Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Scorpiteor - Manifest Umysłu.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  3 654
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Gdzie jesteśmy ? Nie mam pojęcia. Wszędzie jest ciemno. Pomieszczenie jest małe. Nie ma w nim nic poza krzesłem i małym okienkiem przez która wpada wąska struga światła. Widać w niej kurz unoszący się w powietrzu. Panuje duszność ...Na środku siedzi postać. Nie widać czy rusza ustami..ma spuszczoną głowę..słychać jednak zdyszane słowa...jak gdyby męczył się mówiąc.

 

Narrator olał nagranie i nie przyjechał , więc nie będzie wzmianek o podnoszeniu i zciszaniu głosu i wnerwieniu i uspokojeniu...i tak czuć to na kilometr.

 

-...A Czy świat to całość ? Czy to w czym żyjemy obracamy się na co dzień stanowi jakąś spójność ? Czy żyjemy w czymś zorganizowanym w sposób przemyślany ? Czy tak właśnie myślisz ? Czy takie jest twoje zdanie ? A może trudno Ci powiedzieć ? Bo Świat rzeczywiście potrafi przerosnąć. Ma tę moc i tę potęgę , dzięki której może obalić nie jedno nawet najmocniejsze ogniwo. Czy potrzeba metafor , hiperboli czy innych tego typu środków by pokazać jak najtrudniej roztapialne metale zamieniają się w masło wobec energii jaka drzemie w tym świecie ...jednym świecie ...globie...jednej całości...Gówno prawda. Nie istnieje świat jako jedna całość. Nie ma takiego życia jak spójna Egzystencja grupy ludzi na globie. Globie - stabilnej nie rosnącej powierzchni życiowej będącej niezmiennie miejscem nieskończonej niczym szereg geometryczny cywilizacji. A wiesz czemu ? Bo każdy z nas ma swój świat. I nie ma tu miejsca na pierdolenie o jednakowych powierzchniach. Bo oprócz tego globu , tej całości pieprzonego padołu każdy z nas kryje w sobie swój własny ląd , który nie ma prawa i nie jest równy innemu lądowi , który nie ma prawa i nie jest taki sam jak inny ląd , który jest taki jak jego kreator. Kreator powierzchni życiowej dla duszy , autor świadomości ...jej właściciel. Tak , dokładnie tak. Każdy z nas kryje płytko pod powierzchnią lub głęboko w zakamarkach swój własny świat. Niezgodny z tym co widać , z tym co racjonalne , z tym co życiowe. On ma taki właśnie być. On ma odzwierciedlać to jak chcesz żyć. Pokazuje twoje życie wewnętrzne. Mąż , świeżo upieczony będący dopiero po ślubie , wypełnia owy świat radością i mimo że ze zewnątrz gnębią go procedury państwowe i wszelkie konieczne opłaty , on swoje wnętrze wypełnia szczęściem. I emeryt który dożył wraz z żoną do złotych godów mimo że wie , że lada dzień nadejdzie jego dzień , i z twarzy płynie mu pełna świadomość biegnącej za nim kosy w swoim własnym świecie ma wciąż prehistoryczne dwadzieścia lat. Kto wie...może nawet Ksiądz - osoba duchowna , pod tą maską patosu , powagi i klerykańskiej gęby , swój wewnętrzny świat wypełnił swawolami , i tym czego w powołaniu wziąć na myśli nie mógł. Takie o to losy wewnętrznego świata. Czy każdy go ma ? Na to nie odpowiem...wiem jednak jedno - Nie każdy swój wewnętrzny room wypełnia radością i nadzieją...bo gdy kreator to tyran o ciemnym mózgu pełnym mrocznych bruzd nigdy nie odkrytych kart , które choćby po ekshumacji nie ujrzą świateł dziennych w ciągu długich wieków ..bo gdy kreator to istny diabeł wcielony który z wierzchu jest pięknym kwitnącym na wiosnę kwiatem , lecz upierdoli ci nos przy samej kości policzkowej gdy będziesz chciał go powąchać..bo gdy kreator nie ma potrzeby wypełniać radością czegokolwiek ..jest skażony nienawiścią , okrucieństwem , barbarzyństwem a dusza jego choćby wytrychem otworzyła bramy nieba i wślizgnęła się tam niepostrzeżenie i tak nie zaznała by spokoju...bo gdy ktoś kto nie umie cieszyć się , kochać i nie zna innych ludzkich bolączek będąc jakimiś pierdolonym wyewoluowanym potomkiem nadczłowieka z filozofii Nietzschego ....bo gdy ktoś taki ..zacznie swoje wnętrze wypełniać od powierzchni , przez płytsze warstwy po mroczne nigdy nie otwierane dotąd szpary ...co z tego wyjść może ? Jak chuj , że nic dobrego.

 

A mowa była skierowana do tych , którzy nie pojęli jeszcze , że siła fizyczna , tężyzna słowa przy potędze umysłu wraca do kolebki ewoluować bezsensownie . W Starożytnym Rzymie , gdy na zachciankę Cesarza urządzano rzeź kosztem życia ludzkiego ...na przeciwko siebie stawało dwóch mężów...z czego tylko jeden wyjść mógł z tego cało. Ludzi nie obchodził ich styl , technika czy siła. Czekali na śmierć nie zdając sobie sprawy na co czekają i czego wzywają. A mężowie byli iście potężni ...bo dla dzikiego bezrozumnego tłumu i im podobnym był to wyznacznik. Jednak dla samych toczących bój , to nie znaczyło prawie nic. Każdy z nich miał siłę 10 wołów , a mimo to któryś ponosił klęskę ? Dlaczego bowiem ? Przecież obaj dysponowali tymi samymi warunkami , wychowywali się w jednym miejscu i na tym samym pożywieniu i w tych samych okolicznościach...czemu więc jeden z nich od razu obalił drugiego ? Losowość ...prawdopodobieństwo ? Chuja tam. Jeden z nich pokonał rywala nie siłą ...nie ustami ...a siłą psychiki , mózgu i inteligencji. Bo czymże jest sama siła ? A gdybym miał mięśnie z pieprzonego Adamantium a potęgi mózgu bym nie miał ...byłbym nikim. Lecz pamiętajcie...że sama siła jest nieszkodliwa....sama inteligencja również...ale połączenie tych mocy...połączenie tych rzadko spotykanych razem potęg dają ci moce nie skończone...jesteś jak pierdolony zbiór liczb hiperzespolonych i nawet marne zbiory rzeczywiste nie są w stanie ci zagrozić. Stajesz się żywą potęgą. Chodzącą bombą o nie ograniczonej liczbie wybuchów następujących w dowolnym czasie w dowolnej chwili ...tylko przez ciebie upragnionej i na twoje wyraźne polecenie ...Czy pierdolę ? Pewnie tak ? Cz mówię w gorączce ? Na pewno. Czy jestem jakimś psychicznie pojebanym myślicielem ? Po trosze tak. Bo Ty kurwa nigdy nie wiesz kim jestem , kim byłem a kim mogę być za mili sekundę a kim za dwie. I słuchając teraz tego chaotycznego i nieuporządkowanego toku myśli jeśli myślisz że wpuścisz go jedną małżowiną a wypuścisz drugą jesteś w pierdolonym błędzie. Masz wyciągnąć z niego jebane wnioski i nic mnie to nie obchodzi czy się ze mną zgadzasz czy nie. Nie musisz....ale przyzywam twój niedorozwinięty mózg żeby pomyślał czego słucha o ile nie zapomniał przez kilkanaście lat nieużywania jak to się robi.

Do kogo mówię ? Ty wiesz do kogo...Do Ciebie. Mówię Właśnie do Ciebie. Chaotycznie ? Bo na lepszą mowę nie zasługujesz...

 

A teraz Zamknij się i słuchaj...bo taka tutaj twoja Rola. Pan mówi , kurwa słucha. Nie po to kazałem pracować moim strunom głosowym i rozprawiać na temat wypełniania wnętrza ludzkiego, by teraz rozeszło się to bez echa . Takim szarym nie pojętym ludziom jak Ty , trzeba wykładać wszystko jak na talerzu ...inaczej nie zrozumieją. Tylko wyższa nieliczna społeczność...jest zdolna zrozumieć pewną materię szczebla wyższego....nie należysz do nich ...choćbyś nie wiem jak się starał. Ale i tak się wysilę...

 

Miałem Wizję.

Pokonali mnie ...wiem. Ale nie będę o tym rozprawiał. Nie dlatego że się wstydzę , a dlatego że chwilowych niepowodzeń nie ma sensu rozdrapywać. Ważne jest co innego. Ważne jest , że gdy szedłem do szatni by opuścić budynek mignęło mi przed oczyma to przerażające widzenie. Jakie - zapytasz. Odpowiem Ci. Pamiętaj jednak , że choćbyś uważał się za jeden dibałem wie jakiego twardziela i skórwysyna ...tego co widziałem ja ..nie przeżyłbyś nawet będąc dzieckiem Olimpu.

 

Zobaczyłem Ciemność ..Oczy miałem zamknięte. Nie powiem , że bałem się je otworzyć , bo nie znam strachu przed niczym ...ale nie chciałem ich otwierać. Jakaś siła jednak otworzyła mi je z bólem ciągnąc mnie za powieki jakby w jakichś pieprzonych zawodach na przeciągania liny...wpadłem w błoto. To zobaczyłem wywołało we mnie swoisty szok. Byłem w bezkresie. Dosłownie. Unosiłem się w powietrzu i nie czułem że w ogóle posiadam ciało. Niby je miałem , a jednak nie miałem ...ni czułem tego...dookoła pustka...wyobraź sobie , że wokół Ciebie jest tylko woda.....lub tylko chmury...nic więcej. Coś zbliżało się ku mnie. Coś w rodzaju sceny ...podestu...najgorszy koszmar mego wnętrza...moje wypełnienie...dopiero nadchodziło ...Zobaczyłem postać Vlad'a. Stał tam ubrany jak zawsze i uśmiechnięty złowieszczo..a obok niego....byłem ja...wisiałem na łańcuchach przykuty do ściany niczym dosłownie ukrzyżowany rzezimieszek. Scena zbliżyła się do mnie. Wezbrała we mnie złość..chciałem podbiec i rozbić mu pierdolony łeb na oktylion kawałków , a potem przekopać jądra najdłuższą lubelską ulicą. Nie mogłem się ruszyć. Chciałem ale nie mogłem. Przez Zaciśnięte zęby cisnęły się słowa.. - ..nie wychodziły. Vlad śmiał się złowieszczo jego słowa odbijały się w mojej głowie szerokim echem decybelami nie do zniesienia.

Vlad - Nie wiesz z kim zacząłeś Scorupco !!...Nie wiesz ..nie wiesz....wiesz.....wiesz....

Na kogo się porywasz.... ywasz....ywasz...Przegrasz Scorp....orp....orp...Nie trzeba było ze mną zadzierać Skamielino....o o o...

 

..Podniosłem głowę..chciałem explodować. Nic się nie stało...

Vlad - Co ? Spaliły ci się żarówki ? Spróbuj jak świecą moje ! I w tym momencie oczy Biggmaczyńskiego zapłonęły kurewską czerwienią...promień był tak wielki że niczym odrzut zajebało mną o ścianę która znalazła się tam chuj wie skąd. Upadłem...przez mgłę widziałem jak Ja , wiszący obok biggmaczyńskiego pochyla głowę ...ulatywało z niego życie...o ile w ogóle jeszcze tam było. Zakręciło mi się w głowie. Cały czas widziałem jak wiszę na łańcuchach umierający a obok biggmaczyński śmieje się na cały głos.

 

Otworzyło mi oczy...Gdzie ja kurwa u diabła byłem ? Wszędzie jakieś stare antyczne meble z chińskimi znakami ? Co do cholery ? Wachlarze ? Rozsuwane drzwi ? I co ja u diabła robiłem w kimonie ? Wstałem ...choć wcale nie chciałem...broniłem się jak mogłem, to na nic. Szedłem przez chiński dywan...właściwie cholera go wie czy był chiński ...taki to ja widziałem na bazarze pod blokiem za gówniarza...kosztował 15 zł. Szedłem ...ręce mimowolnie sięgnęły po coś co wyglądała jak mała gitara..Ja...grałem !! Kurwa szarpałem te struny chociaż widziałem to pierwszy raz w życiu.

-Piękna melodia dla uszu , jako ta Biwa o jedwabnych strunach. - rzekłem.

Kurwa !! Ja tego wcale nie chciałem powiedzieć. Zacząłem głosić poemat o jakichś Fujarach czy tam Fujawarach...ja jebie..To nie ja...naprawdę...Weszła jakaś kobieta. Zaczęła chwalić moją grę ...miałem ochotę powiedzieć jej żeby spierdalała i rozbić jej to jedwabne gówno na tych wykałaczkach wetkniętych we włosy...nie mogłem się ruszyć. Podeszła i dała mi w twarz.

-Jeszcze ! - powiedziałem.

Jakie kurwa jeszcze ... to nie ja...to nie ja...

Wzięła większy zamach..upadłem na podłogę....na pierdolony chińsko koreańsko Japońsko chuj wi jaki dywan !! I nie mogłem się podnieść ..zacisnąłem zęby...ale czułem bezsilność...Kobieta ujęła Biwę w dłonie...

-Zły książę ...nie dobry...- mówiła.

I lała mnie po tyłku...żałosne..dziwne mają tu zwyczaje...Za chwile zaczęła wbijać mi szpilki w plecy nie przestając napierdalać mnie tą jebaną chińską harmoszką. Poczułem się totalnie bezradny nie mogłem uciec ...nie mogłem sie nawet czołgać. Znów pojawił się Biggmaczyński...cały czas się śmiał i powtarzał zdania z początku. Zobaczyłem , że ja wiszący obok Vlad'a pochyliłem się jeszcze bardziej...na twarzy pojawiła się krew...uchodził ze mnie żywot. Im większą nie moc czułem...tym bardziej umierałem od środka.

-Zły książę !! - krzyknęła...rozbijając mi na głowie to ustrojstwo. Zobaczyłem ciemność...znów zakręciło mi się w głowie... Widziałem jedynie krew spływającą po twarzy Mnie...wiszącego wciąż koło śmiejącego się vlad'a...

Otworzyłem oczy...byłem na plaży. Co ja kurwa miałem na sobie ? Hawajską koszule ? Diable i wszelkie złe istoty...wstawcie się za mną żeby mnie nikt z tym nie zobaczył. spojrzałem na to jeszcze raz. Pod pachą miałem deskę surfingową.. Chciałem ją wyrzucić...zacząłem się miotać w myślach lecz ciało ani drgnęło...deska wydawała sie jakby przyklejona do mojej pierdolonej pachy. Co za kicha...coś się nagle ruszyło...Zacząłem biec przez całą plaże...czemu ja biegłem...mnie tu się wali całe życie a tu kurwa się biegać zachciewa...biegłem cały czas trzymając deskę pod pachą.. Słyszałem śmiechy...z boku stały jakieś dzieci z podstawówki... śmiały się..mało powiedziane....krztusiły się na mój widok...nie trzeba było klowna z cyrku...o mały włos i umarłyby ze śmiechu. Czułem się jak Debil...a tu mimo wszystko poczułem że moja twarz się porusza...okazało się że zrobiłem uśmiech od ucha od ucha i pokazywałem kciuka wszystkim na około !!

-Jestem Wrestling !! - Krzyczałem. - A ludzie padali jak muchy ze śmiechu...a ja uśmiechałem sie i krzyczałem nadal. Za co ? ...kurwa za co ? ...Mimo własnej woli zbliżyłem się do jednego z dzieciaków i pocałowałem deskę ...

-Rewolucja - krzyczałem !! Przed oczami mieniły mi się na zmianę Zielony i żółty. Cały czas darłem się coś do śmiejących się ludzi. wykrzykiwałem jakieś pierdoły o rewolucji , zieleni , i że jestem wrestlingiem...Stałem jak debil na bosaka po kolana w piasku i podlizywałem się do ludzi , którzy śmiali się ze mnie jak z debila. Tak..właśnie w tym momencie takim debilem byłem. Nagle z nieba zaczęły lecieć deski surfingowe..50 a możne więcej. Upadły na mnie przygniatając mnie do piachu...nie umiałem się z pod nich wydostać. Oczami przez ciemność zobaczyłem znów Siebie ...krew sączyła się po mnie...wlewała się już do oczodołów. Byłem już bliżej końca jak dalej. Nagle jakaś siła uniosła mnie do góry ponad deski napierdalając przy tym każda z desek o mnie. Uniosłem się i stałem na wielkiej kupie desek. Co za idiotyzm. kurwa...co za palant w ogóle chodzi z tym szajsem. Nagle miałem ochotę zatkać uszy ...ze wszystkich stron zaczęły nadchodzić odgłosy setek tysięcy ludzi... którzy za chwile pojawili sie obok mnie .. Biegli wprost na mnie...każdy z nich coś krzyczał...Kto jest najlepszym wrestlerem na świecie....czy coś. W powietrzu unosiło się gromkie Jupiter !! Jupiter !! Ludzie wbiegali na mnie depcząc mnie ...sami brali moją ręke i podpisywali nią autograf..nie miałem na to wpływu. tłum stratował mnie ...podeptał i wgniótł w piasek . W uszach dudniło mi ciągle to Jupiter !! Jupiter !! Czułem wciąż setki rąk jakie obmacały mi jaja pod pozorem autografu. Mimo , iż byłem utopiony w piachu... rozwaliłem paszcze w wymuszonym uśmiechu...bo wobec tych ludzi tak trzeba było.

 

Ujrzałem siebie...chciałem płakać. To już był mój koniec. Ale to jeszcze nie wszystko co mnie tej nocy czekało. Przeleciałem przez piach. Otworzyłem oczy siedząc na śmietniku. Co teraz - pomyślałem. Grzywka zasłaniała mi oczy. Miałem długie włosy....rozpuszczony siedziałem w roku śmietnika i nie mówiłem nic. Patrzyłem na kontener nieruchomym wzrokiem. Zacząłem już myśleć , że będę zaraz szukać puszek aluminiowych. Jednak nie...wciąż siedziałem...przez zakłębione będące w motłochu pozostałości mysli chodziły mi jakieś wiersze...jakaś poezja...jakieś opowieści o ciemności , mroku, grzechu ....na wpół żywe kontenery na śmieci powtarzały trzeszcząc - Rangarrrrrrok. Super....leżący , kwilący i ociekający krwią tam gdzieś na ścianie ja bawiłem się w pocieszanie śmietników emowatą poezją. Mówiłem ich żeby quote me Nevermore...mimo że sam nie wiedziałem co to znaczy...ale mówiłem..bo tak trzeba było...a ja wciąż nie miałem sił by temu zapobiec. Nagle ręka skierowała się do kieszeni ...wyjęła precyzyjnie żyletkę..zamknąłem oczy. Niemoc moja rosła. Wisząc na ścianie krew jaka ze mnie spłynęła sięgała mi już po palce u nóg. Przerażający widok. Pojawił się Vlad. Znów byłem w powietrzu i stałem przed tą sceną.

Vlad - Przegrasz Chłopcze...cze...cze...cze... Już przegrałeś eś...eś ..eś - tu zaśmiał sie złowieszczo i otworzył oczy szeroko...moja własna czerwień jebneła mi prosto w twarz aż przeleciałem spory kawałek. Upadłem.....na Ringu. Wokół była stalowa klatka. Wcale nie chciałem z niej uciekać ...przecież ja sie jej nie bałem. Ja nie znam strachu...lecz moje wcielenie uciekało na wszystkie możliwe sposoby. Wtedy go ujrzałem. Scyther !! Stał z kamienna twarzą na ringu - całując swój pas. Stanąłem na przeciwko niego. Ten chuchnął na mnie a ja runąłem na matę jak kłoda... przydeptał mnie nogą....w głowie miałem mętlik i zamieszanie. Ktoś klepnął w mate...JEDEN !! - usłyszałem. miałem pierdolone dwie sekundy...mimo iż nie mogłem nic zrobić czułem ciężar stopy Scyther'a na moim brzuchu. Widziałem jaką satysfakcje czerpał stojąc i pastwiąc sie nade mną ... Kurwa...spojrzałem jeszcze na mnie wiszącego opływającego hektolitrami krwi...z bruzdami na czole...wyjałowionym ciałem...spojrzałem na wrak człowieka. DWA !! - klepnęło znowu.

 

Czy ja przegrałem ?

 

 

 

 

 

...wtedy zrozumiałem , że jedna porażka przejęła nade mną władzę. To wszystko nie mogło być tak. To nie była prawda...nie mogła być. Myśli zaczęły buzować. Ciąg myślowy postępował. To nie ja ....to ktoś inny...to nie jest Scyther ...to nie jest Biggmaczyński....ja nie jestem....zaraz zaraz....ja jestem....przecież Jestem....zawsze bylem i nie przestane... W tym momencie ...udało mi się otworzyć usta... Mózg o mało nie explodował....Nie przestanę być , nigdy , przenigdy ..I am Only One Real Polish Bad Ass !! The F'n Scorpion !! I nikt nie bedzie mnie pomiatał !! A jedna porażka nie zaprzątnie mi głowy !! Kurwa Mać !! Because I am a Theeeeeeeeeeeeeeeeee aaaaa ...IOOT !! - TRZY !! - Wybiłem !! Scyther miał minę szoku ...wstałem... I am Theeeee IOOT !! Powtórzyłem !! Nie jestem jakimś pierdolonym gówniarzem z ulicy !! I wymierzyłem w Scyther'a prawą ręke...Scyther ...zniknął... ostałem w ringu sam !! Rozwścieczony szukałem wzrokiem siebie samego...

 

Znalazłem. Vlad stał teraz nie ruchomo ... Vlad... Vlad...Vlad... tak miał na imię mój niepokój. Moje udręki...moje zakamarki psychiki ujawniając się wypuściły wilka który gryzł mnie zarażając wścieklizną. Wilk ten przedstawił mi sie jako Biggmaczyński...wiedziałem już że to coś co poraziło mnie moją własną czerwienią...to imaginacja...pierdolony lęk wytworzony skołatanym umysłem. Odzyskiwałem siłę woli. Poczułem niesamowity gniew. Rozpierał mnie od środka...rozwalała jelita , pęczniał brzuch , burzył prace serca. Siły zaczęły napływać. Rozerwałem klatkę i ruszyłem w swoją stronę. teraz to Vlad stał i sie nie ruszał...

- Z kim zadarłeś robaczku ?! - Rzekłem.. Patrzyłem na niego kiedy rozpadał się nie czym szyba na miliony kawałeczków.

 

Stopy moje broczyly w krwi...

-Niechaj wróci co moje !! - Rzekłem !! Cała czerwień wracała tą samą drogą którą uszła. Moja ciało wracała do siebie. Wstąpiłem w nie. Poczułem się jak nowy. Oczyszczony. Odwróciłem głowę... ruszyłem w stronę klatki. Wspinałem się na nią i osiągnąłem szczyt.,,,

 

Poczułem się jak jakiś pierdolony Kordian na Mont Blanc...wysłannik piekła blisko nieba. Czułem się silny...pozbawiony już jakichkolwiek lęków. Miałem je...i pokonałem je. Byłem czysty ...przepełniony jedynie nienawiścią i gniewem. Tak Scy !! I Zgadnij przeciwko komu je teraz obrócę...Dla Ciebie przeszedłem przez to piekło...Dla Ciebie poniżyła mnie moja własna dusza....ale ja to przetrwałem...bo siła jest we mnie. Teraz...oczyszczony i pewny siebie stanę do walki z tobą ...by rozpierdolić twoje zadufane ego i pokazać ci że Bad Ass w federacji możne być tylko jeden. Zapytasz czy mam coś jeszcze do powiedzenia ? Mam kurwa ...żebyś się zdziwił ! Jestem nowy....Scorp to już nie ten sam Scorp który rozpierdalała płotki w HVW. Teraz zgłodniałem. Nie chcę płotki. Chce Rekina. Bo głód mój sięga limitów. Mam ochotę wpierdolić cie na kolacje popijając piwem. A wiesz co jest najgorsze Scy ? Ze Ty kurwa nic na to nie poradzisz !! Nie masz wyjścia z kimś kto umie przezwyciężyć samego siebie. Z kimś kto pokonuje własne wnętrze. Z kimś kto otarł się o śmierć ale kazał jej wsadzić sobie te kose w kościstą dupe i spierdalać bo jak nie to jej pogonie.

===========================================================

..."Stał tak na szczycie klatki , mięśnie uciekały mi z pod skóry. To był proces przygotowania. Tak jak w czołgu gdy wyrusza w bój nie może być nic podatnego na ogień. Tak Alex The IOOT Scorp wyzbył się wszystkiego podatnego na rywala. Był gotowy. Wiedział , że jedna porażka to nie cały świat. Wypełnił swoje wnętrze chęcią walki, brutalnością , skrajnością i innością. To był inny Scorp. Ten Scorp to 100 x więcej Agresji ...Sto razy więcej Brutalności...Sto razy więcej Perfidnego Skorupiaka , który pierdolnie Cie a nawet nie spodziewasz się kiedy. To był początek końca wszystkich tych , którzy w niego nie wierzyli. Wszystkich tych , którzy dygnitarsko zawyżali mu progi których rzekomo nie mógł przestąpić. Pierdolony błąd. On przekroczy wszystko i wszystkich. On jest do tego zdolny. Zawsze będzie miał kurwa coś do powiedzenia....zawsze. Choćbyś kurwa miał laskę marszałkowską ..buławę hetmańską , różczke Hermesa czy chuja herkulesa... I don't care. Alex Scorp będzie gotowy na czas by stoczyć wyrównany i w końcu pierdolony zwycięski pojedynek.

 

Jebać ten pas...Scy...ja chce Ciebie. Zatrzymaj ten pasek ..pozwalam Ci...ale duszy...nie daruje.Nigdy.

==========================================================

 

I tak zakończyła się moja wizja. Skrajna i realistyczna , mająca w chuj związków z rzeczywistością. Wyciągnijcie wnioski....wyciągnijcie. - To mówiąc postać Wstała z krzesła i poprawiając płaszcz opuściła Pokoik. Przez małe okienko widać było już tylko idącą na tle księżyca w pełni - czerwoną plamę.

 

 

A w tle : Requiem fora Dream. Transmisja umarła.

915802072594e34bce782c.jpg

  • Odpowiedzi 7
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • IOOT_DZIKO

    2

  • Vaclav

    1

  • estevez

    1

  • Scythe

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Tym rpem potwierdzasz całkowicie swoją przynależność do wyższej części karty. Fantasmagoryczny klimat okraszający świetne speache, daje lekturę na wysokim poziomie. Dodatkowy plus leci za znakomite parodie co niektórych postaci.

  • Posty:  1 692
  • Reputacja:   24
  • Dołączył:  13.04.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Ciemny

Pierdolony kozak 8) To mój komentarz do tego RPa:) Jakby to co napisałeś zwizualizować to wyszedłby mistrzowski psychodeliczny thriller, gdzie napięcie byłoby potęgowane świetną muzyką i dźwiękiem. Jestem pod wielkim wrażeniem, a Ty tak się bałeś.

 

Jedno tylko muszę Ci zarzucić. Nie musiałeś wrzucać RPa na wpół śpiąc, mogłeś poprawić literówki itp... ale czymże są te literówki przy takiej treści.


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RP naprawdę świetny i klimatyczny. Faktycznie potwierdzasz nim swoją dobrą formę z HVW, a nawet stawiasz poprzeczkę jeszcze wyżej. Dla mnie RP byłby wyśmienity jednak...moim osobistym zdaniem jest zbyt ogólnikowo napisany, jeśli można to tak ująć. Za mało tam jest o przeciwniku Scorpa, za dużo o całej reszcie rosteru. Gdyby ten RP pojawił się na galę, na której karta nie była znana i wystąpiłbyś w ME walcząc o HVW World Title, podejrzewam, że byłbyś dziś nowym mistrzem. No ale tym razem karta była dokładnie opisana i to jest moim zdaniem jedyny minus tej lektury. Wszystko poza tym - zajebiste!
Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg


  • Posty:  3 654
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Scythe, tu muszę się zgodzić z tobą , bo masz racje. Mało jest o przeciwniku. ale u mnie to jest tak , że jesli mam wolny dzień to mam tylko jeden wolny dzień i musze skończyć RP'a tego dnia , bo jak nie zrobie tego na "już" to "potem" nie na da.

Skutki przygotowań do maturki niestety.

 

 

Dzięki za pozytywne komentarze. :)

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  347
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No to tak panie IOOT_DZIKO... Zazdroszczę panu wiele rzeczy... To że pan jest dużo lepszy odemnie... To że pan jest już jesteś jednym z najlepszych postaci na rosterze... I przede wszystkim tego że pisze pan takie rRPozy... Poprostu wszystko jest super, ekstra, gites, fajowsko... Co tu więcej pisać?

  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Konkretna RPoza 8) Reszta na gadulcu była to co się będę wypowiadał :)

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

I coż tu powiedzieć, większość Ci przekazałem na gg ale:

 

Bardzo klimatycznie napisałeś, dodatkowo widać na tym przykładzie inny styl pisania, ja widzę teraz wyraźnie, że kiedyś z powodu tego, że miałeś słabszych albo inaczej mniej doświadczonych przeciwników to Twe starania nie były aż tak mocne. Teraz gdy Twoim przeciwnikiem jest jakby na to nie patrzeć Legenda e-fedów dałeś swoje 100% albo prawie 100%. Napisałem prawie bo małym mankamentem jest mały jak na walkę tej rangi speech.

 

Powodzenia :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...