Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Kosaki uderza w Nagasaki 15: I'm back?!


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  756
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  01.05.2011
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Uwaga! Felieton pisany praktycznie bez sprawdzania błędów i bez dłuższego przemyślenia pracy. Czytasz na własną odpowiedzialność.

 

Kosaki uderza w Nagasaki 15: I'm back?!

 

Dawno, dawno temu, nieopodal stolicy muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej, młody chłopak zaczął się wkręcać w coś, co do dzisiaj w naszym kraju uważane jest za dziwne, niezrozumiałe, dziecinne. W coś, co na topie jest daleko za oceanem. Wrestling. I siedział w tym przez ładnych parę lat. Poznawał ten świat sportowej rozrywki z zapartym tchem, śledził każdą nowość, zawodnika, feud, informacje z zaplecza, często oglądał PPV na żywo, a Wrestlemania była równie ważna, co mecz Reprezentacji Narodowej w piłkę kopaną na Euro. Ale lata mijały, chłopak dorastał, zaczął narzekać na produkt serwowany przez WWE, oczekiwał gruntownych zmian, gal nie oglądał już całych, ale tylko konkretne walki, skróty, lub czasem tylko czytał raporty.

Odświętny felieton piszę rok od mojego ostatniego PPV live, czyli Royal Rumble, w trakcie oglądania na żywo tegorocznej edycji. Chciałbym, żebyśmy wszyscy zastanowili się, dlaczego bardzo często zdarza się historia podobna jak we wstępie. Serdecznie zapraszam do lektury oraz wyrażania opinii.

Zacznijmy od tego dlaczego w ogóle zacząłem się wrestlingiem interesować i dlaczego w zasadzie WWE oglądałem przez tyle lat. Każdy z nas ma zapewne tego pierwszego wrestlera, któremu markował jeszcze zanim wiedział co to storyline, kayfabe, heelturn. U mnie takim zawodnikiem był The Undertaker. Klimat wokół tej persony spowodował zainteresowanie pozostałymi zawodnikami, aż trafiłem na BGZ, gdzie dowiedziałem się "z czym to się je".

Druga rzecz to scenariusze. Wiele osób tak ma, choć to trochę dziwne, ale WWE oglądałem niekoniecznie dla walk, które często były dla mnie tłem, ale dla scenariuszy. Dla mnie WWE było jak M Jak Miłość dla mojej rodzicielki. Serialem, który ogląda się na bierząco i żyje się przygodami bohaterów. Dla porównania: przerwanie streaku Undertakera było dla mnie niczym śmierć Hanki w kartonach dla mojej matki. Wspólną rzeczą w obu przypadkach było pytanie "dlaczego?!". Abstrah***jąc od mojej opinii na temat tego wydarzenia z WM XXX, znacie już mniej więcej zarys tego co mnie do tego WWE ciągnęło. Byłem gościem, który powiedział "J***ć maturę" i zamiast spokojnie uczyć się do testu ostatniej szansy na zdanie z matematyki, pakuje się by pojechać do Warszawy spotkać się z Dzikiem, Bremem, DonCarlosem, Yao i resztą by obejrzeć live te gwiazdy które są dla nas nieosiągalne, wypić piwo, dwa, ewentualnie siedem przy obgadywaniu połowy forum i 3/4 federacji. I w zasadzie ten rok, w którym był ten live event na Torwarze, czyli 2015, był rokiem mojego sporego spadku zainteresowania wrestlingiem. Przestało mi się podobać w nim praktycznie wszystko. Tylko z sentymentu czytałem na szybko w drodze do pracy raporty, obejrzałem skróty jakichś PPV, w pełni obejrzałem tylko poprzednią Wrestlemanię, MitB, oraz wspomniane już wcześniej Royal Rumble. Ale dlaczego? Dlaczego coś co było dla mnie jedną z pasji przez wiele lat, nagle zeszło na boczny tor? Owszem, produkt WWE w 2015 nudził mnie przeokrutnie, ale poprzedni rok przecież przyniósł praktycznie wszystko czego oczekiwałem od WWE! Brand split, 2 główne tytuły, świeże gwiazdy, powrót "patrona" tego forum czy Shane'a, przez jakiś czas nawet nie wpychanie nam przed ryj Romka, dużo nowych feudów bez odgrzewanych kotletów. Ale nic z tych rzeczy nie dało mi jakiegoś wielkiego powodu do powrotu mojej mordy przed ekran ze streamem z tygodniówki, czy od jakiegoś czasu nawet PPV. Nigdy nie sądziłem, że będę jednym z tych, którzy do WWE wracają tylko na Road to WM, albo na samą największą galę PPV. A jednak. Mimo, że federacja serwuje nam teraz o niebo lepszy produkt niż przez 3/4 mojej podjarki tematem, to wrestling jest dla mnie w zasadzie przeszłością. Rzeczą, do której wraca się na chwilę, z sentymentu. Minie Wrestlemania i pewnie znów wrócę tylko do raportów. Bo praca, bo obowiązki, bo sen, bo lepiej wyjść na piwo z kumplami niż znów oglądać naszych panów w ciasnych majtach bijących się po ryjach. Mimo, że jestem młodszy od większości starych wyjadaczy tych forum, to być może mimo wszystko te "dzieścia" a nie "naście" powoduje spadek zainteresowania? A może wy, którzy jesteście na bierząco z tygodniówkami i PPV stwierdzicie, że obecne WWE jest dużo gorsze od tego co było 3-4 lata temu, a moje oczekiwania były najgorszym rozwiązaniem jakie mogło być? A może tak naprawdę wrestling jest czymś, co każdemu się w końcu znudzi? A może jest szansa, choćby i przez dzisiejsze RR, że powróci ten nastolatek, który oglądał Smackdown w drodze do szkoły/pracy, bo każdy potrzebuje chwili odpoczynku od naszych, hucznie nazywając, gladiatorów?

Ten "odcinek" mojej starej serii traktujcie jako specjal, raczej się więcej nie pojawią. Jeszcze raz zapraszam do komentarzy, wyrażania opinii, porównania swojej sytuacji do mojej i odpowiedzi na pytania postawione w felietonie. Pozdrawiam!

P.S. Daimon, jeśli jeszcze żyjesz, zgubiłem gdzieś logo felietonu, nie masz może gdzieś na dysku?

  • Lubię to 1

 

It's nice to be important, but it's more important to be nice. Posse!

Kreatywny Roku 2013

Kreatywny Roku 2014

Moderator Roku 2014

 

 


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Gdyby nie te ostatnie słowa to nie wiedziałbym co tu napisać.

No to Kosaki, siusiaku niemyty Ty. Wrestlingiem jaram się od 05, w sumie nie wiem czemu, ale długo nie wiedziałem o co w tym sporcie biega, po prostu dwóch typów się tłucze, i wygląda to strasznie ciekawie, o, jeden drugiego tak kopnął, że tamten prawie umarł. Potem jak się dowiedziałem ocb, to znów nie chciałem sie z tym pogodzić. Dzisiaj oglądam wrestling, bo lubię. Nadal. Mimo stu dwudziestu dwóch obowiązków, myślenia o tym jak przerzucać cegły na budowie, jaki będzie skład Lecha, jak Lobo wygląda topless... znajduję czas na to, co przez tyle lat zajmowało mnie. Bardzo lubię czasami zobaczyć jak dwóch spoconych gości przytula się ze sobą i udaje, ze walczy (Brooks, nie zaprzeczaj). Niekoniecznie chce mi się teraz o tym pisać, ale robię to z szacunku tez do tego co było. Tyle lat na tym forum, za chwile 1000 postów (HUKERS k***a). No i to w sumie tyle hehehe #Piotr_Żyła. Nie no, żartuje. Łapiąc krople nawiązań do Twojego postu - tak bardzo chciałem, żeby ten streak Takera przerwał ktoś 'normalny', jakiś nie wiem - Cesaro, Owens, Balor...ktoś kto na tym zyska. A nie ta wielka czerwona sapiąca maszyna (sorry Kane...i sorry Lobo ;* ). ŁERST BIHEJWIER. Dlatego dziś moj stan na wrestling wygląda tak

PPV - Całe

RAW- Całe

SD - Całe

NXT - Raport/czasem całe

TNA-RAPORT

205 Live - raport

Main Event - Raport

I jestem zadowolony, że wciąż w tym trwam. I jedyne czego żałuję...to, że nigdy nie byłem na zlocie BGZ... Trzymajcie się, i czekam na więcej Nagasi z Kosakaki! :t_up:


  • Posty:  3 659
  • Reputacja:   10
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

przerwanie streaku Undertakera było dla mnie niczym śmierć Hanki w kartonach dla mojej matki.

Zacne i mocno trafione porównanie ;). Podobnie z resztą jak to, że WWE czy nawet cały wrestling to takie M jak Miłość dla facetów.

Co do tego co napisałeś o zmieniającym się wraz z latami stosunku do tej rozrywki. Coś w tym jest. Niewątpliwie. Zgodzę się z tym, że wrestling oglądało się nie dla walk, ale dla wydarzeń, scenariuszy, fabuły. Przecież taka walka Hogan vs. Andre sprzed praktycznie 30 lat oglądana dzisiaj nie dostałaby pół gwiazdki, Meltzer wyszedłby z areny, a dzisiejszy fan przełączyłby na turniej szachów klasycznych, gdyż uznałby to za ciekawsze. A jednak wtedy ludzie moczyli się po nocach na myśl o tej walce, ale chwyt który dzisiaj nie zachwyca ABSOLUTNIE nikogo - bodyslam, wtedy ubrany został w legendę. Tak mniej więcej pamiętam swoje lata "zajarania" się wrestlingiem. Nie moonsaulty, nie nearfall'e, nie jakieś tam zmiany przewag czy wariacje i tarzanie się po macie. Miały być emocje, miał być charakter i miało się dziać...

..z czasem jednak tak jak napisałeś. Przychodzi dom, praca itd. Nie masz już "RAMu" żeby wystarczyło na emocjonowanie się ringiem. Twoi idole odchodzą na sportowe emerytury, bądź pojawiają się sporadycznie. Podobnie jak fani ;)

915802072594e34bce782c.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Nikki Cross, Joe Gacy, Dexter Lumis, Erik Rowan oraz Bo Dallas (The Wyatt Sicks) znaleźli się wśród zwolnień z WWE po WrestleManii 42, co zamyka rozdział w dziedzictwie Braya Wyatta, ale zdecydowanie nie kończy całej historii. Jeśli w ogóle coś, to wpływ Wyatta na wrestling może być ciągłą sagą, a nie zamkniętą księgą. Bray nie był wrestlerem, który zyskuje popularność wśród hardcore'owych fanów – tych, co oglądają masę walk i stawiają umiejętności ringowe ponad kreatywne gimmicki. Nie serwo
    • Grok
      Zgodnie z publicznie dostępnymi dokumentami w Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych USA, All Elite Wrestling zgłosiło znak towarowy „Royal Redemption” w piątek, 24 kwietnia 2026 r. 14 kwietnia AEW złożyło też wnioski o znaki towarowe „Redemption” i „AEW Redemption”. Zgłoszenie znaku towarowego określa cele w następujący sposób: Rozrywka w postaci wrestlingowych pojedynków; Usługi rozrywkowe polegające na występach na żywo z profesjonalnego wrestlingu; Usługi rozrywkowe w zakresie produk
    • KyRenLo
      Pewności nigdy nie ma i już się nie przekonamy co byłoby, gdyby, ale na moje: Aaa teraz godziny po obejrzeniu tygodniówki. Gdzie był Orton? Zamykamy pierwszą noc WrestleManii powrotem legendarnej akcji czytaj Punt Kick, a widokiem Ortona z pasem, który mimo przegranej stoi zwycięsko nad Blondasem mówimy dobranoc i nie ma go na Smackdown, a jego rywal pojawił się na obu tygodniówkach. Chyba że dostał wolne po tej ciężkiej siermiężnej pracy, którą wykonał na WM to okej.
    • Grok
      Autor: Lewis Carlan 25 kwietnia na zawsze zapisze się w pamięci 19-letniej supergwiazdy Marigold, Seri Yamaoki, bo właśnie wtedy sięgnęła po swój pierwszy solowy tytuł. Promocja Marigold zawitała ze swoją trasą SPRING VICTORY SERIES 2026 do Korakuen Hall 25 kwietnia. Według oficjalnych danych show na żywo obejrzało 756 fanów. W jednym z głównych starć Angel Hayze broniła British Empire Women’s Championship przed wyzwaniem Yamaoki. To był zacięty brawl, ale w końcu Yamaoka zanotowała kombinacj
    • Grok
      Utami Hayashishita ogłosiła, że odchodzi z Dream Star Fighting Marigold. Federacja zorganizowała galę w Korakuen Hall w sobotę, 25 kwietnia, gdzie mistrzyni świata Marigold Miku Aono obroniła tytuł w main evencie przeciwko Hayashishita. Po walce Hayashishita zabrała głos do mikrofonu i ogłosiła swoje odejście z federacji. Decyzja zapadła już jakiś czas temu i nie ma związku z porażką z Aono. Hayashishita dodała też, że jej ostatni match w Marigold odbędzie się 23 maja. W wywiadzie dla Toky
×
×
  • Dodaj nową pozycję...