Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Wewnątrz pierścienia ognia (Vaclav's rp)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Początkiem całego zamieszania ukazanego w obiektywie kamery jest widok parkingu znajdującego się w okolicach jakieś mniejszej hali znajdującej się w jednym z większych miast Polski. Prawie wszystkie miejsca są zajęte przez różnego rodzaju samochody lokujące się od średniej, po wyższą półkę cenową. Jedno (z nielicznych, warto podkreślić) z wolnych miejsc znajduje się tuż przy bocznym wejściu do budynku. Żeby jednak zachowana została równowaga w przyrodzie, to atut małej odległości musiał spotkać się z przeciwwagą w postaci postawionego w najbliższym sąsiedztwie plastikowego pojemnika na śmieci. Nagle (tradycja fedu zobowiązuje) kamera robi nagły zwrot w lewo, by uchwycić wjeżdżającego dość szybko (jak na warunki parkingu) „Łazika.” Ten dobrze znany wszystkim samochód wojskowy dojeżdża do wspomnianego miejsca, lecz zamiast zająć odpowiednią pozycję pomiędzy namalowanymi na ziemi białymi liniami uderza w pojemnik, wynikiem czego ten odbywa krótki lot i uderza twardo o podłoże, uwalniając z swego wnętrza część nagromadzonej tam zawartości. Warto zaznaczyć, że z wnętrza pojazdu wydobywają się odgłosy, które przez większość społeczeństwa zaklasyfikowałaby jako zgrzyt szczęki samego Belzebuba, oraz wrzask jakiegoś nieszczęśnika rozszarpywanego przez zęby składające się na ową szczękę. Kamera filmuje to wszystko z kilkumetrowego dystansu dzielącego kamerzystę od samego pojazdu. Okazuje się też, że samo te wydarzenie ukazane zostało na średniej wielkości telebimie (pełniącym służbę zastępcza za Felixtron, przynależny wyłącznie galom typu Palooza i wzwyż), przez co jego świadkami stała się zgromadzona wewnątrz hali publiczność, oraz dwójka niezmordowanych komentatorów – znani międzynarodowej opinii publicznej jako Jan Kowalski oraz Tony „Toster” Hogański.

 

 

Jan Kowalski: Witamy Państwa na kolejnym programie przybliżającym nas do wyjątkowego wydarzenia, jakim jest setna edycja Wrestlepaloozy. Jak widać, zaczął on się od dość nietypowego wydarzenia, jakie miało właśnie miejsce na parkingu.

 

 

Tony Hogański: (głosem nacechowanym tonem politowania): Janku, biorąc pod uwagę twój adres zamieszkania dziwić się tylko mogę, że wywalenie kosza na śmieci wciąż jest dla ciebie czymś „nietypowym.”

 

 

Jan Kowalski: Bardzo śmieszne. Jako gwiazda nie czujesz się w obowiązku napiętnowania takiego zachowania?

 

 

Tony Hogański (zakładając swoje okulary przeciwsłoneczne podkreślające jego status celebryty): Nie… jestem pieprzoną gwiazdą i sam będę decydować, w jakich kwestiach się wypowiem.

 

 

Obraz znów przechodzi na perspektywę kamery z parkingu, która nie zmieniła swego położenia względem łazika. Słychać dźwięk otwieranych drzwi i z środka wyłania się nikt inny, jak Vaclav. Tylko cześć jego stroju pozostała tradycyjna – glany i czarne, szersze bojówki. Ubioru dopełnia czarny longsleeve, na który naciągnięto również czarną koszulkę z logiem stylizowanym na te, jakiego używa sieć „Hard Rock Cafe”, lecz słowo „Rock” zostało zastąpione przez „Core”, zaś zamiast nazwy przykładowego miasta widnieje napis „Extreme Wrestling Federation.” Do tego na jego głowie znalazło się dość gustowne okrycie, czyli czarna czapka, co w połączeniu z jego długimi włosami może przywołać skojarzenia z niejakim Jayem, znanym z pewnej serii filmów autorstwa Kevina Smitha. Nagromadzona w hali publika generuje całkiem przyzwoity cheer.

 

 

Vaclav (spoglądając w stronę bałaganu, jakiego narobił, jakby do siebie): Cholera, nie doleciał…

 

 

Jan Kowalski: Vaclav tutaj? Przecież w hali nie ma ani Stabbera, ani Mortala… czego może on tutaj szukać?

 

 

Tony Hogański: Nie zaprzątaj sobie głowy jego poszukiwaniami. Popatrz lepiej, jak nam zdziczał w tym swoim lesie zwanym Sherwood. Jeszcze do hali nie wszedł, a już zdążył narobić niezłego bajzlu.

 

 

Jan Kowalski: A jednak wielki Toster wypowiedział się na ten temat.

 

 

Tony Hogański: Tostery wypowiadają się, kiedy chcą i na jaki temat chcą. I zapamiętaj to sobie raz po wszechczasy, byś już nigdy więcej nie zaniżał poziomu mego komentarzu swoimi chybionymi, jak poczucie misji w telewizji publicznej, wytknięciami.

 

 

Tymczasem Vaclav przemierzał już jakiś korytarz prowadzący zapewne ku tymczasowej arenie. Obiektyw kamery wciąż dotrzymuje mu towarzystwa i po chwili przekonujemy się, dlaczego tak jest. Oto bowiem do członka Disciples of Sorrow dobiega jak zwykle aktywny Mariusz Max Kolanko.

 

 

MMK: Wywiad! Proszę o wywiad! Powinność zawodu reportera zobowiązuje mnie do zadania kilku pytań, które dręczą fanów.

 

 

Vaclav jednak nie zaprząta tym sobie głowy, lecz podąża dalej wprost przed siebie.

 

 

MMK (próbując dotrzymać mu kroku): Jak skomentujesz wydarzenia z ekskomuniki? Wszak w spisku wymierzonym w twoją osobę brała udział nawet córka adoptowana Hoganskiego – Vianca.

 

 

Vaclav: Bez komentarza.

 

 

MMK: Już na następnej, jubileuszowej Paloozie staniesz naprzeciw dwóm pozostałym prześladowcom: Backstabberowi i Ordinary Portalowi w Inferno Machu. Pomijając fakt walczenia przeciwko dwóm przeciwnikom na raz, pozostaje kwestia pierścienia ognia biegnącego wzdłuż krawędzi ringu. Czy nie obawiasz się konsekwencji, jakie niesie z sobą niebezpieczeństwo zetknięcia z ogniem?

 

 

Vaclav: Czasami znajdujesz się w sytuacji, gdy to, co jest za tobą traci jakiekolwiek znaczenie, a zyskuje je to, co skrywają najbliższe sekundy, może dni. Tak jest teraz z mną. Konsekwencje, o które zapytałeś, są tym, co mnie może czekać już na następnej gali. Ale taki los może spotkać również tamtych dwóch. I możesz być pewien… Nie. Wszyscy, którzy będą oglądać tą galę mogą być pewni… Nie, zupełnie inaczej. Stabber i Ordinary Mortal niech będą pewni, że zamknięcie w pierścieniu ognia, który nie zna początku ani końca, będzie miało tak daleko idące konsekwencje, że nawet w chwilach największej obawy nie mogli ich przewidzieć. Gdy ktoś bawi się ogniem musi być pewnym, że może się poparzyć. I to dotkliwie…

 

 

MMK: Dobrze, przyjmijmy, że dokonasz swojej zemsty. W jakim kierunku zamierzasz kontynuować swoją karierę, co z Disciples of Sorrow?

 

 

Vaclav: Jak na razie, Wrestlepalooza 100 jest tym punktem, ku któremu prowadzi linia mojej kariery. Gdyby porównać ją do książki, to na razie dokończę pisać ostatni akapit dotychczasowego rozdziału, by za granicą kolejnej kartki rozpocząć zupełnie nowy, może nawet zdecydowanie lepszy od wszystkich tych, które nagromadziły się od roku 2004 do dnia obecnego.

 

 

MMK: Jeszcze jedno…

 

 

Mariusz nie zdążył dokończyć, gdyż dalszą drogę przegrodziła mu wyciągnięta ręka Vaclava. Były FTW spojrzał w jego kierunku i pokiwał głową na znak zaprzeczenia, by udać się w swoją stronę.

 

 

Tony Hogański: Widziałeś to, widziałeś? Jak można traktować tak rodzinę Pana Józefa i jednocześnie w miarę zasłużonego pracownika EWF? Co za brak elementarnych zasad dobrych manier. I pomyśleć, że był on moim wychowankiem. Co za zasmucająca tragedia wychowawcza, mnie – człowieka z licznymi odznaczeniami i patrona szkoły.

 

 

Jan Kowalski: Tak, jakby zamiast zagrodzić mu drogą ręką przywalił w szczękę, to byłby wzorem zachowania i cnót wszelakich…

 

 

Tony Hogański: Co ty próbujesz mnie tutaj insynuować? Że mistrz Szakal jest nikim więcej, jak zwykłym łobuzem?

 

 

Toster nie doczekał się żadnej odpowiedzi, gdyż na arenie zaczęło grać „Debonaire” grupy Dope. Wpierw słychać tylko perkusje, potem dołączają ostre, gitarowe riffy, by wreszcie włączył się sam wokalista wraz z słowami:

 

I don't need diamond rings or highpriced suits that shine

Limosines and flashy things or ancient bottled wine

 

 

Zdezorientowana publiczność zupełnie nie wiedziała, jak ma zareagować, gdy z głośników zostały wykrzyczane słowa:

 

Designer names and lavish things and million dollar hair

Bonny Dames without a brain I never really cared

 

 

Kamera robi najazd na głowne wejście znajdujące się pod telebimem. Mijają kolejne sekundy, lecz nikt się w nim nie pojawia, co powoduje jeszcze większa dezorientacje wśród fanów. Lecz nie na długo. Z jednego kąta hali słychać cheer, który dość szybko nabiera na sile. Zmiana kadru i widać już, jak Vaclav przepycha się przez zastępy zgromadzonych ludzi. Zdecydowana większość postanawia podjąć próbę przybicia z nim piątki, czy też poklepania po plecach, tudzież jednym z ramion. Vaclav dochodzi wreszcie do krawędzi barierek, by zasiąść na jednej z nich na parę sekund, co umożliwia pobliskiemu kamerzyście uchwycić widok Vaclava na tle rozentuzjazmowanych fanów. Były FTW champion wreszcie wdrapuje się na ring, by odebrać od mikrofon od przebywającego tam jeszcze ring announcera.

 

 

Jan Kowalski: Jak widać, Vaclav ma zamiar skierować kilka słów do zgromadzonej dziś publiczności, która nie ma nic przeciwko temu.

 

 

Tony Hogański: Jak widać, to oni są gotów wysłuchać każdego bełkotu. A potem Janku spoglądasz w wyniki sondażów i dziwisz się, że słupki poparcia są wysokie w miejscu, gdzie powinny być równe z kreską oznaczającą zero.

 

 

Vaclav (stojąc na środku ringu): Sprawiedliwość jest jednym z fundamentów społeczeństwa. Jesteśmy gotów jej bronić, nawet widząc przeważające ku temu trudności. Jesteśmy gotów się jej dopominać, nawet doświadczając jej braku niemal każdego dnia. I wreszcie – jesteśmy gotów ją wymierzać, gdy tego wymaga od nas poczucie doznanych krzywd, wzrastający kilkukrotnie w obliczu braku efektywności tych, którzy przysięgli dokonać jej zadość uczynienia. I mimo, że większość przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości określiłoby moje zamiary niczym więcej, jak samowolnym aktem zemsty, niewiele mającym wspólnego z sprawiedliwością, to wiedzcie, Stabber i Mortal (heel heat), że stanie się jej zadość, zemsta doczeka się swojego spełnienia! (cheer)

 

Backstabber, od czasu twego zdemaskowania zastanawiałem się, jakie były twoje motywy, co nakierowało cię ponownie ku jedynej rzeczy, w której jesteś niekwestionowanym mistrzem, a jest nią zdrada. Rozmyślania podążały krętymi, często wydającymi się prowadzić do nikąd ścieżkami. W pewnej chwili przypomniałem sobie okoliczności, w jakich to twoje imię stało się rozpoznawalne wśród szerzej rzeszy ludzkiej, czyli dobrze znaną zdradę Jupitera gdzieś w innym czasie, gdzieś w innym miejscu. (silny heel heat publiki. Kamera robi szybki zoom na jeden z transparentów głoszący: „Gdzie jest Jupiter?”) Wtedy to pokazałeś się jako przebiegły manipulator, zdolny rozrysować schemat intrygi już nawet w chwili nawiązania sojuszu. I chociaż wielu klasyków myśli politycznej obdarzyłoby cię słowami pochwały, to jednak by zaraz dodali, że na wspomnianą sztukę składa się nie tylko umiejętność zdobycia władzy, ale też jej utrzymania. I nie potrafiłeś temu podołać. Zabrakło ci może zdolności przywódczych, może charyzmy pozwalającej zebrać wokół twej osoby zaufanych ludzi, a może po prostu zabrakło ci wizji. Według mnie, zabrakło ci tego wszystkiego, ale czego miałbym oczekiwać od kogoś, kto jest niczym padlinożerca gotów żerować na najgorszym ścierwie, byle zaspokoić swój głód. Otóż to – byłeś gotów zdradzić dowolną osobę, byle zabłysnąć blaskiem wątpliwej chwały, gasnącej jeszcze szybciej w ciemnościach niesławy. Ale w swoich kalkulacjach popełniłeś zasadniczy błąd. Nie przewidziałeś tego, że w końcu nikt nie dopuści ciebie do swojego otoczenia, wiedząc, jakim łasym na cudze osiągnięcia skurwielem jesteś. Ale nie musisz się tym wcale przejmować, gdyż już nigdy więcej nie będziesz miał okazji do tkania rozległej pajęczyny wariantów postępowania, w która będziesz chciał pochwycić kolejną ofiarę. Bowiem przejdziemy przez wspólny ragnarok, w płomieniach, którego wypalimy cały brud zaległy w twoim wnętrzu, pozostawiając tylko to, co jeszcze nie zostało naznaczone piętnem zdrady, czyli zapewne niewiele się z ciebie uchowa, ale to i lepiej. (cheer)

 

 

Jan Kowalski: Vaclav zdaje się zapomniał już o tym, że Stabber i Mortal byli kiedyś jednymi z apostołów smutku.

 

 

Tony Hogański: Zapewne oni obaj zapomnieli zdecydowanie szybciej, co ich podkusiło do przyłączenia się do zbójeckiej bandy Vaclava. I teraz mają tego efekty – raz wejdziesz do lasu Sherwood, to łatwo nie wyjdziesz.

 

 

Vaclav: Ragnarok, pamiętasz jeszcze, co te słowo oznacza? Pamiętasz, częścią czego było? Ewangelia zmierzchu była tym, co ci zaoferowałem, gdy jedyną rzeczą, jaką mogłeś wybrać w swoim życiu było skrywanie się w najciemniejszych alejkach każdego miasta, które odwiedzałeś. To ja wskazałem ci drogę, która mogła cię z nich wyprowadzić. To ja obdarzyłem cię wizją, w którą mogłeś uwierzyć także po tym, gdy straciłeś wiarę w otaczający świat. Wizję, czyli coś, czego ty nigdy nie posiadałeś. Nazwałeś mnie żałosnym, jednakże to ja wyznaczałem cel tobie, nie na odwrót. Ale dobrze, nie mówmy już o czymś, co bezpowrotnie zatonęłoby w mrokach arogancji zaległych w twoim umyśle. Spójrzmy na bardziej przystępną dla ciebie płaszczyznę materialną, a w twoim wypadku będzie to proste, gdyż tam również panuje pustka. Bo mianowicie, ile pasów zdobyłeś przez swoją karierę rozciągnięta na odcinku niemalże równym mojej? Ani jednego? Mnie zaś kilka udało się wywalczyć. Więc spojrzyj teraz w lustro i spytaj się tego drugiego, który z was jest żałosny, zapewniam cię – obaj udzielicie prawidłowej odpowiedzi. (Całkiem mocny cheer z strony publiczności)

 

 

Tony Hogański: Pewnie sam wypróbował ten numer z kilkadziesiąt razy.

 

 

Jan Kowalski: Nie wiem, skąd się wzięła twa nagła zmiana nastawienia wobec twojego dawnego wychowanka.

 

Tony Hogański: Bo wystąpił przeciw wszystkiemu, czego go nauczyłem. A poza tym, teraz jestem największą gwiazdą, jaką zrodziła polska ziemia, a może i kontynent europejski i nie mogę pozwolić sobie na utrzymywanie znajomości z tak nieokrzesanym elementem.

 

 

Vaclav: Nie tylko ty wzgardziłeś tym, czym chciałem cię obdarzyć. W miejscu, gdzie betonowe ramiona racjonalności starają się pochwycić to, co jest powykręcane na wszelkie strony niepoczytalności i obłąkania spoczywał Ordinary Mortal (heel heat), czyli ten, kto obdarty został z iluzji swej śmiertelnej powinności przez widok prawdziwej śmierci. Co zmusiło cię do powrotu z bezkresów twego szaleństwa? Co było tam na tyle strasznego, by odrzucić cię ponownie ku brzegom opanowania? Odpowiedź może być tylko jedna – ty sam. Tam nie było nikogo innego, poruszałeś się po czymś, co stworzone było przez ciebie i tylko dla ciebie. Czy potrafisz pojąć znaczenie tego wszystkiego? Przez te wszystkie lata uciekałeś nie przed śmiertelnością znaną każdemu człowiekowi, pędziłeś ile sił w nogach, byle tylko oddalić się jak najdalej od jednej osoby – siebie samego. I skoro znów jesteś pomiędzy innymi, to znaczy tylko tyle, że nie uciekłeś ani o krok. W twoim wypadku nie widzę innego motywu do zdrady, jak manipulacja Backstabbera. I chociaż chciałem wierzyć, że tak było w istocie, to widocznie jego wybór musiałeś uznać jako twój własny. Dlatego też, kara którą ci wymierzę będzie bolesna i ostateczna, lecz tak jak po spaleniu ziemi przez płomień ragnaroku miały mieć miejsce narodziny nowego świata, tak w tej karze ofiaruje ci nadzieje… na ucieczkę. Obyś znalazł tego, czego szukasz…

 

 

Jan Kowalski: Została jeszcze jedna osoba i dobrze wiesz, Tony, o kogo mi chodzi.

 

 

Tony Hogański: Niech chociaż spróbuje podnieść na nią rękę, a przekona się, czym jest gniew Hogańskiego. Nawet się nie domyśla, jak daleko sięgają wpływy Tostera…

 

 

Jan Kowalski: Ale Tony, co z wyrozumiałością przynależną najszlachetniejszym gwiazdom? Nie powinieneś, wiesz, spróbować mu ewentualnie wybaczyć, jak będzie po wszystkim?

 

 

Tony Hogański: Bóg przebacza, Tostery nigdy!

 

 

Vaclav: Vianca (heel heat). Może gdybyśmy poznali się w innych okolicznościach, niż te, jakie przygotował dla nas Toster, nasze relacje mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Podjęłaś jednak decyzję, więc spójrz, co ona z sobą niesie. Przyglądaj się, jak spokojny płomień zrywa się nagle, by objąć Stabbera oraz Mortala. Nie waż się odwrócić wzroku, gdy czerwień poparzeń będzie tak intensywna, że nie znajdziesz słów na opisanie jej odcienia. Pomyślisz zapewne, że tobie nic nie grozi… Ale mylisz się…

 

 

Tony Hogański (zrywając się z fotela): Ty… Ty…

 

 

Vaclav: Bo wszystkie te doświadczenia będą prześladować cię nieustannie, przez wszystkie lata, jakie jeszcze przed tobą. Przytłoczy cię ciężar odpowiedzialności za twoją decyzję, która skazałaś Stabbera i Mortala na palące znamię katharsis. Wtedy będzie już za późno na myśl, że mogłaś ich przed tym uratować. A przy okazji i siebie… (Spoglądając na stojącego Tostera) Jeżeli zależy ci na jej dobru, to zabierz ją, zabierz ją jak najdalej… By nie zajęła się ognia, którym Stabber i Mortal na pewno zapłoną! (Cheer)

 

 

Znów zaczyna grać Debonaire. Publika udziela się poprzez całkiem solidny cheer, zaś Vaclav opuszcza ring, obdarzając Tonyego srogim spojrzeniem, co zostało odwzajemnione.

  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • Camp

    1

  • nasjazz

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

O dziwo wyszło wyjątkowo lekko i przyjemnie. Speech może niezbyt długio (szczególnie, że to jeden przeciwnik), ale zawarłeś w nim to co zawarte być powinno. Riposty komentatorów troszkę przekombinowane, ale również na plus. Moja rpoza po południu, jak wróce ze szkoły. :)
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Biorąc pod uwagę z kim walczysz to na prawdę fajnie wyszło. No i jak napisał Nas - jest dużo "lżej" niż zazwyczaj. Podoba mi się fejsowy Vacek :)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...