Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Wywiad środowiskowy


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Kadr kamery jest cały czarny. Stan ten utrzymuje się przez kilkadziesiąt sekund. W tle słychać ciche dudnienie, które zdaje się dochodzić z daleka. Lecz nagle słychać wyraźnie jakiś kobiecy głos…

 

 

Głos: Vaclav…

 

 

 

Nie, to tylko jakieś złudzenie. Wątpliwe jest, żeby ktoś wypowiadał jego imię. Co dziwniejsze, zaraz po tym dudnienie nabrało na sile, tak jakby jego źródło zbliżyło się o kilkadziesiąt metrów, a także stało się bardziej złożone…

 

 

 

Głos: Vaclav… Przebudź się.

 

 

 

W tej jednej chwili ciemna kloaka została rozdarta przez gamę ciemnoniebieskich oraz czerwonych świateł migających w rytm jakieś cięższej muzyki. Padały one nie tylko na gładki, ciemnobrązowy blat stołu, ale także na czarną kanapę postawioną zaraz za nim. Na wyciągnięcie ręki stała na wpół opróżniona butelka miejscowego piwa „Perła.” Bez wahania sięgnął po nią i bez chwili wahania zażył kolejnego łyka. W międzyczasie pozwolił błądzić swemu wzrokowi po najbliższym otoczeniu, którego granice wykreślali ludzie znajdujący się parę metrów od krawędzi stolika. Byli tacy sami jak on – znużeni racjonalnością dnia poszukiwali ukojenia w fantasmagorycznej czerni nocy. Znacznie bliżej znajdował się koreański ochroniarz, oddelegowany do trzymania pieczy nad jego bezpieczeństwem. Zaś na boku kanapy znajdowała się rzucona niedbale ramonezka. Wszystko to powróciło do niego stopniowo, jakby za mgły. Tylko… skąd na stoliku wziął się ten dyktafon oraz dodatkowa szklanka z jakimś drinkiem? Szybki obrót w lewo i… Skąd ona się tu wzięła? Czemu tu jesteś, Antonello?

 

 

 

Antonella: Vaclav, wszystko w porządku?

 

 

 

Vaclav: Nic nie jest w porządku. Ale czemu tu jesteś?

 

 

 

Antonella: Panienkę Esmeraldę doszły słuchy o twoich proble… Ekhm. I do kogo ja to mówię? Mam sporządzić raport, jak radzisz sobie z całą tą sytuacją z nieznanym napastnikiem.

 

 

 

Vaclav (wzdychając ciężko): Mam dość tego wszystkiego, uwierz mi. Mam dość ciągłej niepewności, co wydarzy się na kolejnej gali. Czy wiesz, jak to jest zatrzymać swoją dłoń na klamce, gdyż nie wiesz, co znajdziesz po drugiej stronie drzwi?

 

 

 

Antonella zaprzecza ruchem głowy i bierze łyk drinka.

 

 

 

Vaclav: Przez twoje myśli przebija się impuls wahania. Niby te drzwi są tymi właściwymi, za którymi znajduje się wcześniej obrany cel. Ale czy na pewno? Może właśnie tam czai się nienazwane niebezpieczeństwo. Chłód klamki jest na tyle duży, że powoli drętwieją ci palce. Ale ty wciąż trzymasz je na klamce w geście niemocy podjęcia wyboru. Bo jeżeli on tam jest, to wolisz odgrodzić się od niego chociażby cienką linią progu. Dopadał już cię wszędzie – na zapleczu, w okolicach ringu, a nawet w odpowiednio odseparowanym z obiegu pociągu. Dlaczego więc nie miałby dopaść cię właśnie w tej chwili? Cóż miałoby go powstrzymać? Nie ma żadnych algorytmów, za pomocą któryś poznać można by schemat jego działań. Wszystko to jest jak źle złożona kostka kubika, którą obracasz próbując przyporządkować odpowiednie pola ich miejscom. Ale za każdym ruchem tworzy się tylko nowy niezrozumiały wzór kolorów, niedający żadnej wskazówki. Taką kostkę łatwo jest ponownie rozbić na kilkadziesiąt mniejszych kwadratów, ale to wcale nie przynosi ulgi, gdyż zagadka barw wciąż została nierozwiązana. I tak sześcian kostki staje się twoim pokojem bez klamek. Wkrótce i tak… oszalejesz…

 

 

 

Antonella: Dajże spokój. Popadłeś w jakąś paranoje. W sumie, to chyba nic nowego, ale teraz to już jakieś nasilenie. Spójrz, przecież jesteś coraz bliżej pochwycenia go, masz nawet ochronę. Jeżeli teraz się poddasz, to on dopnie swego. Chcesz nadal trwać w swoim lęku?

 

 

 

Vaclav: Jak stwierdziłaś, jestem coraz bliżej. Ale „bliżej” to wciąż za daleko do odkrycia prawdy. Pamiętam, jak pewnego wieczoru oglądałem jakiś serial. Jego bohater również poszukiwał prawdy, a na stwierdzenie, że „ona jest gdzieś tam” zareagował wzmożonymi wysiłkami. On miał jednak powód, nadający pęd trybom maszynerii jego woli. Był tym typem człowieka, który będąc raz na tropie będzie za nim podążał aż do końca. Zaś ja znajduje się po drugiej stronie małego ekranu, w obliczu problemów niezapisanych w scenariuszu kolejnego epizodu, lecz będących skutkiem czyichś machinacji. Mimo asysty koreańskiego konsorcjum, pozostaje sam w swoich zmaganiach. Sam jeden! Gdy wchodzę do kolejnej hali, nie widzę tylko plątaniny korytarzy, z których jeden prowadzi na arenę i znajdującego się w jej centrum ringu. Nie… widzę złożony labirynt, w którym się zgubiłem i zostałem sam. A gdzieś tam, może za najbliższym zakrętem czaj się ten, do pochwycenia którego jestem „blisko.” I chociaż chciałbym położyć kres memu lękowi, to nie wiem, czy jestem w stanie to zrobić. Nie wiem, czy stać mnie na ten jeden, ostateczny wysiłek. Miałbym to zrobić właśnie dlatego, że się boje? Strach nie jest panaceum, a przyczyną mego stanu. I wiesz, co jest najgorsze?

 

 

Antonella (zaintrygowana): Co?

 

 

 

Vaclav: Wcale nie ból towarzyszący kolejnym atakom. Ból jest czymś, co towarzyszy mi od kiedy tylko pamiętam. Nie jest to też ciągnąca się seria porażek. Prawie każdego dnia przegrywam walkę z samym sobą, dlaczego miałbym przejąć się porażką z kimś innym? Nie. Najgorsze jest to, o czym przed chwilą wspomniałem – to, że nie dam rady już walczyć. Bo o ile prościej jest się poddać… Tak teraz, jak i ostatecznie. Skoro nie mogę podnieść rąk ku swej obronie, to po co w ogóle próbować? Może nadszedł ten moment, by dopisać ostatni akapit na annałach mej kariery…

 

 

 

Antonella (zakrztuszając się kolejnym łykiem drinka): Co takiego? Nie możesz mówić poważnie!

 

 

Vaclav: Hmm. Ponoć podjęcie właściwej decyzji jest wielką sztuką. Tym bardziej pożądaną, że w całym naszym życiu podejmujemy ich nieskończenie wiele, a same konsekwencje mogą nas dosięgać dni, tygodnie, a nawet miesiące od chwili podjęcia tej decyzji, która była ich zarodkiem. Może powinienem przewidzieć, że kiedyś dojdzie do podobnej sytuacji? Wrestling jest pełen legend o ludziach i czynach, które pobudzają wyobraźnie wielu młodych adeptów i zapalają do prób dokonania czegoś, co mogłoby się z nimi równać. Słyszysz słowa ladder match, wiesz że chodzi o starcie Szakala z Y2J. Chcesz przekonać się o granicach ludzkich możliwości, sięgasz po dvd, z okładki którego widnieją trzy wyrazy: EWF Extreme match. Pragniesz doświadczyć tej unikalnej rzeczy, która poruszała miliony i złączyła rzesze ludzkie w jedność – przeżywasz na nowo Snakemanie. Nikt nawet nie zdaje sobie sprawy, że gdzieś tam w tle, w niższych częściach karty poprzedzających szczyt main eventów znajduje się cały zastęp wrestlerów, którzy powiedzieli dość, nim dane było im dojść do szczytów chwały. I chyba podzielę ich los…

 

 

 

Antonella: A może tak… Słuchaj, zanim podejmiesz decyzję i tak czeka cię jeszcze walka na najbliższej Paloozie. Tak się składa, że jesteśmy w odpowiednim miejscu, gdyż jest to Bar room brawl.

 

 

 

Vaclav (biorąc powoli butelkę do ust i wypijając kilka łyków): Bar jest miejscem mojej klęski, jak również zwycięstwa. Klęską było to, że nie udało uciec się przed tym, przed czym uciekałem. Kolejne piwa umożliwiały mi zastąpienie otaczającej rzeczywistości krótkotrwałym substytutem, w którym problemy mnie dręczące nie miały miejsca. Zwycięstwem było to, że chociaż się starałem… Hm, wyglądało to tak, jakbym chciał odgrodzić się od świata murem pustych butelek, które zawsze pękały. Ktoś, kto by przyjrzał się mojemu życiu, mógłby stwierdzić że skończę w takim miejscu – spowitym mgłą papierosów i przesiąknięte zapachem litrów spożytego piwa. Miejscu, gdzie wzdłuż blatu lady każdy wykłada swoje marzenia, by kupić luksus chociaż ich wysłuchania. To odpowiednia sceneria dla kogoś, kto zatracił swoje własne. I jeszcze jedno – wewnątrz każdego baru wytwarza się nowy porządek, który niekoniecznie musi odpowiadać temu, który zastać można za jego wejściem. Oparty on jest na zbiorze zasad wypracowanych literą niepisanego konsensusu dotyczącego każdej osoby, która zajmuje miejsce przy stoliku. Konsensusu często wypracowanego przy użyciu pięści i wszystkiego, co można w nie chwycić. Jak świetnie to pasuje do mnie, jako człowieka odrzucającego normy przyświecające społeczeństwu. Gdyż cała ta przemoc jest dążeniem do wyzwolenia się od tego, co nas zniewala i przyczynia się do dni pełnych rozczarowań i nocy przepełnionych smutkiem. Skoro więc wyzwolenie jest tym, czego tak pragnę, przyjmę je i w tym, brutalnym obrzędzie wzajemnej nienawiści… Kto jest przeciwnikiem?

 

 

 

Antonella: Tego nie wiadomo.

 

 

 

Vaclav: Kimkolwiek jesteś… Przyjdź, jaki jesteś – jako wróg, lecz także jako przyjaciel. Nawet nie wiesz, jak bardzo pożądam wyzwolenia. Przynieś mi je… Show me the way to hell…

 

 

 

Apostoł smutku podrywa się, bierze swoją ramonezkę i oddala się w swoją stronę, zostawiając Antonellę sama.

 

 

 

Antonella (dopijając drinka): Hmmm, chyba mam już materiał do raportu. Jeszcze jeden drink na drogę nie zaszkodzi…

 

 

 

Ekran znów pogrąża się w czernii...

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • nasjazz

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

O dziwo RP mniej skomplikowany niż zwykle, Vaclav na kacu gada z sensem ! :D

O dziwo nr 2, wszedł lekko co do tej pory zdarzało się dość rzadko.

A od strony technicznej, dobrze opisałeś uczucia Vaclava (ta, jakbym wiedział co on naprawdę czuje :D ) i jego strachu przed tajemniczym prześladowcą. Podsumowując - dobra robota.

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...