Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

KSW 24 - wspólny wyjazd, wątek organizacyjny.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Git, tam Ci w razie czego w piątek dam znac czy jakiś opóźnień nie mam ; )

Dodano:

Dużo się działo na tym wypadzie więc pewno sporo pominę, także każdy kto był niech śmiało dopisze to co ja zapomniałem : )

Zaczęliśmy wypad we dwójkę - ja i Mrówa który był jedynym którym miał czas na to by wpaść po mnie na dworzec. Dosyć sprawnie dotarliśmy przez zatłoczoną Łódź do naszego hostelu, który okazał się zamknięty, kartka na drzwiach oznajmiała że gdyby było zamknięte należy zadzwonić pod wskazany numer. Numer którego notabene nikt nie odbiera, na szczęście po chwili pojawiła się recepcjonistka bliżej nam znana jako Blondyna z Cynamonu. Tutaj ciekawostka - okazuje się że jestem bardzo znaną i poważaną osobą w tym hostelu, Pani od razu skojarzyła że nie jestem tam pierwszy raz, nie wiem może dlatego dostaliśmy pokój z palarnią/balkonem zamiast tego co ostatnio. Po chwili na ogarnięcie czym dysponujemy, okazało się że praktycznie musimy już wychodzić po braci Yao. To był błąd, chłopaki zdecydowali się na przyjazd Polskim Busem w godzinach szczytu. Po dwudziestu minutach opóźnienia dostałem cynk od Yao Sr. że są już tylko kilometr od dworca, pojawili się po kolejnych dwudziestu. Tymczasem z Mrówą poratowaliśmy miejscowego żula kasą na wódkę, bo na wódkę dołożymy się zawsze, i odmówiliśmy jakiejś menelce kasy na chleb, bo są pewne priorytety. Bracia Yao w końcu dotarli na miejsce, zaledwie kwadrans przed Pietrkiem którego mieli wyprzedzić o prawie godzinę, w międzyczasie zjawił się również Daimon, a na sam koniec Hogi który nigdy nie odbiera telefonów i nie wiedział gdzie nas szukać. Po wizycie w tesco gdzie zaopatrzyliśmy się w alkohole(przy chyba najch***jowszej kasjerce na świecie, szacowana prędkość 1 artykuł na minutę), oraz w Macu gdzie ojebaliśmy coś na ciepło żeby lepiej się piło wróciliśmy na miejscówkę. Piwa się lały, pierdoliliśmy o tym jak ch***jowe jest DDW, jak śmieszny jest Arek, trochę było o forumie, modyfikacjach, chyba również tematy ogólnie o rasslingu czy mma też się przewijały. Nagle, bracia Yao(tak mi się zdaje) wpadli na pomysł żeby skoczyć po wódkę. Jak pomyśleli tak zrobili, pomimo ogólnego zakazu picia alko w hostelu recepcjonistka nie miała żadnych problemów żeby pożyczyć nam szklanki i kielony, fejm się zgadza. Po jednej flaszce przyszła pora na następną, potem chyba jeszcze na jedną(może się mylę, ale chyba ogólnie trzy były, nie?), a jak powszechnie wiadomo wódka konekting pipol więc podzwoniliśmy po Conmanie, Tuptusiu i Hacjendzie. W końcu przegłosowaliśmy pójście spac, co chyba było najlepszym wyjściem, bo nikt zbytnio już nie ogarniał, poza Mrówą który tam cwaniakował przy flaszce, ale że on przed tym pił jakieś radlery to się nie liczy. Poranek przyniósł parę niespodzianek - Hogi narzekający na krótkie kołdrę, miał ją złożoną na pół, Yao Jr nie ogarnął że spał z nogami na poduszce. Poranek poza tym upłynął przy bece ze wszystkiego i wyjściu do biedry. Po południu pojawił się WW4 z ziomkiem, i w sumie planowaliśmy wypad na miasto żeby coś wszamać, ale uznaliśmy że nikt nie ma siły więc zamówimy coś a miejscu. Naszym wyborem została Pizzeria Biesiada czy coś takiego, głównie z powodu bekowych nazw oferowanego jedzenia. Tutaj warto przytoczyć rozmowę którą odbył Yao Sr.

-Dzień dobry, Proszę Pani chcielibyśmy zamówić kikla rzeczy.

-Mhm.

-Tak więc to będzie trzy talerzowce...

-Mhm.

-Jeden bułkowiec...

-Mhm.

-Dwie tortille...

-Mhm.

-I teraz zaczną się schody... Tą pizze z diabłem dotykającym chłopa... Macie coś takiego?

-Mhm.

-O, to świetnie. W takim razie to wszystko poprosimy do hostelu Cynamon na Sienkiewicza.

-Gdzie?

-Na Sienkiewicza, Cynamon.

-Ale gdzie na Sienkiewicza?

-Sienkiewicza, Cynamon, na przeciwko Komuny Paryskiej.

-Ale gdzie bo to długa ulica?

-A to przepraszam, ja z małego miasta jestem to nie wiem. - Ej chłopaki jaki tu numer jest - Czekaj sprawdzę w necie - Momencik, kolega się już łączy z łączem.

-Mhm.

-O, już mam, Sienkiewicza 40.

-Mhm. Pana numer proszę.

-Jaki numer? Aaa... bo Pani ma inny domofon... - Ty podaj mi mój numer. - Okej taki i taki.

-Mhm, to będzie półtorej godziny czekania. Do widzenia.

Zabił nas trochę ten czas oczekiwania, ale nieustająca beczką z tekstów Yao Sr, oraz kaczprejsu Pani z drugiej strony telefonu sprawiła że nam się nie dłużyło. Żarcie nie zachwyciło, ale nikt się nie przejmował zbytnio bo wiadomo że to tylko dodatek do alko był. Gdzieś w międzyczasie również okazało że Naszym sąsiadom z piętra zrobiono interwencję dotyczącą ich zachowania. Dziwne było to że to chyba my odpierdalaliśmy najgorsze maniany, ale najwyraźniej mieliśmy taryfę ulgową. Potem czas zleciał szybko, poszliśmy na galę, wróciliśmy z gali co zajęło nam sporo czasu. Najpierw planowaliśmy wrócic nocnym, ale jego spóźnienie, fakt że czekało na niego jakieś milion osób i Mrówa który zapewnił nas że do hostelu mamy góra 15 minut z buta sprawił że w pizgającą noc przeszliśmy Łódź. Zajęło nam to 3 razy dłużej niż zapowiadał Mrówa, ale wejście w ciepły pokój i dorwanie się do browara ukoiło skołatane nerwy. Przynajmniej moje i Pietrka bo zdecydowaliśmy się nie iść z resztą jeszcze na szamę po drodze. Reszta tymczasem stała w Macu z pół godziny czekając na jakieś fileciki które zamówił ziomek WW4. W końcu wszyscy dotarli na miejsce, planowaliśmy skończyć imprezę dosyć szybko, ale przeciągnęło nam się prawie aż do 4 rano. Bohaterem nocy został brat Hogaty który jeździ(a właściwie zapierdala) na taksie. Porozumiewał się z Hogim, a właściwie z nami wszystkimi na głośniku następując

-No nie odbierałem, bo dzwonisz z jakiegoś pojebanego numery. Dobra, biorę następny kurs i zapierdalam po Ciebie.

Kwadrans później

-Wiesz gdzie mnie wyjebało? Na Łomianki k***a, ale nie bój się zapierdalam w Twoim kierunku.

5 minut później

-Słuchaj, zapierdalam już sobie, jestem na... ja pierdolę gdzie ja jestem... Nieważne, zapierdalam, będę niedługo.

Kolejną chwilę później.

-Dobra, jestem przy tej Komuny, gdzie jesteś? Gdzie na przeciwko Placu? Przecież on jest k***a kwadratowy?

Te teksty zdecydowanie skradły show tej nocy. Rano po ogarnięciu pokoju większość ludu zwinęła się razem z Pietrekim, zostawiając na posterunku tylko mnie i braci Yao. Na legalu poszliśmy na śniadanie które zjedliśmy razem z najstarszym człowiekiem świata Pawłem Nastulą. Przy opuszczaniu hostelu obarczeni workami puszek, usłyszeliśmy jeszcze że jesteśmy kochani i zawsze mile widziani ponownie. No k***a, oczywiście.

Jak wspomniałem - nie pamiętam o wszystkim, także dodajcie coś od siebie.

+ bonus, widok z Naszego balkonu/palarni

dorywj.jpg

Łódź, taka piękna.

  • Odpowiedzi 81
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • DonCarlos

    24

  • Hacjend

    17

  • Yao

    13

  • Anonymus

    10

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  21
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No ej :D piłem radlery, bo wiedziałem, że będzie wódka, a ktoś wódkę musiał skończyć :P Ale były tylko 2 wypady po flaszki, bo za pierwszym razem z braćmi Yao kupiliśmy dwie, a potem Ty z Daimonem żołądkową gorzką, bodajże 0,7. A co do drogi, mówiłem, że do Maca 15 minut i do Maca było 15 minut, co prawda nie o tym, o którym mówiłem, ale jednak :) Zapomniałeś dodać, że Hogi dostał dużo chopów na klate, że ma dostał dobre DDT od Daimona z kontry, że mu krew leciała z palca u stopy :D A tak, no to chyba wszystko powiedziane, z tym, że Hogi jeszcze chciał wejść wyżej przez sufit, lekko go rozwalając, no ale cóż :) Wypad jak najbardziej udany ; )


  • Posty:  3 403
  • Reputacja:   66
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Ma w podpisie Iron Sheika a nawet nie powiedział genezy tej sygny 3/10 poza tym fajny raport Karol. Jeszcze były też takie klasyki jak DDT na Hogim,chopy,rozwalony sufit i wiele wiele innych bekowych rzeczy których nie opowiem bo jak ktoś chce je usłyszeć to niech jedzie na kolejny zlot a nie traci życie na BGZcie :)

#SmartFanZone

  • Posty:  146
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  05.07.2013
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Najpierw planowaliśmy wrócic nocnym, ale jego spóźnienie, fakt że czekało na niego jakieś milion osób i Mrówa który zapewnił nas że do hostelu mamy góra 15 minut z buta sprawił że w pizgającą noc przeszliśmy Łódź. Zajęło nam to 3 razy dłużej niż zapowiadał Mrówa, ale wejście w ciepły pokój i dorwanie się do browara ukoiło skołatane nerwy.

Deja Vu? Następny mądry, co się nie uczy na błędach innych :waving:


  • Posty:  243
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Opowiedział bym wam dużo ale nawet nie pamiętam nawet jak zasnąłem....

Ogółem wypad pozytywny, uwaga, wymieniam plusy i minusy.

PLUSY:

+ Wygodne łóżko

+ Poręczny 12pak harnasia

+ Miła obsługa ( Blondi i Loczek )

+ Kibel blisko

+ Zapierdalanie taksą z soboty na niedziele

MINUSY :

- Rozcięty palec ( Na podłodze leżała butelka z lekko ukrychniętą szyjką... Zgadnijcie kto na nią wszedł)

- Za krótka kołdra

- Słaba jakość materiałów w suficie

- Nie pamiętam o czym gadaliśmy z Tęczowym z panią z obsługi (loczkiem) ale to chyba było mocno słabe a tak swoją drogą to Michał, pamiętasz, że jej się do kompa dobierałeś?

- Wycieczka do Biedry z braćmi Yao (Przez nich 15stki nie chciały ze mna gadac)

- Kupno Sarmackiego

- DDT po returnie z FU by Daimon (Aua!)

- Czopsy by Carlos

- Bełt by hhynagata

- Za duże skwarki

- Moja skarpetka rano

- Omineła mnie pizza (Dzięki chłopaki)

- Mrówa nie wie, że z Areny do Cynamonu nie jest 15 minut

- Długo w maku

- Musiałem spadać

Ogólnie fajny wypad 2/10

A plan na następny wyjazd - Zjeść kebaba, wypić piwo, dopierdolić Hoganowi.


  • Posty:  3 403
  • Reputacja:   66
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

(Przez nich 15stki nie chciały ze mna gadac)

15 lat to one będa miały za trzy lata a ich pies pewnie już nie będzie żył :waving:

#SmartFanZone

  • Posty:  1 279
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.12.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Warto wspomnieć o dwóch rozmowach/wątkach z paniami z recepcji. Najpierw pani w loczkach. Schodzimy z Hogim po kielony i szklanki do kuchni, szukamy, nie możemy znaleźć i widzimy, że ktoś gotuje makaron. Napatoczyła się jakaś pani, więc pytamy czy to jej, a jak nie jej, to czy możemy wziąć. Trochę śmiechu, ale zanim wzięliśmy kielonki stwierdziliśmy, że zapytamy w recepcji, czy w ogóle można je wziąć. Tam więc siedziała pani z loczkami, która nie miała problemów z pożyczeniem nam kieliszków. Na koniec uderzyłem:

- aha, bo tam ktoś makaron gotuje, więc...

- O CHOLERA! MAKARON!

Pani w loczkach zwinnie wyskoczyła z fotela i pobiegła do garów. Było prawie aldente. Potem odwiedziliśmy ją z jakichś powodów po raz drugi, Hogi odwalał jakiś podryw, a ja dobierałem się jej do kompa zastanawiając, czy ten program, na którym pracuje, to Excel :D

Drugą panią była Blondyna - przemiła osóbka, którą 'poznaliśmy' po raz pierwszy siedząc u siebie w pokoju. Rozmawiamy i słyszymy nieśmiałe pukanie do drzwi.

- Ty, ktoś chyba puka...

- tak... pukam... (słyszymy za drzwiami)

Drzwi się uchylają, owa blondynka staje w progu i informuje nas, że klucze od pokoju były w zamku od strony korytarza i że lepiej by było dla nas je zabrać, bo już nie tacy kawalarze się znajdywali, którzy zabierali klucze, lub zamykali ludzi od zewnątrz :D Ogólny syf i malaria nie zrobiły na niej wrażenia.

Przy drugim spotkaniu z Blondyną brałem udział ja i wtedy poznałem legendę Legendarnego Don Carlosa. Rano w niedzielę kopnąłem się na dół po worki na śmieci. Pytam blondyny, czy mogę wziąć, ona mi dała całą rolkę. Miała coś do załatwienia na górze, więc szliśmy razem po schodach na górę. Pyta:

- Z którego pokoju jesteś? Bo kojarzę twarz...

(ja próbuję tłumaczyć nie pamiętając numerka, że na tym i na tym piętrze, za toaletą itd...)

- A, od Karola?

- Tak, od Karola.

Stał się Legendą za życia.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
    • KPWrestling
      KPW ARENA 32 SPRAWIEDLIWOŚĆ I PRAWO 13.03.2026 Wstęp 17:00, Start 18:00 KLUB NOWY HAREM 81-342 Gdynia, 3 Maja 28 Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie! https://www.youtube.com/watch?v=faPFQq8Od4INajlepsi polscy zawodnicy, goście z zagranicy, wielkie emocje, duża doza szaleństwa – rozrywka na najwyższym pozio
    • MattDevitto
      Już chyba wiem kto otworzy show w ringu
    • Kaczy316
      Triple H i niespodzianki, więc jak to jest w jego zwyczaju szykujmy się na najzwyklejsze show na świecie i mega przewidywalne, więc Gunther kończy karierę AJ'a, Drew broni tytułu z Samim w czystej walce, Pianek powraca i wygrywa RR Match, a Roman wbija z nr. 30 i też wygrywa RR Match  
    • MattDevitto
      To mnie uspokoił
×
×
  • Dodaj nową pozycję...