Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Lufa pistoletu przyłożona do skroni (vaclav's rp)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Główne drzwi hali zatrzasnęły się za jego plecami. Kolejny house show dobiegł końca, kolejny z zawodników cechujący się przynależnością do niższej części karty posłużył jako przykład grozy dla pozostałej części rosteru Extreme Wrestling Federation. Zabrzmiał gong, a on uniósł obie ręce w geście tryumfu, nie zdając sobie sprawy, że został naznaczony do roli tak wielkiej, że jej znaczenie wykracza poza możliwości jego pojmowania. Radość ustąpiła miejsca zdziwieniu, gdy zamiast skocznej melodii jego themu z głośników dało się słyszeć cichą melodię, która z kolejnymi uderzeniami perkusji przeszła w „Miseria Cantare – The Beginning” zespołu A Fire Inside. Melorecytowane słowa układały się w zdania…

 

Love your hate, your faith lost.

You are now one of us.

 

Love your hate, your faith lost.

You are now one of us.

 

Nothing, from nowhere, I'm no one at all.

Radiate. Recognize one silent call as we all form one dark flame.

Incinerate.

 

Reszta słów tonęła w silnym heel heacie wydawanym przez publikę. Delikatne, jasnoniebieskie światła pulsowały w rytm perkusji. Niechęć fanów wzbierała, ale dla niego była tylko pieśnią towarzyszącą rytuałowi jego wezwania. I oto zjawił się na rampie. Rozejrzał się do o koła, starając się ogarnąć rozmiar zgromadzenia. Oni stali tam, gdzie kiedyś stali pierwsi fani wrestlingu w tym kraju, zaś on stał w miejscu, gdzie stali kiedyś ich bohaterowie, nim doszli do kwadratowego pierścienia, w obrębie, którego historia powtarzała się nad wyraz często. Ktoś zadawał kolejne uderzenia, ktoś inny je otrzymywał, aż padał wycieńczony na białe płótno maty, jakby ów kolor został specjalnie dobrany dla jak najlepszej widoczności spadających kropel krwi. Vaclav ruszył w stronę ringu, zaś kilka sekund później podążał za nim Izzy Nilsen. Gdy apostoł smutku rozsiadł się wygodnie w narożniku, zwycięzca ledwie co zakończonej walki z gestem dezaprobaty wygłaszał kolejne komentarze w jego stronę. Lecz nie na długo. Potok słów płynący z jego ust został przerwany nagle przez uderzenie krzesłem w tył głowy, zadane przez Izzyego. Zatoczył się do przodu, starał się uchwycić równowagę, ale tylko stawiał kolejne kroki. Vaclav porzucił swoją obojętność, by zerwać się gwałtownie do pozycji stojącej, dość szybko do niego doskoczyć i wykonać Otchłań smutku. Ciało nieszczęśnika uderzyło z dużą siłą o matę, pozbawiając go wszelkich złudzeń, co do szybkiego opuszczenia ringu i najbliższych okolic. Vaclav przyklęknął przy nim, za lekko przesłoniętych opadającymi włosami oczami spoglądając na stan, w jakim się znalazł. Kibice znów wydali odgłos niezadowolenia, jak zwykle w sytuacji, gdy ktoś postępuje wbrew ogólnie przyjętych między nimi zasad. Izzy zaś nie czekał na chociażby pojedyncze słowo, czy też najmniejszy gest, wiedział jakie są wobec niego oczekiwania w tej chwili. Chwili ciężkiej próby, przed jaką stali Disciples of Sorrow. Posłusznie podał mikrofon.

 

 

Vaclav: Spójrz na niego. Czy znasz, chociaż jego imię? Czy poświęciłeś mu chociaż odrobinę swojego cennego czasu? Czy dla ciebie on w ogóle istnieje? Swoją obojętnością pokazujesz, że odpowiedź na te wszystkie pytania jest przecząca. Jeżeli zaś tak jest w istocie, to przecież on nic ci nie uczynił. Nie był w stanie zagrozić ani twoim ambicjom, ani nawet twojej osobie. A jednak, wyłącznie z twego powodu, leży teraz tu na macie, chwytając się każdego oddechu, próbuje chwycić się krawędzi przytomności (heel heat publiki). Zagubiony w wirze wydarzeń próbuje wydostać się na powierzchnie, która jest stała, niezmienna. Ona obiecuje mu bezpieczeństwo, będące fundamentem jego pozostałych potrzeb. Jednak, gdy tylko sięgnie wyżej ręką, by się wspiąć…

 

 

Jakby na komendę, pobity wrestler dał pierwsze oznaki życia, starając otrząsnąć się z szoku spowodowanego nagłą napaścią. Jednak Apostoł smutku gasi jego dążenia już w zarodku, wymierzając w jego czoło kilka uderzeń mikrofonem, czemu towarzyszy charakterystyczny odgłos, jak również duży heel heat zgromadzonych fanów.

 

 

Vaclav: Nieznana siłą spycha go wciąż ku dnu. Prądy strachu i niepewności miotają jego ciałem według własnego upodobania. Nęka go bezsilność tak wielka, że nie może podjąć żadnych działań, a wszelkie decyzje stają się rozmytą perspektywą, z niewiadomymi konsekwencjami znajdującymi się tuż za nią. Gdyby tylko mógł teraz przemówić, zapewne wypowiedziałby słowa zawierające nadzieje jak najszybszego wydostania się z tej pułapki niepewności dnia następnego. Lecz ta możliwość została mu brutalnie odebrana, pozostawiając go w jego rozpaczy. Wiadomość napisana ręką trzęsącą się z strachu o własny byt nigdy nie zostanie sfinalizowana, pozostawiając niezmąconą biel na karcie myśli. To wszystko… z twego powodu.

 

 

Vaclav nieśpiesznie wstaje i spogląda w stronę wejścia na arenę.

 

 

Vaclav: Ponoć miarą człowieczeństwa jest powzięcie odpowiedzialności za swoje czyny. Czy posiadasz na tyle dużo odwagi, by to uczynić? Przekonajmy się tu i teraz (nawet pozytywna reakcja publiczności)!

 

 

Szybki najazd na kurtynę. W hali da się wyczuć wielkie napięcie, spowodowane wyczekiwaniem na jakąkolwiek oznakę zbliżania się rozwiązania całej sytuacji. Jednakże głośniki pozostają nieme, zaś kurtyna nieporuszona. W obiektywie kamery znów znajduje się ring.

 

 

Vaclav: Na co czekasz? Tylko ty i ja. Ten, który skrywa się za cieniem tajemnicy stanie twarzą w twarz z Apostołem Smutku.

 

 

Po tych słowach Apostoł pomaga wstać ofierze napaści i znów sprowadza go na matę, tym razem wykonując The Poison (Evenflow DDT), by następnie kopnięciami wypchnąć go pod najniższą liną za obręb ringu.

 

 

 

Vaclav: Izzy, musisz mnie opuścić. (Widząc sprzeciw Nilsena Vaclav wskazuje ręką wyjście z areny) Idź!

 

 

Izzy niechętnie, jednak opuszcza ring i kieruje się w wskazanym kierunku. Vaclav zaś spogląda w obiektyw kamery.

 

 

Vaclav: Zapewne wiesz, gdzie mnie teraz znaleźć. Skąd więc te wahanie? Jestem tu zupełnie sam, wystawiony na wszelką formę ataku. Jedyne, co nas dzieli, to odległość pomiędzy ringiem, a obszarem przesłoniętym kotarą nieznanego. Linia prosta jest najkrótszym i najłatwiejszym odcinkiem do przebycia, jaki może być rozrysowany na płaszczyźnie tego świata. Dlatego więc przywołuje cię, takim, jakim jesteś. Wcześniej nie omieszkałeś sięgnąć po to, co należy do mnie. Nie omieszkałeś również podnieść na mnie ręki. I co najważniejsze, miałeś czelność ingerować w przebieg mej pierwszej obrony FTW title… Przyjdź więc tu... Na co czekasz? Taka okazja może później nigdy się nie przydarzyć. Czy realizacja swoich celów nie jest wystarczającym motywem, by wykorzystać nie tyle niespodziewane, co sprzyjające okoliczności?

 

 

Ponowny najazd na kurtynę. I ponownie, wezwania Vaclava pozostały bez odpowiedzi. Zmęczony wyczekiwaniem apostoł zasiadł w narożniku.

 

 

Vaclav: Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. Bądź gotów na przyjęcie jej brzemienia, gdyż przemoc jest niczym podwójna spirala spleciona w wiecznym uścisku – kombinacji na jednej stronie odpowiadać musi jej odbicie naniesione na drugą. Ty na swoją nałożyłeś podobizny wszystkich pięciu apostołów, dlatego też pięć podobizn przypadkowych osób zastygnie na naszej. Zostaną wyselekcjonowane na najbardziej nieprzewidywalnej podstawie z wszystkich – czystego przypadku. Ogrom zadawanego cierpienia będzie wzrastał z kolejną ofiarą. Pięć palców mogących stworzyć dowolne dzieło naszego umysłu, może również utrzymać ciężar broni w nas wymierzonych. Dlatego też palec, za palcem, zostaną złamane. By czuły niechęć do styku z wszystkim, co może służyć do zadania gwałtu. W samym zaś umyśle muszą zostać wprowadzone procedury ostrzegawcze, wykluczające możliwość ponownego ataku. Kolejne algorytmy zostaną zaprogramowane przy użyciu najprostszej komendy, bólu. Gdy tylko pojawi się zamysł napaści na Disciples of Sorrow, to zostanie on zastopowany przez wielki komunikat z przypomnieniem o konsekwencjach, jakie się z tym wiążą. Być może komunikat ten będzie zatrzymywał wszelkie próby agresji, pozostawiając ich niezdolnymi do obrony przed niebezpieczeństwami skrywającymi się w zakamarkach ulic, ale nie wiń nas… Tylko siebie….

 

 

Apostoł smutku opuścił arenę żegnany heel heatem. Wszystko to miało miejsce kilkadziesiąt minut temu. Kilkanaście minut później opuścił już halę. Przywitał go chłód kwietniowej nocy. Chłód oraz nieprzenikliwa ciemność…

 

 

Ciemność rozlana niczym mgła. Widział ją. Tonął w niej. Jej bezkres przerażał i jednocześnie przyciągał go… Cisza, spokój, tego teraz potrzebował. Lecz na ową nicość zaczęły się nanosić niewyraźne kontury przedmiotów… Kanapy, na której spoczywał i sąsiadującego z nią stolika, na blacie którego w majestatycznej pozie małego drapacza chmur stała opróżniona w znacznym stopniu flaszka jakieś wódki, a także znajdujący się w jej najbliższej okolicy kieliszek, stanowiący znacznie smutniejszy przykład pustki – w swoim wnętrzu nie zawierał ani kropli przezroczystej substancji. Wygląd pokoju nie nasuwał żadnych skojarzeń z dotarciem pomiędzy jego cztery ściany. Nienawidził tych sytuacji, gdy pytań było znacznie więcej niż odpowiedzi. Te ostatnie były zawsze bardzo pożądane, ale najwidoczniej los rzadko kiedy wystawiał je na sprzedaż. Wśród natłoku myśli, z których większość przewijała się na tyle szybko, by zostać ledwie zauważalną, jedna pozostawała na swoim miejscu, przypominając o czymś, co miało związek z jego przeszłością. Anarchia. Dojście do pozycji pionowej, mimo że siedzącej, przyszło z ogromnym trudem.

 

 

 

Vaclav (wpatrując się w obiektyw): Każdy z nas na swój własny sposób poznaje otaczającą rzeczywistość. Jest dla nas czymś niezwykłym, gdyż z kolejnymi postępami, uświadamiamy sobie, ile jeszcze skrywa w sobie tajemnic. Wydaje się nam, że odkrywamy właśnie coś, co powstało równolegle z naszymi narodzinami i z starzeje się z kolejną ich rocznicą. Dopiero później dociera do nas świadomość, że powszechnie widoczne schematy utrwaliły się jeszcze przed naszym poczęciem. To, co przyciągało nas swoją świeżością, okazuje się od dawna gnijącym tworem. Sam zaś proces trwa już od zarania dziejów. Ranek rozpoczyna kolejny dzień starań przetrwania w tej zgniliźnie. Ale staje się to coraz trudniejsze. W końcu, pozostaje wyczekiwanie tylko na jedną rzecz – wyzwolenie. Jesteśmy pokoleniem żyjącym z pistoletem przyłożonym do głowy. Czy my sami po niego sięgnęliśmy? Nie. Nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z jego istnienia. Trwał w ukryciu najwyższej szuflady biurka, pozostawiony przez tych samych ludzi, którzy wnieśli owe biurko z resztą mebli. Bo według zapewnień wydrukowanych na pierwszej stronie ulotki reklamowej, odpowiedni zestaw mebli ustawionych w pokoju zapewni nam samo poczucie najwyższego rodzaju. Próbując sprostać wymaganiom dzisiejszego społeczeństwa kreujemy własne okowy. Łańcuchem powinności przykuwamy się do monumentu ogólnej poprawności. I chociaż wydawać by się mogło, że można zajść daleko, to dławiące szarpnięcie łańcucha przywołuje nas do obrazu ograniczonej rzeczywistości, którą sami wybraliśmy. Sposób na zrzucenie kajdan jest tylko jeden. Otworzyć szufladę, sięgnąć dłonią po pistolet, wycelować. Reszta to tylko ułamek sekundy…

 

 

Sekundy, tak. Kilka zabrało odkręcenie nakrętki, kolejne popłynęły wraz z stróżką wódki wpływającej do kieliszka. Bardziej wyraziste były te, przepełnione eksplozją gorąca wewnątrz ciała.

 

 

Vaclav: Większość ludzi widząc drukowany tekst gazet traktujący o samobójstwach jest gotów obarczyć winą dzisiejszy czas pogardy. Ale kiedy zegar dziejów wybił pierwszą jego godzinę? Przecież nie mogło stać się to ledwie przed chwilą... Chór ich głosów był właśnie tym dźwiękiem, który oznajmił zakończenie okręgu przez wskazówki człowieczeństwa. Kolejna godzina jest tylko następstwem ledwie minionej. Jakim więc prawem przypisują oni sobie prerogatywy sędziów? Tak jak robisz to ty, Shambler. Od pierwszej chwili twej obecności w instytucji niesankcjonowanej przemocy, Extreme Wrestling Federation, wydajesz sądy na mój temat na podstawie swojego kodeksu dni tak odległych, że echo ich ważności jest ledwie słyszalne. Wsłuchajmy się więc w odgłosy dzisiejszych miast, tętniących ciągłym życiem, pompujących krew (osocze?) żyłami ulic. Urbanistyczne serce bije jak szalone, chcąc utrzymać cały organizm przy życiu. Potrafisz zrozumieć istotę zmian, jakie w nim zaszły? Ono już nie wystukuje pulsu twego ciała, przyśpieszyło, by nadążyć za potrzebami wszystkich organów – dzielnic. Ty byłeś jednym z tych, którzy do tego doprowadzili. Wzmagając swe ambicje ścieraliście się na proch w walce o ich realizacje, wciągając w to przyszłe pokolenia. Teraz ten proch znajduje się w ofiarnej fajce, wypalanej na cześć zasady dominacji silniejszego, powodując uszkodzenie komór. Nie masz najmniejszego prawa mnie osądzać, gdyż żyje w miejscu wziętym z twoich myśli i dążeń. Zapewne widząc, jak wiele dusz pomogłeś skazać na gehennę beznadziejnej codzienności, zapragnąłeś usunąć mnie w cień, za ściany wieży obłędu. Mimo twego sprzymierzenia się z Profesorem Męczyduszą, żelazna brama instytutu arkham nie będzie wskaźnikiem granicy pomiędzy wolnością, a uwięzieniem. Stanę przed tobą, jak twój następca w pochodzie ludzkości przez historię. Będę kimś więcej, niż tylko przeciwnikiem – będę rozliczeniem dorobku twego pokolenia. Ty zapoczątkowałeś idee hardcore wrestlingu, ja jestem najdoskonalszym dziełem wytworzonym z jej właściwości. Przemoc towarzysząca nam obu jest dla ciebie błogosławieństwem, dla mnie przekleństwem. Ale nie cofnę się przed niczym, gdyż nawet nie potrafię tego uczynić, przed ukazaniem ci ogromu twoich grzechów. Za każde złamane przykazanie wyryje w twej skórze stygmat, będący twoim wyznaniem winy, zaopatrzonym w pieczęć krwi. I nawet ból, jaki odczuwam nosząc koronę splecioną z drutu kolczastego nałożoną przez cierpienie tych, którzy przemawiają w Ewangelii Zmierzchu, będzie niczym w porównaniu z boleścią twego zadośćuczynienia. Odpuszczenie? Udziel go sobie sam, w swoim wyzwoleniu…

 

 

 

Ręką znów chwyta po flaszkę. Bo czemu by nie spróbować znaleźć, chociaż chwilowego, ukojenia?

 

 

Vaclav: Każdy młody człowiek posyłany jest do szkoły, by zaciekawił własną chęć poznania. Trwa to na tyle długo, że zgromadzone w jednym budynku przypadkowe jednostki stają się gromadnym odzwierciedleniem społeczeństwa. Z ogromu zostaje wyłonionych kilku, decydujących o charakterze panujących stosunków. Są liderami pokładów młodości całych pokoleń, swoim zachowaniem kreując portret siebie i rówieśników. Ogrom zaś to ich wyznawcy, przyjmujący ich prawa, dostosowujący się do nich. Nagrodą jest wstąpienie do grona wyróżnionych, czy chociażby spokój… Gorzej, gdy zostaje się zaklasyfikowanym jako parias, jednostka niechciana, niezauważalna na korytarzu, pominięta przy powitaniu się z klasą. Jedyna ich funkcja to bycie ofiarą podczas rytuałów poniżenia, będących rozrywką dla obojętnych mas i stanowiących ostrzeżenie przed podzieleniem ich losu. Wiązanka upodlenia spleciona jest z niezliczonych wyzwisk i nieprzerwanych drwin. Uwiązane przez bezsilność ręce, zakneblowane przez strach usta… I tylko czasami rozgrzany ołów swym hukiem wykrzykuje słowa, wcześniej połkniętych wraz z łzami rozpaczy… Byłem jednym z takich uczniów, ledwie, co rozpoczynającym naukę w tej szkole z słowem EXTREME wpisanym w motto. Ty zaś byłeś tym nauczycielem, który przybliżał mi każdy aspekt tego słowa, Mower. Uderzenie baseball batem za zbytnią arogancję, zrzucenie przez stół w sprawdzianie mej wytrzymałości. Przetrzymałem to wszystko. Czas na ostateczny egzamin, stwierdzający, czy uczeń przerósł mistrza. Gniew dławiący mnie od środka po ataku twoich ludzi, frustracja zrodzona z faktu przegranej walki o wejście do finału turnieju o Fuck The World Title, to wszystko będzie moją odpowiedzią na zadawane mi przez ciebie „pytania”. Pokażę ci, kim się dzięki tobie stałem, ale nie zdążysz poczuć dumy, gdyż pozostanie ci tylko rozpacz porażki, jaką okazał się twój powrót. Strzały padające na korytarzu nie są ostrzeżeniem do ucieczki, one są zapowiedzią, że trzymając pistolet w dłoni wpadnę zaraz do twojej sali, by podzielić się z tobą najszczerszym listem: pociskiem wystrzelonym z owego pistoletu, prosto w twoje ciało…

 

 

Vaclav: Czas pogardy jest w rozkwicie. Ulice ściekające krwią są jego melodią, krzyki ofiar – śpiewem. Shamble, Mower, czas byście zaśpiewali ostatni werset pieśni… Wasz porządek runął, pod naporem anarchii nieznanego jutra.

 

 

Obraz ciemnieje.

 

 

 

Tradycyjne - Rp jest jaki jest. Opóźnienie spowodowane po trochu gonieniem z pracą licencjacką.

  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • damiandziki

    1

  • nasjazz

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RP bardzo dobry, ale stać Cię na wiele, wiele więcej :)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

ale stać Cię na wiele, wiele więcej

 

Akurat w tej kwestii mogę przytaknąć. :P

 

Nie powiem natomiast, że bardzo dobry, bo niestety bardzo to on nie jest. Owszem dobry, jak zwykle zresztą, ale nie miał czegoś takiego co pozwoliłoby mojej szczęce opaść na biurko. Być może to wina walki o pietruszkę, w której uczestniczysz, ale liczę, że po refreshu będzie "wiele, wiele więcej". :)

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...