Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE Survivor Series 2015 - Oficjalna Dyskusja


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Myers, ty od razu nasuwasz program na WM...

Zdaję sobie z tego sprawę, że Rollins wypadł na długo, dlatego też nie sprecyzowałem konkretnej daty (czyt. konkretnej Manii). Może to być równie Mania 33.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

  • Odpowiedzi 33
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Myers

    8

  • DonCarlos

    6

  • LoboTaker

    6

  • IIL

    3

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  806
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  30.03.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Chcesz czekać z takim programem aż 2 lata? Życzę powodzenia

Ja już ocipiewam, jak przenoszą mój dream match już drugi rok...

75137960457081728a67d7.jpg


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak dla mnie opcja z Sheamus wychodzącym na raw i dostającym pas od tak jest jak najbardziej na plus. Przede wszystkim dlatego, że tym sposobem run rudego z pasem najprawdopodobniej zakończy się po maksymalnie 2 miesiącach. Z tym że ja bym to widział albo turniej albo Rudy dostaje pas. Bo jeżeli już będziemy mieli mistrza to turniej o pretendenta jest zbędny jako że sie odbył dwa tygodnie temu i pełnoprawnym pretendentem jest wciąż Romek. Tak więc o ilę wręczą pas Rudemu na raw na SS dostaniemy po prostu Roman vs Rudy gdzie Shemus ucieknie albo przegra przez DQ żeby pas stracić na TLC. I jak dla mnie opcja nie najgorsza z tych realnych bo o pasie dla Owensa czy Cesaro mam nadzieje że nikt się nie będzie rozwodził.

A jeżeli jednak by się zdecydowali na turniej po prostu nie widzę opcji innego finału niż Roman vs Ambrose. Każdy inny przeciwnik dla Romka w finale (bo chyba co do jego obecności tam nikt nie ma wątpliwości) po prostu nie ma racji bytu. Jasen, mogą tam wpuścić jakiegoś Ryback'a, Big Showa Barrett'a czy nawet Owensa ale każdy z tych opcji jest formalnością. Ewentualnie Wyatt mógłby być brany poważniej pod uwagę ale on będzie zajęty Takerem. Finał Roman vs Ambrose nie tylko jest najlepszą możliwą opcją ale ogólnie jest super pomysłem, byłyby tam emocje. No i jeżeli Seth ma wrócić jako face a innej opcji nie widzę to Ambrose lub Roman muszą się przeturnować no i oczywiście z wiadomych względów będzie to byc Ambrose. Zgadzam się też w pełni z wizją Myersa że kolejny heelowy mistrz zastąpi Rollinsa w roli pupilka Authority które z czasem będzie coraz bardziej umniejszać zasługi Rollinsa co zakończy się feudem z finałem na WM 33 Rollins vs Triple.

Tak więc na teraz widzę opcje dwie.

I- Pas dostaje Shemus od tak, na SS walczy z Romkiem, wychodzi kantem z pasem żeby go stracić na TLC. Na RR mamy rewanż, może przeciągnięty na Fastlane (czy cokolwiek tam będzie w tym roku) a jak nie to na FL jakas jednorazówka i na WM Roman dostaje swój utracony WM moment pokonując Lesnara.

II- Dostajemy turniej z finałem Ambrose vs Roman. Nieczysto wygrywa Dean przechodząc tym samym heelturn. Panowie feudują, na RR pas zgarnia Roman, na Fastlane mamy rewanż i na WM Roman dostaje swój utracony WM moment pokonując Lesnara.

Są jeszcze jakieś pośrednie opcje jak np Roman wygrywa turniej i wtedy Shemus cash***je ale tak czy siak ostetcznie Roman zostanie mistrzem na TLC lub RR by na WM wygrać z Lesnarem. Z tym w uważam że ta walka zdecydowanie nie powinna byc ME WM jako że było rok temu.

Co do reszty karty z SS czyliii divy? Coś tam się zaczyna dziać, mam nadzieje że po odstawieniu Bellasek na boczny tor 'rewolucja' się rozkręci. Ale mniejsza o to. Ciekawszym tematem zdecydowanie jest wizja SS matchu z Wyattami i Takerami. Może to być naprawdę świetne starcie jak i program ale może to też totalna kupa. A wszystko zależy od tego kogo się zdecyduja postawić u boku BoD. Sting Balor? Dream match ale nie wiadomo jak ze stanem zdrowia Stinga, nie wyglądało to zbyt różowo chociaż generalnie no w SS mogą go oszczędzać do granic możliwości więc może nie jest to nie realna opcja. I tutaj też widzę dodatkowy sens w udziale Balora bo jako że Taker'a pewnie też nie będą przemęczać to właśnie taki Balor mógłby stoczyć 3/4 walki będąc oczywiście obijany przez większośc tego czasu żeby na koniec Taker zgarnął ostateczny pin. No i super opcja na wypromowanie nowego zawodnika. Debiut z przytupem zawsze na tak. No ale jak wspomniałem to jest dream match a równie dobrze mogą tam wsadzić jakichś dudleyów albo Rybaków a wtedy będzie to niesmaczny żart. Oby na to 25 chcieli zrobić coś co zapiszę się w historii.

Swoją drogą śmieszy trochę fakt że gala za 2 tygodnie a w karcie dwie walki. A w sumie to jedna taka pewna i to div. Dojdą pasy ADL vs Swagger no i szykowali wyraźnie Owens vs Ambrose ale tutaj turniej może te plany zmienić. A poza tym? ND zapewne z Usosami, zapewne Ziggler vs Breeze i raczej zrobią standardowo drugi SS match dla jobberów gdzie zobaczymy obstawiam Sturdast, Assencion, Shemus, Barrett vs Cesaro, Neville, Luchadorzy/ PTP, Ryback/ R- Truth.

 

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Bo jeżeli już będziemy mieli mistrza to turniej o pretendenta jest zbędny jako że sie odbył dwa tygodnie temu i pełnoprawnym pretendentem jest wciąż Romek.

Oczywiście że Roman wciąż jest pretendentem, ale kto powiedział że wyłaniamy rywala na tę galę? Byłby to turniej który wyłoniłby kolejnego contendera. Zakładając jakiś turn Ambrożego i wydymanie Romana to Rudy zostaje bez walki na kolejnej gali i właśnie tam swoją szansę wykorzystałby zwycięzca tego turnieju z SS. Pamiętam kilka lat temu jeszcze zdarzało się że właśnie na ppv obok najważniejszych walk mieliśmy pojedynki których stawką był tilte shot, miało to zdecydowanie więcej sensu niż "teraz o pas walczy Kane bo znowu założył maskę", albo "teraz Sting bo po***lił figurkę Rollinsa". No k***a. Nawet nie lubiąc decyzji o pushowaniu Romana trzeba oddać że jego obecna pozycja jest czymś podyktowana - jest pierwszy w kolejce do tytułu, ponieważ wygrał ten mini turniej na Raw. Tego typu zagrania nadają pretendentowi trochę wiarygodności i nie pojawiają się pytania "skąd ta rywalizacja".

A jeżeli jednak by się zdecydowali na turniej po prostu nie widzę opcji innego finału niż Roman vs Ambrose. Każdy inny przeciwnik dla Romka w finale (bo chyba co do jego obecności tam nikt nie ma wątpliwości) po prostu nie ma racji bytu.

Mogą to też rozegrać że Roman/Dean odbędzie się w półfinale i wszystko zakończy się słodkim miśkiem i wymianą uprzejmości, a Ambrose odgryzie się dopiero w finale gdzie zaliczy interwencję przez którą Reigns straci swoją szansę na pas. Swoją drogą ciekawe by było gdyby powiedzmy w finale turnieju spotkali się Roman i Szejmo - oczywiście walkę wygrywa ten pierwszy, jest konfetti, jest celebracja, jest Ambroży który nagle atakuje swoje przyjaciela i jest cash-in Celta. Ewentualnie może nawet Rudy wygrywa pierwsze starcie przez kant i trzyma zarówno pas jak i walizkę której może użyć jako jokera w wypadku straty pasa.


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oczywiście że Roman wciąż jest pretendentem, ale kto powiedział że wyłaniamy rywala na tę galę? Byłby to turniej który wyłoniłby kolejnego contendera. Zakładając jakiś turn Ambrożego i wydymanie Romana to Rudy zostaje bez walki na kolejnej gali i właśnie tam swoją szansę wykorzystałby zwycięzca tego turnieju z SS. Pamiętam kilka lat temu jeszcze zdarzało się że właśnie na ppv obok najważniejszych walk mieliśmy pojedynki których stawką był tilte shot, miało to zdecydowanie więcej sensu niż "teraz o pas walczy Kane bo znowu założył maskę", albo "teraz Sting bo po***lił figurkę Rollinsa". No k***a. Nawet nie lubiąc decyzji o pushowaniu Romana trzeba oddać że jego obecna pozycja jest czymś podyktowana - jest pierwszy w kolejce do tytułu, ponieważ wygrał ten mini turniej na Raw. Tego typu zagrania nadają pretendentowi trochę wiarygodności i nie pojawiają się pytania "skąd ta rywalizacja".

Zgadzam się i ogólnie też jestem jak najbardziej za wyałanieniem pretendentów w taki sposób, do dziś pamiętam emocje z Ladder Match'u na TLC 2010 między Sheamusem a Morrisonem (niestety pamiętam też jak wydymali Morrisona który swój title shot zmarnował na raw i nigdy więcej się koło pasa nie zakręcił). Ale... niekoniecznie w tej sytuacji. Jeżeli doszłoby do turnu Ambrose'a to nie ma co tutaj się bawić w jakieś feudy o pietruszke. I też nie ma na to czasu. Program tej dwójki zasługiwałby na więcej niż 1-2 galę a jeżeli Roman ma wrócić do okolic pasa jeszcze przed WM wiele czasu na to by nie zostało. Dlatego jeżeli Ambrose ma się turnować to zgarniając pas. A Sheamus może poczekać do okresu po WM.

Swoją drogą ciekawe by było gdyby powiedzmy w finale turnieju spotkali się Roman i Szejmo - oczywiście walkę wygrywa ten pierwszy, jest konfetti, jest celebracja, jest Ambroży który nagle atakuje swoje przyjaciela i jest cash-in Celta. Ewentualnie może nawet Rudy wygrywa pierwsze starcie przez kant i trzyma zarówno pas jak i walizkę której może użyć jako jokera w wypadku straty pasa.

Ja osobiście bardzo nie lubię tego typu sytucji. Mam na myśli kiedy posiadacz walizki lub posiadacz innego pasa dostaje szanse na pretendenta do głównego złota. Np strasznie mnie to irytowało w tym mini turnieju dwa tygodnie temu na raw, połowa uczestników była mistrzami... Jeżeli ktoś ma pas powinien się na tym skupić i prowadzić feudy i programy o swój pas a nie kręcić się przy innych pasach. To umniejsza znaczeniu pasa. Tak samo z walizką. Dlatego absolutnie jestem przeciwny by Shemus w ogóle się znalazł w tym turnieju nie mówiąc o finale.

 

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

W chwili obecnej w karcie SS wciąż nie ma tradycyjnego pojedynku drużynowego. Zamiast tego Taker i Kane zmierzą się z dwoma członkami Wyatt Family którzy zostaną wybrani przez Braya. Tyle dobrego że chociaż nie poszli w stronę plotek które mówiły o walce 4 vs 2, ale i ta walka nie zapowiada się lepiej. Z całej szóstki zamieszanej w walkę ciężko mi zestawić jakąś parę która mogłaby sprzedać jakieś emocje podczas walki. Wyczuwam dużo napierdalania Glena w narożniku Brodaczy i kilka "szybszych" akcji Takera który będzie się starał ratować sytuację. Nie jara mnie zbytnio wynik, bo jak już pisałem ex-Husky i tak nie wyjdzie z tej walki z twarzą, więc... who carez.

btw. Kalisto pokonał Rybacka i znalazł się w ćwierćfinałach turnieju o główny pas.

Vince-McMahon.jpg


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W chwili obecnej w karcie SS wciąż nie ma tradycyjnego pojedynku drużynowego.

Nie bój nic. Jestem przekonany, że tych paru zawodników, których fani darzą jakąkolwiek reakcją - upcha się do składów i taką walkę z pewnością zobaczymy. Mamy wolnych New Day, którzy jak nic muszą pojawić się na tej gali żeby jakkolwiek zdołać uśmiechnąć się do siebie przed tym monitorem. Przeciwwagą będą albo Ci Uso, albo Dudleye, którzy dziwne ale zniknęli (nie żebym jakoś mocno ubolewał, ale...), a wydawać by się mogło, że jest to tylko taki malutki przystanek bez pasów na szali, żeby na TLC je zgarnęli w swojej stypulacji. Prawdopodobnie będziemy mieli wolnego Ziggler'a, który dostanie wpierdol od Dean'a i możemy go wsadzić do fejsów, a jak przeciwwagę wystawiamy Breeze'a, który przegrał już swoją rundę i już czeka na jakąś walkę na gali. Mamy Not Goldberga, który również dostał wpierdol na ostatnim SD i też nie powinno być jakiegoś większego problemu żeby go wsadzić. Znajdą jeszcze piątą osobę i można rozpisać pojedynek.

Wiem, że to wszystko tak z dupy, ale co poradzisz? Zakłócili wszystko tym całym turniejem i teraz zbierają po prostu pomyje jobberów do jednego worka i próbują z tego coś stworzyć żeby zapełnić kartę.

Niewykluczone jest również to, że dziewczyny mogą dostać swoje pięć minut i stworzyć jakieś drużyny w tradycyjnym Survivor Series. Co prawda mamy już pasek główny na szali i kilka pań wspierających przy ringu będzie, ale może dałoby się cokolwiek zrobić z pozostałymi kobietami?

Zamiast tego Taker i Kane zmierzą się z dwoma członkami Wyatt Family którzy zostaną wybrani przez Braya.

W ciemno stawiam, że Bray wybierze siebie i Khali Beardmana. Swoją drogą, niby jest to 25lecie kariery Calawaya, ale jego wygrana w tej walce jest tak cholernie oczywista. Coś mi podpowiada, że może być jakiś kant, cokolwiek co jednak przeważy szalę na stronę rodzinki, pomimo że wszystkie znaki na niebie mówią coś zupełnie innego.

Tak czy siak - nie czekam na to.

btw. Kalisto pokonał Rybacka i znalazł się w ćwierćfinałach turnieju o główny pas.

Też się mocno zdziwiłem. Pomimo braku jakiegokolwiek sensu pod względem realizmu czy nawet promocji w WWE - to wszystko podyktowane jest chyba po prostu walką "Meksykańców" gdzie następna runda Kalisto będzie właśnie z Del Rio. Głupie zagranie, ale pewnie o to chodzi.

Poza tym mam mieszane uczucia co do finału Ambrose/Roman. Być może do tego dojdzie, ale nie sądzę że czysto. Warto zauważyć, że na drodze Ambrose w półfinałach stanie Owens i nie jestem pewny do końca czy Grubaska ot tak podłożą Dean'owi. Jasne, miałoby to jakiś sens jeżeli zdecydowaliby się turnować Lunatyka, ale rezultat tej walki półfinałowej jest mocno wątpliwy. Równie dobrze z tym turnem mogliby doJ***ć ostatnim RAW'em w 2015 i zarówno cashingiem Szejmusa i turnem Ambrose'a - który wmieszałby się do cashingu doprowadzając do utraty tytułu Romana (jeżeli wygra finał turnieju SS) - dowalić pompą stary rok. ;)

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  145
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  19.08.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jedyną opcją porażki Takera jest jakaś zdrada Kane'a i jego dołączenie to Wyattów. Jednak średnio chce mi się w to wierzyć.Taker po porażce z Lesnarem musi sobie jakoś odbić i zapewne zobaczymy na tej gali jego tryumf. To pewne na 99%. Znajdą się pewnie tacy którzy ten jeden procent będą upatrywać w interwencji Stinga :8

'Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą."


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   994
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Co do BoD vs. Wyatts - szkoda, wielka szkoda, że nie ogarną tutaj wieloosobowego tag team matchu. Pasowałoby jak ulał, chociaż są też wady tego całego dream team scenario:

- Jeżeli Sting nie jest wyklarowany medycznie do powrotu, kto miałby go zastąpić? Stardust? Ascension? Nikt tam inny nie pasuje 'gimmickami'. oO

- Taki SS elimination oznacza, że Team Taker aby wygrać musiałby wyciąć rodzinę Wyattów w pień, tj. odliczyć każdego z jej członków by dokonać wszystkich eliminacji. A to niezbyt dobre rozwiązanie...

Uważam, że gdyby Sting był teraz dostępny, to skusiliby się na chociaż 3 vs. 3 dla podbicia rozgłosu. Każdy wie, że team up Stinga i Takera rozbiłby świat wrestlingowy do góry nogami, a w sytuacji, gdy mają przetrzebiony roster i brak mistrza zapewne zależałoby im na czymś takim.

Obecna opcja, czyli zwykła drużynowa walka, jest dobra tylko z jednego powodu - odliczą jedynie jednego z rodziny Wyattów. Jeżeli Bray nie wystawi siebie do walki, to wyjdzie z tego obronną ręką. Prawda jest taka, że zarówno Taker jak i Wyatt podchodzą do tej rywalizacji ze stopy przegranych ostatnich feudów, także każdy tutaj potrzebuje wygrać. No, ale... najbezpieczniejsza opcja to coś z rzędu:

BoD vs. Harper & Rowan albo Harper bądź Rowan & Strowman or Harper bądź Rowan & Wyatt. Why? Team Wyatt & Strowman nie ma sensu, bo to największe postacie tej stajni i zarówno Wyatt jak i Strowman nie powinni przegrywać. Pierwszy jak pisałem jedzie na losing streaku, a drugiego chcą budować na jakieś większe zagrożenie w przyszłości - co widać po odważnym bookingu tej postaci. Obiło mi się o uszy, że z racji nowych planów na Manię 32 możliwie szykują się nawet na walkę Taker vs. Strowman, także to byłby dobry moment, aby zacząć coś na potem.

To ma jakiś sens, ale znając WWE pójdą i tak jakąś nielogiczną drogą. Ciekawe czy Taker będzie się jeszcze pojawiał częściej w tym roku bądź na Royal Rumble i czy będą kontynuować to dalej...

@Myers - nie ma pewności co do traditional SS matchu. Były edycje Survivor Series na którym zapominano o tej tradycji...

Tak myślę o tej sprawie z tym Kalisto i w sumie, to rozumiem ich decyzję. Ich pięć minut w Meksyku, gdy mieli tam ogromne ratingi i pełne widownie się już skończyły i takim zabiegiem chcą sobie stworzyć nowego Rey Mysterio...

Co do spekulacji Reigns vs. Ambrose i ewentualnego turna Deana. iMO powinno być odwrotnie. Ambrose ma to w sobie, że daje się lubić i nie będą mieli problemu z ciągnięciem jego krucjaty przeciwko Authority w roli face'a. Reigns natomiast potrzebuje jakiejś zmiany by jego postać nabrała odpowiedniego momentum przed Manią. Inaczej skończy się tak, jak w tym roku, także... Reigns mimo pięknego speecha na Raw przechodzi heel turn i obraca się przeciwko Deanowi... Gdzieś jest cały czas ten Sheamus, ale prowadzą go w taki sposób, że jego cash in okaże się chyba wtopą. Oby...

Kto chętny do usuwania tagów spoiler potem? :>


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jednak średnio chce mi się w to wierzyć.Taker po porażce z Lesnarem musi sobie jakoś odbić

Nie no, jasna sprawa.

To jest własnie najgorsze, że tam w zarządzie panuje coś takiego, że emeryt po jakiejkolwiek przegranej - w obecnej chwili gdzie już nic nie znaczy - musi sobie cokolwiek odbijać kosztem utalentowanych, młodych zawodników z perspektywami na przyszłość.

To jest wyłącznie jakaś tam moja zupełnie spontaniczna myśl, że być może wynik tryumfalny na rzecz emerytów nie jest tak do końca pewną opcją. Możliwe, że wykorzystają motyw, który później zaowocuje ostatnią walką Grabarza na Manii? Być może Stinger, być może sam Kane, który - co prawda wydaje się opcją baardzo znikomą - jakoś odwróci się od brata i tym samym rozpocznie program do Manii, kończący obie ich kariery.

Obecna opcja, czyli zwykła drużynowa walka, jest dobra tylko z jednego powodu - odliczą jedynie jednego z rodziny Wyattów...

Według mnie istnieją wyłącznie dwie opcje połączenia typków z rodziny Wyattów w jedną drużynę:

Wbrew temu co piszesz później - Wyatt/Strowman - pomimo tego, że zgadzam się z tym, że obecnie są najmocniejsi z rodziny, to nie świadczy o tym, że kreatywne umysły uważają podobnie - tj. żeby nie wystawiać ich obu, bo rzeczywiście obiektywnie żaden z nich nie powinien być odliczony.

Wydaje mi się, że oni tam myślą zupełnie odwrotnie. Wystawią dwie najjaśniejsze (obiektywnie) gwiazdy rodziny żeby podgrzać całe widowisko. Wydaje mi się, że opcja Wyatt/Strowman, to wciąż lepsze zagranie (obiektywnie) niż jakieś Strowman/Rowan na przykład.

Natomiast subiektywnie uważam podobnie jak Ty. Nie powinno wystawiać się dwóch graczy, którzy świecą najbardziej. Wyatt ze względu na to, że jest zdecydowanie numerem jeden z całej rodziny, a Strowman dlatego, że zaburzyło to jego buking, który od samego debiutu jest mocny.

Ciężka sytuacja, bo generalnie najpewniejsza - niestety - opcja będzie taka, że to jednak oni dwaj do tego pojedynku wystąpią i prawdopodobnie cały ten syf przejdzie na Bray'a, który zostanie spinowany - "bo on sobie w przyszłości poradzi" - żeby nie zaburzył postaci Showmana. Szkoda.

Z drugiej jednak strony - w mojej skromnej opinii fajnie byłoby gdyby na przykład wystawiono Rowan/Harper, którzy pretendowali do pasów tag team i na przykład gdyby któregoś dnia Vicent powiedział, że "cała rodzina Wyattów zgarnia pasy" - to z pewnością Rowan/Harper dzierżyli by tagi. Oni są już "znani", oni już o te pasy walczyli i w ogóle są takim duo imo "niezdupy" z całej zestawienia. Ale niestety są podkładani. Są jobberami jak jasna cholera.

Dlaczego o tym piszę? Bo tak naprawdę ten cały program jest o nic. Ot tak, legendy vs. młoda gwardia. Można byłoby jakkolwiek wypromować Harper/Rowan i oni mogliby zgarnąć w końcu upragnione tagi gdzieś w przyszłości. Tylko właśnie to się chyba wyklucza. Bo skoro nie wróże jakiś szans duo Wyatt/Strowman, to tym bardziej Harper/Rowan nie mają podejścia.

Zobaczymy jak to rozwiążą. Osobiście jestem ciekaw tylko rezultatu. Czy pójdzie na stronę rodzinki jednak, czy niestety Tejkery wygrają tę zbędna dla nich potyczkę.

nie ma pewności co do traditional SS matchu. Były edycje Survivor Series na którym zapominano o tej tradycji...

Jasne, wszystko się może zdarzyć. Aczkolwiek po takim sukcesie rok temu, gdzie walka była bardzo dobra i w tym roku - gdzie pełno zawodników potrafiących walczyć nie ma miejsca w karcie - można byłoby powtórzyć sytuację.

Tylko niestety jest pewien problem - o ile rok temu walka była emocjonująca, bo miała stypulację, o tyle w tym roku walka rozgrywałaby się prawdopodobnie o pietruchę w porywach o złote majty.

Gdzieś jest cały czas ten Sheamus, ale prowadzą go w taki sposób, że jego cash in okaże się chyba wtopą. Oby...

Imo prowadzą go bardzo poprawnie jako posiadacza. Serio. Ja prawie zapomniałem, że on jest w tym rosterze, a już na pewno o tym, że posiada walizkę. Dlatego też gdyby na jakiejś gali wyskoczył nagle z zamiarem cashinu - zdziwiłbym się cholernie. :lol

Kto chętny do usuwania tagów spoiler potem? :>

Na posterunku.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  39
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.05.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Spodobała mi się pierwsza walka Romka z Del Rio. Albercik jakiś taki żywszy, od razu lepiej się oglądało. Nie wiem, czy to zwyżka formy, czy dostał jakąś zyebe na backstage, bo chyba nawet dzieci na widowni tygodniówek widziały, jak bardzo ma wywalone na swoje występy :D Źle rozplanowano końcówkę tej całkiem dobrej walki, bo tak jakby największy heat był kilka akcji wcześniej.

Później liczyłem na pojedynek z najwyższej półki, który być może skradnie całe show, ale Owens i Ambrose jacyś tacy... nijacy. Lwia część walki to zwykły klincz, potem Dean standardowo pobiegał trochę od liny do liny. No, po prostu widziałem dużo lepsze rzeczy w wykonaniu jednego i drugiego.

Ten sklecany na szybko SS Match to właściwie sobie odpuściłem.

25-lecie Takera, poza scenografią przy wejściach, wypadło mizernie. Taker i Kane jakoś lepiej wyglądali w poprzednich swoich programach i nie mówię tutaj tylko o zasłudze młodszych kolegów ciągnących za uszy całą akcję, ale odniosłem wrażenie, jakby bracia demolka byli przemęczeni. Nie mieli aż tak dobrej synchronizacji przy choke slamach (Rowan też ledwo podskoczył, jakby sam miał już pięć dych na karku), Taker znowu zrobił wyraźne "ugh" kiedy złapał Harpera na finishera. Te wstawki z dawnych walk Takera były ciekawsze, niż sama walka z Wyattami :thinking:

O divach i Breeze/Ziggler nie ma się co rozpisywać. Dobre walki, dokładnie takie, jak można było przewidzieć. Trochę dziwne, że do programu z Breezem nie dali Dolphowi żadnej kobitki, ale kto tam za kreatywnymi trafi.

Finałowa braterska walka niczego sobie, szkoda że emocji tam było jak na grzybach. Przez wszystkie segmenty Romek i Dean powtarzali, jacy to są sobie wierni... i tak zostali do końca. Potem mamy dziwny atak Romana na Tryplaka, którego rola w całym turnieju ostatecznie wyglądała tak, że... nic nie zrobił i na koniec jeszcze dostał za to wpierdol :8 No i Sheamus ratujący mizerną całość swoją walizką. Skoro już praktycznie nic się nie wydarzyło w trakcie całego turnieju o pas, to i rudy się przyda. Podbuduje jeszcze trochę Romka, Authority może wreszcie zmartwychwstanie.

Gala kiepściuteńka, brak Setha aż nadto widoczny. Kreatywni wspólnie z decyzyjnymi wspięli się na wyżyny serwując nam dokładnie to, co wydedukował każdy przeciętny zjadacz chleba, kiedy tylko ogłoszono turniej o pas i walkę BoD z TWF.


  • Posty:  806
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  30.03.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Ja tam powiem krótko - może i walki słabe, przewidywalne...ale za to świetna publika była, bo żywa :D

I oczywiście wejściówka Takera na mega-plus. To, że dalej poszło jak poszło, to no cóż...przynajmniej wejściówką uratowali walkę xD

BTW. wiecie może, czemu coraz częściej wyciszają publiczność? Według mnie to traci trochę smaczku. Jak oglądam gale np. z 2007 roku, to piski lecą aż miło.

Edytowane przez Gość

75137960457081728a67d7.jpg


  • Posty:  390
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Walki półfinałowe były najlepsze. Szczególnie bym tu wyróżnił tą pierwszą, bo Reigns pokazał klasę, taka prawda, a Del Rio po prostu usiłował pokazać, że się stara, bo trochę mizerię prezentuje po powrocie do WWE.

Survivor Series match tak bardzo z dupy. :( Nie oglądałem kick-offu, bo zapowiadali kilka dni temu, że nie będzie w nim żadnego meczu, a podobno tam też 5v5 zrobili, tylko już z naprawdę jobberami. Tutaj byli mniejsi jobberzy i wypadło to średnio. Wygrana face'ów za bardzo do przewidzenia. :v

Wejście Undertakera - miazga. Lawler dobrze powiedział, że 25 lat, a ciary dalej na wejściu są. :) Kurczę, tylko ja czekałem po walce na heel turn Kane'a i początek drogi do Wrestlemanii? Shieeet. :D Sama walka taka dziwna, spodziewałem się nieco bardziej wyrównanego meczu, ale jak wszedł Harper, to zrozumiałem, że Wyatt się znowu podkłada. Przynajmniej tyle dobrego, że z tego Brauma szybko nie chcą mid-cardera robić.

Finał za krótki. Nawet się nie nacieszyłem, że ruszyli na siebie od początku jak w jakimś street fight matchu. Cash-in za bardzo do przewidzenia, bo za szybko wszystko minęło. Vince chce chyba faktycznie wziąć fanów na litość. Statystyka nabita, reign z pasem nie był najgorszy i miał swoje dobre momenty jak konfetti czy spear dla HHH(btw., jestem już pewien, że obaj zawalczą na WMce, nie ma innej opcji). No i tyle dobrego z tego cash-inu, że Rudy nie będzie mistrzem w RtWM, czego się strasznie bałem.

Słaba gala.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

cnWMOC9.gif

To ja w trakcie gali.

Naprawdę czasami nie potrafię zrozumieć WWE, są w niemałych tarapatach, Cena na urlopie, Rollins w którego włożyli tyle pracy przez ostatnie półtora roku się połamał, produkt jest nudny, ratingi pikują w dół i mamy ppv które może tchnąć trochę życia w ten smutny jak pizda produkt. Tymczasem co robią kreatywni? Idą po najmniejszej linii oporu. O ile można to w ogóle nazwać "linią oporu" bo wszystko było po prostu tak proste, tak gładkie, tak masakrycznnie przewidywalne i pozbawione kreatywności że strach. Oczywiście rozumiem że nie wszystko można nagle uczynić interesującym, szczerze mówiąc nawet nie wymagałem zbyt wiele od tej gali. Nie spodziewałem się że nagle Wyatt wreszcie przestanie być ekskluzywnym jobberem którego podkładamy przy każdym ważniejszym jobberem. Nie spodziewałem się że w trzy dni zafundują nam jakiś SS match który będzie jakikolwiek sens. Nie spodziewałem się jakiś powrotów, interwencji Stinga czy ataku ISIS. Nie, nie, nie. Po cichu liczyłem że może ktoś wreszcie na serio potraktuje dywizję kobiet i odsuną niemrawą Charlotte w cień by dać szanse tym bardziej barwnym postaciom Sasha czy paradoksalnie nawet Becky która jest "jakaś". Nie stało się? Ok. Tyle dobrego że dali im sporo czasu, więc widać że kiełkuje tam jakieś zaufanie do dziewczyn i może wyjdzie coś z tego w przyszłości.

To na co naprawdę liczyłem to turniej o pas WWE. Ha, odpuściłem sobie dawno marzenia o jakimś innym finale niż Roman/Dean, chociaż miałem jakieś tam nadzieję że może idąc tym bezbarwnym tokiem myślenia będą jednak chcieli klasyczne face vs. heel w finale i trochę ekstra czasu dostanie Kevin, ale nic z tego. W ogóle nawet nie sądziłem że finał mógłby się obyć bez Romka, chociaż paradoksalnie patrząc na to że ten i tak wyszedł z gali bez tytułu jego porażka w półfinale, czy nawet wcześniej uczyniłaby ten cały turniej naprawdę interesujący. Patrząc tylko na ostatnią czwórkę - o ile większe byłyby emocje gdyby w finale spotkali się DelRio i Owens? Jeden z nich wyszedłby z dwoma pasami. Okej, przerabialiśmy to ostatnio, ale to wciąż byłoby coś.

Wracając do rzeczywistości, WWE miało trzy opcje:

-Roman wygrywa i przechodzi turn

-Dean wygrywa i przechodzi turn

-Roman wygrywa, cash in Celta

Uszeregowałem je pod względem jakości. Roman jako heel miałby po prostu dzisiaj sens, skoro pół publiki i tak na niego gwiżdże pójdźmy za ciosem i zróbmy z niego Authority Champa który nawet nie będzie potrzebował pomocy do wygranych. Będzie wkurwiał ludzi bardziej niż każdy inny heel, ba, będzie ich nawet wkurwiał bardziej niż John Cena. Ambrose byłby trochę mniejszym zaskoczeniem, ale wciąż byłby to twist który zapowiadałby całkiem niezłe kolejne tygodnie. No i jest jeszcze ostatnia opcja która jest... nudna. Okej, Szejmo wyjdzie z pasem, powie "fella" kilka razy, i będziemy odliczać dni do końca jego tilte runu. Czy ktoś spodziewa się czegoś więcej? Ja też nie.

Fatalne ppv. Sporo było słabych w tym roku, ale to sprawia że tamte wyglądają naprawdę przyzwoicie. Kiedy w przyszłości będę narzekał na jakąś galę WWE przypomnijcie mi tego posta. Od razu poczuję się lepiej :)

BTW. wiecie może, czemu coraz częściej wyciszają publiczność?

Bo nie dopingują ulubieńców Vinca :waving:


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

Naprawdę czasami nie potrafię zrozumieć WWE, są w niemałych tarapatach,(...)Tymczasem co robią kreatywni? Idą po najmniejszej linii oporu.

Karol, gdyby oni poszli po najmniejszej linii oporu to galę dałoby się obejrzeć. Natomiast to, co zaserowowało nam dablju to brązowa maź w najczystszej formie. Nie wiem jak nazwać takie rozpisanie gali, ale z pewnością nie pójściem po najmniejszej linii, gdyż to byłby komplement. Nie będę oryginalny w tym co napiszę, ponieważ huczy o tym pół internetu.

Po pierwsze tradycyjny 5 on 5 survivor series match zklecony z jobberów na kolanie odbywający się w Pre-Show. Czy to wymaga komentarza? Równie dobrze na Hell In A Cell, mecz w klatce powinien obyć się przed galą, a w walce powinien wziąć udział Zack Ryder. W takich chwilach można odnieść wrażenie, że dablju jak typowe korpo, przyjmuje w szeregi writerów - osoby z doświadczeniem przy scenariuszach do programu 'Rolnik Szuka Żony' lub 'Jak oni Odkurzają?'.

Po drugie - i tutaj gorycz się poleje. Pokażcie kretyna, który był odpowiedzialny za 25-lecie grabarza na Survivor Series i ogólnie. Przecież to była porażka. Fajna wejściówka ? I co z tego ? Facet miewał lepsze i gorsze wejściówki na wielu galach, a filmik ze zdjęciami i parę płonących znaków już nikogo o zawał nie przyprawi. Oni chcieli taką okazję odJ***ć samą wejściówką ? Najwidoczniej na to liczyli, że fajna wejściówka załatwi temat. Idąc dalej, pokażcie kretyna, który zdecydował, że w tagu bierze udział Bray i Harper. Równie dobrze mogli dać Harperowi koszulkę z napisem "Jestem tu by jobbnąć". Następnie pokażcie kretyna, który zdecydował, że będzie Tag Team Match, a nie tradycyjny 5 on 5. Walka w stylu Survivor Series pozwoliłaby na dużo, dużo więcej:

a) Chłopaki 50+ mieliby więcej czasu na odpoczynek i mniej widać by było ich zmęczenie

b) Szansa na pokazanie się i podpromowanie iinych postaci. Popieram Karola, samo zbicie piątki z Taker'em po matchu to skok w drabince

c) Taker debiutował w takim matchu, więc rocznica w matchu 5 on 5 jak najbardziej na miejscu

d) Eliminacja w matchu 5 on 5 nawet ze Strowmana nie zrobiłaby jobbera, facet mógł przyjać 80 finisherów i dopiero dać się odliczyć

I w końcu - pokaże debila, który wymyślił całe story na Linii Wyatts vs. BoD. Przecież bracia geriatrii są w stanie pokazać się z dobrej strony, ale nie w momencie jak rywal waży 200kg. Weźmy sytuację z matchu. Taker próbuje zrobić tombstone na ponad 100-kilowym Harperze. Nie jest to łatwe zadanie. Luke musi się układać w trakcie wynoszenia. Słychać wyraźnie jak Taker krzyczy do Harpera, żeby ten starał się zsunąć w dół. I po co ? Czy na serio nie można było zestawić ich z kimś innym? Po co ujmować Wyatt'om (bo przecieź musieli przegrać) i kompromitować legendy? Mam nadzieję, że 50-letni Taker ma jeszcze trochę rozumu i ego nie jest powodem takiej porażki w myśl hasła "Co k***a, ja nie podniosę?"

e) Na sam koniec w temacie dziadków. I rozumiem, że jeśli uber match Strowman/Taker rzeczywiście wydostnie się z odmętów umysłu kreatywnych na Wrestlemanię - to te groźby dziadka Taker'a w kierunku Braun'a to zaczątek feudy był? Gimme'A'Break -.-

Po trzecie, blady jobber z walizką, bierze udział w matchu jobberów, zklejonych na kolanie. Przez ostatnie miesiące facet buja się w jakimś europejskim trio z Ruskiem i Beretem. Trio, które Vince-boy'e zklecili w przerwie na kawę złamanym ołówkiem. W tym właśnie matchu jobberów, blady jobber z walizką zostaje wyliczony. Na koniec gali, tenże blady jobber stoi z najbardziej prestiżowym paskiem fedki. Chciałem w tym miejscu znaleźć jakiś gif z biciem brawa lub face'palmem - ale nie chciało mi się szukać.

Po czwarte - w moim subiketywnym odczuciu publika martwa. Gala jako całość - porażka. Chętnie wdam się tutaj w jakąś dyskusję :D

915802072594e34bce782c.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Zgodnie z przewidywaniami złoto wróciło do Cody' ego Rhodesa. Niestety, ale title reign Drew był tylko zmyłką, aby droga do WM42 nie wydawała się aż tak oczywista. Mnie takie decyzje nigdy się nie podobają. Mógł już Rhodes trzymać ten pas od udanego rewanżu z Ceną aż do WMki, wygrać na RR z Zaynem, tak jak to zrobił McIntyre. No ale trzeba nabić licznik Cody' emu, żeby nie wyglądało to tak marnie na tle Ceny, Ortona czy Lesnara. Rhodes - Orton to dream match, będę czekał na to bardziej niż
    • Kaczy316
      Zawsze są jakieś plusy i minusy, Cody jako zawodnik nie jest zły, cała otoczka wokół tego i booking jedynie to dno, a fani chcą na czymś wyrazić swoją frustrację i obrywa się Rhodesowi za to, a prawda jest taka, że winę ponosi booking, a kto za to ponosi winę? Tu już trudno powiedzieć, bo czasem to writterzy, czasem Triple H, a czasem TKO, więc można obwiniać zarząd jako całość zamiast skupiać się na jednej osobie, otoczka i booking to tragedia w tej kwestii od stycznia teasujemy Cody vs Jacob v
    • Grins
      Na papierze wygląda to dobrze, ale niestety WWE idzie zaś tą samą drogą czyli wpychają na siłę zawodnika do paszczy to że Cody wczoraj zebrał dobrą reakcje nie znaczy że na następny SD fani już będą happy, dobrze wiemy jak to się zawsze kończyło... Póki co chyba WWE leci po rekord w dislike'ach na YT 100k pękło, cieszę się że chociaż fani w internecie mogą wyrazić swoją frustrację, bo to jak potraktowali Drew'a to dla mnie było to skandaliczne, fatalny run chyba jeden z najgorszych jeśli chodzi
    • VictorV2
      - Dropdown Uppercut - Disaster Kick - Bionic Elbow - Cross Rhodes - Cody Cutter - Snap Powerslam (Ukradziony Randy'emu) Fakt. Więcej niż 5. Nie mogę powiedzieć że nie masz racji.  
    • MattDevitto
      Co do Reignsa zgoda, ale Cena jednak coś tam więcej potrafił - inna sprawa, że musiał zawsze wykonać swój podstawowy moveset by dziecarnia była zadowolona
×
×
  • Dodaj nową pozycję...