Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Tora! Tora! Tora! Busaiku


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

------------------------------------------

Japonia,

Wyspa Honsiu,

Yokohama, prefektura Kanagawa.

------------------------------------------

 

(Widzimy czarny ekran, ciemność trwa kilka chwil, po momentach oczekiwania w niepewności można usłyszeć pewnie tajemniczy dźwięk. Odgłos jest bardzo delikatny, mija kilka minut, aż w końcu niepokojące akordy składają się w całość. Tajemniczym dźwiękiem okazuje się stukot kardiogramu, lecz wciąż nie widzimy miejsca akcji. Odgłos jest coraz głośniejszy, przez co staje się nieznośny dla aparatu słuchowego przeciętnego człowieka. Nagle, nastaje jasność, jesteśmy w jakimś pomieszczeniu, ściany są śnieżnobiałe, lecz nie widać dokładnie detali wystroju, mija chwila, obraz jest coraz dokładniejszy. Okazuje się, że miejscem naszego pobytu jest … łazienka. Dookoła widzimy piękne płytki wykonane z najlepszej porcelany. Gdzieś w okolicach połowy długości ściany widoczny jest delikatnie namalowany motyw drzewka kwitnącej wiśni. Każda ze ścian jest identyczna, kamera koncentruje się na ostatniej ze ścian, która różni się jednym aspektem, mianowicie z oddali widoczne jest duże lustro, pod którym widzimy bialutką umywalkę. Kamera dąży do ostatniego fragmentu pomieszczeni, gdy już dociera do celu, obiektyw kamery odwraca się vis a vis lustra. Obiektyw ukazuje nam z oddali wielkość i majestatyczność pomieszczenia, pomimo swego skromnego wystroju. Po chwili dźwięki kardiogramu ustają, słyszymy za to głośny oddech ludzki. Oddech jest ciężki, dzięki czemu możemy się dowiedzieć, iż najprawdopodobniej odgłosy są dziełem mężczyzny. Kamera wciąż koncentruje się na panoramie pomieszczenia, lecz po chwili obniża kąt swego patrzenia w dół. Widzimy klęczącego mężczyznę, ubranego w czarną yukatę, na którego głowie znajduje się opatrunek spod którego wystają średniej długości kruczoczarne włosy. Postać pozostaje nieruchoma, słyszymy jedynie głośne nieregularne oddechy. Po chwili słyszymy delikatny głos męski.

 

Postać(szeptem): Jesteś z siebie zadowolony? Słyszysz? Zadałem ci pytanie, ja myślę że jesteś i jeszcze długo będziesz. Czy ja jestem zadowolony? Ja? A może ty? Nie, ja nie jestem zadowolony z niczego, ani z tego co się stało, i zwłaszcza z powodu tego co się stało. Najważniejszym aspektem tej egzystencji jest pamięć, bo moja pamięć, mimo każdego upadku i obrażenia odniesionego jest wciąż tak samo mocna, tak samo trwała, i praktycznie nieusuwalna. Czuje się źle, nie tylko z powodu obrażeń, lecz także z powodu, że zhańbiłem się ostatnio. Sądzisz, że na pewno? A może to tylko był jak to mawiają ludzie miałcy „zbieg okoliczności”?? nie wiem, może. Silne poczucie krzywdy i zniechęcenia przeze mnie przemawia, lecz nie zobaczysz, żadnego aktu desperacji, aktu złości, ani podłości, wiesz dlaczego ? Bo nie zasługujesz, żaden pies nie zasługuje, to tak gdybym chciał przekonać cię o nieomylności dawnych władców, to wszystko na nic, bo z zasady nie ufam ludziom niewykształconym. Tak, to była odpowiednia forma, bo każda inna byłaby zbyt pochlebna dla stanu twej inteligencji, a co za tym idzie, wręcz … urocza...

 

(Postać podnosi głowę na wysokość wystarczającą kamerze, aby ukazać oblicze mężczyzny, przed naszymi oczami ukazuje się twarz Scotty'ego Whipeda)

 

Whiped(szeptem): Cały czas się zastanawiam co ci przyszło do głowy, bo gdybyś reprezentował rasę myślącą do członka której aspirujesz, wiedziałbyś, że nie przybyłem tam, aby dostać łomem w twarz. Tak Kraven, cały czas mówię do twej nędznej marionetkowej postaci. Jako człowiek reakcji powinieneś wiedzieć jakie niebezpieczeństwa czyhają w pseudodemokratycznym świecie. Aby moje słowa nie odbiły zbytniego piętna na twym organizmie, wytłumaczę ci to prostym językiem. Na ostatniej gali wróciłem do federacji, lecz mój powrót udał się w 10% jedynie w takim odsetku, gdyż remis z SR Crazym uznaję za hańbę na mym honorze. Teoretycznie byłem przygotowany na więcej niż zwykły wysiłem, byłem przygotowany i zdeterminowany, aby w razie wypadku pobić i zniszczyć cały roster tej federacji. Bez wyjątku, zapamiętaj te dwa słowa, bo to ważna sentencja na dziś. Bez wyjątku, powtarzaj Kraven, powtarzaj. Nauczysz się języka ludów cywilizowanych, czyli języka japońskiego, zamiast tkwić w marazmie ustroju upadłego jak postać Van Gogha. W każdym razie, może zapamiętałeś już, słowa najważniejsze, czyli bez wyjątku. Nie udało mi się, przyznaję, lecz to moja plama na honorze, dlatego widząc Sra w walce z księciem Konoe, widziałem moja szansę na to aby się zrehabilitować, aby ostatecznie pokazać kogo powrót jest najbardziej wartościowy. Psycho nazwałby taka akcję „wy—wyje---wyjebana” o tak. Niestety przez pobyt w szpitalu psychiatrycznym, zatraciłem umiejętność posługiwania się waszym słowiańskim bełkotem. Dlatego też, słowa które usłyszysz, a także usłyszy reszta tego pseudo inteligentnego kraju będą urozmaicone napisami. Pech chciał, że zamiast dobić Crazy'ego zaatakowałem Yamato, dlatego też ty jako prosty chłop ze wsi, stwierdziłeś, że jestem postacią negatywną, a właśnie nie. Ja jestem postacią tragiczną, na tych oto płytkach rozgrywa się mój smutny los, los który nas zwiąże na najbliższej gali. Sądzę, że nawet ta nagła radość Szakala i jego idea, aby powiązać mnie, ciebie, komisarza i Scythera matchem tag teamowym, szybko się skończy. Tak szybko jak main event nadchodzącej gali. To zaiste przykre i tragiczne, że muszę udowadniać swoją wartość przez pojedynek z hipokrytami, dodatkowo z pustymi i prostymi jak myśl bolszewicka. O widzisz, myśl bolszewicka, uroczy frazes, szkoda, że w dzisiejszych czasach oznacza głupotę i prymitywizm intelektualny. No cóż, taki mój smutny los, lecz inaczej tego nazwać nie mogę. Widziałem wiele razy materiały archiwalne, i wszędzie powtarzają się te same myśli. Ten kraj jest chory, chore jest prawo tutaj, chora jest władza państwowa, chora jest służba zdrowia, to nie wszystko. Chora jest pogoda, chore są szkoły, chore są drogi, chore są podatki, chora jest sztuka. Polaczki...polaczki....i polaczki, słowo odmieniane przez wszystkie przypadki oraz wzbogacane gestami Kozakiewicza i innymi uroczymi zachowaniami. Jedyne co mogę powiedzieć – jeden wielki lazaret. Oj Sergiej generalizujesz sytuację w marny sposób, sam nienawidzę tego kraju, ale to co ty robisz jest komiczne. Dzięki temu zrozumiałem, dlaczego ty i Szakal będziecie partnerami za kilka dni. Znasz ten uroczy frazes „swój do swego ciągnie” ? No właśnie swój do swego, postać komediowa sobie wybrała miernego i zabiedzonego komedianta z rosji. Co ciekawe, ten komediant wciąż żyje w duchu komunistycznym, co tylko pokazuje jak bardzo groteskowa jest wasza koalicja, choć frazą doskonalszą będzie „burdelik”. Swoją drogą widzę w was potencjał artystyczny wielki, ta farsa, czyli wasz tag team zakończy swój żywot na największej arenie z możliwych, na Wrestlepaloozie 100. Obserwując was doszedłem do wniosku, że zarząd mnie nie szanuje. Nie można pominąć licznych, w dodatku niebudzących wątpliwości danych, które was dotyczą. Nazwę to uroczo jako przesunięcie ku negatywności. To złożony syndrom. Wysokie wskaźniki depresji. Wysoka nietolerancja na słowa negatywne w waszym kierunku. Kraven, w czasach gdy znaczyłeś więcej niż tylko szereg pustych liter, każdy się obawiał odezwać, bo kończyło się to ciężkim pobiciem, w asyście łomu w niektórych przypadkach. Szakal, ty za to nigdy nie potrafiłeś przyjmować krytyki, ba zhańbiłeś się dość znacznie, wchodząc w układ z zaplutym karłem. Takie są fakty, idąc dalej, gdy was widzę przed oczami mam tylko słowa takie jak: złe, do niczego i tym podobne. Jedna wielka tendencja, wręcz powszechna tendencja do narzekania. Przekonanie o małym wpływie na wydarzenia. Silne poczucie krzywdy i co najważniejsze silne przekonanie, że świat jest urządzony niesprawiedliwie. Przeświadczenie, że polaczki to zera, w dodatku są ograniczeni i oporni na zmiany. Wszystko się zgadza, Kraven masz rację, ale powiedz mi, jakim trafem zgodziłeś się na ten śmieszny pakt na nadchodzącą galę. Ta wasza komiczna frakcja już w swych fundamentach jest zbudowana na glinianych nogach, i dobrze wiecie, że ten kolos runie, czy tego chcecie czy nie. Macie rozbuchane roszczenia, i teraz sobie zadajcie pytanie, zdrowe to? Widzę w was jakiś taki dziwny smutek, pewnie wywołany tym, że już nikt o was nie pamięta, bo po co właściwie? Jesteście reliktami przeszłości, artefaktami, które się zakurzyły i już nie posiadają swej mistycznej mocy. Widzę w was ten smutek i złość, ale nie jest to ten smutek, który niczego się nie domaga. Wręcz przeciwnie, to smutek, który karmi smutkiem innych, to taka choroba waszej marnej egzystencji. Im więcej smutku tym lepiej. To smutek, który nosi nazwę „mnie się należy”. Osobiście mam pewną hipotezę na ten temat, na przykład potrzebę bycia w świetle jupiterów, potrzebę akceptacji, ale to zbyteczne. Jedyne co teraz macie to smutek i on wam zostanie na wieki. Macie też złość, ale nie jest to złość, skłania do szybkiej zmiany stanu rzeczy, oj nie. To złość na innych – na tych którym dobrze, a w każdym razie na tych, którym jest lepiej, i na tych którzy potrafią się cieszyć. Chociaż ja ostatnią grupę uznaję za najbardziej żenującą, bo uśmiech jest zbyteczny, zwykły nieistotny skurcz mięśni twarzy, który pokazuje innym rozpromienione oblicze człowieka, żenujące. Całość tej komicznej konwencji brzmi „bo wam się nie należy”. Właśnie przez to Kraven zaatakowałeś Scythera, kontuzjując go, po czym musiał oddać pas mistrzowski. Twoje postępowanie i motywy są jasne, ale wciąż nie wiem co cię skłoniło aby mnie błogosławić łomem. Ech [wyjątkowo koreańskie] wciąż tego nie wiem, ale możesz być pewny, że moje bóle głowy miną, lecz po tym co się stanie w niedzielę, twoje dopiero się zaczną.

 

(Nagle transmisja zostaje przerwana, znów słyszymy dźwięk kardiogramu, tym razem emisja głosu jest znacznie mocniejsza. Tworzy się hałas, ekran jest czarny, po chwili pojawia się czerwona gwiazda na czarnym tle, następnie widzimy kawałki z poprzedniej gali, kiedy Whiped przez przypadek zaatakował Yamato Konoe. Dźwięki są coraz głośniejsze, klatki coraz szybciej się zmieniają. Czerń, gwiazda, Whiped atakujący Konoe, coraz szybciej coraz szybciej, aż dźwięk kardiogramu jest ogłuszający. Po chwili obraz i dźwięki znikają.)

 

------------------------------------------

Japonia,

Wyspa Honsiu,

las w prefekturze Kanagawa.

------------------------------------------

 

(Pojawia się panoramiczny obraz miejsca, przekaz jest zamglony i niedoskonały. Po kilku chwilach można zauważyć wiele drzew bambusowych. Kamera przechodzi energicznie w przód, początkowo nie widać niczego poza drzewami, lecz po dokładniejszym przyjrzeniu się widać także zarysy dwóch postaci drobnej budowy. Mija kolejnych kilka chwil, kamera dokonuje dalszego zbliżenia, widzimy Whipeda ubranego w czarną yukatę i Mitsuko ubraną ten sam rodzaj ubioru, lecz w kolorze bordowym. Para w swych dłoniach trzyma drewniane katany. Dochodzi do wymiany uderzeń, błyskawicznie stroną przeważającą jest Whiped, który zgrabnym ruchem nadgarstka obraca swój miecz, po czym wytrąca bron z ręki żony. „Ostrze” broni Whipeda pojawia się przy krtani żony. Kamera dokonuje zbliżenia.)

 

Whiped(cicho): Twoje myśli są dziwnie zaangażowane w inne sprawy dlatego przegrałaś, skoncentruj się następnym razem, a będziesz równym przeciwnikiem dla mnie.

 

Mitsuko: Następnym razem przejdziemy na ostre bronie, nie mam motywacji przy walce delikatnymi przedmiotami.

 

Whiped(cicho): Wedle twego życzenia, nawet zrobimy to już teraz.

 

(Whiped podnosi leżący na ściółce łuk, po chwili naciąga lewą dłonią cięciwę do swego lewego ucha, po czym puszcza samą cięciwę. Po tym krótkim wydarzeniu, mężczyzna daje przedmiot Miysuko, staje za żoną. Kobieta naciąga cięciwę, Whiped poprawia ustawienie jej ciała. Mitsuko puszcza samą cięciwę.)

 

Whiped(cicho i spokojnie): Kawaii, możem przejść do użytania strzał.

 

(Nagle pojawia się służąca Whipeda i Mitsuko – Noriko.)

 

Noriko(dysząc): Panie, niespodziewana rzecz się stała.

 

Whiped: Mianowicie?

Noriko: Panienka Chiaki wróciła do domu i chce rozmawiać z Waszą Wysokością.

 

(Mitsuko opuszcza swój wzrok)

 

Whiped(lekko zaskoczony): Ach tak, w takim razie zobaczymy czego sobie moja asystentka życzy.

 

Mitsuko(wchodząc w słowo): Dziw** raczej.

 

Whiped: Tak, tak, to urocze prawda?

 

(Obraz całkowicie znika, mija kilka minut po czym widzimy Whipeda i Mitsuko wchodzących do głównego domu swej posiadłości. Para mija korytarz pełen różnego rodzaju dzieł sztuki i innej radosnej twórczości japońskiej. Mija kolejna chwila, a główne postacie wchodzą do wielkiej sali, w której widzimy przepych i dostojność nieosiągalną dla ludzi zamieszkujących Europę. W centrum pomieszczenia znajduje się duży stół, przy którym są trzy krzesła, jedno jest już zajęte przez Chiaki, która jest ubrana w różową yukatę. Para dociera do miejsca jej spoczynku. Mitsuko dość chłodo przygląda się kobiecie.)

 

Mitsuko: Chociaż zachowałaś formę i odpowiedni strój przywdziałaś, szkoda tylko, że w dziwkarskim kolorze, czego chcesz!?

 

(Wchodzi służąca z herbatą na platynowej tacy. Kobieta nalewa ciecz do trzech filiżanek po czym staje z boku.)

 

Whiped(spokojnie): Noriko możesz odejść (służąca odchodzi). Pomijając te wszystkie urocze wstępy, pozdrowienia, obelgi i inwektywy...Powiedz Chiaki co cię do nas sprowadza.

 

Chiaki: Chciałabym wznów być twoją pełnoprawną asystentką, i mieszkać w tej posiadłości jak dawniej.

 

(Słychać bardzo głośny śmiech Mitsuko)

 

Whiped: Wybacz mojej żonie, zatem chcesz tu mieszkać i mi asystować. Wiesz o tym, że wiąże to się z niebezpieczeństwami tak jak na Kwietniowej Anarchii.

 

Chiaki: Tak wiem.

 

Whiped: Wciąż tego chcesz?

 

Chiaki(podekscytowana): Tak!

 

Whiped: Dobrze więc, istnieje szansa, że tak będzie, ale pod warunkiem, właściwie warunkami, albo moimi albo Mitsuko. Zasady są banalne, po wybiciu tej herbaty, pójdziemy do sali obok, zagrasz ze mną w szachy. Jeśli wygrasz, jesteś w domu na dawnych prawach bez żadnego stresu, jeśli przegrasz, będziesz musiała przejść dwie próby przydatności, które wymyśli moja żona. Takie stawiamy warunki, zgadzasz się?

 

Chiaki: A będę mogła zagrać różowymi ludzikami??

 

Whiped: O figurach zapewne mówisz, tak będziesz mogła zagrać różowymi, jeśli masz ochotę to zagrasz nawet marcepanowymi. Różowe będą służyć jako zamiennik jako kolor biały, ja rozegram to czarnym egzemplarzem. W tym momencie wszystko jest postanowione, przejdź Chiaki do sali obok, ja już niebawem do ciebie dołączę.

 

(Chiaki odchodzi powoli do sali obok, w momencie gdy znika z widoku obraz robi się całkowicie czarny. Pojawia się znajomy już dźwięk kardiogramu. Tworzy się hałas, ekran jest czarny, po chwili pojawia się czerwona gwiazda na czarnym tle, następnie widzimy kawałki z poprzedniej gali, kiedy Whiped przez przypadek zaatakował Yamato Konoe, a także widzimy jak Kraven przeskakuje przez barierki. Dźwięki są coraz głośniejsze, klatki coraz szybciej się zmieniają. Czerń, czerwona gwiazda, Whiped atakujący Konoe, Kraven przeskakujący przez barierki, Kraven jest na ringu, Whiped się odwraca, nadchodzi ciemność coraz szybciej coraz szybciej, aż dźwięk kardiogramu jest ogłuszający. Po chwili obraz i dźwięki znikają.)

 

Mija jakiś czas...

 

(Widzimy mała salkę, której ściany są przyozdobione różnymi tkaninami, pośród kolorów dominuje purpura. W centrum pomieszczenia znajduje się mały stolik na którym jest szachownica, przy stoliku siedzi już Chiaki, dziewczyna nerwowo stuka paznokciami o blat szachownicy. Nagle do sali wchodzi Whiped i Mitsuko. Mężczyzna przechodzi w stronę swego oponenta, Mitsuko przygląda się z daleka. Whiped siada przy stoliku, Chiaki wciąż stuka paznokciami o szachownicę.)

 

Whiped: Zacznij Chiaki.

 

(Gra się zaczyna, Chiaki zaczyna rozgrywkę przez przesunięcie jednej z figur w przód, Whiped także przesuwa swe figury, lecz jest jakoś niezainteresowany rywalizacją. Kamera koncentruje się na twarzy Japończyka.)

 

Whiped: Szachy to szlachetna forma rozrywki, tak szlachetna, że nie każdy sobie z nią radzi. Jedynie serce i dusza przepełnione błękitną krwią pozwalają oddać piękno swych ruchów. Przyznam się, że nie mam zbytniej radości z gry w tym momencie, nie tylko dlatego, że odczuwam bóle głowy, lecz także przez to, że mój oponent jest delikatnie mówiąc słaby. Dodatkowo musiałem uznać zmianę reguł, w normalnej grze mamy figury białe i czarne, tutaj mamy różowe. Ech[japońskie] czasem niektóre zasady trzeba uznać dla świętego spokoju. Ta rozgrywka to znakomite porównania tego, co się stanie za kilka dni na ringu EWF w Chorzowie. Mamy ładne zderzenie tradycji z komercją, i tam także coś takiego nastąpi. Jestem przekonany, że nie wiecie kogo na myśli, wcale mnie to nie dziwi, żaden polaczek nie ma umysłu na tyle wszechstronnego aby to z łatwością zinterpretować. Otóż od początku swe słowa kieruję do Ciebie Kraven. Kiedyś byłeś czcicielem swej prostej wizji świata, do jednego momentu. Do momentu w którym sprzedałeś się dla wartości doczesnych, pieniędzy, tak właśnie powstała koalicja Sierp & Komercja. Nie neguję twych pobudek, bo zapewne nie były bardziej rozwinięte od tych które prezentujesz w ringu, a co za tym idzie prymitywnych na poziomie człowieka żyjącego w neolicie. Jedyny przekaz jaki w swych niosę to upadek czegoś takiego jak komercja. Na tym wózku długo nie pociągniesz, zarząd federacji już dawno się obudził z ręką w nocniku, czego efektem była twoja mocna pozycja w EWF. Zastanawiałeś się dlaczego? Nie dlatego, że masz jakieś tam urocze ponad naturalne umiejętności albo talent, ale dlatego, że twoja prostota niosła za sobą ryzyko przejęcia przez ciebie władzy w federacji. Zdobycie mistrzostwa świata to tylko pierwszy schodek, aby zawładnąć umysłami zarządu naszej uroczej federacji. Zastanów się dobrze, na czym polega system polityczny, który tak bardzo wielbisz, na kulcie jednostki, na kontroli innych. We wczesnej fazie twej egzystencji w EWF byłeś jak żołnierz, wykonywałeś każdy rozkaz, zdobyłeś pas mistrzowski aż trzy razy. Imponujące, wręcz chwytające za serce, teraz po latach wróciłeś niesiony gniewem, że nikt już nie tęskni za starym ruskiem. Osobiście cię nie poznałem wcześniej, do czasu tegoż feralnego uderzenia łomem w moją głowę. Wróciłeś niejako po swoje, lecz nie jest tym już pas mistrzowski, teraz uroczo chcesz zawładnąć całym EWF. I tym uroczym sposobem dochodzimy do kwintesencji twego systemu wierzeń. Jeśli ktoś nie jest z tobą, to jest wrogiem. Dobrze wiedziałeś, że jedyną słuszną drogą jest chwycić tych którzy mają moc sprawdzą w EWF za mordę. Tak działa twój system, całkiem mądrze jak na przedstawiciela plebsu. Wręcz bardzo mądrze, Castro teraz chodzi jakby ktoś mu zamordował rodzinę, w sumie to też jest dopuszczalne według twej ograniczonej wizji. Widzisz, ja jednak jestem na innych fundamentach zbudowany, dla mnie tak zwana sprzedajność jest niewybaczalnym grzechem, dla ciebie czymś co pomaga. Próbowałeś w ringu, władzy nie miałeś. Próbowałeś przez koalicję, nic to nie dało, Pozostało jedynie spustoszenie, za pomocą takich miłych technik jak szantaż i represje. Nawet się nie zdziwię, jeśli z naszej pozornie tag teamowej walki zrobi się match handicapowy. Wszystko jest możliwe prawda? Tak wszystko jest możliwe i urocze. Uroczo będzie jeśli fundamenty tej batalii zostaną na swym miejscu, bo nikt inny jak ja tak nie trawi tej okrutnej komercjalizacji społeczeństw. Sam wiele razy wspominałeś jak polskie społeczeństwo jest westernizowane. Powszechna rusyfikacja w przeszłości wywarła wielkie piętno, tak samo jak na mnie Hiroshima i Nagasaki. Dla mnie nigdy nic co amerykańskie nie będzie dobre. Pech chciał, że Polska to kurtyzana historii, za każdym razem się sprzedająca państwom uznawanym za mocarstwa. To bardzo przykre, ale nie mogę pozwolić aby pseudo rosjanin osiągnął jakąś formę wyższości nad obywatelem Japonii. To się definitywnie stać nie może. Wiesz dlaczego? Ano dlatego, że twe korzenie pochodzą z polski, a co za tym idzie jesteś sprzedajny jak reszta polaczków. Na koniec tego małego wywodu ci powiem, że to szalenie niekonsekwentne obrażać innych słowem polaczek, skoro sam pochodzisz z tego kraju. Cóż za groteskowa sytuacja. Chiaki grajmy dalej.

 

(Kamera ospale obserwuje rozgrywkę, Chiaki nieporadnie przesuwa kolejne figury, Whiped w ciszy spogląda na ściany sali. Po kilkunastu ruchach, Whiped postanawia zaangażować się w grę. Atakując nagle po skosie „zabija” hetmana Chiaki. Kobieta próbuje ochronić swego króla, lecz jest już za późno, Whiped przesuwa swoją wieżę do pozycji, dzięki której grę można uznać za zakończoną.)

 

Whiped: To przykre, szach mat Chiaki.

 

Chiaki(smutnym głosem): Przegrałam??

 

Mitsuko: Dokładnie, co oznacza, że teraz będziesz na mojej łasce, bądź jej braku. Cieszysz się? Powinnaś.

 

Chiaki: Ale co pani ode mnie chce??

 

Mitsuko: Zadanie jest banalnie proste, musisz przeżyć, jeśli uda ci się ta sztuka, to zostaniesz, jeśli nie to zdechniesz. Czy zasady są jasne?

 

Chiaki: Ale dlaczego?

 

Mitsuko: Czy za-sa-dy są ja-sne?

 

Chiaki(smutnym głosem): Tak

 

Mitsuko: Świetnie, zaczniesz już za chwilę.

 

(Mitsuko odchodzi na kilka chwil.)

 

Whiped: Tak jak myślałem, nie mogłem przegrać w konfrontacji z próżną komercją. Chiaki, kiedyś byłaś przepełniona wyższymi wartościami teraz jesteś ograniczona i banalna. To przykre, ale tak właśnie kończy komercja, choć z drugiej strony, nie wiem co tam Mitsuko szykuje dla ciebie, a wiem, że jej nienawiść do ograniczonej materii jest jeszcze bardziej głęboka niż moja.)

 

(Mitsuko wraca niosąc drewniany taboret, pod pachą ma kij kendo a w drugiej z rąk trzyma woreczek wypełniony jakimiś przedmiotami. Mitsuko stawia taboret nieopodal stołu do gry w szachy. Kamera dokonuje zbliżenia na żonę Whipeda.)

 

Mitsuko: Zaczniemy banalnie wstań, stań przede mną. Zasady nawet ty zrozumiesz. Nie możesz wydać żadnego dźwięku cokolwiek by się działo, jeśli przejdziesz tę próbę, awansujesz do drugiego etapu.

 

(Chiaki staje przed Mitsuko, żona Whipeda bierze zamach i uderza Chiaki kijem w udo. Na nadze młodej japonki pojawia się czerwony ślad, Mitsuko kontynuuje swoje przedstawienie, uderza Chiaki w brzuch, głowę, plecy, twarz. Ciało Chiaki jest coraz bardziej czerwone.)

 

Mitsuko: Uroczo, widzę że cię nie doceniłam, właśnie zaczniemy drugi etap. Stań na tym oto taborecie, twoim zadaniem jest utrzymać się na nim. Aby było bardziej dramatycznie, dodałam pewne utrudnienie....(w tym momencie Mitsuko wysypuje zawartość woreczka...którą jest potłuczone szkło...) nawet jeśli spadniesz, to może będę łaskawa i tu zostaniesz, lecz musisz milczeć, nienawidzę niepotrzebnych hałasów.

 

(Chiaki wchodzi na taboret, Mitsuko uderza dokładnie w te same części ciała asystentki Whipeda. Tym razem z niektórych części organizmu Chiaki zaczyna płynąć krew. Mitsuko uderza coraz mocniej, krew spływa po nogach taboretu.)

 

Mitsuko: Bardzo ładnie, ale wymagam więcej.

 

(Mitsuko z pełnym impetem uderza Chiaki kijem w głowę, ta prawie traci równowagę, widząc to Mitsuko przechodzi za plecy Chiaki, gdzie uderza ją z całej siły kijem w plecy. Chiaki z hukiem uderza twarzą o rozsypane szkło.)

 

Mitsuko: Jak śmiałaś narobić tyle hałasu!? Jesteś bezużyteczna, ech[japońskie] do niczego się nie nadajesz !

 

(Mitsuko w swym gniewie chwyta z taboret i roztrzaskuje przedmiot na twarzy ledwo przytomnej japonki. Mitsuko nie zaprzestaje, ze swej ykaty wyciąga nóż którego ostrze wędruje w stronę krtani Chiaki..)

 

Whiped(spokojnie): Wystarczy, żyje?

 

(Mitsuko podchodzi do Chiaki bada puls.)

 

Mitsuko: Tak żyje, ale i tak jest bezwartościowa.

 

Whiped: Nie szkodzi, to da się naprawić

 

(Mitsuko już ma odejść, ale ostatecznie podbiega do Chiaki i kopie asystentke Whipeda kilka razy w żebra.)

 

Mitsuko: Teraz wystarczy, Chiaki, warunkowo pozwalam tobie zostać w naszym domu, o ile przeżyjesz.

 

Whiped: Właśnie o tym mówiłem

 

(Whiped i Mitsuko odchodzą, Chiaki powoli stara się wrócić do pełnej świadomości, jej twarz jest cała zakrwawiona i pokryta rozbitym szkłem. Po chwili do salki wchodzi służąca, która pomaga wstać Chiaki.)

 

(Ekran błyskawicznie staje się czarny...pojawia się znajomy już dźwięk kardiogramu. Tworzy się hałas, ekran jest czarny, po chwili pojawia się czerwona gwiazda na czarnym tle, następnie widzimy kawałki z poprzedniej gali, kiedy Whiped przez przypadek zaatakował Yamato Konoe, a także widzimy jak Kraven przeskakuje przez barierki. Dźwięki są coraz głośniejsze, klatki coraz szybciej się zmieniają. Czerń, czerwona gwiazda, Whiped atakujący Konoe, Kraven przeskakujący przez barierki, Kraven jest na ringu, Whiped się odwraca, Kraven nokautuje Whipeda, z publiczności wyskakuje Scyther... nadchodzi ciemność coraz szybciej coraz szybciej, aż dźwięk kardiogramu jest ogłuszający. Po chwili obraz i dźwięki znikają.)

 

------------------------------------------

Japonia,

Wyspa Honsiu,

Yokohama, prefektura Kanagawa.

------------------------------------------

 

(Obiektyw kamery ukazuje nam skromne pomieszczenie w którym większość stanowią rośliny różnego rodzaju. Po chwili widzimy Whipeda, który przechadzając się po pomieszczeniu nawadnia każdą z roślin. Na końcu swej przechadzki, mężczyzna zabiera dwie doniczki, jedną z różą a drugą z paprotką po czym siada przy małym stoliku.)

 

Whiped: Uroczo prawda? Poznajesz tę roślinę po mojej prawej Szakal? Tak to paprotka, zupełnie taka sama jak ta która masz w swym gabinecie. Sęk w tym, że moja jest bardziej zadbana, bo jak dobrze wiesz należy mówić do kwiatów, wtedy mają ładniejsze listki, szybciej się rozrastają i tak jakby promienieją. Twoja nie wykazuje takich symptomów, bo przemawia do niej gbur, w dodatku ignorant i impotent intelektualny. Nie sądzę, że używanie słowa „kurwa” we wszelkich możliwych sytuacjach i wszystkich układach językowych będzie dla niej zbawienna. No ale cóż może zaoferować takiemu kwiatu, taki motłoch? No nic. Istnieje takie zabawne porzekadło „jak cię widzą tak cię piszą” co urocze, to bardzo się sprawdza w praktyce. Bo cóż za poziom mentalny może mieć osoba wychodząca w szmatach na ring. Mam na myśli taka dziwną koszulkę, hmm bordową z napisem Pogoń albo coś takiego. Cóż to za swołocz jest? W każdym razie twoja ograniczona inteligencja, coraz bardziej mnie irytuje. Pamiętasz co powiedziałeś na ostatniej gali, na tej samej gdzie ja starałem się dumnie wrócić? Powiedziałeś, że mnie kiedyś zapamiętałeś, nie Szakal, to ja cię wtedy zapamiętałem i już nie zapomnę. Nie zapomnę tego stronniczego sędziowania mojej pierwszej walki o Evolution Title. W normalnych warunkach nie miałbym pretensji do żadnego z arbitrów, bo Bryndza i Grudziński sprawdzają się wyśmienicie. Mam na myśli bardziej takich dyletantów jak ty Szakal. Groteską jest też twój pseudonim, jesteś Szakal, dobrze przyjmuję do wiadomości, ale z moich badań wynika, że te zwierzęta nie wyglądają jak kulturysta po chemioterapii, tylko to silne i mądre stworzenia. Ty tylko aspirujesz, aby być kimś silnym i zdecydowanym, po to tyle tego twojego „kurwa”. Kurwa to, kurwa tamto, kurwa kawa ma być, litości. Rozumiem, że ludność polski jest ograniczona intelektualnie, ale nie sądzę, że to słowo używane jako przecinek będzie stosowne dla osoby w tym wieku. Jakim? Delikatnie mówiąc podeszłym. Nie wierzę też, że jesteś przygotowany tak jak ja i Scyther do tej walki. Troszkę to przykre, że sam się wrzuciłeś do tak ważnej walki, a nic sobą nie reprezentujesz, oczywiście za wyjątkiem słowa kurwa i postaci komediowej która jesteś. Tak, bo jesteś postacią komediową, taki stańczyk EWF. Ani Castro, ani Martinez nie uznają cię za partnera do rozmów, latach jak poparzone dziecko we mgle, które szuka swej zaginionej matki i w praktyce nic z tego nie wynika. Nie wiem nawet jak mam sformułować mój przekaz, aby był na poziomie pas, który ma 3 miesiące i nie odróżnia komendy „idź się załatwić” od „do nogi”. To rodzi we mnie niepokój. Na miejscu twojej paprotki, już dawno bym popełnił samobójstwo, jeśli miałbym przebywać w takim towarzystwie. Nie interesuje mnie to, że byłeś dwa razy mistrzem świata tu w EWF. Ten obraz twój jako postaci komediowej, rodził się przez lata. Triada z ludźmi którzy się podpisać nie potrafią, twój zabawny samochodzik, loteria, wszystko ładnie pięknie. Mam nawet pomysł na nową loterię. Jak wiesz SR Crazy prowadzi fundację „Crazy dzieciom – wszystkim” skoro wszystkim to się ze swoją naturą pajacyka załapiesz. Nadszedł czas abyś wydoroślał, ten czas nadciąga wielkimi krokami. Tylko naucz się chociaż dwóch ciosów, aby nie było wstydu, że zbyt łatwo przegraliście. Konwencja walki z wami sprawia, że wszelaka sprawiedliwość prawość, które mnie charakteryzują oraz talent, który charakteryzuje Scythera zostają splamione, podeptane i zniszczone. Nie lubię takich postaci jak wy, bo ograniczacie innych swoją ignorancją. Co za tym idzie, już nie można mieć swojego własnego zdania, nie, nie, nie bo to jest fujj. Vivat głupota, vivat ignorancja i paraliż emocjonalny. Już nawet nie można żyć według zasad kodeksu moralnego, bo przez takich jak was to pojęcie zostało wyrzucone ze słownika. Polska urocza rzeczywistość? Człowiek nie może mieć innego zdania niż wy, bo jest albo głupi, albo dostanie po zębach. To drugie nawet niedawno odczułem. Za tym idą inne występki, bo takie jednostki jak wy, najczęściej szybko omamiają inne jednostki tak zwanych tumanów, przez co macie wielkie poparcie tu i ówdzie. Wspaniale, moc tłumu jest ogromna, wystarczy chłopom rzucić frazes i już jesteś liderem, dodatkowo jesteście niezdecydowani. Obaj już dawno powinniście odejść w niepamięć, ale nie, wy wolicie wracać po raz enty, a potem spadać jak sputnik do oceanu. Strasznie to prawdziwe, mimo upływu lat, jesteście wciąż tak samo niezdecydowani. Ech[japońskie} i ta wasza dwulicowość wszędzie, choć to akurat może zaprocentować na naszą korzyść. Przez swój obraz sukcesu, nie wiadomo, czy Kraven Cie Szakal nie zaatakuje od tyłu, bądź odwrotnie. To wszystko jest bardzo relatywne, i dopiero w Chorzowie rozegra się ostatni akt, tej farsy, która ja i Scyther skończymy. Chcielibyście być prawi i sprawiedliwi, ale to za ciężka droga dla was, wolicie pluskać się w dawnej gasnącej chwale i czekać, aż ktoś dołoży do tych iskierek parę drewienek, albo co ważniejsze podleje płomyk benzyną. Wasz styl bycia, wasza kultura, wasza cywilizacja, wasze zwyczaje i ten chroniczny hedonizm,dobijają mnie, to wszystko sprawia, że czuję się na każdej gali EWF w Polsce jak w ZOO. Wychodzę na ring z szympansami, do tego publika rzuca banany, i nie wiem, czy zaraz nie wyjdzie jakiś goryl aby mi zrobić kuku. Strasznie to skomplikowane i przykre, ale sam się zgodziłem na takie warunki, dla spokoju własnego i mojego rodu, muszę zacisnąć zęby i zniszczyć ostatecznie tę buraczaną koalicję. Nawet mam dla was drugą nazwę, jeśli „burdelik” wam się nie podoba. Znacznie milsza byłaby nazwa „Komercyjne Buraki”. Wasz kult wolności kończy się na przytakiwaniu społecznym, przez co ludność cierpi skrajną biedę tutaj, nie mówiąc już o Rosji. Ta wolność tak dumnie brzmi, a w rzeczywistości to nie jest żadna forma wolności tylko... kłamstwa. Nadęte puste i perfidne kłamstwa, które tworzą karykaturę inteligentnego społeczeństwa. To was zgubi, to was zniszczy.

 

Sayounara busaiku.

 

Sayounara bakayaro.

 

(Ekran robi się czarny. Pojawia się już dźwięk kardiogramu. Tworzy się hałas, ekran jest czarny, po chwili pojawia się czerwona gwiazda na czarnym tle, następnie widzimy kawałki z poprzedniej gali, kiedy Whiped przez przypadek zaatakował Yamato Konoe, a także widzimy jak Kraven przeskakuje przez barierki. Dźwięki są coraz głośniejsze, klatki coraz szybciej się zmieniają. Czerń, czerwona gwiazda, Whiped atakujący Konoe, Kraven przeskakujący przez barierki, Kraven jest na ringu, Whiped się odwraca, Kraven nokautuje Whipeda, z publiczności wyskakuje Scyther, Rampage wpada z łomem na ring, Kraven ucieka... nadchodzi ciemność coraz szybciej coraz szybciej, aż dźwięk kardiogramu jest ogłuszający. Po chwili obraz i dźwięki znikają.)

 

 

------------------------------------------

Japonia,

Wyspa Honsiu,

opuszczone tereny w prefekturze Kanagawa.

------------------------------------------

 

(Kamera ukazuje nam puste miejsce, gdzie nie ma nic oprócz nieurodzajnej ziemi. W miejscu centralnym widzimy wielki dół, który otoczony jest kamieniami, tworzącymi podstawę paleniska. Kamera ponosi kąt swej obserwacji widzimy duże aple drzewne, całość podpowiada nam, że niedługo dojdzie tutaj do ogniska. Mija kilka chwil, z oddali wyłania się postać mężczyzny, ubranego w białą yukatę, to Scotty Whiped. Whiped w jednej dłoni trzyma białą katanę, drugą ręką ciągnie po ziemi dużej wielkości worek. Gdy mężczyzna dociera do miejsca centralnego, kamera dokonuje zbliżenia.)

 

Whiped: Nadchodzi powoli czas ostatecznego rozwiązania kwestii upadłego rozumu słowiańskiego. Widzicie tę katanę, pewnie zastanawia was fakt braku tsuby. Ten miecz powstał dla idealnego wojownika, dla takiego któremu nie jest straszny żaden pojedynek, takiego który ma umiejętności tak wysokie aby zapobiegać sytuacji w której musiałby się bronić. Idealna broń, wprost idealna dla mnie. Miejsce to nie jest przypadkowe, to tutaj, ostatecznie zatli się ogień prawdy, który pochłonie swą mocą tę degrengoladę. Aby zapobiec wszelkim zdarzeniom przypadkowym, muszę odprawić ostatni zwyczaj, ten zwyczaj to spalenie tego co złe i prymitywne.

 

(Whiped wyciąga kolejne przedmioty z worka, między innymi: babuszki w kształcie karavena, flagę ZSRR, flagę polski, wszelkie pamiątki dotyczące Szakala i Kravena. Mężczyzna starannie układa przedmioty przy palach, po czym podpala całość. Ogień błyskawicznie się rozprzestrzenia, niszcząc wszystkie przedmioty.)

 

Whiped: Płoń ogniu pokuty, płoń, niech twa moc doda mi sił w ostatecznej wojnie z upadłym światem. Giną wielkie ideologie, ta durna wizja człowieka, tej jednostki, która jest zobojętniona na każdy przejaw oryginalności. Zdycha ten świat, zdycha wizja człowieka, który dba tylko o siebie. Ginie świat bez nadrzędnego znaczenia moralnego. Rodzi się ten pełen moralności. Kraven, Szakal, już jesteście popiołem jak te przedmioty, jeszcze za życia. Niby istniejecie, niby coś robicie, ale nie wnosicie nic aby ten świat był lepszy, teraz jedyne co wam zostało, to czekanie na śmierć, a wtedy świat o was całkowicie o was zapomni. Wasz świat gnije od środka, dochodzi do barbarzyństwa, zamiast powstawać i budować, wy wszytko niszczycie. Nie potraficie egzystować w pokoju, dacie się omamić, zaczniecie cierpieć, że jest już za późno i łkać nad swym losem. Nie pozostaje mi nic innego jak jedno słowo niosące wielką głębię.

 

Szakal, Kraven: Tora! Tora! Tora!

 

(Ekran podobnie jak w poprzednich przypadkach robi się całkowicie czarny. Pojawia się już dźwięk kardiogramu. Tworzy się hałas, ekran jest czarny, po chwili pojawia się czerwona gwiazda na czarnym tle, następnie widzimy kawałki z poprzedniej gali, kiedy Whiped przez przypadek zaatakował Yamato Konoe, a także widzimy jak Kraven przeskakuje przez barierki. Dźwięki są coraz głośniejsze, klatki coraz szybciej się zmieniają. Czerń, czerwona gwiazda, Whiped atakujący Konoe, Kraven przeskakujący przez barierki, Kraven jest na ringu, Whiped się odwraca, Kraven nokautuje Whipeda, z publiczności wyskakuje Scyther, Rampage wpada z łomem na ring, Kraven ucieka, na rampę wychodzi Szakal, Scyther podnosi Whipeda... nadchodzi ciemność coraz szybciej coraz szybciej, aż dźwięk kardiogramu jest ogłuszający. Po chwili obraz i dźwięki znikają.)

 

Jednak transmisja jeszcze się nie kończy.

 

------------------------------------------

Japonia,

Wyspa Honsiu,

Yokohama, prefektura Kanagawa.

------------------------------------------

 

(Pojawia się dziwny obraz, widzimy krzyż wykonany z drewna, do którego przywiązany jest jakiś mężczyzna. Postać ma na twarzy przyschniętą krew, która wcześniej pociekła z jego oczodołów, przez co wiemy, iż prawdopodobnie został oślepiony. Kamera dokonuje zbliżenia, okazuje się, że postacią jest Scotty Whiped. Do skrępowanego mężczyzny podchodzi dwóch żołnierzy w strojach dawnej armii chińskiej, tej z początków średniowiecza. Jeden z oprawców uderza pochwą od miecza w brzuch Whipeda. Obaj odwracają się z w stronę kamery, widzimy Kravena i Szakala! PO chwili obaj wyciągają miecze, biorą zamach......i widok się urywa... słychać głosy)

 

Postać #1: Nieeeeeeeeee!!!!!!

 

Postać #2: Spokojnie kochany, Scott, Scott!

 

(Kamera ukazuje nam ciemne pomieszczenie, okazuje się, że jesteśmy w sypialni Whipeda. Mitsuko stara się obudzić męża.)

 

Mitsuko: Scott, za chwilę musimy jechać na lotnisko, obudź się!

 

Whiped: Co? Kto? Gdzie? Jak? Ech[japońskie] więc to był sen, wiesz co mi się śniło....?

 

Mitsuko: Nie wiem, ale strasznie krzyczałeś... co się stało??

 

Whiped: Ech[japońskie] nieważne, czas to skończyć, dziwne sny miałem...niech nastąpi tego koniec...Tora....Tora....Tora....

 

(Ekran robi się na chwilę czarny, po minucie na ekranach pojawia się nagranie)

 

 

(Transmisja kończy się całkowicie....)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • damiandziki

    1

  • Milos

    1

  • HcK

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 160
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Co ja mogę powiedzieć. Speech jest zajebiście obszerny i ciekawy, fajny motyw z szachami, ale czemu tak zesquashowałeś Chiaki w tych szachach? :/ Ona taka biedna nie wiedziała gdzie postawić pionki, a Ty raz, dwa i trzy - szach mat :].

Jeszcze jeden plus leci za klimat RP'a. Co prawda RP'a Scyther'a gdzieś nie ma, ale mam nadzieję, że jak odda to skopiecie pupeczki dla Kravena i Szakala . :twisted:

Za RP'a wielgaaaśny +.

Jeszcze jedno, starałem się przeczytać całego RP'a, ale jakoś mi tak 'oczy skakały', więc nie wiem czy czegoś ważnego nie ominąłem. Tak trzymaj :!: ;)

7894118684ede4cf290d46.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Rpoza utrzymana w znanym nam już stylu, co wzbudza pewne wątpliwości - skoro Scott stał się inną personą, to czemu nie zostało to bardziej wyeksponowane? Rozumiem, że dręczą go demony przeszłości, ale w takim układzie wygląda na to, że już go nie tyle dręczą, co zdążyły zadręczyć. :P Kolejna wątpliwość tyczy się "próby" jaką przeszła Chiaki... Tak, EWF jest hardcore, eXtreme, UV i w ogóle... ale raczej w odniesieniu do mężcyzn, niż kobiet.

 

Niemniej, rp posiada rozbudowane opisy, co zawsze jest ważne, oraz spicze - równie ważne, o ile nie ważniejsze. Mogę się nie zgadzać do końca z przedstawieniem postaci, niemniej nie odmówie temu rpowi solidności wykonania.


  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Próba Chiaki może i była brutalna tudzież szokująca, ale za to dodała tekstowi mnóstwo kolorytu. Przez ostatnie gale chyba każdy polubił różową panienkę, toteż Whiped swoją bezuczuciową postawą wobec tych tortur wygenerował niezły heat.

Sam RP jak zwykle oznacza twardy orzech do zgryzienia dla oponentów ;)

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zaskocze Cię King :) Pamiętasz naszą rozmowę o czytaniu RPów. Przeczytałem teraz twojego :twisted: Muszę powiedzieć, że mnie zaskoczyłeś - nie oddchodząc od twojego stylu sprawiłeś, że tekst jest lekki, przyjemny, ciekawie się go czyta (choć w niektórych miejscach jeszcze kuleje). Speeche na b. dobrym poziomie w sumie doczepić się nie można, opisy też :)

8363302634890420816486.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
×
×
  • Dodaj nową pozycję...