Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Lucha Underground


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   993
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Pierwszy sezon mnie jakoś ominął i nie dałem się porwać, ale ten spróbuję oglądać od początku. Machnąłem wczoraj pierwszy epizod i bardzo mi się spodobał. Świetny patent na tę świątynię, luchadorów w tajemniczych maskach i undergroundowe klimaty. Interesują mnie starożytne cywilizacje Majów i tak dalej, także takie akcenty są dla mnie jak najbardziej na plusie. Te pierwsze zajawki z Vampiro mistrzowskie i czułem się, jakbym oglądał Milczenie Owiec. :D

Walki na plusie - ta pierwsza była świetna. Jeden z tych gości, bodajże Fenix? odwalał świetne akcje na linach. Nie widziałem takich jeszcze, a przerobiłem już tego trochę. 3WAY nad wyraz dobry. Intergender matche są ostatnio popularne. Spodobało mi się to, że nie poszli na łatwiznę jak to zwykle bywa, tj. jedna z osób szybko stacza się z ringu i głównie lecą akcje 1 na 1. Starali się pracować w trójkę, a dodając do tego fakt, że była z nimi kobieta co czyni wszystko jeszcze bardziej skomplikowanym sprawiło, że byłem pod wrażeniem. Wygrana kobiety i dalsza walka z mistrzem nieco dziwna i odbijała od klimatu, ale również dali radę. Udało się jej ogarnąć jeden wiarygodny nearfall i ciekawą dźwignię za pomocą liny. Końcowe interwencje dużo mi nie mówiły, bo nie śledziłem jedynki, ale podjarka i ciekawość jest. Odpalam wkróŧce drugi odcinek.

  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • DonCarlos

    14

  • Carbon

    12

  • lygrys

    5

  • Entharios

    3

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Podoba mi się jak rozpisują Pentagona. Rozegrał wszystko po cwaniacku gdzie największe baty i większość roboty odwalił Puma, a sam tylko wpadł pozamiatać i zgarnąć przyłożenie na sam koniec. Publika go uwielbia, on jednak trzyma się swojego heelowego charakteru i nie pozwala nam zapomnieć że to on jest tym złym, chociażby w końcówce gdzie poszedł po rękę Princa. Jednocześnie dziwi mnie jobbnięcie mistrzów trio, wyszli z tego dosyć kiepsko bo pomimo przewagi liczebnej, jak i tego że drużyna rywali walczyła również między sobą nie potrafi tego ugrać. O ile rozumiem dlaczego zdobyli te pasy, tak nie widzę sensu takiego bookingu, mogli spokojnie przypiąć Pentagona czy Pumę po ich kłótni jakimś lewym ruchem.

Trochę dziwne że debiutujący PJ Black(Justin Gabriel) po całym tym wielkim promie jobbuje Mackowi.

Morrison/Cage? Meh.

Ogólnie rzecz biorąc niezły odcinek, podoba mi się jak po zdominowaniu końcówki pierwszego sezonu, Muertes i jego ekipa teraz znaleźli się na celownikach całego rosteru. A i 30 sekundowe promo Reya na koniec miód, malina. Jaram się na jego debiut w świątyni, jestem też ciekawy tego jego podopiecznego. Mogą niezłe story wykręcić :)

btw. na ogłoszenie 2 sezonu trzeba było czekać tygodnie po zamknięciu pierwszej serii, tymczasem już tydzień temu ogłoszono że ElRey zamówiło 3 sezon ;)

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  60
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przed chwilą pochłonąłem pierwsze trzy odcinki 2 sezonu lucha underground. Pierwszego sezonu nie było mi dane zobaczyć, więc do oglądania podszedłem bez żadnej wiedzy.

Show kupiło mnie absolutnie od pierwszych minut. Pierwsza walka Fenixa z Cuerno jak i ta z 3 odcinka to majstersztyk. Panowie odwalają razem kawał dobrej roboty. Miłym zaskoczeniem było zobaczenie paru znajomych twarzy. Dowiedziałem się także o Reyu, fajnie będzie go zobaczyć. Czekam na rozwój sytuacji między Pumą, a Pentagonem.

Jedyne co mi się jak na razie niezbyt podoba (możecie mnie nazwać szowinistą) to walki kobiet przeciwko mężczyzną. Bardzo dziwny pomysł, bo są one czymś mało wiarygodnym, ale nie mówię temu definitywne "NIE". Być może dam się jeszcze do tego przekonać.

Zostaje tylko czekać na kolejne epizody.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Jedyne co mi się jak na razie niezbyt podoba (możecie mnie nazwać szowinistą) to walki kobiet przeciwko mężczyzną.

*om

A ja tam to lubię. Jest to spore urozmaicenie w porównaniu do amerykańskiego produktu, szczególnie do wwe które przez ostatnie lata przedstawiało nam dziewczyny jako "divy" który nie potrafiły nic w ringu i każda walka to był zwykły "cat-fight"... Na szczęście powoli odchodzą od tych dziwnych standardów.

Trzeci odcinek mnie specjalnie nie porwał. Kobra nie pozostawiła zbyt wielkiego wrażenia, Drago i Evans trochę z dupy, sam main-event naprawdę fajny, aczkolwiek bez pasa na szali zabrakło mi emocji, bo w tym wypadku wynik dało się przewidzieć bez problemu. Co naprawdę przykuło moją uwagę to zakończenie w którym zapowiedzieli pojawienie się Joey'ego Ryana. Fajnie że potrafią ściągnąć na swoje gale co raz więcej znanych postaci z indysów. Mam też nadzieję że tylko kwestią czasu jest kiedy do Ryana dołączy jego partnerka ; )


  • Posty:  60
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Najnowszy epizod Lucha Underground uważam za dość udany. Może walki dupy nie urwały, ale i tak trzymały poziom. Uwagę moją przyciągnął Cage. Finishery wykonywane przez niego czyli Facebuster i Piledriver(swoją drogą coś takiego wykonywał chyba Scott Steiner) są bardzo widowiskowe. Od Main Eventu oczekiwałem czegoś więcej, jednakże sądzę, że ta walka zakończyła się w dobry sposób. Wreszcie to Pentagon mógł się poczuć tym oszukanym. Feud między oboma panami nabiera tempa co cieszy.

A ja tam to lubię. Jest to spore urozmaicenie w porównaniu do amerykańskiego produktu, szczególnie do wwe które przez ostatnie lata przedstawiało nam dziewczyny jako "divy" który nie potrafiły nic w ringu i każda walka to był zwykły "cat-fight"

Mnie dalej się to nie podoba i chyba już nie spodoba. Mógłbym się zgodzić na walki w stylu 2 gości, 1 laska przeciwko 2 gościom i 1 lasce. Widok okładanej kobiet przez faceta nie przemawia do mnie, więc wolę już oglądać "cat-fight".

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Po kilku mniej pasjonujących odcinkach wypełnionych debiutami i mniej znanymi postaciami wreszcie przyszedł konkretny odcinek.

Nie rozumiem zbytnio co oficjele widzą w Kobrze, bo jak na moje dziewczyna jest mocno drewniana i wątpię by osiągnęła jakieś sukcesy. Na chwilę obecną zabiera tylko czas i mam nadzieję że nie ujrzymy jej tak szybko w przyszłości.

Okazuje się że można zepsuć zawodnika dając mu mikrofon do ręki. O ile Mil Muertes funkcjonował poprawnie jako milczący olbrzym, tak jego głos obdarł go ze wszystkiego. Tak zdecydowanie nie brzmi ktoś kogo moglibyśmy się obawiać, i nie chodzi o to w jaki sposób sprzedał to promo, ale o sam tembr jego głosu który w połączeniu z jego akcentem sprawia wrażenie jakiegoś meksykańskiego ogrodnika a nie człowieka tysiąca śmierci. Nigdy nie byłem jego fanem, ale teraz już nigdy nie będę mógł go wziąć na poważnie.

Podoba mi się rozwój sytuacji między Pentagonem i Pumą. Zakładam że to właśnie książę będzie wielkim sprawdzianem Pentagona przed uderzeniem w sam szczyt karty. Jak na moje to nie ma co sprawdzać bo Jr. jest gotowy, jest over jak cholera i można by go puścić na główny pas chociażby i teraz, ale rozumiem że to tylko kwestia czasu. Wracając do poprzedniego akapitu - co z tego że Mil wyszedł na mega kozaka rozbijając obu zawodników na koniec? Wciąż mam w głowie ten jego śmieszny głosik.

Fenix odzyskuje pas? Ok. Rozumiem że to właśnie on będzie kolejnym pretendentem do głównego złota... Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. Fajna walka ogólnie. Podoba mi się że wyszli ze sztywnych ram ladderu i zafundowali nam po prostu niezłą bijatykę w której gdzieś tam przeplatały się drabiny. Chociaż mogliby popracować trochę nad końcówką i dać trochę więcej "near-falli" na szczycie.

  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  51
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  13.05.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tegoroczne Aztec Warfare moim zdaniem wypadło bardzo dobrze. Walka była strasznie wciągająca, nie chciało się, ani przez chwilę przewijać. Już na samym początku dali Reya z Fenixem, ten pierwszy ku mojemu zdziwieniu wypadł bardzo przyzwoicie. Na plus zdecydowanie zasługuje pomysł z Joey Ryanem i kajdankami, Johny Mundo rozbijający szybę Brianem Cagem, czy liczne sucide dive'y. Poza tym szczególnie podobało mi się, że Evans dostał dość sporo czasu i dalej promują jego feud z Drago, kibicuje mu od dawna i żałuje, że jego kariera jest tak biedna jeśli chodzi o osiągnięcia. No i w zasadzie największą zaletą tej walki jest fakt, że spora część uczestników miała jakieś tam szanse na wygraną, a nie jak w wersji WWE 2 w porywach do 3. Niestety w odbiorze walki przeszkadzał straszny chaos, przez większość czasu mieliśmy po prostu przechodzenie od spotu do spotu i ewentualnie poruszenie jakiegoś konfliktu. Niespecjalnie też podobało mi się tak łatwe przypięcie Muertesa, Pentagon mógł go trochę więcej potłuc, czy coś w końcu jeszcze niedawno był mistrzem. Do tego średnio oglądało się jak ten brat Dario niszczył wszystkich 1vs10, a za tydzień, czy dwa będzie miał z którymś z nich walczyć 1vs1, ale to już taki trochę standard we wrestlingu. Te minusy nie zmieniają faktu, że walka jest w 100% godna polecenia i można ją na spokojnie zaliczyć do najlepszych w tym roku.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Podobało mi się.

Naprawdę dużo akcji, kilka ciekawych powrotów i debiutów, fajne spoty i sporo emocji. Jak wspomniał kolega wyżej bardzo dobrze że tak naprawdę prawie do samego końca w grze było kilku wiarygodnych kandydatów do zgarnięcia głównego złota. Nie jestem do końca przekonany do tego jak rozpisali końcówkę, po jednym mało wyrazistym mistrzu który był robiony na wielkiego monstera dostajemy drugiego który jest praktycznie jego kalką. Rozumiem że Fenix zgarnął pas tylko dlatego żeby brat Dario teoretycznie przejął pas od fejsowego zawodnika, aczkolwiek przy takim pojedynku nie było to koniecznością. Catrina mogła spokojnie ogłosić że Mil nie obawia się nikogo i postawi swój pas na szli przeciwko 19 rywalom, a potem wyeliminować go z gry podobnie jak to zrobili tak czy inaczej. Skoro finałowa dwójka to i tak starcie Matanza/Rey to nie czułoby się tego że jeden monster pokonuje drugiego i tego typu starcie zachowałoby świeżość na później. Mogli też zachować debiut Dragona Jr. na inną okazję, tutaj trochę został na drugim planie. Osobiście zmieniłbym wynik starcia, nie wprowadzał brata Dario, odstawił Dragona i w finale zestawił ze sobą Mila i Reya, z którego zwycięsko wyszedł by Korniszon przy pomocy Pentagona. Ryjek to spore nazwisko i jako posiadacz głównego pasa zrobiłby sporo hałasu i mocno wypromował zawodnika który by mu ten tytuł odebrał. Tak czy inaczej naprawdę dobry odcinek.

btw. czy tylko ja zauważyłem masę podobieństw do Rumble?

-mistrz zmuszony do wyjścia z #1(Roman-Fenix)

-duże nazwisko zalicza debiut na początku walki(AJ #3-Rey#2)

-jeden z zawodników gra mądrze unikając eliminacji(Miz nie wchodzący do ringu-Ryan przykuwający się do barierki)

-faworyt do zwycięstwa wyeliminowany kantem(Brock wyrzucony przez Wyattów-Mil obity przez Pentagona)

-pupil władzy wchodzący z ostatnim numerem(Hunter #30 - Mil#20 i Cueto #21)

-mistrz wyeliminowany przed wielkim finałem(Roman-Fenix)

-zaskakujące duo w finale(Dean/HHH - Matanza/Rey)

-pupil władzy zgarnia zwycięstwo(Hunter - Matanza)

Warto tylko dodać że Aztec Warfare było nagrane w grudniu 2015. Przypadek? :x


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Rzuciłem okiem, że się tak wyrażę.

Był to pierwszy "materiał wrestlingowy" o długości 45 minut, który obejrzałem od bardzo dawna w całości od początku do końca.

Aktualnie moje oglądanie wrestlingu wygląda tak: YT -> WWE -> 3-5 minutowe filmiki, skróty, itp. Także to 45 minut wyglądało jak poważne wyzwanie, ale okazało się, że czas zleciał bardzo szybko i przyjemnie.

To moje pierwsze "spotkanie" z tym produktem nie widziałem, żadnego poprzedniego epizodu. Większość twarzy była dla mnie nie znana - wyjątki: Rey Mysterio (z powodu którego w ogóle zabrałem się za oglądanie LU) i Morrisona (tutaj Mundo).

Muszę przyznać, że się bardzo pozytywnie zaskoczyłem - kilku zawodników na prawdę mi zaimponowało:

Prince Puma, Fenix, Jack Evans, oczywiście Morrisona i Mysterio chwalić nie trzeba bo i w WWE było widać, że wiedzą co robią.

Nie kupuję tego gościa stającego za ringiem w garniaku Teddy Long'a z wizytówkami... ale cóż jeszcze nie za bardzo wiem o co z nim chodzi.

Dodatkowo też zauważyłem, że mają tutaj swojego Hornswoggle'a, ale i tak nic nie przebije czarnego Austina =))

Majty Cody Rhodes'a + Moveset Austina = Czarny zatłuszczony grubas.

Jest też kobieta z kamieniem, która prowadzi za rączkę jakiegoś mięśniaka - czemu nie, na pewno lepiej magia pasuje w lucha libre niż w WWE (pozdro kolano błyskawica).

Boss - który wygląda jak Mr. Oświęcim.

Ogólnie żywa publika, na pewno wygląda to lepiej niż sala gimnastyczna PWG, muszę powiedzieć, że ma to swój klimat.

Załapałem się na jakiś debiut - brat bossa, wyglądał jak Taz bez tatuaży... I ogólnie od razu wygrał pasek. I tutaj w sumie zaskoczenie bo myślałem, że pójdą na łatwiznę i pas przykleją od razu do Mysterio, a jednak nie.

Co do samej walki - szybko, dynamicznie, bez pierdolenia, na prawdę ciekawe i widowiskowe akcje. I wszystko zamknięte w 45 minutach - szkoda tylko tych przerywników, ale cóż... nie można mieć wszystkiego.

Nawet nie wiedziałem, że Chavo jeszcze żyje tfu... tzn. walczy 8)

Ogólnie na wielki plus - muszę się zastanowić i może zacząć to oglądać regularnie + zobaczyć wszystkie poprzednie epizody.

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

To było moje drugie podejście do Lucha Underground. Wcześniej - zachęcony przez masę pozytywnych opinii - obejrzałem walkę Pentagona z Vampiro, a teraz luchadorskie rumble. W obu przypadkach - podobało mi się.

:arrow: Na pierwszy ogień idzie ładna twarz i świetne nogi babeczki, która zapowiada walki. Podoba mi się również to w jaki sposób pracuje kamera gdy ta pani zapowiada zawodników. Mam wrażenie, że jest to takie cholernie filmowe, oryginalne. Fajna rzecz.

:arrow: Podoba mi się w tej federacji charakteryzacja i ogólna kreacja tych postaci. Świetnie "ubrani", w niektórych przypadkach kapitalne maski. Na przykład maska Drago według mnie jest nawet przerażająca na swój sposób.

:arrow: Podobał i ogólnie podoba mi się poziom walk (pomimo, że obejrzałem tylko dwie) zawodników. Wiadome, że luchadorzy to nigdy nie zawodzą i odwalają takie spoty, że głowa mała. Ale zdarzały się tam takie persony - które na szczęście miałem okazje poznać chociażby oglądając PWG - które gabarytowo nie wyglądają żeby za pięć sekund miały wykonać standing moonsault na przykład - pozdro zamaskowany-lepszy Brock Lesnar z wdziankiem Michael'a Myers'a. ;)

Willie Mack, który jest gruby jak skurwysyn, ale tak cholernie gumowy, że ciężko uwierzyć. Gość wpierdala sellingiem akcji wiele osób - przy tej walce warto zobaczyć chociażby jak serwuje stunnery czy jak sprzedaje suplexa od tego potwora.

:arrow: Jakie postaci polubiłem? Ciężko tak pisać po jednym epizodzie, ale z pewnością Jack Evans - typek, którego oglądałem już w PWG i wiem mniej więcej jaki styl walki prezentuje. Gość jest niezłym świrem i potrafi to wykorzystać, bo niektóre spoty były cholernie kozackie. Dodatkowo momentami potrafił wywołać uśmiech na mojej twarzy. Potrafił wywołać go on, "fart" kamery i ogólny - nietuzinkowy - styl przebiegu pojedynków w Lucha. Bardzo chaotyczny --> w tym momencie piszę to z uśmiechem na twarzy i daję ogromną łapkę w górę za moment, w którym Mill Muertes wychodzi do walki a w tle Jack Evans leci ze schodów - umarłem. :D

:arrow: Co mi się nie podobało?

Nie podobało mi się za bardzo to zrzynanie z WWE. Rozumiem, że ciężko o jakąś kreatywność jeżeli chodzi o taki pojedynek, ale jestem przekonany, że akurat w Lucha mogliby zrobić coś swojego. W końcu ten produkt wydaje się stworzony od fundamentów i nie jest kopiowany z innych federacji. Tymczasem tak jak rumble, dwoje zaczyna i dodatkowo to wyliczanie - jakoś mi to nie pasowało.

Ale ogólnie bardzo fajne show. Być może jeszcze kiedyś się skuszę przy okazji jakiejś ciekawej gali i sporej dawki rekomendacji fanów. :)

ps - pytanie bardziej skierowane do osób, które oglądały serial "Lost".

Nie macie wrażenia, że Chavo Guerrero wygląda jak serialowy Mikhail Bakunin?

latest?cb=20090524085935&path-prefix=pl

Gość jest taki sam. :lol

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Damn. Pomimo faktu że Vamp jest tylko komentatorem aż ciężko uwierzyć jak genialne są jego segmenty. W całości kupuję te jego problemy psychiczne i ciągłą walkę z samym sobą by nie uwolnić drzemiącego w nim demona. Pozostaje tylko żałować że Ian nie ma 15-20 lat mniej bo z taką grą aktorską byłby z niego jeden z najciekawszych projektów(tak właściwie to jest i pomimo tego).

Vinietka Killshota to dowód na to że keyfabe jest wciąż żywy. Nagrywanie mordowania terrorystów żeby wykorzystać to potem na gali rasslingu, takie rzeczy tylko w LU.

Rey, Puma i Dragon to niesamowicie silne trio i praktycznie pewniacy do zgarnięcia tytułów w niedalekiej przyszłości. Mamy gwiazdę światowego formatu, byłego mistrza federacji i zawodnika na którego fedka ma spore plany w przyszłości. Co prawda na chwilę obecną DA Jr. nie kupuję, bo i nie ma zbytnio co kupić to taka obstawa powinna mu wyjść na dobre, a i pasy trio tylko pomogą mu gdy w przyszłości rzucą go samotnie na głębszą wodę.

Brat Dario zalicza kolejny squash i wciąż niezbyt przekonuje. Po dwóch łatwych zwycięstwach nad topowymi zawodnikami jestem ciekaw jak rozpiszą jego starcie z Milem. Nie przepadam za przepushowanymi postaciami bo na dłuższą metę nie pomaga to nikomu, więc pozostaje tylko mieć nadzieję że program z byłym mistrzem trochę przystopuje jego monster-push i sprowadzi go do bardziej wiarygodnego poziomu.

Co mi się nie podobało?

Nie podobało mi się za bardzo to zrzynanie z WWE. Rozumiem, że ciężko o jakąś kreatywność jeżeli chodzi o taki pojedynek, ale jestem przekonany, że akurat w Lucha mogliby zrobić coś swojego. W końcu ten produkt wydaje się stworzony od fundamentów i nie jest kopiowany z innych federacji. Tymczasem tak jak rumble, dwoje zaczyna i dodatkowo to wyliczanie - jakoś mi to nie pasowało.

Daj spokój. Jest 2016 rok, ciężko nagle o jakieś nowe gimmick matche które będą chociaż trochę poważne. Osobiście formuła AW podoba mi się bardziej bo dzięki eliminacji przez pin/sub mamy więcej akcji, przez co możemy zabookować akcję w każdej części areny, nie jak w przypadku RR gdzie bije się jedna, może dwie pary w narożnikach, a reszta leży na ziemi i udaje martwych :D

  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  51
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  13.05.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cage vs Mundo

Bardzo przyzwoita walka, trochę powoli na początku się rozkręcali, ale zdecydowanie nie zawiedli. Mieli parę efektownych spotów jak ten spanish fly z narożnika, czy skok Tayi. Cage trochę po terminatorzył pokonując dwójkę przeciwników i odklepując po wszystkim co się tylko dało. W sumie to po takiej wygranej może na spokojnie zebrać te medaliony i iść na Matanze.

12 man trios match

You're not the baddest bitch in the building. I'm the baddest bitch in the buillding! Szkoda, że Evans nie dopchał się do złota ;/. Ten team Reya jest zbyt mocny, ciężko będzie ich wiarygodnie pozbawić pasów. Walka całkiem fajna, tylko irytowało mnie to, że przez długi czas nie mieliśmy po 2 zawodników w ringu. PJ Black i Fenix zaliczyli po nieczystym zagraniu, fajnie jakby ich zturnowali i zrobili z nich jakąś drużynę na dłużej.

  • 7 miesięcy temu...

  • Posty:  284
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.12.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Drugi i Trzeci Sezon to straszne dno - widocznie starczyło im pomysłu tylko na jeden sezon.

Mam nadzieje, że Prince Puma, jak najszybciej pójdzie sobie do WWE.

W Ostatnim odcinku odcinku zadebiutował nowy The Undertaker:

czrk9sauuaendti-1481801336-800.jpg

cfc8c2814adc8111e878327e9a62f9cb

Nazywa się VIBORA (Judas Devlin z WWE NXT), wykonuje Chokeslam i Tombstone.

ZNAJOMY ZBIERA PIENIĄDZE NA OPERACJE NIENARODZONEJ CÓRECZKI. WESPRZYJCIE GO JAK MOŻECIE.

http://siepomaga.pl/sercezosi

http://facebook.com/niestandardowesercezosi

P.S.

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Noah Leatherland Druga połowa drabinki turnieju STARDOM Cinderella Tournament rozegrała walki pierwszej rundy w Aichi. Podczas gdy pierwszy dzień przyniósł kilka remisów, ten drugi zakończył się jasnymi rozstrzygnięciami w każdym starciu. Siostry Inaba obie odniosły sukces w swoich meczach pierwszej rundy. Tomoka Inaba pokonała Anne Kanaya w pierwszym starciu, a Azusa Inaba zwyciężyła nad Lady C w drugim. Saya Iida zmierzyła się z Kiyoka Kotatsu. Mimo solidnych strike'ów Kotatsu, potęż
    • KyRenLo
      Oglądajcie NXT Vengeance Day: Karta: Ja ostatnio nie śledzę tego, co się dzieje w NXT, ale galę Vengeance Day wiadomo, że będzie trzeba obejrzeć w całości. Aż trzy walki kobiet co zawsze jest plusem samym w sobie. Blake i Tatum do boju Miłej gali dla oglądających. 
    • KyRenLo
      Czyli znane już są oba Main Eventy. Cody vs. Randy i Punk vs. Roman: Szkoda Drew, bo jako mistrz mi się podobał i bardzo chciałem, żeby na WM wyszedł z pasem, ale WWE to WWE i zrobiło to, co uznało za bardziej stosowne.  Wreszcie Panowie zawalczą o ten tytuł:
    • Attitude
      Nazwa gali: WWE Friday Night SmackDown #1385 Data: 06.03.2026 Federacja: World Wrestling Entertainment Typ: TV-Show Lokalizacja: Portland, Oregon, USA Arena: Moda Center Format: Live Platforma: USA Network Komentarz: Joe Tessitore & Wade Barrett Karta: Wyniki: Powiązane tematy: World Wrestling Entertainment - dyskusje ogólne WWE SmackDown! - dyskusje, spoilery, wrażenia WWE RAW - dyskusje, spoilery, wraż
    • Attitude
      Nazwa gali: CMLL La Noche de la Amazonas Data: 06.03.2026 Federacja: Consejo Mundial De Lucha Libre Typ: Online Stream Lokalizacja: Mexico City, Distrito Federal, Meksyk Arena: Arena Mexico Format: Live Platforma: YouTube.com Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Lucha Libre - dyskusje ogólne
×
×
  • Dodaj nową pozycję...