Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

How about that, old guy?


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kamera krąży po całym mieszkaniu, ukazując nam kolejne pomieszczenia, a w nich…kolejne zniszczone meble, w tym krzesła…sofy…fotele…szafki…nawet stół wygląda tak, jakby przed chwilą usiadł na nim jakiś pieprzony słoń afrykański. W mieszkaniu znajdują się również 3 plazmy, a raczej ich resztki…otóż każdy z wymienionych telewizorów uległ rozpadowi z niewiadomych przyczyn. Jedno jest pewne. One już działać nie będą, człowieku…Właściwie, jedyną rzeczą, która wciąż jest w jednym kawałku, jest jasny, drewniany taboret stojący na środku salonu (jeśli ten burdel wciąż można nazwać salonem), na którym zasiada postać w czarnym podkoszulku i ciemno-niebieskich jeansach, których nogawki opadają luźno na czarne, jak smoła, skórzane reeboki…Na szyi mężczyzny siedzącego na taborecie dostrzec można gruby, platynowy łańcuch z wisiorkiem przedstawiającym granat (również platynowy), jednak to, co odznacza się najbardziej, znajduje się na prawym ramieniu owej postaci…To błyszczący, nowy, wyglądający naprawdę imponująco pas mistrzowski…pas, który pasuje tylko do niego…pas, który jest marzeniem każdego zawodnika w tym kraju…to EWF World Title! Najbardziej prestiżowe trofeum w polskim wrestlingu świeciłoby swoim blaskiem jeszcze mocniej, gdyby nie fakt, że wszystkie okna w mieszkaniu zasłaniają ciemne rolety…Warto odnotować jeszcze jedno…EWF World Champion trzyma w ręku pusty kieliszek, a na ziemi obok niego, spoczywa pełna butelka Whiskey…

 

Scy (spoglądając w ziemię, mówiąc szeptem) – Ciemność…spustoszenie…apokalipsa…trzeźwość…walka…zwycięstwo…dominacja…

 

Scy robi pauzę, nerwowo drapiąc się po głowie, po czym kontynuuje z zaciśniętymi zębami.

 

Scy – Hańba…oszustwo…poniżenie…kradzież…(krzycząc) PIERDOLONA WOJNA! (Ponownie obniżając ton) Gdzie…gdzie, do kurwy nędzy…jest Fucky???? Bo z moich skromnych obliczeń wynika, że wygrałem pojedynek o moją dziewczynę…było tak, Vaclav?? Było tak, pieprzony śmierdzący wielki psie?? Ano było…było też coś, co nie powinno się wydarzyć…gość, który podobno miał być jednym z największych wyzwań w EWF, lecz widocznie ktoś go wykastrował w czasie jego odpoczynku od wrestlingu, bo teraz potrafi wygrywać tylko z Heniem Tyskim…Rottweiler…mam nadzieję, że jesteś świadomy tego, co się kurwa wydarzyło…bo to będzie miało swoje konsekwencje, których za wszelką cenę chciałbyś uniknąć…konsekwencje, przez które będziesz chciał cofnąć czas i nie wykonać tych chokeslamów ponownie…ten pierdolony ruch będzie miał konsekwencje, które zmienią Ci pseudonim na Ratler, mała, zagubiona, biedna suczko…Żarty są fajne, dopóki nie przekraczasz pewnej granicy, pieprzony Cocker Spanielu. Stało się…Fucky została porwana przez wieśniaka z Sherwood…Fucky nie będzie już polerowana…Fucky nie będzie już zasiadać na pięknych, wygodnych sofach i fotelach…Fucky będzie leżeć przy ognisku i patrzeć, jak banda krasnoludów debatuje o kolejnych stopniach zaawansowania depresji i nowych maszynkach do golenia, które podobno zostawiają sznyty o 14 dni dłużej…przez Ciebie, psie! Więc Vanillah Killah ma dla Ciebie radę. Jeśli wiesz, gdzie znaleźć wehikuł czasu, który cofnie Cię do momentu mojej ostatniej walki, którą WYGRAŁEM, lepiej się pośpiesz, psino…pośpiesz się…BO IDĘ PO CIEBIE!

 

Scy podnosi pełną butelkę Whiskey z ziemi, po czym odkręca trunek i polewa sobie wódkę do pustego kieliszka.

 

Scy (trzymając w dłoni pełny kieliszek) – Nie masz zbyt wiele opcji, Rott…w sumie, masz tylko dwie. Spierdalać, albo…spierdalać jeszcze szybciej! Musisz wiedzieć jeszcze jedno…będę Twoim największym fanem na najbliższej Paloozie. Może i nawet wyświadczę Ci jakąś małą przysługę…kto wie? Bo na Kwietniowej Anarchii…chcę Ciebie, kundlu!! Mogę rozpieprzyć Ci ryj nawet dziś, ale po co, skoro na największej gali roku w EWF zobaczy to kilkadziesiąt tysięcy ludzi na żywo, oraz kilka milionów ludzi przed telewizorami. Oprócz tego, że pokażę Ci, co to profesjonalna tresura, zarobię jeszcze kilka złotych…Lecz to wszystko i tak nie zwróci mi mojej panny…prawda, Vaclav? Mógłbym zażądać rewanżu…mógłbym po prostu skopać Ci Twoją liściastą dupę i wziąć sobie mój pas z powrotem, lecz nie zrobię tego z jednej prostej przyczyny…zrobi to mój brat! A jak to mówią, Vaclav, co w rodzinie…to nie zginie…zdrowie…

 

Scy energicznym ruchem wylewa całą zawartość kieliszka za plecy, po czym odstawia pustą pięćdziesiątkę na ziemię.

 

Scy – Rozglądasz się dookoła, widzisz syf, zniszczone meble, rozpieprzone plazmy, porozbijane butelki, szklanki i cały ten burdel, po środku którego siedzę sobie ja…EWF World Heavyweight Champion…Rampage…Ty nazywasz to frustracją, ja nazywam to przedsmakiem…takie „cholera jasna”….bo „kurwa mać” dopiero nadejdzie, Jupiter. Spotykaliśmy się w ringu już niejednokrotnie…znam każdą Twoją pieprzoną, starą sztuczkę. Wiem o Tobie więcej, niż Twoje własne zasmarkane dzieci, bo one wciąż wierzą w tatusia, a ja już wiem, że jesteś zwykłym przegrańcem, który pada na kolana jak szmata przed tysiącami swoich fanów, by Ci wciąż podtrzymywali go przy życiu, niczym pierdolony respirator w szpitalu, bo bez nich, tak, jak w przypadku respiratora, jesteś martwym frajerem…EWF to sprawiedliwa korporacja…EWF wie najlepiej z wszystkich, jak bardzo ktoś zagrał ze mną w chujki na ostatniej gali…blisko 2-letni reign zakończony w taki sposób? Tak naprawdę, ja wciąż jestem pieprzonym FTW Championem, bo żeby mistrzem zostać, trzeba najpierw mistrza pokonać…EWF to wie, dlatego dało mi Ciebie, pierdzielu…Jesteś moją rekompensatą i sposobem na wyładowanie stresu po tym, co wydarzyło się na ostatniej gali. Jesteś dla mnie prawie, jak melisa. Uspokoję się, kiedy rozpieprzę Ci ten przemądrzały łeb, comprende? I nie, panie „Super wrestler, jak wszyscy inni zginą w katastrofie lotniczej”…nie zamierzam nazywać Cię starcem, który jeździ na wózkach inwalidzkich. Nie zamierzam naśmiewać się z Twojego wieku, ani włosów, a raczej ich braku…Zamierzam wyjść na ring, spojrzeć Ci w Twoje wypłowiałe oczy, powiedzieć Ci, jakim pierdolonym zerem jesteś przy mistrzu, zafundować Ci prywatną łódzką masakrę piłą łańcuchową i odejść, jakby nic się nie stało, bo właśnie tyle znaczy dla mnie pojedynek z Tobą, rozumiesz mnie, oldboy’u?

 

Scy odkręca Whiskey i ponownie polewa sobie wódki do pustego kieliszka.

 

Scy – Wiem, że do dziś opowiadasz swoim wiernym fanom, jak to udało Ci się pokonać przyszłego mistrza w finałowej rozgrywce turnieju, kiedy spotkaliśmy się w jednym ringu. Jesteś w stanie zrobić to drugi raz z rzędu? Pytam kurwa, czy jesteś w stanie, synu? Myślisz, że boli mnie ta porażka?

 

Scy podnosi się z taboretu i unosi w górę EWF World Title, uśmiechając się do kamery, po czym przybliża pas jeszcze bardziej w taki sposób, że zakrywa prawie całą widoczność…Po chwili Rampage gładzi delikatnie swój tytuł i siada spokojnie na taborecik.

 

Scy – Zacznijmy od tego, frajerze, że to nie ja tu jestem tym, którego coś powinno boleć, right? Zacznijmy od tego, że JA jestem na pieprzonym szczycie i jak widać, jedynym sposobem na odebranie mi jakiegokolwiek pasa jest walka o tytuł bez mojego udziału! Zacznijmy od tego, że TY trafiłeś na dno, z którego nie możesz się odbić, bo chociaż ludzie wciąż Cię kochają, Ty jesteś coraz słabszy, słabszy….i słabszy…a ja, niczym Twój pieprzony chłopak Krzyś, jestem na fali, która niesie mnie ku chwale i zwycięstwom. Każdy po kolei, ustawieni, jak w pierdolonym sklepie po mięso za komuny, przychodzą po mnie, lecz w ostatecznym rozrachunku, za każdym razem, dziadzia, to ja okazuję się łowcą! Oni? Pieprzone, zdewastowane fizycznie i psychicznie, błagające o skrócenie ich cierpień ofiary…Nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz nigdy nikim więcej, jak jedną z tych ofiar, Juper…Lecz musisz coś wiedzieć, jUPS! Jestem Ci wdzięczny za to, że jesteś…Jestem wdzięczny za to, że istnieją na tym świecie tacy, jak Ty…bo między innymi bez Ciebie, nigdy nie doszedłbym na szczyt, na którym teraz stoję, spoglądając na Ciebie z góry i plując Ci na głowę…Tacy jak Ty pojawili się przede mną, budując te schody, po których ja musiałem przejść, będąc kiedyś na samym początku tej wycieczki. Tacy jak Ty, zbudowali drogę, żeby lepsi mogli osiągnąć sukces, stąpając po Waszych pieprzonych karkach. Tacy matkojebcy, jak Ty, zostali stworzeni po to, by takie gwiazdy jak JA mogły udowodnić ludziom, jak słaby jesteś Ty i całe Twoje pokolenie, oraz po to, by Pieprzony Brudny Harry Tego Biznesu mógł teraz śmiać Ci się w twarz, bo kiedy patrzysz głęboko w moje wkurwione oczy, wiesz nawet lepiej, niż ja, że nigdy...nigdy…nie dosięgniesz poziomu, który reprezentuje Rampage, bo Ty nawet w swojej najlepszej formie, wciąż byłbyś w przedziale dla trzeciej klasy…Pierdolona ewolucja, która dopadła Ciebie, Shamblera, nawet pieprzonego Szakala, którego najwyraźniej zaczęło to ostatnio frustrować, właśnie ta ewolucja Jupi, zabija Cię i powoduje, że gnijesz od środka, jak pierdolone zwłoki pozostawione na pustyni, które śmierdzą tak mocno, że nawet sępy nie są zainteresowane konsumpcją. Świat, który spada Ci na głowę za każdym razem, kiedy stajesz w tym ringu, łamie Cię mentalnie, ale również fizycznie…Rozglądasz się dookoła i wydaje Ci się, jakbyś przebywał w miejscu, w którym nikt Cię nie rozumie…W miejscu, które jest dla Ciebie tak obce, że nawet Ty nie masz pojęcia, gdzie się kupuje viagrę, a jedyne, co kompletnie Ci drętwieje, to Twoje kończyny. To się nazywa strach przed nieznanym, pieprzony planetoznawco. Nie wiesz, co Cię czeka i to boli Cię najbardziej…Wiesz dlaczego, pizdowaty starcu? Proste…To MOJE podwórko, moje zabawki, mój teren i mój pierdolony świat, w którym nie jesteś mile widziany, Got that?? Mam na głowie miliony ważniejszych spraw, niż pogrom emeryta, który myśli, że „He’s still Got it”, ale dla Ciebie uczynię wyjątek i jeszcze ten jeden, jedyny raz pokaże Ci, jak się tańczy w dzisiejszych czasach pieprzony clownie… tym razem, to nie będzie lekcja w klasycznym stylu…

 

Scy wylewa zawartość kieliszka za plecy, po czym rozbija pustą pięćdziesiątkę o ścianę mieszkania.

 

Scy – Tym razem, to lekcja pod tytułem „No DQ”, pajacu! Wiesz, co to dla Ciebie znaczy? Vanillah Killah może wyjąć spod ringu stół i złamać Cię na nim wpół…Vanillah Killah może wyjąć spod ringu drabinę, wdrapać się na sam szczyt, gdzie moje miejsce i skoczyć na Twoje zwłoki z takim impetem, że publiczność będzie się zastanawiać, która część Twojego ciała właśnie uderzyła ich w czoło…Vanillah Killah może wrzucić na ring krzesło i przerobić Twoją głowę na krwawy poznański pudding…Vanillah Killah może wziąć Sledgehammera i wbić Ci nim Twoje zęby w pierdolony mózg! Krótko mówiąc, Vanillah Killah może w tej walce wszystko i bądź pewien, Jupiter, że zrobię wszystko, co tylko będzie można zrobić, żebyś Kwietniowej Anarchii nawet nie doczekał. Chociaż garstka ludzi wciąż wierzy, ja jestem tym, który ich wiarę zabije i odeśle do grobu, bo zło, które czeka na Ciebie Jupiter, złapie Cię na najbliższej Paloozie w swe ramiona i już nigdy kurwa nie puści. Wiesz dlaczego? Ponieważ to zło reprezentuje Rampage…najbardziej dominujący mistrz nowego pokolenia, ale tu nie chodzi o zaszczyty i tytuły, które może zdobyć nawet przeciętny wrestler, mając czasami trochę szczęścia. Nie chodzi o to, co wisi na Twoim ramieniu, bądź oplata Twoje biodra. Wszystko to jest nic niewarte, kiedy sprowadzamy całą tą farsę do jednego prostego pytania, starcze…Czy jesteś na tyle mocnym i dobrym skurwielem, by poprzez czyny udowodnić, że to nie tylko kawałek metalu, który przypadkiem wpadł Ci w ręce…Czy jesteś w stanie udowodnić, że wszystkie pieprzone pasy, triumfy, epickie pojedynki i pamiętne konflikty to już nie tylko lekki, śmierdzący i stary powiew czegoś, co potocznie nazywamy „przeszłością”? Myślisz, że masz na tyle duże cohones, by jeszcze raz stanąć z pieprzonym demonem wojny w jednym ringu, jak równy z równym i przetrwać te kilkanaście minut, mówiąc sobie po walce: „Wciąż to mam. Wciąż mogę z nim rywalizować, bo mój czas jeszcze nie minął!” Twój czas, przeterminowana poznańska konserwo nigdy nie nadszedł! Zawsze byłeś, a co gorsze, jesteś do dziś tylko jednym z wielu. Nie wybiłeś się w PCW, nie wybiłeś się w AWF, nie wybiłeś się w HVW, bo zabrano Ci pas, zanim jeszcze zdążyłeś się nim nacieszyć i nie wybijesz się w EWF, bo takie jest Twoje pierdolone przeznaczenie. Możesz łowić ryby ze swoim blond chłopakiem, możesz rozdawać setki autografów, możesz nawet sam zbudować sobie pomnik w tym wieśniackim Poznaniu, ale nie zmienisz tego, że za kilkadziesiąt lat każdy będzie pamiętał Wojenną Maszynę – Ruthless Scythera, bo ja jestem przeszłością, teraźniejszością i pieprzoną przyszłością tego biznesu. Jestem EWF skurwielu! A Ty jesteś Jupiter…i nic więcej. Zwykły, szary, chujowy i marny Jupiter. Pieprzony, starty, stary deptak, po którym przechadzają się młodzi i lepsi. Deptak, po którym kiedyś przeszedł też Rampage. Deptak, na który Rampage powraca jeszcze ten jeden, ostatni raz, by tym razem zakończyć na zawsze to, czego panicznie boją się Twoi fani i Ty, stary buraku. Bo musisz wiedzieć, że kiedy Scy wraca w miejsce, które już kiedyś wysadził w powietrze, to nigdy nie wróży to niczego dobrego. Zmów swoje modlitwy, ucałuj rodzinę, spisz testament i stań naprzeciwko skurwysyna, dla którego litość to największy grzech, jaki można popełnić na pieprzonej wojnie! Stań naprzeciwko Scythera jeszcze ten jeden raz i przyjmij z godnością zaproszenie, które Ci wręczam…przyjmij z godnością zaproszenie do pierdolonego piekła!!

 

Scy podnosi się z taboretu, po czym poprawia ułożenie EWF World Title na swoim ramieniu, rozglądając się po zdewastowanym mieszkaniu.

 

Scy – A teraz, Jupiter…idę do domu.

 

Scy zaczyna przedzierać się przez burdel na ziemi, po chwili dochodzi do drzwi wyjściowych i opuszcza lokal, trzaskając drzwiami z impetem. Kamera robi zbliżenie na tabliczkę z napisem przyczepioną do drzwi od mieszkania:

 

"JUPITER"

 

 

 

 

 

WYDARZYŁO SIĘ WCZEŚNIEJ

 

 

 

- Cynthia to najlepsze, co mogło mnie spotkać w ostatnim czasie. Cały ten bajzel, który niszczy człowieka od środka. Ciągłe trasy, walki, house shows, konferencje…Martwisz się o FTW Title, którego ciągle musisz bronić…Potem doszedł jeszcze wycieńczający turniej, a teraz jestem EWF World Championem. Z jednej strony, to była najpiękniejsza chwila w mojej karierze, z drugiej jednak, czasem mnie to już wszystko męczy, do kurwy nędzy. Nie wiem, czy Rottweiler wiedział o tym, że przydałby mi się jakiś odpoczynek i chciał mi wyświadczyć przysługę, wznawiając tą pieprzoną walkę beze mnie, ale popełnił kurewsko przerażający błąd. Kiedy będę miał dość, odejdę…dopóki walczę, a co lepsze, wygrywam pojedynek za pojedynkiem, jeśli chcesz coś, co należy do mnie, przyjdź i sobie to weź skurwysynu. Nie będzie żadnych pieprzonych prezentów. Ty, Rotty, sprawiłeś prezent wieśniakowi z leśnych bagien i musisz wiedzieć, że to był najdroższy prezent w całym Twoim popieprzonym życiu, bo cena, jaką przyjdzie Ci zapłacić, nauczy Cię raz i na zawsze, że z Rampage’em w chujki się nie gra…Widzicie? Znowu się wkurwiam…po co mi to? O czym to ja mówiłem? Aaaa, tak. Cynthia to najlepsze, co mogło mnie spotkać w ostatnim czasie. Nie mam głowy do tych wszystkich papierków, kontraktów, ustalania dat i całego syfu związanego z biznesem, którym wrestling również niewątpliwie jest. W dodatku od długiego czasu byłem sam. I nie mówię tu o jakichś dziwkach, które przewinęły się na przestrzeni ostatnich 2 lat. Czasami nawet to przestaje człowieka bawić. Nie, żebym chciał mieć z Cynthią gromadkę wesołych dzieci i jeździć na wakacje na pierdolony spływ kajakowy, ale zrozumiałem, że ona naprawdę jest wyjątkowa. Nie powiem Wam, jakie nosi nazwisko, skąd pochodzi, czy ma rodzeństwo i jaki jest jej ulubiony kolor, bo tak naprawdę, chuj Was to obchodzi, a przynajmniej nie opowiem tego jeszcze teraz. Chcę ją mieć tylko dla siebie. Z dala od błysków fleszy, z dala od tych wszystkich sępów, nawet z dala od pieprzonego wrestlingu. Tylko ja, ona, EWF World Title i wspomnienie…po Fucky…kurwa! Do teraz nie mogę sobie tego wybaczyć. Dbałem o nią, wiecie? Tworzyliśmy jedność przez blisko dwa lata. Była wszędzie tam, gdzie byłem ja…nie opuszczałem jej nawet na 2 sekundy…może poczuła się urażona, kiedy przerzuciłem ją na lewe ramię, bo prawe zajęła moja nowa królowa…może to wszystko moja wina…może właśnie z powodu jej odejścia spojrzałem inaczej na Cynthię? Właściwie, jakie to ma znaczenie…Fucky już nie ma, a najdziwniejsze jest to, że całą moją złość przyjdzie mi wyładować na człowieku, który nie ma z tym nic wspólnego. Człowiek, którego już zaczynało mi być szkoda, bo żaden z niego młody atleta. Powiem więcej…to pieprzony stary dziadek, który walczy już tylko po to, żeby utrzymać siebie i ludzi, którzy go kochają. I ja mam odegrać rolę pogromcy tego biedaczyny? Właściwie, to nie mam wyboru…ktoś musi zapłacić za to, co się stało, a na kogo trafi? Pieprzyć to. Właściwie, to żartowałem. Nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia. Nawet go nie lubię…Szczerze, to przestałem go lubić w momencie, kiedy się poznaliśmy. Stary, pierdolnięty marzyciel, który na każdej gali zadaje to samo pieprzone pytanie, jakby miał amnezję i nie pamiętał poprzednich 8 tysięcy odpowiedzi. Właściwie, to bardziej interesuje mnie, kto wygra title shot na najbliższej gali, no bo przecież ktoś musi na Kwietniowej Anarchii odegrać rolę jeńca wojennego, z którym skończę równie szybko, jak z całą resztą do tej pory. Ale o Kwietniowej Anarchii zdążę jeszcze wspomnieć w przyszłości. Jupiter to teraźniejszość…nie, nie zrozumcie mnie źle, Jupiter, to przeszłość, coś, jak dinozaury i takie tam, ale ta przeszłość splata się w jednym miejscu z teraźniejszością, czyli EWF World Championem, Scytherem. Najzabawniejsze jest to, że Jupiter jest jak pierdolony bumerang. Nieważne, jak daleko nim rzucę. Nieważne, jak mocno nim rzucę i nieważne, w którą stronę nim rzucę. On zawsze wraca…Czasami ta zabawa zaczyna mnie już nudzić, no bo ile razy można rzucać ten pieprzony bumerang wiedząc, że za chwilę zobaczysz go ponownie i znowu przyjdzie Ci ochota, żeby pierdyknąć tym ścierwem najdalej, jak tylko potrafisz. Chociaż jeszcze dziwniejsze jest to, że Jupiter do dziś chce odgrywać tę rolę. Poczciwy emeryt pewnie za każdym razem myśli, że może tym razem się uda i odbije sobie wszystkie krzywdy, które wyrządziłem mu w przeszłości. W sumie, to dobrze, że tak myśli. Bo gdyby uświadomił sobie w końcu, jak bardzo chujowym jest gościem, nie miałbym już tyle radości i zabawy z udowadniania mu, że w rzeczywistości jest nikim. Pieprzony pionek, który idzie na pierwszy front, żeby lepsi mieli potem łatwiejszą drogę do zwycięstwa. Gdyby wiedział o tym wszystkim, nie miałbym już tej frajdy, patrząc, jak wychodzi na ring i stara się, jak tylko może, żeby pokazać mi, że wciąż może wygrywać. Jego wiara we własne umiejętności jest dla mnie jak narkotyk…który wysysam z niego za każdym razem, kiedy to spróchniałe gówno staje na mojej drodze. Niestety, starość, nie radość. On zawsze po pewnym czasie zapomina, że jest potrzebny w tym biznesie równie mocno, jak mydło w kiblu Vaclava. Pomijam już nawet fakt, że koleś wkurwia każdego i z tej okazji EWF myślało nawet nad limitowaną edycją koszulek na jego cześć. Taki chodzący po Twojej ścianie, nic nieznaczący, mały, brzydki, stary robak, ale jednak wkurwia. Chociaż nie jest w stanie Ci zaszkodzić i na dobra sprawę masz go w dupie, mimo wszystko podnosisz się z krzesła, żeby zrobić z niego czarną plamę, którą za chwilę zetrzesz ze ściany. Pół biedy, gdyby jeszcze tam siedział i nie łaził Ci po całej kuchni. Ale on przebiera tymi małymi nóżkami, chce Ci zaglądnąć do chlebaka, wejść w masło, czy połazić po mikrofali. I co z takim zrobisz? Wiadomo…plach…Dzisiaj zamierzam go odwiedzić. Tuan ostatnio pieprzył każdą robotę. Załatwił mi psychoterapeutkę, która zamiast mnie wyleczyć, najebała się ze mną…gość, który miał być podobny do tego typa z czerwonymi oczami, bardziej przypominał grubego Franka Kimono…ostatnio Tee coś mi wspomniał, że chce namówić Białego na wizytę u psychiatry. Podobno to pomysł Candi, ale do kurwy nędzy. Dajcie mu spokój, ludzie. Biały dokładnie wie, co robi i z pewnością udowodni tym dwóm pajacom, kto rozdaje karty w tej federacji. Psycho jest gościem, którego nie trzeba motywować, on sam to potrafi zrobić. Rozpieprzanie frajerów ma we krwi. Urodził się z tym, to jak chip, który wszczepili mu jeszcze, jak był w brzuchu matki. Pieprzony psychiatra? Nie wierzę, Tee…W każdym razie, tak jak wspomniałem, Tuan wszystko ostatnio partoli, ale coś mu się udało…2 dni po ostatniej gali poprosiłem go o to, by załatwił mi pewien klucz. Właściwie, to sam nie wierzyłem, że da radę to zrobić, ale dziś obudziło mnie głośne walenie do moich drzwi. Wstałem dosyć mocno wkurwiony, otwieram i widzę go na progu. W jednej ręce trzymał tą swoją pieprzoną bułkę, drugą rękę miał wyciągniętą w moją stronę, a w dłoni ściskał klucz…Tak, Tee załatwił mi w końcu to, o co go prosiłem. Oczywiście nic nie jest tak piękne. Przepłaciłem to jego 4-godzinną wizytą w moim salonie, tysiącami okruchów z tych jebanych bułek i wmawianiem mi, że Biały naprawdę potrzebuję pomocy. Przeżyłem to, bo miałem klucz…do mieszkania Jupitera…zabawa się dopiero zacznie. Dziś planuję złożyć mu wizytę i wydaje mi się, że lepiej dla niego byłoby, gdybym go nie zastał. Zresztą po co mi on, w końcu sam mogę sobie wejść. Mam ten pieprzony klucz. Chciałbym zaprezentować mu na przedmiotach martwych, co lepsze, na JEGO własnych przedmiotach martwych, jak bardzo nie podoba mi się to, że zabrali mi Fucky…jednocześnie, chcę mu dać mały przedsmak tego, co spotka go na najbliższej Paloozie, kiedy wkroczy na ring. Wiem, że jestem pierdolnięty. Cynthia powtarza mi to codziennie, od kiedy się znamy. Ale chyba jej się to podoba. W każdym razie, z pewnością MI się to podoba i na sto procent nie spodoba się Jupiterowi! Bo wy…

 

Cynthia (wchodząc do pokoju) – Kayle, co my właściwie robimy w pieprzonym Poznaniu od wczoraj?

 

Scy (zamykając zeszyt i chowając go błyskawicznie do torby) – Zwiedzamy…

 

Cynthia – Może i bym w to uwierzyła…gdybyśmy nie siedzieli w tym hotelu, od kiedy tu przyjechaliśmy! Po drugie, książkę piszesz? Kompletnie Ci odbiło? Może wyślę Cię na jakieś leczenie razem z Białym, Tobie też się najwyraźniej przyda!

 

Scy (wkurwionym tonem) – Pieprzony Tee…Ciebie też nakręcił na to całe śmieszne leczenie Psycho? Człowiek, którego żołądek nie akceptuje nic innego, oprócz jakichś pierdolonych bułek chce wysyłać innych na leczenie…

 

Cynthia – Kayle, spytam jeszcze raz…Co robimy w tej dziurze??

 

Scy – Mam tu coś do załatwienia kobieto. Za 3 godziny wychodzę, Ty w tym czasie spakujesz nas i poczekasz grzecznie na mój powrót, oglądając jakiś pieprzony Taniec z Gwiazdami. Dziś wyjeżdżamy, chill out girl.

 

Cynthia (łagodniejszym tonem) – A nie mógłbyś mnie zabrać ze sobą?

 

Scy (stanowczo) – To męska impreza, kotku. Muszę odwiedzić starego kumpla. Prosił mnie o pomoc…w przemeblowaniu…

 

Cynthia (podejrzliwym tonem) – Kayle, czy Ty czasem nie zamierzasz znowu czegoś rozpieprzyć?

 

Scy – Przemeblowanie, Sin, przemeblowanie…

 

Cynthia (wciąż patrząc podejrzanie na Rampage’a) – Niech Ci będzie…tylko nie wracaj w środku nocy…chcę już jechać w te góry.

 

Scy – Bez obaw, też mam dosyć tej pieprzonej dziury…

 

 

3 GODZINY PÓŹNIEJ

 

 

Drzwi od windy się zamykają. Rampage stoi w środku pogwizdując sobie z uśmiechem na ustach, trzymając w ręku kij baseballowy. Na jego prawym ramieniu widnieje nieodłączny EWF World Title. Właściwie, trzeba przyznać, że jak na Poznań, to całkiem niezła winda. Lustra, eleganckie guziki, klimatyzacja. Jupiter wiedział, gdzie się zaszyć na starość. Całość wygląda naprawdę nieźle. Po chwili winda staje i drzwi się rozsuwają. Kayle wkracza na korytarz (który swoją drogą też wygląda przyzwoicie) i podchodzi do drzwi z tabliczką „JUPITER”. Ruthless rozgląda się po przedsionku, po czym wyjmuje klucz z kieszeni, gdy nagle kilka metrów od niego pojawia się niska, gruba, na oko 70-letnia kobieta. Staruszka przygląda się ze skupieniem mistrzowi EWF, skupiając wzrok na czarnym kiju, który trzyma w ręku.

 

Pani Stasia – Nie widziałam Cię tu wcześniej młodzieńcze…Nie wyglądasz na miłego chłopca. Jesteś znajomym Pana Jupitera – najlepszego wrestlera na świecie??

 

Scy totalnie olewając starą babę wkłada klucz do dziurki i przekręca dwa razy.

 

Pani Stasia – Zadałam Ci pytanie, młody człowieku. Czyżbyś chciał się wkraść do mieszkania pana Jupitera – Najlepszego wrestlera na świecie??

 

Scy (nie wytrzymując psychicznie) – Po pierwsze, stary człowieku, właśnie patrzysz na najlepszego wrestlera na świecie. Po drugie, jestem nową pokojówką, wypierdalaj!

 

Pani Stasia (krzycząc na cały budynek) – Ty draniu!! Cham! No cham!! Ty Bydlaku!!

 

Kayle nie zwracając uwagi na starszą kobietę wchodzi do mieszkania Jupitera i na wstępie rozbija swoim kijem lustro w przedpokoju, które sypie się na milion drobnych kawałków.

 

Scy – Przemeblowanie czas zacząć…skurwielu.

 

Kayle momentalnie doskakuje do 3 telewizorów, których Jupiter z pewnością nie kupił ze swojej renty, bo wyglądają całkiem spoko, po czym rozpieprza każdy z nich w drobny mak. Scy dewastuje kolejno każdy mebel, po czym znajduje w kuchni nóż całkiem pokaźnych rozmiarów, wykorzystując go do „przeróbki” sofy i foteli. Ruthless staje po chwili na środku salonu, spoglądając na zniszczone mieszkanie.

 

Scy (oddychając głośno ze zmęczenia) – Wydaje mi się, że jest ładniej.

 

Kayle wchodzi do kuchni, z której wynosi jedyny ocalały „mebel”. Mały, drewniany taboret, który mistrz stawia na środku salonu. Ruthless podchodzi do okien i spuszcza wszystkie rolety.

 

Obraz się urywa.

 

 

How about that, old guy?

 

Koniec.

 

2009 ®

 

 

 

PS Jupiter był ubezpieczony, bez obaw. ( a tak na serio, to pozwolił mi rozpieprzyć swoje lokum)

 

PS namba 2 Przepraszam za spóźnienie. Spowodowane było WrestleManią 25, oraz imprezą w środę z okazji urodzin mojej teściowej. Never again, panowie, never again!

:twisted:

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • Camp

    1

  • mu

    1

  • Scythe

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Trzymasz wysoką poprzeczkę Scy - RP b. dobry, wciągający i przede wszystkim oryginalny.

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

To się czyta - konkretne spicze plus old schoolowy wjazd na lokum rywala (to pewnie przez old schoolowy wiek Jupka) dały kawał znamienitej rpozy.

  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Mógłbym zażądać rewanżu…mógłbym po prostu skopać Ci Twoją liściastą dupę i wziąć sobie mój pas z powrotem, lecz nie zrobię tego z jednej prostej przyczyny…zrobi to mój brat! A jak to mówią, Vaclav, co w rodzinie…to nie zginie…zdrowie…

 

fuckein nuff said , mate . 8)

 

Zamierzam wyjść na ring, spojrzeć Ci w Twoje wypłowiałe oczy, powiedzieć Ci, jakim pierdolonym zerem jesteś przy mistrzu, zafundować Ci prywatną łódzką masakrę piłą łańcuchową i odejść, jakby nic się nie stało, bo właśnie tyle znaczy dla mnie pojedynek z Tobą, rozumiesz mnie, oldboy’u?

 

i kurwa spróbuj zaprzeczyć . :D bo ta erpoza to pieprzony dowód , że mistrzem jest ten , co powinien nim być . śmierdzące śeiwtnością gówno , brat . children of sensi w formie . 8)

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...