Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 03.04.2026 w Odpowiedzi

  1. CM Punk z tym naciąganym pipe bombem z cenami biletów i roastem Romana, Rocka, McAfee, Vince'a oraz gości z TKO wypadł nad wyraz zabawnie. Niesmaczny jest fakt, że sami pompują bańkę z wywindowanymi biletami, co chwilę chwalą się najlepiej sprzedanymi wydarzeniami w arenach, a teraz w sytuacji gdy Mania jest w tyle próbują robić z tego jakąś tanią historię dla zbierania cheap popów z widowni. Używanie do tego wcześniej Rhodesa i teraz Punka wypada dosyć niesmacznie. To Punk będąc w AEW jeździł po nich, że ich bilety się nie sprzedają. No i ta akacja z przekręceniem McAfee na Magafee w sytuacji, gdy WWE zorientowane jest właśnie na republikanów i sam Trypel pojawia się w białym domu... Lesnar i Femi w kolejnym pull apart brawlu zaczyna się robić już nieco nużące. Po co w ogóle był ten contract signing skoro walka została już ustalona dwa tygodnie temu? Skoro do podpisania kontraktu nie doszło, to co z tego wynika? Dziwne. Do tego ta wtopa z wrzuceniem nazwiska Triple H jako executive producer na ekran w sytuacji, gdy ten segment się dopiero rozkręcał i sam H stał w ringu wyglądał komicznie.
    5 punktów
  2. This. Powiedzieć że idę do domu, zadzwońcie jak będzie mieli poważne plany na poważny storyline. Stone Cold zrobił dokładnie to samo kiedy przyszli do niego z pomysłem odnośnie Brock'a. Cody jest w takiej samej pozycji jak Stone Cold wtedy, to Cody ma karty w rękach, nie TKO. Naprawdę, to nie jest 2016 rok. Jak pisałem, to TKO/WWE potrzebuje Cody'ego. Nie Cody potrzebuje WWE. Nawet jeśli TNA by go nie mogło zatrudnić ze względu na współpracę z WWE, nawet jeśli AEW nie chciałoby go z powrotem, to ma otwarte drzwi do każdej innej organizacji. Pieniądze to już nie problem dla niego w tym momencie. Cody robi to co robi bo rzekomo kocha ten biznes, w co przestałem już wierzyć, ale niech mu będzie, skoro tak mówi. Nie możesz być "QB1", nie możesz być topową gwiazdą przez ostatnie 4-5 lat a potem udawać że jesteś ofiarą systemu i masz związane ręce. Nie wiem skąd się wziął ten kult Cody'ego który uważa że Cody tak naprawdę chciałby dobry program ale okropne TKO mu nie pozwala. Gdyby przeszkadzał mu jego booking, zrobiłby to samo co w 2016 roku - bo teraz jest w nieporównywalnie lepszej sytuacji niż był wtedy. Szybki test: Dzisiaj pada informacja, Cody Rhodes jest zwolniony z WWE. Kto inny, poza Roman'em i Punk'iem którzy są uwiązani w swój storyline na RAW, jest w stanie main eventować WMke? TKO samo wprowadziło się w kąt, ignorując fakt że nie mają Main Eventerów - a tych którzy mieliby potencjał żeby nimi być, jak Drew McIntyre, jak Gunther, jak Jacob Fatu są uwiązywani w rzeczy które nie mają znaczenia i w żaden sposób nie promują ich. WWE nie ma main eventerów na poziomie Wrestlemani. Again, run jaki miał Roman Reigns mocno zabił wiele osób i zmarnował mnóstwo czasu w którym WWE nie przygotowywało się do zmiany warty. Cały zeszły rok był zmarnowany na tragiczny Farewell Tour Ceny, więc nie mieli czasu promować main eventerów. Miejsca które mogły posłużyć promowaniu tych osób były zabierane przez part timerów jak Roman czy Brock, albo przez influencerów, youtuberów i inne jachty czy jelly rolle. To już nie są czasy gdzie mają na aktywnym rosterze ogrom gwiazd. Jeśli ktoś chce przeczytać, w spoilerze ukryłem rozbicie listy main eventerów z ostatnich 3 dekad. Cody Rhodes jest w sytuacji kiedy absolutnie może powiedzieć WWE nie. Głównie dlatego że WWE nie jest w pozycji w której mogliby go zwolnić, albo nawet zrelegować do bycia poniżej Main Eventów, bo najzwyczajniej w świecie nie mają go kim zastąpić. Wypromowanie nowej osoby zajmie im trochę czasu a patrząc na to że Main Eventy WMki są w ostatnich latach albo dla członków rodziny Ana'oi albo bliskich przyjaciół HHH'a, to nawet nie mają miejsca na promowanie ich. Za rok WM w Riyadh. Myślę że wszyscy jesteśmy zgodni - albo chociaż w większości - że Saudi nie będą chcieli "nowych" twarzy na plakatach, patrząc że na Biggest Royal Rumble chcieli żeby Yokozuna wystąpił. Więc przyszłoroczny Main Event też będzie dla obecnych Main Eventerów. Najszybciej nowy main eventer pojawi się w 2028 roku. Biorąc pod uwagę fakt że wszystkie Main Eventy PLE są również zaklepane dla Main Eventerów WMek, to średnio jest miejsce i czas dla nowych osób. Więc tak, Cody Rhodes absolutnie może powiedzieć nie. Fakt że zgadza się na to co mu dają, oznacza że nie widzi w tym nic złego. Podkreślam, były przypadki w historii. HBK tak robił, Stone Cold tak robił, Brock tak robił, CM Punk tak robił - to nie tak że wymagamy od Cody'ego zrobienia czegoś zupełnie nowego, czego nikt przed nim nie zrobił. Każda gwiazda w jego pozycji - a nawet nie tak dużej pozycji (Kocham Cię, Punk, ale nie main eventowałes 3 WMek pod rząd jako poster boy) - wykorzystywali to żeby wpływać na storyline'y. I teraz, w czasach kiedy mają 2-3 main eventerów dostępnych, naprawdę uważacie że gdyby Cody uważał że program jest zły to nie ma władzy żeby powiedzieć nie? Pozwólcie że podkreślę jeszcze jedną ważną kwestię. NIE uważam że cała wina jest po jego stronie. Absolutnie nie. TKO/WWE jest pierwsze do zebrania winy, HHH jest kolejny ale Cody jest na liście osób które powinny być obwiniane za to co się dzieję. On nie jest ofiarą tej sytuacji, on jest wspólnikiem w tej zbrodni. Jak pisałem wyżej, Cody absolutnie ma taką pozycję. Tylko że z jakiegoś powodu, nie chce jej wykorzystać. Woli płakać w mediach jak to jest ofiarą tego wszystkiego i on by chciał dobrze, ale niestety źli, niedobrzy ludzie w TKO są jacy są i trzymają pistolet przy jego głowie, więc on absolutnie musi się na wszystko zgadzać bez marudzenia. BS. Cody się sprzedał i nie ma ani grama motywacji żeby cokolwiek zmienić, bo zmiana oznaczałaby że musiałby oddać swój stołek innym, młodszym gwiazdom które powinny przejąć po nim pałeczkę.
    5 punktów
  3. - w 2016 Cody miał pełne poparcie fanów odchodząc, wszyscy chcieli go w ME, wszyscy przyznali mu rację i popierali jego odejście. W 2026 on jest główną postacią i odejście by zostało źle przyjęte przez wielu fanów. Byłoby mówione że ma wszystko, pozycje Main Eventera, pasy, plakaty a i tak płacze, gwiazdorzy i próbuje wymusić coś więcej. - w 2016 Cody nie miał nic do stracenia bo miał kiepską pozycje w WWE. W 2026 ryzykuje swój status w stabilnej firmie jaką jest WWE. - Minęło 10 lat. Mógł mu się charakter zmienić, być może kiedyś był bardziej buntownikiem a teraz jak na większą rodzinę to chce spokojnie siedzieć w jednym miejscu ? Narzeka bo nie podoba mu się co się dzieje i daje własne zdanie ale nie będzie ryzykował z tego powodu pozycji. Wcześniej wspomniałem o Reigns'ie, mówiłeś że on jest part timerem więc nie musi bronić WWE. To idąc tym krokiem myślenia jego też nie można szanować. Przecież on w wywiadach krytykuje WWE a grzecznie przychodzi. Mówisz że jako part timer nie musi się mieszać, no to po co w mediach miesza ? Po co krytykuje przed dziennikarzami narzekając jak źle ma się WWE zamiast powiedzieć to wprost ? - nie chcesz to go nie szanuj, dyskusja fajna i ciekawa ale coś mi się wydaje, że ty po prostu nie lubisz Cody'ego i szukasz powodów żeby go nie lubić. Innych jak Triple H się aż tak nie czepiasz. Ja moje zdanie przedstawiłem, ty twoje argumenty które są dobre i rozumiem no ale zaczynam mieć wrażenie że rozmowa ciągle się w kółko kręci i z całym szacunkiem ale powtarzasz ciągle trochę ten sam argument nie biorąc pod uwagę innych czynników ani zawodników i tak rozmowa zaczyna zmierzać trochę do nikąd. Także ja ze swojej strony kończę dyskusję na ten temat, ty masz swoją rację, ja mam swoją, mam mój punkt widzenia, ty masz swój, dzięki za dyskusję i oby TKO się opamiętało i WWE wróciło na dobre tory bo wszyscy tego chcemy.
    4 punkty
  4. Tak, tak było z Bretem Hartem. Plany były (po tym jak Hogan po walce Harta na WM, wbił do ringu i zgarnął pas od Yokozuny), że finalnie ma dojść do walki Hulka z Bretem i ten drugi ma od niego przejąć pas. Hogan odmówił i musieli pójść w przegrany rewanż Hogana z Yoko (z durnym finiszem, gdzie jakiś kamerzysta z dupy, oślepił Hulka), a Hitman przejmował później pas w triple threacie Yokozuna vs. Hitman vs. Lex Luger. Co do samej sytuacji o której toczy się tutaj dyskusja (notabene bardzo ciekawa i trudna do jednoznacznej oceny), to powiem tak - czy chciałbym (ja, -Raven-), żeby Kodeusz pierdolnął pięścią w stół i zrobił coś buntowniczo spektakularnego? Oczywiście, że tak - lubię jak takie czujące się bezkarnie koropo-śmiecie dostają po nosie i kieszeni (bo z pewnością w jakiś sposób odbiłoby się to na zyskach WWE). Czy dałoby to jakiś długofalowy efekt (TKO jebnęłoby się w pierś i stwierdziło, że nie będzie mieszać) - ni chujeczka. To było by jak pierdzenie na wietrze. Niby słychać, a jednak niewiele czuć. Oglądając, czy to WWF/WWE czy UFC, już dawno doszedłem do wniosku, że nie ma ŻADNEGO nazwiska, które było by większe niż sama Federacja. Tak jak WWF dało sobie radę po odejściu Hogana (największego nazwisko we wrestlingu ever) i tak jak sobie UFC radzi bez Conora McGregora czy Jona Jonesa, tak WWE poradziłoby sobie bez Blondasa. Jasne, musieliby coś na szybko zaimprowizować na WrestleManii (ale nie zapominajmy też, że nie jest to główny main event WM-ki, bo tym jest walka Punka z Pięknym) i na bank daliby radę. Jasne, że byłoby to pewnie lepione "na ślinę i gumę do życia", star-powerowo słabsze i kasowo też wynik WrestleManii mógłby być trochę słabszy, co nie zmienia faktu, że WM-ka i tak zarobiłaby swoje, a Ci którzy mieliby kupić bilety lub wykupić PPV, w większości i tak nie olali by tego ze względu na brak Kodeka. Niestety WWE ma tak wyrobioną markę i pozycję, że daliby sobie radę nawet bez Romana, Punka czy Rhodesa (jakby razem jebnęli papierami to dopiero mogłoby być ciekawie, ale tak się nigdy nie stanie. To jak z wagarami całej klasy w szkole. Ktoś się zawsze wyłamie). Pewnie byłoby im trudniej, bardziej na wariata (w kreowaniu nowych main eventerów) i z trochę mniejszym zyskiem finansowym, ale WWE by nie upadło i dalej kosiło jebitną kasę. Tak więc bunt Kodeusza byłby zajebisty, ale wyłącznie dla nas - ultrasów (mielibyśmy satysfakcję), ale w perspektywie długofalowej nic by to w samym WWE nie zmieniło, a Rhodesa by ukrzyżowali. W korpo każdy pracownik jest tylko numerkiem w Excelu - zawsze do usunięcia i zastąpienia, jako jednostka - bez wpływu na ogólną pozycję firmy. Co najwyżej zysk może być niższy, ale w Korpo woli się coś takiego, niż okazać słabość i dać przykład innym pracownikom, że Dawid może zaszantażować Goliata. Sad but true, jak śpiewała Metallica.
    4 punkty
  5. Widok IWGP V4 na Dynamice to coś pięknego. Fajnie podbudowało te story między Death Riders i United Empire. Walka kulminacyjna świetna. Jedyny mankament dla mnie to słabo pokazany Callum Newman. Wiadomo, że to nie jego show, ale mógł się bardziej wykazać. Henare i Castagnoli w swoich momentach super. Chce się zobaczyć ich single match w przyszłości. Dużo się mówi o szerszej prezentacji gwiazd AEW w tegorocznym G1 Climax i całe Death Riders mogłoby tam sporo namieszać. Powrót Qeen Aminaty na plus. Kenny i MJF z kolei średnio siedli mi na mikrofonie. Omega wypada lepiej jako heel w długich speechach. Copeland i Christian na plus. Cage z swoimi tekstami zawsze na proposie. Ciekawi mnie to, co pokaże teraz Chris Jericho. Ma nieźle pod górkę po ostatnim feralnym runie.
    3 punkty
  6. Powrót EWF nie jest żartem primaaprilisowym - tak się po prostu dziwnie złożyło, że powstanie EWF zostało ogłoszone 1 kwietnia 2001 roku, no i z tego powodu mamy taką śmieszną datę na rocznicę. Minęło prawie 11 lat od ostatniej gali, szybko to zleciało i wydawać by się mogło, że z każdym kolejnym upływającym rokiem, koniec ten będzie ostateczny.... ale jednak nie. Po ostatniej reaktywacji HVW wrócił drobny sentyment e-fedowy. Trochę jednak musiało czasu upłynąć by ten sentyment zmienił się w coś konkretnego. 25 rocznica nie zdarza się często, więc spróbujmy znowu, bo 50tą pewnie będę spędzał w domu starców z demencją. Plan na najbliższy czas: - Zaległa gala pojawi się w tygodniu po świętach. Muszę jeszcze wymyślić jakiś dramatyczny powód upadku EWF. Ciężko będzie przebić terrorystów z Boko Haram, ale każdy upadek EWF musiał być dramatyczny, więc i tym razem będzie podobnie. - Pewnie chwilę po gali przywrócona zostanie też stara strona EWF - wrócą więc archiwalne gale, historie pasów, muzeum e-fedowe z galami PCW i innych zamierzchłych federacji. - Kolejny krok zależy od zainteresowania: jeżeli zbierzemy kilka osób do wspólnej zabawy w klasyczny e-fed, to może będzie powrót z prawdziwego zdarzenia. Jeżeli nie, to przynajmniej EWF zakończy życie w godny sposób, bez żadnej zaległej gali czekającej latami na publikację i z archiwum dostępnym dla przyszłych pokoleń. - Zapisy lub inne deklaracje członkowskie dostępne są od teraz. Można się także wstępnie deklarować w tym wątku. - Jeżeli EWF powróci, a ktoś ma ochotę na pisanie walk lub chciałby się podzielić e-fedowymi pomysłami, to proszę śmiało zgłaszać. - Nie ukrywam, że jeżeli EWF powróci, to gale nie będą raczej pojawiać się w dawnych comiesięcznych odstępach, raczej na zasadzie "gala będzie, kiedy będzie". Żadnej presji. - Minęło tyle czasu od dawnej epoki e-fedowej, że mam nadzieję, że jeżeli kiedyś występowały jakieś animozje co do EWF lub do mnie, to czas już zatarł te wspomnienia, więc zachęcam wszystkich dawnych sympatyków e-fedów by dać EWF jeszcze jedną szansę. - Zachęcam też do otwartej dyskusji nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością klasycznych e-fedów.
    3 punkty
  7. Kolejne Raw w drodze do WM i oby to nie wyglądało jak ostatnie SD, ale zobaczmy, Raw trzyma poziom mimo wszystko. CM Punk rozpoczyna to Raw i wychodzi na ring, szybko dość, siada jak do pipe bombu i zobaczmy co ma nam do powiedzenia! Punkster zaczął jakoś dziwnie i nie ogarniałem o co chodzi, ale potem przeszedł do normalnego proma i mówił o tym co się stało 2 tygodnie temu i tydzień temu, następnie, o tym, że Reigns go nienawidzi i przechodzi do tego dlaczego to On nienawidzi Romualda. Ale Punk się wkurzył i to było zdecydowanie też wycelowane w całe TKO, mówił o sytuacji z McAfee'm, o cenach biletów, strzał w TKO mocny, ciekawe czy to od samego Punka wyszło czy takie coś czy dostał instrukcję od Triple H'a albo wolną rękę całkowicie w tej kwestii, ciekawe, ale świetnie to wyszło i czuć było strzał w TKO, ciekawe czy coś z tym zrobią, ale świetnie to wyszło. Na backu Ishowspeed podchodzi do Danhausena i prosi Go, żeby zdjął klątwę, jednak podchodzi do niego też Pearce i później nawet The Vision i wynika z tego tyle, że Ishowspeed wychodzi na stage razem z The Vision! Pierwszym pojedynkiem dzisiaj będzie LA Knight vs Austin Theory, zobaczmy jak to wyjdzie, chętnie się przekonam, może to być dobra walka. Ponad 9,5 minuty trwał ten pojedynek i po tym jak Ishowspeed zaatakował Knighta pod nieuwagę sędziego to Knight się zajął nim zamiast skupić się na walce, pomogli mu w tym The Usos, którzy zablokowali drogę ucieczki Ishowspeedowi, jednak On i tak znalazł jakąś drogę, wrócił do ringu i tam dorwał go Knight, ale uwagę odwrócił Logan Paul, wykorzystał to Theory i wygrał z Knightem poprzez School Boya po walce jeszcze prawie dochodzi do brawlu i Usosi prawie wykonali 1D na Ishowspeedzie, ale jednak Logan go uratował i Vision razem ze swoim nowym kolegą uszli z tego cało, chociaż po walce Knight bierze mikrofon i wyzywa Vision i Ishowspeeda do walki na WM i chcę wiedzieć co Pearce ma do powiedzenia na ten temat, bo pojawił się na stage'u i oficjalnie to ustanowił! Dostaniemy Six Mana! LA Knight i The Usos vs The Vision i Ishowspeed na WM! Dobrze, nie jest to złe zestawienie, a takie też są potrzebne i sporo osób dzięki temu załapię się na WM, w tym LA Knight, który nie miał przeciwnika, więc jestem zadowolony. Kolejny pojedynek, Finn Balor vs JD McDonagh, kolejna walka, która może być interesująca, więc zobaczmy jak się potoczy! Jednak kiedy Finn Balor ma swoje wejście to atakuję go Dominik Mysterio zza pleców! Dołącza się do tego McDonagh, chociaż Balor sobie radzi z tym wszystkim, jednak ostatecznie dostaję uderzenie tytułem od Dominika Mysterio i pada na matę do tego parę uderzeń krzesłem i chyba nici z walki McDonagha z Balorem, a szkoda, zobaczyłbym ten pojedynek, ale feud dobrze podbudowany. Wideo promo na temat AJ Lee i wydaję mi się, że to miało nam pokazać kim była i kim jest AJ Lee i przechodzimy po tym promie do wywiadu z AJ Lee, chociaż nie dostajemy ostatecznie wywiadu, ponieważ praktycznie na początku już przerywa go Becky Lynch, więc dostaniemy wymianę zdań pomiędzy Paniami! Może być ciekawie. Becky mówi, że na WM nie będzie żadnej przewagi, nie będzie to gala w mieście AJ Lee, bo WM to dom Becky! AJ mówi, że jest dumna z tego co Becky zrobiła, jaką historię stworzyła i co zrobiła dla tego biznesu, ale nic z tego by się nie wydarzyło gdyby nie AJ Lee, mówi, że jest niezastąpiona i mówi też, że kiedy Becky wróci dzisiaj do domu i zapyta córkę kto jest ich ulubioną wrestlerką to nie powiedzą Becky Lynch tylko AJ Lee, ciekawe, AJ odchodzi i kończymy segment, feud podbudowany, dobrze. Bayley vs Lash Legend, w sumie tu możemy też dostać dobry pojedynek, zobaczmy czy tak rzeczywiście będzie! 8,5 minuty solidnego pojedynku, który wygrywa Bayley, po dość ciekawej kontrze i pinie, dobrze, takie wygrane też są potrzebne, podczas walki pojawiły się też Charlotte i Alexa, więc feudzik jakoś podbudowany. Seth Rollins wychodzi na stage i zmierza do ringu, zobaczmy co ma nam do powiedzenia! Seth bardzo tęsknił za byciem w tym ringu i ogólnie mówi, że ma dwa cele po powrocie czyli odzyskać World Heavyweight Title, którego nigdy nie stracił i zabić The Vision! W pewnym momencie jednak zwraca się do Gunthera i z tego co zrozumiałem o ile dobrze zrozumiałem to Seth zastanawia się czy Gunther ma jakieś sprawy biznesowe z Heymanem, Gunther wbija na ring i atakuję Setha od tyłu! Ostatecznie brawlu nikt nie wygrał, był dość wyrównany i Setha jak i Gunthera rozdzielili oficjele, Gunther idzie na backstage, Seth jest dalej w ringu i na backu widzimy jak Gunther spotyka Heymana, Paul nie wie czemu Gunther zrobił to co zrobił w Madison Square Garden, ale podziękował mu, lecz Gunther stwierdził po uścisku dłoni, że Paul jest mu winien o wiele więcej niż "Wielkie dziękuję" Zapowiada się ciekawie, czyżby faktycznie Gunther miał być ostatnim rywalem Brocka? Jest taka opcja! Dobry segmencik, Seth dalej w formie. Bardzo dobre wideo promo od Stephanie Vaquer na temat Liv Morgan i pojechała w nim nawet Dominika xD. Six Man Tag Team Match przed Nami! Pentagon & Je'von Evans & Dragon Lee vs Los Americanos, to powinien być dobry pojedynek, szkoda, że porzucili story El Grande vs El Grande na WM, ale cóż jest jak jest. Prawie 8 minut pojedynku, solidnego i przyjemnego pojedynku, wygrywa ekipa face'owa i w sumie tyle lecimy dalej, a nie to jednak nie wszystko, mamy powrót Reya Mysterio! Rey bierze mikrofon i chętnie się przekonam co ma nam do powiedzenia! Dowiedzieliśmy się, że Rey rozmawiał z Adamem Pearcem i Ladder Match o IC Title na WM będzie walką 6 zawodników, bo Rey do niej dołącza! Oj tak, to dobra informacja! Bardzo przyjemne wideo promo od Asuki na temat Iyo Sky i jak utorowała drogę do WWE dla Iyo i Kairi i że kochała Iyo za mocno, a Sky to wykorzystała, Asuka zamierza dać Iyo ostatnią lekcję w ringu, fajne promo tylko pytanie kiedy ta lekcja, na WM? Czy na Raw przed lub po WM? We will see! Lecimy z chyba ostatnim pojedynkiem dzisiejszego wieczoru, bo do końca zostało niewiele, a jeszcze ta walka i segment z podpisaniem kontraktu, więc chyba tylko to zostało na tym show, więc pora na Iyo i Rhea Ripley vs B-Fab i Michin! Prawie 7,5 minuty walki i Iyo zgarnia przypięcie i wygraną dla swojego zespołu z Ripley po walce od razu mamy atak ze strony Jade i Jej przyjaciółek, Rhea próbuję to uratować, ale to niezbyt wychodzi, B-Fab i Michin trzymają Ripley, a Jade obija Sky kijem do kendo i na koniec wykonuję jej Jaded, no cóż, feud jakoś został podbudowany. Wideo promo Finna Balora na temat Dominika Mysterio i tego, że inna strona Finna Balora zmierza po Dominika na WM, wiadomo o co chodzi. Przechodzimy na backstage, gdzie Judgment Day zastanawia się o co chodzi z "Inną stroną" Liv jeszcze rozmawia z Roxanne i mamy atak ze strony Stephanie na Morgan i Perez. Czas na podpisanie kontraktu pomiędzy Oba Femim i Brockiem Lesnarem! Na początek na stage wychodzą Triple H oraz Adam Pearce, zapowiada się ciekawie, ogólnie pisałem, że Lesnar miał być na 5 z 7 Raw pomiędzy Elimination Chamber i WM i faktycznie tak jest, ale myślałem, że ma jeszcze jedno Raw do ominięcia, a On ominął już dwa pierwsze i zapomniałem o tym kompletnie, więc jednak będzie i na tym Raw i za tydzień, więc jest git, Pearce mówi o sytuacji pomiędzy Brockiem i Femim, ale wszystko przerywa Heyman! Który zapowiada Brocka Lesnara i zapowiada go w świetny sposób! Bestia wychodzi na stage i razem ze swoim adwokatem zmierzają do ringu, a gdy już są w ringu to Pearce zapowiada Femiego! OBAAAA! OBAAA! OBAAAA! Lesnar od razu atakuję Femiego, nawet nie dając mu dobrze wejść do ringu! Jednak rolę szybko się odwracają i to Oba rozwala Lesnara, ale ostatecznie nie ma zwycięzcy brawlu, zwyczajnie się nawalają i mamy ochronę, która próbuję ich rozdzielić, ta walka zapowiada się wyśmienicie tyle mogę powiedzieć. Podsumowanie: Bardzo dobre przyjemne Raw do oglądania, ja nie mam większych zastrzeżeń, Punkster świetnie rozpoczął show, mieliśmy przyjemne walki, feudy zostały podbudowane, Seth dobrze wypadł po tym jak oficjalnie mógł powrócić, wyjść i powiedzieć coś do mikrofonu, fajny segmencik końcowy, ja jestem usatysfakcjonowany.
    3 punkty
  8. Bardzo ciekawy temat, zahacza wręcz o kontrowersyjną opinię, to i ja się włączę. Sorki ale wpis będzie długi gdyż chcę się mniej więcej do wszystkiego odnieść. Mimo że Cody'ego bardzo lubię i uważam że zasługuje na bycie twarzą WWE to mam podobne odczucia. Nie zgadzam się z tobą że można Cody'ego obwiniać ale można mu zarzucić że nie stawia się. Jednak czemu czepiać się tylko jego ? Reigns od miesięcy krytykuje WWE (parę wywiadów udzielił) mówiąc że to zmierza w złą stronę i nie podoba mu się produkt. Czemu mówi to w wywiadach a nie wprost do TKO ? Punk korzysta że ma dobrą pozycję, AJ pracuje w WWE i nie ma powodu narzekać jeśli chodzi o niego ale on zawsze bronił jakości więc także powinien coś powiedzieć, a przynajmniej stary Punk by to zrobił. Orton najbardziej mnie w tym dziwi bo on jako weteran i lider szatni ale także gość z charakterem nie powinien patrzeć jak niszczą jego jeden z ostatnich momentów chwały. Przecież on teraz jest najgorętszym towarem w WWE i jego brak byłby mocno odczuwalny. Mamy 4 liderów z których zdaniem teoretycznie TKO musi się liczyć bo są nietykalni. I zamiast dać jakiś wspólny statement że WWE zmierza w złą stronę to siedzą i korzystają bo jak coś powiedzą nie tak to stracą pozycję. Tylko z jakiego powodu nagle mają coś takiego zrobić ? A tu obwiniam HHH'a. Jako szef WWE powinien zrobić spotkanie z rosterem albo przynajmniej z czołówką (no tak 4 wymieniona) skoro słabe morale i niezadowolenie w szatni. Powinien przegadać z nimi i coś ustalić. Ale Triple H mimo że potrafi zarządzać, wyciągnął WWE z dna to jednak nie ma charakteru szefa. Rządził NXT, McMahon wrócił i zrobił mu reset na dużo kiepskie 2.0 zwalniając 1/4 rosteru a Triple H nic nie zrobił. McMahon wciskał mu się w booking gdy oficjalnie Hunter rządził i kolejny raz milczał. 2 lata temu jak Rock się wpychał w ME WM kosztem Cody'ego Triple H zwrócił mu ponoć uwagę ale bez jakichś większych pretensji. Rok temu nie postawił się. Teraz znowu daje sobie wjeżdżać w produkt. A w przeciwieństwie do Cody'ego który chce sobie porządnie dorobić na koniec kariery, Triple H nie ma nic do stracenia, i tak swoje zrobił, pewien wiek już ma i może równie dobrze wycofać się z biznesu i cieszyć emeryturą jeśli nie będą go chcieli. No to przypomnij sobie odejście Punka w 2014. Nawet na tej stronie zobacz sobie dyskusje o tym. Ile ludzi stanęło po stronie WWE i znienawidziło Punka ? Mimo że Punk miał argumenty jak Cody teraz. Cody jest osobą medialną, ma programy, chce się w Hollywood wtopić. Nie zrobi tego mając zły image a miałby taki gdyby połowa fanów znienawidziła go za focha jak było z Punkiem. Tu przyznaję rację. Jednak moim zdaniem nie wynika to z faktu, że WWE za bardzo skupia się na paru osobach bo w takich sytuacjach potrafili promować. Problem wynika z faktu o którym już pisałem, tej mistycznej 4 lub 5 walk na PLE. Jak zawodnicy jak Black, Melo lub Dragunov mają być uważani za potencjalnych ME jak nawet na PLE ich nie ma ? Black może sobie pokonywać Zayn'a, Orton'a czy Cardona'e ale pomimo tego nie byłby wiarygodny na ME PLE gdyż nie widać go na PLE. To jak ktoś ma uwierzyć że jest mocny ? Jak byśmy mięli te 7-8 walk (patrząc że walki na PLE i tak nie trwają długo nie licząc ME) to po paru miesiącach mamy gotowy zestaw świeżej krwi pukającej do walk wieczoru. Bez tego nigdy nie będą wiarygodni. Kiedy ostatnio Priest był solowo na PLE ? Solo ? Black ? Melo mimo długiego panowania z pasem ? No właśnie... Jest Breakker który naprawdę jest gotowy a po ewentualnym pokonaniu Rollins'a wchodzi w ME. Gunther jest, Rollins jest, Femi zaraz będzie i zbiera świetne reakcje. Jakby TKO potrzebowało ME na teraz to odradzają nieszczęsnego Usosa, Zayn traci kontrowersyjnie swój pas i zajmuje miejsce Rhodes'a, sprowadzają na szybko jakąś legendę i mają ME uzupełniony. Choć uważam że oczywiście to gorsze niż Cody, ale od biedy by się udało. No nie, TKO tak, Triple H też powinien się postawić ale jak wiemy nie umie. Cody jest wspólnikiem tylko tego że nie chce ryzykować pozycji i posady dla nie udanej próby buntu. Sam nic nie zdziała, tu potrzeba lidera szatni który zrobi wstrząs i zjednoczy szatnie przeciwko TKO. Nie jest też ofiarą bo korzysta na tym, zgadzam się bo ma dobrą pozycję i się tego trzyma. Ale może mu nie pasować jak jest, on przecież nie zachęca TKO do psucia WWE więc żadnym wspólnikiem nie jest, po prostu siedzi cicho żeby nie stracić tego co wypracował. Sprzedał ? Nie. Druga część zdania ? Jak najbardziej. Po co ma trafić miejsce kosztem młodych jak może jeszcze przez 4-5 lat sobie siedzieć w ME i wyrabiać sobie markę aby zostać uznanym HoF? Jak jesteś w firmie od iluś lat, nie pasuje ci co się w pracy dzieje ale masz super pozycje to co będziesz ryzykował pozycję mówiąc sobie że nie ruszą cię i pójdą ci na rękę a w najgorszym wypadku oddasz miejsce młodszemu który przejmie po tobie pałeczkę? Myślisz o tym, że dopóki ty masz dobrze w pracy to przemilczysz temat. Możesz Cody'emu zarzucić egoizm, tu nawet będzie trzeba się zgodzić w pewnym sensie, ale nie że źle robi. Tu się zgadzam, Cody ma markę w WWE jednak poza WWE nie jest tak rozpoznawalny. Popytaj ludzi spoza WWE czy znają Rocka, Hogana, Cenę i spytaj czy znają Rhodes'a ? Cody jest mega rozpoznawalny dla ludzi którzy lizneli wrestling ale jak ktoś nie ma pojęcia o tym to nie powie ci kto to jest. Ja np kosza nie oglądam ale Michaela Jacksona czy LeBrona znam i to chyba jedyni. Czy są najlepsi w historii? Nie wiem i nie mam kompetencji osądzać ale z pewnością są najbardziej rozpoznawalni dla randomowych ludzi jak ja. Tak samo z WWE a TKO daje rozpoznawalność ponad wszystko. Dlaczego Cody nie ryzykuje ? Kto ostatni próbował się postawić TKO ? Kross. Jak to się rozwinęło ? Najlepsza reakcja w całym WWE, top 1 marchandise. Co to dało ? Dostał feud gdzie łatwo jobbnął i do widzenia. A on nie oczekiwał rewolucji jak Cody. Jedyne co chciał to sensowne plany dla niego i żeby usiedli normalnie z nim do rozmów a nie że podają publicznie info o jego kontrakcie, wysyłają mu niską ofertę tydzień przed końcem pytając czy bierze czy odchodzi. A czym on zawinił ? Shootowe promo które bardzo spodobało się fanom i które łatwo obrócić w gimnick. Ale nie, postawił się więc do widzenia. No to teraz odpowiedz mi na prostą rzecz : WM40, Cody wygrywa RR Match, idzie finish the story, ma całe areny po swojej stronie, wszyscy chcą go z pasem. Nagle na zwykłym SD idzie Rock i mówi mu, że zbiera jego miejsce w walce z Reigns'em. Co Cody zrobił ? Ze łzami w oczach i z wyraźnym przybiciem oddał miejsce na ringu i przyjął to. Nie postawił się a WWE było gotowe iść w to. Czy jeśli w tak ważnym momencie (fakt że miał inną pozycję ale też jak mówisz motywację miał większą) nic nie powiedział to czy ma charakter żeby teraz zareagować bo psują mu kolejny feud ale jednak jeden z wielu jakie jeszcze będzie miał? Improwizują kontuzję czy coś Cody'ego. Robią Triple Threat z Fatu i Drew, lub Zayn'a rusza sumienie i oddaje pas dla Melo (lub TS i Melo jakimś roll-upem zdobywa pas) i idzie na Orton'a jako że miał z nim parę interakcji przed EC. Jasne, to nie to co Cody ale ten feud i tak już ludzi nie interesuje więc co szkodzi im to zmienić? Dokładnie. Ma taki charakter jaki ma, można to nazwać egoizmem ale tu chodzi o profesjonalne zachowanie. Nie pamiętam czy to było z Lex'em Luger'em czy ktoś inny ale była wielka afera kiedyś jak odmówił porażki. On sporo się stawiał ale to tak tylko dla informacji. Dokładnie. Można do tego dorzucić Rollins'a, który także bez narzekania wszystko robi. Drew także, aktualny Punk też na takiego wygląda albo przynajmniej na takiego się kreuje (choć nie do końca bo jemu bardziej na rękę idą i nie bardzo ma czemu narzekać no ale porównując do młodszego Punka to jest bardziej profesjonalny). Co nie zmienia faktu, że @VictorV2 @KyRenLo i @Kaczy316 wszyscy dajecie dobre argumenty i szanuję wasze punkty widzenia.
    3 punkty
  9. Dokładnie. Można Cody'ego lubić lub nie ale nie można tu na niego winy zrzucić. Fakt, sam bym chciał żeby czołowi zawodnicy (Cody, Orton, Reigns, Punk) zrobili swojego rodzaju protest i albo wspólny statement, albo wprost grupowo do HHH'a z pretensjami co się dzieje. I razem mogliby wywrzeć presję choć ciekawe na jak długo. Ale wiadomo że musieliby być solidarni i wyjść przed szereg a tego niestety nie odważą się zrobić na poziomie na jakim powinni. Co do samego Pata, osobiście podobała mi się opcja że Orton sam do siebie mówi, nie wiem może mi to pasowało a może po prostu tak się przyzwyczaiłem że WWE wszystko psuje że nastawiłem się na najmniej wymagającą opcję a i tak udało im się mnie zawieść, nieźli są 😅 I tak na dobrą sprawę to nie drugi rok z rzędu TKO miesza tylko nawet trzeci, pamiętajmy jak Rock chciał zająć miejsce Cody'ego na WM40. Koniec końców wyszło jeszcze lepiej i było świetne co nie zmienia faktu że i tak ktoś z TKO (Rock) namieszał w programie Cody'ego na WM40 Rockiem, 41 Scott'em i 42 Patem... Ciężko być fanem WWE, bardzo dobre ciekawe momenty i programy przeplatają takimi decyzjami. Skoro to wychodzi od TKO dziwne że WWE pozwala na to bez protestu. Taki Triple H mógłby spróbować się postawić a jakby za karę poleciał to część rosteru z pewnością stanęłaby po jego stronie. Tu potrzebny jest wstrząs w strukturach (jak w PZPN u nas) coś jak po odejściu McMahona gdzie od razu poszło wszystko w dobrą stronę.
    3 punkty
  10. Odniosę się do dwóch kwestii: Nie, żebym był obrońcą Blondasa, bo nie jestem i nie będę, ale to druga WrestleMania z rzędu, gdzie TKO na siłę wciska mu do programu osoby, które tam nie powinny być. Rok temu był to niejaki Travis Scott, a teraz Pat. Gdzie akurat w tym wypadku wina Codasa? Niby spoko, ale ja ty sobie to wyobrażasz? Cody mówi coś w stylu: Hej Ari weź ty spierdalaj z tym Patem zrobimy to inaczej? Rozumiem, gdyby pomysł pochodził od samego Huntera wtedy pewnie Blondas miałby spore pole do negocjacji w kwestii jak jest prowadzony program i zapewne z samym Triple H i resztą kreatywnych by się dogadał, ale jak wychodzi coś z absolutnej góry to, co ma zrobić?
    3 punkty
  11. McAfee??? O żesz ty chuju złoty, bandyto wścieknięty...Ten ruch zrozumieć może wyłącznie tylko jakiś proktolog z wieloletnim stażem. Tak bardzo z dupy jest ten pomysł
    3 punkty
  12. Po tej żenadzie, którą pokazano na niebieskiej tygodniówce marzy mi się, że walka Brock vs. Femi jakimś dziwnym zrządzeniem losu będzie zamykać pierwszy dzień. Starcie Randy vs. Cody już mnie zupełnie nie interesuje. Ja osoba, która naprawdę lubi Ortona i która tak mocno chwaliła sam heel turn sam w sobie dziś już straciłem chęci by ową rywalizację śledzić dalej. To jest niesłychane, co tam się wydarzyło. Gdy już jesteś pewny, że fedka, którą kochasz i śledzisz tak mocno nie jest w stanie Cię zaskoczyć to wtedy cały na biało wychodzi szef wszystkich szefów Pan Ari Emanuel i pcha swoje łapy do kreatywnych decyzji w tak gorącym okresie jak Road to WrestleMania. Wciskanie Pata, uznając go za zbawcę WrestleManii, który teraz przyczyni się do wzrostu sprzedaży biletów na to wydarzenie jest naprawdę paradne. Brock vs. Femi na ME. Dostaniemy może nie przesadnie długi, ale intensywny pojedynek, na który spora osób czeka. Oczywiście to się nie wydarzy, ale ponarzekać można. A i wygląda na to, że jakiś kolejny celebryta się załapie na WM, bo jakiś Lil Yachty się kręci przy Williamsie, więc pewnie na WM też pokaże swój ryj. Wręcz fantastycznie. Niech jeszcze dadzą tego byłego futbolistę do kolekcji
    3 punkty
  13. Nie no Christian Cage to pierdolony geniusz na mic'u, na legalu sobie mówi że wydymał matkę Daxa i Dasha
    2 punkty
  14. Ładnie podbudowali walkę tag-teamową między United Empire a Death Riders, musieli jakoś pokazać nową stajnię w AEW, pewnie gościnnie, ale wciąż. Choć oni występowali chyba wcześniej w różnych wariantach jeszcze za czasów Aussie Open, ale w tym składzie jak dziś to chyba nie. Ten z tatuażami na twarzy zrobił na mnie największe wrażenie. Wygrana DCF to był obowiązek w momencie w którym buduje się Andrade na walkę z Darbym na Dynasty. Wiadomo było że któryś z nich zgarnie pin, trzeba było ich podpromować ale mam ostatnio problem z takimi walkami w AEW, bo gubie się kto w ogóle jest w walce, kto jest legal man tzw. i często przebieg takiej walki staje się mało przejrzysty. Okada i Takeshita nie potrafiący znaleźć wspólnego języka zawsze będą dobrą telewizją, ale trzeba to w końcu przelać na ring, bo ile można teasować ich walkę? Bierz Gówno będzie świetnym babyfacem w AEW i jeśli w końcu oficjalnie go sturnują, to myślę że zabierze pas International Okadzie. Aminata z całym szacunkiem nie była żadnym zagrożeniem dla Willow. Fajnie byłoby aby o pas TBS toczyło się jakieś story zamiast walki z randomami które akurat mają wolny czas i są gotowe się podłożyć Willow. Zrzuciła już te pasy drużynowe, więc można śmiało z tym pasem TBS coś zrobić, bo zaczynam mieć wrażenie że to nie z pasami TT u Willow był problem. Speech Jericho nie był niczym więcej niż babyface generic talkiem, nie tego się spodziewałem po takim weteranie jakim jest Chris, naprawdę nic specjalnego. W pierwszej kolejności uważam, że Y2J byłby lepszym heelem, ale 35+ lat doświadczenia robi swoje i nawet jako babyface się sprawdza, więc nic przeciwko temu nie mam. Ma to w sumie sens jeśli stawiasz przeciwko niemu kogoś takiego jak Ricochet. Jest to jakby nie było też świeżość bo chyba Jericho z Ricochetem mimo okazji np. w WWE nie starli się wcześniej, choć nie - chyba się panowie minęli. No i List of Jericho powróciło, nie powiem, nie sądziłem że aż 10 lat minęło. Mamy oficjalną walkę na Dynasty i niech Y2J to wygra, bo jego ostatni run w AEW to była tragedia z The Learning Tree, czas żeby coś znaczył już nadszedł dawno. Połączenie Okady i Takeshity w tag-team? No spoko, jest to jakiś krok w stronę ich singlowego starcia. Pas TNT został oficjalnie zwakowany, Fletcher doznał poważniejszej kontuzji. Ciekawy występ Ciampy, jak zresztą każdy. Spoko jest ten Running Knee Smash czy jak to się nazywa, ale uważam że to DDT które robi w stylu jakby Ortona tylko trochę inaczej powinno być jego głównym finisherem. To kolano chyba zawsze będzie się kojarzyło z #DIY, a tego chyba chcą tam uniknąć. Kwestią czasu jest aż The Dogs zostaną mistrzami Trios, mocno idą w ich promocję. Rypanie innym matek już chyba od dawna stało się catchphrasem Christiana Cage'a, ale nigdy nie przestanie mnie to bawić mimo płytkości tego tekstu, jakoś CC robi to lepiej niż ostatnio zrobił to Jelly Roll, to jest w końcu Christian i jego gimmick w AEW mówi sam za siebie. Idę o zakład, że na Dynasty mamy nowych mistrzów AEW TT i dobrze, przydałoby się bo na FTR już się patrzeć nie da i ich monotonność tydzień w tydzień ta sama gadka. E&C powraca, Attitude Era vibe, zresztą to też jest Kanada, muszą to wygrać. No jestem w ciężkim szoku, że Mox został przypięty nawet w TT matchu przez Ospreay'a tuż przed ich walką na Dynasty. To tylko naprowadza mnie na myśl, że Mox obroni w Vancouver swój pas, a Ospreay będzie sięgał po wyższe cele. Promo Omegi powinno być krótsze i bardziej konkretne, bo wychodzi to wszystko na masło maślane względem poprzednich tygodni, walka z pewnością będzie dobra, ale poprowadziłbym lepiej ten program, nie jest to to czego spodziewałem się po obu panach, zarówno program jako całokształt, jak i ten ostatni segment przed ich walką. Mimo to liczę na wygraną Omegi, zasłużył na ostatni run, ale pewnie Max obroni.
    2 punkty
  15. Ograłem ostatnio po raz drugi ponieważ za pierwszym razem grałem na konsoli, ale granie na konsoli jest do dupy. Teraz ogrywam Mafię 2. Lata temu ograłem, ale to było tak dawno, że pamiętam tylko ostatnią scenę na koniec gry.
    2 punkty
  16. Moja ulubiona zawodniczka z CMLL No nic trzeba będzie znaleźć nową ulubioną bo jeśli przejdzie do W no to znika z mojego radaru.
    2 punkty
  17. Podział na dni znany. Tak jak słusznie się domyślała część osób dwa inne motywy były sygnałem: Pozostaje czekać na dodanie ostatniej walki.
    2 punkty
  18. I tutaj być może dochodzimy do ściany w naszej rozmowie. VictorV2 jest dobrym partnerem do dłuższej rozmowy, który potrafi napisać swoje. Argumenty są i kontrargumenty też. Nie jest to coś na zasadzie – Mam rację, bo tak. Z mojej strony szacunek i fajnie byłoby, gdyby pisał jak najwięcej. Wiadomka. Natomiast chyba się lekko zapętlił z racji tego, czego sam przyznał. Faktu, że nie lubi blondasa i nawet dodał, że go nie szanuje. Może dlatego jego pogląd na daną sprawę jest taki, a nie inny. Dlatego uważam, że dosyć trudno będzie, chociaż trochę przekonać go do innych racji. Oczywiście ma prawo go nie lubić. To naturalne. Ja nigdy nie będę wybierał, kto ma kogo lubić. Moja lista zawodników, których nie lubię jest spora, chociaż nie wiem, czy kiedykolwiek użyłbym słowa o treści nie szanuję tego i tamtego zawodnika/zawodniczkę przykładowo Charlotte, bo jednak jakiś szacunek do ludzi, których oglądam tak często pewnie muszę mieć, bo w innym wypadku oglądałbym coś innego. Tak czy inaczej, to był kawał naprawdę dobrej i treściwej dyskusji, które niestety nie występują aż tak często na naszym forum. Wszyscy wyrazili swoje zdanie, starając się użyć swoich sensownych argumentów i wyszło bez spin. Pozostaje mieć dwie nadzieje teraz: Jedna: Takich rozmów będzie na forum więcej co byłoby całkiem fajne. Druga: TKO przestanie się wtrącać tam, gdzie nie trzeba, a Hunter odnajdzie trochę jaj, gdy jest to potrzebne – I tutaj mam obawy, że akurat obie te sprawy się zwyczajnie nie wydarzą. TKO będzie mieszać, a Hunter będzie grzecznie potakiwać głową.
    2 punkty
  19. Otóż kurde to. Hunter powinien być pierwszym do reakcji. TKO wpycha łapy do pracy jego i jego ludzi. Mając ogrom więcej pojęcia o wrestlingowym biznesie, niż Ari to właśnie Paul Levesque powinien wiedzieć, jak źle zostanie odebrane to, co wymyślił Emanuel. To właśnie on powinien walczyć o takie sprawy. Jest chyba jednak pewna drobna różnica. Dzisiejszy Cody jest Main Eventerem, który nieprzerwanie od jakiegoś czasu jest w głównych programach na WM. Trzyma złoto i pewnie nie jest to ostatni taki raz. W takiej sytuacji odejście z firmy nie wchodzi w grę. Blondas jeszcze przez parę lat będzie na samym szczycie. Napiszę wprost Rhodes byłby szaleńcem, gdyby z tego zrezygnował, mimo że są rzeczy, które mają prawo mu się nie podobać.
    2 punkty
  20. Tak tak, ale chodziło mi bardziej o to że Punk pokazał niezadowolenie, strzelił focha i źle na tym wyszedł. Stracił pracę, mnóstwo fanów go znienawidziło i wizerunek ma nadszarpnięty. Gdyby planował karierę filmową na pełen etat mógłby mieć z tym problemy po takim odejściu z WWE (Hollywood jest bardzo ciężkim środowiskiem i trzeba mieć odpowiednią popularność / poparcie fanów, no i łatka kogoś kto odchodzi jak robi się ciężko i nie po jego myśli też nie pomaga). Ale żeby nie było że jadę po Punku to całkowicie popieram jego odejście w 2014. Punk był wtedy moim ulubionym wrestlerem i szkoda mi było że odszedł, miałem wielki żal do WWE za to bo widziałem że ma rację i że chciał żeby było dobrze. Cody chce być w WWE, jego alternatywą jest Hollywood ale do tego musi dbać o wizerunek. Choć fakt że może np zamiast odejść stwierdzić że będzie pamiętał o tym gdy będzie mu się kontrakt kończył. Widzę do czego zmierzasz i zgadzam się że Cody powinien ostrzej zareagować ale też biorę pod uwagę że może nie mieć charakteru do tego. Tak, logiczne że w takiej sytuacji powiesz weganinowi że albo przestanie ci o tym marudzić albo coś z tym zrobi bo ile można słyszeć takiego narzekania bez reakcji. Z tym, że Cody nie jest pracownikiem który jest niezadowolony bo takim weganinem z Mcka był w 2016 roku. Teraz jest bardziej jak kierownik któremu ciągle zawracają głowę, karzą robić rzeczy których nie powinien, mieć do czynienia z ludźmi których ledwo powinien znać. Jakby kierownik miał niańczyć stażystów. Wiadomo że jak mu z tym źle to proste, robi coś z tym, całkowita racja, ale jeśli uważa że mimo wszystko woli tu być kierownikiem niż odejść bo pracował na to latami to zostanie. No tak, mówi, że ma źle ale nie można porównywać sytuacji gdzie jest głównym mistrzem i mu psują feudy do momentu gdzie się błaźnił jako Stardust bo tamto było dużo gorsze. Już są plotki że HHH wylatuje po WM. Wiadomo że można do Cody'ego mieć pretensje że nic nie robi ale nie jestem pewien (i Cody pewnie też nie) że jedna osoba coś zdziała, nawet taki on. TKO równie dobrze może wyjść z założenia że nikt nie jest większy niż oni. Zwłaszcza że ponoć szef TKO jest prywatnie agentem Pata, raczej nie będzie chciał wycofać swojego klienta. Z tym całkowicie się z tobą zgadzam. Powinni zareagować, tylko właśnie żeby to zadziałało jak mówisz, trzeba masowego strajku. Sam Cody nawet jak coś ugra to na krótką metę. Tu muszą pójść Cody, Triple H, główne gwiazdy jak Orton czy Reigns (dobra jak mówisz to part timer ale Batista też był part time a odszedł w ramach protestu i krytykował WWE) no i fani. Gdyby fani zrobili bunt i nie weszli na arenę np albo nie kupili masowo biletów na jakieś RAW to też by wymusiło reakcję. Też mamy ich winić ? Oczywiście wiadomo że Cody ma większe możliwości żeby się sprzeciwić ale jak mówisz tu potrzeba większego zaangażowania i masowego buntu bo zgadzam się że trzeba zmian i wstrząsu. Tylko nie zgadzam się że akurat Rhodes'a trzeba się czepiać.
    2 punkty
  21. Wypowiem się jedynie w tej kwestii, bo mam pewne spojrzenie na to, nie wiem czy trafne czy nie, ale w sumie już w pewnym sensie dyskutowaliśmy kiedyś na ten temat, że tutaj masz rację Cody jest w takiej pozycji jak byli tamci zawodnicy, a nawet wyżej, ale jednak uważam, że jest spora różnica w charakterze i podejściu tutaj, w sensie Cody jest bardziej zawodnikiem typu Cena, który jak powiedzą mu co ma robić to to zrobi niezależnie czy jest to gówno czy nie i to nie ze względu na to, że nie chcę się postawić tylko na profesjonalizm, nie pasuję mu? Pewnie powie, tamci wysłuchają, oleją, Cody odbębni swoje, nie ze względu na strach czy podkulony ogon tylko właśnie przez profesjonalizm, nie mówię oczywiście, że zawodnikom, których wymieniłeś go brak tylko to raczej kwestia innego podejścia do tej kwestii, że tak powiem, w sensie Cody tak jak mówię jest bardziej jak Cena, ceni sobie profesjonalizm bardziej niż to czy uważa coś za złe, Cena wydaję mi się tak samo, bo gdyby tak nie było to retirement tour Ceny wyglądałby inaczej, a z tego co słyszałem i co jest pisane, chociażby na tym forum, przez niektórych użytkowników to Cenie narzucano niektóre rzeczy w tym ważne jak chociażby heel turn bez większego pomysłu i On się zgadzał, można o to obwiniać zawodników jak najbardziej, ale myślę, że to nie jest kwestia strachu, a bardziej profesjonalizmu, Brock, SCSA, HBK, CM Punk mimo wszystko cenią sobie o wiele bardziej swoje zdanie, swój charakter i swoją postać i jeśli im powiedzą coś co im całkowicie nie pasuję to zrobią po swojemu, dodatkowo druga sprawa jest taka, że Ci zawodnicy nigdy nie byli typami main eventowego super hero jakim teraz jest Cody, jakim był Cena i Hogan, chociaż o Hoganie też ciężko mi powiedzieć, bo nie wiem czy On też się na wszystko zgadzał czy miał swoje zdanie, ale co do Ceny i Rhodesa wydaję mi się, że to właśnie zawodnicy tego typu, że profesjonalizm jest dla nich na pierwszym miejscu, to bardziej taka moja teoria niż obrona, ale właśnie dlatego chętnie się przekonam jak inni fani to widzą.
    2 punkty
  22. Sam bym w sumie spróbował w końcu się w to pobawić, ale warto właśnie dla nowych nieobytych dokładnie wytłumaczyć jak się zabrać za organizowanie postaci, RP i jak to potem jest oceniane. Inicjatywa jest ciekawa i fajnie by było, jakby wzięło w tym udział więcej osób nie mających wcześniej styczności z tego typu zabawami.
    2 punkty
  23. Triple Threat o główne złoto Pań: Jacy nigdy nie była moją ulubienicą, ale nie da się przejść obojętnie obok jej wzrostu umiejętności i śmiało można napisać, że po tych latach w NXT zasłużyła na ten run, a teraz to już tylko i wyłącznie główny roster. Walka bardzo dobra. Osobiście wolałem Kendal, ale i na nią przyjdzie w odpowiednim momencie pora. Talent nad absolutne talenty. 8,5/10 Sol vs. Zaria: Kurde, i tutaj mam problem. Sama walka nie była zła, ale chyba po takim czasie, gdy wreszcie zawodniczki stanęły naprzeciw sobie, i to Panie z konkretnym skillem jednak jestem trochę rozczarowany. Byłem przekonany, że to będzie banger, a okazało, iż owa walka z walk, które stoczyły na tej gali Panie wypadła w moich oczach najsłabiej. 7/10 Tatum vs. Blake: Jaki wynik będzie tej walki byłem przekonany w stu procentach, ale nie przeszkodziło mi to w żadnej mierze czerpać z pojedynku naprawdę dużej frajdy. Obie lubię (Blake bardziej) więc nic tylko się cieszyć. Pojedynek w kwestii samego poziomu podobny do openera. Tak że ocena, która walka była lepsza to kwestia gustu. 9/10 Zawyżę, bo mogę. Podsumowując: Trzy walki kobiet i każda z nich nie zeszła poniżej przeciętnego poziomu. Opener i walka Tatum były bardzo dobre w oglądaniu, a walka byłych przyjaciółek lekko moją osobę zawiodła. Finalnie mimo wkurwienia za ostatnie Smackdown nie da się ukryć, że bawiłem się bardzo dobrze. Walki Panów nadrobię pewnie jutro. Nie wywołuj wilków z lasu, bo przyjdą Panowie bez przedstawienia konkretnych i przekonujących argumentów napiszą, że dywizja kobieca w AEW jest lepsza, i koniec kropka
    2 punkty
  24. No i tu jest chyba samo sedno - dawniej wrs był tożsamy z szeroko pojętym mainstreamem, a dziś jest fajną ciekawostką. Kiedyś WWF miało przecież takiego Tysona, który w latach 90. był na topie. Nie mówiąc już o innych celebrytach znanych na cały świat. Nic nie ujmując ludziom, których obecnie ściąga WWE, ale są oni z pewnej bańki, której pewnie nie przebiją. Taki Speed jest znany w internecie, ale dla ludzi spoza tego kręgu jest anonimowy. Zastanawiałem się nad tym i obecnie największym działem, którego W mogłoby wytoczyć jest Tom Brady - ich Goat wprawdzie nie jest znany globalnie, ale w Ameryce ze sportowców siedzi przy dużym stole z największymi w historii.
    2 punkty
  25. Słuszna uwaga. Akurat wtedy Dwayne nabrał ochoty, żeby stoczyć walkę z Romanem. Koniec końców sam Johnson postanowił, iż trzeba w tej sprawie zrobić pivot i dzięki temu dostaliśmy doskonałego Final Bossa i Blondasa kończącego historię. Wszyscy wtedy wygrali z fanami w szczególności. Cody Rhodes, jednak nie ma takiej pozycji jak The Rock, który mówi co i jak ma wyglądać, a dwójka Khan\Emanuel słuchają chwalą i klepią go po ramieniu i jest cacy. Cody może podrzucać swoje pomysły Hunterowi i kreatywnym jak to było, w przypadku gdy Drew wygrał, a później stracił pas, ale gdy już do gry wchodzi TKO pole manewru do dyskusji z perspektywy nawet takiej wielkiej gwiazdy jak Blondas pewnie nie jest zbyt duże. Cody bankowo jest zdenerwowany, bo nie tak wyobrażał sobie ten program, ale nie bardzo jest co zrobić.
    2 punkty
  26. Tu nie chodzi o taką "rozpoznawalność", bo osoby o których wspomniałeś faktycznie mają sporo obserwujących w necie, a więc z samego założenia są "rozpoznawalne". Ale czy gdybyś swojemu ojcu, czy matce powiedział, że na WrestleManii wystąpi IShowSpeed, to czy wiedzieliby o kim Ty w ogóle do nich rozmawiasz? Za moich czasów występowały tam takie osoby, które były znane centralnie wszystkim (bez względu na wiek, czy zainteresowania), a więc "kategoria ciężka" jeżeli chodzi o celebrytów. Ta tutaj to nawet nie jest "waga półciężka".
    2 punkty
  27. Jako ktoś kto oglądał live. Polecam Co prawda, liczyłem na nieco więcej, ale było standardowe PLE NXT. Solidne, mocne show z niewielką ilością błędów czy dziwnych decyzji, ale rozegrane bezpieczne i bez ryzyka. Co nie jest złe (Hej, Smackdown, jak tam wasze ratingi z waszymi "kontrowersjami"? XD). Przyjemne show, które naprawdę miło się oglądało. NXT dalej trzyma poziom jako #1 show in WWE. Co prawda, kiedy twoją konkurencją jest obecne RAW i Smackdown, to nie jest to ogromne osiągnięcie. Co do kolejności karty, miałem mieszane uczucia. Wiem że opener show jest równie ważny co Main Event, ale nie zdziwiłbym się gdyby Jacy Jane poczuła ukłucie w sercu że musi otwierać show, zamiast je zamykać. Jeśli chodzi o match, absolutnie nie mają się czego wstydzić. Wykręciły BARDZO dobry match. Po raz kolejny udowodniły że kobieca dywizja NXT jest najlepszą dywizją kobiet w wrestlingu na dzień dzisiejszy, fight me on that. Wygrana każdej z nich byłaby dobra, choć przyznam - Lola była moim trzecim wyborem. Ale nie mogę powiedziec że nie zasłużyła na tą okazję. Przejmuje pałeczkę od Jacy i zobaczymy w którą stronę pójdziemy. Lola pokazała że jest w stanie sprzedać emocjonalne story i zrobić dobry match. Kendal ma czas na swój reign, może poczekać. Swój potencjał pokazała i myślę że możemy być spokojni o przyszłość VICE CITY BABY! BP i Los Americanos, jak ostatnio - WOW. Jak na match bez większego story i "znaczenia", czysty pokaz umiejętności. Jedyne co mi przeszkadza, to fakt że Rayo i Bravo troszkę za bardzo wracają do swoich korzeni jeśli o moveset chodzi. Nie wiem czy to już jest tylko gag i udajemy że nikt nie wiem kim oni są, ale ten Clothesline po odbiciu się ramionami od lin? Bitter End? Ciut za dużo, jak na "prawdziwych luchadorów". Sol i Zaria - to chyba była najgorszy match show a patrząc na to jaki był solidny, myślę że to mówi wszystko na ten temat. Czuć było wahania, emocje i nawet moment kiedy wydawało się że może jednak się pogodzą. Zrobiły co miały zrobić - przekazały emocjonalną historię i wciagnęły w to ludzi. Liczyłem że to oznacza skok do głównego rosteru...a tu nagle match z Izzi? Zakładam że po prostu czekają na "post-wrestlemania" season? Myles i Gargano zrobili swoje też. Myles dostał bardzo dużą wygraną, po całkiem w porządku (Jak na niego) matchu. Zmieniłbym tylko trochę końcówkę, żeby Gargano wrócił, przegonił Dion'a i został Face'em w NXT, ale cóż. Nie można mieć wszystkiego. Duży plus że wreszcie zobaczyliśmy Gargano na poważnie w ringu, zamiast tego co robili z nim na Smackdown. Tates i Blake, zabrzmię jak zloopwane video, ale kolejny dobry match. Nic mega specjalnego, ale bardzo solidny. Zastanawia mnie pozycja Blake - wiemy jaka jest dobra, wiemy że potrafi wykręcić match i promo, ale w NXT nie pracuje z żadną z czołowych kobiet. JG była chyba największym nazwiskiem z jakim pracowała. Szacunek dla niej że po tylu przegranych, wciąż potrafi się sprzedać jako jedną z głównych postaci w sposób który jest do uwierzenia ale co dalej? Bardzo "awkward" spot w NXT dla kogoś takiego jak ona. Fajnie że inne zawodniczki mogą się z nią otrzeć i dostać boost, ale to jest marnowanie jej talentu moim zdaniem na koniec dnia. Main Event Mam ochotę cofnąć się i zmienić pick jaki miałem wsparty całym copium bo byłem blisko Jak się spodziewaliśmy, Ethan i Ricky zaczynaja swój program który będzie z pewnością ciekawy a Tony D przejmuje pas NXT. Nie mam nic do cukierkowej ery NXT ale co za dużo to nie zdrowo. Liczę na mocny, twardy run w którym Tony przywróci bardziej "męski" produkt, zamiast politykować wszystko na każdym kroku. From the Don of NXT to the Boss of NXT B) Cagematch jak zwykle wdycha więcej copium niż powinni i średnia show to 9.4 w tym momencie. Przesada i to zdrowa. Ze szczerym sercem, mogę dac 7/10 bo jednak brakowało "SnD Moments" które byśmy zapamiętali bo znaczyły coś dużego. Może retrospektywnie wygrana Loli albo Tony'ego będą dużymi momentami jeśli ich panowanie okaże się specjalne ale na ten moment, mega solidne show, ale bez fajerwerków jakie moim zdaniem powinny być na pierwszy Stand(Alone) and Deliver. Może jakiś mocny debiut? Duży heel turn? Coś co sprawiłoby że to show byłoby naprawdę specjalne. Aczkolwiek, wracając do porównania ze Smackdown i RAW - nie dziwię się że po tym co widziliśmy ostatnio, ludzie uważają że SnD to 10/10.
    2 punkty
  28. To nie będzie opinia, tylko bardziej luźne pytanie, ale jakiś czas temu ruszyłem już ten temat. W którym momencie powinniśmy zacząć obwiniać Cody'ego - przynajmniej częściowo - za to co się dzieje? To jest 4 Wrestlemania z rzędu gdzie Cody będzie Main Eventem. Myślę że spokojnie możemy uznać że to jest "jego era" jako twarzy organizacji i nie ma zawodnika który jest ponad nim. Kiedy odszedł z WWE i pomógł wystartować AEW, zrobił bardzo dobra robotę więc wiemy że wie jak prowadzić (a przynajmniej pomagać) prowadzić organizację. Z całym szacunkiem dla niego, jeśli po tylu latach i tylu doświadczeniach nie potrafi spojrzeć na pomysł który - według doniesień prasowych - nie podobał mu się i nie powiedział że tego nie zrobi, to powinien wrócić do domu bo ewidentnie Brandi trzyma jego jaja w torebce. Cały motyw z jego odejściem z WWE był przekazem "Nie, nie podoba mi się to co ze mną robicie, pójdę gdzieś indziej i udowodnię wam że jestem gwiazdą". Opinie mogą być podzielone, ale uważam że udowodnił że potrafi być main eventerem i potrafi zrobić show. Więc z całym szacunkiem, ale zrzucanie winy na TKO jest bardzo chujowym ruchem z jego strony, bo jest w tym wszystkim tak samo winny jak oni. Cody jest w unikalnej dla tego biznesu pozycji w której było naprawdę kilka osób. On już nie musi pracować. Jego rodzina jest ustawiona na lata, jeśli nie pokolenia do przodu. To nie on potrzebuje WWE. WWE i TKO potrzebują jego. Gdyby w rozmowie z HHH'em jak powiedzieli mu jaki jest plan powiedział Nie i poszedł do autobusu, nie szykując się nawet do występu, musieli by zmienić plany. Nie mieli by innej opcji. To nie Matt Cardona czy R Truth, dla których ta praca oznacza duże pieniądze dla rodziny. Cody ma realną władzę w WWE/TKO - to czy WWE/TKO to rozumie czy nie jest bez znaczenia. Jak sam powiedział w promo "What are you gonna do? Fire me?". Więc podsumowując - jego teksty do mediów jak to jest niezadowolony i zły że TKO się miesza...Boo Fuckin' Hoo, womp, womp, idź popłacz w kącie biedny Cody Rhodes którego bezpłciowy i bez-emocjonalny gimmick nie działa od lat i który odmawia adaptacji do nowych realiów, mając możliwość żeby cokolwiek zmienić. Kiedy wszystko idzie dobrze, dumny z siebie bo Wrestlemanie z jego udziałem robią rekordy. Ale nagle kiedy to ON musi sprzedać Wrestlemania i to na NIM jest odpowiedzialność, składa się szybciej i mocniej niż papier do origami. Jak on to powiedział? "And I was wrestling Roman Reigns, John Cena, and even The Rock but make no mistake about it, they were also wrestling me" - Brother in christ, najwidoczniej twój udział w tych matchach miał tyle samo znaczenia co udział Razor'a w Ladder Matchu z Shawn'em. Kiedy biznes jest łatwy i nie trzeba się starać, bo materiał pisze się sam, jest super, Cody jest mistrzem świata i gwiazdą. Ale tak szybko jak trzeba się postawić i odmówić chujowego materiału, biedny Cody nie może nic z tym zrobić i jest zmuszony powiedzieć tak żeby potem móc płakać do mediów jak to znowu złe i okropne WWE/TKO nie doceniają go i dają mu chujowy materiał. To nie jest rok 2016. To jest rok 2026. Rozumiem że 10 lat temu nie miał żadnej kontroli nad tym co się dzieje i mógł robić to co mówią, albo mógł odejść i podziwiam go że odszedł i postawił wszystko na siebie, wygrywając bardzo dużo. Ale w 2026 dosłownie ma złote klucze do królestwa, siedzi na szczycie i to WWE potrzebuje jego, nie na odwrót. Nie róbmy z niego ofiary, kiedy on stoi po stronie, patrząc i bijąc brawo jak TKO które bezwstydnie morduje ten biznes. I zakończę to bardzo poetyckim stwierdzeniem, pewnej osoby która przez wiele lat walczyła o to żeby poprawić pro wrestling i przywrócić go do chwały i glorii, udowadniajac że nie potrzeba WWE żeby być gwiazdą. Że WWE nie jest "be all, end all", otwierając drogę dla osób takich jak MJF czy Will Ospreay żeby zostać gwiazdami BEZ udziału WWE. Osoby która miała na tyle odwagi że mając do wyboru bezpieczną pracę, dobre pieniądze dla siebie i rodziny albo pewność siebie i wiarę we własne umiejętności, wybrala ryzyko i własne przekonania. Kogoś kogo ludzie szanowali, bez znaczenia czy materiał się podobał czy nie, bo miał odwagę stanąć na własnych nogach i pokazać że WWE nie zawsze wie kim jest prawdziwy talent. Parafrazując klasyka: "Hey Cody, go fuck yourself".
    2 punkty
  29. Czemu mnie to nie dziwi że Cody jest wkurwiony? Rhodes by chciał zbudować jakąś epicką historię z fajnym story a ci to wszystko mu knocą drugi rok z rzędu, pierw Rock rozjebał run Cena, teraz TKO dobrze zapowiadające się story Rhodesowi, ja się wgl mu nie dziwię... Wywołali totalne oburzenie i chaos, teraz jeszcze bardziej fani czują się zniesmaczeni i niech nie stękają że bilety nie schodzą bo kto by chciał na takie gówno wydać kupę siana? I dobrze im tak. Ja się nie zdziwię jak prędzej czy później wybuchnie tam jakiś kwas, zarząd TKO kompletnie nie rozumie o co chodzi Wrestlingu i podejmują popieprzone decyzję a na tym cierpią fani i sami zawodnicy taka prawda, Rhodes jak czołowa twarz powinien stanowczo wyrażać swoje niezadowolenie może cos dotrze do tych ich głupich głów, Vince'a się pozbyli a tu wraca z powrotem ten sam klimat.
    2 punkty
  30. NXT Stand & Deliver 2026: Karta w obrazku: Trzy walki kobiet, które normalnie człowiek obejrzałby z ogromną ochotą, bo jest Blake czy Sol, czy Kendal, ale jestem tak zły na wrestling po Smackdown, że nie wiem, czy uda mi się przekonać samego siebie, żeby to naprawdę fajnie wyglądające na papierze wydarzenie zobaczyć. Oglądającym jak zawsze życzę dużo frajdy.
    2 punkty
  31. Zasłużenie. Chociaż zwykle nie zgadzam się z cagematch, bo moje oceny są wyższe lub niższe, a ocena ludu to ocena ludu, ale tutaj absolutna pełna zgoda. Ten gniot był gorszy niż legendarne RAW po Wrestlemanii, za które wtedy tak dostało się WWE. Nic gorszego już WWE w tym roku pewnie nie przedstawi naszym oczom, chociaż może z drugiej strony lepiej nie wykluczać, bo, jak widać, stać ich na wiele.
    2 punkty
  32. Obczaiłem informację na temat kto wpadł na tak durny debilizm wciskając tam takiego błazna, człowiek się już cieszył że ten pierdolec odszedł z komentatorki a tu pyk! Coś takiego, obrzydzili mi ten program... Dzięki, jebane TKO drugi raz rzędu spierdolił coś na prawdę dobrego, w zeszłym roku wcisnęli nam ćpuna celebryte Travisa Scotta, w tym roku wcisnęli nam pierdolniętego komentatora który zachowuje się jakby miał ADHD... Serio, ta banda debili myśli że Pat McAfee przyciągnie tysiące fanów na arenę?! Oni kompletnie nie znają się na wrestlingu, wystarczyło wcisnąć Owensa, byle kogo to bardziej przykułoby uwagę fanów i przyciągnęło ich do zakupu biletu niż jebany PAT! Serio oni mają ludzi za debili, samych Amerykanów mają za debili bo jednak nie wszyscy są tam tak zacofani oglądają wrestling od pierdolonych dziesięcioleci a ci stawiają na gwiazdy typu Pat McAfee, to takie nasranie na ten biznes że ja jestem w szoku że w Orton w to poszedł, bo to tak komicznie wygląda... Po runie Cena już mnie nic nie mogło zdziwić, ale to? Cały Heel Turn i cała otoczka poszła się jebać... Niby WWE i sam Triple H mieli pomysł na kompletnie kogoś innego tylko TKO jebane się uparło i zaserwowało nam szrot. Porównajcie sobie teraz program Ospreay/Mox a to gówno, początek programu i zeszło tygodniowy segment był dobry, ale teraz jak dodali tam tego pajaca czar prysł, on nawet przy Ortonie wygląda jak idiota. Jebać Pat McAfee chyba nie ma gorszego wkurwiającego typa. Trick Williams wbija z Lil Yachty XDDDD kurwa nie no przytułek dla jebanych celebrytów robi się z tej federacji, ale ważne że dolar się zgadza, nie nażarci materialiści co by własnego gówno zjedli za $$$. Cage Match'u ładna nota poleciała, serio oni myślą że taka gówniana tygodniówka komukolwiek się spodoba i jeszcze najgorszy szrot dali na sam początek że można było elegancko sobie odpuścić dalsze oglądanie... Serio z całego tego SD to jebany Tama Tonga był najbardziej interesujący? To świadczy jaki poziom ma ta tygodniówka, ale dobrze że idą w Face Turn Tama Tongi. Teraz obecnie tylko czekam na walkę o pas IC i na Punka/Roman chociaż tego programu jakoś nie spierdolili ale jeszcze jest sporo czasu aby to zrobili, po dzisiejszym segmencie zdałem sobie sprawę że Oba może zostać rozjechany szybko przez Lesnara jak TKO sobie tak za życzy, aż strach oglądać tą galę
    2 punkty
  33. To było tak głupie, że wyłączyłem odcinek i dokończę go sam nie wiem kiedy. Kompletnie nielogiczne. Kompletnie idiotyczne. Bez większego sensu to jest. Hunter co ty robisz człowieku? Najpierw do tak ważnego programu pchasz jakiegoś celebrytę, co się nazywa Jelly Roll i się tam kręci, a później dorzucasz kogoś, takiego jak Pat? Matko Boska to jest absolutnie kretyńskie. Maksymalnie zniszczyli mi w oglądaniu rywalizację RKO vs. Blondas. Ze wszystkich dostępnych osób wybrali akurat kogoś tak irytującego jak McAfee. To jest nie do obrony nawet przez różowe okulary fana WWE. Oczywiście sam pisałem, żeby się nie napalać, ale nawet ja nie zakładałem, że WWE może wpaść na coś równie beznadziejnego. Jedynym ratunkiem jest to, iż ostatecznie okaże się to zwykłą podpuchą i prawdziwa postać stojąca za tym wszystkim pojawi się już na samej WrestleManii.
    2 punkty
  34. Obie ukończone jakiś czas temu: Muszę się kiedyś tam zabrać za Origins i VCS w przyszłości.
    1 punkt
  35. Po czym poznać, że zbliża się WrestleMania? Walki coraz krótsze, promosy i powtórki coraz dłuższe, a najważniejsze nazwiska głównie gadają lub udają brawle. Są też pechowcy, jak Liv Morgan i Roxxane Perez, które skończyły RAW w Houston z prawdziwymi guzami. Te dwa guzy to mogą być takie dwa małe punkciki, które na koniec zdecydują, że w rozpisce wyników WM42 Stephanie Vaquer znajdzie się wśród przegranych. The Vision na ten moment to duo złożona z Logana i Theory' ego i nic więcej. Z oryginalnej stajni zostało już tylko wspomnienie. Breakker i Reed kontuzjowani, Rollins już po jasnej stronie mocy, a Paul Heyman orbituje wokół Lesnara, wspomnianego Rollinsa i Gunthera. W kwestii Setha to też paradoks, że chłopu przez kontuzję zrodził się storyline z Breakkerem, który teraz czeka na swój czas... przez kontuzję Breakkera. Na ostatniej prostej Speed wyrzuca Jelly' ego Rolla i zajmuje miejsce celebryty w karcie WM. Nie lubię gościa, ale poprzeczkę zostawiam mu wyjątkowo nisko, wręcz na podłodze. Niech nie będzie gorszy od ubiegłorocznego Travisa Scotta. Fajnie, że Rey Mysterio dołączy do walki o IC Title w Las Vegas, ale powoli się z tego Luchador Ladder Match. Penta, Lee, teraz Rey. Za tydzień może jeszcze dorzucą obu El Grande Americano A taki Rusev to się chyba do WM42 w ogóle nie pojawi. McDonagh bardziej zajęty pomaganiem Domowi przed walką z Balorem niż swoim title shotem. Perfekcyjnie to wszystko zabookowane. Io Sky chyba na dzień dzisiejszy bliżej asystowania Ripley w jej walce o złoto niż walki z Asuką. WWE jeszcze chyba zostawia sobie furtkę, może zabookują to za pięć dwunasta, najpewniej kosztem Stratton - Giulia.
    1 punkt
  36. Przecież to nie wina WWE że Vaquer tak wbiegła w Liv xD
    1 punkt
  37. Kompletnie zapomniałem o tej walce
    1 punkt
  38. Nie znam powodu, ale to jest właśnie problem jaki z nim mam. Nie wiem czy robi to bo jest profesjonalistą, czy dlatego że z jakiegoś powodu nienawidzi tego biznesu i jest tu tylko po to żeby się nachapać. Zwracam uwagę że w tej samej sytuacji (chujowy booking i niezadowolenie z kierunku w jakim idzie creative) w 2016 odszedł z firmy bo miał do siebie szacunek i wierzył w swoje umiejętności, mimo tego że ryzykowal karierę i możliwość zarabiania dla siebie i rodziny. Nagle w tej samej sytuacji w 2026 roku siedzi cicho i biedny nic nie może z tym zrobić, kiedy siedzi na szczycie świata i jest kluczową rolą w ostatnich 4 (licząc ten rok) wrestlemaniach. Jeśli jego profesjonalizm oznacza dla niego zgadzanie się na pomysły które *on sam* wie że są złe, to nie wiem czy bycie profesjonalistą w jego przypadku jest czymś czym powinien się chwalić. Bo jest part timerem w tym momencie. Ciężko wymagać od kogoś kto pojawia się raz na półroku żeby przejmował się tym co się dzieje. Podobnie jak Brock, on tu jest tylko po to żeby dostać kolejny czek zanim wróci na swój Island of Relevancy. To tak jakbyś obwiniał pracowników sezonowych że firma kuleje poza sezonem w którym pracują. Różnica polega na tym że Punk był medialnie niezadoolony z tego co się dzieje, więc odszedł. Cody jest medialnie niezadowolony z tego co się dzieje i zgadza się na rzeczy które - przynajmniej według jego własnych słów - sprawiają że jest jeszcze bardziej niezadowolony, bo ciągnie z tego kasę. I jeszcze jedna rzecz: Pod żadnym pozorem NIE jestem zły na niego że zarabia. Niech zarabia, oby jemu i jego rodzinie powodziło się jak najlepiej. Rozumiem to. Ale fakt że rozumiem dlaczego nie chce się postawić i woli być hipokrytą, nie oznacza że muszę go osobiście za to szanować. To tak jakby weganin pracował w McDonaldzie, narzekał jak to mu źle i niedobrze, ale brał dodatkowe zmiany żeby zrobić więcej BigMaców. Rozumiem że chce zarobić, ale nie będę szanował go za zarabianie na czymś, co on sam uważa za złe. I jak na ironie, wracając do cytatu który wrzuciłem - cały angle z nim i Rock'iem był taki że Rock chciał żeby Cody był korpochampionem dla niego. I najwyraźniej "long term planning" Rock'a wychodzi, bo co jak co, ale bycie korpochampionem Rock'a wychodzi Cody'emu najlepiej. Tylko że właśnie Cody nie ma dobrze w pracy. Source: Cody Rhodes. Dokładnie o to mi chodzi. Cokolwiek zrobią, idzie downgrade. Ludzie już narzekają a oni będą jeszcze bardziej downgrade'ować produkt. i tak, TKO się tym nie przejmie, bo jak WMka flopnie, to zwalą winę na HHH'a albo kogoś innego. Jak pisałem, TKO jest głównym heel'em tej historii, ale stanie z boku i przyglądanie się jak dom płonie, kiedy trzymasz w rękach wąż z hydrantu sprawia że jesteś też winny. Tak, wiem że "spodziewam się" wiele, że spodziewam że jakiegoś masowego strajku czy czegoś. Ale tu nawet nie o to chodzi. Pogodziłem się z faktem że WWE ssie i będzie ssało bardzo, bo rządzą tam osoby (TKO) które nie mają zielonego pojęcia co robią. To jest tylko naturalne. Jeśli nasz weganin z McDonalda zostałby kierownikiem, zapewne McDonald by upadł też. Mój problem z Cody'm polega na tym że wypowiada się głośno jak to jest źle i nie dobrze i jak TKO się pcha do wszystkiego...ale jak TKO powie mu skacz, to on zapyta jak wysoko. Jego pozycja + jego przeszłość + jego obecne komentarze sprawiają że tracę do niego szacunek jako człowieka, bo wiemy że ma odwagę walczyć o swoje ale świadomie wybiera godzenie się na to + próbuje udawać że mu źle. Gdyby było mu faktycznie źle, zrobiłby to samo co w 2016. Jedyne co teraz chce zrobić to odciąć się od tego i udawać że on nie ma z tym nic wspólnego, żeby uniknąć winy i odpowiedzialności za nadchodzący flop. Mógłby mieć chociaż na tyle profesjonalizmu, żeby wziąć głęboki oddech i przyznać że jest częścią problemu, ale on po prostu robi to co uważa że powinien robić.
    1 punkt
  39. // Słowem wstępu, bo tutaj zaczniemy nowy "rozdział" LoF. Trigger Warning: Od tego show zaczną pojawiać się nowe theme songi, zrobione z pomocą AI, więc jeśli ktoś nie jest fanem, zwracam uwagę. Pojawi się też kilka nowych osób więc jak pisałem wcześniej, z braku możliwości przedstawienia ich, to jest jeden z tych momentów kiedy musimy uznać że są po prostu znane fanom z tego universum i są dosyć sławne (na poziomie być szeroko znanymi na indysach, nie dla main streamowych fanów). Po Intro show widzimy zawodników przybywających do areny - widzimy Revival wysiadających z auta, AMW którzy parkowali swoje motory, jest Royalty oraz Cody Thorn, który wyskoczył ze swojego auta, wyjmując swoją torbę z tylnego siedzenia, zarzucił ją sobie na ramię i ruszył do wejścia - kiedy zaatakował go Damon Cole! E.G.O. nie czekał na walkę która miała odbyć się później i wepchnął Cody’ego w filar! Ochrona zjawiła się szybko, próbując ich rozdzielić, ale Damon nawet o tym nie myślał! Sędzia zjawił się wreszcie, ochronie udało się ich rozdzielić chociaż na tyle, żeby Cody mógł wrócić na nogi po czym sędzia dał znać do zaczęcia starcia! Match 1: Parking Lot Brawl Damon Cole Vs Cody Thorn Lekarze sprawnie znaleźli się przy obu zawodnikach, starając się ich ostrożnie zdjąć z auta i zaczęli się nimi zajmować. Kamera pokazała jeszcze chaos i bałagan pozostawiony przez nich na parkingu, zanim przenieśliśmy się do stołu komentatorskiego w środku. Jays: Wow…uhmm…to jest zdecydowanie jeden sposób na otwarcie show. Dom: Cole wreszcie zrobił to co chciał zrobić. Następnym razem mógłby się trzymać wyznaczonego czasu Jays: Miejmy nadzieję że obaj się z tego wyliżą. Dom: Oby. My natomiast, zmieniamy bieg - bo czas przenieść się do szkoły. Dzisiejsi nauczyciele - Dash Wilder i Scott Dawson. Dzisiejszy temat - szacunek. [Promo walki Revival Vs AMW] Rozpoczął się Theme Song AMW, przy którym Corey i Sean pojawili się na rampie, schodząc do ringu, pewni siebie jak zawsze. Chant’y “We want Juice back!” wciąż dominowały ich wejście, do momentu aż uderzył Theme Song Revival i widownia wybuchła cheer’em dla weteranów, którzy zeszli do ringu szybkim krokiem, ewidentnie nie mogąc się doczekać początku walki. Match 2: Tag Team Match America’s Most Wanted (Corey Harper & Sean Anderson) Vs The Revival (Dash Wilder & Scott Dawson) Jays: Z drobnymi problemami, ale raz jeszcze pokazali różnicę w doświadczeniu. Dom: AMW muszą się przegrupować, jeśli nie chcą zostać w tyle. Jays: Tego typu match’e dają dużo informacji, jeśli Sean i Corey znajdą w tym lekcje, nie wyjdą stąd z pustymi rękami. Dom: A lekcją dla innych jest fakt że Revival są gotowi do walki i nie planują brać nikogo lekko. [I. 3 minutowa przerwa reklamowa] Po przerwie widzimy stojącą w ringu Downstar. Star: Witam serdecznie. Wiem że dawno się nie widzieliśmy, ale uwierzcie mi…miałam dobry powód. I nareszcie mogę się tym powodem podzielić z wami wszystkimi. Od początku LoF moją rolą było budowanie kobiecej dywizji. Uważam że praca którą do tej pory włożyłyśmy w to, pozwoliła nam zbudować solidny fundament. Ale jak dobrze wiemy, fundament istnieje po to żeby budować na nim dalej. Pozwólcie zatem że przedstawię wam kolejny etap. Panie i Panowie…LoF Valkyries! Na ekranie rozpoczął się materiał, pokazujący dotychczasowe występy kobiet w LoF, najciekawsze momenty oraz kilka wywiadów w których Thunder i Downstar napomykali o chęci rozwoju dywizji kobiet. Materiał zakończył się widokiem nowego logo. Po czym wróciliśmy do areny, gdzie rozbrzmiał już Theme Song Sary - “Boss Bitch” pojawiła się w swojej białej kurtce na rampie, wznosząc dumnie pas mistrzowski i schodząc do ringu, dołączając do Downstar. Star: LoF Valkyries będzie osobnym show, na którym zobaczymy występy kobiet. Będzie miejscem tylko dla nich, do pokazania co naprawdę potrafią. Miejscem gdzie będą mogły rozwinąć skrzydła. Nie byłoby to możliwe gdyby nie Sarah, która stała się nie tylko symbolem tej dywizji - ale również miarą dla innych zawodniczek, pokazując im jaki poziom muszą osiągnąć, żeby móc powiedzieć że są najlepsze. I nie wyobrażam sobie lepszej osoby która mogłaby uczestniczyć w walce wieczoru na pierwszym wydaniu Valkyries. Ale oczywiście nie zrobi tego sama. Dlatego właśnie postanowiłam dać wam to, o co prosiliście. Star spojrzała na Sarę Star: Jest pewien rewanż o który ludzie prosili od momentu zakończenia pierwszej walki. Dlatego właśnie na pierwszym LoF Valkyries, Sarah będzie bronić swojego tytułu w starciu z… Star obróciła się w stronę wejścia, kiedy uderzył Theme Song Lacey Evans! "The Sassy Southern Belle" pojawiła się w swojej typowej kreacji, witana bardzo pozytywnie przez widownię. Nie spiesząc się, zeszła do ringu biorąc po drodze mikrofon. Evans: Dziękuję, Downstar, za tak uprzejmą zapowiedź. Po czym spojrzała na Sarę, która stała rozluźniona, z lekkim uśmiechem, ewidentnie nie biorąc tego całkiem na poważnie. Evans: Co do Ciebie…widzę że wciąż nie bierzesz na poważnie ani siebie, ani swojego tytułu. Chciałam Ci przypomnieć że ostatnim razem, bez większego czasu na przygotowanie i bez bycia aktywną zawodniczką byłam tak blisko… Podniosła kciuk i palec wskazujący, prawie stykając je ze sobą. Evans: Od zostania nową mistrzynią. Teraz, kiedy mam jeden cel - którym jest poprawienie wizerunku tej dywizji i sprawienia żeby godnie reprezentowała wszystkie kobiety w tej szatni i w tym biznesie - powinnaś zacząć odliczać dni, godziny i minuty do końca swojego panowania. Ponieważ tak jak dobrze wszyscy wiedzą - A true lady knows, how to get things done. Ledwo skończyła mówić, kiedy uderzył nowy, nieznany Theme Song…przy którym na rampie pojawiła się Kendra Steel! Dwukrotna mistrzyni CWC zeszła na środek rampy, zatrzymując się, witając się z fanami swoim pokazem pirotechnicznym, zanim dołączyła do reszty w ringu, biorąc mikrofon. Steel: Wiem że to nie jest czas dla mnie…ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zejść tu, słysząc co się dzieje…A true lady knows how to get things done…huh…odważyłabym się z tym nie zgodzić. Nie uważam że określenie “Lady” pasuje do mnie…ale patrząc na to że w przeciwieństwie do Ciebie, Lacey, trzymałam tytuł mistrzowski przez łącznie ponad 500 dni…myślę że powinnyśmy się zgodzić w jednym… Po czym obróciła się w stronę Sary, patrząc na pas na jej ramieniu. Steel: Kendra knows how to get things done. Jej dalszy wywód przerwał kolejny nowy Theme Song - tym razem na rampie pojawiła się obecna CWC Women’s Champion! Elena Ramirez! Trzymała już mikrofon w dłoni, uśmiechając się w sposób który pokazuje że sytuacja w ringu ją rozbawiła. Ramirez: Podoba mi się że ze wszystkich tych osób to ty wspominasz o byciu mistrzem, Kendra…jeśli pamięć mnie nie zawodzi, to nie tak dawno straciłaś swój tytuł, prawda? Tylko z kim ty wtedy walczyłaś…? Elena udawała że zastanawia się nad tym, wchodząc powoli do ringu, stając przed Kendrą i spoglądając na pas mistrzowski na jej biodrach. Ramirez: Ahh…tak. Ze mną. Jeśli ktoś tutaj chce rościć sobie prawa do pasa mistrzowskiego LoF, to na pewno nie ktoś kto przegrał ze mną… Odwróciła się w stronę Lacey, mierząc ją wzrokiem Ramirez: Na pewno nie ktoś kto przegrał już z Sarą… Odwróciła się w stronę Sary, rozpinając swój pas i wznosząc go do góry. Ramirez: Tylko ktoś kto jest na szczycie. “The Elegant Assassin” Elena Ramirez. Sarah powiedziała coś do niej pod nosem, wciąż rozbawiona małym tłumem który zebrał się w ringu…kiedy zgasły światła. Przy kolejnym nowym Theme Song’u i szybko migających światłach, pojawiła się nowa, drobna postać na rampie. Kiedy wreszcie światła wróciły, widzimy Asian Doll! Zawodniczki w ringu wyglądały nieco niepewnie, widząc SFE Queen of the Streets zmierzającą do ringu. Asian Doll nie próbowała nawet bawić się w uprzejmości, wyrywając mikrofon z dłoni Lacey Evans, która prawie odskoczyła do tyłu, zaskoczona gwałtownością Japonki, która stanęła pewnie przed Sarą, patrząc jej w oczy, zdejmując swój pas i podnosząc go na wysokość swojej głowy. Doll: Damare, kuso yarō-domo! Minasan to tatakaimasu! Wszystkie zawodniczki wydały się zaskoczone głośnym, agresywnym tonem głosu…przy okazji nie wiedząc co ona w sumie powiedziała, patrząc po sobie, nie wiedząc co zrobić. Doll rozejrzała się po nich, obracając się powoli, do momentu aż wróciła wzrokiem na Sarę, upuszczając pas na matę. Doll: FIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIGHT! Po czym rzuciła się na mistrzynię LoF! Chaos rozpętał się jeszcze bardziej, kiedy Elena Ramirez wykorzystała sytuację, wpychając Kendre prosto na Lacey, po czym doskoczyła do nich, atakując byłą mistrzynię CWC na macie! Kendra pokazała swoją siłę, wstając i podnosząc przy tym rywalkę! Płynnie przeszła do Steel Driver’a (Pumphandle Michinoku Driver) którym chciała wyrzucić ją z ringu! Elena w ostatniej chwili zsunęła się z jej ramienia, lądując na kancie ringu gdzie z pomocą lin zapięła Estrangulador (Dragon Sleeper)! Uśmiechnęła się podle…do momentu kiedy Lacey Evans wróciła na nogi! Women’s Right! Z rękoma zapiętymi wokół głowy Kendry, Elena nie miała szans się obronić i spadła z ringu, ciągnąc za sobą Kendre! Za plecami Lacey Asian Doll zauważyła swoją okazję i przebiegła obok niej i wskoczył na drugą linę, Moonsault’em przeskakując nad Lacey i złapała ją za głowę, ściągając ją w dół do Dollhouse Blues (Moonsault into Inverted DDT)! Lacey szybko wytoczyła się z ringu, podczas gdy naładowana adrenaliną Asian Doll już planowała kolejny atak, czekając aż zawodniczki poza ringiem wstaną…wzięła rozbieg, odbijając się od lin…ale Sarah złapała ją w biegu i podniosła małą azjatkę do góry Millitary Press’em…rzucając nią w pozostałe zawodniczki! Fani chant’owali “Holy s**t!”, podczas gdy Sarah podniosła z maty swój pas mistrzowski, wznosząc go w górę. Jays: Aż…nie wiem co powiedzieć…Mam nadzieję że to nie my będziemy komentować Valkyries. Dom: Coraz więcej i więcej kobiet z najwyższego poziomu pojawia się w LoF. Życie Sary nie będzie łatwe - a jej title reign równie dobrze może zakończyć się szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał. Jays: Elena Ramirez…Kendra Steel…Lacey Evans…a w dodatku Asian Doll? Pełny zestaw siły, techniki, doświadczenia i absolutnego szaleństwa… Dom: Jedno jest pewne. Na pewno będę chciał obejrzeć co z tego wszystkiego wyjdzie, kiedy spotkają się na Valkyries. Jays: To na pewno. Mam nadzieję że zobaczymy pokaz na jaki je stać. Kamera pokazała jeszcze raz ring, w którym stała Sarah i cztery zawodniczki, stojące poza ringiem, na przemian patrzące na siebie i Sarę. Dziś “Boss Bitch” została w ringu sama - ale patrząc na rząd rywalek stojących przed nią, kto wie jak zakończy się jej następny występ. [Promo Darby Allin Vs Maximillian Wallace] Rozpoczął się Theme Song Wallace’a, który pojawił się na rampie w towarzystwie reszty Coven - Orion, Mirror i Willow Blackwood. Cała czwórka zeszła do ringu, Mirror od razu zaczął skradać się za ringiem, Orion został na dole podczas gdy Willow i Max weszli do środka. Zawodniczka rozmawiała z nim cały czas, przesuwając dłoń po jego ramieniu podczas gdy on sam był skupiony na rampie, czekając aż pojawi się jego oponent. Muzyka Darby’ego rozpoczęła się i LoF Cruiserweight Champion pojawił się na swojej deskorolce. Zatrzymał się na chwilę, widząc towarzystwo wokół ringu. “Time to get to work” rzucił do kamery i zjechał w dół, zrzucając bluzę pod którą miał Cruiserweight Title zapięty na biodrach. Wtoczył się do ringu, oddając pas sędziemu, szykując się do walki. Match 3: Single Match for LoF Cruiserweight Championship Darby Allin [c] Vs Maximillian Wallace /w Orion, Mirror & Willow Blackwood Sędzia rozplątał ich i Wallace wytoczył się z ringu, trzymając się za nogę! Orion i Mirror uwolnili się od wikingów, dołączając do niego. Willow wreszcie dała radę uwolnić się od Urthy. Wikingowie dołączyli do Darby’ego w ringu i cała ósemka patrzyła na siebie. Wojna trwa na dobre. Jays: Coven starało się jak tylko mogło, ale Wallace i tak odchodzi z pustymi rękoma…nie mogę sobie wyobrazić żeby Mason był zadowolony. Dom: Z pewnością. Nie chciałbym być w jego skórze, muszą wracać teraz do szatni. Jays: Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Może wreszcie dzięki temu dorośnie. Dom: O dorastaniu mówiąc, przed nami finał TFI. Finn Ryder i Rhys Calloway. Jays: Obaj pokazali duży talent, obaj pokazali że stać ich na wiele…ale zwycięzca może być tylko jeden. [II. 3 minutowa przerwa reklamowa] [Promo finałów TFI z przypomnieniem całego turnieju] Po materiale, słychać już Theme Song Rhys’a. Zawodnik wyszedł na rampę, ubrany w biało zielony płaszcz z Walijskim smokiem na plecach. Fani przewidywalnie nie przywitali go ciepło, patrząc na to kto był jego rywalem. Rhys zatrzymał się na szczycie rampy i uklęknął, mówiąc coś do siebie pod nosem, po czym zerwał się na nogi i ruszył pewnym krokiem do ringu, starając się ignorować reakcję widowni. Widowni, która wybuchła znacznie głośniejszym cheer’em kiedy rozbrzmiał Theme Song Ryder’a. Hometown boy wyszedł na rampę, z rękami rozłożonymi na boki, obracając się, energicznie witając się z widownią. Tym razem dojście do ringu zajęło mu dłuższą chwilę, ale wskoczył wreszcie do środka, gotowy do walki. Obaj zawodnicy spotkali się twarzą w twarz na środku ringu. Match 4: Terry Funk Invitational Finals Rhys Calloway Vs Finn Ryder Walijczyk puścił go i zrzucił go z siebie, wciąż leżąc na macie i oddychając ciężko, próbując dojść do siebie. Mimo porażki “swojego” chłopaka, widownia wciąż owacja podziękowała im za ich trud. Rhys wreszcie podniósł się na nogi, podczas gdy Ryder ledwo dał radę usiąść na macie pod linami, patrząc z rękoma opartymi na kolanach na swojego rywala. Rhys podszedł bliżej, zatrzymując się nad nim i wyciągnął rękę w jego stronę. Finn prychnął, śmiejąc się pod nosem, ale złapał go za przedramię, po czym Rhys podciągnął go na nogi i oboje przytulili się, wymieniając kilka słów. Finn podniósł jego rękę w górę po czym opuścił ring, wciąż z uśmiechem, ale ewidentnie nie zadowolony z rezultatu. Minął się po drodze z Thunder’em, który zatrzymał się i poklepał go po ramieniu dodając kilka słów od siebie, zanim dołączył do zwycięzcy w ringu, trzymając brązowy worek i biorąc mikrofon. Thunder: Miami, proszę, jeszcze raz - wasz pierwszy zwycięzca Terry Funk Invitational! Rhys Calloway! Fani podziękowali mu jeszcze jedną owacją. Thunder: Rhys. Od początku, aż do teraz - nie przestajesz nas zaskakiwać. Na każdym etapie udowadniałeś że możesz iść wyżej i wyżej. Obserwowanie twojego rozwoju było niesamowite. Dlatego z dumą i radością, chciałbym wręczyć Ci twoje trofeum. Wyciągnął z torby pamiątkowy pas mistrzowski, z brązowej skóry, motywowanym zarówno życiem i karierą Terry’ego Funk’a, jak i Teksasem. Rhys obejrzał go, po czym zawiesił go sobie na ramieniu, ściskając dłoń Thunder’a. Thunder: Oczywiście to nie wszystko. Wyciągnął po tym z torby jeszcze czarną teczkę na dokumenty. Thunder: Mam tutaj również kontrakt, który czeka już tylko na twój podpis. Thunder otworzył teczkę i wyjął długopis, kierując go w stronę Rhys’a, który chwycił go i pochylił się…ale zanim go podpisał, wyprostował się i gestem zapytał czy może poprosić o mikrofon, który Thunder mu podał. Calloway: Zanim…zanim to podpiszę, chciałem podziękować LoF za okazję jaką dostałem nie tylko ja, ale i wszyscy inni w TFI. Wiem że to nie było łatwe do zorganizowania i wszyscy jesteśmy wdzięczni za okazję jaką dostaliśmy. W imieniu nas wszystkich, dziękuję. Thunder uśmiechnął się i kiwnął lekko głową, podczas gdy Rhys spojrzał na teczkę z kontraktem w swojej dłoni, czytając go. Calloway: Mówiłeś że nie przestałem zaskakiwać…i nie zamierzam rozczarować i tym razem. Nie mogę podpisać tego kontraktu. Jestem dozgonnie wdzięczny za wszystko. Rhys oddał mu teczkę z kontraktem i mikrofon, po czym opuścił ring, zostawiając zszokowanego Thunder’a w ringu, patrzącego za nim, nie wiedząc co ma zrobić. [III. 3 minutowa przerwa reklamowa] Jays: Witamy ponownie…przed nami druga część show. Stevens Vs McAllister, ringowy debiut CM Punk’a przeciwko Arnold’owi Becker’owi…i oczywiście, Mason Ashcroft Vs Jamie Nealson, Heritage Title Match. Dom: Czeka nas mocne zakończenie wieczoru. Rozpoczął się Theme Song Kierran’a, przy którym Szkot wyszedł na rampę w towarzystwie Dr. Hendry’ego, obaj byli przywitani bardzo ciepło przez widownię, kiedy schodzili do ringu - fani wciąż chant’owali “We Believe” co wciąż sprawiało że Dr. Joseph był nieco zestresowany. Kiedy znaleźli się w ringu, rozpoczął się Theme Song Stevens’a. “The King” pojawił się na rampie jak zwykle sam, z pasem zapiętym na biodrach, powoli schodząc do ringu. W pełni opanowany i skupiony, nie poświęcając widowni zbyt wiele uwagi. Match 5: LoF Heavyweight Championship Match Blake Stevens [c] Vs Kierran McAllister /w Dr. Hendry Joseph Jays: Oooof…to było…zaskakująco bliskie. Blake opuści arenę z pasem, ale Kierran zdecydowanie pokazał się z lepszej strony. Dom: Jego postępy są imponujące, brawa dla niego. Jays: Blake raz jeszcze udowadnia że jeśli chodzi o nowe pokolenie, on jest na szczycie i nie wygląda żeby miało się to zmienić w niedalekiej przyszłości. Dom: Pokonał przynajmniej większość, jeśli nie wszystkich którzy mogliby być dla niego wyzwaniem. Zobaczymy co przyszłość ma dla niego w planach. Blake stał nad Kierran’em, którego stan sprawdzał sędzia, po czym opuścił ring, wracając na backstage. Dr. Hendry wszedł do ringu, pomagając mu wstać. Młody szkot co prawda wyglądał na smutnego i przybitego porażką, ale w pewien sposób wyglądał też jakby wreszcie mógł oddychać. Obaj opuścili ring przy owacji widowni. [IV. 3 minutowa przerwa reklamowa] Po przerwie widzimy backstage i wracającego w stronę swojej szatni Blake’a Stevens’a z pasem na ramieniu. Royalty dołączyło do niego, idąc razem z nim, kiedy cała czwórka zatrzymuje się. Kamera oddaliła się nieco, pokazując…Mason’a Ashcroft’a, ze swoim pasem na przeciwnym ramieniu, w towarzystwie Orion’a, Mirror’a oraz Witchcraft. “Allfather” zmierzył Anglika wzrokiem i z delikatnym uśmiechem wyciągnął w jego stronę dłoń. Ashcroft: Gratulacje, imponująca wygrana. Obaj mierzyli się wzrokiem przez chwilę, żaden nawet nie mrugnął. Stevens: Nie potrzebuję twojego uznania. Bend the knee. Or I will bend it for you. Stevens nawet nie spojrzał na jego dłoń, po czym całe Royalty ruszyło dalej. Witchcraft wyglądała jakby chciała coś zrobić, ale Mason podniósł tylko dłoń zatrzymując ją. Ashcroft: Nie przejmuj się nim. Pamiętaj, to Bogowie wybierają Królów, nie na odwrót. Po czym Coven ruszyło dalej w przeciwną stronę, ale Witchcraft wciąż wyglądało na złą za brak szacunku ze strony Stevens’a. [Promo walki CM Punk Vs Arnold Becker] Po materiale, słychać było znajome słowa z austriackim akcentem “In The End, we will remember not the words of enemies, But The Silence of our friends” Martin Luther King, Jr. Po czym uderzył Theme Song Becker’a, Austriak pojawił się na rampie, w bluzie z kapturem zarzuconym na głowę, jak zwykle klęknął na szczycie rampy dotykając podłoża, podczas gdy widownia buczała głośno, dając znać co o nim sądzi. Zawodnik nie wydawał się tym przejmować, schodząc do ringu, przed którym zrzucił z siebie bluzę, zanim wskoczył do środka. Kiedy jego muzyka ucichła, widownia zaczęła chant’ować “CM Punk!” i po kilku dodatkowym momentach doczekali się Theme Song’u “Second City Saint’a” który wyszedł na rampę, rozglądając się po widowni, zanim zaczął schodzić, przybijając piątki z widzami w pierwszym rzędzie. O ile Becker był skupiony, chodząc w ringu, nie spuszczając rywala z oczu, tak Punk wydawał się być absolutnie zrelaksowany, nawet nie zwracając uwagi na Becker’a. Match 6: Single Match Arnold Becker Vs CM Punk “Second City Saint” przeszedł przez ten match i na pewno go odczuł, ale wciąż wyszedł z niego zwycięską ręką. Brian Becker przeskoczył bandy, podchodząc bliżej ringu, patrząc na Arnold’a który próbował się podnieść, wpatrując się w brata, który obszedł powoli ring, stając na rampie. Punk wyszedł z ringu, obaj spojrzeli sobie w oczy chwilowo i Punk przy swojej muzyce wrócił na backstage. Kamera pokazała nam jeszcze jedno ujęcie braci patrzących na siebie, Brian na spokojnie, bez większych emocji, Arnold wściekły, wciąż leżąc na macie, oddychając ciężko. [V. 3 minutowa przerwa reklamowa] [Promo Main Event’u, Mason Ashcroft Vs Jamie Nealson] Jays: Panie i Panowie…nadszedł ten moment. Dom: Kolejna okazja żeby pozbyć się Ashcroft’a z LoF i tym razem jest ktoś, kogo przewidzieć nie można. Jays: Nie podoba mi się tylko fakt że Mason był taki spokojny i pewny siebie…co tym razem ma w rękawie? Dom: Poza Orion’em, Mirror’em, Max’em, Witchcraft i Willow…? Nie wiem, ale widzieliśmy że jego rękawy są bardzo pojemne. Rozpoczął się nowy Theme Song przy którym powoli na rampę, przy przyciemnionych światłach wyszedł Jamie Nealson, w czarnym płaszczu, potarganych włosach, rozglądając się powoli po widowni. Nie spiesząc się zszedł w dół, wchodząc do ringu - sędzia ewidentnie miał się na baczności, starając się nie wchodzić mu w drogę. Kiedy uderzył kolejny Theme Song, na rampie pojawił się Mason Ashcroft, z pasem zapiętym na biodrach. Witchcraft, Orion i Mirror stali tuż za nim, ale “Allfather” tylko delikatnie machnął dłonią i cała trójka wróciła na backstage, podczas gdy on zszedł do ringu, wciąż z drobnym uśmiechem obserwując swojego dzisiejszego rywala. Wydawał się być dziwnie zadowolony, mimo tego kto był jego dzisiejszym rywalem. Main Event: LoF Heritage Championship Match Mason Ashcroft [c] Vs Jamie Nealson Obaj zawodnicy podeszli bliżej środka ringu…i Jamie momentalnie skoczył po jego nogi! Double Leg Takedown! Seria uderzeń na macie! Jego cierpliwość chyba właśnie się skończyła! Podniósł go, brutalnie wrzucając go do narożnika, gdzie kontynuował swoje ataki! Irish Whip do przeciwnego narożnika…pobiegł zaraz za nim i dobił go Corner Clothesline’em! Jeszcze jeden Irish Whip…i jeszcze jeden Corner Clothesline! Złapał go za kark i rzucił go brutalnie przez ring! Ashcroft podniósł się, trzymając się za plecy…SPEAR! SPEAR! Mason dał się absolutnie zaskoczyć! Tylko że Jamie nawet nie próbuje przejść do pinu! Kontynuuje obijanie go na macie! Sędzia wyglądał jakby chciał zareagować, ale nie do końca się odważył…Mason zdołał wreszcie uciec z ringu, dając sobie chwilę czasu. Sędzia też wreszcie postanowił wykonywać swoją pracę, próbując zatrzymać Jamie’ego przed wyjściem z ringu…”Unstable Beast” wreszcie sobie odpuścił…i wyszedł z drugiej strony, biorąc rozbieg! Ashcroft zdążył go zauważyć i wrócił do ringu, zanim Nealson mógł zaatakować…sfrustrowany Jamie wtoczył się do ringu, czając się za plecami mistrza…Złapał go w pasie…podniósł go z maty i obrócił go! Deadlift Side Slam! Dopiero teraz przeszedł do pinu, dociskając przedramię do jego twarzy! …1…2… Kickout! Mason zdecydowanie nie miał łatwego zadania z przerwaniem pinu. Dał się zaskoczyć i ciągle jest w defensywie, starając się przetrwać. Problem polega na tym że Jamie nie wygląda jakby męczyła go ta walka… Nealson podniósł go, dodając kilka kolejnych uderzeń, po których posadził go na narożniku…wszedł za nim, łapiąc go za głowę…nie zapowiada się nic dobrego! Jamie podniósł go…Delayed Superplex! Przesunął się od razu do pinu! …1…2… Jeszcze raz liczenie przerwane! Jamie nie czekając na nic znowu zaczął okładać rywala! I jeszcze raz podniósł go…rzucając go na matę! Mason odturlał się do narożnika, próbując dojść do siebie. Jamie dyszy ciężko, coraz bardziej wściekły, stanął w przeciwnym narożniku, biorąc głębszy oddech… i ruszył biegiem na rywala! Mason odsunął się w ostatniej chwili! Jamie odbił się od pustego narożnika…szybki Dropkick w plecy dobił go do niego jeszcze raz! “Beast” wpadł w narożnik między linami! Mason zaczął się zbierać, wreszcie mogąc złapać oddech… Złapał oponenta za spodnie, wyciągając go z narożnika…prosto w Back Suplex! Jamie spadł wysoko na kark! Mason obrócił się, ciagnąc go za sobą…przekręcił go powoli, wymierzając Neckbreaker! Przetoczył się do pinu, podnosząc jego nogę! …1…2… Kick out! Tempo zwolniło i to znacznie - Mason wbił kolano w jego kręgosłup, trzymając go w Chinlock’u, naciągając go do tyłu…Jamie stara się wydostać, ale Mason przesuwa się razem z nim, ciągle trzymając go…przeskoczył do przodu, łapiąc go w Side Headlock, dociskając go do maty! Jamie uderzył wściekle w matę, starając się podnieść… Ashcroft nie pozwolił mu na wiele! Headlock Takedown po którym wróciliśmy na matę! Nealson zaczyna wracać do siebie, coraz bardziej zdenerwowany obrotem spraw…jeszcze raz próbował się podnieść…tym razem zablokował Headlock Takedown, kontrując swoim Back Suplex’em…Mason wylądował na nogach! Bridging German Suplex! …1…2… Nealson uwolnił się przed 3! Ashcroft wreszcie zdołał przejąć kontrolę nad walką, ale patrząc na jego minę kiedy podniósł się, trzymając się za żebra, nie było to łatwe. “Allfather” rozpędził się, dorzucając Jumping Knee Drop na kark wstającego oponenta! Jamie odbił się od maty, podnosząc się znowu na ramionach! Mason odbił się jeszcze raz od lin…Running Swinging Neckbreaker! Ale Jamie wciąż próbuje się podnieść! Ashcroft zmuszony do akcji, odbił się od lin jeszcze raz…Slingblade! Tym razem Jamie złożył się w pół i “Allfather” wykorzystał to do pinu! …1…2… Nealson odepchnął go, wstając chwiejnie, trzymając się za kark! Mason uśmiechnął się, zaskoczony i pod wrażeniem wytrzymałości swojego pretendenta. “Unstable Beast” podniósł się w narożniku…Ashcroft przebiegł w jego stronę, odbił się od drugiej liny w narożniku…i spadł na matę z hukiem! High-Impact Uranage! Jamie złapał go w powietrzu i prawie przebił go przez ring! Sam chwiejnie przeszedł do drugiego narożnika, wciąż trzymając się za kark…Mason leżąc na macie, wygiął się, Uranage dało mu się odczuć…Nealson wreszcie obrócił się powoli, patrząc na niego wściekle, praktycznie warcząc… złapał go brutalnie za włosy, podciągając go na nogi…zarzucił sobie jego ramię na kark…i z rykiem podniósł go do góry, trzymając go tam przez chwilę…Beasthammer (Jackhammer)! Od razu przeszedł do pinu! …1…2… Mason wciąż dał radę przerwać liczenie! Jamie chwycił go za włosy jeszcze raz, podciągając go na nogi…wepchnął go do narożnika, dociskając jego twarz do górnej liny, dysząc ciężko w jego twarz…chwycił go za nogę i rzucił go za siebie Exploder Suplex’em! Kucnął w narożniku, czając się, czekając aż mistrz wróci na nogi… szykuje się do kolejnego Spear’u…Mason w tarapatach! Jamie ruszył do ataku…zatrzymany kopnięciem! A zaraz za nim kolejne! Jumping Enzuigiri! Nealson upadł na kolano, ogłuszony - co wystarczyło! Ashcroft szybko odbił się od lin i wymierzył Over The Bifrost (The Fold)! Doczołgał się do niego, podbierając jego nogę do pinu! …1…2…3… Kick out! Jamie zrzucił go z siebie jeszcze raz! Mason usiadł na macie, patrząc na rywala - nie był zadowolony, ale nie wydawał się też zaskoczony. Uśmiechnął się, ocierając twarz i wstając powoli, rozglądając się po widowni… powinien uważać na to co się dzieje za nim! Jamie, wściekły, podniósł się powoli za jego plecami! Dyszał ciężko, wpatrując się w tył jego głowy! Mason obrócił się wreszcie, zaalarmowany reakcją widowni - prosto pod Spear! Jamie rzucił się do pinu, dociskając go do maty! …1…2…3… Noga Ashcroft’a przesunęła się pod liny! Sędzia zdążył to zauważyć! Jamie chyba stracił resztki cierpliwości, wypychając mistrza z ringu i podążając za nim…zrzucił wszystko ze stołu komentatorskiego, co nie wróży nic dobrego dla Mason’a! Jamie podciągnął go bliżej…wynosząc go pod Powerbomb! Z którego Mason przeszedł w Triangle Choke, lądując plecami na stole! Ściąga głowę przeciwnika w dół! Ciasno zapięte duszenie może okazać się fatalne dla Jamie’ego! Mason poprawił nogi, starając się docisnąć je jeszcze bardziej…co Jamie zignorował i podniósł go z wysiłkiem jeszcze raz! Powerbomb przez stół! Obaj wylądowali na ziemi, w szczątkach stołu! Sędzia szybko wyszedł z ringu, sprawdzając stan obu zawodników! Żaden z nich nie wygląda dobrze… oficjel wrócił do środka, kontynuując liczenie, dając im jeszcze jedną szansę…Jamie zaczął wracać na nogi, podczas gdy Mason ledwo wygrzebał się z pozostałości stołu…Nealson niechętnie złapał go za ramię i spodenki, wygrana przez wyliczenie nic mu nie da. Wepchnął go przed sobą do ringu, wślizgując się zaraz za nim. Do trzech razy sztuka? Spear numer trzy w drodze… Mason podniósł się przy linach…i udało mu się przeskoczyć nad biegnącym Nealson’em! “Unstable Beast” zatrzymał się w ostatniej chwili przed narożnikiem! Szybko obrócił się, wracając do Ashcroft’a…który trafił go Low Dropkick’iem w kolano! Jamie poleciał do przodu, wpadając szyją na linę! Upadł na kolano, próbując złapać oddech, trzymając się za gardło…co Ashcroft wykorzystał! Over The Bifrost! Jeszcze jeden pin! …1…2…3! I tym razem Jamie nie dał rady przerwać liczenia! Panie i Panowie zwycięzcą i WCIĄŻ mistrzem zostaje Mason Ashcroft! Jays: Ciężko mi uwierzyć że Jamie nie dał rady…nie uważam że jest w dobrym stanie, ale w tym stanie, żeby go pokonać…? Dom: Tak bardzo jak nie znoszę tego, muszę przyznać że Mason imponuje ostatnio formą. Jays: Sam wyzwał go do walki i sam go pokonał…”Allfather” udowadnia że jego pozycja nie jest przypadkiem… Ashcroft stał w ringu, wznosząc swój pas w górę. Po chwili spojrzał z uśmiechem na Jamie’ego, który zaczął się zbierać z maty…i przycisnął go nogą do maty, spoglądając w stronę rampy, gdzie pojawiła się Witchcraft, z Orion’em i Mirror’em. Cała trójka weszła do ringu, Witch trzymała w dłoniach czarny worek, zawiązany srebrnym sznurkiem. Jamie zaczął się szamotać, próbując zebrać resztki sił jakie mu zostały - Mason kiwnął tylko głową i Orion złapał go, podniósł go na kolana, przytrzymując jego ręce. Witchcraft sięgnęła do woreczka, wyciągając z niego czarną obrożę, na której delikatnie mrugały fioletowe i czerwone symbole. Próbowała podejść do Jamie’ego, ale ten wciąż próbował walczyć. Orion wykręcił jego ręce bardziej a Mirror odgiął jego głowę, pozwalając Witch założyć obrożę na szyi Jamie’ego. “Unstable Beast” wyraźnie nie przyjął nowej ozdoby zbyt dobrze, kiedy Orion go puścił, przez chwilę jeszcze szamotał się, próbując rozerwać obrożę, choć widocznie zwalniał i słabł. Wreszcie zatrzymał się kompletnie, leżąc na macie i oddychając ciężko z zamkniętymi oczami. Mason powoli przekazał swój Pas w dłonie Witchcraft i pochylił się nad Nealson’em. Uśmiechnął się jeszcze raz, po czym podniósł się, pokazując Orion’owi na niego. Olbrzym złapał Jamie’ego, wrzucając go sobie na ramiona, opuszczając ring razem z resztą Coven. Transmisja zakończyła się jeszcze jednym ujęciem Mason’a na szczycie rampy, kiedy reszta Coven zniknęła na backstage’u. Kiwnął palcem na kamerzystę, który zbliżył się powoli do niego. “Allfather” uśmiechnął się delikatnie. Ashcroft: It all starts…now… Po czym odszedł na backstage, kiedy obraz zaczął zanikać.
    1 punkt
  40. Mnie już nic kompletnie nie zdziwi, po zeszłorocznym runie Cena kompletnie straciłem nadzieje że WWE jeszcze pójdzie w dobrym kierunku, oni mają po prostu zwykłych fanów za debili i liczy się dla nich kasa, fani to też masochiści że dalej w to brną i chodzą tłumnie to oglądać... Mam nadzieje że chociaż programu Punka z Romanem nie spierdolą.
    1 punkt
  41. No i właśnie to może być największy problem. Ja sam przy okazji wspomnianego powrotu HVW złapałem orgomną zajawkę, o wiele większą niż przy pierwotnym runie. Potem jednak przychodzi zderzenie z rzeczywistością, że poświęcasz mega wiele godzin na wymyślanie a potem pisanie gali nawet nie dla garstki osób jak dawniej, ale 5-6 uczestników. Z jednej strony, wystarczy przejrzeć reddita e-fedowego żeby widzieć jak wiele e-fedów stale działa w angielskojęzycznej sferze internetu i jak wielu ludzi chce brać w tym udział. Z drugiej, tutaj nie mamy tak dużej bazy fanów samego wrestlingu a co dopiero e-fedów. Czasem zastanawiam się czy dałoby się wprowadzić jakieś zmiany w klasycznym podejściu do e-fedów tak by stały się bardziej przyjazne i dostępne dla większej grupy ludzi przy równoczesnym zachowaniu jego trzonu, ale nic nie wymyśliłem. Zgłaszam pierwszą deklarację, tak na zachętę dla innych. Świetnie było, już nie jako 20-latek, wrócić do e-fedowania chociaż na chwilę przy HVW, więc wspieram taką inicjatywę także przy EWF.
    1 punkt
  42. Rzeźnik jest gotowy, by wziąć udział w ostatniej, chwalebnej szarży EWF. W temacie pisania walk tradycyjnie możesz na mnie liczyć - nie powinienem mieć problemu z napisaniem ze dwóch do każdej ewentualnej gali. Fajnie, że zamierzasz zakończyć to właściwie.
    1 punkt
  43. Ta gala miała się ukazać w 2015, a będzie w 2026. Trochę przyszło czekać, ale powinna pojawić się po Świętach.
    1 punkt
  44. 14 walk według WrestleVotes. Starcie IShowSpeed & The Vision vs. The Usos & LA Knight ma zostać dodane: WOR - 14 walk po 7 na noc: Jeżeli pojedynek powyżej, to już pewniak to pozostało jedno wolne miejsce. W takim wypadku Jelly Roll odpada z gry. Raczej śmiało można założyć, że ostatnią walką będzie walka Pań: Fani mistrzyni US i Tiffy albo fani wiadomych Japonek któraś z tych grup niewątpliwie będzie niezadowolona, biorąc po uwagę jak jest traktowany pas US kobiet na galach Premium obstawiam, że Iyo i dziewczyny z Kabuki Warriors są bliżej karty niż dalej.
    1 punkt
  45. A ja napisze że to chyba początek czegoś wielkiego dla Cardony chłop wjebał się w główny program i jest tam takim głównym punktem jaja będą jak przejdzie Heel Turn i dołączy do Ortona! Więc kto wie, kto wie, jakiś czas temu nie którzy tu pisali że skończy w jobberce a ja uważam że WWE może wykuć żelazo póki gorące i postawić na ex-Rydera, taki Drew który kurwa tańczył grał na gitarze został wyciągnięty z Jobberlandu, to ta sama sytuacja... Poza tym Cardona ma plecy u Cody'ego więc zarząd może dostać instrukcję co z nim zrobić Wszyscy spisywali chłopa na straty a on uczestniczy w głównym programie, zobaczymy jak to się rozwinie, Cardona to większy talent niż Cody jak dla mnie, wystarczy zrobić z niego Heela a wszyscy bedą srać pod siebie z wrażenia jaki to dobry heel. Wgl byłem w szoku że to tak rozpisali na początku SD Cardona wbija wyjebał z mikrofonu Ortonowi jak jakiemuś leszczowi ! Chociaż na sam koniec dostał wpierdol to i tak kozacko to zrobili.
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...