Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Najciemniejszy kąt


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

(Obiektyw kamery zabłądził do pewnego pokoiku, który mógł okazać się równie dobrze jego więzieniem. Ponieważ jego zazwyczaj szerokie pole widzenia zostało ograniczone przez ściany okalające przestrzeń między nimi, jak też podłogę i będący jej przeciwieństwem sufit. Wzdłuż osi wyznaczających trzy wymiary rozlokowane zostały pojedyncze szkiełka, składające się na osobliwą mozaikę chaosu. Do jednej z ścian przymocowana pojedynczymi skrawkami bezbarwnej taśmy klejącej została kartka papieru, służąca tylko, jako nośnik dla obrazu mającego swe korzenie w kunszcie Francesca Goyi. Oto przytłoczony ciężarem zmęczenia człowiek oddał się ukojeniu, jakim obdarzyło go śnienie. Na około niego gromadzą się stworzenia będące mieszkańcami nocnego nieba – odziane w jego czerń nietoperze, sowy o ślepiach odbijających blask księżyca, czy też śmiali wędrowcy skrytych czeluści, koty. A może… to tylko pojedyncze koszmary wepchnięte w zwierzęcą powłokę? Któż to wie… W innym miejscu widoczna jest mogiła utworzona z porozrzucanych książek, niektóre z nich mają rozpłatane wnętrze, eksponując stos stronic zapisanych szeregami liter… Ale nie tylko one spoczęły na podłodze. Ich los dzieliło kilkanaście puszek po piwie, zgniecionych, lecz także rozdartych na dwie części, połączonych pępowiną aluminium. Na tej płaszczyźnie upadku rozbił się także obiekt odznaczający się pewną dozą prestiżu, usytuowany na jednej z najszczytniejszych kart polskiego wrestlingu – EWF Tah Team Title. W tym całym bałaganie znalazło się jednak miejsce dla objawów porządku i systematyczności. Przyjęły one postać czterech prostokątów, nakreślonych przez kontury okna, a wyrytych przez wpadającą niedbale do środka poświatę Luny. Zawarty między nimi krzyż objął swoimi ramionami klatkę piersiową postaci siedzącej na podłodze i opierającej się o ścianę. Ubrana jest w czarne bojówki, tego samego koloru koszulkę z nadrukiem przedstawiającym kobietę anioła z postrzępionymi skrzydłami, oraz glany. Jej twarz, częściowo przesłonięta przez długie, brązowe włosy skierowana była na wprost, ku przestrzeni znajdującej się za oknem. Lewa noga jest zgięta w kolanie, stanowiąc oparcie dla wyciągniętej do przodu ręki. Wiadomo, iż jest to Apostoł Smutku, a także obecny EWF Tag Team Champion – Vaclav)

 

 

Vaclav: Dzisiejszy świat emanuje tysiącami barw, obracających się nieprzerwanie w kalejdoskopie atrakcyjności. Pozwalasz swemu wzrokowi zabłądzić do środka, by ujrzeć jak rozmywają się w ułamku sekundy, spływając wzdłuż rynny minionego czasu. Tak, pędzisz drogą szybkiego ruchu najnowszym modelem samochodu opatrzonego nazwą marki tak szacownej, że twarze ludzi, których nawet nie zdążysz zauważyć, uzewnętrzniają ową zazdrość jaka poczuli już od pierwszej chwili śledzenia twego dzikiego pędu przed siebie. Rękoma ściskającymi kierownice wykonujesz lekki obrót w lewo, ale nie po to by wykonać skręt podyktowany przebiegiem trasy… lecz by nadać rotację tej pociągającej palecie kolorów. Gdy tylko każda z nich przyjmie nową pozycję, ujrzysz jak zaczynają pulsować i migać w sposób nieprzyporządkowany żadnej logice. Ale dość tego patrzenia ku górze, opuść głowę w dół, ku otaczającej cie rzeczywistości. Wygodne siedzenie wykonane z czarnej skóry, obejmujące mały stolik uginający się pod ciężarem zgromadzonych na nim trunków. Sięgasz po jeden z nich, kosztując łyk po łyku. Czujesz, jak spływa w dół, wzdłuż linii twego ciała, by rozprzestrzenić się w całym systemie krwionośnym. Zakodowane w nim sekwencje chemicznej przyjemności pobudzają twoje zmysły, wynikiem czego źrenice rozszerzają się wreszcie na tyle, byś mógł dostrzec sylwetki ludzi poruszających się w rytm migających świateł. Chcesz się do nich przyłączyć, podzielać ich lekkość umysłu i całkowitą beztroskość. Podejmujesz realizacje owych zamiarów podnosząc się z całą gwałtownością. Lecz wszystko ma swoją cenę, nie wytrzymujesz ciężaru łańcuchów splatających cię z rzeczywistością. Przewracasz się do tyłu, ostatkiem sił chwytając ręką za krawędź stołu. Nie udało się… Burzysz tylko wzór, by na jego miejscu powstał nowy. Ten powstał z znacznie bogatszej palety kolorów. Siedzisz wygodnie za szerokim biurkiem. Zdjęcie uśmiechniętej rodziny znajduje się tak blisko jego krawędzi, jakby miało to ci przypomnieć, jak niewiele brakuje do upadku. Dlatego też chwytasz za telefon, wciskasz ciąg liczb stanowiących zaklęcie sukcesu. Padają kolejne słowa, następne deklaracje. Słuchawka jeszcze szybciej powraca na swoje miejsce. Odwracasz się ku płaskiemu monitorowi komputera, wyświetlającym szereg danych. Spoglądasz na nie niczym na wskazówki objawione ci przez bóstwa wolnego rynku. Strzałka wykresu pnie się w górę, obiecując pozyskanie niezmierzonych bogactw… Osiąga już wartość maksymalną… i spada? Niedowierzając swoim oczom patrzysz jak mknie ku dołowi, by zakończyć pikowanie na poziomie zera absolutnego. Załamany splatasz dłonie jak do modlitwy, lecz zamiast spodziewanych się słów modlitwy rozlega się trzask i grzechot rozsypywanych kulek wszelakich kolorów. Nim zdążysz pomyśleć o tym, co się stało podążasz ścieżką nakreśloną przez grot strzałki, najpierw ku górze, na dach budynku. Teraz widzisz tylko całą tą szarość rozlaną w fosach ulic poniżej. Bierzesz głęboki wdech i nawet nie wiesz, kiedy, zmuszony przez prawo grawitacji przybliżasz się do owej szarości. Jeszcze tylko parę sekund… I szarość tonie w wszechobecnej czerni…

 

 

Kadr zmienia swoje ułożenie, ukazując nam postać Vaclava z pół profilu.

 

 

Vaclav: Co z tymi wszystkimi, którzy każdego dnia doświadczają widoku upadku ich zamierzeń? Czy idąc ulicą zastanawiałeś się kiedyś, czy te płyty podlegające matematycznemu schematowi porządku spłukane zostały krwią gwałtownie wytryskującej z rozbitego ciała? Czy stać cię było na to, by zapuścić się w swojej wyobraźni do tych wszystkich pokoi, w których nie świeci żadne światło? Może panująca w nich ciemność nie jest kotarą gwarantującą odpowiednie warunki do snu, lecz ścianą anonimowości, za którą kryją się niechciani tego świata? Zupełnie, tak jak ja teraz… Sekunda pierwsza, to zatrzaśnięcie drzwi. Druga, wsunięcie klucza do zamka. I wreszcie ta ostatnia, trzecia. Zamknięcie drzwi poprzez obrót owego klucza. I chociaż ponaglany byłem desperacją, to było już za późno. Za późno na przejście przez nie do kolejnego korytarza prowadzącego mnie ku EWF World Title i spełnieniu słów ewangelii zmierzchu. Zamknięty w celi skonstruowanej z porażki mego posłannictwa, skażany na najdotkliwszą torturę nękającej człowieka, jak żadna inna – samotność. Torturę, którą zadajesz mnie wspólnie z swoim uczniem, ‘Stabber. Gdy trwałeś zagubiony w mętliku swojej egzystencji, kto wyznaczył Ci cel, nadał jej jakieś sensowne ramy? Czyż to nie byłem ja? Gdy spoglądałeś na całą tą bezrozumną ludzką tłuszczę pragnąc znaleźć akceptacje i zrozumienie, kto odpowiedział na twoje prośby? Czyż to nie byłem ja? Czyż to nie ja znalazłem szlachetność i człowieczeństwo w kimś, kto naznaczony był piętnem kolejnych zdrad i dźwiga ciężar niesławy im towarzyszący? Znasz odpowiedź… Czemu więc nie wykazałeś się lojalnością względem naszej wspólnej wizji? Na następnej WrestlePaloozie oczekuje odpowiednich działań, w przeciwnym razie wraz z Mortalem podzielicie los tych, którym litera nauk apostołów smutku zwiastuje wyzwolenie od brudu dnia dzisiejszego w oczyszczających płomieniach pożaru Ragnaroku…

 

Vaclav odwraca się ku kamerze

 

 

Vaclav: Jednak, kto inny jest katem, który nadzoruje mój pobyt w tej Sali tortur. El Masturbator… Przedstawiający się imieniem nawiązującym do najniższego rodzaju perwersji zrodzonej z niepohamowanej żądzy zaspokojenia pierwotnych instynktów. Siedzę tutaj, w najciemniejszym kącie świata, tak bardzo odległego od jego środka, że wykracza on poza granice ludzkiego pojmowania. Przyglądam się tym, którzy błądzą w pobliskich ciemnościach. I nagle, zauważam kogoś, kto zdecydowanym krokiem kieruje się prosto w moją stronę, pozwalając objąć się nieprzenikliwym czeluściom. El… Masturbator… ściany tworzące ten kąt noszą na sobie słowa, będące bliznami po ranach zadanych przez społeczeństwo. Możesz szukać porady u biegłych w sztuce ich odczytania, lecz tak naprawdę musisz dokonać tego sam. By ujrzeć tam swoje imię na liście ofiar przeznaczonych do spalenia na stosie, który pochłonięty zostanie przez płomienie zmian. Sam, z własnej woli, wspinasz się na szczyt ofiarnego drwa, by dopełnić swego losu. Czynisz to jako arbiter zbliżającej się Tag teamowej batalii. Tym razem potrójne uderzenie twojej ręki w matę nie rozebrzmieje tak donośnym echem, jak poprzednio. Będzie bezdźwięczne, jak próba wydania krzyku przez kogoś pozbawionego mowy. Gdyż nie wychodzę na ring w celu odniesienia zwycięstwa… Lecz odprawienia liturgii zmierzchu. Niczym kapłan przemówię do oczekujących słów nadziei, zatraconej w urbanistycznym labiryncie ludzkich żywotów. By wreszcie nadeszła tak długo oczekiwana chwila… wypełnienia się twojej ofiary. Pojedyncze krople twojej krwi rozbłysną swoją czerwienia na tle nieboskłonu, układając konstelacje wskazującą kierunek błądzącym na ziemi znajdującej pod nim. Także tobie, gdyż leżąc pobity na macie, z każdą sekundą zatracając się w nieprzytomności sprowadzonej przez upływ krwi, ostatnią myślą jaką wysnuje twój umysł będzie zdanie sobie sprawy, że twój udział w ewentualnej walce o miejsce w finałowej czwórce turnieju został zaprzepaszczony. Tamtej nocy wejdziesz do swojego hotelowego pokoju, z każdym kolejnym krokiem, którym będzie towarzyszył olbrzymi wysiłek, dojdziesz do konta. Z szkatułki swoich wspomnień wyciągniesz sekundy jakie przyszły zaraz po rozbrzmieniu gongu. Przypominając sobie cios za ciosem, osuniesz się na ziemię. Wprost na samo dno twoich emocji… Nie wstrzymuj wtedy swojej rozpaczy, pozwól jej przemówić… Niech powie ci, jak odnaleźć… wyzwolenie…

 

 

Następuje zmiana kadru. Tym razem apostoł smutku przykucnął pod ścianą, opierając obie ręce na kolanach i splatając palce. Swój wzrok skierował ku podłodze…

 

 

Vaclav: Perfekcja jest celem, do którego dążył rodzaj ludzki od zarania swoich dziejów. Spoglądając na idealny świat zaklęty w iluzjonistycznych wizjach niezliczone zastępy artystów, myślicieli, polityków podjęli się wysiłku wyrzeźbienia na jego padołu ten, który widzą po otwarciu oczu na otaczającą ich rzeczywistość. Snują idee, tworzą programy żywiąc przekonanie, że dłutem swoich myśli wyrzeźbią twór odpowiadający ich wymaganiom. Niemniej, co niektórzy uważają, iż uosabiają w sobie idee doskonałości. Tak jak Scotty Whiped, rozcinający arterie miejskiego organizmu z chirurgiczną precyzją. Mając okrucieństwo na pierwszej pozycji swoich priorytetów realizuje swoistą logikę swojego autorstwa. Według praw nią rządzących on jest tym, który jest zwycięzcą, a reszta przegranymi. Jednak tym razem dane będzie ci towarzyszyć komuś, kto nie mieści się w tablicach wskazań ów systemu myślowego. Komuś, kto nigdy nie chciał w nich się mieścić. Nadałeś sobie pseudonim, hiena. Zwierze to czeka w oddaleniu, przyglądając się agonii towarzyszącej zgonowi kolejnego zwierzęcia. Potem zaś zaspakaja swój głód, pożerając zwłoki zastygłe w ostatniej, desperackiej próbie pochwycenia życia. Towarzyszy temu jeden z najobrzydliwszych odgłosów – chichot zrodzony z upojenia swojego apetytu. A zatem, Scotty… Czekaj, wypatruj, przyglądaj się temu, czym jest realizacja słów zawartych w wersetach ewangelii zmierzchu. Miej tylko baczenie, by nie przeszkodzić w realizacji moich zamiarów. W przeciwnym razie, zadam ci cierpienia gorsze, niż te zadane samemu sobie znamieniem anoreksji. Dni przepełnione głodem, który nie doczekał zaspokojenia, staną się preludium do symfonii twoich wrzasków powstałych na skutek łamania kolejnych kości twoich palców, tudzież rąk… Niczym najsprawniejszy wirtuoz udręki posłużę się tobą jak instrumentem, wydzierając z twojego gardła najrozpaczliwsze tony, na jakie może się zdobyć. A gdy echo rozniesie ostatnią nutę, zostawię cię kalekiego, byś w katatonii pisków domagał się czegoś z takim pragnieniem, jakiego wcześnie nie zaznałeś – wyzwolenia.

 

 

Kadr znów zmienia swoje oblicze, tym razem Apostoł smutku ukazany jest w bliższej perspektywie, spoglądając w obiektyw…

 

 

Vaclav: Nas Jazzowski… Tak jak ja, zasiadłeś w kącie swojej duszy, nie chcąc go opuścić. Lecz coś zmieniło twoje postanowienie i zmusiło do podejścia do krawędzi stołu, gdzie zobaczyłeś porozsypywane części twojej egzystencjonalnej układanki. Chcesz ułożyć wszystkie w nowym porządku, lecz z kolejnymi próbami zauważasz, iż żaden nie pasuje do reszty. Tak jak reszta twoich poczynań, te również kończy się porażką… Straciłeś swoją rodzinę, swoją twarz i swoją szansę na osiągniecie najwyższych zaszczytów, jakie do zaoferowania ma wrestling. Jak długo jeszcze będziesz kontynuował swoją odyseje po wzburzonych falach porażki? Chcesz wykazać się odwagą, zapałem, czyli cechami tak podziwianymi przez ogół. Wykaż się wiec, odnajdź swoje wyzwolenie. Możesz zaprzeczać jak długo chcesz, możesz budzić się z krzykiem w środku nocy, zapewniając się, iż sceny twego końca przez ciebie widziane to tylko sen… Ale dobrze wiesz, że nie możesz przed tym uciec… Pomóż sam sobie, wyzwól się. Od widoku twojej żony doznającej rozkoszy w uścisku innego mężczyzny, twojej córki przyznającej mu miejsce należne tobie. Od świadomości pustki, które idzie za tobą krok w krok, gdy spacerujesz wyludnionymi ulicami miast. Od rozczarowania, jakim obdarzyła cię twoja wrestlingowa kariera… Mogę ci w tym pomóc. Gdy staniesz nad krawędzią przepaści załamania, ja będę tym, który za ciebie podejmie ostateczną decyzję i zepchnie cię prosto w nią. Gdyż wiadomym jest, że od chwili wejścia na ring, nie będziesz w stanie podjąć jakiegokolwiek zdecydowanego działania. To tylko wyraz twojego pragnienia uzyskania pomocy. I ja jestem w stanie ci jej udzielić. Każdy cios przede mnie zadany przyjmij jako dar przybliżający cię do wyzwolenia… Dar bolesny, lecz jakże upragniony…

 

 

I znów Vaclav zmienił swoją pozycję. Tym razem stoi, opierając się o ścianę, pozwalając by kontury okna objęły go całego…

 

 

Vaclav: Fundamentem prawa jest przeświadczenie, że za wszystkie nasze czyny powinniśmy ponieść konsekwencje. Dlatego też tak się stanie, Jupiter. Mając władzę absolutną nad moim życiem zadecydowałeś, iż będzie ono kontynuowane. W poczuciu wstydu i utracenia jednej z niewielu rzeczy, reprezentującej dla mnie jakąkolwiek wartość. Dlatego też za każdą sekundę przesypującą się w klepsydrze beznadziei zapłacisz dziesięciokrotną kontrybucję. Chcę, byś poznał, jak to jest budzić się w swoim łóżku i zadawać pytanie – czemu? Byś patrząc w swoje odbicie w lustrzanej tafli czuł względem niego nienawiść. Byś spoglądając w tarcze zegara śledził okrąg zakreślany przez wskazówki, popędzające czas do przodu, ku twojemu nieuchronnemu końcowi. Tylko wtedy pozwolę zaznać ci wyzwolenia… Ale jeszcze nie teraz. Czeka nas długa droga, poprzez wszystkie kręgi najgorszych uczuć. Krąg pierwszy, smutek. Tak jak wtedy, gdy dopijasz kolejne piwo i chcesz powrócić do domu, lecz po chwili zdajesz sobie sprawę – że nikt na ciebie tam nie czeka. Krąg drugi, rozpacz. Tak jak wtedy, gdy stajesz do walki, tylko po to, by ją przegrać. A gdy odwracasz się za siebie, widzisz pasmo porażek, które jest kontynuowane bez względu na rozmiar podjętych wysiłków. Krąg trzeci, załamanie. Tak jak wtedy, gdy świadomość rozmiaru twoich porażek przytłacza twój umysł, nie pozwalając na cokolwiek. Zbliżamy się do końca… Krąg czwarty, wyzwolenie. Tak jak wtedy, gdy wiesz, że nie ma innego wyjścia, innego sposobu oddalenia od siebie własnych demonów… Postanawiasz skończyć z sobą. Jest to dramat napisany przez samego siebie, w którym groteska niepokoju przeplata się z poezją upadku nadziei. Skryj się przed własnym wzrokiem, skul się w kącie świata… weź głęboki, ostatni wdech… Zadaj sobie ból wyzwolenia… By uciec od tego, czym stanie się twoje życie z mego powodu… I’ll show you the way… to hell

 

 

Obraz zostaje przyciemniony w całej swej rozciągłości…

 

RP jest, jaki jest… Nie mam żadnych wymówek.

Inspiracje: Nirvana i Korn, żaden z komiksów przeze mnie ostatnio czytanych nie podsunął mnie żadnych pomysłów

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Vaclav

    2

  • Camp

    1

  • damiandziki

    1

  • mu

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Część ze Scottym zdecydowanie się wybija. Ogólnie - jak zawsze klimatycznie za co wielki plus. Trzymaj się tego bo jest to oryginalne.

  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No teraz przeczytałem RP i widzę, że odwaliłeś kawał dobrej roboty :) Speech i opisy na najwyższym poziomie, szczególnie podobał mi się fragment w którym Vacek daje Backstabberowi ultimatum - dobrze zagrana rola przywódcy DoS.

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

RP jest, jaki jest… Nie mam żadnych wymówek.

 

a szkoda bo tak sie przejąłeś speechem , że poza nim i wstępem nic nie ma . :/ hvw world champion .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Speech dotyczący walki i przeciwnika jest chyba najistotniejszy w rpie. Niemniej, jak tak patrzę na ten koknkretny przypadek, to mogę przyznać, że zaniedbałem inne apekty, jak wywiad, czy różne scenki rodzajowe.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...