Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Twój top 3 - past & present


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   993
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Ha, prosty temat, ale można się czasami również i nad takimi rozpisać, czyż nie? Kogo poukładalibyście w kategoriach Waszych top 3 wrestlerów z przeszłości i obecnie?

Odpowiedź uzasadnij.

Top 3 - Past:

1) Randy Savage - Dla mnie swego czasu czołówka światowa, pod względem charyzmy, mic scillsów i unikalnego gimmicku. Popularne słowa - "often imitated, never duplicated" świetnie określają ponadczasowość i świetność jego gimmicku. Charakterystyczny głos i sposób w jakim prowadził swoje wywiady sprawiał, że można było na moment zapomnieć o tym, że gościu nie znajduje się na ekranie minotora/tv, tylko stoi przed tobą. Poezja. Do tego walki, które przechodziły do historii - serie klasyków z Steamboat'em, Warrior'em, Flair'em, DDP, itd. Chylę czoła. RIP ;)

2) Stan Hansen - Gościu, który od momentu gdy zobaczyłem jakiś jego pierwszy występ od razu przekonał mnie do siebie swoim sposobem prowadzenia walk. Nie robił tego bawiąc się jak teraz w schematy, tylko starał się robić walki, które wyglądają na maxa realnie. Jego styl bycia, gimmick, zrobienie z siebie ikony w Japonii i łamanie ludzi w pół swoimi lariatami zasługuje na uznanie. Do tego szeroka paleta niesamowitych walk z Andre The Giant'em, Vader'em, Terry'm Funk, czwórką AJP - Kawada/Misawa/Kobashi/Taue, itd. oraz niesamowita kariera, którą świetnie opisał w swojej biografii (polecam!).

3) Ric Flair - Przedstawiać nie trzeba. Legenda w pełnym tego słowa znaczeniu, tony walk, historycznych sytuacji, życie oparte na wrestlingu, trasie i imprezach oraz poezja w ringu (tak, tak nie chodzi tu o jego występy w TNA), mic skillsy na najwyższym poziomie z możliwych i gimmick, który przyciąga. WOOO~!

Honorowe wspominki - Kenta Kobashi/Toshiaki Kawada/Genichiro Tenryu/Terry Funk/Undertaker(past?)

Top 3 - Present:

1) AJ Styles - Kibicuje mu od wielu lat. Gościu jest... fenomenalny. ;) Mimo upływu czasu nie zwalnia, rozwija i potrafi się dostosować do obecnych wymagań. Od czasów TNA, po obecne wyczyny w New Japan oddał wiele momentów w których na ciele pojawiała się gęsia skóra. Wszystkie te nieziemskie bumpy w ultimate x, lethal lockdown, ewolucje, mistrzostwa najwyższych kategorii oraz... możliwość oglądania go 2 lata temu na żywo i podanie ręki. :)

2) Kazuchika Okada - Wypłynął na szersze wody dopiero w 2012 roku, ale od tamtej pory szedł jak burza i mimo iż początkowo nie byłem za tak nagłym pushem, to bardzo szybko wkupił się w moje łaski. Świetny gimmick, finisher, stworzenie najbardziej KOMPLETNEJ sagi singlowych walk dekad - Okada vs. Tanahashi (ktoś nie oglądał..? Oglądać!) i ta świadomość, że gościu ma dopiero 27 lat, ma jeszcze czas się rozwinąć, a już jest na elitarnym poziomie.

3) Shinsuke Nakamura - Lubię gościa jeszcze z czasów występów w gimmicku Super Rookie, jednak jego przemiana w 2011 roku w obecny nonszalancki styl bycia i zabawa kolanami przyciągnęła mnie do niego na stałe. Kipiąca charyzma, szeroka paleta wystrzałowych występów, jeden z najlepszych. YEAOH~!

Honorowe wspominki - Hiroshi Tanahashi/Austin Aries/Daniel Bryan/Dolph Ziggler/Cesaro

Kolejność przypadkowa.

Discuss :arrow:

Każdy jest w stanie odpowiedzieć w tym wątku. Ty również. Nie stawiaj piw, napisz posta.

  • Odpowiedzi 7
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • IIL

    2

  • DonCarlos

    2

  • Myers

    2

  • Bryx

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Past

1) Sting - mój ulubieniec od pierwszych chwil z wrestlingiem. Kapitalny gimmick, charyzmatyczny, niesamowicie over z publiką, ikona WCW które oglądałem za dzieciaka. Co prawda patrząc przez pryzmat teraźniejszości, widać jak cholernie był przepushowany, ale kogo to wtedy obchodziło. Inne czasy, inny wrestling, inny pogląd na wszystko. Tak czy inaczej przez wiele lat mój #1, nawet późniejsze lata w TNA w większości na dobrym poziomie, do pełni szczęścia brakuje tylko jakiegoś poważnego programu na Manii.

2) DDP - facet z prezencją gwiazdy rocka. Było w nim coś takiego że po prostu nie dało się obok niego przejść obojętnie. Potwierdza się jedno z jego powiedzonek " You love me, you hate me, you'll never forget me!". Genialny face, jeden z najlepszych materiałów na lidera opozycji do nWo(bo w końcu wokół tego toczyło się całe WCW w "moich" latach).

3) Eddie Guerrero - trochę późniejsze lata, ale niestety też przeszłość. Kapitalny zawodnik, bardzo rzadka mieszanka kogoś naprawdę ponad przeciętnego w ringu, z wielka charyzmą. Co prawda na samym początku nie widziałem w nim zbyt wiele poza samymi umiejętnościami ringowymi, ale jego run w WWE pokazał jak bardzo się myliłem. Jeden z najlepszych zawodników swojego pokolenia.

Present

1) Chris Jericho - zastanawiałem się czy nie ująć go w trójce powyżej, ale to jednak wciąż zawodnik aktywny. Ma wszystko czego można wymagać od wrestlera. Wciąż autor najlepszego debiutu w WWE, wciąż jeden z niewielu zawodników którzy potrafią wycisnąć z innych więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, wciąż jeden z tych który nigdy nie zawodzi i nie ma problemu z promowaniem innych. #1 całej listy.

2) Kevin Steen - Mistrz mikrofonu, człowiek który przekonał mnie do ROH(co wydawało się niemożliwe). Pomimo swoich warunków świetny ringowo, niesamowicie over z publiką, świetny w improwizacji, teraz czekający na debiut w WWE. Możliwe że jedna z największych gwiazd przyszłych lat. Oby.

3) Bray Wyatt - skoro markowałem mu za czasów Husky'ego Harrisa to jakże mógłbym go pominąć w mojej liście. Jeden z najmłodszych obecnie zawodników w głównym rosterze. Świetnie odnalazł się w trudnym gimmicku jaki przygotowała mu federacja, wciąż młody, z niesamowitym potencjałem, ciężko będzie to spierdolić.


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co prawda wrestling zaczął interesować mnie zbyt późno by wyrobić sobie taką całkowitą opinię o zawodnikach "z przeszłości", ale gdy zaczynałem z tym przygodę to wróciłem sobie do przeszłości. A więc:

Past

Mick Foley - pierwszy, którego muszę tutaj wymienić ponieważ od spodobał mi się od samego początku. Świetny gimmnick, dobry na majku, mega charyzmatyczny zawodnik. Walki pełne hardcore'owych akcji, mega spotów, świetnych segmentów - do których bardzo często sobie wracam właśnie ze względu na niego. Lubiłem go w każdej odsłonie.

Shawn Michaels - kto by się nie zajarał na początku swojej przygody tym zawodnikiem? Świetny w ringu i za mikrofonem, masa genialnych segmentów i walk. Segment , w którym parodiowali Vince'a i Shane'a był świetny i głęboko zapadł mi w pamięć. Te wszystkie wjazdy jako DX, czołgi i inne odpały. Pierwszą walkę jaką widziałem z jego udziałem była ta ladderow'a z Hall'em - którą oczywiście polecano mi i pamiętam, że się jarałem.

Kurt Angle - co prawda zawodnik nadal udzielający się, ale uznałem że skoro dawno nie walczył (chyba?) to może go tutaj wrzucić. Mega inspiracja, świetny w ringu, ciekawy za mikrofonem. Gimmnick to już przeszedł do historii. Zaczynając przygodę i wracając do przeszłości własnie między innymi jego oglądałem.

Present

Bray Wyatt - na pierwszym miejscu i zdecydowanie najlepiej zapowiadający się zawodnik obecnie. Mega charyzmatyczny, przeciętne umiejętności w ringu nadrabia tymi wszystkimi improwizacjami, gestami itp. Majk to już w ogóle mega. Chce się faceta oglądać jak najbardziej i szczerze mówiąc jeden z nielicznych, których serio da się oglądać. Tak jak Carlos napisał - tego człowieka nie da się spierdolić, skoro imo wyjdzie z każdej sytuacji. Mega się jaram.

Tyler Breeze - nie wiem jak wy, ale ja jak najbardziej kupuje tego człowieka. Śmieszny gimmnick, dobry w ringu no i mikrofon też całkiem w porządku. Dobrze odbierany przez publikę i mam nadzieję, że szybko przebije się do pasa NXT, a później do głównego rosteru oczywiście. Pamiętam go jako jakiegoś tam Dalton'a (pod takim nazwiskiem występował chyba wcześniej) i jestem w sumie pod wrażeniem, że tak randomowo zapowiadająca się postać, potrafiła się przebić.

Corey Graves - nie wiem co się z nim dzieje teraz. Pewnie jakaś kolejna kontuzja. W każdym razie charyzmatyczny zawodnik, dobry w ringu i przyzwoity majk. Podobają mi się takie gimmnicki (przypomina trochę Punk'a) i mam nadzieję, że też jakoś przebije się do góry bo nie ukrywam - chciałbym zobaczyć go w czymś dużo większym niż tylko składanie jobberów. :)

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   993
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Sting - mój ulubieniec od pierwszych chwil z wrestlingiem. Kapitalny gimmick, charyzmatyczny, niesamowicie over z publiką, ikona WCW które oglądałem za dzieciaka. Co prawda patrząc przez pryzmat teraźniejszości, widać jak cholernie był przepushowany, ale kogo to wtedy obchodziło. Inne czasy, inny wrestling, inny pogląd na wszystko.

Mógłbyś rozwinąć wątek przepushowania Stingera?

Kurt Angle - co prawda zawodnik nadal udzielający się, ale uznałem że skoro dawno nie walczył (chyba?) to może go tutaj wrzucić.

Angle nie jest jeszcze emerytem.

Corey Graves - nie wiem co się z nim dzieje teraz. Pewnie jakaś kolejna kontuzja.

Owszem, to tylko zabawa, ale dziwnie wygląda to, że ktoś trafia na własną listę top 3 mimo iż nie wiesz co się z nim dzieje.


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zrobił na mnie wrażenie podczas debiutu w NXT i uważam że dużo może osiągnąć. Prawdą jest, że może moja wiedza odnośnie tego zawodnika jest marna, ale to nie jest konkurs. Po prostu uważam, że może zostać gwiazdą w przyszłości. Cenię go sobie bardziej od każdego inne zawodnika - MIMO ŻE NIE WIEM CO TAM U NIEGO.

Nie ma co drążyć. Czasem wystarczy po prostu przemilczeć.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

Plus za temat, niby prosty, ale można się nad nim zastanowić.

Mój dawny top? Dawny w porywach do obecny, bo jednak idola się nie zmienia -> Tutaj kolejność nieprzypadkowa.

1) Undertaker

Wracałem do oglądania wrestlingu w 2005 roku. Historia niektórym znana. Stare programy p2p typu bearshare. Szukałem postaci znanych fanom komiksów marvela, wolverina, x-menów no i oczywiście Hulka. W trakcie wyszukiwań na searchu p2p trafiłem przypadkiem na Hulka, ale nie zielonego, a w żółtych gaciach. Wtedy przypomniałem sobie, że dobre 8 lat wstecz oglądałem ten 'sport'. I zacząłem przeszukiwać sieć w nadziei na więcej walk. Trafiłem wtedy na match Hogana z Judgment Day 2002 gdzie podejmował Taker'a w gimmicku Big Evil . Zaintrygował mnie rywal Hulk'a do tego stopnia, że dalsze wyszukiwania skupiłem na jego postaci. I tak oto trafiłem na jego walki z lat 90. Wtedy byłem cholernie pochłonięty faktem, że motocyklista okładający hogana pasem i facet wchodzący z urną to ta sama osoba.

Po obejrzeniu X walk memłaka - byłem zafascynowany (do dzisiaj jestem) jak z takimi gabarytami i przy takich gimmickach - facet w ringu tworzył mega widowisko, był szybki, zwinny i porywał mnie swoim powerem i strikingiem w walkach. Gdyby nie kontuzja, to nawet w wieku 50 lat wykręciłby z Lesera walkę gali. Do dziś niezmiennie mój numer 1.

2. Kane

Prawdą jest, że na początku z chorego dentysty zrobili odpad po Takerze. Ale Jacobs się nie poddał i dawał z siebie wszystko jako Wielka Czerwona maszyna. Ja też niespecjalnie kryłem sięz faktem, że podobnie jak Vins, lubię porządny power wrestling i walki zawodników <50kg mnie nudzą - mogą nawet kręcić 720 w powietrzu, a ja i tak wolę konkretny powerslam. Jacobs podobnie jak Callaway miał (ma?) wszystko co potrzebne. Chwytliwy mroczny gimmick, szybkość i siłę w jednym. Plus mocarna psychologię postaci. Plus tag team z Taker'em. Moim zdaniem najlepszy duet jeśli chodzi o power wrestling i zawodników o tego rodzaju gabarytach. Ubolewałem nad wszystkimi momentami, gdy z Glenna robili pizdeczkę.

3. Goldberg

Zastanawiałem się nad numerem 3 i jednak podam tu Łysego. Wychowałem się na jego walkach gdy katowałem rezling w 97'. Imponował mi przede wszystkim siłą i taką mocą bijącą od movesów, które wykonywał. W tamtym czasie mój zdecydowany numer jeden. No i przede wszystkim sentyment z czasów markowania.

Co do teraźniejszości...

Jest mi strasznie ciężko cokolwiek napisać, bo nie oglądam już wrestlingu tak zawzięcie jak kiedyś. Mam plan, żeby coś popatrzeć, ale póki co nie wychodzi mi. Czas nie sprzyja długim seansom z wrs.

Jeżeli jednak mam cokolwiek tu wymienić.

1) Roman Reigns

Kupuję gościa na przekór wszystkim, aczkolwiek nie w obecnym gimmicku i nie w obecnych warunkach. Wymieniam go tu, w takim trochę przyszłościowym aspekcie. Oznacza to, że gdyby to i gdyby tamto - byłby to zdecydowanie mój numer jeden. Natomiast z pewnością nie będzie w obecnej sytuacji. Co zmienić w Romanie? To temat na osobną dyskusję.

..aaaaaand That's all.

I to jest mój ból dzisiejszego wrestlingu. Nie mam dla kogo wracać. Nie umiem nawet wymienić pozostałych dwóch kandydatów na idoli. Vinsowi wraz z zięciem wciąż nie udało się upiec tortu, który posmakowałby mi do tego stopnia, że wróciłbym do ich knajpy na stałe, a nie tylko zajeżdżał przejazdem.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Jeśli chodzi o przepushowanie Stingera - może to trochę źle ująłem. Po prostu często przewijał się motyw gdzie sam rozwalał całą stajnię podczas jakiś segmentów. Wtedy podobne historie kupowało się dosyć łatwo bo nie był jednym który to robił(słynne punche Hogana którymi potrafił powalić 15 chłopa z rzędu), dzisiaj przy takich sytuacjach załamujemy ręce i pytamy gdzie tutaj logika. Tak jak podsumowałem - inne czasy, inny wrestling.

Co do Kurta - nie widzę problemu żeby umieścić go w rubryce past. W końcu nie podałeś żadnej wytycznej która by jakoś precyzowała uzasadnienie wyboru. Jeśli ktoś uważał Kurta za największy draw tamtych czasów to więcej sensu jest umieszczenie go w przeszłości niż w teraźniejszości.


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Świetny temat, propsy

1. Undertaker - Dla mnie największa legenda tego biznesu. Gość, którego walki oglądałem z zapartym tchem od pierwszej po ostatnią. Fenomenalny w każdej postaci w jakiej tylko się pojawiał. Budzący postrach wśród publiczności, zawodnik mega charyzmatyczny, którego kupował każdy, nawet mimo tego iż nigdy nie był top 1 na mikrofonie. Gość, który zawsze gdziekolwiek się pojawiał wzbudzał podziw, strach, a w późniejszych latach ogromny szacunek. Wizerunek tego zawodnika, jego postrzeganie na przestrzeni lat nie zmieniło się nigdy. Zawsze każdy patrzył na niego jak na legendę. Złe słowa słyszałem o Rocku, Hoganie, Austinie, ale nigdy o Takerze. Deadman jest dla mnie symbolem wrestlingu, wychował mnie w tym sporcie, gdyby nie ta postać nigdy nie zainteresowałbym się wrestlingiem w takim stopniu w jakim to zrobiłem. Już wspomniał o tym Dziko - gość z takimi gabarytami potrafił wykonywać nawet Flip Dive (nie zawsze udany, ale..sam fakt). Kogoś takiego już nie będzie, a i ja czasem z trudem myślę sobie, że Mark zakończył już swoją karierę

2. SCSA - Legenda mikrofonu. Takich umiejętności na micu nie miał nikt, jego 'Hell Yea' do dziś jest traktowane z wielkim szacunkiem. Kiedy jakikolwiek zawodnik wspomni choć słowem o Austinie na trybunach robi się wielka burza. Któż z nas nie chciałby jeszcze jednej jego walki? Któż z nas nie chciałby zobaczyć tego 'one more match' w wykonaniu Austina na największej ze scen? Obejrzałbym to z wielką chęcią, nawet gdyby miał zmierzyć się z Hornim. Dla mnie legenda pełną gębą, w pełnym tego słowa znaczeniu.

3. Kurt Angle - Ja również jestem gotów go tutaj umieścić, z tegoż powodu iż TNA nie oglądam, a do WWE Kurt nie zawita raczej nigdy. Tak czy inaczej jego umieszczam na tej liscie dlatego, że gdy był w WWE tworzył walki o jakich dziś możemy pomarzyć. Kapitalne, z kimkolwiek by nie walczył zawsze tworzył fenomenalne walki. Potrafił wycisnąć maksimum z rywala, i aż szkoda, że kończy baaardzo słabo.

Teraźniejszość

1. Ryback - Nie wiem, czy to nie jest mój ulubiony zawodnik w rosterze. Kupuję go w każdej postaci w której występował, nawet mimo sporych braków w ringu, chociaż faktycznie, już w walce z Ceną mogliśmy zauważyć, że w umiejętnościach ringowych poczynił zauważalne postępy. Na mikrofonie nie miał zbyt wielu okazji się wykazać, natomiast trochę denerwuje ten jego akcent a'la Arnold Schwarzenegger. Mam nadzieję, że i to naprawi, bo ma ogromny potencjał, i chyba nie będzie lepszej okazji to zrobienia z niego kogoś większego w WWE niż teraz, gdzie ma szanse być tweenerem.

2. Cesaro- Jeden z najbardziej szmaconych zawodników w rosterze, potrafiący wykrzesić z siebie 120% i naprawdę jeśli już myslimy, że Cesaro nic wielkiego nie wymysli, że walka się zakończy, on nagle wykonuje akcje jak z kosmosu, całkiem nową, której nikt dotąd nie wykonał. Największym minusem Szwajcara jest to, że przy mikrofonie jest słaby, bo mimo iż włada aż pięcioma językami, to tym Angielskim nie na tyle, by być kimś wielkim. Mimo to, każda walka z jego udziałem jest na poziomie, i aż chce się do niej wracać

3. Roman Reigns - Zastanawiałem sie nad Romanem a nad Wyattem, jednak uznałem, że Roman może być czasem w WWE w stylu 'One Hit Wonder', z jego brakiem umiejętności na mikrofonie, więc trzeba się nacieszyć, póki ktoś młody osiągnął Main Event. Czy ktoś jest jego fanem czy nie, musi przyjąć do wiadomości to, że w kwietniu 2015 roku Roman Reigns stanie się twarzą federacji, i będzie dzierżył pas WWE WHC. Czy się to komuś podoba czy nie. A mi? A mi się to podoba, bo dopóki WWE nie zalała fala z NXT, która jak już wkroczy do rosteru to pozajmuje pewnie cały mid card i sporą część Main Eventu, dopóki to się nie stanie dopóty Reigns będzie w ścisłej czołówce tej federacji. I ma to sporo plusów, mimo iż publika ostatnio w tych wywiadach trochę mniej go cheeruje.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Oto spoilery z najnowszych tapingów telewizyjnych TNA Wrestling. Po czwartkowym odcinku Impact na żywo z Gateway Center Arena w College Park pod Atlantą (Georgia), federacja nagrała też walki na Xplosion i Impact. TNA wróciła do Gateway Center Arena w piątkowy wieczór. Spoilery z tych nagrań nie są jeszcze dostępne. Spoilery poniżej pochodzą z Cagematch.net i PWInsider. Nagrane dla Xplosion: Mila Moore pokonała Myla Grace Jason Hotch pokonał Ricky Sosa Nagrane dla Impact: Mr.
    • Grok
      W tym tygodniu odcinek AEW Dynamite na TBS przyciągnął średnio 650 tys. widzów, co oznacza wzrost o 2,7% względem poprzedniego tygodnia. To czwarta najwyższa oglądalność programu od 17 września 2025 r. Odcinek z trzema walkami o pasy i debiutem The IInspiration na Dynamite zanotował rating 0,12 w kluczowej grupie 18-49 — wzrost o 20% w porównaniu z zeszłym tygodniem i drugi najlepszy wynik w tej demografii od 12 listopada 2025 r. W porównaniu z tym samym okresem w 2025 r. ogólna widownia wzr
    • Lukasz_Kukas_Tm
      Codas odzyskał tytuł.Oby na WM-ce stracił pas ku uciesze widzów na rzecz ortona i niech Cody robi Hell Turn Romek musi przegrać z Punkiem
    • Grok
      Autor: Noah Leatherland Druga połowa drabinki turnieju STARDOM Cinderella Tournament rozegrała walki pierwszej rundy w Aichi. Podczas gdy pierwszy dzień przyniósł kilka remisów, ten drugi zakończył się jasnymi rozstrzygnięciami w każdym starciu. Siostry Inaba obie odniosły sukces w swoich meczach pierwszej rundy. Tomoka Inaba pokonała Anne Kanaya w pierwszym starciu, a Azusa Inaba zwyciężyła nad Lady C w drugim. Saya Iida zmierzyła się z Kiyoka Kotatsu. Mimo solidnych strike'ów Kotatsu, potęż
    • KyRenLo
      Oglądajcie NXT Vengeance Day: Karta: Ja ostatnio nie śledzę tego, co się dzieje w NXT, ale galę Vengeance Day wiadomo, że będzie trzeba obejrzeć w całości. Aż trzy walki kobiet co zawsze jest plusem samym w sobie. Blake i Tatum do boju Miłej gali dla oglądających. 
×
×
  • Dodaj nową pozycję...