Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA No Surrender 09


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  93
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PPV trudne w odbiorze i trudne w ocenie. Widowisko trochę nawet jak nie w stylu TNA. Generalnie żadna walka nie była krytycznie zła, ale też poza jedną, trudno wychwycić jakąś, która wzbiłaby się ponad przeciętność. Ogólnie rzecz biorąc - średnia średniawka, skrojona na potrzeby typowego odbiorcy TNA ostatnimi czasy, akceptującego wybryki bookerskie Vince Russo.

 

The Beautiful People vs. Taylor Wilde & Sarita - ośmielę się stwierdzić, że gdyby Taylor i Sarita miały za przeciwniczki wrestlerki z prawdziwego zdarzenia (bo mimo wszystko, nawet odrobiny sympatii dla Beautiful People - nie są one specjalnie przekonywujące w ringu), moglibyśmy mieć najlepszy pojedynek tego PPV. A tak - zdecydowana dominacja faworytek do pasów Knockout Tag Team Championship. Świetna współpraca w ringu, niezłe akcje w teamie; obie panie zasługiwiały na pierwsze w historii TNA pasy tag team kobiet.

 

Hernandez vs. Eric Young - to powoli zaczyna być żenujące. Już na długo przed rozbiciem L.A.X. o Hernandezie mówiło się jako o świetnym power housie. Ale po jakiego ch*ja po raz kolejny musi to udowadniać z cruiserweightem, dodatkowo w squashu? Dla dobra World Elite (dla mnie stajnia z potencjałem) i Hernandeza cały ten storyline musi się jak najszybciej zakończyć. Nie ważne jak.

 

Samoa Joe vs. Daniels - pierwszy z pojedynków, przy którym mam problemy z oceną. W perspektywie całej gali, dla mnie - najlepszy na tym PPV. W oderwaniu od No Surrender - dobry. Ale jak na wymogi Dywizji X "tylko" dobry. Obydwaj powoli rozkręcali się, by zaserwować całkiem przyjemną końcówkę (zupełnie strawne reversale i zmiany przewag). Jeśli jest coś, co można zarzucić - dla mnie zabrakło tej małej iskierki, która odróżnia Dywizję X od reszty pojedynków. Wyszedł po prostu niezły, ale w kategoriach zwykłego wrestlingu, match.

 

D'Angelo Dinero vs. Suicide - pojedynki z tego rodzaju stypulacjami (Falls count anywhere) zawsze trudno ocenić. Jakkolwiek, gimmick Suicide'a w pewnym momencie wyczerpał się i przestał pasować do TNA (złośliwy powie, że już sam pomysł był poroniony), to w tym momencie jakby znalazło się dla niego nowe rozwiązanie. Obydwie postacie - Suicide i The Pope są jakby żywcem wyjęte z komiksu; taki też był pojedynek. Dobry i zły bohater walczący gdzieś na zapleczu, akcje także jak wyciągnięte z filmu. Jeśli oceniać to w charakterze matchu wrestlerskiego - to ocena nie byłaby wysoka. Jak dla mnie zabrakło właśnie czystych akcji wrestlingowych; przydałyby się z jedna lub dwie efektowne akcje bo sam jeden legdrop na stół (w dodatku chybiony) i to jeszcze w walce zawodników, bądź co bądź reprezentujących Dywizję X, to jednak za mało.

 

ODB vs. Cody Deaner - mam nadzieję, że TNA poprzestanie na innowacjach w dywizji kobiet na wprowadzeniu pasów tag team. Natomiast już więcej nie będzie trzeba oglądać pojedynków kobiety z mężczyzną. Postać Codiego jest zabawna ale w małych dawkach. Coś co miało być tylko przerywnikiem, stało się zupełnie normalnym matchem z elementami (mniej niż bardziej) humorystycznymi. Wracając na chwilę do pierwszej walki z tej gali - dywizja Knockouts ma spory potencjał i szkoda, by psuto jej reputację, jednak trochę trudno strawnymi (w tym wypadku ze względu na długość samego pojedynku) ni to zwykłymi ni to gimmick - matchami.

 

Abyss vs. Kevin Nash - nie było aż tak źle, jak można było się spodziewać. Po prostu - zwykły pojedynek dwóch wrestlerów, obarczony storylinem; jedyne co można powiedzieć, to to, że pewnie dla wielu nie powinien mieć miejsca na PPV oraz, że program Abyss - Dr Stevie już dawno powinien się był zakończyć. Walka, ze względu na wspomniany storyline, tak standardowa (no bo przecież na którym to już PPV Dr Stevie chce pozbyć się "biednego" Abyssa), że na prawdę trudno napisać coś więcej. Może jeszcze to, że Kevin także powinien już pomyśleć o odejściu, nawet razem ze Stingerem (albo się mylę, albo Big Sexy miał wykonać na Richardsie Jackknife Powerbomb, tylko nie do końca mu wyszło).

 

Beer Money & Team 3D vs. Booker T & Scott Steiner & The British Invasion - walka na początku awizowana jako pojedynek 4 odrębnych tag teamów, okazała się być walką dwóch tag teamów. Oczywiście należało się spodziewać takiego rozwiązania ze względu na stypulację Lethal Lockdown. Co do samej walki. Od początku jakby oczekiwanie, aż wszyscy znajdą się w klatce. Tym samym zaangażowanie wrestlerów takie jakby na pół gwizdka i nie do końca przekonywujące. Trochę więcej zaczęło się dziać w momencie gdy obaj partnerzy z teamu Beer Money znaleźli się w ringu (poza MCMG - chyba najlepiej współpracujący ze sobą tag team obecnie w TNA). Jednak nadal nie było emocji, potwierdzała to choćby cisza wśród widowni. Aż wreszcie Brother Ray wkroczył do klatki, przezwyciężając opór próbującego go powstrzymać Roba Terrego, zupełnie niezłym chair shotem. No - myślę sobie - teraz się zacznie pojedynek. Nic z tego - dalej chaos. Brak składnych i efektownych akcji, jedna jedyna rzecz z tego pojedynku - double team suplex Beer Money na Brutusie Magnusie na szczycie klatki to jednak za mało. Stypulacja - chyba można powiedzieć - dość elitarna dla TNA nie doczekała się walki na odpowiednim poziomie. Spodziewałem się więcej.

 

Bobby Lashley vs. Rhino - przed galą pisząc o tym pojedynku, dość ironicznie nazwałem go "czarnym koniem", gdyż sam do końca nie wiedziałem czego można się po nim spodziewać. Na pewno obaj zawodnicy, przy dobrym bookingu i w dobrej formie, są w stanie skręcić coś strawnego. Jednakże tutaj mieliśmy do czynienia także z "debiutem" Bobbiego Lashleya, co mogło wpłynąć na sam obraz i przebieg walki. Co rzuciło się w oczy: Rhino przyzwoicie odegrał rolę heela w ringu, natomiast Lashley - nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ni mniej ni więcej tylko trochę "zapomniał" o co chodzi w wrestlingu. Dla mnie osobiście zabrakło po prostu czystych wrestlingowych akcji. No i jeszcze finisher Bobbiego - wiem, że jest zgodny z jego profesją oraz gimmickiem fightera MMA - ale, jak na mnie, do wrestlingu pasuje tak samo jak pas Knockouts do Codiego Deanera.

 

Kurt Angle vs. Matt Morgan vs. AJ Styles vs. Sting - rzecz nadrzędna tej walki - booking. Przypomina mi się w tym momencie skecz Monty Pythona o najśmieszniejszym żarcie na świecie, który był tak śmieszny, że aż śmiertelny i dlatego, każdy jego wyraz musiał być wymyślony przez innego naukowca, tak aby mógł stać się bronią używaną przez Brytyjczyków przeciw Niemcom w trakcie II Wojny Światowej (fani Pythonów powinni zrozumieć aluzję). Otóż - takie miałem odczucie co do tej walki. Tak jakby została rozpisana przez kilku bookerów, a do tego każdy dołożył swoją cegiełkę do walki, nie wiedząc co wymyślił kolega. Wejście Hernandeza z walizką- super! Myślę sobie - pojedynek, który dość dobrze wygląda na papierze, stanie się jeszcze lepszy. Początek walki Angle i Super Mex walczący w ringu, a pozostali - Sting, A.J. i Morgan - stoją i przyglądają się, nic nie robiąc - myślę sobie o co chodzi??? Dalej - Kurt i Hernandez wychodzą z walką poza ring - dopiero w tym momencie rozbrzmiewa gong i pozostali zaczynają walczyć - dobrze - dumam sobie - teraz się zacznie. Wychodzi Eric Young i wykonuje piledrivera na Hernandezie na podeście - pojawiają się lekarze, że niby Big Mex jest kontuzjowany i nie może kontynuować walki - no okej - to w takim razie pewnie wpadnie pod koniec walki na ring i trochę jeszcze "poczyści". Ale jak się okazało - nic z tego. Natomiast walka w ringu toczy się dalej. Stinger - jeszcze trochę pary zostało (m.in. missile dropkick). W tym momencie zwróciło moją uwagę świetne moim zdaniem zachowanie widowni (dla mnie marka Steve'a B. - godne pochwały). Mam tu na myśli chanty "He still got it!". No i finał walki. Wymowny. W promówkach przed Bound for Glory urośnie pewnie do miana symbolu. Zupełnie dobrze oddający "przekazanie pochodni" przez jedną ikonę drugiej ikonie. Stinger ma okazję spinować Angle'a, ale w tym momencie spogląda na A.J.'a; rozumieją się doskonale - Sting zamiast zdobyć pas - oddaje szansę Stylesowi, zajmując się w tym czasie Morganem. Natomiast A.J. wykonuje świetne skądinąd springboard 450 splash na Kurcie i zdobywa tytuł. Ten jeden element bookingu tej walki jest przeze mnie do zaakceptowania. Jak wcześniej wspomniałem - reszta - słabo trzyma się logicznej całości. Bardzo fajny motyw - już po zakończeniu - Styles razem z fanami w ringu celebruje zdobycie TNA Heavyweight Championship. A wracając do aluzji z Monty Pythonem i żartem układanym przez naukowców - to raczej był żart ułożony przez Niemców do walki z Brytyjczykami, który w skeczu okazał się nieefektywny; tak tutaj booking walki - na mnie podziałał bardzo słabo.

 

Reasumując: w perspektywie ostatnich PPV made in TNA, No Surrender wypada mocno średnio. Pojedynek Samoa Joe vs. Daniels, który w trakcie oglądania wydawał mi się "tylko" dobry, urósł do miana walki gali. Ale niestety poza nim, finałem walki o TNA Heavyweight Championship i od biedy walką tag team kobiet, nie można wskazać więcej jasnych punktów. Jednak z drugiej strony - pozostałe pojedynki nie były w mojej ocenie na tyle słabe, by sprowadziły ostateczną ocenę gali na tyle nisko by całkowice zmieszać ją z błotem. Wracając do porównania z ostatnimi PPV TNA - od Slammiversary nie było żadnego show godnego większej uwagi; Victory Road, Hard Justice oraz opisywane No Surrender były albo słabe, albo średnie. Dlatego też balon oczekiwań wobec Bound For Glory został dość mocno napompowany. Jeśli creative team nie przygotuję na tą galę czegoś super (jestem dobrej myśli, że jest w stanie), to reputacja TNA może zostać mocno nadszarpnięta. Już ostatnio ratingi federacji z Nashville zakręciły się blisko równego 1.0, toteż writerzy muszą umiejętnie (dla dobra oglądających TNA) wykorzystać potencjał jakim jest motyw, jak można sądzić rozpoczęty właśnie na No Surrender, z odejściem Stinga.

 

Ocena gali w skali szkolnej: 2+

  • Odpowiedzi 19
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • The Wizard

    3

  • Tupak

    3

  • -Raven-

    2

  • Przemek_1991

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

1. The Beautiful People vs. Taylor Wilde & Sarita - słabe starcie dzięki kalectwu "New Beautiful People". Niby Love nie była wybitną wrestlerką, ale przy Madison jest niczym Bryan Danielson:))) Panie już przyżenowały na samym wejściu, kiedy Beautiful People skaleczyły swój nowy układ choreograficzny (tauntowanie na rampie). W ringu było jeszcze gorzej. Kiedy pałeczkę przejmowały Wilde i Sarita - było jeszcze jak cię mogę, ale kiedy do głosu dochodziła Skye lub nie daj boże Madison - była żenua. Kiepściutki opener, nie było w nim nic ciekawego. Tytuł trafił w odpowiednie ręce.

 

2. Hernandez vs. Eric Young - ta walka to jakiś żart. Liczyłem, że TNA sprawi nam małe zaskoczenie i Young (był przecież w tym pojedynku underdogiem) jakoś przekręci Mex'a a tu szybki squash i Eric dotrzymujący słowa, że nie będzie walczył z Hernandezem (dał mu się zdemolować bez jakiejkolwiek próby obrony). Żenada.

 

3. Samoa Joe vs. Daniels - myślę, że walka ta będzie miała sympatyków i być może, gdybym nie widział wcześniejszych starć tych dwóch wrestlerów - także dałbym się w nią wkręcić, ale na tle spuścizny Joe i Danielsa, ten pojedynek był do bólu przeciętny. Wkurwiało mnie zwłaszcza jego wolne tempo (fuck - przecież walczył Samoa i Fallen Angel. Jak tempo mogło być tak ślamazarne?!) i forma Joe, który jak na swoje standardowe możliwości - ruszał się jak mucha w smole (niestety, spasienie dupska nie idzie w parze ze speedem). Całość trochę podratowała dramatycznie zabookowana końcówka, ale jak na Joe i Chris'a to było i tak bardzo przeciętnie. Zdecydowanie najgorsza walka ze wszystkich, jakie ze sobą stoczyli.

 

4. D'Angelo Dinero vs. Suicide - tak jak nie nawidzę stypulacji Falls count anywhere, tak ten pojedynek nie był stosunkowo taki zły. Może z resztą dlatego, że udało się uniknąć standardowego chaosu jaki jest zawsze, gdy wrestlerzy brawlują wśród publiczności? Tutaj tego nie było a zawodnicy masakrowali się po całym backstage. Z dobrej strony pokazał się Ex-Elijah Burke (ładny elbow drop z podwyższenia na leżącego oponenta), Suicide także standardowo nie odwalił kichy i panowie pokazali całkiem ciekawy brawl. Nie podobała mi się końcówka, kiedy to Sui ze sporej wysokości nie trafia w rywala Leg Dropem a Pope na sępa go pinuje. Mogli mu chociaż zabookować jakiś finisher na ledwo przytomnym rywalu. Tak co by mógł postawić kropkę nad "i". Samą walkę określiłbym jako "strawną".

 

5. ODB vs. Cody Deaner - może to zasługa tego, że podczas mizernego początku tego PPV zdążyłem obalić pół butelki rumu:) a może tego, że po chujowym dniu w robocie miałem chęć pośmieć się z byle czego:) - powiem jednak, że ten "pojedynek", jako comedy match' nawet mnie trochę rozbawił. Było kilka śmiesznych motywów, Cody jest dość zabawnym redneck'iem i fajnie się oglądało kiedy ODB robiłą z niego debila:))) Końcówka jak ten rodzaj (komedia) walki była nawet ciut dramatyczna (Deaner był bliski zgarnięcia pasa), ale na szczęście pas trafił we właściwe ręce.

Reasumując - walka nie była oczywiście dobra, ale były momenty gdzie można się było pobrechtać (tak, wiem - to ten rum:)

Numer roku to dla mnie moment, kiedy przy wejściu do ringu, ODB podeszła do barierek i zaczęła tauntować przy fanach a jeden z kolesi chamsko złapał ją za implanty:))) Miał gościu tupet, ale ODB nawet się nie zmarszczyła:)

 

6. Abyss vs. Kevin Nash - kiepskie to było. Nash był wolny jak zawsze a Abyssowi nie zbookowali niczego, przez co mógłby się wykazać. Jedyny fajny motyw, to chamski Black Hole Slam na "dziewczynie" Dr Stevie'go. Końcówka zjebana a motyw z paralizatorem, który wywołuje takie poparzenie i dym jakby conajmniej ogniem raził - żenujący. Przykro patrzeć na to co w TNA robią z tym biednym Abyss'em. Nie dość, że gimmickowo obecnie bliżej mu do osoby upośledzonej (to kaleczne klaskanie... Geeez!) niż Potwora, to jeszcze moczy wszystko co się da.

 

7. Beer Money & Team 3D vs. Booker T & Scott Steiner & The British Invasion - nie lubię stypulacji Lethal Lockdown, bo zanim na ringu zjawią się wszyscy uczestnicy - wieje mega-sztampą, kiedy to raz przeważają heele (kiedy mają na ringu przewagę liczebną), aby za chwilę przewaga przeniosła się na face'ów, kiedy tylko na ring wbiegnie kolejny good-guy. I tak w koło, na zmianę. W tej walce było identycznie. Coś ciekawego zaczęło się dziać dopiero, gdy wszyscy uczestnicy znaleźli się w klatce, ale ta część była stosunkowo krótka, a więc nie udało jej się uratować tego pojedynku.

 

8. Bobby Lashley vs. Rhino - drętwa i schematyczna walka, bez jakiejkolwiek dramaturgii. Najpierw trochę poszalał Blesnar, później na dłużej pałeczkę przejął Rhino (i tak dobrze, że mu nie zabookowali squash'a) i kiedy już miał zgore'ować Bobika, ten nagle ożył i stosując swój nowy, masakryczny finisher - czyli cios piąchą w machę (na miejscu Big Showa bym się wkurwił, że ktoś mu podkradł tak finezyjny cios kończący!;) - wykończył oponenta. Słaba walka a forma Lashleya daleka od tej z WWE, jaką na przykład pokazał walcząc z Ceną.

 

9. Kurt Angle vs. Matt Morgan vs. AJ Styles vs. Sting - nienajgorszy main event, chyba stosunkowo najlepsza walka tej gali, choć nie oznacza to że dostaliśmy jakiś wypas.

Głupotą było tu wrzucenie Hernandeza (myślałem, że wykorzysta walizkę w walce 1 na 1, po wcześniejszym podpromowaniu), bo chyba tylko marzyciel mógł liczyć, że Mex, który ma niezakończone porachunki z World Elite - ma jakiekolwiek szanse na zdobycie pasa (interwencja Younga była tak oczywista jak oczywista oczywistość Kaczyńskiego:).

Na plus walki zaliczam całkiem niezłą postawę Morgana (ewidentnie widać, że chłopak robi postępy), standardowo świetnego AJ'a (Kurt niestety poniżej swoich możliwości) i to, że Sing wypadł całkiem strawnie jak na poziom, który ostatnio prezentuje.

Ciekawa końcówka (pewnie i tak patrzę na całą walkę przez jej pryzmat:) i wreszcie AJ z pasem! (widok wzruszonego Styles'a, ze łzami w oczach - bezcenny). Poza tym - piękny Springboard 450 w wykonaniu AJ'a. Spodziewałem się jednak innego zakończenia i tego, że Borden wygra pas a później (Bound For Glory) zajobuje go Styles'owi w walce ze stypulacją "Looser Leaves Wrestling Forever" (to by dopiero wypromowało AJ'a! Czysta wygrana ze Stingiem i wysłanie go na zieloną trawkę). Nie ma jednak co narzekać - w końcu pas jest we właściwych rękach!

 

Reasumując - słabiutkie PPV. Poza main eventem oraz ewentualnie walką Joe i Danielsa nie było co oglądać na No Surrender. Jedyny plus tego show to fakt, że w końcu pas HW trafił w ręce AJ Styles'a, co należało mu się już od dawna. Przykro patrzeć, w kontekście zajebistych PPV's jakie dostawaliśmy 2-3 lata temu, na te tanie wypociny jakimi ostatnio raczy nas Dixie, tym bardziej że sama federacja (roster) ma spory potencjał, ale booking po prostu leży i kwiczy.

 

P.S. Czy tylko mnie wkurwiały te żarówiaste reklamy jakimi wysmarowali matę ringu? Jakoś cholernie nie leżało mi to wizualnie i ropraszało podczas oglądania.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  93
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Czy tylko mnie wkurwiały te żarówiaste reklamy jakimi wysmarowali matę ringu? Jakoś cholernie nie leżało mi to wizualnie i ropraszało podczas oglądania.

 

Osobiście mi to nie przeszkadzało. Podchodząc do sytuacji nieco ironicznie, widocznie TNA musi po prostu jakoś trochę poświęcić i nadpsuć doznania estetyczne widzów z gali, aby mieć na wypłaty kolejnych zastępów odrzutków z WWE.

 

Natomiast co do samego PPV - coś co przeszkadzało w odbiorze - to wspomniany także w innym temacie o tej gali - komentarz Taza. Owszem - było to pierwsze jego PPV made in TNA, które miał za zadanie komentować, ale jednocześnie ma już także jakieś doświadczenie w tej pracy. Mnie irytowały szczególnie pomyłki w rozpoznawaniu zawodników. Roster TNA nie jest aż tak duży, żeby nie można było sie go nauczyć na pamięć (szczególnie jeśli jeszcze za to płacą).


  • Posty:  1 623
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

The Beautiful People vs. Taylor Wilde & Sarita

Nawet fajna walka. Oczywiście gdyby zamiast TBP był jakiś inny tag to pewnie było by lepsze widowisko. Ale i tak nawet mi się podobało.

 

Hernandez vs. Eric Young

To było pewne, że Hernandez się szybko z nim rozliczy. Teraz można czekać na walkę Hernandeza z Homicidem :D

 

Samoa Joe vs. Daniels

Dobra walka pomimo tego poruszania się Joe'go. Całość trochę podratowała dramatycznie zabookowana końcówka, ale tak jak to napisał -Raven- to była ich najgorsza walka.

 

D'Angelo Dinero vs. Suicide

Fajna walka. Dobrze się ją oglądało. Dobrze, że nie szli przez środek publiki bo wtedy jest zbyt wielkie zamieszanie i psuje to widowisko.

 

ODB vs. Cody Deaner

Dobrze, że nareszcie ten Cody stracił pas bo to było żenujące. Walka słaba, ale zabawna w niektórycch momentach.

 

Abyss vs. Kevin Nash

Słaba walka bo inna nie mogła być jeśli bierze w niej udział Kevin. Gdyby dali stypulacje jakąś z hardcorem to było by lepsze widowisko.

 

Beer Money & Team 3D vs. Booker T & Scott Steiner & The British Invasion

Świetna walka. Bardzo mi się podobała. Najlepsze się dopiero dzieje w tego typu walkach jak już górna część klatki zostaje zamknięta.

 

Bobby Lashley vs. Rhino

Walka dobra choć troche schematyczna. Spodziewałem się troszke więcej.

 

Kurt Angle vs. Matt Morgan vs. AJ Styles vs. Sting

Bardzo dobra walka. Na uwage napewno zasługuje gest Stinga, który sam mógł spinować Kurta ale oddaje zwycięstwo AJowi, który bardzo łądnie zakońćzył walkę.

 

Ogólnie PPV podobało mi się. Fajnie się ją oglądało. Teraz czekam na piękne zakończenie kariery Stinga na BoG.

1 miejsce w typerze TNA w 2011 r

 

http://total-nonstop-action.blogspot.com/ --> najlepszy blog o TNA

 

Fan wrestlingu od 25.02.2005r

 

Reprezentant TNA Originals


  • Posty:  159
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.12.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PPV według mnie solidne.Jedyny mecz jaki mi nie przypadł do gustu to Hernandez vs Young. Tak to wszystko OK.ME bardzo dobry i super że AJ jest w końcu mistrzem TNA!Czekałem kiedy on wreszcie dostanie ten pas.Inne walki też trzymały poziom w miarę.

Można wystawić tak 8/10 ocenkę.Tak przy okazji szkoda że Sting kończy karierę bo jakoś lubię oglądać jego walki...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Lewis Carlan 23 lutego All Japan Pro-Wrestling zorganizowało finałową galę touru EXCITE SERIES 2026 w Ota City General Gymnasium. AJPW podało frekwencję na poziomie 2237 osób. Na karcie znalazły się trzy walki o pasy oraz długo wyczekiwany powrót Rei Saito po kontuzji. Głównym daniem była obrona AJPW Triple Crown Title, w której Kento Miyahara zmierzył się z Jun Saito w ramach piątej obrony pasa. Miyahara pokonał Saito dokładnie pięć miesięcy wcześniej, 23 września 2025 roku, rozpoczyna
    • Grok
      Ostatni odcinek WWE Raw przed nadchodzącym Elimination Chamber odbędzie się dziś w State Farm Arena w Atlancie, w stanie Georgia. Program zawiera hołd dla rodowitego Georgijczyka AJ Stylesa, który został zmuszony do przejścia na emeryturę po porażce z Guntherem na Royal Rumble. Styles nie pojawił się na TV od tamtej pory. Dzisiejszy odcinek wyłoni ostatnich uczestników Elimination Chamber w męskich i damskich triple threat matchach. Męski starcie obejmie Jey Uso, Bronsona Reeda i The Origina
    • Grok
      Paul Heyman stawia poprzeczkę wysoko dla Austin Theory. W wywiadzie z Busted Open Heyman porównał najnowszego członka The Vision do jednej z największych gwiazd w historii WWE. Zwrócił uwagę, że chłopak ma odpowiedni rozmiar i dyscyplinę, by stać się wielką gwiazdą. „On jest jak Shawn Michaels, kiedy Shawn Michaels był w The Rockers” – oświadczył. „Przepraszam Austin Theory, jeśli to zbyt niska poprzeczka. Dlaczego nie? Dlaczego nie? Jeśli ten chłopak nie potrafi zrozumieć, co robi źle, i po
    • Grok
      Taka Michinoku stoczy walkę o tytuł w marcu podczas rzadkiej wizyty w Stanach Zjednoczonych. Miesiąc temu Michinoku — który spędził lata walcząc w USA, gdy występował dla WWE pod koniec lat 90. i na początku lat 2000. — ogłosił, że będzie w stanie Indiana 27-28 marca i chciał walczyć. Black Label Pro ogłosiło właśnie, że Michinoku zmierzy się z Kevinem Ku o BLP Championship na ich evencie Squared Circle Expo IV w ten weekend. NOWE POJEDYNKI OGŁOSZONE Kevin Ku obroni Black Label Pro Champion
    • Grok
      Zeszłotygodniowy odcinek AEW Dynamite przyciągnął średnio 692 tys. widzów na TBS – to wzrost o 14,6 proc. w porównaniu z poprzednim tygodniem. To najlepsza widownia programu od 6 sierpnia zeszłego roku. Dynamite utrzymał wynik 0,12 w demo 18-49, taki sam jak tydzień wcześniej. To drugi najlepszy rezultat w tej grupie od gali Grand Slam Mexico we wrześniu. Program rywalizował bezpośrednio z Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi na NBC, Peacock i USA Network, a mimo to zajął 6. miejsce w primetime
×
×
  • Dodaj nową pozycję...