Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Meikyou mo ura wo terasazu Part II


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

sztuka I akt I scena 2

 

 

... oto historia druga ... bez przemienności ukazana ... bez złośliwości ... lecz z prawdą ... szczerością bogom tylko znaną ... tam gdzie świat na wyspie toczy swe życie ... tam gdzie wielu bezwzględnych się narodziło ... wieki tradycji tam drzemią ... tradycje tam kochają ... tam gdzie sake ... gdzie kanji ... zrodził się on ... morderczy ... lecz czy dla przyjemności ?? ... nie ... dla zysku ... poklasku ... a to wciąga ... zabiera znajomości ... uczy samotności ... jego nauczyło ... bo to on jest bohaterem drugiej sceny ... ponoć bezwzględny ... wyrachowany ... bez wspomnień ... lecz czy na pewno ... a może tak na prawdę to tchórz ... zabija z ukrycia bo się boi ... bo nie chce pamiętać ... w płaczącej frakcji zamknięty ... to on .... druga ofiara ... i bohater drugiej sceny .... dwie litery .... o ... m ...

 

 

( Chiaki pociąga za sznurek odpowiedzialny za drugą część kurtyny, podobnie jak w pierwszym przypadku czyni tę czynność kilkukrotnie aż kurtyna unosi się całkowicie ku górze. Naszym oczom ukazuje się jak można się domyślić młoda kobieta, naga podwieszona ponad ziemią na około 5 centymetrów. Źródłem podwieszenia są nadgarstki, sznur mozolnie lecz sukcesywnie wrzyna się z skórę kobiety. Nad swą miednicą kobiety znajduje się zaciśnięty pas za którym znajduje się krótki miecz, dokładniej mieczyk do seppuku . Twarzy kobiety nie widać z powodu założonej na jej twarz maski. W tym samym momencie Scotty odkrywa drugie z prześcieradeł na stole, naszym oczom ukazuje się szachownica na której widzimy 4 pionki wykonane z białego drewna i 2 wieże naprzeciwko wykonane z czarnego drewna, czarne jak heban. Chiaki podobnie jak za pierwszym razem przecina drugi ze sznurków znajdujących się nieopodal kobiety dzięki czemu dotyka ona stopami desek teatru. Mija chwila ciszy młoda Japonka kontynuuje swój rytuał, tym razem zrywając taśmę klejącą z ust kobiety. )

 

Kobieta : ja ( drżącym głosem ) ... ja chcę zysku ... ja chcę mordować ... bić grabić ... po to ... i tylko po to żeby zarabiać ... żeby się panoszyć gdzie chcę ... mieć dom w każdej części świata ... zdobywać innych ... pojawiać się tam gdzie cisza ... i ciszę przedłużać ... z chwilowej ... w wieczną ... wieczny odpoczynek racz im dać panie ... bo nie wiedzą co czynią ... to moja biblia ... mój katechizm ... moją modlitwą jest mord ... a obrazkiem świętym ... obrazkiem jest pieniądz ... uczciwie ... krwawo i swawolnie zarobiony ... aby żyć ... istnieć ... nie po to żeby się pastwić ... to czysty biznes ... ktoś mi płaci ... ja przybywam likwiduje ... zapłatę otrzymuje ... i w mrokach niknę ... nigdy nie widzisz , która kropla podczas deszczu jest najpiękniejsza ... bo jest ich mnóstwo ... miliony ... tak jak ja ... ludzi są miliony ... a ja jeden ... morderca doskonały ... z kraju gdzie kwitnące wiśnie występują ...

 

( Chiaki podchodzi bliżej do kobiety, która skończyła swój monolog, młoda Japonka wyciąga po raz kolejny lampe ultrafioletową naświetlając skrawek ciała od dekoltu aż po zaciśnięty nad miednicą pas. Ukazują się nam kolejne słowa ... ORDINARY MORTAL

 

 

Scotty : ( wyraźnie zadowolony ) ... taak ... na to czekałem ... morderca ... lecz najgorsze gówno ... zyski ?? ... po co ??!! ... po to żeby się nasycić ... nażreć a potem nachlać ... i jeszcze jakby czymś chwalebnym ale wódką ... jesteś na prawdę taki żałosny mortal ?!! ... tak kurwa ??!! ... no, no, no nasz pan Yakuza's Boy ... to teraz zamiast kodeksu honorowego ... Yakuza każe mordować ... żeby się nażreć !!?? ... taka jest teraz idea ... bakayaro .... nie muszę ci tego tłumaczyć .... nie musze bo od zawsze to słyszałeś ... mały biedny mortal poszedł do szkoły ... i słyszał baka !! ... baka !! ... wtedy byłeś tylko idiotą ... teraz już jesteś bakayaro ... ORDINARY BAKAYARO !! ... zwykły kretyn ... chociaż z drugiej strony ... można zobaczyć w tym i jakiś sens ... bo skoro dwa lata przeleżałeś w psychiatryku to nic dziwnego , że kodeks ci się pojebał z życiem zwykłych ludzi ... jesteś biedny tak na prawdę ... biedny opuszczony mortal ... który od zawsze musi mieć jakiegoś przyjaciela ... jak nie Butchera ... oj zdechł ... cóż za radość rozrywa serce me ... ta eksterminacja zdarzyła się ot tak ... jak iskra ... pojawiła się ... znikła ... Butchera zabrała ... zabawne ... jak jeden ci zdechł to znalazłeś sobie drugiego przydupasa ... przydupnika ... jak wolisz ... Backstabber ... a jest on jeszcze głupszy i słabszy niż ty ... chociaż ... chociaż potrafi sam gadać ... co w twoim przypadku jest haha trudne ... no i pojawiłeś się wśród żywych ... po co ??!! ... po to żeby się pałętać po halach EWF z największym gównem .... zgnilizną ... DoS ... Disciple of Sorrow ... apostoł ... to taka karma tak ... takie rozgrzeszenie ... popłaczesz sobie od czasu do czasu ... to zapomnisz o mordach .... o tym , że przyjaciel ci zdechł ... że kobiety tobą gardzą ... a tylko Vaclav cię kocha ... Backstabber cię kocha ... piękne masz kółko wzajemnej adoracji ale mnie ono gówno obchodzi ... bo obchodzisz mnie ty ... jedyna myśl ... jedyna jaka mi przez głowę przelatuje to twój mózg ... o nim myślę ... jak ci wypłynie ... mówisz , że byłeś mordercą ... a może będziesz znów ... bo się pierdolniesz w główkę i wszystko wróci ... chęć ... ta żądza ... do poklasku ... lecz ... to nie nastąpi ... już niebawem ... w Poznaniu ... pierdolnę cię tak ... abyś nie miał ochoty i siły wstać ... pierdolnę tak ... aby cała pamięć poszła się jebać ... jeden trwały reset ... i wrócisz tam skąd wyszedłeś z psychiatryka ... ale już nie będzie pobytu przez dwa latka ... nie , nie ... bo ty ... ty będziesz jak warzywo przykute do łóżka ... z posiłkami podawanymi dożylnie ... i będziesz czekał na dzień gdy przyjdzie ktoś i cię odłączy ... bo będziesz normalnie bezużyteczny ... bo jesteś ORDINARY PATHETIC !! ...

 

( Scotty wykonuje ruch na szachownicy jednym z białych pionków , spogląda na Chiaki po czym rusza w bok jedna z czarnych wież maksymalnie do boku. Następnie ponownie białym pionem w przód. )

 

Scotty : ... to tylko gra ... albo aż gra ... może być mordercza ... może przynosić ból ... zależy kto i jak ją napisał ... moja jest długa ... zasady ustalam ja ... i mimo , że szachy to szlachetna gra ... to nie przynosi takiej satysfakcji jak moja ... jedyna mordercza ... to taniec ... jedyne takie połączenie ... taniec kościstej dłoni ...

 

( Scotty przesuwa drugą z wież również maksymalnie do boku lecz odmiennego, pion bialy kolejny raz porusza się w przód . )

 

Scotty : ... i tak będzie i tam ... nie wydarzy się to natychmiast ... ani błyskawicznie ... łatwo czy jak wolisz opłacalnie .... będzie jeden ruch ... drugi ... a potem trzeci ... wszystkie się połączą w jedność ... jak tu na szachownicy ... ale to cię przerośnie ... bo musisz antycypować przeciwnika wciąż ... i wciąż ... zapamiętać jego ruchy ... zapamiętać gdy przegrywasz aby je wykorzystać przeciw niemu w kolejnej rozgrywce ... tak mortal musisz ... bo jak tego nie zrobisz to cię znów czeka klęska ... ból i zgrzytanie zębów ...

 

( Czarna wieża poruszona zostaje przez Szahida o 3 pola w przód, biały pion o jedno w przód, czarna wieża po prawej rusza się dalej aby idealnie w jednej linii stanąć z jej lustrzanym odbiciem po lewej . )

 

Scotty : ... wiesz mortal ... to wszystko ma swój sens ... ty i twoje pionki możecie jedynie poruszać się w przód ... bić inne figury na ukos ... ale zawsze będziecie tylko i wyłącznie pionami ... ja jestem tą wieżą ... bo niby skromna i delikatna to figura ... a może zdecydowanie i błyskawicznie zadać ostateczny cios ... szach mat ... i was nie ma ... naciąć ci żyłkę kosa ... dotknąć mordercza dłonią ... zabrać Zycie raz ... to jak gaszenie zapałek na deszczu .... dostaniesz swój własny pierdolony holocaust ... nie będzie wiaterku z proszku ... nie będzie słońca ... nie będzie chęci ... nadziei i ochoty ... będzie kość ... będzie ona ... danse macabre ...

 

( W tym momencie pion wędruje kolejny raz do przodu, w tym momencie znajduje się w jednej linii z wieżami, wieża po lewej schodzi do miejsca gdzie stał pion, następuje bicie. Scotty wyrzuca pion za siebie, Chiaki powoli opuszcza kurtynę, gdzie znajdowała się druga z postaci. Chiaki podchodzi do trzeciej kurtynki, łapie swą dłonią za sznurek lecz go nie ciągnie ku sobie. Młoda Japonka delikatnie gładzi swą kościstą dłonią po kolejnych niteczkach sznurka . )

 

 

sztuka I akt I scena 3

 

 

... oto historia kolejna ... o religii ponoć doskonalej ... w smutku ukochanej ... on jest ich wodzem ... pada ale powstaje ... w ciągłym smutku bez chwili radości pozostaje ... nie chce ludzi ... siedzi sam ... myśli sam ... a mimo tego jest ich przywódcą ... wyrzutków ... tych których nikt nie chce widzieć ... nikt nie kocha ... siada myśli ... cmentarne życie go podnieca ... chce popełnić samobójstwo ... ale nie może ... i tak każdego dnia ... jego marnego żywota ... to trzecia scena tej sztuki .... nie ostatnia ... i nie pierwsza ... smutek tu jest głównym żywiołem ... ale i ograniczeniem ... on szuka ... on dopatruje się martwicy tam gdzie jej nie ma ... ale szuka jej wciąż ... nie słucha ludzkości ... ma swój ideał ... swoim smutkiem zachęca do siebie następnych ... i następnych ... i tak powstaje ta historia o woli ... smutku i słabości ...

 

( Scotty stoi przed stołem na którym znajduje się jeszcze kilka mniejszych prześcieradeł, szachownica wciąż jest odkryta, znajdują się na niej wciąż dwie czarne wieże i trzy białe pionki. Chiaki podchodzi to trzeciej małej kurtyny, wciąga ją delikatnie widzimy kolejną kobietę lekko podwieszoną ponad zasięg jej stóp, kobieta tak jak poprzednie jest naga lecz nie całkiem, otóż ma założoną na siebie ramonezkę, i tradycyjnie jak jej poprzedniczki maskę na twarzy. Scotty w tym momencie odkrywa kolejne z prześcieradeł, które pozostały na stole. Oczom naszym ukazują się dwie biblie, biała i czarna . Chiaki opuszcza kobietę aby mogła dotknąć podłoża po chwili zrywając z jej ust taśmę klejącą. )

 

Kobieta : my ponadnaturalnie utalentowani ... nie musimy ... nie musimy szukać swej szlachetnej egzystencji pośród innych ... jesteśmy wystarczalni ... samo wystarczalni ... jak jedynacy ... wszystko jest nasze ... pieniądze ... sława ... poklask ... to nasza domena ... lecz my ... my nienawidzimy ... tych uśmiechniętych ... szczęśliwych ... tak na prawdę niczym wielkim uszczęśliwionych ... wychodzimy wraz z promieniami luny ... ona jest naszym słońcem ... jedynym ... jedynym źródłem życia ... jedni mówią , że to dostarcza nam kłopotów ... ale czy na pewno ... czy nie lepiej żyć jak się chce ... a nie dla kogoś ... bo ot marność jest ... ludzie są z natury marni ... i zadowalają się tym co im następny dzień przyniesie ... lecz to iluzja ... iluzja normalności w marne ramy ukryta ... gdy stoisz przed lustrem to widzisz co widzisz ?? ... prawdę ... a może rozpacz ... uśmiech tak samo świadczyć może o fałszu ... wszystko jest subiektywne ... jedynie to co smutne i czarne ma sens ... lecz ... ja mam jedną ochotę ... jeden cel ... aby zdobyć władzę absolutną ... tyranom równą ... gdzie czerń będzie rządzić ... a smutek bawić ...

 

( W tym momencie unosi się kurtyna drugiej sceny )

 

 

sztuka II akt I scena 1

 

 

... oto krotka historia ... historia dramatyczna ... w jednym miejscu ukazana ... prosta ... może chora ... ale prawdziwa ... i w swej prawdziwości morał mająca ... doczesność czasem boli ... a decyzje są nieodwracalne ...

Dramatis Personae :

 

- Nieznajomy

 

- Mężczyzna

 

 

Akcja sztuki toczy się w kawiarni.

 

SCENA 1

 

NIEZNAJOMY

Czy mógłby mnie pan zabić?

 

MĘŻCZYZNA

Wariat.

 

NIEZNAJOMY

Tak. Wariat. Szaleniec. Zabij wariata. Zabij wariata.

 

MĘŻCZYZNA

Ja?

 

NIEZNAJOMY

Tak, pan.

 

MĘŻCZYZNA

Dlaczego miałbym to zrobić? Jestem zwykłym człowiekiem.

 

NIEZNAJOMY

A ja jestem zwykłym wariatem. Zwykły człowiek zabija zwykłego wariata. Zwykłe wydarzenie w zwykłym dniu. I jak zwykle nikt na to nie zwróci uwagi. Zwykły człowiek zrobiłby to o co teraz proszę pana. Zwykły człowiek zabija codziennie. Zabij wariata.

 

MĘŻCZYZNA

Nadal nie wiem, dlaczego miałbym to zrobić?

NIEZNAJOMY

Zabija tak często, że kocha zabijać. Sam jest zabity, dlatego zabija. Zabij wariata.

 

MĘŻCZYZNA

Jestem niezwyczajnym człowiekiem. Niezwyczajny człowiek. Z tego powodu teraz nie mogę pana zabić. Może później.

 

NIEZNAJOMY

(zdenerwowany) Jak to później?! Ja chcę teraz! Zapłacę!

 

MĘŻCZYZNA

Zapłaci pan? To co innego.

 

NIEZNAJOMY

To teraz nie jest pan niezwyczajnym człowiekiem?

 

MĘŻCZYZNA

Jestem nim nadal. Ale bóg mnie rozgrzeszy.

 

NIEZNAJOMY

Bóg?

 

MĘŻCZYZNA

Ależ oczywiście

 

NIEZNAJOMY

Jaki bóg może to zrobić?

 

MĘŻCZYZNA

(wyjmuje plik banknotów) Proszę przeczytać, co tu jest napisane.

 

NIEZNAJOMY

(czyta) "Ja jestem szczęściem, zapomnieniem i radością".

 

MĘŻCZYZNA

A na następnym?

 

NIEZNAJOMY

"Ja jestem..."

 

MĘŻCZYZNA

Czyż to nie piękne? One wszystkie są szczęściem, zapomnieniem i radością. (rzuca banknoty w górę) One są niezmienne i wieczne. Nigdy nie zginą, będą zawsze. Obaj umrzemy, a one pozostaną. I są wszechmogące. (w porywie szału) Słyszy pan: wszechmogące! Czyż nie?! To one zadecydują czy pan umrze! My, ludzie stworzyliśmy je, a pieniądze w swojej dobroci zajęły miejsce swojego stwórcy i dały sens życia milionom zbłąkanym, utrapionym, żyjącym bez celu.

 

NIEZNAJOMY

I ci ludzie są szczęśliwi, że mają takiego boga?

MĘŻCZYZNA

A co im pozostało?

 

NIEZNAJOMY

Oszukują samych siebie.

 

MĘŻCZYZNA

Tak. Ale czyż to nie piękne dawać nadzieję?

 

NIEZNAJOMY

Nawet, jeśli jest złudna?

 

MĘŻCZYZNA

Nawet, jeśli jest złudna.

 

NIEZNAJOMY

Wariat.

 

MĘŻCZYZNA

Niezwykły wariat. Niezwykły wariat zabije zwykłego wariata. To będzie zauważone. To nie zginie. I ty nie zginiesz, bo to co zrobię nie zginie.

 

NIEZNAJOMY

Chcę zginąć.

 

MĘŻCZYZNA

Nie, nie chcesz zginąć. Nie chcesz bólu, ale chcesz być wieczny. Znam takich i tacy musza płacić.

 

NIEZNAJOMY

Teraz jestem pewien. Strzelaj tutaj! (pokazuje pierś) Zabij wariata, w samo serce!

 

MĘŻCZYZNA

Chwileczkę, nie tak szybko. A pieniądze? Ile pan ma?

 

NIEZNAJOMY

Dziesięć tysięcy.

 

MĘŻCZYZNA

Za mało. Za tyle mogę strzelić w jakieś inne miejsce. Na przykład w kolano.

 

NIEZNAJOMY

Ale będę długo umierał.

 

MĘŻCZYZNA

Szybka śmierć kosztuje. To decyduje się pan? Nie mam czasu. Kolano trzy tysiące, ręka dwa tysiące, brzuch dziewięć tysięcy.

 

 

 

NIEZNAJOMY

(niezdecydowany) Bardzo trudny wybór. To może kolano. (Mężczyzna celuje) Nie, nie, nie! Ręka. Strzelaj pan w rękę.

 

MĘŻCZYZNA

(zniecierpliwiony) Jest pan tego pewien?

 

NIEZNAJOMY

Tak. A może... Nie wiem, naprawdę nie wiem. Tak trudno się zdecydować.

 

MĘŻCZYZNA

Prędzej, bo strzelam na oślep.

 

NIEZNAJOMY

(zrezygnowany) Trudno, niech będzie w brzuch.

(pada strzał, Mężczyzna odchodzi)

 

... Koniec sztuki ...

 

( Kurtyna sceny numer dwa swobodnie opada, kamera przechodzi w stronę Chiaki, która podświetla lampą ultrafioletową podbrzusze kobiety, ujawnia się nam napis - VACLAV. )

 

Scotty : ból istnienia ?? ... no cóż różne bywają teraz dewiacje ... siedzenie na cmentarzu ?? ... na posadzce ... wieczny smutek ... to ma twoim zdaniem sens ... tak Vaclav ?? .... bzdura ... tak głęboko wpojono ci propagandę kretyństwa , że sam zacząłeś w te pierdoły wierzyć ... z tobą jest jak z kłamstwem w totalitaryzmie ... najpierw znajdujesz autorytet ... kochasz go ... szanujesz i wielbisz ... następnie pojawiają się piękne słowa ... wiece ... defilady ... jedność ... równość ... brat ... kurwa mać !! ... co za chłam !! ... gówno widziałeś kiedyś ?? ... widziałeś żeby w przyrodzie była równość ??!! ... no widziałeś!!?? ... nie ... bo jej nie ma ... nie było ... i nigdy kurwa nie będzie !! ... a ten łańcuch się dopełnia ... łańcuch pokarmowy ... istnieją ogniwa ... jedno zżera drugie ... i pojawiają się nowe osobniki ... lepsze ... czasem gorsze ... nowe gatunki ... i te nowe gatunki tworzą nowe ogniwa ... mają swój cel ... zabić aby potem zostać zabitymi .... tak jak ty ... sam stworzyłeś sobie krupkę kretynów ślepo wierzących w twe i tak spreparowane przez propagandę słowa ... i oni idą za tobą ... bo sądzą , że jesteś tym barankiem co wyleje za nich krew ... ochroni ... dla nich się poświęci ... ale nic bardziej mylnego ... bo sam jesteś typem autodestruktywnym ... te blizny ... pocięcia żył ... a wiesz kto tak robi ?? ... wiesz , dobrze wiesz ale strasz cię paraliżuje aby to nazwać po imieniu ... tchórz ... tak właśnie nim jesteś ... małym przestraszonym krasnalem błąkającym się po cmentarzach ... by szukać tam ukojenia ?? ... a może poświęcenia ... jak na zwykłego pionka cele masz szczytne ... zdobyć władzę ... utrzymać się ....i dominować ... tak .... masz władzę ale tylko wśród tych słabych ... ale oświecę cię ... ta twa potrzeba hiperdominacji ... jako jedna z potrzeb siły ... nigdy ale to nigdy !! ... nie zostaje zaspokojona ... to jest siła ... władza to potęga ... ale oddana w marne ręce jest bezużyteczna ... tak jak ty ... gdy się chowasz za starymi nagrobkami wykonanymi z lastryka .... bo co ??!! ... bo tak jest bardziej ascetycznie ... bo granit to już burżuazja tak ??!! ... a ja sądzę raczej , że wiesz , że gdy zdechniesz pochowają cię gdzieś w tych twoich łachmanach pod płotem ... życie ot gra ... masz dwie biblie ... białą i czarną ... wybrałeś czarną ... a obie są zbyteczne ... bo sam jeszcze nie poczułeś ... a ból lubisz ... co to jest jihad ... więc niebawem się przekonasz jak to jest ... zostać poddany najcięższej próbie ... gdzie żadne z twoich słabych wyznawców ci ręki nie poda ... bo nie zdąży ... bo się wyjebiesz na pierwszym zakręcie ... będziesz jak tępy rumak podczas zawodów jeździeckich któremu klapy odpadły ... i sądzi że widzi niebo ... bo całe życie widział tylko pożywienie ... to cię przerasta ... dobrze wiesz ... ajj te potrzeby siły powiesz ... oświecenie numer dwa ... one nigdy .... nie są zaspokojone ... krasnalu ... coż za ironia czarny krasnal z żądzą władzy ... śmieszny jesteś jak się ubierzesz w te twoje łachy ... usiądziesz pod ścianą ... brawo , brawo piękna postawa ... pan doskonałość na bruku ... od tej twojej doskonałości prędzej wilka złapiesz niż coś osiągniesz ... mała czarna kukiełko ... marionetko !! ... bakayaro !! [ kretyn ] ... to całe twoje życie to jedno wielkie kłamstwo ... bo życie to gra ... albo sceniczna jak tutaj ... gdzie ofiary jeszcze żyją ... albo rywalizacyjna jak tam w EWF ... gdzie ostatecznie raz zawsze ... zostaniesz oddany w ofierze hienie ... tak ... to będzie słodka rywalizacja ... ale także to cię dobije ... każda sekunda ... minuta ... puls ci wzrośnie ... krew będzie buzować ... bo tak na prawdę to jedynym uczuciem jakie znasz doskonale to strach .... i ból ... ból istnienia ...

 

( Scotty przesuwa czarna wieże centralnie naprzeciw środkowego białego pionka. Następnie wychodzi w przód jednym ze skrajnie położonych białych figur. )

 

Scotty : nie mądre ... oj nie mądre Vaclav ... puszczać w przód tych którzy są słabi ... są twymi sługami ... hmm a któż to taki ?? ... nilsen ... a może tool ... nieważne ... mnie to nie obchodzi ... obchodzi mnie tylko jedno ... wygrać ... poniżyć ... skatować ... a następnie stanąć nad twoją mordą przydeptując ją butem w chwale ... aby pokazać kogo morda gdzie i kiedy jest ważniejsza ... zobaczymy jaka z was jedność w momencie ... w momencie gdy będziecie musieli walczyć o swoje ... o ten title shot ... lecz nie powiedzie wam się to ... bo to za wysoki próg dla was ...

 

( W tym momencie Scotty przesuwa czarna wieże bijąc środkową figurę w białym kolorze. Scotty uśmiecha się . )

 

Scotty : doczesność boli ... oj boli Vaclav ... naciąć ci żyłkę kosa ... dotknąć mordercza dłonią ... zabrać Zycie raz ... to jak gaszenie zapałek na deszczu .... dostaniesz swój własny pierdolony holocaust ... nie będzie wiaterku z proszku ... nie będzie słońca ... nie będzie chęci ... nadziei i ochoty ... będzie kość ... będzie ona ... danse macabre ... żegnaj ... bakayaro !!

 

( Chiaki delikatnie opuszcza kurtynę numer trzy, przechodząc kawałek dalej do kolejnego kawałka materiału . )

 

 

sztuka I akt I scena 4

 

 

Chiaki : A teraz mój miły mam dla ciebie specjalną scenę sztuki .

 

 

oto kolejna historia ... o kłamstwie ... o psychoanalitycznej doskonałości ... gdzie umysły jedynie wytrwałe i głębokie mogą planować ... mogą z chirurgiczna precyzją zadawać cios ... mogą szantażować ... przychodzić i odchodzić ... droga przez doświadczenie wiedziona ... wieloletnią praktyką dowiedziona ... a to kłamstwo do bogactwa potrafi poprowadzić ... zmazać dawne winy tych którzy zawinili ... tych którzy zdradzili ... chęć rewanżu ?? ... może ... zemsta ?? ... także może być obecna ... wygrana ?? .... nie ona nigdy do skutku nie dojdzie ... skłębiona za innymi psychoza ... za mężczyzna i kobietą ... za nimi ... chowa się on ... czwarta ofiara tańca śmiercionośnego ... witajcie w Poznaniu ... lecz cały świat odwiedził ... tyle rzeczy widział ... lecz ... nic z tego nie wyniósł ... czasem ... czasem nauka przychodzi po latach .... tak jak w tej scenie będzie ukazane ...

 

( Scotty uśmiecha się rozkosznie, następnie Chiaki unosi czwartą kurtynkę w górę gdzie widzimy ... zamaskowaną kobietę, która nie wisi a stoi na małym taborecie, na jej krtani zawiązana jest pętla. Całość tworzy wizję małej szubienicy. Młoda Japonka kładzie jedną ze swych stóp na taborecie, czasem nim potrząsając. Kobieta nie ma zaklejonych ust dlatego też kamera przenosi się w stronę Szahida. Scotty podnosi kolejne czarne prześcieradło pod którym znajduje się klepsydra i małe wahadełko. Chiaki podchodzi do kobiety po raz kolejny naświetlając jej nogi, na lewej kończynie widzimy słowo MIND ... a na drugiej MOWER . )

 

Scotty : zabawa w pana i władcę ... doktora ‘ psychoza ‘ może wyjść bokiem .... czyż nie jest tak ?? ... a może nie ?? ... może można wszystkim zmanipulować aby osiągnąc swój cel ... chociaż raz nacieszyć oczy ... co ??!! to taka lekka emfaza co ?? ... ( uśmiechając się ) ... niby krzyczysz ... a tak na prawdę oszukujesz ... niby tylko o coś prosisz ... ale jednocześnie ... manipulujesz ... tworzysz kolejną manipulacje ... skoro życie to gra ... a ta gra w EWF to gra rywalizacyjna ... to mamy też i manipulacje ... choć słabym manipulatorem jesteś mower ... niby wiesz , że to stały element gry rywalizacyjnej i ją stosujesz ... manipulacje ... kreujesz jak wszyscy swój wizerunek na scenie który jest tak na prawdę gówno wart ... tak samo jak gówno warta jest ta twoja Queen Double M ... sam już nie wiesz kto tak na prawdę wchodzi jej do łóżka ... może ty ... może twój lizus ... lizus pochodzący z marnej bojówki chujowego klubu ... ta scena ... ona cię dobija to widać .... bo na każdej scenie trzeba wzbudzić reakcję , której ty kurwa nie potrafisz wytworzyć ... pierdolony dinozaurze ... bo reakcja zachodzi między sceną na której jesteś ... każdy z nas jest a widownią ... twierdzisz , że jak ktoś na ciebie buczy to jest reakcja ?? .... tak kurwa ??!! ... to jest gówno a nie reakcja ... reakcja jest wtedy gdy ładnie ... i dostojnie Chiaki kopnie ten stołek ... a miliony to zobaczą na felixtronie ... jak pętla się zaciśnie ... tlen nie dopłynie ... zaczną się konwulsję ... ktoś na widowni się zrzyga ... ktoś zemdleje ... a ktoś zaśmieje ... zazwyczaj podczas ... smutnych i tragicznych momentów widać ... kto jak jest zbudowany ... czy z siły psychicznej ... słabości psychicznej ... czy ma poprzekręcaną psychikę ... wtedy jest śmiech ... taki skromny ... albo chory ... chcesz mieć przewagę psychologiczną ... to widać ... to cię zżera ... zżera , że jesteś już przeżytkiem ... nikomu nie potrzebnym ścierwem , które powinno leżeć albo w psychiatryku ... albo w domu pomocy społecznej gdzie srałbyś pod siebie ... dostając jedynie leki ... i posiłek ... chcesz być manipulatorem ... bo ukrywasz swe prawdziwe cele ... grasz na uczuciach ... stosujesz stare jak świat metody ... i efekty ... efekt aureoli ... regułę wzajemności ... pozory mowerku pozory ... może tą durną publikę uwiedziesz swymi wizjami ... ale gdy tak dojdziesz do nich głębiej to widzisz , że są one gówno warte ... jak twoja egzystencja w EWF ... pan main eventer z bożej łaski ... srał pies tą łaskę ... jesteś za stary ... za głupi ... więc czekasz podświadomie na dzień gdy pojawi się ktoś ... ktoś szybszy .... doskonalszy ... kto zdominuje cię w ringu ... kto pokaże , że ma interakcje z publiką ... która go kocha lub nienawidzi ... bo tylko wtedy będziesz wiedział , że jesteś starym spróchniałym durniem ... starającym się świecić ... lecz już dawno zgasłeś ... a tym światłem które cię ostatecznie oślepi będę ja ... młody ... szybki ... ekstremalnie przenikliwy ... psychopata z wizja i pomysłem na siebie ... nie raz ... nie dwa ... a osiem razy lepszy ... czysta forma zła ... zrodzonego z manipulacji ... złośliwości i mordu ... chcesz wytwarzać system sterowania stanem psychicznym innych ... nic z tego ... nie na mnie takie marne gierki ... widzisz wahadełko ... uważaj ... bo ono hipnotyzuje ... do tańca zaprasza ... omami cię ... zajmie to tylko moment ... twe powieki będą ciężkie ... aż je przymkniesz ... aż zaśniesz ... snem wiecznym ... bo jednym ta hipnoza daje nowe życie ... a innym je kończy ... widzisz klepsydrę ?? ... ziarenko po ziarenku umyka ... to twój czas jaki ci pozostał ... i tak będzie tam w poznaniu ... każda sekunda będzie jak takie ziarenko ... a taki każde ziarenko będzie jednym ciosem ... wykonanym z moich rąk i nóg ... z ciosy te będą jak wielkie głazy ... będziesz jak Syzyf .. z uporem będziesz się starał unieść tego czego nie możesz ... będziesz prawie juz u szczytu ... a ten głaz spierdoli się na ciebie pełnym ciężarem ... przyciskając mostek ... albo koścista dłoń twą aortę ... wytrzymasz jeden upadek ... może dwa ... lecz nie dziesiątki ... setki ... a gdy już będziesz zamroczony ... staniesz na prostych nogach .... będziesz się chwiać ... nastąpi to czego się w duchu boisz ... eksterminacja ... DACHAU ... wypierdolisz się z impetem na beton za ringiem ... a twój udział w tej walce będzie jak twa cała kariera ... żenujące ... wtedy będziesz mógł spierdolić ponownie do USA ... wyjedź do pracy na kolejne lata tym razem do Chin ... wróć ... poszukaj swego miejsca gdzie znów ktoś cię oszuka ... okradnie ... i kolejny raz trafisz na mnie ... a wtedy zostanie tylko jedno ... BIRKENAU ...

 

( Piach w klepsydrze przesypuje się do ostatniego ziarenka, kamera dokonuje zbliżenia na twarz Scotty’ego. )

 

... naciąć ci żyłkę kosa ... dotknąć mordercza dłonią ... zabrać Zycie raz ... to jak gaszenie zapałek na deszczu .... dostaniesz swój własny pierdolony holocaust ... nie będzie wiaterku z proszku ... nie będzie słońca ... nie będzie chęci ... nadziei i ochoty ... będzie kość ... będzie ona ... danse macabre ... to ta hipnotyczna moc ... moc kości ... japońskich kości ... sayounara bakayaro . [ żegnaj kretynie ]

 

( Chiaki ściąga stopę z małego krzesełka, po czym gwałtownie puszcza sznurek powodując opuszczenie kurtyny, w tym samym czasie Szahid odkłada klepsydrę i wahadełko pod stół . )

 

 

sztuka I akt I scena 5

 

 

oto historia .... o smrodzie ... biedzie ... i potrzebie akceptacji ... powolna droga ... staczanie się w dół ... a będąc tak gdzie już nie ma nic ... można albo zatracić się całkowicie ... albo odbić i wzbić na szczyt ... to historia o człowieku niegdyś wielbionym ... teraz jedynie upodlonym ... swym losem ... dokonaniami ... i bezsilnością ... w przerażającej matni uwięziony ... duszący się ... walczy ze sobą ... w smutek się kieruje ... trwa to dzień ... tydzień ... miesiąc ... aż znajduje tych ... którzy pozwalają mu się podnieść ... dają nadzieję ... lecz także osobowość zabierają ... smutkiem dobijają ... smutkiem terroryzują ... karmią iluzją ... aby go nasycić ... aby pogłaskać po główce ... aby jeszcze raz mógł wspiąć się na sam szczyt ... lecz zawsze ... zawsze wszystko może być inne niż obietnice płynące o tym świadczą .... wybrał drogę ... przez katechizm ... katechizm nocy ... lecz ... wewnętrznie jest bezsilny ... wstaje ... ale tak na prawdę pada ... walczy ... ale tak na prawdę nie robi nic ... aby wygrać ... kurtyna się wznosi ... smutny los się ukazuje ...

 

( Chiaki powolnym ruchem unosi kolejną kurtynę, za która kryje się postać kobiety, zamaskowanej jak poprzednie, siedzącej na starym drewnianym krześle, związanej wraz z zaklejonymi ustami. Chiaki podchodzi do osoby odrywa jej taśmę klejącą . )

 

Kobieta : całe życie to walka ... z przeciwnościami ... z tym co upada ... z tym co chce upaść więc trzeba pomóc mu przejść tę ostatnią drogę ... skrócić mękę ... zasypać biedę bogactwem ... taka potrzeba zdobywania ... pieniędzy , prestiżu ... chociażby idąc samotną ... smutną drogą ... gdzie msz tylko tych ... którzy cię rozumieją ... tych co czują to samo ... tych wybrańców ... wybrańców luny ... oni mają spopielałe serca ... nie ma w nich miłości ... jest rządza ... taka jak we mnie ... by być na szczycie ... by osiągać bogactwo ... nowe cele ... nigdy nie upadać i wiedzieć kto i gdzie jest ważny ... mam motywacje ... aby mieć to wszystko ... zwłaszcza godziwą zapłatę ... za kunszt jaki innym oddaje ... za siebie ... mimo , że za tym idzie ból ... smutek ... i smród ... ciągnie się za mną ... odejść nie chce ... a ja jestem ... jednym z tych co wierzą ... wierzą w czarną biblię ... biblię apostołów smutku ...

 

( Chiaki podchodzi do siedzącej kobiety ze swą lampą ultrafioletową naświetla jej klatkę piersiową na której widnieje napis – TOOL . Scotty podnosi jedno z prześcieradeł pod którym znajduje się mały katechizm . )

 

Scotty ... marionetka w rękach innych ... marionetka upadła ... marionetka pada ... i się nie rusza ... podnosi ją nędznik ... podnosi pierze i opiekuje ... marnym żywotem oczarowuje ... wiarą ... nabożeństwem nocy ... smutkiem ... tak TOOL ?? ... bakayaro ... jesteś idiotą skoro w to wierzysz ... powiedz ... powiedz mi jedno ... jak z dawnego mistrza EWF ... ważnej postaci ... mogłeś się tak sprzedać ... iść tam gdzie ... jest smutek ... do tych marnych pajaców z Vaclavem na czele ... no jak ??!! ... miałeś wielkie plany ... cele ... lecz ktoś je niedawno zniszczył ... turniej mistrzowski o pas EWF ... jesteś jedyną kaleką , która przegrała na jednej gali dwa razy ... Scyther cię zniszczył upodlił ... ale ktoś miał nad tobą litość ... i dostałeś miejsce w barażu ... gdzie co ?? ... no co się stało !!?? ... przejebałeś ... i to w jakim stylu ... jak pachołek ... więc się przyzwyczaiłeś do tej myśli ... że jesteś pachołkiem ... i szukałeś swego pana ... znalazłeś Vaclava ... lecz już nie jesteś pachołkiem ... teraz .... teraz jesteś jebaną marionetką ... w rękach marnego krasnala ... czarnego krasnala ... kiedyś miałeś sukcesy i śmierdziałeś szczynami .... nikomu to nie przeszkadzało ... absolutnie .... teraz jest prawie identycznie ... lecz sukcesów już nie ma ... a smród jest tak sam ... ale już go czuć ... gdy wchodzisz na rampę ... większość rzyga ... kolejna część zatyka nos ... jesteś wrakiem ... marnym , słabiutkim pionkiem ... jak ten jeden z tych dwóch na szachownicy ... a wiesz dlaczego biały kolor wam wybrałem ?? ... oj nie dlatego , że jestem bardziej zajebisty i zły ... choć to swoją drogą ... bo wasza złość ... wasz mrok ... przy naszym jest blada ... nie całkiem ... bo nawet chociaż raz nie potrafisz zrobić coś ... idealnie ... na tym to polega ... robić coś idealnie bądź nie robić tego wcale ... i jak ja mam cię szanować ... pff ... śmierdzący wieśniaku ... założę się , że jak każdy z waszej marnej kwintesencji prostoty ... i buractwa wyjebie się na ringu ... widownia was wyśmieje ... a wy jak skulone pieski polecicie do swego ołtarza ... odprawić czarną mszę ... za wasze smutki ... lecz nic nie jest monolitem ... coś się zaczyna coś się kończy ... macie większość pasów .. lecz to chwilowe ... lecz ... intryguje mnie jeszcze jedno ... jak Vaclav cię przekonał ... osuszył twa łzy po łomocie jaki zebrałeś z rąk Scy ? ... czy tak po prostu kazał założyć czarne ciuszki ... a może zagroził ... że wprowadzi kaźń ... no jak to wygląda ?? co ?? ... może sytuacje deprywacyjną masz ??? pan Vaclav zamyka cię w komórce ... ty się dusisz ... posiłku nie dostajesz i wykonujesz jego wszelkie zachcianki ... tak to jest ??!! ... lecz w tym jest swoisty sens ... bo ja wejdziesz tego pięknego dnia na ring ... ja będę tą komórką ... komórką bez klamek ... ze ścianami twardymi ... cios pierwszy i następny ... aż krew się pojawi ... zacznie się lać strumieniami ... najpierw małym ... większym i większym ... lecz ty ... ty to przeżyjesz ... bo nie jedno przeżyłeś ... lecz gdy się obudzisz po tygodniu w szpitalu ... z krwiakami i nacięciami na ciele bądź pewien ... pewien jednego , że czysta doskonałość ci to zrobiła ... jedna z części Children of Sensi ... po tygodniu wstaniesz ... lecz będziesz dyscyplinowany ... przez swego pana i władcę ... za to , że przegrałeś ... za to że on nie wygrał ... za to , że jesteście najbardziej żenującą grupą w EWF ... spójrz dokładnie na szachownicę ...

 

( Scotty porusza pinem jasnego koloru w przód, oba piony stoja w odległosi dwóch pół od ciebie w jednym rzędzie . Następnie widzimy, że jedna z wież czarnych posiada ten sam poziom umiejscowienia . Scotty bije jeden z pionów . )

 

Scotty : widzisz ... cię nie ma .... praktycznie nie istniejesz ... było was 4 został jeden ten najsłabszy marny i nieprzystosowany ... orkiestra rozbrzmiewa ... shihe no josou ... uwertura dla śmierci ... jedna jedyna ... po to by zasypać popiołem twoje nędzne oczodoły ... by zabić to co jeszcze się tli ... raz a dobrze ... ( Scotty energicznie zrzuca ze stołu katechizm . ) tyle jest warta twoja nędzna religia ... tyle co nic ... nadejdzie czas ... czas jihadu ... a zapoczątkuje go on ... jednosta wybitna ... doskonała ... SSSZAHID ... bo nic co marne nie wytrzyma ... a ty nie uciekniesz ... w Poznaniu ... czeka cię jedna droga ... i jedno ci pozostanie ... Yume no Kakera [ fragmenty pustych marzeń ] ... ... naciąć ci żyłkę kosa ... dotknąć mordercza dłonią ... zabrać Zycie raz ... to jak gaszenie zapałek na deszczu .... dostaniesz swój własny pierdolony holocaust ... nie będzie wiaterku z proszku ... nie będzie słońca ... nie będzie chęci ... nadziei i ochoty ... będzie kość ... będzie ona ... danse macabre ... bakayaro !! ...

 

( Chiaki opuszcza kolejna z kurtyn z dół, po chwili przechodząc do trzeciej od końca. )

 

 

sztuka I akt I scena 6

 

 

... to historia tragiczna ... w ogniu piekielnym zawarta ... gdzie pozorna śmierć jest powodem agresji ... ale to iluzja ... to porwanie ... kobiety i dziecka ... do antyku ... do zimna ... gdzie niepodzielność niegdyś rządziła ... gdzie jest mróz ... jest orient ... piękny widok ... i załamany on ... stracił to co kochał ... lecz jest on nudny ... jest on leniwy ... nie potrafi kochać ... a jak już twierdzi , że potrafi ... to nie potrafi tego okazać ... w żaden sposób ... tak je utracił ... zemsty chciał dokonać ... lecz upadł ... miał honor ... honorem była maska ... nie ma nic ... ani rodziny ... ani maski ... został upodlony ... upokorzony przez tego który sam ... padł ... sam zniknął ... za pomocą morderczej dłoni został pokonany ... nie ma już juz oprawcy ... lecz zawsze pojawi się ktoś bardziej chory ... ktoś doskonalszy ... ktoś kto posunie się dalej ... by spełnić swój byt .. swoje rządze ... a on ... ten tragiczny ... skrzywdzony przez oprawcę ... nie zrobi nic ... jedynie pozostanie mu płacz i żal ... padnie i się nie podniesie ...

 

( Chiaki podnosi szóstą kurtynę, widzimy kobietę podobnie jak w poprzednim przypadku przywiązaną do krzesła, w dłoni swej dzierży gromnicę, a na twarzy ma maskę teatralną. maska jest dramatyczna, rysy wyrysowane tam są smutne. Chiaki zabiera kobiecie świecę aby ja za chwilkę podpalić . )

 

Kobieta : nic więcej nie chcę ... tylko aby mnie ktoś kochał ... tak zwyczajnie ... aby mnie ktoś przytulił jak tego potrzebuję ... aby kochać i to odwzajemniać to takie piękne uczucie ... dodaje skrzydeł ... to zaczątek wielkich czynów ... człowiek doskonalszy jest gdy może kochać ... bez trosk ... bez bólu żyć ... dla siebie dla innych ... być panem swego losu ... w sztuce artystycznej się realizować ... i nie patrzeć na przeciwności losu ... czy to tak wiele ?? ... niby nie a jednak ... ktoś mi zabrał coś kiedyś ... coś co było najważniejsze ... lecz ja ... ja tego nie szanowałem ... sądząc , że jesteśmy najważniejsi na planecie wiele tracimy ... szukając czegoś daleko nie widzimy to co jest ważne tu i teraz ... a wielkie uczucie może nam odejść ... odejść nagle błyskawicznie ... i nie możemy zrobić nic ... bo to już przeszłość ... pozostaje ... żal ... i smutek ... albo ... żądza zemsty ... lecz to uczucie destruktywne ... wypala dziury od środka nie daje spać ... zabiera uczucia ... powstają lęki ... i psychoza ...

 

( Scotty wyciąga spod stołu wielki obraz na którym widać martwą kobietę z bliznami na całym ciele, między innymi z pociętym nosem na którymi widać litery S i W zapisane gotyckimi literami, lecz wykonane za pomocą tępego narzędzia, dodatkowo widać brak jednego oka, gdzie znajduje się wypalony oczodół. Chiaki podchodzi z zapaloną gromnicą w okolice twarzy kobiety, okresowo zbliżając jej płomień do skóry postaci lecz nie nadpalając jej. Kobieta głośno oddycha . Po chwili Chiaki zaprzestaje straszenia, zapala lampe ultrafioletową na ciele kobiety widzimy napis – NAS JAZZOWSKI )

 

Scotty : ... cóz za piękny obraz ... kwintesencja bytu ... życia i tego co doskonalsze ... czy śmierci ??... nie, przemiany ... tej jednej jedynej ... po to by droga była kręta i bolesna ... artystyczne dzieło ... lecz w praktyce doskonalsze zapewne było ... przypalona duma i osobowość ... jak ten oczodół ... tak Jazzowski ... co na to powiesz ?? ... wygląda znajomo ... ty ... ty jesteś chyba największym wrakiem emocjonalnym z całej plejady słabeuszy , których będę miał ... obowiązek ... przyjemność upodlić na gali w Poznaniu ... otóż mamy wielkiego artystę ... pan artysta od siedmiu boleści ... i nie jest to przenośnia ... najpierw była mafia ... potem chatka ci spłonęła ... poparzyłeś się ... myślałeś , że zginęła ci żona i dziecko ... i cóż ?? ... oj cuda się zdarzają ... twoja ukochana kobietka odeszła do innego ... do tego pajaca pseudo-króla Mamoru ... a czemu ?? ... bo byłeś największym frajerem w mieście ... bo zamiast się nią zając pisałeś gówniane dramaty , których nikt na deskach teatru nie chciał wystawić ... pan artysta ... wiecznie w obłokach zabujany ... i tak ci te obłoki weszły w krew , że nie miałeś innej rzeczywistości ... myślałeś , że żonka też jest w obłokach ... i sobie tłumaczyłeś ... że Wrestling ... że płacą ... że zapomnisz ... chuja zapomnisz ... bo zawsze się znajdzie ktoś kto ci to przypomni ... o tym , że jesteś największą kaleką ... żyjesz ale gówno z tego masz ... nikt o ciebie nie dba ... więc nawet jeśli zdechniesz na tym ringu to nie dostaniesz poklasku ... nie dostaniesz nic ode mnie ... jedynie wpierdol ... jedyne w swoim rodzaju tornado ... prosto z nowego yorku .... zacznij się przyzwyczajać do spadania z wysokości ... bo poczujesz się tak jakbym cię wyjebał z wieżowca ... mogę zrobić wszystko ... i nikt mi nic nie powie ... bo to hardcore battle royal .... co chcę to robię ... a ty .. śnisz dalej o swoich pierdolonych związkach kazirodczych w towarzystwie pięknych elfów ... ale ... oświecenie ... oświecenie teraz będzie !! ... powiem cicho ... ( cicho ) ... elfów nie ma ... i nawet jakbyś się tysiąc razy wkurwił ... chciał sobie strzelić w ten durny łeb ... to żaden cię nie uratuje ... lubisz telefony ... baardzo lubisz ... ale następnym razem jak będziesz chciał na kogoś napierdolić policji marny konfidencie ... to zastanów się czy warto ... bo ten ktoś może okazać się straszny ... może nie wielki ... nie najsilniejszy ... ale uzależniający ... wiesz w więzieniu jest przyjemnie ... zimno ... nie ma jedzenia za wiele ... którym ja i tak gardzę ... bardziej niż twoją mordą ... ale jak widzisz stoję tutaj ... nie ma krat ... jest teatr ... nie ma izolatki ... przesłuchań ... jest sztuka ... a to tylko preludium ... do tego co się wydarzy z tym marnym mieście ... myśl co chcesz ... bo jeszcze możesz ... od kiedy wejdziesz tam na ten ring ... gdzie wszyscy cię odbiorą jako mesjasza ... bo przecież jesteś teraz największym przyjacielem juppoza ... najlepszy tag team na świecie ... świetnie ... lecz wpierdol dostał Vaclav ... teraz masz okazje zobaczyć i poczuć jak to jest ... być w jednym ringu z pojebańcem ... gdzie musisz liczyć na siebie ... mimo wszystko to więzienie pamiętam ... bo do czegoś muszę mieć motywację żeby upodlić cię bardziej niż można było ... kobiety ci nie zabiorę bo już jej nie masz ... honoru też nie bo maski też nie masz ... ale ... za to że lubisz się bawić w wróżkę i obrońcę tego , który sam cię dobił ... dostaniesz prezent ... zgotuję ci jawną masakrę ... nie piłą mechaniczną ... kośćmi ... moimi ... taniec morderczej dłoni się zacznie ... twe nadgarstki zaczną pękać i usłyszysz tylko mój ... pierdolony chory śmiech hieny ... jak z klatki bestia wypuszczona ... która szuka mięsa ... nie bój się ja cię nie pogryzę ... bo gówna hiena nie dotyka ... jedynie padlinę ... wiesz czasem łatwo coś zrobić ... lecz są też ci co są pamiętliwymi skurwielami ... tak jak ja ... więc zastanów się czy było ... czy było kurwa warto !!?? ... ( Scotty odrzuca obraz za siebie, Chiaki gasi gromnicę. ) ... ... naciąć ci żyłkę kosa ... dotknąć mordercza dłonią ... zabrać Zycie raz ... to jak gaszenie zapałek na deszczu .... dostaniesz swój własny pierdolony holocaust ... nie będzie wiaterku z proszku ... nie będzie słońca ... nie będzie chęci ... nadziei i ochoty ... będzie kość ... będzie ona ... danse macabre ... zapamiętaj ten dzień i każdy następny ... o ile wstaniesz po gali ... o ile podniesiesz chociaż swe powieki ... bakayaro !! ... [ kretyn ] ...

 

( Chiaki podchodzi do przedostatniej części kurtyny, chwyta za sznurek lecz go nie pociąga, spogląda na Whipeda który uśmiechając kiwa z aprobatą swą głową. )

 

 

 

sztuka I akt I scena 7

 

 

oto prosta historia ... o prostocie ... a może nawet prostactwie ... o kimś banalnym ... bez wielkiej osobowości ... z powierzchownością porywającą nędzników ... pozornie piękny człowiek ... fizycznie ... lecz psychicznie nikt ... zwykłe zero ... ciągle szukający aprobaty ... ciągle pochwał ... łykający je ... jak kolejny kieliszek alkoholu ... to zwyczajnie i naturalnie ... bez wartości w sobie ... bez wiary w przegraną ... złudna wizja w jego umyśl pływa ... o tym aby się dorobić ... nie zmęczyć i wrócić .. do domu ... w smutne życie wzbogacone ewangelią nocy ... luna to jego pani ... a introwertyk jest jego panem ... mimo , że on jest wesoły ... czasem i zaradny ... to, to go dobija ... ta świadomość kresu ... i ewolucji ... bezwzględnej ewolucji , która zabiera mu perspektywy ... on tak nie chce ... ale jak ślepy mnich tam idzie ... chce poklasku a słyszy śmiech ... chce prestiżu a siedzi tak na prawdę w piwnicy ... tak rysuje się przedostatnia historia tego teatru ... o smutku ... i tragedii ... bezsilności osobistej ....

 

( Chiaki podciąga siódmą już kurtynę za która znajduje się kobieta, za założoną maska na twarz, niczym nie skrępowana, z małą gitarą w reku. Scotty odsłania w tym samym momencie przedostatnie prześcieradło pod którym skrywa się mała atrapa pasa EWF Evolution Title . )

 

Kobieta : młodość daje ... daje to co chcesz .. daje wierzyć w siebie ... powstają rządze ... marzenia ... wspomnień jeszcze nie ma więc trzeba zrobić coś by je mieć ... coś osiągnąć .. dla mnie to pieniądze rządzą światem ... one są wyznacznikiem siły ... a nie praca nad sobą ... bo po co się starać męczyć ... skoro można mieć coś już ... a inni zdobywają to latami ... to nie mój świat ... w moim są szybkie samochody ... szybki progres ... i piękne kobiety ... to jest kwintesencja życia ... żyć tak aby się bawić ... lecz nie zapominać o smutku ... mieć swoją enklawę ... gdzie udamy się aby pomyśleć nad swym losem ... by kolejny raz ... ascezą i mrokiem zachęcić się do łatwego zdobywania ... pieniędzy ... czyli władzy ...

 

( Chiaki podchodzi do kobiety aby rytualnie naświetlić ją promieniami ultrafioletowymi, gdy to robi widzimy duże litery – IZZY NILSEN . )

 

 

Scotty : tak ... ostatnie ogniwo marnego łańcucha ... apostoł smutku ... ten najsłabszy ... tego co można złamać jak spróchniale drzewo lub starą zapałkę ... Izzy jesteś kruchy jak zardzewiały gwóźdź ... biegasz to tu ... to tam ... afirmujesz nam pieniądze jakby były najważniejsze ... a one nie spełniają marzeń ... no chyba że ktoś ma małe ambicje ... one pomagają żyć lepiej ... tak po prostu ... żyć bez trosk ... ale zapominasz ... zapominasz durniu co jest kwintesencją bytu ... EWOLUCJA ... masz ten pas ( unosi atrapę w górę ) .... i co ?? ... nic bo twój run z nim skończy się szybciej niż się zaczął ... a gitara nic ci nie da ... nic na niej nie zagrasz ... nawet mnie nią nie dotkniesz ... bo nie zdążysz ... zapomniałeś jak brzmi nazwa tego trofeum ... evolution ... ewolucja .. czyli teoretycznie musisz być ewolucyjnie rozwinięty aby to dzierżyć ... aby bronić i się tym chwalić ... a dla mnie posiadanie tego pasa przez ciebie to jak rzucanie pereł przed wieprze ... nawet nie wiesz czym jest ewolucja ... dlaczego ?? ... bo o nią nie dbasz ... a to wielki błąd .. bakayaro !! ... wielki ... bo ona jest esencją życia ... ona sprawia , że krew pompuje i płynie szybciej ... że wiesz o co walczysz ... wydzierasz kolejny kawałek mięsa ... chcesz kasy ... tylko i wyłącznie ... kasa .. auta ... panny ... i co ?? ... auta ci się znudzą ... to kupisz nowe ... ale znów znudzą ... panny zbrzydną ... kasa się skończy i co ?? ... jedno wielkie gówno będziesz miał z tego ... bo ewolucja jest wieczna ... mijają dnie ... miesiące ... lata ... ba kurwa wieki !! ... a ona trwa ... a to co kochasz .. zmienia się jak moda ... wstąpiłeś do sekty skrzata ... i co ?? ... dał ci on oparcie ... powiesz dał .... gówno dał !! ... iluzja żyj nią dalej ... a kiedyś ktoś cię uświadomi błyskawicznie i dokładnie ... i tak wiem , że na następnej gali pierwsze co zrobisz to schowasz się za sutanną Vaclava ... bo sądzisz , że on ci pomoże ... a jak mi ci ma pomóc skoro .. ty sam nie wiesz , że on pierwszy wyleci ... bo tak będzie ... wyleci ... to polecisz do mortala ... on też odpadnie ... potem toola ... i zostaniesz sam jak ten marny jasny pionek na szachownicy ... ( Scotty przesuwa czarną wieże w przód jedno pole przed szeregiem pionu. ) nic ci nie zostanie ... jak twoja kasa ... skończysz się pajacyku ... a moja ewolucja ... ona cię zadusi ... zniszczy i upokorzy ... zostaniesz sam ... opuszczony przez innych ... na mej łasce ... ta twoja hiperakceptacja aby cię wszyscy uwielbiali jest żałosna ... bakayaro !! ... bo przejdzie jak letni deszcz ... teraz jest potem jej nie ma ... a doczesność ... doczesność cię złapie ... cię zdusi ... i zniszczy ... możesz potem się zmienić ... grać koncerty ... lecz kiedyś wyjdziesz z hali sam ... będziesz szedł opuszczoną uliczką ... i spotkasz ją ... spotkasz hienę ... i ... zostaniesz ofiarą ewolucji ... ... naciąć ci żyłkę kosa ... dotknąć mordercza dłonią ... zabrać Zycie raz ... to jak gaszenie zapałek na deszczu .... dostaniesz swój własny pierdolony holocaust ... nie będzie wiaterku z proszku ... nie będzie słońca ... nie będzie chęci ... nadziei i ochoty ... będzie kość ... będzie ona ... danse macabre ...

a on się zaczyna ... przygotuj się na czarny .. jebanie szybki i silny islam ...

 

( Scotty atakuje czarną wieżą białego pionka na szachownicy nie ma już żadnych białych figur . Chiaki opuszcza kurtynę . )

 

... ostateczne unicestwienie 2-0 a było 2-4 .... wszystko jest subiektywne ... to co szczupłe i kościste nie zawsze pada ... a to co silne nie zawsze wygrywa ...

 

 

( Chiaki podchodzi do ostatniej kurtyny, chwyta delikatnie sznurek lecz go nie ciągnie ku sobie. )

 

sztuka I akt I scena 8 ostatnia

 

... i nadszedł kres ... ostatnie tchnienie ... bestii ... osa tam żyje ... zwykły pies .... eksperyment na człowieku ... tak narodził się on ... niby ma mordować .. lecz można go złamać ... niby jest silny ... lecz tępy ... słyszysz jego puls ... to adrenalina ... od sterydów ... od chemii ... od tego co nieczyste ... on chce pozabijać ... lecz jak każdy ma słabe strony ... każdą jednostkę można upodlić ... intelektem ... sprytem ... bo to tylko pies ... nic ważnego ... szczeka ... biega ... tuman czarny ... czarno-żółty .... na żarcie czeka ... nic sam nie potrafi ... jest bezbronny bez pana ... gubi się ... skulony odchodzi ... gdy moc anorektyczną widzi ... bo szans nie ma ... ani przyszłości ... taka jest podstawa tej miłości ... tej sceny ostatecznej ...

 

 

( Chiaki podnosi ostatnią kurtynę, widać kobietę, która ma założoną na twarz maskę a na masce kaganiec, Scotty podnosi ostatnie prześcieradło pod którym znajduje się kawałek mięsa. )

 

Kobieta : my bestie nie czujemy ... my grabimy ... my mordujemy ... do posagów się pchamy ... aby mieć ... bez celu ... by mieć ... by żyć ... bo bez tego jesteśmy bezużyteczni ... to nasz instynkt ... instynkt mordercy ... on nam mówi co robić ... kiedy i gdzie ... jak i kogo zamordować ... dla zysku ... albo pogryźć ... tylko tyle ... bez większej myśli ... bez czucia ... dla siebie ... egoizm bliższy jest nam niż kraj ojczysty ... każdy inny człowiek niższy ... bronią w rękach tyranów jesteśmy ... tylko by zdobyć zgrabić ... i załatwić sobie lesze życie ... tak potrzeba egzystencji ...

( Scotty odwraca się w stronę telewizora, po chwili włączając nagranie DVD. )

 

( Kamera ukazuje nam pustkowie ... lecz pustkowie posiada dziwną aurę ... czuć nieznaną woń ... taka mieszanka ... popiołu ... i smród nadpalonych ludzkich członków ... W oddali widać tory kolejowe ... tory ciągnące się przez wiele kilometrów ... nieopodal zabudowania ... długie domy ... mają urok kaźni ... więzienia ... wszędzie drut kolczasty ... wszystko opustoszałe ... zimno ... ciemno ... i surowo to jedyne odczucia gdy kamera ukazuje nam obraz ... co rusz napotykamy na krzyże ... różne ... drewniane ... plastikowe ... i miedziane ... kamera ukazuje nam wizję przez kilka minut obracając się ku różnym stronom ... po kwadransie ... słychać głośny gwizd ... gwizd nadciągającej zguby ... dla jednego ... psa ... to jedzie hiena ... nadjeżdża pociąg ... parowy ... nad nim unoszą się tumany dymu ... sadzy ... i zanieczyszczeń ... pociąg hamuje ... słychać ogłuszający pisk metalu ... iskry tworzą białą ścianę dymu ... pociąg traci na prędkości ... aż w końcu staje nieruchomo ... z pociągu wysiadają ludzie ... najczęściej tacy , których celem jest wycieczka do miejsca ... bólu ... odwagi i zniszczenia ... wysiadają kolejno ... aż znikają wszyscy we mgle .. przewodnicy prowadzą ich do muzeów ... jednak .... jednak nie wszyscy przyjechali tu zwiedzać ... otóż na samym końcu wysiadają dwie osoby ... młody przystojny mężczyzna i kobieta spojrzeniem przypominająca lód ... jest to Scotty Whiped i jego managerka Chiaki ... wysiadając udają się do jednego z miejsc przetrzymywania eksterminowanych ... poruszają się wzdłuż torów kolejowych ... )

 

Scotty Whiped: ... czujesz Chiaki ... czujesz to powietrze ten dym ?? ... tą zawiesinę między życiem a śmiercią ?? ...

 

Chiaki: czuje, mój panie ... coś z nim nie tak ??

 

Scotty Whiped: ... nie ( uśmiechając się ) ... wręcz przeciwnie ... tu jest prawdziwe powietrze ... tu jest mój właściwy dom ... tu pachnie życiem ... nie doczesnym ... tym dymkiem ...

 

( Idąc dalej wzdłuż torów kolejowych obie postaci natrafiają na szkielet psa ... Scotty pochyla się nad nim dokładnie go wąchając ... )

 

Scotty Whiped: Zobacz ... Chiaki ... to pies ... a wiesz jaki ?? ... największe gówno ... zgnilizna ... Rottweiler ... tak Rott kurrrwo ! do Ciebie mówię ... kosteczki twoich braci tu leża ... ale tych ... tych nie warto dotykać ... bo to zero ... nic ... piedestał zgnilizny ... nie warto wąchać .. czuć ... być koło nich ... pewnie ktoś go przejechał ... osrał ... bo pies to głupi zwierz ... prosty jak chłop ... marny ... bez cnoty ... biega ... śmierdzi ... i jedynie do komory się nadaje ... jakiej ?? ... ty już wiesz ... jak raz dwa ... rottek wchodzi do pieca ... do pieca wchodzi a śmierdzące mydełko wychodzi ... to jak klaskanie rękami podczas mrozu ... być tobą to hańba ... bo hiena ... hiena ma więcej w łańcuchu pokarmowym do powiedzenia ... sama zdobywa .. sama wącha ... sama poluje ... czeka ... atakuje ... krwawą jatkę ofierze prezentuje ... a ty ... pies zasrany ... do pana jak wół uwiązany ... czekasz na karmę ... na mięso ... na kasze ... na wyroby ... a masz w sobie gówno ... tak dobrze słyszysz w środku same odchody ... ja nie musze czekać aż zgnijesz ... bo tu już gnijesz ... nie musze patrzeć na twój pysk ... bo hiena ma więcej honoru ... krew z krwi hiena krąży na możność zabicia czeka ... chcesz z hieną walczyć ?? ... zapomnij ... hiena poczeka ... aż spokojnie wejdziesz na ring ... hiena usiądzie w rogu ringu ... hiena powącha ... hiena szarpnie ... hiena wyciśnie ... zaciśnie kły ... pazury ... zerwie skórę ... przegryzie tętnice twa ... hiena cię chce w ringu ... aby zabić ... aby zniszczyć ... przegryźć ... pokazać kto jest ważniejszy ... lepszy ... kto kończy a kto zaczyna łańcuch pokarmowy ... kto poluje ... a kto dostaje ... krew z krwi ... hiena chcę Ciebie w ringu ... samego ... wejdziesz szczęśliwy ... a zakończysz wyniesiony ... wyniesiony bez cnoty .. wiary i radości ... bo powyrywam ci wszystkie kości ... nogami do przodu wyjedziesz ... kurwa !! nie wyobrażasz sobie jak ja to kocham ... szczuć ... pic ... co pic ?? osocze ... twoje osocze ... chuj , że zgniłe ... nie obchodzi mnie to ... ja je chce .. to ambrozja .. nektar jeden jedyny ... panie ‘ wjebałem sobie do mordy koksu bo taki ze mnie mistrz tajskiego boksu ‘ chuja znaczysz ... chuja wiesz ... jesteś pierdolnięty to fakt ... ale brak ci pokory dlatego przepierdolisz te zapory .. zapora jest jedna to ja ... hiena ... tyskiego zjesz ... pokonasz ... dobijesz ... ale morda ci zrzednie gdy wejdziesz do ringu .. z moja siłą ... bo ja jestem rasa panująca ... wszechstronna i zabijająca ... moja rasa czeka na takie gówno jak ty by to się już skończyło ... co skończyło ... pajacowanie w masce w kształcie czaszki ... jebany eksperymencie ... jak projekt monster jesteś pojebany .. wyjebiesz się na pierwszym zakręcie w ringu ... bo to co widzisz to tylko preludium to preludium jest tu to auschwitz nic wielkiego a jednak to cię zniszczy dobije i snem wiecznym okryje ... naciąć ci żyłkę kosa , dotknąć mordercza dłonią , zabrać Zycie raz , to jak gaszenie zapałek na deszczu , dostaniesz swój własny pierdolony holocaust , nie będzie wiaterku z proszku , nie będzie słońca , nie będzie chęci , nadziei i ochoty , będzie kość , będzie ona , danse macabre ... jesteśmy tu w Oświęcimiu nie w brzezince ...ale zaczyna się gra .. ten jeden jedyny wyjątkowy taniec .. tanieć morderczej dłoni ... skończy on tylko jedno ... preludium do rzeczywistości ... bez swej witalności ... wyrwę ci kości ... zaczniemy sparować ... podejmować walkę ... ale to ja wyjde ... rzucę wszystko na jedną kartę ... rozpierdolę cię ... wiesz czym ?? nie !! ... jedno słowo święte tutaj najmocniej pierdolnięte ... to jest ono to BIRKENAU .... odwieczna walka zwierząt w ewolucji ... moja się dopełniła ... istota doskonała ... nikogo się nie będzie bała ... zgnoi wszystko ... zniszczy zasypie pyłem ... wyrwie serce ... a to przyniesie więcej radości niż możesz znieść ... więcej niż wytrzymasz ... ja czekam ... zagraj w moją grę ... gdzie ustalam zasady ja ... wygrywam ja ... rozpierdalam ja ... a chiaki podrzyna gardło lekko i swobodnie bo taka jest oznaka jej miłości ...

 

to prawda ... to rzeczywistość ... to BIRKENAU

 

( Obraz na telewizorze gaśnie, Scotty chwyta kawałek mięsa )

 

... chcesz piesku chcesz ?? ... to o swoje walcz bo jedynie co ci pozostanie po tej walce to skulony ogon i pobita morda ... tak rott nie ma lekko ... wpierdol cię czeka ... każda twoja kość należy od teraz do mnie ... ja je połamie ... ja je wyrwę ... a potem zbuduje sobie pomnik ... wielki i doskonały by już żadna kurwa taka jak ty nie stanęła na mej drodze ... będziesz miał nowy skansen martyrologii ... tak po prostu ... wchodzisz na ring ... a potem wyjeżdżasz z niego na noszach ... prosto i błyskawicznie ... po to by złożyć nam hołd ... Scotty ... Chiaki i Mitsuko połączenie doskonałe ... nie znasz tej ostatniej lecz ... poznasz ... i zaczniesz cierpieć ... pies zacznie klękać ... a teraz niech opadnie kurtyna i to co sądzi , że jest lepsze od doskonałości ... niech wejdzie na ring z prawdą ... mroczną ... i brutalną .... czekam na was w poznaniu ...

 

( Scotty ponownie podnosi ze stołu pilota i włącza nagranie)

 

http://www.youtube.com/watch?v=Ufbm2TMHRJ4

 

( Obraz stopniowo zanika )

 

Scotty : ( śmiejąc się ) ... ona nadchodzi .... Mitsuko ... Chiaki ... Szahid ...

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

  • Odpowiedzi 7
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    2

  • Vaclav

    1

  • Camp

    1

  • HcK

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Plus za pomysł ... ciekawie i oryginalnie. Trochę mniej mi się pojazdy podobają i długość,ale zapewne czołówka BR będzie ...

  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Pomysły to faktycznie plus, nawet duży plus. Opisy również, nie ma co się czepiać. No w speecach widze taki minus. Bo nimy mamy dostojność, perfekcje nieosiągalną dla innychm a tu jakieś teksty, o gównie na przykład. No niby taki gimmick, ale jakoś takie połączenie średnio mnie sie podoba.

  • Posty:  1 160
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Rzeczywiście ciekawy ten pomysł, ale przyznam się, że przeczytałem tylko kawałek I Partu i II i z tego wnioskuję, że wyszedł Ci Bardzo Dobry(zajebiście) RP, a te 'pojazdy' w niektórych miejsach nawet mi się podobały :] .

7894118684ede4cf290d46.jpg


  • Posty:  5 936
  • Reputacja:   41
  • Dołączył:  04.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Gdyby zebrać same kropki z tego RP to objętościowo zajmowałby tyle co mniejszy RP taki z lower-cardu.. :P

5030302694ac1c2a0d14d2.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gdyby zebrać same kropki z tego RP to objętościowo zajmowałby tyle co mniejszy RP taki z lower-cardu.. :P

 

Też mu to mówiłem 8)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jakiś cel one spełniają . Tak samo jak tytuł .

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  1 202
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RP ma bardzo podobny klimat do poprzedniego, plus pomysł, opisy i długi ale ciekawy speech = świetny RP.

10136801454e08b07ab2e86.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...