Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

53 kb tylko nie płacz proszę


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Poniższy tekst jest autorstwa Nasjazza, eRP jest wrzucony przez mnie z powodu drobnych problemów sprzętowych autora. Role Play został wysłany na e-mail Imperatora w terminie wyznaczonym w temacie "Karta na Wrestlepalooza CI". Serdecznie zapraszam do lektury.

 

 

Pomieszczenie. Niewielkie, oświetlone jedną mizernie jarzącą się lampą. Podniszczone szafki na ubrania z których farba opada płatami. Ściany pobadźgane niestarannie olejówką. I odór. Zagęszczona atmosfera przesiąknięta męskim potem i wonią tanich dezodorantów - sygnowanych nazwiskiem agenta jej królewskiej mości - które prócz ohydnego zapachu z każdym dniem powiększają dziurę ozonową, na którą co zamożniejsze kraje wydają miliardy w ramach lepszej przyszłości. Jaka jednak przyszłość może czekać człowieka, który na co dzień przebywa w tej głowicy jądrowej ? Nie zazna tu żadnego z milionów luksusów jakie ukazane są w telewizji przy okazji emisji kolejnej Wrestlepaloozy. Bo komfort i luksus należy się wygranym. Mu nie, bo przegrał... Poniósł porażkę, która nie pozwoliła mu na dalsze oszukiwanie milionów ludzi, którzy z zażenowaniem pytali "Za co? W imię czego?". Wybrał to miejsce z własnej woli, jakby czuł że tylko tu ma szanse się odrodzić. Dalsze łechcenie gwiazdorskiej próżności mogło stać się drogą na samo dno. Dla prawdziwego wojownika taki koniec to hańba. On nie chce tak kończyć... On nie chce spaść z miejsca do którego dążył miesiącami. On chce odebrać to co utracił niemalże z własnej woli. Kim jest ?

 

 

Nas: Dziś patrzę w lustro,

Niczego już nie jestem pewien,

Bo mózg nie może ufać ustom,

To coś jak schizofrenii Eden,

Już nie wiem czyja jest ta twarz po drugiej stronie,

Czy zniknie ?

Kiedy nadejdzie koniec nasz ?

Nie wiem, który z nas jest iluzją,

Nie wiem, który wygra,

Bo nie wiem który z nas patrzy w lustro,

Nie wiem skąd ta agresja i skąd ta złość,

Może dlatego, że tego odbicia mam dość ?!

 

 

Zwierciadło nie chciało przemówić nawet gdy pękło. Niezliczone ilości kryształków zaczęły wydawać dźwięki cierpienia, niektóre miały na sobie krew swego oprawcy, który momentalnie zaczął oddalać się z miejsca zbrodni nie zważając na swe ofiary. Szedł powoli gubiąc z poharatanej ręki coraz to nowe krople krwi, które rozmazywały się pod podeszwami jego butów wydając charakterystyczny pisk. Dlaczego to zrobił ? Dlaczego świadomie zadał sobie ból ? Czyżby próbował iść szlakiem przetartym przez samurajów czy członków yakuzy, którzy okaleczali się za nieposłuszeństwo dla zwierzchników ? Któż jednak mógł być jego zwierzchnikiem ? Przed kim odpowiadać może wrestler, który przez całe życie samotnie pracuje na swój sukces ? On mógł, a wręcz musiał, bo to ręce fanów niosły go na szczyt kiedy tracił siły do walki. Te ręce, które przygotowane były do oklasków na Wrestlepaloozie 100 milczały, nie wydały żadnego odgłosu, bo zawiódł. Obiecał im, że w końcu World Title odzyska dawny blask, że przestanie być serwetką do wycierania mord ujebanych kawiorem i drogą whisky przez ludzi, których z wrestlingiem łączy jedynie wpis w urzędzie pracy. Obiecał i zawiódł, lecz nie uważa, że musi przez to cierpieć. Japońskie konwenanse od zawsze były mu obce. I będą. To co przed chwilą zrobił było tylko i wyłącznie efektem zwykłej ludzkiej wściekłości. I bezsilności. Bo oto przez tygodnie dzielące Wrestlepalooze 100 i 101 będzie musiał patrzeć jak kolejny burżuj z odzysku szczerzy do kamery białe kły, które swym blaskiem przewyższają World Title. Nie są jednak tak nieskazitelne dlatego, że o nie dbał. Są takie dlatego, że je kupił jak setki innych rzeczy. Kiedyś były inne, albo wcale ich nie było gdy przesiąknięty chorymi ambicjami, głodny rozgłosu spiłował je sobie na mocniejszych przeciwnikach. To go nie zatrzymało - był tak uparty, że w kryzysowych chwilach potrafił gryźć dziąsłami. A może powód jest zupełnie inny ? Może to World Title w jego rękach doszczętnie stracił swój blask ? Zresztą czy teraz ma to jakiekolwiek znaczenie ? Teraz gdy stoi przed plakatem promującym jubileuszową Wrestlepalooze czuje jak powraca nadzieja... i momentalnie się ulatnia zweryfikowana przez rzeczywistość. W jego głowie pojawia się impuls, aby zerwać poster i rozerwać go na milion kawałków, ale po co ? Niech ci, którzy nie są na bieżąco zażyją pokarmu matki głupców. Po jego uniesionej dłoni zaczęło spływać kilka kolejnych kropel krwi, które wyznaczyły czerwony krzyż na twarzy Psycho One. Reszta spadła bezwładnie na ziemię, ale nie zwróciło to jego uwagi. Szedł do przodu licząc, że spotka kogoś komu będzie mógł się wytłumaczyć. Nie zważał, że właśnie zegar wybił północ, a w hali oprócz niego nie ma żadnej żywej istoty, a i prawdopodobnie żadna żywa istota nie miałaby ochoty słuchać jego tłumaczeń. Z dziecięcą nadzieją w oczach pchnął drzwi znajdujące się w zasięgu jego prawego ramienia. Po raz kolejny natknął się na schody. Po raz kolejny musiał się wspinać choć nie miał już sił. Mógł zrezygnować, ale po raz kolejny zwyciężyła nieodparta chęć bycia na szczycie. Nawet symbolicznie. Nawet kiedy każdy krok sprawia ból, a na szczycie być może czai się ktoś kto jednym pchnięciem zniweczy cały jego wysiłek. Szedł powoli, stopień za stopniem utożsamiając z każdym z nich swoje wszystkie wyprowadzone ciosy, wygrane walki, które przybliżały go do wejścia na wierzchołek, którym teraz był dach poniewiarany przez uderzające w niego krople deszczu. To właśnie te uwieńczenie hali było teraz jego marzeniem, chciał wejść pod chłodny prysznic, który ostudziłby jego zapał. Tylko czy było to szczere marzenie ? Czy naprawdę chciał zgasić płomień ambicji, który rozpalał w nim nadzieję na rewanż i odebranie tego co mu się prawowicie należało ? Właz zaskrzeczał przenikliwie a on znalazł się na powierzchni. Stosunkowo silny wiatr miotał kroplami deszczu, które rozbryzgiwały się mu na twarzy. To niebiosa płaczą po jego porażce. Targany przez wiatr, który chciał zapobiec nieuniknionemu nieszczęściu szedł powoli i niepewnie do krawędzi dachu hali. W końcu mimo przeciwności losu stanął tam gdzie chciał. Był tak osłabiony, że jeden mocniejszy podmuch wiatru mógł zabrać go wprost do niebios. Czy ktoś by się tym w ogóle przejął ? Historia brutalnie pokazuje, że na jej kartach nie ma miejsca dla przegranych. Dla niego samego nie stanowiło to żadnej różnicy - bo wtedy chyba nikomu nie stanowi... zamknął oczy i zrobił krok, potem drugi. Nie było tak źle - coś lekko go pociągnęło, a potem poczuł się bezwładny. Wszystkie stopnie kariery stały się nieznaczące, ta ostatnia porażka była jak ten podmuch wiatru, który zepchnął go ze szczytu, na który mozolnie się wdrapywał.. Evo title, któremu zapewnił godność.. Ftw, którego musiał się zrzec na rzecz szansy walki o World Title.. pasy tag, które scementowały jego przyjaźń z Y2Jem.. Chiaki przykładająca mu nóż do gardła.. Whiped grożący śmiercią.. to wszystko mogło się skończyć o wiele wcześniej.. nie byłoby w tym tyle goryczy, żalu, zaciekłych śledztw.. i skończyłoby się na oczach widzów, którzy żegnaliby go brawami.. taki koniec sobie wymarzył - umrzeć w ringu dając radość innym.. jak ma się to do sytuacji, w której znajduje się teraz 2m od ziemi, a jego upadek podziwiają jedynie koty szukające pożywienia w śmietniku.. białe światło stawało się coraz bardziej intensywne, a po chwili dało się usłyszeć jedynie głuchy trzask.. to dźwięk zapalających się lamp w hali.. w myślach pytał siebie czy tak właśnie wygląda raj.. było tu wszystko co towarzyszyło mu za życia.. ring, mikrofon i trybuny.. brakowało jednak najważniejszego elementu - publiczności. Hala była zupełnie opustoszała, a on stał w środku pierścienia zupełnie zdezorientowany, nieśmiało zaczął zbliżać mikrofon do ust jakby miał zamiar wywoływać publiczność do wyjścia z ukrycia.

 

 

Nas: Opuściliście mnie teraz kiedy najbardziej was potrzebowałem.. kiedy mojej porażki nie potrafię wytłumaczyć słowami wypowiadanymi do kamery.. choć nie wiem nawet czy potrafiłbym to zrobić patrząc każdemu z was w oczy.. kiedy przed walką rzuca się słowa są one takie piękne, że nie pozwalają myśleć o konsekwencjach.. teraz kiedy stoję tu sam jak palec jest mi wstyd, że poległem.. jest mi wstyd i nie zmienią tego żadne tłumaczenia, że to nie ja zostałem spinowany i zrobiłem wszystko co się dało aby zwyciężyć.. nie oszukujmy się - nie zrobiłem i wynik jest tego najlepszym dowodem.. żaden z moich oponentów nie miał broni, którą dysponowałem ja.. żaden z nich nie miał głowicy jądrowej, która potrafiłaby trzymać drugiego w ciągłym napięciu.. ja to miałem - miałem was!.. (w takich sytuacjach zwykle pojawiał się nieziemski cheer, ale tym razem było inaczej) to dzięki waszemu wsparciu doszedłem na szczyt.. to dzięki waszemu wsparciu wziąłem udział w main evencie najważniejszej gali w historii EWF.. i mimo waszego ciągłego wsparcia przegrałem.. i to przede wszystkim do was kieruję swe przeprosiny, choć wiem że to zbyt mało aby wynagrodzić to co dla mnie zrobiliście.. wiedzcie jednak, że nie tylko klękam przed wami i błagam o przebaczenie.. moje przeprosiny należą się również Johnowi Hangmanowi.. który jest nie tylko legendą EWF, ale także ikoną tej federacji.. to jego wolą stało się moje zwycięstwo.. John, z całego serca ci dziękuję i kajam się za zaprzepaszczenie szansy jakiej mi udzieliłeś.. kiedy oglądając powtórki gali uświadomiłem sobie, że eliminując Toola i Psycho namaściłeś mnie na następce tronu na którym sam niegdyś zasiadałeś.. wybacz mi moją nieufność, którą okazałem w stosunku do ciebie przez Wrestlepaloozą 100.. wybacz, że powątpiewałem w twe dobre intencje, ale dziś już wiem, że od zawsze miałeś na względzie tylko i wyłącznie dobro swojej federacji.. twoje odejście na emeryturę jest wielką stratą dla pro-wrestlingu, który traci swe najbardziej oddane dzieci, na których miejsce wchodzą marketingowo wykreowane narzędzia do zbijania pieniędzy.. to nie jest wrestling jaki chcielibyśmy widzieć.. nastały czasy, w których to nie wrestlerzy chcą stać się gwiazdami, tylko gwiazdy chcą zostać wrestlerami.. jednak nie takie EWF chciałbym widzieć i wiedzcie, że nie poddam się dopóki wrestling nie stanie się wrestlingiem, a marne aktorzyny nie trafią na Powązki.. nie po to EWF przetrwało 100 gal, aby zakończyć swój trudny żywot jako cyrk objazdowy.. Felix Castro przewraca się w grobie widząc jak jego twór szpecą zamaskowane twarze gardzące ludźmi, którzy wraz z nim budowali tą potęgę. Czas na zmiany i choć trudno ich dokonać w chwili gdy na pokładzie pozostał już tylko jeden rewolucjonista.. reszta została pożarta lub przeszła na drugą stronę barykady.. każdy z nich zakłada swój własny gabinet cieni planujący w głębokiej konspiracji przejęcie panowania nad World Title.. w ten sposób zostałem sam na tym polu gry, ale dzięki temu szybciej nadeszła moja kolejka.. czas na mój ruch, który zjednoczy te wszystkie porozbijane niczym Lewica grupki.. zjednoczy je w walce ze mną. Kiedy ujrzą złoto na mych biodrach zaprzestaną małych wojenek, które wpływają destrukcyjnie na kondycję EWF.. każdy z nich będzie widział tylko mnie jako główny cel swojego ataku.. i nie ważnym jest czy się tego obawiam, gdy w grę wchodzi dobro wyższe strach przestaje mieć znaczenie.. to właśnie walce o te dobro wyższe poświęciliśmy się wraz z Y2Jem.

 

 

Przypominając sobie o przyjacielu, którego nie widział już kilka tygodni zapadł w krótką zadumę.

 

 

 

Nas: Co się stało z Y2Jem ? Co się stało z jednym z najlepszych wrestlerów EWF ? Co się stało z moim przyjacielem ? (niemalże szeptem) Nie wiem.. obaj po Wrestlepaloozie 100 przeżyliśmy wielki szok.. obaj zadawaliśmy sobie pytanie "dlaczego?!".. czy EWF opanował jakiś demon, który niszczy ludzi mających dobre intencje, a tych przesiąkniętych do szpiku kości skurwieli wynosi na piedestał ?.. czy wisi nad nami jakieś fatum, które już nigdy nie pozwoli zatryumfować ?.. postanowiliśmy dać sobie trochę czasu i po raz kolejny oszukać przeznaczenie.. po raz kolejny podjąć próbę walki z tym demonem.. stać się potęgą jaką stanowiliśmy jeszcze dwie gale wcześniej.. Jay uważał, że aby to osiągnąć należy zapewnić reelekcję Esmeraldzie, bo ona jedna dba o federację, a nie własne interesy.. wiedziałem jednak, że to była tylko przykrywka - on to wszystko robił z miłości.. liczył, że każda taka drobnostka zbliża ich do siebie.. teraz kiedy nie wiem nawet czy żyje muszę wyjawić to co mu obiecałem. (dłuższa pauza) Popieram kandydaturę Esmeraldy Martinez na prezydenta EWF.. i nie chodzi tu jedynie o to co podpowiada mi sumienie, ale przede wszystkim rozum.. wiem, że swą deklaracją narażę się wielu osobom.. być może przez takie właśnie oświadczenie zaginął Y2J, ale jedynie Esmeralda jest gwarantem bezstronności.. zbyt wiele szarych eminencji wpływa na rezultaty walk.. zbyt wiele złego czynią te dobre duszki.. to przez nich na szczycie stoją takie gnidy jak Psycho i to przez nich w tak trudnej chwili kiedy nie wiadomo co dzieje się z Jayem muszę bronić pasów tag, które należą również do niego! Kim kurwa jesteście żeby uśmiercać go i odbierać to o co walczył całym swym sercem ?! Kim jesteście, aby przydzielać mi nowego partnera i wmawiać, że stworzę z nim równie zgrany team co z Y2Jem ?! I kim w końcu jesteście wy, którzy czekacie na okazję, aby wykorzystać naszą chwilę słabości i przekształcić ją w swój moment chwały ?! Ieshige, Jacobsen, Woods, Martin kim jesteście ? Skąd wy się wzięliście i po co dajecie się poddać tak tanim manipulacjom ? Czy naprawdę wierzycie, że zwycięstwo odniesione bez względu na styl daje przepustkę do wielkiej kariery ? Czy naprawdę wierzycie, że odbierając nam pasy tag wzbudzicie w nich podziw ? (wskazuje palcem na puste trybuny) Niedoczekanie.. choćbym miał pokonać was wszystkich razem czy każdego z osobna.. choćbym miał walczyć sam jak palec, zgaszę płomień waszej pychy w chłodnych wodach pokory i spokoju, aby udowodnić wam, że nie tędy droga.. sam niegdyś miałem wielkie ambicje i małe możliwości, lecz nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, aby pójść na skróty.. aby uciekać się do tak prymitywnej broni jaką jest oszustwo.. mogłem z miejsca stać się gwiazdą dołączając do jednej z tych bajecznych stajni gdzie już podczas debiutu miałbym zaklepane promo w najlepszym czasie antenowym.. ale chciałem dojść na szczyt sam przecierając tą trudną ścieżkę takim jak wy. Co wy dzisiaj robicie ? Żerujecie na nieszczęściu człowieka, który chciał zapewnić wam lepszy start.. tworzycie w swoim gronie coraz to nowe tytuły, które tylko łechcą waszą próżność.. przybieracie role satyryków, strachów na wróble, skoczków narciarskich i bohaterów narodowo-hardcorowych, ale powiedzcie mi gdzie w tym wszystkim jest wrestling ? Popłynęliście wraz z nurtem wszechobecnej komercji, dla której nie liczy się to jak dobrym jesteś wrestlerem, a aktorem.

 

 

Nas wygina swój kciuk i przytrzymuje go jak dziecko, które chce policzyć jak dużo papierosów zostało mu jeszcze w paczce.

 

 

Nas: Curtis pozwól, że swą indywidualną wyliczankę zacznę od ciebie, bo z tej czwórki ty najbardziej szpecisz szlachetny sport zwany profesjonalnymi zapasami.. utożsamiasz go z bólem i cierpieniem, którego walory reklamowe przeminęły wraz z chwilą gdy Whiped przeistoczył się w Azjatę, który zamiast spijania krwi i osocza karmi się wonią zawilców.. chcesz zapełnić tą komercyjną pustkę i wypłynąć na szerokie wody ? Wybacz moją bezpośredniość, ale nikt cię tu nie potrzebuje.. jesteś jak 61 element układanki w 60 elementowym zestawie - możesz stać cały czas na uboczu, albo trafić do pojemnika na odpady, gdzie już nomen omen raz byłeś i gdzie idealnie pasujesz. Wrestling to nie okładanie się żarówkami.. jeśli tego szukasz w tym sporcie, minąłeś się z powołaniem, bo Extreme Wrestling Federation to nie zakład energetyczny choć może cię tu spotkać krzywda większa niż po bliskich stosunkach z 600V.. i stanie się tak jeżeli nie zaprzestaniesz żenującego podszywania się pod przydomki legend EWF, bo jak na razie tylko jeden klon powielił sukces swego wzorca.. gwarantuję ci, że z nim połączy cię tylko jedno - prędzej czy później staniesz się moją ofiarą.. chcesz, aby stało się to prędzej ?. wyciągnij łapy po własność moją i Jaya.. przynieś swoje narzędzia destrukcji i złóż je u moich stóp, abym mógł cię nimi przeobrazić w proch, z którego powstałeś i, w który się obrócisz.. toteż będzie twój jedyny powrót do przeszłości !

 

 

Wykrzyknął to tak jakby liczył na przyklask ze strony publiczności, ale puste krzesła nie zaczęły się składać w rytm klaskania. Na hali panowała niepokojąca cisza. Tako więc Nas wyprostował tym razem palec wskazujący co oznaczało ni mniej nie więcej, że nadszedł czas na drugiego krwiopijce, który chce się posilić jego osobistym nieszczęściem.

 

 

Nas: Skoro już o powrotach mowa powróćmy do twego równie mrocznego partnera, który wstydzi się swych korzeni.. bo czyż nie piękniejsze brzmienie ma Miasto Chaosu od nazwy mieściny z północno-wschodniej Polski, która boryka się z biedą i odwracającymi się od niej co wybitniejszymi mieszkańcami.. Crash po trochu cię rozumiem - w końcu Puchar Szczęściarza może namieszać w głowie i wzmóc głód sukcesu, w którego odniesieniu będzie zawadzała swojska nazwa.. wszystko musi być amerykańskie, snobistyczne, komercyjne.. jesteś kolejnym z tych, dla których moja kariera nie stała się żadną wskazówką.. gwarantuję ci jednak, że skoro ma kariera nie miała wpływu na twe postępowanie osobiście wskażę ci właściwą drogę.. kiedy stanę naprzeciwko ciebie w ringu i spojrzę głęboko w oczy będziesz powoływał się na te same wschodniosłowiańskie korzenie, aby opuścić pierścień w stanie fizycznym bardziej przypominającym istotę ludzką aniżeli twój niepokorny, niedoceniany partner. Wiesz dlaczego w stosunku do ciebie okaże litość ? Bo jesteś młody i głupi, a on młody i pyszny.. tacy ludzie nie mają przyszłości, bo nie wykazują chęci zmian na lepsze.. EWF nie wyhoduje kolejnego Psycho, bo dokonam na tym zarodku aborcji już w drugim tygodniu rozwoju. Ty natomiast po raz kolejny usłyszysz echo, echo swej porażki, które obije się o uszy nawet widzom lokalnych wiadomości. Te echo zbudzi cię ze snu o mistycznej potędze, która w początkowym założeniu miała być budowana mozolnie.. moja moc odbije się tak mocno od ściany twojej głupoty, że stworzy podmuch, który zamknie księgę kariery ambitnie przez ciebie studiowaną i zawróci cię do prologu gdzie napotkasz pominięte wcześniej rady - z przyjaźnią, honorem i pragnieniem zemsty nie wygrasz nigdy...

 

 

Po raz kolejny próżno czekał na oklaski...

 

 

Nas: Jako, że nie mogę zajmować się tylko jednym teamem dyskryminując opozycję.. być może lepszą od faworytów, być może gorszą.. choć cały czas zbyt słabą na to, aby odebrać mi pasy tag.. Ieshige i Jacobsen.. różni jak Lech i Jarek, lecz zjednoczeni pod wspólną banderą dla osiągnięcia jednego celu.. odebrania mi tytułu, który im obu zapewniłby wejście do raju.. zacznę od tego, o którym wiadomo "chuj wie co", bo to będzie w sumie krótka piłka.. jesteś mroczny, nadpobudliwy, chory.. skąd ja to znam ?. kiedy byłeś "chuj wie gdzie" ja z pewnym mrocznym alfonsem toczyłem feud o pas, który nadal jest dla ciebie nieosiągalny.. wiesz jak skończył ?. wygrał, uległem mu w ladder matchu z żalem wyrzekając się tytułu i wskakując na wyższą półkę.. co stało się z nim ?. teraz kiedy ja walczę o World Title, on próbuje wdrapać się tam gdzie byłem kilka miesięcy temu.. na domiar złego przeszedł transformację rasową.. tak więc módl się, aby nie stanąć naprzeciwko mnie w ringu, bo może zwężyć ci się pole widzenia, a wtedy jedynym osiągalnym celem stanie sie Deamusin Title twojego partnera.. skromnego Vegarda Jacobsena, który nie ma chorych ambicji jak większość niecierpliwych debiutantów pałających rządzą do World title, tych którzy chcą osiągnąć cel bez odpowiednich środków.. on pragnie jedynie drugorzędnego pasa, aby przywrócić chwale swej ojczyźnie.. zaprawdę Vegardzie mógłbyś być moim przyjacielem, gdyby nie lekka pazerność.. zawiązałeś pakt z diabłem, aby zapewnić sobie odpowiednią promocję.. i choć powinienem być sprawiedliwy i każdemu z was wymierzyć taką samą karę to w stosunku do ciebie odczuwam pewną słabość.. w moich oczach masz przed sobą świetlaną przyszłość, która stanie się drogą nie tylko do FTW title, ale również do walki o ten najwyższy cel.. zachowaj jednak rozwagę i stąpaj powoli budując prestiż tego co jest ci obecnie bliskie.. zrób z Deamusin title to co ja niegdyś uczyniłem z Evolution, a z pewnością jeszcze kiedyś się zobaczymy w main evencie gali, której stawką będzie World Title.

 

 

Zamknął oczy i wyobraził sobie swój wizerunek z pasem World Title na ramieniu. Chwilę później usłyszał ogromny cheer, podobny do tego, który towarzyszył mu przy wejściu na ring na Wrestlepalooze 100. Powoli otworzył oczy, ale nie nastała cisza. Hala była wypełniona do ostatniego miejsca. Z niedowierzeniem zaczął przykładać mikrofon do ust. Poczuł nagły przypływ pewności, ale i strachu. Nie chciał ich zawieść i wrócić do stanu sprzed kilku minut.

 

 

 

Nas: I choć kolejka do tego tytułu jest długa, ja jako jedyny ostały rebeliant stoję na jej początku i chociaż mógłbym z grzeczności ustąpić miejsca starszym i bardziej utytułowanym nie zrobię tego, bo interesują mnie tylko i wyłącznie zwycięzcy.. szczególnie ci, którzy wypowiadając puste słowa o szlachetnych wartościach sami kłamią bezwstydnie dążąc po trupach do celu bez wzmożonego wysiłku.. i nie dlatego, że im się nie chce, a dlatego, że są zbyt słabi aby toczyć równorzędną walkę z prawdziwymi wrestlerami. Psycho czy naprawdę nie wstydzisz się tego, że w ostatniej chwili przeważyłeś szalę zwycięstwa na swoją korzyść?. że uczyniłeś to samo co podczas naszego starcia o FTW title w ostatniej chwili odbierając mi zwycięstwo.. po co więc stwarzasz pozory?. po co więc mówisz, że w kolejnej walce nie pozostawisz nam złudzeń, że wyprujesz nam flaki, skoro nie jesteś nawet w stanie zmusić do najmniejszego wysiłku?. skoro nie potrafisz w trakcie walki stać się nikim więcej ponad statystę ?. mijasz się z prawdą jak Leszek, lecz wiedz, że prawdziwego wrestlera nie poznaje się jedynie po tym jak kończy, ale po tym jak wiele pokazał w trakcie swojej kariery, której ewentualnym zwieńczeniem może być piękny koniec.. ciebie jednak takowy nie czeka.. zgotuję ci los jaki zgotował twemu mentorowi Lew, który zapragnął być królem.. sprawię, że odechce ci się rzucać metaforami związanymi z II wojną światową i przyrównywać swej wyimaginowanej potęgi do III Rzeszy.. sprawię, że w końcu uzupełnisz swoją elementarną wiedzę na temat tego kto ostatecznie wyszedł z tego konfliktu zwycięsko.. teraz jednak zajmij się tym co wg ciebie jest ci znajome i bliskie.. proszę opowiedz mi kolejną ckliwą historyjkę jak ciężko było przetrwać na ringu w czasach gdy po ziemi chodziły dinozaury, a telewizory wykonane były z kamienia.. udziel mi proszę tej cennej lekcji historii, bo pragnę tej wiedzy całym sercem.. powiedz mi o czasach, w których byłeś "cienki jak huj" oraz o tych kiedy to bez litości rozpierdalałeś najstarszych mędrców tego biznesu, którzy wyczerpani byli już po przeciśnięciu się pomiędzy linami.. zaprawdę chcę marnować swój czas na rozmowę o tych bezwartościowych faktach i mitach, które nie mają wpływu na nasze teraźniejsze starcia.. doskonale rozumiem jak ważne jest dla ciebie ukazanie własnej osoby na równi z takimi tuzami EWF jak Szakal, Kraven czy twój ukochany Juice.. doskonale wiem jak boli kompleks niedołężnego weterana, który myśli, że w każdej chwili może wykarczować sobie drogę do celu łamiąc kolejnych żółtodziobów, którzy blokują mu drogę do celu.. celu, który wedle szlachetnych zasad starej szkoły, osiągnięty uświęca nawet zdradę przyjaciela.. to naprawdę żenujące, zamilcz więc.

 

Tony Hogański: Janku czy wiesz, że Olek Łukaszenko zdobył 91% poparcia w okręgu homelskim podczas ostatnich wyborów prezydenckich na Białorusi?

 

Jan Kowalski:Niesamowite.

 

Tony Hogański: W sumie gdyby się tak dobrze przyjrzeć to widać lekkie podobieństwa.

 

Jan Kowalski: Naprawdę ?

 

Tony Hogański: Oczywiście. Obaj macie takie przyjemne rysy twarzy budzące zaufanie ludu, i te ciepłe oczy... Ale jest większy problem.

 

Jan Kowalski: (wyraźnie znudzony) Z niecierpliwością czekam, aż powiesz mi jaki.

 

Tony Hogański: Nie masz łysiny Janku ! Łysina to klucz do sukcesu. (Tony popada w dłuższą zadumę) Może mistrz Szakal będzie tak łaskaw i użyczy ci fragmentu swojej ?

 

Hogański wstaje ze stanowiska i bez słowa udaje się na zaplecze.

 

 

Nas: Nie mówmy więcej o tym co było 4-5 lat temu gdy klękali przed tobą przebywający na pomostówce zawodnicy w swoich pożegnalnych meczach.. teraz to ty jesteś tym zniedołężniałym dziadem, który po wykonaniu dwóch mało efektownych akcji może powiedzieć, że wypluł w ringu płuca.. wygrałeś World Title i liczysz, że kupisz nim drugą młodość?. liczysz, że dzięki niemu spełnisz swój odwieczny sen o potędze ?. Children of Sensi już nie ma, stało się fikcją, która łączy was jedynie na papierze.. stało się tym czym niegdyś przepowiedziałem, a przed czym ty odczuwałeś paniczny strach.. World Title, który dzierżysz to owoc zdrady, której dopuściłeś na człowieku, którego nadal ośmielasz się nazywać bratem, choć zachowałeś się w stosunku do niego niczym Kain.. to brzemię będzie ci do końca życia ciążyło na sumieniu nie pozwalając na zdobywanie dalszych zaszczytów.. to brzemię dostarczy ci wiele fizycznych cierpień, kiedy Brudny Harry tego biznesu wreszcie dzięki życzliwej radzie przejrzy na oczy i dojdzie do oczywistych wniosków.. kiedy dowie się, że trzymałeś go na smyczy tylko dlatego, że był dla ciebie zagrożeniem, będzie zawiedziony.. będzie bardzo zawiedziony i równie zły, a wtedy jego "w chuj wysoka forma" , którą zwykłeś się tak zachwycać nie stanie się narzędziem eliminacji Kravena, którego ty po latach upokorzeń potrafiłeś uszkodzić jedynie przebiegłym atakiem na parkingu.. ta forma stanie się twymi drzwiami do wrestlingowego czyśćca gdzie odpokutujesz za wszystkie swe winy.. zanim jednak Scyther oczyści twe sumienie, wpierw oczyszczony zostać musi wizerunek World Title.. World Title dla którego jedynym katharsis po odciskach twoich łap może być jedynie moje ramię.. to będzie w pełni sprawiedliwa decyzja zatwierdzona przez najwyższą władzę EWF - publiczność.. to nie w rękach nowego prezydenta jest twój los, ale ich.. oni wszystko doskonale widzieli i żądają sprawiedliwości, bo gdy w federacji nie ma sędziów decyzje podejmują świadkowie.. a ci widzieli jak długo oczekiwałem aż Felipe Castro zjawi się na ringu i zacznie odliczać przypiętego Toola.. czy śmiesz wątpić, że trwało to odrobinę dłużej niż 2 sekundy, które zadecydowały o twoim triumfie ? Publiczność żąda samosądu, którego wyrok jest z góry znany.. zostałeś skazany na odsunięcie od marzeń.. egzekucję wykonać ma bezbłędny w swym rzemiośle Nas Jazzowski.. kat, który nie pozwoli ci uciec spod gilotyny, na którą zaprowadziła cię droga na szczyt.. nie pozwoli ci wykpić się pinem na kimś innym niż on, bo to komediodramat, w którym istnieją tylko dwie role - główna i poboczna - próbujesz zgadywać jaka ci przypadnie ?. dam ci wskazówkę na wagę złota, nie szukaj siebie w zamierzchłej przeszłości, wróć do chwili, w której ukradłeś mi zwycięstwo w walce o FTW title.. przypomnij sobie jak pięknie odgrywałeś tam rolę statysty i tym razem dopasuj do swej postaci fragment definicji tragedii, który mówi, że każdy krok przybliża bohatera do nieuchronnej i ostatecznej klęski.. tak oto będzie wyglądał scenariusz naszego teatrzyku.. dlaczego będzie to komediodramat ?. Cóż w tym radosnego ? Pozytywnym aspektem będzie to, że klęska, którą poniesiesz wywoła euforię wśród widzów i tym razem w pełni uzasadnienie będziesz mógł nazwać mnie błaznem, bo faktycznie zapewnię im przednią rozrywkę.. powiedz jednak czy tobie, jako głównej ofierze tej błazenady nie będzie uwłaczającym obrażanie jej najjaśniejszej gwiazdy ?. w końcu to dzięki mnie po raz pierwszy w swej karierze po walce usłyszysz brawa, a nie tradycyjny jęk zażenowania spowodowany jakością odegranej przez ciebie roli.. powiedz mi, czy za to traktujesz ich z pogardą ? Czy nienawidzisz ich za to, że mają dość ciebie, twej żenującej maski skrywającej stremowane oblicze, twoich obwisłych cycek i prom, z których za wszelką cenę chcesz zrobić Big Brothera, a z siebie męski odpowiednik Joli Rutowicz ? Jeśli przez to, że wywołujesz u nich niestrawność, a oni odnoszą się do twych zachować z zażenowaniem przypisujesz sobie tytuł czarnego charakteru, jestem świadkiem niebywałej degradacji pojęcia zła.. zło, które niegdyś utożsamiane było z wojną, komunizmem i nazizmem teraz jest narzędziem promocji nieudacznika, który nie potrafi się poprawnie wysłowić i zamiast przecinka używa wulgarnych inwektyw.. niebawem medialny archetyp Jokera zastąpi jakiś pajac z Włatcuf Móch, który wsławił się tym, że puścił zielonego bąka na przystanku.. Przestań więc sobie schlebiać, bo nie potrafisz wywołać w nich najłatwiejszego do wyeksponowania uczucia - nienawiści.. prócz irytującego chlapania mordą nie możesz im uczynić większej krzywdy.. przez co uważają cię jedynie za idiotę do, którego wykazywanie jakichś głębszych uczuć byłoby tak głupie jak obwinianie martwego przedmiotu, o który uderzyło się łokciem.. ten ból jest tak niewielki jak migrena, którą potrafisz wywołać swymi z automatu powtarzanymi frazesami nazywanymi przez ciebie dumnie "punchami"..

 

 

Tony wraca z jakąś przeźroczystą buteleczką w ręku.

 

Jan Kowalski: A cóż to jest ?

 

Tony Hogański: Niestety mistrz Szakal nie mógł pomóc ci osobiście, ponieważ aktualnie przebywa u fryzjera. W końcu komisarz przepełniony honorem musi się honorowo prezentować. Mam jednak coś co może ci pomóc.

 

Hogański podaje Janowi trzymaną w ręku buteleczkę.

 

Jan Kowalski: SzakalShouders, szampon do włosów łysiejących, zapewnia trwały połysk skóry głowy. Nie jestem pewien czy to będzie dobre...

 

Tony Hogański: Dobre ? Oczywiście, że nie. Wszystko co pochodzi od mistrza Szakala jest wspaniałe! Nie bądź nieufny, jako prezydent musisz być bezpośredni. Ta wspaniała łysina doda ci pewności siebie.

 

Hogański wyrwa butelkę z szamponem od Kowalskiego i próbuje nałożyć mu odrobinę płynu na włosy, Jan jednak zdecydowanie nie jest co do tego przekonany i okazuje niemały opór.

 

Jan Kowalski: Tony przestań natychmiast !

 

Tony Hogański: Widzisz ? Już jesteś bardziej zdecydowany, a nawet go nie zażyłeś.

 

Po raz kolejny wywiązuje się lekka szarpanina pomiędzy komentatorami.

 

Tony Hogański: Dobrze, nie chcesz to nie. Wróćmy do tego przejmującego proma.

 

Jan Kowalski: Tak będzie najlepiej.

 

Hogański wykorzystał chwilę nieuwagi swego partnera i wtarł mu we włosy specyfik Szkala.

 

Tony Hogański: (z dumną miną) Tak będzie najlepiej.

 

 

Nas: Może to i "punche", ale są równie celne co te wyprowadzane przez Gołotę w walce z Adamkiem.. zdarzają ci się też podwójne kiedy po głębokiej medytacji uda ci się sklecić zdanie złożone.. podwójne pudło! (składa ręce na kształt pistoletów) Bang! Bang! Trafiasz snajperze, ale swoich menelowatych ziomków z bałuckich bram.. do mnie już dawno przestały dochodzić inwektywy, które zarzucają mi po walkach wygranych, że "Jestem chujem" jak i tych przegranych mówiących, że (chwila napięcia) "Jestem chujem".. wydaje mi się, że to nie przypadek, a ty masz lekką obsesję na moim punkcie.. brałbyś mnie do ust, przeżuwał, miażdżył, wałkował.. takie ordynarne rzeczy ze mną, "chujem" ?. to tylko potwierdza moje uliczne obserwacje, że atletyczne typy macho mają skłonność do sublimowania swoich seksualnych pragnień poprzez agresywny język.. czego więc chcesz brutalu?. ostry seks, rutynowy seks, zapasy błotne ?. nie ze mną brzydalu choć wiem, że byłbyś to w stanie zrobić za World Title.. za kolejne zaszczyty łechcące twoje wiecznie urażone niepowodzeniami ego.. czas jednak, abyś odróżnił od siebie ludzi, którzy potrzebują orderów dla zaszczytów od tych, które im te zaszczyty nadają.. znasz swoją przynależność ?. to, że byłeś pierwszy nie czyni cię wielkim guru i nie stawia ponad mną.. to, że byłeś pierwszy nie jest jednoznaczne z tym, że udowodniłeś swoją wyższość.. Road to World Title to wyścig, który rządzi się swoimi prawami, zupełnie sprzecznymi do tych, którymi ty się kierujesz.. tu laur pierwszego zdobywa ten kto jest lepszy, w żadnym wypadku nie odwrotnie.. moja przewaga natomiast stała się już tak wielka, że nie czuję już nawet twego oddechu, a jedynie niewyraźny szept, który uporczywie przeklinając swój los gubi resztki nadziei na ostateczny triumf.. przez pięć lat z uporem maniaka, dzień w dzień powtarzałeś, że "World Title będzie twój już jutro".. że od ostatecznego sukcesu dzieli cię tylko jeden malutki krok, który byłby taki gdybyś założył siedmiomilowe buty.. ja osiągnąłem niemalże to samo w w czasie 10-krotnie krótszym, jak więc nieznaczące wedle tej taryfy są dwie sekundy, które zadecydowały o twoim triumfie ? One już przestały istnieć, a zegar zaczął tykać ma moją korzyść.. słyszysz ten głos, który przyprawia cię o dreszcze ? "Nas Jazzowski nowym World Champem".. czas płynie nie ubłagalnie i nawet najbardziej tęgim umysłom nie udało się go cofnąć, ani chociaż na moment wstrzymać.. ja jestem taki sam jak czas - nie do zatrzymania.. i choćbyś zatarasował przede mną drzwi i zamknął je na dziesięć spustów to wyważę je robiąc ciebie placek jakim często stawał się Kojot ze "Zwariowanych Melodii".. nie mam zamiaru czekać, aż w końcu się godnie przygotujesz i łaskawie zaprosisz mnie do środka.. nie mam zamiaru dłużej patrzeć na to jak przeobrażasz salon mistrzów w stajnię Augiasza.. wyważę te drzwi i wpuszczę tam potężny powiew świeżości, który wywieje cię z tego salonu na najbliższe wysypisko śmieci.. nie pozwolę ci nawet zająć honorowego miejsca przy korycie, bo takie należy się jedynie tym, którzy wnieśli do kanonu mistrzów więcej aniżeli kupka kurzu na drodze.. nie okażę ci szacunku, bo nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem i nie wejdę ci w dupę jak ci młodzi gniewni, którzy uważają twój bełkot za niekonwencjonalny styl, który jest kluczem do sukcesu.

 

 

Tony Hogański: Oczywiście, że nie. Kluczem do sukcesu jest fragment łysiny Szakala.

 

Jan Kowalski: Tony przestań, proszę...

 

Tony Hogański: Przecież przyznałem mu rację, a z tego co pamiętam to twój ulubieniec. Kiedyś zwracałeś się do niego per "Pan", kiedy szydził z moich sukcesów, a teraz każesz mi przestać go wychwalać ?

 

Jan Kowalski: To nie...

 

Tony Hogański: (przerywając Jankowi) Zabolało, że nie poparł cię w wyborach na prezydenta ? Przecież świat się od tego nie zawalił, są większe gwiazdy młodego pokolenia takie jak Great Barri, SeBa czy...

 

Jan Kowalski: ... chociażby mistrz Szakal.

 

Tony Hogański: Dokładnie. Mistrz Szakal zawsze piękny i młody. (Klepiąc Janka po plecach) Głowa do góry, nie bądź zawistny jak Napieralski.

 

 

Nas: To właśnie przez pogardę i walkę z takimi jak ty sam stałem się autorytetem.. to ja w przeciwieństwie do ciebie jestem szablonem idealnego World Champa.. to ja potrafię pociągnąć za sobą tłumy, bo umiem rzec coś więcej niż "chodźcie kurwa".. to ja przyciągam tych ludzi przed telewizory podczas gdy ty reklamujesz produkty firmy, którą sam utrzymujesz.. podczas gdy ja wyznaczam nowe trendy, twoi spece od piaru tworzą plagiat za plagiatem podpisując twoim nazwiskiem reklamy nike.. Just steal it! Nie wiem czy do twojego zakutego łba dostało się zbyt dużo wody sodowej, ale to że masz dwie pary butów z ukochanym znaczkiem nie czyni cię twarzą kampanii reklamowej ich firmy.. gdybyś potrafił wyrządzić im jakieś straty swoją oglądalnością to zapewne już śmigałbyś w klapkach kubota założonych na dziurawe skarpety.. a w takim uposażeniu ciężko byłoby wykonać 30 metrowego Air Force One 666, a tym bardziej, że blask o którym ciągle mówisz to nie nabuzowana przez twoją ekipę medialną fikcja.. bo prawda jest taka, że nienawiść, którą do mnie żywisz rodzi się z zazdrości.. zazdrościsz mi, że nawet w dziurawych spodniach z ciucholandu błyszczę tak samo jak w garniturze od Armaniego.. ty natomiast bez tych wszystkich błyskotek stajesz się tak bezceremonialny jak drzewko choinkowe, które przyozdobione wzbudza jakieś zainteresowanie, a pozbawione świecidełek jest olewane dosłownie i w przenośni.. możesz mi więc zarzucać, że wziąłem się znikąd, że w swym wcześniejszym życiu byłem nikim, ale sęk w tym, że choć wyklułem się na kaczym podwórku to wylęgłem się z łabędziego jaja i nie potrzebuję wstrzykiwać sobie botoxu w twarz, obwieszać się złotymi łańcuchami, aby wyróżniać się spośród tego szarego tłumu, który zaślepiony dąży do jednego.. do World Title.. dla mnie sam pas nie jest potrzebny do szczęścia, ale bez niego w oczach publiczności jestem jak król na uchodźstwie pozbawiony insygnii. Dlatego też przygotuj się na to, że na Wrestlepaloozie 101 odbiorę to co mi przysługuje obalając cię z tronu i przerabiając na czerwony dywan.. żadnych walk niespodzianek, żadnych złudzeń.. Nas Jazzowski vs. Psycho One o World Title w stypulacji jaką sobie tylko wymarzysz.. załatwmy to szybko, bo lista interesantów jest długa, a kwitek nie należy się tylko tobie.

 

 

Odłożył mikrofon i wsłuchując się w aplauz, który był jeszcze większy niż zwykle, stał na środku ringu przekonany, że będą z nim zawsze - na dobre i na złe, a wszelkie dotychczasowe niepowodzenia nie stanowią dla nich żadnej bariery, zapominają o nich i żyją dalej w przekonaniu, że zrobi to na co od dawna liczą - zmaże rysę z wizerunku World Title. Nagle do jego twarzy zaczęła przybliżać się dłoń, ludzka, spracowana. Po raz kolejny znajdował się w pomieszczeniu i patrząc w lustro wycierał rękawem rysę szpecącą jego odbicie. Wszystko stało się tak jak sobie wymarzył.

 

 

Nas: (wskazując palcem na swą głowę) Jestem Bogiem, uświadom to sobie. Ty też możesz być Bogiem, tylko wyobraź to sobie...

 

 

Pstryknął palcami a światło w pomieszczeniu zgasło zostawiając po sobie jedynie krwistoczerwone logo EWF z podpisem "Podejmij wyzwanie".

 

 

"Człowiek, który żyje dla samego szczęścia, nie może być szczęśliwy" - Granatowy, "Śnieg" - Orhan Pamuk

 

 

 

PROMO 1

 

Na ekranie ukazana zostaje para elegancko wystylizowanych na lata 30 XXw. mężczyzn, którzy siedząc przy stole liczą pieniądze, popijają whisky i palą cygara.

 

"Tam gdzie doświadczenie miesza się z młodzieńczą ambicją"

(Starszy mężczyzna stojący przy pokaźnej wielkości straganie z owocami oraz młody chłopak sprzedający wyłowione własnoręcznie owoce morza)

 

"Tam gdzie pojawia się wyrazista wizja przyszłości i wspólny cel"

(Młodszy i starszy mężczyzna podają sobie dłonie)

 

"Rodzi się potęga przyjaźni nie do przezwyciężenia"

(Ukazany zostaje ogromny sklep spożywczy, pod którym stoi długa kolejka przeplatane z fragmentami zwycięskich walk Nasa i Y2Ja)

 

"To oni zburzyli dawny porządek"

(Y2J i Jazzowski pozują do kamery z pasami Tag, Evo i FTW)

 

"To oni dali milionom ludzi nadzieję"

(Ukazane zostaje dziecko stojące w pierwszym rzędzie mocno zaciskające kciuki za zwycięstwo Jaya i Nasa)

 

"I to oni sprawili im wielki zawód"

(Dziecko, które chwile wcześniej zaciskało kciuki teraz płacze po spinowaniu Y2Ja przez Izzy'ego oraz niezdążającym przerwać pinu Psycho na Toolu Nasa)

 

"Teraz kiedy jeden z nich zaginął, drugi zaprzysiągł zemstę"

(Po raz kolejny pokazany zostaje młody mężczyzna klęczący przed krzyżem z rękami złożonymi na piersi oraz Jazzowski wygłaszający jedno ze swych prom)

 

"Czy będzie miała smak krwi?"

(pod kościół z którego wychodzą ludzie podjeżdża czarny samochód, a przez jego lekko uchylone szyby otwarty zostaje ogień do przypadkowych przechodniów / Nas z nienawiścią w oczach uderza jazzową trąbką w ściany korytarza hali)

 

"Poznaj go i ty - Wrestlepalooza 101, "Czas wielkich przyjaźni" "

(Po raz ostatni ukazani zostają uśmiechnięci Y2J i Jazzowski)

 

 

 

PROMO 2

 

W tle słychać głos Jana Kowalskiego powtarzający zdania - "Jazzowski spóźnił się o dwie sekundy" oraz "Psycho One nowym World Champem!" rozchodzące się szerokim echem. Ponadto da się słyszeć tykanie zegara, oraz ujrzeć ukazujące się na ekranie obrazki z życia codziennego.

 

"Co można zrobić przez 2 sekundy ? "

(Mężczyzna przykłada sobie broń do skroni / kobieta zrzuca z ręki obrączkę / licznik sportowego samochodu, który rozpędza się do 100km/h)

 

" On zranił miliony ludzi "

(Psycho pinuje Toola, a Nas spóźnia się o 2 sekundy)

 

" Namaszczony przez legendę "

(Hangman wykonuje Egzekucję na Toolu i Psycho)

 

" Nie potrafił przezwyciężyć bezradności"

(Jazzowski rozkłada bezsilnie ręce w oczekiwaniu na sędziego)

 

" Czy będzie w stanie się podnieść ? "

(Psycho kopie próbującego wstać Nasa)

 

"Czy spełni wolę bogów ? "

(Hangman uśmiecha się na rampie i odchodzi w nieznane)

 

"Wrestlepalooza 101 - "Dzień, w którym Fenix powstał z popiołów" "

(sprytny miks dwóch następujących dotąd po sobie zwrotów Kowalskiego - "Jazzowski nowym World Champem !")

 

 

 

Rara Auctarium

 

Po raz kolejny pstryknął palcami, choć może był dźwięk naciskanego włącznika ? To nieważne, ważny był efekt rozświetlenia pomieszczenia. Tym razem nie była to jego szatnia a gustownie umeblowany salon. Stojąc na środku pomieszczenia wpatrywał się w odwrócony fotel nad którego oparciem rysowała się głowa krótko ostrzyżonej postaci.

 

 

Nas: Musisz wrócić.

 

 

Postać: Twój kochaś cię opuścił i szukasz nowego partnera ? Wybacz z założenia jestem hetero.

 

 

Nas: Proszę cię, okaż mu choć trochę szacunku.

 

 

Postać: Przepraszam, prawdziwy dżentelmen nie pozwala, aby w jego towarzystwie źle mówić o jego byłych.

 

 

Nas: (Przełykając ślinę) Wiedz, że gdyby nie było takiej konieczności na pewno bym tu nie przyszedł.

 

 

Postać: Nie ma takiej konieczności. Miłego wieczoru panie Jazzowski.

 

 

Nas: (nie zwracając uwagi na niemiłą sugestię) Roster EWF jest przetrzebiony jak katolicy po wojnie 30 letniej.. nie możemy czekać, aż sama zuchwałość strąci ze szczytu Psycho.. nie możemy czekać, aż dzieciaki, które ledwo ukończyły przyspieszony kurs na wrestlera zaczną przełamywać kolejne granice i jeszcze dalej wyciągać ręce po owoc pracy mojej i Y2Ja.. NIE MOGĘ NA TO CZEKAĆ ! A ty wielki sprawiedliwy, ten który niegdyś chciał rozliczać przeszłość, siedzisz przed telewizorem, ubrany w przesiąknięty odorem sprayu przeciw molom szlafrok i ciepłe kapcie, ze spokojem patrząc jak ta federacja zatraca się w nieładzie. Czy naprawdę to cię satysfakcjonuje?

 

 

Postać: (pociągając nosem) Wbrew pozorom nie jest tak źle.

 

 

Nas: Pozorom ? Sam stwarzasz te pozory udając, że wszystko jest tak jakbyś tego chciał. To dobre na miesiąc, dwa, ale z każdym kolejnym dniem zatracasz się w świecie, który nie jest dla ciebie. Czy po to niegdyś walczyłeś o swoje przekonania, aby teraz odejść w taki sposób ?

 

 

Postać: Uwierz, nie zżera mnie pycha w przeciwieństwie do ciebie i nie potrzebuję fanfarów, aby czuć się zaspokojonym. Zresztą z kim nie możesz sobie poradzić ? Z Vaclavem i jego smutną ekipą ? Weź pod swoje skrzydła byle jakiego pajaca, który nawet gdy jest wdeptywany w ziemię uśmiecha się szeroko. Jego radość z życia zabije ich wszystkich.

 

 

Nas: Tu nie chodzi o jednorazowe zwycięstwo.. potrzebuję potężnego człowieka wraz z którym będę w stanie przejąć rolę krupiera i umieścić siebie na wizerunku jednego z dwóch jokerów w całej talii.. ty idealnie nadajesz się na drugiego. Bylibyśmy zestawem, który zgarniałby zwycięstwa nawet z największymi asami i bynajmniej nie mam tu na myśli Vaclava.. Vaclava, który prócz tego, że potrafi przeobrazić walkę z choinką w starcie z Puszczą Białowieską nie umie już nic co stanowiłoby zagrożenie nie tylko dla mnie, ale dla większości rosteru EWF.. na dobre zatracił się w odgrywaniu roli Mesjasza, którego domniemanym przeznaczeniem jest cierpienie prowadzące do zmiany wrestlingu na lepsze. Lepsze ? Czy zamianę czystych pięści na drut kolczasty i krzesła można nazwać jeszcze zapasami ? Ta transformacja jest lepsza, ale nie dla zakorzenionych fundamentalistów takich jak my. Ta transformacja to kolejne uderzenie młotkiem w gwóźdź do trumny EWF.. to kolejny krok do zatarcia granicy pomiędzy wrestlingiem, a ulicznymi potyczkami, które nie mają w sobie nawet krzty honoru i szlachetności. Cóż z tego, że SR Crazy poświęca swe życie na wpajanie tym młodym niezdyscyplinowanym karierowiczom fundamentalnych wartości skoro spuszczeni ze smyczy zaczynają dostrzegać jak łatwo jest dojść do sukcesu po łepkach.. skoro widzą zgorzkniałego buntownika, który uznaje że każda walka w EWF jest elementem jego drogi krzyżowej, która nieubłaganie prowadzi go na szczyt.. i choć Szymonów z Cyreny pomagających dźwigać mu te brzemię jest wielu to nikt zdaje się ich nie zauważać.. choć przegrywa walki z takimi tuzami jak Mind Mower cały czas staje się coraz bardziej popularny.. cały czas pnie się w górę dostając nawet szansę na walki o najwyższe laury.. jednakże co osiągnął w ostatnim czasie prócz powąchania FTW title ?. jak wygląda jego bilans porażek zwycięstw i porażek ?. te pierwsze nie istnieją !. kiedy on przegrywał walkę za walką ja mogłem szczycić się passą zwycięstw jaką on mógł osiągnąć jedynie w krainie gdzie Woods posiadał coś więcej ponad głupotę. Nie mogę więc nie dać sobie z nim rady podczas gdy on sparaliżowany panicznym strachem przed walką bez zbędnych udziwnień nie da nawet rady rzucić mi wyzwania. To typowe dla zbawicieli jego pokroju, którzy udając poświęcenie nie są w stanie zapłacić za zbawienie najwyższej ceny.. cenę przyodziana korony cierniowej jaką uplótłbym mu w naszym starciu za wszelkie dotychczasowe próby splugawienia i tak mocno nadszarpniętego już wizerunku tego sportu. Nie wierzę, aby był on w stanie zrobić coś ponad usunięcia się w cień i spiskowania w głębokiej konspiracji na temat przejęcia wiecznego i nieosiągalnego pragnienia posiadania złota. Są zdecydowanie większe przeszkody niż płotek, którego nie trzeba przeskakiwać..

 

 

Postać: (tłumiąc śmiech) To kto nią jest ? Ordynarny Immortal, któremu Vaclav wysuszył majtki ?

 

 

Nas: Proszę, nie popadajmy w śmieszność.. mam się obawiać człowieka, który w EWF stoczył mniej walk aniżeli gwiazdy pokroju Ieshige czy Martina ? Mam się obawiać człowieka, którego największym sukcesem jest pokonanie Alexa "Idioota" Scorpa ? To tylko kolejny z taśmy produkcyjnej tych mrocznych, pozbawionych umysłu laleczek, które prócz życiorysu na miarę Salvatore nie są mnie w stanie niczym zaskoczyć.. brak mu honoru, choć powołuje się na japońskie korzenie.. brak mu umiejętności, aby na wespół ze swym partnerem pokonać Vaclava.. i co najważniejsze brak mu odwagi ażeby wyjść na ring i rzucić mi wyzwanie. Jedyny jego naprawdę duży atut to umiejętność dyskretnej samo destrukcji.. już niegdyś pokazał, że jest w stanie wyeliminować siebie i swojego mentora, znikając bez większego echa.

 

 

Postać: Aby zwieńczyć upokarzanie DoS powinieneś jeszcze powiedzieć, że Tool jest równie marnym waletem jak jego partnerzy.

 

 

Nas: I tu cię zaskoczę - Tool choć słabszy niż niegdyś.. choć wg analogii Psycho - skapitulował szybciej niż Francja podczas II wojny światowej to nadal jest wielce niebezpieczny i zaliczam go do grona asów.. jednego z czterech asów w EWF.. i mimo, że już raz go pokonałem, a walce o World Title shot byłem bliski pozbawienia nadziei na spieprzenie Main Eventu Paloozy 100 to czuję, że ciągle ma coś w zanadrzu.. i nieważne czy będzie to miało wpływ na EWF tak niewielki jak upadek monarchii w Nepalu czy też tak destrukcyjny jak przejęcie przez Psycho najważniejszego trofeum. To nieważne, bo mam zamiar pozbawić go tej broni zanim po nią sięgnie.. zanim jego prześmiewczy ton zamieni się w krzyk desperata gotowego na każde poświęcenie.. czuję, że to dla niego już przestało być rozrywką czy nawet sportem.. to przerodziło się w śmiertelną determinację. Udaje, że mnie nie dostrzega chociaż tak naprawdę jestem belką w jego oku.. wielką belką, której mimo różnorakich zabiegów nie potrafi wyjąć.. belką, która zadaje mu mnóstwo cierpień i wchodzi coraz głębiej w gałkę oczną wywołując zwidy.. niedorzeczne halucynacje przemieniające pragnienia w rzeczywistość.. niedorzeczne marzenia w prawdziwą wizję świata. Porażki go bolały ze mną, z Psycho, ze Scytherem.. chciał znaleźć u siebie akceptację, chciał widzieć, że nawet jego pogromcy przegrywają.. chciał widzieć fałsz! Przytakiwał samemu sobie nawet w najbardziej niedorzecznych wizjach. Jakim mianem mogę określić takiego człowieka ? Szaleniec - ni mniej ni więcej.. belka stała się dla niego obsesją, on już nie chce jej wyjąć.. on chce z nią walczyć. Oślepiony doszczętnie może dostrzec tylko potężny blask.. blask World Title na moim ramieniu.. pasa, który przez jego nieudolność nie trafił w moje ręce już na Wrestlepaloozie 100. Kiedy ujrzy ten blask zacznie gnać przed siebie nie przebierając w środkach, które będą jeszcze bardziej brutalne niż zwykle.. bo zadawanie cierpienia to to co lubi.. to co może przynieść mu zwycięstwo.. tylko, że aby mnie pokonać nie wystarczy parę krzeseł.. nie wystarczy przebić mi skóry drutem kolczastym, nie nie !.. do tego, aby mnie pokonać potrzebne są nadzwyczajne pokłady agresji, o wiele większe niż te jakie można było ujrzeć podczas jednej z najbardziej chorych stypulacji w EWF - Abortion matchu.. aby zgasić płomień pasji, który jest we mnie trzeba wbić mi nóż prosto w serce.. czy Tool jest do tego zdolny ? Nie wiem i prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiem, bo stłamszę ten plan zanim w ogóle się pojawi.. bezwzględną dominacją i paraliżującym strachem, które uświadomią mu, że dotychczasowy obiekt jego drwin.. jego pogromca.. to nie drugi Tool, drugi Scyther czy nawet drugi Kraven.. to pierwszy Jazzowski.

 

 

Postać: Rywale przed tobą klękają, fanki piszczą na twój widok. Nadal nie rozumiem po co jestem ci potrzebny ? To niedorzeczne - czy za główne zagrożenie uważasz CoS, które - jak sam podkreślasz - doprowadziłeś do stanu agonalnego ?

 

 

Nas: Chociaż Children of Sensi są tylko papierkową fikcją to nadal coś ich łączy.. i o ile Psycho pogodził się z tym, że Whiped zawiódł pokładane w nim nadzieje.. oparł się jego praniu mózgu.. Scyther jednak nadal stanowi dla naszego World Champa śmiertelne zagrożenie, które może pozbawić go sensu życia.. nadal trzyma go krótko, jak największego wroga.. uważnie obserwuje każde jego posunięcie.. podsuwa mu coraz to nowych wrogów, którzy stanowią zagrożenie dla jego pozycji. Czy wierzysz, że powrót do alkoholizmu to jedynie ucieczka od niepowodzeń ? To kolejny element sprytnej manipulacji mającej na celu utrudnienie Scytherowi trzeźwego myślenia.. obecne CoS to nic innego jak pan i jego pies obrońca tudzież ślepy pan i pies przewodnik.. nic ponad to. Tak chory związek nie może trwać wiecznie.. ten chory związek nie przetrwa nawet kilku gal, bo wygląda jeszcze gorzej niż koalicja medialna PiS - SLD.. korzyści czerpie tylko jedna ze stron. Gdy to wszystko się rozsypie, wyodrębnią się dwa asy i uzupełnią talię.

 

 

Postać: Kto jest czwartym ?

 

 

Nas: (uśmiechając się delikatnie) Czwarty się jeszcze nie narodził.

 

 

Postać:Czyli skończyłeś ? Dziękuję ci, że umiliłeś mi wieczór. Z tego wzruszającego wykładu wyniosłem to, że jesteś żenujący.

 

 

Nas słysząc te słowa w kontekście tego jak się starał poczuł jak serce podchodzi mu do gardła. Nie miał ochoty dalej przebywać w tym przesiąkniętym ignorancją pomieszczeniu, nie miał ochoty na dalszą dyskusję. Obrócił się na pięcie i zaczął szybko zmierzać w kierunku drzwi. Przepełniony goryczą do człowieka, którego próbował namówić do powrotu na szczyt.

 

 

Postać: Dlatego też nie poradzisz sobie w tym bajzlu beze mnie.

 

 

Tajemnicza osoba wstała i powoli zaczęła się obracać, ale nagle ekran ogarnęła ciemność zwieńczona jedynie napisem - "Wrestlepalooza 101 - Czas wielkich powrotów"

Edytowane przez Ja Myung Agissi

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    2

  • Vaclav

    1

  • Milos

    1

  • HcK

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 160
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

To tak... RP jest na bardzo słabym poziomie a to dlatego, że nie wspomniałeś o moim ziomku. Długość wpłynęła na jakość i ogólnie poziom RP'a jest bardzo zwalony, poza tym Ty jesteś Face'em czy Heel'em bo jakoś tak bardzo chaotycznie piszesz Nass... Postaraj się następnym razem bardziej, bo inaczej nadal będę krytykował twoje erpy tak samo jak poprzednie :] .

7894118684ede4cf290d46.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Nigdy nie sądziłem, że zobaczę zdołowanego Nasa. Ale jednak, stało się i w sumie - to nie ma się czemu dziwić. Wielkim plusem są proma, które gdzieś zaniknęły na drodze rpowej ewolucji i miło jest zobaczyć takie nawiązanie do tradycji. Próbka poezji też fajna i idealnie pasująca do pierwszej części rpozy. Spicze i opisy są porządne i nie mam do nich zastrzeżeń. Jak zwykle, świetna robota.

  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Z początku przeraziła mnie długość tego tekstu, jednakże udało mi się go przeczytać za jednym razem. Jak wspomniał Vaclav, ważną zaletą są tu proma, odpowiednio opisane i pozwalające zrozumieć uczucia nasa po wydarzeniach z ostatnich miesięcy. Świetnie wplecione dialogi komentatorów (użyczenie łysiny :D) i trafione dissy na przeciwników. Do gustu przypadł mi zwłaszcza ten przyrównujący Psycho do Joli Rutowicz. Swego czasu moi sąsiedzi prowadzili kiosk w samym centrum piotrkowskiego meliniarstwa, gdzie pani Rutowicz była ich regularną klientką. Widać zatem, że oboje mają podobne korzenie :) Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do wydłużanych na siłę speechy. Chwilami odnosiłem wrażenie, że w miejsce dwóch zdań wystarczyłoby jedno. Aczkolwiek każdy ma swój własny styl. Generalnie good job.

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tekst jest bardzo długie(zawsze na mnie narzekałeś, a sam teraz naskrobałeś 15 stron) ale nie męczy. Widać rozgoryczenie i smutek postaci, co jest ważne(odpowiednie okazywanie uczuć w swych słowach). Ocena tak zwanych przemówień to subiektywna kwestia, jednakże nie mam żadnych zastrzeżeń. :)

 

Na koniec rzucę tylko jedno:

 

Porażki świetnie motywują prawda? :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...