Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Pożar serca upadłego anioła (Mamoru)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

(Powolny najazd kamery ukazuje nam przepiękną i swoiście oryginalną wolną przestrzeń. Miejscem do którego się udajemy krok po kroku jest ogród o nieskazitelnej urodzie i majestatycznej wielkości. Całość terenu pokryta jest delikatnym puchem nadchodzącej pory roku, najsmutniejszej spośród czterech nam panujących a mianowicie zimy. Wizualizacja ogrodu ujawnia nam również wszelakość roślinności, której nadchodząca właśnie zima nie przestaje budzić uwielbienia przybywających tam postaci. Ogród otoczony jest delikatnym pasmem wrzosów otulonych białym puchem jednocześnie kolejne ujęcie kamery przedstawią również majestat drzew wśród których największe wrażenie wzbudzają te najszlachetniejsze jakimi są: cedr, cyprys, miłorząb japoński, jodła, sosna czerwona i czarna, nagi, dąb, drzewo kamforowe, klon, bambus oraz kwitnąca wiśnia i śliwa. Wytężając wzrok w obręb poza głównego planu można zauważyć las w którym dominująca rolę estetyczną tworzą sosny. Sosny ów tworzą wrażenie tych samych, które można było podziwiać przed wiekami podczas walki z mongolskimi najeźdźcami i które zostały uwiecznione na szlachetnym zwoju z 1293 roku Moko shurai e-kotoba. Całość jawi nam się jako szlachetnie i starannie urządzony pejzaż gdzie tylko nieliczni mogą dostąpić zaszczytu podziwiania doskonałości flory ogrodu. Kolejne ujęcie kamery kieruje nas w centralną stronę ogrodu gdzie znajduje się fontanna przyozdobiona szlachetnymi wizualizacjami walk shinobi. Z fontanny pomimo wyraźnego chłodu wydostaje się skromny aczkolwiek cudny strumyk wody. Po dokładniejszym zbliżeniu malutkiej soczewki kamery widzimy dwa sporej wielkości drzewka bambusowe między którymi jawi nam się huśtawka, malutkiej wielkości co skłania nas do refleksji, że jest ona przeznaczona dla dziecka. Nieopodal widzimy również pokryte delikatnym puszkiem zimy kamienie granitowe, których kształt i dokładność estetyczna wykonania pozwala nam twierdzić, że kształtują one nagrobek bądź są innym elementem architektonicznym ów ogrodu. Po dokładniejszej wizualizacji widzimy wyryte i przyozdobione złotymi literami personalia a także datę narodzin i śmierci dwóch kobiet, których zdjęcia szczelnie zabezpieczone są wewnątrz pionowej płyty grobu. Tworzy nam to nieodparte wrażenie sanktuarium bądź kącika pamięci i cierpienia do którego dostęp mają tylko nieliczni. Ogród podzielony jest na dwie części a całość połaci flory dzieli monumentalne zabudowanie jakim jest zamek. Budowla urządzona według kilku różnych stylów architektonicznych. Okiennice są wykonane w stylu gotyckim jednakże samo wejście do zamku jest urządzone w stylu Japońskim wczesnego średniowiecza. Po drugiej stronie ogrodu znajdują się wręcz identyczne zabudowania jednakże po chwili zauważalny jest brak płyt granitowych co tylko bardziej uwydatnia wyjątkowość pierwszej części ogrodu. Neutralny obserwator może odnieść wrażenie lustrzanego odbicia obu części ogrodu. Kolejne zbliżenie kamery ukazuje nam postać pięknej kobiety o czarnych jak heban włosach, delikatnej jasnej cery, której blask odbija się w świetle słońca. Kobiecie towarzyszy mała dziewczynka wręcz identyczna jak jej co możemy się domyślić matka. Aura najwyraźniej zachwycona pięknem miejsca uwydatnia zalety ogrodu gdyż słońce świeci swymi złocistymi promieniami a na samym niebie praktycznie nie widać żadnej oznaki zachmurzenia. Kolejny zwrot kamery kieruje nas do terenów znajdujących się bezpośrednio za zamkiem gdzie swobodnie z gracją płynie mała rzeka. Nad która stoi postawny mężczyzna w purpurowej szacie na jego głowie widzimy wykonaną z białego złotą korone przyozdobioną drobnymi szafirami a także diamentami a w ręku dzierży berło wykonane z platyny. Postać swobodnie porusza się wzdłuż rzeki co jakiś czas zatrzymując się i dumając. Po kilku minutach postać odwraca się w sposób dostojny i powolny ukazując nam swe szlachetne oblicze a także przepych swego ubioru.)

 

 

Mamoru:

 

jesień późna,

listopadowym pierwszym śniegiem i delikatnym deszczem padają słowa,

i nie ma jednej prawdy o tym przemijaniu o życiu i o śmierci,

listki liście listy pożółkły, opadły, uciekły tam gdzie sen jest wieczny,

na spalenie tylko,

drży moje serce - to wiatr bólu i cierpienia,

wszystko o twardą ziemię rozbija

z każdym słowem obłok pary

chłodno

jesień późna nastała witając szlachetność zimy

 

zmęczenie

dniem wczorajszego

jadu głupoty i obłudy

wielkości

schowanej w małostkowości, bezsensownej doczesności

 

ktoś wspiął się

na piedestał

choć niesprawiedliwy

i niegodny

by tam pozostać

....

tryumf

obietnic

blasku słów

kogo dziś stać

na ich słuchanie

a jeszcze mniej

by uwierzyć

.....

znużenie

zamyka zaufanie

obraz mgła zakrywa

a może

i trzeba pokazać

twarz obłudnika

gdy cofnie

wypowiedziane słowa

 

Mamoru: Odchodzi wszystko lekko lecz dostojnie, twardo lecz jednocześnie wspominając o tych, których nie ma, których kochaliśmy, dla których żyliśmy i o których będziemy pamiętać wiecznie. Pomimo chwilowego triumfu nie można zapomnieć po co istniejemy, jaka jest nasza droga i jaki krzyż zdecydowaliśmy się nieść pośród swego marnego żywota…

 

Dobra materialne zachwycające innych są także marne, gdyż nie dają one szczęścia całkowitego, radości szczerej…nie potrafią zamknąć smutku serca i duszy.

 

życie dostarcza różnorakich niespodzianek, jednego dnia budzimy się wszystko wydaje się tendencyjne, zwykłe jakby niekształtne lecz w swej prostocie wyjątkowe ot tak pojawia się i znika. Mijają dni noce wszelakość zmienia się w monotonię a życie zatacza swe koło, którego większości nie widzi, wszystko jest na pozór zwyczajne może i nudne lecz nie do końca…

 

nadchodzi jednak dzień, który pozornie nic nie znaczy aczkolwiek jest na swój sposób wyjątkowy…pojawia się wyjątkowość…owa wyjątkowość dosięga grupę potencjalnie nieznajomych sobie jednostek ludzkich, jednostek niedoskonałych jakimi wszyscy jesteśmy…pojawiają się specjalne umiejętności i mimo, że nie są oni świadomi swej wyjątkowości żyją wciąż szaro i bez wyrazu…

 

I ta cisza jest dla mnie zapomnieniem ale nietrwałym

Chmury głaskam prosząc o wytchnienie i siłę

dla dusz co w zaułkach miasta,

w zakamarkach zapomnianych domów:

 

Płaczą i cichutko proszą – Kochaj mnie…

 

(Król dostojnie kroczy do miejsca, w którym znajduje się huśtawka, na której delikatnie siedzi mała dziewczynka, swobodnie bujana przez matkę. Władca powolutku zbliża się do kobietek na jego zmarzniętych licach rysuje się delikatny uśmiech.)

 

Mamoru:

 

Spływam po tobie jak radość kropelek rosy porannej mknących po szybach donikąd tak delikatnie tak swobodnie, dotykam szelestem słów bystrych gorącym oddechem przygnanych potem patrzę na Ciebie jak złodziej by porwać łupy w me ramiona. Myślą doskonałą w potoku myśli i uczuć trzaskających suchością a następnie swawolnie przenikam przez Ciebie jak gdyby niby nic, jak duch o nic nie prosząc. Raduję się Twym szlachetnym sercem natchnienia w lirycznym mej królewskiej duszy grymasie. Spadając powoli i delikatnie ku tobie jak ziarenka piasku w okrąg ciszy. Włosy zlepione ciężkimi łzami i deszczem cichutko pukającym o zamku mego ściany. Wnikają rubasznym bełkotem w mroczne zakamarki dyszących myśli mej głowy.

 

 

(Kobieta delikatnie uśmiecha się po chwili zabierając córkę z huśtawki a obie kobietki kierują się powoli w stronę zamku. Król odwraca swe szlachetne lica ku soczewce kamery.)

 

Mamoru: ludzie Ci nie tyle są mesjaszami życia doczesnego, co mają moc, aby zmienić świat na zawsze, zapisać się chlubnie bądź niechlubnie w annałach historii…każda historia ma swój początek…skąd to przyszło??, jak powstało?, po co? dla kogo??...to poszukiwanie ot taka zwykła potrzeba rozwiązania tajemnic życia…i kiedy to na nawet najprostsze i zwykłe pytania nigdy nie będzie jasnej, wyrazistej i prostej pomimo pozorów odpowiedzi,…dlaczego tutaj jesteśmy?, żyjemy?, czym jest dusza?, dlaczego śnimy?, marzymy?, większość otoczonej w swej marności populacji nawet nie zwraca na to uwagi…nie zastanawia się…nie patrzy…a wszystko ma swe źródło…taka nie jest natura ludzka, takim nie jest również ludzkie serce bądź jego marna egzystencja a co ważniejsze to nie jest powód, dla którego tu jesteśmy…

 

człowiek z natury nie jest narcystycznym gatunkiem…pozornie nie jest…skolonizowaliśmy cztery krańce naszej małej planety nazywanej przez prostych ludzi Ziemią…jednakże nie jesteśmy szczytem tak zwanej ewolucji…ten zaszczyt przypada prostym organizmom żyjącym od wielu wieków miedzy nami…takim, które zdolne są do życia bez jedzenia miesiącami…potrafią żyć bez głowy tygodniami…odporne na promieniowanie…nie żywią urazy…nie kłamią…i co ważniejsze nie uznają się za mesjasza narodów…

 

to poszukiwanie…ciągłe bez chwili wytchnienia…ta lekka i nieznośna potrzeba rozwiązywania tajemnic życia i śmierci a w końcu, jakie to ma znaczenie skoro ludzkie serce może znaleźć znaczenie w najmniejszej delikatnej z chwil…oni tu są…pośród nas ocienionych blaskiem doczesności…w cieniach…w świetle…wszędzie…czy już o tym wiedzą…może…nic nigdy nie jest jasne tak jak ludzkość sobie wymarzyła…

 

tak swawolnie jak bańka mydlana mija czas,…ale jest jedna uniwersalna prawda,…aby wykorzystać ów doskonałość kłębiącą się w człowieku należy żyć według zasady…nie oglądaj się za siebie…gdyż wyobrażamy sobie, że jesteśmy panami swego przeznaczenia…wyobrażamy sobie, że jesteśmy zdolni do określenia własnego losu,…ale…czy naprawdę mamy jakiś wybór, kiedy powstajemy?...albo co ważniejsze, kiedy upadamy??...czy może też siła większa tworzy nasz kierunek?...czy ewolucja prowadzi nas ze rękę? a może prostota nauki ją odkryła? może Bóg o ile istnieje w to interweniuje jednocześnie zapewniając nam bezpieczeństwo…tego nie wiemy…

 

(Król głośno wzdycha kierując się w stronę pierwszej części ogrodu swej posiadłości gdzie znajduje się nagrobek zbudowany z granitowych kamieni. Po chwili zauważamy na nagrobku zdjęcia żony Mamoru Hotarubi i ich córeczki Yuny.)

 

Pełzłem smutno przez życie, słysząc tylko lękliwe wycie, ludzi, którym się nie udało, którym ciągle było mało. Szedłem po ziemi wśród piasku i różnorakich kamieni. Droga ma nigdy nie była usłana różami, padałem często na kolana. Wtedy to spojrzałem na niebo raz, ujrzałem tam piękną anioła twarz. Utrwaliłem sobie tamten obraz w mej głowie. Piękny był dzień gdy Cię spotkałem może i nie miałaś skrzydeł lecz i tak byłaś aniołem. Zakochałem się w Twoim uroczym uśmiechu oraz ślicznych oczętach. Byłaś słodka jak maliny i delikatna jak płatek róży. Niestety nie pozwoliłaś mi się długo cieszyć sobą. Czy jeszcze kiedyś pozwolisz? W myślach wciąż jestem przy tobie, chciałbym się Tobą zaopiekować pozwolić pod mym ramieniem schować. Chciałbym wstawać z rana i widzieć, że jest tam gdzieś osóbka mi oddana.

 

 

Cichutko

Idziesz po ulicy

W oczach jeszcze tli się

Senny błękit

Niedokończonych nocnych marzeń

Piekielny smutek

Przysłonił mgłą Twe spojrzenie

Choć może to tylko rosa na rzęsach

Próbuje ułożyć Ci nastrój

Sam

Bez Twojej wiedzy

 

(Władca odchodzi od mogiły, po jego policzkach spływają srebrzyste łzy, głośno wzdycha. Po chwili odwraca swe lica ku obiektywie kamery.)

 

Mamoru: …problemem człowieka jest to, że nie może wybrać sobie swego przeznaczenia, swego zwycięstwa…człowiek może jedynie wybrać, co zrobi,…kiedy wezwie go przeznaczenie…mając nadzieję, że będzie miał w sobie tyle siły i tyle odwagi by odpowiedzieć…

 

kiedy nadchodzi chwila doczesności, kiedy los wybiera bezlitośnie swych przedstawicieli…jednakże wszystko ma swą cenę…los wysnuwa żądania w zamian z wyjątek…będąc zwykłym człowiekiem otoczonym, szarościami możesz zostać poproszony o zrobienie czegoś, co jest sprzeczne z Twoją jaśnista naturą…jednakże nagle, zmiana w Twoim życiu, która powinna być wspaniała, jawi się jako zdrada…może to się wydawać okrutne,…ale cel to nic innego jak instynkt, instynkt samozachowawczy…i przetrwanie…bez względu na warunki, które dyktuje los i które zgotował…ta fałszywa ewolucja nie jest sentymentalna…zna tylko surowe fakty…fakty o życiu walczącym ze śmiercią…to, co możesz uczynić?to mieć nadzieję i wierzyć, że kiedy wypełnisz dobrze jej potrzeby…może pozostać Tobie jakiś drobniutki ślad…ślad życia, jakie znałeś…

 

czasem…czasem same nikczemne pytania są ważniejsze od światłych i jaśniejących odpowiedzi…jak to się dzieje?...czym one…oni są? dlaczego oni a nie inni?...dlaczego teraz a nie później…wcześniej?? i co to wszystko oznacza…

 

kiedy nadchodzą zmiany, niektóre gatunki czują konieczność migracji…cel dusz w odległym miejscu…podążających za wiatrem…za gwiazdą na niebie…nadciąga pradawny zew…zew wzywający do lotu…i tworzenia wspólnoty

 

tylko wtedy….

 

tylko wtedy jedynie mogą przetrwać okrutny okres, który ma nadejść…

 

ewolucja to niedoskonały i często okrutny proces…bitwa pomiędzy tym, co istnieje, co widzimy a tym, co ma się narodzić…w oblicz tych nieskazitelnych bólów porodowych…moralność traci swe znaczenie…gdyż zaiste jest to wybór pomiędzy złem i dobrem zredukowany wyłącznie do jednego, prostego wyboru…

 

przetrwanie…

 

…albo unicestwienie…decyzja należy do Ciebie….

 

 

,…więc jesteś narzędziem nieskazitelnego planu…planu doskonałego... gdy cala Twa egzystencja nazywana potocznie życiem wisi na włosku…człowiek przystosowany do zaistniałych warunków uczy się, z kim mu po drodze a kto jest jego unicestwieniem i przeszkodą…

 

Nasza planeta jest wielka jest to prawda bezsprzeczną…tak wielka, że aż myślisz, że możesz schować się przed wszystkim…przed wiarą, Bogiem…uzyskać swą enklawę wystarczająco daleko położoną,…zatem uciekasz i uciekasz i uciekasz na kraniec ziemi…gdzie wszystko staje się znów bezpieczne,…ale czy na pewno??

 

Delikatna ulga morskiej bryzy…kawałek niebezpieczeństwa zostawiony z tyłu…luksus żałoby…i wtedy właśnie może przez chwilę uwierzysz…uwierzysz, że uciekłeś…

 

sen…błogi sen opatula nas marzeniami…koszmarami…w snach możesz uciekać daleko…zastosować wszelkie środki ostrożności,…ale czy naprawdę uciekłeś?...czy kiedykolwiek można uciec? tak zwyczajnie zniknąć opuścić przesycony utrapieniami i marnościami firmament ziemski? bo prawda jest taka, że nie masz sił stawić czoła przeznaczeniu…świat nie jest mały i nikczemny…tylko Ty…a los może wszędzie Cię odnaleźć…

 

Jeśli można by coś o nas rzec generalizując to, że jesteśmy stworzeniami przyzwyczajeń…przyciągani do bezpieczeństwa i komfortu bycia wśród bliskich…a co stanie się, kiedy bliska ba najdroższa osoba będzie w niebezpieczeństwie?...i strach, którego desperacko staraliśmy się uniknąć zawita do naszego życia…

 

Jednakże wszyscy jesteśmy sumą naszych lęków…a aby wykorzystać przeznaczenie, musimy stawić czoło tym strachom…i…pokonać je…czy pochodzą od osoby bliskiej…czy nieznajomej…musimy je pokonać…nie stłamsić a unicestwić…

 

Na wszystko jest chwila i czas na każdy cel…gonienie za teoriami, spiskami, rewelacjami dnia codziennego to jedno…aczkolwiek, jaki jest w tym cel?...gonienie za teoriami, które są czystą fantazją…ziemia obraca się każdego dnia…a my desperacko staramy się nie dać się zrzucić…jak pierwsza oznaka zimy, która oznajmia wielką migrację…czy jest jakieś ostrzeżenie?...znak?...pojedyncze wydarzenie, które wprawia to w ruch?...to jest to, na co czekałeś…my wszyscy czekaliśmy…czy może był to szept do ucha Boga??...przetrwanie…przystosowanie…ucieczka…I gdybyśmy mogli zaznaczyć ten odpowiedni moment w czasie…pierwszą jakże ważką podpowiedź z przepowiedni, o nadchodzącym niebezpieczeństwie…czy zrobiłbyś coś inaczej?...a może powstrzymałbyś ten proces??...powstrzymać zdarzenie…

 

 

(Powoli zapada zmierzch białość delikatnie swym kunsztem zaznacza nam coraz mocniej swą obecność pory zimowej, przy jednoczesnym kontraście promieni luny. Aura robi się coraz mniej korzystna do spacerowania po posiadłości. Król dostojnym krokiem zaczyna zmierzać do zamku, jednak nie spieszy się a pojedyncze podmuchy porywistego wiatru wydają się nie budzić w nim specjalnego wrażenia. Władca przekracza mury, co chwilę spoglądając na lekko nadszarpnięte upływem czasu mury, na których rysują się sporadyczne i drobne pęknięcia. Następnie najazd kamery ukazuje nam powolny krok Mamoru wchodzącego po gotyckich schodach wewnątrz panuje grobowa atmosfera, jedynym źródłem świetlistości są pojedyncze promyki, które pochodzą z firmamentu niebiańskiego gdzie niepodzielnie panuje księżyc. Spacer trwa przez kilkanaście minut w końcu władca dociera do zabytkowej komnaty. Na delikatnie skalanych czasem ścianach znajdują się obrazy malowane w stylu surrealistycznym kilka następnych w stylu awangardy wczesnego romantyzmu. W kącikach Sali widać zabudowane kolumny wykonane w porządku doryckim. Pomiędzy każdą z nich poniżej wizualizacji obrazów widzimy, co kilka chwil rzeźby wykonane z brązu, złota i platyny. Różnorakość stylów delikatnie komponuje się z surową konsystencją gotyckiego stylu budownictwa. Mamoru spokojnie odchodzi do gotyckiej okiennicy, lekko wzdychając odwraca swe lica ku soczewce kamery.)

 

Mamoru: Rozpoczyna się jakże ważka i piękna chwila. Jesteśmy częścią historii tu i teraz, nie tylko ze względu na czas marności, szarości i bezsensownej egocentryczności. Nadszedł czas ukojenia może nie wiekuistego, lecz ukojenia od winy, od bezsilności i od strachu. Ostatnia walka w dobie fałszu, obłudy, wzajemnej nienawiści, ksenofobii i niechęci. Ostatnia walka w historii HVW została zakończona sukcesem, lecz tylko połowicznym. Owszem wygrałem, pokonałem Jazzowskiego zabrałem jemu rodzinę, zabrałem jemu godność zrywając z jego lica maskę, ale to nie wystarczy!! Bo cóż to za zwycięstwo, gdy nie smakuje, gdy jednostka wie, że to nie ukoi żalu do siebie samego po stracie najbliższych. Słowa są piękne, ale to tylko słowa. Słowa nie oddadzą osób, czynów, zapachu, dotyku, bliskości tych, których kochaliśmy, tych, dla których żyliśmy. Ból wciąż rozpala i rozrywa me wnętrzności od środka. Zwycięstwo nie smakuje, gdy nie ma się, z kim nim dzielić, gdy nie można kochać i być kochanym. Wchodząc na ring z Jazzowskim wiedziałem, jaka jest stawka i jakie są konsekwencje dla mnie w przypadku przegranej. Walkę wygrałem, po ciężkiej bitwie ba wojnie, ale wygrałem, ale cóż mi po tym…jedynie wciąż jestem woreczkiem chodzących kości, żywym trupem upatrującym z delikatnością i zaciekawieniem, co nowy dzień przyniesie. Człowiekiem poświęcającym się dla wyższych idei, których Jazzowski nie znał żyjąc w swej obłudzie w swym kłamstwie, które tak go wypełniło, że sam zaczął w nie wierzyć, wierzyć w iluzję dnia codziennego snadnie okrytego normalnością czynności doczesnych. Wygrana ta nic nie dała…

 

(Król głęboko wzdycha…)

 

Mamoru: Jednak nie można się załamywać, padać na kolana i poddawać za każdym razem, gdy niepowodzenie przebiega nam przez nasz los. Ludzie z ułomną wiara zazwyczaj w momencie zagrożenia odwołują się automatycznie do religii tworząc mity o sobie. Nie można się poddawać, gdy blask glorii jest na wyciągnięcie ręki…swoisty Olimp dla dusz, bez kaźni i niegodziwości. Zaczyna się nowa era, Era EWF. Sam osobiście jestem ucieszony niezmiernie możliwością nowej rywalizacji, nowych wyzwań i nowych jednostek marnych zwanych potocznie śmiertelnikami bądź prościej ludźmi. Na samym początku chciałbym podziękować osobom, które tą radość wlały w me serce. Felipe Felix Castro de Rosas, który stał się swoistym grabarzem idei stworzonej przez prezesa HVW Piotra Balickiego. Z drugiej jednak strony bez pomocy pana Castro de Rossa federacja HVW nigdy, ale to nigdy by nie powstała, więc nie będę załamywał rąk. W przyrodzie jak i w życiu wszystko ma swój początek jak i kres. Nadszedł czas na nowe życie, życie w EWF. Kolejną ważką postacią federacji EWF jest pani prezydent EWF Esmeralda Martinez, która notabene obchodziła 21.11 swe osobiste święto, jakim są urodziny. Postać ta jest wszechstronnie wykształconą kobietą jednak z własnym systemem wartości, który pozwala ufać w sukces na przyszłość federacji, EWF. Na końcu chciałbym podziękować również Piotrowi Balickiemu i Vlad’owi Biggmaczyńskiemu za zaufanie i naukę, którą wyniosłem podczas egzystencji w szeregach HVW.

 

Następuje początek nowej ery, ta chwila przejdzie do historii na wieki gdzie przyszłe pokolenia będą z dumą mówić: „Ja tam byłem i to przeżywałem”, federacja, dla której z szacunkiem i uwielbieniem wyleje swój pot, krew i łzy. Federacja z kodeksem etycznym, jakiego w HVW brakowało, otóż honor – cnota dawno utracona bądź też zatracona przez obłudę i egoizm panującą w doczesności nas otaczającej. Te cechy pozwalają z ufnością patrzeć w przyszłość w lepszą przyszłość gdzie honor pokona fałsz.

 

Jednak nie łudźmy się w każdym miejscu nawet najszlachetniejszym i opatrzonym wielkimi ideami i celami zawsze znajdzie się ktoś lub wielość jednostek, które będą zatruwać swym jadem życie i egzystencje ludzi prawych takich jak ja Król Mamoru i Książę rodu Fujiwarów Yamato Konoe. Jedynie nasze osobistości są na tyle jasne i szczere, aby tej fali się przeciwstawić.

 

(Mamoru odchodzi od okna zbliżając się coraz bliżej do kamery, z wyraźnym zimnem w oczach spoglądając sporadycznie na kunsztowne ściany swej komnaty.)

 

Mamoru: Tak jak Ty to czynisz od wielu miesięcy ba i lat. Bo Twe uczynki są niczym innym jak świadomym wpływaniem na uczucia innych, następnie takim rodzajem zachowań by ‘opętana’ przez Ciebie osoba zaczęła kierować się emocjami a nie swym osobistym racjonalnym myśleniem. Mechanizm Twej egzystencji jest banalnie prosty, mianowicie poszukać jednostkę słabą by za pomocą swej demagogii wprowadzić odpowiedni bodziec, na który jednostka słaba odpowie oczekiwaną przez Ciebie reakcją. Już od dziecka uczyłeś się odpowiednich reakcji, aby móc osiągać swe niecne cele, ale cóż praktyka czyni mistrza nieprawdaż? Wielość Twych występków opierała się właśnie wcześniej wyuczonych reakcjach opanowanych do perfekcji a następnie wpływaniem na słabości ludzkie takie jak uczucia, miłość czy też litość. Pięknie można to ująć przedstawianą przez Ciebie reguła fałszywej wzajemności gdyż większość z młodych jednostek uczona jest w fazie wychowywania przez rodziców. Każde dziecko uczone jest dziękować za dary, wykorzystując te ułomność wychowawczą Ty kupowałeś innym prezenty licząc początkowo a następnie wręcz żądając odwdzięczenia się. Czy zatem nie należy dziękować, ani dawać? - nie, musimy jedynie założyć, że cokolwiek dajemy, cokolwiek dostajemy do niczego nas nie angażuje, można zawsze powiedzieć dziękuję i pójść dalej jednak Twoje wyrachowanie nie uwzględniło takiego zachowania jak BEZINTERESOWNOŚĆ. Gdyby zliczyć wielość cytatów, którymi nas nagradzasz każdego dnia musielibyśmy założyć specjalną księgę dla Ciebie zasłużony o nasz mesjaszu narodów. Takowymi cytatami mogłeś przekazać nam wiele dobroci i wiedzy, jednak nie Ty wolałeś wykorzystać to do swych niecnych celów, aby wykorzystać niewinnych ludzi, wyssać z nich resztki godności, pieniędzy a także osobowości zakrzywionej Twą marna retoryką, na która większość się nabierała i nabiera do dnia dzisiejszego. Kolejnym przykładem Twej marności są błędne skojarzenia, które wzbudzałeś ubierając się w kosztowne ubrania i wywołując w innych efekt aureoli mianowicie swym przepychem wzbudzałeś automatyczne skojarzenie Ciebie jako osoby o wielkiej kulturze i inteligencji. Nic bardziej mylnego jesteś tylko zakłamanym hipokrytą ubranym w ‘skórę’ dostojeństwa.

 

Dlatego dołożę wszelkich starań, aby zakończyć raz na zawsze tę falę fałszu w Twym wykonaniu i nie dla siebie nie tylko dla innych skrzywdzonych i przede wszystkim dla niej dla mojej Hotarubi.

 

W ciszy stąpam po bezkresach nieba,

w ciszy chmury po kieszeniach chowam.

Obsypuję obłokami miasta,

bo we mgle jest cisza, jest nostalgia.

 

Bo tak często teraz w niebie bywam,

by zapomnieć nicość, w której mieszkam,

gdzie nienawiść się plugawi z nędzą,

hałasują nocą, budząc miasta.

 

Tu, w tej ciszy skrywam swoje żale,

tłumię rozpacz, co serce rozdziera,

Myślę ciągle - Jak mam się odnaleźć...?

Pytam siebie - Co mam zrobić teraz...?

 

 

zapadam się w szarość

między czernią a bielą

miękko otula mnie

zmysłowość

 

zapadam się w szarość

między dobrem a złem

czas nie istnieje

zatoczył koło

 

zapadam się w szarość

w zamglone obrazy

istnieje tylko

zieloność spojrzenia

 

zapadam się w szarość

przedświt i zmierzch

czułość muśnięcia

niedokończonego dotyku…

 

chciałbym móc umieć zatrzymać czas

i nadać gestom sens

rozchylone źrenice twoje

karmić własną postacią

aby w kołysaniu pamięci

stać się wieloma rzeczownikami

między księżycem a naszymi dłońmi

 

tak wiele chwil straciło głos

i rozpłynęło się

twoich szepczących włosów

pozostawiając ślad na szybie

i woń słów

jestem

jesteś

jesteśmy

 

a kiedy suchość staje się już nie do zniesienia

przychodzisz w deszczu

a zamknięte w kroplach wody chwile

zapomniane jak sen

powracają dając mi siłę by żyć

 

 

Dla niej poświęciłem wszystko i zawsze będę poświęcać po tej walce zostanie Ci tylko wizja otarta z blasku, blasku upadłego anioła, który pokaże Ci drogę do piekła…

 

suteki da ne

futari te wo tori aruketa nara

ikitai yo

KIMI no machi ie ude no naka

 

 

RP bardzo słaby nie będę się tłumaczył przerwą bo to zbędne, generalnie brak pomysłu odbił się na jakości.

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Juppozo

    2

  • Vaclav

    2

  • Ja Myung Agissi

    2

  • Scythe

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RP bardzo słaby nie będę się tłumaczył przerwą bo to zbędne, generalnie brak pomysłu odbił się na jakości.

 

RP zdecydowanie najlepszy ze wszystkich erpów na paloozę!... Gratki... wielkie gratki

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie lubię tych klimatów, ale to już wiesz. :twisted:

 

Jednak RP według mnie wyszedł kozacki, trzyma się kupy i jest zakręcony w osiem dup :D Bukkake :D

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RP zdecydowanie najlepszy ze wszystkich erpów na paloozę!... Gratki... wielkie gratki

 

Dziękuję za wyróżnienie ale nie zasłużyłem :oops:

 

Nie lubię tych klimatów, ale to już wiesz.

 

Hehe wiem ale ta nocna zmiana pomogła wczoraj :D

 

Bukkake

 

sama tradycja :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

No i tu, proszę wycieczki, mamy przyklad szybkiego progressu poczynionego w sztuce pisania rpów. Należy zwrócić uwagę na niezwykłe walory estetyczne, odpowiednią długość, kunsztowny klimat jak i stojące na wysokim poziomie wypowiedzi bohatera ów dzieła. Proszę zapoznać się z tym dziełem (ale również i z innymi), wyciągnąć odpowiednie wnioski i nie pisać więcej rozważań na temat zakupu pokemonów, tudzież odbieraniu telefonów od ruskich ciot.

  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

odpowiednią długość

 

Żeś się uczepił tej długości jak rzep psiego ogona :D Czy ona musi byc wprostproporcjonalna do długości włosów Vaclava? :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Żeś się uczepił tej długości jak rzep psiego ogona Czy ona musi byc wprostproporcjonalna do długości włosów Vaclava?

 

No i Juppozaurze zepsułeś cały efekt dydaktyczny mojego posta. :P Niech się młodzi przyglądają i próbują doścignać, a na pewno wyjdzie im to na dobre.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...