Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE Wrestlemania XXXII - Oficjalna Dyskusja


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  390
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Osoby typujące Romana do zwycięstwa zapominają chyba o najważniejszym czynniku de facto przekreślającym jego wygraną. - To ego nochala.

No chyba nie. Ja w ostatnich dniach coraz śmielej zaczynam powątpiewać w zwycięstwo Reignsa, ale ego HHH nie ma z tym nic wspólnego. Sprawa jest prosta - jeśli pojawia się coraz więcej plotek o tym, że Vince zaczyna mocno powątpiewać w sens pushowania Romana, to coś na rzeczy musi być. Zresztą nie są na pewno na tyle głusi, żeby nie usłyszeć tych reakcji z ostatnich tygodni, szczególnie mam tu na myśli ostatnie RAW.

Zresztą cholera, nie zdziwię się jak właśnie teraz zmieniają skrypt. Nawet na wczorajszym Hall of Fame Ceremony Reigns został nieźle wybuczany.

[tweet]

[/tweet]

Możliwości są dwie - albo Roman wygra pas i przejdzie heel turn z prawdziwego zdarzenia, albo przegra z HHH i ME w najbliższych miesiącach nie powącha(no chyba, że będą chcieli uskutecznić triple thread między byłymi członkami The Shield jakoś na Summerslam czy Survivor Series).

Najbardziej czekam na spot w wykonaniu Shane'a. Serio. :D W piątek odbyły się ostatnie przygotowania przed WMką i Meltzer jak zwykle wywęszył, że szykują dość duży spot. W ladder matchu o IC będzie ich pełno, więc to żadna nowość, ale czuję w kościach, że Shane z Undertakerem przygotowali coś "extra".

Najbardziej czekam na Jericho vs. Styles. Kupuję ten feud po całości i trzy poprzednie spotkania pokazały, że potrafią.

Wiecie co jest w tym najgorsze? Że znamy zwycięzcę z góry. Gdyby to był feud AJ Stylesa z kimkolwiek innym i prowadzony byłby za kilka miesięcy, gdzie Styles nie byłby z góry faworytem(bo debiutuje), to faktycznie można by to uznać za ogromny sukces. Feud jest niby dobrze prowadzony, ale brakuj tej nutki ognia, tego "czegoś", żeby te wszystkie emocje związane z ich rywalizacją przeszły na walkę. A sam pojedynek może skraść show, w sumie mało kto tutaj wymienia ten match w gronie faworytów do five starów.

Mnie znowu ciekawi najbardziej wynik walki o... pas Div. Dotąd się cieszyłem, bo zakładałem z góry, że nie ma innej opcji niż zwycięstwo Sashy. Zajrzałem sobie do bukmacherów i tam Charlotte jest totalną faworytką, Sasha i Becky daleko za nią. :shock: Nie zdzierżę jej zwycięstwo, to by było głupie, miała dużo czasu jako mistrzyni i pokazała mało. Jeśli Charlotte wyjdzie z pasem, to będzie to zapewne głupi ukłon w stronę Rica, żeby nie poczuł się źle jak córeczka przegra na pierwszej Manii...

Inna sprawa, że tam z tyłu głowy lata pomysł, by pas dać... Becky. Nie wiem jak zakończy się walka o pas Stanów Zjednoczonych, ale jeśli wygra tam Ryback, to nie widzę w innych match upach zwycięstw underdogów - Lynch mogłaby właśnie za niego robić. Nikt jej nie bierze na poważnie, a to mogłoby zapoczątkować wiele fajnych zwrotów akcji.

  • Odpowiedzi 88
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • LoboTaker

    16

  • DonCarlos

    14

  • IOOT_DZIKO

    13

  • IIL

    10

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   993
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

@Sejbla jakie ego Nochala? Nie nosi jakiejś wielkiej passy zwycięstw na WM. Dokładnie 10 lat temu poddał się Cenie w main eventcie WM 22 w buczącej hali Chicago i to samo zrobi tutaj, tylko w 5x większym formacie. :P


  • Posty:  581
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.08.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

powiem krótko o tylko o jednej walce ruda wg mnie odegra tutaj role Beyley i wygrra... cholera oby :)

Dop. IIL - może i sucho na forum, ale jest takie powiedzenie - może być bieda jak skurwesyn, ale porządek musi być. Śmigamy nieco bardziej rozbudowane posty w dyskusjach. :D

sig.png

  • Posty:  285
  • Reputacja:   8
  • Dołączył:  30.07.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Chodzi o lata, gdy był czynnym wrestlerem. Przeczołgał wszystko, co ruszało się w federacji. W ostatnich latach to starcia na WM z Brockiem Lesnarem i Stingiem, którym silnie podważył przypuszczenie, że wraz z rękawicami na kołku odwiesił również ego. Imo tego nie zrobił.


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   993
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Ja jestem przeciwny całemu temu hype na ego Triple H. Wygrał ze Stingiem - fakt, ale po porażce z Danielem Bryanem na WM XXX musiał się jakoś odbić. Poza tym Stinger wpadł i tak tylko na chwilę. Jeżeli chodzi o Lesnara to rekord ich spotkań wynosi 2:1 na korzyść Brocka. Trajpel zagarnął wygraną jedynie w ich walce na WM XXIX. Poza tym Triple H dawał się poddać przez submission lub przypiąć do maty i oddał mistrzostwo na rzecz Chrisa Benoita, Batisty i Jasia. To wcale nie mało.

Biorąc pod uwagę fakt, że z racji swojej pozycji pooglądamy go jeszcze trochę musi co jakiś czas odnosić jakąś wygraną, by jego kolejny występ i wypasiony entrance na WM miał jakiś sens.


  • Posty:  390
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak na szybko i świeżo:

> SŁABA Wrestlemania. I to strasznie bym rzekł. Wyniki były... dziwne. Bukmacherzy wszystko pięknie przepowiedzieli, ale wiele rzeczy jest tu nielogicznych, oj wiele...

> Wieczór zjadła... walka div! I chodzi mi oczywiście o ten mecz o pas, nowy pas(wygląda jakby był zrobiony z białej czekolady). Wynik mnie strasznie wkurza. Powinna wygrać Sasha, mogła to nawet zrobić Becky, ale obrona przez Charlotte?!? Serio?!

> Wygrana Rydera dziwna. Chyba największy underdog w stawce zgarnął pas. Podobno Vince coś w nim widzi, ale do cholery, co niby teraz z nim? Nie zdziwię się jak szybko ten pas straci.

> Eee, powrót Ceny? Who cares? Idealny moment do heel turnu był, ale WWE znowu pokazało, że brak im cojones.

> Walka Shane'a z Undertakerem to z całym szacunkiem jakieś nieporozumienie albo po prostu ja miałem zbyt wielkie oczekiwania...

> Nie no serio, wygłuszać reakcję na WRESTLEMANII? XDD To jest jakaś parodia po prostu, zrobili to w najbardziej chamski sposób.


  • Posty:  285
  • Reputacja:   8
  • Dołączył:  30.07.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Jak wyżej, na szybko.

Tegoroczna WM średniawa, z przebłyskami geniuszu. Osoba odpowiedzialna za umieszczenie walki o figurkę przed ME powinna zostać dyscyplinarnie zwolniona (nawet jeśli dotyczy to samego Vince'a :P ). Dużo lepszym rozwiązaniem byłaby zamiana miejscami battle roaylu z pojedynkiem div (teraz już kobiet ;) ). Nigdy nie byłem (i nie jestem) fanem tej dywizji, ale zrobiły fajny, dynamiczny pojedynek, który mógłby z powodzeniem poprzedzić ME. Battle royal ssał okrutnie. Nie gorszym pomysłem byłoby całkowite zrezygnowanie z walki o figurkę.

Shane vs. Undertaker niestety nie porwał, choć miał jeden, mocny moment - był to, rzecz jasna, bump McMahona. Warty odnotowania, bo akcje na szczycie klatki to w WWE nieczęsty widok.

Ladder match bez szału, bardzo mi się nie podobało, że w ringu przez bardzo długi okres czasu przebywało max dwóch zawodników. SinCara praktycznie leżał za ringiem, a spot z jego udziałem był niestety do przewidzenia (ułożenie się Stardusta, przesunięcie drabiny z środku ringu bliżej krawędzi), wynik zaskakujący.

O walce New Day można by napisać kilkunastozdaniowy post - jaki był dobry/niedobry, trzymał/nie trzymał tempa, był na poziomie/nie był na poziomie tygodniówki. Ale po co? Segment po walce pozamiatał śmieci zostawione po nonejmach rosteru. Opad szczeny do ziemi. HBK, który wygląda nie gorzej, niż wtedy, gdy kończył karierę, SCSA i Mick Foley wlali w serca trochę nadziei, że może być lepiej. 3/4 obecnego rosteru oddałaby wszystko, co osiągnęła w federacji, w zamian za włożenie sobie do ust skarpietki Foleya.

ME ok, tyłka jednak nie urwał. A, i odszczekuję, co napisałem wczoraj o Hunterze. On chyba faktycznie zmądrzał :shock:

Walka-niespodzianka i powrót Ceny to mocne momenty gali. Jak dla mnie tegoroczna WrestleMania była całkiem znośna :thumb:

Jakieś szersze spojrzenie na tegoroczną WM po drugim obejrzeniu (może). Idę spać :lol


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   993
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Oglądając na żywo nie można przewijać, także siłą rzeczy obejrzy się całe show. Odpalając kick off o 23, gala zamknęła się przed 6 rano. Ledwie spóźniłem się do pracy, haha. :D Oprawa dobra, publika pyszna, ale czy jakaś wyjątkowa? Nie widać większej różnicy między tymi ~75,000 zbieranymi w ostatnich latach. Oczywiście ten i poprzednie wyniki są naciągane i przekłamane na potrzeby pompy w mediach. Podobnie jak rekord ok. 93,000 z WrestleManii III był podniesiony z bodajże 70,000 tak tutaj słyszałem plotki o tym, że realnie było tam 85,000 osób. Co do oprawy - uboższa rampa przypadła mi do gustu. Było więcej miejsca dla ludzi! Szkoda, że nie otwarli dachu. Te fajerwerki na zewnątrz nie miały w ogóle sensu i wyglądały sztucznie przed kamerami. Co ciekawe, oglądałem kiedyś na Discovery program o budowie tego stadionu. Jeden z największych. Fajnie było go obejrzeć w "akcji". :> Poza tym fajnie, że prawie wszyscy mieli nowy ring gear.

Kick Offy nudne i bez polotu, do tego przy pustych trybunach. Kalisto/Ryback to żałoba totalna. Lana w matchu div postała jedynie przy narożniku i pokazała dupe, natomiast Dudleys/Usos szału nie zrobili.

Podczas głównej gali starano się za wszelką cenę o niespodzianki. W związku z tym postarano się o powroty i niepopularne rezultaty. AJ Styles przegrywa z Chrisem Jericho? Kompletnie bez sensu. Mógł przegrać na Fastlane i tutaj się odegrać. Jericho, który jobbnął Ryderowi (aha, teraz się na jego punkcie obudzili?) i kładł się wcześniej innym Fandango nie potrzebował tutaj tego zwycięstwa. No ale cóż, walka się wybroniła chociaż przyznam, że Y2J jest na to chyba już za stary i nie potrafił dotrzymać tempa. Ladder match strawny i Zayn dostał fajny moment z tym dive'm przez drabinę i markowym ddt. Zwycięzca zaskoczył i tylko tyle, bo gościu od dawna mnie nie interesuje. New Day/League of Nations na plusie. Powroty po walce - trochę naciągane jak dla mnie. Po co Shawn Michaels rozbierał się i wyszedł w swoim ring gear? Chyba tylko dlatego, bo jako jedyny z trójki jakoś wyglądał. Austin i Foley brzuchy mają coraz większe. :P Stunnery były piękne, Rusev odleciał jak ze skoczni. Xavier również pofrunął. :D

Charlotte/Banks/Lynch - świetne! Bardzo mi się podobało i obsada nie zawiodła. Walki na zasadzie 3WAY od dawna nie należą do moich ulubionych, ale raz na jakiś czas uda mi się w nie jeszcze wciągnąć i tak było tym razem. Podobał mi się motyw z przerobieniem tego robe Flaira dla jego córki. Końcówka mogła być nieco inna i dałbym tutaj wygrać Becky - Banks miała wsparcie Snoop Doga (orly?), Charlotte wiadomo kogo, a Lynch jest pozostawiona sama sobie i taka wygrana dużo by jej dała. No ale cóż, nie będę z tego powodu rozdzierał szat (czy tam swojego szlafroka a'la Nejcz, haha:D). Póki co nie przekonałem się do pasa kobiet. Przekonałem się do zabawkowego World title z logiem Network po czasie (ba, nawet kupiłem replikę oO), ale ten tytuł kobiet to tak jakby wierna, wybielona kopia. Pas IC wygląda teraz również jakoś tak "kobieco". Wcześniej biały, klasyczny IC belt był wyjątkowy.

Ambrose/Lesnar to istna porażka. Nie przepadam za Ambrose i ogólnie nie rozumiem tego, że takie hejty lecą na Romka, a wszyscy ubóstwiają Deana. Podkreślałem to już nie raz, ale gościu kompletnie nie pasuje. Stylem walki nadaje się do backyardu, a nie starć z Lesnarem na największej gali roku. Borka również nie miał kto tym razem uatrakcyjnić, toteż pokazał swoje prawdziwe oblicze - moveset ograniczony do german suplex i F5. Podobało mi się jedynie te zlanie Bestii kijkiem (pozostawały mu niezłe pręgi na plecach). Dalsze parodie z pseudo "hardcorem" i tymi piłami czy tam drutami były żałosne. Dawno już pogodziłem się z tymi normami PG, ale to na co stać obecne No Holds Barred z 32 edycji, a odpalić taką walkę z WrestleManii 22 to prawdziwa przeeepaaaść. :o

Undertaker/Shane szału nie było. Młody McMahon wszedł na ring z czwórką dzieci i usadowił ich przy ringu po to, aby potem przetoczyć się jak wór kartofli na ich oczach ze szczytu klatki na stół? Taker zaliczył świetny entrance i nic poza tym. Brzucho mu się zrobił i w przeciwieństwie do Foley'a czy Austina niestety się rozebrał. Mógłby się postarać bardziej, a nie tylko zbierać czeki i odcinać kupony. Triple H mimo wieku dalej ma niesamowitą formę. Walka dla mnie słaba. Spodziewałem się większych emocji i jakichś interwencji... Vince'a, jakiś powrót czy niespodzianka (np Sting koło ringu, by chociaż pojawić się obok Takera na Manii). Tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Dziwne, bo przecież ważyła się tam kariera Takera na Manii i losy Monday Night Raw. Pomijając brak takich niespodzianek, walka składała się z ofensywy Shane'a która równa się z poziomem Ambrose'a i momentami Takera oraz spotami młodego McMahona, które poza skokiem z klatki nie porwały. Bump z szczytu klatki uratował cokolwiek w tym fiasco było do uratowania i przynajmniej to będzie się wspominać dobrze.

The Rock/Wyatt Family - Mieszane uczucia. Lubię Rocka, ale jakieś podpalanie jego ringname'u to taka pompa tylko po to... żeby była pompa. Bez sensu. Wkroczenie Wyatt Family, ten entrance, światełka i dalszy speech zjawiskowe. Info o walce Rocka i jego przebraniu się w mig w cały ring gear poezja, ale... walka z Rowanem? Do tego ten ich staredown niczym z walk Hogan/Rock czy Cena/Rock? Wyglądało to komicznie i zarazem żałośnie. Takie momenty zachowuje się na coś większego. Powrót Ceny na plus. Cieszę się, że się wykurował. Brakowało mi tam Ortona. Byłoby jeszcze ciekawiej.

Reings/Triple H - Gala się tak przedłużyła, że podczas trwania tej walki zbierałem się powoli do pracy. Szałów jednak tam nie stworzyli i z atrakcji rozwalili barierkę, stolik i posadzili Ritę z Power Rangers koło ringu. :lol Technicznie nie było źle, ale wynik znany był od dawna z góry i ogółem nie porwali. Wynik oczywisty i nie grzeje mnie to, ani cieszy. Chociaż hejcił jakoś strasznie nie będę. Czekam jak to rozwiążą. Od Survivor Series było wiadomo co czeka Romka na początku kwietnia. Teraz wielka niewiadoma i mają szansę rozwinąć go jakoś dalej. Wejściówka Triple H mogła być lepsza, chociaż pomysł oryginalny.

WMki ostatnio mają zbliżony poziom. Taka wielogodzinna opera mydlana. Zabrakło czegoś takiego, jak mega cash in Rollinsa rok temu, ale ogólnie oglądało mi się przyjemnie. Szkoda, że AJ przegrał swój debiut, ale i tak fajnie było go zobaczyć w takim formacie. Liczę na to, że za rok również się pojawi.


  • Posty:  73
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.02.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ale ta WMka byla slaba, szok. Cieszylem sie na nowy pas kobiet a tu okazalo sie ze jest nie wiele lepszy niz ten poprzedni :8 Wogle czemu Flair to wygrala? Bylem pewny wygranej Sashy.

Tak samo dziwne i nie zrozumiale wygrane Y2J'a i Rydera z ktorym spoznili sie jakies 2 lata.

Battle Royal co-main eventem :applau

W miare fajne segmenty z SCSA, HBK i Foleym tak samo Rock i Jasiu ale ta akcja z miotaczem ognia i podpalanie troche tandetna.

Walka Shane'a z Takerem strasznie slaba i tylko skok z klatki zostanie w pamieci, Taker jakby zero zaangazowanie w walke, gdyby takich dwoch Takerow walczylo to mielibysmy klasyk pokroju Heroes of Wrestling, 2 dziadkow by sie obijalo o siebie. Wynik tez bez sensu bo ciekawe jak teraz pociagna ten storyline :thinking:

Main event nudny, zakonczyli tak jak myslalem buczeniem na Romana. Brakowalo jakiegos niespodziewanego zakonczenia.

Ogolnie dalbym walke w klatce na main event i jakos ja inaczej zakonczyl moze jakas interwencja na pomoc Shanowi np Jasia. Bardzo slaba gala, nawet nie czekam na dzisiejsze RAW a na to zawsze czekam najbardziej a co oni ciekawego pokaza? Albo jakis debiut czy powrot a tak to Raw jak po kazdym innym PPV.

Jeszcze dodam ze DDP to ma swag, walczyl w jeansach od True Religion po 350 euro za pare :t_up:

fan1905.png

  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Zack Ryder def Reszta i nowy Intercontinental Champion - Bardzo dobra walka. Świetne akcje, pochwalić tutaj muszę szczególnie trójkę zawodników - Owensa, bo Frog Splash był totalny, Zayna - Springboard Plancha i DDT między linami to akcje zawsze mile widziane, oraz Sin Carę, za tę akcję ze Stardustem. Pozostali nie odstawali. Zwycięstwo Zacka? To jakieś odświeżenie, chociaż nie sądzę, żeby dali mu wygrać 1-1 z Owensem w rewanżu. Ode mnie ****

Chris Jericho def AJ Styles - Miałem nadzieję, ze tak się stanie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że to AJ zwycięży, ale Jericho zasłużył po tylu latach w tej organizacji, podkładaniu się Fandango na, którego nie było planu, w końcu dostał po latach to co mu się należało - zwycięstwo z renomowanym rywalem na NAJWIĘKSZEJ ZE SCEN. Walka to pokaz techniki, tempo nie było ogromne, ale to był ostatni moment by ta dwójka stworzyła klasyk. I wiecie co? Udało się. ****

LON def New Day - Tak myślałem, że do tego dojdzie, trzeba przedłużyć ten feud. Sama walka w porządku, chociaż nie wiem czy wznieśli się na wyżyny swoich możliwości. Może właśnie takie są ich możliwości. Ode mnie za dziś ***

Brock Lesnar def Dean Ambrose - Oj zawiodłem sie na tej walce. Może nie tyle na poziomie, co na ilości wykorzystanych przedmiotów w tym pojedynku. Kijki do kendo i krzesełka, nic poza tym. Poszczuli nas Foley z Deanem tym drutem kolczastym, i niestety nic z tego nie wyszło, bo to, że nie będzie piły to można było się spodziewać. Ode mnie *** i 1/4*

Charlotte def Sasha Banks & Becky Lynch - Znakomity pojedynek. Panie pokazywały tutaj akcje najwyższych lotów, a ten Moonsoult z narożnika w wykonaniu Charlotte utwierdził mnie w przekonaniu, że opinie o tym, iż jest drewnem są wyssane z palca. Kilka naprawdę znakomitych akcji, dwa małe botche od Banks, najpierw przy tym Sunset Flipie, a potem gdy wykonując Suicide Dive zahaczyła się o liny, jednak już w locie zmieniła akcję w Flip Dive, co jest nieprawdpododobne i słowa uznania. Ode mnie *** i 3/4*

Undertaker def Shane McMahon - No cóż. Walkę ciężko ocenić. Sam poziom ringowy nie był zbyt wysoki. Shane nie jest wrestlerem, a Taker ma 800 lat. Walkę od początku prowadził Taker, co oczywiście wpłynęło na jej tempo. Shane wykonał skok ze szczytu klatki. Nie myślałem, że do tego dopuszczą. Naprawdę. Sam Taker był pod wrażeniem :D. Za emocje ta walka ma ogromny plus. Tylko dajcie Takerowi kogoś ruchliwego na następną WM, kogoś kto może prowadzić walkę, bo było wiadomo, że Shane tego nie zrobi, a sam Taker już nie daje rady. A, i pogadanki w ringu między Takerem a Shanem to słyszał nawet 98 rząd :). Aha - i brawa dla Takera, za przyjęcie Coast to Coast. Widział, że Shane nie doleci do jego twarzy, więc przesunął kosz na swój tułów i cała akcja wyszła świetnie! Za całokształt ***

Baron Corbin win ATGBT - Kuźwa, ale w tym WWE mają zryte cabany. Nie dość, że zapomniani emeryci zostali tutaj wrzuceni, bo o Tatance i DDP to nawet ich rodzina nie pamięta, to na dokładkę zaserwowali...koszykarza....koszykarz na największej ze scen. Mało? To na dokładnę kłoda wygrała. Jak ja mam to ocenić? 0/*****. Tak.

Segment Rocka i jego walka z Rowanem? FATALNA. Co to własciwie było? Znacząco obniżyło poziom tej WM. John Cena Is Back! Who Cares?

Roman Reigns def Triple H. Roman nowym mistrzem. A więc stało się. Walka była przeciętna. Powiedziałbym wręcz, że mocno przeciętna. Ciężko jest mi oceniać przez pryzmat samego wyniku, bo Roman na ten pas niestety nie zasługuje. Hunter pokazywał w ringu na tyle dużo, że mógł przetrzymać. Może wróci Seth...chciałbym tego, byle Cena nie startował po złoto. Hunter prowadził walkę, ale nie wpłynęło to na jej poziom. Ode mnie ** i 3/4*

Podsumowując - Niestety. WrestleMania 32 nie dorosła do pięt swojej poprzedniczce. Z PPV od NXT to nawet tego nie chcę porównywać, bo aż wstyd. Fatalny segment Rocka, tragiczny BR, przeciętny poziom ringowy Walki Wieczoru, Taker - Shane oraz Brock - Dean. Divy, opener - to było bardzo fajne, ale nie uniosło całego match cardu. Ode mnie ***.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Zaczęło się naprawdę fajnie. Ladder match sprawdził się w openerze rok temu, więc dlaczego ucinać kurze złote jaja? Na szczęście WWE czasami wykazuje trochę mądrości i ponownie otworzyli gale tym pojedynkiem. Ogólnie rzecz biorąc powinni z tego zrobić pewną tradycję, rok w rok otwierać Manię wieloosobówką z drabinami o jeden z mid-carderowych pasów. Może na przemian, może na oko w zależności czy mistrz ma jakiś porządny feud w planach(np. w tym roku mogliby zrobić solo Owens/Zayn o pas IC, a pas US wrzucić do drabin). Tak czy inaczej świetny pomysł, naprawdę fajna walka i... Ryder wychodzi z pasem? k***a co? Facet który do tv wrócił dwa tygodnie temu w ramach śmieszkowatego segmentu, facet który nie miał porządnego programu o jakiś 5 lat nagle wychodzi z pasem? Ogólnie rzecz biorąc byłem dosyć pewny że pas zostanie przy parze Kev/Sami, a dokładniej ex-Generico z racji tego że jest fejsem i czemu by nie otworzyć gali czymś pozytywnym dla fanów? Chociaż słuchając publiki to i Owens mógłby spokojnie obronić. Postawili na Rydera. Ciekaw jestem ile to potrwa. Fajna walka i zakończenie które kompletnie ograbiło mnie z radości i klimatu zbudowanego w ringu.

Nie jarałem się programem Jericho/Styles bo jak na moje to zrobili co mieli zrobić na Fastlane i mogli to zostawić w tym miejscu, więc oglądałem trochę z boku, gdzieś tam przeglądając neta, czy gadając przez telefon. Całkiem solidna walka, aczkolwiek wciąż byłem trochę przybity wynikiem poprzedniego starcia, więc ciężko o jakieś większe emocje i chyba dobrze bo po raz kolejny WWE zaszokowało mnie wynikiem. Z jakiegoś powodu Chris Jericho który od dobrych 5 lat jobbuje absolutnie wszystkim, nawet Fandango(tak Fandango, tym od tańca i tururururur) teraz z jakiegoś powodu wygrywa z AJ'em. lulz. Chyba sprawdzają się te wszystkie plotki że Vince bardziej ceni swoje gówno niż cudze fiołki. Trzeba było uwalić Stinga bo wojna z WCW 20 lat temu, trzeba uwalić Stylesa bo wykluł się w Kurniku a to gorsze niż in-vitro.

Właśnie po tych dwóch walkach, a właściwie ich zakończeniach - bo w ringu w sumie było nieźle - zaskoczyła moja depresja widza wrestlingu i uświadomiłem sobie że prawdopodobnie większość walk rozczaruje mnie w samej końcówce. Spoiler alert - miałem rację.

Typując walki zagapiłem się i wydawało mi się że ND będzie bronić swoich pasów. Skoro jednak to był jakiś dziwny non-tilte(bo powody) to można było przewidzieć zwycięstwo ligi jobberów. Nie rozumiem zbytnio po co emeryci, chyba tylko dlatego że Shawn chciał się pochwalić sylwetką, a Mick i Steve byli pod ręką.

Dean zapomniał swojego wózeczka który przytargał na Raw. Brock wygrał. Bez historii.

Naprawdę fajna walka kobitek. Nie był może to poziom rodem z ich najlepszych starć z NXT, ale to zdecydowany krok do przodu. Nie jestem pewny, ale mogła to być walka gali, na chwilę obecną trochę bardziej skłaniam się do walki z drabinami, ale tutaj mieliśmy trochę więcej rasslingu w rasslingu, a nie tylko serię spotów, no i nie było Zacka Rydera. Przynajmniej nie w takiej skali. Zwycięstwo Flairówny było dla mnie... zaskoczeniem? Na pewno mniejszym po niż Jericho i Zack i nie odczułem tego tak bardzo, ale tak czy inaczej dziwię się kreatywnym. Charlotte dostała swoje 5 minut i wydaje się że zrobiła z tym co mogła, nie widzę jakoś możliwości rozwinięcia jej postaci z tym starym oblechem biegającym przy ringu. Jedyne wytłumaczenie to po prostu takie ostatnie poklepanie po plecach obecnej mistrzyni i pozwolenie jej na bycie "pierwszą" mistrzynią kobiet. Wciąż liczę na zmianę championki na dzisiejszym Raw.

Co do samego designu pasa - nie jest to coś czego się spodziewałem, niedługo każde mistrzostwo będzie wyglądało tak samo tylko kolorek obramowania zmienią, ale jest to jakiś krok w przód w porównaniu do tego beltu z zestawu "my little pony".

Shane jest szalony. Rok temu ludzie podniecali się że Seth i Dean podczas swojego Hiacu zlecieli na stół tam z 1/3 wysokości klatki i jaki to nie był hardcore. Ten psychopata skoczył z klatki. Okej, tam mi Luxier pierdoli że pod stołem była poduszka powietrzna. Who carez? Facet skoczył z klatki! Na stół! Facet, nie wrestler! Po 7 letniej przerwie od biznesu! Mając 46 lat! NA STÓŁ! Z KLATKI!

28dd746e6bd4.gif

81a1ac2403d1.gif

DAMN.

Ponownie szkoda wyniku. Wygrana Takera to utrzymanie status quo. Nic się nie zmieniło, gdyby nie Shane i jego brak racjonalnego myślenia połączony z czystym szaleństwem zapomniałbym o tym jutro.

Wow. Jobber Battle Royal w głównej karcie. Tak wysoko. Nawet nie zatrzymałem przewijania, za dużo smutku na jedną galę. Mignął mi gdzieś tam DDP, podobnież był Tatanka, pojawił się Shaq(lol), wygrał Banan Corba. Gratulacje, koszulkę z wwe shopu i zdjęcie Vinca z autografem prześlemy pocztą. Baron dołącza do takich tuz jak Cesaro(jobber mid-carderowy) oraz Big Show(super-jobber bez podziału na kasty). Pominąłem kogoś? Ten kabaret urządzony dla tych wszystkich na których nie ma pomysłu, ale którzy chcą być na Manii odbył się więcej niż 2 razy? Nie? Ok. Tak? Więcej grzechów nie pamiętam.

Mówiąc o tych na których nie ma pomysłu - Wyatt Family. Myślałem że nie upadną niżej niż to jobberskie battle royal, ale okazało się że są za słabi i na to. Tak więc posłużyli za mięso armatnie dla Rocka i powracającego Janka. Rowan zalicza swój debiut na Manii podkładając się w 6 sekund. Chyba będą z niego ludzie, Hunter też się swego czasu podłożył bodajże w minutę przy okazji swojej pierwszej WM.

Jeśli 100 tysięcy buczących fanów nie zmieni podejścia Vinca do Romana to nic tego nie zrobi. Wiało kapciem, brakowało emocji, porażka Shane'a pogrzebała jakiekolwiek szansę Huntera na wyjście ze złotem. Highlight to wygląda Stephki. Damn. Would. Wood. Hehe.

Ogólnie rzecz biorąc dziwna Wrestlemania. Był świetny pojedynek kobiet(po przemyśleniu FOTN), był bardzo dobry opener, były niezłe Styles/Jericho, Shane/Taker, ale co z tego skoro każdą dobrą walkę rujnowali dziwnym/złym wynikiem? Szkoda że zabrakło im trochę jaj i nie postanowili z jednej strony podłożyć Takera i odebrać władzę autorytetom i przy okazji pozwolić Hunterowi zatrzymać złoto jeszcze chwilę otwierając przy tym ostatni rozdział Shane vs. Familia. Zamiast tego pół gali zabookowali w ch***j bezpiecznie po najniższej linii oporu, a drugie pół zapchali wynikami wyciągniętymi z kapelusza.

Jednym gifem

tumblr_o421flL96a1trjhi0o1_500.gif


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

5851484.gif

A więc Wrestlemania...na górze poglądowy gif mojej miny w trakcie seansu.

Na wstępie, dla tych max 2 osób, które są na tyle życiowymi przegrywami, że zachce im się czytać mój post ;) - tak, będzie chaotycznie.

Seans rozpocząłem od ladder matchu o pas IC. Podejrzewałem, że będzie to głównie spot festiwal. Nie zawiodłem się. Chłopaki mieli pokazać efektowne skoki i bumpy i tak też było. Na duży plus booker, który wymazał ze scenariusza walki to sztuczne, ślamazarne, ślimaczne wchodzenie na drabinę jakby zawodnik właśnie poczuł nadchodzący stolec i nie wiedział czy kontynuować wspinaczkę, czy jednak skoczyć na szybkie posiedzenie. Tempo w jakim chłopaki skakali na drabinę było zdecydowanie najbardziej akceptowalne od lat. Walka mogła się podobać. Obstawiłem Zyan'a - chociaż podobnie jak Karol, stwierdzam, że kierując się reakcją publiki - spokojnie z paskiem mógł do domu zabrać się Owens. Zack Ryder ? :lol W sumie czemu nie! Vince'owi ten pas koło ch***ja lata, a chłopak zasłużył sobie samym faktem, że dał się fedce szmacić tak długo. Btw. Każda WM powinna mieć taki 'emotional moment' - na tej WM - był to Zack Ryder wygrywający IC.

AJ Styles vs. Jericho ?

Po raz kolejny zgadzam się, że ogarnęli się na Fastlane i to zestawienie nie powinno znaleźć się w karcie. Match był dobry, chociaż na moje oko tamten match wykręcili jednak lepszy. Oglądało się przyjemnie, ale bez szaleństw. No i jak obstawiłem AJ'a - tak do końca byłem pewny, że on to wygra. Jericho zwycięzcą ? Facet, który jobbował Fangadildo?

Trzeba było uwalić Stinga bo wojna z WCW 20 lat temu, trzeba uwalić Stylesa bo wykluł się w Kurniku
- nie znajduję lepszego komentarza. Podpiszę się pod istniejącym.

Czy coś jeszcze do tego starcia ? Musze przyznać, że Jericho jest w całkiem dobrej formie i formuła, w której promuje on przyszłe gwiazdy jest akceptowalna w 100%. Formuła, gdzie Chris na końcu wygrywa - mocno średnio. Starcia - tak, zwieńczenie feudu - nie.

Ambrose vs. Lesnar ?

Genialnie spieprzony booking. A sprawa była prosta jak Keira Knightley. Brock miał dominować, Ambrose się odgryzać - finalnie konkluzja miała być taka, że bestia wygrywa, ale Ambrose jest ogólnie niezniszczalny, niezrównoważony, a sama walka promuje go w kosmos. Zamiast tego, Ambrose nie pokazał nic, zaś starcie poważnie obnażyło jak płytka jest obecna postać Brock'a. Czy facet ma w kontrakcie podpunkt z klauzulą na max 2 ruchy w ringu plus kolano ?! Na to wygląda. Oglądałem filmiki z jego treningów plus ten suplex z narożnika - facet jest jak na swój gabaryt szybki i zwinny. Do Ambrose'a zerwał się jak cygan po zasiłek. Dlaczego nie możemy tego pokazać szerzej? Przecież to warto pokazać. Zamiast nastego suplex'a i potężnym odpoczynkiem. Ciekaw jestem na jakiej bombie jest Brock, że leje się z niego po 5 minutach walki.

PS> drodzy bookerzy. Ostatnio Dudley polał stół benzyną, po czym go nie podpalił. Darujcie sobie te początki spotów, których i tak nie realizujecie. To wkurwia.

Womens title ? Snoop Dog ? Charlotte w szlafroku ojca jak za dawnych lat ? Sasha w świeżo malowanych włosach ? Becky też świeża farba ?

No, to w sumie tyle. Reszty nie pamiętam, nie chcę, ignoruję. Laski do kisielu, bra & panties czy eXtreme expose. deot.

Baron Carbon wygrywający battle royal dla low cardu ?

W sumie w momencie jak zoabczyłem, że do ringu wchodzą tuzy pokroju DDP czy Shaq'a - przewinąłem do końca. Takimi manewrami skutecznie odstrasza się mnie jako fana. Zwycięzca pokazuje, że dziadek Vince wciąż mocno trzyma za sznurki i promuje "tych większych" (no chyba, że jesteś Wyatt'em).

Aaa...no tak, prawda - jeszcze gdzieś tam pod drodze Nowy Dzień podejmował Ligę uzbieraną na kolanie. Rusex - spoko długie włosy. Przewinąłem, zobaczyłem HBK'a, cofnąłem. Zobaczyłem segment. Uznałem za zbędny, za sztucznie upchanie 3 znanych facjat do jednej scenki. Jedyne co z tego fragmentu odnotowałem:

* Szacunek dla Shawn'a za sylwetkę. Trzyma się chłopina

* Foley ledwo się porusza. Facet jest odważny, że jeszcze wchodzi do ringu.

* Barret chce odejść? > Mister Socko !!

* Stone Cold się zapuścił. Facet nie dość, że utył, zapuścił bęben, to jeszcze zbtochował 2 z 3 stunnerów jeśli dobrze policzyłem.

* Michaels totalnie zmarnowany w tym segmencie

* Niepotrzebny zupełnie Foley

* Dobrze, że SCSA wystąpił tylko w segmencie. Walka byłaby opłakanym widowiskiem.

Myślałem że nie upadną niżej niż to jobberskie battle royal, ale okazało się że są za słabi i na to.

Jedyne co chciałem dopisać to fakt, że można było zrobić mocarne Battle Royal. Dać zdominować wszystkich Strowmanowi i uczynić z tego pierwszego zawodnika, który na tej maskaradzie jobberów skorzysta. Zamiast tego, cała rodzinka gładko posmarowała się przyprawami jako podwieczorek dla Janka i Rock'a.


Wyjaśnijcie mi coś kutFa, bo ja chyba nie ogarniam.

Więc Janek wraca na WM. W kwestii sylwetki wygląda jakby wcale nie miał kontuzji. W ringu wykonuje swój finisher na Rowanie, który waży 140 kilogramów w tym 10 kg broda....

....a do klatki z Taker'em nadal wpuścili Shane'a ?

what-not-to-say-to-short-girls-3.gif

Skoro już przy tej walce jesteśmy. Od początku walki czekałem co odjebie młody McMahon. Całe starcie rozpisane pod jeden skok. Facet nie jest do końca poważny. Wyraźnie słyszalne chanty publiki "Please, don't jump!" mówią same za siebie. Walka o nic....bez historii....bez sensu i zdecydowania nie warta, by żonaty i dzieciaty facet, aż tak ryzykował. Do teraz nikt nie wyjaśnił nam o co właściwie chodziło w tym story.

No i teraz to, o czym pisałem powyżej. Na początku tego feudu, byłem przekonany, że wszystko prowadzi do podmiany Shane'a na John'a. W sytuacji, w której John nie byłby zdolny do walki, mógłby tu wskoczyć jakikolwiek inny, ale Wrestler! W momencie, gdy Janek rozdaje finishery i wygląda po kontuzji lepiej niż niektórzy po latach treningu - nie rozumiem, jak można było uprzeć się przy postaci Shane'a. Jak można było dla ratowania walki skazanej na porażkę - rozpisać swojego syna, ojca swoich wnuków - w soku z klatki.

Po pierwsze walka od samego początku ciężka do strawienia bardziej niż tygodniowy bigos. Jak ja mam niby uwierzyć, że facet, który od 25 lat demolował w ringu 200-kilowe potwory, kończył kariery i ciskał piorunami, pluje śliną gdy w holdzie trzyma go 46-letni biznesman. To za cholerę nie jest do kupienia i osoba, która to rozpisała powinna zostać zwolniona.

Po drugie, panowie styliści, bronzer to jest na zawody kulturystyczne, nie dla wrestlerów w średnim wieku. W pewnej chwili myślałem, że to jakiś contest, kto jest bardziej wysmarowany samoopalaczem.

Po trzecie, walka powinna wyglądać tak jak w przypadku Ambroza i Lesnara. Jeden dominuje, drugi próbuje wszystkich sił. Oni w pewnym momencie usiłowali sprzedać mi, że Shane'a walczy z Grabarzem jak równy z równym, a nawet sprawia mu trudności. Geez...dali mu wykopać last ride'a.

Po czwarte - szacunek dla Taker'a, który swoją aktualną formą udowadnia, że do budowania masy nie siadł dupą na igłę. A przynajmniej ten bebzunek daje ku temu podstawy. ;) Co nie zmienia faktu, że mógłby nam darować tego widoku, póki nie zacznie rzeźbić :roll:

Kilka uwag w punktach, gdyż nie chce mi się rozwodzić na ich temat:

1) Właśnie przypomniałem sobie, że tam jeszcze jakieś laski po drodze tańczyły. Super. W końcu gala była tak krótka, że trzeba było czymś wypełnić.

2) Promo Rock'a to rozpisywał jakiś geniusz. Podpisuję się pod stwierdzeniem, że promo było po to, żeby było. Rock był po to żeby być. Płonący napis płonął, żeby płonąc. Hajs się prawdopodobnie nie zgodził.

3) Snoop Dog z pół playback'u niczym zespół Weekend w piosence Ona Tańczy Dla Mnie - remiza Łomianki Kolonia II.

4) Szeroko zapowiadana interwencja kogokolwiek w match Taker vs Shane - a po co ? To DDP w battle royal nie wystarcza ?

5) Szeroko zapowiadana interwencja Golderga gdziekolwiek - w sumie po co ?

6) Zakładam, że w Jobber Battle Royal miał swoje 5 minut pierwotnie Tytus O'Neil - ale z powodu jego zawieszenia, jego miejsce zajął ShaQ. No kutfa Vince - wybornie! I jego i drugie O'Neil - i jedno i drugie czarne! Genialny ruch panie chairman, genialny :applause:

7) Reigns wygrywa, Vince triumfuje, main event przewinięty.

oW1HpaB.jpg

2mhsnz6.jpg

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Facet nie jest do końca poważny. Wyraźnie słyszalne chanty publiki "Please, don't jump!" mówią same za siebie.

Nie wiem czy mówimy o tym samym momencie, ale wydaje mi się że gdy już Shane był na szczycie na chwilę wyraźniej przebiło się tylko "please don't die" co trochę zmienia kontekst. Osobiście jaram się tym na maksa i pewno zostanie mi tak na tydzień, a O'Mac po raz kolejny udowodnił że jest najlepszym non-wrestlerem jaki kiedykolwiek postawił nogę w ringu. Szacun za poświęcenie, bo wątpię by był to pomysł kogoś innego niż samego Shane'a - Austin w jakimś wywiadzie czy podcascie wspomniał kiedyś że młody McMahon jest po prostu "adrenaline junkie" i stąd te wszystkie szalone spoty.

Jak można było dla ratowania walki skazanej na porażkę - rozpisać swojego syna, ojca swoich wnuków - w soku z klatki.

Cytując internety

"Shane - Dad I'll jump if you don't assign me as GM"

Vince - "... Do a back flip "

6) Zakładam, że w Jobber Battle Royal miał swoje 5 minut pierwotnie Tytus O'Neil - ale z powodu jego zawieszenia, jego miejsce zajął ShaQ. No kutfa Vince - wybornie! I jego i drugie O'Neil - i jedno i drugie czarne! Genialny ruch panie chairman, genialny :applause:

True story - Po walce Andrzeja włączyłem przewijanie, patrzę jobber battle royal i nagle po tych Henrykach i Showach widzę że idzie jakiś murzyn to wcisnąłem play, usłyszałem jakieś bansy to w pierwszej chwili rzeczywiście pomyślałem że to powrót Tytusa :D


  • Posty:  201
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.06.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Odkąd przed kilkoma laty pożegnałem się z regularnym oglądaniem wrestlingu, zawsze staram się powrócić na tą jedną wyjątkową noc – WrestleManię. W tym roku, w natłoku przygotowań do zbliżającej się matury, powróciłem do federacji Vince’a z większą ochotą niż zwykle (jako oderwanie się od liczenia delt i omawiania "Pana Tadeusza"). Co prawda przypomniałem sobie o niej dzięki Twitterowi (a w zasadzie osobom, których obserwuję) i dopiero kilka godzin przed rozpoczęciem najważniejszej gali roku nadrobiłem zaległości związane z moją przerwą.

To tytułem wstępu. Ale przed rozpoczęciem opisywania każdego z pojedynków chciałbym zaznaczyć, że zrobiłem jedno wielkie „WOW!”, gdy ujrzałem gotowy stadion na WM. Robi wrażenie, a gdy zebrało się już sporo ludzi to wyglądało to naprawdę mega.

Ladder Match

Lepszego początku gali nie można było wymyślić. Choć nie była to walka o walizkę to dobrze się ją oglądało. Szczególnie zaimponował mi Sami Zayn, który robił co mógł, aby zwrócić swoją uwagę zarządowi. Liczyłem po cichu, że to on będzie zwycięzcą, ale widocznie WWE pragnęło zaskoczyć nas już od samego początku. Było kilka fajnych spotów, obyło się (chyba) bez botchu Sin Cary. Co do Rydera to przed rozpoczęciem gali zastanawiałem się, jaki jest sens dawania go do tej walki, gdyż pewnie nie odegra żadnej ważnej roli. A tu proszę. Podsumowując cały pojedynek to trudno było odciągnąć ślepia od monitora – ciągle się coś działo, a o to chodzi w Ladder Matchu.

AJ Styles vs Chris Jericho

Tak naprawdę to myślałem, że po pierwszej walce będzie coraz gorzej i w rezultacie zasnę już przy pierwszej nadarzającej się okazji. Nic z tego. Jak tylko pokazali intro walki to ożywiłem się jeszcze bardziej. Jak można było przewidzieć, wrestlerzy zostawili w ringu sto procent tego, co mieli. Przed galą porównywałem tę walkę do pojedynku Punka z Jericho sprzed kilku lat na WM i generalnie nie zawiodłem się. W ringu było wszystko – nearfalle, kontry, finishery i co najważniejsze chemia między wrestlerami. Nie oglądałem poprzednich walk Y2J z AJ, lecz zdarzyło mi się przeczytać sporo negatywnych komentarzy odnośnie czwartej lub piątej ich walki, ale dla mnie było spoko. Oby więcej takich pojedynków na tej gali, choć po jego zakończeniu odniosłem wrażenie, że ta walka powinna znaleźć się znacznie wyżej w karcie.

The New Day vs League of Nations

Szczerze mówiąc to niezbyt interesowała mnie ta rywalizacja. No może oprócz spojrzenia, jak sobie radzi League of Nations. Pojedynek szybko minął szczególnie, gdy miałem do roboty inne zajęcia ze szkołą związane. Potem pojawienie się legend, którzy w jedną osobę mniej bez problemów poradziły sobie z LoN. Wydało mi się to trochę dziwne, tak samo jak taniec Austina. Cieszy dobra forma Michaelsa, który niejeden dobry pojedynek jeszcze by wykręcił w WWE.

Dean Ambrose vs Brock Lesnar

Wygrana Deana nie wchodziła w grę. Młody przetestowałby cierpliwość Brocka i nic więcej. Booking mógłby być lepszy, gdyż niestety brakowało mi czegoś w tej walce. A może po prostu podczas oglądania tego starcia przypomniała mi się walka Lesnara z Ceną z Extreme Rules. Wydaje mi się, że walka skończyła się ciut zbyt wcześnie, gdy zawodnicy dopiero co mieli się rozkręcić. Czy Dean tak bardzo zyskał na tym pojedynku? I don’t know, wy oceńcie.

Charlotte vs Becky Lynch vs Sasha Banks

Mając na uwadze to, co działo się z divami w tamtym roku nastawiałem się na tę walkę jak na starcie New Day v League of Nations. Coś tam popatrzę, ale generalnie porobię coś pożytecznego ze szkoły. A tu niespodzianka, bo zupełnie zapomniałem o tym co miałem robić i oglądałem divy. I to z wielką przyjemnością. Do tego super wyglądający pas kobiet. Wow.

Hell in a Cell

Walka, na którą czekałem najbardziej, a to ze względu na mój sentyment do Undertakera. W Kickoffie te starcie było niemalże na każdym kroku zapowiadane, więc pomyślałem o ewentualnym przeniesieniu go w walkę wieczoru. Niestety (albo stety) nie, co po części zapowiadało, że (spektakularnych zapowiadanych w newsach) powrotów nie będzie. Nie nastawiałem się na oszałamiający poziom ringowy pojedynku, moim zdaniem Taker powinien skończyć karierę dawno temu i już siedzieć na wygodnym krzesełku z pierścieniem Hall of Fame na palcu. Ale okej… Nie sądziłem, że Shane sprawi tyle kłopotów, a spot ze skokiem wywarł na mnie ogromne wrażenie. McMahon wraca do ringu (w którym notabene wystąpił tylko kilka razy) i decyduje się na taką akcję. Brawo. Czy zwycięstwo ostatecznie przekreśla sprawę władzy nad Raw? Pewnie tego dowiemy się dziś w nocy.

Andre the Giant Memorial Battle Royal

I tu już zasnąłem. Nie obejrzałem tej walki nawet w południe. Nie miałem na to ochoty. Nawet nie wiem kto to Baron Corbin. Powinienem?

The Rock

Tak nie ma tego The Rocka i nie ma. Pewnie pojawi się w Main Evencie. Aha, nie. Sześć sekund to ma się rozumieć rekord najszybszego pojedynku na WrestleManii? Szkoda rodzinki, ale w sumie nie mam pojęcia co się z nią dzieje. Podobno Bray miał walczyć z Lesnarem na tejże gali. Hehe, to się nazywa obrócić plan o 360 stopni. Chociaż i tak nie oglądam regularnie WWE to ucieszyłem się z powrotu Ceny. Nie wiem czy już na stałe, ale odkąd zacząłem cenić Jaśka to chętnie go również oglądam. Czy na niego buczą czy nie. Razem poskładali rodzinkę. Fajnie.

Triple H vs Roman Reigns

Dzięki Ci Panie, że nie musiałem tego oglądać nad ranem. Zdecydowanie zapamiętam sobie wejściówkę Triple H’a… i tyle. Walka była słaba i nie oszukujmy się – wszyscy spodziewali się, że taka będzie. Od początku do końca liczyłem, że jednak „Król Królów” wygra. Na marne. Roman wygrał, ale z tego co czytałem to Vince zmanipulował reakcje publiczności. Hm, nie wiem co o tym myśleć. Czego nie robi się dla biznesu, prawda?

Zdałem sobie właśnie sprawę, że chętniej zobaczyłbym słabą walkę Takera z Shanem okraszoną lotem tego drugiego z klatki niż słabą walkę o główny pas federacji. Hm, pewnie jestem nieliczny, bo w końcu pas to pas.

WrestleMania nie była najwyższych lotów, ale nie narzekam. Przez większość czasu nie nudziłem się (poza dwiema walkami). Zdarzały się gorsze gale (podobno najważniejsze w roku). Niewątpliwie, WWE (gorzej lub lepiej) poradziło sobie z licznymi kontuzjami i za kilka lat chętnie wrócę do 32-giej edycji WrestleManii.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Noah Leatherland Druga połowa drabinki turnieju STARDOM Cinderella Tournament rozegrała walki pierwszej rundy w Aichi. Podczas gdy pierwszy dzień przyniósł kilka remisów, ten drugi zakończył się jasnymi rozstrzygnięciami w każdym starciu. Siostry Inaba obie odniosły sukces w swoich meczach pierwszej rundy. Tomoka Inaba pokonała Anne Kanaya w pierwszym starciu, a Azusa Inaba zwyciężyła nad Lady C w drugim. Saya Iida zmierzyła się z Kiyoka Kotatsu. Mimo solidnych strike'ów Kotatsu, potęż
    • KyRenLo
      Oglądajcie NXT Vengeance Day: Karta: Ja ostatnio nie śledzę tego, co się dzieje w NXT, ale galę Vengeance Day wiadomo, że będzie trzeba obejrzeć w całości. Aż trzy walki kobiet co zawsze jest plusem samym w sobie. Blake i Tatum do boju Miłej gali dla oglądających. 
    • KyRenLo
      Czyli znane już są oba Main Eventy. Cody vs. Randy i Punk vs. Roman: Szkoda Drew, bo jako mistrz mi się podobał i bardzo chciałem, żeby na WM wyszedł z pasem, ale WWE to WWE i zrobiło to, co uznało za bardziej stosowne.  Wreszcie Panowie zawalczą o ten tytuł:
    • Attitude
      Nazwa gali: WWE Friday Night SmackDown #1385 Data: 06.03.2026 Federacja: World Wrestling Entertainment Typ: TV-Show Lokalizacja: Portland, Oregon, USA Arena: Moda Center Format: Live Platforma: USA Network Komentarz: Joe Tessitore & Wade Barrett Karta: Wyniki: Powiązane tematy: World Wrestling Entertainment - dyskusje ogólne WWE SmackDown! - dyskusje, spoilery, wrażenia WWE RAW - dyskusje, spoilery, wraż
    • Attitude
      Nazwa gali: CMLL La Noche de la Amazonas Data: 06.03.2026 Federacja: Consejo Mundial De Lucha Libre Typ: Online Stream Lokalizacja: Mexico City, Distrito Federal, Meksyk Arena: Arena Mexico Format: Live Platforma: YouTube.com Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Lucha Libre - dyskusje ogólne
×
×
  • Dodaj nową pozycję...