Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE Hell in a Cell 2015 - Oficjalna Dyskusja


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mianowice Braun Strowman.

Wysoce prawdopodobna opcja, natomiast ja bym się w tym przypadku nie przymierzał do przejęcia tytułu w sposób oficjalny. Ja jestem przekonany, że Vincent sporo zainwestuje w tego klocka i my - chcąc nie chcąc - musimy się z tym pogodzić.

Załóżmy zatem, że na wyzwanie odpowiada wspomniany wyżej zawodnik. Walka trwa, pełna dominacja Showman'a w celu jakiejś tam promocji i pokazania siły nawet względem Janka. Janek oczywiście jak zwykle wybija na dwóch i znajduję szczelinę odpowiednio wielką żeby oddychać i nie paść po duszeniu rywala... <-- tak naprawdę, przebieg pojedynku istotny nie jest, ważne tylko żeby - jeżeli chcą promować Braun'a - rozpisać go mocno.

Przechodząc do sedna - w pojedynek interweniują pozostali brodacze doprowadzając do dq na rzecz Janka. Klepią go tam ostro, ten zapina duszenie, drugi przykłada mu buta, a ten trzeci też coś tam wymyśli - generalnie sytuacja wygląda tak, że Janka wynoszą na noszach i spokojnie może iść na urlop, bo dla fanów wciąż będzie wyglądał na quasi-kontuzjowanego.

Pasek oficjalnie jest wciąż Ceny, ale belt - jako rzecz - pozostaje u Wyatt'ów, którzy na tym budują ponowne spotkanie Braun'a z Jasiem na Manii na przykład. Mogliby tym samym wypromować tego Showman'a no i Bray miałby co robić jako menago wspomnianej przed momentem łajzy. ;)

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

  • Odpowiedzi 44
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Myers

    11

  • Bisz B.O.K

    9

  • DonCarlos

    7

  • IOOT_DZIKO

    6

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  145
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  19.08.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Odniose się póki co do walki wieczoru. Generalnie wszystko tak jak sobie wymarzyłem. Lesnar wygrywa czysto. Żadnych interwencji w walke, bo jak czytałem co niektórych przewidywania o jakiś Kaneach Stingach to nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać. Chociaż musze przyznać że później troche zaczynałem w to wierzyć, ale cały czas oglądając walke prosiłem w myślach żeby WWE tego nie spierdoliło. Niech najpierw Lesnar wygra czysto sam, a potem niech interweniują jakieś Stingi, Abbysy czy uj wie co, kogo tam jeszcze chcieliście. Rozpierdol w walce był przeogromny. Już od początku krew lała się w ogromnych ilościach jak na czasy teraźniejsze. Najpierw Taker wbił Lesnara w stalowy słupek, a później Bestia wykonała Chair shot prosto w twarz Takera. Psychologią kipiało. Lesnar rozpierdalający mate ale nie Juana palce lizać. Taker wybija po trzech suplexach oraz dwóch F-5 z rzędu. Ogólnie walka bardzo bardzo dobra, bardzo brutalna tylko jak na moje oko jedynie troche za krótka. Teraz co do tego co miało miejsce po walce. Publiczność skandująca Thank You Taker, był to jak dla mnie obrazek kończący kariere Deadmana, wydawało mi się że zaraz wygłosi jakieś promo gdzie pożegna się z publiką, ale wtem zjawia się z niewiadomych przyczyn Wyatt ze swoją rodzinką. Myślę sobie że to będzie coś w rodzaju przekazania pochodni nowemu Face of fear, ale jednak się pomyliłem. Weszli oni aby po prostu zrobić swoje to jest dobić zmarłego. No to wówczas myślałem że ktoś musi mu pomóc ale kto. Może właśnie teraz Kane? Może właśnie teraz Sting? A może Lesnar który potem podałby sobie ręce z Markiem w geście szacunku (tutaj chyba mnie troche poniosło) Jednak nic z tych rzeczy. Taker był zdany tylko na siebie no i rzecz jasna został obity przez rodzinke, która potem wyniosła go z ringu. Wiele pytań pojawia się po tym zakończeniu. Jedno jest pewne. To koniec konfliktu Lesnar vs Taker. Lesnar zrobił wszystko co było możliwe. Przerwał streak, zmusił Takera do odklepania, a potem pokonał go w walce która była walką w "jego" stypulacji. Lesnar jest absolutnym numerem 1 w WWE i dzierży w sobie ogromną promocje.Co dalej z Bestią? Myśle że albo zwycięstwo w Royal Rumble, albo z miejsca Title Shot na pas. Albo przerwa do Wrestlemanii i tam pojedynek albo z jakąś wielką gwiazdą pokroju Dwayne'a, albo również walka o pas z Romkiem (tych albo jest mnóstwo) którego osobiście typuje że będzie tym który jako pierwszy pokona niezniszczalną bestie. Pierwszy krok ku jego promocji zrobiony. Dał świetny Hiac match z Wyattem a co najważniejsze wygrał, mam nadzieje że teraz będzie się piął tylko wyżej i wyżej. Dalej... Jeżeli WWE planuje rewanż Takera z Wyattem na WM 32 to bardzo słabo. Przyszło mi do głowy że może na Survivor Series która to gala jest promowana jako 25 lecie kariery Takera dojdzie do walki Team Taker vs Team Wyatt- i to byłaby dużo lepsza opcja. Pewnie pare pytań na niewiadome poznamy na Raw. Pozostaje czekać. Powtórze jeszcze raz. Naprawdę warto obejrzeć walkę Lesnar vs Taker ;) Aha no i prawie żem zapomniał. Byliśmy świadkami rewanżu za te wszystkie Low Blow od Takera, co było do przewidzenia :) I tak jak się teraz zastanowie nad tym wszystkiM to wydaje mi się że oprócz rzekomego podbicia ratingów ten feud miał na celu dokonanie się powiedzenia wilk syty owca cała. Taker który nigdy nie pokonał Lesnara, dostał zwycięstwo na Summerslam, nieważne jakie ważne że ma w swoim CV pokonanie Lesnara. Beast zaś po przerwaniu streaku nie rozmienił się na drobne, bowiem wykończył Takera w celi. Im bliżej było do gali tym bardziej martwiłem się że bookerzy coś tutaj odjebią, ale jednak musze im zwrócić honor. Uratowali w jakimś stopniu ten feud, który zmierzał do całkowitej kompromitacji której zwieńczeniem byłoby zwycięstwo Takera w tym konflikcie. Tak się na szczęscie nie stało. Brawo WWE :thumb::) !

'Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą."


  • Posty:  806
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  30.03.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

OK, dali niezły pokaz, lepszy od dłuższego czasu, ale w takim razie...

O co chodzi z interwencją Wyatt'ów? Czyżby vendetta za WM'kę? Wątpię. To może za live event w Meksyku? Już bliżej, ale nasuwa się kolejne pytanie - od kiedy feudy/walki na live eventach mają znaczenie?!

75137960457081728a67d7.jpg


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

WWE po raz kolejny stara się przekonać ludzi do kupna Network i po raz kolejny serwuje kompletne dno. Przecież to PPV było tak słabe, że nawet odechciewa się komentować.

:arrow: Zaczęliśmy od Open Challenge'u Janka.

Po pierwsze - miejsce w karcie. Dla wielu była to najbardziej atrakcyjna właśnie pod względem tego kto odpowie na wyzwanie. Tymczasem kreatiwy (jak i sam Jasiu) decydują się na wystawienie tego w openerze i zakończenie tego beznadziejnie i z dupy - wyłącznie dlatego, że Cena ma za 5 minut samolot na wczasy, a żeby dostać się na lotnisko potrzeba tych minut trzech (a jeszcze wcześniej przecież trzeba się odświeżyć i przebrać po walce!). Serio, dziwnie strasznie to zakończyli.

Po drugie - przeciwnik Janka. Znów moja opinia jest podzielona niestety. Z pewnością był to taki eksperyment, który miał pokazać jak ludzie będą reagować na Del Rio, mając na uwadze ten jego sukces w Lucha Underground. Po powrocie do dablju jest zdecydowanie bardziej odświeżonym i bardziej rozpoznawalnym nazwiskiem właśnie ze względu na Lucha Underground. Nie ma źle.

Również jednak lepiej, że pasek nie poleciał z właścicielem pod palmy tylko został w federacji i teraz ktoś może spokojnie - nie pakując w siebie aż takie promocji - rozwalić Del Rio, który zapewne odejdzie z fedki jak ruszy LU.

Poza tym - walka dupy nie urwała. Było widać, że cholernie się spieszą, że chcą szybko zakończyć i może dlatego niespecjalnie przypadło mi to do gustu.

:arrow: Roman z Wyatt'em zrobili walkę wieczoru imo.

Bardzo przyjemna dla oka walka. Klatka "użyta" w dobry sposób, były kije, były krzesła i aż TRZY połamane stoły! Fajna sprawa.

Buking walki też niczego sobie - widać było, że jest to "wojna" i jakby nie było walka "liderów", którzy szli całkiem równo. Wybijali wiarygodne nearfallse, momentami całkiem spoko kontrowali akcje - jak na przykład przejście z sister Abigail do superman puncha. Warto również pochwalić zajebiście sprzedany drugi z kolei bodajże finisher Wyatt'a i świetny spear kończący walkę Reings'a.

Podobało mi się.

:arrow: Pominąłem w pizdu trzy kolejne walki.

Dlaczego? Powód był jeden i ten sam - nie interesuje mnie to w ogóle. Przede wszystkim trzeba w przypadku każdego z tych tytułów zmienić pretendenta. Charlotte wydaje się odbębniła historię z Nikki i miejmy nadzieję, że teraz przyjdzie inna laska, New Day z Dudleyami walczą już na każdym kroku tylko z RAW na RAW, z SD na SD dodaje się im jakiegoś jobbera dla niepoznaki, a Seth/Kane było tak źle budowane, że walka równocześnie staje się na maksa odpychająca.

Co do rezultatów: Charlotte broni pasa i tego byłem pewny na 100% (nawet wyeliminowałem interwencję Paige), przy pasach Tag było 50/50, ponieważ gdzieś tam mogło się okazać, że kreatywni mają odrobinę rozumu i nie zaserwują nam rezultatu po linii najmniejszego oporu. Myliłem się. Kolejny naciągany cholernie wynik żeby przedłużyć ich feud tylko dlatego, że Dudleye powinni wygrać w stypulacji "swojej". Podejrzewam, że na SS za miesiąc obie drużyny wrzucą do przeciwnych teamów 5v5, a na TLC w tables matchu Bracia Dudley paski zgarną. Kane vs. Seth - również 50/50, w grę wchodziło zwycięstwo Seth'a czyste, bądź zwycięstwo Kane'a via. dq.

:arrow: Dlaczego nie podpiąłem walki Owens'a z Rybackiem wyżej? Ponieważ akurat to chciałem obejrzeć. Na samym początku chciałem sobie pominąć ich wejściówki i przewinąłem odrobinę za daleko co skończyło się wejściówkami...ale walki wieczoru. :(

Pomyślałem: "nie no, chcę to obejrzeć", odpaliłem od początku nie przewijając i się zdziwiłem, że walka była tak cholernie krótka. Dziwne, bo spodziewałem się jakiegokolwiek oporu ze strony Ryback'a, a tu jeb - szybkie pyknięcie czyste i pierwszy oponent Grubego odhaczony.

:arrow: Walka wieczoru była zła. Nie chce mi się cytować kolegów z góry, bo boli samo czytanie zachwytów na temat tego starcia. Napiszę tylko, że walka była słaba.

Lesnar jak zwykle w swoich walkach na samym początku musi sobie coś rozJ***ć. Taker ledwo, ledwo i dlatego tak źle się to oglądało, bo na każdym kroku można było zrobić mu krzywdę co skończyć by się mogło różnie.

W porównaniu do HiaC matchu Wyatt'a z Reings'em - to Lesnar z Takerem w ogóle się nie umywali.

O co chodzi z interwencją Wyatt'ów?

Pewnie plotki dotyczące walki Showman/Taker na Manii to prawda i to była pierwsza cegiełka przy budowie ich programu.

Może też być druga opcja - sama rodzinka Wyatt'a nie ma tu znaczenia - tylko po prostu Takerowi nie chciało się z buta wracać na backstage. ;)

Vince. tumblr_inline_nwt3ndBbxR1s4kk59_500.gif?w=620

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  51
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  13.05.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

John Cena vs Alberto del Rio

Jedyna walka, która mnie w zasadzie interesowała na tej gali. Del Rio ani trochę się nie spodziewałem, za to bardzo cieszę się, że powrócił, szkoda tylko, że midcardowy pas znowu blokuje ktoś kto go kompletnie nie potrzebuje. Co do samej walki to nie ma za bardzo komentować, bo zanim się rozkręciła to Alberto już świętował zwycięstwo.

Reings vs Wyatt

Zdecydowanie najlepsza ich walka z tych 3, czy tam 2. Bardzo efektowne finishery, czy też akcje ze stołami, szkoda tylko, że jej wynik nie ma w zasadzie żadnego znaczenia, bo to strasznie odbiera radość z oglądania. Bray przegrał i ni z tego ni z owego już zaczyna kolejny feud.

Rollins vs Kane

Strasznie cieszy mnie, że w końcu dali Sethowi wygrać uczciwie. Walka strasznie przewidywalna, poza tym frog splashem i akcją ze stołami komentatorskimi, nic specjalnego. Mam nadzieje, że od dzisiejszego RAW zaczną program z Reingsem na SS i w końcu dadzą jakąś walkę godną pasa, a nie bezmyślne odhaczanie emerytów.

Walki tag teamów nie chcę nawet komentować, bo po to jest po prostu sztuczne przedłużanie feudu, tylko po to, żeby dać ten TLC match za dwa miesiące. Charlotte nie udało się nic ciekawego wykręcić, ale to w dużej mierze kwestia przeciwniczki. Walka o pas interkontynentalny to jakaś komedia, niedługo dadzą po 3 minuty na walkę, żeby wcisnąć jeszcze więcej emerytów i prom ich walk. Main event był po prostu słaby, poza krwią i jako takim używaniem klatki nie mieli nic do zaoferowania. O ile teoretycznie po tych zawodnikach można było by się spodziewać genialnej psychologii ringowej to w porównaniu do walki Reigns vs Wyatt było nawet z tym miernie. Co do interwencji po walce to spodziewam się jakiegoś survior series matchu pomiędzy Wyattami, a jakimś teamem Taker, Reigns, Ambrose i jakieś randomy.

Gala była do obejrzenia, ale nawet jak na WWE była dość słaba, choćby porównując z Noc.


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Nooo, wiec tak. Pre Show jak wiadomo nie oglądaliśmy, natomiast cieszy mnie wynik.

Open Challenge. Usłyszawszy theme stwierdziłem 'oo, Swagger, czyżby miał odebrać Jaśkowi pasek?' A tu się okazało, że Alberto. Mówiłem, że nie znajdzie się w drugim sezonie LU i chyba szybko podpisał ten kontrakt z WWE. Sama walka dość przeciętna. Nie żeby było źle, ale po prostu za krótko. Ba, to jakiś dyshonor dla Ceny, że przegrywa w 8 minut po...Low Superkicku. Jak sędzia doliczył do 3 to miałem przedziwne wrażenie. Czysto pokonany Cena, wręcz jobbnięty jak na jego warunku i zobaczymy co nam zaserwuje Albercik jako mistrz. W ogóle ciekawi mnie jak wypadnie połączenie Alberto z Colterem. Poczekajmy. Za walkę ** i 1/2*

Szybko dostaliśmy HIAC Match. Starcie dwóch aktorów, na które mocno czekałem. Stawiałem na Romka, bo ma nadejść potężny push dla niego i wygrał. Ale to była mordercza bitwa, Speary, Sister Abigail, brutalne akcje, stoły, wszystko czego można było oczekiwać. Naprawdę podoba mi się to co zobaczyłem, efektowne zakończenie, i mimo paru przestojów to dali kapitalną walkę. **** i 1/4*

Słabiutka walka o pasy Tag Team. Dudleyz są kompletnie chyba bez formy i jeszcze zafundowali takiego botcha, że słusznie zostali wybuczani. Na tym poziomie tak dziecinny botch nie powinien się przytrafić. Jeszcze akcja poprawiana przez D-Von'a dwukrotnie, a i tak ją zbotchował. Nic tej walki nie uratowało, chyba tylko wynik, bo chociaż stawiałem inaczej, to miałem nadzieję, że ND pasy zatrzymają i zakończymy ten feud. Czas teraz na Ascencion lub Lucha i będę zadowolony. Za tą walkę **

Rollins vs Kane to pojedynek niezły. Nie było może jakiegoś super wysokiego tempa, ale pewne i dośc w sumie gładkie zwycięstwo Setha, gdzie ostatnie kilka minut to była jego dominacja, ładny Frog Splash, szkoda, że nie było Phoenix Splasha, natomiast cieszy mnie zwycięstwo Setha i to, że trzyma ten pas nadal. Nie widzę tutaj teraz rywala na horyzoncie, i chyba najlepszym wyborem okaże się Roman Reigns, który wydaje mi się, że pozbawi Rollinsa tego pasa. Za walkę *** i 1/2*

Króciutki pojedynek o pas IC. 5 min 25 sek na taką walkę to zdecydowanie za mało. Tutaj powinno być co najmniej 10 minut, bo panowie nie mogli wykręcić nic więcej. Trudno więc o jakiś bezsprzecznie wysoki poziom, było po prostu nieźle. Teraz chyba Ambrose vs Owens, tak mi się przynajmniej wydaje. ** i 1/4*

Walka Wieczoru. Kipiało emocjami. Od początku podobało mi się zachowanie fanów, którzy widać, że jarali się tym pojedynkiem. Panowie wiedzieli, że poziomu ringowego nie mogą dać zbyt dużego, więc postawili na brutalność, i wyszło to świetnie. Bardzo podobała mi się ta walka, która była takim klasycznym pojedynkiem, bez zbędnego pieprzenia, bez zbędnych tauntów, po prostu wojna, która miała naprawdę dobry poziom, była bolesna i zakończyła się triumfem Lesnara. Widać tak musiało być. **** i 1/2*

I angle po walce - jestem bardzo ciekawy do czego tutaj dojdzie. Nie ma możliwości, żeby Takera zabrakło na SS, on tam będzie na pewno i to w głównej walce, która zakończy się jego zwycięstwem. Z racji tego, że ma pierdyliard lat to będzie zapewne Team vs Team. I w sumie patrząc na szybko...Wyatt..Taker..Strowman..Harper...Rowan to jest 5... czyżby Taker jednak w Teamie Wyatta? Pewnie brałbym to pod uwagę, ale jako, że gala będzie poświęcona 25 leciu Andrzeja w ringu to nie będą ryzykowali buczenia na niego i postawią go w teamie z dobrymi.

Podsumowując - Niezła gala, która miała swoje minusy. Dwie świetne walki, jedna dobra, jedna niezła i dwie mocno przeciętne daje po prostu niezłą galę. Z ocen wychodzi 3.16, tak więc ode mnie *** i 1/4*. Gala jest ok, i kilka feudów się zakończyło, więc ciekawi mnie dzisiejsze RAW!

Dodano:

Również jednak lepiej, że pasek nie poleciał z właścicielem pod palmy tylko został w federacji i teraz ktoś może spokojnie - nie pakując w siebie aż takie promocji - rozwalić Del Rio, który zapewne odejdzie z fedki jak ruszy LU.

Przeca Del Rio odszedł z LU, bo nie podobało mu się prowadzenie jego postaci. Ma kontrakt z WWE przynajmniej obejmujący WM, więc raczej zostanie na stałe.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Jedno zdjęcie może oddać tysiąc słów, a jeden gif pewnie jeszcze więcej...

comment_XIWjYFAsprXi8uvc0JIKROn3UUAwQhc1.gif

Okej. Daje WWE plusa za ściągnięcie Alberta. Muszę przyznać że spodziewałem się dużo gorszego pretendenta i pojawienie się El Patrona przyjąłem z zadowoleniem. Nie rozumiem zupełnie po co mu ten Colter przy boku, to nie jest tak że ADR to jakiś świeżak który pierwszy raz występuje przed dużą publiką. Występował już w WWE i gdy rozpisywali go przyzwoicie nie zawodził, otrzepał się z kurzu w LU gdzie był jedną z ciekawszych postaci, a teraz na powrót dostaje menago? I to takiego? Co mają wspólnego Zeb i Albert? Absolutnie nic. Już prędzej bym go widział koło Heymana(nie żebym ich parował, ale ma to więcej sensu), w garniturku i czysto "biznesowy" układ tej dwójki. Dziwnie też zakończyli tą walkę, Jan który zwykł odbijać po 50 finisherach, nagle zostaje przypięty to jakimś signature move? Dajta spokój. Gdzie "Big Match" John? To już przecież większe potyczki toczył z Nevillem. W ch***j dziwne.

Niezły HIAC Romana i Braya. Niestety tylko niezły, bo przy lepszej, bardziej zajmującej, trochę świeższej historii mogli z tego wycisnąć duuużo więcej. Widać że wiedzieli co chcą zrobić, rozpisali sobie niezły brawl z kilkoma fajnymi spotami, ale fakt że chyba każdy już czekał na zakończenie tego nudnego story pociągnął tę walkę w dół niczym kotwica. Pomimo wszystko jednak wciąż udało się tej dwójce zachować tytuł najlepszego starcia tego wieczora.

Od kiedy to sędziowie nagle przestają wypełniać swoje obowiązki tylko zaczynają słuchać głosu publiki? Trzeba było to skończyć przez dq i wtedy Dudleye miałyby jeszcze powód do kontynuowania programu. A tak, niby jeszcze coś się tli, ale powinno to również czym prędzej zakończyć. Bubba i Devon są wyraźnie bez formy, kreatywni nawet nie dają im szansy wykazania się na micku(a przecież Bully pokazał w TNA że potrafi gadać). ND dominuje przez cały program, trzeba było zmienić mistrzów, albo dzisiaj trzeba zmienić pretendentów.

Okej, Nikki odbębniła rewanż. MOVE ON.

Seth obronił pas. MOVE ON.

Serio move on. Pokonał Demona czysto, skończcie to story i dajcie się wreszcie wykazać swojemu mistrzowi. Jak to zrobić? Nie powinno to być zbyt trudne, dajcie mu kogoś kto potrafi zrobić dobry program. Wypaliło z Jaśkiem, zamiast to kontynuować Rollins został wepchnięty w Stinga i Kane'a. Kto następny? Big Show? Serio, MOVE ON.

Owens obronił. MOVE ON.

Czy na starość Takerowi urosła głowa, czy zmniejszył się kapelutek? Już drugi raz wychodzi z wielkim pierdolnięciem na środku czoła od przyciasnej czapki.

vHEShgBl.jpg

Nigdy nie byłem i nie zostanę fanem tego quasi-mma stylu jaki stara się do swoich walk wprowadzić Brock Lesnar. Podoba mi się jego brutalna strona, typu krwawienie niczym Ric Flair, rozpierdalanie ringu czy genialna końcówka kiedy używa brudnego chwytu Marka przeciwko niemu. Jednakże ten styl walki mnie nie porwał, problem z Lesnarem poza jego przepushowaniem polega również na bardzo ch***ym movesecie, gdzie obok finishera i suplexu ma tylko kolana i pięści. Brak tam samego rasslingu.

Nie rozumiem za to momentu po walce kiedy nagle znowu w Takera wpierdala się Wyatt. Gdyby on chociaż wygrał swoje starcie tego wieczoru, ale tak? Rozumiem że to podwaliny pod SS i pewnie Wyatt Family vs. Taker, Kane, etc., ale czy trzeba to było robić w taki głupi sposób? Nie można było tego rozegrać jakoś na Raw gdzie Taker powiedzmy rzuciłby otwarte wyzwanie na swoją 25 rocznicę? Na pewno można było skleić coś z większym sensem niż to.

btw. rozumiem że Kane wciąga ludzi pod ring do alternatywnego wymiaru gdzie mieści się sąd małych ludzie, a gdzie swoich rywali zabiera Bray?

Bardzo słaba, chyba najsłabsza gala WWE w tym roku.


  • Posty:  34
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.06.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Carlos praktycznie napisłes wszystko co chcialem powiedziec.

Po pierwsze PPV z potencjałem poprostu ssalo nieziemsko.

Jasiek przed urlopem byłem pewien stoczy jakis epicko heroiczny pojedynek po którym beda go zbierac z ringu a tu wyskakuje Colter (what the fuck? )i obok niego Real American Albercik i wystarczy. Jak napisane Cenaminator odklepuje po sto finisherów a tu pyk pyk dwa liscie i po pasku :thumb:=)) troszku to zalosne.

Walka wg mojej skromnej opini wieczoru czyli pierwszy HiaC udzwignął słaby poziom calej gali, walka szybka dobrze wykorzystane elementy i spodziewany zwyciezca, milo sie to oglądało.

Tagi wiadomo ze walcza wszedzie gdzie popadnie wiec troche sie to przejadło. Sama walka najgorsza nie byla chociaz akcja kiedy Devon nie wiedzial co ma zrobic z Kofim mega =))

Panienki obejrzalem, podobala mi sie jak nigdy Nikki ale zwyciezca wiadomy.

KO move on

Walka wieczoru strawna, obejrzana cala bez przewijania. Moze i cos bylo moze cos sie dzialo ale tempo mnie rozjebalo nieziemsko. Przejde od razu do koncowki bo wg plotek Andrzeja mialo juz nie byc do RtWM. Wiec nie wiem czy jego wystep na SS jest pewny, a moze to tylko Kane rzuci wyzwanie rodzince i sklepie jakis wunderteam? Milion pytan a tak malo odpowiedzi.

Nie opisuje walki o pas WWE bo to byla jakas tragedia, humoreska. groteska ewentualnie zart sceniczny :shock:


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Słabo, nudno i bez emocji...

Zaczynamy od razu od bzdury czyli dlaczego US idzie jako opener. Dla mnie fakt kto będzie przeciwnikiem Jasia był chyba najciekawszym aspektem gali i spokojnie to starcie powinno iść między Rollinsa i ME a nie na opener. Jak chcieli zacząć ostro to trzeba było od razu dać pierwszy HitC i wszystko miałoby większy sens. No ale pomińmy ten fakt. Dostaliśmy Del Rio i super. Co prawda nigdy nie byłem jego wielkim fanem, zawsze był dla mnie trochę nudnawy ale totalnie mniejsza o to, jest zaskoczenie, jest powrót, jest to o co chodzi w takich niewiadomych na ppv. Tylko oczywiście i tak to skopali. Po pierwsze po jaką cholere ten Colter? Czemu Colter? I co on w ogóle bredził... Postanowili dla większego szokera wpuścić tam Coltera przeczącego bez logiki wszystkiemu co głosił od... zawsze? Ehh mniejsza. No i dwa zakończenie? Jak wspomnieli przedmówcy co to miało w ogóle być? Niezniszczalny Cena odklepany po pierwszym groźniejszym pinie? I to nawet po akcji której nikt nie traktował jako finishera. Ok fajnie że dali Del Rio nowy finisher, potrzebował czegoś poza subem ale no nie robi sie takich rzeczy w taki sposób. Przez to, zakończenie nie miało absolutnie żadnych emocji, nie rozumiem.

Pierwszy HitC i przy okazji najlepsza walka gali chociaż mogło być lepiej. Jak pisałem wcześniej po ich no holds barred z raw spodziewałem się dużo a nie jestem pewien czy ta walka przebiła tamten nhb. Było fajnie, było stoły, były nearfalle, zwycięzca do przewidzenia. Nie powiem że się zawiodłem ale mogło być jeszcze lepiej. No i że skoro feud skończony nawiąże jeszcze do późniejszego segmentu z Ambrosem. Zapewne dzisiaj na raw się to wyjaśni ale ja po tym segmencie jasno widzę dalszy scenariusz dla panów. Po tym jak na ostatnim SD Dean i Romek pokonali NewDay Ambrose będzie chciał iśc na pasy TT. Romek będzie miał je w dupie mając większe wizje. I tym sposobem dostaniemy feud Ambrose vs Roman. Tylko mam wielką nadzieję że obejdzie się bez heelturnu Dean'a. Panowie spokojnie mogą zrobić krótki facowy program. 'Sorry Dean ja celuje w główne złoto -A co ze mną? -A co mnie to, dorosły jesteś -Też zasługuje na walkę o główne złoto -Musiałbym przejść przeze mnie... -Ok...' I tak dostajemy na SS albo TLC świetnie podbudowany pojedynek face vs face o #1 contendera (który wygrywa Roman a później zgarnia złoto chyba że planują na WM triple threat to wtedy dopiero tam Romek zgarnia złoto). A wprowadzenie jakiegoś konfliktu między tą dwójkę fajnie by się wpasowało w późniejszy ewentualny triple threat. Pewnie się okaże na raw czy mam rację.

Dalej mamy lipe aż do ME. TT nic specjalnego, ND dalej robią świetne show ale to nie ratuje ich tragicznie nudnego programu z Dudleyami. Też nie rozumiem czemu nie dają więcej starć na micu, 3D potrafia gadać, zwłaszcza Rey więc w połączeniu z ND mogłoby z tego być coś dobrego a tak program bez żadnych emocji.

Divy mimo paru żenujących pomyłek Nikki i skopanego finishera Charlott na koniec całkiem jak na divy dały radę. Np jak Nikki niczym Owens walnęła Charlott power bomba w kant ringu. No ale ten finish Charlott strasznie skopała... Wygładało to generalnie na zasadzie 'O nie, o nie, muszę mega szybko odklepać bo wypadam z chwytu'...

Walka o pas WWE jak i cały ten program spływa po mnie totalnie. Całkiem fajne mieli promo i chwała WWE że Seth obronił czysto. I oby na tym koniec bye bye Kane.

Nie czaje czemu dali Owensa z Rybackiem w tym miejscu karty, to już lepiej by tu divy wsadzili a najlepiej US a poza tym walka to jakies nieporozumienie. Trwała chyba nie dłużej niż 5 min i w ogóle emocji w tym było mniej że 0. Ok wiadomo że Owens musiał obronić ale mogli się chociaż minimalnie postarać. Nie wiem co w tym programie jest nie tak, Owens jest świetny, Rybacka tez lubię i jest on w stanie zrobić dobrą walkę jak i dobry program więc nie rozumiem za bardzo. Ok mniejsza, oby teraz dali Owensowi rozwinąć skrzydła z nowym przeciwnikiem.

No i ME. Było ok, nie spodziewałem się więcej. Panowie super się rozumieją w ringu. Ja właśnie w odniesieniu do przedmówcy uwielbiam styl walki Lensara i jego psychologie ringową. Z większości jego walk zapamiętuje się jakiś gest czy jakąs wypowiedz. I tez wielki plus dla bookerów za zakończenie tej walki. Użycie lowblow przez Lesnara po prostu idealnie wpasowane. Już słysze Heymana 'Że low blow, że nie czysto?, Jak Taker zrobił to samo to wszyscy byli zachwyceni więc shut up!'. Ogólnie z walki jestem zadowolony. No i rodzinka na koniec hmmm... No jest w tym może i sens, Wyatt chce się zemścić za WM, wtedy był sam, teraz ma ekipę, miał stac się new face of fear i w ogóle. Wyniesienie grabarza efektowne no i fajnie by było jakby sie to skończyło SS matchem tylko jeszcze kwestia do czego to wyniesienie doprowadzi. Bo jak go zabrali to może nie po to żeby sie pojawił zaraz wolny. Ale zapewne zobaczymy Wyatt Family vs Taker Team na SS i w sumie czemu nie. Jedynym minusem tego będzie fakt że Wyatt znowu przegra.

Ogólnie lipa.

 

 

 


  • Posty:  39
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.05.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Czy tylko mi się wydawało, czy Rollins jakoś źle rzucił Kane'em o ten stół, że się nie zapadł, tylko runął na bok?


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Czy tylko mi się wydawało, czy Rollins jakoś źle rzucił Kane'em o ten stół, że się nie zapadł, tylko runął na bok?

To chyba nie kwestia tego że rzucił źle, po prostu nie było wystarczającego impetu. Dziwne że zdecydowali się na taką akcję, bo Rollinsowi ciężko jest wykonać taki manewr z odpowiednią siłą na kimś tak dużych rozmiarów jak Glen.

Jeśli idzie o inne wyjaśnienie to gdzieś w internecie podają że ta walka była tak słaba że nawet stół odmówił współpracy :D


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

No, w końcu chwila, żeby skomentować galę.

No to lećmy z tym tematem:

Opener gali czyli open challenge Janka, intrygujący jako otwarcie gali. Podejrzenia? Jakiś Ziggler, może Brezee, względnie jakaś pseudo-legenda na jednorazowy powrót. Generalnie uwierzyłem newsom, które mówiły, że Janek na urlop idzie z pasem. Jak wjechał Zebo-mobil, pomyślałem, no ku*wa nic, jak tylko Jack Sfager. W sumie nie wiem co gorsze, bo re-debiut Alberta spłynął po mnie jak pot z dupy po przebiegnięciu kilku kilometrów. Zasadniczo, każdy trzeźwo myślący fan widzi, że Vince i spółka, próbują zwiększyć rating jak tylko mogą na skróty bez włożenia krzty logiki czy myślenia. Prosty manewr określany w sieci jako "Vince robi pałkę meksykańskiej widowni". Z deka żałosne. I przy okazji - nasmarowali go jakoś bardziej bronzem, bo wydaje mi się że bledszy był jakoś ostatnio.

Co do samej walki - zgadzam się z tym co napisał (chyba) Carlos. Cena większe boje toczył z Nevill'em. To co tu zostało rozpisane to autentycznie motyw w stylu "dobra folks, za 8 minut mam taksówkę, załatwmy to szybko". Jak można było po superkick'u dać odliczyć gościa, który dostaje 17 ran postrzałowych, 10 ran ciętych, kotwicę w plecy, a i tak wybije na 2 ? Kreatywni nie widzą w tym nic złego.

Jeszcze jedno subiektywne zdanie ode mnie - Albert nie jarał mnie wtedy i nie będzie jarał mnie teraz. Ratingu i tak nie poprawi.

Ryback z Owensem przewinięty. Nie dlatego, że jakoś nie trawię jednego czy drugiego. Po prostu walka bez historii godna tygodniówki, nie powinna mieć miejsca na PPV. eot.

Divy też przewinięte. Sorry, jak już wielokrotnie pisałem - jestem szowinistą i divy to widzę w wywiadach i segmentach typu extreme expose. Ta cała podjarka divas - revolution - don't care.

Romano vs. Brodaty

Panowie wykręcili b.przyzwoitą walkę. Ktoś w sieci słusznie zauważył, że klatka była tu zbędna (w sumie na całej gali była zbędna, bo nie została nijak konkretnie wykorzystana). Męczył trochę siermiężny brawl. Cieszyły dobre spoty. Zwycięzca przewidywalny. Ogólnie walka jak już pisałem nie urwała dupy, ale nie można zarzucić panom szjasu. Dobry, solidny match.

Duży, na serio duży plus dla Romka, który dwoi się i troi w swoich walkach. Widać poświęcenie, ekspresję i generalnie wychodzę z b.pewnego założenia, iż Romek świetnie czuje się w ringu i czuje to coś natomiast chłopak nie czuje się na mic'u. Dobry kreatywny powinien to wychwycić. Zły, w porywach do ch***y - będzie na siłę chłopakowi wciskał mikrofon do rąk. To trochę tak jakby ojciec widział, że syn nie czuje w ogóle równowagi na rowerze, więc kupił mu motocykl i kazał jeździć.

Kane vs. Rollins.

Całe story było nawet do kupienia (subiektywnie). Fajnie było zobaczyć Kane'a, w roli innej niż (już nawet nie) ekskluzywny jobber. Ja wiem, że mogę zostać zlinczowany za to, ale wciąż darzę Jacobs'a sympatią jako zawodnika, taką sentymentalną. Z resztą w moim odczuciu facet w momencie kiedy walczy o najważniejsze złoto federacji - wciąż potrafi wykrzesać z siebie to i owo. Zgodzę się z opinią portali zagranicznych. Wszyscy spisali ten match na starty, a jego dało się obejrzeć bez specjalnego przewijania. Założę się, że gdyby Jacobs występował już dziś jako part-timer - dostałby głośne "You still got it". Wynik słuszny, choć końcówka w ogóle nie była dramatyczna. Rollins musiał to wygrać. Mogli jednak dodać szczyptę niepewności.

Brock vs. Under "Zaciasny Kapelusz" Taker

Na wstępie warto zauważyć, że bookerzy zjebali temat, rozpisując im po raz 3 starcie, gdyż z góry wiadomo było, że ciężko będzie im pokazać więcej niż w ostatnim starciu. Podobnie jak w przypadku Romano i Bray'a - klatka wcale nie użyta. Nie będę powielał waszych wypowiedzi, bo generalnie się z nimi zgadzam. Np. z faktem, iż w tym zestawieniu mamy tylko punch/kolano/suplex/finisher.

Nie zgodzę się natomiast, że między panami jest chemia, bo jej nie ma. Jeśli dobrze przypomnicie sobie drugą walkę z Triple'em z Wrestlemanii - uświadomicie sobie, że pod kątem stricte-walki, te dwa pojedynki były zasadniczo b.podobne. Dlaczego więc pierwszy z nich określony został jako mega fantastyczny, zaś ten niedzielny jako ciulowy? No może właśnie dlatego, że psychologia ringowa i sprzedanie historii jest równie ważne, a może i ważniejsze niż rassling - a tutaj przy Brocku psychologii nie ma żadnej. Brock nie przestawił się nazad na wrestling. Widać, że panowie nie do końca rozumieli się w walce. Taki Trypl, zawsze był genialnym sellerem akcji. Taker świetnie sprzedawał akcje zarówno przychodzące jak i wychodzące. Lesnar miał z tym problem odkąd pamiętam.

genialna końcówka kiedy używa brudnego chwytu Marka przeciwko niemu.

ch***ja tam, a nie genialna. W moim odczuciu mocno niesmaczne. Chcieli zakończyć feud ? Zrobić final chapter ? Wielki finish ? Rozwiać wątpliwości z SS ? I co i wielki fighter robi low blow ? Proszę was. Należało lepiej rozpisać walkę na SS, to i teraz może takie gówno nie przyszłoby kreatywnym do głów. Na dobrą sprawę, powinni mierzyć się po raz czwarty - do czystego finishu.

Btw. Vince jest do tego stopnia zakochany w Lesnarze, że nie dość, że napycha go od tyłu zielonymi, to jest zrobił z niego kryptonit na grabarza. Genialnie wincent, genialnie.

Btw2. Szczytem psychologii w tej walce jest Lesnar, który niszczy ring -> "ponieważ powody". Bez żadnego większego ciągu przyczynowo-skutkowego.

No i teraz największe WTF gali.

Pomijam, że te głąby, autentycznie myślą o pojedynku Grabarza ze Strowmanem :-/

Podsumujmy szybko. Taker przegrywa starcie. Dostaje ładny chant "Thank You Taker". Na co czeka ? To nie jest kur*a 1 z 10, tu nikt nie wniesie kuferków ze słodyczami. Przegrałeś, idź sobie na backstage. Nie - umarlak postawia celebrować w ringu przegraną. WTF ? Nie jest to jego pożegnalna walka. Nie jest to żadna specjalna gala (na Survivor Series takie coś przeszłoby dużo bardziej). Co on tam zamierzał celebrować ? Że finalnie ma zerowy bilans z Brock'iem ? Genialne.

I teraz najlepsze. Rodzina Brodaczy.

Więc ....Bray przegrywa wielki, zacięty feud z Romanem i jeszcze na tej samej gali, z dupy przyczepia się do Grabarza, z którym sensacyjnie wdupił na największej gali roku. Rzeczywiście ich rywalizacja z Romkiem, była zapadająca w pamięć, skoro sam Bray już pod koniec walki ma na to wyjebane.

Mógłbym napisać tutaj jeszcze wiele linijek postaram się jednak sformułować jedno zdanie.

Sam pomysł jak rodzina brodatych wynosi Taker'a - jako początek ich feudu - naprawdę zajebisty.

Szkoda jednak, że logicznie nie trzyma się to kupy jak cholera.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

ch***ja tam, a nie genialna. W moim odczuciu mocno niesmaczne. Chcieli zakończyć feud ? Zrobić final chapter ? Wielki finish ? Rozwiać wątpliwości z SS ? I co i wielki fighter robi low blow ?

Tyle że zgodnie z logiką rasslingu, lowblow w takiej walce to nie lowblow. To jak najbardziej legalna akcja którą można wykorzystać w każdym momencie i niewiele się różni od pierdolnięcia schodami. A podobało mi się to ponieważ jest to fajne zagranie w którym Taker finalnie pada po tym jak Brock wykorzystuje jego sztuczkę która poprzednio wydymała Bestię ze zwycięstwa. Z tą różnicą że tutaj było to kompletnie legalne i nie pozostawia na moje oko niesmaku. Gdyby to był kolejny single i Lesnar obróciłby losu walki w taki sposób pewnie bym się z Tobą zgodził po całości.

Szczytem psychologii w tej walce jest Lesnar, który niszczy ring -> "ponieważ powody". Bez żadnego większego ciągu przyczynowo-skutkowego.

Znowu - dla mnie to sens miało. Brock wkurwiony na fakt że pomimo tylu akcji wciąż nie może przypiąć Takera szuka po prostu jakiejś kolejnej broni czy elementu który mógłby wykorzystać żeby wreszcie zakończyć ten pojedynek. Do tego komponuje się to z jego charakterem Bestii.

Dużo zabawniejsze było dla mnie gdy Andrzej chybił(nie wiem czy to dobre słowo, może zagrali tak celowo) tego tombstona na deski o dobre pół kroku co było widać chyba nawet z najch***jowszego miejsca na sali, ale komentatorzy się podniecali jak to Lesnar przyjął akcję na odsłonięty ring. :lol


  • Posty:  145
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  19.08.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jeśli dobrze przypomnicie sobie drugą walkę z Triple'em z Wrestlemanii - uświadomicie sobie, że pod kątem stricte-walki, te dwa pojedynki były zasadniczo b.podobne. Dlaczego więc pierwszy z nich określony został jako mega fantastyczny, zaś ten niedzielny jako ciulowy? No może właśnie dlatego, że psychologia ringowa i sprzedanie historii jest równie ważne, a może i ważniejsze niż rassling - a tutaj przy Brocku psychologii nie ma żadnej.

Jest jeden znaczący powód dla którego tamta walka była lepsza pod względem nie wrestlingowym (pod względem wrestlingowym jak dla mnie walka z WM 28 była o wiele lepsza wystarczy popatrzyć jak tam trzymał się Taker a jak tutaj, i nie mówcie że teraz tak świetnie sprzedawał pojedynek, poza tym Hunter w ringu czasami również potrafił wykręcić dobry pojedynek mimo że nie był wirtuozem) Mianowicie tym powodem był Shawn Michaels. Tam dodał on mnóstwo do psychologii od siebie. Idealnie dobrany sędzia specjalny , przyjaciel Trypla, gość który bardzo szanował Takera który jednocześnie wysłał go na emeryture. W tamtej walce Shawn miał opory przed zakończeniem pojedynku na korzyść Trypla, a już za chwile wykonywał Takerowi SCM. Nie zgodzę się natomiast że przy Brocku nie ma psychologii bo jest ogromna. Właśnie te jego chanty Suplex City Bitch itp dodają dodatkowego smaczku do walki. Lesnar jaki styl walki ma taki ma, ale właśnie ten jego styl idealnie pasował do tej walki, która miała być rozpierdolem, ostatnim chapterem, zakończeniem feudu.

'Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą."


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

Mylisz delikatnie pojęcia.

Chanty czy publika nie mają nic do psychologii w ringu. Zawodnicy po prostu muszą się czuć ze sobą w starciu. Muszą się rozumieć. Nie można też powiedzieć, że zawodnik wnosi do ringu psychologię. Ja napisałem "przy Lesnarze" w kontekście walki Garbarza z Brockiem, nie zaś w kontekście samego Lesnara.

To nie jest tak, że Taker który w ringu próbuje uprawiać psycho będzie pokazywał to w każdej walce. Nie z każdym się da. I tutaj właśnie mamy taki przypadek.

Aby dało się odczuć chemię w ringu, zawodnik musi być zaangażowany. Triple, Taker, Michaels - są/byli, Lesnar - niekoniecznie.

915802072594e34bce782c.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      WWE ogłosiło pełną kartę walk dla dzisiejszego odcinka AAA on Fox. To odcinek go-home przed galą Rey de Reyes, która wystartuje w przyszłą sobotę w Puebli w Meksyku. Już wcześniej zapowiedziano finałowy kwalifikator do Rey de Reyes z udziałem Mr. Iguana vs. Santos Escobar vs. Psycho Clown vs. Abismo Negro. Nie zabraknie też singles matchu między dwoma już zakwalifikowanymi do Rey de Reyes: La Parka i „The Original” El Grande Americano. Ponadto El Hijo del Vikingo pojawi się w singles act
    • Grok
      CM Punk niedawno zrobił sobie tatuaż na cześć zmarłego psa Larry'ego. Punk ogłosił w grudniu, że jego pupil, którego uratował ze schroniska PAWS Chicago (działającego bez uśpiania zwierząt) prawie dekadę temu, odszedł. W wideo opublikowanym w piątek na kanale YouTube WWE, Punk opowiedział o tatuażach z odciskami łap, które teraz ma na torsie, wyjaśniając, że odciski należą do Larry'ego. Punk powiedział, że tatuaż jest umieszczony na klatce piersiowej w tym samym miejscu, gdzie Larry czasami
    • Grok
      Jordynne Grace podzieliła się szczegółami na temat tego, co doprowadziło do jej kontuzji podczas piątkowego tapingu WWE Main Event. Amatorski fan cam z tego wydarzenia szybko stał się viralem w sieci. Widać na nim medyków WWE opiekujących się Grace w ringu, podczas gdy sędzia podnosił rękę Alby Fyre. Później Grace wrzuciła fotkę, na której siedzi na wózku inwalidzkim Chelsea Green z ortezą na nodze. W sobotę Grace opublikowała w mediach społecznościowych klip z momentu kontuzji kostki, dodaj
    • Grok
      Oto spoilery z najnowszych tapingów telewizyjnych TNA Wrestling. Po czwartkowym odcinku Impact na żywo z Gateway Center Arena w College Park pod Atlantą (Georgia), federacja nagrała też walki na Xplosion i Impact. TNA wróciła do Gateway Center Arena w piątkowy wieczór. Spoilery z tych nagrań nie są jeszcze dostępne. Spoilery poniżej pochodzą z Cagematch.net i PWInsider. Nagrane dla Xplosion: Mila Moore pokonała Myla Grace Jason Hotch pokonał Ricky Sosa Nagrane dla Impact: Mr.
    • Grok
      W tym tygodniu odcinek AEW Dynamite na TBS przyciągnął średnio 650 tys. widzów, co oznacza wzrost o 2,7% względem poprzedniego tygodnia. To czwarta najwyższa oglądalność programu od 17 września 2025 r. Odcinek z trzema walkami o pasy i debiutem The IInspiration na Dynamite zanotował rating 0,12 w kluczowej grupie 18-49 — wzrost o 20% w porównaniu z zeszłym tygodniem i drugi najlepszy wynik w tej demografii od 12 listopada 2025 r. W porównaniu z tym samym okresem w 2025 r. ogólna widownia wzr
×
×
  • Dodaj nową pozycję...