Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rodzinna tradycja

RP skończony w 100%

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  5 968
  • Reputacja:   59
  • Dołączył:  04.11.2003
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Rozdział I - Dziadzia bum!

Wieczór. Niewielkie mieszkanie w jednym z bloków na szczecińskim osiedlu. Telewizor gra trochę za głośno. Słońce dopiero zaczyna zachodzić. W kuchni świeci się już mała lampka nad stołem, a zza uchylonego okna wpada jeszcze ciepłe letnie powietrze. Pomarańczowe światło odbija się od bloków i robi dość fotograficzny klimat w środku. Mieszkanie jest skromne i chyba dość ciasne. Trochę zbyt ciasne jak na córkę człowieka, który właśnie zaczyna pojawiać się w telewizjach jako "niezależny kandydat do Senatu".

Telewizor nadal gra, a na ekranie leci jakaś starsza już gala EWF. Obraz jest lekko ziarnisty, ale to nadal już opcja HD. Słychać narzekanie Hogańskiego.

Mała Hania siedzi po turecku przed telewizorem z rozczochranym blond kucykiem. Jest w piżamie i przytula wielkiego pluszowego psa. Na ekranie pojawia się Szakal. Hania natychmiast podrywa się na nogi.

- DZIADZIA! DZIADZIA! (pokazuje małym palcem w telewizor i zaczyna podskakiwać w miejscu)

W drzwiach salonu stoi prawdziwy Szakal. Wypisz wymaluj łysy z tego okresu swojej kariery. Patrzy chwilę na telewizor, a potem na Hanię. Potem znów na telewizor. Na ekranie właśnie wali kogoś pasem mistrzowskim po głowie.

Szakal marszczy czoło.

- Ona to ogląda?

Jego córka siedzi przy stole z kubkiem herbaty. Jest zmęczona i trochę spięta jak zawsze gdy ojciec pojawia się w mieszkaniu.

- Lepiej ścisz trochę, mama może zadzwonić.

Szakal prycha pod nosem i siada ciężko na kanapie.

Hania od razu wdrapuje mu się na kolana.

- Dziadzia bum! Bum! Bum!

Zaczyna machać małymi pięściami, a na ekranie Szakal właśnie wyrzuca przeciwnika poza ring.

- Oho... techniczny majstersztyk (przyszły senator mruczy pod nosem)

Córka przewraca oczami.

- Nie podkręcaj jej jeszcze bardziej.

Szakal dalej patrzy w telewizor.

- Marta wie, że ona to ogląda?

Zapada chwila ciszy.

- Gdyby się dowiedziała, zrobiłaby mi wykład przez godzinę... a później obraziła się na tydzień.

Szakal kiwa głową jakby dokładnie tego się spodziewał.

- Nie chciałam jej tego puszczać.

Hania dalej wpatruje się w ekran jak zahipnotyzowana.

- Ale? (pyta Szakal)

Córka wzdycha.

- Kiedy pierwszy raz zobaczyła wrestling w telewizji... to normalnie się rozpromieniła. Nie wiem czy to te światła czy stroje. Co ona w tym widzi.

Na ekranie Szakal krzyczy coś do kamery i pokazuje palcem na publiczność.

Mała Hania zaczyna się śmiać.

- Nie wiem czy ona cokolwiek z tego rozumie, ale chyba wtedy jest najbardziej szczęśliwa.

Szakal milczy i tylko patrzy na wnuczkę siedzącą mu na kolanach. Przez chwilę wygląda spokojniej niż zwykle, jakby go wyciągnęli z słynnej reklamy cukierków Werther's Original. W tym czasie córka wstaje od stołu.

- Zrobić ci kawę?

- Pytasz dzika czy... (Szakal orientuje się, że ma wnuczkę koło Siebie) ... no pewnie.

- Tylko uprzedzam… mamy zwykłą sypaną.

Szakal patrzy na nią jakby powiedziała coś kompletnie absurdalnego.

- I co z tego?

- Nic no... po prostu Ty teraz pijesz te wszystkie dziwne kawy w swoim biurze. Wszystko sprowadzane z Brazylii.

Szakal prycha pod nosem.

- Nadal znam i pamiętam smak zwykłej kawy.

Po chwili córka zalewa wrzątkiem dwie szklanki. To typowa mocna i gorzka zalewajka. Podaje jedną ojcu.

Szakal bierze łyk i kiwa głową z uznaniem.

- Dobra.

Córka siada naprzeciwko, wiedząc, że ojciec trochę ją okłamuje. Przez chwilę słychać tylko telewizor. Cisza jest taka niezręczna, trochę smutna, taka... rodzinna. W końcu Szakal rozgląda się po małym mieszkaniu.

- Dalej się boisz stąd wyprowadzić?

Córka nie odpowiada od razu.

- Mama by tego nie zaakceptowała.

- Masz swoje życie. (naciska Szakal)

- Ty jej nie znasz tak jak ja.

Szakal parska cicho.

- Akurat znam.

Córka uśmiecha się pierwszy raz od jego przyjścia.

- Wiesz... Niby mam zabezpieczenie i Hania też. Ty wszystko poukładałeś... ale jak nagle kupię większe mieszkanie, to zacznie się tysiąc pytań. Skąd na to pieniądze. To pewnie od niego. Dlaczego mi to robisz i tak dalej.

- To niech pyta.

- Tobie łatwo mówić.

Szakal milknie, bo akurat to rozumie.

Na ekranie telewizora, ktoś wrzeszczy: SZAKAL OSZAŁAŁ!

Hania klaszcze zachwycona.

- Dziadzia zły!

Szakal patrzy na ekran. Cisza jest chyba jeszcze bardziej niezręczna. 

 

Rozdział II - Tradycja

Kolejny wieczór, lecz tym razem pora roku zupełnie inna. Szpital w Szczecinie. Oddział położniczy był już prawie pusty. Godziny odwiedzin już się dawno skończyły. Na korytarzu świeciła tylko połowa lamp, więc jeszcze bardziej do pomieszczenia przebijały się niebieskie i fioletowe światła miasta. Widok z okien nie był imponujący, ot kawałek mokrego od deszczu parkingu i kilka drzew. W pokoju pielęgniarek starsza kobieta w okularach siedziała nad stosem dokumentów. Miała twarz człowieka, który przepracował tu pół życia i widział już chyba wszystko.

Do środka weszła młodsza pielęgniarka z kolejną kartą noworodka.

- Następna dziewczynka
(rzuciła odkładając papiery)

Starsza nawet nie podniosła wzroku.

- Dzisiaj same dziewczynki. Jakby się Szczecin uparł.

Wzięła kartę do ręki. Przeleciała wzrokiem po danych. Nagle zatrzymała się na nazwisku. Uniosła brew.

- Oho…

Młodsza spojrzała zaciekawiona.

- Co?

Starsza odchyliła się lekko na krześle.

- Nic. Po prostu… tradycja.

- Jaka tradycja?

Kobieta parsknęła pod nosem.

- Temu to się kiedyś same córki rodziły. A teraz wnuczki.

Młoda pielęgniarka zmarszczyła czoło.

- Komu?

Starsza spojrzała na nią jak na dziecko.

- No senatorowi.

(Sekunda ciszy)

- Temu senatorowi?

- A ilu znasz takich, co przyjeżdżają pod szpital czarnym BMW i drą mordę na ochronę, bo automat z kawą nie działa?

Za oknem przejechało czarne BMW i zaparkowało na szpitalnym parkingu. Obie odruchowo spojrzały w jego stronę. Silnik pomruczał jeszcze krótko i ucichł. Młoda uśmiechnęła się szeroko.

- Naprawdę przyjechał?

Starsza westchnęła ciężko.

- On zawsze przyjeżdża po godzinach.

- I go wpuszczają?

Starsza spojrzała na nią z lekkim politowaniem.

- Dziecko... tutaj wszyscy go znają. Ochrona, recepcja i połowa lekarzy. Jak się pojawia, to nawet nie pytają po co.

- Serio?

- Serio. Wchodzi jak do siebie. Raz tylko nowy ochroniarz próbował go zatrzymać.

- I co?

- Podobno przez pół godziny słuchał wykładu o tym, kto obalił komunizm w EWF i dlaczego automat do kawy to "sprawa senatorska".

Młoda wybuchła śmiechem.

- Nie wierzę.

- Ja wierzę. Słyszałam to przez ścianę. Tak czy siak Ja się stąd nie ruszam.

Starsza wskazała na pusty kubek.

- Lepiej zalej kawy...

- Mocnej?

Na twarzy starszej pojawił się lekki zmęczony uśmiech.

- Kawa musi być... (mruknęła pod nosem)

 

Rozdział III - Niepokojący zestaw obowiązków jak na roślinę doniczkową

Biuro Senatora Szakala w Szczecinie. Na biurku senatora leżą trzy telefony: służbowy, prywatny i przeznaczony wyłącznie do spraw ważnych. Dzwoni właśnie ten trzeci. Szakal odbiera i przez pierwsze kilkanaście sekund nic nie mówi. Słucha i marszczy czoło. Czoło marszczy się coraz bardziej, aż wreszcie odkłada filiżankę, którą miał z kawą.

- Jak to nie chcą?

(Kolejne kilkanaście sekund słuchania)

- Wszystkie? (Znów słucha) No dobrze, ale dlaczego?

Szakal odchyla się na krześle. Po drugiej stronie wyraźnie, ktoś bardzo ostrożnie dobiera słowa.

- Rozumiem... (Kolejna chwila ciszy) ...Nie, nie.. jednak nie rozumiem.

Senator wstaje i zaczyna chodzić po gabinecie.

- Mówisz mi, że zawodniczki nie chcą z nią trenować. (Słucha) Mówisz mi, że nie chcą z nią sparować. Od trzech tygodni znajdują sobie nagle kontuzje, wizyty u dentysty i pogrzeby ciotek?

- Aha... czyli jednak się jej boją?

Po drugiej stronie zapada cisza. Szakal od razu wie, że trafił.

- Co ona zrobiła? (Kilka sekund) Jak to "nic szczególnego"? (Słucha dalej) Nos złamany. Wstrząśnienie mózgu. Wybity bark. Wyrwane włosy.

Szakal patrzy przez okno.

- To jest twoja definicja "nic szczególnego"?

Przez chwilę słucha, a potem macha ręką.

- Dobra... dosyć.

Szakal wraca do biurka.

- Skoro dziewczyny nie chcą z nią trenować, to niech trenuje z facetami. (Słucha) Nie interesuje mnie, że są ciężsi. (Słucha) Nie interesuje mnie, że są starsi. (Słucha) Znajdź jej na początek jakiegoś kurdupla... wiesz kogoś co najwyżej wielkości The Juice'a. (Słucha) Nie wiem gdzie jest Juice i nie interesuje mnie gdzie jest Juice. Znajdź mi po prostu kogoś podobnego.

Szakal odkłada słuchawkę i wraca do spraw senatorskich.

KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ

Szkoła wrestlingu pod patronem senatora. Trening grupy zaawansowanej właśnie się zakończył i większość zawodników dawno wyszła. Przed halą stoi czarne BMW. Szakal oparty o samochód popija kawę z papierowego kubka z ulubionej kawiarni w centrum miasta. Senator od kilku miesięcy przechodzi właśnie kolejny ze swoich okresów fascynacji kawą. Tym razem są to przelewy na kawach speciality. W kawiarni padło na Etiopię, odmiana Heirloom z regionu Sidama. Obróbka kawy washed z uprawy wysoko w górach, pomiędzy 1900 a 2100 metrów nad poziomem morza. W smaku wyczuwalne są nuty czarnej herbaty, czerwonych jabłek i wanilii. Szakal osobiście wyczuwał głównie kawę, była jednak bardzo dobra kawa. Na tyle dobra, że otrzymała osiemdziesiąt siedem punktów w jakimś tajemniczym systemie oceniania ziaren, którego senator nigdy nie zrozumiał, ale który szanował i o którym z pasją dyskutował rano z baristą. Ponieważ liczba była wysoka, uznał otrzymaną kawę za wybitną.

Drzwi hali otwierają się i wychodzi z nich Hania. Ma torbę sportowa przewieszona przez ramię i długi warkocz. Jest wyraźnie zmęczona. Kilka kroków za nią wychodzi jedna z zawodniczek. Mijają się. Dziewczyna nawet nie patrzy na Hanię i mówi tylko coś bardzo cicho. Tak cicho, że prawie nie da się usłyszeć... a jednak coś rozumiemy...

- Suka.

Hania zatrzymuje się i powoli odwraca głowę. Zawodniczka od razu rozumie, że przesadziła... ale jest już za późno. Torba ląduje na ziemi, a Hania rusza na nią zdecydowanie... z zamiarem rozwiązania problemu metodami "ręcznymi". Na szczęście pomiędzy nimi pojawia się Szakal i łapie wnuczkę wpół kroku. Drugą ręką wykonuje za jej plecami energiczny gest pokazujący aby ta druga "spierdalała". Zawodniczka nie potrzebuje dodatkowych wyjaśnień i znika w rekordowym tempie.

Hania próbuje się jeszcze wyrwać, a Szakal trzyma jeszcze mocniej.

- Koniec...

- Ale..

- Koniec!

- Powiedziała...

- Słyszałem.

Po kilku sekundach dziewczyna nieznacznie się uspokaja. Idą w stronę samochodu, a Szakal rzuca:

- Nie możesz się tak dawać prowokować.

Hania nic nie odpowiada.

- Masz problem z koncentracją i utrzymaniem nerwów na wodzy.

Milczenie.

- Będziemy nad tym pracować.

Hania patrzy podejrzliwie.

- Jak?

Szakal otwiera drzwi BMW.

- Terapia.

- Co? Jaka terapia?

- Sesje terapeutyczne z paprotką.

Hania zatrzymuje się przed wejściem do samochodu.

- Co?

Senator wyjaśnia jakby mówił o czymś całkowicie normalnym.

- Będziemy przecierać listki.

- Dziadek...

- Ustawiać odpowiednie oświetlenie.

- Dziadek.

- Rozmawiać z paprotką.

- Dziadek.

- Uczyć się cierpliwości.

Hania patrzy przez kilka sekund i potem wzdycha bardzo ciężko.

- To jest głupie.

- Nie jest głupie jak działa.

Wsiadaj, nie mam tyle czasu.

A gdzieś daleko, w mieszkaniu senatora, zupełnie nieświadoma swojej przyszłej roli terapeutycznej, stoi legendarna paprotka. Jak większość paprotek nie miała żadnych szczególnych planów na najbliższe lata. Nie wiedziała jeszcze, że w ciągu najbliższych dwóch lat zostanie doradcą emocjonalnym młodej wrestlerki, obiektem kolejnych filozoficznych dyskusji senatora RP oraz prawdopodobnie najbardziej stabilnym psychicznie członkiem całej rodziny.

A gdyby to wiedziała, zapewne pomyślałaby:

"To bardzo niepokojący zestaw obowiązków jak na roślinę doniczkową."

 

Rozdział IV - Historia jest ważna!

Niewielka sala konferencyjna wynajęta naprędce przez ludzi Szakala. Przy długim stole siedzi Szakal ubrany w garnitur, ale do tego ma sportowe buty. Przed nim są trzy mikrofony, oczywiście kawa i sterta dokumentów, których prawdopodobnie nigdy nie przeczytał. Obok siedzi już 18 letnia Hania ubrana w czarna bluzę oversize. Ma długi blond warkocz, który zarzuciła sobie obok "na ramię". Do tego bardzo charakterystyczne fioletowe usta. Ręce ma schowane w kieszeniach i wygląda jakby nie chciała tam być i była już na starcie zmęczona całą tą medialną sytuacją. Dziadek jest jednak jej idolem i mimo jej krnąbrnego charakteru to pozwala mu od czasu do czasu na takie akcje. 

Na sali siedzi może piętnastu dziennikarzy i kilku fanów EWF, którzy musieli się dowiedzieć o konferencji z jakiś insiderskich przecieków. Jest też jeden lokalny polityk oraz Mumin, który udaje fotografa.

Błyskają flesze (od innych dziennikarzy, bo Mumin się nie zorientował, że już zaczynamy). Szakal poprawia mikrofon.

- Witam media lokalne, ogólnopolskie, wrestlingowe i wszystkie inne zainteresowane rozwojem sportu, kultury oraz przyszłości młodzieży województwa zachodniopomorskiego.

Hania przewraca oczami. Szakal tego nie zauważa.

- Spotkaliśmy się tutaj, ponieważ Krwawa Majówka to wydarzenie historyczne. Powraca EWF, a więc powraca wrestling na najwyższym poziomie... a wraz z nim nowe pokolenie. (Szakal teatralnie pokazuje dłonią na Hanię)

Hania nawet nie podnosi wzroku. Siedzi tylko oparta o krzesło i obraca w dłoniach plastikowy identyfikator konferencyjny. 

(...) Konferencja trwa. Pytania są dość standardowe i nudne. Odpowiada na nie głównie Szakal, bo Hania raczej ogranicza się do "Tak/Nie" (...)

Zapada chwila ciszy po kolejnym sztampowym pytaniu, a Szakal bierze łyk kawy. Hania wzdycha ciężko i nachyla się do Szakala.

- Dziadek...

- Co? Dobrze idzie!

- Ja naprawdę nie chciałam tej konferencji.

- (Pouczającym tonem) Wielcy ludzie często nie chcą konferencji, a później mają pomniki.

Hania patrzy odruchowo w sufit i odpowiada.

- Super.

Dziennikarz z lokalnej telewizji nachyla się do mikrofonu.

- Haniu, co czujesz przed możliwym debiutem w EWF?

Wszystkie kamery i oczy dziennikarzy kierują się na nią. Dziewczyna milczy kilka sekund i chyba liczy, że pytanie samo zniknie. Szakal patrzy się w jej stronę, a ta w końcu wzrusza ramionami i odpowiada.

- Nic.

- Nic? (dziwi się dziennikarz)

- No... wrestling jest fajny.

Cisza. Jeden z dziennikarzy zapisuje coś w notesie. Drugi patrzy na pierwszego jakby próbował ustalić, czy właśnie usłyszeli całą odpowiedź...

- Wrestling jest fajny? (powtarza niepewnie)

Hania ponownie wzrusza ramionami.

- No.

Zapada kolejna cisza. Szakal przez kilka sekund patrzy na wnuczkę, a potem na dziennikarzy. Wreszcie bierze mikrofon nieco bliżej siebie.

- Pozwólcie, że rozwinę tę wypowiedź.

Hania zamyka oczy, bo najwyraźniej wie co nadchodzi.

- Jeśli mnie pytacie czy jest gotowa na debiut... to odpowiem tak. Jest bardziej gotowa niż Ja byłem. Widzicie państwo, gdy pytacie mnie o debiut to zawsze wracam myślami do początku. Nie dlatego, że jestem sentymentalny. Wracam do początku dlatego, że człowiek najwięcej uczy się właśnie wtedy... Dzisiaj młodzi zawodnicy myślą czasami, że kariera wygląda jak film. A prawda jest taka, że jej początki to czasem kiepski film klasy B albo miejsce jedynie gdzieś na końcu napisów końcowych. Pamiętam historyczną pierwszą Wrestlepaloozę w Warszawie. Pierwsza wielka gala federacji, która powstała na zgliszczach PCW. Wydarzenie, które miało zmienić i zmieniło polski wrestling. (Szakal zaciska lekko pięść) I mnie tam kurwa nie było. Dzisiaj niektórzy wspominają tamte czasy jak złotą erę Felixa Castro. Ja pamiętam bałagan organizacyjny, że połowa ludzi nie wiedziała co robi druga połowa. Problemy z przeniesieniem papierów z PECW. Problemy formalne. Jeden mówił tak, a drugi inaczej. Trzeci chyba nawet nie wiedział, że gala się odbywa. I efekcie musiałem oglądać jak pół gali kręci się wokół takiej mendy jak Hangman i jeszcze mu title shota obiecali na PPV. To jest kurwa niewyobrażalne. Jeszcze niecałe trzy miesiące wcześniej mieliśmy się spotkać w Kaftan Bezpieczeństwa Match na Bijatyce, ale ten mendeusz się nawet wtedy nie pojawił na gali. A tu pierwsza Wrestlepalozaa kończy się z jego ryjem na ekranie. Niewyobrażalne, skandal, kurwa, skandal! (Szakal uderza lekko w stół, ale orientuje się, że trochę przesadza) Dyskryminowali mnie, bo nie walczyłem nigdy w PCW. I kto teraz jest strażnikiem pasa PCW? Kto?

- Ha! No właśnie, wasza cisza mówi wszystko.

- No dobrze... ale wróćmy do początku... W EWF musiałem budować swoją markę od podstaw. Od cholernego TV title... Pamiętam jakby to było wczoraj. Wreszcie zostałem oficjalnie dopuszczony do uczestnictwa w galach EWF na drugą Paloozę. Szedłem wtedy jak po swoje. Nie po zwycięstwo, nie po dobrą walkę.. po swoje! Musiałem zaznaczyć obecność. Musiałem wszystkim pokazać jak wielki błąd popełniono tydzień wcześniej. I ile trwała ta walka? Trzydzieści sekund? Minutę? Sam nie pamiętam. Splash w narożniku... Pocztówka z Parku Sztywnych... trzy klepnięcia i do widzenia. To nawet nie była walka. To był komunikat, mój manifest, wiersz napisany w ringu. To TV Title mogli mi wtedy od razu wręczyć i oszczędzić wszystkim czasu. Wyobraźcie Sobie Państwo, że musiałem walczyć o ten pas z JNN?

- (Hania lekko sarkastycznie) Tego już chyba naprawdę nikt nie pamięta.

Cisza. Gdzieś z tyłu sali jeden z siwiejących fanów EWF podnosi rękę.

- Ja pamiętam.

- Ja też. (Drugi podnosi rękę)

- Ja też. (Trzeci)

Szakal natychmiast wskazuje ich palcem.

- Widzisz?!

Hania wzdycha.

- Dziadek... oni wyglądają jakby pamiętali rozbiory Polski.

- HISTORIA JEST WAŻNA!

(Zapadła chwila ciszy)

- Historia jest ważna i kocha tylko zwycięzców. A kim jest dzisiaj Johny No Name? Kto jego pamięta?

(Szakal rozejrzał się po sali)

- Pytam poważnie.

Nikt nie odpowiedział, a Senator pokiwał głową z satysfakcją.

- Gdzie jest dzisiaj? W jakim domu opieki dla byłych wrestlerów siedzi? W jakim przytułku wspomina swoje najlepsze lata i walkę z ze mną? Czy ktoś w ogóle wie? (Senator rozłożył ręce)

- A ja siedzę tutaj. Dwadzieścia pięć lat później. I właśnie dlatego zawsze powtarzam Hani jedną rzecz. Kariera nie zaczyna się od pierwszego zwycięstwa. Kariera zaczyna się od chwili, kiedy wchodzisz do pokoju i sprawiasz, że wszyscy muszą cię zauważyć.

Odwrócił głowę w stronę wnuczki.

- Reszta to tylko formalności. I zapewniam jeszcze raz Państwa, że ta młoda dama dopełni wszystkich formalności w trakcie Krwawej Majówki i postawi taki stempel na Historii EWF, że za pięć... dziesięć... dwadzieścia lat nikt nawet nie odważy się o niej zapomnieć.

(Hania niespodziewanie przejmuje inicjatywę) 

- Hania No Name, mi się zdecydowanie nie podoba i tyle mam do powiedzenia.

- (Szakal) Tak, to jest moja krew! Hania to będzie imię które zapamiętacie!

 

  • Lubię to 2

5030302694ac1c2a0d14d2.jpg

  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  535
  • Reputacja:   26
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Trochę trzeba było na ten tekst poczekać, ale mam wrażenie, że było warto. Jest po prostu fajny. Hania też jest fajna. "Dziadzio Szakal" też jak najbardziej daje radę. Zastanawiałem się, jak podejdziesz do tego tematu i nie rozczarowałem się: to wszystko po prostu ma ręce i nogi. Ciekawy projekt, bez dwóch zdań. I udany erp. :D 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Chodzi o to co trzeba zrobić by zdobyć poderwać Cece.
    • -Raven-
      Jakaś podpowiedź?
    • Grishan
      Trochę trzeba było na ten tekst poczekać, ale mam wrażenie, że było warto. Jest po prostu fajny. Hania też jest fajna. "Dziadzio Szakal" też jak najbardziej daje radę. Zastanawiałem się, jak podejdziesz do tego tematu i nie rozczarowałem się: to wszystko po prostu ma ręce i nogi. Ciekawy projekt, bez dwóch zdań. I udany erp.  
    • Bastian
      Konkretny opener na początek NXT. Szkoda tylko, że nie było żadnej stawki, a w ringu mieliśmy gości ze Smackdown w postaci Fraxiom, świeżaka Moreno i Dara, o którym wielu już zapomniało   Great American Bash za kilkanaście dni. Bookerzy postawili na najmocniejsze na ten momenty karty. Tony d'Angelo kontra Naraku u panów i Lola Vice - Kendal Grey u pań. Świeżaki, czyli Rook i Hendrix pójdą na siebie, a co do Kelani Jordan ciekawi mnie, czy prędzej zdobędzie jeszcze jakiś tytuł w NXT czy może
    • Przemk0
      Ja już swój RP ukończyłem. Nie chciałem też dopisywać za dużo tylko po prostu wykonałem swój plan na IV rozdziały, aby to było uczciwe wobec tych co napisali na czas.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...