Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

LunaPark (Vaclav's rp)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

(Oczom wszystkich tych, którzy zdecydowali się na obejrzenie obrazów zawartych w kadrze kamery, ukazuje niebo przesłonięte czarną płachtą nocy. Płachty wielce ponurej, gdyż nie ma na niej ozdób typu porozrzucane w kosmicznym nieładzie gwiazdy, czy też srebrzystej perły całego nieboskłonu – księżyca. Lecz jest to tylko tło dla wzniesionych ludzką ręką konstrukcji, poustawianych w sposób nieodznaczający się jakąkolwiek logiką. Są one swoistego rodzaju oazą światła, w samym środku pustyni nieprzemierzonej ciemności, a to za sprawą dziesiątek połyskujących lamp, reflektorów i lampeczek przytwierdzonych do szkieletów niektórych z nich. Ich promienie objęły w posiadanie najbliższy teren, dzięki czemu bez problemu daje się rozpoznać strzelnicę, której cała tylnia ściana pooblepiana jest tarczami naznaczonymi śladami niezliczonych trafień. Dalej widoczna jest dużych rozmiarów karuzela, której pajęcze ramiona rozciągają się w wszystkie strony, a z których w dół opadają pordzewiałe nitki łańcuchowej sieci podtrzymujące siedziska. Niczym w jej cieniu, w najbliższym sąsiedztwie stoi karuzela przeznaczona dla mniejszych dzieci, które mogą zaznać tam radości przejażdżki na jakimś bajkowym stworzeniu, tudzież zminiaturyzowanym odbiciu wozu strażackiego. Nie przeszkadza fakt, że ów podróż jest zapętlona, a mali podróżnicy mimo ambicji ujrzenia nowych widoków, zawsze będą kręcić się w kółko. Obiektyw kamery podąża przed siebie, lawirując pomiędzy wspomnianymi atrakcjami, aż drogę zastępuje duża, metalowa płyta z porozbijanymi samochodzikami. Różne kolory lakieru zlewają się w jeden wielki kalejdoskop chaosu. Kilkadziesiąt małych wehikułów stało na środku, zarysowując kształt kraksy, jednej z wielu z resztą, będącej główną przyczyną ich popularności. Lecz nie wszystkich, kilka bowiem stało przy bandzie, stanowiąc świadectwo minionej sprawności. Obiektyw kamery obraca się w lewo, kilka kroków do przodu znajduje się długa, ustawiona do niego prostopadle, przyczepa. Ozdobiona została licznymi malowidłami, zaczerpniętymi z horrorów za grosik. Dziecko chorych ambicji dr Frankensteina pokonania majestatu śmierci wyciągało swe potężne ramiona, jakby chciało pochwycić się istoty tak upragnionego człowieczeństwa. Z drugiej strony hrabia Drakula w własnej postaci spoglądał z swej z wieży swego zamczyska w stronę niżej umiejscowionej wioski. Jego głód musiał być olbrzymi, gdyż charyzmatyczny atut rasy wiecznych krwiopijców – kły, były wyeksponowane w szerokim uśmiechu zwiastującym ucztę, jaka miała odbyć się tejże nocy. Oko obiektywu wznawia swą tułaczkę, przybliżając się do wspomnianego dominium grozy. Po kilku sekundach znajduje się już przy wejściu, którym jest czarna, sięgająca ziemi kurtyna. Wystarczyła tylko sekunda, by przez nią przejść i odkryć to, co za sobą skrywała. Małe pomieszczenie, całe pomalowane na czarno. W jego centralnym miejscu znajdował się podest, szczyt którego uwieńczony był szklaną gablotą.

 

Chihihihihihihihihihihihi

 

Śmiech niczym grom rozdarł panującą w około ciszę. Z wnętrza gabloty błysnęły dwa światełka, będące żarówkami stanowiącymi oczy drewnianego popiersia przedstawiającego babulkę starszą od samego czasu. Głowa skrywała się pod czerwoną chustą, zaś dłonie krążyły nad szklaną kulą.)

 

 

Ogrodami swymi kroczy

Blada Pani Nocy

Gdzie na drzewie śnienia

Rosną wszelkie ludzkie marzenia

Przekonaj się, czy w swej łaskawości

Uczyni z nich część otaczającej rzeczywistości

 

(Po wypowiedzeniu tych słów ręce figurki opadają na boki, zaś powieki zatrzaskują oczy, znów oddając pola wszędobylskiej czerni. Obiektyw kamery obraca się tym razem prawo, by przejść za kolejną kurtynę. Tym razem pomieszczenie jest trochę większe, a pomiędzy ścianami zawarta została sypialnia. Z lewej strony znajduje się łóżko, częściowo zakryte przez biały, poszarpany w wielu miejscach baldachim. Po prawej zaś ustawiono małą komódkę z owalnym lustrem. Obręb szklanej tafli jest punktem skupienia uwagi kamerzysty. W matowym szkle odbija się widok samego łóżka, na którymś ktoś siedzi, opierając się o wykonaną w secesyjnym stylu tylnią balustradę. Postać ta ubrana jest w czarny, zapinany na kilkanaście klamer płaszcz i tego samego koloru bojówki. Na nogach nałożone ma glany, zaś dłonie są skryte w również czarnych rękawiczkach, lecz nieposiadających zakończeń na palce. Jej brązowe włosy opadały luźno na ramiona, w tym kilka zbłądzonych opadało na jej twarz. Postacią ową jest istota ludzka znana pod imieniem Vaclav. Lecz nie tylko imię ona posiadała, lecz także kilka przydomków, takich jak – Apostoł smutku, lider Disciples of Sorrow, czy od nie dawna, EWF Tag Team Champion.)

 

 

Vaclav: Oprawiona w nocny firmament, otwiera się powoli, z każdą kolejną sekundą oznajmiając ponowny upadek słońca w czeluście chłodnych, kosmicznych bezmierzy . Skrywa w swoim wnętrzu stronice wyprawione z bladego blasku księżyca. A jest ich tyle, ile wędrówek po ogrodach wieczornych odbyła Luna. Zapisane są wszystkie nocnymi marzeniami, dzieła samego Morfeusza. Bowiem to on kroczy po bruku wyłożonym ludzkimi pragnieniami. Trasa jego ma początek na zmrużonych powiekach, by zakończyć się na krawędzi porannego brzasku. Słowo po słowie zapisuje radość towarzyszącą bliskości ukochanej osoby, jak i krzyk rozpaczy, gdy owy uścisk okazuje się ostatnim, przed jej zanurzeniem w łzawych topielach Styksu. Ileż stron wypełnionych przez niego zostało litaniami w intencji jednej rzeczy – akceptacji. Szeptana najciemniejszym kącie pokoju zamieszkałym przez społeczeństwo, zawiera w sobie listę doznanych krzywd, jak również nadzieje na odmianę świata ukazanego w pełnym blasku dnia. Wycie nocnego wichru jest szelestem przekładania tych stron, odsłaniających kolejne akapity ewangelii zmierzchu…

 

 

(Vaclav rozpina kolejne klamry płaszcza, spod którego wyłania się czarna koszula i zapięty na niej pas mistrzowski dywizji Tag Teamów Extreme Wrestling Federation.)

 

 

Vaclav: Pierwszy akapit został odczytany. Wraz z heroldem Ragnaroku obdarzonym czarnymi skrzydłami zdobyliśmy pasy, których przeszłość obita została w ramy legendarności. W jednej chwili przeobraziliśmy słodki sen Victorii Rewolucji, w gorzki koszmar całkowitej klęski jej liderów. Jupiter, z każdym kolejnym szczeblem zbliżałeś się do tak upragnionego zwycięstwa. Piąłeś się wyżej i wyżej, aż wszedłeś na sam szczyt świata. Tysiące par oczu spojrzało ku górze, by podziwiać twoje zwycięstwo. Sięgnąłeś po pasy, miałeś je… Znowu byłeś najlepszy! Rewolucja tryumfowała dzięki tobie. Niczym Prometeusz, przyniosłeś im ogień spełnienia ich snów, by po chwili zacząć spadać w dół… W akcie desperacji pochwyciłeś rękę Chrisa, łudząc się, że to zatrzyma upadek, lecz tak jak zrobiłeś już to wcześniej – pociągnąłeś go za sobą w przepaść. Prosto w otchłań smutku… 1…2…3! Twój krzyk rozdziera płótno iluzji, za strzępów której wyłania się rzeczywistość. Teraz stoisz sam, niemalże na ośnieżonym szczycie gór chwały. Wiesz, ze musisz zdobyć się na jeszcze jeden wysiłek, by się na niego wspiąć. Lecz drogę zastawia Ci łowca z rękami splamionymi krwią ofiar najprzedniejszego sortu – Kraven. Przerażony odwróciłeś się, chciałeś uciec, lecz odwrotu nie ma – w twoją stronę zmierza zgraja pchanych swoimi ambicjami ludzi, którzy gotów są zepchnąć Cię w jeszcze głębszą kloakę – zapomnienie. Na samym ich przedzie podążam ja, ale nie po to, by upajać się chwałą, lecz przyczynić się do twego finalnego upadku. Będę twoim wrogiem, czyhającym na twój żywot, będę przyjacielem, ofiarującym, wyzwolenie…

 

 

(Odbicie lustra ulega zmianie. Vaclav podrywa się z łóżka i pojawiając się w kadrze od lewej pochodzi do kolejnej kurtyny i odsuwając na bok przechodzi do kolejnego pomieszczenia. Jest to sala tortur skąpana w czerwonym świetle. Znalazło się w nim miejsce dla drewnianych dyb, obejmujących ręce i głowę manekina wyobrażającego anonimowego męczennika. A także dla gilotyny, której ostrze opadło w dół, kładąc kres egzystencji innego nieszczęśnika wykonanego z plastiku. Jego głowa spoczęła w wiklinowym koszu podstawionym pod krawędź symbolu rewolucji burżuazyjnej. Ukoronowaniem wszędobylskiej makabry jest postawiona w kącie żelazna dziewica z ostrzami oczekującymi spojenia w ludzkiej krwi. Vaclav spokojnym krokiem podszedł do gilotyny, by siąść obok kosza i delikatnym ruchem wyciągnąć z niego sztuczny czerep.)

 

 

Vaclav (spoglądając na głowę): Nasza twarz stanowi o nas samych. Usta, które wyrażają myśli, uszy, które pozwalają delektować się harmonią dźwięków tego świata i oczy, będące lustrem duszy. Jej wygląd jest tym, co odróżnia każdego człowieka. Przeglądamy się w lustrze i wiemy, że ukazuje ono nas samych. Jak wielką musi być tortura utraty twarzy? Patrzyć nie swoimi oczyma, przemawiać nie swoimi ustami. By wreszcie stracić swoją tożsamość. Nas, czy to nadal ty? Czy to nadal ty wszedłeś na ten ring? Czy to nadal ty podjąłeś walkę o utraconą rodzinę? Zamykasz oczy i widzisz swoją żonę czekającą na Ciebie w waszym domu. Siedzi tam czytając książkę waszej córeczce. Baśń dochodzi do szczęśliwego końca wraz z słowami „I żyli długo i szczęśliwie.” Chcesz, by to dotyczyło również waszej trójki, podchodzisz do nich. Chcesz ucałować żonę i z przerażeniem odkrywasz jej zdziwienie zmieszane z strachem. Zadaje pytanie – Kim jesteś? Uzmysławiasz sobie, że wciąż skrywasz się za maską. Zdejmujesz ją, ale pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Bo twojej twarzy już nie ma. Zastąpiła ją maska identyczna do tej, jaką przed chwilą zdjąłeś. Padasz na kolana, powalony ciężarem rozpaczy. Gdy podnosisz głowę ku górze, widzisz swą żonę w oddali, w objęciach innego mężczyzny. Obok nich bawi się szczęśliwa twoja własna córka. Po szorstkim materiale maski spływają gorzkie łzy porażki. Utrąciłeś swoje „ja”, utraciłeś tych, na których zależało Ci najbardziej. Dobrze wiesz, że to koniec. Próbujesz snuć iluzję kłamstwa, że tak nie jest… Możesz podtrzymywać ją nic nieznaczącym zwycięstwem nad marną larwą robaka wyrzyganego przez trzewia ciemności, lecz nic to nie da. Przeznaczona jest Ci rola kolejnej ofiary Ragnaroku, złożonej ku chwale proroctwa nowego jutra. Ukrzyżowany gwoźdźmi przygnębienia otrzymasz coś, co zakończy marną ułudę i twe męki – wyzwolenie…

 

 

(Apostoł smutku odkłada głowę z powrotem, by następnie wstać i udać się za kolejną kurtynę, wprost w to, co nieoczekiwane. Dosłownie, gdyż ściany tworzące pokój zostały pochłonięte przez liczne znaki „?”. Jakie pytania się pod nimi kryły? Któż to wie. Centralnym punktem był drewniany stoli, z umiejscowionym na środku pudełkiem w kształcie sześcianu, również pokrytego znakami zapytania. Z jednego boku wystaje metalowe ramie korby. Vaclav pozwolił swemu wzrokowi na krótkie błądzenie po ścianach.)

 

 

Vaclav: Pytania, one zazwyczaj padają po przebudzeniu się. Czy to był na pewno sen? Co on mógłby znaczyć? Kim był ten, kogo w nim widziałem? Wypowiedziane zanikają w ciszy, nigdy nie doczekawszy się odpowiedzi. Zupełnie, tak jak teraz. Kim jesteś, El Masturbatorze? Dla czyjego oblicza świat jest odgraniczony maską? Wskazówek udzieliłeś ty sam. Legenda hołdująca przeminionym ideałom Polish Championship Wrestling. Obudzony z kilkuletniego letargu sam pewnie zadajesz setki pytań, w tym najważniejsze – Czy jeszcze potrafię sprostać wymaganiom stawianym przez los? Spoglądasz na blizny będące stygmatami męki poniesionej dawnych starć i rodzą się w tobie wątpliwości, przekształcające się w ciężkie okowy. Skuwają twoje dłonie, ściągając je ku dołowi, uniemożliwiając nawet najmniejszy ruch. Sparaliżowany wyglądasz z lękiem kolejnych chwil, zlewających się w jałową jedność nieporadności.

 

 

(Vaclav podchodzi ku stolikowi i chwyta korbę. Jednostajnym ruchem ręki wprawia ją w ruch, czemu towarzyszy cicha melodia. Apostoł smutku zaczyna wykonywać coraz szybsze ruchy ręką, melodia nabiera na sile, zamieniając się w chorobliwą katatonię fałszu. Wszystko kończy się w ułamku sekundy, gdy otwiera się wieko pudełka i niczym na sprężynie wyskakuje z niego mała głowa wyobrażająca oblicze El Masturbatora. Vaclav spogląda na nią przez chwilę i odwraca się ku obiektywowi.)

 

 

Vaclav: Chcesz się wzbić nad matnię rezygnacji. Ale ciężar pozostaje niewzruszony, twe ręce tracą jakiekolwiek pokłady sił. Bezowocne starania wraz z wspomnieniami minionej chwały doprowadzają Cię do obłędu. Linia przeszłości i teraźniejszości splatają się z sobą w gobelin szaleństwa rozpostarty na hakach twojej duszy. Czas uwieńczyć to splotem ostatecznym… Twoim wyzwoleniem. Wyzwolę Cię od egzystencji w cieniu własnych dokonań i goryczy niespełnionych dążeń wyjścia z niego…

 

 

(Lider DoS kieruje się do następnego pokoju. Tam styka się z pandemonium kształtów. Jego sylwetka wydłuża się, by następnie rozszerzyć się do niebotycznych kształtów. Po chwili jest mikrusem, niewiele wyższym od kilkuletniego dziecka. Nie zdążył jeszcze do tego przywyknąć, a jego twarz rozciągnęła się jak kawałek gumy, poszerzając oczodoły, aż do rozmiarów piłek plażowych piłek. Wszystko to za sprawą poustawianych w szeregu luster, przeinaczających widziane rzeczy w kształty nakreślone w sennych widzeniach obłąkanych.)

 

 

Vaclav: Sami nadajemy kształty swoim marzeniom. Mogą one zostać wykute w zbyt wydumanych ambicjach, czy też najpożądliwszych pragnieniach. Marzenia wielu przyjęły identyczny kształt, pasa mistrzowskiego Extreme Wrestling Federation. Ale tylko dwójka przebije się przez zwierciadła nokturny wykręcające je w wijące się spirale fantasmagorycznego fałszu, by stanąć do ostatecznej rozrywki. Jedną z tych osób będę ja, głoszący ewangelię zmierzchu… Druga lokata czeka na kogoś innego… Kogoś gotów rzucić na szalę jasność własnego umysłu, gdyż zetknie się z koszmarem wyreżyserowanym przez najgorsze część człowieka – żądze. Reszta okaleczy się rozpryskującymi odłamkami, wbijającymi się do samego środka ich dusz. Przebudzeni gwałtownym bólem chwycą się pierwszego pragnienia – chęci wyzwolenia… Które im wskażę… I’ll show them the way, to hell…

 

 

(Vaclav przechodzi za ostatnią kurtynę. Obiektyw kamery podąża za nim, lecz gdy kamerzysta jest już na zewnątrz, widać tylko wspomniane wcześniej atrakcje wesołego miasteczka. Po Apostole Smutku nie ma nawet najmniejszego śladu)

 

 

Rp jest, jaki jest.

 

Inspiracja: ICP „Halls of illusions”, My Dying Bride oraz komiksy – Batman: The Killing Joke, oraz Arkham Asylum: Serious House on Serious Hill i Sandman Gaimana

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Juppozo

    1

  • Vaclav

    1

  • damiandziki

    1

  • zabnmal

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  31
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dobry rp, fajny klimat. Zapowiada się ciekawa rywalizacja. Mój wystawię wieczorem, zostało jeszcze dopisanie jednego fragmentu i ogólna korekta. Pozdrawiam

  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Vaclav powiedz mi jak ty bierzesz pomysły na te świetne opisy?

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Też czytałem wczoraj... Tak z sentymentu :D Jesteś mistrzem opisów tyle powiem...

53541565549537ccb6a05f.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...