Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Snake Eyes Series #9


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  3 659
  • Reputacja:   10
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

x4ne8.jpg

Witam tych, którzy dzisiaj są aktywni i nadal poruszają się mniej lub bardziej aktywnie po bgz-wrestling. Od kiedy udało mi się przebrnąć przez etap studiowania i mam ten nędzny okres już za sobą, mam chwilkę czy to z domu czy to z pracy na kilka słów wysłanych na forum. Od kilku dni nosiłem się z zamiarem (tak trochę nostalgicznie, ale jednak) powrotu do moich wypocin aspirujących na felieton. W końcu się zebrałem i tak oto czytacie pierwsze od 08 Czerwca 2009 roku Snake Eyes Series, odcinek 9. To taki trochę 20 powrót Ric'a Flair'a, ale co tam. Na 100 fanów, zawsze przynajmniej 10 skanduje 'WOOO' razem ze starym chopsem, więc i my teraz spróbujmy zrobić comeback.

Ten powrotny odcinek chciałbym skierować trochę do korzeni mojego felietonu. Ci, którzy pamiętają mój pierwszy odcinek z 08 Czerwca 2007 roku wiedzą (reszta może wciąż znaleźć go na forum), że generalnie tekst sygnowany był jako przemyślenia oczami Taker-o-maniaka. Tak też pierwszy odcinek poświęcony był postaci grabarza. Po tych 7 latach chciałbym do jego postaci powrócić. Dlaczego, akurat on wobec tych wielu aspirujących zawodników? Zauważcie, że dla Calaway'a zbliża się okres wyjątkowy. Co raz więcej mówi się o odejściu Marka na zasłużoną emeryturę. Możliwe jest objęcie przez niego jakiejś funkcji w szatni bądź centrum rozwoju, czemu w jednym z wywiadów zaprzeczał jednak sam zawodnik. I choć wiele źródeł wciąż sugerując się wpisami na instagramie i innych portalach społecznościowych - podaje możliwy powrót Taker'a na Wrestlemanie 31 (czego osobiście bardzo bym chciał), to jednak więcej źródeł wskazuje na prawdziwy 'koniec ery'. W istocie Taker przez prawie 25 lat kariery zabezpieczył siebie i rodzinę. Po wstąpieniu do Hall of Fame nie musi on pchać się na któryś z Vince'owych stołków. Może cieszyć się po sportowym życiem w zaciszu swojej willi w Teksasie. Pewne źródła donoszą też, że Taker zainwestował pewien kapitał i z ukrycia prowadzi jakąś niedużą firmę, która jest jego dodatkową "polisą". Podsumowując to co można wyszukać w odmętach internetu Calaway jest fizycznie wyniszczony (osobiście chciałbym aby nie było to prawdą), a przynajmniej na tyle, by do ringu już nie wrócić. Pewne fakty z jego życia prywatnego m.in. wyjście z gimmicku (którego zawsze szczelnie bronił), publiczne wystąpienia i przecieki o stanie zdrowia zdają się tę sportową emeryturę potwierdzać. Wobec tego stwierdziłem, że jest to dobra okazja, by poświęcić mu kilka linijek. Nie chciałem jednak, aby to było jakieś podsumowanie kariery, opis jego meczy czy też jakieś melancholijne wspominki.

W tym tekście chciałbym ruszyć ważny problem w wrestlingowym świadku, który od zawsze budził kontrowersje najwyższych lotów oraz, który z postacią Takera jest związany. Wielkie gwiazdy federacji McMahonów, łączyła na przestrzeni lat jedna wspólna przypadłość. Z upływem czasu, gdy zawodnik od totalnego no-name'a stawał się postacią rozpoznawalną, aż do idola tłumów amerykańskich fanów - rosła duma, rosła pewność siebie....i rosło ego gwiazdora WWE. O ile pewność siebie i ego pomagało zawodnikowi odegrać dobrze swój charakter i swoją charyzmą jeszcze bardziej przekonać do siebie ludzi, działało to na jego korzyść. Gorzej jeśli pewność siebie posuwała zawodnika do próby manipulowania przebiegiem zdarzeń w celu osiągnięcia określonych korzyści. Manipulacji podlega w kręgach wrestlingowych prawie wszystko. Storyline'y, przebieg walk, feudy aż do samych wyników i zmian pasów. Sytuacja, w której writerzy muszą zawodnikowi pokazać scenariusz gali, by ten zatwierdził go lub rzucił nim o ścianę to zjawiska, które miały i pewnie jeszcze będą mieć miejsca. Zapewne skoro doczytałeś/aś do tego miejsca, wiesz już co jest tematem tego wywodu.

W profesjonalnej terminologi określa się to zjawisko jako "political influence" (PI). W naszym wolnym tłumaczeniu, możemy krótko zdefiniować, iż jest to wykorzystywanie swojej pozycji w federacji do wpływania na politykę firmy. Pierwsze dwie postaci, które od zawsze były na tapecie jeśli chodzi o PI, to oczywiście gwiazda screwjobu w Montrealu - Shawn Michaels oraz obecny WWE CEO - Triple H. Pisaliśmy ostatnio w jednej z dyskusji, że John Cena marnuje drogi do kariery młodym gwiazdom. Pisaliśmy, że nie posiada tej mocy promocyjnej. Co innego pan Undertaker. O nim z kolei, napisaliśmy, że wywindował wiele osób i nie ingerował w politykę firmy tak jak inni o podobnym do niego statusie. Potem jednak padła informacja, że Taker, jeśli chodzi o momenty, w których czysto przegrał z innym zawodnikiem wylewny jako postać nie jest. Od 1999 roku, portale zajmujące się analizą wrestlingowej bookerki zaliczyły mu 8 czystych przegranych. Przyznać należy, że numer ten jest niepokojący. W jednym z artykułów dot. tematyki PI, możemy doczytać się, że Taker był zawodnikiem, który ze swoich wpływów korzystał jak każdy inny kto je posiadał, tylko w jakiś dziwny sposób nie spotkał się z krytyką. Krytyką taką jak Triple H czy HBK. Portal zadaje pytanie dlaczego? Chciałbym, żebyśmy właśnie tutaj poruszyli bardzo ważną kwestię. Undertaker - legenda, wzorowy zawodnik czy karierowicz jak wszyscy..

Otóż o ile nt. przypadków PI w wykonaniu Huntera czy Shawna, możemy znaleźć obszerną lekturę, o tyle o sytuacjach w których bohaterem afery PI jest Undertaker nie czyta się wiele. Czy rzeczywiście Taker używał swoich wpływów do manipulowania wydarzeniami bieżącymi? W tym tekście chciałbym przybliżyć niektóre z wydarzeń może wam znanych oraz postarać się odpowiedzieć na pytania, które w sensie sprowadzają się do mojego - powyższego. Undertaker topowym zawodnikiem był już pod koniec lat 90'. Kiedy legenda Steve Austina dopiero nabierała rumieńców, a Triple H nie wiedział jeszcze w który tyłek należy wejść i jak głęboko, grabarz był już osobistością najwyższego formatu. Osobistością porównywalną do dzisiejszego Johna Ceny lub nawet jaśniejszą. W nadejściem roku 2000 Mark już miał status legendy. Jego zdanie w szatni posiadało niezwykłą moc i spotykało się z ogromnym respektem. W skrócie - tak, Mark zdecydowanie miał narzędzia do tego, by wpływać na otoczenie. Skąd temat zaczerpnął swoje źródło? Najgłośniejsze były 2 przypadki. Bohaterem pierwszego z nich jest obecny heros WWE, człowiek tytan - John Cena. Jak podają rzekome osoby z zaplecza, historia miała miejsce, kiedy kariera Johna raczkowała jeszcze mocno, a sam John biegał po ringu z łańcuchem na szyi w średnim gimmicku rapera. Między nim, a Taker'em doszło wtedy podobno do spięcia na tle sposobu w jaki zakończy się walka. Taker miał odmówić tego, by doszło do czystego pinu i zwycięstwa Ceny. Zamiast tego, na Vengeance 2003, Taker wygrał z Ceną po Last Ride. Cały feud skończył się jednak moralnym zwycięstwem Johna. Przetrzymał on cały arsenał Big Evil'a i co prawda przegrał z nim na PPV, ale zaliczył również 2 wygrane na późniejszych galach niebieskiego brandu nad umarlakiem w tym jedną w pojedynku solowym po interwencji F.B.I. Cena wychodził na twardziela przy okazji większości segmentów. Summa summarum Cena wyszedł z tego dobrze podbudowany. Jak wiemy 2 lata po tych wydarzeniach był już WWE Championem.

Praktycznie identyczna sytuacja miała związek z obecnym mistrzem Brockiem Lesnarem. Koncepcja oficjeli zakładała, że młody Brock pokona czysto Takera już przy pierwszym ich spotkaniu. Vince od dawna był zakochany w Lesnarze (jego czysty win nad Ceną i sposób w jaki Brock powrócił do WWE pokazują, że Vince nadal widzi w Brocku dużo więcej). Taker jednak miał odmówić czystego joba, na rzecz Lesnara. We wspomnianym matchu padła podwójna dyskwalifikacja. Czy rzeczywiście Taker uniósł się i nie chciał po prostu podłożyć się młodziakowi? Niektórzy twierdzą, że właśnie tak było. Nawet mimo faktu, iż w krwawym pojedynku Hell in a Cell, Brock pokonał grabarza. Nawet mimo bilansu, który do samej Wrestlemani 30 pokazywał, iż Undertaker nigdy nie pokonał Lesnara. Dokładniejszy opis mówił o tym, że Taker owszem, odmówił podłożenia się Brockowi, ale z tym zastrzeżeniem, że robi to, gdyż nie widzi w tym sensu. Grabarz miał uznać wtedy, że żółtodziób pokonujący go w pierwszym matchu może zostać uznany za przypadek, a publika (wtedy jeszcze trochę starsza niż dziś) może nie potraktować Lesnara poważnie. Taker miał zasugerować, żeby pierwszy mecz nie miał rozstrzygnięcia, a on sam podłoży się w kolejnym starciu. Tak też się stało. Lesnar wygrał cały feud z grabarzem, a ten w przeciągu kolejnych kilku miesięcy odszedł po Buried Alive Matchu z Vince'm i interwencji Kane'a. W tamtych latach utarło się podobno znane powiedzenie Takera: "I don't feel this good", co oznaczało, że nie zgadza się on na określoną czynność. W późniejszym czasie okazywało się jednak, że Taker nie odrzucał scenariusza dla własnego widzi mi się. Calaway po 10 latach w branży był wyjątkowo nastawiony na "biznes". Znał temat i swój fach, wobec czego publicznie dzielił się spostrzeżeniami dot. bieżących wydarzeń.

Jesteśmy cały czas w okresie 2000-2004. Kolejny bardzo głośny przypadek utożsamiany z PI. Wrestlemania 19. Z założenia Undertaker w teamie z Nathanem Jones'em kontra A-Train (Tensai, he he) i Big Show. Nathan w ostatniej chwili wypada z ustaleń, a sam match staje się handicapem. Ogromna część reportaży donosi, że Jones z walki na WM został wykluczony, bo Taker chciał pokonać rywali sam. Wiele artykułów wytykało Markowi, że jest zbyt zapatrzony na kwestię swojego streak'u i nie dopuszcza do siebie innej opcji jak solowo i czysto pokonać rywala. Jest jednak bardzo mała ilość reportaży traktujących o sytuacji inaczej. Otóż federacja podobno dała przed tą Wrestlemanią ostro ciała. Około 2 tygodnie przed galą, oficjele zdecydowali, że obawiają się na show tego kalibru wypuścić na żywo, żółtodzioba jakim był Nathan. Nikt do końca nie wie jak to się stało, że nazwisko Jones'a znalazło się w ogóle w karcie. W tamtym okresie Nathan performerem był bardzo kiepskim. Psuł większość akcji, a jego segmenty często należało powtarzać. Sławetny spin kick, którego nie ustał i gdyby nie doświadczenie rywala, botch byłby jeszcze bardziej transparentny. Słabość Vince do dużych chłopców jest wszystkim znana, toteż Jones wejście do federacji miał dobre...ale bardzo szybko przychylność ku niemu malała. Wtedy chęć pomocy wyraził Big Evil - Face'owy Undertaker. Jones zaczął być promowany jako podopieczny grabarza, a sam Taker miał zostać jego mentorem i pozwolić mu się wyrobić. Przed Wrestlemanią Nathan zaliczał głównie interwencje. Ostatecznie po decyzji oficjeli o wycofaniu Nathana z gali, wdrożono story, wedle którego Jones został znokautowany przez F.B.I na tyle, że należało zmienić stypulację meczu. Nathan pojawił się w końcówce gali, by pomóc swojemu mentorowi. Nathan na całej sytuacji skorzystał. Stał się częścią trdycyjnego SS matchu w teamie z Lesnarem przeciwko drużynie Kurt'a Angle. Z federacji odszedł jednak w grudniu 2003, wedle story rezygnując samemu. Prawdopodobnie oficjele nie wiedzieli go dalej w ringu i zdecydowali się złożyć mu życzenia na przyszłość. Konkluzja była jednak następująca. Dlaczego Taker miałby zażądać wycofania z matchu człowieka, któremu sam chciał pomóc w wyrobieniu się w oczach managementu?

Kolejna seria artykułów donosi, iż Undertaker użył swoich wpływów w roku 2007 i przekonał oficjeli do przyznania mu tytułu WHC. Tytuł ten oczywiście Undertaker zdobył pokonując Batistę na Wrestlemani 23. Głośno zrobiło się o tym, że Taker zaszkodzi karierze Dave'a oraz, że jego zwycięstwo było efektem PI. Oczywiście jest drugie dno. Otoż oficjele podobno uważali wówczas, że wartość pasa WHC dramatycznie spada, a sam Dave choć championem był dobrym to jednak nie posiadał mocy nadania tytułowi prestiżu. Wtedy też powstała koncepcja, by to umarlak przejął tytuł. Efektem walki na WM23, była niesamowita promocja nie tylko pasa, ale przede wszystkim wielkiego Dave'a, który stoczył wedle znakomitej większości ekspertów swoją nalepszą walkę w karierze właśnie z Callaway'em. Zwolenników teorii o wyłudzeniu od oficjeli tytułu WHC nie przekonywał wówczas argument, iż to tytuł bardziej potrzebował Taker'a niż Taker tytułu. W 2007 postać Grabarza, była tak niesamowice potężna, że jakikolwiek tytuł mistrzowski był jej totalnie zbędny.

Istnieje jeszcze jedna historia dot. Taker'a, który wymaga na oficjelach konkretnych korzyści. Czy widzieliście żeby kiedykolwiek Taker odklepał w pojedynku? Właśnie, ja też nie. Istnieje kilka artykułów, które sugerują, iż za zerową liczbą przegranych przez tap-out stoi sam grabarz, który w połowie lat 90, postawił się zarządowi i stwierdził, że on nigdy nie może przegrać odklepując komuś. Jak było dokładnie nie wiemy. Inne źródło mówią, że WWE do tego stopnia chroniło gimmick grabarza, że oficjele sami uznali, że odklepanie mogłoby być dla Taker'a szkodliwie wizerunkowo. Zasadniczo patrząc, jak traktowano Marka, w kontekście wydarzeń publicznych jak gale Hall of Fame czy chociażby pożegnanie Flair'a - jestem nawet w stanie uwierzyć w tę przesadną ochronę charakteru. Jedyne wydarzenie z Takerem klepiącym w matę miało miejsce podczas jednego z meczy przeciwko Angle'owi. Kurt dusił Taker'a w tringle choke'u, zaś umarlak przycisnął go w takiej pozycji do maty. Sędzie zaczął liczyć, jako że oba ramiona Kurta były przytknięte do ringu. W momencie gdy sędzie doliczył do 3, Taker zaczął klepać. Faktem jest jednak, że grabarz nigdy oficjalnie nikomu nie odklepał, oczywiście za wyjątkiem swojej ówczesnej żony Sary, której po arm-barze odklepał w salonie swojej willi. Istnieje oczywiście hipoteza, że zero przegranych przez submission podobnie jak wielki streak - było budowana na zasadzie - "Kiedyś ktoś, kto tego dokona - będzie wielki". Jak było na 100% nie dowiemy się już, no chyba, że kiedyś emerytowany Mark, zdecyduje się wyjawić parę tajemnic ze swej kariery.

Czy zatem zawsze było tak, że Taker był jedynie posądzany o wpływanie na decyzje zarządu, a tak naprawdę nie miało to miejsca lub miało lecz w intecjach dobra ogólnego? Otóż, nie. Są przypadki, w których Mark rzeczywiście przeforsował swoje decyzje w zarządzie. Największym i najbardziej znanym takim przypadkiem ..była zmiana gimmicku i powrót jako American Bad Ass. Przeciwny temu pomysłowi, był sam Vince, który charakter dużego pana w płaszczu z podmalowanymi oczami, wychował jak swoje dziecko. Z uwagi jednak na wyjątkowe relację łączące tych dwóch panów oraz niezwykły zmysł Callaway - McMahon uległ. Jest to chyba najgłośniejsze nadużycie Taker'a o jakim doszukać możemy się informacji. Co prawda zamierzenie też było złe. Callaway prawdopodobnie liczył, że odnajdzie się w nowym gimmicku, na zasadzie, że łatwiej odgrywać postać, jeśli tak samo zachowujesz się w życiu prywatnym. Do dzisiaj jest jednak znacznie więcej przeciwników niż zwolenników charakteru ABA. Wszyscy wiemy z resztą, że Taker finalnie powrócił w 2004 jako hybryda, aczkolwiek bliżej mu było do dawnego umarlaka.

Jest jeszcze druga historia, która podaje, że Taker zakończył karierę jednego z zawodników. Chodzi oczywiście o DDP i jego feud z grabarzem w czasie Invasion Angle. DDP został w tym feudzie w istocie zmieszany z gównem i opuścił fed wkrótce potem. Są oczywiście dwie strony medalu. Pierwsza strona mówi, że doszło do osobistego spięcia miedzy Takerem i Dallasem. Przyczyną było prawdopodobnie to, iż Dallas zachowywał się po przejściu do Vincelandu jak gwiazda najwyższego kalibru. My jednak wiemy, że Vince promuje głównie "swoje dzieci" i adoptowane potomstwo traktuje po macoszemu. Taker miał podobno wejść w konflikt z Page'em oparty o jego niewłaściwą postawę, po czym wymóc na McMahonie taki, a nie inny przebeg ich feudu oraz to, że federacja nie przedłuży z DDP kontraktu. Druga wersja mówi jednak, że to sam McMahon stał za takim przebieg spraw. Sam DDP powiedział w jednym z wywiadów, że po przyjściu do WWE chciał pracować z The Rock'iem czy Kurt'em, ale to Vince zaangażował go w feud z grabarzem. Dallas dodał, że żałuje tych wydarzeń. Warto jednak zauważyć, że od tamtych lat wiele postaci udzielało shootowych wywiadów (m.in. Chris Kanyon), ale nie było ani grama mowy o nadużyciach PI.

Kolejna negatywna kwestia związana z PI oraz postacią Taker'a wiąże się z okresem późniejszym tj. od roku 2005. Undertaker miał podobno przeforsować swoje "usługi" bycia mentorem dla kolejnych wschodzących gwiazd. Grabarz miał wtedy skakać po zawodnikach pukających do drzwi kariery w celu pomocy tymże zawodnikom. Sprawa swój początek miała podobno, gdy Taker postanowił promować Heindenreich'a (?). Federacja i fani mieli podobno za złe grabarzowi takie fetysze. Bardzo mało piszę się w sieci o tej kwestii, ale rzeczywiście jeśli cofniemy się w czasie do roku 2005 aż po zdobycie pasa w 2007, Taker próbował robić z siebie maszynkę promocyjną, szkoda tylko, że przepuszczał przez nią ludzi "nie do przemielenia" (Co ukoronował Khalim).

Cały ten ogrom tekstu powyżej prowadzi do problemu, który powinni już wszyscy kojarzyć - kto jest odpowiedzialny za przerwanie streaku? Pytanie to w kontekście posądzania Taker'a o nadużycia PI jest mocno niestabilne. Sieć huczała w swoim czasie nad pytaniem, czy doszło do kłótni między McMahonem i Calaway'em w kwestii wyniku meczu z Lesnarem. Pierwsza wersja zakładała bowiem, że fani zobaczą upragnione 22-0. Doszło oczywiście do spekulacji, że Taker miał nie zgodzić się z Vince'em i żądać zwycięstwa nad Lesnarem. Warto wspomnieć będąc już przy tym zdarzeniu, że pojawiły się nawet spiskowe teorie o screwjobie i o tym, że Taker do końca myślał, że wygrywa, a to Vince wszystko uknuł. Baaa, była nawet teoria, że Lesnar na złość WWE, żeby zapisać się na kartach historii i ośmieszyć federacji, kontuzjował Taker'a by wygrać walkę. To jednak jest poza naszym tematem PI. Wracając do kwestii zgody lub jej braku na przerwanie streak'u, po kilka chłodnych dniach od gali i paru przeciekach z zaplecza wszystko stało się jasne. Cofnijmy się do pamiętnego momentu, gdy na UFC 121 po walce Lesnara z Cain'em Velasquezem miał miejsce sławny beef i klasyczne już "Wanna do it ?" Czytałem o tym zdarzeniu sporo teorii. Myśl przewodnia była taka, że Callaway jako osoba nie tolerująca braku lojalności wobec federacji był wściekły na Lesnara podwójnie. Mark czuł się tym, który Brockowi w karierze pomógł znacznie, a ten chwilę potem opuszcza federację okazując nielojalność. Stąd niechęć do obecnego mistrza WWE typu part-time. Oczywiście w całym tym tekście wszędzie jest druga strona medalu. Druga wersja mówiła o tym, że Taker mimo wszystko jako zapalony maniak MMA czuł do Lesnara ogromny respekt jako do osoby, która z rozrywki notabene udawanej, przeszedł do federacji gdzie walki maja bardziej realne podstawy i zdobył w niej główne złoto. Beef z UFC 121, odczytać można było jak znak, że już wtedy mówiło się o powrocie Lesnara na WM, a co za tym idzie zakończeniu streaku na jego korzyść, Ta "pyskówka" grabarza mogła być świetnym wejściem do feudu. Już w 2007 roku Taker optował za przerwaniem streaku właśnie na korzyść Lesnara. Wtedy przeszkodziły 2 rzeczy. Po pierwsze, Vince nie był temu przychylny, a po drugie Lesnara trzymał kontrakt z UFC. Taką wersję wydarzeń zdaję się potwierdzać Dave Meltzer. Dlaczego więc doszło do tego teraz? Najczęściej możemy spotkać wytłumaczenie, iż była to wspólna decyzja panów Marka i Vince'a, którzy zdawali sobie sprawę z kondycji 49-letniego dzisiaj grabarza. Weteran rzeczywiście, zmaga się z ciężkimi urazami większości kończyn - od klasyki, stawów i połączeń kostnych po kości twarzy i przede wszystkim kark. Ja osobiście przychylam się do faktu, iż nie ma tu mowy o jakichkolwiek nadużyciach PI. Jest na to więcej argumentów. Przede wszystkim w wielu przypadkach na przerwanie streaku nie zgadzał się rywal Takera lub sam Vince. Tak było w przypadku walki z Kane'em, którego jako pierwszego Taker wytypował na swojego pogromcę. Jacobs jednak odmówił. Identyczna sytuacja miała miejsce podczas pamiętnej walki "Legend vs. Legend Killer". Osoby z zaplecza donoszą, że Callaway był na tak jeśli chodzi o gimmick Legend Killera i chciał podłożyć się młodemu Ortonowi lecz to on sam nie przyjął oferty. Dlaczego więc taka osoba, miałaby nagle forsować wygraną nad Lesnarem? Czy osoba, która praktycznie była najbardziej lojalnym i oddanym pracownikiem Vince'a, leaderem w szatni i mentorem młodych, nagle w wieku 49-lat postanowiłaby robić problemy?

Interpretację tego tekstu pozostawiam wam. Doszukiwanie się pikantnych szczegółów w necie też. Zasadnicze pytanie stawiane w tym tekście brzmi : czy Taker używał PI? Odpowiedź brzmi : Oczywiście Tak. Artykuły są zgodne co do jednego, każdy kto miał taką możliwość - korzystał z niej. Z tym, że jedni robili to niszcząc kariery innych wedle własnego widzi mi się, drudzy robili to dla siebie, a byli też tacy którzy widzieli w tym możliwość zrobienia czegoś lepiej. Jeśli ktoś z was wytrzymał do tego momentu, z góry dziękuje za czas poświęcony na czytanie. Mam nadzieje, że ten tekst pomoże wam odpowiedź na pytanie zadawane przez wielu fanów naszej ulubionej rozrywki: czemu skoro Taker również wpływał na zarząd i przebieg historii, nie spotkał się z takim samym heat'em jak Shawn czy Triple? A jak sobie odpowiecie, to już pozostawiam wam.

Jeśli oczywiście doczytaliście!

S0IYRKj.png

Dla forum BGZ, Dziku....

*Wszystkie informacje, które podane są w tekście opierają się o dane, artykuły i fora znajdujące się w sieci.

915802072594e34bce782c.jpg

  • Odpowiedzi 5
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • IOOT_DZIKO

    2

  • IIL

    1

  • DonCarlos

    1

  • Bryx

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  4 931
  • Reputacja:   997
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Jestem pod wrażeniem! Artykuł czyta się bardzo przyjemnie, napisany jest w profesjonalny sposób i podoba mi się takie naukowe opieranie przeróżnych tez na różnych doniesieniach. Kawał solidnego opracowania. Generalnie mogę się zgodzić z całością - Undertaker, oczywiście, miał wpływ na swoją postać i korzystał z tego, jednakże tak jak to wyżej przytoczyłeś, robił to z głową nie myśląc jedynie o sobie. Co ciekawe nigdy nie starał się stawiać siebie w modnym ostatnio stwierdzeniu "face of the WWE". Wszystkie większe gwiazdy - Hogan, Austin, Rock, Cena cieszyły bądź wciąż dzierżą taką etykietę. Taker za to zyskał coś innego, wyjątkowego i... nieśmiertelnego. Mimo iż nigdy nie był topową gwiazdą okładek, nie brano go pod uwagę w rozważaniach dotyczących klasy głównych twarzy zmagań ringowych federacji Vince McMahona, to skrycie rządził się w osobnej klasie będąc taką matematyczną stałą, głównym filarem, czy ścianą nośną całej organizacji, która pociągała delikatnie za sznurki dbając o porządek w szatni, na ringu i, jak pokazuje szereg przytoczonych wyżej sytuacji, mając również na uwadze kariery i rozwój swoich kompanów.

Co do DDP - spotkałem się z opiniami, że przyjął swoją rolę w WWE z pokorą. Mimo faktu mieszania go z błotem w konflikcie z Grabarzem, był wdzięczny i dumny z możliwości pracy z kimś takiego kalibru.

Motyw "political influence" daje do myślenia i aż prosi się o serię kolejnych artykułów, gdzie główne role grają nie tylko przytoczeni wyżej Shawn Michaels i Triple H, ale również inni osławieni manipulatorzy, jak Hulk Hogan, stajnia nWo, itd.

Dzięki!


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Kapitalna robota! Słowa uznania ode mnie.

Co do samej treści, to jest zastanawiająca bardzo. Faktycznie, nikt nigdy nie mówił o Deadmanie jako o nr 1 (choć dla mnie zawsze nim był). Dla mnie tak naprawdę przez komentatorów i ekspertów forsowani jako prawdziwe ikony federacji byli Hulk Hogan (old school) i John Cena (teraźniejszość). Z tym, że Hulkstera po odejściu do Dixielandu zmieniano z Flairem (którego nigdy jakoś nie trawiłem). Natomiast masz rację. Taker pewnie korzystał z prawa do swojej postaci, do wchodzenia w storyline itd. Natomiast robił to wszystko z korzyścią dla obu stron, nie tylko dla siebie. Czasami podłożenie się czysto daje później spore problemy (no nie, Cena?). Po pierwsze najważniejsze - Deadman miał wszystko by być pushowany jako niezniszczalny terminator. Potrafił robić świetny klimat dzięki swojej postaci. Klimat, który teraz potrafi nadać chyba tylko Wyatt, a to i tak jest nieporównywalnie mniejszy klimat niż przy walkach Takera. Widać, że AndrzejTejker miał strasznie duży szacunek na zapleczu, jeśli tak dobrzy zawodnicy jak Kane, Angle czy Orton odmawiali przerwania streaku. Korzystanie ze swojej pozycji to oczywista oczywistość w tym biznesie, ale widzę szczególnie po artykule, że Deadman robił to...co jest najlepsze dla biznesu. Szkoda mimo wszystko, że w kontekście WM nie dano przerwać streaku jakiemuś młodszemu zawodnikowi, natomiast zostawmy to. Najważniejsze, że sam Taker nie chciał krzywdy dla innych zawodników. Często wychodził na tych feudach gorzej niż przegrany z nim zawodnik. Ale dziś o 'ego Takera' nic nie usłyszymy, i nikt nie mówi na niego złego słowa. O Austinie słyszałem już 'Jak miał jobbnąć to uciekł z federacji', o Rocku 'wrócił by promować siebie, nie innych', a Bret'cie Harcie 'On jest swoim największym fanem'. A o Takerze to usłyszałem najwyżej 'jest przepushowany', ale szczerze mówiąc głupotą byłoby nie pushować kogoś takiego jak Taker. Zawodnika, który mimo bycia ogromnym był także szybkim. Dziś, z perspektywy czasu stwierdzam to co zawsze - największa legenda w historii tej organizacji. I porażka z Lesnarem to mogło być finalnie coś strasznego dla jego kariery. A mimo to..mimo iż Heyman co tydzień przypominał, że Taker przegrał nie widziałem wśród (mniej obeznanych ze story) fanów pretensji wobec Takera, za to że przegrał. Bo to prawdziwa legenda, zawodnik, który w swojej karierze wywalczył już wszystko. Dzięki za tą pracę, bo jest naprawdę świetna ; )

:t_up:


  • Posty:  3 659
  • Reputacja:   10
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Mój tekst nie dotknął jeszcze jednego, acz dosyć głośnego wydarzenia z backstage.

Wydarzenie miało miejsce przed Wrestlemanią 14, gdzie Shawn Michaels miał podjąć Steve'a Austina, co z kolei miało być katapultą kariery Stone Cold'a.

Wrestlemanię tą poprzedzał jednak Montrealski Screwjob, którego Taker nie był wielkim fanem. Podobno Calaway osobiście w dosadnym przekazie, podzielił się z samym McMahonem swoją opinią dot. sprawy Bret Hart'a. Mając na uwadze humory Shawn'a - plotka mówi, że Undertaker 'dorwał' HBK'a w szatni (czy też gdzieś na backu) po czym zastraszył go. Nie będziemy licytować jakie dokładnie słowa padły (bo tutaj każdy mówi co innego), ale sens był taki, że Shawn miał podłożyć się na rzecz SCSA i nie robić głupot. Jak wiemy Austin wygrał tej nocy.

Więcej na ten temat możecie znaleźć oglądając shootowe wywiady z Jim'em Corrnette, względnie z samym HBK'em, który historię tę przedstawia nieco inaczej.

Link do jednego z wielu artiklów:

http://whatculture.com/wwe/wwe-10-fasci ... aker.php/5

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Naprawdę fajnie się czytało, dużo do tematu nie dorzucę bo w 99% bym pewnie tylko cytował Ciebie i chłopaków z góry i przytakiwał. A pozostały 1% nie jest na tyle istotny żeby klecić z tego jakieś zdania. Trochę więc offtopem odniosę się do wspomnianej konfrontacji HBK/Taker.

Wiadomo że to jest dobry przykład na to że Mark był swoistym liderem szatni który nie pozwalał sobie podskakiwać i nie bał się jakiś spięć z największymi pupilkami szefa. Z drugiej storny wątpię jednak by jakkolwiek wpłynął swoim zachowaniem na wynik tej walki. McMahon głupi nie jest i wie jak zarabiać pieniądze. Wygrana Austina była niesamowitą katapultą dla samego zawodnika, a dla Vinca był to zastrzyk gotówki. Nawet jeśli HBK gdzieś tam latał po backu i starał się jakoś wpłynąć na ostateczną decyzję, to wątpię by miał szansę coś ugrać. Często zapominamy że to przecież nie on wymyślił jak wydymać Harta, tylko Vince. To szefo musiał dać zielone światło by cokolwiek miało miejsce, a jak głęboko Michaels nie siedział w tyłku Vincenta nie miał aż takiej władzy sprawczej. Poza tym po latach trochę zmieniam moje podejście do samego Screwjobu. Gdzieś tam w naszej wyobraźni się utarło "biedny Bret, tak niesamowicie go oszukali, ten podły Vince i ta szuja Shawn". Patrząc jednak z drugiej strony, z perspektywy samego McMahona - Twój mistrz i największa gwiazda federacji zapowiada odejście, a w swojej ostatniej walce odmawia przegranej na rzecz #2. No k***a, synek, bez jaj. Nie chcesz się podłożyć? To nie Ty decydujesz, to moja federacja, mój pas, moja piaskownica i moje zabawki. Ciebie nie będzie tutaj za tydzień, więc nie masz wiele do gadania. Nie podoba Ci się przegrana? To tylko Twój problem. To Twoja praca i musisz robić co do Ciebie należy. Nawet jeśli to godzi w Twoje ego. :)

  • 4 miesiące temu...

  • Posty:  806
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  30.03.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Wybitna praca. Czytało się przyjemnie, a i dało do myślenia.

Sądzę, że Taker samym sobą potrafił zbudować coś z niczego - taki Orton na przykład. Do walki z Deadman'em był zwykłym synalkiem tatusia. Dopiero po tym utworzył się znaczący gimmick The Viper'a. To samo Cena. Gdyby nie Taker, dalej by lawirował z łańcuchem i udawał rapera.

Dzięki wielkie za przyjemną lekturkę. Oby takich więcej, bo uwielbiam o nim czytać i oglądać...no, nawet słuchać :D

75137960457081728a67d7.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Kaczy316
      A to nie jedyna sytuacja, Ciampa, Gargano, Zayn się długo kisił w NXT nawet po stracie tytułu NXT, Undisputed Era była w NXT zbyt długo i przez to nawet nie powąchała głównego rosteru, teraz też mamy dobre przykłady, Jade, Je'von, Trick, w sensie do Evansa nic nie mam, ale jednak był stosunkowo krótko w NXT, a jest młody i mógłby jeszcze posiedzieć, chociaż nie twierdzę, że jego call up to zły pomysł, a wręcz przeciwnie, bardzo dobry ruch, ale też patrzę pod względem doświadczenia, Jade to powin
    • Grok
      W minioną sobotę na AEW Collision Tony Schiavone ogłosił, że pre-show Zero Hour przed galą Revolution, która odbędzie się w tę niedzielę, będzie dostępny „za darmo” na HBO Max. Potem konto AEW na X promowało tę informację. To sformułowanie nie było jednak w pełni precyzyjne. Zgodnie z grafiką pokazaną w transmisji, Zero Hour będzie też dostępne na YouTube, Amazon Prime Video, X i Facebooku. Zaktualizowana karta AEW Revolution 2025 | Ta sobota | Los Angeles Marina Shafir vs. Toni Storm
    • HeymanGuy
      My tu gadu gadu, a Ethan Page nadal kisi się w NXT. Jak to jest że osoby które powinny przejść przez NXT mają start na RAW albo SD, a osoby które mogłyby na RAW lub SD już występować od miesięcy o ile nie lat - siedzą w NxT? Przespano wspaniały moment na call-up dla Ciampy i Gargano swego czasu i jak się to skończy/ło, to wszyscy wiemy.
    • Grok
      Autor: Noah Leatherland Tokijska hala wrestlingowa Shinjuku FACE podobno zamknie się pod koniec tego roku. Chociaż nie ma oficjalnego oświadczenia ze strony samej hali, źródła twierdzą, że hala zamknie swoje drzwi jesienią. Wiadomość pochodzi od konta KAKUTOLOG na X, co z pewnością zasmuci fanów wrestlingu i różne promocje. Shinjuku FACE gości eventy wrestlingowe od połowy lat 2000. i stała się jednym z filarów tokijskiej sceny wrestlingowej. Jak dotąd w 2026 roku hala gościła m.in. STARDOM, M
    • Grok
      Po storyline'ie, w którym na krótko został „zwolniony” z federacji, TNA Wrestling potwierdziło, że Steve Maclin podpisał nowy kontrakt. TNA opublikowało ogłoszenie w poniedziałek, stwierdzając, że Maclin podpisał nowy kontrakt. Szczegóły umowy, w tym jej długość, nie zostały podane. Doniesienia o przedłużeniu kontraktu pojawiły się już w styczniu. Były TNA World Champion, Maclin, zmierzy się z Mike'iem Santaną o tytuł na Sacrifice 27 marca. Build-up do walki obejmował angle, w którym M
×
×
  • Dodaj nową pozycję...