Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Spacer po alei nokturny


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Na początku był chaos. Wiele w tym racji, gdyż oto obiektyw kamery gości na ulicy prowadzącej do centrum któregoś z większych miast Polski. Ciemnogranatowe niebo jest niczym zasłona dla ludzkich spraw toczących się na ulicach – żyłach urbanistycznego organizmu. Oświetlonymi przez latarnie chodnikami przechadzają się pojedyncze grupki, lecz da się zauważyć również osamotnionych wędrowców. Jednym z nich jest Apostoł Smutku – Vaclav. Śnieg trzeszczy pod ciężarem jego stóp obutych w glany. Czarne, szersze bojówki, oraz bluza z wydrukowaną okładką albumu Metallici – Master of Pupets, z naciągniętą na nią ramonezką stawiają czoła zaledwie kilkustopniowego, ale jednak, mrozu. Długie, brązowe włosy opadają w dół, przyciśnięte przez założoną na głowę czarną czapkę. Vaclav stawia krok za krokiem, jakby nigdzie mu się nie śpieszyło. Idzie wciąż przed siebie, jakby tylko parcie do przodu wzdłuż tego obleczonego zdeptanym śniegiem chodnika miało dla niego jakąś wartość. Mija kolejne wystawy sklepów, których bezpieczeństwo zostało powierzone okratowaniu, czy też naklejkom informacyjnym różnych agencji ochraniarskich. Nagle spomiędzy odgłosów przejeżdżających obok aut wyrywa się krzyk – Zaczekaj na mnie! Kamera przemieszcza się przed postać Tag Team Champa, by w dalszym planie ukazać śpieszącą za nim Tamarę Ostrowską, ubraną w jakiś szykowny płaszcz. Jej ciemne włosy ozdobione zostały małymi drobinkami śniegu zmierzającymi powolnym lotem ku ziemi, by tam zakończyć swoje istnienie. Przyśpiesza kroku, by niemal zrównać się z Vaclavem.

 

Tamara „Antonella” Ostrowska: Mówię Ci, byś na mnie zaczekał.

 

 

Żądanie te spotkało się z zerową reakcją Vaclava.

 

 

Antonella: Tyle narzekasz na samotność, a kiedy znajduje się ktoś, kto chcę Cię wysłuchać, to odwracasz się do niego plecami!

 

 

Krok, potem następny. Byle jak najdalej… Byle zostawić cały świat za sobą…

 

 

Antonella: Dobra, ty skur… Draniu! Nieważne, że to nie porządku względem mnie. Tak naprawdę , to nie porządku względem ciebie samego!!

 

 

Zatrzymaj się… Nie, idź dalej, nie daj pochwycić się w sidła prowokacji.

 

 

Antonella: Przyznaj się, że boisz się porozmawiać!

 

 

Idź, idź… Nie, za późno… Wszystko się zatrzymało…

 

 

Vaclav: Boje się porozmawiać?

 

 

Antonella: Tak, boisz się porozmawiać, gdyż tak przywykłeś do swego stanu, że wszelkie zmiany wywołują w tobie lęk.

 

 

Vaclav (odwracając siew jej stronę): Jestem po prostu dzieckiem czasów pogardy, zrodzonym w łonie społecznego odrzucenia.

 

 

Antonella: Co ty chrzanisz?!

 

 

Wznów swoją ucieczkę, pędź szybciej od samego światła, pozwól wszystkiemu przeminąć…

 

 

Antonella (widząc, iż Apostoł powoli zbiera się do odejścia): Wyjaśni mi to… Skoro już tu marznę, to chce wiedzieć przynajmniej co tam kryjesz w swoim poranionym umyśle.

 

Vaclav (spoglądając na wystawę sklepu spożywczego, skrytą za metalowymi kratami): Od dzieciństwa wmawia się nam, jak wspaniałym miejscem jest świat. Nauczyciele posługując się białą linia kredy starają się nakreślić jego niezmierzone możliwości. Pociągnięcie za pociągnięciem wyznaczają uczniom horyzont poznania. Matematyczna ścisłość liczb i kształtów, duchowe poznanie poezji, chemiczne właściwości otaczającej nas materii. Ale w przeciwieństwie do idealnej prostej zawartej w teorii, ta na tablicy musi znaleźć swój koniec, ostateczną granicę wyznaczoną przez krawędź tablicy. Czy wiesz, co znajduje się dalej? Obszar objęty nazwą „nieznane.” Nieznane, czy też niechciane? Tam, gdzie nie dociera biała linia porządku, rozgaszcza się chaos. Społeczeństwo zakreśla szerokie koło, wyznaczając zbiór pożądanych jego elementów w środku. Zaś za linią graniczną znajdują się ci, którzy swoją wartością im nie dorównują. Dlatego też odgradzają się metalowymi kratami, by nie dopuścić do zniekształcenia wzoru opisujących zbiór ich istnień. Pod zmienną X, oznaczającą to, co jest niechciane znalazłem się i ja… Niechciany, dlatego że moje poczynania zawarte są wśród innych wskaźników. Niechciany, dlatego że nie potrafiłem dostosować swojego wektora ruchu do pozostałych. I chociaż nie raz obeszłam ów okrąg, zawsze co widziałem, to stalowe kraty. Mogłem chwytać je z całych sił, krzycząc przy tym bez ustanku, efekt zawsze był taki sam – dla tych po drugiej stronie zawsze pozostawałem niezauważalny. Co wtedy? Co wtedy?!!! (Chwytając za kraty) W rozpaczy porządek znajduje ostateczne poświęcenie… Próby przebicia krat przyniosły tylko rany tak głębokie, że ich ból towarzyszy mnie każdego ranka. Niepoliczone szarpnięcia połamały moje palce, poharatały skórę, uwalniając małe strumyki życiodajnej krwi. Pozostało mi tylko powrócenie w czerń tablicy, by w ciszy i w chłodzie pozwolić im się zagoić. Pozostało tylko wspomnienie porażki oraz blizny rozcinające moje dłonie, przestrzegające przed ponownymi próbami. „Gdy patrzysz w otchłań, ona patrzy na ciebie.” Zdałem sobie w końcu sprawę, że w owych ciemnościach nie jestem sam… Znajdowali się tam również inni, spoglądający z tęsknotą na białą linię graniczną. Odnalazłem ich, by wysłuchać ich trosk… Z każdego pragnienia odnalezienia się w środku wzoru powstało to, co znane jest jako Ewangelia Zmierzchu.

 

 

Antonella: Co to jest ta Ewangelia Zmierzchu? Założyłeś jakąś sektę?

 

 

Vaclav (puszczając kraty): Czy miałaś kiedyś sen tak piękny, że chciałaś w nim pozostać na zawsze? Sen, w którym twoje najskrytsze pragnienia stają się częścią tworzącą ową senną rzeczywistość ułudy. Bierzesz kolejny wdech, poprzedzony wydechem, tak cicho i spokojnie, by jak najdłużej go kontynuować, nie chcąc, by odszedł. Lecz nachodzi to co nieuniknione – zbłądzony promyk światła wkrada się do twojej sypialni, w swej jasności spalając resztki jakże umiłowanego snu. Chwytasz się go resztkami sił, przyciskasz do siebie, lecz wymyka ci się przez palce, unosząc się ku górze. Wraz z kolejnymi sekundami dnia unosi się ku niebu, zanikając w blasku słońca. Pozostawia po sobie pustkę, uczucie swojego niespełnienia. Iluż ludzi zamykało oczy ponownie, byle powrócił. Co się wtedy dzieje? Absolutnie nic, widzą tylko ciemność. I jeszcze raz i jeszcze raz… Skutek jest zawsze taki sam – ciemność, z którą będą musieli zmagać się aż do nadejścia następnej nocy, oferującej jego ponowne przeżycie. Iluż ludzi przeżywa rozczarowanie nadejścia ranka? Tym właśnie jest Ewangelia Zmierzchu – słowa wypowiedziane w przekleństwie dnia odbierającego iluzje sennych krain. Niezliczone razy pełne sennych marzeń podarowała mnie Luna, by zostały one zabrane przez Dzień. Dlatego wiem, jakie to uczucie… Dlatego przyjąłem na siebie ciężar posłannictwa ich wiadomości. Reprezentuje ich pragnienie odnalezienia się wśród społeczeństwa, które porzuciło ich na śmietniku ludzkich dusz. Z każdą Wrestlepaloozą chce pokazać, iż dzień, w którym ich sny staną się jawą, jest coraz bliższy. Gdyż, bowiem z nadejściem Ragnaroku zniknie świat, kradnący ich marzenia, żerujący na ich snach…

 

 

Antonella: Dobrze to zrozumiałam? Uważasz się za reprezentanta bandy wyrzutków? Przecież takim jak oni, takim jak Ty, potrzebne jest mocne otrzęsienie się, a nie bawienie się w jakieś stowarzyszenia ofiar tego świata.

 

 

Przejdź dalej… Pokaż to wszystko z innej perspektywy…

 

 

Vaclav idzie dalej, by dojść do wystawy sklepu odzieżowego. Drogie, pięknie skrojone garnitury zastygły na manekinach, stworzonych wyłącznie w celu ich eksponowania. Sąsiadują one z innymi, odzianymi w szykowne suknie, odznaczające się subtelną elegancją. Vaclav i Tamara spoglądają na wystawę, tworząc wrażenie, iż są zakochaną parą. Jak cienka granica oddziela prawdę od fałszu…

 

 

Vaclav: Spójrz… Tylko cienka tafla szkła oddziela nas od tego mikroskopijnego świata niewyobrażalnej elegancji. Tak samo jest w każdej federacji. Cienka granica oddziela super gwiazdy main event’owego firmamentu, od tych, którzy szukają w ringu odkupienia, czy też środka na zabicie swoich demonów. Tak jak The BackStabber i Ordinary Mortal. Dwa indywidua znające najciemniejsze zakątki ludzkich dusz. ‘Stabber, człowiek posiadający wiedze tak wielką, iż jest zdolny zadać niewysłowione cierpienia. Podróżując z kontynentu na kontynent szukał zrozumienia, jakiegoś porządku w bałaganie swojej egzystencji. Nie bał się zaryzykować życia, by nauczyć się, czym jest honor, lojalność - wartości zapomniane przez ogół przeciskający się przez kolejne godziny swego życia w pogoni za pustymi wartościami. W Disciple of Sorrow odnalazł możliwość ukazania mylności ich postępowania. Ordinary Mortal – w dniach dawno minionych adwersarz, obecnie sojusznik. Pogrążony w Maelstromie psychicznych schorzeń, przybity do łoża farmakologicznych tortur, czekał – czekał na uciszenie się sztormu i wyrwanie się z ciasnej klatki obłędu. Po ponad dwóch latach… Dwóch latach trwania w paraliżu jaźni, wychodzi poza to wszystko, by odnaleźć się w zupełnie obcym mu miejscu. Kto wtedy wyciąga ku niemu dłoń? Kto proponuje zaspokojenie jego chęci do odczucia przynależności? Tylko Disciples of Sorrow… Gdyż dla reszty ludzi stał się pariasem, czymś niegodnym kontaktu. Wymijają go na ulicach, nie chcąc dopuścić faktu jego istnienia do swojej świadomości. Tylko wśród tych, którzy głoszą nadejście Ragnaroku, może znaleźć miejsce, którego nic nie podważy, nikt mu nie odbierze. Dzięki nam może znów spokojnie trwać pośród rzeszy ludzkich, jako gwiazda wrestlingu i jako człowiek. Inni znajdują w nas akceptacje dla ich własnych przekonań. Tak jak Izzy Nilsen, który trwał zwodzony przepychem świata aż do chwili objawienia mu mądrości Luny. Wraz z zmamieniami czarnych skrzydeł posiadł informacje o tym, co skrywa w sobie niebo pod panowaniem nocy. Potrafił znieść na dalszy plan otaczające go bogactwo, by dostrzec tych, którzy podążają inną ścieżką. Ścieżką wyznaczoną przez blade promienie księżyca, wiodącą przez samotność, gorycz i żal… Mimo swojego nieznacznego doświadczenia, potrafił towarzyszyć mi w posłannictwie, przy okazji udowadniając, iż zdobycie mistrzowskich laurów jest możliwe dla każdego, kto podąża w tym samym kierunku. Ale także obrazując rozmiar poświęcenia, jaki jest do tego potrzebny… By rozbić szklany klosz luksusu w celu konfrontacji z światem zewnętrznym. Ilu z tak zwanych „normalnych” ludzi jest gotów na taki wyczyn? Zaprawdę… niewielu. I wreszcie ten, który przez lata wspinał się ku chwale bycia EWF World Championa, by runąć w dół po kilku minutach… Był to lot zakończony bolesnym rozbiciem się o płaszczyznę zapomnienia. Od tamtej pory tłumił w sobie wzbierającą niechęć, próbując okiełznać ją zasadami przyjętymi przez większość. Ale w końcu spełniło się nieuniknione - musiał poddać się wewnętrznemu przymusowi… Tool musiał ukrzyżować demona przeszłości, by powitać nową przyszłość. Przyszłość, w której bez najmniejszych zahamowań będzie mógł ukazać swoje wnętrze, nie zważając na przykazania maluczkich… Myślę, że w głębi swojej duszy czuje ulgę, gdyż wybawiliśmy go od wpływu tego wszystkiego, co stanowiło ogniwa kajdan skuwających jego najskrytsze pragnienia. Mówią, że Disciples of Sorrow nic z sobą nie prezentują. Że stanowią niewybredną rozrywkę dla ogółu skupionego wzdłuż krawędzi kwadratowego pierścienia. Lecz na następnej WrestlePaloozie damy świadectwo, iż oni wszyscy błądzą w obłudzie stworzonej na potrzeby społecznego porządku. Niechlani, odrzuceni, pominięci, przeklęci… oni to właśnie będą tryumfować w Hardcore Batle Royallu, pomiędzy sobą decydując o losach Fuck The World Title. Każdy z nas jest świadom, że wchodzi na ten ring, by zrealizować swoje ambicje, jednocześnie rujnując czyjeś. Ale jesteśmy w stanie się z tym pogodzić, gdyż w krwawych walkach ludzkość okazuje swoje prawdziwe oblicze. Jakże trafnym dodatkiem jest zasada „Hardcore.” Dostarcza nam ona nieograniczone możliwości w sposobach dręczenia przeciwników, obciążając ich brzemieniem bólu sprowadzonym poprzez kolejne uderzenia całego asortymentu instrumentów udręki. Tylko po to, by odnaleźli się poza granicą…

 

 

Przekrocz granicę, oddzielającą statyczny stan normalności, od zmiennej nienormalności. Tak, jak zrobiłeś dawno temu…

 

 

Vaclav odwraca się i przechodzi na drugą stronę. Antonella z westchnieniem podąża za nim. Pochód staje na malej wysepce, pośrodku ulicy. Przejeżdżające samochody są przeszkodą nie do obejścia.

 

 

Vaclav: Tak, jak trwamy teraz w zawieszeniu, pomiędzy tym, co było, a tym co będzie… Tak również trwa Mind Mower. Dawnymi czasy był on surowym edukatorem, nauczającym mnie bezwzględnych reguł panujących w tym dobytku niesankcjonowanej przemocy, jakim jest EWF. Najboleśniejszą lekcję odebrałem w podobnych okolicznościach, w jakich przyjdzie nam się ponownie zmierzyć – wstępne stadium zmagań o Fuck The World Title. Przyjmując cios za ciosem przyjmowałem jego prawdę… O tym, jak nikłymi były moje postępy. Dokończeniem było rzucenie mnie przez stół, łamiący się jak moje dążenia do osiągnięcia czegokolwiek. W jednej sekundzie poczułem impet uderzenia z rzeczywistością, która po chwili się załamała, by ustąpić miejsca większemu koszmarowi. Ale to wszystko było kiedyś. Wskazówki zegara toczą się w spirali czasu, by w dość możliwy sposób uzmysłowić nam proces zmian zachodzący z każdą wybitą godziną. Mind Mower, powracam, byś zapłacił kontrybucje za każde upokorzenie, jakich wtedy zaznałem. Ale to mnie nie wystarcza… Chce czegoś więcej… Chce zniszczyć twoją nadzieje na osiągnięcie czegokolwiek… Czy to będzie FTW Title, Tag Titlez z dogodnie obranym sojusznikiem, czy też największy laur – EWF World Title. I kiedy będziesz tam w ringu, zagubiony w tym skromnym obszarze pomiędzy linami, dopadnę cię niczym najgorszy koszmar, którego przybycia się lękasz jeszcze przed zatonięciem w śnieniu. W jednej chwili zawiśniesz na linach, zastygając w bezowocnym wysiłku pozostania na górze, by w tej jedynej, ostatniej sekundzie zdać sobie sprawę, iż przegrałeś już w momencie kroczenia na ring. Uderzysz twardo o posadzkę, wypluty z trzewi swoich lęków, spadając prosto w bezkres agonii… Może będziesz miał na tyle szczęścia, że wyzwolenie przyjdzie dość prędko…

 

 

Idź, staw czoła temu, co skrywa się poza granicą…

 

 

Wreszcie można przejść na drugą stronę… Apostoł Smutku i Antonella wchodzą w jedną z mniejszych uliczek.

 

 

Antonella: Ciągle gadasz o jakiś koszmarach, ciemności i innych bzdetach. Zdaj sobie sprawę, że w ringu czeka na ciebie ktoś gorszy, prawdziwy popapraniec – Rottweiler. Może po spotkaniu z nim odechce ci się pieprzenia takich farmazonów.

 

 

Vaclav: Rottweiler… Wiesz, co odczuwają wrestlerzy spoglądający w kartę i widzący te imię oddzielone od swojego tylko dwiema literkami – vs? Odczuwają lęk, jaki zapewne towarzyszył naszym przodkom w czasach najokrutniejszego przedstawienia wyreżyserowanego przez człowieka – wojnie. Wspomniane dwie literki nie są wcale ochroną… O nie, są one wojenną inwokacją, która rozbrzmiewa w jego uszach. Oddający cześć pierwotnym bóstwom pól bitewnych wchodzi po to, by w jęku swoich ofiar oddać im cześć. By krwią wyrwaną z żył napoić ich bezgraniczne pragnienie. Inni walczą dla pieniędzy, sławy, czy poklasku tłumów. Ale nie on. On pożąda satysfakcji, jaką można pozyskać tylko przez wywalczenie sobie prawa do decydowania o cudzym losie. Jedynie poprzez okaleczenie przeciwnika, sprawienie, by padł na kolana i nie mógł ponieść rąk dla obrony, może mu zapewnić ową władze o znaczeniu egzystencjonalnym. Cios po ciosie obalają mury obronne twojej twierdzy, by zakończyć wszystko w jednej chwili…. Czemu jest tak skuteczny? Gdyż jak każdy adept sztuki wojennej dążył do przekształcenia swojego ciała w potężną broń, zdolną do siania zniszczenia na skale masową. I spoglądając na niego nie masz wątpliwości co do rezultatów… Ale sama broń jest tylko narzędziem, przedłużeniem myśli. Potrzebny jest jeszcze odpowiedni zamysł, koncept jej użycia. Tym właśnie jest Rott Killer. Okazał się on dawką śmiertelną dla wielu wrestlerów, dosięgając nawet tych, których portrety spoczywają w świątyni sławy – Hali sław EWF. Zapewne zadajesz sobie pytanie, jak mogę walczyć z kimś takim, z kimś, kogo poczytuje za swojego egzekutora…

 

 

Antonella: No właśnie, mówisz tylko o tym jaki jest duży, silny i rozwala wszystko do okoła…

 

 

Vaclav: To proste. Broń powstała by narzucać swój prym poprzez ukazanie zależności czyjegoś życia od tego, czy zostanie użyta. Naciśnięcie spustu jest aktem niemal boskim, gdyż pędzący kawałek ołowiu ma w sobie na tyle mocy, by przerwać linię życia. Broń spełniła swoje zadanie, odznaczając się jak zwykle śmiertelną skutecznością. Gdy Rott znajdzie się w całym tym zamieszaniu, będzie eliminował przeciwnika po przeciwniku… Jeden strzał – jedna śmierć. Nie ma wyjątków…. Ale czy na pewno? Nie… Ja wstanę będąc tym jedynym wyjątkiem, który przeżył tylko, by potwierdzić regułę. Cóż bowiem miałoby mnie zatrzymać? Ból, będący moim najwierniejszym towarzyszem? Nie, będę musiał wstać, by walczyć dalej i się od niego uwolnić. Lęk o własne ciało? Nie, otarłem się już o śmierć, wisząc na pętli przywiązanej do gałęzi życia. Więc czego miałbym się lękać? Byłem tak blisko wyzwolenia, ale ostateczna granica okazała się zbyt rozległa. Może walcząc do ostatku wreszcie je osiągnę… Jeżeli przeżyje ten strzał, dokonam zniszczenia broni, która stała się czymś bezużytecznym. Bezużytecznym na tyle, by zostać rzuconym w najdalszy kąt zapomnienia, znajdujący się bliżej niż myślisz, bo tuż za liną…

 

 

Spójrz na piętno, jakie odcisnęły na tobie ostatnie wydarzenia.

 

 

Dwójka spacerowiczów idzie dalej małą uliczką. Mija ich anonimowy mężczyzna ubrany w ciemnogranatową kurtkę zimową. Przez chwile pozwolił sobie na spojrzenie w ich stronę, jakby widok dwójki spacerujących osób był dla niego czymś przyjemnym.

 

 

Vaclav: Dla tamtego człowieka byliśmy tylko jednym z wielu punktów rozlokowanych wzdłuż osi czasu. Spoglądając na nas chciał dostrzec coś, co dawno przeminęło. Swoją młodość? A może pierwszą miłość… Gdy ja spoglądam ostatnio za siebie, widzę samo pasmo porażek. Odpadnięcie z turnieju o World Title, czy też przegrana w Gruzji… Wiesz co te dwa wydarzenia mają z sobą wspólnego?

 

Antonella: To, że przegrałeś…

 

Vaclav: Też… Były to moje dwa spotkania z kimś, kto próbuje na nowo nakreślić swoje życie na planach architektonicznych kolejnych lat. Nas Jazzowski, jakże nietypowy to przypadek w zbiorze ludzkiej rzeszy. Posiadł niezwykły dar, nadający jego osobie możliwości wykraczające nawet poza jego sny. Typowy bohater przeniesiony z stron komiksowego uniwersum do brutalnej rzeczywistości naszego świata. „Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność” – są to słowa wypowiedziane przez pewną postać, której śmierć dała początek długoletniej vendetcie młodego chłopaka z zbrodnią. Nas jednak nie stara się poprawić otaczającego go świata. Jakże mógłby to zrobić, skoro przegrał batalię o swój własny? Jedyne co mu pozostało, to wspomnienia, wyblakłe jak zdjęcia w rodzinnym albumie. Ale czy spoglądając na te wyrwane czasowi chwile uśmierzy ból towarzyszący stracie, osuszy łzy samotności? Nie. Było to tylko preludium do długiego pasma porażek. Stracił rodzinę, twarz, godność i przede wszystkim – prawo do zemsty. Jego Vendetta nigdy nie doczeka się spełnienia, pozostając niekompletnym dążeniem do uzyskania odwetu. I chociaż skazał on tego, kto odebrał mu owe prawo, na zamknięcie w odosobnieniu, w ciemnej celi jednego z najgorszych aresztów na świecie, to dobrze wie, że jest to tylko marny substytut czegoś, o czym będzie śnił, co noc, budząc się w rozgoryczeniu swej bezsilności… Czas przekręcić ostatnią stronę komiksu o twoich przygodach, by ujrzeć jedną ilustrację rozciągniętą na całą stronę. Przedstawia ona twoje ciało, leżące w bezruchu na podłodze… Znalazłeś to, czego szukałeś od tak dawna – wyzwolenie. Scenariusz napisało życie, rysunki nakreśliłeś ty sam swoimi czynami…

 

 

Dojdź do końca drogi, by przeciąć żyłę i zalać całą ludzkość swoją krwią

 

 

Vaclav i Antonella wychodzą z uliczki i kierują się w lewo. Tym razem najbliższe budynki mieszczą w sobie biura i restaurację. Mknąc ku górze są wieżami strażniczymi ludzkich spraw płynących w żyłach miasta.

 

 

Antonella: Jak łatwo przychodzi ci krytykować kogoś innego… A sam co zrobiłeś? Czy zastanawiałeś się chociaż raz, że warto by było popracować nad sobą? Wyznaczyć sobie cel i sumiennie do niego dążyć? Zakładam, że nie. A zrobiłoby ci to lepiej niż całe te gadanie…

 

 

Vaclav: Dążenie do celu? Do celu, stanowiącego część witraża doskonałości… Idealnie dopasowane kawałki układają się w jeszcze bardziej perfekcyjną całość. Czyż to nie przyświeca każdej istocie ludzkiej? Skąpani w świetlnych refleksjach ideału pragniemy uczynić się na jego podobieństwo. Ale jak daleko można się w tym posunąć? Scotty Whiped zna odpowiedź. Przebyta anoreksja odcisnęła na nim piętno widoczne aż do dzisiaj. Czyż nie jest ironiczne, że zbliżył on się do ideału poprzez okrucieństwo głodu zadanego samemu sobie? Tak z larwy potępienia narodził się motyl perfekcjonizmu. Głód, jeden z czterech jeźdźców apokalipsy, przybędzie na świat wyłącznie po to, by zgładzić miliony w opętańczej torturze nienasycenia. Jakże zdeprawowany musi być umysł znajdujący w tym przyjemność. Ale czymże jest głód w obliczu majestatu śmierci? Małą ścieżynką, wiodącą ubogich do jej włości. Jakie świadectwo to wydaje o Szahidzie? Pragnie on dominacji nad jestestwem innych, pretendując do roli sędziego podległych mu żywotów. Cięciem swojego ostrza pozbawia ich życiodajnej esencji osocza, gdyż tak stanowi prawo jego zamysłu. Tym razem to ktoś innym będzie sędzią, zaś obowiązywać będzie litera ewangelii zmierzchu. Trybunał złożony z potępionych jednostek gatunku ludzkiego wyda wyrok.Za każde nacięcie zadane dla satysfakcji z widoku cudzej męki spotka cię setność podobnych. Powoli, bez pośpiechu zabierającego radość, przybliżę skalpel do żywej tkanki twojej skóry. Jedno, drobne nakłucie będzie kierunkowskazem dla szerszego cięcia. Zatapiając krawędź ostrza w tkankach wewnętrznych zmuszę twoje neurony do wiernego przesłania mego przekazu bólu. Przekazu tak dosadnego, że dotrze on do najmniejszych zakamarków twojego ciała. Ale to tylko swoisty wstęp do dalszego etapu. Palce które nadkrawały ludzką skórę zostaną odcięte. Twarz reprezentująca wzgardę dla innych pokiereszowana. Język rozbrzmiewający ohydą pożądliwości cierpienia, wycięty z ust – by nie przemówił więcej. Dokonam czegoś, czego nie dokonał nikt przede mną – zniszczę ideał, wykreślę koniec perfekcji…

 

 

Antonella: Przerażasz mnie… Byle dojść jak najszybciej do tego hotelu…

 

 

Dochodzą do dwuskrzydłowych, szerokich drzwi wykonanych z szkła. Za nimi widać jasno oświetlony hall, skrywający w sobie kanapy, oraz ladę recepcji.

 

 

Antonella: Wiesz co? Weź się lepiej w garść, bo w innym przypadku skończysz u Męczyduszy na stałej obserwacji. Naprawdę, beznadziejny z ciebie przypadek…

 

 

Vaclav nie słuchał, ruszył przed siebie. Byle dalej, byle iść…

 

 

Antonella (Otwierając drzwi): Brrr, muszę jakoś wyzbyć się przykrych skutków tego wieczora. Dobrze, że barek w pokoju jest dobrze zaopatrzony…

 

 

Odejdź, niech pochłonie cię ciemność, w którą sam się zepchnąłeś...

  • Odpowiedzi 12
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    5

  • damiandziki

    4

  • Robespierre

    1

  • zabnmal

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  31
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ten erp to zwrot w dobrą stronę i znamiona powrotu do formy ;)

Fajnie rozwiązana sytuacja z asystentką (na moje oko można było z niej zrobić jeszcze bardziej głupiutką blondi, byłoby śmieszniej, ale i tak jest ok :) ), której Vaclav wyjaśnia doktrynę Reggaerock :D

Swoją drogą - kurde, podziwiam w tych erpach to, na ile sposobów można mówić o tym samym, o jednej rzeczy w kółko. Z jednej strony to pozytyw, z drugiej trochę zarzut, bo czasem ma się wrażenie, że każdy erp jest bardzo do siebie podobny ;) Estewu napisał kiedyś, że chętnie poczytałby, jak Vaclav rozlicza PIT-a :), myślę, że to przesada,ale jakieś urozmaicenie jest naprawdę wskazane ;)

 

No i jeszcze jedna uwaga - znacznie lepiej piszesz, kiedy jesteś solo. Jak w erpie występujesz razem z tymi Twoimi płaczącymi partnerkami ze stajni, to wygląda to o niebo gorzej...Lament Świętokrzyski może się schować ;)


  • Posty:  426
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.03.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

można było z niej zrobić jeszcze bardziej głupiutką blondi

 

To nie konkurs na miss EWF tylko na asystentkę, one nie miały być totalnie głupie [przynajmniej nie wszystkie] :P

5624562044dc465af79c51.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No i jeszcze jedna uwaga - znacznie lepiej piszesz, kiedy jesteś solo. Jak w erpie występujesz razem z tymi Twoimi płaczącymi partnerkami ze stajni, to wygląda to o niebo gorzej...Lament Świętokrzyski może się schować

 

hahaha :twisted: nic dodać nic ująć

 

To nie konkurs na miss EWF tylko na asystentkę, one nie miały być totalnie głupie [przynajmniej nie wszystkie]

 

może Vacek chce mój gimmick podebrać :twisted:

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No powrót do formy jest - a Vacek chętnie, może zostać księgowym DoS, nie mielibyśmy chyba nic przeciwko co apostołowie? 8) Ktoś musi robić brudną robote :lol: (joke)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No powrót do formy jest - a Vacek chętnie, może zostać księgowym DoS, nie mielibyśmy chyba nic przeciwko co apostołowie? Ktoś musi robić brudną robote (joke)

 

a ja słyszałem, że to Ty jesteś ' Lodi ' w DoS ;P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No powrót do formy jest - a Vacek chętnie, może zostać księgowym DoS, nie mielibyśmy chyba nic przeciwko co apostołowie? Ktoś musi robić brudną robote (joke)

 

a ja słyszałem, że to Ty jesteś ' Lodi ' w DoS ;P

 

Odezwał się frontman CoS :twisted:

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Odezwał się frontman CoS

 

hehe :twisted: dobre Damian :twisted: ale Sensi to Sensi a nie Emo stajenka :twisted:

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Odezwał się frontman CoS

 

hehe :twisted: dobre Damian :twisted: ale Sensi to Sensi a nie Emo stajenka :twisted:

 

A więc jesteś Sign Guy Dudleyem Sushi Boyz? :P

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A więc jesteś Sign Guy Dudleyem Sushi Boyz?

 

za mnie eRP odpowie :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A więc jesteś Sign Guy Dudleyem Sushi Boyz?

 

za mnie eRP odpowie :)

 

Taaa tego RP od długiego czasu już składasz Szachid :P

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Taaa tego RP od długiego czasu już składasz Szachid

 

przez samo ' h ' się pisze . :twisted:

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

SeBa nie może się mylić :) Na pewno ścisła czołówka w BR.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...