Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Ordinary Mortal RP


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

GENESIS

 

throw this shit away...

...now your future is in the past...

 

O w mordę... Co za sen... Przeszłość, moja przeszłość... powróci! Powróci - co? A może... kto?

you may be the king

you may be the sweeper...

 

Ja pierdolę... Kolejny sen z gatunku proroczych... I on... Myślałem, że jego już nie ma... Że zginął, jak jego przyjaciel... Że w najlepszym wypadku siedzi w pokoju bez klamek, kiwając się jak jakiś cholerny wyznawca Mahometa na swoim kocyku o 6 rano... Jego przecież nie ma... Nie ma...

I'm waiting in my cold cell

when the bell begins to chime...

 

Nie... to jest kurwa przesada... Trzeci dzień z kolei... Pieprzony sen... Przecież Ciebie nie ma... Nie ma...

 

Cause at 5 o'clock they take me to the gallows pole

the sands of time for me are running low...

 

- Doktorze, pacjent spod dwójki się obudził.

- Lepiej późno niż wcale. Jak długo już tu u nas jest?

- Rok? Dwa lata? Sama nie wiem.

- Jak on się czuje?

- Trudno powiedzieć. Nic nie mówi, a i zbyt wiele się nie rusza, póki co.

- Jeszcze nie spotkałem takiego, co by go przypięli skórzanymi pasami do szpitalnego łóżka, a byłby ruchliwy... Po obchodzie zajrzę do niego.

 

Can it be there's some sort of the error...

Hard to stop the surmounting terror...

Is it really the end not some crazy dream???

 

- Dzień dobry panu. Mógłbym zapytać: "Jak się spało?", ale to chyba byłoby lekko nie na miejscu. Jak się pan czuje?

- ...

- Proszę zbyt gwałtownie nie wstawać. Leżał pan przykuty do łóżka niemal dwa lata.

- ...

- Czy wie pan, gdzie jesteśmy?

- ...

- Czy wie pan, który mamy rok?

- ...

- 2009

- ???

 

Kiedy to się skończy... Znowu budzę się z krzykiem, oblany potem... A sen z nocy na noc jest coraz bardziej realny... Now my future is in the past... A moja przeszłość... to on...

 

- Co słychać? Długo posiedzieliśmy, co?

- ...

- Coś pan taki nierozmowny? Nie chce się gadać ze starym prykiem?

- ...

- Wie pan, jak człowiek siedzi w tym szpitalnym depozycie, tyle lat, to czasem nie ma do kogo gęby otworzyć. Dopiero, jak wypuszczają kogoś z was, waria... ups, przepraszam...

- ???

- Tak, to pańskie... Nie poznaje pan?

- ...

- Płaszcz czarny, sztuk jeden. Czarne buty, nr 44, jedna para. Czarne dżinsy, sztuk jeden. Koszulka. Panie, coś pan, satanista? Czarne msze pan odprawiasz, czy co?

- Nie... na żniwa jadę...

 

 

Życie... Czym tak naprawdę jest? Jeśli nie wierzysz w aniołki, reinkarnację i inne tego typu sprawy, to życie jest tak naprawdę kawałkiem pieprzonej siły w twoich mięśniach, odrobiną powietrza w twoich płucach i krwi w żyłach, i... to wszystko. Po prostu. Żyjesz, a potem najzwyczajniej w świecie umierasz. Nie ma cię... Co by było, gdybym zginął... Wtedy...

 

Strzał. Drugi. I jakieś czterysta dwadzieścia siedem następnych. A ja wciąż żyję. Za to brunet z Desert Eagle już nie mierzy w moją głowę, on już spada w swoim tunelu. (...) Znam ich – ten niższy, z bladą twarzą to znajomy Midori. Kiedyś przypadkiem spotkałem ich spacerujących po Osace, jakiś rok przed wydaniem wyroku na Midori. (...) Dwumetrowy, ponury typ o śmiertelnie bladej twarzy... Jego towarzysz jest jeszcze wyższy, dziwnie zdenerwowany, miota się po hangarze jak dzieciak z zespołem ADHD. „Cześć, jestem Grzesiek, Yakuza nazywali mnie the Backstabber” – słyszę swój własny głos jak przez mgłę.

 

Uratowali mnie wtedy... ON mnie uratował... Powinienem być mu za to dozgonnie wdzięczny, chociaż... czy na pewno? Jesli moje życie nie stanowi dla mnie większej wartości, jeśli jest tylko mieszanką powietrza i pompowanej przez mięsień sercowy krwi, dlaczego miałbym być MU wdzięczny, że nie pozwolił mi się uwolnić od całego tego gówna... Nie... nie byłem mu wdzięczny, przynajmniej nie w stopniu, w jakim moglibyście przypuszczać. Mój wybawiciel, ostatnia deska ratunku - myślicie... A dla mnie był tylko drogą do celu... i pieprzonym wyrzutem sumienia, że ja nie pomogłem mu wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebował...

 

- Wiesz, musicie popracować nad akcjami zespołowymi... W końcu jesteście drużyną, rozumiesz? Drużyną, a nie dwoma rzeźnikami, na wyścigi rozlewającymi krew rywali na ringu...

- ...

- Ostatnio cię nie poznaję... Stary, od pół roku zachowujesz się jak jakieś warzywo... Siedzisz na fotelu i gapisz się w pierdoloną ścianę? Próbujesz zrobić na niej rysę siłą woli?

- ...

- Przepraszam Cię, muszę odebrać... Tak, przy telefonie... Co?! Słucham?! Ale jak to się stało?!

-

- Rozumiem, oczywiście, przyjedziemy zindetyfikować zwłoki.

- ???

- Stary... nie wiem, jak to powiedzieć, ale... Butcher nie żyje. Wpadł w poślizg, na zakręcie uderzył w tira... Zginął na miejscu...

 

... tak, dziś wiem, że to był jedyny moment, abym spłacił mój dług... Dług, do którego tak naprawdę się nie poczuwałem... Nie spłaciłem go zwykłym treningiem, opieką nad tymi dwoma freakami... Mogłem to zrobić właśnie wtedy... kiedy naprawdę mnie potrzebował... A ja... ja nie umiałem... Nie chciałem... ON stracił przyjaciela, a mnie uważał w pewnym sensie za mentora... Potrzebował... sam nie wiem czego... rozmowy... zainteresowania... Ale jak miałem rozmawiać z warzywem??? Z człowiekiem, który (tak mi się wydawało), już wtedy umarł... Jedyne, co dla niego zrobiłem to bujany fotel, który postawiłem w jego pokoju, żeby mógł się na nim bujać, wpatrywać się w sufit... Iście samarytański gest, kurwa mać...

 

 

RETURN

 

Nie walczyłem od ładnych paru gal... Zresztą nie wiem, czy dałbym radę... Z upływem lat już nie ta szybkość... Stawy coraz częściej odmawiają posłuszeństwa... Zadyszka się pojawia... W fałszywym dowodzie mogę sobie mieć 32 lata... Organizmu nie oszukam... Kolczaste druty, kije baseballowe, skoki z dużych wysokości... Teraz płacę za nie rachunek... Za późno zacząłem, zdecydowanie za późno... Za to on... ON mógłby jeszcze coś osiągnąć... Ale jego przecież nie ma... Jest warzywem, pieprzoną rośliną...

 

Idę ulicą... Dziwnie się oddycha, odkąd rzuciłem palenie... Potrafię wreszcie odróżniać zapachy... Może to nie był dobry pomysł, aby odstawiać fajki zimą... Wiosną przynajmniej nawąchałbym się kwiatów, drzew... Zimą czuję tylko dławiący dym z kominów i smród z kartonów, pod którymi sypiają bezdomni... Kiosk... No , to może jakąś prasę i... pieprzone, tanie Viceroye... Kurwa, a było tak pięknie, dwa tygodnie bez ćmika w zębach... Człowiek się starzeje, ale z wiekiem wcale nie mądrzeje... Znowu w cholernym, tytoniowym ciągu... I znowu złapie mnie kolka, zanim dobiegnę do ringu, żeby ratować Dzieci Luny z opresji... Tak, dziękuję bardzo... I jeszcze zapalniczkę poproszę... O, a cóż to za wynalazek... Child lock? Chyba na małe, amerykańskie burgero-kretyny... Nie sądzę, aby pięcioletnie dziecko w Polsce nie poradziło sobie z tym rzekomym zabezpieczeniem...

 

Dobra, fajki są, jest gazetka, teraz trzeba się załadować do jakiegoś osobowego... Gliwice? To zdaje się zaraz za Zabrzem... Trzy godziny w nieogrzewanym, rozpieprzonym pociągu... Dosyć mam tych wszystkich podróży... Naprawdę się zestarzałem... Jakby nie można było zorganizować czegoś w Krakowie... Cóż, chyba prędzej doczekam się, że te polskie małolaty, co stoją przy ringu z transparentami, zorganizują sobie tutaj jakiś zlot. A na gale co i rusz muszę się tłuc koleją... To Mielno, to Zielona, to Scyzory... I wszystko w Pieprzonych Kolejach Polskich... Pewnie jeździłbym autem, gdyby mi się tak łapy nie trzęsły... Ale co to za przyjemność, skoro dziś znowu zima zaskoczyła drogowców... Kurwa, zaczynam żałować, że nie zostałem w Krainie Żółtków... Cieplej, a drogi w idealnym stanie... Pociągi zresztą też... Dobra, papierosek na peronie, 5 minut, jeszcze zdążę... O, kurwa, tego mi było trzeba... Ponoć jeden papieros odbiera ci jakieś tam minuty twego żywota... I bardzo dobrze - godzinka mego cholernego życia odpływa gdzieś z siwym dymem w kierunku podziemnego przejścia... O KURWA!...

 

Nie, niemożliwe, to nie mógł być ON... Jakby nie starczyło mi sennych koszmarów... A może ja śnię na jawie? Może wcale nie jestem na peronie, tylko własnie przewracam się na drugi bok na moim dziurawym materacu w tej cholernej kanciapie, którą od paru miesięcy wynajmuję? Nie, to niemożliwe, przecież jestem tutaj, na peronie numer 4, jaram kiepskiego papierosa i przed chwilą widziałem swoją przeszłość... No, chyba, że to początki schizofrenii... Po tylu chairshotach - kto wie...

 

Uwielbiam PKP zimą... Pociągi sa tak rozkosznie zimne, opóźnienia tak wielkie, a ludzie pod swoimi kożuchami, płaszczami i swetrami z baraniej wełny tak miło spoceni... No do jasnej cholery, 4 godziny w pociągu, a dopiero dojechaliśmy do Zabrza? Gazetka przeczytana, w paczce został już tylko jeden papieros... Tak, Stabber, zajebiście ci idzie rzucanie fajek...

 

No... nareszcie w hotelu... Ok, przesadzam, w motelowym pokoju z brązową muszlą klozetową i TV ze śnieżącym Polsatem... Nie mogę narzekać... Kryzys, cholerny globalny kryzys, EWF już nie stać na wynajęcie porządnego hotelu... A mnie nie stać na nic innego niż te 5 metrów kwadratowych z łóżkiem, na którym pościel zmieniali chyba w czasach, kiedy walczyłem o AWF Title... Co ja mówię, w czasach, kiedy The Slaughters rozjeżdzali różnych wannabies w EWF... Coż tam widać w tych dwudziestu jeden calach? Hmmm... dwudziesta ósma powtórka "Zostać Miss"... I dobrze, przynajmniej jakieś fajne tyłeczki na ekranie... W moim wieku już chyba tylko w telewizji pooglądam takie w zbliżeniu... Kurwa, co ja mówię... "W moim wieku"... Ok, nie biegam już tak szybko, kondycji zero, ale do cholery, nie jestem jeszcze taki stary, jak ten ajriszmen, któremy kiedyś zrobiłem koło dupy... Ten to dopiero musi mieć zagwozdkę, żeby z chodzikiem wdrapać się na dziewiąte piętro, jak windę remontują... Pukanie? Kto to może być? Przecież jeszcze nie mówiłem nikomu z EWF, gdzie się zatrzymałem... Może przynieśli czystą pościel (taaak, jasne)...

 

- Witaj... wróciłem...

- O w mordę!...

 

 

INFINITY

 

- Witaj... Przyjacielu...

- Czyżbym słyszał ironię w twoim głosie?

- Ależ skąd... Tylko przyjaciel mógłby umieścić mnie w najlepszym wariatkowie w kraju...

- Co więcej mogłem zrobić?!

- Nic... absolutnie nic... Po prostu być sobą i wypiąć się na mnie, tak jak wypiąłeś się chyba na każdego, kto kiedykolwiek ci zaufał...

- Wróciłeś... po co?

- Wróciłem... odebrać... dług...

- To znaczy?

- To znaczy, że chyba jesteś mi coś winien...

- Niby co? Ściągnąłem ciebie i Butchera do Polski, dałem dach nad głową, nauczyłem podstaw walki, załatwiłem kontrakt w EWF...

- A potem olałeś mnie, kiedy mój najlepszy kumpel wraz ze swoim samochodem zmienili się w mięsną konserwę...

- Człowieku, zrozum, nie jestem jakimś cholernym psychiatra, żeby pomagać pokrzywdzonym na umyśle... Przez pół roku bujałeś się na fotelu, który ci kupiłem, nie było z tobą żadnego kontaktu, umierałeś na moich oczach... Twoja dusz...

- Oooo, proszę, Stabber wierzy w istnienie duszy? A co z twoją teorią że życie to tylko bicie serca, tylko szkielet, mięśnie, skóra, i że to wszystko kończy się z ostatnim tchnieniem?

- Nie wytykaj mi czegoś, co powiedziałem gdzieś, kiedyś...

- Gdzieś? kiedyś? Przecież na tym poglądzie budowałeś swoje relacje z nami! Rzuciłeś nam ochłap, niby pomogłeś, ale nigdy nie traktowałeś mnie jak kogos, kto uratował twoją pieprzoną dupę... Bo ta twoja dupa nie była dla ciebie zbyt wiele warta... Tak, jak nie warte było dla ciebie czyjekolwiek życie... Czasem żałowałem, że zabilismy wtedy tych wszystkich Japońców... Gdyby nie Midori...

- Wiesz, co u niej?

- Skąd mam wiedzieć?! Przez dwa lata leżałem przywiązany skórzanymi pasami do łóżka... Mój... przyjaciel mnie tam wysłał...

- Więc co... teraz chcesz odebrać dług, tak? Zacząć swoje cholerne żniwa? Pomachać kosą i skończyć ze mna? Ty naprawdę masz coś z głową, chłopie...

- Stabber, zamknij się i posłuchaj... Nie mam do ciebie żalu, że jesteś, jaki jesteś... Jesteś natomiast jedyną osobą, która może mi teraz pomóc... Nie zrobiłeś tego kiedyś - masz szansę to naprawić...

- To może... Może zaczniemy od początku?

- Witaj... Przyjacielu...

 

 

MORTALITY

 

- Nie, zapomnij, to jest chore, to poroniony pomysł... Człowieku, nie walczyłeś od 4 lat... Od dwóch lat nawet nie chodziłeś... I ty chcesz, żebym cię ot tak, na szybko, potrenował i przygotował do walki w turnieju??? Nie oszukuj się, w dawnym EWF nie radziłeś sobie zbyt dobrze, poza tym czasem nawet odpuszczaliście treningi z Butcherem... I raptem chcesz, żebym zrobił z ciebie Rocky'ego EWF? Czy twoim zdaniem ja jestem jakimś cholernym Mickym - cudotwórcą?

- Nie... Moim zdaniem jesteś gościem, który coś mi zawdzięcza i ma wobec mnie dług, choć nie chce się do tego przyznać... I zrobisz teraz dokładnie to, o co cię proszę...

- Bo co? Postraszysz mnie, że nastał czas żniw?

- :)

- Dlaczego się śmiejesz??? Zapomniałeś już? Kosa, kaptur, Harvest of a Mortal?

- Stabber... ty chyba nie wierzysz w skuteczność szpitali psychiatrycznych w naszym pięknym kraju... Owszem, ubierałem się na czarno, straszyłem dzieciaki kosą... jak połowa pacjentów w tym cholernym przybytku, do którego mnie na dwa lata wysłałeś... Ale minęły dwa lata... Koniec z robieniem z siebie mordercy z horrorów klasy B... Koniec z pieprzeniem o Nieśmiertelnym Żniwiarzu... Jestem zwykłym, cholernym śmiertelnikiem... Tak samo jak ty... Tak samo jak... Butcher... Przyszedłem do ciebie, bo jesteś jedynym trenerem jakiego znam... Jeśli nie chcesz mi pomóc... trudno, przygotuję się sam...

- Przygotujesz? Ale do czego? Przecież nie ma cię w karcie na najbliższą Paloozę?!

- Jesteś pewien?

- Zaraz... chwileczkę... ten Mystery Opponent to jesteś... TY?!?!

- Niespodzianka, co? A i owszem... Nie myśl, że pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po wyjściu z wariatkowa było szukanie ciebie... Najpierw... była nauka chodzenia... Potem na nowo uczyłem się mówić... Po dwóch latach patrzenia w sufit można wiele zapomnieć... Później usłyszałem o reaktywacji EWF... I dopiero wtedy pomyślałem o tobie... Tak, Stabberku, nie myśl, że przez dwa lata żyłem żądzą zemsty za to, że odwróciłeś się ode mnie... Nie żyłem żadną myślą... Nie żyłem wcale... Ale wróciłem... Zwykły, normalny, śmiertelny... ale też bardziej niż kiedykolwiek zmotywowany, żeby ćwiczyć... Żeby zwyciężać... Żeby... zdobyć TEN pas...

- Chyba nie myślisz o EWF World Title? Człowieku, tam startują same legendy, wyjadacze, z którymi nawet ja pewnie bym sobie nie poradził...

- Nawet ty? Ja wbiegam na siódme piętro bez zadyszki - sam ten fakt czyni mnie nieco lepszym od ciebie... Ale wiem jedno - twoje doświadczenie z Japonii, te wszystkie podziemne walki, później walki wrestlingowe... Chcę, żebyś znowu mnie trenował... Żebyś nauczył mnie wszystkiego, co sam umiesz... Nauczył znosić ból mięśnia przeciętego tłuczonym szkłem...

 

(...)

 

- Ok, chłopie, nie jest z tobą tak źle, jak myślałem... Powiem więcej - jestem cholernie zaskoczony... Dawnego siebie zmasakrowałbyś w parę chwil... Ale oprócz praktyki przyda ci się trochę teorii...

- EWF to EWF, co się tu mogło zmienić... Są Tony i Janek, bufet u Zosi...

- Otóż to, teraz bufet prowadzi panna Zosieńka...

- ... są Grudziński i Bryndza, pan Józef i kiełbaski pana Wojtka... Co jeszcze według ciebie powinienem wiedzieć...

- Skup się i przestań żartować... Swoją drogą jakoś nie mogę przyzwyczaić się do strojącego żarty Gr...

- Zamknij się... to przeszłość... jego już nie ma... Nie ma potwora w kapturze... Jest człowiek z cholerną pretensją do świata... Świata, który zabrał mu najlepszego kumpla... Ciebie toleruję, przez wzgląd na dawne czasy...

- Ale...

- ... nie przerywaj! Przez wzgląd na dawne czasy... ale każdego, kto stanie na mojej drodze... zniszczę... no, dobra, mów, co miałes mówić...

- W pierwszej rundzie spotykasz się z niejakim Polskim Orłem... Nic specjalnego... taki patriota za 5 złotych... To powie wiersz o ojczyźnie, to pomacha flagą... W twojej formie nawet się nie spocisz...

- Dobra, dobra... Nie mów mi o pierdołach... Zdaje się, że mam na tej gali dwie walki...

- Jeśli wygrasz pierwszą

- Powiedziałem: skończ z pierdołami... Z kim walczę potem...

- Z kimś z pary Volcano - Olesnicki.

- A co to za jedni?

- Nowicjusze, jak pół rosteru... Jeden myśli, że jest wojownikiem świętej inkwizycji i ściga niewiernych...

- Pobożny taki?

- Pojebany raczej, powiedziałbym... Za wiele na ringu nie pokazał, choć zdobył chyba nawet jakiś pas... Ale, co ciekawe, też siedział w szpitalu dla normalnych inaczej...

- Bawi cię to?

- Ok, ok, przepraszam... Drugi to jakiś wariat, z Niemiec chyba... Napierdala się śmietnikami i biega po ogniu...

- Zdaje się, że miałem podobnego sąsiada w szpitalu... Myślał, że jest ognioodporny i ponoć poparzył sobie dupę na kuchence gazowej... Nie widziałem, ale taki dziadzio zamęczał mnie historyjkami z oddziału, zanim wydał mi wszystkie moje rzeczy...

- Wracając do turnieju... To nie tymi trzema masz się przejmować... Jedynym groźnym przeciwnikiem na tej gali może być dla ciebie Scorpion...

- Znaczy się, urodzony na pod koniec października?

- Nie... tak na niego mówią... Mówią też Real Polish Badass... Czerwonooki... a naprawdę nazywa się Alex Scorp.

- Uuuuu, powiało grozą... Niby dlaczego mam na niego uważać?

- Jest niezły... Silny, agresywny... Walkę na pięści ćwiczył na dworcu PKS w Lublinie, a wiesz, jak tam czasem bywa nieciekawie...

- No, to chyba nie za dobrze oceniasz moje możliwości, skoro drżysz o wynik mojego pojedynku z ulicznym zabijaką... Pamiętaj, że podobnie jak ty, troszkę obijałem się po ulicach Tokio... z całym szacunkiem dla lubelskiego dworca, ale to chyba nie ta liga...

- Facet jest naprawdę dobry... W HVW...

- W czym?

- W HVW... to federacja która połączyła się ze zreaktywowanym EWF. W HVW miał Polish Title. Bronił go prawie przez cały rok... Na jednej z gal sam pokonał pięciu nowicjuszy.

- Co ty go tak zachwalasz?

- Wiesz... mnie też pokonał...

- No proszę... Więc stąd ten szacunek, nietypowy u Stabbera.

- Zamknij się... Nie pokonałby mnie, gdyby nie muzyka tego cholernego Japońca.

- Kogo?

- Yamato

- ???

- No tak, zapomniałem, że cię na dwa lata odcięli od świata... Yamato Konoe... Ściągnąłem go kiedyś do AWF... A potem w HVW to on ściągnął mnie... z należnego mi miejsca... To przez niego przegrałem title shot o HVW World Title, przez niego przegrałem ze Scorpem...

- Dobra, Japońcem zajmiemy się innym razem... Powiedz mi coś jeszcze o tym Scorpie

- Musisz uważać na jego kopnięcia, na DDT... W zasadzie na wszystko musisz uważać... To nie jest pierwszy lepszy rywal... Nie dał się pokonac Jupiterowi, sam Scyther miał z nim problemy...

- Scyther, Scyther... taaak, pamiętam... To był niezły rozpierdalacz...

- Z nim też miałem na pieńku swego czasu

- Stabber, do jasnej cholery, czy jest ktoś w tym EWF, kto nie chciałby posłać cię do piachu?!

- Paru by się znalazło... Ale teraz to nie moje zmartwienie... Ja już nie walczę... Masz co chciałeś - sam wchodź to tej jaskini lwa... Próbuj swoich sił... Trochę się obawiałem, ale dziś sądzę, że jesteś gotowy... Że zrobisz to, czego mnie nigdy nie udało się dokonać...

- Tak... Zrobię... Nie dziś... Nie jutro... Ale zrobię... Nikt nie będzie wiedział, kiedy urosnę w siłę... W najbardziej niszczycielską, miażdżącą siłę EWF...

- Hmmm... to nawet nieźle brzmi... Niszczycielski Gr..

- Stabber! Powiedziałem ci już: JEGO nie ma...

- W takim razie kim ty jesteś???

- Jestem... ORDINARY MORTAL

  • Odpowiedzi 9
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • theGrimRipper

    3

  • damiandziki

    2

  • Vaclav

    1

  • zabnmal

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Łooo konkretna Rpoza Grimm :) Pamiętam JEGO fajnie, że wrócił choć w nieco innym gimmicku :) Rozumiem, że to teraz będzie twoja główna postać? Szkoda trochę Yakuzy no ale zobaczymy jak Mortal się spisze :)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

jestem jak : what da fuck , mate !? przecież to ja miałem pisać najlepsze erpozy . :D

 

great as fuck . 8)

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dzięki, dzięki, Panowie. Ze zmianą gimmicku nigdy nie wiadomo, jak pójdzie. Najlepsze, że machnąłem to w jakieś 3 godzinki, siedząc w niedzielę w robocie :)

 

Aha, zauważyłem, że modne jest teraz podawanie inspiracji muzycznych (i wszelkich innych do erpów)... Nie wpisałem tego pod RP, wpiszę tutaj, to nabiję sobie posta ;)

 

- Flapjack "Throw This Shit Away"

- Iron Maiden "Hallowed Be Thy Name" (live version, Rock in Rio '05 czy jakoś tak)

- Slayer - album "South of Heaven"


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cause at 5 o'clock they take me to the gallows pole

the sands of time for me are running low...

 

To brzmi bosko live :) Nie dziwie się, że tak Cię to zainspirowało :)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

No co ja się będę rozwodził - powró do korzeni podparty zdobytym doświadczeniem bardzo Ci służy. Jak dla mnie z lekka na drugi plan przechodzi część poświęcona powrotowi G.R.I.M.A, by ustąpić rewelacyjnym wstawkom o zmęczeniu the Backstabbera.

 

Aha, zauważyłem, że modne jest teraz podawanie inspiracji muzycznych (i wszelkich innych do erpów)...

 

Ciekawe, kto zapoczątkował tą modę? ;)


  • Posty:  31
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Świetne. Szczególnie sceny ze zmęczonym życiem Stabberem. Będę z ciekawością obserwował Twoje kolejne erpy. Dystans jest...to dobrze :) Wystarczająco dużo w rosterze jest super-wyjebanych-w-kosmos-rozpierdalaczy-wszystkiego-i-wszystkich.

 

Nie bardzo przypadła mi do gustu jedynie nazwa Twojego wrestlera - Ordinary Mortal.

Chociaż z drugiej strony...czy koleś mający wrestlera nazywającego się El Masturbator ma prawo krytykować, jak nazywasz swojego zawodnika? :twisted:


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ordinary Fertig jest już zajęte ;)

 

Ale faktycznie, wymyślenie ostatniej linijki zajęło mi dobre 15 minut, a więc niemal 10% czasu, jakiego poświęciłem na całego RP :)


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gadaliśmy już o tym wczoraj, lecz muszę jeszcze publicznie napisać, że odwaliłeś kawał dobrej roboty i napisałeś jedną z najlepszych erpoz w swojej karierze :] (moim skromnym zdaniem oczywiście). Znając Twój laaaazy ass Grim, szczerze powiem, że nie widziałem w Tobię przeszkody i wyzwania, jeśli chodzi o turniej, po tym dziele widzę i to aż za bardzo :D Piona za dobrą robotę!
Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zaciekawił mnie wczoraj tytuł. Wchodzę, a tu znowu inny gimmick... Mam nadzieję że i w tym będziesz tak dobry jak poprzednio. Klasa tego RP potwierdza moje obawy, że Ordinary Mortal będzie kurewsko mocnym przeciwnikiem :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...