Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Król jest tylko jeden...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

„Gdybym tylko wiedział…gdybym znał przyszłość…gdybym mógł teraz cofnąć czas…i nigdy nie zaczynać…może wtedy mógłbym przejść do historii, jako najlepszy z najlepszych…nigdy niepokonany…postrach każdego pieprzonego wrestlera na tym pojebanym świecie…gdybym mógł cofnąć czas i nigdy nie zaczynać…moja chwała trwałaby wiecznie, a ja, jak pieprzony król z wielkim świecącym berłem siedziałbym na tronie i mówił tym wszystkim skurwielom, jak mają mi tańczyć…to ja byłbym tym, którego czciliby oldschool playaz, ja byłbym tym, którego czciliby next generation superstars…a kiedy odszedłbym już z tego świata, żyłbym w ich duszach i prześladował, jak najbardziej popierdolony koszmar, jaki może Ci się kiedykolwiek przyśnić…Nawet po mojej śmierci nie mieliby pewności, że nie wrócę i ponownie nie nastąpi chaos…spustoszenie…Rampage…Coś, czego się nie zapomina. Byłbym czymś, co budzi przerażenie na samą myśl o tym. Byłbym czymś, co wkrada się do Twojego umysłu, a kiedy to robi, wszystkie mózgojady pakują walizki i spierdalają na tyły potylicy, bo wiedzą, że król jest jeden…nie może go zatrzymać kapitan Planeta…nie zatrzyma go morski Johnny Bravo…nie zatrzyma go El Moszna aka Rocco the Fucker…a jego własny brat…best fuckin’ friend…Psycho…cisza…wiemy co robić, mate…zawsze wiedzieliśmy, right? Bo gdybym tylko nigdy nie zaczynał…słowo legenda byłoby przy mnie małe, jak pieprzony komar przy oceanie atlantyckim…moje imię zyskałoby inny wymiar…wymiar reprezentujący zło, które pochłania swoje ofiary z prędkością pierdolonego światła, nie patrząc się za siebie, nie zatrzymując się nigdy i nie myśląc o tym, czy ktoś na to zasłużył, czy nie…tego nie dałoby się powstrzymać…tak by to wyglądało…gdybym tylko nie zaczynał…niestety…piję i wszystko to jest jedynie fikcją…fantazją, która nie ma szans na spełnienie…niestety…piję…pozostaje mi tylko nagroda pocieszenia…EWF World Title…”

Vanillah Killah

Księga Wojny (Rdz 2.6. – „ Gdybym tylko nie zaczynał”)

 

 

 

 

- Niekoniecznie…- odzywa się szeptem głos…

 

- Nie pierdol… - odzywa się…ten sam głos, tyle, że głośniej. - Jedyne, co mogę teraz zrobić, to zdobyć po 7 latach to, co już od dawna jest moje…tu nie ma pieprzonej konkurencji…mogę wgnieść te małe turlające własne gówno żuczki w ziemię z butelką Whiskey przyklejoną do ust.

 

- Beze mnie sam możesz poturlać własne gówno…

 

- Jeśli dobrze pamiętam, nie było Cię od ponad 4 lat…a teraz wracasz i przywłaszczasz sobie wszystkie pierdolone sukcesy…Nie przypominam sobie, żebyś był obecny w czasach, kiedy mordowałem co galę Sandmana…nie przypominam sobie również, żebym widział Cię w okolicy, kiedy Underground Souljah’s siali terror w pierdolonym PCW…

 

- Właśnie w tym sęk, że to Ciebie wtedy nie było…przyjacielu…Twoje zasługi to każdy spierdolony title shot w karierze, upadek AWF…tyle dokonałeś, ze swoją koleżanką Whiskey…

 

Pełen wór butli, ważący na oko z 20 kg ląduje momentalnie w wodzie, powodując rozprysk, jak pieprzony wieloryb zanurzający się w oceanie…

 

Morze dzisiejszego dnia jest wyjątkowo niespokojne…fale głośno uderzają o brzeg plaży rozpryskując się o mokry piasek. Słońce już w połowie jest za horyzontem, a druga połowa, która jeszcze wystaje ponad morze daje pomarańczowo-czerwony poblask, który rozjaśnia pustą plażę, na której można dojrzeć jeden leżak z parasolką w kolorze moro, a przy nim mały, biały, plastikowy stolik, na którym spoczywa sobie spokojnie FTW Title oraz butelka wody mineralnej. Pod stolikiem leży sportowa torba, również w kolorach moro. Jest coś jeszcze…raczej ktoś…Scy, ubrany w szersze spodnie moro i powiewającą na wietrze, rozpiętą hawajską koszulkę, jak się każdy domyśla, w barwach moro, z zielonymi palemkami gdzie niegdzie, plus okulary przeciwsłoneczne na nosie, Scy siedzący sobie na leżaku, spoglądający na fale odbijające się od brzegu…Scy bez whiskey…Scy z wodą mineralną…którą co jakiś czas spokojnie popija…nagle fale wyrzucają na brzeg pełną butelkę Jacka Danielsa, by po chwili znowu zabrać ją ze sobą.

 

Scy – To był chujowy ruch…nie musiałem tego robić. Piłem nie od dziś, a i tak potrafiłem ich wszystkich poskładać, jak pierdolone prześcieradło. Daj spokój, człowieku…Jupiter?? Znowu?? Nie wierzę…kurwa…co Ty tu jeszcze robisz, meteoryt? Jeśli się mylę, popraw mnie, ale wydaje mi się, że już dwa razy rozbiłeś się o ogromną, wkurwioną planetę, która zrobiła z Ciebie milion malutkich Jupiterów…i ciągle powracasz, jak ten mały pieprzony kamyczek, który przemierza osiemdziesiąt milionów kilometrów tylko po to, żeby odbić się ode mnie, jak jebana piłeczka pingpongowa. Jesteś, jak pieprzone łajno konia. Raz w Ciebie wdepnąłem i rozgniotłem swoim butem, a Ty do dziś nie chcesz odkleić się od mojej podeszwy. Chyba czas zmienić buty, ludziska… Ja przeszedłem długa drogę, żeby wrócić na szczyt…Zrobiłem to, co każdy pieprzony żołnierz zrobiłby na moim miejscu. Nie oglądałem się za siebie. Szedłem do przodu, strzelając, dźgając nożami, wypruwając pieprzone flaki i biorąc głowy na pamiątkę…wygrałem wojnę i stoję tu i teraz, jako pieprzony król, zwycięzca i pogromca tych, którzy topili się w swoim nocniku myśląc, że już pływają z rekinami i potrafią ich zgnieść, tymczasem zgniatali dupą własne gówno…Jestem tym, kim Ty zawsze chciałeś być. I choćbyś podczas jakiegoś żałosnego wywiadu pierdolił 2 godziny o tym, jakim to jestem pijakiem i degeneratem, i tak nie zmienisz faktów, które pokazują, że choćbym był tak narżnięty, że nie byłbym w stanie utrzymać własnego pasa, i tak byłbyś dla mnie jedynie zjadającą cudze kupy muchą, którą ubiłbym bez wysiłku, bo skrzydełka wyrwałem Ci już dawno temu…Tylko jest jeden problem, panie „kto mnie zaniesie do kibla za 2 lata”. Scy już nie pije…Scy jest gotowy na to, żeby spędzić z każdym takim chujowym zawodnikiem jak Ty 400 minut w ringu bez odpoczynku. Mogę łamać Twoje kości i rzucać Tobą o matę przez całą dobę, tylko po to, żebyś w końcu otrzymał wymarzoną rentę, bo podobno emerytury u nas są strasznie liche. Rampage jest w tym miejscu, bo je sobie wywalczył, a Ty? Jesteś w tym samym miejscu, bo byłeś posiadaczem pasa, przy którym Puchar Szczęściarza jest jak pieprzone mistrzostwo świata. Ale z drugiej strony, dobrze, że jesteś, stary pierdzielu. Bo czym byłaby sala treningowa bez worków? Czasami dobrze jest sobie tak ponapierdalać w coś, co i tak Ci nie odda, bo do tego służy, mimo, że miejsce w finale obok takiego kogoś, jak Ty, to pieprzony wstyd i zniewaga dla żołnierza, który żyje, by walczyć, walczy, by wygrać…Ty żyjesz, żeby dostawać wpierdol, walczysz, bo mimo, że nie potrafisz tego robić, i tak akurat to kaleczysz najmniej. Ale…co dalej, Jupiter? Bo jak się domyślasz Ty i wszyscy Twoi popieprzeni fani, masz dosyć gówniane szanse, żeby wygrać chociaż jeden pojedynek w finale. To nie HVW, przeterminowana kupo chujni wrestlingowej…w EWF byłeś…jesteś…i będziesz nikim, bo poziom, który reprezentowała federacja, której byłeś mistrzem, klasyfikuje się tutaj gdzieś w okolicach Hogwarts Fellowship, dziadku. Na Puchar Szczęściarza wciąż jesteś zbyt chujowy, dlatego jak już tam trafisz, osobiście przyznam Ci elitarny i prestiżowy „Puchar Życiowego Przegrańca”, plus załatwię Ci udział w nocnych nielegalnych wyścigach wózkami inwalidzkimi po Poznaniu, bo słyszałem, że ten Twój sprzęt to prawdziwa petarda. Tam Rampage nie startuje, więc masz szansę wygrać, ale zapamiętaj, pieprzona stara mendo, że gdziekolwiek, gdzie pojawia się Brudny Harry Tego Biznesu, nie ma miejsca dla Ciebie, bo jesteś w ringu jak ocena niedostateczna w ogólniaku, jak przesolona zupa, która ląduje w kiblu, jak stary, zardzewiały kołpak w nowym, lśniącym Ferrari, jak pieprzony 70-letni biały milioner na Brooklynie w środku nocy, jak jedyny kibic Widzewa na derbach Łodzi. W każdym z tych przypadków jesteś skazany na śmieci, bądź też wpierdol. A 22. lutego w Twoim rodzinnym mieście, będziesz jak pieprzony Guliwer pośród smoków w krainie ognia, a jedyne, co będziesz mógł zrobić, to spytać swoich fanów w Poznaniu, kto jest najlepszym wrestlerem na świecie, bo jak to powiadają, czasem lepiej skłamać dla dobra ludzkości. Nie szanowałem Cię, nie szanuję i nie zacznę nigdy szanować. Wiesz dlaczego? Nawet nie dlatego, że jesteś najbardziej przereklamowanym zawodnikiem w historii polskiego wrestlingu. Nie dlatego, że potrafiłeś zdobyć tytuł jedynie w miejscu, w którym konkurencja była jeszcze na etapie przyswajania wiedzy teoretycznej…nie szanuję Cię, ponieważ jesteś pieprzonym wesołym misiem pluszowym dla publiczności, która ma Cię równie głęboko w dupie, co Chris swoją deskę…jesteś popieprzoną laleczką Barbie z kosmosu, która myśli, że banda niedorobionych pyrożerców da mu moc, dzięki której pokona każdego…Widzisz, pajacu, ja nigdy nie byłem zbyt dobry w piłkę nożną, dlatego bardzo cenię sobie ten hat-trick, który zaliczę na Tobie w finale turnieju o World Title, którego Twoje międzyplanetarne kosmiczne dłonie nigdy nie dotkną, więc spakuj walizki, krzyknij jeszcze ten jeden raz, że jesteś najlepszym wrestlerem na świecie, kopnij się w dupę na pożegnanie i ssij dalej kutasy lepszych od Ciebie, bo w EWF szykuje się dla Ciebie prawdziwy bukkake, dziwko.

 

Słońce jest już prawie niewidoczne, fale wciąż uderzają głośno o brzeg plaży…Scy popija spokojnie wodę mineralną, głaszcze swój FTW Title, następnie nabiera pełną garść piasku i rzuca go w powietrze przed siebie…

 

- Teraz wracasz…człowieku…myślę, że jesteś w stanie to zrobić…Kurwa, nie po to przeszedłeś tak długą drogę, nie po to walczyłeś przez tyle lat o miejsce wśród najlepszych z najlepszych, zostawiając na tym pieprzonym ringu swoją krew, pot i łzy…nie po to stałeś się ulicznym żołnierzem doskonałym, pozbawionym wad i uchybień, gotowym na wszystko, co mają do zaoferowania Ci Meteoryt, Hasselhoff, El Onanizator i…

 

- Nie ma żadnego pieprzonego „i”…rozumiesz?

 

- Nieważne, w każdym razie, nie po to wdrapałeś się ponownie na ten pierdolony Mount Everest, żeby znowu spaść będąc na szczycie jedną nogą…przypomnij sobie, jak wygląda Twoja przeszłość…chcesz dalej zbierać takie pieprzone pamiątki??

 

Scy sięga do torby pod stolikiem i wyciąga z niej stos gazet, które zaczyna przeglądać.

 

Dziennik „Sportowo”: Kayle Scythe odkryciem roku w EWF. Młody zawodnik zawalczy z obecnym mistrzem EWF o World Title na nastepnej Wrestlepaloozie!

 

Wrestling24H: Kayle Scythe remisuje z Sandmanem. Marzenia o World Title idą do piachu…

 

WrestleZone: Scy dalej w grze! Już za dwa dni stanie do walki o Polish Title z Toolem!

 

Pro Wrestling: Kayle przegrywa drugą walkę z rzędu…Tool wciąż mistrzem!

 

„Tylko Ring”: Kayle odnosi trzecią porażkę z rzędu w walce z Bubbą o EWF Fuck the World Title!

 

Dziennik „Sportowo”: Scy – ze szczytu na samo dno…czy będzie w stanie się podnieść po tak miażdżącym ciosie?

 

Wrestling24H: Nowa federacja wrestlingu organizuje turniej o PWD World Title! Kayle Scythe jest jednym z faworytów do zgarnięcia tytułu!

 

WrestleZone: Scythe po pewnym zwycięstwie w półfinale przegrywa walkę o PWD World Title z Wolfem! Kayle dalej bez pasa!

 

Polski Wrestler: Snake wraca do gry! AWF rusza już za tydzień. Niedługo poznamy pierwszego mistrza w historii federacji!

 

Pro Wrestling: Lord DeMarco pierwszym AWF World Championem w historii federacji! Czy Scyther zdobędzie kiedykolwiek World Title?

 

Vanillah Killah uśmiecha się sam do siebie, po czym kładzie wszystkie gazety na piasek, wyjmuje z kieszeni swoją benzynówkę i podpala stos gazet, których popiół zaczyna roznosić się po całej plaży pod wpływem działania dosyć silnego wiatru.

 

Scy (ściągając powoli okulary) – Ja nie wracam…ja tu kurwa byłem zawsze, tyle, że…jakby to ująć…przysnąłem…Jednak jest w tym też dobra strona. Wyspałem się do końca pieprzonego życia i zamierzam odpocząć dopiero w grobie, bo mam tu jeszcze sporo robactwa do rozdeptania…Nie mogę spaść ze szczytu, na którym już stoję. Wszedłem tu bez niczyjej pomocy i nie zrzuci mnie z niego nawet wielki, zły i brzydki King Kong, bo kiedy przyjdzie, spuszczę mu taki wpierdol, że zaczną go wołać Ping Pong. Niestety, niektórzy nie potrafili wdrapać się tu o własnych siłach…ktoś im podał rękę i wciągnął do góry, mimo, że wciąż stoją na pieprzonej krawędzi…jednak są na górze…Jedni musieli walczyć o chwałę i zwycięstwo, inni dostali wszystko za darmo, prawda, słoneczny chłopcze? Tyle, że nie zawsze opłaca się wypływać tak daleko, bo wskoczyłeś na swojej desce z wanny do oceanu, a tu pływają trochę większe rybki, niż Twoja kaczucha w łazience. Teraz jesteś w miejscu, gdzie nikt już się z Tobą nie będzie wesoło pluskał i sikał na siebie nawzajem dla żartu. Jesteś w miejscu, gdzie albo zjadasz, albo sam zostajesz zjedzony, Got that, gejozzo? Ale przecież Ty, plażowy sukinsynu chcesz być jak Pinokio, bo z tego, co się orientuję, zostałeś zjedzony w 3 rundzie między innymi przeze mnie i czary kurwa mary, jesteś w finale, jakbyś był pieprzoną wróżką zębową. Ale na co Ci to wszystko, frajerze, skoro bronisz World Title…Kravena…

 

Scy wybucha śmiechem i zaczyna krztusić się wodą, którą właśnie popijał, lecz po chwili wraca do siebie. Wyciera wodę z twarzy i ciężko wzdycha…

 

Scy – Eh, Chris…Chris…Chris…stajesz się powoli gównem na moim drugim bucie, zaraz koło Jupitera…chociaż akurat jego towarzystwo Ci pewnie odpowiada, a razem czujecie się raźniej pod moimi podeszwami…Wcale bym się nie dziwił, gdybym w finale oblał Cię benzyną, podpalił i rozdmuchał popiół po hali, a Ty za tydzień wróciłbyś jako Chris „Dym” Ajmstiltu…gdybym pociął Cię w finale na kawałki, poszukałbyś doktora Frankensteina, żeby poskładał Cię do kupy i znowu byś powrócił. Gdybym włożył Cię do zamrażarki, a potem rozbił na siedem tysięcy kawałków, wróciłbyś jako pierdolony Sub-Zero….I wracałbyś tak i wracał, a wszystko to załatwiałaby Ci Esmeralda z kutasem Kravena w swojej dupie, tylko po to, żeby jej rosyjski pierdziel mógł Cię dymać razem z nią na każdej Paloozie, pieprzony pływający jeleniu. A co jest najzabawniejsze? A to, że jednym z finałowych pojedynków, które przyjdzie Ci stoczyć, będzie walka pomiędzy Tobą i Twoim chłopakiem, Jupizderem…co zrobisz Chris?? Co podpowie Ci Twoja Wyższa Kultura Wrestlingu? Jakim cudem złożysz się do przypieprzenia prosto w próchniejące zęby swojego śmierdzącego starymi ludźmi przyjaciela? W tym miejscu stajesz przed pewnym wyborem Attitude…wydymać, czy być wydymanym? Na pierwszy rzut oka dylemat wydaje się powszechnie znany, jednak tym razem będziecie to robić w ringu cioty…Wiem wiem…Podacie sobie pieprzone ręce, rzucicie honorowym tekstem „Niech wygra lepszy”, przy czym cały śmierdzący i brzydki jak siostra Rottweilera Poznań będzie zagrzewać Was do walki, w szczególności swojego Hometown Hero, legendarnego Pana „każdy mnie napierdala”, Jupera! Bo Chris nie cofnie się przed niczym…tak to szło mydlana bańko? Chcesz walczyć o World Title, a razem z Jupiterem jesteś jak pieprzone Kosmiczne Jaja. Powiedz, kurwa! Powiedz mi, blondi, JAKIM PIEPRZONYM CUDEM ja miałbym z Tobą przegrać?? Ty jesteś jak skowronek, ja jestem jak Bestia, pożeram skurwieli takich jak Ty, wiesz jak? Przychodzą tu sami, odwozi ich karetka…Więc posłuchaj mnie teraz uważnie Ty pieprzony wannabe Freda ze Scooby Doo. 22 lutego spotkasz Rampage’a drugi i ostatni raz, bo tym razem nie dam Ci pieprzonej szansy na cudowne odrodzenie i módl się, morska szmato, żeby Twoją ostatnią walką w turnieju był pojedynek ze mną, bo w innym wypadku zaliczysz tylko jeden. Wiesz, co mi się z Tobą kojarzy, Attitude? Wiesz co? Powiem Ci…kino familijne…Tak, Whore, bo Twoje życie jest jak „Uwolnić Orkę”, jak „Lessie Wróć!”, jak jebane „M jak Miłość”. W Twoim świecie wszystko musi kończyć się dobrze, dzielny surferze, ale niestety tak się składa, że ja gustuję w innym rodzaju kinematografii…Ja kręcę horrory, Chris, a Ty dostałeś w moim filmie rolę drugoplanową – Krzysiek Fala…pewnie pytasz, dlaczego tylko drugi plan? Jakby Ci to powiedzieć…giniesz w 10 minucie filmu :/, a zabija Cię skurwiel w hokejowej masce! Nie jesteś w stanie zmienić przyszłości, która mówi Ci głośno i wyraźnie, że Ruthless po najbliższej Wrestlepaloozie przyłączy do swojego haremu prawdziwą królową EWF – World Title, która zajmie pierwsze miejsce w moim sercu, zaraz obok mojej kochanej „Fucky”, a kiedy tak się stanie, Scotty będzie musiał pogodzić się z faktem, że nie jest już największym alfonsem w federacji. Bo widzisz, Chris, ja będę spać z tymi pasami, będę z nimi jadł posiłki, będę w nich grał w bilard, nawet kiedy będę się pieprzyć z Twoją siostrą, będę miał je na sobie, a Ty…Attitude…możesz jedynie spłynąć do kanału i pozdrowić człowieka Pingwina, a kiedy spyta się, przed czym uciekasz, powiesz mu, że Batman nie jest już największym Bad-assem w mieście, comprende, Otylia?

 

Vanillah Killah spogląda na niebo, które staje się coraz ciemniejsze…Słońca nie widać już wcale. Plaża okrywa się delikatnym mrokiem, który lekko rozświetlają lampy stojące niedaleko apartamentu Ruthless’a znajdującego się niecałe 100 metrów od miejsca, w którym siedzi Scy…Kayle ponownie sięga do torby, z której wyciąga znoszoną, hokejową maskę, wyglądającą dokładnie tak samo, jak maska Jasona( http://s5.tinypic.com/23m50yb.jpg ). Rampage przygląda się spokojnie masce, po czym zakłada ją na twarz i zapina spokojnie rozpiętą koszulę…

 

- Oni nie mają, kurwa, żadnych szans…

 

- A mieli je kiedykolwiek? Od pieprzonego kwietnia 2007 nie przegrałem ani jednej walki one on one w EWF, nawet wtedy kiedy piłem i byłem tym śmiesznym degeneratem. Każdy tylko pierdolił…do czasu, kiedy przyszło mu stanąć w ringu ze mną…

 

- Więc, co zrobią teraz? Znowu jesteś tą pieprzoną maszyną do zabijania, znowu masz w sobie to coś, czego nie jest w stanie zatrzymać cała pierdolona Legia Cudzoziemska, a dokonać tego chcą poznański Papa Smurf, męska wersja Pameli Anderson, jedzący i oddychający wibrator i Bia…

 

- Cisza, kurwa! Pomogłeś mi się obudzić…pomogłeś mi stanąć na nogi i przygotować na nadejście królowej, na którą czeka już ciepłe i przytulne miejsce na moim ramieniu, ale są zasady, których nie zmienisz…Brat nie zabija brata…Brat pomaga bratu w potrzebie…Brat jest najbardziej lojalnym skurwielem, który trzyma się reguł, jakie wyznaczają więzy krwi…Wszystkie te lata, wszystkie momenty i chwile, w których robisz razem z nim te rzeczy, o których pizdy pokroju Jupitera, jego blond chłopaka Whore’a, czy El Pałki mogą jedynie pomarzyć…Wszystkie wspólne melanże, wszystkie opróżnione butelki alko, wszystkie opróżnione wory pieprzonych używek…nie ma możliwości, żeby to przekreślić, rozumiesz? Przyszedł czas, w którym ja decyduję o tym, kto zginie, kto zostanie pojmany, a kogo oszczędzić…Jedni twierdzą, że wojna zrobiła mi z mózgu pieprzony kisiel, ja twierdzę, że dzięki niej, patrzę na ringi EWF inaczej…widzę w nich pole bitwy, z którego tylko jedna strona może wrócić żywa…moimi karabinami są te pięści…a Death Around The Corner jest moją pierdoloną bombą atomową! W tym przypadku rolę Hiroszimy i Nagasaki odegrają Jupiter…Chris Attitude…i El Masturbator…

 

Scy wstaje z leżaka, pochyla się i kreśli palcem na piasku duży znak zapytania, po czym wraca na leżak…

 

Scy – El Masturbator…człowiek z przeszłością…bez przyszłości…Widzisz, wibrator, mnie w odróżnieniu od innych chuj obchodzi, kim byłeś, kim jesteś i którą skamieliną się okażesz…Nie interesuje mnie, czyja morda kryje się pod tą cyrkową maską, pajacu, bo z mojego punktu widzenia jesteś jedynie kolejnym celem…kolejną ofiarą, która wpieprzyła się sama na celownik wujka Scythera…myślisz, że pomoże Ci dziadek Bullzeye? Bullzeye? A kim do kurwy nędzy jest Bullzeye?? Starszą wersją Jupitera? Gimme a break, El Palcówa…wygrywałeś do czasu, kiedy przyszło Ci stanąć w jednym ringu z prawdziwymi graczami tej pieprzonej ekstraklasy. To moje czasy…to moja era…to moje pieprzone podwórko, na którym zdominuję Twoją oldschoolową dupę, niczym król…bo król jest tylko jeden, a Ty, zamaskowana babciu Kiepska możesz tylko tańczyć przede mną, jak pieprzone ścierwo na usługach Króla, dopóki nie stwierdzę, że mi się znudziło i nie oddzielę Twojej głowy od reszty ciała, bo w kolejce czeka już kolejna para przedstawicieli Wyższej Techniki Całowania Moich Kostek. Bo widzisz, nawet nie zdajesz sobie sprawy, w jak wielkie szambo właśnie wpadłeś, pieprzony onanisto wyciągnięty z Power Rangers. Choćbyś odpierdolił trening przy „Eye of the Tiger” przed naszą walką, i tak nie dam Ci szansy zaistnieć na ringu, bo kiedy wchodzi tam Rampage, miejsce się kończy, a każdy, kto uważa, że jest w stanie się zmieścić, będzie musiał przekonać się bardzo dotkliwie o tym, że pieprzone zło przegrywa jedynie w bajkach…Pieprzone zło czai się na Ciebie, El, niczym wygłodniały wilk w środku ciemnego lasu, do którego właśnie wszedłeś, by zebrać kilka maślaków…Pieprzone zło, które najpierw zjada Cię od środka, kiedy strach wypełnia Twoją duszę, a resztki mózgu pod Twoją kolorową maską mówią Ci „człowieku, wypierdalaj stamtąd, póki masz nogi”…niestety, jest już za późno El Dildo…bo obojętnie, w którą stronę byś nie ruszył, Rampage rozstawił miny w każdym zakątku lasu…przy każdym zasranym krzaczku i drzewku, jakie tylko możesz dostrzec, przebierając panicznie oczami na prawo i lewo…tak, lateksowy kutasie…panika paraliżuje Twoje kończyny i zaczynasz się zastanawiać, czemu nie posłuchałeś Bullzeye’a, kiedy proponował Ci wspólny wypad do sanatorium, zamiast powrotu na ring, który stał się królestwem nowej generacji…generacji skurwysyna, który nie tylko pokonuje każdego pionka Twojego pokroju, lecz zostawia mu w psychice nieodwracalne szkody…bo jeśli do tej chwili żyłeś normalnie, to przygotuj się na diametralne zmiany w Twoim marnym, pochłoniętym przeszłością życiu. Miałeś swoją szansę El…miałeś swoją szansę, lecz teraz…casting Esmeraldy jest zamknięty, a tu na ringowej zbrodni się nie skończy, pajacu…kiedy wrócisz do domu po rehabilitacji, będę co noc wyskakiwał z szafy, niczym pieprzony Boogeyman z wielkim karabinem w dłoniach, żeby przypomnieć Ci, jak wielki błąd popełniłeś 22 lutego 2009 roku…Oto data, która utkwi Ci w tym pustym, starym łbie do końca Twoich dni, mimo, że jak się domyślam, nie zostało ich zbyt wiele…Na samą myśl o tej dacie będziesz moczył prześcieradło za prześcieradłem, materac za materacem, a kiedy będziesz miał już dość tych upokorzeń…wyjdziesz z domu…pójdziesz do sklepu….tylko po to, by usłyszeć, że nie istnieje jeszcze model Pampersów, które potrafią utrzymać 20 litrów moczu przez noc! To nie jest federacja dla starych ludzi…eksterminacja chodzących zwłok, to jedyne, co może Cię spotkać. World Title? Pieprzony turysto, jedyne pasy, jakie zdobędziesz w tym finale, to by-pasy po walce ze mną, gumowa lalo. Czasy Lordów Pośladków i innych pajacowatych wrestlerów minęły wieki temu, ale wiedziałbyś o tym, gdyby pierdoleni archeolodzy wykopali Cię jakieś 5 lat wcześniej…Wróciłeś wybudzony ze snu, niczym pieprzony John Spartan myśląc, że zrobisz tu demolkę, a jedyne, co możesz zrobić, to wziąć kajecik, ołóweczek i zanotować krótką, ale jakże treściwą radę od Brudnego Harrego…”Wy-pier-da-laj do mu-ze-um pa-ja-cu!” Bo choćbyś nie wiem, jak bardzo się starał, na koniec tego turnieju cała poznańska hołota usłyszy jedno zdanie…Your winner…and neeeew EWF World Heavyweight Champion…Pierdolony Burdny Harry Tego Biznesu…Vanillah Killah…Rampage…Psycho fuckin’ Destruktor…Street Soldier…SCY!!

 

Mrok pochłonął plażę już całkowicie…fale morze uspokoiły się jakby…Wiatr przestał rozwiewać piasek i resztki spalonych gazet…

 

Scy wstaje z leżaka, składa go powoli, następnie składa swój parasol i razem ze stolikiem chwyta wszystko pod pachę, zarzucając wcześniej swój FTW Title na ramię…Wrestler rozgląda się dookoła i dostrzega kilka pełnych butelek Whiskey wyrzuconych przez fale na brzeg…Scy wciąż jest w swojej masce, więc nie można zauważyć, że na widok butli uśmiecha się do siebie pod nosem…

 

- Dobrze zrobiłeś…Kayle…wiedziałem, że w końcu zrozumiesz…

 

- Napiłbym się z Tobą wódki…Jednak chętniej posmakuje ich krwi…

 

- Jesteś gotowy…

 

- Nigdy nie byłem BARDZIEJ gotowy, kurwa…

 

Scy kładzie na chwilę na ziemię stolik, parasol i leżak, po czym wyciąga z kieszeni kawałek gazety…

 

WrestleZone: Finał turnieju o EWF World Title już na najbliższej Paloozie! Czy Scy ponownie zaprzepaści swoją szansę??

 

Ruthless poprawia maskę, chowa do kieszeni kawałek gazety, podnosi cały swój sprzęt i zaczyna oddalać się w stronę swojego apartamentu nad morzem…Widać z daleka, jak wchodzi do środka, jednak światła w pomieszczeniach wciąż pozostają zgaszone…Po chwili ciszy i braku jakiegokolwiek znaku życia otwiera się jedno z okien, przez które ze sporą prędkością wypada jeszcze jedna, pełna butelka Jacka Danielsa…po chwili światło w jednym z pokoi zapala się i przez żaluzje dostrzec można czarne, przerażające oczy patrzące spod znoszonej, starej maski hokejowej wprost w kamerę! Transmisja łapie jakieś zakłócenia, po czym urywa się momentalnie…

 

 

Po chwili pojawia się ciemny obraz, a na nim czerwone, jak krew napisy…

 

 

 

Opowiem Wam historię człowieka…człowieka o wielu twarzach…

 

W tym momencie klatki filmu zaczynają skakać, zanikać i pojawiać się na przemian w bardzo szybkim tempie, a gdzieś tam między tym całym zamieszaniem dostrzec można ukazujące się kolejno maski: Jokera( http://images.buycostumes.com/mgen/merchandiser/33007.jpg )…demoniczną maskę( http://i39.tinypic.com/15dulac.jpg )…pół-maskę( http://www.masksofvenice.co.uk/products/images/Phantom_Half_Mask.jpg )…na końcu znoszoną maskę hokejową( http://s5.tinypic.com/23m50yb.jpg )…która gości na ekranie najdłużej ze wszystkich masek…

 

To historia…która pomoże Wam zrozumieć…jak mali są przy nim Ci, którzy myślą, że mogą posiąść królową i reprezentować godnie królestwo, w którym każdego dnia ów gladiator wylewa swoją krew, by w końcu stać się żołnierzem doskonałym…żołnierzem, którego nie powstrzyma nawet sama śmierć…więc jak mieliby go powstrzymać…oni?

 

Klatki filmu ponownie zaczynają skakać, zanikać, pojawiać się, zanikać, skakać i tak w koło Macieja, tyle, że tym razem na ekranie dostrzec można migające kolejno:

 

Deskę Surfingową…

 

Pas HVW z blaszką podpisaną „Jupiter”…

 

Zarys maski El Masturbatora…

 

Oraz…

 

Białą maskę z rogamiktóra jednak nie pojawia się nawet na 0,3 sekundy i znika momentalnie…

 

Błyskawiczny slajd pojawia się jeszcze raz, tym razem już bez udziału białej maski…

 

Czy to wszystko, co ma do zaoferowania mu wrogie królestwo? Czy tylko na tyle stać siły wroga? Dlaczego jedynym wojownikiem godnym walki z mistrzem jest jego własny brat, z którym wojna jest niemożliwa…Opowiem Wam dlaczego…

 

Klatki skaczą, znikają, pojawiają się, znikają, pojawiają się, skaczą…

 

Obraz pokazuje WSZYSTKIE Death Around The Corner wykonane przez Vanillah Killah w swojej karierze w tempie błyskawicznym…

 

Odpowiedź jest prosta…człowiek o wielu twarzach nie miał…nie ma…i nie będzie miał nigdy konkurencji…człowiek, którego wizytówką jest spustoszenie…maszyna, która odrodziła się na nowo i powróciła w jeszcze lepszym, potężniejszym i niszczącym wszystko dookoła wcieleniu…maszyna…trzeźwa…napędzana strachem i paniką swoich przeciwników…nie alkoholem…maszyna…naprzeciw której staje Jupiter…

 

Klatki skaczą, znikają, pojawiają się, znikają, pojawiają się, skaczą…

 

Obraz, na którym można dostrzec migająca postać Jupitera zalewa się czerwoną krwią spływającą w dół ekranu…

 

Maszyna…naprzeciw której staje Chris „More” Attitude…

 

Klatki skaczą, znikają, pojawiają się, znikają, pojawiają się, skaczą…

 

Obraz, na którym tym razem można ujrzeć migająca postać Chrisa zalewa się czerwoną krwią w taki sam sposób…

 

Maszyna…naprzeciw której staje El Masturbator…

 

Ten sam wątek z migającymi klatkami…

 

Postać Masturbatora również zostaje zalana krwią…

 

Maszyna…naprzeciw której staje…

 

Klatki zaczynają migać 3 razy szybciej, a gdzieś tam pośród nich ledwo co przemyka na chwilę postać Psycho…jednak znika szybciej, niż się pojawiła…krwi tym razem nie widać wcale…

 

To historia człowieka, który stoczył się, żeby się odrodzić…odrodził się, żeby walczyć…walczy, żeby zwyciężyć…zwycięża…BO JEST NAJLEPSZY!

 

Ponowne miganie klatek. Tym razem na przeskakujących z prędkością szynszyla klatkach można dostrzec na przemian postać Rampage’a oraz…EWF World Title…

 

To historia człowieka o imieniu Kayle Scythe…człowieka o imieniu…którego nie będziesz w stanie zapomnieć…

 

Nawet…gdybyś bardzo chciał…

 

Po tym transmisja urywa się ostatecznie…pozostaje tylko ciemność…i hałas rozbijanej ostatniej butelki Whiskey

 

 

„ Oto powstaję z popiołów mej własnej zguby i alkoholu…Oto jestem…ja, który zamieni radość w smutek…miłość w nienawiść…przyjemność w ból…życie…w śmierć…Oto ja, odrodzony i gotowy, by zrobić wszystko, co konieczne…wszystko, co doprowadzi mnie do celu…który wyznaczyłem sobie lata temu…do celu, który jako jedyny do dziś nie został osiągnięty…lecz wiem, że chwilę potrwa ten stan, bo wszystko, co staję się mym celem, z biegiem czasu zamienia się w moją zdobycz…Każdy z Was się nią stanie…ona też…Lecz tylko ona jest królową, którą pożądam od lat…Wy? Jesteście śmieciami…jesteście gromadą popieprzonych frajerów, którzy dają sobą manipulować na każdym kroku w swoim marnym, smutnym jak pizda życiu…Jesteście kolejną, lecz ostatnią przeszkodą, którą mógłbym przeskoczyć…jednak nie chcę Was przeskakiwać! Chcę Was zniszczyć i zapisać się w historii, jako najlepszy z najlepszych. Bo…jestem najlepszym z najlepszych…jestem tym, który nie musi martwić się przed każdą potyczką, bo wie…kto wróci z niej w jednym kawałku…Nie przybyłem tutaj po to, by Was ostrzegać…nie przybyłem tu również, by Was oszczędzić…bo oto jestem…ja…Wasza prywatna apokalipsa…scenariusz Waszego sądu ostatecznego jest już zapisany i chociaż jeszcze się nie dokonał, nie da się już go zmienić…Bo oto przybyłem po nią…przybyłem po Królową, która należy do Króla…a Król…KRÓL JEST TYLKO JEDEN…”

Vanillah Killah

Księga Triumfu (Rdz 4.4. – „ Król jest tylko jeden”)

 

Road to EWF World Title

Final

EWF 2009

Pozdrawiam wszystkich e-fedowych hejterów.

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    1

  • damiandziki

    1

  • Scythe

    1

  • zabnmal

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Widzę Scy, że też jesteś fanem Jasona ;) Bardziej konkretnie o RP wypowiem się w późniejszym terminie - jak poczytam dokładniej.

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Bardzo spory kawał solidnej rpozy. Kolejne nawiązania do horrorów i dobrze czytający się sie speach dały coś fajnego.

  • Posty:  31
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A miało być tak pięknie...El Masturbator z miejsca podbijający EWF, nowy mistrz świata na 1000 procent... :)

 

Czytając erpy takie jak Twój i Białego nie jestem już pewny niczego :) Tak samo, jak tego, że nie wiem, kto wygra :) Pewne jest za to, że rpoza naprawdę trzyma poziom, ma w sobie świetne pojazdy, dobry klimat, garść humoru i to coś, co sprawia, że czytając aż się iskrzy z dupy (pozdro Chris "No" Honor :P)

 

Zapowiadają się najlepsze walki w historii EWF :), to bez wątpienia ;)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...