Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Bulwar niespełnionych marzeń (Vaclav's rp)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

(Wieczorne niebo rozciągało się nad Łodzią – będącej urbanistyczną hybrydą wytworzoną w procesie scalania zabytkowych budynków z tymi bardziej odpowiadającymi zmysłowi estetycznemu człowieka początku dwudziestego pierwszego wieku. W kolejnych oknach zapalały się światła, niczym latarnie morskie wskazując drogę do spokoju ofiarowywanego przez domowe zacisza. Gdzieś na uboczu, górując nad ulokowanymi poniżej alejkami ściśniętymi pomiędzy budynkami magazynów, po wiadukcie przejechał pociąg. Kolejne sekundy wypełnił regularny stukot kół, zaś jeszcze w następnych miarowo się oddalał, by umilknąć całkowicie. Szybka zmiana kadru przenosi widzów w okolice znajdujące się dokładnie pod wiaduktem. Dwa, potężne filary wykonane z betonu podtrzymywały stalową konstrukcję, przez środek której przejeżdżały pociągi. Oba wyznaczały również granice dla szerszej alej, z niezliczonymi graffiti je pokrywającymi, które było jak napis na słupie granicznym. W nikłym świetle kilku latarni przytwierdzonych do betonowej powierzchni filarów błyszczały dziesiątki szklanych odłamków, do powstania których potrzebna była tylko jedna chwila. Ta, w której szklana butelka rozbija się na kawałki po zetknięciu się z linią poziomą ziemi. Ale jest tu coś więcej… Ławka pomalowana w ciemne tonacje, najwidoczniej przytargana z zupełnie odmiennego miejsca. Na tej właśnie ławce zasiadł jeden z apostołów smutku, a konkretniej ten, na którym spoczywa podwójny prestiż związany z posiadaniem dwóch pasów mistrzowskich federacji EWF – Vaclav. Ubrany w sposób łatwy do przewidzenia – czarne glany, takie same bojówki oraz koszula, na którą opada srebrny krzyż Ankh, zawieszony na rzemieniu o barwie nieodbiegającej od wyznaczonego trendu. Brązowe włosy opadały luźno w dół.

 

 

Vaclav: Marzenia, każdy z nas je ma. Są one tworem naszych umysłów, naniesionym na mapie najskrytszych pragnień. Są też wyrazem naszej indywidualności, czymś co wyróżnia każdą jednostkę ludzką z natłoku podobnych mu form zagnieżdżonych w ulicach miast. Proste są marzenia dzieci, o tym by posiąść jakąś zabawkę, czy też o przyszłości wypełnionej radością wykonywanego zawodu. Bardziej złożone są snute przez starszych, dotyczącyspełnienia aspiracji, przyjemności dnia dzisiejszego, albo poczucia wiecznego luksusu. Wszystkie snute z nadzieją spełnienia, nabierają wyraźniejszych kształtów z każdym kolejnym razem, gdy oddajemy się myślom na ich temat. Z niewyraźnego konceptu powstaje iluzjonistyczny zarys naszego szczęścia. Detal po detalu pojawia się tam, gdzie wczoraj była jeszcze pustka niezdecydowania. Bogactwo wizji zdaje się tylko czekać, by z eteru wyobraźni spaść na grunt rzeczywistości pod ciężarem spełnienia. Ale większość upada na inną płaszczyznę, przytłoczona wagą zgoła czego innego. Bo nie spełnienia, a zwątpienia. Niczym krople deszczu, uderzają w bruk rezygnacji, by strumieniem spłynąć do rynsztoka zapomnienia. Zaiste, wiecznie mokry jest bulwar niespełnionych marzeń…

 

 

Apostoł smutku wstaje z ławki i podchodzi do krawędzi filaru, by stanąć opierając się o niego plecami.

 

 

Vaclav: Setki już nim przechodziły i zapewne kolejne jeszcze będą spacerować wzdłuż niego, by przyjrzeć się temu, co mogło stać się częścią prawdy ich życia. Scotty Whiped zamarzył o karierze wielkiego zapaśnika. Pomimo pewnych przeciwwskazań fizjonomicznych przeszedł między trzema linami, będącymi żyłami organizmu jakim jest Extreme Wrestling Federation, by odnaleźć się w samym środku układu nerwowego. Zapragnąwszy sławy przystąpił do zgłębiania jego tajników i prawideł rządzących kolejnymi nerwami. Zrozumiał, jak każdy w podobnej sytuacji, że do zdobycia kontroli nad tak skomplikowanym układem będzie potrzebował odpowiednich impulsów. Dlatego też przystąpił do prób pozyskania jednego z nich. Jego działania nacechowane były determinacją tak wielką, że nie wahał się do wystąpienia przeciw swojemu sojusznikowi. Skończyło się to jego porażką, lecz obrany cel wcale nie oddalił się. Zdarzyło się coś, w co niewielu potrafi uwierzyć, pamiętając o własnych doświadczeniach podobnej natury – otrzymał drugą szansę. Najwidoczniej nie pojął, jak szeroko otwarły się przed nim wrota możliwości, gdyż dał się wytrącić z pozycji, jaką zajmował. Mógł tylko się przyglądać, jak jego marzenie zaczyna się rozpływać, rozdrabniając się na tysiące pojedynczych kropel. Gdyby tylko spojrzał ku górze, może wtedy uniósłby twarz, pozwalając opaść im na jego czoło, spłynąć po policzkach wraz z łzami… Mógłby otworzyć lekko usta, by w pojedynczych dotknięciach na języku poczuć smak przemijającego marzenia. Tak słodki, a jednocześnie gorzki w swojej ulotności i natychmiastowej przemijalności. Mógł też obrócić się w inną stronę, by w akompaniamencie deszczowej symfonii udać się na zwiedzanie bulwaru, zamiast przyglądać się bezradnie, jak ktoś inny realizuje jego marzenie.

 

 

Obiektyw kamery delikatnie przybliża się ku Vaclavowi.

 

 

Vaclav: Mówili, że nie mam szans. Uchwycili ową walkę w ramki statystyki i w matematycznej wróżbie skazali mnie na niepowodzenie. Nie pomylili się – przegrałem. Obok rubryki „Death around the korner” postawili pierwszą cyfrę, potem drugą, by dokończyć cały zapis trzecią, ostatnią. Fuck The World Title nie zmienił właściciela, nadal świadcząc o potędze Scythera. Ale w swoich kalkulacjach popełnili jeden błąd, przez który wszelkie zapiski można było jednym ruchem strącić z blatu stołu do kosza. Rottweiler nie jest zmienną łatwą do klasyfikacji. Jest za to na tyle silną, by na jej bazie rozpisać nowy wzór. Wynik z niego otrzymany zaskoczył wszystkich. Koło rubryki „Fuck The World” trzeba było wpisać jeden wyraz, tak dobrze znany, a jednak spychany gdzieś na ubocze, by ustrzec się jego wypowiedzenia. Teraz widnieje on w dość widocznym miejscu, nieprzyjemnie przypominając o swoim istnieniu, zaprzeczającym regułom ogólnie przyjętej logiki. Tym wyrazem jest moje imię. Ten, którego buty uderzały o kałuże na bulwarze niespełnionych marzeń, żyje teraz własnym. Ale, w jakim stopniu jest to jego własność, a w jakim własność tych, których reprezentował? Któż, bowiem nie chciałby rozpoczynać kolejnego dnia z Fuchy u boku, emanującą całym swoim powabem, nadającą olbrzymiego splendoru nawet najprostszej chwili zawartej chociażby w kilku sekundach? Odpowiedzią są setki oczu spoglądających na jej piękną postać. Fucky odbijała się w nich, jak w lustrze pożądania łapczywie chwytającego chociażby najskromniejsze spojrzenie w jego tafle. Teraz oczy te skrywają się za krystaliczną tonią łez, jak gdyby szukając ucieczki w jej bezmiarze. Ucieczki przed widokiem martwej Fucky… Jej oczy nie zapłaczą już nigdy, pozostając zamrożone w chwili mojego tryumfu. Już nie wzbudzi w nikim zachwytu, nie doprowadzi do gwałtownych uniesień podsyconych narastającymi emocjami. Legła, martwa, na moich kolanach, nakłuwając końce moich palców igłami metalicznego chłodu. Świadczyło to o jej śmierci? Nie. Uzmysłowiło tylko, że Fuckie jest niczym więcej, jak kawałkiem złota, martwym przedmiotem. Ale przedmiotem będącym dla niektórych powodem, by minąć jasno oświetlone alejki niezobowiązujących zachcianek i wejść na bulwar niespełnionych marzeń, gdzie w jednej z kałuż zobaczą to, czego obawiają się ujrzeć – widok własnego niespełnienia.

 

 

Zmiana kadru, tym razem obecny FTW champion stoi oparty o ścianę, na tle wielkiego graffiti przedstawiającego trupią czaszkę z skrzyżowanymi piszczelami na tle licznych budynków.

 

 

Vaclav: Ty już to ujrzałeś, Shambler. Postanowiłeś zagrać z przeznaczeniem na jedną kartę i po sięgnięciu do tali spodziewany As okazał się tylko trójką. Odszedłeś od stołu jako przegrany, by szybciej niż zdałeś sobie z tego sprawę przechadzać się wspomnianym już bulwarem. Może wtedy zapragnąłeś towarzystwa kogoś, kto cię wysłucha, upewni w przekonaniu o słuszności decyzji powrotu na ring. Albo towarzystwa kogokolwiek… Niestety, jedynym twoim towarzyszem był twój własny cień. Czy to nie smutne, że człowiek z wszech miar podziwiany, cieszący się względami ludzkich mas nie mógł liczyć na wysłuchanie? Problem w tym, że dni sławy przeminęły już dość dawno, zaś ona sama nie jest stała w odczuciach względem kogokolwiek. Ty zaś odgrodziłeś się od niej barykadą zwykłego życia, poświęcając się studiom nad zasadami regulującymi wszelkie interakcje zachodzące w naszym społeczeństwie. Jednak nie mogłeś wytrzymać tego ukrywania się pod maską normalności. Na gładkim obliczu zaczęły pojawiać się rysy, wykreślające granice twojej wytrzymałości. Wpierw jedna, ledwie widoczna. Ale od niej początek wzięły kolejne, już głębsze. Wreszcie rozległ się trzask, towarzyszący odpadaniu łupin tworzących ten sztuczny wizerunek kogoś, kto nigdy nie istniał. Mogłeś ponownie stawić czoła temu światu taki, jaki jesteś – jako jego wróg, ale i stary przyjaciel. Powróciłeś do miejsca, którego zasady nie są spisane w opasłych woluminach, lecz w ludzkich czynach naznaczonych przemocą względem drugiej osoby, a często również względem samego siebie. Znasz je, gdyż to one uczyniły ciebie tym, kim jesteś. Wróciłeś po to, by poddać się ich dyktatowi, żyć według ich wskazań. Ale to nie wystarczyłobyś spełnił zamiar podjęty podczas stawiania kolejnych kroków w głąb bulwaru… Oddałeś się marzeniom o odzyskaniu dawnego miejsca w hierarchii. Wymaga tego twoja ambicja. Wymaga tego twoje dziedzictwo minionych osiągnięć, przyjmując postać głosów należących do widm przeszłości. Ale przeszłość to tylko układanka, na którą składają się elementy zwane wspomnieniami. Jej powab leży w tym, że po złożeniu jej możesz rozrzucić elementy na wszystkie strony, by poskładać je od nowa i otrzymać całość inną od poprzedniej, lecz dobrze znajomą. Czas jednak zebrać wszystkie elementy do jednego pudełka i zamknąć je raz na zawsze. Spójrz przed siebie, by ujrzeć rozciągający się horyzont teraźniejszości z wszystkimi jego wspaniałościami, wspaniałościami tym FTW Title. Musisz tylko przejść bulwar niespełnionych marzeń. Czy będąc świadkiem niepowodzeń innych postawisz kolejny krok, czy ten postawiony przed paroma sekundami będzie ostatnim? Zadecydujesz ty sam. Lecz pamiętaj – jeżeli po usłyszeniu plusku spojrzysz w dół w kałuże, to zobaczysz jak wzburzona przez ciebie fala niszczy obraz realizacji twojego marzenia, pozostawiając pustkę niespełnienia… Tą falą jestem ja. Ruszę ku tobie pchany energią jaką zaszczepiła w mnie twa arogancja, by uderzyć z całej siły o brzeg twojej świadomości i strącić go jeszcze głębiej w otchłań smutku…

 

 

Apostoł smutku zaczyna powoli iść w stronę obiektywu kamery, lecz ten zachowuje wciąż ten sam dystans. Kontury postaci Vaclava zarysowują się na tle światła latarni znajdującej się gdzieś z tyłu.

 

 

Vaclav: O czym może marzyć człowiek, który posiadł już wszystko, co do zaoferowania ma ten świat? Wybudował swoją rzeczywistość z zbioru luksusów najlepszego rodzaju – pieniądze są jego formą komunikacji z pozostałymi, pozwalającymi na kupienie, czego i kogokolwiek. Jeżeli ma ochotę na doświadczenie wszelkich doznań – płaci za nie. Jeżeli pragnie zatonięcia w objęciach rozkoszy, największego skarbu ciała kobiety, płaci za to. Zdawać by się mogło, że bulwar niespełnionych marzeń jest dla niego alejką jedną z wielu, przez jakie przejeżdża swoim autem, tak idealnie dopasowanym do jego persony. Tak też jest, mógł przejeżdżać przez niego wielokrotnie, z włączonymi wycieraczkami rozcierającymi krople – łzy rezygnacji na przedniej szybie, nie przypuszczając, w jakim to miejscu właśnie jest. Ale wbrew pozorom, marzenia nie są towarem znajdującym się w obiegu ludzkich możliwości. Odpowiedź brzmi – taki człowiek zapewne nie marzy o niczym. Jego oczy zawsze pozostaną suche, niczym przedsionek pustyni rozciągającej się wewnątrz jego duszy. Przemierzając kolejną wydmę spiętrzoną przez pojedyncze ziarna jego ambicji, masz nadzieje dotrzeć do jej krańca, lecz jedyne, co widzisz, to rzędy kolejnych, jednakowych wydm. Wydmy przemieszczają się, zmieniają swój kształt, lecz pozostają tylko skupiskiem piasku, w głębinach, którego nie narodzi się chociażby najmniejsze życie. Skąd więc Psycho bierzesz wolę do walki, bo przecież nie w marzeniach wysnutych gdzieś tam w dniach dawno minionych. Jestem gotów ruszyć w wędrówkę przez zastępy krain spowitych przez piasek białej barwy, by tego się dowiedzieć. Nie czynie tego dla siebie, ani tym bardziej ciebie, jako że nie zależy mi na twoim poznaniu własnego wnętrza. Moją motywacją i kompasem będzie chęć odnalezienia tego i zniszczenia raz na zawsze. Nie ważne, jak trudne się okaże te zadanie, będę przebijał się przez kolejne przeszkody, byle zwieńczyć me starania sukcesem, będącym jednocześnie twoją porażką. Pozostawię cię samego, w sercu rozgrzanej pustyni, byś powoli opadał sił, a wszelkie próby zmienienia tego stanu przyśpieszyły tylko twój kres. Byś poczuł pragnienie tak silne, że chciałbyś zaspokoić je własnymi łzami i jak nigdy przedtem, zapragnął, chociaż raz marzyć i przeżyć zawód, byle ujrzeć deszcz opadający na bulwar niespełnionych marzeń. Byś przekonał się, że jest na to za późno…

 

 

Vaclav zatrzymuje się i spogląda w obiektyw kamery.

 

 

Vaclav: Psycho, Shambler, przejdźmy się bulwarem niespełnionych marzeń i przekonajmy się, komu pisane jest spełnienie, a komu tylko spojrzenie na to, co mogłoby nastać, ale sam jest powodem, dla którego tak się nie stało. Pozwólmy kroplom pokryć nasze ciała, by przekonać się, jakim ciężarem są niespełnione marzenia. Wsłuchajmy się w odgłosy deszczu, by wskazały nam drogę… Wiecie, dokąd….

 

 

(Obraz się zaciemnia)

 

 

Łódzka hala, która podjęła się zadania goszczenia EWF, z czym wiążą się profity i wzmożona uwaga lokalnej społeczności. Kamera towarzyszy Vaclavowi, na ramionach którego spoczęły Tag Team i FTW title, po przechadzce jednym z korytarzy. Apostoł smutku mija jakieś niedomknięte drzwi, nie zwracając na nie uwagi. Ledwie postawił kilka kroków, gdy rozległ się donośne skrzypnięcie zawiasów. Apostoł smutku odwrócił się natychmiast i spostrzegł, że szczelina pomiędzy krawędzią ściany, a drzwiami poszerzyła się. Wzbudziło w nim to zaniepokojenie, ponieważ podchodzi on dość szybko do owych drzwi i rozwiera je na całą szerokość, zaglądając do środka. Pomieszczenie okazało się gościć w swoich ścianach wyłącznie pustkę… Lekko zaskoczony Vaclav zamyka drzwi i jak najszybciej oddala się stamtąd…

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • Camp

    1

  • nasjazz

    1

  • HcK

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Od niepamiętych czasów zdecydowanie najlepsze Twoje RP. Wzniosłeś się na wyżyny, gdy było trzeba. Fajnie :)

  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak jak Camp rzekł - najlepszy RP od chwili gdy czytam Cię na bieżąco (HVW) i imo nie ustępuje dziełom, które pisałeś w świetności swojej kariery. Po prostu teraz nikt się tak tym nie zachwyca, bo przyzwyczaiłeś nas do solidnego poziomu. Ogólnie bardzo dobra rzecz i myślę, że już nikt nie będzie psioczył, że FTW zdobyłeś niezasłużenie.
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 160
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Rzeczywiście, nie bez powodu zdobyłeś FTW Title'sa, RP jest wyjebisty, nie wiem dlaczego prawie nikt nie skomentował go, bo jest tu naprawdę kawał zajebiście dobrego i przyjemnie czytającego się RP'a, moze i się wydaje, ze RP jest krótki, ale jak juz się zacznie czytać to nie mozna oderwać wzroku i widać, ze w RP'ie się znalazło to co powinno się znaleźć w RP'ie na wysokim poziomie. Co twój przyjaciel z Armi Prus moze powiedziec? Tak trzymaj! :twisted:

7894118684ede4cf290d46.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
×
×
  • Dodaj nową pozycję...