Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE WrestleMania XXXI - Oficjalna Dyskusja


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Swoją drogą wracając jeszcze na chwilę do Sting/Hunter. Ktoś mi powie czy ta walka od samego początku była walką bez dyskwalifikacji? Bo jak podbili DX to jeszcze mógłbym się kłócić bo żaden z nich Stinga nie uderzył, ale później kiedy w ruch poszedł kij i młotek to już powinna być dyskwalifikacja. :thinking:

Przed walką ogłosili bodaj, że to no DQ. Taki sam patent zastosowali chociażby na WM X-7, gdzie w środku walki wszedł Vince i do spółki z Austinem rozyebali The Rocka.

O gali coś napisze pod wieczór mam nadzieje. W każdym razie - ME to była najlepiej zabookowana walka od kilku dobrych lat i będąca przy okazji definicją tej całej "reality ery". Kapitalne to było.

11091483_10206557582408374_4994618826824963933_n.jpg?oh=d33b4d0c44038c8eac9617243dc331be&oe=55A24F6F&__gda__=1437308379_0752062147c1a10dc38ca937ddcb8816

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg

  • Odpowiedzi 50
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Myers

    13

  • mateusz8721

    6

  • IOOT_DZIKO

    5

  • DonCarlos

    4

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przed walką ogłosili bodaj, że to no DQ.

To najwyraźniej przegapiłem ten moment albo nie wiem co. :lol

W każdym razie - ME to była najlepiej zabookowana walka od kilku dobrych lat i będąca przy okazji definicją tej całej "reality ery". Kapitalne to było.

Lol. Ten booking praktycznie niczym nie odbiegał od walki Jasia z Lesnarem z Summerslam. Dostaliśmy totalną dominację Lesnara w stylu "suplex-repeat-suplex.repeat..." i momentami stawiany opór przez Romana.

Jedyną różnicą było to przypadkowe rozbicie i krwawienie, które nadało tej walce większej dramaturgii. To wszystko.

Zgodzę się, że takim rozpisaniem Romcio zyskał i przez tę walkę zostanie gdzieś tam na pewno zapamiętany u fanów.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   993
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Myers ale to jest właśnie sztuka storytellingu. To, co zapoczątkowano na SummerSlam miało rozwinięcie tutaj. Gdyby Lesnar zaprezentował się inaczej, pojedynek byłby np. wyrównany, to nie miałoby to w ogóle sensu. To takie o wiele bardziej głębokie opowiadanie historii, które WWE. Nie wyobrażam sobie innego przebiegu tej walki (no, poza interwencją Rollinsa). Ogarnęli to zajebiście.


  • Posty:  390
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

WIELKIE PODSUMOWANIE WRESTLEMANII 31 BY CARBON

Nastroje przed galą:

Nadszedł ten dzień! Wczorajszy... Chodziłem cały dzień pod elektryzowany jak to bywa przed każdą WMką. :D W sumie tutaj byłem nawet bardziej niż rok temu, tak mi się zdaje. Tam wszystko było do przewidzenia, a tutaj? Poza zwycięstwem Ceny i Kidda&Cesaro nie można było nic wykluczyć w walkach, czekałem na wielkie niespodzianki, bo one musiały nadejść. Dziwiła mnie nieco pora rozpoczęcia samego pre-showu, który zaczęliśmy oglądać już o 23 naszego czasu. Przecież tam ledwie południe się skończyło, było widno, a mieliśmy dwie walki gimmickowe tak naprawdę.

W sumie widziałem na dniach przygotowania w Santa Clarze i byłem pod wrażeniem, zresztą nie tylko ja, hm? Stadion wyglądał okazale, a po zapełnieniu był jeszcze lepszy, z góry(z widoku helikoptera) wyglądał kapitalnie, świetna promocja Wrestlemanii. Titantron za to był nieco inny niż zwykle, ale to dobra odskocznia od tego co WWE pokazuje co tydzień i niemal na każdym PPV. Więcej było miejsca, co w sumie okazało się strzałem w dziesiątkę, widać było, że zawodnicy mają ten "luz" w wyjściu do ringu.

Jeszcze słowo o karcie - nie była jakaś bardzo ekstra, ale i tak należą się brawa dla kreatywnych, bo sam bym lepiej nic nie wymyślił. Martwiła mnie tylko sama droga do WMki i prowadzone feudy... Prócz tego o IC żaden niczym się większym nie wyróżniał. Przejdę więc do segmentów...

WWE Tag Team Title Fatal Four Way Match: *** i ¼*

Przyjemnie się oglądało Fatal 4 Way w pre-show. Każdy z teamów pokazał na co go stać, było kilka ciekawszych spotów, nie oczekiwałem więcej, mi to wystarczyło i zaspokoiło mój głód. Oczywiście o zmianie mistrzów nie było raczej mowy, więc Cesaro wprawdzie swojego "Wrestlemania Moment" nie zaliczył, ale i tak cieszy na pewno jego zwycięstwo.

Andre the Giant Memorial Battle Royal: ***

Można to było lepiej rozpracować. Po co ta szybka eliminacja Alexa, po co to tak było rozpisywać? Tym samym Curtis nie ma szans na żaden nawet najmniejszy push, to tylko pokazało, że on miał przez te miesiąc-dwa grać postać komediową, by być użytym w tym Battle Royal.

Wygrana Big Showa mnie nie rusza, spływa to po mnie totalnie, dla mnie beznadziejny wybór. Jak został z Mizdowem sam w ringu, to kibicowałem, by Show wypadł jak najszybciej. Dziwi mnie jego wygrana też o tyle, że nie wyeliminował on Kane'a, co by wskazywało na zalążek ich feudu, a tu nici. Kogo mu więc szykują kreatywni? Big Show nie miał jakiejś złej pozycji przed tym matchem, a teraz ona mu się znacznie poprawiła.

Szkoda też tego, że ostatecznie nie zrobili na WMce nowego meczu, czyli Miz-Mizdow. Damien mógł zaliczyć kapitalny "Wrestlemania Moment", zresztą byłby on na pewno zapamiętany na wieeeele miesięcy, a wszystko wskazuje dopiero na ich pojedynek na Extreme Rules...

Intercontinental Title Seven Way Ladder Match: *** i ½*

Zawiodłem się nieco będąc szczerym, liczyłem na show-stealer, a ta walka nawet nie jest chyba w najlepszej trójce wczorajszych walk.

Kilka spotów ciekawych było, jak na przykład wrzucenie Ambrose'a na drabinę(aż się wystraszyłem, że mu się tam coś stało). Ale nic poza tym! Końcówka to jakaś parodia, walenie sobie czołami nawzajem i lepszą głowę prezentuje Bryan! Zero zaskoczenia. Najgorzej z całej siódemki zdecydowanie Stardust, oby jak najszybciej Cody wrócił, bo w tym śmiesznym gimmicku nie ma szans na nic.

Randy Orton vs. Seth Rollins: **** i ¼*

Wynik świetny, walka świetna, finisher jeszcze lepszy! Nie spodziewałem się, że stać tę dwójkę na coś takiego, bardzo dobrze się to oglądało, tempo było równe i szybkie. Rollins jak zawsze klasa, te backflipy z ringu na Ortona były idealne. W dodatku każdy dostał co najmniej jednego finishera i odklepywał. ;) Za to RKO Ortona przejdzie do historii, w życiu nie widziałem czegoś takiego, zaskoczenie po zobaczeniu tej akcji było przeogromne. Zresztą Seth też tu się popisał, do teraz się zastanawiam, jak go Orton uniósł na karku do góry, tak naprawdę to go podrzucił.

Wynik też mnie zadowala. Randy nie musiał się podkładać, a Seth i tak wyszedł na większego zwycięzcę tej nocy, więc ta walka nie zrobiła mu krzywdy. Orton robotę wykonał, zrobił co zamierzał i teraz może się skupić na kim innym lub próbować dobijać się do pasa. Oby pierwsza opcja, choć gdyby mieli takie walki wykręcać, to chętnie zobaczę taką o pas WHC.

Sting vs. Triple H: *****

Pierwszy five-star tej nocy. Coś niesamowitego. Same wejścia na ring były kapitalne, na miarę tego show(inna sprawa, że ten Triple Terminator nieco mnie rozśmieszył :D ).

Sting pokazał, że nie był w byle jakiej formie, gdy zgodził się na walkę na WMce. Solidnie się do niej przygotował, zresztą Triple H to samo. Ocenę podnoszą oczywiście gwiazdy ściągnięte. Przymarkowałem niesamowicie przy każdym wejściu, a pojawienie się Shawna już w ogóle wywołało u mnie pełno emocji. Walka też trochę czasu dostała i dobrze to wykorzystali. Wprawdzie zaskoczył mnie fakt, że Sting to przegrał, ale to oznacza chyba jedno - za rok czeka już Undertaker.

To jest też piękny dowód, że wrestling to nie tylko to co pokazują w walce wrestlerzy. To też wielkie powroty, świetne spoty, psyyyychika! To się w tej walce głównie liczyło i wyszło pięknie! Nie sądziłem, że będę teraz aż tak cieszył się z powrotu Stingera do WWE.

Divas Tag Team Match: ** i ½*

Czy to był skutek #WeHearYourVoice albo #GiveDivasChance? Wyszło źle, fatalnie wręcz. Divy nie pokazały nic wielkiego, walka była nudna, wynik żadnym zaskoczeniem też nie był. Przyjęło się, że na każdej WMce Vince daje wygrać AJ, z kim ona by nie walczyła... Szkoda, bo Bellaski mogą już nie dostać drugiej szansy na wygranie matchu na największej scenie.

WWE United States Title Match: ** i ¾*

Zdecydowanie najgorsza walka wieczoru. Tak jak lubię Cenę, tak muszę stwierdzić, że tutaj zachowywał się naprawdę jak drewno największe. Wejście Ruseva wywołało u mnie więcej zainteresowania niż sama walka, co chyba dobrze o niej nie świadczy, choć wjazd na czołgu był kozacki. Szkoda, że Lana musiała ucierpieć, by Rusev za bardzo nie dostał po uszach po Wrestlemanii. Wygrana Ceny bez zaskoczenia...

Segment z Rondą i The Rockiem

Wyszło świetnie! :D Czyżby to zapowiadało walkę pań? No i czy to nie jest przypadkiem początek feudu Rocky'ego z HHH? Myślę że... tak! Czekam.

A Ronda jest świetna! Wygląda słodko, ale to potężna kobieta. Takiej chcę w WWE, czekam na nią, z miejsca staje się moją ulubioną divą. :D

Sam segment wypadł nieźle, myślałem, że Steph będzie słodzić publiczności, może nawet face turn przejdą(wtf), w sumie dobrze że się myliłem.

Bray Wyatt vs. The Undertaker: ****

Świetny powrót legendy! O ile przez pierwszych kilka minut pojedynku miałem wątpliwości co do psychologii, o tyle potem się ona pojawiał i nie dało się oderwać wzroku. Mimika obu panów grała kluczową rolę, Bray jest w tym świetny. W sumie ta porażka może mu niejako pomóc... A Undertaker najwyraźniej szykuje ostatnią walkę za rok. Wczoraj pokazał, że jest w formie! Wprawdzie momentami wyglądał jakby był mocno zalany, ale wytrzymał presję i to taki w sumie środkowy palec w stronę jego hejterów. Dobrze został przywitany przez publiczność co też cieszy. No i przede wszystkim powoli zapominamy o streaku, a skupiamy się na jego legendzie...

WWE World Heavyweight Title Triple Threat Match: *****

Śpieszyłem się z ostatnimi ocenami, bo myślami byłem przy tej walce.

CO ZA ARCYDZIEŁO. Najlepiej rozpisany pojedynek jaki kiedykolwiek widziałem? Tak, myślę, że to dobre stwierdzenie.

Na początku deja vu z Summerslam 2014 i Lesnar gniotący Reignsa. Nie wiem jak to nie mogło się komuś podobać. SUPLEX CITY BITCH! Skoro nawet Lesnar dał się ponieść emocjom, to znaczy że ktoś konkretnie postarał się o rozpisanie się. Nie wiem podniósłbym takiej osobie podwójnie wynagrodzenie, pieprzony geniusz.

Wrócę to pojedynku... Gnieeeeeecie tego Romana! I GNIECIE! A Roman nic! Uśmiech na jego twarzy spowodował też i na mojej. Nie przeszkadzało mi to, że Roman się tak szybko odrodził. Był bardzo mocno pushowany przez ostatnie miesiące, więc wcale się nie dziwię, że tak szybko poskromił Brocka zalanego krwią(to też im się udało!). Wyprowadzane Superman Punche były pierwszorzędnie sprzedawane przez Lesnara, no postarał się, cieszę się faktycznie, że zostaje, brakowało by mi go. Czekałem na Setha, wiedziałem, że się zjawi. NO I SIĘ POJAWIŁ!

qZc9RV3.gif

Nie wiem, moje ciśnienie wystrzeliło jak fajerwerki w Sylwestra, gdy usłyszałem jego theme song. Nie da się tego opisać słowami, dziękuję Bogu, że miałem okazje to oglądać na żywo. COŚ NIE-SA-MO-WI-TE-GO! I niezapomnianego! Takich walk długo nie będzie, tak myślę. Dramaturgia grała tu pierwsze skrzypce, fenomen!

I wyszło na to, że największym przegranym został ponownie zwycięzca Royal Rumble. Nieźle. Sethowi się to należało cholernie, ale mimo wszystko szkoda mi Romana. Narobili mu złego jego rozpisaniem od początku jego powrotu po kontuzji.

A Rollins... No cóż, miodem dla moich oczu jest widok jego jako mistrza. Sam był chyba zaskoczony. Ale nadchodzi nowa era. Ciekawe jak się spisze.

WM31_Photo_429-781886300.jpg

Ja zapamiętam ten pojedynek do końca życia chyba jako jeden z najlepszych jaki przyszło mi oglądać. Dlatego właśnie kocham WWE i nie opuszczę tej federacji dla żadnych puro czy innych indysów. To jest jedyne miejsce dla mnie, które wywołuje we mnie tyle emocji...

Wrestlemania 31 oceniam na: *****

Pokuszę się o to, perfekcyjna gala? Dla mnie tak! Zapominam nawet o tych gorszych walkach jak choćby Ceny. Main Event i legendy wynagrodziły mi wszystko. Zmiany mistrzów, emocje, dramaturgia... To jest to! To co kocham we wrestlingu! To chyba najlepsza WMka jaką przyszło mi oglądać.

Tymczasem czekamy rok na kolejną. To jest jednak jedyna taka gala w rodzaju i nic tego nie pobije. Jednak prawdą jest, że w tym kryje się jakaś magia...



 

N1hbzZp.jpg


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ale mi też przez myśl nie przeszedł inny rezultat tego pojedynku.

Nie można natomiast nazwać tego "najlepszym bookingiem ostatnich lat" bo podobny booking był ostatnio. Podejrzewam, że gdyby Lesnar pasa wczoraj nie stracił to każdy kolejny zawodnik mierzący się z nim o ten tytuł zostałby rozpisany w ten sam sposób.

Jak najbardziej zgadzam się, że rozwiązali to najlepiej jak mogli. Jakikolwiek opór ponad przeciętny ze strony Reings'a byłby w tym przypadku bullshitem. Facet przyjął okrutne ciosy, wytrzymał to i jakoś na pewno się tam odznaczył.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  145
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  19.08.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wrestlemania jak dla mnie w większości była przwidywalna. Udało mi się jakoś przetrwać całą live aczkolwiek przy walce o pas WWE WHC troche mi się przysypiało.

Zaczne od tego że bardzo pozytywnie że Big Show wygrał Battle Royal , ponieważ jest to gigant na wzór Andre The Gianta którego kariera zbliża się nieuchronnie do końca , więc to zwycięstwo jest w pewnym rodzaju jej zwieńczeniem.

Walka o pas IC. : Ladder Match czyli już z definicji musiała to być dobra walka , a skład jak wiemy był bardzo dobry i mi się to osobiście dobrze oglądało , typowałem zwycięstwo Bryana i tak też się stało.



 

Orton vs Rollins : Nie wiem jak reszcie ale mi ta walka bardzo się podobala. Panowie dostali około 13 minut i dobrze je wykorzystali. Rollins pokazuje że ma ogromne możliwości a Orton dobrze poprowadzony da się oglądać. Końcówka mistrzowska. Naprawdę warto zobaczyć tą walke.

 

 

Triple H vs Sting : Wejście Huntera zniszczyło system. Motyw z wykorzystaniem Arnolda jak najbardziej na plus. Sama walka poziomem ringowym nie powalała , no ale nie o to w tym miało chodzić lecz o emocje których moim zdaniem nie brakowało. Byłem zaskoczony interwencją DX oraz NWO , ale dzięki temu ta walka trzymała mnie w niepewności do samego końca. Jednak i tutaj mój typ się pokrył i zwyciężył Hunter. Myślałem że ten uścisk dłoni to początek face turnu Game'a , ale segment z Rockiem pokazał że na to się absolutnie nie zanosi. Ciekawi mnie jednak co w tym momencie stanie się ze Stingiem , jaka przyszłość czeka go w WWE.

 

Divy : Divy jak divy - czekałem aż to się skończy.

 

Cena vs Rusev : Ani przez chwile nie pomyślałem że Cena mógłby to przegrać i tak się nie stało. Walka typowa dla Johna , powstaje w momencie w którym wygląda że na to nie ma już szans i zwycięża.

 

Taker vs Wyatt: Boże.... Taker prezentował się beznadziejnie. Bylo widać że nie ma za grosz kondycji , i mając na uwadze to jakie walki dawał jeszcze z Triple H'em albo Shawnem to na to patrzyło się z przykrością. Deadman powinienbył skończyć swoją kariere z wynikiem 20-0 w starciu End Of An Era , to był idealny moment i idealna stypulacja aby odejść jako niepokonany. Wtedy nie doszłoby do idiotycznego pomysłu zakonczenia streaku przez Lesnara , a Taker odszedłby jako niepokonany który w swoich ostatnich latach dawał walkę roku na każdej Wrestlemani. Tak kariere powinna konczyć taka legenda jak on , a tej walki z Wyattem po prostu nie dało się oglądać. Aż szkoda że Taker tego nie przegral bo wtedy byłoby jak dla mnie bardziej wiarygodnie. Psychologi ringowej też za wiele nie było w tejże walce , a spodziewałem się tego po tym składzie.

 

Lesnar vs Reigns : tak jak już mówiłem przy tej walce troszkę mi się przysnęło , no ale końcówka była na miarę największej gali roku. Lesnar był dobrze prowadzony w tej walce , właśnie jako ten niepokonany terminator którym jest od roku i gdyby Rollins przypiął jego to byłoby to mało wiarygodne , więc WWE dobrze z tego wybrnęło. Było troche krwi , a nawet wiecej niż troche i to na pewno na plus. Ciekawe co dalej , pewnie jakiś Triple Threat na Extreme Rules.. zobaczymy.

Warto napomknąć także o znakomitym segmencie z The Rockiem i Triple H'em , naprawdę super to wyszło i myślę że doprowadzi to do czegoś większego między tymi dwoma panami.

Wrestlemania wypadła średnio moim zdaniem. Na plus mogą się zaliczać Main Event (głównie za końcówke) , Ladder Match , Hunter Sting ( za emocje i interwencje) , oraz Rollins Orton. Reszta do przewijania :) .

'Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą."


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Lol. Ten booking praktycznie niczym nie odbiegał od walki Jasia z Lesnarem z Summerslam. Dostaliśmy totalną dominację Lesnara w stylu "suplex-repeat-suplex.repeat..." i momentami stawiany opór przez Romana.

Jedyną różnicą było to przypadkowe rozbicie i krwawienie, które nadało tej walce większej dramaturgii. To wszystko.

To się nazywa inteligentny booking. Oczywiście, że był podobny i taki właśnie musiał być - nie pamiętam nikogo, kto bookowany byłby w sposób podobny do Lesnara i domyślam się, że nawet Goldberg za czasów swojej świetności nie dominował tak w Main Eventach i nie przyjmował trzech finisherów z rzędu po których wstawał. To przecież nie ma najmniejszego znaczenia. To całe "I can and i will" w zetknięciu z prawdziwą "bestią", która po kilku sekundach walki wypłaca mu F5, Romek zbierający oklep i śmiejący się w strone Lesnara, Lesnar sprzedający mu punche z "gołej" ręki, a później "pobudka" i Brock z pokrwawioną mordą, generalnie cała agresywność i "realistyczność" tej walki była porażająca, chyba pierwszy raz w ogóle coś takiego widziałem. Tak się opowiada ringową historię.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Bardzo dobre otwarcie gali. Jak powszechnie wiadomo w wrestlingu nie jest ważne tylko jak się kończy, ale i opener odgrywa bardzo znaczącą rolę bo to właśnie on ma wprowadzić ludzi w klimat danej gali. Dobry wybór by ustawić właśnie ladder match jako otwarcie, powszechnie wiadomo że to zawsze dobry spotfest który ucieszy fanów. Każdy z zawodników odegrał swoją rolę poprawnie, wszyscy mieli swoje pięć minut, kilka naprawdę fajnych spotów jak chociażby powerbomb na drabinę poza ringiem(swoją drogą rzuciło się trochę w oczy że popracowali nad nią przed walką bo pękła szybciej niż ich tekturowe stoły). Zwycięstwo Bryana gdzieś tam było małym spoilerem walk mistrzowskich - wiadomo że skoro mocno doładowują srebra, to złoto wpadnie w ręce świeżego zawodnika - jednak to tylko kolejny ukłon w stronę publiki. Dobry opener i zwycięzca którego chcieli. btw Stardust zrobił się na Sinistra z X-Menów? :D

Orton nie mógł tej walki przegrać, a Rollins nie mógł jej wygrać. Dziwiło mnie że tak dużo osób obstawiało zwycięstwo Setha, przecież powszechnie wiadomo że posiadacz walizki na krótko przed cash-inem musi wdupiać jak leci żeby było potem zaskoczenie gdy zgarnie pas. Może niekoniecznie wiadomo było że wykorzysta walizkę już na Manii, ale zdecydowanie było do tego bliżej niż dalej. Dosyć przeciętna walka z kapitalnym finishem. Te wszystkie RKO na spadających z narożnika już się przejadły to wymyślili coś nowego. Dużo miejsca na błąd, mogła wyjść kaszana, a wyszło najlepsze RKO ostatnich lat.

tumblr_nlzztqtiD91rnjfjfo1_r1_400.gif

Okej. Sting dostaje wejściówkę na największej ze scen... Było wiele teorii jak to będzie wyglądało, czy nie przeszkodzi światło, czy będzie mrocznie i tajemniczo... Tymczasem z jakiegoś bliżej nieznanego powodu Borden wszedł przy akompaniamencie grających Azjatów. O ile rozumiem dlaczego Hunter odegrał rolę Burymana(chociaż terminator byłby bliższy Cenie), tak wejściówki Stingera nie zrozumiem. Już mu lepsze entrance dawali 20 lat temu w WCW a nawet i w Kurniku. Sama walka też bez szału, ale czego się spodziewać po parze emerytów? Gdyby to rozegrało się 10-15 lat temu pewno bym markował(szczególnie przy okazji DX vs. nWo), ale dzisiaj po prostu przeszło to bez echa(no może poza momentem kiedy Nash się wyjebał i było blisko do sławetnego "tear quad"). Fajny motyw z rozwaleniem młotka i uściskiem ręki na koniec, ale poza tym to kaszana.

#givedivasachance czyli 7 minut w jakimś śmiesznym tagu nawet bez pasa na szali. Odrobinę mniej czasu dostali muzycy, to chyba najwięcej mówi o tym gdzie są divy w głównym rosterze.

Jeśli Sting/Hunter powinno się rozegrać z 15 lat temu, tak Cena/Rusev pewnie z 30. Czołg, żołnierze z flagą, Lana z martwym, aczkolwiek mocno owłosionym wężem przerzuconym przez ramię, amerykański bohater z ultraamerykańskim promem który koniec końców pokonuje wszystkie przeciwności losu(po raz kolejny) i zdobywa pas. RIP Rusev, było miło, teraz pora na tag z Santino i dance contesty z Tensaiem. eP1D4.png

Fajny segment z Authority, Rockiem i Rondą. Zapewne to wstęp do Hunter/Rock na przyszłej Manii gdzie będą chcieli bić rekord sprzedanych miejsc. W sumie czemu nie - Hunter gdzieś tam odbudował swoje ego jadąc Stinga, Dwayne to zawsze draw szczególnie że od "powrotu" wtopił tylko raz z Bezcennym. O ile oczywiście Johnson będzie się pojawiał częściej niż raz na miesiąc w drodze na WM powinno być z tego coś fajnego. Szkoda tylko że skończyło się na przerzuceniu Trypla, liczyłem że Stefka zbierze coś więcej niż wykręcenie ręki.

Taker wyglądał zdecydowanie lepiej niż rok temu. Co z tego skoro Bray skręcił kostkę przed walką i skończyło się na siermiężnej walce bez większych emocji. Szkoda że nie zdecydowali się jednak jobbnąć Umarlaka drugi raz z rzędu bo o ile on by nic nie stracił, tak Bray wbił sobie kolejny gwóźdź do trumny. Chłopak jest młody, utalentowany, ale wtapia każdy ważniejszy program.

tumblr_nm084xtIrH1rnjfjfo1_r1_400.gif

Hehe.

Ten moment kiedy człowiek którego starasz się wypromować na nową twarz federacji zbiera większy heat niż Twój największy heel. Jak żyć Panie bookerze? Odpowiedź - krótko. Dobrze że w chwili obecnej ucięli momentum Romana, chłopaka trzeba przepakować, podszkolić tu i ówdzie i co najważniejsze porządnie wypromować. Jeśli się do tego naprawdę przyłożą to będą mieli materiał na prawdziwego main-eventera w przyszłym roku. Wszystko przychodzi z czasem, nie ma się co śpieszyć. Lepiej późno a dobrze, niż wcześnie i jak obecnie. Walka nie była zła, aczkolwiek też mnie bardzo nie porywała. Wszystkie te zrywy Romana do znudzenia przypominają Bezcennego walczącego z przeciwnościami losu, nie tędy droga do sukcesu. Świetny pomysł z Rollinsem, co prawda spodziewałem się że raczej dadzą Romanowi wygrać i skażą go na najkrótszy run, ale widać poszli po rozum do głowy i zdecydowali się pozostawić owce całą i ewentualnie gotową na przyszłość. Chyba wybrali najlepsze możliwe rozwiązanie. Naprawdę czekam na Raw żeby zobaczyć Setha w roli mistrza :)

tumblr_nm08k9kF6e1rnjfjfo1_r1_400.gif

btw. szacun dla ludzi ze studia, po zwycięstwie Rollinsa(heela) trzeba było znaleźć niezadowolonych fanów wśród 70 tysięcy cheerujących i im się udało. Co prawda tylko dwóch, ale to zawsze coś :D

mimo wszystko dałbym to wygrać Sandowowi

Nigdy nie zrozumiem tej podniety Sandowem. Koleś skończył się w momencie kiedy dali mu walizkę kiedy był na to kompletnie nieprzygotowany. Od tego momentu to już tylko równia pochyła i mało śmieszny komediowy gimmick. Rozumiem że można mu podkładać Miza(bo powiedzmy sobie szczerze kogo obchodzi Miz), ale dawać mu jakieś WM moments? Nope.

Swoją drogą wracając jeszcze na chwilę do Sting/Hunter. Ktoś mi powie czy ta walka od samego początku była walką bez dyskwalifikacji?

To była walka w której dq obowiązywało tylko co jakiś czas. Na przykład dozwolone są interwencje, bronie itp, ale jak Hunter doczołgał się do lin to Borden z jakiegoś powodu musiał go wypuścić z suba :lol

Zmarnowali potencjał czystej przegranej Lesnara.

Nie tyle zmarnowali co po prostu postanowili go teraz nie wykorzystywać. Lesnar wciąż jest niepokonany i gdy pojawi się za parę miechów może spokojnie jobbnąć komuś kto będzie na to zasługiwał. Do tego czasu jest mistrzem który tak naprawdę nigdy nie stracił swojego pasa nawet pomimo 300 superman punchów, 15 spearów i 6 curbstompów. Stracił pas w 3 wayu, sam nie stracił na tym nic, Seth pomimo wszystko zyskał wiele, a Roman też może się usprawiedliwiać że Rollins wbił mu nóż w plecy bo to była jego walka i bla bla bla. ;)

Sting to przegrał, ale to oznacza chyba jedno - za rok czeka już Undertaker.

Imo przegrana Stinga wyklucza jakikolwiek dream match z Takerem. Cały program opierał się na tym że Borden był gwiazdą WCW, ale nigdy nie odważył się na WWE, a teraz gdy to zrobił dostał wpierdol. W chwili obecnej jest za krótki nawet na Takera bez streaku.

W sumie ta porażka może mu niejako pomóc...

W znalezieniu się w TNA może. W karierze WWE? Nie. Gdyby to była normalna walka tj. wciąż niepokonany Umarlak nabijający kolejne nazwiska na swojej liście, to może rzeczywiście by mu to nie zaszkodziło. Tymczasem w obecnej sytuacji Bray zrobił cały program gadając od dwóch miesięcy do ściany, a potem na Manii został dojechany jak dzieciak przez pozostałości Takera które zostawił Lesnar.


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Nie oglądałem wrestlingu od Fast Lane. Dziś zasiadłem głodny do tej Wrestlemanii, i jestem najedzony po wszystkim. Show zrobili wyśmienite, ringowo o dziwo było bardzo dobrze...Gratuluję i dziękuję : )

Zacząłem od walki o pas IC, która podobała mi się bardzo. Kapitalny Superkick Zigglera dla Bryana. Typowałem tutaj niemalże każdego oprócz Barreta, który coś nam się wypala. Bryan? Dobry wybór, nie mam zamiaru narzekać na ten wybór, chociaż tak jak Myers uważam, że Harper powinien również dostać szansę. Świetne te spoty od początku. Publika żyła. ****

Orton vs Rollins było dobrze. Tylko dobrze, i złapałem niedosyt troszkę, chyba pierwsza walka za mocno mnie nakręciła, tutaj też liczyłem na spoty, a zapamiętałem kapitalne RKO, świetny choć nie trafiony Phoenix Splash, jeden z ładniejszych Powerslamów, i to, że Orton jest w dobrej formie. ***

Triple H vs Sting - Do ich wejścia na ring było bardzo dobrze, niestety potem już gorzej. Hunter wyglądał jakby nadal był w formie, ale Sting niestety nie. W tragicznej formie był tutaj chyba niestety Stinger. Uroku na pewno dodały interwencje z zewnątrz, aczkolwiek jak Pac wepchnął Hogana w narożnik, to bałem się, że Hulkster się rozpadnie ; ). Tak czy siak walka ringowo słaba, DQ niewykorzystane, interwencje na plus, wejścia najlepsze od lat. ** i 1/2*

Cena vs Rusev - nie tak źle. Powiedziałbym wręcz, że dobrze, zarówno Rusev jak i Cena starali się dodawać akcje do swojego repertuaru, brawo Jasiek za Jumping Stunner, i Rusev za Headbutt z narożnika. Walka dobra, nie wiem czy nie najlepsza Ruseva. Cena także dołożył coś od siebie, szkoda tylko, że przejął ten pas. Teraz pojedynki ze Swaggerem? NIE WIERZĘ ***

Undertaker vs Wyatt - pojedynek również stał na dobry poziomie. W lepszej formie był Wyatt, ale tutaj nie trzeba tłumaczyć dlaczego. Bałem się o Takera i zastanawiałem się czy on aż tak dobrze udaje zmęczenie, czy to jest początek końca...prawda zapewne leży po środku. Mogę ich pochwalić, co prawda programu nie mieli, ale ostatnie powroty Takera na tygodniówkę były do dupy, także dobrze, że tu wszedł. Liczę na jego obecność na RAW, niech powie ze dwa słowa, i widzimy się za rok. Wyatta promujcie! ***

Seth Rollins pokonał Brocka Lesnara i Romana Reignsa - No ta walka przerosła moje oczekiwania zdecydowanie. Od początku walczyli tak, jakby to miała być ich ostatnia walka w życiu. Lesnar już po 3 sekundach wyłapał potężny cios, który wylał z niego krew, a potem było jeszcze bardziej brutalnie. Stawiałem na Reignsa, ale widać, że to nie jego czas. Twardy jest Roman, to widać. I te motywy z śmianiem się z Lesnara nawet po 120 akcjach - bezcenne. **** i 1/2*

Podsumowując - Dobra WM'ka, i cieszę się, że spędziłem czas na wrestlingu. Nie żałuję ani minuty oglądania tego show. Uczta dla oka :). Szczególnie wizualnie prezentowało się miodowo! :)*** i 1/2*


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

że popracowali nad nią przed walką bo pękła szybciej niż ich tekturowe stoły

...a młotek Triplaka po ciosie baseballem, też jakoś dziwnie równo się połamał ;). W końcu nikt nie będzie ryzykował scenariusza z rozbijaniem dobrego, nie-nadpiłowanego młotka. Jeszcze by sobie Sting po odbitce poharatał czoło. Będąc już przy walce Tripla z Vigilante - powiem wam, że udało im się przynajmniej na mnie i łyknąłem to starcie, jak Donald posadę w Brukseli. Serio - walka oczywiście poziomem nie porwała, ale to nie o to tutaj chodziło. Chanty "you still got it" jak najbardziej zasłużone. Szczególnie nie spodziewałem się tego skoku z narożnika, bo jak na 56 lat to muszę przyznać - Stinger jest w formie. Dla porównania - pamiętam gdy zachwycaliśmy się postawą Dragona Steamboat'a w walce z Jericho na WM25. W ramach ciekawostki dodam, że Stinger w swojej wczoraj walce, miał na karku dokładnie tyle samo - co Ricky Steamboat na rzeczonej WM25. Muszę przyznać, że Borden zamiótł Dragona pod dywan jeśli chodzi o dyspozycję. Cholernie fajnie oglądało mi się wejście DX i nWo. Hogan miał swoje 5 minut, ale nie prze-gwiazdorzył. Ogólnie bardzo fajna otoczka - jakoś tak przez chwilę nawet zamarkowałem. Poza tym totalnie nie spodziewałem się, ze Hunter jednak przypnie Stinga. Cały czas byłem pewien, że Steve nie przyszedł do Vince'a jebbnąć w pierwszej walce. Jeszcze słowo co do kozackiego wejście Hunter'a. Tak naprawdę to wali mnie, czy Triple miał coś wspólnego z terminatorem czy też nie - wejście mimo tego, że śmierdziało komerchą na kilometr strasznie mi się podobało. Na siłę można powiedzieć, że jako wprowadzający Arnolda do HoF - jakiś tam związek jest.

Do tej walki jeszcze 2 rzeczy.

1) Byłem cholernie ciekawy jak prezentował się będzie HHH pod kątem wizualnym. Kiedy zdjął cały strój terminatora byłem pełen podziwu. Facet prezentował się cholernie dobrze. Potem jednak w trakcie walki, zobaczyłem coś co mnie zastanowiło. Dopóki Trypl był spięty wszystko było spoko. W trakcie matchu trochę się rozluźnił

triple-sting-mania-600x300.jpg

.... słyszeliście o takiej dolegliwości kulturystów jak "Ciąża kulturystyczna" ? - dlla chetnych polecam ten link : http://www.pwnfitness.com/why-bodybuild ... d-stomach/

2) Po walce umarlaka, miałem takie dziwne uczucie - że Triple zabookował sobie ManiaMoment. Jakoś tak zapachniało mi dawnym nochalem, który stawia się w centrum gali i zabiera sam lub z kolesiami cały zapas momentum.

Taker wyglądał zdecydowanie lepiej niż rok temu. Co z tego skoro Bray skręcił kostkę przed walką

Carlo, rozwiń. Skąd masz info o kostce Bray'a ? Oglądając ten match nie odniosłem wrażenia, że ma coś uszkodzone.

Co do samej walki :

1) Taker wyglądał dobrze. Zastanawiałem się, czego mi tu brakuje. Masy nabrał jak porąbany od ostatniej manii. Pewny krok, ale jakby cos mi nie grało. Dopiero kiedy drugi raz oglądałem match zorientowałem się, że nie ma makijażu :lol Potęga wizażystek jednak robi swoje w wyglądzie zawodnika. PS. mogli chociaż umalować mu brodę na taki sam kolor jak włosy. Zamiast brać pudełko z napisem "Kasztanowy", trzeba było wziąć jakiś "Jesienny ogień" czy coś... tak czy siak cholernie dobry trening jak na 50 lat. Oby tak dalej Mark.

2) Nie sugerowałbym się spodniami. Po prostu miały one za zadanie ukryć gigantyczny ściągacz na prawym kolanie Calaway'a.

3) Walka absolutnie nie urwała dupy. Pisałem już gdzieś, że ten pojedynek był na to skazany. Pierwsza sprawa, że tutaj brak dobrego zwycięzcy, bo i tak źle i tak nie dobrze. Druga sprawa to cholerna różnica pokoleń, inny styl walki - w konsekwencji brak chemii ringowej w sposób totalny. W walkach "oldBoy'ów" trzeba zrezygnować z pure-rasslingu, a podejść do widza psychologicznie. Jak to wszyscy pisali o walkach umarlaka z HHH czy z HBK - trzeba opowiedzieć historię. Tutaj historii nie było. Bo i z czego ? Bray to młody wilk potrzebujący promocji. Taker to atrakcja sezonowa. To nie miało szans wypalić i nie wypaliło. Była walka z tygodniówki. Trzeba to powiedzieć jasno. Oby na WM 32 wykręcili coś lepszego. Baj de łej - mam nadzieję, że w obecnej dyspozycji Taker pojawi się chociaż na kilku Galach tygodniowych. Baj de łej 2 - fan z kartonem "See You next year" - bezcenny :lol

4) Walka zabookowana ostrożnie, zachowawczo. Mam nadzieję, że Markowi nic się podczas walki nie stało - w pewnej chwili robił miny jakby odnowiła mu się jakaś kontuzja. Jeśli to był acting - to zdecydowanie muszę posądzić mojego idola o overselling.

Chyba wybrali najlepsze możliwe rozwiązanie.

I tak i nie. Ogólnie zadowolony jestem zarówno z walki w ME, jak i z rozwiązania. Jednak jako fan Umarlaka, mam wrażenie, że tym akcentem Vince i spółka rozmienili pogromcę streak'u na miedziaki. Tak jak to rozmawialiśmy już wiele razy. Lesnar jako pogromca Taker'a na manii miał przegrać czysto - i tylko tak przekazać spuściznę po swoje walce i cały wór promocji. Tutaj mamy proceder dzięki, któremu ludzie powoli zapominają o co w ogóle chodziło z tym lesnarem i całym tym, eat , repeat , go home , back again, repeat , uga buga.

No niby Lesnar nie został spinowany - ale panowie i panie - who carezz!>!?? Dablju mogłoby się w końcu zdecydować pod kogo oni k*rwa bookują te gale. Raz walą pod marków aż im ślina po zabawkach spływa - a raz stosują zagrywki pod smartów i liczą, że to zatrybi. Przecież tylko smart myśli kategoriami - Lesnar niespinowany = Lesnar wciąż nie pokonany. Ja włączam mark mode i widzę to tak, że Lesnar nie był w stanie poradzić sobie z interweniującym Rollinsem, który zgarnał tytuł. Lesnar = πzdeczka. Lokalnie cash-in Seth'a to bardzo dobra decyzja. W perspektywie czasu widać, że oficjele WWE nie potrafią planować z wyprzedzeniem i z długofalowych storyline'ów wychodzi patatajnia.

Nie tyle zmarnowali co po prostu postanowili go teraz nie wykorzystywać.

Sorry Carlos, jak w wielu rzeczach się z Tobą zgadzam tak tutaj nie masz racji. Zyebali to - that's all.

Imo przegrana Stinga wyklucza jakikolwiek dream match z Takerem. Cały program opierał się na tym że Borden był gwiazdą WCW, ale nigdy nie odważył się na WWE, a teraz gdy to zrobił dostał wpierdol. W chwili obecnej jest za krótki nawet na Takera bez streaku.

Prawda.

Powtórzę się - ale śmierdzi mi to nochalem. Hunter być może szykuje się na HHH vs. Rock. Gdyby w co-main evencie zabookował Sting vs. Taker - dziadki zjadłyby jego spot - i nawet by im się nie odbiło. Ego nochala, zawsze było, jest i będzie wielkie, niezależnie od tego jak świetnie prowadzi rozwojówki. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby tak to właśnie wyglądało. Założenie proste. podkładamy Bordena teraz - chłopak jest za cienki na grabarza - nie bookujemy takiej walki. Nos gets the spot.

Tymczasem w obecnej sytuacji Bray zrobił cały program gadając od dwóch miesięcy do ściany, a potem na Manii został dojechany jak dzieciak przez pozostałości Takera które zostawił Lesnar.

Pretensje - bardzo słuszne zresztą do kreatiwów. Zesrali cały ten program od początku. Z perspektywy czasu w WWE widać wyraźnie, że podłożenie streak'u było b. złym pomysłem.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  11
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.01.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jestem całkowicie na świeżo po WM'ce i to co stało się w ME... brak słów! (oczywiście w pozytywnym znaczeniu) Dawno się tak nie bawiłem przy oglądaniu fedki Vince'a jak przy tej walce. Ale zrobię mój komentarz do każdej walki, tak żeby to sobie uporządkować:

Fatal 4 Way Tag Team Match - 6,5/10 - dobra walka i mogłaby śmiało wejść w miejsce walki div do głównej karty. Jeden z Uso szybko wyeliminowany, ze względu na tą kontuzje która go trochę wcześniej wykluczyła i wydawało się, że będą go oszczędzać, ale od razu się go pozbyli i nie był przynajmniej statystą w tej walce. Jego miejsce zajęła Naomi i nawet raz sobie Suicide Dive wykonała, co było okej. Nie wiem czy to ja, czy sędzia nie ogarnął zmian ale ja nie mam pewności czy Big E powinien być odliczony... tłok był więc mogłem to ja się pomylić. Wynik do przewidzenia, nie ma teraz drużyny która przejęłaby pasy od Cesaro i Kidda i byłaby ciekawym produktem. Pomyśleć, że gdy pisałem tu o jednym z RAW Cesaro i Kidd byli wmieszani w ekipe Rose'a. Dobra walka na początek, nie mam zastrzeżeń.

Andre the Giant Memorial Battle Royal - 3/10 - No.... nie. Masa jobberów, moja wiara w ten pojedynek upadła po wyeliminowaniu Axela... czyli na samym początku. Kenty nie zauważyłem chyba nawet, może raz mi mignął. W sumie pojedynek do zapomnienia poza rozpoczęciem już oficjalnym programu Miz-Sandow, pewnie dostaną walkę na Extreme Rules w jakimś Kick-Offie. Big Show wygrał, nic bym do tego nie miał gdyby nie fakt, że tak naprawdę nie pamiętam jego zwycięstwa jakiegoś znaczącego, w przeciągu ostatnich miesięcy (oprócz pokonania Romka na RAW po interwencji Setha) od czasu tego turnu wszystko raczej przegrywa, ale w sumie trofeum nic nie znaczy więc, jest mi to w pewnym sensie obojętne

Intercontinental Title Ladder Match - 6/10 - Jak na opener już głównej karty Wrestlemanii... średnio. Miały być zachwyty, bo skład tworzył podstawy do wysokich oczekiwań a tu ten match jakiś... krótki, spoty ciekawsze może ze trzy, miałem straszny niedosyt po tej walce. Dobrze, że nie wrócił Sheamus, bo to by całkowicie pogrzebało tą walkę gdyby wrócił i wygrał.

Orton vs. Rollins - 6,5/10 - Dla mnie walka na takim, solidnym poziomie jak na Wrestlemanie, to nie było coś co wyrwałoby mnie z fotela czy podniosło poziom adrenaliny, ale to kupiłem, bez zastrzeżeń. Co do końcowego RKO... troche przerysowane ale mi się podobało, coś takiego innego, nie RKO na skaczącym z narożnika oponencie, a fajne przejście z jednego finishera do drugiego, jasne wyskoczył Rollins dość wyraźnie i jakoś naturalnie to nie wyglądało, ale było to miłe dla oka.

Sting vs. Triple H - 4,5/10 - ta walka dostałaby ode mnie 0,5 więcej gdyby wszystko odbywało się, albo w hali albo w nocy, bo nie było jakiejkolwiek magii w obu wejściach, co mogłoby zostać wygenerowane przez właśnie brak światła słonecznego. Ogólnie to ta walka nie była zła, Sting w dobrej formie, spodziewałem się czegoś gorszego i podchodziłem do tej walki, bez żadnego progu oczekiwań. No i byłem ogólnie zadowolony... do usłyszenia theme songu DX... WTF?! Ogólnie to chyba dopiero podczas ataku DX na Stinga usłyszałem po raz pierwszy, że to No DQ Match. No ale okej... doskonale wiedziałem, że skoro było DX, to wejdzie ktoś jeszcze. Ale jakie podstawy miało nWo? Nie mówiąc już o tym "pogodzeniu się" Huntera ze Stingiem, po czym za godzinę Tryplak już stał tak jakby ta walka nie miała miejsca w segmencie z Rockiem. Ogólnie to zrobili fanom wodę z mózgu, ja wiem, że 3/4 fanów tam zgromadzonych, jak nie więcej, nie pamięta Monday Night Wars, sam też przyznam się bez bicia, że za młody na to jestem ale.. straszny to był kicz. Tak naprawdę na plus tam zaliczę tylko dobrą forme Stinga. Bo na RAW, Stinger mówi, że nie walczy za WCW, po czym na WM'ce mamy nWo vs. DX... zero logiki. A to moim zdaniem... ulgowa ocena całej sytuacji.

Rusev vs. Cena - 7,5/10 - Przyjemna walka, pierwsza stojąca na poziomie do jakich przyzwyczajają nas, te najważniejsze walki WM'ki. Cena i jego Springboard Stunner... bo nie wiem jak to inaczej nazwać, opadła mi kopara, bo się kompletnie tego nie spodziewałem. Świetne wejście Ruseva, bardzo się postarali, takiego wejścia oczekuje się od heela, który jedzie po USA cały rok. Co do wejścia Ceny... gdzie coś ekstra? Poza materiałem filmowym, jego wejście niczym nie różniło się od tego co zobaczymy na najbliższym RAW. Walka na fajnym poziomie, Rusev dał radę na swojej pierwszej WM'ce, Cena pas wygrać musiał, ale fakt interwencji Lany do walki wskazuje na to, że Ruseva nie zakopią jak Wyatta rok temu po przegranej z Jasiem.

Taker vs. Wyatt - 5/10 - Jedyne, czego się boje po tej walce to byleby Taker nie wracał już do ringu, mam do niego wielki szacunek, ale to już nie ma sensu... jeszcze sobie coś zrobi. Już w tym roku nie powinien wracać, ale okej... wrócił, wygrał, odszedł w chwale... i niech nie wraca. Za rok dać mu face to face ze Stingiem na WM'ce w jakimś segmencie, żeby można było poczuć klimat wejścia Undertkaera i żeby to Taker vs. Sting w jakimś stopniu zostało spełnione, ale żadnych więcej walk Takera proszę! Myślałem, że walka dłużej potrwa bo liczyłem na nieco więcej psychologii ringowej ale niech już będzie to co dostaliśmy, bo to była druga walka po której w ringu, nie miałem żadnych oczekiwań. Wyatt zniknie na troche i się odbuduje - najlepsza opcja... ale nie wiem czy chce to widzieć drugi rok z rzędu.

Lesnar vs. Roman - 9,5/10 - Bawiłem się jak dziecko i to jeszcze przed tym jak wpadł Seth. Tyle się mówiło o wielkim Wrestlemania Moment Romka, mi się nawet wydawało, że podpisanie kontraktu przez Brocka to tylko zasłona dymna i danie fanom nadziei na to, że Roman nie opuści WM'ki jako mistrz i przez całą walkę bałem się, że jednak on wstanie niczym terminator i pokona Brocka, moja reakcja na każde kolejne F5... no jak dziecko. Wszystkie te spekulacje które trwały od SummerSlam o tym, że Romek zniszczy Brocka zostały zniszczone już w pierwszej minucie walki, koleś był traktowany jak szmata w tym pojedynku, Taker mniej zainkasował! Z każdym kolejnym Suplexem czy F5 moja wiara rosła, a to co się później stało... poezja. Wielki plus dla WWE, za to co zrobili... 99% brało pod uwagę dwa scenariusze - Romek wygrywa pas i ma swój Wrestlemania Moment bez wykorzystania walizki lub Seth zaraz po zwycięstwie Romka przy świętowaniu i takie zakończenie WM... ale tym jak wpadł podczas walki, zaszokował chyba wszystkich i nie wiem czy ktoś brał to pod uwagę. Jestem zachwycony, zakończenie Manii przebija wielki moment chwały Bryana przed rokiem, wygrane Rocka czy Ceny i chyba ostatni raz byłem tak poruszony (wtedy "negatywnie") zakończeniem WM przy WM 26 i końcu kariery HBK... czekam z niecierpliwością na RAW, bo będzie klimacik jako, że pierwsze RAW po WM pod względem fanów jest zawsze najlepsze w roku, pod względem poziomu pewnie też, a zakończenie WM mnie tylko zachęciło.

Podsumowanie - Ogólnie poza walką która za kilka lat stanie się klasykiem, poza bardzo dobrym Rusev vs. Cena, dobrym Tag Team Matchem i walką Rollinsa z Ortonem... to reszta była poniżej poziomu którego bym się spodziewał, rozgrzeszam Takera, cieszę się z tego co widziałem u Stinga ale to nie było to... dużo zrobiło złego to, że było tak jasno przez większość WM'ki i nie było takiego fajnego klimatu. Ogólnie WM w skali gwiazdkowej 0-5 oceniam na *** bo ogólnie rzecz biorąc, to wszystko po uśrednieniu, było na takim poziomie 3/5. Były słabe momenty (DX vs. nWo i Battle Royal) ale był też jeden wyśmienity w postaci ME i Rusev z Ceną. Więc... było w porządku, nie mam niedosytu, a za kilka lat będę chyba tylko pamiętał o ME i wejściu Ruseva jak pomyśle o tej WM'ce, no i może jeszcze o tym DX vs. nWo ale w negatywnym znaczeniu.


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A Ronda jest świetna! Wygląda słodko, ale to potężna kobieta. Takiej chcę w WWE, czekam na nią, z miejsca staje się moją ulubioną divą. :D

Raczej w rosterze się jej nigdy nie doczekasz. :8

Ronda jedynie wpada na większe eventy od WWE. Ostatnio była bodajże na Summerslam.

Tak czy siak, wpada jako atrakcja.

WWE World Heavyweight Title Triple Threat Match: *****

Cholera, Wy tak na serio? Mam wrażenie, że oglądaliśmy całkiem inny pojedynek. :shock:

Ja rozumiem, że każdy ma swój gust. Rozumiem, że ten pojedynek był czymś nowym i kontrowersyjnym, ale myślę że różnica między czwartą gwiazdką, a piątą jest ogromna.

Według mnie, żeby wziąć piątą gwiazdkę pod uwagę należy spojrzeć na całokształt. Na program, na emocje, na chemie, na selling i booking. Z tych wszystkich elementów mógłbym wymienić emocje, booking i po części selling.

Program leżał i kwiczał. Chemii nie było absolutnie żadnej między nimi i serio dziwię się jak można uznać to za arcydzieło. Tak za arcydzieło bo piąta gwiazdka to najwyższe wyróżnienie teoretycznie.

Przyznam się szczerze, że tak jak Bisz - przysypiałem większość i tak jak gwiazdek nie przyznaję to osobiście oscylowałbym w granicach 3ciej max.

Jak dla mnie to jakiś absurd albo kiepski trolling. :lol

Carlo, rozwiń. Skąd masz info o kostce Bray'a ? Oglądając ten match nie odniosłem wrażenia, że ma coś uszkodzone.

Sorki, że się wtrącę, ale gdy Wyatt szedł do ringu ze strachami to było widać, że utyka. Trochę mnie to zdziwiło bo rzeczywiście w pojedynku nie było żadnych problemów zdrowotnych.

Nigdy nie zrozumiem tej podniety Sandowem. Koleś skończył się w momencie kiedy dali mu walizkę kiedy był na to kompletnie nieprzygotowany. Od tego momentu to już tylko równia pochyła i mało śmieszny komediowy gimmick. Rozumiem że można mu podkładać Miza(bo powiedzmy sobie szczerze kogo obchodzi Miz), ale dawać mu jakieś WM moments? Nope.

I tak i nie.

Tak - zgadzam się, że bez tego Miz'a będzie mu ciężko pociągnąć komediowy gimmnick. Stunt double był świetny imo i teraz to już się wszystko skończyło. Sandow to koleś na jeden moment, w który publika go cheeruje, a moment później mają wyjebane do momentu kiedy znowu znajdzie się coś w czym Damien się odnajdzie. Nigdy nie chciałem go widzieć wyżej niż jobb/mid. Taki gość, który potrafi rozbawić (przynajmniej mnie).

Nie - wystarczy spojrzeć na to co zyskał Cesaro wygrywając tę statuetkę. Myślę, że spokojnie mogli dać mu ten "WM moment", zwłaszcza że został sam z Big Showem z którego nie ma już żadnego pożytku. A tak to ludzie by się cieszyli, Sandow by się cieszył i odhaczyliby ten gówno warty Memorial.

Nie tyle zmarnowali co po prostu postanowili go teraz nie wykorzystywać.

Sorry Carlos, jak w wielu rzeczach się z Tobą zgadzam tak tutaj nie masz racji. Zyebali to - that's all.

Romana trzeba promować, ale nie tak od razu z grubej rury. Lesnar to obecnie największa promocja i Romcio rozwalając go automatycznie wskoczyłby na jego miejsce. Co za tym idzie? Większe buczenie nie na to jak go rozpisują tylko na to jak bardzo jest ch***y. Koleś jest po prostu za wysoko i cholernie widać jak odbiega pod każdym względem od całej reszty topki.

Niech idzie po pas IC, a nie pcha się w pokonywanie Lesnara bo najzwyczajniej mu się nie należy.

Rezultat main-eventu rozpisali w najlepszy sposób w jaki mogli - bez dwóch zdań.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

Według mnie, żeby wziąć piątą gwiazdkę pod uwagę należy spojrzeć na całokształt. Na program, na emocje, na chemie, na selling i booking. Z tych wszystkich elementów mógłbym wymienić emocje, booking i po części selling.

Pomijając ogólny absurd gwiazdkowego systemu, który nie jest równomierny - zgadzam się z Myers'em. Wrestling to nie MMA. Tutaj walka to uwieńczenie historii. Tutaj trzeba wziąć pod uwagę program, chemię etc. - to o czym napisał Myers. Walka to taka wisienka na torcie, która jeśli jest dobra - stanowi godnie o ostatniej z pięciu gwiazdek.

Romana trzeba promować, ale nie tak od razu z grubej rury. Lesnar to obecnie największa promocja i Romcio rozwalając go automatycznie wskoczyłby na jego miejsce. Co za tym idzie? Większe buczenie nie na to jak go rozpisują tylko na to jak bardzo jest ch***y. (...) Rezultat main-eventu rozpisali w najlepszy sposób w jaki mogli - bez dwóch zdań.

Nie kwestionuję, że scenariusz Main Eventu był dobry. Wybrnęli. Ale czy rzeczywiście booking ME największej gali roku powinien opierać się na pytaniu "Jak wybrnąć z kaszany?" - nie sądzę. Taker w założeniu kilka lat temu miał zostać pokonany przez legendę i odejść. Tak jak to miało miejsce w przypadkach Flair'a czy HBK'a. Potem idea była taka, by Taker'a pokonał prospekt - młody wilk, któremu da to taki kop promocyjny, że nawet pas nie będzie mu potrzebny. Finalnie grabarza ze streak'u skroił part-timer, który w momencie jego przerywania nie wiedział nawet czy zostanie z firmą. Pogodziliśmy się z tym - wszyscy - licząc, że teraz Lesnar "nosi" spuściznę po tej walce i może ją komuś przekazać. Jeżeli w ostatniej chwili zadecydowano, że Roman to nie to na dzień dzisiejszy - należało dać Lesnarowi zwycięstwo (w końcu zostaje z WWE) i nie rozmieniać i tak rozmienionej już historii. WWE jednak wdepnęło w takie gówno, że tupanie nogą nie wystarczyło i trzeba było skrobać po kawałku z podeszwy.

Żeby nie pisać teraz zbyt długo. Nie jestem zły "lokalnie" za cash-in Seth'a, bo to wprowadziło sporo emocji do ME + niespodziewany wynik - w końcu info o pozostaniu Lesnara to był spory spoiler.... Jestem za to zły globalnie na cały wątek od WM 30 do teraz, gdzie postać Grabarza i to wszystko wokół idzie już praktycznie w drobne. Także trzymam się swojego zdania - zyebali to ...

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  390
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ja rozumiem, że każdy ma swój gust. Rozumiem, że ten pojedynek był czymś nowym i kontrowersyjnym, ale myślę że różnica między czwartą gwiazdką, a piątą jest ogromna.

Według mnie, żeby wziąć piątą gwiazdkę pod uwagę należy spojrzeć na całokształt. Na program, na emocje, na chemie, na selling i booking. Z tych wszystkich elementów mógłbym wymienić emocje, booking i po części selling.

No i właśnie wszystko to wziąłem. Sellijng był świetny, należy tu pochwalić Reignsa, który od początku po ringu chodził jak gumowa lalka, świetnie sprzedawał ciosy od Lesnara, który w tym aspekcie wypadł IMO równie świetnie.

Program leżał i kwiczał. Chemii nie było absolutnie żadnej między nimi i serio dziwię się jak można uznać to za arcydzieło. Tak za arcydzieło bo piąta gwiazdka to najwyższe wyróżnienie teoretycznie.

Przyznam się szczerze, że tak jak Bisz - przysypiałem większość i tak jak gwiazdek nie przyznaję to osobiście oscylowałbym w granicach 3ciej max.

Jak dla mnie to jakiś absurd albo kiepski trolling. :lol

Oglądam tylko WWE, żadnych innych wrestlingów, stąd te moje oceny mogą być dla Was nieco dziwne. Oceniam na podstawie tego, czy to MI się podobało. W dodatku patrzę też przez pryzmat przeszłości, czy kiedyś nie oglądałem czegoś równie dobrego i na tej podstawie je wystawiam. Żaden trolling. ;)

Oglądanie live a dzień później to też dwie różne rzeczy. Przeżywanie emocji z innymi czy to na IRCu, czy na Twitterze jest piękne i wzbudza ich jeszcze więcej. Wejście live Rollinsa też było kapitalne, bo oglądając to choćby dziś po raz pierwszy na pewno bym mógł liczyć, że on wejdzie. A w niedzielę tego nie było, byłem tak zafascynowany Lesnarem, że o Sethie i jego walizce pamiętałem do pierwszego gonga. ;)


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pogodziliśmy się z tym - wszyscy - licząc, że teraz Lesnar "nosi" spuściznę po tej walce i może ją komuś przekazać. Jeżeli w ostatniej chwili zadecydowano, że Roman to nie to na dzień dzisiejszy - należało dać Lesnarowi zwycięstwo (w końcu zostaje z WWE) i nie rozmieniać i tak rozmienionej już historii.

Czy ja wiem czy rozmienili to na drobne?

Kreatywni podeszli do tej walki bardziej od "wizualnej" strony. Abstrah***jąc na moment od wypromowania i mając na uwadze gabaryty Reings'a - to było dobrze. Reings wyglądał gabarytowo wiarygodnie przy Lesnarze. Wiadome, ja na przykład na to nie patrze kto przy nim stoi i jak wygląda, ale dla większości publiki jednak jest to ważne.

Scenariusz był taki, że pewna siebie Bestia wychodzi do ringu i czeka na kolejnego oponenta, którego zaraz pokona. Wychodzi Reings, walczą i walczą. Walka się nie kończy tak szybko jakby Brock chciał i wkłada w pojedynek masę wysiłku nadal nie potrafiąc odliczyć go do trzech. Do tego wszystkiego doszedł realistyczny booking gdzie naprawdę można było zrozumieć, że to był wyczerpujący pojedynek dla obu stron.

Według mnie musieli to tak zrobić bo dawanie kolejnego squashu nie wchodziło w grę zdaniem kreatywnych, którzy w swoim mniemaniu włożyli ogrom pracy w budowanie Romka.

Plan kreatywnych był jasny od początku - dać pas Reingsowi. Ze względu na ogólne postrzeganie Samoańczyka zrezygnowali z tego i wykorzystali plan "B" w postaci Rollins'a. Do tego dochodzi fakt, że Rollins przypiął jednak Romana, a nie Brock'a. Ewidentne skreślenie, potarganie i wyrzucenie do kosza planu "A" i wzięcie pod uwagę planu "B".

Według mnie Brock nic nie stracił. Nie rozmieniają tych jego osiągów. To wszystko nadal jest w tym baloniku, który nie ma żadnej dziurki i nic z niego nie ubywa.

Mało tego, powiem więcej. Gdyby Lesnar pokonał czysto Reings'a to byłoby to kolejne nazwisko na jego liście. Roman Reings - WM 31. Promocja, która siedzi w tym człowieku jest 10x większa niż w każdym innym i doszedłby jeszcze właśnie jeden punkt. Niepotrzebnie. Już nie muszą go dalej promować. Teraz wystarczy solidny chłop, który schowa ten balonik do kieszeni.

Tak może jeszcze od innej strony.

Według mnie istotniejszą rzeczą byłoby gdyby Undertaker przegrał z Wyatt'em. Wtedy z balonika promocyjnego Lesnara by sporo ubyło. Bo tu nie chodzi o to, że on go pokonał jako pierwszy w historii. Tu chodzi o to, że jest odpowiedzialny za tą jedyneczkę w jego bilansie. Opierając się na definicji promocji Lesnara to "ktoś inny jeszcze pokonałby niepokonanego". Z perspektywy Brock'a to tylko jedna osoba powinna pokonać niepokonanego.

(Sory za taki kurewny chaos, ale miałem ogólny plan jak to napisać, a się pogubiłem.)

WWE jednak wdepnęło w takie gówno, że tupanie nogą nie wystarczyło i trzeba było skrobać po kawałku z podeszwy.

k***a, uwielbiam takie porównania z twojej strony. =))

Oglądam tylko WWE, żadnych innych wrestlingów, stąd te moje oceny mogą być dla Was nieco dziwne. Oceniam na podstawie tego, czy to MI się podobało.

Ja również oglądam tylko WWE tak naprawdę.

Ogólnie w porządku, z twoim zdaniem nie będę się sprzeczał. Dziwi mnie jednak to, że uznałeś tę walkę za jedną z najlepszy pod każdy względem na to wychodzi. Za Arcydzieło wrestlingu.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      WWE ogłosiło pełną kartę walk dla dzisiejszego odcinka AAA on Fox. To odcinek go-home przed galą Rey de Reyes, która wystartuje w przyszłą sobotę w Puebli w Meksyku. Już wcześniej zapowiedziano finałowy kwalifikator do Rey de Reyes z udziałem Mr. Iguana vs. Santos Escobar vs. Psycho Clown vs. Abismo Negro. Nie zabraknie też singles matchu między dwoma już zakwalifikowanymi do Rey de Reyes: La Parka i „The Original” El Grande Americano. Ponadto El Hijo del Vikingo pojawi się w singles act
    • Grok
      CM Punk niedawno zrobił sobie tatuaż na cześć zmarłego psa Larry'ego. Punk ogłosił w grudniu, że jego pupil, którego uratował ze schroniska PAWS Chicago (działającego bez uśpiania zwierząt) prawie dekadę temu, odszedł. W wideo opublikowanym w piątek na kanale YouTube WWE, Punk opowiedział o tatuażach z odciskami łap, które teraz ma na torsie, wyjaśniając, że odciski należą do Larry'ego. Punk powiedział, że tatuaż jest umieszczony na klatce piersiowej w tym samym miejscu, gdzie Larry czasami
    • Grok
      Jordynne Grace podzieliła się szczegółami na temat tego, co doprowadziło do jej kontuzji podczas piątkowego tapingu WWE Main Event. Amatorski fan cam z tego wydarzenia szybko stał się viralem w sieci. Widać na nim medyków WWE opiekujących się Grace w ringu, podczas gdy sędzia podnosił rękę Alby Fyre. Później Grace wrzuciła fotkę, na której siedzi na wózku inwalidzkim Chelsea Green z ortezą na nodze. W sobotę Grace opublikowała w mediach społecznościowych klip z momentu kontuzji kostki, dodaj
    • Grok
      Oto spoilery z najnowszych tapingów telewizyjnych TNA Wrestling. Po czwartkowym odcinku Impact na żywo z Gateway Center Arena w College Park pod Atlantą (Georgia), federacja nagrała też walki na Xplosion i Impact. TNA wróciła do Gateway Center Arena w piątkowy wieczór. Spoilery z tych nagrań nie są jeszcze dostępne. Spoilery poniżej pochodzą z Cagematch.net i PWInsider. Nagrane dla Xplosion: Mila Moore pokonała Myla Grace Jason Hotch pokonał Ricky Sosa Nagrane dla Impact: Mr.
    • Grok
      W tym tygodniu odcinek AEW Dynamite na TBS przyciągnął średnio 650 tys. widzów, co oznacza wzrost o 2,7% względem poprzedniego tygodnia. To czwarta najwyższa oglądalność programu od 17 września 2025 r. Odcinek z trzema walkami o pasy i debiutem The IInspiration na Dynamite zanotował rating 0,12 w kluczowej grupie 18-49 — wzrost o 20% w porównaniu z zeszłym tygodniem i drugi najlepszy wynik w tej demografii od 12 listopada 2025 r. W porównaniu z tym samym okresem w 2025 r. ogólna widownia wzr
×
×
  • Dodaj nową pozycję...