodzi wraz z Whipedem]

 

Whiped: Trzy minuty, to jest to, wybiła godzina zero. Chcecie coś powiedzieć w związku z okazją? Nie? Tak? Dziękuję za współpracę. Mając lufę pistoletu między zębami mówić będziecie tylko spółgłoskami. Nie potrafisz nic wymyślić? I zastanawia Cię tylko czy ta lufa jest czysta. Brud, boisz się go, a widzisz każdego dnia. To staje się podniecające, pragniesz czegoś, kochasz kogoś, a zawsze ranisz wszystkich, których chcesz ochronić, to urocze. Zostały dwie minuty, a może dwie i pół, pomyśl o wszystkim co razem osiągnęliśmy, to mi sen odbiera. Przy bezsenności, nic, nic nie jest realne, wszystko jest daleko, i wszystko jest kopią kopii ... kopii. Nie, nie można umrzeć na bezsenność, ale czy ja umieram? A czy można umrzeć na narkolepsję? Wciąż upadam i budzę się w dziwnych miejscach, dziwne rzeczy mi się śnią. Zagubiony w nieświadomości, ciemno, cicho kompletnie. Znalazłem wolność. Utrata całej nadziei była moją wolnością. To nic. Uzależniłem się. Gdybym tylko nic nie powiedział... hipokryci zawsze zakładają najlepsze, inni zakładają najgorsze, ja o to nie dbam. Tak naprawdę nie umierałem, nie mam raka, wyobraź sobie swój wewnętrzny ból, którego się tak cholernie wstydzisz, pojawia się biały promyk. Promyk zaczyna poruszać się po waszym ciele, leczy was, porusza się, oddychacie, iii przechodzicie do miejsca gdzie stoi 1 para drzwi. Wejdź przez nie to wasza utopia, uroczo, świetnie, znajdziecie tam blask.

 

Kira: Każdego wieczoru tak umierałem... i rodziłem na nowo, to zmartwychwstanie.

 

Whiped: I nagle poczułem nicość, znów nie mogłem spać, po medytacji, znów nie spałem od czterech dni, kiedy cierpisz na bezsenność, nigdy tak naprawdę nie śpisz. I nigdy nie jesteś na jawie. Przechodzisz dalej, nie boisz się już śmierci, ale jesteś samotny. Gdy ludzie myślą, że umierasz, słuchają Cię zamiast czekać na swoją kolej by mówić. Dzielisz się z nimi, kompletnie.

 

Budzisz się w Poznaniu...

 

Budzisz się w Białymstoku...

 

Budzisz się w Jekaterynburgu....

 

W końcu budzisz się w Katowicach...

 

Whiped: To twoje życie i kończy się w ciągu jednej minuty. Budzisz się na lotnisku, w szpitalu, liżesz swoje rany i już nie wiesz kim jesteś i po co tu przybyłeś. To wszystko tworzy małe życie, jednorazowe życie. Akceptujesz swój los, sam go wybrałeś. To wszystko tu jest. Puste twarze. Spokojne jak tybetańskie krowy. Zatem kim jesteście? To prosta zagadka, jesteście konsumentami, niczym więcej, macie obsesję na punkcie produktów. Morderstwo, zbrodnia, bieda. Te rzeczy was nie obchodzą. Obchodzą was czasopisma ze znanymi ludźmi. Telewizja z sumą kanałów równą n. Mówię wam: skończ z komercjalizacją, mówię: skończ z byciem idealnym, mówię: odejdź. Nikt nie odchodzi. To przykre. Niech drzazgi spadną gdzie chcą, nikt nie ewoluuje.

 

[Kira odgarnia włosy na bok, na ekranie widzimy świeże blizny – pozostałość po poprzedniej walce z SR Crazym]

 

Kira: Nigdy nie chciałem umrzeć bez ani jednej blizny. Gdzie są wasze? Zawsze czułem litość dla facetów pakujących na siłowniach, próbujących wyglądać jak Calvin Klein i inne marionetki świata tak zwanej mody. Zawsze śmiało mówili, że robią to bo powinni. Czy tak właściwie wygląda przedstawiciel rasy nazywanej miarą panów? Nie, to skrajna egomania.

 

Histeryczny krzyk wydobywał się z ich ust...

 

Więc zostaniesz z nimi na wieczór?

 

Chcesz poczekać i posłuchać jak opisują śmierć?

 

Chcesz posłuchać i zobaczyć jak ich dusze uchodzą w ciszy?

 

Czy kiedykolwiek przedtem słyszałeś pukanie śmierci?

 

Nie chcesz...

 

Więc, czy to może tylko muśniecie śmierci...

 

Przygotuj się do ewakuacji duszy...

 

Sprzedasz ją, jak wszystko, taki urok waszego konsumpcjonizmu.

 

Whiped: Stałem się zimnym, małym centrum świata. Właśnie tutaj. Byłem mistrzem Zen. Napisałem kilka poematów, to wszystko na nic. Uroniłem krew. Czy to Twoja krew? Część tak. A teraz uroczo moim drodzy, odrzucacie życie w mieszkaniu, odrzucacie wszystkie swoje cholerne przedmioty, przeprowadzacie się do zwykłej nory, i co wam zostaje? Hańba? Nie, na ten temat żaden z was nie powinien podnosić dyskursu, nigdy. Jesteście jak dzieci słońca, dostajecie szansę na blask, jest to coś wyjątkowego, przez jeden dzień, a potem wyrzucacie to, uznając za pospolite. Bez bólu czy poświęcenia, do niczego byśmy nie doszli. To twój ból, to twoja ręka, twoje ciało, twój los. Chcesz uniknąć? Uciec? Nie rób tego, nie gódź się z tym tak jak inni to robią, wytrzymaj! Czujesz przedwczesne oświecenie. To najważniejsza chwila Twojego życia a ty jesteś myślami gdzieś daleko.

 

Po pierwsze musisz się oddać.

 

Po pierwsze musisz wiedzieć bez strachu, zrozumieć, że któregoś dnia umrzesz.

 

To tym jak stracisz wszystko będziesz wolny by działać.

 

[Nagle słyszymy inny głos, też delikatny, rozmowa prowadzona jest w języku japońskim.]

 

...: Przeceniasz ich, przez tyle lat poznałem wielu ludzi, widzę cały ich potencjał i to jak go roztrwonili. Wielka pompa, piękne zapowiedzi, przedstawiciele całego pokolenia. Czekające nagłówki gazet, miliony transparentów, billboardy, lecz jakość sięgnęła dna. To niewolnicy w białych kołnierzykach, reklama sprawia, że gonią za samochodami i ubraniami. Wykonują pracę, której tak naprawdę nienawidzą, po to aby nakarmić swoją próżność, aby mieć niepotrzebne przedmioty. Zrozum Kira, to gmin, masa średniaków w historii. W ringu mogą wykonywać cuda ale wciąż pozostaną średniakami w historii. Są bez celu i miejsca. Nie mamy tutaj żadnej wojny, właściwie ty nie masz. Nie ma depresji. Musisz zrozumieć, że jedyny konflikt jaki może wystąpić, to wojna duchowa, depresja, depresją jest ich życie, wiecznie niezaspokojone. Wyrośli na kulturze, która zaprogramowała ich ba to, że będą mieć wspaniałe życie, będą milionerami, bogami filmu i gwiazdami. Ale nie będą. Powoli się przyzwyczajają do tego faktu. I są bardzo, bardzo niezadowoleni. W Polsce mówiono by na ten efekt. [Postać wyciąga słownik, przewraca kilka kartek] właśnie! Ach [japońskie] są wkur-wie-ni.

 

[Kamera powraca w stronę Kiry]

 

Rozdział trzeci: Wierność

 

Kira: Tak, to prawda. Nie jesteście kimś specjalnym. Nie jesteście piękni czy unikatowi jak płatki śniegu. Jesteście tą samą rozkładającą się organiczną masą jak wszystko inne. Musiałem przytulać się do ścian. Uwięziony w środku tego zegara kosmicznych małp. Żyłem w stanie wiecznego deja vu. Wszędzie gdzie pojechałem czułem jakbym podążał za niewidzialnym człowiekiem. Wszędzie zapach wyschniętej krwi, brudne ślady bosych stóp. To uczucie, że podłoga jest jeszcze ciepła po poprzedniej walce. A ty? Czujesz to Nas? Sądzę, że nie. Patrząc na ciebie odczuwam pewien dysonans. Od naszego ostatniego spotkania w ringu minęło sporo czasu, lecz nie mogę pozbyć się pewnego wrażenia. Najkrócej rzecz ujmując, ty jesteś chory, w dodatku psychicznie. Pamiętasz historię Odysa? Dzisiaj uronię kilka słów o wierności. Penelopa jest symbolem wierności, kobiety, która całymi latami czekała na swego męża Odysa, który wracał z wojny trojańskiej. Podróż to była długa z wieloma przygodami. Niektórzy mawiają, że za sprawą bogów stracił pamięć, co było bezpośrednim powodem tej mordęgi. Faktem jest jednak, że kiedy Atena mu przywróciła pamięć – ruszył prosto do domu. Tymczasem dom był pełen zalotników, starających się całymi latami o przychylność Penelopy. Rozumiesz już mój przekaz? Jeśli nie, to wyjaśniam, w ujęciu EWF Penelopa jest World Title, którego tak pożądasz, że aż szukasz jak ślepiec. Każdy z zalotników czuł nienawiść do Odysa i zżerała ich chciwość, bo dziedzictwo po Odysie było ogromne. Co ciekawe, Penelopa nie mówiła nie. Penelopa zwodziła zalotników. Najpierw szatą żałobną dla swojego teścia, która dniami tkała, a nocą pruła. Wreszcie, kiedy jej zabiegi zostały zdemaskowane, ogłosiła konkurs: temu odda rękę, kto strzałę z łuku pośle przez dwa małe otwory w dwóch toporach wbitych koło siebie. Do dyspozycji był łuk i strzały Odysa. Tylko Odys potrafił naciągnąć cięciwę. I zrobił to, ale zamiast posłać strzałę przez topory podstępnie pozabijał zalotników. Rozumiesz już? Pewnie nie, więc spieszę z wyjaśnieniem, swym chorym uporem nic nie wskórasz, bo najważniejsze trofeum Penelopa/World Title jest ze swym Odyseuszem, zachowujesz się jak gmin zalotników bez czci w sobie. Penelopa zwodziła swych zalotników, nie inaczej jest z najważniejszym pasem, jedynie jeden może go posiadać. Ja nie mam manii prześladowczej, aby chwalić się i walczyć o zwykły aczkolwiek uroczy kawałek metalu. Jeśli zaś chcesz być Odysem, i zwolnic z tej pozycji aktualnego, musisz odrzucić swe małostki, które tobą kierują. Wkraczasz tylko w myślenie afektywne, a to nie jest zdrowe. Uznając, że każdy z nas jest Odysem, który dąży do pięknej wybranki w postaci pasa, trzeba przyznać, że jesteś w fazie utraty pamięci. Potrzebujesz Ateny, która otworzy ci oczy raz na zawsze i pokaże miejsce z którego powinieneś startować i gdzie jest ów "dom". To urocze prawda? Na koniec tej zawiłej opowiastki zastanówmy się komu była wierna Penelopa? Odysowi? Nie Miałoby to sens, gdyby istniał, oznaczony cyfrą jeden, w EWF jest ich wielość. A może Penelopa była wierna samej sobie? Swojej decyzji, swojemu postanowieniu, swojemu zobowiązaniu? Gdyby je złamała, przeżywałaby przykry dysonans. Tylko kiedy kończy się wierność, a zaczyna obsesja czy upór? Chęć postawienia na swoim? Zrobienia czegoś za wszelką cenę? No kiedy Nas? Kiedy? Czar pryska, koniec opowieści, to tylko kawałek skory z metalem po środku. Nawet twój największy zwolennik Vaclav Ci tego nie zapewni, bo sam tego pożąda. Musicie jednak pamiętać, że człowiek ma dwie natury – jedną własną, a drugą przypisaną przez żonę. Nie wiem kto w waszym układzie stanowi za kobietę, lecz można ten związek określić mianem "czarujący mężczyzna i wiedźma". Przeglądając materiały z wami w roli głównej zauważyłem, że pozornie panująca kobieta wyraża swoją siłę poprzez ciągłe atakowanie męża, on zaś swoją pozorną słabość poprzez ciągłe unikanie kontaktów. W gniewie jednego z was mieści się gorycz niespełnionych oczekiwań. Czyich? Twoich. Vaclav w tym układzie unika za wszelką cenę konfliktów, zaprzeczając własnemu gniewowi. Za dużo autonomii i za mało jedności was charakteryzuje. Polegniecie moi mili, to przykre. Twoja maniakalna potrzeba potwierdzania ogólnej wartości własnej osoby jako człowieka dobrego mnie przeraża. Podbudowane jest to fałszem. Twoja autoafirmacja dokonuje się, poprzez odnoszenie sukcesów, angażowanie w czyny pseudo-moralne, bądź wyrażanie wartość, które są społecznie wyznawane. Jaki obraz nam powstaje? Obraz złudzeń i obłudy, dlaczego? Bo autoafirmacja uruchamia się w stanie zagrożenia poczucia własnej wartości. Boisz się krytyki innych, Crazy przynajmniej pomaga dzieciom – Wszystkim. Czasem mam wrażenie, że pozostajesz w mało uroczym stanie trwałej wegetacji, takiej, która przypomina stan przytomności lecz bez świadomości. Tylko World Title, wszędzie Psycho, gdzie nie spojrzysz. Litości, czy bogowie, aż tak mnie postanowili ukarać za utratę honoru i przez to muszę, tych wiecznych gorzkich żali wysłuchiwać?? To nie jest zdrowe. Trochę to przypomina wdychanie oparów benzyny, automatycznie wzrasta poziom agresji. Tylko układ neuroprzekaźników w korze mózgowej ci się przestawia. Ty i Vaclav przypominacie dwa jastrzębie, tworzycie jakaś dziwną symetrię konfrontacyjną. Manipulujecie sobą nawzajem w taki sam sposób. Pod słodka kołderką jedności i tag teamu, okazujecie sobie jedynie złość i wrogość. W pierwszym momencie jest to niezauważalne, lecz po chwili obserwacji jest to pięknie wyłożone. Wróćmy jednak, do mojego porównania, jesteście jak jastrzębie. Jastrzębie zwykle pochodzą z rodzin, w których jedno z rodziców było dominujące, a drugie podporządkowane, nauczyły się więc, że liczy się tylko bycie najlepszym, nieważne za jaką cenę. Nicollo byłby rad. Postrzegacie drugiego człowieka jako kogoś, kto im zagraża i trzeba z nim walczyć. Nie pokazujecie tego na świeczniku, lecz w głębi trenujecie mini-eksterminację. Mimo złudnej współpracy macie jeden cel, walkę o wszystko z każdym. W różnych okolicznościach ośmieszacie się wzajemnie. Wytykacie sobie wady siedząc w jednej szatni, osądzacie, poniżacie, choć to ostatnie ubieracie w kwiecisty język wypowiedzi. Poprzez krótkotrwałe zwycięstwa staracie się udowodnić, że jesteście monolitem, w rzeczywistości tak nie jest. To przykre.

 

...: Oczekiwałeś od słowian jedności i szczerych postaw, bądź co gorsze, wierzyłeś, że to równorzędni partnerzy do dyskursu?

 

Kira: Nie jestem naiwny. Chociaż to byłoby urocze. Mam problem w Vaclavem. To człowiek zagadka? Jednego dnia zamknięty w swym zamku smutku, odrzucenia i czerni. Następnego wesoły człowiek, maskotka publiczności, w dodatku jakieś wyroby masarskie zaczął reklamować swym imieniem. To odrażające, skoro ja po ostatniej porażce czuje, że mój honor został splamiony, to co on czuje.

 

...: Oni nie mają w zwyczaju dbać o honor, to barbarzyńcy, pamiętaj o tym.

 

Kira: Tak, lecz to dziwne. Wskazuje to, że Vaclav cierpi, choć pewnie tego nie zauważa na dwubiegunową chorobę afektywną. To niesie ze sobą tylko jeden plus, schizofrenicy bywają inteligentni. Przykre natomiast jest to, że jako drugie wcielenie wybrał komercyjna marionetkowość. To jest bardzo przykre. No dalej chodź do mnie Vaclav, nie musisz tu być, istnieć w tej przeklętej rzeczywistości, nie bój się! Chodź ze mną, tu wszystko jest kłamstwem, jak ty sam. Nawet te najbardziej rzeczywiste obrazy… Utop się w morzach i oceanach piekieł. Vaclav nasz szantażysta emocjonalny, wcześniej wiecznie na skraju życia i śmierci. Każdemu z nas zdarza się posługiwać szantażem emocjonalnym. Jest to jedna z form komunikowania swoich uczuć. Dopóki jednak jesteśmy w stanie to dostrzec i są to sporadyczne wypadki, nie jest to patologia. W twoim przypadku Vaclav to poszło za daleko. Powody bywają różne, maltretowanie psychiczne zazwyczaj nie pozostawia cielesnych symptomów, ale wywołuje negatywne przeżycia: strach, lęk, poczucie niesprawiedliwości. Skoro jesteś szczerym człowiekiem, to jak się ich pozbyłeś, to urokliwa sytuacja. Koniec pytań retorycznych Vaclav. Koniec rozmówek, Nadszedł czas prawdy, zebrałeś już wszystkie swoje strachy i wątpliwości, żebym teraz mógł je wszystkie puścić z dymem, i oto jestem, w centrum pieprzonego Koloseum, z pochodnia i kanistrem z benzyną w dłoniach, tłum istot ludzkich przede mną, nagich tulących się do ściany, podobnych tobie Vaclav. Jestem w środku akcji, ja, ja jestem akcją, sam się stworzyłem! ... i ... ustanowiłem wszystko pod swoim kierownictwem, rozumiesz w czym rzecz? Żyję prawdziwym życiem, myślę kompletnie wolny od stereotypów. Tak, tak! ... mój świat jest bezgraniczny, wokół same możliwości, bez codziennego odmóżdżenia. Przez nudne telewizyjne klony, klony ciebie. Bez sloganów, narzucanych przez państwo, telewizję i twój pęd za króliczkiem komercji...i oto ja...tu, realny...a ty się tylko gapisz...na ekran swego komputera...naprawdę tam jesteś za monitorem?...a czy możesz mi to udowodnić?...więc, ja mogę udowodnić...ze ty nie istniejesz...a ja TAK! ja zawsze mam coś do powiedzenia, a co Ty możesz powiedzieć? ... pomyśl ...”jestem legendą ekstremy”? jakie to przykre, albo „zdobędę każde trofeum, EWF jest moje” i schowasz się w dziurze, twoje życie jest zbiorem kłamstw i omamienia, zagłębiania się w prostotę, aby tylko zarobić małym kosztem, uzależnienie od blasku. I bycia niewolnikiem koreańskiego managera, piękne biseksualne kreacje z Paryża i może jeszcze z Tokio?? Powiedz mi coś. Czy zrobiłeś kiedyś coś poza schematem? Nigdy! nigdy nie miałeś odwagi żeby to zrobić, i nigdy nie będziesz miał, upadków z drabiny do kreatywności nie można zaliczyć, wiesz dlaczego? bo to poza twoją komfortową strefą, jesteś zapakowany we wzmocnionym polipropylenowym pudle, jesteś mięsem armatnim, mielonym dzień w dzień. Życie i praca, kasa wolna! Nie mam racji?...w takim razie mnie popraw, ty, na przykład czy jesteś w stanie oddać swoją pieniądze pierwszej napotkanej osobie? Nie bo je kochasz, po to jesteś w EWF. Z wrestlera stałeś się kukiełką tchórzu?? a wiesz dlaczego tego nie zrobisz?...bo dla ciebie to jest równoznaczne z samobójstwem, nie istniejesz bez tego wszystkiego, czy kiedykolwiek podjąłeś jakąś decyzję na własną rękę? bez czekania na kogoś na Nasa, kto w końcu powie „zrób to”!? wiec taki jest wniosek, ja jestem prawdziwy, a ty jesteś tylko czyjąś chorą fantazją. Nie jesteś jeszcze narysowany...i będziesz musiał się bardzo postarać, żeby udowodnić, że jest inaczej ,że masz prawo by nazywać cię żywym, i ponad wszystko to nie jest gra. to...EWF

 

...: Wystarczy Yoshi, wątpię, że ten przekaz trafi do nich. Nadszedł czas na wesołą wiadomość, niech wszyscy się dowiedzą. Lecz zanim to nastąpi stańmy wszyscy do zdjęcia, jak rodzina.

 

[Mitsuko, Whiped i tajemnicza para podchodzą do okna, Chiaki zabiera aparat.]

 

...: Twoja urocza asystentka też niech z nami stanie.

 

Mitsuko: Po moim trupie!

 

Whiped: Tak? Świetnie [Whiped ściąga Wakizashi ze ściany] Jeśli honor ci nie pozwala stanąć z nią do zdjęcia, to proszę masz wybór. Proszę bardzo.

 

[Mitsuko staje w ciszy do zdjęcia, po chwili wchodzi służąca, która się aparatem zajmuje]

 

[Po minucie tajemnicza kobieta zabiera list, który wcześniej został doręczony do rąk Scotty'ego Whipeda, zaczyna czytać w języku japońskim. Whiped zabiera skrzypce i zaczyna grac Thao Nguyen Xanh – „Sad Romance”]

 

Kobieta: Narodowa Klinika Genetyki, oddział w Tokio.

 

"Drogi Panie Whiped,

 

W odpowiedzi na prośbę o zbadanie kodu genetycznego DNA i linii rodowej uroczyście oznajmiamy, że Scotty Whiped będące personaliami pana od czasu pobytu na terenie Stanów Zjednoczonych tj. Od 6 roku życia, nie są de facto danymi zgodnymi z prawdą.

 

Opierając się o próbki kodu genetycznego DNA możemy świadomie stwierdzić, że narodził się pan w Tokio zgodnie w podaną przez pana datą. Wnikliwe padania nad linią genetyczną pokazały ze 100% pewnością, że prawdziwe personalia pana to Yoshihito Nabeshima.

 

Dodatkowo, z radością informujemy, że pana linia genetyczna należy do sławetnego rodu Nabeshima, jest pan ostatnim ogniwem rodu spokrewnionego z poboczną linią rodu cesarskiego. Fakt ten oznacza, że z dniem dzisiejszym zostaje nadany panu tytuł księcia.

 

Z wyrazami szacunku:

 

JPOG."

[Yoshihito gra dalej utwór, kamera przechodzi w stronę twarzy księcia, Nabeshima uśmiecha się delikatnie, po chwili kamera powoli traci swój obraz, twa to momencik aż przechodzi w czerń]

 

------------------

 

Chciałbym serdecznie przeprosić moich tag team partnerów wyznaczonych do tej walki na Paloozie. Przede wszystkim za poziom, nie mam nic na swoją obronę, męczyłem ten tekst, lecz efekt wyszedł taki jak widzimy.

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • Ja Myung Agissi

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Komentuje pierwszy, bo chyba jako pierwszy czytnałem ten rp z kilka razy, by wszystko ogarnąć. :P No jest to napisane dobrze (coś wysoki poziom mamy na tych war gamesach całych) ale jak to w Twoich rpach bywa, napisane tak, że trzeba wiele skupienia, by przez to przebrnąć. Niemniej, do rzeczy - poematy są udane i pasują do całej reszty, ale jak na moj wzgliad, to trochę ich przydużo. Spicze bardzo rozbudowane, ale z sensem, wiec też na plus. Tylko ta końcówka... trochę przekombinowana jak dla mnie, serio :P

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...